Dodaj do ulubionych

Pani z zerówki

30.05.08, 18:03
Witam
Chciałabym Was prosić o radę,jabyście zachowały/li się na moim
miejscu.Otóż moja 6-letnia córka chodzi do przyszkolnej
zerówki.Pani,która prowadzi jej grupę,szczególnie " upodobała" sobie
moje dziecko.Oczywiście w tym negatywnym znaczeniu.Moja córka jest
dzieckiem spokojnym,wrażliwym,ale też wszystko ją interesuje.Często
zadaje pytania,ale ja wiem,że to taki wiek i dobrze,że się o
wszystko pyta,bo wiem,że intersuje ją wiele rzeczy.Pani natomiast
widzi w tym niezwykłą upierdliwość.
Nie zrozumcie ,że jestem typem mamy która uważa swe dziecko za
chodzący ideał i święta krowę, o nie, bardzo mi do tego daleko.Ale
wracając do tematu,zawsze kiedy córka zadawała jakieś pytanie pani
zniecierpliwionym tonem odpowiadała :A ty znowu coś chcesz?,No czego
się pytasz? Jak zwykle znowu masz pytanie? itp. Ale apogeum pani
osiągnęła wczoraj.Informowała dzieci ,że dziś jest organizowany
festyn i mają się przebrać za indian.Moje dziecko oczywiście zadało
pytanie coś pewnie w stylu jak się przebrać,czy to wszyscy itp.,a
pani do dziecka wypaliła: "Ty się pytasz jakbyś mózgu nie miała".To
pwiedziała pani z kilkunastoletnim stażem pedagogicznym,przy całej
grupie dzieci do 6-latki.Nie muszę chyba opisywac jak przykro i
smutno zrobiło się mojej córce,która już i tak po całorocznych
odzywkach pani, ma jej dosyć.
Pani takich wyskoków w ciągu całego roku szkolnego miała
niemało,doszedł też incydent z urodzinami mego dziecka,kiedy to
córka przyniosła cukierki dla swej grupy a pani kazała jej najpierw
pójść i obczęstować inne panie w pozostałych grupach + panie
kucharki.Dodam,że nie wiem czy wtedy starczyło cukierków dla dzieci
w grupie,bo ja kupiłam tyle cukierków,aby starczyło przynajmniej po
2 na jedno dziecko w grupie.Do głowy mi nie przyszło,że córka będzie
zmuszona "obkolendować" panie których nie zna z pozostałych grup.
Do tej pory nie rozmawiałam z panią nauczycielką,bojąc się aby
jeszcze bardziej córce nie zaszkodzić.Dodam,że pani jak mnie widzi
to jest w stosunku do córki słodka i uśmiechnięta,ale jak zamkną się
drzwi klasy i mnie nie ma to pani zmienia się diametralnie.
Rozważałam pójście do pani dyrektor,ale po zakończeniu roku
szkolnego,aby pani nauczycielka nie uprzykrzyła jeszcze bardziej
życia mojemu dziecku już na końcu roku.
A Co wy byście zrobiły/li na moim miejscu?

Z góry dziękuję za pomoc
Anika
Obserwuj wątek
    • ib_k Re: Pani z zerówki 30.05.08, 19:20
      k1234561 napisała:
      > A Co wy byście zrobiły/li na moim miejscu?

      Słuchaj , temat wałkowany w wielu wątkach na tym forum i
      Przedszkolach.
      Poczytaj. Odnieś do swojej sytuacji. Raczej nic nowego już się nie
      dowiesz.
      • nangaparbat3 A ty co? 30.05.08, 19:54
        ib_k napisała:

        > k1234561 napisała:
        > > A Co wy byście zrobiły/li na moim miejscu?
        >
        > Słuchaj , temat wałkowany w wielu wątkach na tym forum i
        > Przedszkolach.
        > Poczytaj. Odnieś do swojej sytuacji. Raczej nic nowego już się nie
        > dowiesz.

        Nie interesuje Cie temat, nie czytaj, nie pisz.
        Nudzi Cie - pomiń.
        Ale nie wszyscy siedzą w necie na tyle długo, by wiedziec, co było a co nie było
        "walkowane w wielu watkach".
        Zresztą - nawet gdyby wiedzieli - kazdy ma prawo pytac, opowiadac, polemizowac.
        Poza tym tu jest historia, konkretna - moze ktos cos nowego i madrego wymysli?
        A cenzorów nam nie trzeba.
        • k1234561 Re: A ty co? 30.05.08, 20:12
          Dzięki nangaparbat3.Właśnie bardzo mi zależy na tym aby ktoś patrząc
          na naszą sytuację z boku doradził coś mądrego,nawet jeśli wątek był
          już wałkowany może ktoś wymyśli coś nowego.
          Zgadza się,nie śledzę tego forum codziennie,więc być może powielam
          jakiś wątek,niemniej jak tu przedmówczyni napisała każdy ma prawo
          pytać.
          Dlatego bardzo proszę o konstruktywne rady.
    • nangaparbat3 Re: Pani z zerówki 30.05.08, 20:05
      Ja bym poszła, jak się juz rok skończy.
      Wynotuj sobie takie kwiatki jak ten "brak mózgu", żebyś nie zapomniała, konkrety
      sa ważne.
      Trzeba mówic, bo niestety wielu nauczycieli bezwzglednie krzywdzi dzieci.
      Ostatnio slyszałam o pani, która ucznia z zerowki obsadziła w roli
      jednozdaniowej: moja mama mnie nie chciala.
    • saskia123 Re: Pani z zerówki 30.05.08, 23:03
      Ja bym poszła do pani. Od razu. Spytałabym tak niezobowiązująco o dziecko. Co pani o niej sądzi, jak ją postrzega, czy ma jekieś zastrzeżenia... łagodnie z miną głupka, pod pozorem zasięgnięcia opinii przed pierwszą klasą. Stymulowałabym rozmowę w ten sposób, aby pani wyrażała się pozytywnie co zapewne zrobi. Na końcu zadałabym pytanie wprost: jakie symptomy pozwoliły pani na wysnucie opinii o braku mózgu u dziecka. I czy może polecić jakiegoś dobrego lekarza który by te ubytki potrafił skorygować!
      • nilgau Re: Pani z zerówki 30.05.08, 23:19
        ja bym wogóle do niej nie chodziła tylko na koniec roku kupiłabym
        jej jakąś książkę o złośliwym tytule. wręczyłabym przy całej klasie
        i innych rodzicach. żeby babie było głupio, a jednoczesnie żeby nie
        mogła nic zrobić - tak jak źle i bezsilnie czuła się twoja córka
        znieważona przy całej klasie.
    • allija Re: Pani z zerówki 31.05.08, 00:12
      My mielismy podobna sytację w zerówce tylko, ze nie dotyczyła mojego
      dziecka a całej klasy. Dzieci były tak znerwicowane, ze zdarzały sie
      przypadki posiusiania w klasie co w zasadzie 6-latkom nie zdarza sie
      przecież. Kiedy widziałam swoje dziecko jak miało powiedzieć
      wierszyk na koniec roku to płakac mi sie chciało, nigdy wcześniej
      nie widziałam go w takim stanie.
      Myśmy nic nia robili ale za to w następnym roku wybraliśmy dla syna
      szczególnie starannie nauczycielkę klas 1-3, w tej samej szkole
      zresztą, taka, ktora odstresowałaby go i nie zraziła całkiem do
      szkoły. Zrobiliśmy dokładny wywiad jakie bedą panie i mąż jakoś
      dogadał się z panią w sekratariacie żeby był w klasie właśnie tej
      a nie innej wychowawczyni. I rzeczywiście, nowa pani była cudowna
      nauczycielką i wychowawczynią dla dzieci.
      Moim zdaniem teraz nie warto nic robic bo przecież to koniec roku
      zaraz a jeśli dziecko zostaje w tej szkole to po pokazywać się tam z
      takiej niezbyt sympatycznej strony. Co sie stało już się nie
      odstanie więc lepiej pomyśleć o przyszłym roku szkolnym i zapewnic
      dziecku jak najlepsze warunki w szkole, tej czy innej.
      • allija Re: Pani z zerówki 31.05.08, 00:25
        Jeszcze co do rozmów z panią to, moim zdaniem, nie warto, szkoda
        twoich nerwów bo takie osoby i tak nie zrozumieja o co ci chodzi tak
        naprawdę a możesz tylko usłyszeć coś niemiłego. My wówczas
        rozmawialismy z tamtą panią, także niby o synu i jego postepach bo
        chcielismy zorientowac się co to za osoba. Dowiedzielismy się, że
        syn w ogóle nie nadaje sie do dalszej nauki, ze w zasadzie powinien
        powtarzac zerówkę albo iść co najmniej do psychologa, zresztą nie on
        jeden w klasie jak sie okazało. Mąż od razu mówił, że nie warto sie
        przejmować i rzeczywiście, syn kończył klasy z nagrodami i
        czerwonymi paskami ale co sie nadenerwowałam to moje. Z głupimi
        ludźmi nie warto gadać, trzeba ich unikać, omijac z daleka dla
        własnego dobra.
        A chodzenie po zakończeniu roku z jakimiś złośliwymi gadżetami to
        trochę, jak dla mnie, nie na poziomie. Jeśli juz to nie dać jej
        tradycyjnego kwiatka na koniec, bo za co?
        • k1234561 Re: Pani z zerówki 31.05.08, 07:32
          Bardzo Wam dziękuję.
          Do pani raczej nie pójdę,bo to większego sensu nie będzie miało.Gdy
          pytałam ją już wcześniej o córkę,tak aby wysądować co sądzi o
          małej,zawsze wyrażała się w samych superlatywach,jak tylko córka
          podczas mojej obecności kręciła się w pobliżu starała się ją
          przytulać i była po prostu przesłodka dla niej.
          A jeśli nawet pod koniec słodkiej rozmowy zapytałabym o ten brak
          mózgu to baba się wszystkiego wyprze,odwróci kota ogonem,bo co taka
          6-latka może wiedzieć co ona miała na myśli mówiąc to itd,potem jak
          drzwi się za mną zamkną,to pokaże córce gdzie raki zimują i nie daj
          Boże ,mała jeszcze ze strachu nic mi nie powie co się dzieje w
          zerówce.
          Ale nie chcę tego tak zostawić.Nie chciałabym,aby w przyszłym roku
          upatrzyła sobie następną ofiarę.Te dzieciaczki są przecież mimo
          wszystko jeszcze małe i naprawdę bezsilne w takich sytuacjach.Po co
          mają być już w takim wieku znerwicowane,czy sikać w majtki przez
          jakąś babę,jak tu jedna z poprzedniczek napisała.
          Na szczęście córka od września pójdzie do dobrej,przyjaznej
          podstawówki.Znam panią,która będzie ją uczyć,wiem kto to jest,uczyła
          kuzynkę mojej córki.Wracając do tematu, co sądzicie,abym
          poinformowała panią dyrektor co się wyrabia w tej zerówce,oczywiście
          już po zakończeniu roku szkolnego?
          • nangaparbat3 Re: Pani z zerówki 31.05.08, 09:15
            co sądzicie,abym
            > poinformowała panią dyrektor co się wyrabia w tej zerówce,oczywiście
            > już po zakończeniu roku szkolnego?

            Własnie o to mi chodzi.
            Pani nic strasznego dyrektorka nie zrobi, za to moze trochę chociaż ja powsciągnie.
            Kiedy nie robi sie nic, nauczyciele czuja sie zupełnie bezkarni i niestety
            nierzadko przekraczaja granice w sposób, o jaki nam sie nawet nie śni.
    • mama-123 Re: Pani z zerówki 01.06.08, 00:29
      Mysle ,ze wazne jest bys wiedziala na 100 %, ze pani postepuje i
      mowi to, co piszesz. Jesli wiesz to tylko z ust swojej corki, to
      mysle, ze warto jeszcze skonsultowac sie z kims innym. Dizeciom
      jednak nie zawsze mozna wierzyc. Czasem moga cos przekrecic albo
      zapomniec. O to jest naprawde bardzo latwo. Potem postapic zalznie
      od tego, co wie sie na pewno.
      • aluc wierzyć należy przede wszystkim swojemu dziecku 01.06.08, 00:53
        weryfikowanie każdego słowa "bo dzieci czasem zmyślają" to
        najkrótsza droga do utraty zaufania
        • nangaparbat3 Re: wierzyć należy przede wszystkim swojemu dziec 01.06.08, 09:55
          Ależ dzieciom sie u nas nie dowierza z zasady!
          Kiedy corka w podstawówce kupiła przeterminowany soczek i razem z kolezanką
          wyladowaly okropnie chore u pielęgniarki (a niczego innego razem nie piły ani
          nie jadły), pani z bufetu, ktorą prosilam tylko, by wiecej tych soczków nie
          sprzedawała, spytała: to pani wierzy dziecku??????????????
          Kiedy pracowałam w podstawówce, zdarzało mi sie czasem konfrontowac "zeznania"
          dorosłych i dzieci. Wyniki konfrontacji były - niestety - żenujące.
          I jeszcze jedno: dzieci, zwłaszcza te małe, na ogół sie nie skarżą. Często po
          prostu nie wiedzą, ze dorosły przekracza granice.
          Może warto zastanowic się nad pytaniem: dlaczego nie wiedzą?
        • mama-123 Re: wierzyć należy przede wszystkim swojemu dziec 01.06.08, 10:12
          Wiele razy bylam swiadkiem kiedy dzieci przedstawialy swoja wersje
          zdarzen. Przy dwojce dzieci to moga byc calkiem rozne historie. NO i
          ktoremu dziecku wierzyc?
    • katrio_na Re: Pani z zerówki 01.06.08, 14:57
      Ja bym wierzyła swojemu dziecku.


      Nie miałam takiej sytuacji ale miałam sytuacje gdzie miałam
      zastrzeżenia co do pracy Pani przedszkolanki. Przy jednym incydencie
      porozmawiałam z nią samą, przy kolejnym była już rozmowa w obecności
      Pani dyrektor. W naszym przypadku była poprawa właśnie po odgórnej
      rozmowie.

      Nie wyobrażam sobie abym mogła dopuścić do takiej sytuacji jaką
      opisujesz. Nie bardzo rozumiem jednak jaki cel miałaby rozmowa z
      Panią Dyrektor gdy Twoje dziecko już skończy zerówkę?
      Przecież taka rozmowa powinna być już na samym początku gdy dostałaś
      sygnał od córki, że coś jest nie tak a nie pod koniec roku?
      Altrusistycznie chcesz pomóc innym dzieciom czy poczuć satysfakcję?
      Ja bym bardziej myślała o swoim dziecku...

      Chyba, że z drugiej strony medalu masz nad wyraz upierdliwe dziecko.
      Wiesz, Ty masz ją jedną i jesteś w relacji 1 na 1. A ta Pani ma
      takich 30. Przyznasz chyba, że jeśli do każdego powiedzianego słowa -
      dostaje 2 pytania Twojej córki to może to sflustrować. Ciekawośc
      ciekawością, zdobywanie wiedzy zdobywaniem wiedzy ale wszystko ma
      swoje granice.
      Inna sprawa, że wychowawca nigdy nie ma prawa tak odezwać się do
      dziecka ale z córką też powinnać moim zdaniem porozmawiać.


      • k1234561 Re: Pani z zerówki 01.06.08, 16:04
        Raz jeszcze dziękuję wszystkim za odpowiedz na mój post.
        Żeby uściślić,nie reagowałam wcześniej,ponieważ podniesiony głos i
        zniecierpliwiony ton pani do mojega dziecka to moim zdaniem nie
        powód,aby robić burzę w szklance wody.Zresztą jak już pisałam
        wielokrotnie pani jest dwulicowa.Inna przy mnie, inna w kontakcie z
        dziećmi.W konfrontacji z nią,wyszłabym na czepliwą,przewrażliwioną
        matkę,udawałaby,że nie wie o czym mówię.
        Wierzę mojemu dziecku w takich kwestiach,nie ma powodu kłamać.
        A jeśli chodzi o sens rozmowy z panią dyrektor po zakończeniu roku,to
        kieruje mną kilka powodów,otóż chcę aby dyrektorka wiedziała co się
        dzieje w zerówce,bo ona tam wpada tylko w określone dni i wtedy
        wszystko jest ok.,chcę to zrobić aby mieć czyste sumienie w stosunku
        do dziecka,że zrobiłam co mogłam,niestety nie mogłam tego zrobić
        prędzej,aby owa pani nie uprzykrzyła mojej córce życia tak ,aby ze
        strachu sikała w majtki przed pójściem do klasy ( wybrałam mniejsze
        zło),no i nie chcę aby owa pani czuła się bezkarnie i w przyszłym
        roku upatrzyła sobie kolejną ofiarę.
        Co do tego czy pytania dzieci w zerówce są upierdliwe czy nie.To
        odpowiadam,dla pedagoga,nauczycielki,która taki właśnie zawód
        wybrała,gdzie trzeba wykazać się silną wolą i cierpliwością,bo
        dzieci w tym wieku właśnie takie są ,że pytają,to nie powinien być
        żaden problem.Powinna umieć,zatrzymać lawinę pytań dzieci,ale nie
        przez głupie poniżające odzywki,tylko w inny sposób.Od tego owa pani
        jest w tej zerówce aby umiała się w takich czy innych sytuacjach
        znależć.Jeśli nie umie to jest problem i dlatego moim zdaniem,o tym
        trzeba mówić.
        • k1234561 Re: Pani z zerówki 09.06.08, 09:16
          Cóż,sprawa przybrała trochę inny obrót.Otóż okazało się,że mąż mój
          zna męża "naszej" pani z zerówki,wynajmuje on od jakiegoś czasu od
          brata męża biuro na kancelarię adwokacką.Parę dni temu mąż z córką
          pojechali do wujka.Mieszkamy w tym samym mieście i dzielą nas
          dosłownie ulice.Podczas wizyty był również tam ów pan mąż pani z
          zerówki i zagadywał córkę w stylu:" a ja dużo o tobie słyszałem, bo
          wiesz Twoja pani z zerówki to moja żona".
          No i teraz jestem w kropce.Iść do tej dyrektorki ze skargą na
          zachowanie Pani,czy sobie odpuścić ze względu na znajomość jej męża
          z moim szwagrem i mężem.Nie chciałabym,aby to było odebrane,że
          kabluję na nią,albo jakieś podchody robię,żeby jej życie
          utrudnić.Nie chciałabym,też złośliwych komentarzy do mojego szwagra
          czy męża,że taka hetera jestem i na jego żonę donoszę.No naprawdę
          nie wiem co robić.Może Wy znajdziecie złoty środek jak wybrnąć z tej
          sytuacji.
          • smerfeta7 Re: Pani z zerówki 09.06.08, 09:34
            Czyli, co jest w końcu ważne dla ciebie: dobro szwagra, męża,
            wynajmującego, jego żony czy dziecka. Bo już wogóle nie rozumiem.
            Interes własny czy dobro dziecka.
            Wszystko uzależniasz od układu. Sama znasz swój prywatny układ i nie
            rozumiem po co tobie rada.
            Cały czas rozważasz jakieś układ, a dziecko to tylko
            jest "narzędziem" w tym układzie.
            Jeżeli caly rok się coś działo, to dlaczego nic nie robiłaś,
            milczałaś, dla dobra kogo?
            Koniec roku to nie czas na rozwiązywanie problemów? należało to
            załatwić na samym początku, rozmawiając z wychowawczynią, teraz to,
            daj sobie spokoj.
            I nie mów, że chodzi o dobro innych dzieci, jakby rzeczywiście
            chodziło o dobro innych dzieci, dzialała byś wcześniej.
            Ja uważam, że teraz to chodzi tobie tylko o złośliwośc, ponieważ
            córka twoja kończy zerówkę.
            Znam dziewczynkę, zawsze zachowującą się w szkole wobec dzieci
            bardzo żle, dokuczającą innym, choćby za to, że np. ktoś ma
            ładniejszy piórnik, śmiejącą się z innych dzieci, że są gorzej
            ubrane itd. której rodzice zawsze twierdzą, to nie mozliwe, napewno
            to nie nasza córka. dziewczynka przy rodzicach kłamie, co
            potwierdzają inne dzieci, ale mama tej dziewczynki nadal ślepo
            twierdzi, to co wyżej napisalam.
            Teraz daj sobie spokój, a o inne dzieci w przyszlej zerówce, będą
            się martwić inni rodzice i napewno nie będą czekać cały rok, aby
            interweniaować.



    • zwyczajna.mama Re: Pani z zerówki 09.06.08, 10:54
      coraz gorzej z tymi babkami jest z przedszkoli i w ogole jakies zgorzkniale
      babiszony sie opiekuja naszymi dziecmi jak ktos nie ma cierpliwosci to nie
      powinien barc sie za opieke nad dziecmi.....!!!!!!
      • makurokurosek Re: Pani z zerówki 09.06.08, 11:05
        Coraz gorzej jest tez z matkami część nadopiekuńczych latających z byle pierdoła
        do nauczycieli , a druga część takich jak autorka postu która ma całkowicie w
        d.pie odczucia swojego dziecka. Nie wyobrażam sobie aby w opisanej sytuacji nie
        reagować od razu, jak można przez rok czasu nie porozmawiać z nauczycielka o
        zaistniałym problemie.
        • k1234561 Re: Pani z zerówki 09.06.08, 12:27
          Jakbym miała w d.pie odczucia swojego dziecka,to bym w ogóle tego
          postu tutaj nie zamieszczała.
          Nie rozmawiałam z nauczycielką o problemie,bo jak napisałam
          wcześniej odwróciłoby się to przeciwko mojemu dziecku.PAni nie
          widziałaby problemu,ja wyszłabym na, jak to ujęłaś
          nadopiekuńczą,latająca z byle pierdołą do nauczyciela matkę,a
          wszystko i tak by spadło na córkę,której owa pani "umilałaby" życie
          jak mogła.I co, miałam to rozdrapywać na poczatku roku,a po 2
          miesiącach męczarni,przenosić dziecko w środku roku (nie wiem
          gdzie),bo pani by się na niej odgrywała,za wg niej.fanaberie mamy?
          Zareagowałabym niewątpliwie i to ostro, jeśli problem dotyczyłby
          bicia,częstego poniżania itp. rzeczy.Ostatnia odzywka Pani miała
          miejsce niedawno,więc dlatego zadałam pytanie na forum czy dobrym
          pomysłem jest reagować po zakończeniu roku u dyrektorki.
          Teraz doszedł inny problem,mąż owej pani to znajomy szwagra i męża.
          I co, to takie oczywiste,żeby bez zastanowienia pędzić teraz do
          dyrektorki i poinformować ją o wyczynach pani z zerówki, a po
          południu dowiedzieć,się,że kabluję.
          Nie jestem tchórzem,nie jestem złośliwa,ale nie sztuką jest moim
          zdaniem "wydrzeć" się na kogoś,a potem może się okazać,że z ową
          panią na grillu się spotkam i co wtedy?
          Niemniej uważam,że zachowanie jej jest poniżej wszelkiej krytyki i
          bardzo chciałabym poinformować o tym panią dyrektor i do Was właśnie
          zwróciłam się z pytaniem jak to dyplomatycznie i na poziomie zrobić.
          Proszę Was tylko i aż o radę,a nie o uświadamianie mi czy mam coś w
          d.pie czy nie i czy jestem nadopiekuńcza czy nie.

          • smerfeta7 Re: Pani z zerówki 09.06.08, 13:13
            k1234561 napisała:

            > Jakbym miała w d.pie odczucia swojego dziecka,to bym w ogóle tego
            > postu tutaj nie zamieszczała.

            Post na koniec roku?
            A cały rok?

            > Nie rozmawiałam z nauczycielką o problemie,bo jak napisałam
            > wcześniej odwróciłoby się to przeciwko mojemu dziecku.

            I tak się obruciło, ponieważ twoja córka wie, że na mamę, jej pomoc,
            i tak liczyć nie może. Przez rok tego doświadczyła.

            >PAni nie
            > widziałaby problemu,ja wyszłabym na, jak to ujęłaś
            > nadopiekuńczą,latająca z byle pierdołą do nauczyciela matkę,a
            > wszystko i tak by spadło na córkę,której owa pani "umilałaby"
            życie
            > jak mogła.

            Skąd wiesz, skoro nic nie zrobiłaś?

            >I co, miałam to rozdrapywać na poczatku roku,a po 2
            > miesiącach męczarni,przenosić dziecko w środku roku (nie wiem
            > gdzie),bo pani by się na niej odgrywała,za wg niej.

            Ponownie skąd wiesz, że odgrywała by się?



            >Ostatnia odzywka Pani miała
            > miejsce niedawno,więc dlatego zadałam pytanie na forum czy dobrym
            > pomysłem jest reagować po zakończeniu roku u dyrektorki.
            > Teraz doszedł inny problem,mąż owej pani to znajomy szwagra i
            męża.
            > I co, to takie oczywiste,żeby bez zastanowienia pędzić teraz do
            > dyrektorki i poinformować ją o wyczynach pani z zerówki, a po
            > południu dowiedzieć,się,że kabluję.

            Czy zgłoszenie problemu wychowawczyni i rozmowa z nauczycielem to
            dla ciebie kablowanie.
            Kablowanie to jest na koniec roku, jak to sobie wymysliłas.
            czyli słodka zemsta na pani, a może wystarczyła by spokojna rozmowa?

            > Nie jestem tchórzem,nie jestem złośliwa,

            A ja myślę, że jesteś.

            ale nie sztuką jest moim
            > zdaniem "wydrzeć" się na kogoś,a potem może się okazać,że z ową
            > panią na grillu się spotkam i co wtedy?

            Czy bardziej martwi cię gril z tą panią, czy dobro dziecka?


            > Niemniej uważam,że zachowanie jej jest poniżej wszelkiej krytyki i
            > bardzo chciałabym poinformować o tym panią dyrektor

            czyli zemsta, nawet dyrektor ci powie, co robiłaś przez cały rok,
            wiedząc o tym co się dzieje.
            Powinien nawet zapytać ciebie, o co ci teraz chodzi.
            No i nie zapomnij, jak pisałaś o grilu w towarzystwie tej pani,
            zanim pójdziesz do pani dyrektor.

            >i do Was właśnie
            > zwróciłam się z pytaniem jak to dyplomatycznie i na poziomie
            zrobić.

            Zjedz grila z tą pania i nie zapomnij, że to dla ciebie ważne.

            > Proszę Was tylko i aż o radę,

            Jaką? skoro dobro dziecka dla ciebie się nie liczy, a tylko układ
            towarzyski i wspólny gril. To jest jak piszesz bardzo ważne dla
            ciebie.

            Daj sobie spokój, dla wspólnego miłego grila z tą panią smile
            Pomyśl o extra wakacjach dla córki, aby mogła spokojnie odreagować,
            po całym roku.



            • k1234561 Re: Pani z zerówki 09.06.08, 13:35
              Ok,widzę,że ta rozmowa nic już konstruktywnego nie wniesie.Ty masz
              inny punkt widzenia na tą sprawę,ja inny.Ty inaczej interpretujesz
              to co ja napisałam , w porządku masz do tego pełne prawo.
              Sprowadziłaś wszystko do grilla i spłyciłaś na maxa.
              Nie ma więc sensu ciągnąc tego dalej.
              • makurokurosek Re: Pani z zerówki 09.06.08, 14:42
                To ty sprowadziłaś wszystko do grilla i późniejszych kontaktów towarzyskich. Dla
                ciebie istnieją tylko dwa rozwiązania albo totalna kłótnia i awantura, albo nic
                nie robienie. istnieje coś takiego jak normalna spokojna rozmowa i zasugerowanie
                istnienia problemu, a następnie spokojna rozmowa jak uniknąć takich sytuacji.
                Tylko ze ta rozmowa powinna odbyć sie gdy pierwszy raz doszło do takiej
                sytuacji, a nie gdy za kilka dni koniec roku
          • makurokurosek Re: Pani z zerówki 09.06.08, 14:36
            "Nie jestem tchórzem,nie jestem złośliwa,"

            Za to jesteś duchem świętym i doskonale wiesz co zrobiłaby pani gdybyś z nią
            porozmawiała o jej stosunku do córki. Ja nie mówię o wszczynaniu awantury, ja
            uważam że w takich sytuacjach należy rozmawiać i mieć przede wszystkim na
            względzie dobro dziecka. Twój brak reakcji nie ma nic wspólnego z dobrem dziecka
      • moribaus Re: Pani z zerówki 09.06.08, 13:48
        Zgadzam się, co do tego, że osoby, które nie mają chęci zaczynają pracować w
        takich instytucjach, chociaż pewnie zawsze było tak, że pracowały osoby z
        przypadku. Wydaje mi sie, że to jest kwestia usankcjonowania pewnych spraw i
        określenia kto i jak może wykonywać funkcje wychowawcze. Wiem jedno, że takie
        rzeczy dzieją się
        codzinnie.smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=5419&Itemid=0
        I co? I nkit sobie z tego nic nie robi, dopiero jak ktoś pogrozi palcem, to
        zaczyna się cos robić

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka