Dodaj do ulubionych

Dzieci wierzących i ateistów

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.03, 12:46
Tyle się tu pisze o posyłaniu dzieci niewierzących rodziców do komunii o
nauczaniu religii, a ja mam inny problem. Poruszałem go na innym forym, ale
może niech się rodzice dzieci wypowiedzą.
Mamy sporo znajomych, kolegów , przyjaciół. Są wśród nich katolicy, ateiści i
osoby innej wiary. Dziś zdałem sobie sprawę z przedziwnej rzeczy. Tylko u
ortodoksyjnych katolików dzieci przychodziły w 6-7 miesięcy po ślubie.
Przeliczyliśmy bardzo dokładnie w sumie pięć par i innych przypadków nie
było. Jak to możliwe? Czy stosunki przedmałżeńskie nie są grzechem? Jak to
się ma do ich wiary?



Obserwuj wątek
    • Gość: reszka Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.zabiniec.sdi.tpnet.pl 01.10.03, 12:49
      Jak widać ich katolicyzm nie był wystarczająco ortodoksyjny wink
      • Gość: ewcia Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.csfb.com 01.10.03, 12:58
        A moze Ci nieortodoksyjni jak sie pojawia dziecko, to i tak
        sie nie pobieraja, wiec nie ma co liczyc w jakim czasie
        od slubu pojawilo sie dziecko.
        • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.03, 13:49
          Tu nie chodzi o postępowanie niewierzących bo tych, po za własnym sumieniem, w
          tym przypadku, nic nie ogranicza, lecz o wierzących. Tych ograniczają
          przykazania kościoła. A zgodnie z nimi seks przedmałżeński jest grzechem
          • Gość: anma Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.10.03, 14:08
            Owszem, sama znam takich katolików, którym dzieci rodziły się mniej niz 9 m-cy
            po slubie... Ale jeszcze więcej znam takich, którym pierwsze dziecko urodziło
            sie 2, 3, 5 i więcej lat po ślubie. Więc z tym Twoim liczeniem matematyku to
            nie jest najlepiejsmile No zgoda, każdy liczy swoich znajomych i rachunki moga
            wyjść rózne.
            Człowiek jest tylko człowiekiem, katolik też, i popełnia błędy. Ważne tylko
            czy je dostrzega i stara nie powtarzać.
            • mamalgosia Re: Dzieci wierzących i ateistów 01.10.03, 14:12
              nic dodać, nic ująć
            • anulex Re: Dzieci wierzących i ateistów 11.10.03, 22:16
              Dostrzega bledy i stara sie ich nie powtarzac? Slyszalam o panu, ktory w
              czasie spowiedzi powiedzial, ze nie zaluje, ze uprawial seks przedmalzenski.
              Nie chcial klamac przed Bogiem. Ilu katolikow potrafi sie zdobyc na cos
              takiego? Nie sadze, zeby wielu ludzi zalowalo dobrego seksu z ukochana osoba,
              dzieki ktoremu jeszcze powstalo ukochane dziecko.
          • mamalgosia Re: Dzieci wierzących i ateistów 01.10.03, 14:11
            a któż z nas jest bez grzechu?
    • mamalgosia Re: Dzieci wierzących i ateistów 01.10.03, 14:10
      za mała próba, zeby oceniać całą populację, to po perwsze. A po drugie nie
      każdy jest katolikiem, kto się nim zowie
    • Gość: reszka Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.zabiniec.sdi.tpnet.pl 01.10.03, 15:21
      I ciekawe czy mieliście dużą ucieche podczas wyliczania wink
    • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.03, 15:24
      Mniejszą niż kolega (katolik), którego pierwsze dziecko przyszło na świat 6
      miesięcy po ślubie, kiedy sprawdza czy pościmy w piątek
      • evee1 Re: Dzieci wierzących i ateistów 01.10.03, 15:30
        > Mniejszą niż kolega (katolik), którego pierwsze dziecko przyszło na świat 6
        > miesięcy po ślubie, kiedy sprawdza czy pościmy w piątek
        Moj maz to mowi, ze dla niego niejedzenie miesa, to nie post, bo on
        miesa nie lubi smile).
        • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.03, 15:41
          Jak to się ma do "wcześniaków" przychodzących na świat w rodzinach katolików?
          • evee1 Re: Dzieci wierzących i ateistów 01.10.03, 15:46
            > Jak to się ma do "wcześniaków" przychodzących na świat w rodzinach katolików?
            Tak samo jak poszczenie w piatek.
        • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.03, 16:06
          Kościół nic nie mówi o niejedzeniu mięsa w piątek. Tak to się tylko przyjeło.
          Post polega na odmawianiu sobie przyjemności.
          • Gość: ewcia Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.csfb.com 01.10.03, 16:21
            > Kościół nic nie mówi o niejedzeniu mięsa w piątek. Tak to się tylko przyjeło.
            > Post polega na odmawianiu sobie przyjemności.
            Alez mowi, jak najbardziej mowi o "powstrzymywaniu sie od pokarmow
            miesnych" w dni postu. Z tym, ze sa dni postu scislego jak Wielki
            Piatek czy Wigilia, oraz dni postu zalecanego, jakim sa piatki.
            Rozumiem, ze matematyk nie jest przychylny kosciolowi, ale co go
            obchodzi, ze ktos kto nie je miesa w piatek, poszedl do slubu, w
            ktoryms tam miesiacu ciazy. To przeciez ich sprawa.
            No dobra, koncze to przerzucanie pileczki, zeby nie nudzic innych
            forumowiczow.
            • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.03, 16:26
              Obchodzi mnie. Ja jako osoba niewierząca jestem nagabywany ,czy poszczę, czy
              czasami nie pracuję w niedzielę przez osobę wierzącą. Może postępując tak, chce
              pokazać mi słuszną drogę, ale dlaczego sam uprawiał seks przedmałżeński i teraz
              jakoś o tym nie wspomina. Dlaczego każe mi się stosować do regół których sam
              nieprzestrzega?
              • ydorius Niekonsekwencja i przekłamanie: 02.10.03, 14:41

                Przekłamanie: nikt Ci nic nie każe. Na szczęście jeszcze nic nie jest nakazane
                w tym kraju ze względów religijnych, oprócz dni świętych, które - ustawowo
                wolne od pracy - nie są jak sądzę źródłem Twoich cierpień?
                Niekonsekwencja: jako ateista (swoją drogą: wielkie słowo, ale pomińmy to),
                zapewne nie chcesz, by ktokolwiek właził Ci w życie prywatne, do łóżka, czy
                mówi ł co masz jeść przy stole. Nie czyń więc tego swoim bliźnim - bo to ich
                sumienia są obciążone grzechem przedmałżeńskiego pożycia, nie Twoje. Tak jak
                oni nic Ci nie mogą nakazać, tak Ciebie nie powinno obchodzić gdzie, kiedy, z
                kim i dlaczego sypiają.

                m,
                .y.

                ----------------------------------
                What is home without Plumtree's Potted Meat?
                Incomplete.
                • Gość: matematyk Re: Niekonsekwencja i przekłamanie: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.03, 15:08
                  Tak to ich sumienia obciążone są grzechem. Powinni wyciągnąć z tego wniosek,że
                  nikt nie jest doskonały i nawet im samym zdarzyło się zgrzeszyć, nauczeni tym
                  doświadczeniem liczyłbym na wyrozumiałość dla innych. Oni jednak o swoim
                  grzechu szybko zapomnieli i narzucają swoje poglądy i zasady innym.
                  • ydorius Niemało jest takich 02.10.03, 15:13

                    którzy widzą źdźbło w oku bliźniego, a nie widzą belki w swoim. Zawsze możesz
                    prowadzić misję ewangelizacyjną nawracającą na erroryzm - nową doktrynę
                    religijną bazującą na omylności czynnika ludzkiego. Tylko po co? Możesz też
                    pozbyć się fałszywych przyjaciół i związać z ludźmi, którym to, czy pościsz,
                    czy dzień święty święcisz, czy łamiesz się opłatkiem i czy dopuszczasz się
                    cudzołóstwa, będzie zwisać.
                    I jeszcze raz: nikt Ci niczego nie narzuca. Chyba, że ma nad Tobą władzę i ją
                    wykorzystuję. Obawiałbym się jednak osobę, która mną rządzi,nazwać swoim
                    przyjacielem...

                    m,
                    .y.

                    ----------------------------------
                    What is home without Plumtree's Potted Meat?
                    Incomplete.
                    • Gość: matematyk Re: Niemało jest takich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.03, 15:27
                      Życie nie jest takie proste. Co powiesz gdy osobą która tak postępuje jest
                      członek rodziny, sąsiad, lub szef? Zwolnisz się z pracy? Przeprowadzisz?
                      Wypniesz na rodzinę? A może przy spotkaniu rodzinnym poruszysz ten problem?
                      • ydorius własna 02.10.03, 15:29

                        słabość w obronie swoich przekonań nie jest dobrym argumentem.

                        m,
                        .y.

                        ----------------------------------
                        What is home without Plumtree's Potted Meat?
                        Incomplete.
                        • Gość: matematyk Re: własna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.03, 15:50
                          To nie słabość to kompromis. Nie można burzyć własnego świata, tylko
                          dlatego ,że ktoś z twego otoczenia jest zakłamany.
                          Chciałbym poznać tylko sposób myślenia takich ludzi. Wstają rano patrzą w
                          lustro i nic? Wszystko jest tak jak powinno być? Ja żyję w zgodzie z własnymi
                          przekonaniami i sumieniem i nie będę wdawał się w bezsensowne awantury by
                          usłyszeć; Tak, jestem zakłamanym fiutem.
    • Gość: reszka Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.zabiniec.sdi.tpnet.pl 02.10.03, 11:17
      A co owi orotodoksi na asertywna propozycję niewciskania nos w nieswoje sprawy?
      Nie rozumiem że dorosły człowiek nie może sobie dać z tym rady, tylko żali sie
      na forum. Bo jak rozumiem - chodzi o to żeby cos z tym zrobić, bo takie gadanie
      dla gadania to bez sensu jest. Możesz jeszcze dodac w duchu katolicyzmu, że
      kazdy będzie rozliczony ze swoich grzeszków - oni ze współżycia
      przedmałżeńskiego, a wy - z niewierzenia wink. Oraz przytoczyć znana powszechnie
      opowieść o jawnogrzesznicy którą Wielki Wódz ocalił od ukamieniowania poprzez
      propozycję wykonania wyroku przez bezgrzesznych (tak a propos - u nas by ją
      jednak zaciukali, w imie Boże).
      • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.03, 15:17
        Nie żalę się. Pojawiło się na tym forum pytanie, dlaczego niewierzący posyłają
        swoje dzieci do komunii? Odpowiedziałem dlaczego ja to zrobiłem.
        A teraz pytam dlaczego wierzącym dzieci rodzą się dzieci w kilka miesięcy po
        ślubie i też oczekuję odpowiedzi.DLACZEGO UPRAWIACIE SEKS PRZEDMAŁŻEŃSKI MIMO
        TEGO, ŻE KOŚCIÓŁ TEGO ZABRANIA?
        Co do zrobienia z tym coś , to dawno wyzbyłem się złudzeń. Masz rację u nas ci
        wyznawcy religii miłosierdzia, jawnogrzesznicę by zaciukali i jeszcze spluneli
        na nią. Potem by poszli robić swoje przedmałżeńskie dzieci.
        • evee1 Re: Dzieci wierzących i ateistów 02.10.03, 15:43
          > DLACZEGO UPRAWIACIE SEKS PRZEDMAŁŻEŃSKI MIMO TEGO, ŻE KOŚCIÓŁ TEGO ZABRANIA?
          Sadze, ze robia to z tych samych powodow, dla ktorych robia to
          bez slubu inni, czyli dlatego, ze kochaja te druga osobe i chca
          byc z nia blisko.
          • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.03, 15:55
            Dobrze , ale kościół do którego chodzą mówi-'Najpierw ślub.Mówią o sobie ,że są
            katolikami to do czegoś zobowiązuje. Co? Do niektórych praw i zakazów się
            stosuję, a inne mam w głębokim poważaniu?
        • Gość: reszka Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.zabiniec.sdi.tpnet.pl 03.10.03, 13:27
          No dobrze, rozumiem że pytasz na forum dlaczego wierzącym katolikom(lub tez
          ściślej - deklarującym się jako wierzący odłamu katolickiego) rodza sie dzieci
          w 6 miesięcy po slubie. Więc dlaczego o to nie zapytasz ich? Nie w takim tonie
          jak tu piszesz, tylko tak normalnie, w przyjacielskiej dyskusji. Jak rozumiem,
          ma to być rozmowa wzbogacająca wiedzę a nie czyste kryptonarzekanie na wątpliwą
          (prawda, niestety) kondycję moralną twoich przyjaciół deklarujących się jako
          katolicy. Nieprawdaż?
    • Gość: Renata Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.10.03, 18:05
      To ciekawe o czym piszesz. Ja zostałam wychowana w tradycji katolickiej ale
      mogę powiedzieć, że uważam się za chrześcijankę. Katolicyzm nie dał mi
      odpowiedzi na to i inne pytania które miałam. Myślę że powinno się zacząć
      pytać o przyczyny dlaczego tak jest a niestety kościół nie chce na nie
      odpowiedzieć. Zmieniając co chwilę treść interpretacji. To przykre. Dlatego
      też młodzi ludzie dopasowują sobie te przykazania które im odpowiadają a inne
      nie. Ja pamiętam cały czas jedną historię o mistrzu i uczniu... Był mistrz
      który pouczał ciągle swojego ucznia jak ma postępować. Uczeń słuchał choć
      czasami ciężko było mu znieść krytykę. Gdy po śmierci przeniósł się w
      zaświaty. Szukał w niebie swego mistrza. Dopiero po długich poszukiwaniach
      znalazł go bardzo nisko. Mistrz zdziwił się i spytał co on właściwie takiego
      zrobił że zaszedł tak wysoko. A uczeń zdziwiony odpowiedział" Nic, ja tylko
      robiłem tak jak mi kazałeś."Zapraszam do rozmowy. Renata.
      www.rodzinali.republika.pl
    • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.03, 18:21
      Dlaczego? Nadal nie wiem.
      • Gość: Anya Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.laczpol.net.pl 04.10.03, 20:22
        Czy to jest wg Ciebie najgorszy grzech, jaki popełnili? Co się tak do tego
        przyczepiłeś? Popełnili taki grzech moze dlatego ze byli słabi, w każdym razie
        nikomu nie zaszkodzili. Tak poza tym nie masz im nic do zarzucenia(jako
        chrześcijanom)?
        • Gość: Alma Re: Odpowiedzi chyba nie będzie... IP: *.rzeszow.mm.pl 05.10.03, 00:50
          Bardzo dobre pytanie zadałeś, Matematyku. Ciekawe, że jakoś nikt z bardzo
          wierzących nie jest w stanie udzielić Ci (nam wszystkim) odpowiedzi. NO bo co -
          do grzechu ma się przyznać? Jakoś nie wypada. Wszyscy jesteśmy ułomni, a
          jeśli nie wszyscy, to większość. Najważniejsze zaś moim zdaniem jest to, by
          ktoś, kto zrobił coś, co jest sprzeczne z zasadami katolicyzmu, nie pouczał
          innych, żeby tego nie robili. Prawdę mówiąc też nie rozumiem, jak ktoś kto
          jest ortodoksyjnym katolikiem może robić coś, co jest sprzeczne z zasadami
          wiary. A może to zasady są takie surowe i właśnie je należałoby zmienić?
          Pozdrawiam
    • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.03, 17:31
      Cały czas słyszę, ONI pewnie... , lub ONI są....
      Czekam na katolika który powie zrobiłem/am to bo.....
      Nie ONI , ale JA.
      • Gość: anma Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.10.03, 19:26
        Ok, jeśli Ci to tak bardzo potrzebne to spróbuję Ci pomóc.....
        Na temat poczynania dzieci przed ślubem (i współżycia seksualnego też) akurat
        nie moge się wypowiadać, bo tego nie robiłam. Więc tu akurat jestem w
        porządku. Ale jak juz napisałam wcześniej ludzie (w tym katolicy też)
        popelniaja wiele innych błędów (grzechów). Dlatego ze są słabi, że mają zbyt
        słabą wolę, dlatego ze sie zapominają pod wpływem jakiś emocji, dlatego ze
        czasem w danej sytuacji nie dostrzegają zła. Niewierzący powie, ze popełnił
        błąd lub w ogole przejdzie nad sutuacją do porządku dziennego, bo nie widzi
        nic złego w tym co robi. No i w porządku. Katolik jednak, powinien kiedy
        popełnia grzech starać się poprawić. Łamanie przykazań Bożych jest grzechem,
        ale zauważ że przykazań jest 10 a nie jedno, którego się tak uczepiłeś. Nie
        będę tu się nad tym rozwodzić i analizować po kolei przykazań bo nie o to
        chodzi. Ale spróbuję na swoim przykładzie wyjaśnic jak to jest. Otóż kiedyś,
        na początku mojej pracy w państwowej firmie (jakieś 14 lat temu, a więc w
        czasach kiedy jeszcze nie wszystko było powszechnie dostępne) nie widziałam
        nic złego w tym, ze czasem wzięłam sobie z pracy dwa długopisy czy papier do
        maszyny do pisania. Jakoś pokutowało we mnie przeświadczenie, ze co państwowe
        to niczyje. Ale po pewnym czasie dotarło do mnie ze tak nie jest, ze "biorąc"
        sobie papier czy długopis po prostu je kradnę. I nie usprawiedliwia tego, ze
        inni też to robią, ze wszyscy widzą ze biorę i nic nie mówią.... Zrobiło mi
        się głupio przed sobą i przed Panem Bogiem. Nigdy więcej tego nie zrobiłam,
        wyspowiadałam się, Pan Bóg mi wybaczył i ja sobie wybaczyłam. I czy teraz całe
        zycie mam się tłumaczyć z tego dlaczego to robiłam? Nie, to rozdział
        zamknięty. Oczywiście, moze się zdarzyć ze ktoś zakłada, ze robi coś
        sprzecznego ze swoją wiarą i przykazaniami świadomie i zakłada "a najwyzej się
        wyspowiadam"...Taka spowiedź jest oczywiśćie nic nie warta, ale o warunkach
        spowiedzi nie będziemy tu raczej dyskutować.
        Reasumując: Być moze Twoi znajomi rozpoczęli współżycie przed ślubem, bo
        poniosły ich uczucia i emocje nad którymi nie zapanowali bo są jak my wszyscy
        słabymi ludźmi? Jeśli tak było, uporządkowali te sprawy z Bogiem i ze sobą to
        nalezy o sprawie zapomnieć. Oczywiście oni także nie powinni narzucać Ci
        swoich zasad jeśli tego nie chcesz.
        Pozdrawiam
    • Gość: Qt Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.icpnet.pl / *.cache.icpnet.pl 05.10.03, 20:09
      Ile takich i podobnych odkryć potrzeba, żeby odejść od tej wiary?
      • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.03, 20:42
        Dziękuję Ci Amno za wyjaśnienia, ale jak sama piszesz nie doświadczyłaś tego,
        więc w dalszym ciągu jest to gdybanie. Czekam
    • Gość: reszka Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.zabiniec.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 12:31
      A ja z uporem maniaka pytam big_grinlaczego nie zapytasz twoich znajomych?
      A dla mnie proszę o odpowiedź co to znaczy że sa ultrakatolikami.
      • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 13:41
        Oto moja definicja
        Taki co zagląda mi w piątek do kanapki i pilnuje bym nie grzeszył, w szkole
        robi awanturę by jego dzieci nauczał religii nie katecheta ( ma za słabe
        kwalifikację), lecz ksiądz, działa w ruchu oazowym, w jego domu można
        odwiedzając go trafić na mszę i ludzi klęczących na dywanie. Człowiek ten
        jednak pomija dyskretnym milczeniem termin narodzin swego pierwszego
        dziecka.Ja też dyskretnie o tym nie wspominam, bo w końcu nie moja sprawa.
        Chciałbym jadnak zrozumieć, dlaczego?



    • Gość: Ewa Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.csfb.com 06.10.03, 13:50
      > Dziękuję Ci Amno za wyjaśnienia, ale jak sama piszesz nie doświadczyłaś tego,
      > więc w dalszym ciągu jest to gdybanie. Czekam
      Alez Ty matematyk jestes uparty.
      To ja tego doswiadczylam. I bylo mi glupio, bo wiedzialam, ze robie to
      chociaz nie powinnam, ale niestety bylam za slaba, zeby sie oprzec.
      Potem sie z tego wyspowiadalam, ale nigdy nie robilam tego ze swidomoscia,
      "ze zawsze sie moge wsypowiadac". A dlaczego nie sluchalam Kosciola?
      Po prostu tego czlowieka kochalam (teraz jest z reszta moim mezem) i mozesz
      sie cieszyc i skakac z radosci matematyku, ze widocznie mimo tego, ze
      twierdze, ze jestem katoliczka kochalam w tych momentach bardziej jego
      niz Pana Boga.
      Zadowolony?
      • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.03, 14:32
        Gość portalu: Ewa napisał(a):

        > , mimo tego, ze
        > twierdze, ze jestem katoliczka kochalam w tych momentach bardziej jego
        > niz Pana Boga.
        > Zadowolony?
        Tak zadowolony, przeczytaj to co napisałaś i zobacz jak pięknie to brzmi, tak
        ludzko. Liczę w dalszym ciągu ( jak to matematyk)na dyskusję.
        • Gość: Anya Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.laczpol.net.pl 07.10.03, 11:59
          Czy ten znajomy ultrakatolik tak poza tym jest normalny?
          Nie mam nic przeciwko prawdziwej głębokiej wierze, ale ten opis brzmi
          zniechęcająco.
          A jak ten ultrakatolik traktuje ludzi(oprócz tego ze zaglądaim w piątek do
          kanapki)?
          Takie proste pytanie: czy on jest dobry?
          • Gość: reszka Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.zabiniec.sdi.tpnet.pl 07.10.03, 14:10
            No to jedna z forumowiczek ci wytłumaczyła dlaczego ONA postąpiła tak a nie
            inaczej. Czy w jakiś sposób rozjaśnia ci to twoje wątpliwości wobec twoich
            przyjaciół ze wcześniakami? Innymi słowy - czy juz wiesz dlaczego ONI tak
            zrobili?
            Innymi słowy - dlaczego nie zapytasz ich, pytam uparcie.
    • Gość: matematyk Re: Dzieci wierzących i ateistów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.03, 21:44
      Reszko gdybyś dokładnie przeczytał/ała to co było pisane wcześniej znałabyś/byś
      odpowiedź na swoje pytanie. Wypłyneło to podczas dyskusji z ydorusem.
      Co do tego jacy to ludzie po za tym ,że przynajmniej na pokaz bardzo wierzący,
      trudno powiedzieć, są różni. Nie mi oceniać , jest osoba do rany przyłóż, inna
      jest tak zakłamana, że chyba już sama nie kontroluje kiedy nie kłamie.
      Jeszcze inna jest zupełnie pozbawiona zwykłego ludzkiego miłosierdzia. Przekrój
      całego naszego społeczeństwa.Pomimo ,że wszyscy zadeklarowani katolicy w
      większości (właściwie po za jedną osobą) mocno zakłamani.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka