Dodaj do ulubionych

Nowa kobieta taty

04.05.03, 18:06
Ostatnio rozmawiałam z koleżankami, z których jedna przeżyła zdradę męża, zaś
druga jest w trakcie rozwodu. Obie nie dopuszczają możliwości, że dziecko
mogłoby się kontaktować z nową panią taty. Zawsze jest to ta zła kobieta, bo
rozbiła związek.
Nie twierdzę, że wina leżała wyłącznie po stronie faceta, też potępiam
kobiety romansujące z żonatymi mężczyznami, ale skoro on zdecydował np
zamieszkać z taką kobietą, to znaczy, że traktuje ją poważnie. Tak więc
dziecko powinno - dla swojego dobra - utrzymywać stosunki z ojcem i
uczestniczyć w jego życiu. Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • coroline Re: Nowa kobieta taty 04.05.03, 18:49
      bardzo sie ciesze ze ktos poruszyl ten powazny moim zdaniem problem. Licze ze
      bedzie to merytoryczna dyskusja i czesc doswiadczen wykorzystam.

      Jestem wlasnie "nowa kobieta taty". zwiazalam sie z zonatym mezczyzna i teraz
      jest on w trakcie rozwodu. dobro jego dziecka jest dla mnie bardzo wazne, dla
      mojego mezczyzny tez. zastanawiam sie wlasnie jak poukladaja sie sprawy miedzy
      nami, tzn. miedzy mna a tym 6-letnim dziekciem. Na razie jeszcze go nie
      widzialam, czekam na reakcje matki. Jesli nie bedzie sobie takich kontaktow
      zyczyla uszanuje to. ale osobiscie uwazam, ze bardzo wazne jest aby po
      rozwodzie dziecko mialo dobry kontakt z ojcem i jego nowa rodzina. Przeciez
      rodzina ojca bedzie takze rodzina tego dziecka, chociazby ze wzgledu na dzieci
      ktore moga sie w przyszlosci pojawic i ktore beda jego rodzenstwem.
      Bardzo bym chciala aby moje stosunki z tym dzieckiem ulozyly sie jakos. Drogie
      mamy napiszcie jak patrzycie na te sprawy, moze kobiety w podobnej jak mooja
      sytuacji tez napisza o swoich doswiadczeniach.
      I prosze nie komentujcie raczej tego co bylo przed, przyczyny zdrady i rozpadu
      rodziny sa bardzo rozne, jesli to juz sie stalo to uwazam nalezy w maksymalnie
      dobry sposob zadbac teraz o dziecko, pomoc mu sie odnalezc w tej sytuacji, i
      nie wplatywac go miedzy sprawy doroslych.
      • Gość: anma Re: Nowa kobieta taty IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.05.03, 19:40
        Mam koleżankę, której mężczyzna ma 7 letniego syna. Z mamą dziecka nigdy nie
        był żonaty, co więcej nie mieszkali razem. Ot, młodzieńcza przygoda, która
        zaowocowała dzieckiem. Z dzieckiem ojciec utrzymuje stały kontakt, bierze
        udział w jego wychowaniu, odbierał wcześniej z przedszkola (teraz ze szkoły) w
        ustalone dni tygodnia. Płaci alimenty, zabiera na wakacje, dziecko kontaktuje
        się również z babcią ze strony taty. No i niby wszystko w tej trudnej sytuacji
        jest ułożone, ale... Mama dziecka nie życzy sobie, aby syn przebywał u ojca w
        obecności jego narzeczonej. To, ze ojciec chce założyć rodzinę (to młody 26-
        letni męzczyzna) zaczyna powodować ograniczenie kontaktów z dzieckiem przez
        jego mamę. Nie wiem jak zachowałabym się w takiej sytuacji, bo to zawsze
        łatwiej się wypowiadać o kimś niż o sobie, ale myślę, ze nie nalezy w tym
        przypadku stawiać takich warunków. Dziecko być może gdy odczuje ze mama
        ogranicza mu możliwość kontaktu z ojcem i odbierze to opacznie i pomyśli ze to
        tata mająć nową narzeczoną nie jest nim juz zainteresowany....
        Trudne to wszystko, ale nie dziecko stwarza taką sytuację i nalezałoby je
        strzec przed niedobrymi skutkami i pomóc mu się odnaleźć w nowej sytuacji. Tak
        myslę....
        • aka10 Re: Nowa kobieta taty 04.05.03, 19:49
          Znam cala mase takich zwiazkow i powiem jedno:w zadnym przypadku nikt nikomu
          nie ogranicza kontaktow z dzieckiem.Teraz np. dzieci mojej kolezanki sa od
          czwartku u swego ojca,ktory ma druga zone,z nia jedno dziecko i nastepne w
          drodze (czyli pol-rodzenstwo dzieci mojej kolezanki).Dlaczego i jakim prawem
          ktokolwiek ma ograniczac kontakty dziecka ze swoim wlasnym ojcem lub
          matka,tylko dlatego,ze jedna (lub obydwie) ze stron ulozyly sobie zycie na
          nowo???A co sady na takie ograniczenia?Pozdrawiam.
          • Gość: fiatuszek Re: Nowa kobieta taty IP: *.eeft.com 05.05.03, 10:52
            Witam Was,
            Ja jestem matką dzieci. I robię problemy swojemu ex, ale sytuacja jest troszkę
            inna. On nie ma ustabilizowanego życia osobistego. Kiedyś mieszkał ze swoją
            partnerką i dzieci bywały u nich (choć uważałam, że 3m-ce po rozstaniu z nami
            to ciut za szybko). Teraz nie mieszkają razem i nie wiem jak międzynimi jest,
            ale wiem, że nie jest różowo i cały czas się docierają. Rozstają, schodzą...
            Czy nie sądzicie, że dzieci powinny wchodzić w coś pewnego? Moim zdaniem nie ma
            sensu docierać się przy dzieciach. dlatego wszelkie wspólne ich wyjazdy
            wolałabym odłożyć na później. Nie jest to niestety do końca zrozumiałe dla
            mojego ex.
            Pozdrawiam
            • Gość: AGA Re: Nowa kobieta taty IP: 194.181.128.* 05.05.03, 13:47
              Uważam,że należy uszanować zdanie Matki w tej kwestji.Jeśli nie życzy
              sobie,żeby jej dzieci miały kontakt z obcą kobietą (partnerką ojca), to tatuś
              powinien znaleźć czas na obcowanie z własnymi dziećmi bez obecności drugiej
              partnerki (lub którejś z kolei).
              • Gość: anma Re: Nowy męzczyzna mamy? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.05.03, 14:23
                Gość portalu: AGA napisał(a):

                > Uważam,że należy uszanować zdanie Matki w tej kwestji.Jeśli nie życzy
                > sobie,żeby jej dzieci miały kontakt z obcą kobietą (partnerką ojca), to
                tatuś
                > powinien znaleźć czas na obcowanie z własnymi dziećmi bez obecności drugiej
                > partnerki (lub którejś z kolei).

                A co jeśli to mama związuje się z nowym partnerem? Czy w tej kwestii też
                nalezy poradzić się drugiego rodzica, w tym wypadku ojca dziecka (czy dzieci)?
                Jestem jaknajdalsza od pochwalania tego typu sytuacji, ale bądźmy
                sprawiedliwi.

              • guadalahara Re: Nowa kobieta taty 05.05.03, 14:48
                Uszanowac zdanie matki...
                No pięknie. A jesli matka nie będzie sobie życzyła żadnych kontaktów z ojcem
                też nalezy to uszanować? A jeśli matka nie będzie sobie życzyła kontaktów z
                dziadkami to co wtedy?
                Należy szanować zdanie matki, co nie oznacza, że ma ona być wyrocznią i sama
                ustalać linię wychowawczą. Dziecku potrzebny jest kontakt z obojgiem rodziców.
                ex-mąż mojej przyjaciółki powiedział jej kiedyś : "ja mogę mieć jeszcze 10-kę
                dzieci i nawet nie zauważę, że nie widuję naszych. Ale one zauważą, bo innego
                ojca mieć nie będą"
                I chyba warto mieć to na uwadze.
                • aka10 Re: Nowa kobieta taty 05.05.03, 16:16
                  Uszanowac zdanie matki...A co zrobic,jezeli ojciec mieszka ze swoja nowa pania
                  lub nawet ma z nia slub?Czy wobec tego ta nowa zona ma sie na np. week-endy
                  wyprowadzac z wlasnego domu,zeby dziecko moglo spedzic dwa dni i noc u ojca?Jak
                  ta sprawe rozwiazac?Pozdrawiam.
              • Gość: brenda Re: Nowa kobieta taty IP: *.de.ibm.com 06.05.03, 12:30
                Gość portalu: AGA napisał(a):

                > Uważam,że należy uszanować zdanie Matki w tej kwestji.Jeśli nie życzy
                > sobie,żeby jej dzieci miały kontakt z obcą kobietą (partnerką ojca), to tatuś
                > powinien znaleźć czas na obcowanie z własnymi dziećmi bez obecności drugiej
                > partnerki (lub którejś z kolei).

                A mi się wydaje, że powinno się uszanować przede wszystkim zdanie DZIECKA.
                Jakoś tak wszyscy krzyczą o poszanowaniu niezależności dziecka jako osoby
                (czasem do przegięcia, bo często to dzieci dyktują rodzicom co mają robić)
                nadal w takich kwestiach traktuje się je przedmiotowo (ja nie lubię tej baby,
                to i ty nie będziesz). A w drugą stronę? Czy rozwiedziony ojciec ma prawo
                domagać się, żeby jego dzieci nie mieszkały z nowym wujkiem? Nawet jeśli jest
                nowym mężem mamy? Wydaje mi się, że najlepiej byłoby posłuchać w tej kwestii
                samych dzieci - na ile im ten układ przeszkadza/bądź nie i czy one chcą
                przebywać z nową rodziną któregoś z rodziców, niezależnie od układów pomiędzy
                dorosłymi. Tzn. nawet jeśli my jesteśmy przekonani, że nowa partnerka ojca jest
                brzydka, głupia i ma krzywe nogi, ale nasze dziecko ją lubi, to powinno się
                zacisnąć zęby i pozwolić. Ot - przypowieść o Salomonie się kłania...
    • karen31 Re: Nowa kobieta taty 06.05.03, 11:46
      Mój prawie mąż smile (ślub w czerwcu) ma 2 córki z poprzedniego małżeństwa i jego
      była żona nie zgadza się na kontakt dziewczyn (13 i prawie 18 lat) ze mną, a
      nawet zabrania dzieczynom wizyt w naszym mieszkaniu nawet jesli mnie tam nie
      ma. Nie ukrywam, że to mnie boli, bo ona nie ma żadnych racjonalnych argumentów
      przeciwko mnie, jej zachowanie jest oparte na zasadzie "nie bo nie". Do tej
      pory nie sprzeciwialiśmy się tej zasadzie, bo i tak długo mój narzeczony
      zabiegał o jakiekolwiek kontakty z dziećmi. Po ślubie jednak chcemy próbować
      jakoś te sytuację wyjaśnić i mam nadzieję zmienić. Zastanawiam się czy ona ma
      takie prawo - określania gdzie ojciec nie może zabrać swoich dzieci. Dodam
      jeszcze, że dziewczyny mnie akceptują, mogłyby i chciałyby spędzać z nami
      weekendy, wakacje, część świąt. Ich matka ma przyjaciela, z którym czasem
      wyjeżdża, ostatnio np. Wielkanoc spędziła z nim za granicą a dziewczyny były u
      babci, z którą się nudziły. Jeśli ktoś wie cos o tym, wie czy można to sądownie
      uregulować a może ktoś ma podobne doświadczenia to proszę napiszcie.
      • aka10 Re: Nowa kobieta taty 06.05.03, 16:07
        Osobiscie uwazam,ze dzieci sa na tyle duze,ze to one maja decydowac,nie matka.A
        na ta pelnoletnia,to juz matka w zasadzie zadnego wplywu miec nie moze,a i sad
        stwierdzi,ze ona ma decydowac sama.Chyba nie jest ubezwlasnowolniona smile
        Pozdrawiam.
        • karen31 Re: Nowa kobieta taty 07.05.03, 07:29
          aka10 napisała:

          > Osobiscie uwazam,ze dzieci sa na tyle duze,ze to one maja decydowac,nie
          matka.A
          >
          > na ta pelnoletnia,to juz matka w zasadzie zadnego wplywu miec nie moze,a i
          sad
          > stwierdzi,ze ona ma decydowac sama.Chyba nie jest ubezwlasnowolniona smile
          > Pozdrawiam.

          Ja też tak myślałam, ale ich matka sądzi inaczej i dziewczyny z nią mieszkają.
          Już sam fakt, że dziewczyny spotykają się z ojcem i że tego naprawdę chcą ich
          matka traktuje jako objaw nielojalności wobec niej. Długo mogłabym opowiadać o
          tym jak trudna była droga ich ojca do regularnych spotkań. Na dziewczyny była
          wywierana presja przez ich matkę, babcię i ciotkę na zasadzie "jak one
          (dziewczyny) moga coś takiego (chcieć spotykać sie z ojcem) robić swojej
          matce?". Na początku po każdym spotkaniu z ojcem dziewczyny miały przez kilka
          dni w domu obrażoną matkę (pedagog !). Teraz przed każdym spotkaniem maja
          przypominane, że broń Boże nie moga spotkac się z tą kobietą (czyli ze mną) i
          daleko od naszego mieszkania. Cóż pewnie nie pozostaje nic innego jak
          cierpliwie czekać aż dziewczyny będą naprawdę mogły same decydować albo gdy ich
          matka zrozumie, że to one mają prawo decydować, czy chcą brać udział w życiu
          swojego ojca, ale to tak szybko chyba nie nastąpi smile.
          Pozdrawiam.
          K.
    • coroline Re: Nowa kobieta taty 07.05.03, 00:05
      Staralam sie zastanowic nad przyczyna dla ktorej matka nie zyczy sobie
      kontaktow z dzieckiem. I przyszlo mi do glowy cos takiego: przeciez ojciec
      odszedl do innej kobiety, matka jeszcze czuje sie zraniona, obarcza wina te
      kobiete ze jej uwiodla meza, ojca jej dziecka. Ojciec jest juz szczesliwy ma
      nowa zone, nowy dom, a ona jest ciagle samotna. Moze wlasnie dlatego? Moze
      gdzies jest jakas zazdrosc o to szczescie?
      Nie mam wprawdzie swoich dzieci, i szczerze mowiac nie wiele jestem w stanie
      powiedziec o psychice malego dziecka, ale mysle ze taki dzieciak, po dniu
      spedzonym z ojcem i jego nowa kobieta, gdy wraca do domu duzo opowiada mamie,
      gdzie byl, co widzial, "jak to ta nowa ciocia byla mila dla niego". Bo przeciez
      to tak chyba jest, nowe zony tausiow staraja sie byc mile dla jego dziecka. A z
      reguly sa to dzien lub dwa spedzone razem, zwykle planuje sie chyba wtedy
      jakies atrakcje dla dzieciaka, spacer, kino, lody, itd. I powstaje taka
      sytuacja, ze "tamta pani" byla mila, a dziecko wraca do domu do mamy ktora
      wychowuje na codzien i przede wszystkim wymaga.
      Mysle ze dla matki taka sytuacja jest przykra, w ten sposob czuje sie zraniona
      przez wlasne dziecko - ze oto one wyraza sie dobrze o kobiecie, z ktora odszedl
      jej maz. Jesli do tego dodamy smutek, zal po rozwodzie, bo nawet jesli
      faktycznie w malzenstwie sie nie ukladalo to przeciez rozwod to ciezkie
      przezycie.

      Tak wiec moze faktycznie decyzje matki trzeba uszanowac? moze przez jakis
      czas "nowa kobieta" powinna sie usunac, niech ojciec spotyka sie sam z
      dzieckiem i w ten sposob nie traci z nim kontaktu. I w ten sposob uniknie
      sytuacji w ktorej dziecko po powrocie do mamy opowiada o nowej "cioci". Niech
      matka przyzwyczai sie do sytuacji, ze jej byly maz - kiedys bardzo bliski jej
      czlowiek - jest teraz z inna kobieta.
      Co o tym myslicie?
      • Gość: brenda Re: Nowa kobieta taty IP: *.de.ibm.com 07.05.03, 10:48
        coroline napisała:

        > Staralam sie zastanowic nad przyczyna dla ktorej matka nie zyczy sobie
        > kontaktow z dzieckiem. I przyszlo mi do glowy cos takiego: przeciez ojciec
        > odszedl do innej kobiety, matka jeszcze czuje sie zraniona, obarcza wina te
        > kobiete ze jej uwiodla meza, ojca jej dziecka. Ojciec jest juz szczesliwy ma
        > nowa zone, nowy dom, a ona jest ciagle samotna. Moze wlasnie dlatego? Moze
        > gdzies jest jakas zazdrosc o to szczescie?

        Wiesz, tylko nierzadko jest tak, że taka sytuacja trwa latami i to niezależnie
        od powodów, dla których rozpadło się małżeństwo. Są kobiety, które uważają za
        stosowne karać byłych mężów za sam fakt, że ośmielili się być szczęśliwi z kimś
        innym. Nie zawsze inna kobieta jest przyczyną rozpadu związku, zresztą z moich
        obserwacji (szczyt sezonu rozwodowego wśród znajomych) wynikałoby raczej, ze
        pojawienie się kogoś nowego jest raczej SKUTKIEM a nie POWODEM kryzysu w
        małżeństwie. Natomiast wiele kobiet upatruje w tym swego rodzaju
        usprawiedliwienia dla siebie - bo bez wnikania w meritum sprawy (i bez szukania
        winy w sobie) mogą z podniesionym czołem powiedzieć "ten drań mój mąż odszedł
        do innej", nawet jeśli w istocie powodem jego odejścia było zatrucie mu zycia
        przez szanowną małżonkę. Mam właśnie takich znajomych u których konflikt trwał
        latami i w końcu on odszedł i znalazł sobie kogoś. I znajoma obraziła się
        śmiertelnie, kiedy najbliższe towarzystwo zastopowało jej wywody pod
        tytułem "gdyby nie ta zdzira", bo od lat wszyscy jej radzili, żeby zmieniła
        swoje postępowanie, bo inaczej szlag trafi małżeństwo. Teraz ona odgrywa taką
        porzuconą biedaczkę, a była naprawdę zołzą i szczerze mówiąc większość ze
        znajomych dziwiła się, że on tak długo wytrzymał. Ale to tak na merginesie.

        Oczywiście dziecko lubi spędzać czas na luzie ale to niekoniecznie jest
        związane z partnerką ojca, raczej samym ojcem, który jest od święta. I
        niekoniecznie dzieci opowiadają mamie o wrażeniach - raczej wręcz przeciwnie.
        Moje ani słowem się nie wygadało samo z siebie ani co u taty, ani co u mnie. To
        samo u koleżanek - dzieci nie lubią też odpowiadać na takie pytania, bo jakoś
        podświadomie wyczuwają napięte klimaty.


        >
        > Tak wiec moze faktycznie decyzje matki trzeba uszanowac? moze przez jakis
        > czas "nowa kobieta" powinna sie usunac, niech ojciec spotyka sie sam z
        > dzieckiem i w ten sposob nie traci z nim kontaktu. I w ten sposob uniknie
        > sytuacji w ktorej dziecko po powrocie do mamy opowiada o nowej "cioci". Niech
        > matka przyzwyczai sie do sytuacji, ze jej byly maz - kiedys bardzo bliski jej
        > czlowiek - jest teraz z inna kobieta.
        > Co o tym myslicie?

        A co zrobić w sytuacji, kiedy taka sytuacja trwa latami? Kiedy taki brak zgody
        nie wypływa z żalu, a jedynie jest przejawem chęci odwetu i złośliwości? Kiedy
        nowa partnerka pojawiła się w kilka lat po rozwodzie i wtedy zaczęły się
        problemy emocjonalne mamusi? Kiedy wreszcie dziecko woli spędzać wakacje z
        ojcem i partnerką a nie z własną mamusią przesyconą jadem, pomimo że sama tez
        ułozyła sobie życie (przypadek znajomych)? Jak to sobie wyobrażasz - np.
        wakacje? Kto może sobie pozwolić na tak długi urlop, żeby w lecie jechać osobno
        z dzieckiem, osobno z nowa zoną? Że o kosztach nie wspomnę? Mam takiego
        znajomego, którego żona nie toleruje z kolei kontaktów z synem z pierwszego
        małżeństwa i facet jeździ osobno - raz z jednym, raz z drugim synem, zamiast
        jechać raz z dwójką. A koszty wakacji są niebagatelne, tym bardziej że w
        układzie 1+1 zazwyczaj za dziecko płaci się jak za dorosłego. Bez sensu, bo
        chłopcy są przyrodnim rodzeństwem a chyba nigdy w życiu się nie widzieli.

        Wydaje mi się, że sensownie myśląca kobieta powinna raczej cieszyć z tego, że
        dziecko jedzie gdzieś z ojcem, czy spędza z nim cały weekend, nawet z nową
        ciocią. Niech ona gotuje i robi kanapki. Baby - przecież to nasze wakacje!
        Wtedy mamy nareszcie czas dla siebie, możemy siedzieć u przyjaciółki do 2 nad
        ranem, paradować w maseczce błotnej, iść do kina na nocny seans, nie musimy
        sprzątać, gotować obiadu jak nam się nie chce, pamiętać o kupnie mleka i
        płatków śniadaniowych... Czyż życie nie jest piękne? Zamiast siedzieć jak jędza
        i gotować się we własnej żółci trzeba dotrzec jaśniejszą stronę i wyciągnąć
        korzyści z tej sytuacji!!!
    • Gość: niszaka Re: Nowa kobieta taty IP: 195.94.207.* 07.05.03, 12:54
      A ja jako ta nowa kobieta nie zyczyłabym sobie zeby mój facet kontaktował sie z
      tamtym dzieckiem - bez sznas, albo ja albo stare zycie
      • Gość: brenda Re: Nowa kobieta taty IP: *.de.ibm.com 07.05.03, 13:12
        No to tu ci się dziwię, bo darowanemu koniowi itd. Jeślli się decyduje na
        związek z facetem z przeszłością, to jest się skazanym również na to, że
        pozostaje on ojcem swoich dzieci na zawsze, choć to może ci nie pasować. Zdaje
        się, że piszesz o hipotetycznej sytuacji i chciałam tylko wtrącić, że
        wartościowy facet, z którym warto planować życie, nie pozwoli na dyktowanie
        sobie warunków "albo ja albo dziecko". Jeśli będziesz go szantażować -
        przegrasz. A jeśli godzi się na wyrzucenie ze świadomości faktu że jest ojcem,
        to krótko mówiąc jest zerem. Żadna miłość tego nie usprawiedliwia.

        Że już nie wspomnę o tym, że to nie jest licytacja typu kto tu jest górą, kto
        jest dla niego ważniejszy, tylko przyjęcie do wiadomości konsekwencji takich a
        nie innych poczynań czy przeszłości. Zresztą, można się nie angażować osobiście
        w relacje partnera z dzieckiem, ale nie widzę powodu (ani tez nikt nie daje
        takiego prawa), żeby mu tego zabraniać. A nawet jeśli ktoś to forsuje, to
        zazwyczaj mści się to potem na nim samym.
        • coroline Re: Nowa kobieta taty 07.05.03, 13:20
          zgadzam sie. nie mozna tak stawiac sprawy. poza tym dla mnie jako tej nowej
          kobiety, wazne bardzo jest to jak moj mezczyzna traktuje swoje dziecko. mam
          okazje przyjrzec sie jego relacjom z synem, posluchac jak o nim opowiada, jak
          sie troszczy. wiem ze w ten sam sposob bedzie traktowal nasze dzieci w
          przyszlosci. nigdy nie zdecydowalabym sie na zwiazek z czlowiekiem, ktory
          (nawet w imie milosci) zrywa wszelki kontakt ze swoim dzieckiem z pierwszego
          malzenstwa.
      • helaraja Jak możesz tak mówić? 07.05.03, 20:16
        Przecież facet, który spokojnie olewa własne dziecko, bo ma nową panią, jest
        nic nie wart! Nie mówiąc o tym, że powinnaś liczyć się z takim samym
        potraktowaniem, gdy jego uwaga zwróci się gdzie indziej. I będzie to
        zasłużone...
    • Gość: iga Re: Nowa kobieta taty IP: linux:* / 192.168.117.* 09.05.03, 12:47
    • Gość: iga Re: Nowa kobieta taty IP: linux:* / 192.168.117.* 09.05.03, 13:16
      Ja też przez to przeszłam. Mama dzieci (15 i 16 lat) choć rozwód był dziesięć
      lat wcześniej, nagle uaktywniła swerę kontaktów ojca z dzićmi - przedtem miała
      różne okresy - raz pozwalała na wizyty, innym razem przyjmowała prezenty
      świąteczne na schodach. Było to okropne, bo jawnie wciągała dzieci w jakieś
      swoej rozgrywki - np. prowokowała awantury o kasę, przsyłała je bez
      uzgodnienia na tydzień po czym wyjeżdżała z nowym małżonkiem i dwójką
      młodszych dziewci do babci. Potrafiła też na przykład na sparwie sądowej o
      alimenty mówić, że ja namawiam jej córkę, żeby zrobiła sobie tatuaż, czy coś
      tam (bzdura). Teraz, po 4 latach trochę sie uspokoiła, ale relacje moje z
      dzeićmi (już właśniwie dorosłymi), nigdy nie były ani nie będą szczególnie
      ciepłe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka