laguna40
14.03.08, 14:16
Witam. Postanowiłam wejść na to forum z czystej już niemocy i w
desperacji. Bardzo proszę Was o pomoc. Mam 6 letniego synka Maksia.
Od września 2007r. chodzi do przedszkola - z 1lub2 tygodniowymi
przerwami w miesiącu na chorobę (w przedszkolu zaczął chorować). Na
początku było OK. Zaprowadziłam dziecko na 3 dni przed pierwszym
pobytem w przedszkolu żeby poznał miejsce i panie przedszkolanki.
Maksio jest jedynakiem, wychuchanym i wykochanym - naszym oczkiem w
głowie. Najwięcej czasu przebywał ze mną lub babcią. Mam teraz
poczucie winy za nadmiar miłośći którą go zalałam bo chyba zrobiłam
mu krzywdę. Mówi, że lubi panie i dzieci ale nie lubi przedszkola,
zawsze rano ogarnia go stres i lęk. Zaczyna się ból brzucha i
mdłości. Muszę zaprowadzać go do jego sali i tam zaczyna się płacz.
Minęło pół roku a według mnie jest co raz gorzej. Nie wiem już co
robić. W grupie jest 16-o dzieci. Większość dzieciaczków to
tzw. "starzy wyjadacze". Od pierwszego dnia syn był spanikowany i
wycofany co jest sprzeczne z zachowaniem poza przedszkolem. W domu
jest wesoły, wygadany az za mocno, elokwentny jak na swój wiek
ogólnie inteligentny, posługuje się bardzo mądrymi i trudnymi
zwrotami w rozmowie. W przedszkolu to już inne dziecko. Mam
wrażenie, że dzieci rozszyfrowały jego brak poczucia pewności i bawi
je zabawa w dręczenie zachowaniem i słowami. Maks bawi się sam bo
nie dopuszczają go do zabawy. Jest smutny i bardzo świadomy swojego
odrzucenia. Od jakiegoś czasu dziecko mało pamięta z wydarzeń
dziennych w przedszkolu, szwankuje mu pamięć i koncentracja. Nie
wiem co robić. Jestem bezradna. Pomóżcie bo jak on da sobie radę w
szkole??? Może wasze dzieci też miały taki problem i udało się wam
im pomódz.