Dodaj do ulubionych

Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzieckiem

14.01.09, 13:05
Byćmoże są tu rodzice, którzy maja podobny problem. Moja córcia
teraz ma 8 lat. Od zawsze była podejrzewana o ADHD, ale my
radzilismy sobie z nią, czytaliśmy dużo o wychowywaniu tzw. trudnych
i nadpobudliwych dzieci, problemy udawało się opanować. Niestety
inne osoby, może mniej wtajemniczone w sposoby postępowania z
trudnymi dziećmi nie umiały sobie poradzić z Kasią - z jej
nadruchliwością, nadmiernym gadulstwem, z jej apodyktycznym
charakterem. Wszystkie ciocie i babcie,czuły się zniewolone
i "owiniete wokół palca". Kiedy ze szkoły zaczęły docierać złe
wieści od rodzicówe kolegów i koleżanek ( złe traktowanie,
wysmiewanie, nieprzyjemne komentarze)postanowiliśmy zgłosić sie o
pomoc do poradni pedagogicznej.Kasia uczyła sie zmiennie - w
zalezności od tego, jak interesujący był materiał, ale nie miała
nigdy problemów z nauką, raczej z chęcią do niej.
W poradni stwierdzono, że nie będzie badań w kierunku ADHD, bo
problemy związane są z bardzo wysoką inteligencją Kaśki - IQ 142. Ma
poza tym bardzo wysoką samoocenę i zdolności przywódcze, a skutkiem
tego są problemy wychowawcze.Dostaliśmy zalecenia wychowawcze, ale
to nie rozwiązuje problemu. Nasilają się kłopoty z jej zachowaniem w
domu, woli kontakt ze starszymi koleżankami, przynosi więcej
negatywnych zachowań. Obawiam się, co bedzie za 2-3 lata. Co bedzie
w okresie buntu???
Czy ktoś ma podobny problem? Oczywiście organizujemy jej czas, aby
spedzała go aktywnie, ale czy to wystarczy?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 14.01.09, 13:31
      Dzieci z takim poziomem inteligencji zazwyczaj nie ucza się dobrze.
      I to trzeba przyjąć jako dopust bozy, raczej tego się nie
      przeskoczy. Tum bardziej, ze wybitnie inteligentne nie musi oznaczać
      zdolne i szybko zapamietujace. Polski system oświaty jest kompletnie
      niedostosowany do takich dzieci, dobrze radza sobie dopiero na
      studiach.
      Nad charakterem dziecka mozna pracować, a jeszcze bardziej nad
      ciociami i babciami - poki one bedą dawały soba pomiatac, dziecko
      nie będzie rozumialo, ze nie cały świat jest mu podporzadkowany.
      Kontakt ze starszymi dziećmi jest w takim wypadku dla dziecka
      jedynym rozwiazaniem, z rówiesnikami nie bardzo ma o czym rozmawiać.
      Przy czym zakaz kontaktów ze starszymi może zaowocowac jedynie
      jednym z dwóch rozwiazań - albo izolacją dziecka w klasie, albo
      przeciwnie - tym, ze podporzadkuje sobie wszystkich. Na czym
      konkretnie polegaja zle zachowanie związane z kontaktem ze
      starszymi? Przecież dziecko za rok-dwa tez będzie starsze i tak czy
      inaczej tych zachowań się nauczy...
      W okresie buntu moze być bardzo dobrze. Inteligentne dzieci czesto
      zaczynają czymś się interesować, dużo czytać, latwiej im porozumieć
      się z doroslymi, niż w okresie dzieciństwa.
      • 4mamuska Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 15.01.09, 11:19
        Verdana, dzięki za dobre słowo.


        verdana napisała:

        Na czym
        > konkretnie polegaja zle zachowanie związane z kontaktem ze
        > starszymi? Przecież dziecko za rok-dwa tez będzie starsze

        Wiesz, włąsnie ja na poczatku nie miałam problemu z akceptacją tego
        starszego towarzystwa, jednak po jakimś czasie okazało się, że te
        starsze koleżanki często popisują się przed młodszymi udając kogoś
        jeszcze bardziej "cool" niż są. Popisują się opowiadaniami o tym,
        jak się zwracać do rodziców (oczywiście w tym złym wydaniu) one
        chyba są teraz w okresie, kiedy rodzic staje się bardziej wrogiem
        niż opiekunem. Kaska akurat kilka z tych zachowań demonstruje prawie
        zawsze po kontaktach z niektórymi starszymi koleżankami. Teksty w
        rodzaju ""daj mi spokój", albo "weź sie opanuj mamo". Mnie kiedyś
        zamurowało. Jak sobie z tym radzić? Próbuję rozmawiać, opowiadać na
        przykładach innych dzieci, mówić o szacunku do dorosłych itp. Czasem
        wystarcza, ale do innych dorosłych jest często ostra jazda...jest mi
        wstyd zwyczajnie.
        Ograniczyć kontakty z tymi dziewczynkami ? Nie bardzo wiem, co robić.


        • scher Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 15.01.09, 12:21
          4mamuska napisała:
          Cytatstarsze koleżanki często popisują się przed młodszymi udając kogoś jeszcze bardziej "cool" niż są. Popisują się opowiadaniami o tym, jak się zwracać do rodziców (oczywiście w tym złym wydaniu) one chyba są teraz w okresie, kiedy rodzic staje się bardziej wrogiem niż opiekunem. Kaska akurat kilka z tych zachowań demonstruje prawie zawsze po kontaktach z niektórymi starszymi koleżankami.
          Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, jak mógłbym pozwolić dziecku traktować rodziców jak wrogów. To jest moim zdaniem kwestia rozmów z dzieckiem, wyjaśniania mu reguł rządzących tym światem, przekonywania, uczenia go odpowiedzialnych wyborów moralnych, a także kwestia jasno sprecyzowanych wymagań. Tłumaczenia tłumaczeniami, ale musi być też dyscyplina, z jednej strony ogromna miłość, z drugiej dyscyplina właśnie.

          Podstawą jednak powinno być dobre, uczciwe, sprawiedliwe traktowanie dziecka, oparte na wielkim szacunku. Tłumaczę dziecku, co dostaje od rodziców i że rodzice mają prawo, obowiązek wymagać szacunku i uczciwego traktowania, wymagać, żeby dziecko było dobrym człowiekiem. A co dziecko dostaje od rodziców? Nie, nie dobra materialne. Dostaje miłość, wsparcie, poczucie bycia kochanym i chcianym na tym świecie, dostaje świat bezpieczny i uporządkowany. Ostatnio żartobliwie spytałem średniego (niecałe 6 lat) w ramach takiego domowego filozofowania, po co mu właściwie rodzice, do czego są potrzebni. wink
          Odpowiedział bez namysłu: Do kochania! smile

          Uważam, że jeśli relacje w domu budowane są na miłości i (zdrowo pojętej) dyscyplinie, nie powinno być trudności, aby dziecko samo oceniło postawę koleżanek jako niewłaściwą i niegodną naśladowania.
          - Czy rodzice tych koleżanek je kochają?
          - Czy one są szczęśliwe ze swoimi rodzicami?
          - Może one po prostu cierpią w życiu?
          - A twoi rodzice cię kochają? Dobrze ci z nimi, jesteś szczęśliwa?
          Takie pytania starałbym się zadać swojej córce w takiej sytuacji.

          CytatTeksty w rodzaju ""daj mi spokój", albo "weź sie opanuj mamo".
          Nie pozwoliłbym tym tonem i tymi słowami zwracać się do rodziców. I bardzo dokładnie wyjaśniłbym, dlaczego.
          • 4mamuska Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 15.01.09, 13:31
            Masz 100 % racji, dzięki.

            Fajnie jest czasem pogadać smile
    • kaka73 Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 14.01.09, 13:48
      Mam podobny problem z moim synem. Od zawsze był dzieckiem wiedzącym
      czego chce. Elokwentny, majacy dużą wiedzę i zasób słów a
      jednocześnie ruchliwy, ciągle zdarzają mu się niewyobrażalne
      historie, wypadki, biegający na przerwach, łapiacy ciagle uwagi w
      szkole. W przedszkolu miał super nauczycielki, które umiały
      wyciągnąc z niego to co najlepsze, niestety teraz w 3 klasie
      podstawówki mamy duże problemy.W klasie ma toksyczna, znecającą się
      nad nim psychicznie i wręcz sosująca mobbing. Nie wytrzymaliśmy tego
      jako rodzice i wmieszaliśmy w to dyrektor szkoły - syn był wyzywany
      nawet od chamów przez nauczycielkę, czego się wyparła. Latem
      zaniepokojeni jego oceną opisową z zachowania przebadaliśmy go w
      poradni (z nauką jest super) i diagnoza jest bardzo pomyślna dla
      naszego syna. Pierwsze pytanie jak przyszliśmy z opinią na temat
      postępowania z nim do wychowawczyni było pytanie czy ma adhd - nie
      interesowało jej nic poza tym. Były tam jasno opisane wzorce
      zachowań i wymagań nauczyciela wobec Szymka - niestety po kilku
      miesiącach jest coraz gorzej, po interwencjio u dyrektora okazało
      się, że Pani powinna prowadzić dokumentację w jaki sposób pracuje z
      nim - tego nie miała. Mieliśmy propozycję, aby go przenieść do innej
      klasy - jednak stwierdziliśmy, że to nie ma sensu. Zastanawiam się
      czy nie przenieść go do innej szkoły w przyszłym roku - na wsi
      mającą dobre wyniki nauczania i max 15 dzieci w klasie.
      Mamy z nim ciągle problemy i w domu - ma 2 młodszego rodzeństwa -
      jednak z drugiej strony jest dzieckiem umiejącym poradzić sobie w
      każdej nawet extremalnej sytuacji, przywódca w grupie. Nie będzia
      miał łatwo w życiu.
      Podobny w opisie do Twojej córki
      • lolinka2 kaka73 14.01.09, 14:27
        pani podobna do twojego opisu prowadziła zerówkę mojej córki w ub.
        roku... córki podobnej z opisu do Twojego syna...

        Bardzo źle się to dla nas skończyło, Natalia na szczęście żyje ale
        terapia przed nami długa - zabierz go stamtąd jak najszybciej, bo
        dziecka szkoda...
    • kanna Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 14.01.09, 15:57
      Przy warszawskiej Poradni "Uniwersytet dla rodzciów" działa -
      Centrum Informacyjno-Konsultacyjne ds Dzieci Zdolnych. Mozna do nich
      pojechac, lub posłac maila. odpowiedzą.

      www.sppp-udr.org/
      pozd. Ania
      • verdana Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 14.01.09, 16:01
        Ale nie poradzą...
        Natomiast mają rewelacyjne zajęcia dla dzieci.
        • kanna Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 14.01.09, 16:14
          Bo to sa psycholodzy, nie wróżki winkDziecka nie zmienią, ale moga
          rodzica nauczyc trochę "obsługi"

          pozd smile
    • maksimum Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 14.01.09, 16:10
      Domyslam sie,ze moja corka ma wyzsze IQ niz 142 bo robila ze mna testy dla
      doroslych 2 lata temu i wypadal bardzo dobrze.
      Jej najlepsza kolezanka ma 21 lat i jest po studiach,a Monika nie ma jeszcze 12 lat.
      W podstawowce byla nie do zniesienia,ale teraz w gimnazjum juz jest lapsza,bo
      jest wsrod zdolniejszych dzieci.
      • verdana Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 14.01.09, 16:14
        Bardzo dobrze może oznaczać 120. I testy dla doroslych nie nadaja
        się dla 10-latka. Nie mowiac już o tym, ze ni robila z toba żadnych
        testów, bo testy sa niedostepne dla nie-psychologow. To, co robila,
        to zabawa w test - i nic nie daje.
    • 4mamuska Dziękuję Wam 14.01.09, 20:22
      Dzięki za posty. Lepiej się człowiekowi robi na duszy, kiedy wie, że
      inni też mają podobne problemy. Dziękuję Tobie kanna za info o
      poradni. Skorzystam na pewno. Bo niby "za mądre" dziecko to tylko
      powód do dumy, ale trzeba jeszcze umiejętnie je przeprowadzić przez
      wertepy zycia, żeby nie zmarnować tego, co dała ...natura. Z drugiej
      strony rzeczywiście "takie " dzieci wcale nie mają łatwiej, i wcale
      nie zawsze uczą się dobrze. Często postrzegane są jak wyrzutki,
      dziwolągi.
      Ja byłam na rozmowie z wychowawczynią - ona uważała, że Kasia ma za
      duzo obowiązków, zajęć pozalekcyjnych i dlatego nie ma siły na
      lekcjach w klasie albo w domu. Wynik był taki, że ją to okropnie
      NUDZI, bo "wciąż jest to samo". Kilka razy dostała pałę, bo
      rozwiązała zadanie swoim sposobem - wynik był dobry, ale sposób nie
      ten, jaki pani podała...zgroza! Pani stwierdziła, że system nie
      pozwala jej na indywidualne traktowanie uczniów, bo ma ich za duzo w
      klasie. Oczywiście nie mozna się nie zgodzić.
      Niestety u nas jedyna szkoła z mało licznymi klasami to placówka
      prywatna z bardzo kiepską opinią.
      Spróbuję kontaktu z poradnią w Warszawie. Dzięki.
      Trzymajmy się, nie zmarnujmy tego skarbu, jaki dał nam los.
      • pasik Re: my też podobnie 14.01.09, 22:37
        Jesteśmy po pierwszej wizycie w Przychodni- Pani wspomniała o ADHD/chyba wszystkim o tym gadają/
        ..że niby będzie diagnozowany---w to jakoś nie chce mi się wierzyć, znaczy w chorobę.
        Wstępnie wyszła niezła inteligencja, zapamiętywanie, bogaty zasób słownictwa, niby potrafi się sprzedać...jak chce a jak nie to niezła jazda. itd.
        W domu horror, moja cierpliwość wyparowała.
        Uczy się bardzo dobrze...poza tym żadnej aktywności pozaszkolnej nie wykazuje,żyć mu się nie chce, religia wychodzi bokiem.
        • 4mamuska Re: my też podobnie 15.01.09, 09:16
          Witaj pasik.
          Wiesz, cierpliwość to jest taka rzecz, której brakuje na pewno nam
          wszystkim. Czasem wydaje się, że anioł by nie wytrzymał, dobrze Cię
          rozumiem, sama często mówię do siebie "chyba nie wytrzymam, już nie
          dam rady ", czasem aż chce się uciekać. A jednak chodzi właśnie o
          to, żeby się nie dać i znaleźć takie sposoby, sztuczki wręcz aby to
          przetrwać bez uszczerbku na zdrowiu swoim i dziecka.
          Ja własnie po to zgłosiłam się do poradni, aby dowiedzieć się, gdzie
          popełniam błędy- bo właśnie najwięcej zależy od nas, a nie od samego
          dziecka.
          Ja akurat nie traktuję adhd jak choroby, zresztą to nie jest
          choroba, tylko "zaburzenie procesów pobudzania i hamowania w mózgu",
          czyli inaczej mówiąc zepsute hamulce w wyscigowym samochodzie.
          Wyścigowym, bo bardzo bystrym i inteligentnym. Można ten samochodzik
          poprowadzić, ale pod warunkiem, że jest się dobrym kierowcą. Jeśli
          ma się świadomość tego to nie jest ważne czy zrobią testy czy nie i
          jaki będzie wynik. Mi nie zależało na ścisłej diagnostyce, ale na
          poradzie, jak popełniać najmniej błędów.
          Moim skromnym zdaniem moja córcia akurat ma symptomy adhd, jestem
          pedagogiem i nie tylko ja mam takie zdanie. Poza tym Kasia nie jest
          moim jedynym dzieckiem, więc wiem, jak zachowuje się dziecko bez
          takich symptomów.
          U nas w poradni akurat atmosfera była wspaniała, życzliwa. Badania
          przebiegły jak dobra zabawa. Kasia oczywiście do dzisiaj nie wie, po
          co to było, nie zna wyników - wyjaśniłam, że to rutynowe testy, jak
          w przedszkolu. Uważam, że tak lepiej.Zresztą nie miałam pojęcia, co
          się bada tak na prawdę, powiedziano mi, że poziom wiedzy szkolnej i
          znajomość norm społecznych, poza tym ocenia się postawy
          rodzicielskie.
          Jeśli chodzi o tzw. instrukcję obsługi dziecka trudnego to b dużo
          fajnych informacji jest w książce "Dziecko nadpobudliwe
          psychoruchowo" chyba autor Wolański, ale nie jestem pewna. Jeśli
          chcesz mogę napisać kilka dobrych sposobów na unikanie nerwów i
          dyscyplinowanie dziecka, przynajmniej w domu.
          Póki co - cierpliwość jest naszym przyjacielem.

          Łatwo powiedzieć, prawda?



          • lolinka2 Re: my też podobnie 15.01.09, 12:46
            4mamuska napisała:
            > Jeśli chodzi o tzw. instrukcję obsługi dziecka trudnego to b dużo
            > fajnych informacji jest w książce "Dziecko nadpobudliwe
            > psychoruchowo" chyba autor Wolański, ale nie jestem pewna

            Wolańczyk, prof. Tomasz Wolańczyk, Klinika Psychiatrii Wieku
            Rozwojowego WUM (notabene zespół lekarzy i psychologów z Litewskiej,
            prywatnie przyjmujący w CBT zna się na adhd jak mało kto).

            Z moich doświadczeń: zdolne dziecko potrzebuje rodzica, który ciągle
            się rozwija, jest dla niego autorytetem w wielu (najlepiej)
            dziedzinach (a w jednej przynajmniej), ma tzw. mentalne cojones,
            czyli twardy jest i nie da się zahukać (co zdolne dziecko potrafi jak
            mało kto, posiadając silną osobowość). Zdolne dziecko, jak kania
            deszczu potrzebuje granic, a że naturalną koleją rzeczy stara się
            badać ich rozciągliwość i skutki przekraczania, muszą być żelazne i z
            żelazną konsekwencją przestrzegane, oraz z żelazną cierpliwością i
            autorytetem wyjaśnione, że są, dlaczego są i że nie znikną (to dla
            poczucia bezpieczeństwa). Wreszcie, będąc rodzicem dziecka zdolnego
            należy być "o krok przed dzieckiem" tj. być przygotowanym na kolejne
            pytanie, kolejną wątpliwość, kolejną pasję i mniej więcej orientować
            się, jakim tokiem biegną lub mogą biec procesy umysłowe dziecka
            (szczególnie pomocne, gdy np otoczenie traktuje dociekliwe pytania
            dziecka jako obrazę majestatu - sytuacja sprzed kilku dni "babciu, a
            jesteś pewna, że te mandarynki co przyniosłaś są świeże?" - babcia
            się obraziła i nawrzeszczała, ja dopytałam "dlaczego zainteresował
            cię temat świeżości mandarynek?"; odp: bo zauważyłam że zawsze
            kupowałaś bardziej twarde, a te były takie miękkie i pomyślałam, że
            może babcia nie wie, że pod skórką mogą być zgniłe)...
            • 4mamuska Re: my też podobnie 15.01.09, 13:29
              Dzięki za przybliżenie postaci profesora, ja czytałam jego
              publikacje kilka lat temu, kiedy mała była w przedszkolu i bardzo mi
              się przydały. Wiele rozwiązań zastosowalismy sami w domu.
              Poza tym...rewelacyjny opis :smile)) jakbym widziała naszą sytuację
              domową smile)
              I rzeczywiście postepowanie rodziców jest najważniejsze,musimy sie
              ciągle uczyć. Mi ciągle mało, szukam sposobów, kontaktów. Gorzej
              jest z otoczeniem, które nie bardzo wie, jak sie zachować i
              odczytuje zachowania dziecka jako "złe wychowanie". Z moimi babciami
              jest podobnie, a że pozwalają "wejść sobie na głowę " to mają potem
              cyrk.
              Pozdrawiam serdecznie i cieplutko.
              PS. na szczęście dużo dzieci zdolnych i z wysokim potencjałem
              inteligencji ma to po rodzicach smile))
              • net_amino Re: my też podobnie 15.01.09, 22:21
                Przepraszam, a dlaczego uważacie, że to rodzic musi się ciągle uczyć - do tej
                pory tak naprawdę nie wiem czego. Rozumiem, że nie wszystko należy brać do
                siebie - ten przykład z mandarynkami jest dobry, ale pewnie już jakiś grunt pod
                obrazę babci był wcześniejszy, po prostu dziecko odstawiło kilka niezłych
                numerów wcześniej.

                Nie rozumiem w jaki sposób wysoka inteligencja zamiast być pomocą w życiu jest
                ogromną przeszkodą. Pozwolisz, że na podstawie twojego pierwszego postu
                przytoczę: brak chęci do nauki, to znaczy raz tak raz nie. Kłopoty z
                nauczycielką - OK, mogę to jeszcze zrozumieć, mogą być różne przyczyny, ale z
                koleżankami?

                Ja myślę, że twoja córka ma jeden ogromny kłopot - po prostu niewychowana jest i
                tyle. Co to znaczy gadulstwo i apodyktyczność? Dzieciaka się po prostu uczy, że
                ma nie przerywać, nie wchodzić w słowo innemu, a już tym bardziej osobom
                starszym od niego i znać swoje miejsce w szeregu: bo nikt nie jest pępkiem
                świata tego, co najwyżej dla swojej mamusi i tatusia, ale jak oni sobie dają
                wejść na głowę to już jest ich słodki problem.

                Ty piszesz poważnie, że nauczycielka "powinna prowadzić dokumentację, jak ona
                postępuje z twoją córką???" To weź zacznij uczyć swoją córkę sama -
                homeschooling jest dozwolony i sama se prowadź dokumentację, jak postępujesz z
                twoją drogocenną córcią, która ma IQ tak wysokie, że całemu otoczeniu musi się
                narazić, a pożytku z tego jej IQ nikt miał nie będzie w społeczeństwie, bo ona
                do żadnej pracy nie jest przyuczana, uczy się, kiedy chce, a kiedy nie chce to
                nie, co najwyżej dom na niej postawi i dzieci wychowa terapeuta od uzależnień -
                to tak, oni lubią takie jak twoje dziecko.

                A nauczycielka to na razie nie ma płacone za prowadzenie oddzielnej dokumentacji
                twojego dziecka, ani nie leży to w zakresie jej obowiązków. Zapłać jej ekstra,
                to będziesz miała oddzielną dokumentację. A na razie to ją przeproś za wybryki
                twojej pociechy bo to też człowiek, na dodatek dorosły i w przeciwieństwie do
                twojego dziecka które uczy się, kiedy mu przyjdzie na to ochota tylko, ona
                pracuje CODZIENNIE, czy ma ochotę, czy nie, nawet często niezależnie od tego,
                czy ją mdli czy może ściska w dołku danego dnia, akurat taka to jest specyfika
                tego zawodu (nie nie jestem nauczycielką - po prostu potrafię trochę myśleć) i
                jeszcze musi znosić fochy rozpaskudzonego bachora i zero szacunku osoby, która
                tak dziecko wychowała. Albo pójdź do prywatnej szkoły, gdzie każdy kto ma
                pieniądze jest dobry i zapytaj się ich jak oni się zapatrują na zagadnienie
                prowadzenia oddzdielnej dokumentacji dla 1 uczennicy, w przypadku gdy klasa
                liczy uczni i tak dużo mniej niż w szkole państwowej - bo tylko 15 - 20 osób? No
                zadzwoń tam i zapytaj, co o tym sądzą?

                Nie wiem, po co tak się cieszysz z tego IQ. Pewnie nie wiesz, był taki facet,
                nazywał się Leonardo da Vinci i on powiedział, to jest bardzo znany cytat, ale
                pewnie go nie znasz, że "geniusz to jest 1% wrodzonych zdolności, a 99% pracy".

                Pomyśl sobie o tym.


                • net_amino Re: z życia 15.01.09, 22:31
                  Nie mogę się powstrzymać, żeby nie dodać, że osobiście znałam egzemplarza,
                  którego rodzicom też powiedział psycholog, jak był dzieckiem, że jego IQ to
                  sufit przebija. I tak w porównaniu z 4mamuśka to mieli bardzo, bardzo zdrowe
                  podejście do wychowania, nie uważali dziecka za świętą krowę, której wszystko
                  wolno (bo ma wysokie IQ?), ani nie afirmowali faktu, że uczy się kiedy chce, co
                  przebija z postu autorki wątku, raczej nad tym ubolewali. A też się w sumie
                  cieszyli że mają mądre dziecko i życzyli mu jak najlepiej. Przy czym im szajba
                  nie odbiła, że wokół 8-latka cały świat ma tańczyć, jak mu zagra.

                  Facet wcześnie zaczął mieć problemy z nałogami i nie zrealizował celów, na
                  których mu zależało. I mimo dziury w rozmaitych sufitach przebijanych jego
                  wysokim IQ wiedzie sobie ot, takie przeciętne życie, natomiast sfrustrowany jest
                  mocno i projektuje te swoje frustracje na rozmaite pola. Świata w każdym razie
                  nie zadziwił.
                • aniucha333 Re: my też podobnie 15.01.09, 22:33
                  net_amino napisała:

                  "geniusz to jest 1% wrodzonych zdolności, a 99% pracy".
                  >

                  oj prawda to prawda. Wiecie kiedy to tak dokladnie widac ze dziecko
                  sciemnia - jak jest w szkole sportowej, baletowej czy muzycznej. Tam
                  99% dzieci sa zdolne (inaczej by sie tam nie dostaly) ale co z tego?
                  Jak nie cwicza systematycznie nic z tego nie bedzie. I nie wiem
                  jakby taki uczen na egzaminie sie staral - kazdy blad wyjedzie na
                  jaw. Kazdy! Bo praktyka czyni mistrza. Banal ale jaki prawdziwy.

                  Tylko w szkolach ogolnych mozna sciemniac z niesystematyczna nauka i
                  to tylko w klasach humanistycznych. Przy nauce jez. obcych, naukach
                  scislych kazda sciema wyjdzie i potem biedni rodzice biadola ze
                  nauczyciel nie lubi ich dziecka. Prawda jest taka ze dziecko sie nie
                  potrafi systematycznie uczyc i w tym jest sek. No ale nie ma co
                  plakac zawsze moze skonczyc jakis taki "zyciowy" kierunek jak
                  politologia, zarzadzanie czy marketing po ktorym bedzie w sklepie
                  pracowac z calym szacunkiem do tych zawodow i kierunkow smile
                • kanna problemy generuje nieharmonijność rozwoju... 15.01.09, 22:54
                  > w jaki sposób wysoka inteligencja zamiast być pomocą w życiu jest
                  > ogromną przeszkodą.

                  Sama inteligencja nie jest przeszkodą, przeszkodą jest
                  nieharmionijnośc rozwoju dziecka zdolnego. Czyli intelekt powyżej
                  przeciętnej dla wieku życia, a rozwój emocjonalny i społeczny
                  znacznie ponizej. Mamy siedmiolatka, rozumuje jak 9 latek, ale jego
                  emocje sa emocjami 5-o latka. To stwarza problemy.
                  Dodatkowo u takich dizieci często dochodzi bardzo silna osobowośc -
                  dokladnie wiedzą czego chca a czego nie. Sa więc, przepraszam za
                  słowo, upierdliwe do wychowywania. Przeciętnemu dziecku powiesz
                  polecenie 2 razy i je spełni, zdolnemu musisz 15, a do tego cie
                  dopyta dlaczego, po co i czy na pewno ma to sens.. A jak bedzie miał
                  dobry dzien, to Cie przekona, że nie ma sensu i nie musi tego robić.
                  Wychowywanie dziecka zdolnego wymaga wiecej enrgii i pracy.

                  pozd smile Ania
                  • lolinka2 Re: problemy generuje nieharmonijność rozwoju... 16.01.09, 09:09
                    potwierdzam
                • pasik Re: my też podobnie 16.01.09, 00:02
                  net_amino przeczytałam całą wypowiedź i przed oczyma stanęła mi sytuacja z
                  ostatnie wywiadówki gdzie jedna z mam oskarżającym tonem...pojechała jak po
                  bandzie z kilkoma rodzicami zdecydowanie głośno krytykując na forum klasy ich
                  sposób wychowania dzieci.
                  Oj działo się działosmile
                  Moje dziecko zna zasady bo wpajałam je nadal to robię- co z tego..dochodzi do
                  konfrontacji on traktuje np starszą osobę jak powietrze/podaję przykładowe
                  zachowanie/
                  • net_amino Re: my też podobnie 16.01.09, 01:07
                    Rzeczywiście, w mojej wypowiedzi było dużo emocji, ale dlaczego nie stanęło Ci
                    nic przed oczami, kiedy czytałaś posta założycielki wątku? Moje emocje, które
                    faktycznie nie należą do rzeczy, właśnie stąd wzięły początek. Nie rozumiem
                    zachwytu nad zespołem wad u własnego dziecka i jeszcze fałszywym opatrywaniem
                    ich etykietką wysokiej inteligencji. Kolejne wypowiedzi współczujące w tonie z
                    wątkiem początkowym te moje emocje tylko zintensyfikowały.

                    Nad wypowiedzią o nauczycielce, mającą zdaniem tej osoby prowadzić osobną
                    dokumentację " jak postępuje ona" z tą dziewczynką nikt nawet oka nie zawiesił.

                    Więc moje emocje się wzięły stąd, że to jest chyba jakiś matrix, to gdzie ja
                    żyję, bo powoli wszyscy to akceptują, z nauczycielami włącznie - bo z czegoś
                    muszą żyć.

                    Ja też mam niegłupie dziecko, ale uczę go, że nie jest sam na świecie, bo uważam
                    to za słuszne i inaczej nie umiem. Żałuję tylko, że przyjdzie potem chamidło i
                    nierób przekonane, że jest Bóg wie czym, bo w jakiś testach wyszło mu IQ ileś
                    tam i go zmiesza z błotem i przejedzie po nim jak czołg, bo nauczone że wszystko
                    mu się należy od życia. Spotkałam już takich.

                    A ty się dziwisz, że mi skacze ciśnienie??? A dlaczego nie chcesz mnie
                    zrozumieć? Bo się brzydko denerwuję, jak czytam taki stek bzdur, co zresztą
                    wykazałam w rzeczowej argumentacji także, niezależnie od emocji?

                    Nie spotkałaś do tej pory chama i egoisty mającego w głębokim poważaniu zasady
                    współżycia społecznego? Bo z opisu sądząc, przy aplauzie w kolejnych wątkach
                    córeczka tej pani prostą drogą do takiego modelu zmierza.

                    • 4mamuska net-amino pomyliły Ci sie osoby 16.01.09, 09:44
                      Z całym szacunkiem, ale z tych emocji pomyliłaś autorów postów,
                      opisy dzieci zmieszały Ci sie w jedno - w dodatku moje smile Słuchaj,
                      troszkę mniej złych emocji, roszkę więcej tolerancji i empatii i
                      bedzie dobrze smile
                      Pozdrawiam smile
                • lolinka2 Re: my też podobnie 16.01.09, 09:13
                  net_amino napisała:

                  > Przepraszam, a dlaczego uważacie, że to rodzic musi się ciągle uczyć - do tej
                  > pory tak naprawdę nie wiem czego.

                  Fajnie jest być na bieżąco z technologiami i z zainteresowaniami dziecka, żeby
                  nadal być dla niego autorytetem, ludzie mało stymulujący intelektualnie są mało
                  interesujący, mało przekonujący dla takich egzemplarzy jak mój. A i mnie ciągły
                  rozwój nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie.

                  >Rozumiem, że nie wszystko należy brać do
                  > siebie - ten przykład z mandarynkami jest dobry, ale pewnie już jakiś grunt pod
                  > obrazę babci był wcześniejszy, po prostu dziecko odstawiło kilka niezłych
                  > numerów wcześniej.

                  A no właśnie nie, po prostu babcia nijak nie może zakumać, że pytanie nie jest
                  równoznaczne z atakiem. I tak od paru lat... A to, że dziecko myślące pyta, jest
                  równie oczywiste, jak fakt, że podczas burzy z piorunami słyszysz
                  charakterystyczny dźwięk.
            • aniucha333 Re: my też podobnie 15.01.09, 22:22
              lolinka2

              ale sie usmialam z tego opisu smile tzn. zdaje sobie sprawe ze to jest
              smieszne czytac takie rzeczy gorzej byc w srodku takiej sytuacji sad

              ale z drugiej strony - i tak zle i tak niedobrze - i miec zdolne
              dzieci jak wasze albo takie co nie chca sie uczyc...

              zycze powodzenia, sily i wytrwalosci smile

              • lolinka2 Re: my też podobnie 16.01.09, 09:21
                żeby być fair wobec własnej córki, jej się udaje zachowywać dość wysoki poziom
                motywacji do obowiązków szkolnych, właśnie ze względu na szacunek dla słowa
                "obowiązek", jaki tajemniczym sposobem posiadła. Wystarczy przypomnienie, i
                nawet nauka ortografii trwająca 45 minut jest wykonalna smile z efektami oczywiście.

                Duża jest najlepsza w dość zdolnej klasie (ponad pół klasy na wysokim poziomie
                kompetencji po teście semestralnym, nie ma zespołu wyrównawczego bo nie ma co i
                komu wyrównywać), będąc od reszty młodsza o rok.
      • constance2 Re: Dziękuję Wam 08.03.09, 20:00

        Ech chyba coś o tym wiem, ale nie wiedziałam że to może być to o
        czym napisałaś
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=92235802&a=92299115
    • ania733 Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 16.01.09, 08:41
      A ja wszystkim rodzicom z Warszawy, którzy mają zdolne dzieci
      polecam szkołę podstawową nr 1 w Warszawie przy ul.Wilczej.Świetni
      zaangażowani w pracę pedagodzy,dodatkowe zajęcia, liczne wycieczki i
      zajęcia integrujące społecznośc szkolną , a od zeszłego roku klasy
      dla dzieci ponadprzeciętnie inteligentnych , które zazwyczaj
      potrzebują wsparcia w zakresie umiejętności społecznych, bo tak jak
      napisała pani Ania (kanna) nota bene coś mi się zdaje, że to chyba
      fantastyczna pani Ania z Raszyńskiej anioł opatrznościowy wielu
      rodziców zdolnych dzieci, nasi "geniusze" nie radzą sobie za dobrze
      w kontaktach z dorosłymi i nadwyrężają ich autorytet , ale mądry,
      ciepły i wyrozumiały pedagog a takich w szkole przy Wilczej pod
      dostatkiem spokojnie sobie poradzi i jeszcze coś mądrego podpowie
      zagubionemu rodzicowi.
      Pozdrawiam mama chłopca z IQ grubo ponad rzeczone 142
      • lolinka2 Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 16.01.09, 09:22
        Natalia chodzi do tej szkoły właśnie wink
        • 4mamuska Nie nauka, a wychowywanie jest dla nas trudne 16.01.09, 10:03
          Dzięki.
          Wiecie, my do Warszawy mamy daleko, ale pewnie nawet nie o to chodzi.
          Nauka, nauką, poziom inteligencji swoją drogą. Z moich doświadczeń
          wynika, że to ta kombinacja nadpobudliwości i inteligencji jest
          problemem.

          Każda z tych kwestii potraktowana z osobna da się jakoś ugryźć.

          Dzieci są często bardzo mądre i zdolne, jest ich ogrom, ale są
          spokojne, rozsądne, syetematyczne. To samo szczęście i duma.

          Są też dzieci typowo nadpobudliwe - ADHD w czystej formie, z
          trudnościami w nauce, albo przy dobrym prowadzeniu radzą sobie w
          klasie. Bywa, że i one mają wysoki potencjał inteligemcji.

          Zaznaczam, że stopień IQ to jest POTENCJAŁ zdolności
          intelektualnych, a nie ocena funkcjonowania delikwenta. Osobno
          oznacza się inteligencję wrodzoną, tzw IQ , a osobno inteligencję
          nabytą.

          Ja ponownie opiszę swój problem, z jakim zwróciłam się o pomoc do
          Was na formum. Nie chcę chwalić sie IQ, ani robić wywodów o
          najlepszych uczniach. Mam gdzieś oceny, czy moja córcia będzie miała
          3 czy 6 mi to wisi. Nie zalezy mi na opanowaniu przez nią jakiegoś
          zasobu wiedzy !

          Ja nie chcę robić z niej geniusza

          Ja chcę ją przeprowadzić przez dzieciństwo BEZ PORAŻEK i przygotować
          do dorosłego zycia najlepiej jak umiem.

          W poście opisuję swoją sytuację 0 może ktoś ma podobną - i pytam :
          jak sobie radzicie ? Jak było ? Jak jest ? Jak bedzie w okresie
          dorastania...

          Dzięki za słowa otuchy i proszę o więcej.
    • bazylea1 Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 08.03.09, 09:32
      www.spkleosin.cal.pl/publikacje/dzieci_zdolne.pdf trochę na
      temat. czy ktos czytał książkę "dzieci zdolne" Partyki o której mowa
      w tym artykule?
      zaciekawił mnie temat bo moj starszy syn ma zadatki na podobną
      osobowosc, zastanawiam się jak uniknąć takich problemów w szkole do
      której idzie we wrzesniu. rozwój intelektualny ma 2-3 lata do
      przodu, psychiczny odpowiedni do wieku (6lat) ale nie powyzej. tez
      ma bardzo silną osobowosc i przewodzi kolegom. moj mąż był w
      dziecinstwie identyczny, wciąż uwagi i nagany z zachowania oraz
      piątki i olimpiady, kiedys jego mama siwiała na wywiadówkach, teraz
      wspominają go w podstawówce jako geniusza który skonstruował laser ;-
      )

      poza tym w jednej forumowej dyskusji ktos wspomniał o książce o
      związku wysokiej inteligencji u dziecka z nadruchliwością, która
      jest czasem mylona z adhd. niestety nie znam tytułu i nie udało mi
      sie odszukac - moze ktos wie?
      • verdana Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 08.03.09, 12:22
        Z moich przykrych doswiadczeń moge zapewnić, ze samo wysokie IQ, bez
        ADHD tez jest problemem w szkole. W domu na szczęście nie - i to juz
        pewien plus.
        Szczególnie w obecnym systemie ujednoliconych egzaminów i
        przygotowywania dzieci głównie do dawania odpowiedzi przewidywalnych
        i banalnych bardz trudno jest inteligentnemu dziecku dobrze
        funkcjonować Nie wiem, inteligencja jest zwiazana z nadruchliwoscią,
        watpię. Natomiast nuda - na pewno.
    • ania733 Re: Jak radzić sobie z trudnym,inteligentnym dzie 08.03.09, 15:28
      Polecam następujące pozycje:
      -Franz Monks, Urene H. Ypenburg "Jak rozpoznać uzdolnione dziecko-
      poradnik dla rodziców.";
      - Janet Bates , Sarah Munday "Dzieci zdolne, ambitne i
      utalentowane.";
      - Simone Harland "Dziecko nadpobudliwe czy genialne.";
      i dla każdego Hal Edward Runkel "Wychowanie bez krzyku."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka