Gość: marek jak religia w szkole to katechetom płaci państwo IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.03, 09:33 Moje dziecko ma dwie godziny religii w tygodniu, a angielskiego tylko jedną. Dyrektor szkoły zapytany czy można nauczyć się angielskiego w 24 osobowej klasie na jednej godzinie w tygodniu powiedział,że nie ma pieniędzy na więcej. Dlaczego są pieniądze na dwie godziny religii? Lekcja religii to kabaret, po notatkach i opowieściach syna mogę wnioskować, że ksiądz kompletnie nie daje sobie rady z dziećmi. Hipokryzja i strachliwość władzy nie chcącej się narażać kościołowi zaowocowała kolejnym bublem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daniel Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: *.ryki.sdi.tpnet.pl 03.10.03, 19:30 Ja uwarzam że nie ma lepszego miejsca na lekcje religii niż szkoła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaja Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: *.daminet.pl 03.10.03, 19:46 Ja też tak uważam, że szkoła jest najlepszym miejcem....wolę żeby moje dzieci miały religię w ciepłym miejscu a nie w zimnej salce. Jak za moich czasów religia była w salkach i zawsze chorowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gośc Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: *.acn.waw.pl 03.10.03, 23:26 to teraz powiem coś ja jako osoba bezpośrednio zainteresowana (jestem w pierwaszej klasie lo).Czy wy wiecie jak wyglada religia w gimnazjum?no wiec wszyscy wchodzimy do sali i ksiadz nawet kiedy swieci slońce zapala swiatlo.za każdą próbę zgaszenia wpisuje do dziennika uwagi, że dziecko nie umie sie zachować na lekcji,przeszkadza itp.oczywiście to tylko w moim starym gim tak bylo(nadal jest), ale ogolnie jeśli chodzi się na religię to alboe "dla jajec"- bo mozna się pośmiać z księdza, albo żeby przepisywać lekcje albo żeby rysować w zeszycie.ludzie ktorzy nie chodza na relibie dwa razy w tyg siedzą 45 min na korytarzu (oczywiście religia nie jest ostatnia).teraz jestem w lo i mimo tego, że w tym miesiącu mialam bierzmowanie to od poczatku roku szkolnego chodze w mojej nowej szkole na etykę.to jest wspaniała lekcja,naprawde.prawie cala klasa na nia chodzi bo jest ciekawie, można dyskutować(na religii siedzisz cicho bo jak nie to jedynka)można dowiedzieć sie czegoś naprawde ciekawego.Religia w szkole bardzo zniecheca:po pierwsze dlatego,że jest nudna,po drugie dlatego, że ksiadz pyta tylko dziewczynki i stawia nawet za dobra odpowiedz kiepskie oceny no i po trzecie dlatego, ze księża chyba wcale nie sa przygotowani do nauki w szkole.jesli dyktuje nam do zeszytu dwie strony notatek, które na nastepna lekcje trzeba znać na pamięć!ja nie mówię,że w każdej szkole tak jest ale w dużej części.I niech nikt się nie dziwi potem,że jest coraz mniej wierzacych. acha,jeszcze taka sprawa.dlaczego katolicy maja w szkole dwie godziny religii, a naweyt jeśli w szkole przeważaja np. boddyści to nie maja swojej lekcji? Dlaczego w szkole nie przedmiotu, który uczyłby o wszystkich religiach, żeby dzieciaki wiedziały jak świat wyglada, że nie wszyscy co niedziele leca do koscoila a potem chlaja na umór i bija ich matki i żebysmy się uczyli tolerancji i szacunku dla innych?z ka sie bierze rasizm?wlasnie z niedouczenia, a gdzie sie mamy nauczyć jak nie w szkole? szkola to szkola a kościol to kościol.i tak byc powinno.nie przekona mnie coś takiego, że dzieci musza dojeżdzać daleko do kościola bo nie chodza do rejonowej szkoly.i co z tego?bierzmowani też ma sie w swojej parafii a nie przy szkole.na msze sie chodzi do najbliższego kościola.A kościolów jest naprawde dużo.Np. na ursynowie w warszawie,w jednej części dzielnicy jest 5 kościołow.z jednego do drugiego mozna dojśc w 5 min.Naprawde! nawet moja babcia, osoba gleboko wierzaca po moich opoweściach i po spotkaniach przygotowujacych do bierzmowania (byla moim swiadkiem) powiedziala, że siem nie diwi, że nie chodze na religie i że nie chodze do kościola. Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw Re: religia w szkole czy poza szkołą ? 04.10.03, 21:08 Jakby było siedmiu buddystów zainteresowanych buddyzmem to by była lekcja buddyzmu, ale niewykluczona ze byłaby nudna, bo kazaliby 45 minut medytowac.I moze nawet stawiałby jedynki z zachowania ! Jesli w twojej szkole przewazaja buddysci, to powinni zgłosić, ze chca miec lekcje, załatwić nauczyciela z kwalifikacjami uznanymi przez Ministerstwo Oswiaty . A szkoła wypłaciłaby mu z panstwowej kasy pensje. Na tej etyce jest zapewne spokój, bo jest was mało. Ksiądz zapewne dlatego dyktuje,ze nie chcieliscie kupic katechizmów. Slyszalam ze buddysci bija dzieci, a hinduisci pala swoje zony na stosach. A na zajeciach z jakiejkolwiek religii nalezy zachowywac sie grzecznie (przygotowanie do bierzmowania nie zwalnia od kultury osobistej - przeciwnie - kulture osobista osoby poznaje sie po tym, jak zachowuje sie tam, gdzie z dobrego zachowania nie ma zadnej gratyfikacji). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GOŚĆ Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 23:02 napisalam przecież że na etykę chodzi PRAWIE CAŁA KLASA co nie oznacza, że jest nas malo bo jak w większości państwowych szkół jest nas w klasie 31 osob.katechizmy mieliśmy, ale na lekcjach z nich nie korzystaliśmy bo ksiadz dyktowal wszystko i trzeba sie bylo tego nauczyc na pamięć( i to doslownie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.03, 23:10 Gość portalu: GOŚĆ napisał(a): > napisalam przecież że na etykę chodzi PRAWIE CAŁA KLASA co nie oznacza, że jest > > nas malo bo jak w większości państwowych szkół jest nas w klasie 31 > osob.katechizmy mieliśmy, ale na lekcjach z nich nie korzystaliśmy bo ksiadz > dyktowal wszystko i trzeba sie bylo tego nauczyc na pamięć( i to doslownie). Tak właśnie jest. Nauczanie watykańskich nauk polega m.in. na bezmyślnym klepaniu formułek. Średniowiecze się skończyło, ale papieże i biskupi tego nie zauważyli... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ajka Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: *.broker.com.pl / *.broker.com.pl 04.10.03, 23:36 Czegos tu nie moge zrozumieć - nie chodzisz na lekcje religii, nie chodzisz do koscioła a w tym miesiacu miałaś bierzmowanie? I przystąpiłaś do bierzmowania? Po co? Toż to zakłamanie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: 80.51.242.* 05.10.03, 18:29 Cóz, jesli chodziliscie na religie "dla jaj", zeby się z księdza posmiac i odpisywac lekcje albo rysowac w zeszycie, to nie dziwcie sie ,ze lekcja jest nudna, a ksiądz stawia jedynki za takie zachowanie. Ja tez bym postawiła. Ci, którzy nie chodzą na religie nie powinni siedziec na korytarzu, bo moga także miec nieprzyjem,nosci. Powinni iść do biblioteki lub swietlicy lub przynieśc zaswiadczenie od rodziców, ze rodzice zgfadzają sie, byście ten czas spędzali poza szkołą. Wydaje mi się,ze na religii uczycie się, ze Bog jest Ojcem wszystkich ludzi i ze każdy człowiek jest naszym bliźnim. Jesli w Twoim otoczeniu sa osoby wyznania katolickiego, które sadzą,ze Kościół uczy inaczej, to zapewne dlatego, ze nie chodziły w młodosci na religie. Dlatego własnie religię organizuje sie w szkole. Zeby nauczyc tolerancji swiatopoglądowej. No i kultury bycia na lekcjach oczywiście ! Czy ci buddysci tez tacy niegrzeczni wobec księdza na religii byli ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: *.acn.waw.pl 05.10.03, 23:10 jakbyście czytali dokladnie to byście wiedzieli, że jedyne czego mnie ksiadz nauczył to to, że (tu będzie cytat,tak wlasnie wyrazil sie moj ksiadz)"męszczyźni sa do ogladania tv a kobiety do garów".przepisując lekcje lub rysując w zeszycie raczej nie przeszkadza się na lekcji.tak mi się raczej zdaje, bo wtedy jakos się nie gada.a buddyści byli dla przykladu, to po pierwsze, a po drugie -buddyści raczej nie chodza na religie wiec nie maja okazji być na tej lekcji niegrzeczni. a co wy uważacie za brak wychowania?gaszenie światła?bo mi sie zdaje,że to straszne chamstwo zgasić księdzu na lekcji światło,zwłaszcza jak świeci piękne słoneczko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maika7 Re: religia w szkole czy poza szkołą ? do gość IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.03, 08:42 Napisałaś: "jakbyście czytali dokladnie to byście wiedzieli, że jedyne czego mnie ksiadz nauczył to to, że (tu będzie cytat,tak wlasnie wyrazil sie moj ksiadz)"męszczyźni sa do ogladania tv a kobiety do garów".przepisując lekcje lub rysując w zeszycie raczej nie przeszkadza się na lekcji.tak mi się raczej zdaje, bo wtedy jakos się nie gada.a buddyści byli dla przykladu, to po pierwsze, a po drugie -buddyści raczej nie chodza na religie wiec nie maja okazji być na tej lekcji niegrzeczni.a co wy uważacie za brak wychowania? gaszenie światła?bo mi sie zdaje,że to straszne chamstwo zgasić księdzu na lekcji światło,zwłaszcza jak świeci piękne słoneczko." Na Twój list zareagowały trzy osoby, które z góry założyły, że to w Tobie i Twoich kolegach leży wina, że lekcje religii były nudne i nijakie i nic wartościowego Wam nie dające. Myślę, że większość osób czytających Twój list doczytała się tego, co w nim napisałaś: W Twoim przypadku ksiądz nie sprawdził się jako katecheta, dlatego większość wybrała etykę. I tyle. Dzięki za Twój głos. Jest dla mnie cenny. Maika Odpowiedz Link Zgłoś
kwiat_lotosu Re: religia w szkole czy poza szkołą ? 05.10.03, 08:57 Absolutnie, religia powinna byc poza szkola, dzieci, które nie uczęszczają na lekcje, często przesiadują na putych korytarzach,sa najbardziej widoczni dla calej szkoły i wtedy zaczynaja sie epitety, nauczyciele wielokrotnie ponizaja i pomniejaszą dzieci .Przytoczę przyklad ze swojego podworka, corka nie chodziła na religię wiec siedziala na schodach pod klasą, uczen z innej klasy , ktory zwolnil się ze swojej lekcji aby pojsc do toalety, przechodzac kolo niej, kopnał ja tak mocno,ze miała znaki.Bała sie zaaragowac bo była mała.Od poczatku do konca jestem za tym,zeby religia byla ppoza szkoła.To wyróznienie dla katolików, a gdzie dla innych religii szacunek??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: 80.51.242.* 05.10.03, 14:10 Dziecko nie chodzące na religie powienno przebywac w swietlicy lub czytelni. Problem ten nalezy poruszyc na zebraniu. Byc może córka po prostu nie poszła do swietlicy i siedziała na korytarzu. To ze kolega ją kopnął nie znaczy, ze kopnął ją dlatego, ze nie chodzi na religię, bo to raczej mało prawdopodone. Jesli córka pani jest innej religii może pani wystapic o zorganizowanie lekcji religii dla pani dziecka w szkole. Musi byc siedmiu chetnych (niekoniecznie w tej samej klasie, wystarczy ze na poziomie I-III lub IV-Vi czy I-III w gimnazjum). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.03, 18:16 Gość portalu: PP napisał(a): > Dziecko nie chodzące na religie powienno przebywac w swietlicy lub czytelni. > Problem ten nalezy poruszyc na zebraniu. Byc może córka po prostu nie poszła > do swietlicy i siedziała na korytarzu. To ze kolega ją kopnął nie znaczy, ze > kopnął ją dlatego, ze nie chodzi na religię, bo to raczej mało prawdopodone. No to akurat w Polsce katolickiej i zacofanej cywilizacyjnie nie jest mało prawdopodobne. Społeczeństwo jest mało tolerancyjne i zazwyczaj nie katolików traktuje jak nie całkiem normalnych. > Jesli córka pani jest innej religii może pani wystapic o zorganizowanie lekcji > religii dla pani dziecka w szkole. Musi byc siedmiu chetnych (niekoniecznie > w tej samej klasie, wystarczy ze na poziomie I-III lub IV-Vi czy I-III w > gimnazjum). Wolne żarty! A skąd znaleźć tych 7-miu? Nasze prawo jest stworzone dla katolików. Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw Re: religia w szkole czy poza szkołą ? 05.10.03, 18:19 Jesli nie ma siedmiorga moze chodzic na religie do punktu katechetycznego zarejestrowanego. Wystarczy ze przychodzi troje dzieci, a katecheta tej religii bedzie opłacony przez panstwo. Moze wydac z dziecku zaswiadczenie na mocy którego bedzie miało wpisany na swiadectwie stopien z religii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: 80.51.242.* 05.10.03, 18:33 Z lekcji religii udzielanych w szkołach bądź pozaszkolnych punktach katechetycznych korzysta około 1ooo dzieci wyznania ewangelicko-augsburskiego, 500 wyznania metodystycznego, 2300 ze Starokatolickiego Kościoła Mariawitów, 2000 z Kościoła Polskokatolickiego oraz 1200 z Polskiego Kościoła Chrześcijan Baptystów. Zgodnie z najnowszymi danymi Konsystorza Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, w 1997 r. naukę religii w szkołach pobierało 66% uczniów, natomiast 34% w pozaszkolnych punktach katechetycznych, prowadzonych w zdecydowanej większości pod nadzorem pedagogicznym dyrekcji szkół wyznaczonych przez lokalne władze oświatowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys52 Re: religia WON ze szkoly i Panstwa IP: *.proxy.aol.com 06.10.03, 04:20 To ze kolega ją kopnął nie znaczy, ze kopnął ją dlatego, ze nie chodzi na religię, bo to raczej mało prawdopodone. . :: A ile sie nie myle to Kwiat_Lotosu jest matka tego dziecka ktore zostalo kopniete a bylo tez ponizane. Tak twierdzi Kwiat_Lotosu ktory lepiej zna to dziecko niz ty, oraz lepiej zna okolicznosci kopniecia i atmosfere tamtej szkoly niz ty. Nie wymadrzaj sie wiec skoro nic nie wiesz. Moze wiec postaraj sie, fladro jedna, nie zarzucac klamstwa porzadnej kobiecie, oraz nie wyliczac jej prawdopodobienstwa, ze mowi prawde. Popisalas sie wyjatkowym chamstwem. . K.P. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: *.chello.pl 05.10.03, 11:35 W moim liceum zastosowano rozwiazanie,moim zdaniem, calkiem sensowne: religia jest nieobowiazkowa. Kto chce- chodzi, kto nie chce- ma do wyboru jeszcze etyke albo dluzszy sen, bo wspomniane lekcje odbywaja sie rano, przed normalnymi. I wszyscy sa zadowoleni, a juz najbardziej ci, ktorzy, podobnie jak ja, byli w gimnazjum skazani na znoszenie misjonarskich zapedow katechetek. Odpowiedz Link Zgłoś
pran Re: religia w szkole czy poza szkołą ? 05.10.03, 13:08 ludzie.mówicie tutaj o jednym tylko aspekcie całej sprawy- lekcjie religii poza szkołą były przyjemniejsze,generalnie lepsze, a w szkole jest to jeszcze jedna lekcja. ale co z całym aspektem finansowym? przecież tym wszystkim ludziom uczącym religii katolickiej w szkole publicznej płaci państwo. Abstrahując od tego że prez to nie starcza pieniędzy dla innych nauczycieli, lub dzieci nie mają 3 godzin wuefu w tygodniu ale za to 2 godziny religii, jest to sygnał tego jaka religia jest oficjalnie wspierana przez teoretycznie świeckie pańastwo. a raczej jaka struktura finanasowo-światopoglądowa. nie ma tu mowy o rozdziale państwa od koscioła i pluralizmie światopoglądowym. lekcje religioznawstwa? jak najbardziej-prowadzone jednak przez naprawdę , naprawdę wykwalifikowanych znawców tematu a takich niestety w naszym państwie nie ma. w Polsce na razie liczy się jeden sposób myślenia(modlenia raczej) jeden Bóg i jeden Papież. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: 80.51.242.* 05.10.03, 14:14 A jesli obywatel naszego kraju ma zamiar studiowac na uczelni katolickiej np. psychologię to tez za własne pieniadze powinien to robić ? To co piszesz to dyskryminacja. Ja płacę podatki i chce, zeby moje dziecko nie tylko uczyło sie religii, ale więcej - chce, zeby jego edukacja i wychowanie w szkole oparte było na wartosciach jakie ja wyznaje tj. chrzescijanskich. I mam do takich przekonan pełne prawo. Bo to jest szkoła PUBLICZNA a nie PAŃSTWOWA, w której dziecko kształci sie tak jak zdecuduje państwo. Ma sie kształcic tak, jak ja tego sobie zycze. Bo sie uczy za moje pieniadze i to jest moje dziecko. Panstwo dziecku nauki nie funduje. Ono ją finansuje z MOICH podatków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.03, 18:24 Gość portalu: PP napisał(a): > A jesli obywatel naszego kraju ma zamiar studiowac na uczelni katolickiej np. > psychologię to tez za własne pieniadze powinien to robić ? > To co piszesz to dyskryminacja. Ja płacę podatki i chce, zeby moje dziecko nie > tylko uczyło sie religii, ale więcej - chce, zeby jego edukacja i wychowanie w > szkole oparte było na wartosciach jakie ja wyznaje tj. chrzescijanskich. I mam > > do takich przekonan pełne prawo. Bo to jest szkoła PUBLICZNA a nie PAŃSTWOWA, w > > której dziecko kształci sie tak jak zdecuduje państwo. Ma sie kształcic tak, > jak ja tego sobie zycze. Bo sie uczy za moje pieniadze i to jest moje dziecko. > Panstwo dziecku nauki nie funduje. Ono ją finansuje z MOICH podatków. Jak wielu poskich katolików mylisz pojęcia. Dla Ciebie Katolicki=Chrześcijański a Chrześcijański=Katolicki. Ale przyjmij do wiadomości, że są inne wyznania wywodzące się z chrześcijaństwa - nie tylko rzymskokatolickie. No i druga sprawa: co mają powiedzieć ludzie niezainteresowani naukami watykańskimi a płacący podatki? Moim zdaniem każde wyznanie także katolickie powinno samo sponsorować propagowanie swoich nauk (ze składek swoich wyznawców i ewentualnie jakiejś innej działalności). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: 80.51.242.* 06.10.03, 22:44 Ja chce aby w szkole, gdzie przebywa moje dziecko chrześcijanskie nie propagowano tresci sprzecznych z wartosciami, które wyznaję. To znaczy zeby np. nie uczono dziecka ze poligamia i monogamia to tylko dwa równorzedne sposoby na zycie w rodzinie. I uwazam, ze mam do tego prawo. Rozwiązaniem problemu, o którym piszesz, byłoby organizowanie szkół wyznaniowych. Wtedy kazdy siedziałby we "własnym sosie". Ale ja uważam, ze dużomądrzej jest, gdzy dzieci od małego ucza sie tolerancji religijnej. A także tego, ze jesli nie mają zyczenia na religie chodzić, to sie wypisują, a nie chodzą "dla swiętego spokoju". Co mają powiedzieć osoby które wyznaja inna religie niż katolicką już ci kilka razy odpowiedziałam. WSZYSTKIE WYZNANIA UZNANE W POLSCE MOGA ORGANIZOWAC ZAJECIA ZE SWOEJE RELIGII W SZKOLE. WYSTARCZY BY BYŁO CHETNYCH SIEDEM OSÓB ( W JEDNYM CYKLU EDUKACYJNYM - NIE JEDNYM ODDZIALE!), A W PUNKCIE POZA SZKOLNYM TRZY . I TO ZA PANSTWOWE PIENIADZE. KATECHETA TYCH TROJGA DZIECI DOSTANIE PENSJE PANSTWOWA. UWAZAM ZE TO LUKSUSOWA SYTUACJA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys52 Religia za swoje pieniadze i poza szkola IP: *.proxy.aol.com 06.10.03, 04:39 Bo to jest szkoła PUBLICZNA a nie PAŃSTWOWA, w której dziecko kształci sie tak jak zdecuduje państwo. Ma sie kształcic tak, jak ja tego sobie zycze. Bo sie uczy za moje pieniadze i to jest moje dziecko. Panstwo dziecku nauki nie funduje. Ono ją finansuje z MOICH podatków. . :: Caly budzet panstwa bierze sie z podatkow. Z tym tylko ze optocz twoich podatkow sa tam jeszcze podatki osob niezainteresowanych finansowaniem kosciola katolickiego, wlacznie z finansowaniem instruktazu religijnego i religijnej indoktrynacji w szkolach. Innymi slowy, na religijne wychowanie twojego dziecka placa jeszcze, wbrew swej woli i swiatopogladowi, osoby ktore nie sa zainteresowane religijnym wychowaniem twojego dziecka. Sa to czesto osoby, ktore z racji bycia grabionymi przez panstwo na twoje religijne fanaberie, zycza twojemu dziecku polamania wszystkich raczek i nozek. Udaj sie wiec do swojej Kurii i poinformuj Pasibrzuchow iz nie wszyscy w Polsce zachwyceni sa finansowaniem wydatkow koscielnych oraz religijnej indoktrynacji twojego dziecka. Moze Nygusy nie wiedza o tym. . K.P. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mels Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: *.nsm.pl 05.10.03, 14:36 Gość portalu: maika7 napisał(a): > Co sądzicie na ten temat ? Ten rodzaj intelektualnej pedofilii na naszych dzieciach jest bardzo niebezpieczny, dlatego w cywilizowanych krajach obowiazuje rozdzial kosciola od panstwa. MELS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Idziemy do Europy IP: 80.51.242.* 05.10.03, 18:11 RELIGIA W SZKOLE Prawna wykładnia Powszechna deklaracja praw człowieka z 1948 r. w artykule 18 stanowi: „Każda osoba ma prawo do wolności myśli, sumienia i religii; prawo to obejmuje wolność zmiany swej religii lub przekonań, jak również wolność manifestowania swej religii lub przekonań, indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, poprzez nauczanie, praktyki religijne, sprawowanie kultu i rytuałów”. W Międzynarodowym pakcie praw obywatelskich i politycznych z 1966 r. w artykule 18 ustęp 4 stwierdza się, iż „Państwa Strony niniejszego Paktu zobowiązują się do poszanowania wolności rodziców lub, w odpowiednich przypadkach, opiekunów prawnych do zapewnienia swym dzieciom wychowania religijnego i moralnego zgodnie z własnymi przekonaniami”. Rada Europy w protokole nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. W artykule 2 tego protokołu stwierdza się: " Wykonując swoje funkcje w dziedzinie wychowania i nauczania, Państwo uznaje prawo rodziców do zapewnienia wychowania i nauczania zgodnie z ich własnymi przekonaniami religijnymi i filozoficznymi”. Jeszcze bardziej wyraźne stanowisko zajęła Rada Europy w zaleceniu nr 1202 z lutego 1993 r., dotyczącym tolerancji religijnej w społeczeństwach demokratycznych. Wzywa się w nim kraje członkowskie do zapewnienia edukacji religijnej i etycznej integralnego miejsca w systemie OSWIATY PUBLICZNEJ. Lekcje religii w krajach Unii Europejskiej (UE) Państwo powinno stworzyć takie warunki, aby żaden z obywateli nie był narażony w instytucjach publicznych, a więc także w szkole, na funkcjonowanie wbrew swoim przekonaniom światopoglądowym, z drugiej natomiast, przyznając obywatelom prawo do publicznego wyrażania przekonań religijnych, powinno zagwarantować obszar edukacyjny, służący kształtowaniu „cywilizowanej” ekspresji światopoglądowej, wzajemnemu poznaniu oraz dialogowi. Rolę taką mogą odgrywać lekcje religii prowadzone w ramach systemu oświaty publicznej. Państwu, które nie powinno mieć prawa ingerowania w doktrynę religijną poszczególnych Kościołów, nie może być jednak obojętny ład społeczny i jakość życia obywateli. " W państwach UE, z wyjątkiem Francji, kształcenie religijne jest realizowane w ramach systemu oświaty publicznej. Przybiera ono, w zależności od lokalnych regulacji prawnych, a także kontekstu historycznego i społecznego, formę konfesyjną (Austria, Belgia, Finlandia, Grecja, Hiszpania, Irlandia, Niemcy, Portugalia, Włochy), ponadkonfesyjną (Holandia, Szwecja, Wielka Brytania), bądź mieszaną (Dania). Jako przedmiot szkolny może mieć charakter obligatoryjny lub fakultatywny. Gwarantując wolność sumienia i wyznania, poszczególni ustawodawcy przyznają zarazem prawo do rezygnacji z uczęszczania na zajęcia religii. W większości państw, w których lekcje religii mają charakter konfesyjny, przewiduje się przedmiot alternatywny w postaci etyki bądź wiedzy o religiach i światopoglądach, pojawiający się w praktyce dopiero na poziomie szkoły średniej, lub osobne zajęcia dla uczniów przynależących do mniejszości wyznaniowych. Lekcje religii kończą się oceną wpisywaną na świadectwie szkolnym i na ogół, jeżeli miały charakter obligatoryjny, decydują o promocji do następnej klasy. Ponadto niektóre systemy szkolne dopuszczają wybór „religii” jako fakultatywnego przedmiotu maturalnego. Nauczyciele religii muszą posiadać odpowiednie kwalifikacje pedagogiczne i teologiczne, zazwyczaj wymagana jest także akceptacja właściwej zwierzchności kościelnej. Opłacani są przez PAŃSTWO i włączani do grona pedagogicznego danej szkoły na normalnych zasadach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys52 Re: Idziemy do Europy IP: *.proxy.aol.com 06.10.03, 04:48 No wlasnie. Tam zajecia sa fakultatywne i religia zastepowana jest etyka, na przyklad. Dodatkowo w takich Niemczech, powiedzmy, osoby niezainteresowane religijnoscia nie placa podatkow na koscioly. Tam kazdy deklaruje chec oplacania danego kosciola, badz celow charytatywnych. Jesli przykladowo jest w Niemczech 30 milionow katolikow i kazdy opodatkowany jest na jedna marke miesiecznie to kosciol katolicki otrzymuje 30 milionow marek i ani marki wiecej. Panstwo jest tam jedynie administratorem tych pieniedzy. Jak to samo wyglada w Polsce - kazdy wie. W Polsce istnieje przymus utrzymywania kk przez podatnika, ktorego nikt nigdy nie pytal o zdanie, czy chce lozyc na religijna indoktrynacje twojego dziecka. . K.P. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: Idziemy do Europy IP: 80.51.242.* 06.10.03, 22:37 Tak akurat jest tylko w Niemczech. Zauwaz jednak, ze osoby które nie płaca podatków także mają prawo do edukacji - równiez religijnej - dzieci(co prawda na poziomie minimum). Francja jest wzorcowym krajem w którym obowiazuje rozdział Kościoła od panstwa. W tym jedynym w Unii kraju, gdzie religia odbywa sie poza szkołą - istnieja punkty katechetyczne kontrolowane i finansowane przez państwo. No i dzieci maja gwarantowany wolny od zajęc szkolnych dzień na edukacje religijną. Jest to bodajże czwartek czy sroda. A to dlatego,zeby nie łaziły po ciemku po szkole do owych punktów katechetycznych tylko mogły sie tam udac przed południem. Kto nie chodzi na religie (nie ma przymusu) ma wolny dzień, a rodzice dodatkowy kłopot, bo do 14 lat musza opłacać baby-sitterke, by dziecko nie przebywało samo w domu, to jest zabronione. Jesli jest to szkoła wyznaniowa, wtedy maja dwie godziny religii w planie jak leci, a za to wolna sobotę. Szkoły wyznaniowe sa we Francji substydiowane przez panstwo. Bo kazdy podatnik ma prawo wyboru rodzaju edukacji dla swego dziecka. dziecko nie jest panstwowe, to już przerabialismy. Koscioły (z wyjątkiem tych stawianych niedawno) sa także własnościa panstwa i Kosciół je tylko wynajmuje. A koszty utrzymania budynków pokrywa panstwo z podatków wszystkich obywateli. Wierni ponosza tylko opłaty związane ze sprawowaniem kultu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzys52 Religia za Wlasne pieniadze i Nie w szkole. IP: *.proxy.aol.com 06.10.03, 04:24 A gdzie ma sie odbywac - to juz jest zmartwienie tych co chca organizowac religie. Wolny wybor... . K.P. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: Religia za Wlasne pieniadze i Nie w szkole. IP: 80.51.242.* 06.10.03, 22:22 Z moich podatków finansowane sa rozmaite przedsięwzięcia, których nie popieram - niestety nie mam wpływu na co ida moje pieniadze. Skoro jednak płacę na szkołe, to zycze sobie, by dziecko uczyło sie w szkole religii, gdyz doprowadzanie dziecka na religie poza szkoła jest dla mnie kłopotliwe. Poza tym nie widze powodu dla którego miałabym ponosic koszty utrzymania sali i katechety, skoro juz raz podatki na szkolnictwo zapłaciłam. Co do studiów. To moja osobista sprawa czego i gdzie będe się uczyć. Jesli wybieram uczelnie katolicka to mam pełne prawo, by z podatków moich rodziców umozliwiono mi studia na uczelni katolickiej. Odpowiedz Link Zgłoś
balbina24 Re: religia w szkole czy poza szkołą ? 06.10.03, 12:34 oczywiście poza szkołą, piszę, bo znam z autopsji... Odpowiedz Link Zgłoś
kkujawa Re: religia w szkole czy poza szkołą ? 06.10.03, 13:18 Czy mogłabyś wyjaśnić, co oznaczają te trzy kropki? I o jaką autopsję chodzi? Od strony ucznia, czy może katechetki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pysia Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: *.granica.bytom.pl 06.10.03, 17:08 Uwazam, ze nie powinno byc religi w szkole poniewaz wiele osob ma z tego powodu problemy. W klasach od 1-3 dzieci nie rozumieja ze kazdy ma prawo do wyznawania wlasnej wiary. Dzieci wtedy smieja siem i oczerniaja taka osobe. W wyzszych klasach trzeba zwalniac siem z lekcji chodzic na swietlice bo lekcje najszczesciej odbywaja siem po srodu planu lekcji. Niekotrzy (w mojej klasie) na religi dostaja najwiecej uwag i nieodpowiednich, poniewaz nie interesuje ich to, a nie maja odwagi powiedziec o tym rodzicom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: religia w szkole czy poza szkołą ? IP: 80.51.242.* 06.10.03, 22:26 W szkole jest wiele przedmiotów, które nie sa obowiązkowe. W gimnazjum jest nim drugi jezyk obcy (nie musisz chodzic jesli nie chcesz) albo wychowanie prorodzinne czy lekcje jezyka i kultury mniejszości narodowych. Z innych dośc łatwo można otrzymac z przyczyn zdrowotnych zwolnienie (np. w-f czy zajęcia techniczne). I wtedy nalezy przebywaxc w swietlicy lub bibliotece, a jak rodzice sie zgodza na pismie (gimnazjum i liceum) to mozna iść na spacer albo na zakupy. Najlepiej jednak do czytelnii i zająć sie odrabianiem lekcji albo czytaniem lektury szkolnej - będzie mniej pracy w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maika7 refleksje od maiki do PP IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.03, 08:40 PP, bardzo cenne dla mnie są Twoje wyważone głosy i uwagi do innych postów. Często jesteś nieoceniona jeśli chodzi o wiedzę (szczególnie prawną) na tematy tu poruszane. Osobiście jednak nie zgadzam się z kilkoma Twoimi poglądami. np. napisałaś: "Ja chce aby w szkole, gdzie przebywa moje dziecko chrześcijanskie nie propagowano tresci sprzecznych z wartosciami, które wyznaję. To znaczy zeby np. nie uczono dziecka ze poligamia i monogamia to tylko dwa równorzedne sposoby na zycie w rodzinie. I uwazam, ze mam do tego prawo." W szkole publicznej są też dzieci, których religia mówi, że poligamia JEST właściwym "sposobem" na życie rodzinne. Uważam, że będąc tak na prawdę mieszanką różnych kultur (prawo do tego mamy) nie można forsować jedynego słusznego modelu myślenia. Od tego co właściwe dla naszego światopoglądu i wartości ważnych dla nas jesteśmy my sami. To nie jest sprawa szkoły. Ja tez mam prawo do tego, aby moje dziecko uczyło się zgodnie z moimi wartościami i co wtedy jeśli nasze wartości są sprzeczne, a dzieci w tej samej szkole?? Dlatego jestem za neutralnością.. Napisałaś też: "Rozwiązaniem problemu, o którym piszesz, byłoby organizowanie szkół wyznaniowych. Wtedy kazdy siedziałby we "własnym sosie". Ale ja uważam, ze dużomądrzej jest, gdzy dzieci od małego ucza sie tolerancji religijnej. A także tego, ze jesli nie mają zyczenia na religie chodzić, to sie wypisują, a nie chodzą "dla swiętego spokoju". Dlaczego tej tolerancji muszą się uczyć właśnie na lekcjach religii?? W innym poście napisałaś o prawach do swobodnego wychowania światopodlądowego. Ja czuję, że moje prawa są łamane bo na każdym kroku spotykam się z przymusem uczestniczenia w kulcie, którego nie wyznaję... W tym wątku (o tej religii czy religioznawstwie) chodzi mi też nie tylko o prawo, ale przede wszystkim o osobiste odczucia ludzi uczestniczących w sposobie jego funkcjonowania w Polsce... Odpowiadając Pysi (i innym właściwie też) pomijasz ich odczucia, a skupiasz się na tym, co mogą zrobić w zamian. Jest to ważne, ale jeśli dziewczyna pisze, że część dzieci siedzi na religii bo boi się powiedzieć rodzicom, że nie chcą na nią chodzić to chore są układy rodzinne, a nie ma winy w samych dzieciach. Często pomijasz ten "czynnik". Pozdrawiam M. Odpowiedz Link Zgłoś
praktycznyprzewodnik Re: refleksje od maiki do PP 07.10.03, 21:50 Dzieki za miłe słowa. Ja myslę, ze to sa problemy do końca nierozwiązywalne i nie ma jedynego słusznego rozwiazania. W kazdym kraju sytuacja jest inna. Znam akurat dość dobrze tę we Francji i w Niemczech tez nieco, bo mamy w gimnazjum wymianę młodzieży (przyjeżdzają na nią akurat wcale nie "pardziwi Niemcy" ale młodzież turecka z II pokolenia emigranckiego, dziewczynki w chusteczkach itp. To jest ciekawe, rozmawiac z nimi, bo sa to praktykujące muzułmanki w protestanckiej Meklemburgii i dlatego wyszedł mi argument z poligamia, która islam dopuszcza,choć do niej nie zacheca). Stad przekonanie (padło porównanie do integracji inwalidów) ze nie na "lekcji religii" ale w szkole po prostu dokonuje sie ten wazny proces wychowania do przyjmowania innosci, róznorodnosci kultur, koloru włosów a także religii. Na eDziecko ktoś się niepokoi, ze jego dziecko jest wysmiewane w szkole z powodu rudych włosów - czy to znaczy, ze rudzi powinni chodzic do osobnych szkół, bo tak bedzie mniej konfliktowo i przyjemniej ? W gimnazjum w duzych maisatch obserwuje sie proces odwrotny. dzieci sa w wieku kryzysu wartości wyniesionych z domu, chodza na szkolna religie, ale biada temu, które przyzna sie w klasie publicznie, ze było na pielgrzymce, czy na różancu w kosciele ! "Niech Pani o tym nie mówi w klasie, błagam !" A ci adwentysci, co mieli za komuny problemy (bardzo powazne, mandaty) bo nie chodzili w sobote do szkoły ? Inne dzieci im zazdrosciły wolnego dnia, który sobie za Gierka wyprocesowali ! Te dzieci, które nie chodzą w klasie II na religię bawią się w maju beztrosko, a cała klasa zostaje na próbe przed komunią i nie zawsze jest to takie atrakcyjne, ta próba, podbnie jak nauki przed bierzmowaniem...Tak,ze to bywa róznie z tym dokuczaniem i jeśli pojawia sie to jako argument w dyskusji, to jest raczej pewna projekcja obaw rodziców o dziecko. Dziecko może byc wysmiewane z rozmaitych przyczyn, JAK SIE DA WYSMIAC. Oczywiscie nauczyciel musi być czujny i wspierać dzieci, które spotyka mobbing z jakiegokolwiek powodu. Co do tej monogamii.Jak wyobrazasz sobie naswietlanie tego problemu ?Ja nie zycze sobie, zeby dziecko z ust nauczyciela usłyszało, ze to jest obojetnie czy ktos ma jedną zone, czy kilka, skoro ja uważam, ze nalezy miec jednorazowo jedna, a kilka to tylko ewentualnie po kolei ? A jak inne modne dyskutowane problemy ? Nauczycielowi nie wolno byłoby w imie tej neutralności swiatopoglądowej powiedziec, ze poligamia (nota bene scigana prawnie) to nic takiego i on jest nawet za ? A gdzyby zdarzyło się, ze rodzice dzieci wyznających satanizm zarzadaliby w imie wolnosci swaitopoglądowych promocji tresci gloryfikujacych zło ? (problem wcale nie wyssany z palca ) Neutralne wychowanie nie istnieje, a jesli nawet udajemy, ze istnieje to ono także będzie rodzajem wychowania. Jako osoba wyznająca konkretne rozpoznawalne (jako chrzescijańskie) wartości mam prawo spodziewać się, ze będą one obecne w treściach wychowania szkolnego. Wiecej za wychowanie uwazam - owszem - prezentacje rozmaitych poglądów, oczywiscie na miare rozwoju dziecka, ale wyrazna deklarację osób znaczących za konkretnym wyborem, a nie pozostawianie wyboru dziecku.Inne postepowanie uwazam za demoralizacje, wybacz tak uwazam i mam do tego prawo. I do tego, by dziecko moje było wychowywane w szkole tak jak ja chce. (Jak mi dziecko posłac chcieli na festyn "idziemy do Europy", nie tylko powiedziałam nie, ale uwazam, ze jest to sprzeczne z zasada nautralnosci politycznej szkoły - a to nie przeszkadzało, ze e referendum głosowałam TAK -hi- hi!). Wracając do tematu: Powinnam miec mozliwość albo dziecko kształcic w szkole wyznaniowej, albo umiescic je w szkole która nie jest wyznaniowa ale deklaruje sie jako kształcąca w oparciu o "wartosci chrzescijanskie" ( o tym była kilka lat w mediach wielka dyskusja i zdaję sobie sprawę, ze można sie do tej definicji przyczepiś, ale zostawmy ja jako robocza). Dopuszczam istnienie szkół które jako takie sie nie deklarują oczywiście, byłyby to szkoły "neutralne", ale ja musze wiedzieć, gdzie dziecko posyłam, bo dla mnie jest to ważne. I muszę mieć wybór. Skoro ktos mi mówi, ze jesli dziecko umieszczę w szkole katolickiej to powinnam ponosic koszty utrzymania go w tej szkole, to ja nie wiem dlaczego. Przeciez płace podatki, jak każdy człowiek na szkołe i mam prawo wyboru szkoły gminnej, gimnazjum i liceum, więc dlazczego mam dopłacać akurat do katolickiej ? To nie sa sprawy kultu tylko edukacji. Jesli okazuje sie, ze ta szkoła jest za droga (nie mówie o opłatach ekstra, ponad minimum programowe a o zwyczajnych kosztach utrzymania dziecka w szkole) albo niedostepna z innych przyczyn (odległosci), jak jest w Polsce, to co ? Pozostaje mi szkoła ogólnie dostepna, utrzymywana przez podatników gminy, na terenie której mieszkam. Jesli na terenie tej gminy, wiekszość osób zainteresowanych kształceniem dzieci ( niech nawet bedzie "zdecydowana wiekszośc") zyczy sobie wychowania w duchu wartosci chrzescijanskich, to szkoła musi odpowiedziec na te potrzebe zadana ofertą. Pozostaje oczywiscie sprawa dzieci osób, którym to z jakichs powodów nie odpowiada. Moga rzecz jasna posłac dziecko i do szkoły wyznaniowej, przeciez chodzenie do niej nie zakłada zaraz praktykowania np. katolicyzmu (chyba ze regulamin szkoły stanowi inaczej) a tylko pogodzenie sie z jej wyznaniowych charakterem. Oczywiście osoba ta musi mieć także możliwość umieszczenia dziecka w szkole gminnej j/w , bo i ona ją z podatków utrzymuje. To jest obowiazek gminy taką szkołe powołac do istnienia. Ale i tu musi byc opcja na rzecz dzieci rodziców ateistów czy innych wyznań. Nie można tych dzieci zmuszać do udziału w zajeciach o charakterze scisle wyznaniowym jak konfesyjna lekcja religii czy msza sw. na zakończenie roku, to oczywiste. (przypominam, ze fakt, ze dziecko nie chodzi na religie, nie jest deklaracją swiatopoglądową, a tylko rezygnacją z pewnych usług edukacyjnych przez szkołe proponowanych. Może mi sie na przykład nie podobać konkretny katecheta i wypisze dziecko z religii,a będę dalej chodziła z nim do koscioła, do spowiedzi...). To tak jak np. w Kanadzie: dzieci polskie, czy meksykanskie musza sie pogodzic z tym,ze nauka jest po angielsku i program promuje tresci odpowiadające potrzebom tamtej jakże mieszanej społeczności. Ale dzieci polskie mają jednoczesnie prawo, do bezpłatnej nauki ilus tam godzin jezyka ojczystego, kultury i cywilizacji polskiej. I to poprzez opłacanego przez państwo (czy gmninę na poziomie niższym) nauczyciela (jesli oczywiscie ten nauczyciel ma odpowiednie przygotowanie i wykształcenie). I nikt nikomu nie robi łaski. Polak płaci podatki i jest dajmy nato siedmioro dzieci polskich - sa lekcje polskiego ! A zdarza sie, ze dzieci polskie są wysmiewane i wyzywane "od biedaków" w szkole ! I sa rodziny na emigracji, które presji ten nie wytrzymuja i wynaradawiają sie juz w drugim pkoleniu ( z wielką krzywda dla dzieci, bo pociaga to z reguły spore zaburzenia identyfikacji, emocjonalne...) A sa tam dzieci mniejszosci na tyle egzotycznych, ze nie dorobią się własnej lekcji w szkole i mają ja poza szkoła w rozmaitych centrach kultury. I te centra sa finansowane przez panstwo ( system proporcjonalny rzecz jasna do ilości płatników w gminie). Tak to widzę. Wyszło przydługo. Co do wiedzy to zajrzyj do szesciotomowej encyklopedii - suplement hasło chyba katechizacja czy religia w szkole wszystko znajdziesz. W jaki sposób jestes zobowiązana do uczestniczenia w kulcie religii, której nie wyznajesz ? Dziecko może chodzić na religie lub nie. Nie jest zmuszane (chyba ze przez rodziców, ale to juz prywatne sprawy tej rodziny, które nichcacy dla nich ulegają swoistemu upublicznieniu. Ale jak religia była w salakach, tez sie zdarzały interwencje do księdza:"Ja nie chce iśc do Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: refleksje od maiki do PP IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 00:03 Z powodu rozmiarów Twojej wypowiedzi pozwalam sobie na komentarz częściowy - do pewnych fragmentów. Zdaję sobie sprawę z tego że może wyglądać to niesubiektywnie. > Na eDziecko ktoś się niepokoi, ze jego dziecko jest wysmiewane w szkole z > powodu rudych włosów - czy to znaczy, ze rudzi powinni chodzic do osobnych > szkół, bo tak bedzie mniej konfliktowo i przyjemniej ? Koloru włosów się nie wybiera, my o tym nie decydujemy, ale możemy zdecydować aby lekcje religii były w kościołach/zborach/synagogach/cerkwiach itd. > W gimnazjum w duzych miastach obserwuje sie proces odwrotny. dzieci sa w wieku > kryzysu wartości wyniesionych z domu, chodza na szkolna religie, ale biada > temu, które przyzna sie w klasie publicznie, ze było na pielgrzymce, czy na > różancu w kosciele ! "Niech Pani o tym nie mówi w klasie, błagam !" A ci > adwentysci, co mieli za komuny problemy (bardzo powazne, mandaty) bo nie > chodzili w sobote do szkoły ? Inne dzieci im zazdrosciły wolnego dnia, który > sobie za Gierka wyprocesowali ! Te dzieci, które nie chodzą w klasie II na > religię bawią się w maju beztrosko, a cała klasa zostaje na próbe przed komunią > > i nie zawsze jest to takie atrakcyjne, ta próba, podbnie jak nauki przed > bierzmowaniem...Tak,ze to bywa róznie z tym dokuczaniem i jeśli pojawia sie to > jako argument w dyskusji, to jest raczej pewna projekcja obaw rodziców o > dziecko. Dziecko może byc wysmiewane z rozmaitych przyczyn, JAK SIE DA > WYSMIAC. No właśnie, czyli religia poza szkołą aby przynależenie/nieprzynależenie do kościoła rzymskokatolickiego nie było takie widoczne! > Co do tej monogamii.Jak wyobrazasz sobie naswietlanie tego problemu ?Ja nie > zycze sobie, zeby dziecko z ust nauczyciela usłyszało, ze to jest obojetnie czy > > ktos ma jedną zone, czy kilka, skoro ja uważam, ze nalezy miec jednorazowo > jedna, a kilka to tylko ewentualnie po kolei ? A jak inne modne dyskutowane > problemy ? Nauczycielowi nie wolno byłoby w imie tej neutralności > swiatopoglądowej powiedziec, ze poligamia (nota bene scigana prawnie) to nic > takiego i on jest nawet za ? A gdzyby zdarzyło się, ze rodzice dzieci > wyznających satanizm zarzadaliby w imie wolnosci swaitopoglądowych promocji > tresci gloryfikujacych zło ? (problem wcale nie wyssany z palca ) Neutralne > wychowanie nie istnieje, a jesli nawet udajemy, ze istnieje to ono także będzie > > rodzajem wychowania. Jako osoba wyznająca konkretne rozpoznawalne (jako > chrzescijańskie) wartości mam prawo spodziewać się, ze będą one obecne w > treściach wychowania szkolnego. Wiecej za wychowanie uwazam - owszem - > prezentacje rozmaitych poglądów, oczywiscie na miare rozwoju dziecka, ale > wyrazna deklarację osób znaczących za konkretnym wyborem, a nie pozostawianie > wyboru dziecku.Inne postepowanie uwazam za demoralizacje, wybacz tak uwazam i > mam do tego prawo. I do tego, by dziecko moje było wychowywane w szkole tak jak > > ja chce. Czyli jesteś za tym aby wszystkie dzieci uczono Twoich zasad. Czy nie możesz pojąć, że do szkół państwowych chodzą też dzieci, których rodzice wyznają inne zasady? > Wracając do tematu: Powinnam miec mozliwość albo dziecko kształcic w szkole > wyznaniowej, albo umiescic je w szkole która nie jest wyznaniowa ale deklaruje > sie jako kształcąca w oparciu o "wartosci chrzescijanskie" ( o tym była kilka > lat w mediach wielka dyskusja i zdaję sobie sprawę, ze można sie do tej > definicji przyczepiś, ale zostawmy ja jako robocza). Oczywiście, że powinnaś mieć możliwość posłania dzieci do szkoły wyznaniowej (lub chrześcijańskiej), ale nie jestem pewien, czy państwo świeckie powinno za to płacić. Pisząc jako katoliczka o wartościach "chrześcijańskich" chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego jak duże są rozbieżności w tej kwestii między kościołami "chrześcijańskimi"! Część z nich nie uznaje boskości Maryi, produkcji świętych, czyśćca, nadludzkich mocy księdza, chrzczenia małych dzieci, celibatu księży/pastorów itd. Te elementy nauki kościoła rzymskokatolickiego powstały na przestrzeni wieków (nie pochodzą z Biblii ani ewangelii). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maika7 Re: refleksje od maiki do PP-cd... IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 09:34 Witaj PP, ale napisałaś... Nie zmieścił się chyba cały list, bo na końcu jest wyraźnie urwany. Postaram się odpowiedzieć krócej (bez cytowania). Mam nadzieję, że nie pominę niczego. Zostawiam inne kraje i sytuację w nich na boku, bo Polska jest dość specyficzna i właściwie tylko ona w tej chwili mnie interesuje (choć ważne jest jak to się odbywa gdzie indziej). W przypadku rudych włoów i innych cech genetyczno-fenotypowych zgadzam się z argumentem tempusa - tego się nie wybiera, światopogląd się wybiera. Co do przyznawania się, że chodzi się na różaniec, pielgrzymkę itp. Wydaje mi się, że to też jest chore, że takie działania podlegają czyjejś ocenie. Ale oceniającymi są często koledzy z tego samego nurtu wyznaniowego... Nie zgadzam się z twierdzeniem, że: "...to bywa róznie z tym dokuczaniem i jeśli pojawia sie to jako argument w dyskusji, to jest raczej pewna projekcja obaw rodziców o dziecko. Dziecko może byc wysmiewane z rozmaitych przyczyn, JAK SIE DA WYSMIAC." Dziaci wyśmiewają się niezależnie od czujności rodziców, nauczycieli itp. Wyśmiewają się do wieków i z różnych rzeczy. Jeśli w grupie znajdzie się dziecko, które jest wyśmiewane bardziej niż inne, to często takie reakcje się nasilają. Dzieci czasem nie mają siły, aby się obronić przed nietolerancją i głupotą swoich kolegów (i te "różańcowe" i te "nieróżańcowe"). Dlatego nie negowałabym głosó, że taki problem też się pojawia. Inna sprawa jak na to reagować.. Monogamia i poligamia: Wyobrażam sobie (też jestem przeciwna poligamii - nie pasuje mi po prostu), że moje dziecko usłyszy, że w naszej kulturze najpowszechniejsza jest monogamia (i jest zgodna z prawem obowiązującym w naszym kraju i najpowszechniejszą w Polsce religią), ale,że istnieją kultury, w których istnieje poligamia i tam jest to normalne. I tyle, bez wartościowania. Tak samo jeśli chodzi o inne problemy - są różne zdania na ten sam temat i mogą współistnieć. Satanizm: neutralność jest dla mnie pojęciem ograniczonym do ram wyznaczonych przez prawo działające w danym kraju. Nie mam jednak nic przeciwko temu, żeby moje dziecko dowiedziało się o istnieniu satanistów. Wiedza o istnieniu czegoś nie jest tożsama z propagowaniem poglądów związanych z tym czymś... Masz rację - nie istnieje neutralne wychowanie, ale może być nastawione na współisnienie pomimo różnic, albo na zwalczanie się w imię różnic. Wolę ten pierwszy model. Piszesz o tym, że powinnaś mieć możliwośc wyboru szkoły (wyznaniowej, albo neutralnej). Zgadzam się, ale jest jak jest (może kiedyś się coś zmieni) i w ramach tego systemu, który jest, chcę się odnaleźć w sposób jak najmniej depczący mi po duszy (zakładając istnienie takowej). Z tymi podatkami to konsekwentnie nie będę się wypowiadać, bo temat szeroki, ale najbliższe są mi "w tym temacie" poglądy tempusa... Załóż sytuację taką (o tym wyborze szkoły nadal..): w Twojej gminie przeważają muzułmanie, jest tylko dwoje dzieci katolickich. Szkoła gminna odpowiadając na "zapotrzebowanie większości" organizuje naukę tak, że ta dwójka pozostaje na boku. Wczuj się w matkę tych dzieci (jedno jest np. Twoje) i w dziecko. Wiem, że wymyślam w tej chwili, ale po prostu nadal sądzę, że "zapotrzebowanie większości" jest dyskryminacją mniejszości. I jeśli można temu zapobiec, to wydaje mi się, że warto. U nas (piszę o wiosce, ale chyba jest to bardziej ogólna postawa) wypisanie dziecka z religii przez osobę wierzącą jest psychicznie nie do przejścia ze względów na nacisk społeczny). To musiałaby być bardzo silna osobowość. Pytasz w jaki sposób jestem zobowiązana do uczestniczenia w kulcie religii, której nie wyznaję. Napisałam, że spotykam się z przymusem (trochę coś innego niż zobowiązanie). Wspomniałam kiedyś o sytuacji ze szkolnego boiska na zakończenie roku, przyszłam tam w celech jak najbardziej świeckich, a postawiona byłam w sytuacji deklaracji światopogladowej (wspólna modlitwa i błogosławieństow na dobre wakacje..). Sytuacji takich niby swieckich, ale jednoczesnie nieświeckich miałam kilka. Co innego jak sama udaję się na uroczystość religijną (np. czyjś ślub kościelny). Też przydługo... Wyjątkowo dzisiaj odpowiadają mi poglądy tempusa w calości... Jestem za oddzielaniem "państwowego" od "bożego"... M. Odpowiedz Link Zgłoś
praktycznyprzewodnik Re: refleksje od maiki do PP-cd... 08.10.03, 21:32 ) Zostawiam inne kraje i sytuację w nich na boku, bo Polska jest dość specyficzna i właściwie tylko ona w tej chwili mnie interesuje (choć ważne jest jak to się odbywa gdzie indziej). Masz rację, Polska po wojnie stała sie raptownie krajem bardzo wyrównanym społecznie (religia, narodowość, status materialny za komuny) I bardzo "zamkniętym" na nowe. To temat dla socjologa, ale na pewno winien był zaburzony obieg informacji (hurra mamy forum !!) i brak możliwosci swobodnej wymiany pogladów. To sprzyja rozmaitym patologiom, histerycznym reakcjom z niedoinformowania, ksenofobii róznych typów. Pamietam jak w 1972 roku, jako liecalistka pojechałam po raz pierwdszy na Zachód, do Londynu. To był szok kulturowy (kolorowe twarze na ulicy, wielośc poglądów, opinnii, opcji politycznych, nawet rozmaite tolerowane dziwactwa, które u nas były nie do wyobrazenia.....). I to sie w bólu zmienia, i nie wystarczy 1o lat postkomunizmu, ale to potrwa dłuzej. Dla mnie właśnie - poza argumentem, ze to taniej i wygodniej z religia w szkole - to jest najwazniejszy argument. ) ) W przypadku rudych włoów i innych cech genetyczno-fenotypowych zgadzam się z ) argumentem tempusa - tego się nie wybiera, światopogląd się wybiera. Wybiera sie też emigrację i pozostanie przy polskości lub naturalizacje całkowitą. ) Co do przyznawania się, że chodzi się na różaniec, pielgrzymkę itp. Wydaje mi ) się, że to też jest chore, że takie działania podlegają czyjejś ocenie. Ale ) oceniającymi są często koledzy z tego samego nurtu wyznaniowego... W gimnazjum to wiek, ze najbardziej atrakcyjni towarzysko sa wszelkiej masci - "toutes proportions gardees" - anarchiści, nihilisci, głosiciele czegokolwiek aby inaczej niż oficjalnie. To mija jak dziecięce alergie. I to zjawisko nie jest dla mnie wcale agrumentem za bezsensem religii w szkole na tym poziomie edukacyjnym. Przeciwnie. Religia, a czemu i nie rózne religie w szkole - jesli sa jej wyznawcy - sprzyja dojrzewaniu do dorosłego głoszenia swojej religii, nie "obnoszenia się " z nią, do odróznienia czym jest "afiszowanie się" od normalnej deklaracji... Lekcje religii chrzescijanskiej w dobie ekumenizmu nastawione sa na to co łaczy nie na to co dzieli chrzescijan oraz - zajrzyj do gimnazjalnych katechizmów lub do niebeieskiego oficjalnego Katechizmu Religii Katolickiej - pozytywnie otwierają na wartosci zawarte w innych systemach religijnych i filozoficznych . Dzieci czasem nie mają siły, aby się obronić przed nietolerancją i ) głupotą swoich kolegów (i te "różańcowe" i te "nieróżańcowe"). Dlatego nie ) negowałabym głosó, że taki problem też się pojawia. Inna sprawa jak na to ) reagować.. Nie przypuszczam, zeby miało to byc az takim problemem. Zdarzyło mi się raz jeden interweniowac w przypadku swiadka jehowy 9dziecka), które miało podobno byc napastowane przez dzieci katolickie. Dokładniejsza analiza sprawiła, ze dziecko to samo niejako było sobie winne - poniszczyło innemu zapewne w imię wyznawanych zasad "swiete obrazki" noszone w zeszycie i wyrazało sie bardzo ordynarnie na temat miejscowego ksiedza. Tak ze trzeba patrzec szerzej. I temu dziecku przydała się taka lekcja - tolerancji i dzieciom katolickim. Masz racje trzeba czuwać. Dzieci "mobbingują" inne wyczuwając ich słabość, niską samoocenę, brak pewności ... nauczyciel musi mądrze czuwać, by nauczyc dziecko mądrej samoobrony. Nie można dziecka uczyć chowania sie za spódnice nauczyciela w szkole, ani umacniac go w przekonaniu ze jest godne pozałowania, "biedne", a tamte dzieci "be". "Prosze pani, on mi dał po twarzy ?" ( w domysle - jestem ofiarą !) "Dlaczego go bijesz ?" "On powiedział na moja matkę, ze jest puszczalska kurwa". Samo zycie. W gimnazjum beda sie bic o dziewczyny (ichłopaków)a nie o religię i rodzine. - są różne zdania na ten sam temat i mogą współistnieć. Tak, masz rację, ten problem nigdy do końca nie bedzie rozwiązany. Systemy etyczne nie są doskonałe. Sa tylko interpretacja Doskonałego. A szkoła jest tylko instytucją. I jak sie nad tym dokładniej zastanowić, to przychodzi chetka, by odseparowac się od owej istytucji, zacząc dziecko edukowac w domu samemu i inne miłe marzenia. Ostatecznie obowiązek oswiatowy to nie to samo co szkolny. Ja jednak jestem za tym,zeby szkoła nie tylko uczyła ale i wychowywała. A z tym jest coraz trudniej. Dziecku, tym bardziej młodziezy nie mozna powiedziec czegos, jak to sie popularnie mówi "nie wazne kto z kim spi, wazne kto płaci alimenty". Czyli uczyc relatywizmu w sprawach podstawowych. Bliższy mi jest Stąś tarkowski przed Mahdim niz rozmyta lekcja religii ponadkonfesyjnej lansowana w Europie w imie przeciwdziałania religijnej ksenofobii, rasizmowi i nieporozumieniom wynikłym z raptowanego zderzenia kultur i religii. Wiedza o istnieniu czegoś nie jest tożsama z propagowaniem poglądów związanych z tym czymś... Mnie zaniepokoiły reakcje dzieci (IV-VI klasa ) na spektaklu o czarownicy i walczacym ze złem bohaterem. dzieci na spotkaniu z aktorami pytały z troską, czemu czarownica była taka głupia i dała się zwyciężyć, dokładniej "my chielibysmy, zeby zło zwycięzyło". Aktorka nawet sie speszyła, ale tylko moment, a potem bardzo dobitnie powiedizła dzieciom, ze zło zawsze bedzie pokonane. Ze tak po prostu jest, inaczej nie może być. Predzej czy póxniej ale zawsze. Byłam jej wdzięczna za to, miała ten "belferski pieprzyk". dzieciom nie mozna "mącic w głowie", bo będą "skołowane". Umiarkowany relatywizm dla licealistów najwczesniej. Wyraxne normy ponizej tego wieku ! wychowanie, ale może być nastawione na współisnienie pomimo różnic, albo na zwalczanie się w imię różnic. Wolę ten pierwszy model. Ja tez i dlatego jestem za religią w szkole, choc nie jest to wolne od problemów róznej natury (od organizacyjno-finansowych, poprzez społeczne az do programowych). Bo szkolna lekcja religii nie jest jednak katechezą. Katecheza zakłada wiarę i chęć jej pogłębienia i porządkowania. I celem jest ta wiara. W szkole mamy natomiast przekaz wiedzy o doktrynie, historii Koscioła. No i nic nie szkodzi na przeszkodzie, by uczestniczył w tych zajęciach niewierxzący czy przysłowiowy Zyd. A więc ta religia szkolna to raczej ewangelizacja. Rodzaj propozycji. Przynajmniej tak jest to w gimnazjum. W podstawówce odradzałabym umieszczenie dziecka rodziców niepraktykujących, niezdecydowanych czy innej religii lub wyznania na tych zajęciach. Chyba zeby uprzedzic katechetę, w czym rzecz. Przypominam, ze katecheta ocenia dzieci tylko za "gorliwość w zdobywaniu wiedzy", czyli uwazanie na lekcjach, zajmowanie sie tematem zajęć, zdyscyplinowanie ogólne, prowadzenie zeszytu ( wykonywanie w nim cwiczen i tak dalej) a nie za praktyki stricte religijne! Tego nie było nawet w katechizacji parafialnej. Oceniało się za wiedze i frekwencję , a z "zycia według wiary uczeń ocenia siebie sam" - tak było na swiadectwie UCZESTNICTWA napisane. Inna rzecz, ze znane mi odnośne przypadki rokuja rozmaicie. Sa dzieci "skołowane przez rodziców kontra babcia" z trudem osiągające konieczna do tej sytuacji równowagę, są dzieci, których rodzicom (np. ojciec Polak pochodzenia zydowskiego, nieochrzczony, matka formalnie katoliczka kompletnie niepraktykująca) nalezy pogratulowac dojrzałości emocjonalnej. To konkretne dziecko chodziło na religie, bo samo tego chciało, zachowywało się w sposób bardzo zrównoważony, zadawało ciekawe i swiadczące o dokonujacym sie procesie integracji religijnej pytania. Nie chodzi mi o to, ze sie "nawróciło". Nie było ani u Komunii ani tym bardziej u bierzmowania. Ale wspominam je bardzo ciepło i nieraz widuję. Ale to byli wyjatkowej kultury ludzie. w Twojej gminie przeważają muzułmanie, jest tylko dwoje dzieci katolickich. Szkoła gminna odpowiadając na "zapotrzebowanie większości" organizuje naukę tak, że ta Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw Re: refleksje od maiki do PP 08.10.03, 20:30 Jesli napiszesz mi niedługo, ze jesteś zwolennikiem osobnych szkół dla murzynów i białych nie bede wcale zdziwiona. Na pewno biednym murzynom bedzie weselej i przyjemniej w szkole tylko dla czarnych, nikt nie bedzie im dokuczał. I wszyscy pójda spokojnie spac. Szkoły nie sa państwoe tylko publiczne. To wielka róznica. Panstwowe to były za komunizmu i faszyzmu . Mylisz wartości chrescijanskie z róznicami doktrynalnymi. Szkoła oparta na wartościach chrzescijanskich organizuje lekscje religi bądz ponadkonfesyjne badz konfesyjne. I problem w drugim przypadku rozwiazuje sie sam. A w pierwszym daje wiele do myslenia. Mozliwa jest szzkoła oparta na awrtosciach chrzescijanskich bez lekcji religii. Mylisz dwie rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziczu Re: refleksje od maiki do PP IP: *.daminet.pl 08.10.03, 21:04 A wiecie co ja myślę? Mentalność dzisiejszego społeczeństwa jest doskonałym odbiciem lustrzanym przeważających wypowiedzi na forum, czyli: jak nie ma do kogo się czepiać-to są katolicy. Jak ktoś nas okrada to też katolicy, a szczególnie księża. Jak ktoś molestuje to głównie katolicy, a szczególnie księża. Jednym słowem wielu z was nie ma nic wspólnego z kościołem, ale oblega go jak twierdzę-ciągle na niego bluzgając błotem. Mówicie o wolnym kraju, o tolerancji i paradoksalnie nie potraficie dać tym katolikom spokoju, a zająć się swoimi sprawami. Ateiści twierdzą, że Boga nie ma i sami się zaprzeczają, bo walczą, wciąż walczą z katolikami. Smutny jest ateizm co niektórych....spędzić pół życia na walce z kościołem...to bez sensu. Jeśli w coś nie wierzę, to kompletnie mnie to nie interesuje, szkoda czasu na walczenie z tym, co dla mnie nie istnieje. Lepiej swoje życie wypełnić swoimi pomysłami i podejrzewam, że ich nie wystarczy do końca życia. No chyba, że ktoś zasłania się ateizmem, a tak naprawdę nie ma ŻADNYCH pomysłów na własne życie-wtedy traci je na walkę z katolikami, kościołem. Celowo piszę traci-bo to nie będzie walka wygrana. Kościół istnieje tyle wieków....tyle potężnych mocarstw upadło, a kościół trwa mimo, że czasy się zmieniły. I będzie trwał, bo jest założony przez Boga w osobie Chrystusa, a jak wiadomo dla Boga nie ma nic niemożliwego. Tak więc dajcie już spokój tym katolikom, patrzcie na swoje ręce, czy aby czasem przez was ktoś nie płacze. Ludzie myślą, że ten to, tamten tamto....a ja? Jaki jestem ja? Co ja sobą reprezentuję? Co ja przekażę swoim dzieciom prócz zabezpieczenia finansowego i szkoły? Czy moje dziecko będzie miało swój cel i grunt pod nogami, czy będzie gubić się w życiu nie wiedząc tak naprawdę po co ono jest? Czy moje dziecko prócz liczenia, pisania i czytania będzie wiedziało po co się żyje? A jak ktoś z rodziny umiera>? jak mu wytłumaczyć jaki jest sens samej śmierci? Dużo można by pisać na ten temat, ale myślę, że najważniejsze jest to, aby każdy w swoim sumieniu zobaczył siebie-nie innych ale siebie i się tego siebie nie przestraszył. dziczu Odpowiedz Link Zgłoś
praktycznyprzewodnik Re: refleksje od maiki do PP 08.10.03, 21:45 Faktycznie ze urywa. Moze i lepiej, bo sie rozgadałam. Pisałam jeszcze o tym, ze gdybym była zyła wsród tych muzułmanów, to satarłabym sie ich poznac zaprosiąc na Trzech Króli... A dziecku tym dokładniej wyjaśniała na cyzm polega czrzescijanstwo i katolicyzm. U nas tak było w rodzinie. Szwagier sie zapiasła na adwentyste. Dyskusje rodzinne przeobraziły sie w skrócony domowy kurs dogmatyki fundamentalnej i wyszły na dobre dzieciom, bo sie bardzo ozywiły doktrynalnie, zaczły mysleć (!) , pytac, szukac. I bylismy bardzo zadowoleni. Jak byu mi sie zdarzyło z tym błogosławienstwem, a byłabym Tobą, to bym to potraktowała jak defilade na nowy rok chinski - obrzadek religijny na ulcach londynskiego Soho. Okazje do zobaczenia czegos i tyle. A jak bym była wierzaca niezdenominowana to bym sie serdecznie za te dzieci pomodliła ze wszystkimi. Bo modlitwy szzczegolnie wspólnej nigdy nie za wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
kkujawa Re: refleksje od maiki do PP 09.10.03, 10:26 praktycznyprzewodnik napisała: > Jak byu mi sie zdarzyło z tym błogosławienstwem, a byłabym Tobą, to bym to > potraktowała jak defilade na nowy rok chinski - obrzadek religijny na ulcach > londynskiego Soho. Okazje do zobaczenia czegos i tyle. A jak bym była wierzaca > niezdenominowana to bym sie serdecznie za te dzieci pomodliła ze wszystkimi. Bo > > modlitwy szzczegolnie wspólnej nigdy nie za wiele. Porównanie z defiladą w Soho jest chybione, tam możesz pojść, ale nie musisz, nie jesteś zaskakiwana, jesteś anonimowa, nie uczestniczysz w obrządku religijnym, a jesteś jedynie widzem. Podczas uroczystości otwarcia roku szkolnego stoisz sobie wsród ludzi, a tu raptem wychodzi ksiądz i mówi: "Pomódlmy się". Naprawdę nie widzisz tej różnicy??? Na Soho - oglądasz, w szkole - uczestniczysz! Poza tym, co ważniejsze... w Polsce mamy PRAWO do nieujawniania swoich poglądów wyznaniowych, więc ten, kto stawia kogoś w sytuacji konieczności OKREŚLENIA się, co do przekonań religijnych, takie prawo najzwyczajniej łamie. Włączanie praktyk religijnych do uroczystości szkolnych w szkołach państwowych (w sensie ich finansowania przez wszystkich ludzi, z obowiązku) stawia każdą osobę, która nie ma ochoty ujawniać swoich przekonań, w sytuacji "przemocy" wobec niej. Bo osoba taka MUSI, NIE MA WYJŚCIA, określić się wobec takiej sytuacji - albo nie uczestniczyć w rytauałach, albo uczestniczyć, by się nie wyróżniać. Sam, osobiście, nie uczestniczę, bo mam do tego takie samo prawo, jak Ci, co chcą uczestniczyć, ale CZUJE SIĘ ZMUSZONY DO OKREŚLENIA SIĘ WOBEC RELIGII i to w szkole świeckiej, z zaskoczenia, nie uprzedzany itp. I to jest właśnie przykład na to, że polskie zapisy konstytucyjne nie są przez ludzi respektowane, uświadomione itp. Kilkukrotnie zdarzało mi się protestować przeciw umieszczaniu mszy w rozmaitych oficjanych programach uroczystości szkolnych (rocznic, itp.) w szkołach świeckich. Bez skutku, bo najczęstszym argumentem było - "przecież nie musisz być na mszy". No właśnie, i to jest sedno sprawy. Program uroczystości szkolnej w placówce państwowej ZMUSZA mnie do określenia sie wobec religii, a to jest już łamanie tego podstawowego prawa "do milczenia w sprawie wiary". A przecież wytarczyłoby powiedzieć: "PRZED oficjalnym programem odbędzie się msza, gdyby ktoś zechciał w tym dniu pomodlić się". Dlaczego nie może być właśnie tak? Ta wypowiedź troche odbiega od tematu dyskusji, ale tylko trochę, bo z różnych rozmów z moimi uczniami (uczę w liceum w baaaaardzo małym, ale miłym miasteczku) wynika, że oni też właśnie czują się zmuszeni do określenia się wobec wiary, a nie zawsze chcą. Są też zmuszani przez bezosobową "presję społeczną" (rodzina, znajomi) do uczestnictwa w zajęciach religii. A tak, na marginesie, gdyby religia do szkół publicznych nie została wprowadzona "kuchennymi drzwiami" (rozporządzenia podaj nawet nie ministra), a po długiej, otwartej dyskusji, to może teraz w takich rozmowach nie byłoby tak wielu emocjonalnych wypowiedzi?? A może NIE BYŁOBY religii w szkole?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maika7 czwartek-refleksje i refleksyjki od maiki do PP IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 17:24 Trochę mi żal, że ten wątek stał się też zdominowany przez parę osób i dyskusje ideologiczną. Ale może warto pociągnąć to dalej? Cały czas najbardziej nas dwie dzieli spojrzenie na rolę religii w szkole. Tu pasują mi bardzo argumenty kkujwa. I dlatego cały czas jestem za religioznawstwem - szerszym w zakresie treści nauczania i neutralnym światopoglądowo. Obie chyba się nie przekonamy co do wyższości jednego nad drugim i może dajmy sobie już spokój z tą kwesią. Znam Twoje poglądy (w części je rozumiem), Ty znasz moje. Pozostańmy przy nich skoro obie jesteśmy przekonane co do ich słuszności. Co do rudych włosów, emigracji itp. mieszamy cechy na które nie mamy wpływu i rzeczy (wybory), na które mamy wpływ. Mój wybór jest mniej więcej taki: jestem obywatelką polską z wyboru i chcę żyć w tym kraju swobodnie w ramach obowiązującego w nim prawa (bo chyba nie ma w nim obowiązującego światopoglądu??). I tu zderzamy się obie o inną nieco interpretację prawa. Wiek gimnazjalny... no właśnie, znów odmiennie od Ciebie myślę, że religia (jako bardziej określona) daje większy zapalnik do buntu. Wiek dorastania to wiek dojrzewania, określania siebie, poszukiwania, dlatego myślę, że należy dać "większą ofertę", być otwartym na dyskusje, na różnorodność postaw. Na siłę się wiele nie zwojuje. Opisujesz lekcje religii idealistycznie. W praktyce wygląda to chyba nieco gorzej (wnioski z forum, rozmów z dziećmi i młodzieżą, ich rodzicami...). I po raz kolejny: żeby była lekcja etyki w szkole musi być minimum 7 dzieci chętnych. W wielu szkołach nie ma takiej liczby. Gdyby było religioznawstwo nie byłoby tego problemu. Piszesz: "Lekcje religii chrzescijanskiej w dobie ekumenizmu nastawione sa na to co łaczy nie na to co dzieli chrzescijan oraz - zajrzyj do gimnazjalnych katechizmów lub do niebeieskiego oficjalnego Katechizmu Religii Katolickiej - pozytywnie otwierają na wartosci zawarte w innych systemach religijnych i filozoficznych ." To idealizacja. Rzeczywistość skrzeczy żałośnie... Odnośnie wyśmiewanych. Tez nie wiem jaka jest skala problemu, ale jeśli ktoś o nim pisze, to przed oceną trzeba by było wniknąć w istotę. Zareagowałam na to, bo czasem oceniałaś, według mnie, pochopnie. Tak, jakbyś znała całą sytuację. Mobbing istnieje też poza szkolnym budynkiem... Szkoła jest jaka jest (każda inna). Nie chcę, żeby szkoła wychowywała moje dziecko. Włożyłam w wychowanie dzieci dużo czasu, troski i miłości. Szkoła jest dość niespójna wychowawczo... O relatywiźmie- Nie chcę uczyć swoich dzieci relatywizmu moralnego. Uczę ich dokonywania wyborów i ponoszenia za nie odpowiedzialności. Dzieci i czarownica. Nie chodzi mi o mówienie, że zło jest dobrem, ale o uczenie, że na świecie jest i to i to. Nie chodzi mi o uczenie, że wszystko jedno co się wybierze, ale o pokazanie co jest złe, a co dobre. Ciekawa jestem jak by się czuł ten przysłowiowy Żyd na lekcji religii w gimnazjum mojego syna, gdzie religia jest (niby nowoczesna) prowadzona w sposób tradycyjny.. I to właśnie jest przeszkoda bardzo realna. Piszesz, że katecheta ocenia dzieci za "gorliwość" w zdobywaniu wiedzy. No właśnie w tym problem, że nie zawsze. O "Soho" czuję to jak Kkujawa. Jak mi się nie podoba jakiś spektakl, to nie idę na niego, a tu jestem zaskoczona. Nie wierzę, więc moja modlitwa nie ma sensu (dla mnie). Nie lubię grać. Nie chce mi się być zaskakiwaną w ten sposób. Może mi nie urwie tekstu Tyle na dzisiaj M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maika7 czwartek-refleksje i refleksyjki od maiki dziczu IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 17:25 Witaj na tym wątku. Kilka refleksji mi się nasunęło po lekturze Twojego postu. Katolików czepia się podobnie jak ateistów. Czyli bez sensu. I to nie o to w tym wątku chodzi i chyba nie ma co się nad tym zatrzymywać. Ateiści (globalizując) jeśli walczą z katolikami, to z konkretnymi postawami konkretnych ludzi. Nie walczą z Bogiem (bo to też bez sensu). Nie mozna chyba mieszać Boga, kościoła (jako instytucji), kościoła (jako wspólnoty) i katolików (jako ludzi) a wydaje mi się, że jakoś niejasno o tej walce napisałaś. Juz nie wiem kto według Ciebie z kim walczy... Zastanowiło mnie ilu ateistów znasz osobiście? Na jakiej podstawie oceniasz całą grupę?? Przekazuję moim dzieciom moją miłość (ateiści też kochają, zdarza im się nawet miłość do jednego człowieka na całe życie..), moje wartości (humanistyczne, aż dziw bierze ile jest wspólnych z wartościami chrześcijańskimi..) i mój świat z pustym niebem. Za swoje czyny odpowiadam już tu na ziemi, bo nikt (według mnie) nie czeka na mnie później). Życie jest dla mnie celem samo w sobie. Śmierć jest końcem życia. Sens śmierci? Raczej bezsens nieśmiertelności... Nie chcę być nieśmiertelna i godzę się ze swoją śmiertelną naturą.. Odejście bliskich boli, może nawet bardziej niż tych, którzy wierzą w ich życie wieczne... Świat mój nie jest bez wartości. Ma nieco inne wartości niż świat wierzących. Gorsze??? Lepsze??? Po prostu inne. M. Odpowiedz Link Zgłoś
praktycznyprzewodnik Re: czwartek-refleksje i refleksyjki od maiki do 09.10.03, 20:46 > Trochę mi żal, że ten wątek stał się też zdominowany przez parę osób i dyskusje ideologiczną. Ale może warto pociągnąć to dalej? Tak tylko zmienmy watek, bocięzko sie robi w obsłudze. Mnie sie super dyskutuje. Zawsze lubiłam. I dlatego cały czas jestem za religioznawstwem - szerszym w zakresie treści nauczania i neutralnym światopoglądowo. Ono jest jako tak zwana scieżka prgramowa (tresci i umiejetnosci rozsiane po róznych przedmiotach). Jest na polskim na historii, nawet na plastyce (dzieci robią dekoracje bozonarodzeniowe na plastyce), no i na wychowaniu regionalnym i europejskim ... I tu zderzamy się obie o inną nieco interpretację prawa. Nie kapuję ? Przedtem pisłaś, ze czujesz sie dyskryminowana. To jest zabronione. Dyskryminacja polega na odmawianiu komus należnych z tytułu jego godności praw. jesli ja przypadkowo natkne sie na buddystów na plaży jak sie modlą, to co ? czy ktos mnie dyskryminuje ? Jesli oni to robią w ramach porzasku publicznego (nie sa zbyt uciążliwi, nie hałasują zbyt długo,nie odnażają sie) to mówię do mego dziecka - "o, spójrz, ciekawa rzecz, buddyści. Widziałes kiedys jak sie modla buddysci ? Wiesz co znaczy buddysta ? Uczyłeś sie o tym w szkole ?" czyli szukam tego co łączy a nie tego co dzieli. Bo ja nie jestem, za przeproszeniem, ulicznym głosicielem znanego w Polsce wyznania ludzi o dość wąskim sposobie widzenia rzeczywistości wiary. jestem chrzescijanką denominacji katolickiej (Jestem harcerką ale z ZHR nie z ZHP) > > Wiek gimnazjalny... no właśnie, znów odmiennie od Ciebie myślę, że religia > (jako bardziej określona) daje większy zapalnik do buntu. Wiek dorastania to > wiek dojrzewania, określania siebie, poszukiwania, dlatego myślę, że należy > dać "większą ofertę", być otwartym na dyskusje, na różnorodność postaw. Na siłę się wiele nie zwojuje. Masz swieta rację. Ale trzeba mięć ten bunt niejako wkalkulowany w wychowanie dziecka, sposobic sie do problemów, bo beda na pewno (mniejsze lub wieksze). cała sprawa, by swiat dziecka był spójny i otwarty , a nie ciasny i zamkniety. Bo w tym drugim przypadku będzie sie buntował więcej. W latach dziewięćdziesiatych ludzie bardzo nerwowo przezywali takie sprawy, ze "kogoś nie dopuscili do bierzmowania", zupełnie jakby już koniec sie stał, dziecko straciło wiarę... A chodziło o banalny konflikt z nauczycielem religii o spóxnianie sie na lekcje ! czasem wystarczy pozwolic sie dziecku "wypisać" (uswiadaomic konsekwencje - moga go "niedopuścić" ale przecież nie musi tak być, przecie mozna sie zapisac ponownie, przeprosic za swoje zachowanie i już), powiedzieć, ze może w przyszłym roku uczyc go będzie ktoś inny, przeczekać, dziecku hormony z głowy wróca na swoje miejsce i zapisze sie znów. > Opisujesz lekcje religii idealistycznie. W praktyce wygląda to chyba nieco > gorzej (wnioski z forum, rozmów z dziećmi i młodzieżą, ich rodzicami...). Rodzice pamietaja własne lekkcje religii i wydaje im sie ze je swietnie pamietają - podobnie jak wydaje im się,ze znają zycie szkoły klasy... Tak znają, amiętaja, ale "z pozycji zaby". Czyli sa to wspomnienia przesiane, poddane pewnej cenzurze i intelektualizacji. Pamiętają swój watek -czyli dzieje swojej klasy w swojej szkole. Nauczyciele widza szerzej w perspektywie całej miejscowosci i kilkunastu czy wiecej lat pracy i doswiadczenia. "Za naszych czasów było nie do pomyslenia...!" - Skąd wiesz ? Byłes wtedy dyrektorem szkoły ? Jeszcze inaaczej problem wyglada w sklai kraju. Uczę akurat w trudnej miejscowosci (szczecinskie).Inaczej jest w Zakopanym. Cóz, religia, czy tego chcesz, czy nie - jest także elementem kultury.I stad kupa nieporozumień. > I po raz kolejny: żeby była lekcja etyki w szkole musi być minimum 7 dzieci > chętnych. W wielu szkołach nie ma takiej liczby. Gdyby było religioznawstwo nie byłoby tego problemu. religioznawstwo jest tylko nie jako osobny przedmiot. Masa osób tego nie rozumie i wszelkie watki religijne o inklinacji chrzescijanskiej tepi jako indoktrynacje religijną na przedmiotach. Jakos nie zauwazają, ze dzieci ucza się tez o bogach rzymskich i greckich i religii Majów, poznaja na polskim i historii takie pojecia jak "monoteizm" itd. > To idealizacja. Rzeczywistość skrzeczy żałośnie... Bardzo ciekawa jestem przykładów. Tak, jakbyś znała całą sytuację. Masz rację, całej nie znam, ale znam swoj kawałek. Jest mobbing i agresja w gimnazjach, cos uciekłow reformie, wylano jakies dziecko z kapielą, ale nie przypuszczam, ze byłby to temat "religia przyczyna przesladowań". Z mojego doświadczenia może to dotyczyc bardzo zamknietych geograficznie i kulturowo społeczności - " tzw.ciasnota miejsca". Może się zdarzyc w stosunku do Romów, ale to tez jest problem mieszany, bo konflikty wynikają nie z odrębnej kultury, ale faktów kradziezy w szkole, nonszalanckich zachowań, zazdrości o refundowane im pomoce szkolne. Nie chcę, żeby szkoła wychowywała moje dziecko. Włożyłam w wychowanie dzieci dużo czasu, troski i miłości. Szkoła jestdość niespójna wychowawczo... Ja tez tak w latach osiemdziesiatych myslałam. I w jakims sensie dalej myslę. Bo to tylko instytucja i do tego przymusowa - jak wojsko. A Kosciół już dla chetnych, o tyle milszy mi sie staje. Ale bardzo trudno jest samemu wychowac dziecko. Nawet jak sie jest bardzo pozbieranym w sobie. Pewnego dnia - bęc - zostajesz z dnia na dzień wdową, bezrobotną i wszystko ci sie sypie. I wtedy w te pedy do kogokolwiek o pomoc, bo nie dajesz rady, bo sie boisz ze nie dasz. Bo ci sie dziecko na Twoich oczach rozpija. I te matki płaczą w pokoju nauczycielskim. Pomóżcie! A czy one kilka lat wczesniej pomagały szkole ? Czy uczyły dziecko dszacunku do tej, coprawda, tylko instytucji ? Co dłuzej pracujący nauczyciel stwierzi, ze dziwnie mu sie wydaje, ze były tylko krytyki i pretensje. Podobnie jest z Kosciołem . Moze wiele pomóc wychowaniu - oczywiscie jesli tego chcesz i dziecko wychowasz do szacunku dla tej instutucji. Ale oczywiscie n masz prawo byc samodzielna. > O relatywiźmie- Nie chcę uczyć swoich dzieci relatywizmu moralnego. Uczę ich > dokonywania wyborów i ponoszenia za nie odpowiedzialności. Zeby dokonac wyboru trzeba miec dobra bazę danych. No i okreslic kieruek inaczej mozesz kręcic sie całe zycie w kółko z satysfakcję, ze dokonujsze wyboru. Piszesz, że katecheta ocenia dzieci za "gorliwość" w zdobywaniu wiedzy. No właśnie w tym problem, że nie zawsze. Zajrzyj na episkopat/katecheza/kryteria ocen. Tylko na szóstkę wymaga sie czynnego uczstnictwa w zyciu parafii. To uczestnictwo "podciąga" ewentualna ocenę. Bo to jednak jest lekcja religii - prowadzenia do wiary. Katecheta musi byc - szczególnie w stosunku do młodzieży - bardzo delikatny jesli chodzi o wymagania praktyki sakramentów. To ten katecheta , któery do bierzmowania przygotowuje stawia wymagania co do spowiedzi, mszy sw. Inna rzecz, ze w małej miejscowosci czesto jest to ta sama osoba. Ale mozliwy jest wariiant : chodzę na religie - nie ide do bierzmowania. Trzeba to tylko ustalic z katechetą. I mimo wszystko nie wymagac od dziecka przedwczesnych deklaracji, by potem nie było mu głupio. Nie wierzę, więc moja modlitwa nie ma sensu (dla mnie). Nie lubię grać. No jesli nie wierzysz, to co najwyzej mozeszsie modlic o wiarę. Nic wiecej nie da sie zrobić. Inne - bedzie hipokryzją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maika7 piątkowe pomysły... od M do PP IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.03, 15:58 PP, mam propozycję, wciągnęła mnie wymiana myśli z Tobą i tez chętnie pociągnę to dalej, ale wolałabym napisać do Ciebie na gazetową skrzynkę (praktycznyprzewodnik@gazeta.pl ????). Albo, jesli wolisz, aby nasza wymiana była bardziej publiczna to może utwórzmy nowy watek coś w rodzaju "Ateistka i Chrześcijanka - wymiana pogladów", albo "M. i PP. - rozmowy o światopoglądzie i nie tylko..." lub "M. i PP. - co nas łączy, a co dzieli". Osobiście wolałabym wersję ze skrzynką. Co Ty na to ? M. Odpowiedz Link Zgłoś
praktycznyprzewodnik Re: piątkowe pomysły... od M do PP 10.10.03, 19:44 To samo przyszło mi wczoraj do głowy. Napisz an skrzynkę albo publicznie, ale opuścimy już ten watek bo nie jestem w stanie go obsługiwać (długo sie otwiera). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: refleksje od maiki do PP IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 23:06 kkujawa napisał: ...Poza tym, co ważniejsze... w Polsce mamy PRAWO do nieujawniania swoich poglądów > > wyznaniowych, ... Tak jest napisane w konstytucji RP. Pisałem o ty już wcześniej w tym wątku. Zastanawiam się, co o tym sądzi rzecznik praw obywatelskich? A może jakaś instytucja EU d/s praw człowieka? Odpowiedz Link Zgłoś
praktycznyprzewodnik Re: refleksje od maiki do PP 10.10.03, 19:43 Ale jaki ma to zwiazek z tematem ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: refleksje od maiki do PP IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.03, 21:39 praktycznyprzewodnik napisała: > Ale jaki ma to zwiazek z tematem ? Jaki??? Jeżeli nauczanie religii w szkołach państwowych jest sprzeczne z konstytucją to nie powinno mieć miejsca. Odpowiedz Link Zgłoś