wrażliwość siedmiolatka

03.11.03, 16:49
Oj namnoży się tych wątków o siedmiolatkach, ale co tam ... smile

Mam wrażenie że mój synek często reaguje zbyt emocjonalnie w stosunku do
wielkości problemu. Chyba najlepiej wytłumaczę to na przykładach:
1. Zawsze wkładam mojemu dziecku jakieś słodycze i soczek do tornistra
(śniadanie je w domu). Ostatnim razem niestety zapomniałam. Reakcja dziecka -
płacz. Aż wzbudziło to zainteresowanie wychowawczyni, zrobiła mu herbaty,
podzieliła się wafelkiem i już było dobrze. (nawiasem mówiąc świetna kobieta
nie ?)
2. Basen. Mały już całkiem nieźle pływa, ale na zajęciach mają uczyć się
pływać na plecach a on nie umie. Na nic tłumaczenia, wiadomo płacz...
3. Cmentarz. Syn odczytuje napisy na tabliczkach, rozmawiamy o śmierci (nie
po raz pierwszy) Płacz do samego wieczora (na każde wspomnienie cmentarza)
4. Lekcje muzyki. Ćwiczenie nie wyszło (normalne, przeciez to początki) pani
tłumaczy co musi poprawić... Jedno spojrzenie syna na mnie i ... płacz.

Ten ostatni przykład jest znamienny. Jestem pewna że gdyby mnie tam nie było,
nie byłoby też płaczu. Mam wrażenie że czasami swoją obecnością pobudzam go
do płaczu. Choć wierzcie mi, nie krzyczę na niego, pocieszam ile się da itd.
Mamy dzieci w podobnym wieku odezwijcie się. Jak to wygląda u Waszych pociech?

    • asia.su Re: wrażliwość siedmiolatka 04.11.03, 12:01
      Mój 7 latek właśnie rozpoczął szkołę.
      Jest leworęczny i większość zadań domowych polegających na przepisywaniu wyrazu
      wymaga od niego więcej pracy - on nie może po prostu przepisać wyrazu, bo go
      nie widzi, musi pisać go z pamięci.
      Ma pewne cechy nadpobudliwości - cały czas biega, siedzenie i odrabianie lekcji
      to dla niego tortura.
      Lubi długo spać - potrzebuje ok 10-11 godzin snu (jego rówieśnicy wystarcza 9
      godz.)
      1-2 razy w tygodniu basen.
      2 razy angielski - ja chcę się uczyć a że nie mam co z synem zrobić to on
      chodzi w tym czasie na swoje lekcje.
      I czasami tego wszystkiego jest dla niego za dużo - każde drobne niepowodzenie,
      potknięcie wywołuje płacz. Albo awanturę.
      Zauważyłam, ze najwiekszy wpływ na jego "nadwrażliwość" ma właśnie zmeczenie i
      niedostatek snu. Zdarzyło mi sie kilka razy położyc go na 30 min. drzemkę -
      pomagało.
      Mam nadzieję, że czym bedzie starszy tym bedzie bardziej odporny na
      niepowodzenia. Ja bardzo często "chwalę" sie przed nim moimi niepowodzeniami z
      okresu dzieciństwa - bardzo lubi słuchać, że mamie też się nie udawało.
      Staram sie też nie zapominać, że własnie rozpoczął nowy etap swego życia -
      szkołę.
      Może musimy, Szymanko, po prostu to przeczekać.
      Pozdrawiam
    • Gość: agatka_s Re: wrażliwość siedmiolatka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.11.03, 12:55
      Według mnie wrażliwość to jedno a reagowanie płaczem na wszelkie "wydarzenia"
      to drugie. Nie chcę Cię broń boze krytykować ani oceniać, ale wydaje mi się
      że zjawisko płaczu to efekt jeszcze z wczesnego dzieciństwa, kiedy pewnie
      akceptowałaś i nawet reagowałaś z pełnią uczuć na jakie Cię stać jak tylko
      pojawily się najmniejsze łezki. Myślę (choć oczywiście bardziej stawiam
      hipotezę niż się wymadrzam),że Twój syn trochę przyzwyczaił się do tego płaczu
      no i stąd teraz, gdy pojawiają się różne emocje (bo te opisane sytuacje
      obrazują i gniew, i złość i wrażliwość) to on "z przyzwyczajenia" reaguje
      płaczem. Chyba trzeba z nim rozmawiać, tak aby zdał sobie sprawę że oprócz
      płaczu można jeszcze inaczej wyrażać jezeli coś go denerwuje, złości czy
      przestrasza. To jest trudne bo z siedmiolatkiem nie pogadasz o tym językiem
      jakiego ja tu używam i wymaga to dużo więcej pracy i starań, ale myślę ze
      warto. Dzieci nie lubią mazgajów i potem może mieć problemy z kolegami, no
      nie mówiąć o tym ze jemu samemu pewnie z tym płaczem jest już ciężko....
Pełna wersja