marusia_ogoniok_102
22.05.08, 00:27
Na samym początku chcę przeprosić, że na forum dla Mam wypowiadam
się ja - piętnastolatka.
Chcę tylko o coś zapytać.
Mam problem, polegający na tym, że odstaję od rówieśników pod
względem zainteresowań i, jak mi się wydaje, hierarchii wartości.
Sprawa wygląda tak: ja chodzę do szkoły, by się czegoś nauczyć. Nie
chodzę na wagary - choć czasem, gdy jest ciepło, aż mnie "nogi
swędzą" -nie piję, nie palę, narkotyków nie biorę, nie awanturuję
się o nic z nikim, a z nauczycielami zwłaszcza, lubię czytać -to już
oddzielny problem- mam świadectwa z paskiem, startuję w konkursach.
Jednak moja klasa... nie powiem, żebym była nielubiana, a jednak
czuję niechęć ze strony kolegów. Może to moja wina, ponieważ nie
umiem się przystosować. Ale trudno, wiem, że nie zacznę nagle
biegać, wrzeszczeć i rzucę swoje książki -aktualnie zainteresowała
mnie II Wojna Światowa i "łykam" wszystko, co tylko uda mi się
zdobyć na ten temat -w kąt, bo tak po prostu nie umiem, nie chcę i
wiem, że na dłuższą metę nie warto. Nie buntuję się, bo wiem, że w
starciach z nauczycielami jestem z góry na straconej pozycji. Nie
znam się na rzeczach, na których znają się wszyscy (ach, słynna
sytuacja z podstawówki, kiedy koleżanki spytały mnie, czy lubię
Mandarynę, a ja odparłam, że samego owocu nie, ale sok już tak...),
swoje wartości mam i się ich trzymam, wyjechać za granicę na
stałe "bo Polska to ciemnogród" nie chcę, chłopakami na razie się
nie interesuję - i przez to czuję się odrzucona.
Jak mówię - nielubiana nie jestem. A jednak często ktoś nazywa
mnie "dziwadłem". Uodporniłam się na to już na początku szkoły,
ale... czasami to zaboli.
I chcę zapytać: czy któreś z Waszych dzieci, drogie eMamy, jest
podobne do mnie?