Gość: 492771356
IP: 134.146.212.*
01.09.03, 14:12
I znów, po raz drugi w życiu, letnim, ale już chłodnym porankiem, wśród
długich cieni, pospiesznego granatu i narodowych flag na ulicach, z małą
rączką w dłoni, on niepewny i ja też, tup tup tup do przedszkola.
Inaczej niż rok temu, dziś rano skończyło się tylko na ciężkim żołądku i
sztywnym gardle, bez soli na policzkach. Minęła już 14-ta, a telefonu z
przedszkola nie było – wygląda więc na to, że proces wychowania
obywatelskiego przebiega pomyślnie. A mimo to w lustrze w toalecie, następne
drzwi od sali drukarek i kopiarek, widzę jak przemyka Kapitan Flint.