Dodaj do ulubionych

Aborcja: TAK czy NIE?

IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 27.06.03, 12:25
Nie rozumiem ludzi twierdzących, że zakaz aborcji jest odebraniem możliwości
decydowania kobiecie o posiadaniu dziecka lub nie. Przecież czas na decyzję
jest gdy się idzie z facetem do łóżka, a nie gdy się już ma dzidziusia w
brzuchu. A nikt nikomu nigdy nie kazał zachodzic w ciążę. Więc z tego wynika,
ze kobieta sama decyduje, nie mam racji?
Tak samo nie rozumiem jak można mówić, że płód nie jest człowiekiem. Jak to
nie jest? Ma przecież serce, mózg, rączki, nóżki...To kim\czym jest? Acha,
jeszcze pozostaje zwierzę (tez ma serce, mózg, łapy). Więc może jest
zwierzęciem? Ale zwierząt się nie zabija z byle powodów.
Mam jeszcze pytanie do zwolennikow aborcji: Kiedy nienarodzone dziecko staje
się czlowiekiem? Czy może podczas narodzin (a pół godziny przed jeszcze jest
embrionem)? A może jest jakiś określony moment, kiedy płód przeistacza się w
człowieka?
Ciekawe, czy gdyby nienarodzone dziecko umialo głośno krzyczeć podczas
mordowania go, kobiety też byłyby takie pewne swojego czynu?
A na koniec chciałam zachęcić zwolennikow aborcji do obejrzenia sobie filmu
dokumentalnego "Niemy krzyk". Prowadzi go lekarz, który przeprowadził 10 000
zabiegów aborcyjnych. Ale gdy zobaczył na ultrasonografie reakcję zabijanego
dziecka, zrezygnował i teraz zaciekle broni życia nienarodzonych.
Obserwuj wątek
    • anndelumester a możesz nie zaśmiecać tego forum? 27.06.03, 12:28
      to chyba nie jest dobre miejsce na tego typu dysputy...
      • Gość: Kasia Re: a możesz nie zaśmiecać tego forum? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.03, 12:35
        A dlaczego zaśmiecać?! Przecież to jest forum o dzieciach i założycielka forum
        o nich właśnie pisze. Czy też woliśz nie myśleć o usuniętej ciąży w kategoriach
        dziecka, bo sumienie jednak lekko podgryza?
        • anndelumester Re: a możesz nie zaśmiecać tego forum? 29.06.03, 21:56
          ta bezsensowna dyskusja już lata chyba po wszytkich forach...
          zazwyczaj kończy się pyskówkami i posądzaniem wszytkich o wszytko..
          będąć za legalizacją, nie muszę jak napisał obi być fanem skrobanek...
          nie musi, mnie gryźć sumienie jak podejrzewasz, mogę być zadowoloną z życia
          kobietą w ciązy która za chwilę zostanie matką ..
          tak samo jak absolutne przeciwniczki nie muszą być sfrustrowanymi paniami,
          które nigdy z różnych powodów dzieci mieć nie będą ....
          a.



          • Gość: Kasia Re: a możesz nie zaśmiecać tego forum? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.03, 11:45
            Bedąc w ciąży i słysząc bicie serca swojego dziecka człowiek uświadamia sobie,
            że to dziecko mógłby zabić przez skrobankę. Włos się wtedy jeży na głowie.
            Raczej wtedy nie jest się za zabijaniem dzieci zwłaszcza tak bezbronnych
            (narodzone dziecko może się bronić płaczem, nienarodzone nawet tego nie może).
    • mamalgosia Re: Aborcja: TAK czy NIE? 27.06.03, 12:28
      Nie zrozumiesz stanowiska zwolenników aborcji, a oni nie zrozumieją Twojego.
      Myślę, ze zwolennicy aborcji boją sie przyznać rację, że człowiek jest
      człowiekiem od poczęcia - wiesz, jak bardzo skomplikowałoby to ich zycie?
    • isica Re: Aborcja: TAK czy NIE? 27.06.03, 13:30
      witam wszystkich, tych "za" i tych "przeciw"

      niektórzy naprawdę nie rozumieją wielu rzeczy. czasem zdarzy się, że człowiek
      po prostu "wpadnie" a nie ma pieniędzy na wychowywanie dziecka. nie lepiej
      usunąć ciążę wcześniej?? po co dziecko ma głodować?? są kobiety, które
      porzucają dzieci... wiem coś o tym. mój brat w wieku niespałna dwóch lat został
      sam - teraz na szczęście ma nas!! aborcja...wielkie słowo. ja usunęłam raz -
      moje dziecko było nieuleczalnie chore, nie miało szans. usunęli mi ciążę 5-cio
      miesięczną. miałam narażać moją córeczkę na cierpienie. nie miała szans na
      przeżycie!! to było najgorsze co mnie do tej pory spotkało, ale życie niestety
      jest brutalne!! teraz mam synusia, jutro kończy 11 miesięcy - jestem
      szczęśliwa, ale o córci nigdy nie zapomnę. nie mam jednak wyrzutów... pozdrówka
    • Gość: lola Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.03, 18:55
      Łatwo sie mówi gdy ktoś przed takim dylematem nie stanął.Co zrobić gdy ma sie
      20 lat, studiuje, zachodzi w ciazę z facetem z którym jest się 3 lata, czyli
      zwiazek powazny, dziewczyna uwaza ze potencjalna ciąza to nie problem, a gdy
      juz wpadła facet kategorycznie na dziecko sie nie zgadza, matka mówi jej ze z
      dzieckiem w jej domu mieszkac nie będzie. Co ma robic? Moze udac sie na
      plebanie i tam mieszkac? A moze studiowac i utrzymywac sie z alimentów na
      dziecko, czyli jakies 400 zł? Albo niech pracy poszuka, zwłaszcza dzis co za
      problem.Oczywiście zostaje opieka społeczna, jasne, korzystaliscie kiedyś?Bo
      ja miałam okazje zobaczyc jak to funkcjonuje. Oraz oddanie do adopcji- co tam,
      niech sie dziecko buja gdzies w swiecie.Bo najwazniejsze jest Życie, ale tych
      nienarodzonych, bo tymi narodzonymi jakos nikt za bardzo sie nie przejmuje.
      Niestety, najczesciej problem dotyczy młodych dziewczyn, gdyby miały oparcie w
      ojcu dziecka, rodzinie, zabiegów byłoby mniej, ale tak nie jest.Mozna im
      powiedziec- zero seksu az do slubu, ale to pobozne zyczenia.
      Wystarczy pomyslec ze np. nasza nieletnia córka zachodzi w ciaze i to z kims
      przypadkowym, albo na skutek gwałtu, oczywiście czekamy na to maleństwo z
      niecierpliwościa, bo tak sie cieszymy z tego nowego zycia...
      Najwięcej do powiedzenia mają ci których sprawa nie dotyczy- faceci, kler,
      staruszkowie, oni w ciązy na pewno nie bedą...
      Wg mnie winna jest nasza cywilizacja, gdyby rodzicielstwo traktowac jako cos
      naturalnego, nie zwiazanego z grzechem pt. sex, ciaze nie stanowiłyby
      problemu, a tak taka dziewczyna jest napietnowana bo nieczysta, puściła się
      sz..ta jedna. Winne sa normy moralne.
      • Gość: Kasia Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.03, 11:49
        Jak studiuje to chyba słyszała o środkach antykoncepcyjnych? Poza tym jeśli
        według niej poważny związek był z facetem, który jest nieodpowiedzialny, to
        przepraszam bardzo ale albo on powinien dostać Oscara za super aktorstwo, albo
        ona okulary na oczy za ślepotę.
      • Gość: człowiek Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.sky.net.pl 02.07.03, 22:53
        Trzeba było d... nie dawać.
        Skoro najpierw myślisz d... a później (chociaż wątpię) głową, to skutkiem jest
        aborcja. No chyba, że dopiero niedawno dowiedziałaś się, ze skutkiem seksu może
        być dziecko. Po to Bozia dałą człowiekowi popęd płciowy i przyjemność z seksu,
        aby sie rozmnażał, bo inaczej nikt by się nawet tknął swojego partnera.

        No ale dla ciebie wygodnictwo i dawanie d... jest ponad zyciem twojego DZIECKA.
        Jestes nieodpowiedzialna. Ale to i tak za mało powiedziane.

        Gość portalu: lola napisał(a):

        > Łatwo sie mówi gdy ktoś przed takim dylematem nie stanął.Co zrobić gdy ma sie
        > 20 lat, studiuje, zachodzi w ciazę z facetem z którym jest się 3 lata, czyli
        > zwiazek powazny, dziewczyna uwaza ze potencjalna ciąza to nie problem, a gdy
        > juz wpadła facet kategorycznie na dziecko sie nie zgadza, matka mówi jej ze z
        > dzieckiem w jej domu mieszkac nie będzie. Co ma robic? Moze udac sie na
        > plebanie i tam mieszkac? A moze studiowac i utrzymywac sie z alimentów na
        > dziecko, czyli jakies 400 zł? Albo niech pracy poszuka, zwłaszcza dzis co za
        > problem.Oczywiście zostaje opieka społeczna, jasne, korzystaliscie kiedyś?Bo
        > ja miałam okazje zobaczyc jak to funkcjonuje. Oraz oddanie do adopcji- co
        tam,
        > niech sie dziecko buja gdzies w swiecie.Bo najwazniejsze jest Życie, ale tych
        > nienarodzonych, bo tymi narodzonymi jakos nikt za bardzo sie nie przejmuje.
        > Niestety, najczesciej problem dotyczy młodych dziewczyn, gdyby miały oparcie
        w
        > ojcu dziecka, rodzinie, zabiegów byłoby mniej, ale tak nie jest.Mozna im
        > powiedziec- zero seksu az do slubu, ale to pobozne zyczenia.
        > Wystarczy pomyslec ze np. nasza nieletnia córka zachodzi w ciaze i to z kims
        > przypadkowym, albo na skutek gwałtu, oczywiście czekamy na to maleństwo z
        > niecierpliwościa, bo tak sie cieszymy z tego nowego zycia...
        > Najwięcej do powiedzenia mają ci których sprawa nie dotyczy- faceci, kler,
        > staruszkowie, oni w ciązy na pewno nie bedą...
        > Wg mnie winna jest nasza cywilizacja, gdyby rodzicielstwo traktowac jako cos
        > naturalnego, nie zwiazanego z grzechem pt. sex, ciaze nie stanowiłyby
        > problemu, a tak taka dziewczyna jest napietnowana bo nieczysta, puściła się
        > sz..ta jedna. Winne sa normy moralne.
      • Gość: człowiek Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.sky.net.pl 02.07.03, 22:57
        A dodając, to po twoich słowach można się zorientować jaka jesteś prosta i
        prymitywna. Szkoda słów na takie, jak ty.

        Gość portalu: lola napisał(a):

        > Łatwo sie mówi gdy ktoś przed takim dylematem nie stanął.Co zrobić gdy ma sie
        > 20 lat, studiuje, zachodzi w ciazę z facetem z którym jest się 3 lata, czyli
        > zwiazek powazny, dziewczyna uwaza ze potencjalna ciąza to nie problem, a gdy
        > juz wpadła facet kategorycznie na dziecko sie nie zgadza, matka mówi jej ze z
        > dzieckiem w jej domu mieszkac nie będzie. Co ma robic? Moze udac sie na
        > plebanie i tam mieszkac? A moze studiowac i utrzymywac sie z alimentów na
        > dziecko, czyli jakies 400 zł? Albo niech pracy poszuka, zwłaszcza dzis co za
        > problem.Oczywiście zostaje opieka społeczna, jasne, korzystaliscie kiedyś?Bo
        > ja miałam okazje zobaczyc jak to funkcjonuje. Oraz oddanie do adopcji- co
        tam,
        > niech sie dziecko buja gdzies w swiecie.Bo najwazniejsze jest Życie, ale tych
        > nienarodzonych, bo tymi narodzonymi jakos nikt za bardzo sie nie przejmuje.
        > Niestety, najczesciej problem dotyczy młodych dziewczyn, gdyby miały oparcie
        w
        > ojcu dziecka, rodzinie, zabiegów byłoby mniej, ale tak nie jest.Mozna im
        > powiedziec- zero seksu az do slubu, ale to pobozne zyczenia.
        > Wystarczy pomyslec ze np. nasza nieletnia córka zachodzi w ciaze i to z kims
        > przypadkowym, albo na skutek gwałtu, oczywiście czekamy na to maleństwo z
        > niecierpliwościa, bo tak sie cieszymy z tego nowego zycia...
        > Najwięcej do powiedzenia mają ci których sprawa nie dotyczy- faceci, kler,
        > staruszkowie, oni w ciązy na pewno nie bedą...
        > Wg mnie winna jest nasza cywilizacja, gdyby rodzicielstwo traktowac jako cos
        > naturalnego, nie zwiazanego z grzechem pt. sex, ciaze nie stanowiłyby
        > problemu, a tak taka dziewczyna jest napietnowana bo nieczysta, puściła się
        > sz..ta jedna. Winne sa normy moralne.
    • socka2 Re: Aborcja: TAK czy NIE? 28.06.03, 10:49
      zalozycielka postu napisala wyraznie - trzeba myslec zanim sie pojdzie do lozka
      z facetem - obojetnie czy sie jest z nim tydzien czy 10 lat. nie rozumiem
      takiego toku myslenia ( lepiej usunac nienarodzone, bo zywych za duzo), nie
      rozumiem zrzucania winy na kler, struszkow itp. Jestem mloda kobieta i tez
      jestem przeciwna przerywaniu ciazy. A zamiast zabijac nienarodzone malenstwo
      (nie widze roznicy miedzy zabiciem dziecka w brzuchu mamy i dziecka chodzacego
      juz po swiecie), mozna sie zabezpieczyc przed niepozadana ciaza przed
      stosunkiem. Moze ktos napisze, ze nie stac na srodki antykoncepcyjne, bo
      mlodzi, studenci, uczniowie - przerwanie ciazy kosztuje duzo drozej - o tym tez
      trzeba pomyslec.
      Pozdrawiam
      ania
      • Gość: ktos Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.03, 11:58
        poruszone zostały dwa problemy!
        1-legalizacja aborcji
        2-aborcja joko taka i nasze do niej podejscie
        Drugi problem jest osobistą decyzją danej kobiety, dlaczego? Bo nie oszukujmy
        sie w naszym kraju podziemie aborcyjne jest tak rozwiniete, ze jak jakas
        kobieta chce to i tak dokona aborcji! Zalezy to od niej, od jej wiary,
        pogladów, odczuc itp. W tym własnie momencie mozna mowic, ze ktos jest za lub
        przeciw, tylko wobec samego siebie!! Jak mozna narzucac wlasne poglady innym?
        Skoro ja jestem przeciw to zanim zajde w ciaze to pomysle 500 razy, a inni.. to
        ich sprawa!
        Pierwszy problem to legalizacja aborcji. Aborcja odbywa sie w naszym kraju tak
        czy siak, tylko, ze jest droga i nie zawsze bezpieczna dla życia matki! Zanim
        rzad zabrałby sie za legalizacje aborcji to powinna sie rozwinac edukacja
        seksualna w szkołach w całym kraju, w miastach i na wsiach, powinna byc ogolna
        dostepnosc strodków antykoncepcyjnych!!! Inaczej krecimy sie w kolko, bo poki
        nie nauczymy ludzi jak powinni sie zabezpieczac to bedzie duzo aborcji i
        niechcianych dzieci. W krajach zachodnich gdzie edukacja jest na wysokim
        poziomie, a srodki antykoncepcyjne w kazdym kiosku i gdzie matka zanim
        zdecyduje sie na aborcje musi porozmawiac z psychologiem to aborcji w stosunku
        do urodzen jest bardzo mało i nikt nie wpada na pomysł robienia takiego zabiegu
        w 7 miesiacu ciazy kiedy dziecko jest juz bardzo rozwiniete tylko stosuje sie
        własnie pigułki wczesnoporonne!!
        No i błagam nie mowmy o tym, ze zarodek parodniowym, ktory nie ma jeszcze
        zroznicowanych kom. jest człowiekiem, bo wtedy dochodzimy do absurdów!!! kazda
        owulacja byłaby aborcją, bo przeciez z tej kom. jajowej mogłby powstac
        czlowiek, a kazde wczesne poronienie naturalne np. w trzecim tygodniu ciazy,
        ktorych jest bardzo wiele zasługiwałyby na pogrzeb.
        Jesli w Polsce to wszystko sie nie zmieni, na wsiach nie pojawia sie lekcje o
        antykoncepcji, obalajace mity stworzone niestety przez kosciól, prezerwatywy
        nie beda w kazdym kiosku i mentalnosc ludzi sie zmieni na tyle, ze kupujacy nie
        bedzie sie czuł jak przeklety.. a aborcja zostanie zlegalizowana to stanie sie
        srodkiem antykoncepcyjnym.. Kobiety bowiemnieswiadome tego an ile jednak
        powazny jest to zabuieg beda to traktowacjekao antidotum na 'wpadki'. A to
        byłoby straszne!!
        Wiec ludzie! inwestujmy w edukacje naszych dzieci, aby te mogły w przyszłosci
        podejmowac rozważne decyzje a potem brac pełna odpowiedzialnosc za swe czyny!
        pozdrawiam
      • Gość: lola Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.03, 21:51
        socka2 napisała:

        > zalozycielka postu napisala wyraznie - trzeba myslec zanim sie pojdzie do
        lozka
        >
        > z facetem - obojetnie czy sie jest z nim tydzien czy 10 lat. nie rozumiem
        > takiego toku myslenia ( lepiej usunac nienarodzone, bo zywych za duzo), nie
        > rozumiem zrzucania winy na kler, struszkow itp. Jestem mloda kobieta i tez
        > jestem przeciwna przerywaniu ciazy. A zamiast zabijac nienarodzone malenstwo
        > (nie widze roznicy miedzy zabiciem dziecka w brzuchu mamy i dziecka
        chodzacego
        > juz po swiecie), mozna sie zabezpieczyc przed niepozadana ciaza przed
        > stosunkiem. Moze ktos napisze, ze nie stac na srodki antykoncepcyjne, bo
        > mlodzi, studenci, uczniowie - przerwanie ciazy kosztuje duzo drozej - o tym
        tez
        >
        > trzeba pomyslec.
        > Pozdrawiam
        > ania
        Wyobraź sobie ze srodki anty czasem zawodza, a jak pogodzic ma antykoncepcje z
        wiara katoliczka? Tzw. kalendarzyk jest nie do zastosowania gdy para spotyka
        sie raz na jakis czas nie mieszka ze soba, no jak to pogodzisz?
        • Gość: Ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.ac / 172.16.0.* 29.06.03, 15:59
          pomieszanie z poplataniem... gdybys byla katoliczka naprawde, to seks
          pozamalzenski nie wchodzilby w rachube...
          jesli uznalas, ze doroslas do podjecia zycia seksualnego, to rowniez musisz byc
          dorosla w ponoszeniu wszelkich konsekwencji, a zycie ludzkie jest na szczescie
          pod ochrona
          • Gość: lola Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.03, 23:43
            Gość portalu: Ja napisał(a):

            > pomieszanie z poplataniem... gdybys byla katoliczka naprawde, to seks
            > pozamalzenski nie wchodzilby w rachube...
            > jesli uznalas, ze doroslas do podjecia zycia seksualnego, to rowniez musisz
            byc
            >
            > dorosla w ponoszeniu wszelkich konsekwencji, a zycie ludzkie jest na
            szczescie
            > pod ochrona
            ja nie pisze o sobie ale podaje przyklad, a ilu znasz katolików czekajacych z
            seksem do slubu? to jakis promil, ja mówie o tym co jest a ty o tym jak
            powinno byc w załozeniu
    • ariana1 Re: Aborcja: TAK czy NIE? 28.06.03, 13:22
      Ufff...kolejny wątek ,który nic nie wniesie nowego poza kłótnią którą zapewne
      rozpęta. Bo nie sądzę ,żeby zwolennicy aborcji dali się przekonać przeciwnikom
      i odwrotnie. Może więc niech każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Poza tym ktoś
      dobrze zauważył - każdy jest mądry dopóki sam nie stanie przed takim problemem.
      Wtedy dopiero poznałby i doswiadczył na własnej skórze jego wagę.
      • Gość: obi. Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.brzeziny.rdi.pl / 192.168.0.* 28.06.03, 15:56
        ariana1 napisała:

        > Bo nie sądzę ,żeby zwolennicy aborcji dali się przekonać przeciwnikom
        > i odwrotnie.

        Chciałbym poruszyć kwestię określeń, których używamy w takich dyskusjach. Nie
        lubię skrótów myślowych. Co to znaczy "zwolennik aborcji"? To może od
        razu "miłośnik" albo "fan"? Sam jestem za legalnością przerywania ciąży, ale to
        nie znaczy, że uważam aborcję za coś pięknego, wskazanego czy pozytywnego. Ani
        ja, ani moja żona nigdy byśmy się na aborcję nie zdecydowali. Aborcja to
        ostateczność, zabieg poważny i pociągający za sobą poważne skutki. Ale jej
        legalność i wolność wyboru uważam za mniejsze zło. Mniejsze niż co? Niż to, co
        mamy teraz: hochsztaplerów, znachorów, dzieci na śmietnikach.

        Nie chcę więc, by nazywano mnie "zwolennikiem aborcji".

        Pozdrawiam,
        obi.

        PS Są i tacy, którzy z powodu moich poglądów nazwą mnie "mordercą", ale
        dyskusja z nimi nie ma sensu.

        PPS Argument, że należy myśleć przed pójściem do łóżka (rozumiem, że chodzi o
        antykoncepcję) jest jak najbardziej słuszny, ale w życiu różnie bywa. A po
        drugie, wielu z tych, którzy zakazują przerywania ciąży, chętnie zakazałoby
        także antykoncepcji.
        • Gość: Roman Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.isko.net.pl / 10.0.8.* 29.06.03, 22:38
          Całkowicie się z tobą zgadzam i gratuluję logicznego myślenia smile))

          Sam miałem "sytuację kryzysową". Ja na 2 roku studiów, dziewczyna w 3 klasie LO.
          Na szczęście mogliśmy liczyć na pomoc rodziców i wszystko dobrze się skończyło
          i nasza córka ma teraz 10 lat, ale zaliczamy się z żoną zdecydowanie do "fanów
          aborcji".

          PS
          Cieszy mnie, że na tym forum jest tak mało oszołomów.

    • Gość: agatka_s Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.acn.pl 30.06.03, 14:44
      Jestem mamą dziecka z wpadki, tzw "panną z dzieckiem". Wiadomość o tym, że
      będe mieć dziecko była najcudowniejszą w moim życiu. Wychowuje syna sama, bo
      ojciec dziecka stopniowo wycofał się z poczucia bycia ojcem (dosłownie:
      stopniowo sobie wmówił, że nie jest jego ojcem). Mój syn jest wspaniały i
      najważniejszy w moim życiu, patrząc na niego poprostu nie wyobrażam sobie abym
      mogła zdecydować się na aborcję w jakichkolwiek warunkach. Ale to mój pogląd
      i moje uczucia, szanuję też inne i nie potępiam kobiet, które podejmują inne
      decyzje. Bardzo im współczuje bo to chyba musi być straszny dramat myśleć o
      tej małej nienarodzonej istotce, ale nie potępiam.




      • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 30.06.03, 16:21
        Jestem całkowicie za legalizacją aborcji. Nie wiem czy sama zdecydowałabym sie
        na nią, ale dlaczego mam innym zabraniac tego???
        Kiedys na studiach powiedziałam, że mogłabym usunąć ciąże. Koleżanka(bliska)
        spojrzała na mnie dziwnie i powiedziala, że chyba przestanie mnie lubić. Hmm..
        nie rozumiem. Może troche tolerancji.Ona ma swoje zdanie i ja je szanuje. A ja
        juz nie moge miec swojego, bo ona od razu przestanie mnie lubić??
        Niech kazdy może decydować o sobie. jeżeli ktos jest zdeklarowanym
        przeciwnikiem aborcji to niech sobie nim będzie. Przeciez moze miec tyle dzieci
        ile chce. Mnie to nie obchodzi. Nie rozmuniem tylko dlaczego jego obchodzi tak
        bardzo to, co ja robie ze swoim życiem. To czy ja zachodze w ciąże i czy rodze
        dzieci. mnie jego życie nie interesuje. I chciałabym aby jego nie interesowało
        moje, to moja sprawa co robie ze swoja ciążą, a nie jego!!. Niech on zajmie się
        sobą, i swoim życiem.
        • Gość: Ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.ac / 172.16.0.* 30.06.03, 16:33
          mozna sie porzygac od tej zle rozumianej tolerancji dla ewidentnego zla!
          Ciekawe, czy bedziesz rownie tolerancyjna dla kogos, kto przystawi ci lufe do
          skroni?
          • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 01.07.03, 09:29
            Gość portalu: Ja napisał(a):

            > mozna sie porzygac od tej zle rozumianej tolerancji dla ewidentnego zla!
            > Ciekawe, czy bedziesz rownie tolerancyjna dla kogos, kto przystawi ci lufe do
            > skroni?

            Nie jest to to samo. Może nie porównuj mnie do zlepka komórek.
            • Gość: Ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.devs.ac-net.pl 01.07.03, 10:26
              Dlaczego nie? I to zycie ludzkie i to, a na dodatek tamto malenkie jest
              zupelnie bezbronne i niewinne
              • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 01.07.03, 11:06
                Gość portalu: Ja napisał(a):

                > Dlaczego nie? I to zycie ludzkie i to, a na dodatek tamto malenkie jest
                > zupelnie bezbronne i niewinne

                Jeżeli ktośby mnie zabił to napewno wielu osobom było by smutno. Wiele napewno
                by płakało. Miałabym ładny pogrzeb itp. itd.
                Jeżeli kiedykolwiek usunęłabym ciąże nikt by nikt płakał. Bo za czym??
                Rozumiem, że Ty urządziłbyś pogrzeb tym kilku komórkom, które nawet nie sa w
                stanie samodzielnie funkcjonować, tylko pasożytują na mnie.(albo raczej we mnie)
                • Gość: Kasia Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.03, 11:57
                  Oj widać, że nigdy nie byłaś w ciąży. Wiesz, kiedy zrobiłam test ciążowy i
                  okazał się pozytywny poszłam do lekarza. Tak się składa, że ma aparat do USG,
                  więc od razy zrobił USG, żeby ciążę potwierdzić. Wtedy usłyszałam bicie tego
                  maleńkiego serduszka, szybkie, miarowe. Łzy same napływają do oczu i wierz mi,
                  że nigdy nie pomyślałabym o moim synku zlep komórek.
                  • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 01.07.03, 12:14
                    Gość portalu: Kasia napisał(a):

                    > Oj widać, że nigdy nie byłaś w ciąży. Wiesz, kiedy zrobiłam test ciążowy i
                    > okazał się pozytywny poszłam do lekarza. Tak się składa, że ma aparat do USG,
                    > więc od razy zrobił USG, żeby ciążę potwierdzić. Wtedy usłyszałam bicie tego
                    > maleńkiego serduszka, szybkie, miarowe. Łzy same napływają do oczu i wierz
                    mi,
                    > że nigdy nie pomyślałabym o moim synku zlep komórek.

                    Napisze tak: dzieci nie mam. I nie chce ich miec.( A mam już bliżej 30 niz 20)
                    Nigdy. co miesiąc przeżywam horror w oczekiwania na okres. Nie mniej jednak
                    ciesze się z tego, jak widze radośc kobiety w ciązy. Cieszę się, że Ciebie
                    ucieszyła wiadomość o ciązy. Ale ja to nie Ty. Nie uszczęśliwiaj mnie na siłe.
                    • Gość: Kasia Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.03, 12:29
                      Daleka jestem od uszczęśliwiania na siłę. Niemniej jednak dopóki nigdy nie
                      słyszałaś bicia serduszka Twojego nienarodzonego dziecka, nie możesz mówić, że
                      usunęłabyś ciążę, że to zlepek komórek itd. Kiedy się już jest w ciąży człowiek
                      myśli zupełnie inaczej i tu wchodzą w paradę hormony czy to się Tobie podoba
                      czy nie. Ty tego po prostu nie wiesz, nie znasz tego uczucia. To tak samo
                      jakbym próbowała kategorycznie stwierdzić jak zachwałabym się w stanie
                      nieważkości. Nigdy w takim stanie nie byłam i nie mogę wypowiadać się na ten
                      temat.
                      • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 01.07.03, 12:46
                        W jednym z wcześniejszych postów napisałam, że jestem za legalizacją aborcji.
                        sama NIE WIEM czy bym usunęła ciąze. ale chce miec wybór. Móc zadecydowac . To
                        wszystko.
                    • Gość: assiam Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.netpark.pl / 192.168.10.* 03.08.03, 19:59
                      czy nie prościej byłoby zdecydować się na sterylizację. Też jest w Polsce
                      nielegalna, ale przynajmniej nie miałabyś już tych problemów.
        • Gość: agatka_s Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.acn.pl 30.06.03, 16:35
          no niby tak jest jak piszesz, kobieta ma prawo decydować o sobie, jest tylko
          jeszcze to zabite dziecko...i to nie do końca daje mi spokoju czy kobieta tak
          łatwo może tę decyzję podjąć, jako taką prostą alternatywę chcę czy nie chcę
          mieć dziecko.

          Ogolnie jestem zwolenniczką wolności , tolerancji i możliwości wyboru. Nie
          jestem agresywna wobec kobiet które dokonały aborcji, ale mam ogromne
          wątpliwości czy decyzja o usunięciu ciąży jest tylko ich dotyczącą dezyzją.
          Mam wątpliwości i naprawdę nie wiem który pogląd w sensie odpowiedzi zero-
          jedynkowej jest słuszny (ja wiem co ja bym zrobiła, ale nie umiem
          jednoznacznie ocenić tego jako problemu). Inna rzecz, że ta ustawa i to w
          takiej Polsce (ciemnej i zacofanej w sprawach antykoncepcji i planowania)jest
          totalnym nieporozumieniem. Jest leczeniem objawu a nie przyczyny.
          • Gość: gosc Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.03, 17:01
            aborcja jest zlem, to chyba oczywiste! teraz wypadałoby sie zastanowic co
            zrobic aby jej uniknac.. poprzez zabranianie NIE, no bo jak widac jak kobieta
            chce to i tak sie pozbedzie ciazy. wypadałoby zadbac o edukacje mlodych ludzi,
            o to aby umieli zapobiegac niechcianym ciazom wtedy ilosc aborcji sila rzeczy
            zmaleje. na zachodzie, np w Holandii ilosc aborcji w proporcji do urodzen jest
            bardzo mała. Dlaczego? bo tam ludzie mysla! wszedzie mozna kupic prezerwatywe a
            mlodzi ludzie wiedza co z nia robic! Zabiegu dokonuje sie po gwałcie, gdy
            dziecko jest chore, albo gdy syt. matki/rodziny uniemozliwia prawidłowy rozwoj
            dziecka. ci co sa 'pro life' to najczesciej nie dosc ze zabraniaja aborcji to
            takze srodkow antykoncepcyjnych! w takich NORMALNYCH krajach nawet nie ma
            takich pomyslow jak usuwanie ciazy w 4 miesiacu, bowiem 'jakby co' kobiety
            biora proszki wczesnoporonne! A parodniowy płód to nie jest dziecko, nie ma
            nawet zroznicowanych komorek!
    • Gość: Kamila Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.introl.pl 01.07.03, 09:29
      Ja zaliczam się do tzw. przeciwników aborcji. Na wstępie dodam, że nie jestem
      ani staruszką, ani klerem(!!!) jak to ktoś określił, mam prawie 30-tkę,
      dziecko, a planuję jeszcze jedno. Właśnie planuję, używam środków anty przed
      zajściem w ciążę. Dlaczego? Bo mam pracę, którą mogę stracić, żyję jak każdy
      bez zbytnich luksusów i wiem, że gdybyśmy mieli dużo dzieci byłoby nam ciężko.
      Co mnie drażni to traktowanie aborcji jako środka antykoncepcyjnego. Tu nie
      chodzi o jakiś tam zabieg, tylko o zabicie człowieka. I może ktoś się oburzy,
      ale jeśli kobieta - matka, która poczęła dziecko nie potrafi chronić tego
      życia, muszą być odpowiednie ustawy. Jestem za dostępnością środków
      antykoncepcyjnych, szeroką edukacją seksualną. Aborcja z przyczyn
      gospodarczych? Trzeba pomyśleć nim się idzie z kimś do łóżka jakie mogą być
      tego konsekwencje. Ktoś coś napisał, że Katolicy nie mogą używać środków anty,
      a seks przed ślubem mogą uprawiać i zabijać dzieci? To jacy z nich Katolicy? O
      dziwo, kobieta potrafi zabić swoje dziecko, ale już nie urodzi i nie odda do
      adopcji, bo gdzie będzie pętać się po świecie, co ludzie powiedzą, taki wstyd?
      Proponuję zajrzeć na forum adopcje, na edziecku, na stronę www.adoptuj.pl ilu
      ludzi czeka na dziecko i ile miłości jest w stanie im dać. Niepłodność jest
      chorobą cywilizacyjną i może zamiast aborcji usprawnić procedury adopcyjne?
      Żeby kobieta nie bała się powiedzieć w szpitalu po narodzinach "nie jestem w
      stanie wychować tego dziecka, zrzekam się praw, oddaję je do adopcji", ale jak
      widać to nie wszystkim mieści się w głowie.

      Aborcja tak, ale tylko i wyłącznie z przyczyn zdrowotnych (zagrożone życie
      matki lub chore dziecko).
      • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 01.07.03, 09:52
        Gość portalu: Kamila napisał(a):

        > >
        > Aborcja tak, ale tylko i wyłącznie z przyczyn zdrowotnych (zagrożone życie
        > matki lub chore dziecko).

        Tzn. zgwałcona ma urodzić, tak??
        • Gość: Kamila Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.introl.pl 01.07.03, 11:13
          A co dziecko temu winne, że znalazł się taki bydlak? Jeśli kobieta nie jest w
          stanie wychowywać sama dziecka (przypomina jej o gwałcie, ma uraz, mąż nie
          jest w stanie zaakceptować tego faktu etc. - jestem w stanie to zrozumieć),
          ale jest 99% szansy, że zaadoptuje to dziecko jakaś normalna rodzina. Rodziny
          czekają latami na małe dziecko do adopcji.

          W moim otoczeniu znalazł się taki przypadek, moja przyjaciółka leczyła się z
          mężem przez 4 lata na niepłodność (wina po obu stronach), zwątpili już w
          możliwość poczęcia i rozpoczęli starania o adopcję. I stało się nieszczęście -
          została zgwałcona. Wkrótce okazało się, że jest w ciąży. Mąż nie wierzył, że
          to jego dziecko, wszak tyle lat starali się na próżno. Zastanawiali się nad
          aborcją, ale bardzo krótko - wyszli z założenia, że los tak chciał, a dziecko
          naprawdę nie jest niczemu winne. Pogodzili się z tym faktem, urodzili wspólnie
          synka. Jednak mimo akceptacji tego faktu, że ojcem dziecka może być zwierzak,
          zrobili po pół roku badanie krwi... i okazało się, że mąż przyjaciółki jest
          biologicznym ojcem. Oboje akceptowali dziecko na pewno nie od chwili poczęcia,
          ale od chwili urodzenia już tak. Widziałam tego chłopaka, jak zajmował się
          maluchem, nigdy nie dał mu odczuć, że mógł się począć w tak wstrętny sposób. A
          sam mały jest uroczy. Ma już 4 latka i jest bardzo inteligentnym rozważnym
          brzdącem. Dlatego nie napisałam, że jestem za aborcją z tego powodu. Moje
          zdanie jest takie, jeśli kobieta nie jest w stanie zaakceptować takiego
          dziecka może oddać je rodzinie, która je pokocha.
          • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 01.07.03, 11:32
            Bardzo to ładne co napisałaś, niemniej jednak jest to pojedynczy przypadek. I
            jak sama wspomniałas, u ludzi, którzy bardzo chcieli miec dziecko, starali sie
            o nie.
            Ja wiem, że dziecko nie jest niczemu winne. Ale wydaje mi się, że mało która
            kobieta będzie chciała je urodzić. Przecież gwalt jest czymś okropnym i kobieta
            chce o nim jak najszybciej zapomnieć. Ciąża, będzie jej o tym przypominała. Ja
            w życiu nie zgodziłabym się chodzic przez 9 miesięcy w ciązy, która
            przypominałaby mi o tym co mi się stało.Jak zostałam potraktowana.
            Pozatym tą ciąże może znosić bardzo źle(chodzi mi o fiyczne dolegliwośc).
            pozatym wiele kobiet po urodzeniu dziecka traci prace. A o prace dzisiaj bardzo
            ciężko. To ona ma zostac bez pracy bo ją zgwałcono?? W imie czego ona ma to
            znosić??? W imię tego, że wydała na swiat dziecko zboczeńca??
            Piszesz też, że istnieje adopcja. A znasz kogoś kto chcialby zaadoptować
            dziecko gwałtu??

            I jeszcze jedno: A jak zostanie zgwałcoa 15 letnia dziewczyna to tez ma
            urodzić??
            • Gość: józio Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.dnet.pl / 10.1.18.* 01.07.03, 13:45
              Niestety, i tu znowu winne są wszystkiemu głupie dziewuchy.
              Przecież to oczywiste że każdy samiec chce jak najszybciej wskoczyć do łóżka
              dziewczynie.
              A taka jedna z drugą pokończyły te 16, 17 lat, wszystkie inne na dyskotekach
              tylko gadają o chłopakach, więc i one nie chcą być gorsze.
              Tylko nagle okazuje się że z "tego" moze być dziecko!

              Litości, opamiętajcie się, przecież jak tak chcecie się dowartościować (bo nie
              wierzę że to dla was jakaś przyjemność) wskakując jakiemuś Romkowi do łóżka, to
              przynajmnmiej sie zabezpieczajcie, nie będzie później takich horrorów!

              Nie wiem czy jestem zwolennikiem czy przeciwnikiem. Wiem, ze usuwanie ciąży to
              zwykłe zabicie, i tyle.
              • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 01.07.03, 14:07
                Gość portalu: józio napisał(a):

                > Niestety, i tu znowu winne są wszystkiemu głupie dziewuchy.
                >
                Tak, oczywiście. Głupie dziewuchy sa zawsze winne i wszystkiemu. Co innego
                Jakis tam Romek, któremu Ona "wskoczyła" do łóżka. On sie bronił jak mógł, ale
                nie miał siły. Zgwałciła go i tyle.
                Zastanów sie facet co piszesz!!!!!!!!!!!!
                A może wszystkiemu są winni głupi faceci???? którzy myślą tylko o jednym.
                A tak poza nawiasem: gwałtu tez są "winne głupie dziewuchy"?
                • Gość: józio Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.dnet.pl / 10.1.18.* 01.07.03, 16:33
                  Gość portalu: ja napisał(a):

                  > Tak, oczywiście. Głupie dziewuchy sa zawsze winne i wszystkiemu. Co innego
                  > Jakis tam Romek, któremu Ona "wskoczyła" do łóżka. On sie bronił jak mógł,
                  ale
                  > nie miał siły. Zgwałciła go i tyle.
                  > Zastanów sie facet co piszesz!!!!!!!!!!!!
                  > A może wszystkiemu są winni głupi faceci???? którzy myślą tylko o jednym.
                  > A tak poza nawiasem: gwałtu tez są "winne głupie dziewuchy"?

                  Tak, to prawda, fazeci zawsze myślą o jednym!
                  Ale kobieta o przeciętnym IQ o tym wie, i potrafi sterować swoimi zachowaniami!
                  Niestety istnieją na świecie, jak to celowo wyjaskrawiłem "głupie dziewuchy" -
                  bo to one dają się bez żadnego sprzeciwu zaciągnąć do łóżka - później biadoląc.
                  Nie mówie o gwałtach, bo to inna bajka.
                  Ale historia typu: - mam 17 lat, on 25, był taki wspaniały i nagle na wieść o
                  ciąży mówi że ma mnie dość, żebym usunęła - taki historie to standard. I nagle
                  okazuje sie że czar prysł, książe ma już inną.
                  Tylko zanim wskoczysz do łóżka zastanów się kto w nim leży (to nie takie
                  trudne!)

            • Gość: agatka_s Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.acn.pl 01.07.03, 14:03
              Droga ja,

              Z Twoich postów aż bije smutek i jakieś straszne rozgoryczenie.

              Dziecko to zawsze dziecko, początkowo jest (jak to nazywasz) zlepkiem komórek,
              ale stopniowo przeistacza się w konkretnego Jasia czy Olę. Ta decyzja do
              której chcesz mieć prawo nie dotyczy więc tylko Ciebie ale i tego konkretnego
              kogoś. Wyobraź sobie, że te "prawie 30" jak piszesz lat temu Twoja mama
              podjęłaby taką decyzję... brrr prawda ?

              Jeżeli dziewczyna podejmie decyzję o urodzeniu dziecka nawet z gwałtu, nawet
              mając 15 lat i będąc w zasadzie w sytuacji beznadziejnej, to jest sposób aby
              dziecko to mogło jednak w miarę godnie żyć. Nawet zostawienie dziecka na
              schodach szpitala w ostateczności jest chyba lepsze niż zabicie go.
              Ja powiem jeszcze raz: nie potępiam kobiet, które zdecydowały się na aborcję,
              ale mam ogromne wątpliwości jak podchodzić do niej. Jestem pewna , że nie
              powinno to nigdy być traktowane jako prosta decyzja chcę czy nie chcę
              urodzić. To jest jednak olbrzymia decyzja moralna, egzamin dojrzałości i
              postawy nieegoistycznej (może warto swój komfort, poczucie stabilizacji i
              bezpieczeństwa poświecić dla tego drugiego człowieka który ma sie dopiero
              narodzić ???) a nie tylko kwestia "prawa stanowienia o swoim brzuchu". Musi
              być robione wzystko aby ilość kobiet mogących stanąć przed takim dylematem
              była jak najmniejsza, to jest możliwe tylko poprzez edukację. Mówiąc edukacja
              mam na myśli również uświadamianie, że aborcja jest złem, jest zabijaniem. W
              ferworze dbania o prawa kobiet nie można o tym zapominać.

              Z własnego doświadczenia wiem , że nawet nie planowane dzieci potrafią
              odmienić życie i nadać mu nowy sens. Bardzo Ci życzę abyś kiedyś doświadczyła
              szczęśliwego macierzyństwa bo nie ma nic piękniejszego niż szczescie własnych
              dzieci. Dla tego naprawdę warto żyć.

              Pozdrawiam i uśmiechnij sie trochę !
              • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 01.07.03, 14:42
                Gość portalu: agatka_s napisał(a):

                > Droga ja,
                >
                > Z Twoich postów aż bije smutek i jakieś straszne rozgoryczenie.
                >
                Tak jestem rozgoryczona. lubie decydowac sama o sobie. Nie chce, żeby ktoś za
                mnie to robił. ja innym nie mówię jak mają zyć. To dlaczego ktos chce ingerowac
                w moje zycie???
                >
                > Wyobraź sobie, że te "prawie 30" jak piszesz lat temu Twoja mama
                > podjęłaby taką decyzję... brrr prawda ?

                To by mnie nie było. Wtedy nie miałam cos takiego jak świadomość i nawet nie
                wiedziałam co to zycie.
                >
                > Pozatym piszesz, że można dziecko zostawić w szpitalu. Tak oczywiście. Ale
                szanse, że go ktos zaadoptuje są niewielkie. Domy dziecka są przepełnione. I
                biorąc pod uwagę czasy, w których żyjemy to z tego dziecka wyrośnie albo
                złodziej samochodów, albo nastoletnia prostytutka. gdybym miała taką
                perspektywę przed soba to nie wiem czy chciałabym sie urodzić.

                pozdrawiam
                >
                • Gość: Kamila Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.introl.pl 01.07.03, 15:58
                  Gość portalu: ja napisał(a):

                  > Gość portalu: agatka_s napisał(a):
                  >
                  > > Droga ja,
                  > >
                  > > Z Twoich postów aż bije smutek i jakieś straszne rozgoryczenie.
                  > >
                  > Tak jestem rozgoryczona. lubie decydowac sama o sobie. Nie chce, żeby ktoś
                  za
                  > mnie to robił. ja innym nie mówię jak mają zyć. To dlaczego ktos chce
                  ingerowac
                  >
                  > w moje zycie???

                  # nikt nie ingeruje w Twoje życie, ale jeśli poczniesz kolejne życie jesteś
                  już odpowiedzialna za dwoje, a Twoje życie to już nie tylko Ty. Jeśli matka
                  urodzi dziecko, zaniedbuje je, znęca się to też ktoś powinien się tym
                  zainteresować i takiej "matce" albo ogranicza się prawa rodzicielskie, albo je
                  odbiera. W ciąży już nie jesteś sama i tak jak pisałam jeśli matka nie potrafi
                  zadbać sama o dziecko potrzebne są ustawy, by go bezmyślnie nie krzywdziła.

                  > > Wyobraź sobie, że te "prawie 30" jak piszesz lat temu Twoja mama
                  > > podjęłaby taką decyzję... brrr prawda ?
                  >
                  > To by mnie nie było. Wtedy nie miałam cos takiego jak świadomość i nawet nie
                  > wiedziałam co to zycie.

                  # to kiedy zaczyna się życie? ja mam na video nagrany film z ciąży - 6
                  tydzień, kiedy moja córeczka już była, potem za kilka tygodni kolejny, kiedy
                  na video jej jeszcze za bardzo nie widać, ale serduszko już bije. Nie uważam,
                  żeby to był zlepek komórek, tak mogę powiedzieć niewiem o swojej nerce, ręce,
                  ale nie o moim dziecku, które biega, mówi, śmieje się. Gdy oglądamy ten film,
                  nie mówię jej zobacz to zlepek komórek, tylko "zobacz to Ty kochanie, byłaś
                  tak maleńka, że mieściłaś się w mamusi brzuszku"

                  > >
                  > > Pozatym piszesz, że można dziecko zostawić w szpitalu. Tak oczywiście. Ale
                  >
                  > szanse, że go ktos zaadoptuje są niewielkie. Domy dziecka są przepełnione. I
                  > biorąc pod uwagę czasy, w których żyjemy to z tego dziecka wyrośnie albo
                  > złodziej samochodów, albo nastoletnia prostytutka. gdybym miała taką
                  > perspektywę przed soba to nie wiem czy chciałabym sie urodzić.

                  # Owszem domy dziecka są przepełnione, ale dziećmi z nieuregulowaną sytuacją
                  prawną, jeśli matka zrzeka się praw do dziecka ma ono szansę na adopcję w
                  ciągu 6 tygodni od tego faktu. Ci znajomi gdy rozpoczęli procedurę adopcji
                  dowiedzieli się, że na dziecko małe czeka się 2-3 lata, bo takie jest
                  zapotrzebowanie plus procedura adopcyjna od 9 miesięcy do roku, więc wychodzi
                  4 lata. Starsze dzieci z reguły mają rodziców, którzy mają tylko ograniczoną
                  władzę, albo oddają je do bidula, nie zrzekając się swych praw, bo a nuż
                  dziecko na starość będzie je utrzymywać - tym samym zamykając im drogę do
                  adopcji. Kobieta, która porzuca dziecko na schodach, ma nadal do niego prawo,
                  a ono nie może być adoptowane, a wystarczyłoby zrzec się swych praw. Coś co
                  trzeba na pewno naprawić to właśnie te procedury - ułatwić adopcję. A czy
                  dziecko pochodzi z gwałtu czy nie rodzice adopcyjni i tak o tym nie wiedzą,
                  poza tym przecież kobieta nie musi się chwalić, oddaję dziecko z gwałtu. Nie
                  są to na pewno proste sytuacje, ale nie zakładaliśmy, że podejmujemy łatwą
                  dyskusję.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 10:10
                    Gość portalu: Kamila napisał(a):

                    > >
                    > # nikt nie ingeruje w Twoje życie, ale jeśli poczniesz kolejne życie jesteś
                    > już odpowiedzialna za dwoje, a Twoje życie to już nie tylko Ty.

                    Jak nikt nie ingeruje w moje zycie?? Przeciez zabraniasz mi czegoś. Każesz mi
                    urodzic dziecko.

                    Kamilo. Naprawde bardzo sie ciesze, że jesteś szczęśliwa, masz dziecko, które
                    kochasz, które jest dla Ciebie całym światem.
                    Ale bardzo Cie proszę nie utożsamiaj mnie z Tobą, a Twojego dziecka z moim
                    (potencjalnym). Ty ciszyłas się, że jesteś w ciązy. Dla mnie taka wiadomość
                    byłaby tragiczna. pewnie bardzo o siebie dbałaś podczas ciąży. ja pewnie cały
                    czas albo bym piła, albo była na środkach uspokajających-żeby nie myśleć o tym.
                    Chyba to nie najlepsze dla dziecka?? Ale ja nie potrafiłabym sie cieszyć. Ty
                    pewnie cieszyłaś się jak pierwszy raz zobaczyłaś swoje dziecko. ja pewnie nie
                    chciałabym na nie spojrzeć.
                    A wiec nie patrz na to wszystko przez pryzmat swoich odczuć. Bo nie wszyscy
                    czują tak jak Ty.

                    Gdy oglądamy ten film,
                    > nie mówię jej zobacz to zlepek komórek, tylko "zobacz to Ty kochanie, byłaś
                    > tak maleńka, że mieściłaś się w mamusi brzuszku"

                    I co myslisz, że ja też bym powiedziała coś takiego swojemu dziecku???? grubo
                    sie mylisz. To, ze Ty masz takie nastawienie to nie znaczy, że wszyscy maja
                    takie same. ja nie mam.
                    >
                    > > >
                    > > .
                    >
                    > > Pozdrawiam
                    • Gość: Kamila Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.introl.pl 02.07.03, 12:36
                      Gość portalu: ja napisał(a):

                      > Gość portalu: Kamila napisał(a):
                      >
                      > > >
                      > > # nikt nie ingeruje w Twoje życie, ale jeśli poczniesz kolejne życie jeste
                      > ś
                      > > już odpowiedzialna za dwoje, a Twoje życie to już nie tylko Ty.
                      >
                      > Jak nikt nie ingeruje w moje zycie?? Przeciez zabraniasz mi czegoś. Każesz
                      mi
                      > urodzic dziecko.

                      Nie każę, proponuję pomyśleć nim je poczniesz i się zabezpieczyć, a nie
                      zabijać kogoś, równie dobrze, możesz urodzić i zabić dziecko 1 czy 2
                      miesięczne, przecież z tego okresu czasu też nic nie pamiętamy... Też jesteśmy
                      zlepkiem komórek.

                      >
                      > Kamilo. Naprawde bardzo sie ciesze, że jesteś szczęśliwa, masz dziecko,
                      które
                      > kochasz, które jest dla Ciebie całym światem.
                      > Ale bardzo Cie proszę nie utożsamiaj mnie z Tobą, a Twojego dziecka z moim
                      > (potencjalnym). Ty ciszyłas się, że jesteś w ciązy. Dla mnie taka wiadomość
                      > byłaby tragiczna. pewnie bardzo o siebie dbałaś podczas ciąży. ja pewnie
                      cały
                      > czas albo bym piła, albo była na środkach uspokajających-żeby nie myśleć o
                      tym.

                      Pewnie, a na złość mamie nie ubiorę czapki...

                      >
                      > Chyba to nie najlepsze dla dziecka?? Ale ja nie potrafiłabym sie cieszyć. Ty
                      > pewnie cieszyłaś się jak pierwszy raz zobaczyłaś swoje dziecko. ja pewnie
                      nie
                      > chciałabym na nie spojrzeć.
                      > A wiec nie patrz na to wszystko przez pryzmat swoich odczuć. Bo nie wszyscy
                      > czują tak jak Ty.

                      Nie patrzę z perspektywy swojej, tylko człowieka, który nie godzi się na
                      zabijanie drugiej osoby. Przecież to samo mogę powiedzieć o Tobie, abyś nie
                      patrzyła przez pryzmat swoich odczuć, osoby dla której wieść o ciąży byłaby
                      tragiczna, bo nie wszyscy czują jak Ty...
                      Nie wiem jak ułoży mi się życie, ale znam swoje zdanie.

                      >
                      > Gdy oglądamy ten film,
                      > > nie mówię jej zobacz to zlepek komórek, tylko "zobacz to Ty kochanie, była
                      > ś
                      > > tak maleńka, że mieściłaś się w mamusi brzuszku"
                      >
                      > I co myslisz, że ja też bym powiedziała coś takiego swojemu dziecku????
                      grubo
                      > sie mylisz. To, ze Ty masz takie nastawienie to nie znaczy, że wszyscy maja
                      > takie same. ja nie mam.

                      I vice versa. Rodzice adopcyjni pokochają to dziecko i może nigdy się nie
                      dowie, że biologiczna matka by mu tak nie powiedziała. Wszak nie ta matka co
                      urodziła, ale co dała miłość i wychowała.

                      Pozdrawiam
                      • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 13:08
                        (> Nie każę, proponuję pomyśleć nim je poczniesz i się zabezpieczyć, a nie
                        > zabijać kogoś,

                        Nic nie daje 100% pewności
                        >
                        > >
                        > Pewnie, a na złość mamie nie ubiorę czapki...

                        Hmmm ... to nie to samo. Ja nie robiłabym tego na złość. Robiłabym po to aby
                        nie myśleć, aby przespać ten zły okres.
                        >
                        > >
                        > .
                        > > > Nie patrzę z perspektywy swojej, tylko człowieka, który nie godzi się na
                        > zabijanie drugiej osoby. Przecież to samo mogę powiedzieć o Tobie, abyś nie
                        > patrzyła przez pryzmat swoich odczuć, osoby dla której wieść o ciąży byłaby
                        > tragiczna, bo nie wszyscy czują jak Ty...


                        Wszak nie ta matka co
                        > urodziła, ale co dała miłość i wychowała.
                        > Jak najbardziej sie zgadzam.

                        Niemniej jednak dalej nie rozumiem dlaczego chca mnie zmusić do bycia w ciąży?
                        > Pozdrawiam
    • Gość: mamusia Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: korbank:* / 10.0.0.* 01.07.03, 14:48
      Mam prosbe do wszystkich przeciwnikow aborcji- zaszłam w ciaze na skutek
      gwałtu, sprawcy nie ustalono, dziecko urodziłam, ale jako ze mam 17 lat
      musiałam zrezygnowac z nauki, pracy nie mam, rodzina mi nie pomaga, co mam
      zrobic?Żyje z pomocy społecznej, ale to bardzo małe dochody, moje dziecko nie
      ma podstawowych rzeczy.Pomóżcie prosze. Przyslijcie jakies pieniazki na
      utrzymanie tego dziecka o ktorego zycie przeciez walczycie, mam nadzieje ze sie
      na was nie zawiode, ja spełniłam wasze oczekiwania- urodziłam, teraz wy macie
      okazje sie wykazac. Z góry dziekuje. Adres podam zainteresowanym na tym forum.
      prosze o odpowiedz.
      • Gość: józio Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.dnet.pl / 10.1.18.* 01.07.03, 16:23
        Gość portalu: mamusia napisał(a):

        > ja spełniłam wasze oczekiwania- urodziłam, teraz wy macie
        > okazje sie wykazac. Z góry dziekuje.

        Przeciez nikt z nas nie jest winny ze ciebie zgwałcono. To bardzo smutne, ale
        nie mozesz oczekiwac ze dostaniesz nagrodę nobla bo urodziłaś dziecko z gwałtu.
        NIe możesz oczekiwać ze teraz każdy musi ci pomóc bo inaczej obrazisz się na
        świat.
        Owszem zgadzam się że kler i wszyscy krzykacze typu LPR powinni więcej pomagać
        a mniej pyskować. Ale musisz na to wszystko spojrzeć z innej strony. To jest
        twoje dziecko. To ono będzie ci całe życie wdzięczne, że go urodziłaś.
        • Gość: agatka_s Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.acn.pl 01.07.03, 17:04
          Trochę generalizujesz Józiu, ale masz tez i sporo racji. Wiele niechcianych
          ciąż wynika z głupoty. Teoretycznie głupoty i niedojrzałości obu stron, ale
          jednak (wiem, że się naraże wielu Paniom) kobieta ma tu większe szanse na
          mądrość bo rzeczywiście ona ma trochę większą kontrolę nad czystym popędem i
          można od niej oczekiwać ciut większego rozsądku. W tym sensie masz rację, że
          kobiety powinny wiedząc o tym z doświadczeń pokoleń trochę bardziej rozsądnie
          się zachowywać. Dużo pomogłaby jednak antykoncepcja, która jest już wspólnym
          obowiązkiem na równi i kobiety i meżczyzny. Facet to drań, ale niech chociaż
          ma w nawyku być draniem z prezerwatywą.

          Ale to oczywiście nie jedyne przypadki niechcianych ciąż i aborcjii, bo świat
          jest trochę bardziej skomplikowany.... Problem polega jednak na tym, że z
          niechcianą ciążą to jednak tak czy owak zawsze zostaje kobieta. To na niej de
          facto ciąży (nomen omen) to co jest wynikiem wspólnych działań. Nie każda
          kobieta jest na tyle silna aby podjąć decyzję o urodzeniu, ale rzadko słyszy
          się o facetach sprzeciwiających się aborcjom dzieci które zrobili. Czy
          słyszał ktoś aby karać ojca dziecka usuniętego ? A to byłoby moim zdaniem
          bardzo sprawiedliwe aby odpowiadał na równi z matką. Według mnie to jest
          sedno sprawy, nasza kultura tak poustawiała te sprawy , że kobiety w obliczu
          niechcianej ciąży wynikającej z działan i kobiety i mężczyzny, naprawdę są tu
          w sytuacji totalnie nierównej. Stąd biora się te wszystkie ruchy
          feministyczne i obrana prawa do decydowania o sobie. Jest to wyraz obrony
          przed taką sytuacją kobiety. Niestety przy okazji zapomina się o tych
          biednych dzieciach, i to jest naprawdę straszne w tym całym problemie-
          ofiarami jak zwykle sa najsłabsi którzy głosu póki co nie mają.
        • Gość: mamusia Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.03, 20:54
          Gość portalu: józio napisał(a):

          > Gość portalu: mamusia napisał(a):
          >
          > > ja spełniłam wasze oczekiwania- urodziłam, teraz wy macie
          > > okazje sie wykazac. Z góry dziekuje.
          >
          > Przeciez nikt z nas nie jest winny ze ciebie zgwałcono. To bardzo smutne,
          ale
          > nie mozesz oczekiwac ze dostaniesz nagrodę nobla bo urodziłaś dziecko z
          gwałtu.
          >
          > NIe możesz oczekiwać ze teraz każdy musi ci pomóc bo inaczej obrazisz się na
          > świat.
          Ale ja przeciez nie zwróciłam sie do KAZDEGO, tylko do obronców zycia
          poczetego.
          Myslałam ze w slad za teoretyzowaniem idzie rzeczowa pomoc. Im bardzo jest zal
          tych nienarodzonych, ale co z tymi co przyszły na swiat? Jak nie mam na
          lekarstwa dla dziecka to narazam jego zycie, prawda?
          > Owszem zgadzam się że kler i wszyscy krzykacze typu LPR powinni więcej
          pomagać
          > a mniej pyskować. Ale musisz na to wszystko spojrzeć z innej strony. To jest
          > twoje dziecko. To ono będzie ci całe życie wdzięczne, że go urodziłaś.
          Przepraszam ale wdziecznoscia dziecka nie nakarmie.
          Nadal czekam na propozycje pomocy, nie dajcie głodowac memu dziecku, odwołuje
          sie do waszego sumienia
          • Gość: józio Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.dnet.pl / 10.1.18.* 02.07.03, 11:19
            Gość portalu: mamusia napisał(a):

            > Myslałam ze w slad za teoretyzowaniem idzie rzeczowa pomoc. Im bardzo jest
            zal
            > tych nienarodzonych, ale co z tymi co przyszły na swiat? Jak nie mam na
            > lekarstwa dla dziecka to narazam jego zycie, prawda?
            > Przepraszam ale wdziecznoscia dziecka nie nakarmie.
            > Nadal czekam na propozycje pomocy, nie dajcie głodowac memu dziecku, odwołuje
            > sie do waszego sumienia

            Sory, ale osłabia mnie takie podejście. to roszczeniowy sposób myślenia -
            "należy mi się".
            Myśle że wiele osób chętnie ci pomoże, ale nie możesz uważać tego za ich
            obowiązek. Życie jest brutalne, żyjemy w dżungli, trzeba walczyć o byt a nie
            domagać się!

    • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 01.07.03, 23:48
      mamusiu,
      to jest oczywiście podpucha marnego lotu.
      nie wiem,czy wiesz,ale publiczna zbiórka pieniedzy bez zezwolenia jest
      zabroniona.Powołujesz się przy tym na nieprawdziwe fakty.Chcesz w ten sposób
      udowodnić coś co nie bardzo można.
      Bo nawet jeśli ktoś się czemuś sprzeciwia ( w tym przypadku zabijaniu w jego
      mniemaniu)to wcale nie oznacza,że ma w związku z tym jakieś obowiązki.Jeśli
      sprzeciwiam się okradaniu,to nie znaczy,że mam wziąć na utrzymanie złodziei.
      Jeszcze gdybyś to inaczej nazwała-bo faktycznie,hipotetycznie przedstawiona
      przez Ciebie historia jest bardzo trudno i niejednoznaczna,ale Ty używając jej
      apelujesz cynicznie do obrońców życia.Może wyraź się konkretniej-czy chodzi Ci
      o sytuację jak ta wymyślona przez Ciebie-i wtedy faktycznie jest ona
      marginalna,ale bardzo trudna do ocenienia,czy chodzi Ci o wszystkie panie,które
      dokonują skrobanek z różnych względów (np. dla zachowania witalności-bo i tak
      się zdarza)W takich przypadkach-też mamy je wziąć na utrzymanie?
      Zauważ też,że społeczeństwo i tak finansuje aborcje-są one bowiem wykonywane w
      znacznej mierze-na państwowym sprzęcie.
      Teraz idąc w swojej demagogi dalej-powinnaś narobić narabanu-że nikt Ci nie
      pomógł.
      Nie wzięłaś jednego pod uwagę-ludzie mają rozum.
      smile
      • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 09:27
        _jana napisał:

        > mamusiu,
        > to jest oczywiście podpucha marnego lotu.
        > nie wiem,czy wiesz,ale publiczna zbiórka pieniedzy bez zezwolenia jest
        > zabroniona.

        Też uważam, że to podpucha. Niemniej jednak nie sądze, aby mamusia chciała
        zbierac pieniądze. Wydaje mi się, że chciała pokazać, że przeciwnicy aborcji
        potrafią tylko zabraniać, krzyczec w obronie poczetego życia.

        > Bo nawet jeśli ktoś się czemuś sprzeciwia ( w tym przypadku zabijaniu w jego
        > mniemaniu)to wcale nie oznacza,że ma w związku z tym jakieś obowiązki.

        Zgadza się, ale sprzeciwiając się aborcji ingerujesz w zycie wielu kobiet. A do
        tego nie masz prawa.!!! Więc jeżeli juz w jakis sposób wpłynęłas na ich życie-
        nie dokonały aborcji, urodziły dziecko. To moze bądz na tyle odpowiedzialna,
        aby dokończyć to co zaczęłaś. Łatwo coś zabronić, a potem ładnie umyć rączki i
        powiedzieć " ja sprzeciwiam się aborcji, ale nie chce miec żadnych obowiązków".
        Więc nie sprzeciwiaj się, przecież i tak sama tego nie zrobisz. Dlaczego
        obchodza Cie te kobiety??? To ich zycie nie Twoje. Ty masz swoje , a one swoje.
        One się Ciebie nie czepiaja, to i Ty daj im spokój. A jak cos im nakazujesz,
        czegos zabraniasz, to nie licz na to, że one nie beda liczyc na Twoja pomoc.
        >
        • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 11:02
          Nie piszcz tak na mnie!smile))
          Nawet nie poznałaś mojego zdania w tej sprawie a już mi odpowiadasz.
          Na Langenrocie za długo byłaś czy co??wink
          Zastanów się-mówisz o zabranianiu jako o winie tych, którzy uważają aborcję za
          zabranie życia.
          Zabrania się kraść-czy w zwiazku z tym mam wziąć na utrzymanie złodziei-bo oni
          twierdzą,że żyją z kradzieży i w takim razie do pracy nie pójdą?
          Nie ma złodzieja,który by uważał,że kradzież jest zła i powinna być zabroniona.
          I pytam jeszcze raz-czy chodzi o sytuację naprawdę ekstremalną-jak z wymyślonej
          opowieści wyżej,(przeciwnicy aborcji mówią-oddać do adopcji) czy chodzi
          generalnie o aborcję i o to,że jej przeciwnicy mają utrzymywać dzieci,które
          urodziły zwolenniczki.
          Zastanów się,taka akcja-zmyślona opowieść w c a l e nie wykazuje tego,co
          powiedziałaś.A poza tym dlaczego miałaby w ogóle coś takiego wykazać.
          Skąd ta roszczeniowość-absurdalna i w ogóle nie przystająca do rzeczywsitości
          społecznej-jakiejkolwiek.

          • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 11:28
            _jana napisał:

            > Nie piszcz tak na mnie!smile))

            Nie piszczesmile)
            > Nawet nie poznałaś mojego zdania w tej sprawie a już mi odpowiadasz.
            > Na Langenrocie za długo byłaś czy co??wink

            Nie byłam, bo nie mam takiej potrzeby. A zresztą on jest za daleko. jak bede w
            potrzebie to załatwie to u siebie na miejscu. W duzo lepszych warunkach.

            > Zabrania się kraść-czy w zwiazku z tym mam wziąć na utrzymanie złodziei-bo
            oni
            > twierdzą,że żyją z kradzieży i w takim razie do pracy nie pójdą?
            > Nie ma złodzieja,który by uważał,że kradzież jest zła i powinna być
            zabroniona.
            > I pytam jeszcze raz-czy chodzi o sytuację naprawdę ekstremalną-jak z
            wymyślonej
            >
            > opowieści wyżej,(przeciwnicy aborcji mówią-oddać do adopcji) czy chodzi
            > generalnie o aborcję i o to,że jej przeciwnicy mają utrzymywać dzieci,które
            > urodziły zwolenniczki.

            Chodzi generalnie o aborcje. Po pierwsze nie każe Ci utrzymywac złodzieja. Nie
            każę Ci tez utrzymywac kobiety, która urodziła. Chodzi tylko o to,że
            przeciwnicy aborcji mówią dużo. Chcą kazac kobietom rodzić dzieci. Tylko, że
            jak te dzieci sie już urodzą to przeciwnicy aborcji nagle przestaja sie nimi
            interesowac. Dla nich ważne sa tylko płody, a nie juz urodzone dzieci. Oni
            zakazują kobiecie przerwac ciąże, nie patrząc się na to, że to dziecko, które
            się urodzi nie bedzie mialo co jeść.
            >
            • Gość: józio Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.dnet.pl / 10.1.18.* 02.07.03, 12:00
              Nie jestem anie przeciwnikiem ani zwolennikiem, to trudny problem, ale uważam:

              1. po pierwsze nazywajmu rzeczy po imieniu - aborcja to zabicie dziecka, a nie
              jakieś tam decydowanie kobiety o sobie. Kobieta decyduje czy pójść do łóżka czy
              nie, a jak już rośnie dziecko, to jest to niezależne życie i kobieta nie może
              za nie decydować.
              (jeśli jem kanapke z szynką to nie czaruje się że szynka urosła na drzewie,
              tylko ciężko łykam z myślą o tej biednej śwince).

              2. Decyzja o aborcji jest tak naprawdę w 95% wygodnictwem.
              Rozumiem skrajne przypadki gwałtów, albo ciążkiej sytuacji jakiejśtam 16 latki
              którą rodzina wywala z domu.
              Ale w większości przypadków to perfidna beztroska. Kto dokonuje aborcji -
              najczęściej kobiety w wieku 20 - 30 lat. czyli osoby dojrzałe, najczęściej
              dobrze wykształcowe i uświadomione. Więc nie gadajmy tu o marginalnych
              przypadkach biednych opuszczonych małolat, które znalazły się w potrzasku.

              Dlaczego wygodnictwo? - bo tak w istocie jest. Jeśli już zaszłam w ciążę to
              muszę zmienić tryb życia, dostosować i poświęcić następnych parę lat dla tej
              małej istoty.
              I tu zaczyna się problem - trzeba zrezygnować z imprezek, wypadów, kariery
              zawodowej i zacząć babrać się w pieluchach. I to dla wielu osób jest zbyt duża
              zmiana życiowa. I to one będą gadać o prawu decyzji, trudnych warunkach
              materialnych itd, itp....
              • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 12:08
                Gość portalu: józio napisał(a):

                >
                > > Dlaczego wygodnictwo? - bo tak w istocie jest. Jeśli już zaszłam w ciążę to
                > muszę zmienić tryb życia, dostosować i poświęcić następnych parę lat dla tej
                > małej istoty.

                Nic nie musze. Nie ma prawa nakazującego zajmowac mi sie dzieckiem. Moge zrzec
                sie praw.

                > I tu zaczyna się problem - trzeba zrezygnować z imprezek, wypadów, kariery
                > zawodowej i zacząć babrać się w pieluchach. I to dla wielu osób jest zbyt
                duża
                > zmiana życiowa. I to one będą gadać o prawu decyzji, trudnych warunkach
                > materialnych itd, itp....

                A masz pewnie racje. Ale powtórze sie jeszcze raz. Z niczego nie trzeba
                rezygnowac bo:
                1 Mozna oddac do domu dziecka
                2.Mozna wyrzucić na smietnik albo zostawic w szpitalu.
                Więc jak widzisz masz prawo decydowac o moim ciele, o moim brzuchu. Ale nie
                masz możliwości decydowac o tym co zrobie póżniej. nie masz prawa nakazac mi
                wychowywac tego dziecka.
              • Gość: moboj Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 62.233.250.* 02.07.03, 13:55
                Gość portalu: józio napisał(a):

                a jak już rośnie dziecko, to jest to niezależne życie i kobieta nie może
                > za nie decydować.

                a kto może? poza tym, mój drogi, nie rób z kobiet chodzących inkubatorów.


                > 2. Decyzja o aborcji jest tak naprawdę w 95% wygodnictwem.
                > Rozumiem skrajne przypadki gwałtów, albo ciążkiej sytuacji jakiejśtam 16
                latki
                > którą rodzina wywala z domu.

                a aborcja ze względów zdrowotnych? są i takie wypadki - zdarzył się taki w
                mojej rodzinie. dwie ciąże zakończone bardzo cięzkimi porodami, to drugie
                dziecko urodzone w 6 miesiącu z powaznymi komplikacjami zdrowotnymi. trzecia
                ciąza zdarzyla sie pomimo zabezpieczenia - groziła smiercią matki lub/i
                dziecka. to były wczesne lata 80, kiedy medycyna nie była u nas na najwyższym
                poziomie (szczególnie w takiej małej mieścinie jak ta, z której pochodzę). po
                konsultacjach lekarskich przeprowadzono aborcję. i wiesz co? ta pozostala
                dwójka dzieci (to juz dorosli ludzie) wie o ich "niedoszłym" rodzeństwie, są
                szczęśliwi, ze mama jest z nimi, że nie ryzykowała swojego zdrowia dla
                kolejnej ciąży.
            • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 12:06
              Gdzie niby ktoś miałby nie miał co jeść?
              W Polsce??
              Grzeszysz.
              To jest demagogia i populizm,z którym średnio się dyskutuje.
              Dla Ciebie jest to płód,tylko płód.A od kiedy jest człowiek?
              Czyli wcześniaki to są płody?
              Podawanie powodów ekonomicznych(nieprawdziwych w dodatku) do zabierania życia
              jest wyrazem skrajnego upadku człowieczeństwa.Stąd już bliska droga do dalszych
              posunięć.
              Inne powody-są trudne,niejednoznaczne.Ostatecznie znajdujemy zrozumienie dla
              sytuacji wyjątkowych-jak choćby tej,że bita i maltretowana żona zabija w
              afekcie męża w trakcie szarpaniny.
              Poza tym aborcji nie dokonuje się z powodów ekonomicznych w większości tylko z
              powodów wpadkowych-a to różnica.

              Mam pytanie-co zrobiły te działaczki na rzecz aborcji,aby poprawić los tych
              biednych?A krzyczą od lat- nie zrobiły NIC.Nawet rządząc od czasu do czasu.Może
              niech sprzedadzą np. statek i nakarmią biedne rodziny?Co Ty na to?
              Albo swoje super samochody i mieszkania?Ciuchy i biżuterię?



              • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 12:32
                _jana napisał:

                > Gdzie niby ktoś miałby nie miał co jeść?
                > W Polsce??

                Tak, Wyobrąz sobie, że pracuje na umowe zlecenie i zarabiam 100 (słownie sto)
                złotych na miesiąc.A skończyłam UJ, więc jakichś braków w wykształceniu nie
                mam. (Jest to prawda!!)I jak miałabym za to wykarmić dziecko??? Ojca nie mam, a
                matka nie ma pracy. I nie mów mi tu o pomocy społecznej, bo oni sami nie maja.
                Więc w Polsce moje dziecko nie miało by co jeść.
                > .
                >
                > ..
                >
                > Mam pytanie-co zrobiły te działaczki na rzecz aborcji,aby poprawić los tych
                > biednych?A krzyczą od lat- nie zrobiły NIC.Nawet rządząc od czasu do
                czasu.Może
                > niech sprzedadzą np. statek i nakarmią biedne rodziny?Co Ty na to?
                > Albo swoje super samochody i mieszkania?Ciuchy i biżuterię?
                \
                Nie wiem co one zrobiły. Ale jak sama napisałaś są to działaczki na rzecz
                aborcji-czyli one sa za usuwaniem ciąży. Nie chcą aby były te biedne dzieci. To
                może pytanie powinno brzmiec co zrobili dla biednych dzieci przeciwnicy
                aborcji.?? Może niech przeciwnicy aborcji uszczuplą troszkę swoje majątki i
                wspomoga domy dziecka. przecież wiele z tych dzieci nie byłoby na swiecie,
                gdyby nie oni i ich protesty. więc to raczej oni powinni coś robic, a nie
                zwolenniczki aborcji
                >
                >
                >
                • Gość: agatka_s Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.acn.pl 02.07.03, 12:58
                  Droga ja,

                  Istnieje jeszcze coś takiego jak odpowiedzialność za własne czyny! To że
                  żyjesz w trudnych warunkach materialnych nie pozwala Ci wyjść na ulicę i
                  napaść pierwszego lepszego człowieka aby zabrać mu zegarek. To że jesteś
                  sfrustrowana i jest Ci źle nie pozwala Ci wyjść na ulicę i puścić serię z
                  karabinu maszynowego. Tak samo dlatego, że Twoja sytuacja jest ciężka nie
                  masz prawa zrzec się odpowiedzialnośći za swoje dziecko. To nie jest takie
                  proste. To Ty kończąc UJ powinnaś wiedzieć że idąc z facetem do łóżka istnieje
                  jakieś prawdobodobieństwo że dziecko może być poczęte. To nie społeczeństwo
                  ma obowiązek potem ponosić odpowiedzialność za Twoje czyny tylko Ty
                  osobiście. Współczesne cywilizacje są jednak tutaj bardzo wspaniałomyślne i
                  pomagają ludziom słabym i zagubionym, ale to jest jedynie pomoc i w jakimś tam
                  sensie dobra wola Tego społeczeństwa. Ale to Ty, nikt inny odpowiada za
                  Twoje własne czyny. Jeszcze raz: aborcja to nie jest jedynie decyzja
                  dotycząca Ciebie, tak samo jak popełnienie przez Ciebie samobójstwa nie byłoby
                  tylko Twoja sprawą. Zastanów się nad tym. A tak w ogóle to może kup sobie
                  psa i postaraj się o jakieś cieplejsze uczucia do kogoś bo jest Ci chyba
                  strasznie ciężko.... Pozdrawiam


                  • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 13:18
                    Gość portalu: agatka_s napisał(a):

                    > Droga ja,
                    >
                    > Istnieje jeszcze coś takiego jak odpowiedzialność za własne czyny! Tak samo
                    dlatego, że Twoja sytuacja jest ciężka nie
                    > masz prawa zrzec się odpowiedzialnośći za swoje dziecko. To nie jest takie
                    > proste. To Ty kończąc UJ powinnaś wiedzieć że idąc z facetem do łóżka
                    istnieje
                    > jakieś prawdobodobieństwo że dziecko może być poczęte.

                    A wiesz wiem o tym ,że może być poczęte. Ale też wiem, że nigdy nie ma 100%
                    pewności. I o ole wiem mam prawo zrzec się odpowiedzialności za dziecko. Nie
                    chce go to go zostawie w szpitalu.

                    To nie społeczeństwo
                    > ma obowiązek potem ponosić odpowiedzialność za Twoje czyny tylko Ty
                    > osobiście. Współczesne cywilizacje są jednak tutaj bardzo wspaniałomyślne i
                    > pomagają ludziom słabym i zagubionym, ale to jest jedynie pomoc i w jakimś
                    tam
                    > sensie dobra wola Tego społeczeństwa.


                    Wiem, że nie społeczeństwo ponosi odpowiedzialność za moje czyny. Ale ja je o
                    nic nie prosze, wcale nie czuje się zagubiona. A właściwie prosze: Czy moge
                    sama zadecydowac co robić ze swoim życiem? Czy mogę nie chcieć być w ciązy, jak
                    coś zawiedzie?

                    A tak w ogóle to może kup sobie
                    > psa i postaraj się o jakieś cieplejsze uczucia do kogoś bo jest Ci chyba
                    > strasznie ciężko....

                    a wiesz nie jest mi ciężko. A ty znasz mnie tylko z tych postów
                    Pozdrawiam
                    >
                    >
                    >
                    • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 13:34
                      Sama widzisz-skoro żyjąc ze 100 zł nie jest Ci ciężko,to może nie jest tak źle?
                      Twój przypadek jest jednak bardzo odosobniony i potwierdza Twoją roszczeniową
                      postawę.Rozumiem,że pracujesz tylko na tą jedną umowę zlecenie i czekasz aż
                      ktoś znajdzie Ci pracę.Bo skończyłaś UJ.I co z tego??
                      Jakbyś chciała to mogła byś pracować.
                      Choćby jako opiekunka do dzieci.smile))
                      • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 13:35
                        No i sam fakt,że jakimś cudem pomijasz w akcie prokreacji udział mężczyzny.
                        Dlaczego piszesz o swoich rodzicach, a nie o ojcu dziecka??
                        • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 14:14
                          _jana napisał:

                          > No i sam fakt,że jakimś cudem pomijasz w akcie prokreacji udział mężczyzny.
                          > Dlaczego piszesz o swoich rodzicach, a nie o ojcu dziecka??

                          A co mam o nim napisać? Że jest. Jest-oczywiście nie ojciec tylko potencjalny
                          ojciec.
                          • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 14:21
                            Co to znaczy potencjalny? To w końcu on spłodził, czy
                            jest na liście "do wrobienia"?
                          • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 14:47
                            Co to znaczy,że prawo jest często łamane-podaj liczbę konkretną,gdzie odmówiono
                            kobiecie aborcji z pryczyn dozwolonych.Nie pisz o tym,co napisała brukowa
                            gazeta,tylko podaj liczbę.Przypadki te mają też związek z tym,że niektórzy
                            lekarze odmawiają dokonania zabiegu ze względów światopoglądowych (do czego
                            mają prawo)ale zawsze taki zabiego może być dokonany.Jak nie u tego lekarza to
                            u innego (sama dałaś prawo do posiadania sumienia, a więc daj też lekarzom)

                            Nikt normalny nie chce stosować jako antykoncepcji,a jednak.Wynika z tego,że
                            sporo nienormalnych tego dokonuje.Dla większości powodem jest brak warunków
                            życiowych (które często są tylko nadużyciem, a nie prawdziwym powodem)a nie
                            wynik gwałtu czy choroby.
                            Kobiet ubogich nie stać na aborcję.Poza tym biorąc pod uwagę rodziny
                            wielodzietne-tam rodzą się dzieci i nikt nie myśli o aborcji.
                            Jeśli chodzi o rodziny patologiczne-tam też nie dokonuje się aborcji,bo to
                            dyshonor dla nich.
                            Więc dla kogo jest i z jakich powodów aborcja?

                            Feministkom nie chodzi o załatwienie problemu.
                            Im chodzi o to ,aby istnieć.Jak się problem załatwi, to stracą posady i nie
                            uzyskają władzy.


                            Czy danie prawa do własnego sumienia oznacza łamanie prawa także w innych
                            kwestiach?Brawo!


                            ps.Każdy złodziej mówi,że kradnie, bo biedny i mu mało.Bieda jest rzeczą
                            względną.
                            Ale na pewno nikt nie umiera z głodu w Polsce.
                      • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 13:44
                        _jana napisał:

                        > Sama widzisz-skoro żyjąc ze 100 zł nie jest Ci ciężko,to może nie jest tak
                        źle?

                        Pisząc, że nie jest mi ciężko nie miałam na myśli sytuacji finansowej.

                        > Twój przypadek jest jednak bardzo odosobniony i potwierdza Twoją roszczeniową
                        > postawę.Rozumiem,że pracujesz tylko na tą jedną umowę zlecenie i czekasz aż
                        > ktoś znajdzie Ci pracę.Bo skończyłaś UJ.I co z tego??

                        No własnie nic z tego. Tak pracuje na 1 umowe zlecenie, ale wyobraz sobie, że
                        nie czekam aż ktoś znajdzie mi prace. nawet nie masz pojęcia do ilu firm
                        wysłałam cv, ile firm odwiedziłam i ile rozmów kwalifikacyjnych odbyłam. Więc
                        na ten temat się nie wypowiadaj. a pozatym nie jestem odosobnionym przypadkiem
                        jesli chodzi o prace.

                        > Jakbyś chciała to mogła byś pracować.
                        > Choćby jako opiekunka do dzieci.smile))

                        Tak a niby gdzie?? Bo ostatnio wysłałam cv jako pomoc kuchenna i nawet nie
                        zadzwonili. Więc wymagań nie mam.

                        Ale o ile wiem to chyba nie jest na temat. a Ty jesli masz dobra prace to
                        fajnie. Ale nie krytykuj innych i nie pisz, że jak sie chce to ma sie prace, bo
                        widac nic nie wiesz.

                        > Choćby jako opiekunka do dzieci.smile))

                        Jakbym pracowała jako opiekunka do dzieci to nie miałabym kiedy zająć sie swoim
                        (potencjalnym) i samo by w domu leżało. Cośby mu sie stało i jeszcze zaczeliby
                        krzyczec jaka to ja zła matka jestem.
                      • Gość: Kamila Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.introl.pl 02.07.03, 14:59
                        _jana napisał:

                        > Sama widzisz-skoro żyjąc ze 100 zł nie jest Ci ciężko,to może nie jest tak
                        źle?
                        > Twój przypadek jest jednak bardzo odosobniony i potwierdza Twoją
                        roszczeniową
                        > postawę.Rozumiem,że pracujesz tylko na tą jedną umowę zlecenie i czekasz aż
                        > ktoś znajdzie Ci pracę.Bo skończyłaś UJ.I co z tego??
                        > Jakbyś chciała to mogła byś pracować.
                        > Choćby jako opiekunka do dzieci.smile))

                        _jana! Rozumiem, że to był żart, brrr, Ja jako opiekunka dla dzieci, Broń
                        Panie Boże. Ale co do reszty masz rację.
                        • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 15:08
                          Gość portalu: Kamila napisał(a):

                          >
                          >
                          > _jana! Rozumiem, że to był żart, brrr, Ja jako opiekunka dla dzieci, Broń
                          > Panie Boże. Ale co do reszty masz rację.


                          opieki nad dziećmi bym sie nie podjęła . Masz racje.
                          A co do reszty, to juz odpowiedziałam we wczesniejszym poście. i obie bardzo
                          się mylicie. jesli tak naprawde sadzicie, że czekam az ktos da mi prace to
                          bardzo sie mylicie. Nie każdy ma znajomości. ale to inny temat. Smutne tylko,
                          że dzieci nienarodzonych to potraficie bronic, ale ludzi nie rozumiecie, i
                          nawet nie chcecie zrozumieć.
                          • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 15:34
                            Pełno sprzeczności w tym co mówisz.
                            Z jednej strony twierdzisz,ze taka bieda,a jednak potrafisz się za 100 zł
                            utrzymać.Tylko pogratulować.
                            Niby dlaczego miałybyśmy się nad Tobą rozczulać?Co 4 człowiek nie ma pracy.
                            Ty żyjesz,jak rozumiem, z rodziców,niektórzy nie mają takich możliwości.
                            Każdy kto skończył studia ma ten sam problem co Ty.Jego też dotyczą braki
                            znajomości,zapaść gospodarcza,brak perspektyw.Ale jakoś wszyscy żyjemy.Jak
                            widać niektórzy bez pracy mają nawet dostęp do internetu.
                            Wyciąganie wniosków typu-przeciwnicy aborcji mają pracę i dlatego Cię nie
                            rozumieją,to niezwykle proste myślenie.
                            Jak ktoś nie ma faktycznie środków do życia-to bierze każdą pracę-nawet
                            takiej,której nie lubi i taką,która jest poniżej jego kwalifikacji.
                            Jeśli Twoje rozumienie biedy skłaniającej do aborcji opiera się na Twoich
                            doświadczeniach, to tylko potwierdzasz,że ten problem nie istnieje.
                            Zawsze się można utrzymać kosztem innych,a brak pracy nie jest
                            problemem.Problemem są zbyt duże wymagania,roszczeniwość i czekanie na mannę z
                            nieba.I innych,którzy załatwią.
                            To jest świetne tylko nierealne.
                            • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 15:41
                              _jana napisał:

                              > Pełno sprzeczności w tym co mówisz.
                              > Z jednej strony twierdzisz,ze taka bieda,a jednak potrafisz się za 100 zł
                              > utrzymać.Tylko pogratulować.
                              > Niby dlaczego miałybyśmy się nad Tobą rozczulać?

                              po pierwsze nie pisałam, że jestem biedna, tylko że zarabiam 100 zł. A to
                              różnica. Moge miec inne dochody. nie pomyślałas o tym??
                              Po drugie ja nie potrzebuje niczyjego współczucia. I absolutnie nie chce aby
                              ktoś sie nademna rozczulał. Więc nie wiem skąd to pytanie. ja sie nie żale o
                              nic nie prosze, przedstawiam tylko fakty. Nic nie chce, niczego nie oczekuje.

                              A chodzi mi o to, ze wiele kobiet nie ma pracy, albo b.mało zarabia. I jak
                              zajda w ciąże i urodzą to moga poprostu nie miec pieniedzy żeby to dziecko
                              nakarmić. a przeciwnicy aborcji powiedzą : A co mnie to obchodzi, i pójda
                              walczyc o nowe nienarodzone zycie. I tylko o to mi chodziło.
                              • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 15:48
                                Doprawdy trudno zrozumieć, o co Ci chodzi.
                                W takim razie może te kobiety bez pracy też mają inne dochody.
                                Nie pomyślałaś o tym??
                                Po co dałaś w takim razie siebie i swoje dochody oraz wykształcenie jako
                                przykład?A propos czego to było?
                                • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 15:58
                                  _jana napisał:

                                  > Doprawdy trudno zrozumieć, o co Ci chodzi.
                                  > W takim razie może te kobiety bez pracy też mają inne dochody.
                                  > Nie pomyślałaś o tym??
                                  > Po co dałaś w takim razie siebie i swoje dochody oraz wykształcenie jako
                                  > przykład?A propos czego to było?

                                  Wykształcenia nie dałam jako przykładu, tylko gdybym o nim nie napisała to
                                  pewnie kazały byscie mi sie dokształcać, bo to wtedy na pewno prace znajde.
                                  A jesli chodzi o inne kobiety to niektóre maja inne dochody, a niektóre nie.
                                  Większość nie ma.

                                  Chodziło mi o to, że sa kobiety które mało zarabiaja i zajda w ciąże. I nie
                                  stac je na to dziecko. ( to było a propo głodu _ze to niby w Polsce tak dobrze
                                  jest). I dlaczego kazać im rodzic??. to było apropo tego.


                                  • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 16:13
                                    Między głodem,który uprawnia do zabijania
                                    a "jest tak dobrze" jest spora różnica.
                                    Nikt nie mówi,że jest dobrze.
                                    • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 16:15
                                      Poza tym nikt nie każe nikomu rodzić.
                                      Samo urodzenie jest aktem końcowym czegoś co zaczęło się znacznie wcześniej.Do
                                      czego wymagany jest akt woli.
                                      A że po urodzeniu zaczyna się nowy etap-to inna sprawa.
                                      • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 16:23
                                        _jana napisał:

                                        > Poza tym nikt nie każe nikomu rodzić.

                                        Jak tak twierdzisz to wogóle o czym my rozmawiamy??? Bo mi sie wydaje, że
                                        przeciwnicy aborcji każą rodzić.
                                        >
                                    • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 16:21
                                      _jana napisał:

                                      > Między głodem,który uprawnia do zabijania
                                      > a "jest tak dobrze" jest spora różnica.
                                      > Nikt nie mówi,że jest dobrze.

                                      No dobrze nie jest. Ale kwestia czy w Polsce jest dobrze czy źle to chyba
                                      odrębny temat.
                                      Niemniej jednak nie widze sensu ciągnąć tą rozmowe.
                                      Ty masz swoje poglądy, a ja swoje. Ani ja nie zmienie swoich ani Ty swoich.
                                      Jesli chodzi o mnie mozesz miec nawet piątke dzieci. Twoja sprawa. Ale to czy
                                      ja mam dzieci i czy zachodzę w ciąże powinno być tylko i wyłącznie moją
                                      sprawą.Moją i mojego sumienia. ja chce decydować sama o swoim życiu i swoim
                                      sumieniu. Nie mów mi co dobre a co złe.
                                      A teraz ide do domu i mam tylko nadzieję, że ktoś mnie różańcem nie zadusi w
                                      imie miłości bliźniego.

                                      • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 17:05
                                        Cały ten wywód wskazuje,że nie rozumiesz o czym mówimy.
                                        Nikt nikomu nie każe rodzić.
                                        Ale to czy ktoś kogoś zabija nie jest już tylko jego sprawą.Również inne
                                        czyny,które godzą w innego człowieka są tematem kodeksu karnego.Nie jest tak,że
                                        możesz robić co chcesz,bo sumienie Ci zezwala.
                                        Osoby,które uważają,że dziecko od chwili poczęcia jest człowiekiem,NIE MOGĄ się
                                        zgodzić,że można je zabijać.Bo to by oznaczało,że zgadzają się na zabijanie
                                        ludzi w ogóle-także z innych powodów.
                                        Może się to nie podobać.
                                        Bo zabijanie to w ogóle dość wygodna rzecz.
                                        Ktoś Cię wku... no to pyk.I po problemie.
                                        Zrozum,że urodzenie człowieka jest końcem pewnego etapu,który zaczął się
                                        wcześniej.
                                        Bardzo uznaniowo traktujesz życie.Nie umiesz powiedzieć od kiedy ono się
                                        rozpoczyna,ale kilkutygodniowe nie jest dla Ciebie jeszcze człowiekiem i już.

                                        Jakoś nie widzę,żeby ktoś kogoś dusił różańcem.To oczywista przesada i
                                        ezgaltacja.Bardzo łatwo tak powiedzieć.
                                        W ogóle wojującą feminstką jest być bardzo łatwo.
                                        Dużo słów,frazesów.Mało czynów i mało konkretów.
                                        Sporo wygody i wymagania wobec pozostałych.

                                        Ty zdecydowałaś,że kilkutygodniowe dziecko w łonie matki nie jest
                                        człowiekiem.Bo tak chcesz,bo taki masz kaprys.
                                        Jutro ktoś zdecyduje,że brzydka i krzykliwa feministka nie jest godna szacunku
                                        i stuknie ją w głowę.
                                        Fajnie co??
                                        • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 03.07.03, 08:15
                                          _jana napisał:

                                          > Cały ten wywód wskazuje,że nie rozumiesz o czym mówimy.
                                          > Nikt nikomu nie każe rodzić.
                                          > Ale to czy ktoś kogoś zabija nie jest już tylko jego sprawą.

                                          Sama sobie przeczysz.
                                          Pozatym zajmuj się swoim brzuchem, a nie moim. Co on Cie tak interesuje?
                                          • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 03.07.03, 10:02
                                            Gdzie sobie przeczę?
                                            Twój brzuch jest mało istotny dla kogokolwiek-co za zarozumiałość.smile)
                                            Wątpię czy ma on w sobie jakąkolwiek zawartość oprócz śniadania.
                                            Bo niby skąd?
                                            Z kosmosu??
                                            • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 03.07.03, 10:49
                                              _jana napisał:

                                              > Gdzie sobie przeczę?
                                              > Twój brzuch jest mało istotny dla kogokolwiek-co za zarozumiałość.smile)
                                              >
                                              Więc jak jest tak mało istotny to co się jego czepiasz i jego zawartości. Jak
                                              sama stwierdziłaś jest mój i moge z nim robić co chce.

                                              Wątpię czy ma on w sobie jakąkolwiek zawartość oprócz śniadania.
                                              > Bo niby skąd?
                                              > Z kosmosu??

                                              A skąd tu taka złośliwość?? czyzbym jakis czuły punkt nacisnęła?? O ile wiem
                                              mój mąż nie jest kosmitą
                                              • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 03.07.03, 12:41
                                                Ty o brzuchu,ja o człowieku-nie dociera do Ciebie.
                                                Spójrz do książki do biologii z podstawówki i tam zobaczysz,że żadna istota nie
                                                rodzi brzucha tylko rodzi drugą istotę.

                                                Mąż musi być kosmiczny,bo wczoraj go nie było jeszcze.
                                                smile))
                                                • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 03.07.03, 14:44
                                                  _jana napisał:

                                                  > Ty o brzuchu,ja o człowieku-nie dociera do Ciebie.
                                                  > Spójrz do książki do biologii z podstawówki i tam zobaczysz,

                                                  > Do książki nie musze zaglądac, co to brzuch a co człowiek to wiem. uczyli
                                                  mnie tego nie tylko w podtawówce, ale i w późniejszych szkołach do, których
                                                  uczęszczałam.
                                                  > .
                                                  >
                                                  > Mąż musi być kosmiczny,bo wczoraj go nie było jeszcze.
                                                  > smile))
                                                  Mąż wczoraj tez był, tylko o nim nie pisałam. smile)
                    • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 13:37
                      Gość portalu: ja napisał(a):

                      >
                      > Wiem, że nie społeczeństwo ponosi odpowiedzialność za
                      moje czyny. Ale ja je o
                      > nic nie prosze, wcale nie czuje się zagubiona. A
                      właściwie prosze: Czy moge
                      > sama zadecydowac co robić ze swoim życiem? Czy mogę nie
                      chcieć być w ciązy, jak coś zawiedzie?
                      >

                      Oczywiście, że możesz decydować o SWoIM życiu. Tyle, że
                      to dziecko w Tobie, to nie jest już TWOJE życie. To życie
                      maleńkiego człowieka, który też ma prawo do życia. Możesz
                      nie chciec byc w ciąży. Tak jak możesz nie chcieć złapać
                      HIV, jak coś nie wyjdzie. tyle, że HIV nie pozbędziesz
                      tak łatwo, jak tego człowieczka...
                      Niestety, życie jest okrutne i czasem daje nam dary, o
                      które nigdy nie prosiliśmy.
                      • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 14:17
                        niedzwiedziczka napisała:


                        >
                        > Oczywiście, że możesz decydować o SWoIM życiu. Tyle, że
                        > to dziecko w Tobie, to nie jest już TWOJE życie

                        Jeżeli ma 3, 4 czy więcej miesięcy to jak najbardziej jest to dziecko. Ale jak
                        ma dwa, trzy tygodnie to dla mnie to jest zlepek komórek.
                        >
                        • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 14:19
                          No to podaj swoją wersję, kiedy ze zlepka komórek robi
                          się cłowiek.
                          • niedzwiedziczka Ps. 02.07.03, 14:20
                            Jak ma trzy tygodnie to ma już serce i układ nerwowy.
                            Czekam na odpowiedź keidy zaczyna się człowiek?
                            • Gość: ja Re: Ps. IP: 212.160.76.* 02.07.03, 14:51
                              niedzwiedziczka napisała:

                              > Jak ma trzy tygodnie to ma już serce i układ nerwowy.
                              > Czekam na odpowiedź keidy zaczyna się człowiek?


                              Ale sie nie doczekasz, bo ja nie wiem kiedy zaczyna sie człowiek.
                              Ale o ile wiem sam ułkad nerwowy i serce nie wystarczy aby człowiek mógł
                              funkcjonować.
                          • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 14:46
                            niedzwiedziczka napisała:

                            > No to podaj swoją wersję, kiedy ze zlepka komórek robi
                            > się cłowiek.

                            Ja nie mam zadnej swojej wersji. Nie wiem kiedy robi się człowiek. Niemniej
                            jednak cos co ma 3 tygodnie nie jest człowiekiem.
                            • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 15:06
                              Gość portalu: ja napisał(a):

                              > niedzwiedziczka napisała:
                              >
                              > > No to podaj swoją wersję, kiedy ze zlepka komórek robi
                              > > się cłowiek.
                              >
                              > Ja nie mam zadnej swojej wersji. Nie wiem kiedy robi
                              się człowiek. Niemniej
                              > jednak cos co ma 3 tygodnie nie jest człowiekiem.

                              A skąd ta pewność?
                              Piszesz, że nie wiesz, kiedy zlepek komórek staje się
                              człowiekiem. Więc nigdy nie wiesz, czy zabijasz
                              człowieka, czy nie. Zgadzasz się więc na zabójstwo (bo a
                              nuż "to" właśnie stało się człowiekiem).
                              • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 15:12
                                niedzwiedziczka napisała:

                                > .
                                >
                                > A skąd ta pewność?
                                > Piszesz, że nie wiesz, kiedy zlepek komórek staje się
                                > człowiekiem. Więc nigdy nie wiesz, czy zabijasz
                                > człowieka, czy nie. Zgadzasz się więc na zabójstwo (bo a
                                > nuż "to" właśnie stało się człowiekiem).

                                Nie mam zadnej pewności. WEDŁUG MNIE jak cos ma trzy tygodnie nie jest
                                człowiekiem. według Ciebie jest i nie pozbyłabyś sie go. Ale według mnie nie
                                jest i nie miałabym oporów. I nie wiem dlaczego to tak bardzo Cie porusza.
                                >
                                >
                                • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 15:19
                                  Gość portalu: ja napisał(a):

                                  > Nie mam zadnej pewności. WEDŁUG MNIE jak cos ma trzy
                                  tygodnie nie jest
                                  > człowiekiem. według Ciebie jest i nie pozbyłabyś sie
                                  go. Ale według mnie nie
                                  > jest i nie miałabym oporów. I nie wiem dlaczego to tak
                                  bardzo Cie porusza.

                                  Tak bardzo mnie porusza, bo idąc Twoim tokiem myślenia,
                                  każdy może sobie sam definiować człowieczeństwo. Dla
                                  Ciebie człowiekiem nie jest coś, co ma bijące serce,
                                  układ nerwowy i zestaw genow niepowtarzalny na ziemi. Dla
                                  innych człowiekiem może nie być coś, co jest czarne, coś
                                  co nie ma aryjskiego układu twarzy, czy śnieżno białej
                                  cery. Wkraczamy na grząski grunt...
                                  > >
                                  > >
                                  • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 15:29
                                    niedzwiedziczka napisała:

                                    > > > Tak bardzo mnie porusza, bo idąc Twoim tokiem myślenia,
                                    > każdy może sobie sam definiować człowieczeństwo. Dla
                                    > Ciebie człowiekiem nie jest coś, co ma bijące serce,
                                    > układ nerwowy i zestaw genow niepowtarzalny na ziemi. Dla
                                    > innych człowiekiem może nie być coś, co jest czarne, coś
                                    > co nie ma aryjskiego układu twarzy, czy śnieżno białej
                                    > cery. Wkraczamy na grząski grunt...


                                    Zgadzam się. Ale ja tylko odpowiedziałam na pytanie jakie mi zadałas. I pisałam
                                    tylko i wyłącznie o sobie.
                                    Ale o ile wiem pytałas mnie o to kiedy powstaje człowiek (nie wiem). Napisałam
                                    tylko co ja o tym sądzę. I troche przesadzasz piszac o "tym czarnym". Bo to juz
                                    zakrawa na rasizm
                                    > > >
                                    > > >
                                    >
                                    >
                                    • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 16:52
                                      Gość portalu: ja napisał(a):

                                      >
                                      > Zgadzam się. Ale ja tylko odpowiedziałam na pytanie
                                      jakie mi zadałas. I pisałam
                                      > i tylko i wyłącznie o sobie.

                                      A ja napisałam, że taka dowolność interpretacji jest
                                      niebezpieczna.

                                      > I troche przesadzasz piszac o "tym czarnym". Bo to juz
                                      > zakrawa na rasizm

                                      No, no, a skąd nagle taka wrażliwość?
                                      Ja tma nie mam problemu, bo dla mnie i zlepek komórek i
                                      "czarny" jest człowiekiem i, jako taki ma prawo bytu i
                                      wymaga szacunku.
                                  • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 02.07.03, 15:35
                                    A pozatym:
                                    > > "a kto może? poza tym, mój drogi, nie rób z kobiet chodzących inkubatorów."


                                    Tekst jednego z postów tego tematu. nie mój.A wiec jedyna nie jestem.
                                    • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 16:49
                                      Gość portalu: ja napisał(a):

                                      > A pozatym:
                                      > > > "a kto może? poza tym, mój drogi, nie rób z kobiet
                                      chodzących inkubat
                                      > orów."

                                      I nie róbmy z ludzi zwierząt, które nie moga się opanowac
                                      i muszą kopulowac, a właśnie stąd się biora ciąże. Nie
                                      mówię o gwałtach, bo to margines. Poza tym aktualnie
                                      obowiązujące prawo zezwala na aborcję w takim przypadku.
                                      >
                                      >
                                      > Tekst jednego z postów tego tematu. nie mój.A wiec
                                      jedyna nie jestem.

                                      Ja też nie jestem jedyna przeciwko aborcji. I czego to
                                      dowodzi?
                                      • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 03.07.03, 08:18
                                        niedzwiedziczka napisała:

                                        > > > >
                                        > > >
                                        > Ja też nie jestem jedyna przeciwko aborcji. I czego to
                                        > dowodzi?
                                        >

                                        Tego, że coś za dużo ludzi interesuje się niezdrowo moim brzuchem.
                                        >
                                      • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 03.07.03, 08:24
                                        niedzwiedziczka napisała:

                                        > >
                                        > I nie róbmy z ludzi zwierząt, które nie moga się opanowac
                                        > i muszą kopulowac, a właśnie stąd się biora ciąże. > >
                                        > > > >
                                        >
                                        Ludzie nie musza jak to nazwałaś kopulować, ale to robią. i zdarza się zajść w
                                        ciąże, nawet jak się zabezpieczy. A to nie znaczy, ża masz mi kazac urodzic to
                                        dziecko. Więc to TY nie traktuj mnie jak zwierze odmawiając mi prawa do
                                        własnego ciała.
                                        • Gość: agatka_s Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.acn.pl 03.07.03, 08:59
                                          Droga ja,

                                          Widzę że jesteś zwolenniczką (prawie fanatyczną) WŁASNYCH praw. Zrozum, że
                                          Twoja decyzja urodzić czy nie dotyczy też już drugiego człowieka (nie
                                          wspominając o trzecim jakim jest ojciec dziecka). Więc jako fanka praw ludzi
                                          nie decyduj o tym poczętym dziecku, pozwól jemu podjąć decyzję w przyszłości
                                          czy będzie chciał żyć czy nie. Ja też mogę tu wykrzykiwać jakim prawem
                                          ingerujesz w cudze życie itp. itd., też mogę się oburzać na Twój bark
                                          tolerancji dla innych i wchodzenie z buciorami (łyzeczką do skrobanki) w cudze
                                          zycie. Nie robię tego bo rozumiem że problem aborcji jest bardzo
                                          skomplikowany niż tylko prawo kobiety do samostanowienia. Cały czas nie
                                          rozumiesz, że ciąża to nie jest tylko TWÓJ brzuch to dużo bardziej
                                          skomplikowana sytuacja społeczna, Twoja własna i tego konkretnego kogoś który
                                          już jednak jest, na początku, jak ktos powiedział w formie galaretki ale potem
                                          moze mieć takie śliczne oczka jak mój synek na przykład....


                                          Powiem jeszcze raz: nie potępiam kobiet które decydują się na aborcję bo
                                          człowiek jest słaby, nie każdy jest gotowy do tak ważnej rzeczy jak
                                          macieżyństwo. Ale na Boga nie traktujmy aborcji jako normalnej rzeczy, takiej
                                          jak operacja plastyczna nosa (to mój nos więc moge sobie z nim zrobic co mi
                                          sie podoba).


                                          Myślę że jezeli nie z poczucia macierzyństwa to z poczucia tolerancji dla
                                          innych zastanowisz się zanim podejmiesz decyzję w przyszłości.

                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 03.07.03, 09:13
                                            Gość portalu: agatka_s napisał(a):

                                            > >
                                            > Myślę że jezeli nie z poczucia macierzyństwa to z poczucia tolerancji dla
                                            > innych zastanowisz się zanim podejmiesz decyzję w przyszłości.
                                            >

                                            Ja juz wiem jaką decyzje podejmę.


                                            Ale to nie o to chodzi co ja zrobie.
                                            Chodzi o to, że ja szanuje także matkę, widzę w niej człowieka, a nie tylko
                                            inkubator, skorupe w której znajduje się embrion. jej zycie też jest ważne. I
                                            nawet ważniejsze niż życie tego zarodka. ona już ma świadomość, a zygota nie.>
                                            Pozdrawiam
                                            • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 03.07.03, 09:59
                                              O człowieczeństwie i prawie do życia nie stanowi swiadomość.
                                              Można powiedzieć,że jest mało istotna.
                                              Są ludzie,którzy są nieświadomi,a mają prawo do życia i żyją.
                                              Chociażby czytając ten watęk-można nabrać takiego wrażenia.....

                                              ps.Człowiek nie jest zawartością brzucha,tylko odrębną istotą.Twój brzuch nie
                                              jest inkubatorem.Co za wąskie pojmowanie rzeczywistości.
                                              Czy do swojej mamy też zwracasz się z pytaniem-inkubator,co tam dzisiaj
                                              zrobiłaś na obiad?
                                              • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 03.07.03, 10:32
                                                _jana napisał:

                                                > O człowieczeństwie i prawie do życia nie stanowi swiadomość.
                                                > Można powiedzieć,że jest mało istotna.
                                                > Są ludzie,którzy są nieświadomi,a mają prawo do życia i żyją.
                                                > Chociażby czytając ten watęk-można nabrać takiego wrażenia.....

                                                Ależ bardzo dziękuje, i vice versa.
                                                >
                                                > ps.Człowiek nie jest zawartością brzucha,tylko odrębną istotą.Twój brzuch nie
                                                > jest inkubatorem.Co za wąskie pojmowanie rzeczywistości.
                                                > Czy do swojej mamy też zwracasz się z pytaniem-inkubator,co tam dzisiaj

                                                Nie, bo ja ją traktuje jak człowieka. A nie jak maszynkę do rodzenia.No właśnie
                                                mój brzuch nie jest inkubatorem dobrze, że się ze mna zgadzasz. Tylko dlaczego
                                                ty chcesz zrobić z niego inkubator?? Bo jak narazie to ja cały czas mówie, że
                                                on nie jest inkubatorem.
                                                > zrobiłaś na obiad?
                                                • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 03.07.03, 10:45
                                                  Jeśli już to ewentualny mężczyzna mógłby wykazywać takie chęci.smile)
                                                  Nie chcę i nie jestem w stanie zrobić z człowieka inkubatora.
                                                  Nie jestem cudotwórcą-choć dziękuję za tak ogromną wiarę w moje możliwości.

                                                  ps.Za dużo harry pottera się naczytałaś.smile))
                                                  • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 04.07.03, 08:14
                                                    _jana napisał:

                                                    > Jeśli już to ewentualny mężczyzna mógłby wykazywać takie chęci.smile)
                                                    > Nie chcę i nie jestem w stanie zrobić z człowieka inkubatora.
                                                    > Nie jestem cudotwórcą-choć dziękuję za tak ogromną wiarę w moje możliwości.
                                                    >
                                                    > ps.Za dużo harry pottera się naczytałaś.smile))


                                                    Ręce opadają.
                                                  • wladyslawa1912 Re: Aborcja: TAK czy NIE? 04.07.03, 09:15
                                                    _jana napisał:

                                                    > Jeśli już to ewentualny mężczyzna mógłby wykazywać takie chęci.smile)
                                                    > Nie chcę i nie jestem w stanie zrobić z człowieka inkubatora.
                                                    > Nie jestem cudotwórcą-choć dziękuję za tak ogromną wiarę w moje możliwości.
                                                    >
                                                    > ps.Za dużo harry pottera się naczytałaś.smile))


                                                    o, to w harrym potterze jest cos o robieniu z ludzi inkubatorow? czy w 5
                                                    czesci? czytalas juz?

                                                    wladka - fanka HP
          • Gość: mamusia Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: korbank:* / 10.0.0.* 04.07.03, 12:58
            _jana napisał:

            > Nie piszcz tak na mnie!smile))
            > Nawet nie poznałaś mojego zdania w tej sprawie a już mi odpowiadasz.
            > Na Langenrocie za długo byłaś czy co??wink
            Jezyk jakim sie posługujesz wskazuje ze mamy do czynienia z nawiedzoną
            obrończynią życia, głucha na argumenty innych, najgorszy typ z mozliwych, moze
            jeszcze nazwiesz mnie od razu morderczynią, bo jestem w stanie niektóre kobiety
            tak po ludzku zrozumiec? Nie potrafisz dyskutowac, bo zbyt sie zacietrzewiasz,
            to charakterystyczne dla przeciwników aborcji.
            Takie osoby jak ty, dla których istnieje tylko czarne i białe po prostu nie
            znaja zycia, ja takze potepiam aborcje traktowane jak zabieg kosmetyczny, ale
            potrafie takze zrozumiec postepowanie niektórych kobiet postawionych pod murem
            dla których to tragedia(byc moze dlatego ze w swoim zyciu przeszłam zarówno
            poronienie jak i smierc wczesniaka- wiem jak to jest).Aborcja jest złem, złem
            sa wojny, ale akurat w tym przypadku jakos zawsze usprawiedliwienie sie
            znajdzie....

            > Zastanów się-mówisz o zabranianiu jako o winie tych, którzy uważają aborcję
            za > zabranie życia.
            > Zabrania się kraść-czy w zwiazku z tym mam wziąć na utrzymanie złodziei-bo
            oni
            > twierdzą,że żyją z kradzieży i w takim razie do pracy nie pójdą?
            > Nie ma złodzieja,który by uważał,że kradzież jest zła i powinna być
            zabroniona.
            > I pytam jeszcze raz-czy chodzi o sytuację naprawdę ekstremalną-jak z
            wymyślonej
            >
            > opowieści wyżej,(przeciwnicy aborcji mówią-oddać do adopcji) czy chodzi
            > generalnie o aborcję i o to,że jej przeciwnicy mają utrzymywać dzieci,które
            > urodziły zwolenniczki.
            Zamiast ustosunkowac sie do faktu dywagujesz o ogóle- gdyby chodziło mi o
            wszystkie sytuacje to tak bym napisała, mnie chodzi o to o czym było w poście
            > Zastanów się,taka akcja-zmyślona opowieść w c a l e nie wykazuje tego,co
            > powiedziałaś.A poza tym dlaczego miałaby w ogóle coś takiego wykazać.
            > Skąd ta roszczeniowość-absurdalna i w ogóle nie przystająca do rzeczywsitości
            > społecznej-jakiejkolwiek.
            >
        • Gość: mamusia Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: korbank:* / 10.0.0.* 04.07.03, 12:40
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > _jana napisał:
          >
          > > mamusiu,
          > > to jest oczywiście podpucha marnego lotu.
          > > nie wiem,czy wiesz,ale publiczna zbiórka pieniedzy bez zezwolenia jest
          > > zabroniona.
          >
          > Też uważam, że to podpucha. Niemniej jednak nie sądze, aby mamusia chciała
          > zbierac pieniądze. Wydaje mi się, że chciała pokazać, że przeciwnicy aborcji
          > potrafią tylko zabraniać, krzyczec w obronie poczetego życia.
          >
          > > Bo nawet jeśli ktoś się czemuś sprzeciwia ( w tym przypadku zabijaniu w je
          > go
          > > mniemaniu)to wcale nie oznacza,że ma w związku z tym jakieś obowiązki.
          >
          > Zgadza się, ale sprzeciwiając się aborcji ingerujesz w zycie wielu kobiet. A
          do
          >
          > tego nie masz prawa.!!! Więc jeżeli juz w jakis sposób wpłynęłas na ich życie-
          > nie dokonały aborcji, urodziły dziecko. To moze bądz na tyle odpowiedzialna,
          > aby dokończyć to co zaczęłaś. Łatwo coś zabronić, a potem ładnie umyć rączki
          i
          > powiedzieć " ja sprzeciwiam się aborcji, ale nie chce miec żadnych
          obowiązków".
          >
          > Więc nie sprzeciwiaj się, przecież i tak sama tego nie zrobisz. Dlaczego
          > obchodza Cie te kobiety??? To ich zycie nie Twoje. Ty masz swoje , a one
          swoje.
          >
          > One się Ciebie nie czepiaja, to i Ty daj im spokój. A jak cos im nakazujesz,
          > czegos zabraniasz, to nie licz na to, że one nie beda liczyc na Twoja pomoc.
          > >
          Własnie o to mi chodziło.
      • Gość: mamusia Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: korbank:* / 10.0.0.* 04.07.03, 12:36
        _jana napisał:

        > mamusiu,
        > to jest oczywiście podpucha marnego lotu.

        Oczywiscie ze tak i tak miała wyglądac, choć józio dał sie nabrac

        > nie wiem,czy wiesz,ale publiczna zbiórka pieniedzy bez zezwolenia jest
        > zabroniona.Powołujesz się przy tym na nieprawdziwe fakty.Chcesz w ten sposób
        > udowodnić coś co nie bardzo można.
        Jak ktos inteligentnie zauwazył nie o zbiórke tu chodzi a o pokazanie sytuacji,
        konkretnego faktu.
        > Bo nawet jeśli ktoś się czemuś sprzeciwia ( w tym przypadku zabijaniu w jego
        > mniemaniu)to wcale nie oznacza,że ma w związku z tym jakieś obowiązki.Jeśli
        > sprzeciwiam się okradaniu,to nie znaczy,że mam wziąć na utrzymanie złodziei.
        Prawo karze złodziei, jednoczesnie ponoszac koszty ich resocjalizacji,
        utrzymania w wiązieniach, natomiast nie przychodzi z konkretną pomocą matkom.
        Pomoc socjalna jak miałam okazje zauwazyc polega na utrzymywaniu w głównej
        mierze patologicznych rodzin mnozących sie bez ustanku, bo dzieci mimo ze tatus
        pijak muszą z czegos zyc, dla "normalnych" ludzi, na poziomie którzy znaleźli
        sie z róznych przyczyn w katastrofalnej sytuacji ta pomoc jest ograniczona i
        sprowadza sie do np. 150 zł i udzieleniu cennej wskazówki:prosze szukac pracy
        (ale to na marginesie).
        Zwróciłam sie własnie do przeciwników dlatego , by wykazac, ze w konkretnej
        sytuacji brak im argumentów, niestety,poza tym by zabraniac nie mają nic do
        zaoferowania.
        A sama uwazam aborcje za zło, ale potrafie zrozumiec niektóre kobiety
        decydujące sie na ten krok.
        Gdyby twój sprzeciw miał charakter wyłacznie moralny, to , wyraziłas go, ok,
        masz prawo,i zadnego obowiązku nie masz. Natomiast jezeli przeciwnicy aborcji
        doprowadzili do zalegalizowania zakazu zabiegu , to według mnie mają obowiązek
        konsekwentnie rozwiązac te sytuacje dalej. nie sztuką jest zabronic, ale sztuką
        jest dac alternatywe.niestety w Polsce na zakazie sie konczy, dalsze zycie
        zarówno matki jak i dziecka dla przeciwników aborcji jest po prostu obojetne,
        tu ich rola sie konczy. Masz czyste sumienie, ze nie doszło do zabójstwa
        dziecka, bo prawo na to nie pozwala, ale jednoczesniee to sumienie pozwala ci
        przejsc obojetnie nad dalszym losem tego dziecka i matki. Sumienie dosc
        wybiórcze.
        > Jeszcze gdybyś to inaczej nazwała-bo faktycznie,hipotetycznie przedstawiona
        > przez Ciebie historia jest bardzo trudno i niejednoznaczna,ale Ty używając
        jej
        > apelujesz cynicznie do obrońców życia.Może wyraź się konkretniej-czy chodzi
        Ci
        > o sytuację jak ta wymyślona przez Ciebie-i wtedy faktycznie jest ona
        > marginalna,ale bardzo trudna do ocenienia,czy chodzi Ci o wszystkie
        panie,które
        >
        > dokonują skrobanek z różnych względów (np. dla zachowania witalności-bo i tak
        > się zdarza)W takich przypadkach-też mamy je wziąć na utrzymanie?

        Oczywiscie chodzi mi o taką własnie sytuacje, gdyby chodziło o wszystkie panie
        to napisałabym inaczej. Prosze o ustosunkowanie sie do tego konkretnego
        przypadku, nota bene wzietego z zycia. Jest taki fakt i prosze nie o ideologie,
        bo tego mamy w nadmiarze w tym temacie, ale o konkretna rade dla tej dziewczyny.

        > Zauważ też,że społeczeństwo i tak finansuje aborcje-są one bowiem wykonywane
        w
        > znacznej mierze-na państwowym sprzęcie.
        Mi nie chodzi o finansowanie aborcji, ale o pomoc materialną dla matki i
        dziecka.

        > Teraz idąc w swojej demagogi dalej-powinnaś narobić narabanu-że nikt Ci nie
        > pomógł.
        > Nie wzięłaś jednego pod uwagę-ludzie mają rozum.
        niestety, nie wszyscy, ale to juz inny temat
        > smile
    • wladyslawa1912 Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 13:42
      ktos wczesniej napisal: kradziez jest zla, wiec musi byc zabroniona. sa jednak
      takie miejsca na swiecie, gdzie ludzie kradna z glodu. co w tedy zrobic?
      wsadzac ich do wiezien, czy moze pomoc aby mogli w inny sposob zdobyc
      pieniadze na chleb? z aborcja jest podobnie, wiele kobiet nie usuneloby ciazy
      gdyby mogly liczyc na jakakolwiek pomoc. tymczasem przeciwnicy aborcji
      najpierw jej zakazuja, a potem pisza: moja droga to nie nasza wina, ze
      zostalas zgwalcona, wiec ci nie pomozemy, musisz radzic sobie sama. tak
      najprosciej, nasze sumienie czyste bo sprzeciwiamy sie aborcji, a ze jakas
      kobieta i jej dziecko cierpi, to co nas to obchodzi?
      kiedys na forum kobieta, czy psychologia jakas dziewczyna zapytala ile
      kosztuje zabieg. odpowiedzialo jej ponad 100 osob w wiekszosci wyzywajac ja od
      morderczyn itp. tylko jedna (!!) osoba napisala: nie usuwaj, podaj namiary,
      bede wysylac ci 200zl co miesiac na to dziecko. Wniosek: niewiele osob
      naprawde broni zycia dziecka, wiekszosc broni ideologii ktora wyznaje.
      ideologia jest dla nich wazniejsza niz czlowiek.
      • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 14:00
        Władysławo. Sięgnijmy do meritum sprawy. Zwolennicy
        aborcji powołują się na przypadki, które tak naprawdę
        stanowią jej margines, czyli ciąże z gwałtów, w rodzinach
        skrajnie biednych. A zresztą obecne prawo zezwala na
        aborcję w takich wypadkach. O co chodzi w obecnej
        kapmanii na rzecz aborcji? O jej wykonywanie na żadanie.
        I nie łudźmy się. Chodzi tu o stosowanie aborcji jako
        rodzaju antykoncepcji. Dziecko nie tera, wyskrobiemy.
        Może zdecyduję się później. Dlaczego panie (przede
        wszsytkim skrajne feministki) nie walczą w pierwszej
        kolejności o edukację seksualną i dostęp antykoncepcji?
        Przecież mają swoja przedstawicielke w rządzie. Aborcja
        stałaby się wtedy sprawą tak marginalną, że wielu osobom
        nie chciałoby się kruszyć o nią kopii (czyt. zmieniać
        istniejącego prawa). A co robi Pani Jaruga? Publicznie
        stwierdza, że to bardzo dobrze, że istnieje podziemie
        aborcyjne! Czyli przedstawiciel rządu zamiast dążyć do
        zmiany prawa pochwala jego łamanie!!!
        Jeszcze jedna kwestia. Kto korzysta z podziemia
        aborcyjnego? Na pewno nie skrajnie biedne kobiety, bo ich
        nie stać na 2000 zł na srobankę. O co więc cała walka? A
        o to, żeby te same zabiegi mogły byc wykonywane
        oficlanie za pieniądze podatników. Gdyby powód był inny,
        to na liście leków za złotówkę Pana Łapińskiego z
        pewnością znalazły by się środki antykoncepcyjne.
        Żeby nie było, że zapomniałam o Twoim głosie o pomocy.
        Pomagałam (nie finansowo ale w formie podarunków na
        Święta w postaci jedzenia) wielodzietnej rodzinie.
        Niestety moja sytuacja finansowa znacznie się pogorszyła
        i nie jestem w stanie już tego robić. A co Ty zrobiłaś w
        tej kwestii?
        • wladyslawa1912 Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 14:20
          niedzwiedziczka napisała:

          > Władysławo. Sięgnijmy do meritum sprawy. Zwolennicy
          > aborcji powołują się na przypadki, które tak naprawdę
          > stanowią jej margines, czyli ciąże z gwałtów, w rodzinach
          > skrajnie biednych. A zresztą obecne prawo zezwala na
          > aborcję w takich wypadkach.

          ale czesto jest lamane i odmawia sie takim kobietom zabiegu w szpitalu
          panstwowym.


          O co chodzi w obecnej
          > kapmanii na rzecz aborcji? O jej wykonywanie na żadanie.
          > I nie łudźmy się. Chodzi tu o stosowanie aborcji jako
          > rodzaju antykoncepcji.

          nikt normalny nie chce stosowac aborcji jako antykoncepcji, to chore.

          Dziecko nie tera, wyskrobiemy.
          > Może zdecyduję się później. Dlaczego panie (przede
          > wszsytkim skrajne feministki) nie walczą w pierwszej
          > kolejności o edukację seksualną i dostęp antykoncepcji?

          czy wg ciebie brak edukacji seks. i dostepu do antykoncepcji to wina skrajnych
          feministek?


          > Przecież mają swoja przedstawicielke w rządzie.

          kazdy ma przedstawiciela w rzadzie. kazdy moze walczyc o co chce.

          Aborcja
          > stałaby się wtedy sprawą tak marginalną, że wielu osobom
          > nie chciałoby się kruszyć o nią kopii (czyt. zmieniać
          > istniejącego prawa). A co robi Pani Jaruga? Publicznie
          > stwierdza, że to bardzo dobrze, że istnieje podziemie
          > aborcyjne! Czyli przedstawiciel rządu zamiast dążyć do
          > zmiany prawa pochwala jego łamanie!!!

          powiem ci szczerze, jesli prawo jest zle to ja sie nie dziwie, ze jest lamane.

          > Jeszcze jedna kwestia. Kto korzysta z podziemia
          > aborcyjnego? Na pewno nie skrajnie biedne kobiety, bo ich
          > nie stać na 2000 zł na srobankę. O co więc cała walka?

          moze o to zby te biedne kobiety mialo tez prawo wyboru, tak jak zamozne.


          Gdyby powód był inny,
          > to na liście leków za złotówkę Pana Łapińskiego z
          > pewnością znalazły by się środki antykoncepcyjne.

          a wiec nie znalazly sie bo femistki wola aborcje niz antykoncepceje? jesli
          dobrze cie zrozumialam, to wybacz ale piszesz bzdury.

          A co Ty zrobiłaś w
          > tej kwestii?

          nie zabraniam nikomu decydowania o sobie, nikogo nie potepiam i nie osadzam.
          niech kazdy postepuje zgodnie ze swoim sumieniem.

          • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 14:32
            wladyslawa1912 napisała:


            > ale czesto jest lamane i odmawia sie takim kobietom
            zabiegu w szpitalu
            > panstwowym.

            No to, za proszeniem, od czego ten rząd jest? Powinien
            najpierw zająć się egzekwowaniem prawa, a nie zmianą na
            bardziej liberalne.
            >

            >
            > nikt normalny nie chce stosowac aborcji jako
            antykoncepcji, to chore.

            Zgadzam się, to chore. Ale jak juz napisałam, obecne
            prawo dopuszcza aborcję w ekstremalnych przypadkach. To o
            co chodzi?
            >

            > czy wg ciebie brak edukacji seks. i dostepu do
            antykoncepcji to wina skrajnych
            > feministek?

            Nie, ale nie jest ot tez wina Kościoła, jak twierdzą
            feministki. Uważam, że pieniądze przeznaczone na kampanię
            proaborcyjną, czy akcje typu "Niech nas zobaczą" mogłyby
            zostac przeznaczione na kampanię uświadamiającą.
            >
            >
            > kazdy ma przedstawiciela w rzadzie. kazdy moze walczyc
            o co chce.

            No, przepraszam. Centroprawica nie ma przedstawiciela w
            rządzie. Ani Kościół też. A feministki mają. (nie, żebym
            miała o to pretensje, tylko dlaczego tego nie
            wykorzystują dp wprowadzenia edukacji seksualnej?)

            >
            > powiem ci szczerze, jesli prawo jest zle to ja sie nie
            dziwie, ze jest lamane.

            To trzeba je zmieniac, a nie pochwalać łamanie! Jeśli
            wszyscy będą kraść, to mamy znieść kary za kradzież???
            > >
            > moze o to zby te biedne kobiety mialo tez prawo wyboru,
            tak jak zamozne.


            A może by się najpierw zatroszczyć o uświadomienie tych
            biednych kobiet? I o ich dostęp do antykoncepcji?
            >
            >
            > a wiec nie znalazly sie bo femistki wola aborcje niz
            antykoncepceje? jesli
            > dobrze cie zrozumialam, to wybacz ale piszesz bzdury.


            Nie znalazły się, bo nikt nie walczył o to, żeby się tam
            znalazły.W każdym bądź razie nie pani Jaruga.
            >
            > A co Ty zrobiłaś w
            > > tej kwestii?
            >
            > nie zabraniam nikomu decydowania o sobie, nikogo nie
            potepiam i nie osadzam.
            > niech kazdy postepuje zgodnie ze swoim sumieniem.
            >

            No to się wymigujesz od odpowiedzi. Zapytałaś, co
            przciwnicy aborcji robią dla kobiet, które nie poddają
            się aborcji tylko rodzą dzieci. Ja odpowiedziałam. Czekam
            na odpowiedź, co Ty dla nich zrobiłaś?
            • wladyslawa1912 Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 14:49
              niedzwiedziczka napisała:

              >
              > No to się wymigujesz od odpowiedzi. Zapytałaś, co
              > przciwnicy aborcji robią dla kobiet, które nie poddają
              > się aborcji tylko rodzą dzieci. Ja odpowiedziałam. Czekam
              > na odpowiedź, co Ty dla nich zrobiłaś?
              >
              >


              nie wymiguje sie, odpowiedzialam. ja nikomu nie zabraniam usuwac ciazy. nie
              potepiam, nie pouczam. stram sie zrozumiec. ale ci ktorzy zabraniaja powinni
              pomyslec o skutkach swojego zakazu. i jesli skutkiem jest czyjas bieda i
              nieszczescie to nie powinni mowic: to nie moja sprawa.
              • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 15:08
                wladyslawa1912 napisała:

                >
                > nie wymiguje sie, odpowiedzialam. ja nikomu nie
                zabraniam usuwac ciazy. nie
                > potepiam, nie pouczam. stram sie zrozumiec. ale ci
                ktorzy zabraniaja powinni
                > pomyslec o skutkach swojego zakazu. i jesli skutkiem
                jest czyjas bieda i
                > nieszczescie to nie powinni mowic: to nie moja sprawa.

                Dlatego ja nie mówię, że to nie moja sprawa. Bo to jest
                sprawa nas wszystkich.
                • wladyslawa1912 Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 15:26
                  niedzwiedziczka napisała:

                  > nieszczescie to nie powinni mowic: to nie moja sprawa.
                  >
                  > Dlatego ja nie mówię, że to nie moja sprawa. Bo to jest
                  > sprawa nas wszystkich.

                  niestety, ci co najglosniej krzycza i sprzeciwiaja sie aborcji mysla inaczej.
                  obchodzi ich tylko zycie nienarodzone, natomiast dziecko (juz _narodzone_) i
                  kobieta nie interesuje ich wcale. nie podoba mi sie taka postawa. i chyba to
                  m.in. chciala przekazac w tym watku osoba udajaca zgwalcona dziewczyne.
    • ariana1 Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 21:43
      A nie mówiłam?
    • Gość: bietka Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.acn.pl 02.07.03, 23:13
      Proponuje żeby niedzwiedziczka i _jana poczytaly troche prasy feminidtycznej,
      bądź dowiedzialy się czym na codzien zajmuja się org feminist. Zapewniam Was
      ze nie jest to aborcja, ale wlasnie pomoc samotnym matkom, kobietom – ofiarom
      przemocy, poradami prawnymi dla kobiet w trudnej sytuacji itp., itd. Temat
      aborcji jest wazny z punktu widzenia ruchu feministycznego, ale nie jedyny.
      Jest on jednak bardzo medialny i wlasnie to media kreuja taki obraz
      feministki, która dniami i nocami rozmysla jak by tu się „wyskrobac”. Co do
      edukacji seksualnej to mam wrazenie, ze oprocz org fem nikogo to nie
      interesuje.
      Tak poz tym to gratuluje _janie i niedźwiedziczce, ze zyja w swiecie w którym
      problem aborcji dotyczy tylko beztroskich panienek, ze nie wiedz nic o
      przemocy, gwalcie, który w ponad 60 proc. ma miejsce w małżeństwie i wielu
      innych sprawach.
      Pozdrawiam
      • _jana Re: Aborcja: TAK czy NIE? 02.07.03, 23:27
        60% gwałtu ma miejsce w małżeństwie.Mhm,
        a skąd panie feministki to wiedzą?
        • Gość: bietka Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.acn.pl 02.07.03, 23:52
          Obiecuje, ze podam nastepnym razem zrodlo. Teraz dodam jedynie, ze wiedzy tej
          nie posiadaj jedynie feministki ale roeniez osoby zajmujace sie taka dziedzina
          nauki jak kryminologia. Ogolnie rzecz biorac w przypadku przestepstw z uzyciem
          przemocy w tym zabojstwo zazwyczaj ofiara zna sprawce. Nie wiem dlaczego ta
          informacja wywolala u Ciebie takie zdziwienie.
          • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 03.07.03, 08:13
            Gość portalu: bietka napisał(a):

            > Obiecuje, ze podam nastepnym razem zrodlo. Teraz dodam jedynie, ze wiedzy tej
            > nie posiadaj jedynie feministki ale roeniez osoby zajmujace sie taka
            dziedzina
            > nauki jak kryminologia. Ogolnie rzecz biorac w przypadku przestepstw z
            uzyciem
            > przemocy w tym zabojstwo zazwyczaj ofiara zna sprawce. Nie wiem dlaczego ta
            > informacja wywolala u Ciebie takie zdziwienie.

            Oj Bietka. Nie ma sensu z tymi kobietami dyskutować. Próbowałam i nic. One po
            prostu myślą macicą, i chca inne zmusić aby tak samo myślały.
            • Gość: Kamila Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.introl.pl 03.07.03, 12:04
              Brakło argumentów?...
              • Gość: ja Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: 212.160.76.* 03.07.03, 12:34
                Gość portalu: Kamila napisał(a):

                > Brakło argumentów?...

                Nie, argumentów nie zabrakło. tylko cokolwiek bym nie powiedziala to
                słyszałam:ródz, nie ważne jakie masz warunki, co myslisz-ródz. Jak napisałam,
                że wiele kobiet nie ma srodków do zycia to zostałam wręcz wyśmiana :"kto w
                Polsce głoduje??" (przejrzyj posty takie zdanie tam jest). jak napisałam (dla
                przykładu!!) ile zarabiam (mam co prawda inne dochody, ale wiele kobiet ich nie
                ma) to od razu na mnie napadnięto, ze gdybym chciała to miałabym pracę. nawet
                zadano mi pytanie: czy licze na czyjąś litość. Nie wiem po co to, przeciez to
                był tylko przykład, ze nie wszystkim dobrze się powodzi. Nie wiem dlaczego ta
                informacja wzbudziła taką agresje, bo ja tylko przecież podawalam przykład.

                Więc wypowiadac się nie będę. Władysława1912 duzo lepiej to robi. Chociąż tez
                pisze o głodujących dzieciach to jakos nikt na nią nie napada. widoczniej
                lepiej to robi.

                Pozdrawiam
            • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 03.07.03, 12:47
              Gość portalu: ja napisał(a):

              > One po
              > prostu myślą macicą, i chca inne zmusić aby tak samo
              myślały.

              Wybacz, ale w tym momencie obrażasz nas wszystkie.
        • wladyslawa1912 Re: Aborcja: TAK czy NIE? 03.07.03, 12:00
          tutaj masz tabelke "sprawcy przemocy seksualnej" wraz ze zrodlem:
          polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1124099&MP=4
          zreszta caly artykul warto przeczytac. albo chociaz ten fragment o zgwalconej
          dziewczynie i lekarzu, ktory odmawia aborcji w szpitalu:

          "Ale najgorzej było u lekarza. Prawo dopuszcza aborcję, jeśli ciąża jest
          wynikiem gwałtu. Jednak lekarz odmówił Zofii zabiegu, powołując się na swoje
          przekonania religijne. A w drzwiach wręczył wizytówkę z adresem prywatnej
          praktyki i poprosił, żeby przyszła, to „coś się poradzi”."

          tu jeszcze jeden link dla tych, ktorzy nie wierza ze sa w Polsce ludzie,
          ktorzy nie maja co jesc.
          www.pajacyk.pl/index4.htm
          jesli te informacje cie nie zadowola, moge podac nastepne.
          • Gość: Kamila Re: Aborcja: TAK czy NIE? IP: *.introl.pl 03.07.03, 12:03
            Na pajacyka wchodzę codziennie, by nakarmić jakieś dziecko i może właśnie
            dzięki temu ma co jeść, oddaję też punkty z BP... I cieszę się, że to dziecko
            żyje.
            • wladyslawa1912 Re: Aborcja: TAK czy NIE? 03.07.03, 12:07
              Gość portalu: Kamila napisał(a):

              > Na pajacyka wchodzę codziennie, by nakarmić jakieś dziecko i może właśnie
              > dzięki temu ma co jeść, oddaję też punkty z BP... I cieszę się, że to
              dziecko
              > żyje.

              to wspaniale, Kamila. niestety niektore osoby uwazaja, ze w Polsce nie ma
              glodnych, ze ten problem nie istnieje sad
              ale warto czasem spojrzec dalej niz na czubek wlasnego nosa, pozdrawiam smile
          • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 03.07.03, 12:45
            wladyslawa1912 napisała:

            > zreszta caly artykul warto przeczytac. albo chociaz ten
            fragment o zgwalconej
            > dziewczynie i lekarzu, ktory odmawia aborcji w szpitalu:
            >
            > "Ale najgorzej było u lekarza. Prawo dopuszcza aborcję,
            jeśli ciąża jest
            > wynikiem gwałtu. Jednak lekarz odmówił Zofii zabiegu,
            powołując się na swoje
            > przekonania religijne. A w drzwiach wręczył wizytówkę z
            adresem prywatnej
            > praktyki i poprosił, żeby przyszła, to „coś się poradzi”."


            Artykuł czytałam już wcześniej. A powyższy fragment
            udowadnia tylko, jakich drani lekarzy mamy w kraju. Gdyby
            wiedział, że musi przestrzegać prawa, to by dziewczynie
            nie odmówił, żeby zarobic na lewo. Czyli problem leży w
            egzekucji prawa, a nie samym prawie. Nawet najleposze
            prawo nie pomoże, jeśli nie jest egzekwowane.
            >
            > tu jeszcze jeden link dla tych, ktorzy nie wierza ze sa
            w Polsce ludzie,
            > ktorzy nie maja co jesc.
            > <a
            href="http://www.pajacyk.pl/index4.htm"target="_blank">www.pajacyk.pl/index4.htm</a>
            > jesli te informacje cie nie zadowola, moge podac nastepne.

            Dobrze, władysławo. tyle, że kiedy napisała co robiłam
            dla tych głodnych, ty mnie zbyłaś. Czyli piszesz o
            głodnych, a sama nic dla nich nie zrobiłaś. Tylko
            przeszłaś do generalizowania, że ci, co najbardziej
            krzyczą - nic nie robią. Zacznij zmieniać świat od siebie.

            Jeszcze jedno. Osobiście znam 4 wypadki aborcji, w
            czasach kiedy była "na żądanie". I żaden z nich nie
            dotyczył ludzi biednych, czy zgwałconych. Te dzieci
            mogłyby żyć i to wcale niezłych warunkch. Ich jedyną wina
            było, że pojawiły się w nieodpowiednim czasie. I
            przeciwnicy aborcji właśnie takim przypadkom chcą zapobiec.
            • wladyslawa1912 Re: Aborcja: TAK czy NIE? 03.07.03, 20:21
              niedzwiedziczka napisała:

              > Dobrze, władysławo. tyle, że kiedy napisała co robiłam
              > dla tych głodnych, ty mnie zbyłaś. Czyli piszesz o
              > głodnych, a sama nic dla nich nie zrobiłaś. Tylko
              > przeszłaś do generalizowania, że ci, co najbardziej
              > krzyczą - nic nie robią. Zacznij zmieniać świat od siebie.

              po pierwsze nie zbylam cie. swietnie, ze robisz cos dla potrzebujacych. po
              drugie skad wiesz, ze nic dla nikogo nie robie? stad, ze nie rozpisuje sie o
              tym na forum? nie mam takiej potrzeby. dlaczego mnie osadzasz mimo, ze mnie
              nie znasz? po trzecie nie przeszlam do generalizowania, tylko opisalam pewne
              bardzo powszechne zjawisko, ktore mi sie nie podoba. a takim co glosno krzyczy
              byl w tym watku m.in. niejaki jozio. najpierw sie wymadrzal, a potem napisal
              do zgwalconej dziewczyny: "radz sobie sama, to nie moja wina, ze cie
              zgwalcono." bardzo wygodna postawa. po czwarte wszystkie linki podalam dla
              jany, ktora dziwi sie, ze istnieje przemoc w rodzinie i smieje sie gdy ktos
              pisze o glodnych w polsce.
              nie pouczaj mnie, bo nie potrzebuje tego. swiat zmieniam zaczynajac od siebie -
              nigdy nie wymagam od innych wiecej, niz od siebie. a jesli denerwuje mnie
              glupie gadanie jakiegos jozia - to reaguje. to wszystko.
              • niedzwiedziczka Re: Aborcja: TAK czy NIE? 03.07.03, 23:04
                Ale dlaczego złościsz się na mnie, skoro to józio Cię
                zdenerwował? Uważam, że tylko facet mógł stwierdzić, że
                to jest sprawa tej dziewczyny, że ją zgwałcono. Nie
                jestem także _janą. Dlatego proszę o niegeneralizowanie,
                jak równiez sama staram się tego nie robić. Szanuję Twoje
                poglądy i, mam nadzieję, że Ty szanujesz moje. Co nie
                powinno przeszkadzać nam w dyskusji o nich. W końcu tylko
                krowa nie zmienia poglądów smile a myślący człowiek zawsze może.
                • wladyslawa1912 Re: Aborcja: TAK czy NIE? 04.07.03, 04:21
                  niedzwiedziczka napisała:

                  > Ale dlaczego złościsz się na mnie, skoro to józio Cię
                  > zdenerwował?


                  droga niedzwiedziczko! ja sie nie zloszcze, jestem naprawde bardzo spokojna
                  osoba smile a juz na pewno nie na ciebie. odpowiedzialas na mojego pierwszego w
                  tym watku posta wiec ja odpowiedzialam tobie, itd. ale od poczatku piszac o
                  krzyczacych przeciwnikach aborcji mialam na mysli ludzi typu jozio. nie lubie
                  takich osob, bo wykazuja kompletny brak zrozumienia dla cudzych problemow
                  (egoizm) i jednoczesnie uwazaja, ze ich poglady sa jedynie sluszne
                  (ograniczenie i zarozumialstwo). ja uwazam, ze jesli ograniczamy kogokolwiek w
                  jakikolwiek sposob - to ponosimy za niego odpowiedzialnosc. np. ograniczamy
                  wolnosc przestepcy - musimy placic na jego utrzymanie, trudno zeby w wiezieniu
                  nic nie jadl przez kilka lat. jesli nie chcemy go karmic, to wypuscmy go na
                  wolnosc - cos za cos. jesli zabraniamy usunac ciaze kobiecie w ciezkiej
                  sytuacji, to powinnismy jej tez potem pomoc. a jesli nie chcemy pomagac, nie
                  obchodzi nas ani ona, ani jej dziecko to jakim prawem zabraniamy jej dokonac
                  zabiegu??? nie mamy takiego prawa, chocbysmy nie wiem jak bardzo byli
                  przeciwni aborcji.
                  co do jany to faktycznie zirytowala mnie swoja ignorancja.
                  tak, szanuje twoje poglady, zreszta ja tez uwazam, ze nalezy starac sie
                  ograniczyc aborcje, bo to nic dobrego. ale nie przez zakazy i nakazy, bo to
                  tylko proba zwalczania skutkow problemu, a nie likwidacja jego przyczyn. a to
                  nie jest metoda.
                  pozdrawiam smile
    • niedzwiedziczka Do _jany i agatki_s 03.07.03, 12:35
      Uważam dalsze dyskusje z "ja" za bezsensowne. Nie podała
      żadnego logicznego argumentu za legalizacją aborcji prócz
      "bo ja tak uważam i koniec" i paru sloganów z lat 70-tych
      ("mój brzuch nalezy do mnie", czy "nie chcę być chodzącym
      inkubatorem"), do kórych same ich twórczynie, czyli
      wojujące feministki się nie odwołują, bo wiedzą, że są
      bez sensu.
      Poniżej zamieszczam link do artykułu, w którym autor
      wykazuje, że nawet superliberalne Stany Zjednoczone
      ewoluują w stronę prawnej ochrony dzieci poczętych.
      dzisiaj.dziennik.krakow.pl/archiwum/n.cgi?data=2003/06.27
      Pozdrawiam, Niedzwiedziczka
      • Gość: Kamila Re: Do _jany i agatki_s IP: *.introl.pl 03.07.03, 14:28
        Nie mogę znaleźć tego artykułu. Podaj proszę tytuł. Otwiera się strona gazety.
        Dziękuję
        Kamila
        • niedzwiedziczka Re: Do _jany i agatki_s 03.07.03, 14:32
          Gość portalu: Kamila napisał(a):

          > Nie mogę znaleźć tego artykułu. Podaj proszę tytuł.
          Otwiera się strona gazety.
          > Dziękuję
          > Kamila

          Musisz kliknąc w zakładkę Magazyn i znaleźć artykuł "Bez
          prawnego opiekuna" Jarosława Armatysa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka