m.a.m.a.40
08.10.08, 09:52
Mam wielki problem z moim synem. Jest w pierwszej klasie. Do szkoły
był nastawiony bardzo pozytywnie i nie mógł się doczekać, kiedy
pójdzie. Szkołę znał, swoją przyszła Panią również (dwaj starsi
synowie byli uczniami tej wychowawczyni). Jednak okazało się, że w
klasie jest chłopiec, który nie przestrzega żadnych zasad, bije,
kopie, gryzie, nie słucha Pani, nie słucha rodziców. Generalnie
dramat. Są podejmowanie akcje, typu pani pedagog, mama wzywana do
szkoły, skargi rodziców pobitych dzieci do pani dyrektor.
Wychowawczyni sobie z nim nie radzi (do czego się przyznaje). Znam
tę kobietę od kilku dobrych lat i była dotychczas uosobieniem
spokoju i łagodności. Moi synowie ją wprost ubóstwiali. Dzień bez
pani Krysi – był dniem straconym. Okazało się jednak, że jedynym
sposobem, który działa na klasowego łobuza – jest krzyk. No i Pani
tego się trzyma. I krzyczy na tego chłopca. I niestety tu zaczyna
się problem. Mój syn jest bardzo wrażliwy i bardzo się tym krzykiem
przejmuje. Zaczyna płakać, jak Pani krzyczy. Codziennie rano mówi
mi, że się boi i denerwuje. Jak pytam dlaczego? Bo Pani krzyczy.
Zarówno ja, jak i Pani wychowawczyni tłumaczymy, że nie krzyczy na
niego, tylko na kogoś innego. Jednak niewiele to pomaga.
Poradźcie proszę jak porozmawiać z synem, jak mu wytłumaczyć? A może
powinniśmy do psychologa się wybrać