Dodaj do ulubionych

chorowitek

09.02.08, 17:33
Potrzebuję pocieszeniasad Mój debiutujący w przedszkolnej zerówce
6-latek(debiut od maja zeszłego roku) choruje non stop, zapalenie uszu,
oskrzela, wirusówki, anginy....Nie jest w stanie przechodzić nawet tygodnia.
Wiem, że pierwszy rok jest najgorszy, ale niech ktoś mi powie czy w pierwszej
klasie też będzie taki horror? Może jest jakieś światełko w tunelu!
Obserwuj wątek
    • tools357 Re: chorowitek 11.02.08, 09:22
      nie wiem czy cie to pocieszy ale u mnie to samo jest -syn non stop
      chory a jak go posyłam zdrowego to zaraz jakieś inne dziecko z
      katarem go zarazi
    • bomba001 Re: chorowitek 11.02.08, 09:39
      pewnie bedzie lepiej, ale nie bardzo dobrze- dziecko potrzebuje wg
      mojego lekarza 2-3 lat, zeby sie "nauczyc" walczyc z wirusami.
      uff, dlatego posylam dzieci do przedszkola od 3 r.z. maly teraz juz
      wychorowany- w zerowce nie opuscil nawet 1 dnia.
      Polecam podawanie tranu i wyjazdy klimatyczne- czynia cuda.
      pozdrawiam i zycze cierpliwosci
    • wyjatkowa_rodzinka Re: chorowitek 11.02.08, 14:22
      Przede wszystkim odpowiednia dieta. Po ilości chorób widać, że nie jest
      odpowiednia. A bez tego nic innego nie pomoże, wydawanie pieniędzy na leki
      uodparniające nie ma sensu jeśli dieta nie zostanie zmieniona.
      • protozoa Re: chorowitek 11.02.08, 15:06
        Dieta, dietą - pewnie, że duzo jarzyn owoców itd , ale nic nie
        pomoże jesli w zerówce są zainfekowane dzieci!
        Wszelkie pomysły typu - zero słodyczy, zero mleka mozna między bajki
        włozyć.
        Moje dzieci jadły z grubsza to na co miały ochotę, a było to raz
        duzo a raz mało jarzyn, raz jogurty, raz żadnych napojów mlecznych,
        raz ryby co 2 dzień a raz przez pół roku ani kawałka ryby, raz mięso
        a raz nie, słodycze, owszem, ale w rozsądnej ilości - zęby!!! i...
        chorowały bardzo mało bo jak lwica walczyłam o unikanie osób
        zainfekowanych. Dbałam o odpowiednia ( dużą) ilość spacerów na
        świeżym powietrzu, rzucałam się na palaczy ( w domu był całkowity
        zakaz palenia nawet dla najdostojniejszych gości), no i wakacje
        letnie nad morzem ( długie), zimowe w górach, w gdy się dało 7-10
        dni na wiosennym górskim słońcu.
        Efekt - jeden przez ponad 17 lat uchował sie bez antybiotyków, drugi
        brał raz.
        • wyjatkowa_rodzinka Re: chorowitek 11.02.08, 15:32
          Ja mam inne zdanie na ten temat. A jeśli organizm jest silny to poradzi sobie
          nawet jeśli ma kontakt z zainfekowanymi osobami.
          • aw271 Re: chorowitek 11.02.08, 17:53
            O dietę dbam jak wariatka, kasza jaglana, razowe pieczywo nawet sama piekę
            ciasteczka owsiane, tran też znam. Je pełno orzechów, sezamu, suszone owoce,
            słodyczy w zasadzie nie zna, z wyjątkiem gorzkiej czekolady itd. W wakacje
            spędza nad morzem przynajmniej miesiąc, mam mamę w Świnoujściu. Cały grudzień
            spędził nad morzem i nie miał nawet kataru, jak tylko wrócił do przedszkola, to
            od nowa. Badania krwi nie wykazały anemii, wyniki bardzo dobre. Alergikiem nie
            jestsad(
          • mim288 Re: chorowitek 11.02.08, 18:35
            Też tak myślę, nigdy obsesyjnie nie walczyłam z "zaifekowanymi" -
            dziećmi, dziadkami, dziećmi znajomych itd - praktycznie od
            urodzenia moich dzieci. Oprócz tego mamy raczej zimny chów - w
            efekcie dzieci nigdy nie chorują - czasem złapia katar, czy kaszel,
            którym nikt się nie przejmuje (łącznie z pediatrą) i który
            właściwie sam przechodzi. Dlaczego izolujecie dzieci od
            wszelkich "zarazków" z takim uporem - produkując z nich
            chorowitków. Pomyślcie, jak to jest że w rodzinach duzych - gdzie
            każde z dzieciaków jakieś wirusy" z przedszkola, szkoły, żłobka,
            czy od kolegów poprzynosi na ogół nie ma problemu z ciągłym
            chorowaniem.
            • protozoa Re: chorowitek 11.02.08, 21:15
              Moje dzieci sa niewiele młodsze od Was, a w każdym razie sporo
              starsze od Waszych dzieci i.... bardzo mało chorowały. A między
              innymi dlatego, że unikałam osób zainfekowanych. Do tego stopnia, że
              kiedys wyprosiłam z domu koleżankę z mocno przeziębionym dzieckiem.
              Oczywiście są ludzie, dla których katar(ek), kaszel(ek) to nie
              choroba, ale ja jestem innego zdania. A zwolennikom trenowania
              układu immunologicznego proponuje szpital zakaxny. Tam z pewnością
              spotkają się z dużą ilością ludzi chorych.
              • mim288 Re: chorowitek 12.02.08, 11:10
                Szpital zakaźny to "przegięcie" w jedną strone, ale unikanie
                wszelkich zakatarzonych i chorych osób to przegięcie w drugą. A jak
                wiadomo - na ogół - przesada w niczym nie jest dobra. I konczy sie
                na tym, że dzieciak choruje w szkole, a mamusia truje głowę
                otoczeniu, dlaczegoż to mama Jasia, Stasia i Marysi w oburzający
                wprost sposób nie che żeby jej dziecko miało zelagłosci w szkole i
                nie trzyma go w domu z byle katarem, czy jak kaszlnie parę razy (i
                pediatra nie widzi potrzeby dawania zwolnienia) i naraża biedne
                dziecię na ciężki katar, kaszel ect. Sory, ale nie mogę się wczuć,
                mom zdaniem to fundowanie sobie i co gorsza dziecku kłopotów na
                własne zyczenie.
                • protozoa Re: chorowitek 12.02.08, 15:58
                  Gdyby moje dzieci miały 7, 8 czy nawet 10 lat to może bym się
                  zastanawiała, ale mają prawie 18 i funkcjonuja wśród ludzi, jeżdżą
                  po świecie, chodzą do szkoły, bywaja w szpitalu i.... nie chorują.
                  Mimo, ze w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym chroniłam przed
                  osobami zainfekowanymi jak umiałam. A robiłam to skutecznie i w
                  sposób bezwzględny. I jak rozwiążesz tę zagadkę?
                  • mim288 Re: chorowitek 18.02.08, 15:24
                    A na co to dowód, że Tobie się udało? Mogę powiedziec, że ja nie
                    chroniłam nigdy i nie chronię i żadne nie chorowało, ani nie
                    choruje, a jest to dużo prostsze i dla mnie i dla otoczenia.
                  • evee1 Re: chorowitek 19.02.08, 01:45
                    > I jak rozwiążesz tę zagadkę?
                    Bo zdarzyly juz nabyc odpornosci.
                    Odpornosci nie nabywa sie poprzez chorowanie, ale poprzez kontakt z
                    wirusami i bakteriami (tak przeciez dzialaja szczepionki). To, ze
                    choronilas dzieci przed osobami zainfekowanymi nie oznacza wcale, ze
                    sie w ogole z takimi nie stykaly, tylko ze byc moze mialy mniejszy
                    kontakt. Przeciez nie powiesz, ze nigdy nie zetknely sie z innymi
                    dziecmi ktore mialy katar! Zreszta wiele ludzi zaraza juz wiele dni
                    zanim wystapia u nich objawy przeziebienia czy choroby. Poza tym
                    jedni sa z natury bardziej odporni niz inni, tak samo jak jedni maja
                    lepsze zeby, czy dobry wzrok.
                    Ja powiem tylko tyle, ze w przypadku moich dzieci pierwsza zima
                    kiedy jedno z nich zaczelo przedszkole byla koszmarna. Przez pare
                    miesiecy chore bylo albo jedno, albo drugie, albo oboje na raz.
                    Potem chorowaly juz sporadycznie. Teraz (maja 11 i 12 lat) w ogole
                    nie choruja. Czasem je boli glowa, albo brzuch, ale sa tego inne
                    powody i wlasciwie nie pamietam, kiedy byly mocniej przeziebione, bo
                    czasami maja lekki katar, czy kaszel, ale nie uwazam tego za problem.
    • majmajka Re: chorowitek 12.02.08, 12:09
      Bedzie lepiej, stopniowo coraz lepiej...Moja w pierwszej klasie choruje, ale zdecydowanie mniej niz w zerowce. Dlugosc miedzy jedna infekcja w druga wydluza sie coraz bardziej(nawet ostatnio o 2 miesiace!- w naszym przypadku to sukces).
      Poza tym uniklam ludzi zainfekowanych, zero papierosow, wyjazdy, spacery (itp.) i nie chorowaly dopoki nie poszly w swiat(przedszkole, jakis angielski w grupie). Do 5 lat mialam spokoj, jeden antybiotyk i sporadycznie katar. Pozniej sie zaczelo.
    • ola_alo_ola Re: chorowitek 12.02.08, 14:14
      wiesz to chyba po prostu tak po prostu jest moze on musie sie osowic i
      wychorowac swoje..? moj maly tak duzo nie chorowal w przedszkolu juz bo byl w
      zlobku i to moze dzieki temu hmm.. moze to Cie jakos pocieszy, że dziecie się po
      prostu "wychorowują" a poza tym, może spróbuj go jakos wzmocnić, znalazłam kilka
      domowych "babcinych" sposobow i od tamtej pory staram się "hartować"
      :smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=5644&Itemid=0
      może to mu dobrze zrobi?
      • neospasmina Re: chorowitek 19.02.08, 08:25
        Ja nie znam odpowiedzi. Moje dzieci chowane sa z grubsza tak samo, a
        starsze chorowało bardzo małe, a młodsze choruje na potęgę. Inne
        organizmy chyba. A pierwszy rok w przedszkolu to był koszmar! teraz
        jest trzeci i jakby troche lepiej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka