goldenwomen
22.08.06, 19:32
Mocarstwowość aferalna. III Rzeczpospolita jest absolutnym rekordzistą
świata pod względem mnogości i częstotliwości występowania afer finansowych z
udziałem sfer rządzących i wyższych szczebli administracji. Liczba tych
kryminalnych afer w stosunku do liczby ludności daje imponujący wskaźnik
procentowy — mocarstwowy tout court.
• Mocarstwowość parlamentarna. III Rzeczpospolita ma funkcjonujący parlament,
mimo iż ogromna większość posłów tudzież senatorów to analfabeci,
półanalfabeci oraz wszelkiej maści szumowiny. Tylko prawdziwe mocarstwo jest
w stanie przetrzymać taki poziom parlamentaryzmu.
• Mocarstwowość korupcyjna. III Rzeczpospolita (obok kilku krajów Czarnej
Afryki) plasuje się na samym wierzchołku potęg łapówkarskich, gdyż bez trudu
(a często i bez możliwości uniknięcia tego) kupuje się w niej wszystkich, od
gliniarza i biurokraty niskiego szczebla, przez sędziego, prokuratora i
członka administracji każdego szczebla, do funkcjonariusza rangi rządowej i
do ustawodawcy czyli do Sejmu włącznie (exemplum ustawa o grach losowych).
• Mocarstwowość kooperacyjna. Rodzimi politycy i urzędnicy nagminnie
kooperują z gangsterami, gangsterzy z policją, a policja z każdym, kto wręczy
stówę lub więcej, czemu parasol dają tzw. „służby", wobec którego to układu
legendarna siatka powiązań i model skuteczności mafii sycylijskiej są
mizernym przedszkolem systemowo-strukturalnej kooperacji.
• Mocarstwowość myśliwska. W III Rzeczypospolitej nie ma ludzi kuloodpornych,
bez kłopotów odstrzeliwuje się każdego, z premierami (exemplum były premier
Jaroszewicz), ministrami (exemplum Dębski czy Sekuła) tudzież komendantami
głównymi policji (exemplum Papała) włącznie. Czasami tylko broń myśliwską
zastępują wnyki płócienne bądź sznurowe (exemplum regularne „samobójstwa"
popełniane wewnątrz cel przez tzw. „głównych świadków" w sprawach
kryminalnych grożących zdemaskowaniem politykom szczebla rządowego).
• Mocarstwowość walutowa. III Rzeczpospolita ma walutę dużo silniejszą od
permanentnie słabnącej waluty USA, co Amerykanom nakręca eksport (wiadomo, że
im słabsza waluta, tym zyskowniejszy eksport), a sternikom polskiego
monetaryzmu (L. Balcerowicz i spółka) winduje dumę i stopę życiową. A.
Kaletsky („The Times"): „Dla gospodarki uzależnionej od eksportu silna waluta
to pocałunek śmierci (...) Amerykański biznes kwitnie dzięki niskiemu kursowi
dolara". Znaczącym rewersem tej walutowej mocarstwowości III RP jest fakt, iż
Polska to bezkonkurencyjne Eldorado dla międzynarodowych spekulantów
walutowych, których „krótkoterminowe kapitały spekulacyjne" determinują
(łatają dorywczo) polski budżet, z gigantyczną szkodą dla bieżących i dla
perspektywicznych finansów państwa, a cudzoziemskim spekulantom przynoszą
szybkie fortuny.
• Mocarstwowość eksportowa. III Rzeczpospolita eksportuje rekordową liczbę
czarnej siły roboczej do europejskich krajów rozwiniętych i za ocean.
• Mocarstwowość zatrudnieniowa. Aż 80% Polaków nadających się do pracy
zdobyło zatrudnienie! Co prawda większość z nich ma pracę bardzo źle płatną,
lecz 80% to jest liczba!
• Mocarstwowość egzystencjalna. Aż 50% polskich rodzin nie egzystuje w
strefie ubóstwa, i aż 70% polskiego społeczeństwa nie egzystuje na granicy
wegetacji biologicznej z braku środków do życia!
• Mocarstwowość postępowo-artystyczna. Antykatolicko ukrzyżowany przez polską
artystkę penis jako sztandarowe (bo najgłośniejsze) dzieło sztuki III RP,
dające nam bardzo wysoką pozycję w rankingu kulturowym „postępowej
ludzkości", którego kryteria wyznacza międzynarodowa awangarda.
• Mocarstwowość sportowa. Polski góral, skaczący na nartach, parokrotnie
zwyciężył wszystkich konkurentów z kilku krajów uprawiających tę dyscyplinę
sportową.
więcej na stronie
www.polonica.net/rzeczpospolita_klamcow.htm