Dodaj do ulubionych

Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku

10.09.07, 19:23
Chciałabym się Was zapytać jak postąpiłybyście w takiej
sytuacji.Mija pierwszy tydzień pobytu mojej córki w przyszkolnej
zerówce.Dziś poniedziałek,początek drugiego tygodnia.Odbieram
popołudniu dziecko z zerówki,a jako,że zajęcia mają do 13,córka musi
poczekać na mnie do 14 w świetlicy.Kiedy przyszłam po nią, dzisiaj,
dziecko oznajmiło mi,że jakaś dziewczynka wypiła jej sok z
butelki.Dodam że córka ma kieszonkę w plecaku na butelkę z
piciem.Jak idzie do świetlicy to plecak kładzie koło biurka
pani,razem z innymi plecakami i idzie się bawić.Dzisiaj podczas
zabawy zauważyła że jakąs dziewczynka pije z jej butelki
sok,ponieważ córka należy do tych nieśmiałych,nie zareagowała,nie
powiedziała pani,tylko mnie,jak przyjechałyśmy do domu.
No ico zrobiłybyście w takiej sytuacji.Nie chodzi mi o ten sok za
przysłowiowe 1,20 zł.Ale o bezczelne myszkowanie w cudzej
torbie.Pogadać z panią ze świetlicy?

Czekam na Wasze opinie
Anika
Obserwuj wątek
    • samson.miodek Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 10.09.07, 19:30
      Pogadaj.Nie wiesz ktora dziewczynka i prawde powiedziawszy nie o to
      tu chodzi.Wazne zeby Pani swietliczanka przeprowadzila pogadanke z
      dziecmi.Jezeli to byl glupi wyglup, albo dziecko bylo bardzo
      spragnione to nie powinno byc problemow.A dziecku powiedz zeby w
      takich syt. reagowala i sie zapytala sprawcy dlaczego to robi, badz
      poszla do pani.Dzisiaj soczek jutro beda pieniadze.
      • k1234561 Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 10.09.07, 19:38
        Dzięki.Jutro pogadam z panią.

        Pozdrawiam
        Anika
        • ewa743 Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 10.09.07, 20:44
          Dzieciaczkowi mogły się pomylić plecaczki. Nawet w pierwszej klasie
          zdarzało się, że dzieciaki zamieniały się tornistrami przez
          przypadek.
          • k1234561 Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 11.09.07, 10:04
            Też tak mozna by założyć.Daleka jestem od oczerniania
            kogokolwiek,ale to dziecko nie tylko mojej córce wyciągnęło i wypiło
            sok ale też i innej dziewczynce.
            Tu juz chyba o pomyłce plecaków nie może być mowy.Ona świadomie
            przeszukiwała te plecaki.
            Jest to niepokojące z 2 względów.Dziecko prawdopodobnie z biednej
            rodziny,gdzie nie mogą pozwolić sobie na kupno dodatkowej butelki
            soku,codziennie dla dziewczynki.Z drugiej strony doskonale
            wytresowane jak sobie radzić.Chce mi się pić to idę sobie do jakiejś
            torby/plecaka zabieram co mi pasuje,bo chce mi się pić/jeść itp.
            Tak nie można przecież ,bo za parę lat jak jej się zachce czegoś
            konkretnego to też sobie wezmie czyjeś buty,kurtkę,pieniądze.To nie
            jest sposób na życie.No i trzeba zaznaczyć że ona ma dopiero 6 lat a
            co będzie pózniej????

            Anika
            • wasil_ka Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 12.09.07, 09:07
              Nie widzę problemu a raczej doskonałą możliwość nauczenia własnego
              dziecka dzielenia się z innymi; mój syn nosi codziennie do szkoły
              dwa opakowania "chrupserów" bo kolegom też smakują. Może
              zaproponujesz córce aby wzięła sok dla koleżankismile
              • nioma Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 12.09.07, 09:31
                Porozmawiaj z pania - to po pierwsze.
                Po drugie - mogly sie pomyslic plecaki, moj syn kiedys wpakowal
                swoje rzeczy do cudzego tornistra - wlasnie na swietlicy.
                Po trzecie jak corka zauwazy taka sytuacje to niech grzecznie zwroci
                dziewczynce uwage ze to jej plecak. Zobaczysz jaka bedzie reakcja i
                moze faktycznie jak zauwazyla wasilka> niech ktoregos dnia corka
                wezmie dwa soczki i poczestuje kolezanke?
                Moze to dziecko nie zostalow domu nauczone ze nie wolno brac nie
                swoich rzeczy, roznie bywa.
      • paacynka Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 12.09.07, 16:01
        a może ona to zrobiła przez przypadek???
        nie pomyślałyście o tym? plecak koło plecaka, kieszonka małemu
        dziecku się może pomylić sad
    • magounia a aspekt zdrowotny? -sepsa 12.09.07, 10:31
      tu można poczytać w jaki sposób można się zarazić ( m.in. picie z
      jednej butelki):
      dziendobrytvn.onet.pl/1418430,aktualnosci.html
      zdecydowanie radzę porozmawiać z Panią
      • nioma Re: a aspekt zdrowotny? -sepsa 12.09.07, 10:33
        no przeciez napisalam ze mozna wziac DWA soczki
        a nie pic z jednej butelki
        • triss_merigold6 Re: a aspekt zdrowotny? -sepsa 12.09.07, 10:54
          A niby dlaczego dziecko miałoby regularnie przynosić
          soki/kanapki/słodycze dla innych dzieci tylko z tego powodu, że
          rodzice ich nie zaopatrują odpowiednio? Jak dziecko jest
          niedożywione to rodzice powinni wystąpić do szkoły o dożywianie a
          nie przyuczać, że inny kolega/koleżanka zawsze poczęstuje.
          • wasil_ka Re: a aspekt zdrowotny? -sepsa 12.09.07, 11:16
            Dlatego żeby było dobrym człowiekiem.
            • triss_merigold6 Re: a aspekt zdrowotny? -sepsa 12.09.07, 11:26
              Sporadyczne częstowanie rozumiem ale nie regularne dokarmianie
              konkretnych sępiących dzieci. Takie dzieci uczą się, że
              pasożytowanie się opłaca. Nie myli mi się dobroć z frajerstwem.
              • wasil_ka Re: a aspekt zdrowotny? -sepsa 12.09.07, 12:21
                triss_merigold6
                Takie zdanie jak ty ma pewnie większość Polaków i dlatego między
                innymi tak mało ludzi pomagało żydowskim dzieciom podaczas wojny.
                Ale to taka skrajność. Nie chcę cię urazić ale ja uważam, ze to
                doskonała sytuacja aby pokazać dziecku (na uczynku a nie słowami)
                jak być dobrym człowiekiem (nie w skrajnej sytuacji).
                • nioma Re: a aspekt zdrowotny? -sepsa 12.09.07, 12:24
                  wasilka> nie sadze zeby przedmowczyni zrozumiala o czym piszesz
                • paszczakowna1 Re: a aspekt zdrowotny? -sepsa 12.09.07, 16:34
                  > Takie zdanie jak ty ma pewnie większość Polaków i dlatego między
                  > innymi tak mało ludzi pomagało żydowskim dzieciom podaczas wojny.

                  Na marginesie dyskusji:

                  Za pomoganie żydowskim dzieciom podczas okupacji groził najpierw obóz
                  koncentracyjny, a poźniej kara śmierci. (Nawet za przemyt żywności do getta
                  warszawskiego.) I to nie tylko dla pomagającego, a także dla rodziny - jako że
                  karano tak samo tych, którzy wiedzieli, a nie donieśli. Zatem nie śmiałabym
                  oceniać tak beztrosko postawy ludzi, którzy "nie pomagali" (i nie zapominajmy,
                  że jednak sporo pomagało).
                • jacksparrow1 ????? 12.09.07, 20:26
                  triss, ales dowalila z tym ze ludzie nie pomagali w czasie wojny
                  Zydom.
                  Co ma jedno do drugiego?
                  Wspomaganie biedniejszych, poczestowanie raz , czy drugi wszystko
                  swietnie, ale wydaje mi sie ze zabieranie komus( jezeli to bylo
                  celowe, a z postow wynika ze nie byl to odosobniony przypadek)jego
                  rzeczy z jego plecaka to lekka przesada.
                  NAjlepszym rozwiazaniem bylaby pogadanka w klasie, bez pokazywania
                  palcem kto co i jak.Tyle ze kobieta ze swietlicy musi sie o tym
                  dowiedziec, ze taki incydent mial miejsce.

                  • triss_merigold6 Ja?! 12.09.07, 21:52
                    To raczej w moim kierunku ten argument poleciał, zobacz kto pod kim
                    jest podpisany.
                    • jacksparrow1 Re: Ja?! 12.09.07, 22:10
                      Jej Tris, sorki.Cofam co do Ciebie "powiedzialam", przepraszam i
                      adresuje ten tekst do wasilki.
                      Bo mnie zmylil tym, triss_merigold( swoja droga - lubisz
                      Sapkowskiego?)
                      • triss_merigold6 Re: Ja?! 13.09.07, 10:02
                        Wielbię Sapkowskiego za sprawność językową głównie. A Jacka Sparrowa
                        za całokształt.D
                        • jacksparrow1 Re: Ja?! 13.09.07, 15:39
                          Captain Jack Sparrow, nie zapominaj triss.On byl na tym punkcie
                          ciutke upierdliwy.
                          pozdrawiam
          • nioma Re: a aspekt zdrowotny? -sepsa 12.09.07, 11:17
            a kto pisze ze mialoby regularnie przynosic?
            mamy na mysli sytuacje w ktorej mozna wziac drugi soczek,
            poczestowac i nawiazac kontakt.
            tak po prostu.
    • etruska Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 12.09.07, 14:34
      Nioma i Wasilka - zupełnie nie zrozumiałyście problemu -
      przeczytajcie uważnie wszystkie wypowiedzi k1234561. Nie chodzi o
      dobrowolne częstowanie koleżanki, która nie ma (co i ja robiłam w
      dzieciństwie i moje dziecko często robi), ale o KRADZIEŻ. Gó..ara
      bezczelnie szperała w cudzych plecakach i KRADŁA sobie soczki. Jeśli
      tego się nie ukróci w zarodku, to zawsze będzie niepytana brała, co
      jej się spodoba. I żadne częstowanie, okazywanie dobroci itp. tego
      nie zmieni.
      Przykład: Gdy moje dziecko było małe, mieszkaliśmy w typowym
      blokowisku i przychodziły czasem do mojego synka pobawić się dzieci
      starsze, głównie dziewczynki, które mu "matkowały. Dwie były z
      biedniejszych rodzin. Zawsze robiąc synkowi podwieczorek czy
      kolację, częstowałam również te dzieci. No i któregoś razu taka 8-9-
      letnia dziewczynka, która wielokrotnie jadała u nas kanapki,
      słodycze, deserki, nawet obiad, pijała soczki, herbatki itp. -
      wyniosła sobie niepytana jednego z ulubionych misiów synka. Gdyby
      się sprawa nie wydała, do głowy by mi nie przyszło, że to hołubione
      przez nas dziecko kradnie. Od tej pory nie miała wstępu do naszego
      domu - trudno, dziś zabawka, jutro pieniądze z mojej torebki leżącej
      w przedpokoju.
      • wasil_ka Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 12.09.07, 15:25
        Każdy rozumie jak chce...
        Ja przedstawiłam swój punkt widzenia na tę sprawe. Ja nie patrzę na
        to jak na kradzież.
      • nioma Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 12.09.07, 15:43
        etruska> to Ty nie rozumiesz
        napisalam wczesniej ze najpierw trzeba sprawdzic czy dziecko sie np
        nie pomylilo bo ma taki sam lub podobny plecak.
        zanim nazwiemy kogos zlodziejem musimy miec pewnosc.
        jesli to nie pomylka to trzeba porozmawiac z pania w swietlicy.
        dziecko moze nie byc nauczone w domu podstawowych zasad.
        a poczestowanie to taki gest dzieki ktoremu mozna zalagodzic zly
        poczatek i wprowadzic dobra relacje miedzy dzieciakami. to ze wziela
        cudzy soczek nie przekresla jej przeciez na przyszlosc i nie oznacza
        ze jeste zdegenrowanym zwyrodnialcem
    • pamama Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 12.09.07, 16:19
      To teraz pewnie mnie zlinczujecie jak wam powiem, co zrobiłam jako
      dziecko chyba siedmioletnie. Mianowicie koleżanka wysłała mnie do
      swojego domu żebym jej przyniosła jej portmonetkę a ja po drodze
      wyjęłam monetę i kupiłam sobie loda. Ochyda prawda? No cóż zdaża
      się, nie wiem dlaczego tak postąpiłam, być może dlatego ,że nigdy
      nie miałam swoich pieniążków na lody ale oczywiście się nie
      usprawiedliwiam. Natomiast rodzice tej dziewczynki i ona sama nie
      zrobili nic choć mogli mnie napiętnować. Morał z tego jest taki że
      mam więcej wyrozumiałości dla dzieci, które są przecież dopiero w
      trakcie wychowywania i można im przecież cierpliwie wytłumaczyć i
      pokazać przykładem jak się postępuje. Łatwiej być dobrym jeżeli ktoś
      wierzy że tacy jesteśmy nieprawdaż? Wcale nie wyrosłam na
      złodziejkę, mam dość sztywny kręgosłup moralny, pozostał mi
      natomiast wstyd do końca życia za to co zrobiłam. Myślę, że należy
      porozmawiać z panią ze świetlicy, żeby przeprowadziła pogadankę z
      dzieckiem na osobności, a czasami dać naszej latorośli drugi soczek
      by w ogóle potrafiło się dzielić. Niektóre wypowiedzi są
      przerażające. Ludzie wychowacie egoistów! Wątpię żeby to pisali
      ludzie przymierający głodem... A nikt przecież nie pisze żebyście
      karmili kogoś dzień w dzień. Choć i to przecież nie zbrodnia...
      • verdana Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 12.09.07, 17:07
        Święte słowa...
        Jak pytam studentów, ktory z nich ukradł cos drobnego jako dziecko -
        najpierw rozlega się stlumiony chichot, a potem dobrz eponad polowa
        osob tepo wpatruje się w podloge z głupią miną.
        Jakos nie chce mi sie wierzyc, zeby zadna z Was jako dziecko nic
        nikomu nie zabrala. Mnie, owszem, się zdarzylo - moim dzieciom też.
        Wszyscy wyroslismy na patologicznie uczciwych ludzi. napietnowanie
        siedmiolatki za kradziez soczku wcale nie przyczyni spoleczeństwu
        więcej ludzi uczciwych...
        • nioma Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 12.09.07, 17:58
          ja ukradlam koraliki kolezance
          mialam wtedy moze z szesc lat
          zalozylam na szyje pod sweter i poszlam tak do domu
          mama je zauwazyla, powiedziala mi ze tak nie mozna i ze musze je
          oddac kolezance i przeprosic
          tak zrobilam
          nigdy wiecej niczego nie wzielam a tamto wydarzenie pamietam do
          dzisiaj.
          z kolei moj syn kiedys wrocil z przedszkola z klockami
          myslal ze moze sobie wziac klocki ktore mu sie podobaja
          porozmawialismy, odniosl je nastepnego dnia i nigdy wiecej nie wzial
          niczego nie nalezacego do niego.
          • verdana Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 12.09.07, 20:46
            Otóż to - dziecku, ktore w tym wieku kradnie nalezy sie poczenie i
            to dyskretne - nie na forumm klasy np. A nie potepienie zlodzieja.
            A soczek - moze byl kradziony, a może po prostu dziecko jeszcze nie
            wie, ktory tornister jego.
            • k1234561 Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 13.09.07, 09:32
              Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim za wypowiedzi.Napiszę może jak
              się sprawa rozwiązała.Otóż,na drugi dzień po tym incydencie córka
              poszła normalnie do zerówki.Jako, że zajęcia kończą się o 13 a ja
              pracuję nieco dłużej córka musi na mnie popołudniu poczekać w
              świetlicy,w związku z tym ja mam szansę porozmawiać z panią ze
              świetlicy dopiero popołudniu gdy odbieram dziecko.
              Ale sprawa wyjaśniła się szybciej, ponieważ inna dziewczynka z grupy
              mojej córki powiedziała ich pani nauczycielce o tym co wydarzyło się
              poprzedniego dnia w świetlicy.Pani podobno zareagowała i
              porozmawiała z tą dziewczynką,która zabrała sok mojemu dziecku i
              wytłumaczyła że tak nie wolno.W związku z tym ja już zdecydowałam,że
              nie będę rozdrapywać sprawy,ale postanowiłam że jeśli to się kiedyś
              powtórzy,obojętnie czego by nie dotyczyło,osobiście porozmawiam
              sobie z panią i mamą tej dziewczynki.
              Jestem jak najbardziej za tym aby pomagać biednym,ale nie znoszę
              cwaniactwa biednych.A jeśli rzeczywiście są tam problemy finansowe,
              to pani nauczycielka na zebraniu zarówno teraz jak i maju tłumaczyła
              długo i cierpliwie co zrobić aby otrzymać dofinansowanie na obiady w
              szkole z MOPS-u,który jest po drugiej stronie ulicy od
              zerówki.Powtórzyła to jeszcze raz pani dyrektor na zebraniu na
              początku września.Więc to już tylko zależy od tych rodziców co
              zrobią.
              Niemniej wytresowali dziecko dobrze,jeśli chodzi o organizowanie
              sobie potrzebnych rzeczy.Teraz trzeba ją przestawić i wytłumaczyć,
              że to nie tędy droga.

              Pozdrawiam
              Anika
              • a.nancy Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 13.09.07, 12:22
                > Jestem jak najbardziej za tym aby pomagać biednym,ale nie znoszę
                > cwaniactwa biednych.
                (...)
                > Niemniej wytresowali dziecko dobrze,jeśli chodzi o organizowanie
                > sobie potrzebnych rzeczy.

                e tam, od razu wytresowali. przeczytalas wpis verdany i inne w tym watku?
                wiekszosc dzieci choc raz cos "ukradla". i nie sadze, zeby kradly tylko biedne
                dzieci. dzieci w tym wieku jeszcze slabo rozumieja pojecie wlasnosci. moga
                zrozumiec, ale to zalezy od pracy rodzicow wlozonej w wychowanie. wiec moze
                raczej powinnas napisac, ze rodzice tamtej dziewczynki jej NIE "wytresowali"
                tak, aby szanowala cudza wlasnosc. a powyzsze cytaty z twojego postu swaidcza o
                tym, ze uwazasz, iz:
                a) tylko (albo glownie) biedni kradna
                b) rodzice tamtej dziewczynki swiadomie nauczyli ja krasc.
                troche za daleko posuniete wnioski.
                • k1234561 Re: Myszkowanie w cudzej torbie/plecaku 13.09.07, 13:20
                  Nie uważam,że wszyscy biedni kradną.Daleka jestem od wysuwania
                  takiego wniosku.Ale uważam ,że niektórzy biedni,bezrobotni
                  itd.wychodzą z założenia że np.za 500 zł do pracy to nie pójdą a
                  np.1500 nikt im nie zapłaci i wola siedzieć w domu,a ponieważ nie
                  mają na nic,dziećmi się nie zajmują,wychowuje je ulica,więc na tej
                  ulicy nauczyły się jak sobie radzić.Ot i wszystko.Ale zaznaczam,że
                  tylko niektórzy są tacy.Jest wielce prawdopodobne,że właśnie rodzice
                  tego dziecka do takich ludzi należą,co jak chcę podkreślić jest
                  prawdopodobne a nie pewne.
                  Niemniej sprawa jest załatwiona i nic takiego się więcej nie
                  powtórzy,mam nadzieję.
                  Jeśłi chodzi o moje podejście do biednych to przez 3 lata pobytu
                  mojego dziecka w przedszkolu dawałam dodatkowe pieniądze pani
                  dyrektorce na 2 biednych dzieci z tegoż przedszkola,które nie miały
                  na zapłacenie za czesne.Robiłam to z wielką radością,nie chcąc znać
                  nazwisk tychże dzieci.Prosiłam również panią dyrektor,aby nigdy
                  rodzicom tych dzieci nie mówiła kto opłaca przedzkole za ich
                  pociechy.
                  Nie piszę tego dla jakiegoś poklasku tutaj,tylko chcę pokazać ,że
                  dla mnie biedny człowiek to nie jest śmieć i złodziej.
                  Ja tylko nie lubię cwaniactwa w wykonaniu biednych na zasadzie ja
                  jestem biedny i wszyscy muszą się ze mną dzielić i mi dawać na
                  wszystko ,bo biedny jestem.

                  Pozdrawiam
                  Anika
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka