jogo2
07.07.07, 05:03
Witam,
Jestem mamą pięciolatka i wychowuję go sama. Mieszkamy w okolicy, w której
nie mogę go samego wypuścić na podwórko, bo nie ma tzw. podwórkowej bandy
składającej się z dzieci w jego wieku i w związku z tym syn nie ma także
znajomych w sąsiedztwie. Jest to często ogromnie męczące, bo jeżeli tylko syn
nie jest w przedszkolu, a jakieś sprzątanie lub inne rzeczy trwają dłużej niż
2 godziny to robię to ze świadomością, że on się nudzi. Także z innych
przyczyn noszę się z zamiarem przeprowadzki. Bardzo mi się spodobało
mieszkanie w okolicy słynącej z zieleni (mam do tego słabość), które jest
względnie niedrogie i atrakcyjne samo w sobie, ale jest trochę oddalone od
centrum (dobra komunikacja, ale odległość pozostaje - np. dojazd do centrum
może trwać w zależności od lokalizacji i warunków pogodowych od 1h do 0,5h) w
okolicy domków jednorodzinnych. Dzieci podobno w okolicy są, ale takiego
elementu jak wspólne podwórko nie ma. Oczywiście, syn pójdzie do przedszkola,
a potem do szkoły, będą tam dzieci z okolicy (na razie dojeżdża do
przedszkola dosyć oddalonego od domu). Odnoszę wrażenie, że moje dziecko
straciło trochę wrodzoną towarzyskość, jaką przejawiał kiedy był mniejszy,
zrobił się nieśmiały w zawieraniu znajomości, najbardziej lubi się bawić z
opiekunką (bo z kim ma się w końcu bawić, kiedy nie jest w przedszkolu (w tym
roku był w przedszkolu 1-szy rok, po obiedzie był odbierany, teraz są wakacje
i jakoś nie chcę go posyłać do przedszkola dyżurującego -słyszałam różne
zdania), a ja jestem zajęta pracą) i to mnie zaczyna martwić. Wiem, że są
dzieci, które w tym wieku są zupełnie samodzielne w poruszaniu się w
najbliższej okolicy, bo mają grupę kolegów, nie wiem, na ile jest to regułą.
Nie wiem, na ile darować sobie to właśnie mieszkanie mimo jego atrakcyjności
dla mnie i szukać czegoś co być może będzie trochę droższe i mniej mi się
będzie podobać, ale jednak z dziećmi na podwórku (co jak wydaje mi się, jest
mu bardzo potrzebne), czy też jednak to mieszkanie nie byłoby takie złe -
dzieci w przedszkolu są siłą rzeczy tylko z najbliższej okolicy, a nie z
różnych stron tak jak w jego obecnym przedszkolu, 5 lat to jeszcze mało, ma
czas, pozna w tej okolicy inne dzieci, które też nie wychowują się na
podwórku (ale może mają rodzeństwo, a on nie).