Dodaj do ulubionych

Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly..

21.08.08, 19:05
to nie ma mowy,ze by sie dostala do najlepszego gimnazjum w miescie.
A chodzic do byle jakiego gimnazjum,aby go skonczyc rok wczesniej,to chyba
zadna filozofia na dobre zycie.
--------
verdana:
Nie byl nigdy wzorowym uczniem (ma dysortografię), ale na pewno to byl doby
pomysł, poslanie go wczesniej.
---------
A ciekawe,co on teraz porabia?
Skonczyl najlepsze studia i ma najlepsza prace,czy raczej w pospiechu
srednie studia i srednia praca.
Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 21.08.08, 20:54
      taaaki fajowy jak ty to na pewno nie jest.
      • aluc Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 21.08.08, 22:41
        i z tego co wiem, to ani studiów nie skończył, ani pracy żadnej nie
        ma, tylko wisi na matczynym garnuszku
        • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 21.08.08, 22:48
          aluc napisała:

          > i z tego co wiem, to ani studiów nie skończył, ani pracy żadnej nie
          > ma, tylko wisi na matczynym garnuszku

          To niezle sie ustawil! Ma glowe chlopak.
          Czy w dalszym ciagu sie uczy,pracujac przy okazji nad ortografia?

          Ja tez nie rozumialem tego pedu wczesniejszego wysylania do szkoly i ze mialo to
          udowodnic,iz dzieciak jest najlepszy na podworku i okolicach.
      • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 21.08.08, 22:56
        wieczna-gosia napisała:

        > taaaki fajowy jak ty to na pewno nie jest.

        W Stanach nie ma wczesniejszego wysylania do szkoly i nie ma tej zgrai
        psychologow,ktorzy zajmuja sie ta selekcja na lepszych i opoznionych.
        W NYC bywalo tak,ze dzieci ktore dopiero co przyjechaly do USA i nie znaly
        jezyka,wysylano do klasy o rok nizej.
        Tak wlasnie bylo z Adriana,ktora chodzila z Mackiem do podstawowki,a nastepnie
        do gimnazjum.I w podstawowce i w gimnazjum miala lepsze stopnie od Macka,ale jak
        przyszlo zdawac do Brooklyn Tech HS to Maciek mial 514 pkt a Adriana tylko 480 pkt.
        Mimo ze sie dostala,pojdzie jednak do innej(gorszej) szkoly,ale za to jest tam
        wiecej rosyjsko-jezycznych dzieci,jak ona,wiec towarzystwo bedzie miala swojskie.
        Zreszta rok starsza od niej siostra juz tam chodzi i przypomina mnie to moj i
        mojej siostry wybor szkoly.
        • dorrit Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 22.08.08, 12:48
          Pytanie: w jakim wieku w US zaczyna się szkoła?

          W PL niektórzy chcieliby wysłać dziecko wcześniej, zwykle jeśli
          podejrzewają, że ostatni rok w przedszkolu nudziłoby się...
          Drugi aspekt: najprawdopodobniej niedługo szkoła w PL będzie się
          zaczynać w wieku 6 lat i te dzieci będą miały jakby
          przyśpieszoną "ścieżkę" edukacyjną w stosunku do tegorocznych 7-
          latków - niektórzy rodzice uważają, że warto to też wziąć pod uwagę.

          W Europie obowiązek szkolny w większości krajów jest od 6 lat, z
          wyj. niektórych (np. UK, Irlandia), gdzie szkoła zaczyna się jeszcze
          wcześniej - Polska, niestety lub "stety", będzie dążyć do
          upodobnienia się systemu szkolnego do unijnego. Mając to na uwadze,
          uzasadnione jest wcześniejsze wysyłanie dziecka, jeśli spełnia
          określone warunki rozwojowe.
          • llidkao Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 22.08.08, 12:58
            dorrit napisała:


            > Drugi aspekt: najprawdopodobniej niedługo szkoła w PL będzie się
            > zaczynać w wieku 6 lat

            Już we wrześniu sześciolatki idą obowiązkowo do szkoły .
            Nazywa się to: "zerówki w szkole".
          • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 22.08.08, 16:52
            dorrit napisała:

            > Pytanie: w jakim wieku w US zaczyna się szkoła?

            Oficjalnie i obowiazkowo zaczyna sie w wieku 6 lat-idzie sie do pierwszej klasy.
            W wiekszosci regionow sa rowniez Kindergarten-zaczyna sie w wieku 5 lat oraz
            pre-K -zaczyna sie w ieku 4 lat.
            Te pre-K i K. sa w tej samej szkole co cala podstawowka.
            W moim rejonie pre-K i K. nie byly objete wszystkie dzieci,wiec odbylo sie
            losowanie.
            Tak sie zlozylo,ze syn zalapal sie na pre-K pod koniec losowania,a corka zostala
            wybrana jako pierwsza.

            Cala podstawowka to 5 klas + ewentualnie dwie(pre-K i K.)
            Pozniej jest Junior High(gimnazjum) -3 lata.
            Nastepnie HS(liceum)-4 lata.
            Studia sie zaczyna w wieku 17-18 lat.
            • wieczna-gosia Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 22.08.08, 19:03
              Maks a moze nie pomyslales ze dzieki temu ze w praktyce dziecko moze chodzic do
              szkoly od 4-5 roku zycia nie ma wczesniejszego wysylania? co to znaczy zreszta
              ze nie ma jak jest? Zagadalam d znajmych forumowych amerykanek i jedna poszla do
              college jako 15 latka czyli zgubila dwa lata po drodze a druga jako 16. A
              trzecia byla po college jak miala 18 no chyba ze to jakies jednoroczny kurs byl,
              nie pytalam.....
              • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 22.08.08, 21:31
                wieczna-gosia napisała:

                > Maks a moze nie pomyslales ze dzieki temu ze w praktyce dziecko moze chodzic do
                > szkoly od 4-5 roku zycia nie ma wczesniejszego wysylania?

                Roznice miedzy dziecmi w wieku 4-5 lat sa kolosalne i to by raczej zachecalo do
                wczesniejszego wysylania do szkoly lub przeskakiwania roku.

                > co to znaczy zreszta ze nie ma jak jest?

                Nie ma wczesniejszego wysylania do szkoly,ale jest przeskakiwanie klas,jak sie
                ktos uprze.

                > Zagadalam d znajmych forumowych amerykanek i jedna poszla do
                > college jako 15 latka czyli zgubila dwa lata po drodze

                To dlaczego nie spytasz sie jaki to college jest i jaki kierunek studiuje?
                No wiec gwarantuje Ci,ze jest to zupelnie nieznany college i nieciekawy kierunek
                studiow.

                > a druga jako 16. A
                > trzecia byla po college jak miala 18 no chyba ze to jakies >jednoroczny kurs
                byl, nie pytalam.....

                Oczywiscie wszystkie one konczyly slabe szkoly srednie i dzieki temu mogly
                przeskakiwac lata.
                Wyglada to tak,ze szkola srednia oparta jest na punktach,ktorych musisz zdobyc
                okreslona ilosc by szkole skonczyc.
                Jesli jestes w slabej szkole ,o slabym poziomie ,to bierzesz sobie sporo
                przedmiotow,za duza ilosc punktow i konczysz 4 letni HS w 2 lata i w wieku 15
                lat mozesz college zaczynac.
                Oczywiscie dobre college wymagaja dobrych wynikow z SAT testow
                www.collegeboard.com/student/testing/sat/about.html
                en.wikipedia.org/wiki/SAT
                Oczywiscie slaby SAT test mozesz napisac w wieku 15 lat i isc na slaby college.
                Na college jest tak samo jak w HS ,czyli okreslona ilosc punktow za okreslone
                przedmioty i jesli specjalizujesz sie w jakiejs dziedzinie,to mozesz skonczyc
                college w wieku 18 lat,co wcale nie oznacza,ze dostanie dobrze platna prace.

                Jesli skonczysz dobry kierunek na dobrym college'u (tzn z pierwszej 50-tki)
                www.webometrics.info/top4000.asp
                to masz szanse na dobrze platna prace.
                Pozostale college konczy sie dla wlasnej satysfakcji i trzeba niezle sie
                naszukac odpowiedniej pracy.


            • aluc Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 22.08.08, 20:08
              w Stanach nie ma sensu puszczać wcześniej, bo czytać uczą i tak
              dopiero w JH
              • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 22.08.08, 21:43
                aluc napisała:

                > w Stanach nie ma sensu puszczać wcześniej, bo czytać uczą i tak
                > dopiero w JH

                Jesli to mial byc dowcip,to ci sie nie udal,bo w Stanach w przeciwienstwie do
                Polski zostawiaja na drugi rok juz w pierwszej czy drugiej klasie
                podstawowki.Mialo to miejsce w syna klasie.

                Do dobrych JH trzeba zdawac bardzo trudne egzaminy,tak ze polskich dzieci jest
                tam na lekarstwo.
                W 1.000 osobowej JH gdzie chodzil moj syn bylo moze 6 o polskich nazwiskach.
                • ratyzbona Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 22.08.08, 23:02
                  To i tak dużo jesli weźmiemy pod uwagę że Polacy nie stanowią
                  pierwszej mniejszości USA. Ale tak na marginesie nie porównuj
                  systemu amerykańskiego z polskim bo to dwa zupłnie rózne podejścia
                  do szkolnictwa. Tak się składa że wszyscy moi znajomi posłani rok
                  wcześniej do szkoły byli najciekawszymi i najinteligetniejszymi
                  osobami jakie poznałam i wszystkie studiują na państwowych
                  uczelniach prestiżowe kierunki w tym medycynę. Nie wiem czy było to
                  związane z wcześniejszym posłaniem do szkoły czy po prostu miałam
                  szczęście trafiać na inteligentne osoby.
                  A co do syna Verdany - tak się składa że jest on w wieku kiedy
                  trudno jeszcze cokolwiek powiedzieć bo jest w drugiej klasie
                  gimnazjum - z resztą bardzo prestiżowego.
                  • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 03:32
                    ratyzbona napisała:

                    > To i tak dużo jesli weźmiemy pod uwagę że Polacy nie stanowią
                    > pierwszej mniejszości USA.

                    Polakow jest kilka razy wiecej niz Chinczykow w USA,ale na najlepszych
                    uczelniach i w najlepszych szkolach kroluja jednak Chinczycy.

                    > Ale tak na marginesie nie porównuj
                    > systemu amerykańskiego z polskim bo to dwa zupłnie rózne podejścia
                    > do szkolnictwa. Tak się składa że wszyscy moi znajomi posłani rok
                    > wcześniej do szkoły byli najciekawszymi i najinteligetniejszymi
                    > osobami jakie poznałam i wszystkie studiują na państwowych
                    > uczelniach prestiżowe kierunki w tym medycynę.

                    Widzisz,problem polega na tym,ze poziom studiow w Polsce jest jednak na bardzo
                    niskim poziomie nawet w porownaniu z uczelniami chinskimi,nie wspominajac o
                    angielskich czy amerykanskich.
                    Najzdolniejsi polscy maturzysci rowniez wyjezdzaja na zachod na studia.
                    www.webometrics.info/top100_continent.asp?cont=asia
                    Zauwaz,ze Hong-Kong,Singapore,czy Taiwan,to rowniez Chinczycy i ile oni maja
                    uniwersytetow w pierwszej 500-tce.
                    Polskie uniwersytety zaczynaja sie w 5 setce.
                    www.webometrics.info/rank_by_country.asp?country=pl
                    Studiowanie na slabych uczelniach jest jednak duzo prostsze niz na tych z
                    pierwszej 50-tki na swiecie.
                    www.webometrics.info/top4000.asp
                    > Nie wiem czy było to
                    > związane z wcześniejszym posłaniem do szkoły czy po prostu miałam
                    > szczęście trafiać na inteligentne osoby.

                    Masz szczescie trafiac na inteligentne osoby i tak trzymaj.

                    > A co do syna Verdany - tak się składa że jest on w wieku kiedy
                    > trudno jeszcze cokolwiek powiedzieć bo jest w drugiej klasie
                    > gimnazjum - z resztą bardzo prestiżowego.

                    Widzisz,prestiz w Polsce,to jednak calkiem co innego niz uczenie sie
                    w najlepszym gimnazjum w 2,5 milionowym Brooklynie.
                    Zalozmy,ze on sie uczy w prestizowym gimnazjum w 0,5 mln miescie i w tymze
                    miescie jest 8 prestizowych gimnazjow.

                    Moj syn dostal sie do Brooklyn Tech HS. ktory jest na tej liscie na 39 miejscu w
                    USA,ktore maja ponad 300 mln ludzi.
                    www.usnews.com/articles/education/high-schools/2007/11/29/gold-medal-schools.html
                    On bedzie probowal zdawac do Stuyvesant HS,ktory jest 15 na tej liscie.
                    I tu sie nie mowi o prestizu,lecz o tym na ktorym miejscu w rankingu jest szkola.

                    • wieczna-gosia Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 10:18
                      tak tak maksiu pamietamy ze taaaki jestes dzielny a twoje dzieci takie zdolne a
                      brooklin Tech to nam sie normalnie sni po nicach.
                • wieczna-gosia Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 10:17
                  > Jesli to mial byc dowcip,to ci sie nie udal,bo w Stanach w przeciwienstwie do
                  > Polski zostawiaja na drugi rok juz w pierwszej czy drugiej klasie
                  > podstawowki.Mialo to miejsce w syna klasie.
                  >
                  w Polsce tez zostawiaja- jesli dziecko sobie nie radzi mozna je wyslac o rok
                  pozniej do pierwszej klasy. W pierwszej klasie tez mozna zostawic co w praktyce
                  sie nie zdarza bo ci, ktorzy gorzej sobie radzili- dorosli sobie w zerowce przez
                  dwa lata i w pierwszej klasie juz sobie radza.
                  • tolka11 Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 10:58
                    >srednia praca

                    A cóż to takiego wg ciebie? kryteria dochodowe decydują czy
                    stanowisko?
                    Czasami czytam twoje wynurzenia i odnoszę wrażenie, że gdyby po
                    dobrej uczelni człowiek zrezygnował z dobrze płatnej pracy na dobrym
                    stanowisku i wybrał srednio płatną, mało widoczną (np. praca z
                    uposledzonymi dziecmi/dorosłymi) to w twoich oczach byłby kimś
                    gorszym. Bo nie ma kasy, bo go nie widać/nie słychać o nim.
                    A jakie to ma znaczenie?
                    • diapanazy.ltd Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 11:23
                      Twoje wątki można zatutułować : " Jak szczur wychowuje szczura"

                      jesteś koleś klasycznym przedstawicielem gatunku.
                      • kkokos Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 11:47
                        i znowu karmicie trolla...
                        • wieczna-gosia Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 12:07
                          kkokos bo to taki nasz oswoony troll i w dodatku zawsze jakis link podrzuci.
                          Poza tym Maksio nie jest do konca trollem- zdjecia Moniki i Macka sa w sieci.
                          Maksio jest elementem antyemigracyjnym- jak ktos go poczyta to mu sie odechciewa
                          do USA jechac smile
                          Zeby z glodu nie zdechl i polskiego nie zapomnial musimy go czasami podkarmic.
                          • magdmaz Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 12:17
                            "Maksio jest elementem antyemigracyjnym- jak ktos go poczyta to mu sie odechciewa
                            do USA jechac smile"

                            Potwierdzam smile
                            • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 16:11
                              magdmaz napisała:

                              > "Maksio jest elementem antyemigracyjnym- jak ktos go poczyta to mu >sie
                              odechciewa do USA jechac smile"
                              >
                              > Potwierdzam smile

                              Zeby byla pelna jasnosc.Ja nikogo nie zachecam do emigracji i gdybym nie
                              wyjechal przed 1989 ,to po 1989 bym juz nie wyjechal.

                              Przy okazji przypomina mnie sie moja decyzja o emigracji.
                              Praktycznie nikt mnie nie namawial,ani nikt mnie nie odradzal.
                              Wniosek z tego musi byc taki,ze decyzja musi w danym czlowieku sama zakielkowac.
                              • wieczna-gosia Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 16:56
                                maksimum napisał:

                                > magdmaz napisała:
                                >
                                > > "Maksio jest elementem antyemigracyjnym- jak ktos go poczyta to mu >s
                                > ie
                                > odechciewa do USA jechac smile"
                                > >
                                > > Potwierdzam smile
                                >
                                > Zeby byla pelna jasnosc.Ja nikogo nie zachecam do emigracji i gdybym nie
                                > wyjechal przed 1989 ,to po 1989 bym juz nie wyjechal.
                                >
                                > Przy okazji przypomina mnie sie moja decyzja o emigracji.
                                > Praktycznie nikt mnie nie namawial,ani nikt mnie nie odradzal.
                                > Wniosek z tego musi byc taki,ze decyzja musi w danym czlowieku sama zakielkowac
                                > .

                                bardzo mi milo z tego powodu ze w tobie zakielkowala. Chociaz nowej ojczyznie
                                robisz antyreklame, no ale w kazdym panstwie musi byc pewien % niezbornych.
                        • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 16:11
                          kkokos napisała:

                          > i znowu karmicie trolla...

                          Mam nadzieje,ze nie znajdziesz zdjec moich dzieci w sieci,bo by cie szlag trafil.
                        • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 16:36
                          kkokos napisała:

                          > i znowu karmicie trolla...

                          Witam ulubienice publicznosci,ktora do szalu doprawadzaja rozsadne wpisy na
                          forum i ktora baaaaaaaaaaaaardzo zazdrosci innym zdolnych dzieci.
                      • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 16:33
                        diapanazy.ltd napisała:

                        > Twoje wątki można zatutułować : " Jak szczur wychowuje szczura"
                        >
                        > jesteś koleś klasycznym przedstawicielem gatunku.
                        -----------
                        Nie musisz udowadniac,ze najlepsze szkoly sa nie dla ciebie.
                        Dla jednych jest to normalka ,ze chodza do najlepszych szkol,a zazdrosnicy
                        nazywaja ich "szczurami".
                        Widziales ile chinskie "szczury" zdobyly zlotych medali na Olimpiadzie 2008 ??
                        sports.yahoo.com/olympics/beijing/medals
                        Zaloze sie,ze nimi pogardzasz.
                    • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 16:29
                      tolka11 napisała:

                      > >srednia praca
                      >
                      > A cóż to takiego wg ciebie? kryteria dochodowe decydują czy
                      > stanowisko?
                      > Czasami czytam twoje wynurzenia i odnoszę wrażenie, że gdyby po
                      > dobrej uczelni człowiek zrezygnował z dobrze płatnej pracy na dobrym
                      > stanowisku i wybrał srednio płatną, mało widoczną (np. praca z
                      > uposledzonymi dziecmi/dorosłymi) to w twoich oczach byłby kimś
                      > gorszym. Bo nie ma kasy, bo go nie widać/nie słychać o nim.
                      > A jakie to ma znaczenie?
                      -------------
                      Bardzo ciekawe zagadnienie.
                      Selekcja odbywa sie przez cale zycie,a nie konczy sie na studiach.
                      Ci, ktorzy chca malo widoczna prace,najwidoczniej sa malo odporni psychicznie i
                      pieniedze ich nie skusza by szarpac sobie nerwy za wieksza kase.
                      • wieczna-gosia Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 17:03
                        wszystko poniez Gatesa to slabi psychicznie frajerzy czy ktos sie jeszcze lapie?
                  • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 16:26
                    wieczna-gosia napisała:

                    > w Polsce tez zostawiaja- jesli dziecko sobie nie radzi mozna je >wyslac o rok
                    pozniej do pierwszej klasy.

                    Mowimy o czyms innym.
                    W Polsce tym,ze dziecko pojdzie wczesniej czy pozniej do szkoly rzadzi
                    psycholog,a w Stanach tego zupelnie nie ma.
                    W Polsce jest zatrzesienie psychologow dziececych,a w USA 99% dzieci szkolnych
                    na oczy nie widzialo psychologa.
                    Dzieciak ma 6 lat,idzie do szkoly bez cenzurki od psychologa i albo jest
                    dobry,sredni albo slaby.
                    To ze jest slaby wcale nie znaczy,ze trzeba go wziac do psychologa.
                    Jest po prostu mniej zdolny i to by bylo na tyle.

                    > W pierwszej klasie tez mozna zostawic co w praktyce
                    > sie nie zdarza bo ci, ktorzy gorzej sobie radzili- dorosli sobie w >zerowce
                    przez dwa lata i w pierwszej klasie juz sobie radza.

                    Czyli nie ma selekcji na lepsze klasy dla zdolniejszych dzieci i slabsze klasy
                    dla slabszych dzieci.
                    A to jest jedyny sposob na wylapywanie talentow.

                    Podsumowujac.
                    W Polsce wydaje sie bardzo duzo pieniedzy na to,by przecietny lub malo zdolny
                    dzieciak chodzil do jednej klasy z najzdolniejszymi.
                    A w Stanach poprzez selekcje jest pomoc tym,ktorzy ucza sie najlepiej i na koncu
                    bedzie pytaniebig_grinlaczego B.Gates nie urodzil sie w POlsce?
                    Jesli chcesz miec zdolnych ludzi,ktorzy beda przywodcami i pionierami
                    w wynalazczosci,to musisz ulatwic uczenie sie najzdolniejszym,a srednich i
                    slabych zostawic w spokoju.
                    • ratyzbona Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 16:43
                      JA mam tylko takie pytanie - skoro wyemigrowałeś przed 1989 rokiem i
                      dziatki swoje wysłałeś do szkół angielskich to skąd wiesz jak
                      funkcjonują szkoły Polskie? Skąd bierze się twoja głęboka wiedza na
                      ten temat? Bo jeśli tylko z forum to dostajesz obraz mocno wypaczony.
                      A co do dzielenia uczniów na dobrych i słabych - taki system mają w
                      Niemczech i już tego żałują. Nawet twój Bill Gates wyleciał z
                      uczelni i swój biznes rozkręcił w garażu - więc zasługa systemu
                      edukacyjnego USA jest tu taka że dali mu spokój.
                      Od wielków średni uczą się z wybitnymi. Każda próba różnicowania
                      szkół w zalezności od poziomu uczniów kończy się tym samym - mamy
                      szkoły dla bogatych i szkoły dla biednych. Zaiste bardzo rozsądny
                      sposób wyłapywania talentów
                      • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 17:51
                        ratyzbona napisała:

                        > JA mam tylko takie pytanie - skoro wyemigrowałeś przed 1989 rokiem >i dziatki
                        swoje wysłałeś do szkół angielskich to skąd wiesz jak
                        > funkcjonują szkoły Polskie?

                        Mam rodzine w Polsce i kupe znajomych i wszyscy oni maja dzieci chodzace do
                        szkol.Poza tym jezdze do Polski od czasu do czasu i rozmawiam z tymi ludzmi i
                        ich dziecmi.

                        > A co do dzielenia uczniów na dobrych i słabych - taki system mają w
                        > Niemczech i już tego żałują.

                        To ze "zaluja" to nie znaczy,ze robia cokolwiek dobrze.
                        W USA selekcja ma miejsce i nikt tego tutaj nie zaluje.
                        Przeciez to,ze najlepsze uniwersytety sa wlasnie w USA jest zasluga selekcji.
                        To moze wytlumacz mnie,jak zdolny dzieciak ma sie nauczyc czegos rzeczywiscie na
                        poziomie,jak wiekszosc klasy nie bedzie kumala o co chodzi?
                        Selekcja,to nie jest zaden moj wymysl.
                        Ona istnieje od kiedy zycie istnieje.Problem polega na tym,ze socjalistyczne i
                        lewicowe rzady zarzucaja selekcje na rzecz usredniania poziomu nauczania i wtedy
                        mlody Polak musi wyjezdzac na studia za granice,bo w Polsce niczego ciekawego
                        sie nie nauczy.

                        > Nawet twój Bill Gates wyleciał z
                        > uczelni i swój biznes rozkręcił w garażu - więc zasługa systemu
                        > edukacyjnego USA jest tu taka że dali mu spokój.

                        Najwidoczniej w swiecie doszedl do wniosku,ze w jego zyciu biznes jest
                        wazniejszy niz ukonczenie Harvardu i mial racje jak wiesz.
                        Poza tym,gdyby "wylecial" z Harvardu i poszedl na zasilek lub wrocil do
                        mamusi,to moznaby narzekac,ale on porzucil Harvard na rzecz wlasnego biznesu.

                        > Od wielków średni uczą się z wybitnymi.

                        Niestety nie masz racji.
                        Szkoly byly dla sredniakow,a najlepsi mieli prywatnych nauczycieli,tak jak teraz
                        maja prywatne szkoly.

                        Innosc USA polega na tym,ze sa rankingi szkol i do wszystkich lepszych gimnazjow
                        i liceow trzeba zdawac egzaminy.

                        > Każda próba różnicowania
                        > szkół w zalezności od poziomu uczniów kończy się tym samym - mamy
                        > szkoły dla bogatych i szkoły dla biednych. Zaiste bardzo rozsądny
                        > sposób wyłapywania talentów

                        A od kiedy to biedni sa inteligentni?
                        webreprints.djreprints.com/wsj_tuition_040104.pdf
                        W pierwszej 9-tce najlepszych szkol w USA masz 5 szkol z NYC.
                        Zauwaz tez ,ze 9-ta (Hunter C.H.S.) jest szkola publiczna,do ktorej Monika chce
                        zdawac egzanimy w styczniu 2009.
                        Troche nizej na tej liscie jest rowniez Stuyvesant HS.


                    • wieczna-gosia Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 16:58
                      > Czyli nie ma selekcji na lepsze klasy dla zdolniejszych dzieci i slabsze klasy
                      > dla slabszych dzieci.
                      > A to jest jedyny sposob na wylapywanie talentow.
                      >
                      ja tworzenie gett tez.
                      • maksimum Re: Gdybym poslal Monike rok wczesniej do szkoly. 23.08.08, 17:53
                        wieczna-gosia napisała:

                        > > A to jest jedyny sposob na wylapywanie talentow.
                        > >
                        > ja tworzenie gett tez.

                        A czy masz w planach rzadowych jakiegokolwiek kraju "tworzenie gett"?

                        Rzady gett nie tworza,to ludzie tworza getta,bo im sie w nich dobrze zyje.
                    • wieczna-gosia problem gatesa 23.08.08, 17:00
                      na 300 milionow ludzi jeden Gates daj chlopakowi spokoj wreszcie smile
    • peliczapla Re: Maksimum 23.08.08, 18:51
      Zakładam, że Ty i Twoje dzieci jesteście prawdziwi. Twoje wpisy dowodzą, że
      jesteś niezwykle zaangażowany w planowanie edukacji córki i syna, w śledzenie
      rankingów, przeżywasz i komentujesz decyzje innych rodziców (niejaka Kowalska),
      postępy i dokonania innych dzieci (niejaki Łukasz Zbylut). Mam w związku z tym
      pytanie (właściwie to parę). Czy Ty na co dzień tak żarliwie kibicujesz dzieciom
      w ich szkolnych sprawach, przeżywasz to wszystko? A czy dzieci dotrzymują Ci
      kroku w tych ambitnych projektach, czy tylko są ich wykonawcami? Czy są
      rzeczywiście tak zdolne i chętne do szturmu na prestiżowe uczelnie, czy raczej
      to Ty w nich to indukujesz? Nie boisz się, że za wiele takiej "trenerskiej"
      postawy u Ciebie może je jakoś zablokowac, zaszczuc? Co by się stało, gdyby
      któreś z nich nie sprostało któremuś etapowi tej misternej edukacyjnej
      układanki? Albo gdyby widac było, że sprostanie mu kosztuje je nadmiernie wiele
      wysiłku? I wreszcie: czy rzeczywiście ukończenie dobrego uniwersytetu jest nadal
      w Stanach prostą i oczywistą drogą do kariery i pieniędzy? Nie zetknąłeś się z
      takim zjawiskiem, jak wypaleni, znerwicowani, zniechęceni absolwenci
      prestiżowych kierunków, którzy nie mają już siły ani ochoty na karierę ani
      żadnych ciekawych pomysłów na przyszłośc? Zapewniam, że żadne z tych pytań nie
      jest podszyte ironią ani żadnym domniemaniem (typu: Twoje dzieci nie są dośc
      zdolne, nakręcasz je niepotrzebnie, skończą jako frustraci). Szczerze pytam
      (czyli podkarmiam Cię) smile
      • ratyzbona Re: Maksimum 23.08.08, 20:39
        maksimum jak ktoś jest naprawdę zodlny to mu cała klasa nie
        przeszkodzi żeby zdolnym być. Z resztą skąd idiotyczne założenie że
        zdolny jest zdolny ze wszystkiego? Na lekcjach polskiego może i
        byłam geniuszem ale na lekcjach matematyki nauczyciel dostawał ataku
        smiechu ilekroć widział moją kartkówkę. Co zrobisz z takimi ?
        Wyrzucisz ich? Bo jeśli tak to bardzo mi przykro ale stracisz te
        swoje wybitne talenty których tak zawzięcie szukasz. Co do
        nauczania - najlepszą edukacje zawsze dostawali najzamożniejsi- nic
        w tym dziwnego. Do szkoły nie chodzili śrendiacy tylko ci których
        nie stać bylo na prywantnych nauczycieli. Dziś jest podobnie - za
        Harvard się płaci więc idą tam ci których stać. taka prawda chcesz
        dzielić uczniów na dobrych i złych dzielisz ich przede wszystkim pod
        względem miejsca zamieszkania i grubości portfela rodziców. Zaiste
        demokratyczne.
        • maksimum Re: Maksimum 23.08.08, 23:11
          ratyzbona napisała:

          > maksimum jak ktoś jest naprawdę zodlny to mu cała klasa nie
          > przeszkodzi żeby zdolnym być.

          Niestety nie masz racji.
          Sa tacy ludzie jak piszesz i do nich nalezy Łukasz Zbylut,o ktorym pisalem w
          innym miejscu.
          Nie dosc,ze chlopak jest niesamowicie zdolny,to jeszcze ma motywacje by byc
          najlepszym nie tylko w swojej szkole.
          Takie cechy sa rzadko spotykane i moje dzieci do tej grupy nie naleza.
          Moje dzieci sa zdolne,ale nie maja w sobie takiej samodyscypliny,jaka posiada
          Lukasz Zbylut.

          > Z resztą skąd idiotyczne założenie że
          > zdolny jest zdolny ze wszystkiego? Na lekcjach polskiego może i
          > byłam geniuszem ale na lekcjach matematyki nauczyciel dostawał >ataku smiechu
          ilekroć widział moją kartkówkę.

          Mialabys problemy na egzaminach w USA,bo tu bardzo wazny jest logical reasoning.
          Z drugiej strony na pewno znalazlabys szkole,w ktorej moglabys wykazac sie.

          > Co zrobisz z takimi ?
          > Wyrzucisz ich?

          Tu nie chodzi o wyrzucanie,ale o znalezienie swojego miejsca w spoleczenstwie.To
          Ty masz sie starac by brylowac tam i w tym,w czym jestes najlepsza.

          > Dziś jest podobnie - za
          > Harvard się płaci więc idą tam ci których stać. taka prawda chcesz
          > dzielić uczniów na dobrych i złych dzielisz ich przede wszystkim pod
          > względem miejsca zamieszkania i grubości portfela rodziców. Zaiste
          > demokratyczne.

          Wiekszosc studentow zaciaga pozyczki na czas studiow a po studiach te pozyczki
          splaca,czyli zdolny student z biednej rodziny tez moze studiowac na Harvardzie.
          Nie wiem ,jak bogaty jest Lukasz Zbylut,ale nic nie mowil o problemach
          finansowych studiowania na Harvardzie.
      • maksimum Re: Maksimum 23.08.08, 22:57
        peliczapla napisała:

        > Czy Ty na co dzień tak żarliwie kibicujesz dzieciom
        > w ich szkolnych sprawach, przeżywasz to wszystko?

        Nie,na codzien nie zajmuje sie tym niemal zupelnie.
        Dopiero jak przychodza egzaminy do JH czy HS.

        > A czy dzieci dotrzymują Ci
        > kroku w tych ambitnych projektach, czy tylko są ich wykonawcami?

        Mniej wiecej dotrzymuja.

        > Czy są rzeczywiście tak zdolne i chętne do szturmu na prestiżowe >uczelnie,
        czy raczej to Ty w nich to indukujesz?

        Sa zdolne i chca chodzic do najlepszych szkol.Problem w tym,ze oboje sa late
        bloomers i te najwyzsze zdolnosci przyjda do nich troche pozniej.Poza tym nie sa
        tak pracowite jak wiekszosc dzieci z ktorymi chodza do szkoly.

        > Nie boisz się, że za wiele takiej "trenerskiej"
        > postawy u Ciebie może je jakoś zablokowac, zaszczuc?

        Tego trenowania jest bardzo malo w porownaniu z tym,co inne dzieci robia.
        Gralismy w tenisa,co latem zdarza sie nam 3 razy w tygodniu i Monika zaczela
        skakac z radosci,bo po raz pierwszy zobaczyla na kortach dziewczynke i chlopca
        ze swojej klasy.A ten chlopak,Eric jest najlepszym uczniem w klasie i dostal sie
        z bardzo dobrymi wynikami do obu najlepszych JH na Brooklynie-co sie bardzo
        rzadko zdarza.
        Bedzie chodzil razem z Monika do IS-187 ale on mial wynik ponad 3.000
        a Monika tylko 2,753.
        Moj syn chodzil do szkolki letniej by przygotowac sie do egzaminow do Stuyvesant
        HS i spotkal tam wlasnie Erica.
        Po jaka cholere ten Eric chodzil w wakacje do szkoly,jak on juz dostal sie do
        najlepszej JH na Brooklynie?
        Nie musze chyba dodawac,ze ta dwojka ,ktora spotkalismy na kortach to Chinczycy.
        Poza tym Eric chodzi 2x w tyg na plywalnie,2x w tyg na muzyke,bo gra w
        orkiestrze i moze jeszcze cos.
        W tenisa gral lepiej niz Monika.

        > Co by się stało, gdyby
        > któreś z nich nie sprostało któremuś etapowi tej misternej >edukacyjnej układanki?

        Syn nie dostal sie do Stuyvesant HS lecz do Brooklyn Tech. i tragedii nie
        bylo.Sprobuje jeszcze raz.

        > Albo gdyby widac było, że sprostanie mu kosztuje je nadmiernie >wiele wysiłku?

        I tu zawsze pod reka mam Erica,ktory wklada duuuuuuuzo wiecej wysilku i ma duzo
        lepsze rezultaty.
        To nie jest tak,ze my sie probujemy rzucac z motyczka na slonce,po prostu moje
        dzieciaki nie sa tak pracowite i zdyscyplinowane jak Chinczycy z ktorymi chodza
        do szkoly.

        > I wreszcie: czy rzeczywiście ukończenie dobrego uniwersytetu jest >nadal w
        Stanach prostą i oczywistą drogą do kariery i pieniędzy?

        Najlepsza droga zawsze byl i jest wlasny biznes,ale do niego trzeba wlasnie
        dorosnac w dobrej szkole i uniwersytecie.

        > Nie zetknąłeś się z
        > takim zjawiskiem, jak wypaleni, znerwicowani, zniechęceni absolwenci
        > prestiżowych kierunków, którzy nie mają już siły ani ochoty na >karierę ani
        żadnych ciekawych pomysłów na przyszłośc?

        O tym mozna ksiazki pisac,a ja na razie widze ze pracowitoscia i
        zdyscyplinowanie mozna bardzo daleko zajsc.

        > Zapewniam, że żadne z tych pytań nie
        > jest podszyte ironią ani żadnym domniemaniem

        To mnie w zaden sposob nie rusza,bo ja zyje dla siebie i dla dzieci i kazdy ma
        prawo miec swoje sady.

        PS.Domyslam sie,ze Eric bedzie chcial isc do Hunter College High School
        en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
        Monika tez chce tam isc i probuje ja przygotowac w domu.
        • peliczapla Re: Maksimum 24.08.08, 00:31
          > To mnie w zaden sposob nie rusza,bo ja zyje dla siebie i dla dzieci

          Ależ domyślam się. Wolałam podkreślic brak ironii tylko po to, żeby uniknąc
          ewentualnego ironizowania z Twojej strony zamiast rzeczowych odpowiedzi. Za
          odpowiedzi zresztą dziękuję. Interesujące.

          > Monika tez chce tam isc i probuje ja przygotowac w domu.

          Dużo czasu Wam to zajmuje? Możesz sobie pozwolic czasowo na takie zobowiązanie,
          jak regularne przygotowanie córki do egzaminu? A zdarza się w ogóle, żeby
          dziecko zdało taki egzamin bez pozaszkolnej pomocy osoby dorosłej? Bez
          korepetycji, krótko mówiąc?
          • maksimum Re: Maksimum 24.08.08, 05:54
            peliczapla napisała:

            > Dużo czasu Wam to zajmuje?

            Ja bym chcial,zeby to byla 1 godzina dziennie,a teraz w czasie wakacji nawet
            wiecej,bo sam egzamin trwa 3 godziny i jest wyczerpujacy jak na 11-latkow.
            Niestety Monika jest leniwa i slabo zdyscyplinowana.Domyslam sie,ze ja tez taki
            bylem w jej wieku,wiec nie mam za bardzo kogo winic.

            > Możesz sobie pozwolic czasowo na takie zobowiązanie,
            > jak regularne przygotowanie córki do egzaminu?

            Mnie to zabiera mniej czasu niz jej,bo ja wyszukuje ksiazki z ktorych ma sie
            uczyc ,oraz daje jej testy do zrobienia,ktore pozniej sprawdzam.Prawidlowe
            odpowiedzi sa w ksiazce,wiec nie analizuje kazdego zadania,tylko te,ktore ona
            zle zrobi.
            Ksiazki kupuje na internecie,wiec to tez nie zajmuje mnie duzo czasu.
            www.amazon.com/Prepare-COOP-TACHS-Barrons-Tachs/dp/0764127810/ref=pd_sim_b_2
            Mimo,ze ten egzamin jest w 6 klasie,to jest na poziomie 8 klasistow.
            Testy COOP i TACHS sa prostsze,wiec daje jej HSPT-co znaczy high school
            placement test.
            Matematyka jest tam stosunkowo prosta,ale angielski jest bardzo
            trudny,szczegolnie dla dziecka ,gdzie w domu nie rozmawia sie po angielsku na
            codzien.
            Monika matematyke juz robi na 90%,ale angielski tylko na 70%.
            Wprawdzie dyrektorka z chinskiej szkoly powiedziala mi,ze trzeba miec
            minimum 80% by zdac egzamin,to ja mysle,ze bez 85% nie ma co tam szukac.Poza tym
            uwaga na tescie skupiona jest na angielskim,wiec trzeba miec z niego minimum 80%.

            > A zdarza się w ogóle, żebe
            > dziecko zdało taki egzamin bez pozaszkolnej pomocy osoby dorosłej? > Bez
            korepetycji, krótko mówiąc?

            Znam kilka osob,ktore zdaly do Hunter C HS i wszystkie mialy pomoc pozaszkolna.
            Ja obracam sie glownie w polsko-chinsko-rosyjskim towarzystwie,bo takie wlasnie
            dzieci chodza z moimi do szkoly i u zadnego z nich angielski nie jest pierwszym
            jezykiem.
            Wyobrazam sobie,ze w profesjonalnych rodzinach,gdzie w domu posluguja sie
            nienagannym angielskim na wysokim poziomie jest to mozliwe,by dziecko bez pomocy
            pozaszkolnej zdalo.Pozostaje wtedy inny problem,ze do matematyki trzeba sie
            samemu przygotowac,bo wykracza ona poza program 6 klasy.

            Dzieki za bardzo ciekawe pytania.
            Pozdr Maciej.
            • maksimum Re: Maksimum 24.08.08, 06:06
              Jedno z pytan z matematyki na Hunter C HS.
              1-The next number in the series using base two is 1000,1001,1010,1011,
              a)1100
              b)1110
              c)1101
              d)1111
              e) None of the above.

              Inne pytanie tego samego typu.
              2)432(base five) is equal to what numeral in base 10?
              a)210
              b)105
              c)202
              d)117
              e)None of these.

              Zauwaz,ze jest 5 odpowiedzi,a ostatnia z nich nie pozwala Ci zgadywac.Czyli nie
              mozesz skorzystac z takiej sytuacji,ze wiesz ze dzwonia,ale nie wiesz w ktorym
              kosciele.
              Moje dzieci sa dosc dobre w zgadywaniu.Sym jesli nie jest pewien,to potrafi
              zgadnac 7-8 odpowiedzi na 10.
          • evee1 Re: Maksimum 25.08.08, 05:10
            > Dużo czasu Wam to zajmuje? Możesz sobie pozwolic czasowo na takie
            zobowiązanie,
            > jak regularne przygotowanie córki do egzaminu? A zdarza się w
            ogóle, żeby
            > dziecko zdało taki egzamin bez pozaszkolnej pomocy osoby dorosłej?
            Bez
            > korepetycji, krótko mówiąc?
            To moze ja odpowiem smile). Co prawda ja mieszkam w Australii, ale
            system edukacyjny tutaj jest blizszy amerykanskiemu niz polskiemu i
            ja rozumiem o czym maksio pisze.
            Moja corka zdala wlasnie egzamin do najlepszej szkoly sredniej w
            Melbourne, ktora zaczyna sie od 9, a nie jak wszystkie inne szkoly
            srednie, od 7 klasy. Wysoka lokata tez szkoly jest glownie zwiazana
            z tym, ze jest to jedyna szkola, do ktorej zdaje sie egzamin i z
            marszu ida tam dzieci, ktore sa znacznie ponad przecietna.
            Moja corka geniuszem nie jest. Ale jest dosc zdolna, bardzo szybko
            sie uczy i nie ma wstretu do uczenia sie, ale do mola ksiazkowego
            baaaardzo jej daleko. Najchetniej to jezdzilaby konno smile).
            Zazwyczaj lekcje odwala w 10 minut i nie dlatego, ze taka szybka,
            tylko dlatego, ze wiekszosc robi w szkole i w ogole malo w jej
            szkole zadaja. To tak zeby Wam nakreslic jaka jest.
            Jej przygotowanie do zdawania egzaminow wbrew pozorom nie polegalo
            na uczeniu sie materialu, ale glownie na tym jak zdaje sie taki
            egzamin. A egzamin trywialny nie byl. Mial szesc czesci - verbal
            reasoning, mathematical reasoning (nie bardzo wiem jak to okreslic
            po polsku), matematyka, czytanie ze zrozumieniem (reading
            comprehension) i dwa eseje do napisania - jeden na zadany temat (na
            ogol w formie "przedyskutuj aspekty za i przeciw jakiegos
            problemu"), a drugi polegal na napisaniu historyjki w oparciu o
            jakies dwa podane zdjecia czy rysynki (creative writing). I dziecie
            musialo sie nauczyc za pomoca praktyki jak sie pisze eseje, zeby
            zaplanowac, napisac go i (co bardzo istotne!) skonczyc w okreslonym
            czasie, jaka strategie przyjac w odpowiadaniu na pytania w tescie,
            tak zeby w zadanym czasie na jak najwieksza ilosc pytan postarac sie
            odpowiedziec prawidlowo. Oczywiscie w ramach tych cwiczen
            ugruntowala tez sobie material z matematyki, ale akurat w przypadku
            dwoch pierwszych testow (verbal i mathematical reasoning) to jest to
            cos czego trudno sie nauczyc, bo to jest test na zdolnosci (ability
            test), a nie na wiedze. Wymaga to szerokiej znajomosci slownictwa,
            zaleznosci miedzy slowami (klucz do zamka ma sie tak jak atrament do
            a) olowka b) komputera c) ksiazki d) piora), umiejetnosci
            klasyfikowania i dedukcji (na przyklad z podanego tekstu trzeba
            wywnioskowac odpowiedz, tej odpowiedzi nie ma szansy sie znac, a nie
            jest ona podana wprost w tekscie). I to nie sa umiejetnosci, ktorych
            da sie tak latwo nauczyc, bo w mozgu albo styka, albo nie smile.
            Ja zreszta wyszlam z zalozenia i wydaje mi sie z tego co maksimum
            pisze, ze on ma podobne podejscie (ale moge sie mylic), ze nie ma co
            za bardzo jej gnebic, bo po pierwsze straci chec do nauki w ogole, a
            poza tym jakby od lat byla zaprzagnieta w kierat i pracowala na
            maksimum swoich mozliwosci (w czym faktycznie celuja i u nas
            Chinczycy) i wreszcie dostala sie do upragnionej szkoly na bardzo
            wysokiem poziomie, to w ktoryms momencie nie wytrzymalaby presji i
            sytuacja by ja przerosla. A tak jak zdala pracujac na 70% swoich
            mozliwosci, to ma jeszcze zapas sil i pracowitosci, zeby sie
            przylozyc do nauki i cos osiagnac jak bedzie miala motywacje i
            bedzie to robic jednoczesnie nie wypruwajac z siebie flakow.
            Co do wczesniejszego posylania do szkoly mam akurat odmienne zdanie
            do maksimuma - jestem zdecydowanie za. To znaczy w Polsce, bo
            uwazam, ze 7 lat, to strasznie pozno na zaczynanie szkoly, tym
            bardziej, ze prawie czla Europa robi to wczesniej. No, ale ja moge
            miec skrzywiona opinie, bo sama zaczelam szkole majac ledwo 6 lat, a
            mature zdawalam nie majac jeszcze 18 lat. Ale podobnie jak jedna z
            przedmowczyn zauwazylam, ze tak sie skladalo, ze inni
            moi "przedwczesni" koledzy i kolezanki zawsze byli jednymi z
            najlepszych uczniow w klasie.
            --
            W mózgu kobiety jest taka maleńka komórka, w której mieszczą sie
            setki par butów.
            • maksimum Re: Maksimum 25.08.08, 06:41
              evee1 napisała:

              > Moja corka zdala wlasnie egzamin do najlepszej szkoly sredniej w
              > Melbourne, ktora zaczyna sie od 9, a nie jak wszystkie inne szkoly
              > srednie, od 7 klasy. Wysoka lokata tez szkoly jest glownie zwiazana
              > z tym, ze jest to jedyna szkola, do ktorej zdaje sie egzamin i z
              > marszu ida tam dzieci, ktore sa znacznie ponad przecietna.

              W Stanach HS zaczyna sie od 9 klasy,a TYLKO jedna szkola w calych
              Stanach,wlasnie Hunter College HS zaczyna sie od 7 klasy.
              Roznica miedzy Melbourne a NYC jest taka,ze w NYC jest 9 wyspecjalizowanych HS i
              do kazdej zdaje sie egzamin.
              en.wikipedia.org/wiki/Specialized_High_Schools_of_New_York_City
              Oczywiscie do wiekszosci z nich jest ten sam egzamin,a w zaleznosci od ilosci
              punktow dostajesz sie do najlepszej-Stuyvesant HS lub jednej z pozostalych.
              Hunter College HS natomiast nie podlega pod NYC Dept of Education i ma swoj
              bardzo trudny egzamin.
              en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
              Do tych 9 wyspecjalizowanych szkol ze Stuyvesant na czele moze podchodzic
              kazdy,kto mieszka i uczy sie w NYC,to na egzamin do Hunter C HS sa zapraszani
              tylko najlepsi uczniowie z podstawowek,ktorzy maja ponad 90% z egzaminow stanowych.
              "For example, in 2007, sixth grade students who wished to enter Hunter during
              the 2007-2008 school year must have had achieved scores of 705 out of 795 on the
              CTB Reading test and 732 out of 800 on the TEM Math test, both taken in fifth
              grade."

              Poza tymi 10 szkolami(HS) jest jeszcze Baruch College Campus HS
              en.wikipedia.org/wiki/Baruch_College_Campus_High_School
              do ktorego nie ma egzaminow,ale trzeba byc bardzo dobrym z testow stanowych by
              byc przyjetym.
              Ranking trzech najlepszych wygladalby tak:
              1-Hunter C HS
              2-StuyvesantHS
              3-Baruch CC HS

              > Moja corka geniuszem nie jest. Ale jest dosc zdolna, bardzo szybko
              > sie uczy i nie ma wstretu do uczenia sie, ale do mola ksiazkowego
              > baaaardzo jej daleko. Najchetniej to jezdzilaby konno smile).
              > Zazwyczaj lekcje odwala w 10 minut i nie dlatego, ze taka szybka,
              > tylko dlatego, ze wiekszosc robi w szkole i w ogole malo w jej
              > szkole zadaja. To tak zeby Wam nakreslic jaka jest.

              Moja corka jest bardzo podobna,ale gwarantuje Ci,ze bez dodatkowego
              przygotowania pozaszkolnego do zadnego z w/w 11 HS w NYC by sie nie dostala.
              Tu konkurencja jest piekielna wlasnie ze strony Chinczykow,ktorzy jednoczesnie
              chodza do dwoch szkol,swojej chinskiej i normalnej amerykanskiej.
              W najlepszych szkolach jest 50% Chinczykow.

              > Co do wczesniejszego posylania do szkoly mam akurat odmienne zdanie
              > do maksimuma - jestem zdecydowanie za.

              Widzisz,tu w NYC do wszystkich lepszych gimnazjow(6-8 klasa)tez sa egzaminy
              wstepne i nie ma mowy,zeby Monika dostala sie do najlepszego gimnazjum na
              Brooklynie,gdyby do szkoly poszla rok wczesniej.
              Na 300 miejsc w najlepszym gimnazjum bylo 3.000 chetnych.Dzieciaki cale wakacje
              do szkoly chodza by przygotowac sie do takiego egzaminu.
              Dla przypomnienia,Brooklyn ma 2,5 mln ludzi i jest wielkosci Nelbourne.

              > To znaczy w Polsce, bo
              > uwazam, ze 7 lat, to strasznie pozno na zaczynanie szkoly, tym
              > bardziej, ze prawie czla Europa robi to wczesniej. No, ale ja moge
              > miec skrzywiona opinie, bo sama zaczelam szkole majac ledwo 6 lat, a
              > mature zdawalam nie majac jeszcze 18 lat. Ale podobnie jak jedna z
              > przedmowczyn zauwazylam, ze tak sie skladalo, ze inni
              > moi "przedwczesni" koledzy i kolezanki zawsze byli jednymi z
              > najlepszych uczniow w klasie.
              ----------
              Nie mozesz porownywac poziomu edukacji w Polsce z tym w Stanach,szczegolnie,ze
              najlepsze szkoly w USA sa wlasnie w NYC.
              Popatrz sobie ile jest uniwersytetow spoza USA w pierwszej 50-tce swiatowych.
              www.webometrics.info/top4000.asp
              Ten,kto nie wysyla dzieci w NYC do szkol,nawet sobie nie zdaje sprawy z tego
              jaka tu jest konkurencja.
              • evee1 Re: Maksimum 25.08.08, 07:12
                maksimum napisał:

                > Moja corka jest bardzo podobna,ale gwarantuje Ci,ze bez dodatkowego
                > przygotowania pozaszkolnego do zadnego z w/w 11 HS w NYC by sie
                nie dostala.
                > Tu konkurencja jest piekielna wlasnie ze strony Chinczykow,ktorzy
                jednoczesnie
                > chodza do dwoch szkol,swojej chinskiej i normalnej amerykanskiej.
                > W najlepszych szkolach jest 50% Chinczykow.
                W tej szkole, do ktorej idzie moja cora jest ich 75% smile). No, ale w
                Australii generalnie jest duzo Chinczykow i Hindusow. Z tynm, ze
                faktycznie oni bardzo cenia sobie wyksztalcenie, znacznie bardziej
                niz australijczycy, no ale nie kazdy musi byc lekarzem czy
                prawnikiem.

                > > Co do wczesniejszego posylania do szkoly mam akurat odmienne
                zdanie
                > > do maksimuma - jestem zdecydowanie za.
                >
                > Widzisz,tu w NYC do wszystkich lepszych gimnazjow(6-8 klasa)tez sa
                egzaminy
                > wstepne i nie ma mowy,zeby Monika dostala sie do najlepszego
                gimnazjum na
                > Brooklynie,gdyby do szkoly poszla rok wczesniej.
                > Na 300 miejsc w najlepszym gimnazjum bylo 3.000 chetnych.Dzieciaki
                cale wakacje
                > do szkoly chodza by przygotowac sie do takiego egzaminu.
                U J. na egzaminie bylo prawie 2000 dziewczyn, z czego tylko 200 sie
                dostalo, wiec tez nie bylo to takie proste smile). Corka bardzo sie
                cieszy, ze jej sie udalo, a my z nia. Oboje z mezem podejrzewamy, ze
                gdyby corka byla w klasie zgodnie ze swoim wiekiem (z racji naszych
                przeprowadzek jest do przodu o jeden rok i niedawno skonczyla 13
                lat), to pewnie byloby jej nieco latwiej, bo bylaby juz bardziej
                dojrzala. Jak narazie ona najbardziej przezywa to, ze o rok pozniej
                bedzie miala prawo jazdy smile).

                > Nie mozesz porownywac poziomu edukacji w Polsce z tym w
                > Stanach,szczegolnie,ze najlepsze szkoly w USA sa wlasnie w NYC.
                Nie wiem, to zalezy co sie porownuje.

                > Ten,kto nie wysyla dzieci w NYC do szkol,nawet sobie nie zdaje
                > sprawy z tego jaka tu jest konkurencja.
                Ale w Stanach jest 600 milionow (czy 800 - nie sledze przyrostu
                naturalnego w USA) i sto razy wiecej szkol i uniwersytetow i dlatego
                jest tam zupelnie inna skala, wiec w zasadzie masz racje. Z drugiej
                strony nie wszyscy z calych Stanow pchaja sie do szkol w NYC. No i
                jak sam piszesz tych swietnych szkol jest wiecej niz jedna - prawo
                skali.
                Wiem, jestem za, a nawet przeciw smile).

                Poza tym ja uwazam, ze jezeli ktos jest inteligentny i miesci sie w
                5% populaji (to przyklad jedynie), to bedzie taki w Polsce, w
                Australii i w Stanach. Chyba ze zakladasz, ze statystyczny rozklad
                poziomu inteligencji i zdolnosci jest nizszy w Polsce niz w Stanach.
                • maksimum Re: Maksimum 25.08.08, 18:56
                  evee1 napisała:

                  > > W najlepszych szkolach jest 50% Chinczykow.
                  > W tej szkole, do ktorej idzie moja cora jest ich 75% smile).

                  To widze,ze Chinczycy wam tez zafundowali rewolucje kulturalna!
                  Ja osobiscie bardzo sie z tego ciesze,ze Chinczycy wyparli rosyjskojezycznych,bo
                  sa spokojniejsi i bardziej pracowici,a nie licza glownie na talent jak Slowianie.

                  > > Na 300 miejsc w najlepszym gimnazjum bylo 3.000 chetnych.

                  > U J. na egzaminie bylo prawie 2000 dziewczyn, z czego tylko 200 sie
                  > dostalo, wiec tez nie bylo to takie proste smile).

                  Tym bardziej ,ze na UJ moga zdawac uczniowie spoza Krakowa,a do gimnazjum Moniki
                  mogly zdawac TYLKO uczniowie z tej dzielnicy Brooklyna,gdzie ta szkola jest.

                  > Corka bardzo sie cieszy, ze jej sie udalo, a my z nia.

                  Jesli zdala bez pozaszkolnego przygotowania,to rzeczywiscie jest rewelacyjna.

                  > Z drugiej
                  > strony nie wszyscy z calych Stanow pchaja sie do szkol w NYC.

                  Okazuje sie,ze jednak tak!
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=37673622&a=82027768
                  "Out-of-state applications at CUNY colleges have soared nearly 20 percent this
                  summer compared to last year, as the university system experiences record
                  growth, The Post has learned."
                  ----------
                  Mayor M.Bloomberg dokonal rewolucji w szkolnictwie NYC i teraz do NYC
                  do szkol i uniwersytetow pchaja sie ludzie z calych Stanow.
                  Jeszcze 10 lat temu Brooklyn College byl posmiewiskiem,a teraz jest sie tam
                  trudno dostac.
                  20 lat temu poziom NYU byl wrecz taki-sobie,a teraz NYU jest najpopularniejszym
                  uniwersytetem w USA.
                  Za pare lat bedzie lepszy od Harvardu.

                  > Poza tym ja uwazam, ze jezeli ktos jest inteligentny i miesci sie w
                  > 5% populaji (to przyklad jedynie), to bedzie taki w Polsce, w
                  > Australii i w Stanach. Chyba ze zakladasz, ze statystyczny rozklad
                  > poziomu inteligencji i zdolnosci jest nizszy w Polsce niz w >Stanach.
                  ---------
                  To juz jest temat na oddzielne rozpracowanie,ale nie uwazam,tak jak Ty.
                  • tolka11 Re: Maksimum 26.08.08, 15:23
                    >Ci, ktorzy chca malo widoczna prace,najwidoczniej sa malo odporni
                    psychicznie i
                    pieniedze ich nie skusza by szarpac sobie nerwy za wieksza kase.

                    Współczuję kryteriów. Podaję przykład: w USA praca z głęboko
                    upośledzonymi jest świetnie płatna. Niestety mało spektakularna, a
                    efekty niezauważalnie dla postronnych. I do tej dobrze płatnej pracy
                    jest wielu chętnych, psychicznie wytrzymuje i zostaje 1 na 50. Jak
                    mawia moja koleżanka: łatwiej wytrzymać w wyścigu szczurów niż w
                    ośrodku z dziećmi upośledzonymi.
                    • wieczna-gosia Re: Maksimum 26.08.08, 16:33
                      Tolka jestem pewna ze Gates zarabia wiecej.
                      • tolka11 Re: Maksimum 26.08.08, 21:32
                        O to, to. Zresztą Max i tak nie łapie.
                        • maksimum Re: Maksimum 26.08.08, 21:48
                          tolka11 napisała:

                          > O to, to. Zresztą Max i tak nie łapie.

                          A co tu jest do lapania?
                          W Polsce na pedagogike specjalna ida najwieksze niemoty,ktore sie nigdzie
                          indziej i tak by nie dostaly,a ze pozniej w pracy wysiadaja,to co w tym dziwnego.
                          Chyba nie chcesz mnie przekonac,ze one moglyby lepsze studia skonczyc i pracowac
                          w lepszym zawodzie?
                          • wieczna-gosia Re: Maksimum 26.08.08, 22:33
                            eee... wiesz maks- w polsce praca z niepelnosprawnymi nie jest dobrze platna
                            wiec tolka pisala o USA. Chyba ze tam laduja absolwenci WSPS, co jest mozliwe bo
                            3 absolwentki pedagogiki znam i wszystkie trzy pojechaly do USA i pracowaly w
                            zawodzie. Jedna wrocila. Na miernote zadna nie wygladala ale ja z Polski jestem
                            to sie nie znam smile
                            • maksimum Re: Maksimum 27.08.08, 05:10
                              wieczna-gosia napisała:

                              > eee... wiesz maks- w polsce praca z niepelnosprawnymi nie jest >dobrze platna
                              wiec tolka pisala o USA.

                              I tak jej odpowiedzialem.Nie zorientowalas sie?
                              Wydatki na pedagokike specjalna sa duze,co nie znaczy,ze nauczycielom sie duzo
                              placi.Po prostu w jednej klasie specjalnej sa trzy nauczycielki a w normalnej
                              jedna i stad wydatki na szkolnictwo specjalne sa 3x wyzsze niz na normalne
                              szkonictwo.

                              > Chyba ze tam laduja absolwenci WSPS, co jest mozliwe bo
                              > 3 absolwentki pedagogiki znam i wszystkie trzy pojechaly do USA i pracowaly w
                              > zawodzie. Jedna wrocila. Na miernote zadna nie wygladala ale ja z >Polski
                              jestem to sie nie znam smile

                              Ja tez kilka znam i mam na ten temat zdanie wyrobione.
                              Chyba ze jako miernik inteligencji chce wziac wypowiedzi "luc" ktory nie
                              odroznia programu rozrywkowego od faktow ujetych w dane statystyczne.
                              Bo to jest poziom slabej matury ,z trudem osiagnietej gdzies na prowincji.
                              • wieczna-gosia Re: Maksimum 27.08.08, 11:51
                                Maksiu z twojej perspektywy to my wszyscy jestesmy na glebokiej prowincji wiec
                                nie powinna sie dziewczyna stresowac.
                    • maksimum Re: Maksimum 26.08.08, 21:45
                      tolka11 napisała:

                      > >Ci, ktorzy chca malo widoczna prace,najwidoczniej sa malo odporni
                      > psychicznie i
                      > pieniedze ich nie skusza by szarpac sobie nerwy za wieksza kase.
                      >
                      > Współczuję kryteriów. Podaję przykład: w USA praca z głęboko
                      > upośledzonymi jest świetnie płatna.

                      Nie przesadzaj.Srednia krajowa.

                      > Niestety mało spektakularna, a
                      > efekty niezauważalnie dla postronnych.

                      Efektow nie ma prawie zadnych.

                      > I do tej dobrze płatnej pracy
                      > jest wielu chętnych, psychicznie wytrzymuje i zostaje 1 na 50.

                      Za to studia w tym kierunku sa latwe do skonczenia i wszyscy sie na nie pchaja,a
                      ze pozniej pracy nie lubia to juz nie ma znaczenia,bo dyplom ukonczenia studiow
                      maja w kieszeni.

                      > Jak
                      > mawia moja koleżanka: łatwiej wytrzymać w wyścigu szczurów niż w
                      > ośrodku z dziećmi upośledzonymi.

                      Ci co koncza studia by pracowac z uposledzonymi nie maja pojecia o wyscigu
                      najlepszych.
                      • wieczna-gosia Re: Maksimum 26.08.08, 22:35
                        tolka w siwcie maksia nie ma osob uposledzonych- no chyba ze ten debil co za
                        Krycha latal i onanizowal sie za stodola.

                        Maks nie rzuciles linka z wysokoscia pensji jestem zawiedziona gleboko.
                        • maksimum Re: Maksimum 27.08.08, 05:17
                          wieczna-gosia napisała:

                          > tolka w siwcie maksia nie ma osob uposledzonych

                          Niemal w kazdej szkole sa klasy specjalne i kazdy widzi te dzieci na codzien,a
                          ze u mnie w domu zadne z dzieci nie ma zadnych dysortografii czy innych
                          dysleksji to mam sie z tego powodu smucic?


                          >- no chyba ze ten debil co za Krycha latal i onanizowal sie za >stodola.

                          Co to,jakies wspomnienia z mlodosci opisujesz?

                          > Maks nie rzuciles linka z wysokoscia pensji jestem zawiedziona gleboko.

                          www.payscale.com/research/US/All_K-12_Teachers/Salary
                          • tolka11 Re: Maksimum 27.08.08, 08:19
                            >dysortografii czy innych
                            dysleksji to mam sie z tego powodu smucic?

                            No, jesli to są dla ciebie kryteria uposledzenia, to gratuluję
                            wiedzy.
                            I odpuszczam, szkoda czasu.
                            • wieczna-gosia Re: Maksimum 27.08.08, 11:48
                              he he smile
                              Maks to ty chyba normalnie z klasy super specjalnej z tej Polski zwiales...
                            • maksimum Re: Maksimum 28.08.08, 19:34
                              tolka11 napisała:

                              > >dysortografii czy innych
                              > dysleksji to mam sie z tego powodu smucic?
                              >
                              > No, jesli to są dla ciebie kryteria uposledzenia, to gratuluję
                              > wiedzy.
                              > I odpuszczam, szkoda czasu.

                              Jesli lekarz wydaje o tym zaswiadczenie,to co to jest w takim razie?
                              Co do jednego chyba wszyscy sie zgodza,ze jest to stan permanentny.
                              No wiec,jesli zdecydowana wiekszosc dzieci nie ma problemow z ortografia,a
                              niewielka czesc ma i jest to stan permanentny,czyli nie wynikajacy z
                              niewystarczajacego czasu pracy,tzn ze jest to uposledzenie.
                              Uposledzenia sa wieksze i mniejsze i nie tylko ci,co chodza o kulach lub z biala
                              laska i psem sa uposledzeni.
                          • wieczna-gosia Re: Maksimum 27.08.08, 14:22
                            > >- no chyba ze ten debil co za Krycha latal i onanizowal sie za >stodol
                            > a.
                            >
                            > Co to,jakies wspomnienia z mlodosci opisujesz?

                            wujaszek cieta riposta smile
                            • urbanflow7 Re: Maksimum 28.08.08, 14:51
                              Maksimum dysleksja i dysortografia to nie są upośledzenia i nie wymagają
                              specjalnej klasy! Smieszne jest, że używasz argumentu o którym nie masz pojęcia!
                              Brawo!
                              • maksimum Re: Maksimum 28.08.08, 19:23
                                urbanflow7 napisała:

                                > Maksimum dysleksja i dysortografia to nie są upośledzenia i nie >wymagają
                                specjalnej klasy!

                                Po pierwsze,to zle odczytales,to co napisalem:
                                -----
                                > tolka w siwcie maksia nie ma osob uposledzonych

                                Niemal w kazdej szkole sa klasy specjalne i kazdy widzi te dzieci na codzien,a
                                ze u mnie w domu zadne z dzieci nie ma zadnych dysortografii czy innych
                                dysleksji to mam sie z tego powodu smucic?
                                -----------
                                Pierwsza czesc zdania odnosila sie do dzieci uposledzonych,ze tolka zna jakies 3
                                nauczycielki ,ktore pracuja z uposledzonymi i straszne pieniadze
                                zarabiaja.Przeczytaj kilka wczesniejszych postow,to sie zorientujesz.
                                A druga czesc zdania odnosila sie do moich dzieci,ze jestem zadowolony iz nie
                                maja zadnych dysleksji czy innych dys...

                                A teraz powrocmy do tego czy dysleksja i dysortografia wymagaja oddzielnej klasy
                                czy tez nie.

                                Pisalem juz wczesniej,ze do wszystkich lepszych gimnazjow i liceow w NYC trzeba
                                zdawac egzamin i nie ma tu czegos takiego jak przynoszenie zaswiadczen,ze ma
                                jakies dys....,bo nikt tego nie bierze pod uwage.
                                Albo egzamin zdasz,albo nie zdasz,a rozne dys.... sa TYLKO i wylacznie twoim
                                problemem.
                                Gwarantuje Ci to teraz,ze egzaminy sa tak trudne,ze zadna osoba z dys....
                                takiego egzaminu nie zda i tym samym wszystkie najlepsze szkoly sa poza
                                zasiegiem osob z dys....
                                Nie slyszalem tutaj o czyms takim,zeby ktos przynosil do szkoly zaswiadczenia
                                ,ze ma jakies dys... i to w zaden sposob nie zwalnia
                                nawet z egzaminow stanowych,ktore musza pisac wszyscy uczniowie i na podstawie
                                ktorych dzieci sa przyjmowane do dobrych i srednich szkol.
                                I teraz ,jak juz wiesz,ze dzieciak z dys... nie ma zadnych szans w szkolnictwie
                                amerykanskim z dzieciakami ktore nie maja dys...,to zastanow sie,czy nie lepiej
                                byloby zrobic dla nich specjalnych klas.

                                > Smieszne jest, że używasz argumentu o którym nie masz pojęcia!
                                > Brawo!

                                Z tego co wiem,to te rozne dys... sa dosc powszechne w Polsce,ale zupelnie bez
                                znaczenia w USA.Mowimy o dwoch roznych systemach szkolnictwa i dwoch roznych
                                podejsciach szkol do dys.... .
                                Ty sie upierasz,ze twoje podejscie jest najlepsze i jedyne,a ja Ci pokazuje,ze
                                jednak w Stanach jest inaczej.

                                PS.Moj syn mial problemy z matematyka i co mialem w takim przypadku zrobic? Czy
                                isc do lekarza i zalatwic jakis papier,ze on jednak matematyki nie nauczy sie,bo
                                mu do glowy nie wchodzi.
                                Zdecydowalem sie na inne tlumaczenie mu matematyki niz to robia nauczyciele w
                                szkole i okazalo sie,ze moze byc tak dobry z matematyki jak z kazdego innego
                                przedmiotu.
                              • maksimum Re: Maksimum 28.08.08, 19:26
                                urbanflow7 napisała:

                                > Maksimum dysleksja i dysortografia to nie są upośledzenia i nie wymagają
                                > specjalnej klasy! Smieszne jest, że używasz argumentu o którym nie masz pojęcia!
                                > Brawo!

                                Jesli nie sa to uposledzenia,to zaswiadczenia lekarskie nie powinny tu miec
                                zastosowania i dzieci te powinny sie jednak ortografii nauczyc.
                                • ania5411 Re: Maksimum 30.08.08, 11:13
                                  maksimum napisał:

                                  > urbanflow7 napisała:
                                  >
                                  > > Maksimum dysleksja i dysortografia to nie są upośledzenia i nie wymagają
                                  > > specjalnej klasy! Smieszne jest, że używasz argumentu o którym nie masz p
                                  > ojęcia!
                                  > > Brawo!
                                  >
                                  > Jesli nie sa to uposledzenia,to zaswiadczenia lekarskie nie powinny tu miec
                                  > zastosowania i dzieci te powinny sie jednak ortografii nauczyc.

                                  prawdziwy dysortografik zna bardzo dobrze zasady ortograficzne, problem jednak
                                  jest na przykład w pisaniu dyktand taki, że nie ma czasu aby zastanowić się jak
                                  dany wyraz się piszę, gdyż osoby z tą dysfunkcją nie mogą pisać automatycznie,
                                  gdyż potrafią napisać w jednym zdaniu "bohater", w następnym "bochater", a
                                  zapytane jak piszę się "bohater" odpowiedzą poprawnie, że przez "h".
                                  Ja z dyktand otrzymywałam niskie oceny, przez to, że nie było czasu nad
                                  zastanowieniem się jak to się piszę, ja nieraz nie zdążyłam całego dyktanda napisać.
                                  Zaś w napisanym tekście jak mam czas to wyłapie większość występujących błędów
                                  bez trudu.
                                  • maksimum Re: Maksimum 31.08.08, 04:25
                                    ania5411 napisała:

                                    > prawdziwy dysortografik zna bardzo dobrze zasady ortograficzne, problem jednak
                                    jest na przykład w pisaniu dyktand taki, że nie ma >czasu aby zastanowić się jak
                                    dany wyraz się piszę, gdyż osoby z tą >dysfunkcją nie mogą pisać automatycznie,

                                    Nie chccesz mnie powiedziec,ze w Polsce pisze sie jeszcze dyktanda?
                                    W jezyku angielskim pisownia jest duzo trudniejsza niz w polskim,a nie
                                    slyszalem,zeby moje dzieci pisaly jakies dyktanda w szkole.

                                    > gdyż potrafią napisać w jednym zdaniu "bohater", w następnym "bochater", a
                                    zapytane jak piszę się "bohater" odpowiedzą poprawnie, że przez "h".
                                    > Ja z dyktand otrzymywałam niskie oceny, przez to, że nie było czasu nad
                                    > zastanowieniem się jak to się piszę, ja nieraz nie zdążyłam całego dyktanda
                                    napisać.
                                    > Zaś w napisanym tekście jak mam czas to wyłapie większość >występujących
                                    błędów bez trudu.

                                    Tak wlasnie sprawdza sie umiejetnosc pisania w USA,ze w napisanych 4 zdaniach
                                    jest jakis blad albo go tam nie ma i trzeba pokazac zdanie gdzie jest blad lub
                                    dac odpowiedz,ze wszystkie 4 sa napisane poprawnie.
                                    Moja 11 letnia corka robi takie testy na okolo 70%,ale sa to testy dla 13 latkow.
                                    • ania5411 Re: Maksimum 31.08.08, 08:41
                                      Tak w Polsce jeszcze robią dyktanda, a przynajmniej robili kilka lat temu jak
                                      chodziłam do liceum, ostatnie miałam w ostatniej klasie liceum.

                                      Choć w liceum ich tak dużo nie miałam jak w podstawówce.

                                      Kiedyś za znalezienie w tekście wszystkich błędów ort. dostałam 5.
                                      • maksimum Re: Maksimum 31.08.08, 16:07
                                        ania5411 napisała:

                                        > Tak w Polsce jeszcze robią dyktanda, a przynajmniej robili kilka lat temu jak
                                        > chodziłam do liceum, ostatnie miałam w ostatniej klasie liceum.
                                        >
                                        > Choć w liceum ich tak dużo nie miałam jak w podstawówce.
                                        >
                                        > Kiedyś za znalezienie w tekście wszystkich błędów ort. dostałam 5.

                                        Nie rozumiem dlaczego na koniec dyktanda nie ma 5 minut na poprawienie
                                        bledow,przeciez kazdy ma jakies watpliwosci?
                                    • wieczna-gosia Re: Maksimum 31.08.08, 13:13
                                      > W jezyku angielskim pisownia jest duzo trudniejsza niz w polskim
                                      ke?
                                      co nie zmienia faktu ze nie lubie dyktand i uwazam je za glupie smile
                                      • maksimum Re: Maksimum 31.08.08, 16:09
                                        wieczna-gosia napisała:

                                        > > W jezyku angielskim pisownia jest duzo trudniejsza niz w polskim
                                        >
                                        > co nie zmienia faktu ze nie lubie dyktand i uwazam je za glupie smile

                                        Ja tez nie lubilem i pamietam,ze mialem je w podstawowce,ale juz w szkole
                                        sredniej byly zarzucone.
                                      • maksimum nie lubie dyktand i uwazam je za glupie :) 31.08.08, 16:12
                                        > co nie zmienia faktu ze nie lubie dyktand i uwazam je za glupie smile

                                        Domyslam sie,ze dyktanda teraz sa w szkolach srednich,bo uczniowie robia
                                        zastraszajaca ilosc bledow ortograficznych.
                                        Kiedys 3 bledy eliminowaly z matury,a teraz wielu mgr. pisze z 2 bledami w
                                        jednym zdaniu.
                                        Upowszechnilo sie ostatnio rozdawanie mgr. niedouczonym.
    • aromat_jabola Monike Lewinsky? ;) n/t 27.08.08, 15:20

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka