Dodaj do ulubionych

agresja u trzylatka

IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 13:27
Moja trzyletnia bratanica przechodzi dość burzliwie okres buntu i negacji.
Ostatnio ma napady coraz większej złości, wręcz agresji. Chce nas bić, rzuca
w nas tym, co jej akurat wpadnie pod rękeę(w sklepie - np. cukierkami,
których jej nie chcemy kupić), drze sie wniebogłosy, że nas nie kocha, że
jesteśmy niedobrzy itd. Wydaje mi się, że ani krzykiem, ani klapsami się dużo
nie wskóra, bo to doprowadzi tylko do eskalacji problemów. Caly czas z nią
rozmawiamy, tłumaczymy, ale problem zamiast maleć, narasta sad Czy możecie
powiedzieć jak sobie radziliście w podobnych wypadkach? Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: ewcia77 Re: agresja u trzylatka IP: 213.192.80.* 05.08.03, 13:52
      Ja mam to samo z 4 latka. Nie potrafie sobie z tym radzic bo nie jestem
      konsekwentna. mój mąz natomiast powie : nie i jest nie. Popłacze i przestaje.
      No chyba , ze czasem udaje się zagadac.
      • Gość: Basia Re: agresja u trzylatka IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 14:03
        U nas to tez zalezy od osoby. Niestety hierarchia jest dosc wyrazna, tacie nie
        podskoczy, wujkowi, z ktorym szaleje i sie super bawi tez raczej nie, mnie
        rzadko, ale za to mamie i babciom ciagle.
    • Gość: ewcia Re: agresja u trzylatka IP: *.csfb.com 05.08.03, 16:49
      > jesteśmy niedobrzy itd. Wydaje mi się, że ani krzykiem, ani klapsami się dużo
      > nie wskóra, bo to doprowadzi tylko do eskalacji problemów. Caly czas z nią
      > rozmawiamy, tłumaczymy, ale problem zamiast maleć, narasta sad Czy możecie
      > powiedzieć jak sobie radziliście w podobnych wypadkach? Pozdrawiam

      Ja mialam podobna sytuacje z synem. Jak mial okolo 2.5 roku jak nie dostawal
      czegos czego chcial wpadal po prostu w amok, zupelnie niekontrolowany stan.
      Taki atak szalu potrafil trwac do 20 minut. Bylo to szokiem dla nas, bo
      starszej corce nigdy nic takiego sie nie zdarzylo. Probowalismy wszystkich
      sposobow - uspokajania, przytulania, wrzeszczenia, klapsow. Nic, absolutnie
      nic nie dawalo zadnego rezultatu. Wreszcie okazalo sie, ze uspokaja go to jak
      sie obok niego usiadzie i siedzi, cicho, spokojnie, nic absolutnie nie mowiac
      i poczeka az mu przejdzie. I przechodzilo. Po paru miesiacach Bartek podrosl
      i nauczyl sie, ze moze swoja adresje kontrolowac, tak zeby ja uzywac przeciwko
      nam, to znaczy jak chcial czegos, to po prostu zaczynal sie wsciekac, ale
      widac bylo dobrze, ze to juz jest kontrolowana wscieklosc. Tutaj juz tylko
      konsekwencja moze pomoc, jak nie, to nie. teraz ma szesc lat i nadal widac,
      ze to maly "testosteronek", ale tylko w domu. Poza domem, to cukierek i
      przylepka.
      • Gość: Asia Re: agresja u trzylatka IP: 80.51.236.* 05.08.03, 18:09
        Czasami dobrze jest nie zareagować na agersywne zachowania - zwrócić uwagę, że
        zachowanie jest niewłaściwie i odejśc -może to zadziałać- no bo jeżeli furią
        się nic nie wskóra to po co urządzać awanturę.
        Konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja.
        A z wiekiem wszystko przechodzi.
    • Gość: aniko Re: agresja u trzylatka IP: 62.29.248.* 08.08.03, 13:59
      Też mam trzyletnie dziecko i jakoś udało nam się uniknąć takiego okresu. Poza
      tym dziecko świetnie śpi, je, potrafi sobie samo zorganizować zabawę i widać,
      że po prostu jest "wyluzowane". Dlatego udzielę paru rad. Przede wszystkim nie
      tłumaczcie i wyjaśniajcie za dużo: wałkowanie tematu sprawia że problem wydaje
      się większy przede wszystkim dla małej. Spróbujcie dostosować się do dziecka i,
      wiem że zabrzmi to jak herezja, ustępujcie jej wtedy gdy jest to możliwe. Nie
      odmawiajcie kupna paczki cukierków skoro reakcją jest atak złości i płaczu. To
      nieprawda, że dziecko nauczy się wymuszania. Wiem bo sama "ulegam" i dziecko
      absolutnie tego nie wykorzystuje. Tak więc pozwólcie jej decydować o sprawach
      które jej dotyczą: co założyć, ile zjeść, jakie kupić cukierki, nie kąpać się,
      oglądać w telewizji to na co ma ochotę. Agresja u małych dzieci najczęściej
      spowodowana jest zbyt dużą kontrolą i związaną z nią frustracją. I bez zbędnego
      moralizatorstwa. Jak się wścieka spróbujcie ją przytulić i powiedzieć: "biedna
      dziewczynka, tak bardzo się rozzłościła". Odradzam ignorowanie i oschły ton.
      • Gość: anma Re: agresja u trzylatka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.08.03, 14:59
        Gość portalu: aniko napisał(a):

        > Też mam trzyletnie dziecko i jakoś udało nam się uniknąć takiego okresu.
        Poza
        > tym dziecko świetnie śpi, je, potrafi sobie samo zorganizować zabawę i
        widać,
        > że po prostu jest "wyluzowane". Dlatego udzielę paru rad. Przede wszystkim
        nie
        > tłumaczcie i wyjaśniajcie za dużo: wałkowanie tematu sprawia że problem
        wydaje
        > się większy przede wszystkim dla małej. Spróbujcie dostosować się do dziecka
        i,
        >
        > wiem że zabrzmi to jak herezja, ustępujcie jej wtedy gdy jest to możliwe.
        Nie
        > odmawiajcie kupna paczki cukierków skoro reakcją jest atak złości i płaczu.
        To
        > nieprawda, że dziecko nauczy się wymuszania. Wiem bo sama "ulegam" i dziecko
        > absolutnie tego nie wykorzystuje.

        Generalnie zgadzam się, ze im więcej zakazów, nakazów, sztywnych zasad tym
        bunt wiekszy, bo nikt nie lubi być "zniewolony" , dziecko też. I w zasadzie
        jestem również zdania, ze tam gdzie mozna, nalezy dziecku ustapić, z tym, ze
        niekoniecznie musi to być odczuwalne przez dziecko jako ustąpienie mu. Ja,
        jesli wiem, ze rzecz nie jest taka bardzo ważna, ze pewnie nie bedę się
        upierać przy swoim do końca po prostu nie zaczynam nawet sporu. Pozwalam
        zadecydować synkowi. Natomiast jeśli juz powiem, ze ma być tak, czy tak to
        staram sie trzymać tego do końca, nawet mimo jego protestów. Czasem, jesli nie
        protestuje krzykiem, czy siłowo, tylko prosi ulegam, ale nigdy nie ulegam
        kiedy wrzeszczy albo się złosci. Nie moze nauczyc się ze w ten sposób cos sie
        osiąga.

        >Tak więc pozwólcie jej decydować o sprawach
        > które jej dotyczą: co założyć, ile zjeść, jakie kupić cukierki, nie kąpać
        się,
        > oglądać w telewizji to na co ma ochotę. Agresja u małych dzieci najczęściej
        > spowodowana jest zbyt dużą kontrolą i związaną z nią frustracją.

        Tu już nie do końca się zgodzę. Owszem, w co się ubrać, w sensie czy granatowe
        tenisówki czy czerwone, niech sobie decyduje. Ile zjesc i nawet co zjesc - też
        zostawiam wybór dziecku, bo wielu rzeczy nie jada i zmuszanie nie ma sensu,
        nic nie daje. Ale juz w kwestii co oglądać w telewizji to decyduja rodzice.
        Mój synek bardzo lubi oglądać filmy przyrodnicze, najlepiej o podwodnym
        swiecie i nieraz ogląda. Film się konczy i po nim jest inny nieodpowiedzi juz
        dla 4-latka a on chciałaby dalej oglądać? I co pozwolić, zeby uniknąc
        konfliktu? Moim zdaniem, nie.

        I bez zbędnego
        >
        > moralizatorstwa. Jak się wścieka spróbujcie ją przytulić i
        powiedzieć: "biedna
        > dziewczynka, tak bardzo się rozzłościła". Odradzam ignorowanie i oschły ton.

        Tu zgadzam się z Tobą całkowicie. Czasem zdarza mi się też nie wytrzymać i
        krzyknąc, ale to nic nie daje, zwiększa tylko frustrację. Ale zawsze
        przepraszamy się nawzajem i jest dobrze.

        I tylko jeszcze jedna uwaga...szczególnie do rodziców. tzw. "grzecznych
        dzieci" ale nie tylko. Naprawdę wiele zależy od wychowania i postępowania z
        dzieckiem ale nie wszystko. Dlatego nie zawsze "grzeczne" dziecko jest efektem
        wzorowego wychowania przez rodziców i odwrotnie, dziecko "niegrzeczne" ma
        nieudolnych rodziców. Dzieci są rózne. Jedne nie wymagaja wiele wkładu w
        wychowanie i chodzą jak zegarki, a inne absorbuja sobą całe otoczenie i
        wysiłki wychowawcze dają mało widoczne efekty. To oczywiscie skrajnosci, ale
        tak bywa. O tym najlepiej wiedzą rodzice, którzy maja np. dwoje lub wiecej
        dzieci, wychowują je tak samo, a efekty bywają skrajnie rózne.
        Pozdrawiam





Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka