Dodaj do ulubionych

Ciezkie czasy nastaly.

22.01.09, 23:48
Normalna koleja rzeczy jest,ze w podstawowce i gimnazjum trzeba podpisywac nie
tylko prace domowe ale rowniez wszystkie testy,no wiec zeby nie podpisac sie
pod czyms niedorzecznym,trzeba to przeczytac i ewentualnie poprawic.
W podstawowce corka czesto wyreczala mnie w tym i sama wszystko podpisywala i
cala jej praca domowa zabierala jej 15 minut,albo "nie miala nic zadane",ale w
gimnazjum nagle zrobila sie uczciwa i rzetelna,prace domowa robi przez 2
godziny,a mnie poprawianie jej zajmuje od pol do 1 godziny.

PS.No i mam zla wiadomosc dla tych,ktorzy twierdzili ze poziom w polskich
szkolach jest wysoki.
Corka w 6 klasie przerabia niektore rzeczy,ktore syn mial w 8 lub nawet w 9
klasie.
Z materialem ida okolo rok do przodu w porownaniu z tym co bylo 3 lata temu.
Przeskakiwanie klas nawet tutaj nikomu do glowy nie przychodzi,co w Polsce
jest dosc modna tradycja.
Obserwuj wątek
    • samson.miodek Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.01.09, 01:03
      W podstawowce corka czesto wyreczala mnie w tym i sama wszystko
      podpisywala

      No to masz sie czym chwalic, maksimum.Doskonaly przyklad dla
      dzieciaka.

      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.01.09, 01:56
        No bo doszlo do tego,ze ledwie sie zalapala do tego gimnazjum gdzie jest teraz,a
        Mlodsza Kowalska -jej kumpelka z podstawowki sie tu nie zalapala.
        Nastraszylem ja,ze gimnazjum to powazna sprawa i chyba wziela sobie do serca,bo
        sama przyznala,ze podpisywala noty nauczycielki do mnie.

        PS.Ja chyba w podstawowce tez zaczalem to robic,z tym ze u mnie byl potezny
        problem,bo oboje rodzicow maja ladny charakter pisma a ja wrecz bazgrze.
        No wiec Monice bylo latwiej nasladowac moje podpisy, niz mnie moich rodzicow.
        No i ja tez glownie problemy mialem z zachowaniem,tak jak moja corka.
    • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.01.09, 02:43
      > PS.No i mam zla wiadomosc dla tych,ktorzy twierdzili ze poziom w polskich
      > szkolach jest wysoki.
      > Corka w 6 klasie przerabia niektore rzeczy,ktore syn mial w 8 lub nawet w 9
      > klasie.
      > Z materialem ida okolo rok do przodu w porownaniu z tym co bylo 3 lata temu.
      > Przeskakiwanie klas nawet tutaj nikomu do glowy nie przychodzi,co w Polsce
      > jest dosc modna tradycja.

      eeee- a co ma do tego poziom w polskich szkolach? Rownie dobrze mozna powiedziec
      ze w szkolach amerykanskich poziom jest tak niski ze mlodzi Amerykancy tak sie
      nudzili ze z rozrywki nauczyciele przespieszyli program bo tak powoli juz sie
      uczyc nie da smile
      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.01.09, 04:44
        wieczna-gosia napisała:

        > ze w szkolach amerykanskich poziom jest tak niski ze mlodzi

        Dzieciaki sie nie nudzily,lecz skosni z Azji sa troche do przodu ze scislych
        wlasnie w podstawowkach i stad pewno ta zmiana programu w USA by byc najlepszym
        nie tylko militarnie,gdy sie napadnie jakis bezbronny Irak czy Afganistan.
    • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.01.09, 02:44
      Przeskakiwanie klas nawet tutaj nikomu do glowy nie przychodzi,co w Polsce
      jest dosc modna tradycja.

      bez przesady moj drogi, bez przesady, od wiekow nie widzialam dziecka ktore
      cokolwiek przeskakiwalo. Wysyla sie rok wczesniej do szkoly co najwyzej.
      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.01.09, 04:49
        > Wysyla sie rok wczesniej do szkoly co najwyzej.

        No wlasnie o tym mowie!
        W NYC znam wiele przypadkow ,ze polski dzieciak jest wysylany tu w szkole o rok
        nizej,bo jest za bardzo niekumaty jak na swoich rowiesnikow.
        I tak tez Annia-najwieksza przyjaciolka siostr Kowalskich zostala wyslana i w
        dalszym ciagu radzi sobie srednio,bo choc ladniejsza od Kowalskich i ma wziecie
        u chlopakow,to jednak na tyle niekumata,ze Kowalskie caly czas ja doksztalcaja,a
        ona w zamian za to jest dusza towarzystwa,gdy Kowalskie sa na wybiegu.
        • titta Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 12:26
          > W NYC znam wiele przypadkow ,ze polski dzieciak jest wysylany tu w szkole o rok
          > nizej,bo jest za bardzo niekumaty jak na swoich rowiesnikow.
          To akurat swiadczy o poziomie ludzi ktorzy wybieraja NYC jako swoja przystan zyciowa. a jabka niedaleko od jabloni padaja wink
          No i jezyk jeszcze dochodzi.
    • mika_007 Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.01.09, 15:01
      na szczeście mam mądre dziecko któremu nic poprawiać nie muszę smile

      ciesz się,że córka jest w amerykańskiej szkole,kanadyjskie mają
      wyższy poziom smile (nawet jeśli wydaje ci się,że jest inaczej to i tak
      racji nie masz smile )
      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.01.09, 15:27
        mika_007 napisała:

        > na szczeście mam mądre dziecko któremu nic poprawiać nie muszę smile

        A ile ma lat,ze jestes taka pewna?

        > ciesz się,że córka jest w amerykańskiej szkole,kanadyjskie mają
        > wyższy poziom smile (nawet jeśli wydaje ci się,że jest inaczej to i >tak racji
        nie masz smile )
        ------
        Niedlugo sie dowiem,ze w Kanadzie jest wyzsza stopa zyciowa i lepsze
        uczelnie,nieprawdaz?
    • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.01.09, 19:43
      Cóż to co opisałaś może świadczyć o wielu rzeczach, które mogą wzajemnie się
      wykluczać
      - poziom w podstawówce był rażąco niski
      - córka miała większą wiedzę niż większość dzieci w jej podstawówce
      - córka nie jest tak inteligentna jaką z niej robisz
      - poziom w gimnazjum jest wysoki

      Co się tyczy przeskakiwania z klasy do klasy, przez cała moją edukację osobiście
      sie z takowymi przypadkami nie spotkałam. Słyszałam tylko o jednym, czyli
      chłopak w 2 czy w 3 klasie technikum wygrał kilka olimpiad, otrzymał należne
      indeksy, aby indeksy nie przepadły szkoła zaproponowała zrobienie 2 lat w jednym
      roku.
      Mam wrażenie, że córka ma spełnić twoje niespełnione ambicje, w inny sposób nie
      potrafię sobie wytłumaczyć twojego zacietrzewieniec w temacie kowalskiej.


      • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.01.09, 19:51
        jeszcze jedno, proponuję zamiast porównywać systemy nauczania, jak i oceny i
        umiejętności kowalskiech,zająć się własną córką to na pewno wszystkim na dobre
        wydze.
        wyglądasz na totalnie zakompleksioną, może jakaś terapia u psychoanalityka ?
        • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.01.09, 22:50
          > zająć się własną córką to na pewno wszystkim na dobre

          Wlasnie w tym tygodniu chorowala i nie byla na testach stanowych,wiec bedzie
          musiala je pisac innego dnia.
          Nia sie nie trzeba specjalnie zajmowac,bo niezle daje sobie rade,a sprawdzenie
          pracy domowej zajmuje ok pol godziny.
          • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 00:39
            a sprawdzenie
            > pracy domowej zajmuje ok pol godziny.

            to sporo- o nie bylabym taka pewna ze jej dobrze idzie. na szczesie Kowalskiej
            idzie gorzej- pomyslcie co by bylo gdyby Kowallska nadal miala dobrze oceny.

            Makro- maksio jest facetem i ma misje ze usa jest bogiem.
            • mika_007 Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 00:48
              Gosia,toż to Maksio jest bogiem
              ideał ma w genach
              a usa a jego królestwo idealne wink
            • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 01:55
              > to sporo- o nie bylabym taka pewna ze jej dobrze idzie. na
              szczesie Kowalskiej idzie gorzej- pomyslcie co by bylo gdyby
              >Kowallska nadal miala dobrze oceny.
              ----------
              Ich wyniki sa slabo porownywalne,bo Kowalska ma 97% w gorszej szkole
              a Monika ma 95% w lepszej szkole.Obu im idzie b.dobrze.
              • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 19:31
                widzisz nie ważne jest to jakie kto ma oceny, ważne co sobą prezentuje zarówno
                pod względem intelektualnym jak i społecznym. Jeżeli twoja córka jest
                inteligentna to może uda jej się utrzeć od chorego systemu wartości który jej
                wpajasz.
                Druga sprawa według mnie kumaty gimnazjalista nie wymaga półgodzinnego
                sprawdzania pracy domowej, ba powiem więcej w ogóle nie wymaga takiego sprawdzania.
                • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 22:44
                  > Jeżeli twoja córka jest
                  > inteligentna to może uda jej się utrzeć od chorego systemu >wartości który jej
                  wpajasz.

                  System wartosci zostal tu zbudowany dosc dawno i ja go akceptuje,wiec o wpajaniu
                  nie ma mowy.

                  > Druga sprawa według mnie kumaty gimnazjalista nie wymaga półgodzinnego
                  sprawdzania pracy domowej, ba powiem więcej w ogóle >nie wymaga takiego sprawdzania.

                  Ta kumata gimnazjalistka ma dopiero 11 lat i szkola wymaga by prace domowe byly
                  sprawdzone i podpisane przez rodzicow.
                  Domyslam sie,ze Ty bys podpisywala bez sprawdzania.
                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 23:08
                    nie sądzę aby sprawdzenie prac domowych jedenastolatki wymagało ode mnie aż 30
                    minut. Tyle to może zająć dorosłemu człowiekowi rozwiązanie prac domowych z
                    wszystkich przedmiotów, a nie ich sprawdzenie.
                    • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 06:40
                      makurokurosek napisała:

                      > nie sądzę aby sprawdzenie prac domowych jedenastolatki wymagało ode mnie aż 30
                      minut. Tyle to może zająć dorosłemu człowiekowi rozwiązanie >prac domowych z
                      wszystkich przedmiotów, a nie ich sprawdzenie.

                      Bo zeby sprawdzic 3 strony zadan z matematyki,to trzeba je rozwiazac przeciez.
                      • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 11:56
                        "Bo zeby sprawdzic 3 strony zadan z matematyki,to trzeba je rozwiazac przeciez"

                        I to zajmuje ci pół godziny, widać jeteś mało inteligentny skoro masz problemy z
                        rozwiązaniem prostych zadań z matematyki. Sprawdzanie nie polega na ponownym
                        rozwiązywaniu,
                        • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 18:01
                          > Sprawdzanie nie polega na ponownym rozwiązywaniu,

                          To jak bedziesz wiedziala,ze wynik jest dobry?
                          • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 20:26
                            makro powiedz panu smile
                            • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 22:56
                              po pierwsze ufam, ze jedenastolatka potrafi dodawać, odejmować, mnożyć i
                              dzielić. Po drugie ja też to potrafię, widząc układ równań przelatuję wzrokiem
                              czy wszystkie zasady sa dobrze zastosowane. Jeżeli jedenastka nie potrafi
                              któregoś z działań, to zamiast rozwiązywać jej zadanie domowe, tłumaczę na czym
                              polega to działanie.
                              Przy rozwiązywaniu układu równań, czy równania z jedną niewiadomą częstym błędem
                              jest nie zmienienie znaku przy przenoszeniu na drugą stronę. Błąd ten w
                              zadaniach na poziomie szkoły podstawowej,gimnazjum jak i liceum jest bardzo
                              szybki do wykrycia i nie wymaga rozwiązywanie zadania by go zauważyć. Nie
                              bawiłabym się w przeliczanie zadania, by sprawdzić u jedenastki znajomość
                              działań matematycznych i umiejętność ich zastosowania.
                              Czy twoja córka ma problemy ze zrozumieniem i działań matematycznych?
                              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 05:10
                                makurokurosek napisała:

                                > Czy twoja córka ma problemy ze zrozumieniem i działań >matematycznych?

                                1 3/7: 41 11/19= i sprobuj to zrobic bez rozwiazania .
                                Nie ma problemow,ale czasami sie myli.
                                • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.2 zadania dla 14 latkow. 27.01.09, 05:27
                                  1-Brenda i Sally biegna w przeciwna strone na tej samej biezni,startujac na
                                  przeciwleglych stronach.Po raz pierwszy spotykaja sie gdy Brenda przebiega 100
                                  m. a po raz drugi gdy Sally przebiega 150 m. poza pierwszy punkt w ktorym sie
                                  spotkaly.Biegna ze stala szybkoscia.Jaka jest dlugosc biezni?
                                  2-Three manually tangent spheres of radius 1 rest on a horizontal plane.A sphere
                                  of radius 2 rests on them.What is the distance from the plane to the top of the
                                  larger spher?
                                  3-Select numbers a and b between 0 and 1 independently and at random and let c
                                  be their sum.Let A,B and C be the results when a,b,and c respectively are
                                  rounded to the nearest integer.
                                  What is the probability that A+B=C?
                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.Nowy rok. 27.01.09, 05:50
                                    Wczoraj byl chinski nowy rok
                                    www.examiner.com/x-1028-Pet-News-Examiner~y2009m1d26-Happy-Chinese-New-Year-Its-the-Year-of-the-Ox-Obamastyle
                                    W klasie corki bylo obecnych 13 uczniow na 31,a w klasie syna 15 na 33.
                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly.2 zadania dla 14 latkow 27.01.09, 10:17
                                    I ty to najpierw na osobnej karteczce liczysz, a następnie porównujesz wyniki.
                                    Rozumiem gdy założenia córki sa bzdurne i nielogiczne, ale w przeciwnym wypadku
                                    nie widzę takowej potrzeby chyba ze robi się to w ramach hobby.
                                    We wszystkich tych zadaniach najważniejsze są wstępne założenia, jeżeli takowe
                                    założenia sa dobre( co widać na pierwszy rzut oka po porównaniu treści zadania z
                                    utworzonymi równaniami) nie widzę potrzeby przeliczania zadania. Jeżeli
                                    założenia są błędne to oczywiście jak najbardziej wypadałoby usiąść z dzieckiem
                                    i utworzyć poprawne równania wyjaśniając i obrazując rysunkiem swoje decyzje.

                                    Wybacz ale poziom tych zadań, nie odbiega od poziomu zadań które pamiętam z
                                    podstawówki, i tak naprawdę nie wiem gdzie widzisz problem i trudność w
                                    rozwiązaniu tych zadań.
                                    No chyba że polska szkoła była dla ciebie zbyt nudna i skończyłeś edukację na
                                    klasie trzeciej, stąd brak wiedzy ze zadania tego typu to nic nowego w polskiej
                                    szkole i całkowicie przeciętny, ba nawet tępy uczeń polskiej szkoły aby przejść
                                    do następnej klasy takowe zadania musi umieć rozwiązywać.
                                    Przypominasz mi moją teściową, która z młodszym synem uczyła się do matury, bo
                                    przecież ktoś musi go kontrolować i sprawdzić stan wiedzy, bo Szymuś musi być
                                    najlepszy. nie wiem czy robiła to ze strachu ze gdy tego nie zrobi dzieciak nie
                                    będzie najlepszy
                                    • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.2 zadania dla 14 latkow 27.01.09, 20:42
                                      > jeżeli takowe założenia sa dobre( co widać na pierwszy rzut oka po >porównaniu
                                      treści zadania
                                      > z utworzonymi równaniami) nie widzę potrzeby przeliczania zadania.

                                      Typowo polskie wymadrzanie sie!
                                      Na testach masz zadanie i masz podac prawidlowy wynik.Jesli wynik bedzie zly,to
                                      za dobre zalozenia punktow nie dostajesz.

                                      > Przypominasz mi moją teściową,

                                      Przeciez mozesz dla rozrywki te 3 zadania dla 14-latkow,ktore podalem zrobic od
                                      niechcenia i zostawic tesciowa w spokoju,nieprawdaz?
                                      • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.2 zadania dla 14 latkow 28.01.09, 23:17
                                        jesli zalozenia masz dobre to jak mozna miec wynik zly? Ano- znaczy mozna jak
                                        sie dziecko przyzwyczailo do tego ze jak zle zrobi to tatus poprawi- to mozna.
                                        • babcia47 Re: Ciezkie czasy nastaly.2 zadania dla 14 latkow 28.01.09, 23:55
                                          ciekawe czy tatuś bedzie poprawiał jak młodemu z dziewczyną nie
                                          wyjdzie smile))
                                          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.2 zadania dla 14 latkow 29.01.09, 05:50
                                            babcia47 napisała:

                                            > ciekawe czy tatuś bedzie poprawiał jak młodemu z dziewczyną nie
                                            > wyjdzie smile))

                                            Juz od podstawowki dziewczyny sie za nim oblizuja i musze trzymac towarzystwo na
                                            dystans.
                                        • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.2 zadania dla 14 latkow 29.01.09, 05:54
                                          wieczna-gosia napisała:

                                          > jesli zalozenia masz dobre to jak mozna miec wynik zly? Ano- znaczy mozna jak
                                          sie dziecko przyzwyczailo do tego ze jak zle zrobi to tatus >poprawi- to mozna.

                                          Widzisz,tu szkolnictwo inaczej wyglada niz w Polsce.
                                          W Polsce czlowiek jest zadowolony,ze przechodzi bez problemu z klasy do klasy i
                                          ma w miare dobre stopnie.Tutaj natomiast liczy sie perfekcja,czyli nie wazne jak
                                          proste jest zadanie,lecz wazne by nie popelnic w nim bledu.
                                          Jak wiesz ,zalozenia moga byc dobre a wynik zly,bo dobrymi checiami pieklo jest
                                          wybrukowane.Trzeba byc dobrym od poczatku do konca,a nie tylko przy zalozeniach.
                                          • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.2 zadania dla 14 latkow 29.01.09, 07:29
                                            > Widzisz,tu szkolnictwo inaczej wyglada niz w Polsce.
                                            no niesamowite, pacz pan nie wpadlam.
                                            Tutaj natomiast liczy sie perfekcja,czyli nie wazne ja
                                            > k
                                            > proste jest zadanie,lecz wazne by nie popelnic w nim bledu.
                                            W Polsce tez dostaje sie punkty za dobrze zrobione zadanie a za zle zrobione
                                            zadanie sie punktow nie dostaje. Wiem ze to niessamowite ale tak jest i tak
                                            bylo, wiec jesli gdzies lezy ta roznica to zapewne w takim miejscu ze jesli 11
                                            latek ulozy poprawnie rownanie to nie trzeba mu sprawdzac mnozenia, dzielenia
                                            ani podnoszenia do wspolnego mianownika, bo tabliczke mnozenia ma juz opanowana.

                                            > Jak wiesz ,zalozenia moga byc dobre a wynik zly,bo dobrymi checiami pieklo jest
                                            > wybrukowane.
                                            nie slonko nie wiem- myslalam ze mowimy o matematyce. Jesli chodzi o matematyke
                                            to widzisz jak widze ze dziecko wymyslilo jak zadanie rozwiazac- mam niejakie
                                            przekonanie ze ono to zadanie rozwiazalo. Sprawdzam wyrywkowo rachunki, i tyle.
                                            I system sie sprawdza.

                                            Co do stopni- uwazam, ze jedna z umiejetnosci wychowawczych jest oddanie dziecku
                                            odpowiedzialnosci za ich wyglad. Co z tego ze moje dziecko bedzie na dodatkowej
                                            matematyce, jesli polowe zadan zrobie za nie ja? co z tego ze bedzie mialo 100%
                                            roztrzaskana prace domowa, skoro de facto ja ja policze bo moje dziecko
                                            wyluzowane ze ja wylapie bledy- bedzie bardziej luzacko je liczylo?

                                            Pograzony w tych dywagacjach nad szkolnictwem, tlumaczysz mi jakies oczywiste
                                            oczywistosci jak to ze zeby zaliczyc zadanie z matematyki trzeba miec dobry
                                            wynik- no wez, niemozliwe smile)))))) Zamiast odpowiedziec tak siedze nad zadaniami
                                            z matmy moich dzieci bo lubie sobie poglowkowac i zobaczyc czy nadal cos takiego
                                            umiem rozwiazac- to nie zbrodnia.
                                  • pinokkio zadania dla 14 latkow ? 27.01.09, 22:46
                                    (trafiłem tu via forum tenisowe, więc nie znam wcześniejszych postów wątku)
                                    To są zadania dla 14-latków? W jakiej szkole? Zadanie 3 wymaga użycia ciągłych rozkładów prawdopodobieństwa, tego uczą w amerykańkich podstawówkach?

                                    P.S. Co to są "manually tangent spheres"? Miało być chyba "mutually tangent"...
                                    • maksimum Re: zadania dla 14 latkow ? 28.01.09, 00:20
                                      pinokkio napisał:

                                      > (trafiłem tu via forum tenisowe, więc nie znam wcześniejszych postów wątku)
                                      > To są zadania dla 14-latków? W jakiej szkole? Zadanie 3 wymaga użycia ciągłych
                                      rozkładów prawdopodobieństwa, tego uczą w >amerykańkich podstawówkach?

                                      Bo to nie jest podstawowka,lecz amerykanski Brooklyn Tech. High School.
                                      en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_Technical_High_School
                                      Moj syn ma 14 lat i wlasnie do tej szkoly chodzi.

                                      > P.S. Co to są "manually tangent spheres"? Miało być chyba "mutually tangent"...

                                      Oczywiscie masz racje.

                                      PS.A kto wygra AO ?
                                      • maksimum Re: zadania dla 14 latkow ? 28.01.09, 00:31
                                        To jest multiple choice question i jedne z odpowiedzi sa:
                                        1-3+pierw z 30/2
                                        2-3+pierw z 69/3
                                        3-3+pierw z 123/4
                                        4- 52/9
                                        5-3+ 2pierw z 2
                                        • pinokkio Re: zadania dla 14 latkow ? 28.01.09, 02:11
                                          Żadna nie jest właściwa.

                                          Czy to jest jakiś test? Jeśli tak, to możesz napisać, ile było pytań i ile odowiedzi do wyboru przy każdym z nich? Z góry dziękuję.
                                          • maksimum Re: zadania dla 14 latkow ? 28.01.09, 06:07
                                            pinokkio napisał:

                                            > Żadna nie jest właściwa.

                                            A jaka Ci wyszla dlugosc biezni?
                                            250,300,350,400,500 ?

                                            > Czy to jest jakiś test? Jeśli tak, to możesz napisać, ile było >pytań i ile
                                            odowiedzi do wyboru przy każdym z nich? Z góry dziękuję.

                                            To jest extra matematyka dla tych ktorzy chca na nia chodzic,czyli cos w rodzaju
                                            kolka matematycznego po polsku.
                                            Na poczatku roku bylo tam ponad 40 uczniow,ale pozniej na podstawie wynikow byla
                                            przesiewka i zostalo z 30.
                                            Moj syn nie chcial na to chodzic,ale ja zauwazylem,ze byl slaby z matematyki i
                                            zapisalem go na ten kurs poprzez internet.
                                            Szkola zachecala wszystkich i podala ten pierwszy test na internecie.
                                            Jako wejsciowka,bylo 20 pytan do rozwiazania w domu,z czego syn rozwiazal 10 ja
                                            chyba z 8 i przyjeli go.

                                            Te testy polegaja na tym,ze zaczynaja sie od stosunkowo prostych pytan jak to z
                                            Brenda i Sally,a po pierwszej 10-tce sa rzeczywiscie trudne.
                                            Syn nigdy nie rozwiazal wszystkich,bo jest na to limit czasu w szkole,ale NIKT
                                            nie robi wszystkich pytan.
                                            Jak ktos zrobi 12 pytan,to jest dobry.Wlasnie z tego testu syn zrobil 12 pytan.
                                            Punktacja jest taka,ze za wlasciwa odpowiedz jest 5 pkt,za zle zrobione jest
                                            chyba -1,5 pkt ,a za niezrobione jest 0 pkt.

                                            Jak przyniesie nastepny test,to przepisze kilka zadan.
                                            • wieczna-gosia Re: zadania dla 14 latkow ? 28.01.09, 23:16
                                              hehe no ja nie moge smile
                                              Maksio mozesz co robisz ale nie bedziesz juz tak mlody jak twoj syn. Ogolnie ci
                                              powiem ze to jest jednak bardziej przerazajace niz smieszne- szczegolnie z
                                              punktu widzenia 14 latka, ktory pozniej bedzie mial 16 a pozniej 18-
                                              rozwiazujesz za niego zadania, szukasz mu dziewczyny, grasz z jego kumplami w
                                              kosza. Normalnie senny koszmar.
                                              • maksimum Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 05:58
                                                > rozwiazujesz za niego zadania, szukasz mu dziewczyny, grasz z jego >kumplami w
                                                kosza. Normalnie senny koszmar.

                                                Niby moglbym isc na piwo,albo powalic sie na plazy,ale tego akurat nie
                                                lubie.Chodze do parku grac w kosza nawet w tedy gdy syn nie idzie.
                                                I ja nie gram z jego kumplami.lecz ze studentami Brooklyn College,ktorzy
                                                ostatnio zaczeli go akceptowac i wybierac do skladu.
                                                • wieczna-gosia Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 07:30
                                                  Chodze do parku grac w kosza nawet w tedy gdy syn nie idzie.


                                                  a no to przepraszam faktycznie sukces- chlopak ma oddech.
                                                  • maksimum Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 20:03
                                                    > a no to przepraszam faktycznie sukces- chlopak ma oddech.

                                                    To ci studenci z Brooklyn College dzwonia do mnie,zeby przyjsc do parku,bo .....
                                                    ja mam najlepsza pilke.
                                                    Przy okazji mowia ,zeby syna przyprowadzic,bo moze nas byc za malo do gry.
                                                  • wieczna-gosia Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 20:39
                                                    no mowie- bossu.
                                            • makurokurosek Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 14:36
                                              kurcze dwa dni mnie nie było a tu tyle postów. Więc tak założyłam że zadanie
                                              jest dla podstawówki, więc dla mnie logicznym było rozwiązanie 300m , po twoich
                                              wypowiedziach jakie to trudne zadanie zaczęłam szukać myku i stwierdziłam, że
                                              stwierdzenie stała prędkość moze nie być tak jednoznaczne,wykonałam więc proste
                                              obliczenia

                                              100+y - sall
                                              x+150 - b
                                              150 +y cała bieżnia

                                              kazda z dziewczyn biegła ze stała prędkością więc
                                              100/x= y/150
                                              (150-100)/(y-x)=x/100


                                              z tej zależności y= 150 , cała bieżnia 150 +y = 300

                                              Zadanie na tym poziomie rozwiązywane jest w 5 czy 6 klasie szkoły podstawowej,
                                              jeżeli ktoś nie pamięta tego powinien je pamiętać z fizyki klasa 6 szkoła
                                              podstawowa ( ruch jednostajny )

                                              v1= s1/t1 v2=s2/t2 t1=t2 v1,v2 constans

                                              jeżeli ktoś nie potrafi nawet tego zrobić to może iść drogą eliminacji, na
                                              której zresztą opiera się system amerykański

                                              250 - prawdopodobnie suma 100 +150, albo zostanie złamany warunek o stałej
                                              prędkości albo nie zostanie zachowany warunek o przeciwległych punktach bieżni
                                              300- brana pod uwagę
                                              400- nie ma zachowania warunku o przeciwległych stronach bieżni
                                              i tak dalej i tak dalej.

                                              Nie patrzyłam na dalsze zadania, jeżeli mój tok rozumowania jest błędny to z
                                              chęcią wysłucham twoich wyjaśnień. proponuję również zajrzeć do polskiego
                                              programu nauczania matematyki.

                                              Moj syn nie chcial na to chodzic,ale ja zauwazylem,ze byl slaby z matematyki i
                                              > zapisalem go na ten kurs poprzez internet.

                                              wk_rwiłabym się gdyby mój ojciec decydował jakie przedmioty powinnam wybierać,
                                              14 to już nie małe dziecko i powinien być świadomy że uczy się dla siebie.

                                              Nie wiem po co chcesz zrobić z niego na siłę inteligentnego mięśniaka, może skup
                                              się nad tym stypendium sportowym.


                                              • wieczna-gosia Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 16:38
                                                jeżeli ktoś nie potrafi nawet tego zrobić to może iść drogą eliminacji, na
                                                której zresztą opiera się system amerykański

                                                system amerykanski droga makro opiera sie na perfekcjonizmie smile
                                                • maksimum Now I can do whatever I like! 29.01.09, 20:33
                                                  > system amerykanski droga makro opiera sie na perfekcjonizmie smile

                                                  www.youtube.com/watch?v=b-yJBsjatW0&feature=channel
                                              • maksimum Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 19:29
                                                > Zadanie na tym poziomie rozwiązywane jest w 5 czy 6 klasie szkoły >podstawowej,

                                                Bo to bylo jednoz pierwszych zadan w tescie ,czyli tzw rozbiegowe.
                                                Jesli rozwiazanie zajelo Ci wiecej niz 2 minuty,to tak jakbys go nie zrobila,bo
                                                nie zdazysz innych przeczytac.

                                                > jeżeli ktoś nie potrafi nawet tego zrobić to może iść drogą >eliminacji, na
                                                której zresztą opiera się system amerykański
                                                >
                                                > 250 - prawdopodobnie suma 100 +150, albo zostanie złamany warunek o stałej
                                                > prędkości albo nie zostanie zachowany warunek o przeciwległych punktach bieżni
                                                > 300- brana pod uwagę
                                                > 400- nie ma zachowania warunku o przeciwległych stronach bieżni
                                                > i tak dalej i tak dalej.

                                                Zapomnialas o najwazniejszej umiejetnosci rozwiazywania testow przez Amerykanow.
                                                1-NIGDY,ale to NIGDY nie bierz pod uwage odpowiedzi pierwszej i ostatniej.
                                                2-Zawsze wybieraj ze srodka i to raczej blizej poczatku.

                                                > Nie patrzyłam na dalsze zadania,

                                                Te nowe ktore podalem,tez sa rozbiegowe,czyli z poczatku testu i tez powinnas je
                                                zrobic.

                                                > wk_rwiłabym się gdyby mój ojciec decydował jakie przedmioty powinnam wybierać,
                                                > 14 to już nie małe dziecko i powinien być świadomy że uczy się dla >siebie.

                                                Mial chwile zwatpienia,ale teraz jest zadowolony.

                                                > Nie wiem po co chcesz zrobić z niego na siłę inteligentnego >mięśniaka, może
                                                skup się nad tym stypendium sportowym.

                                                No wlasnie niedlugo bedzie turniej kwalifikacyjny do druzyny tenisowej w
                                                szkole,a to jest praktycznie pewne stypendium na studia.
                                                Brooklyn Tech HS ma bardzo silna druzyne tenisowa.
                                                • wieczna-gosia Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 20:38
                                                  > Bo to bylo jednoz pierwszych zadan w tescie ,czyli tzw rozbiegowe.
                                                  > Jesli rozwiazanie zajelo Ci wiecej niz 2 minuty,to tak jakbys go nie zrobila,bo
                                                  > nie zdazysz innych przeczytac.
                                                  >

                                                  ale dlaczego zalozyles ze makro tego zadania nie zrobila w dwie minuty? Naprawde
                                                  Maksiu w zaleznosci d tego jakie emocje wzbudzaja twoje zadania albo nam
                                                  bedziesz wmawial ze to banal (dlatego w ogole ktos edukowany w Polsce jest to w
                                                  stanie zrobic) albo ze sa trudne ale o mamo jaki jestes bossu ze TY potrafisz.
                                                  Przypominam ci ze w 5 klasie ma sie lat 11 a szkole polska zaczyna sie rok
                                                  pozniej smile
                                                  • maksimum Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 21:03

                                                    > ale dlaczego zalozyles ze makro tego zadania nie zrobila w dwie >minuty?

                                                    Bo ona nie wyglada mnie na taka sharp,jak sie chce przedstawic.
                                                  • makurokurosek Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 21:26
                                                    ale je w przeciwieństwie do ciebie nie robię z siebie wszystkowiedzącego
                                                    inteligenta, nie kończyłam renomowanej amerykańskiej uczelni tylko całkiem
                                                    przeciętną Polibudę. Jestem chemikiem wiec tworzenie tak skomplikowanych
                                                    zależności zajęło mi zapewne całe dwa dni.
                                                  • makurokurosek Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 23:08
                                                    Maksiu, nie pochwalisz się jaką to renomowaną uczelnię skończyłeś.
                                                  • wieczna-gosia Re: zadania dla 14 latkow ? 30.01.09, 02:50
                                                    po charakterze pisma poznales? Maksiu do wykonania zestawu zadan dla 14 latkow
                                                    NAWET amerykanskich nie trzeba byc sharp. Wystarczy byc sony i philips.
                                                • makurokurosek Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 20:56
                                                  "Bo to bylo jednoz pierwszych zadan w tescie ,czyli tzw rozbiegowe.
                                                  > Jesli rozwiazanie zajelo Ci wiecej niz 2 minuty,to tak jakbys go nie zrobila,bo
                                                  > nie zdazysz innych przeczytac."


                                                  nie znam żadnego gimnazjum i liceum które na kółku matematycznym zaczynałoby
                                                  rozwiązywanie zadań z poziomu 5, 6 klasy szkoły podstawowej. Kółko matematyczne
                                                  to nie wyrównawcze, tam rozwiązuje się zadania na poziomie wyższym niż
                                                  obowiązuje na danym etapie. W większości przypadków testy zaczynają się od
                                                  niższego poziomu, ale nigdy nie od tak żenująco niskiego, jeżeli pierwsze
                                                  zadanie jest na poziomie 11 latka to można wnioskować, że minimum pierwsze 5 sa
                                                  na poziomie przeciętnego czternastolatka, czyli prawdopodobnie pierwsze 7 są na
                                                  poziomie lekko zainteresowanego matematyką czternastolatka, sory ale taki test
                                                  to raczej świadczy o idiotyzmie systemu, a nie o jego idealizmie. Kółka
                                                  matematyczne są dla ludzi którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę z tego przedmiotu,
                                                  a nie do wcześniejszego osiągnięcia poziomi który musi osiągnąć kazdy absolwent
                                                  szkoły średniej
                                                  • maksimum Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 21:06
                                                    > Kółka matematyczne są dla ludzi którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę z tego
                                                    przedmiotu, a nie do wcześniejszego osiągnięcia poziomi który >musi osiągnąć
                                                    kazdy absolwent szkoły średniej
                                                    -------
                                                    Teoretycznie tak,ale ja go zapisalem,zeby sie podciagnal z matmy i dobrze mu to
                                                    sluzy,bo na ostatnim tescie by 3-ci w klasie.
                                                  • makurokurosek Re: zadania dla 14 latkow ? 29.01.09, 21:44
                                                    Czyli kółko matematyczne w renomowanej szkole amerykańskiej jest niczym innym
                                                    jak zajęcia wyrównawcze w przeciętnej polskiej szkole.
                                                    Wybacz ale gro moich znajomych kończyła profil mat-fiz w liceach o różnych
                                                    renomach i poziom który musieli osiągnąć niezależnie od renomy szkoły był taki
                                                    sam, czyli kończyli na całkach nieoznaczonych. Na kółku matematycznym nie
                                                    powtarzali materiału, lecz z każdego zagadnienie wchodzili na poziom omawiany na
                                                    studiach,oczywiście matematycznych.Wciskanie więc kitu o wybitnej trudności
                                                    banalnego zadania z poziomu 5 klasy podstawówki na teście kółka matematycznego
                                                    gimnazjum jest po prostu śmieszne i moze świadczyć tylko i wyłącznie o tym, że
                                                    to zadanie sprawiło tobie dużą trudność.
                                                    Z tego co piszesz wynika również pewna prawda , podanie prawidłowego rozwiązania
                                                    przez amerykańskiego ucznia nie jest jednoznaczne z umiejętnością rozwiązania
                                                    zadania, jak również nie jest jednoznaczne z tym że ten uczeń w ogóle zna
                                                    matematyczny powód dla którego to rozwiązanie jest słuszne jak i sposób w jaki
                                                    do tego rozwiązania można dojść .
                                                    Ciekawe jak na podstawie takiego testu można ocenić umiejętność tworzenia i
                                                    rozwiązywania różniczek, bo podczas gdy utworzenie równania jeszcze można
                                                    sprawdzić tak już z rozwiązaniem może być problem , ale ty maksiu zapewne znasz
                                                    ten powód
                                            • pinokkio Re: zadania dla 14 latkow ? 30.01.09, 00:48
                                              Dzięki za info. Nazywasz zadanie z Brendą i Sally "prostym", ale upewniasz się ile mi "wyszło"?smile OK, let's go:

                                              Z pierwszej informacji podanej w tresci zadania wynika, że Brenda przebiega 100m w czasie, gdy obie dziewczynki łącznie przebiegaja pół bieżni. Zatem w czasie, gdy obie przebiegną CAŁĄ bieżnię, Brenda przemierzy 200m. Ale w tym czasie Sally przebiega 150m. Zatem długość bieżni wynosi 200+150=350 metrów.

                                              PS. Nie napisałeś, ile jest możliwości odpowiedzi przy pytaniu. Zawsze pięć?
                                              • pinokkio PSPS 30.01.09, 01:23
                                                Może wyjaśnię, dlaczego tak dopytuję się o ilość możliwości do wyboru przy jednym pytaniu. Otóż interesuje mnie, do jakiego stopnia taka amerykańska szkoła akceptuje wpływ przypadku na ocenę ucznia. Test zamknięty daje możliwość uzyskania pewnej liczby odpowiedzi poprawnych w sposób czysto przypadkowy. Statystyczny rozrzut liczby takich przypadkowych trafień maleje wraz ze wzrostem liczby możliwości wyboru przy pojedynczym pytaniu (jest - z grubsza biorąc - odwrotnie proporcjonalny do pierwistka kwadratowego z tej liczby).

                                                Innym ważnym parametrem jest ilość zadań. Mamy tu podobną zależność - im wiecej pytań tym mniejszy wpływ czynnika losowego na zróżnicowanie wyników testu w grupie uczniów.
                                                • maksimum Re: PSPS 30.01.09, 05:14
                                                  pinokkio napisał:

                                                  > Może wyjaśnię, dlaczego tak dopytuję się o ilość możliwości do >wyboru przy
                                                  jednym pytaniu.

                                                  Jest 5 do wyboru przy kazdym pytaniu.
                                                  Za dobra odp jest 6 pkt. za brak odpowiedzi 1,5 pkt a za zla odp 0 pkt.
                                                  • maksimum Brenda i Sally biegna w przeciwna strone na tej sa 30.01.09, 06:44
                                                    1-Brenda i Sally biegna w przeciwna strone na tej samej biezni,startujac na
                                                    przeciwleglych stronach.Po raz pierwszy spotykaja sie gdy Brenda przebiega 100m.
                                                    a po raz drugi gdy Sally przebiega 150 m. poza pierwszy punkt w ktorym sie
                                                    spotkaly.Biegna ze stala szybkoscia.Jaka jest dlugosc biezni?
                                                    ----------
                                                    300 metrowa bieznia wydaje sie byc prawdopodobna odpowiedzia,wiec zaczynam
                                                    sprawdzac.
                                                    Jesli wystrartowaly po przeciwleglych stronach i po raz pierwszy spotkaly
                                                    sie,gdy Brenda przebiegla 100,a bieznia ma rzekomo 300,no wiec Sally musiala
                                                    przebiegnac 50m i biec o polowe wolniej niz Brenda.
                                                    Po raz drugi spotkaly sie,gdy ta wolna Sally przebiegla 150m od pierwszego ich
                                                    spotkania,co dawaloby 2x dluzsza odleglosc przebiegnieta przez Brende w tym
                                                    samym czasie i to bylaby dlugosc calej biezni. Czyli 150+300=450. ale takiej
                                                    odpowiedzi nie ma do wyboru.Bo odpowiedzi sa 250,300,350,400,500.Cos tu nie gra.
                                                    ------------
                                                    Jesli nie startowaly z idealnie przeciwleglych punktow biezni i biegly z ta sama
                                                    predkoscia i od momentu pierwszego spotkania do drugiego spotkania Sally
                                                    przebiegla 150 m,to Brenda tez przebiegla 150 m i bieznia ma 300m.
                                                  • maksimum Sprytnie to wymyslilas pinokkio. 30.01.09, 07:04
                                                    pinokkio napisał:

                                                    > Dzięki za info. Nazywasz zadanie z Brendą i Sally "prostym", ale >upewniasz
                                                    się ile mi "wyszło"?smile OK, let's go:
                                                    >
                                                    > Z pierwszej informacji podanej w tresci zadania wynika, że Brenda przebiega
                                                    100m w czasie, gdy obie dziewczynki łącznie przebiegaja pół bieżni. Zatem w czasie
                                                    > , gdy obie przebiegną CAŁĄ bieżnię, Brenda przemierzy 200m. Ale w tym czasie
                                                    Sally przebiega 150m. Zatem długość bieżni wynosi >200+150=350 metrów.

                                                    To wlasnie o to chodzi,ze do wiekszosci tych pytan nie potrzeba wzorow lecz
                                                    swiezych pomyslow.

                                                    > PS. Nie napisałeś, ile jest możliwości odpowiedzi przy pytaniu. Zawsze pięć?

                                                    Tak,zawsze jest 5 odpowiedzi do wyboru.


                                                  • maksimum Mozna to zrobic jeszcze inaczej. 30.01.09, 07:08
                                                    Do pierwszego spotkania Brenda przebiega 100m i obie przebiegaja polowe biezni.
                                                    Od pierwszego do drugiego spotkania przebieja obie cala bieznie i wtedy Sally
                                                    przebiega 150m a Brenda 2x100m
                                                • maksimum Re: PSPS-zgadywanie. 30.01.09, 07:43
                                                  pinokkio napisał:

                                                  > Może wyjaśnię, dlaczego tak dopytuję się o ilość możliwości do wyboru przy
                                                  jednym pytaniu. Otóż interesuje mnie, do jakiego stopnia >taka amerykańska
                                                  szkoła akceptuje wpływ przypadku na ocenę ucznia.

                                                  Za prawidlowa odpowiedz jest +6 pkt,za brak odpowiedzi +1,5 pkt,a za zla odp
                                                  jest 0 pkt. czyli jak sama widzisz,zgadywanie jest karane.
                                                  Problem w tym,ze moj syn bardzo dobrze zgaduje i np na 10 zgadywanek ma 7-8
                                                  trafnych.Oczywiscie on czyta zadanie i probuje je robic w pamieci i jak nie ma
                                                  czasu ,to zgaduje.
                                                  Powiedzial,ze gdyby z ostatniego testu nie wymazal tych zgadnietych,to mialby 95
                                                  pkt a nie 83,5pkt.
                                                  Jednej zgadywanki nie zdazyl wymazac i mial dobrze.

                                                  25)When 15 is appended to a list of integers,the mean is increased by 2.When 1
                                                  is appended to the enlarged list,the mean of enlarged list is decreased by 1.How
                                                  many integers were in the original list?

                                                  > Innym ważnym parametrem jest ilość zadań.

                                                  Jest 25 zadan na 60 minut i jak sama widzisz,to sa pytania na pomyslunek.
                                                  • makurokurosek Re: PSPS-zgadywanie. 30.01.09, 08:22
                                                    > Jest 25 zadan na 60 minut i jak sama widzisz,to sa pytania na pomyslunek.

                                                    Nagle czas się cudownie wydłużył ?

                                                    Co do zadania, przeciwległy nie oznacza na środku bieżni, dziewczyny stoją na
                                                    przeciwko siebie, nie wiemy natomiast czy 5 m od końca jednej strony bieżni czy
                                                    30 od drugiej, biegną ze stałą prędkości, nie wiemy czy obydwie z taką sama ale
                                                    z tego wszystkiego wiemy że stosunek odcinków które przebiegły jest ZAWSZE taki
                                                    sam czyli
                                                    150 /y=x/100 . Matematyka to przedmiot ścisły, a nie nauki humanistyczne i
                                                    liczą się tu fakty a nie przypuszczenia.
                                                  • wieczna-gosia Re: PSPS-zgadywanie. 30.01.09, 10:03
                                                    nie wiem makrokurosku czy pamietasz ze wg teorii wzglednosci gdy predkosc jest
                                                    rowna predkosci swiatła to czasoprzestrzen powinna sie zakrzywiac. I mamy 60
                                                    minut na test smile
                                                  • babcia47 Re: PSPS-zgadywanie. 30.01.09, 13:23
                                                    > Za prawidlowa odpowiedz jest +6 pkt,za brak odpowiedzi +1,5 pkt,a
                                                    za zla odp
                                                    > jest 0 pkt. czyli jak sama widzisz,zgadywanie jest karane.
                                                    > Problem w tym,ze moj syn bardzo dobrze zgaduje i np na 10
                                                    zgadywanek ma 7-8
                                                    > trafnych.Oczywiscie on czyta zadanie i probuje je robic w pamieci
                                                    i jak nie ma
                                                    > czasu ,to zgaduje.
                                                    > Powiedzial,ze gdyby z ostatniego testu nie wymazal tych
                                                    zgadnietych,to mialby 9
                                                    > 5
                                                    > pkt a nie 83,5pkt.
                                                    > Jednej zgadywanki nie zdazyl wymazac i mial dobrze.
                                                    i Ty zachwalasz hamerykański system nauki? to chodzi o umiejetne
                                                    zgadywanie a nie o wiedzę?..i do tego te "fachowe" wskazówki by nie
                                                    wybierać pierwszych i ostatnich możliwości odpowiedzi??
                                      • samson.miodek Re: zadania dla 14 latkow ? 28.01.09, 02:26
                                        Maksimum, ale mysmy przed chwila dyskutowali o zadaniach domowych
                                        twojej corki ktora ma 11 lat i tobie zajmuje sprawdzenie jej zadania
                                        pol godziny.
                                        Wlasnie czytalam te zadania i sie zastanawialam z jakiej choinki sie
                                        zerwales.
                                        Wiem ze sa roznice programowe, ze sa roznice poziomow, nawet w
                                        szkolach kanadyjskich, ale nie az takie.
                                        • maksimum Re: zadania dla 14 latkow ? 28.01.09, 06:10
                                          > Wiem ze sa roznice programowe, ze sa roznice poziomow, nawet w
                                          > szkolach kanadyjskich, ale nie az takie.

                                          Te 3 zadania ktore przytoczylem,to byly z kartkowki 14 letniego syna w Brooklyn
                                          Tech HS.
                                          A jedno,proste dzielenie ulamkow,to bylo najprostsze zadanie 11 letniej corki.
                                          • maksimum Jeszcze jedno zadanie dla 14 latkow. 28.01.09, 06:23
                                            Jeszcze jedno zadanie z kartkowki 14-letniego syna.
                                            Jest tam w sumie 20 zadan i trzeba to zrobic w 40 minut.
                                            o nie ,przepraszam,zadan jest 25.

                                            a to jest 19.
                                            ------
                                            Circles A,B and C are externally tangent to each other and internally tangent to
                                            circle D.
                                            Circles B and C are congruent.Circle A has a radius 1 and passes through the
                                            center of D.
                                            What is the radius of circle B?
                                            ----------
                                            3 kola stykajace sie(A,B,C) sa wpisane w wieksze D z ktorym rowniez sie kazde
                                            styka.Kola A i B sa takie same,a promien kola A jest 1 i przechodzi przez punkt
                                            srodkowy kola D.Jaki jest promien kola B?
            • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 19:25
              > Makro- maksio jest facetem i ma misje ze usa jest bogiem.

              Dzięki za info, bo zawsze po przeczytaniu wstępu o kowalskiej odpuszczałam sobie
              i nie doszłam do płci maksia.
      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.01.09, 22:46
        > - poziom w gimnazjum jest wysoki

        To prawda,ale testy stanowe sa takie same jak w innych szkolach i wiekszosc tych
        najzdolniejszych ma problemy z wykazaniem sie.

        > potrafię sobie wytłumaczyć twojego zacietrzewieniec w temacie >kowalskiej.

        Zero zacietrzewienia,po prostu ciezko sie dostac do bardzo dobrej szkoly.
        PS.Mlodsza Kowalska miala lepsze oceny od mojej corki w podstawowce.

        • ratyzbona Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 00:40
          Przeskakiwanie klas jestmodne w Polsce? Serio nie zauważyłam -
          znałam tylko jedną osobę która przeskoczyła klasę ale była to jedna
          z najzdolniejszych osób którą znałam w życiu szkoda że poszła na UW
          i się pewnie zmarnuje.
          U mnie w szkole trzeba było mieć podpis rodziców pod każdą pracą
          klasową z matematyki. Byłam beznadziejna z matematyki i mogłam
          oczekiwać awantury przy każdej ocenie a podpisu rodziców nigdy nie
          sfałszowałam - radzę porozmwiwać z córką
          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 01:52
            > Byłam beznadziejna z matematyki i mogłam
            > oczekiwać awantury przy każdej ocenie a podpisu rodziców nigdy nie
            > sfałszowałam - radzę porozmwiwać z córką
            ------
            Ona podrabiala podpisy za brak pracy domowej czy za zle
            zachowanie,bo z testow byla jedna z najlepszych w szkole.
            Nigdy nie bylo zastrzezen do tego,ze sie slabo czy srednio uczy.
            Na koniec roku dostala nagrode za dobre wyniki.
            • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 19:36
              co to zacietrzewienie w stosunku do kowalskiej, to jak inaczej nazwiesz ciągłe
              zainteresowanie tą rodzina. Jeżeli nie zacietrzewieniem to albo corki kowalskich
              są twoimi córkami, albo jesteś pedofilem i córki kowalskich podobają się tobie.
              Normalny człowiek skupia się na swoich dzieciach, a nie na dzieciach obcych
              ludzi. Ponawiam radę o psychoterapii.
              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 22:48
                > to jak inaczej nazwiesz ciągłe zainteresowanie tą rodzina.

                Sa bardzo dobrym przykladem polskiej rodziny w USA,a przy okazji dobrymi znajomymi.

                > Jeżeli nie zacietrzewieniem to albo corki kowalskich
                > są twoimi córkami, albo jesteś pedofilem i córki kowalskich >podobają się tobie.

                A jesli zadne z albo,tzn ze musisz sprawe jeszcze raz przemyslec.

                > Normalny człowiek skupia się na swoich dzieciach, a nie na >dzieciach obcych
                ludzi. Ponawiam radę o psychoterapii.

                Czyzbys polecala tego samego,do ktorego sama chodzisz?
                • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 23:05
                  Sa bardzo dobrym przykladem polskiej rodziny w USA,a przy okazji dobrymi znajom
                  > ymi.
                  >

                  to może zmień zasady dobierania sobie znajomych, bo twój cel znajomości z tymi
                  ludźmi jest chory i opiera się tylko i wyłącznie na zawiści.
                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 06:39
                    > ludźmi jest chory i opiera się tylko i wyłącznie na zawiści.

                    W Polsce to ludzie roznie nazywaja,ale w Ameryce jest to zwykla rywalizacja.
                    • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 11:53
                      Nie sądzę aby w jakimkolwiek kraju rywalizacja opierała się na obrabianiu dupy i
                      ośmieszaniu. To co ty robisz nie ma nic wspólnego z rywalizacją, a jedynie
                      zawiścią, kompleksami i brakiem akceptacji samego siebie jak i swoich
                      najbliższych. Każdy twoja wypowiedz jest żałosna. Jeżeli na takich zasadach
                      opiera sie przyjaźń w stanach, to wolę mieszkać w tej pogardzanej przez ciebie
                      Polsce ale mieć świadomość, że moi znajomi nie są przy mnie po to by mnie
                      publicznie ośmieszyć i w ten sposób podnieść swoje ego.
                      Jesteś żałosny
                      • asia-70 Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 12:44
                        Polska edukacja rzeczywiście podupadła, odkąd zaczęła się wzorowac
                        na tej amerykańskiej. Niedługo u nas też na opakowaniu baterii
                        trzeba będzie wołami pisać:

                        PRODUKTU NIE NALEŻY SPOŻYWAĆ!

                        Pozdrawiam z dalekiego kraju smile
                        • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 17:59
                          asia-70 napisała:

                          > Polska edukacja rzeczywiście podupadła, odkąd zaczęła się wzorowac
                          > na tej amerykańskiej.

                          A na jakim poziomie byla,gdy wzorowala sie na edukacji rosyjskiej z
                          obowiazkowym j.rosyjskim?
                          • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 18:42
                            zdecydowanie na wyższym niż obecnie
                            • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 18:59
                              makurokurosek napisała:

                              > zdecydowanie na wyższym niż obecnie

                              Co wylicze,to wylicze
                              ale zawsze wtedy powiem,
                              ze najbardziej mi zal
                              szkoly z obowiazkowym rosyjskim
                              • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 20:03
                                wyższy poziom z matematyki,
                                wyższy poziom z j. polskiego- obowiązkowe czytanie książek a nie ich fragmentów
                                zajęcia wyrównawcze z polskiego i matematyki dla osób z problemami
                                darmowe zajęcia pozalekcyjne: kółko plastyczne, muzyczne, polonistyczne,
                                matematyczne, historyczne, geograficzne, fotograficzne, szachowe, modelarstwo,
                                teatralne, sksy ( takie przynajmniej oferowane były w mojej szkole w małym mieście)
                                dodatkowo w każdym centrum kultury darmowe kółka zainteresowań.
                                Nie twierdzę, że polska szkoła jest czy też była idealna, uważam natomiast że
                                system amerykański całkowicie nie spełnia się w stosunku do dzieci przeciętnych,
                                których jakby nie było jest więcej aniżeli wybitnych jednostek.
                                Tak chwalony przez ciebie amerykański system edukacji, jest od lat ostro
                                krytykowany przez władze amerykańskie, system w którym jedynymi obowiązkowymi
                                przedmiotami jest historia ameryki i literatura angielska wypuszcza
                                nieprzystosowanych do życia analfabetów. Amerykanie to chyba jedyny naród
                                wyśmiewany przez cały świat za tworzenie słodki idiotek i umięśnionych debili,
                                którzy nie są w stanie odpowiedzieć na proste pytanie.

                                System jest świetny jeżeli chodzi o ludzi wybitnych,ale takowych jest niewiele.
                                • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 21:00
                                  > wyższy poziom z matematyki,

                                  Mozesz jakos udokumentowac ten "wyzszy poziom z matematyki"?
                                  To ze w ksiazce sa trudniejsze zadania niz w ksiazce amerykanskiej
                                  to nie znaczy,ze wiekszosc dzieci polskich ma ten program opanowany.
                                  Po to podalem wlasnie przyklad z Kowalska,ktora na egzaminach
                                  stanowych byla bardzo dobra,ale jak przyszlo zdawac do Brooklyn Tech
                                  HS. to padla jak pies Pluto na cztery lapy.
                                  Nawet przerobienie materialu nie daje gwarancji sukcesu,jesli na
                                  egzaminie sa pytania na myslenie a nie podstawianie wzorow.

                                  > darmowe zajęcia pozalekcyjne: kółko plastyczne, muzyczne,
                                  polonistyczne, matematyczne, historyczne, geograficzne,
                                  fotograficzne, szachowe, modelarstwo,
                                  > teatralne, sksy ( takie przynajmniej oferowane były w mojej szkole
                                  >w małym mieście)

                                  To wszystko jest oferowane w szkolach moich dzieci,a corka chodzi
                                  teraz na zajecia pozalekcyjne w szkole w zakresie digital film
                                  making.
                                  Dzieciaki 11 letnie robia filmy i nagrywaja je na Youtube,a juz u
                                  mojego 14 letniego syna jest to zajecie obowiazkowe.
                                  Poza tym obrobka zdjec na internecie,w czym moja corka jest bardzo
                                  dobra.
                                  Syn juz w podstawowce byl w kolko szachowym i jezdzil na turnieje
                                  miedzyszkolne,gdzie byl jednym z najlepszych.
                                  Co rok kazdy dostaje karte z programami pozaszkolnymi w ktorych moze
                                  uczestniczyc.Jest ich z 15 do wyboru i w wybranych jest sie po okolo
                                  3 miesiace.
                                  Poza tym dzieci w USA ucza sie dluzej codziennie w szkole.
                                  Normalnie jest od 8-14:20 a z programem pozaszkolnym do 3:10.
                                  W Polsce o 13:00 konczy sie szkola.

                                  > uważam natomiast że system amerykański całkowicie nie spełnia się
                                  >w stosunku do dzieci przeciętnych

                                  Kazdy system szkolnictwa jest nastawiony na dzieci
                                  przecietne,amerykanski tez,z tym ze tutaj wylapuje sie rowniez
                                  talenty,a w Polsce dzieci utalentowane sa gnebione przez nauczycieli.

                                  > system w którym jedynymi obowiązkowymi
                                  > przedmiotami jest historia ameryki i literatura angielska

                                  Bzdury piszesz.Corka ma 10 przedmiotow obowiazkowych.


                                  > Amerykanie to chyba jedyny naród wyśmiewany przez cały świat

                                  A my sie razem z nimi smiejemy,bo jakos ci inni poza tym ze sie
                                  smieja nie potrafia nas dogonic.

                                  > System jest świetny jeżeli chodzi o ludzi wybitnych,ale takowych
                                  >jest niewiele.

                                  A kto polowe Nobli zgarnia co rok?
                                  • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 21:36
                                    Nie wiem , skąd masz te wiadomości, że zajęcia w polskiej szkole
                                    kończą się o 13. Moja córka w gimnazjum codziennie kończy o 14.30
                                    zajęcia obowiązkowe. Zajęcia pozalekcyjne trwają nawet do 18, ale
                                    zależy, co kto wybierze. Młoda zazwyczaj zostaje tylko na
                                    indywidualne przygotowania do olimpiad, syn chodzi na kółko fizyczne
                                    i informatyczne. Dlatego tak mało w szkole, bo mają 2 razy w
                                    tygodniu po 2 godziny angielskiego i niemieckiego, oraz 3 razy w
                                    tygodniu 2 godzinne treningi - syn - zapasy, córka - wcześniej judo,
                                    obecnie konkurencje techniczne :kula, dysk, młot, oszczep.
                                    Co do obróbki zdjęć i filmów - może się zdziwisz, ale w Polsce też 1
                                  • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 21:37
                                    Nie wiem , skąd masz te wiadomości, że zajęcia w polskiej szkole
                                    kończą się o 13. Moja córka w gimnazjum codziennie kończy o 14.30
                                    zajęcia obowiązkowe. Zajęcia pozalekcyjne trwają nawet do 18, ale
                                    zależy, co kto wybierze. Młoda zazwyczaj zostaje tylko na
                                    indywidualne przygotowania do olimpiad, syn chodzi na kółko fizyczne
                                    i informatyczne. Dlatego tak mało w szkole, bo mają 2 razy w
                                    tygodniu po 2 godziny angielskiego i niemieckiego, oraz 3 razy w
                                    tygodniu 2 godzinne treningi - syn - zapasy, córka - wcześniej judo,
                                    obecnie konkurencje techniczne :kula, dysk, młot, oszczep.
                                    • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 21:43
                                      Przepraszam, że dwa razy wysłałam to samo.
                                      Przy okazji jednak dodam, że obróbka filmów i zdjęć na komputerze
                                      nie stanowi dla przeciętnego polskiego 10- latka problemu. W wieku
                                      lat 13-tu czy 14-tu moje dzieci potrafią robić to już na
                                      profesjonalnym poziomie, wygrywając konkursy, przeznaczone dla
                                      starszej grupy wiekowej. Natomiast kolega mojej córki (żeby nie
                                      było, że mam geniuszy na wyłączność) potrafi tworzyć profesjonalne
                                      programy komputerowe i zarabia niezłą kasę w pewnej firmie.
                                      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 23:29

                                        > Przy okazji jednak dodam, że obróbka filmów i zdjęć na komputerze
                                        > nie stanowi dla przeciętnego polskiego 10- latka problemu.

                                        To moze tylko w klasie twoich dzieci.
                                        • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 09:06
                                          Zapewniam Cię, że nie tylko w klasie moich dzieci, a raczej klasach,
                                          bo dzieli ich rok różnicy. Oboje mieli tę samą informatyczkę i nie
                                          sądzę, aby tylko z moimi dziećmi pracowała tak intensywnie, zresztą
                                          wiem, że nie, znam ją, była wychowawczynią córki. Teraz oboje są w
                                          gimnazjum i również informatyka jest na wysokim poziomie, zresztą
                                          różnego rodzaju symulacje komputerowe wykorzystywane są też na
                                          innych przedmiotach. Ostatnio realizowali projekt z fizyki, za który
                                          koordynatorka, nauczycielka tego przedmiou zdobyła pierwszą nagrodę
                                          w ogólnokrajowym konkursie.
                                          Dodam, że szkoła państwowa, niezła, ale nie elitarna. Takich szkół
                                          unikam, jak mogę.
                                          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 15:41
                                            > Ostatnio realizowali projekt z fizyki, za który
                                            > koordynatorka, nauczycielka tego przedmiou zdobyła pierwszą nagrodę
                                            > w ogólnokrajowym konkursie.

                                            Czyli nie jest to jakas srednia szkola.

                                            > Dodam, że szkoła państwowa, niezła, ale nie elitarna. Takich szkół
                                            > unikam, jak mogę.

                                            Do tej pory nie pojmuje ,co znaczy elitarna.
                                            • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 15:57
                                              Pod pojęciem elitarna, w znaczeniu potocznym mam na myśli szkołę,
                                              która wprowadza specjalne egzaminy, liczy niewielu uczniów, ma jedną
                                              klasę w roczniku i nie dostają się tam przypadkowe dzieci, jak dla
                                              mnie atmosfera w takich szkołach nie zawsze jest właściwa i nie mam
                                              tu na myśli zdrowej rywalizacji. Moje dzieci chodzą do niezłego, ale
                                              rejonowego gimnazjum. Przyznam , że bardzo sobie je chwalę,
                                              zwłaszcza indywidualne podejście do uczniów, bo jako że jest to
                                              gimnazjum rejonowe to trafiają się uczniowie na różnym poziomie.
                                              Córce zaproponowano indywidualny tok nauczania, ale polega to na
                                              tym, że po prostu w ramach zajęć realizuje rozszerzone treści.
                                              Otrzymuje po prostu inne zadania, niż reszta klasy. Wyjątkiem są
                                              lekcje języka polskiego, gdzie dodatkowy program realizuje po
                                              zajęciach ze względu na konieczność dyskusji np. Trudno dyskutować z
                                              samym nauczycielem.
                                              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 21:19
                                                azile.oli napisała:

                                                > Pod pojęciem elitarna, w znaczeniu potocznym mam na myśli szkołę,
                                                > która wprowadza specjalne egzaminy, liczy niewielu uczniów, ma >jedną klasę w
                                                roczniku

                                                Jak jest tylko jedna klasa w roczniku,to praktycznie nie ma tam konkurencji i
                                                nic dziwnego ze atmosfera jest tam zawiesista.

                                                > Przyznam , że bardzo sobie je chwalę,
                                                > zwłaszcza indywidualne podejście do uczniów,

                                                Nauczyciele od poczatku pytali sie corki,czy to nie jej brat wlasnie skonczyl ta
                                                szkole.

                                                > bo jako że jest to
                                                > gimnazjum rejonowe to trafiają się uczniowie na różnym poziomie.

                                                Szkola corki jest dosc duza,bo ma 1.000 uczniow czyli 10 klas rownoleglych i
                                                mimo ze sa egzaminy wstepne poziom w klasach jest tez zroznicowany.

                                                > Córce zaproponowano indywidualny tok nauczania, ale polega to na
                                                > tym, że po prostu w ramach zajęć realizuje rozszerzone treści.

                                                Tego niestety tu nie ma w pierwszej klasie gimnazjum,ale juz w 3-ciej zdolniejsi
                                                ida innym programem.

                                                > Otrzymuje po prostu inne zadania, niż reszta klasy.

                                                Nie lepiej byloby porobic klasy dla zdolniejszych?
                                                • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 09:23
                                                  Pewnie lepiej byłoby porobić takie klasy, ale jest zakaz segregacji,
                                                  tzn ktoś się może do tego przyczepić. Córka właściwie woli
                                                  dotychczasowy układ , bo do takiej klasy trafiliby zapewne wszyscy z
                                                  wysoką średnią, a nie wszyscy oni są zdolni, niektórzy po prostu to
                                                  drobne kujony, które nic od siebie, ściśle wg podręcznika. Czasem
                                                  bardziej inspirujący jest kolega ze średnimi wynikami, ale
                                                  potrafiący zabrać głos na lekcji, dyskutujący, mający własne zdanie,
                                                  niż grupka potakujących grzecznie nauczycielowi.
                                                  Co do tej ''elitarnej'' szkoły, gdzie jest jedna klasa w roczniku,
                                                  to się mylisz - tam jest bardzo silna rywalizacja wewnątrz klasy,
                                                  nie wszyscy to psychicznie wytrzymują, bo czasem nie jest to zdrowa
                                                  rywalizacja.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 20:36
                                                    azile.oli napisała:

                                                    > Pewnie lepiej byłoby porobić takie klasy, ale jest zakaz >segregacji,

                                                    U nas jest to roznie.W tych lepszych szkolach,gdzie sa moje dzieci tez nie ma
                                                    segregacji,ale juz w tych gorszych gdzie sa Kowalskie ta segregacja jest,bo z 10
                                                    rownozednych klas wybrac najlepszych i zrobic dla nich oddzielna klase,bo
                                                    inaczej dobre dzieciaki nie chcialyby przychodzic do takiej szkoly,jak mialyby
                                                    sie uczyc z przymulonymi.
                                                    Praktycznie we wszystkich slabszych szkolach tworzy sie lepsze klasy by dac im
                                                    szanse zdawania do lepszych szkol.
                                        • babcia47 Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.01.09, 17:26
                                          > To moze tylko w klasie twoich dzieci.
                                          mój się zajmował grafiką komputerową od mniej wiecej podobnego
                                          wieku..bo wiekszośc dzieciaków się tym bawiła..zajęć z informatyki
                                          wtedy jeszcze w szkołach nie wprowadzono, w sredniej gdzie w tym
                                          czasie miał juz lekcje obrabiał na poziomie profesjonalnym..dla
                                          Polskich dzieci obóbka zdjęć, filmów i muzyki to zabawa a nie
                                          obowiązek lekcyjny..i wiekszość ma to opanowane zanim zostanie im
                                          to "wyłożone" na lekcji
                                          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.01.09, 18:55
                                            >.dla
                                            > Polskich dzieci obóbka zdjęć, filmów i muzyki to zabawa a nie
                                            > obowiązek lekcyjny..i wiekszość ma to opanowane zanim zostanie im
                                            > to "wyłożone" na lekcji

                                            Patrz,a mnie sie zdawalo,ze nie wszyscy maja w domu komputery.
                                            • babcia47 Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.01.09, 22:21
                                              błąd w założeniu..rzadko kto nie ma conajmniej jednego. U nas każdy
                                              ma swój..i jakieś "dziadki" niekoniecznie wydajne, by zapuscić na
                                              nich wymagającą sprzetowo gierkę lub programu grafocznego, ale do
                                              prostego uzytku (net, pakiet biurowy) się nadające, pętają po
                                              kątach..ja osobiście mam dwa, starsi młodzi mają po jednym na głowę,
                                              bo syn z laptopem czesto podrózuje..z tego co wiem "chrzestna"
                                              planuje kupno rocznemu wnuczkowi laptopka..a i synowa chce zastapić
                                              stacjonarny laptopem choć tamten jeszcze na chodzie..komputek w domu
                                              to juz od dłuższego czasu nie takie cudo i własciwie niezbedny
                                              sprzet w domu..dla dzieci do nauki, dla dorosłych do pracy,
                                              załatwiania spraw bankowych i nie tylko przez net, do komunikacji z
                                              bliskimi za frajer lub grosze, do zdobywania wszelakich
                                              informacji..itd. Pierwszy komputer w domu pojawił się u nas pod
                                              koniec lat 80-tych..wymienia się je na wydajniejsze mniej wiecej co
                                              3 lata
                                              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.01.09, 05:47
                                                >"chrzestna" planuje kupno rocznemu wnuczkowi laptopka..

                                                A po co?

                                                > Pierwszy komputer w domu pojawił się u nas pod koniec lat 80-tych..

                                                I byl wielkosci szafy 3-drzwiowej.


                                                wymienia się je na wydajniejsze mniej wiecej co
                                                > 3 lata
                                                • babcia47 Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 12:49
                                                  maksimum napisał:

                                                  > >"chrzestna" planuje kupno rocznemu wnuczkowi laptopka..
                                                  >
                                                  > A po co?
                                                  żeby sie odczepił od komputków rodziców..są doskonałe programy dla
                                                  takich maluchów do zabawy i nauki
                                                  > I byl wielkosci szafy 3-drzwiowej.
                                                  nie wiem jak w USA, moze tam nie było komputerów osobistych wink, ale
                                                  w Polsce dostępne juz były komputki osobiste: Commodore, Atari,
                                                  Amstrady, ZX Spectrum, Amigi i insze, których nazw już nie
                                                  pamiętam..no i oczywiście PC-ty, my mieliśmy Commodorka a krótko
                                                  potem PC-ta
                                            • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.01.09, 15:18
                                              nie znam nikogo, kto nie ma komputera. Polska wbrew twoim opiniom i chęciom nie
                                              jest krajem trzeciego świata.
                                              w twoich wypowiedzi widać gigantyczny kompleks, wkurza cie fakt ze twoj syn jest
                                              zbyt kiepskim sportowcem, i nie ma warunków fizycznych na to by załapać sie na
                                              stypendium sportowe, jednocześnie jest zbyt mało inteligentny i przebojowy by
                                              załapać sie na stypendium naukowe. swoje kompleksy i rozżalenie próbujesz
                                              rozładować w najbardziej idiotyczny sposób, czyli gloryfikując głośno
                                              krytykowany przez amerykanów system edukacji.
                                              zal mi ciebie, ale jeszcze bardziej zal mi twoich dzieciaków
                                              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.01.09, 20:22
                                                makurokurosek napisała:

                                                > nie znam nikogo, kto nie ma komputera.

                                                Ze Ty nalezysz do inteligencji wielkich miast,to nie znaczy,ze wszyscy sie w tej
                                                przedzialce mieszcza.
                                                A Polska jest nie tylko za Lotwa ale i za Costa Rica
                                                www.nationmaster.com/graph/med_per_com_percap-media-personal-computers-per-capita
                                                > Polska wbrew twoim opiniom i chęciom nie jest krajem trzeciego >świata.

                                                Costa Rica tez nie jest krajem trzeciego swiata.

                                                > w twoich wypowiedzi widać gigantyczny kompleks, wkurza cie fakt ze twoj syn
                                                jest zbyt kiepskim sportowcem, i nie ma warunków fizycznych >na to by załapać
                                                sie na stypendium sportowe,

                                                1-Po pierwsze nic mnie nie wkurza,bo ja sie tak samo rozwijalem jak moj syn i
                                                wiem,ze on ma najlepsze lata przed soba.
                                                2-Sprawa stypendium sportowego nie jest przesadzona,ani nie bedzie w ciagu
                                                najblizszych 3 lat.On sie w ostatniej klasie HS moze zalapac na druzyne szkolna
                                                i to mu wystarczy.

                                                > jednocześnie jest zbyt mało inteligentny i przebojowy by
                                                > załapać sie na stypendium naukowe.

                                                Ja w jego wieku wrecz nie chcialem chodzic do szkoly,a on jest w najlepszym HS
                                                na Brooklynie,wiec opamietaj sie troche.

                                                > swoje kompleksy i rozżalenie próbujesz
                                                > rozładować w najbardziej idiotyczny sposób, czyli gloryfikując >głośno
                                                krytykowany przez amerykanów system edukacji.

                                                Amerykanie krytykuja rowniez prez.Busha,ktory byl jednym z najlepszych w
                                                historii USA,a gloryfikuja nieudacznikow jak Obama i Hillary:
                                                www.youtube.com/watch?v=bCIEz3QznLA&feature=related

                                                > zal mi ciebie, ale jeszcze bardziej zal mi twoich dzieciaków

                                                A jak bys kuracje im zastosowala?


                                                • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.01.09, 21:03
                                                  > nie znam nikogo, kto nie ma komputera.
                                                  >
                                                  > Ze Ty nalezysz do inteligencji wielkich miast,to nie znaczy,ze wszyscy sie w te
                                                  > j
                                                  > przedzialce mieszcza.

                                                  Pochodzę z małego miasta, obecnie mieszkam w Poznaniu, nie zauważyłam zależności
                                                  mniejsze miasto =brak komputera

                                                  "Ja w jego wieku wrecz nie chcialem chodzic do szkoly,a on jest w najlepszym HS
                                                  > na Brooklynie,wiec opamietaj sie troche."

                                                  Bo zapisujesz go na zajęcia, kontrolujesz go, sprawdzasz i robisz mu pracę domową.

                                                  "
                                                  A jak bys kuracje im zastosowala?'
                                                  To pytanie powinieneś skierować do psychoanalityka do którego powinieneś się
                                                  wybrać, przenosisz swoje niespełnione ambicje na swoje dzieci
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.01.09, 21:09
                                                    > Bo zapisujesz go na zajęcia, kontrolujesz go, sprawdzasz i robisz >mu pracę
                                                    domową.

                                                    Bo tego mu dokladnie trzeba do nalezytego rozwoju.
                                                    Czy nie kazdy marzy,by jakis aniol czuwal nad nim poki sie nie usamodzielni?

                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.01.09, 21:55
                                                    Do prawidłowego rozwoju jest mu potrzebna samodzielność. Jeżeli czternastolatek
                                                    nie potrafi wykonać prostych działań w pamięci, o przepraszam w Ameryce nawet do
                                                    prostych działań używa sie kalkulatorka.jeżeli wiec czternastolatek nie potrafi
                                                    prawidłowo użyć kalkulatorka to zamiast robienia za niego pracy domowej należy
                                                    umożliwić mu ćwiczenie tej umiejętność poprzez rozwiązywanie x zadań az do
                                                    chwili gdy sztuka obsługi kalkulatora przestanie być problematyczna.

                                                    "Czy nie kazdy marzy,by jakis aniol czuwal nad nim poki sie nie usamodzielni?
                                                    > "

                                                    Widać nie każdy o tym marzy.ja na wieść, że mój brat chce mi pomagać w rysunku
                                                    technicznym (na studiach) za punkt honoru postawiłam sobie osiągnąć z rysunku
                                                    technicznego jak i z wszystkich zajęć projektów 5 ( mój ambitny plan poległ na
                                                    projekcie mieszalnika na 4 roku z którego dostałam 4 )
                                                    Dla mnie twoje zachowanie jest oznaką braku wiary w syna, w jego możliwości i
                                                    jego intelekt.
                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.01.09, 22:13
                                                    oczywiście rysunek w ołówku i tuszu jak również z całym pakietem obliczeń
                                                    projektowych , Polska to nie Ameryka oprócz wyniku ważny jest też sposób w jaki
                                                    sie do niego doszło.
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 02:54
                                                    maksimum napisał:

                                                    > > Bo zapisujesz go na zajęcia, kontrolujesz go, sprawdzasz i robisz >mu
                                                    > pracę
                                                    > domową.
                                                    >
                                                    > Bo tego mu dokladnie trzeba do nalezytego rozwoju.
                                                    > Czy nie kazdy marzy,by jakis aniol czuwal nad nim poki sie nie usamodzielni?
                                                    >

                                                    aniol- o matko. Stany Zjednoczone bogiem a Maksio ich aniolem smile
                                                    Maksiu, tak sie tylko doinformuje- ze twoj syn najlepsze lata jako late bloomer
                                                    ma przed soba, to juz wiemy? a ty? Tez masz je jeszcze przed soba, jestes w
                                                    szczycie czy juz po? Sadzac po fakcie ze umiesz rozwiazac zadania dla 14 latkow
                                                    to stawialabym na to ze jeszcze wszystko przed toba, czyli zadania dla 15
                                                    latkow, nie wiem czy sie nie rozpedzam.......
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 05:07
                                                    >Sadzac po fakcie ze umiesz rozwiazac zadania dla 14 latkow
                                                    > to stawialabym na to ze jeszcze wszystko przed toba, czyli zadania >dla 15
                                                    latkow, nie wiem czy sie nie rozpedzam.......

                                                    A co Ty bys zrobila,gdyby dzieciak przychodzil do Ciebie o pomoc?
                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 08:24
                                                    wytłumaczyła sposób rozwiązywania takich zadań, a na pewno nie robiła je za
                                                    dzieciaka
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 10:12
                                                    Moj drogi- wytlumaczylabym. A moze nawet przy jednym czy dwoch posiedzialabym
                                                    nad glowa i popatrzyla jak rozwiazuje, zeby miec pewnosc czy zrozumialo to co
                                                    powiedzialam. Powiem ci jednak ze wiem na pewno czego bym nie robila- nie
                                                    chwialilabym sie przed doroslymi ludzmi ze potrafie dobrze rozwiazywac zadania
                                                    dla 14 latkow, tym bardziej ze jak to ladnie ujela Makrokurosek- kolko
                                                    matematyczne wyglada na zajecia wyrownawcze ewentualnie zestawik zadan dla
                                                    chetnych a nie wyciskanie matematyki jak cytryny.
                                                  • babcia47 Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 13:18
                                                    > A co Ty bys zrobila,gdyby dzieciak przychodzil do Ciebie o pomoc?
                                                    przypomniałabym, ze ja juz swoje szkoły pokończyłam i to on ma sie
                                                    nauczyc rozwiazywać zadania a nie ja mam je rozwiązywac za
                                                    niego..trudno, jeżeli musi na to poswiecić wiecej czasu,
                                                    przynajmniej na poczatku..ale czego sie sam nauczy to zostanie w
                                                    głowie..a przy okazji nauczy się organizowac sobie czas i nauczy się
                                                    samodzielnie uczyć i to "porzadnie", bez ogladania na kogoś kto
                                                    wyłapie błedy, pokaże, że je zrobił i może jeszcze
                                                    dodatkowo "wyłoży" temat..nie wie jak? niech szuka prawidłowego
                                                    rozwiązania i samodzielnie szuka wiedzy, nie uważał na
                                                    zajęciach..niech próbuje sam zgłębić temat korzystając z
                                                    podręczników i netu
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.Samodzielnosc. 30.01.09, 20:35
                                                    babcia47 napisała:

                                                    >..a przy okazji nauczy się organizowac sobie czas i nauczy się
                                                    > samodzielnie uczyć i to "porzadnie", bez ogladania na kogoś kto
                                                    > wyłapie błedy, pokaże, że je zrobił i może jeszcze
                                                    > dodatkowo "wyłoży" temat..nie wie jak? niech szuka prawidłowego
                                                    > rozwiązania i samodzielnie szuka wiedzy, nie uważał na
                                                    > zajęciach..niech próbuje sam zgłębić temat korzystając z
                                                    > podręczników i netu
                                                    -----------
                                                    Sama widzisz,ze sa ludzie samodzielni jak Ty i twoja rodzina,a sa tez
                                                    tacy,ktorzy usamodzielniaja sie duuuuzo wolniej,tak jak ja czy moj syn,co wcale
                                                    nie znaczy,ze nie mamy osiagniec,czy jest nam zle.
                                                    To jest tak samo jak z wyobraznia do rozwiazywania zadan o dwoch dziewczynach
                                                    biegajacych po biezni.
                                                    Jedni maja wyobraznie jak pinokkio,a innym trzeba te sprawy dlugo tlumaczyc.
                                                    Ja wiem,ze mnie sie w szkole nie chcialo uczyc i dlatego pilnuje syna
                                                    ktory jest jednak pod tym wzgledem troche leopszy ode mnie.
                                                    Z hiszpanskiego z testu dostal 64% a przechodzacy jest 65% wiec bedzie musial
                                                    nadrabiac,wiec zadzwonilem do Kowalskiej i spytalem jak jej Starsza?
                                                    Podala mnie strone internetowa do nauki hiszpanskiego,a ja to dalem synowi,bo on
                                                    sam by sie za to wzial.
                                                    Starsza Kowalska napier.... niemal na okraglo i wybija sie w tej slabszej
                                                    szkole,bo do szkoly syna nie miala szans sie dostac.
                                                    Wiesz o co chodzi?
                                                    W tej szkole sa egzaminy na pomyslunek,a w drugiej mozna wszystko wkuc na pamiec.
                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly.Samodzielnosc. 30.01.09, 20:47
                                                    Jedni maja wyobraznie jak pinokkio,a innym trzeba te sprawy dlugo tlumaczyc.

                                                    zgadzam , sie trzeba mieć wyjątkową wyobraźnie, aby bieżnie wyobrazić sobie w
                                                    kształcie koła. widzisz tylko matematyka, to nie plastyka i nie wszystko co
                                                    sobie wyobrazisz jest poprawne. Bieżnia może być nawet trójkątem jeżeli nie
                                                    będziemy zwracali uwagę na kształt ale na treść zadania czyli stosunek odcinków
                                                    pokonanych w tym samym czasie jest stały.

                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.Samodzielnosc. 31.01.09, 02:23
                                                    wlasnie maks- ksztalt biezni w tym zadaniu zupelnie nie ma znaczenia. Nie ma tez
                                                    znaczenia czy spotykaja sie po przebiegnieciu polowy dystansu wazne jest ze w
                                                    tym samym czasie kazda z nich pokonuje staly odcinek- gdyz biegna ze stala
                                                    predkoscia a nie np. z narastajaca. I tyle. Ja uwazam ze polowe dystansu wziales
                                                    sobie z sufitu.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.Samodzielnosc. 31.01.09, 06:42
                                                    > predkoscia a nie np. z narastajaca. I tyle. Ja uwazam ze polowe >dystansu
                                                    wziales sobie z sufitu.

                                                    A ja uwazam,ze Ty mnie chcesz wykonczyc nerwowo.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.Samodzielnosc. 31.01.09, 06:55

                                                    > zgadzam , sie trzeba mieć wyjątkową wyobraźnie, aby bieżnie >wyobrazić sobie w
                                                    kształcie koła.

                                                    Bo akurat kolo ze srednica najlepiej sprawe tlumaczy.

                                                    > widzisz tylko matematyka, to nie plastyka i nie wszystko co
                                                    > sobie wyobrazisz jest poprawne. Bieżnia może być nawet trójkątem jeżeli nie
                                                    > będziemy zwracali uwagę na kształt ale na treść zadania czyli >stosunek
                                                    odcinków pokonanych w tym samym czasie jest stały.

                                                    Dlatego najlatwiej jest sobie wyobrazic normalna bieznie ,jak na stadionie.

                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly.Samodzielnosc. 31.01.09, 08:52
                                                    > Bo akurat kolo ze srednica najlepiej sprawe tlumaczy.
                                                    wybacz ale z treści zadania nie wynika że prosta łącząca przeciwległe punkty
                                                    jest średnicą, niezależnie czy jest to koło czy elipsa
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.Samodzielnosc. 31.01.09, 14:44
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > > Bo akurat kolo ze srednica najlepiej sprawe tlumaczy.
                                                    > wybacz ale z treści zadania nie wynika że prosta łącząca przeciwległe punkty
                                                    > jest średnicą, niezależnie czy jest to koło czy elipsa

                                                    Bo jest to w domysle.
                                                    Gdyby trzeba bylo tak tlumaczyc,jak Ty sobie zyczysz,to napisanie zadania
                                                    zajeloby 2 strony.
                                                  • babcia47 Re: Ciezkie czasy nastaly.Samodzielnosc. 30.01.09, 21:39
                                                    > Sama widzisz,ze sa ludzie samodzielni jak Ty i twoja rodzina,a sa
                                                    tez
                                                    > tacy,ktorzy usamodzielniaja sie duuuuzo wolniej,tak jak ja czy moj
                                                    syn,co wcale
                                                    > nie znaczy,ze nie mamy osiagniec,czy jest nam zle.
                                                    ja w swoim czasie wytłumaczyłam synom jaka jest różnica między
                                                    zdobyciem wykształcenia lub nie, byciem zarzadzanym lub
                                                    zarządzającym i decyzję wyboru drogi życiowej pozostawiłam im
                                                    samym..nie miałam parcia by zmuszać ich do czegokolwiek wbrew nim
                                                    samym gdy wiedziałam, ze rozumieja różnicę..mozna być w koncu
                                                    również szczęśliwym i spełnionym zyciowo "śmieciarzem" i nic mi do
                                                    tego jaką drogę życiowa obiorą moje dzieci i nie mi to oceniać a
                                                    raczej należało by sie cieszyc szczęściem dziecka..moją rolą było
                                                    danie im mozliwości i wyłożenie ewentualnej róznicy..a reszta była w
                                                    ich rękach i ich decyzją..i zrobiłam to duuzo wcześniej niż w wieku,
                                                    w jakim jest Twój syn i córka..jeden ma własna firmę, drugi jest na
                                                    kierowniczym stanowisku ...ale to był ICH wybór, żadnego nie
                                                    ciągałam na siłę i nikomu nie musiałam wmawiać, że mają spóźniony
                                                    zapłon a rozpędzą sią z nauką później..bo w tym jest za duzo
                                                    prorokowania i niekoniecznie musi sie spełnić Twoje "pobożne
                                                    życzenie"
                                                • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 00:09
                                                  > Ze Ty nalezysz do inteligencji wielkich miast,to nie znaczy,ze
                                                  wszyscy sie w te
                                                  > j
                                                  > przedzialce mieszcza.

                                                  No, ale ty mieszkasz w NYC, a nie w Alabamie, więc porównujmy
                                                  metropolię z metropolią.
                                                • myelegans Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 01:33
                                                  maksimum napisał:


                                                  > Amerykanie krytykuja rowniez prez.Busha,ktory byl jednym z najlepszych w
                                                  > historii USA,a gloryfikuja nieudacznikow jak Obama i Hillary:

                                                  Ze co???????? Najnizsze notowania w historii. Dwie wojny i gleboka recesja w
                                                  spadku, nie wspominajac o fatalnym zalatwieniu polityki zagranicznej. Najgorsza
                                                  scheda w hostorii panstwa. Goryl by lepiej rzadzil. Zreszta za sznurki i tak kto
                                                  inny pociagal i zarobili na tym duzo.
                                                  Czy Tobie zdarza sie czasami myslec?
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 05:11
                                                    > Zreszta za sznurki i tak kto inny pociagal i zarobili na tym duzo.

                                                    Niby kto?

                                                    > Czy Tobie zdarza sie czasami myslec?

                                                    Zobaczysz jak bedzie po 2 latach rzadow Obamy i przyjdziesz mnie przepraszac!
                                                  • myelegans Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 13:55
                                                    maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > Zobaczysz jak bedzie po 2 latach rzadow Obamy i przyjdziesz mnie
                                                    przepraszac!
                                                    Nie, nie bede Cie przepraszac. Jedna kadencja Obamy nie wystarczy,
                                                    zeby naprawic to co ten troglodyta sp....yl. Moglby NIC nie robic i
                                                    bedzie 100 razy lepszy od tego goryla.

                                                    Powiedz mi JEDNA, JEDNA rzecz, ktora Bush zostawil w spadku, ktora
                                                    mu przyszle pokolenia zalicza jako: sukces?
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 16:19
                                                    mi np. zaimponowalo jak sie uchylal przed butami- refleks chlopak.

                                                    Dziecko mi zakomunikowalo ze bedzie zdawalo SAT bo co jej szkodzi sprawdzic kto
                                                    by ja w USA przyjal i na co. Dzieki Maksiowi egzamin SAT i pojecie studiow w USA
                                                    kojarzy mi sie jak najgorzej smile
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. SAT 30.01.09, 20:21
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > mi np. zaimponowalo jak sie uchylal przed butami- refleks chlopak.

                                                    Wyobrazasz sobie,ze gdyby tam stal Clinton czy tez jego piekna zona,ze juz o
                                                    Gore nie wspomne,to wszyscy oni by zaliczyli w rylo 2 razy i nie zdazyliby
                                                    nawet sie oblizac.

                                                    > Dziecko mi zakomunikowalo ze bedzie zdawalo SAT bo co jej szkodzi sprawdzic
                                                    kto by ja w USA przyjal i na co. Dzieki Maksiowi egzamin >SAT i pojecie studiow
                                                    w USA kojarzy mi sie jak najgorzej smile
                                                    -----
                                                    Szkoda ,ze tak pozno piszesz bo moje ksiazki do przygotowania do SAT
                                                    pozyczylem Starszej Kowalskiej i ona ryje dniami i nocami.

                                                    Najlepsze sa wydawane przez Barron's i Kaplan.
                                                    www.amazon.com/Barrons-SAT-2400-Aiming-Perfect/dp/0764132695

                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. SAT 31.01.09, 02:25
                                                    Maks a czy ja cie prosze o ksiazki do SAT? Skad zalozenie ze ja w ogole
                                                    potrzebuje ksiazek do SAT? I ze moja corka nie ma ich skad wziac?
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. SAT 31.01.09, 06:16
                                                    > Maks a czy ja cie prosze o ksiazki do SAT?

                                                    No nie mow,ze w Polsce sa do nabycia w kazdej ksiegarni?
                                                    Albo moze gdzies u babci pod strzecha leza?
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. SAT 02.02.09, 02:10
                                                    Maksiu- nie w kazdej ale oczywoscoe ksiazki do SAT sa. Tym bardziej ze jest
                                                    rowniej internet, ebay, amazon, no dlugo by mozna wymieniac smile)))))
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. SAT 02.02.09, 02:53
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > Maksiu- nie w kazdej ale oczywoscoe ksiazki do SAT sa. Tym bardziej ze jest
                                                    > rowniej internet, ebay, amazon, no dlugo by mozna wymieniac smile)))))

                                                    No chyba nie chcesz mnie powiedziec,ze zamowisz na amazon i przysla ksiazki do
                                                    ..... Polski?????????
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. SAT 02.02.09, 08:34
                                                    > No chyba nie chcesz mnie powiedziec,ze zamowisz na amazon i przysla ksiazki do
                                                    > ..... Polski?????????

                                                    skandal- no nie?
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. SAT 02.02.09, 19:57
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > > No chyba nie chcesz mnie powiedziec,ze zamowisz na amazon i przysla ksiaz
                                                    > ki do ..... Polski?????????
                                                    >
                                                    > skandal- no nie?

                                                    I honoruja polskie karty kredytowe?
                                                    Straszna napinka!
                                                  • babcia47 Re: Ciezkie czasy nastaly. SAT 02.02.09, 22:24
                                                    > I honoruja polskie karty kredytowe?
                                                    > Straszna napinka!
                                                    a niby dlaczego miałyby nie być honorowane? są i to od conajmniej 10
                                                    lat zarówno kredytowe, wirtualne jak i płatnicze, przy dokonywaniu
                                                    transakcji bezgotówkowych i to na całym świecie..tak już się
                                                    zhamerykanizowałeś, że uważasz, że w Polsce się tylko towar za towar
                                                    wymienia a karty są wyłupywane z kamienia?
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. SAT 02.02.09, 22:34
                                                    > że w Polsce się tylko towar za towar
                                                    > wymienia a karty są wyłupywane z kamienia?

                                                    Time flies babcia,time flies!
                                                    www.youtube.com/watch?v=0LPA8fBcWwc&feature=PlayList&p=52F299E2E94B7DFA&playnext=1&index=1
                                                  • babcia47 Re: Ciezkie czasy nastaly. SAT 02.02.09, 23:55
                                                    cóż, niektórym miejsce aktualnego pobytu bardzo ogranicza wyobraźnię
                                                    jak widać ..więc nie ma się co dziwić jeżeli czytanie Iliady przez
                                                    14-tolatka uwazasz za wielkie halo..wg hamerykańskich wzorców to
                                                    powinien ją przejzeć co najwyzej w formie komiksu..
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. SAT 03.02.09, 00:26
                                                    > powinien ją przejzeć co najwyzej w formie komiksu..

                                                    I to wlasciwe wprowadzanie dzieci w literature klasyczna.Najpierw komiks w wieku
                                                    6 lat,a pozniej bardzo delikatnie oryginal.
                                                  • maksimum Matka 14-stki (6+8) ma niezle pod sufitem. 03.02.09, 00:33
                                                    Wszystkie dzieci sa in vitro.Zadne z nich nie jest z bylym mezem,ale trzeba
                                                    przyznac ,ze jest wierna i wszystkie dzieci sa od tego samego dawcy spermy.
                                                    Oczywiscie samotna corunia i matka 14 dzieci mieszka z rodzicami,a rodzice
                                                    wlasnie oglosili bankructwo i ojciec tej nawiedzonej pojechal do Iraku zarabiac
                                                    jako tlumacz.
                                                    Rachunek ze szpitala bedzie wynosil kilka milionow doll. i kto za to zaplaci?
                                                    Ona juz kombinuje ,ze podpisze jakis deal na ksiazke za 2 miliony,albo moze i film.
                                                    Czy mozna prawnie zabronic idiotce miec wiecej dzieci,skoro obecnych nie jest w
                                                    stanie utrzymac?
                                                    Okazuje sie,ze nie.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. Bush? 30.01.09, 16:37
                                                    myelegans napisała:

                                                    > Powiedz mi JEDNA, JEDNA rzecz, ktora Bush zostawil w spadku, ktora
                                                    > mu przyszle pokolenia zalicza jako: sukces?

                                                    1-Usuniecie wojsk syryjskich z Libanu i zakonczenie tam wojny domowej.
                                                    2-Obalenie dyktatury Saddama i wprowadzenie wolnych wyborow w Iraku.
                                                    3-Obalenie dyktatury w Afganistanie i wprowadzenie tam wolnych wyborow.
                                                    4-Zniszczenie najwiekszej organizacji terrorystycznej na swiecie ,al-kaidy.

                                                    Ja domyslam sie,ze Tobie jako naukowcowi dyktatura Fidela na Kubie zupelnie nie
                                                    przeszkadza i jest wzorem do nasladowania?

                                                    5-Domyslasz sie,po ile bylaby ropa teraz,gdyby w Iraku w dalszym ciagu rzadzil
                                                    Saddam?
                                                    5a)Wydobycie ropy w Iraku jest teraz duuuuuuuuzo wyzsze niz za Saddama i dlatego
                                                    masz tansza benzyne,ktora zafundowal Ci Bush,bo gdyby Saddam byl w dalszym ciagu
                                                    u wladzy,to placilabys za benzyne juz po 5 doll za galon.
                                                    6-Przeciez Saddam za dochody ze sprzedazy ropy kupowal bron u nie mniej
                                                    inteligentnych kolegow Rosjan i terroryzowal wlasna ludnosc oraz sasiadow,Kuwejt
                                                    i Iran.
                                                    7-Najbardziej niezadowoleni z obalenia dyktatury Saddama sa wlasnie Rosjanie,bo
                                                    nie maja kasy za przestarzala bron i dlatego tez rozpetali swiatowa kampanie
                                                    oczerniajaca Busha,na ktora wielu naukowcow sie nabralo.
                                                    8-Dochody przecietnych Irakijczykow wzrosly 10-krotnie od czasu obalenia Saddama.
                                                    9-Afganistan jest najszybciej rozwijajacym sie krajem na swiecie.
                                                    10)Trzeba byc slepym,zeby nie widziec zwiazku miedzy cena ropy i zyciem Rosjan
                                                    jak szejkow,dzieki wlasnie Saddamowi.
                                                    11)Gdy Saddama zabraklo,ceny ropy spadly,Rosjanie nia maja komu sprzedawac broni
                                                    i nastal kryzys w Rosji,a nie tak dawno ten tepak Putin grozil jeszcze calemu
                                                    swiatu,ze od jego widzimisie zalezy,komu on sprzeda rope i gaz i po ile.
                                                    12)Nie tak dawno Putin ,dzieki Saddamowi i cenom ropy,trzymal cala Europe Zach
                                                    za gardlo,a teraz EU ma Putina w d.... ,bo on nie ma innego wyjscia,jak
                                                    sprzedawac coraz wiecej ropy i gazu,bo bieda nastala w Rosji.
                                                    13) Dlaczego USA nie usuwa Fidela z fotela? Bo nie ma ropy i zeby tacy jak Ty
                                                    widzieli,ze dyktatura ,to jednak syf i zacofanie.
                                                  • myelegans Re: Ciezkie czasy nastaly. Bush? 31.01.09, 04:31
                                                    > myelegans napisała:
                                                    >
                                                    > > Powiedz mi JEDNA, JEDNA rzecz, ktora Bush zostawil w spadku, ktora
                                                    > > mu przyszle pokolenia zalicza jako: sukces?

                                                    > 1-Usuniecie wojsk syryjskich z Libanu i zakonczenie tam wojny domowej.
                                                    2.
                                                    3. etc. etc.

                                                    Taaaa, z powodu tych wszystkich "zaslug" to jego wlasna partia odwrocila sie od
                                                    niego w trakcie kampanii, dziwnie jego nazwisko nie padalo w trakcie primaries,
                                                    ani kampaniii glownej, a notowania McCaina spadly na pysk jak dostal poparcie
                                                    Chenney, a poparcie spoleczne mial Bush najnizsze w historii (sic!!!) 30%.

                                                    Koles, za benzyne to Ty bedziesz placil 10 bakow, nie z powodu tego kto jest u
                                                    steru, ani Busha, ani Obamy, a z powodu "peak oil" mowi Ci to cos? Jak nie, to
                                                    siegnij do zrodel pozawikipedialnych.
                                                    Irakijczycy na prawde sa "wdzieczni" za ten "porzadek" ktory zapanowal, a do
                                                    Afganistanu Talibowie wrocili. O i binLadena tez Bush zlapal, i bron masowego
                                                    razenia znalezli i nie zarobili grosza na kontraktach w Iraku, i poprawili stan
                                                    opieki i ubezpieczen zdrowotnych, edukacji, o i nie doprowadzili Social
                                                    Security do stanu prawie bakructwa, (wiec panstwowej emeryturze, to teraz mozesz
                                                    powiedziec "bye, bye" lepiej skladaj zamiast wydawac tysiace na czesne), i
                                                    podpisali uklad w Kioto. I tak moge jeszcze dlugo, tylko Ty nieprzemakalny
                                                    jestes, wiec szkoda klawiatury.

                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. Bush? 31.01.09, 05:54
                                                    > Chenney, a poparcie spoleczne mial Bush najnizsze w historii >cryingsic!!!) 30%.

                                                    Z tym ze to "spoleczenstwo" o ktorym piszesz nie jest w stanie rozwiazac zadania
                                                    o Brendzie i Sally biegajacych po biezni,czyli sa to ludzie,ktorzy nie maja za
                                                    grosz zdrowego rozsadku,a swoje opinie opieraja na opiniach innych,zazwyczaj tak
                                                    samo bezmyslnych ludzi,z tym ze bardziej popularnych.

                                                    > Koles, za benzyne to Ty bedziesz placil 10 bakow, nie z powodu tego kto jest
                                                    u steru, ani Busha, ani Obamy, a z powodu "peak oil" >mowi Ci to cos?

                                                    "Peak oil" to jest dokladnie to samo,co "globalne ocieplenie" czyli glupota
                                                    wymyslona przez cwanych z OPEC+Putin by wywindowac ceny ropy.
                                                    Moze mnie wytlumaczysz,jak to sie dzieje,ze "Peak oil" byl polroku temu,a nie ma
                                                    go teraz?
                                                    Jak to sie dzieje,ze "globalne ocieplenie" bylo pol roku temu a teraz go nie ma?


                                                    > Jak nie, to siegnij do zrodel pozawikipedialnych.

                                                    A niby dlaczego mam slychac ludzi,ktorzy nie potrafia rozwiazac logicznego
                                                    prosciutkiego zadania o Brendzie i Sally?
                                                    Ja chetni bym posluchal kogos ,kto jest madrzejszy ode mnie,a nie ludzi ,ktorzy
                                                    sa zupelnie pozbawieni zdrowego rozsadku i min dzieki temu sa slawni,jak np
                                                    Oprah czy Obama.

                                                    > Irakijczycy na prawde sa "wdzieczni" za ten "porzadek" ktory >zapanowal, a do
                                                    Afganistanu Talibowie wrocili.

                                                    Dlatego trzeba wyslac wiecej wojska do Afganistanu i nawet Obama to rozumie.

                                                    > O i binLadena tez Bush zlapal,

                                                    Fidela tez nie zlapal,bo oni sa po to,by ich nie lapac,lecz po to by straszyli
                                                    ludzi.

                                                    > i bron masowego razenia znalezli

                                                    To byla taka wymowka,by wprowadzic wolne wybory w Iraku i uwazam,ze bardzo dobra.

                                                    > o i nie doprowadzili Social Security do stanu prawie bakructwa, (wiec
                                                    panstwowej emeryturze, to teraz mozesz
                                                    > powiedziec "bye, bye"

                                                    Ten jeden 900 billion Obama bill zbankrutuje duzo wiecej amerykanska gospodarke
                                                    niz schylek Social Security.
                                                    Upadek social security byl przewidywany od co najmniej 20 lat i zaden rozsadny
                                                    czlowiek nie liczy na panstwowa emeryture.
                                                    Mnie osobiscie to zupelnie nie dotyczy.

                                                    > lepiej skladaj zamiast wydawac tysiace na czesne),

                                                    Ja juz uskladalem tyle,ze przez nastepnych 30 lat nie musze pracowac i na czesne
                                                    mnie starczy.

                                                    > i podpisali uklad w Kioto.

                                                    A komu ten dziwolag jest potrzebny?
                                                    Czy to nie dziecko "globalnego ocieplenia" ?

                                                    > I tak moge jeszcze dlugo, tylko Ty >nieprzemakalny jestes, wiec >szkoda
                                                    klawiatury.

                                                    Rzeczywiscie jestem nieprzemakalny,szczegolnie na social security.

                                                • babcia47 Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 13:05
                                                  > Ze Ty nalezysz do inteligencji wielkich miast,to nie znaczy,ze
                                                  wszyscy sie w te
                                                  > j
                                                  > przedzialce mieszcza.
                                                  > A Polska jest nie tylko za Lotwa ale i za Costa Rica
                                                  problemem ludzi w Polsce jest to, ze nie znaja statystyk
                                                  umieszczanych przez ciebiesmile ja mieszkam w małym miasteczku i poza
                                                  starszymi ludxmi którzy mieszkają sami nie znam domów gdzie nie ma
                                                  przynajmniej jednego kompa..a i z tym bywa różnie, bo coraz
                                                  więcej "strych" osób na emeryturze uczy sie obsługi kompa i korzysta
                                                  chocby do komunikowania z bliskimi..ja na bierząco kontaktuje sie
                                                  nawet z bliskimi mieszkajacymi na wsiach..chyba muszą mieć komputer
                                                  co? Firm dostarczajacych net po łaczach kablowych lub radiowych jest
                                                  juz tyle, że niewiele jest zakatków w kraju które do netu nie
                                                  miałyby dostepu..a i to najczęściej z powodu raczej połozenia
                                                  geograficznego, budowy terenu..
                                  • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 21:37
                                    A z tej połowy Nobli połowę zgarniają imigranci. Wiem, wiem, bo po
                                    korytarzach NIH chadzałam, znajoma pracowała tam w laboratorium i na
                                    co drugich drzwiach widniało nazwisko noblisty, i jakoś w większości
                                    nie były to rdzennie anglosaskie nazwiska...
                                    • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 23:24
                                      hankam napisała:

                                      > A z tej połowy Nobli połowę zgarniają imigranci. Wiem, wiem, bo po

                                      > nie były to rdzennie anglosaskie nazwiska...

                                      A dlaczego Sklodowska o swoje Noble nie walczyla w Warszawie?
                                      Najpierw trzeba stworzyc baze by pozniej miec wyniki.
                                      • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 00:54
                                        Może poczytaj wypowiedzi Einsteina na temat przypisywaniu jego osiągnięć
                                        któremukolwiek z państw. Wielkie umysły rodzą się wszedzie, i ich odkrycia
                                        należą do nich
                                    • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 23:27
                                      hankam napisała:

                                      > A z tej połowy Nobli połowę zgarniają imigranci. Wiem, wiem, bo po
                                      > korytarzach NIH chadzałam,

                                      I co tam bylo napisane?
                                      Not Invented Here?
                                • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 21:32
                                  > Nie twierdzę, że polska szkoła jest czy też była idealna, uważam
                                  natomiast że
                                  > system amerykański całkowicie nie spełnia się w stosunku do dzieci
                                  przeciętnych

                                  Nie jestem fanką McSimum, ale jest też teoria, że system
                                  amerykański nie sprawdza się właśnie w stosunku do dzieci bliżej obu
                                  końców krzywej Gaussa, a do tych w środku wręcz przeciwnie. Ale
                                  żaden ze mnie znawca, tak mi się nasunęło po niedawnej rozmowie z
                                  bardziej doświadczonym w tej materii znajomym.
                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 23:35

                                    > Nie jestem fanką McSimum, ale jest też teoria, że system
                                    > amerykański nie sprawdza się właśnie w stosunku do dzieci bliżej obu
                                    > końców krzywej Gaussa, a do tych w środku wręcz przeciwnie. Ale
                                    > żaden ze mnie znawca, tak mi się nasunęło po niedawnej rozmowie z
                                    > bardziej doświadczonym w tej materii znajomym.
                                    ---------
                                    Wszystkie systemy sa nastawiome na sredniakow,ale amerykanski dobrze wylapuje
                                    tych najlepszych poprzez sito egzaminow,a ten twoj znajomy,to pewno przejazdem
                                    byl w Stanach i nie kuma po angielskiemu.

                                    PS.Byla tu na Brooklynie delegacja z polskiego gimnazjum i nie kumali dlaczego
                                    stopnie sa w % a nie polskiemu 1,2,3,4,5,6?
                                    A ze slabo kumali po angielskiemu,to Starsza Kowalska pracowala za
                                    tlumaczke.Powiedziala ze tak ciemnych ludzi dawno nie widziala.No i to
                                    oczywiscie byla cala dyrekcja szkoly na delegacji sluzbowej za panstwowe pieniadze.
                                    • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 01:00
                                      Zastanawia mnie po co ty Amerykanin pełną gębą zniżasz się do dyskusji z głupimi
                                      polakami. czyżbyś intelektem nie dorównywał swoim idolom i na forum musisz
                                      podnieść swoje ego?
                                      • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 01:43
                                        nie daje rady po angielskiemu.
                                    • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 19:43
                                      Pudło, jak zwykle, nawet nie zrozumialeś mojej wypowiedzi.
                                      Akurat tym razem ci nie dowaliłam.
                                      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 20:51
                                        hankam napisała:

                                        > Pudło, jak zwykle, nawet nie zrozumialeś mojej wypowiedzi.

                                        Zamiast Not Invented Here powinno byc National Institutes of Health?
                                        • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 23:17
                                          Znowu pudło, McSimum, nie o tym poście mowa ; )
                                          • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 01:28
                                            Hanka po angielskiemu srednio, po polskiemu jak widac tez czytanie szwankuje,
                                            statystyka tez Maksiowi nie sprzyja. Tylko sie pociac. Powspolczujmy koledze.
                                            • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 18:16
                                              Gramatyka polska też mu nie sprzyja.
                                              Ja mu już od dawna współczuję.
                                              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 20:47
                                                > Ja mu już od dawna współczuję.

                                                Widze to i dzieki za to.
    • alina66 Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 10:10
      czym byłoby zycie bez Kowalskiej i jej córek .....
      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 14:14
        alina66 napisała:

        > czym byłoby zycie bez Kowalskiej i jej córek .....

        Na pewno ubozsze!
        Wbrew temu co gminna wiesc niesie,bardzo malo jest polskich dzieci w
        dobrych szkolach nowojorskich.
        Zazwyczaj jest to tak,ze poblyszcza jeszcze na poziomie podstawowki
        i moze gimnazjum lub tez poczatki liceum a pozniej juz coraz gorzej.
        Wydaje mnie sie,ze polskie szkolnictwo na poziomie podstawowki
        wtlacza ogrom wiadomosaci dzieciom do glow,z czego wiekszosc nie
        jest przyswajana,a w gimnazjach utrwala sie to ,czego nie zalapalo
        w podstawowkach.Pozniej krotkie liceum i studia na srednim poziomie.
        • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 19:41
          oby nie spotkało to twojej córki, wszak testy zdaje z tymi samymi wynikami co
          znienawidzona i tępa kowalska, a skoro w gimnazjum wymaga kontroli pracy domowej
          to nie wróży to najlepiej.
          • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 19:51
            tak krawiec kraje jak mu materii staje. Corka po mamusi zdolna? bo ze nie po
            tobie to juz wiemy.
          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 22:52
            > oby nie spotkało to twojej córki,

            Co jednakowoz?

            > wszak testy zdaje z tymi samymi wynikami co znienawidzona i tępa >kowalska,

            A jak Ty do tego doszlas?
            Kowalskie sa zdolne i mile dziewczyny.

            > a skoro w gimnazjum wymaga kontroli pracy domowej
            > to nie wróży to najlepiej.

            Takie sa wymagania we wszystkich szkolach i uwazam,ze bardzo dobrze.
            • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 23:21
              > A jak Ty do tego doszlas?
              > Kowalskie sa zdolne i mile dziewczyny.
              >

              Z twoich postów wynika że są tępymi, brzydkimi idiotkami. jeżeli w taki sposób
              opisujesz przyjaciół, to aż sie boję jakiej oceny moga spodziewać się twoi
              przeciwnicy.

              "> Takie sa wymagania we wszystkich szkolach i uwazam,ze bardzo dobrze. "

              oczywiście w systemie amerykańskim to bardzo dobrze. System ten jest dość
              specyficzny i osoby mniej inteligentne bez kontroli rodzica po skończeniu szkoły
              średniej mogłyby się okazać idiotami. Tak zachwalany przez ciebie system
              niestety sprawdza się tylko w przypadku osób inteligentnych, mających własne
              zainteresowania, bo umożliwia im indywidualny rozwój. W przypadku osób
              przeciętnych, których jest większość system ten wypuszcza za przeproszeniem
              debili , nie mających podstawowej wiedzy. Swoją opinię oparłam na podstawie
              kilkunastu artykułów amerykańskich jak i polskich dotyczących szkolnictwa. Swego
              czasu interesowały mnie różnice w szkolnictwie, jak i fakt dlaczego amerykanie
              kończąc szkołę średnią mogą mieć zerową wiedzę z tak wielu przedmiotów.
        • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 19:52
          w ogole malo jest dzieci polskich w USA wbrew temu co wiesc gminna niesie.
          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 24.01.09, 22:54
            wieczna-gosia napisała:

            > w ogole malo jest dzieci polskich w USA wbrew temu co wiesc gminna >niesie.

            Widocznie w innych gminach mieszkamy i inny bard wiesci rozsiewa.
            • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 14:16
              zdefiniujmy "dzieci polskie"
              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 25.01.09, 17:56
                wieczna-gosia napisała:

                > zdefiniujmy "dzieci polskie"

                Te ktore przyjechaly z Polski z rodzicami lub urodzily sie w USA
                majac oboje rodzicow urodzonych w Polsce.
                Moga byc tez takie przypadki,ze jedno z rodzicow jest z Polski a
                drugie urodzone w USA w polskiej rodzinie.
                Spotkalem tez jedna dziewczynke niezle podpalana,ale bardzo ladna
                ktora chodzila z synem na religie i miala z nim komunie i ona
                pochodzila z mieszanej polsko-pakistanskiej rodziny,a mowila bardzo
                ladnie po polsku,nazwiska jednak polskiego nie miala i trudno by
                bylo sie domyslec,czy jest polskiego pochodzenia.
                Gdy szkola nagradza dzieci za nauke tzw nagroda Arista
                bxscience.ny.schoolwebpages.com/education/components/faq/faq.php?sectiondetailid=2575&PHPSESSID=fda407
                to w syna szkole prawie 1/3 moze 1/4 szkoly sie zalapywala i
                wszystkie nazwiska byly wyszczegolnione na kartce.To z tych 300
                dzieci moze 5 mialo polskie nazwiska.
                • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 01:42
                  a jaki % tej szkoly to uczniowie z Polski?
                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 05:14
                    wieczna-gosia napisała:

                    > a jaki % tej szkoly to uczniowie z Polski?

                    Mniej niz 1%.
                • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 14:18
                  No dobrze Maksiu un peu de mathematique smile

                  zalozmy ze 300 uczniow to 25% uczniow twojej szkoly- czyli 1200 liczy szkola.
                  Zalozmy ze Polacy to 1%- czyli 12. Z ktorych 5 lapie sie na stypendium. To
                  przepraszam cie moj drogi 40% Polakow. W porwananiu do 25% Amerykancow. To jest
                  Kiepsko? Oklad chlodny na glowke potrzebujesz????? zeby Amerykancy mieli takie
                  proporcje musialoby 450 z nich zdobyc to stypendium.

                  Zalozmy ze 300 to jednak 30% uczniow twojej szkoly- czyli szkla liczy 900
                  uczniow. Czyli Polakow jest w niej 9. Z ktorych 5- PONAD POLOWA ma stypendium.

                  Rozmawiamy o ludziach, ktorzy czesc swojego zycie spedzili jeszcze w szponach
                  BEZNADZIEJNEJ edukacji polskiej lub o takich, dla ktorych de facto angolski jest
                  DRUGIM jezykiem- w domu mowi sie po polsku- sila rzeczy pewne terminy i slowa
                  nigdy nie poadna w poza szkolnym kontekscie.

                  W drugim przypadku okolo 500 amerykanskich powinno zdobyc stypendium.


                  Maks- jak ty tego syna eeee z matematyki przygotowales? Ja te wyliczenia
                  zrobilam po lebkach zaokraglajac tu i uwdzie ale i tak liczba Polakow
                  stypendystow jest imponujaca. No niestety serdenko, niestety.....
                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 15:39
                    > Zalozmy ze 300 to jednak 30% uczniow twojej szkoly- czyli szkla >liczy 900
                    uczniow. Czyli Polakow jest w niej 9.

                    Nie musisz zakladac,bo dane sa w internecie.
                    Szkola ma 1.002 uczniow i calkiem mozliwe,ze jest tam az 9 Polakow.
                    www.greatschools.net/modperl/browse_school/ny/1898
                    Najpierw zaczynasz od tej strony by sie upewnic,ze to rzeczywiscie najlepsza szkola.
                    www.greatschools.net/modperl/browse_school/ny/1898
                    Klikasz na IS-187 i po lewej stronie masz ilosc uczniow w szkole.
                    Pozniej na dole strony klikasz na "Students Stats" zeby zobaczyc jakiego sa koloru.
                    www.greatschools.net/cgi-bin/ny/other/1898#students
                    i wychodzi Ci,ze Skosnych jest 53% a bialych 37%,podpalanych 8% a czrnych 1%.

                    W klasie syna byla jedna Polka,co jest ewenementem,ale w klasie corki
                    juz nie ma nikogo poza nia.

                    > Z ktorych 5- PONAD POLOWA ma stypendium.

                    To nie jest stypendium,lecz nagroda za dobre wyniki w nauce.
                    • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 20:25
                      Maksiu uroczo nie odniosles sie do zasadniczej czesci mojego postu smile czyli ze
                      Polacy na tle innych nacji wypadaja niezle, po prostu. Twoja jazda na polska
                      edukacje jest wiec nie do konca sprawiedliwa.

                      czyli bialych powinno byc 371. Przy zalozeniu ze wszystkich Polakow jest 9 i sa
                      biali- stanowia oni 2% populacji bialych. Zeby biali zrownowazyli wyniki
                      Polakow- przynajmniej 181 bialych powinno miec stypendium za dobre wyniki w
                      nauce. A ilu ma?

                      A juz na koniec Maksiu- stypendium naukowe to jest wlasnie nagroda za dobre
                      wyniki w nauce, nic innego.
                      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 21:31
                        > Polacy na tle innych nacji wypadaja niezle, po prostu. Twoja jazda >na polska
                        edukacje jest wiec nie do konca sprawiedliwa.

                        To nie jest jazda na polska edukacje lecz na mala ilosc Polakow w dobrych szkolach.
                        Sama zobacz jak wygladaja proporcje.W najlepszej szkole jest 53% skosnych i 1%
                        Polakow podczas gdy w NYC Chinczykow moze jest tylko troche wiecej niz Polakow.
                        Faktem jest,ze rozmazaja sie jak kroliki i u nich 4 dzieci jest norma,a znam
                        taka chinsko-wloska mieszanke,ktora ma 7 dzieci.
                        • myelegans Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 21:43
                          >Polakow podczas gdy w NYC Chinczykow moze jest tylko troche wiecej
                          niz Polakow.

                          Wg ostatniego Census profile 375,000 Chinczykow mieszka w NYC, to
                          sie rozklada mniej wiecej 50:50 pomiedzy Brooklyne, i Chinatown

                          Polakow "Polish ancestry" czyli tych ktorzy jakies tam korzenie
                          maja, wliczajac w to Marthe Steward jest 200,000, tylko 1.4% mowi po
                          polsku, czyli wychodzi, ze tylko 2800 ludzi mieszkajacych w NYC mowi
                          po polsku, wiec mamy 375,000 chinczykow mowiacych we wlasnym jezyku
                          i 2800 Polakow. Chwati?
                          • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 01:25
                            Maksiu- powiem ci szczerze ze zaczyna byc dramatycznie.

                            Ze wszystkich Polakow mowiacych po polsku w liczbie 2800- 9 jest w twojej
                            szkole. Czyli 0,30% dalej mi sie nie chcialo liczyc bo ja kalkulatora nie mam
                            pod reka i ja to wszystko na piechote trzaskam od wczoraj smile

                            Ze wszystkich Chinczykow mowiacych po chinsku w liczbie 375000 w twojej szkole
                            jest 53%- czyli 531. To jest 0,10% Chinczykow w nju jorku.

                            Czyli Polakow z dobrymi wynikami w nauce jest zadziwiajaco duzo, normalnie od
                            wczoraj mnie podbudowujesz ze az strach, dawaj cos jeszcze. Ze mamy lepsze %
                            wyniki niz Chinole to sie nie spodziewalam. Ty tez nie bo inaczej bys tego nie
                            wywlokl smile))))

                            myelegans tez nie dalas linka smile
                            • myelegans Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 02:21
                              wieczna-gosia napisała:
                              > myelegans tez nie dalas linka smile

                              wikipedia, innej referencji by nie przyjal
                          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 02:06
                            myelegans napisała:

                            > >Polakow podczas gdy w NYC Chinczykow moze jest tylko troche wiecej
                            > niz Polakow.
                            >
                            > Wg ostatniego Census profile 375,000 Chinczykow mieszka w NYC, to
                            > sie rozklada mniej wiecej 50:50 pomiedzy Brooklyne, i Chinatown
                            >
                            > Polakow "Polish ancestry" czyli tych ktorzy jakies tam korzenie
                            > maja, wliczajac w to Marthe Steward jest 200,000, tylko 1.4% mowi >po polsku,

                            Od razu widac,ze nie jestes z NYC.
                            Wystarczy sie przejsc po polskich restauracjach na Manhattanie czy po ulicach
                            Brooklyna i 1(jednego) dnia spotkasz wiecej niz 3.000 ludzi mowiacych po polsku.
                            Zobacz ile jest polskich gazet w NYC i jaki jest ich naklad.
                            dziennik.com/www/index.htm
                            www.pgsa.org/US/newspapers.php
                            Te proporcje 375 tys Chinczykow i 200 tys Polakow sa jak najbardziej prawidlowe.
                            • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 04:42
                              > maja, wliczajac w to Marthe Steward jest 200,000, tylko 1.4% mowi >po polsku,

                              Prawdopodobnie 1.4% z tych 200 tys mowi tylko i wylacznie po polsku.
                      • myelegans Re: Ciezkie czasy nastaly. 26.01.09, 21:31
                        gosia, zapomnialas linka z wikipedii, wiec ci nie zaliczy wink

                        No taka ta amerykanska edukacja dobra, ze:
                        1. nauke robia cudzoziemcy. Az sobie policzylam, w mojej karierze
                        naukowej (studia doktoranckie, posdoc, firma biotechnologiczna)
                        nauke sensu stricte robi 95% cudzoziemcow. Amerykanie zasiedlaja
                        stanowiska business, marketting, IT, sales etc.
                        2. Bill Gates apeluje o rozszerzenie puli wiz pracowniczych (J1) w
                        celu sciagniecia i utrzymania wiekszej ilosci informatykow, w
                        przeciwnym razie za kilka lat Indie i Chiny zdominuja swiat w
                        rozwoju oprogramowania, tylko dlatego,ze tu sie postep zatrzyma, bo
                        nie ma komu.
                        3. Jednym z glownych celow administracji Obamy jest szeroko
                        zakrojona reforma oswiaty, zeby cytata "zebysmy mogli w koncu
                        rywalizoawac z reszta swiata. Zeby amerykanscy studenci mogli sie
                        porownac do innych"
                        4. Studenci I roku studiow dziennych (wysoko rankingowany prywatny
                        uniwersytet):
                        - nie potrafili przeliczac jednostek metrycznych
                        - nie znali symboli pierwiastkow
                        - nie potrafili obliczyc % z liczby
                        - nie potrafili zrownowazyc masowo reakcji chemicznej znajac
                        substraty (nic wielkiego reakcja kwasu i zasady z inna
                        wartosciowoscia pierwiastkow)
                        - nie potrafili rozwiazac prostego zadania prawdopodobienstwa
                        - nie potrafili obliczyc logarytmu przy podstawie 2
                        - nie potrafili pisac poprawnie, pisza tak jak mowia, czyli skrotami
                        i mowa internetowo-SMS-owa

                        -potrafili swietnie poslugiwac sie kalkulatorami-kombajnami

                        to powyzsze z autopsji, tak moglabym cytowac jeszcze troche

                        Moj Jankeski maz, absolwent MIT, za glowe sie lapie, jakim my
                        programem szlismy.

                        Swiat nie konczy sie na NYC, a tym bardziej na Brooklynie, i Bogu
                        dzieki.

                        Pytanie, kogo na te studia stac? Wszyscy tkwia po uszach w dlugach,
                        a firmy nie przyjmuja i mamy sytuacje, ze absolwenci dobrych
                        uniwersytetow wychodza z dyplomem i 100K dlugu i wprowadzaja sie do
                        mamy i taty i ... aplikuja o zasilek dla bezrobotnych, albo ida do
                        szkol podyplomowych i naciagaja nastepne 400K dlugu vide: szkoly
                        medyczne, prawo, dentystyczne, weterynaria itp.

                        Jak moje dziecko nie dostanie pelnego stypendium, na pewno bedziemy
                        mu odradzali wszelkie Ivy League, chyba, ze bedzie nas stac na
                        pokrycie pelnych kosztow, co przy obecnych cenach jest niemozliwe.
                        Pojdzie do stanowej szkoly, jak bedzie chcial isc dalej, to moze
                        startowac do czegos lepsze
                        Jak widze tutaj najwazniejszy to jest... sport, i jest DUZA selekcja
                        na podstawie sytuacji materialnej juz wyzej, przy wyborze uczelni.
                        Hawk
                        • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 05:04
                          myelegans napisała:

                          > gosia, zapomnialas linka z wikipedii, wiec ci nie zaliczy wink

                          No wlasnie!

                          > No taka ta amerykanska edukacja dobra, ze:
                          > 1. nauke robia cudzoziemcy. Az sobie policzylam, w mojej karierze
                          > naukowej (studia doktoranckie, posdoc, firma biotechnologiczna)
                          > nauke sensu stricte robi 95% cudzoziemcow. Amerykanie zasiedlaja
                          > stanowiska business, marketting, IT, sales etc.

                          Amerykanie ida tam,gdzuie sa pieniadze,a imigranci ida tam,gdzie sa wolne
                          miejsca pracy.

                          > 2. Bill Gates apeluje o rozszerzenie puli wiz pracowniczych (J1) w
                          > celu sciagniecia i utrzymania wiekszej ilosci informatykow, w
                          > przeciwnym razie za kilka lat Indie i Chiny zdominuja swiat w
                          > rozwoju oprogramowania, tylko dlatego,ze tu sie postep zatrzyma, >bo nie ma komu.

                          Oczywiscie,ze ilosciowo zdominuja,ale jakosc w dalszym ciagu pozostanie w USA.

                          > 3. Jednym z glownych celow administracji Obamy jest szeroko
                          > zakrojona reforma oswiaty, zeby cytata "zebysmy mogli w koncu
                          > rywalizoawac z reszta swiata. Zeby amerykanscy studenci mogli sie
                          > porownac do innych"

                          To sa takie nic nie mowiace retoryki przedwyborcze,zeby mocniej scisnac za serca
                          tych z biedniejszych rodzin.

                          > 4. Studenci I roku studiow dziennych (wysoko rankingowany prywatny
                          > uniwersytet):
                          > - nie potrafili przeliczac jednostek metrycznych
                          > - nie znali symboli pierwiastkow
                          > - nie potrafili obliczyc % z liczby

                          Ja to wlasnie przerabiam z 11 letnia corka.

                          > - nie potrafili pisac poprawnie, pisza tak jak mowia, czyli >skrotami i mowa
                          internetowo-SMS-owa

                          Na SAT jest essay i nikogo nie przyjma na dora uczelnie bez dobrego SAT.
                          Moja 11 letnia corka tylko czasami robi bledy a juz 14 letni syn nie.

                          > -potrafili swietnie poslugiwac sie kalkulatorami-kombajnami

                          Taki kalkulator,to jest podstawa od pierwszej klasy HS.
                          www.amazon.com/Texas-Instruments-TI-84-Graphing-Calculator/dp/B0001EMM0Q/ref=dp_cp_ob_e_title_3
                          Brooklyn Tech HS nakazal kazdemu taki nabyc jeszcze przed rozpoczeciem roku
                          szkolnego. TI-84 Plus.

                          > Jak moje dziecko nie dostanie pelnego stypendium, na pewno >bedziemy mu
                          odradzali wszelkie Ivy League,

                          Syn sie widzi na NYU,Columbia,ewentualnie Harvard.Jesli nie bedzie mial
                          stypendium sportowego to bedzie mial naukowe,a prawdopodobnie na oba sie zalapie.

                          > Pojdzie do stanowej szkoly, jak bedzie chcial isc dalej, to moze
                          > startowac do czegos lepsze

                          W NYC CUNY i SUNY sa na bardzo wysokim poziomie i co rok podnosza minima SAT by
                          sie na nich zalapac i pomyslec,ze to wszystko stalo sie w ciagu ostatnich 10
                          lat,bo wczesniej na Hunter College ludzi z lapanki brali.
                          A teraz dostac sie na Baruch College nie jest tak latwo i te wszystkie uczelnie
                          z NYU i Columbia sa w zasiegu 40 minut kolejka.

                          > Jak widze tutaj najwazniejszy to jest... sport, i jest DUZA >selekcja na
                          podstawie sytuacji materialnej juz wyzej, przy wyborze >uczelni.

                          No bo co z tego,ze student zalapie sie na 1 rok na stypendium a pozniej go
                          straci,to kto bedzie placil?
                          A jak do tego jeszcze dojdzie akademik i koryto i towychodzi 60 tys
                          rocznie,czyli cwiara za 4 lata.
                          • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 11:40
                            > No bo co z tego,ze student zalapie sie na 1 rok na stypendium a pozniej go
                            > straci,to kto bedzie placil?

                            Oczywiście lepiej zamiast utrzymać biednego inteligenta, sponsorować tępego
                            mięśniaka. I to tak naprawdę całe podsumowanie edukacji w USA. Inwestowanie w
                            biednego inteligenta jest mniej opłacalne niż inwestowanie w mięśniaka,
                            dlaczego? Dlatego, że mięśniak może przynieść sławę szkolę w rozgrywkach
                            sportowych i podnieść jej rangę, jeżeli to się uda szkoła dostanie dodatkowe
                            wsparcie, podczas gdy na osiągnięcia naukowe nikt nie patrzy, bo jest to
                            rozrywka dla wąskiego grona osób. Zwycięstwo inteligenta w olimpiadzie
                            przechodzi więc praktycznie niezauważone, nie niesie za sobą ani takiego
                            rozgłosu, ani takiej kasy. Pod względem ekonomicznym więc wybór jest prosty,
                            tępy mięśniak.
                            • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 20:46
                              > Oczywiście lepiej zamiast utrzymać biednego inteligenta, >sponsorować tępego
                              mięśniaka.

                              I slusznie,bo biednemu intelektualiscie komunizm po glowie lata i lewica
                              smierdzi od niego na kilometr,a miesniak pojdzie do NBA czy NHL i bedzie
                              zadziwial miliony.
                              W zdrowym ciele,zdrowy duch i ja lubie ogladac NHL.
                          • myelegans Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 21:08
                            > Amerykanie ida tam,gdzuie sa pieniadze,a imigranci ida tam,gdzie
                            sa wolne miejsca pracy.

                            i znowu pudlo. W biotechnologii i p. farmaceutycznym sa DUZE
                            pieniadze i o dziwo w tej popapranej ekonomii, nie zwalniaja ludzi
                            masowo, tylko przyjmuja.

                            Na poziomie PhD sa imigranci, ktorym czarna robote laboratoryjna
                            odwalaja tubylcy tylko z BSc
                          • myelegans Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.01.09, 21:11
                            >A jak do tego jeszcze dojdzie akademik i koryto i towychodzi 60 tys
                            rocznie,czyli cwiara za 4 lata.

                            No i powiedz mi do kiedy on te cwiare bedzie splacal? Ja ci powiem,
                            jego dzieci pojda na studia, a on bedzie splacal.
                            Stypendia naukowe czy sportowe to kropla w morzu potrzeb. Widze na
                            codzien.
                            • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.01.09, 00:49
                              > No i powiedz mi do kiedy on te cwiare bedzie splacal?

                              Nie tak dawno sprawa byla prosta jak olowek,absolwenci najlepszych 20 uczelni w
                              swojej specjalnosci dostawali na dzien dobry okolo 70 tys rocznie plus bonus za
                              podpisanie umowy w wys 50 tys.
                              Czesto tez tak bylo,ze jesli zaklad pracy byl zadowolony z Ciebie,to splacal
                              twoje dlugi uczelniane.
                              Teraz sie tak porobilo,ze narzeczony znajomej,ktora jest bezrobotna po
                              Binghamton University
                              www2.binghamton.edu/
                              (ale dlugow nie ma ,bo mamcia na biezaco za nia placila) dostal prace prawnika a
                              ma dlugow 150 tys a mieszkanie,czyli pudelko na Manhattanie wynajmuje za 2,5 tys
                              miesiecznie.
                              30 tys rocznie idzie na "pudelko" poza tym trzeba cos jesc,a ciuchy to chyba po
                              ojcu nosi,bo on skonczyl beznadziejny college i sam nie wie dlaczego ma prace,bo
                              wiekszosc kolegow po jego studiach jest bezrobotnych.

                              > Ja ci powiem, jego dzieci pojda na studia, a on bedzie splacal.
                              > Stypendia naukowe czy sportowe to kropla w morzu potrzeb. Widze na
                              > codzien.

                              Wprost przeciwnie.Stypendium sportowe pokrywa 100% kosztow i jeszcze na jedzenie
                              daja kase,bo sportowiec musi byc na diecie a nie moze jechac 4 lata na pizzy i
                              chinczyku.
                              Syn znajomego ma takie stypendium i colleges sie o niego bily,a facet jest gora
                              miesa i gra american football.
                              Syn praktycznie gra we wszystko,ale najlepiej idzie mu tenis i ping-pong w
                              ktorych ogrywa doroslych graczy.W kosza gra dobrze,ale jest jak na razie za maly.
                              Gra niezle w hokeja,ale musialby zmienic szkole,bo w jego szkole nie ma sekcji
                              hokeja.
                              • maksimum Toefl 22.01.12, 19:00
                                gmatclub.com/forum/toefl-score-requirements-for-most-popular-schools-80110.html
                                Co innego jest minimum wymagane a co innego minimum brane pod uwage przy przyjmowaniu na studia.
                                Widac to na przykladzie Berkeley i UCLA gdzie wymagane minimum jest niziutkie ale byc branym pod uwage do przyjecia trzeba miec duzo wyzsze.

                                To samo jest z SAT.

    • hankam A wiecie, dziewczyny... 27.01.09, 19:51
      McSimum mnóstwo czasu poświęca dzieciom, bo chyba jest na utrzymaniu
      żony. Nie, żeby to było coś złego, skądże...
      Ale patrząc po godzinach, w których przejawia aktywność, to raczej
      nie może zasuwać na budowie, jak zawsze myślałam, tylko w domu
      siedzi...
      • maksimum Re: A wiecie, dziewczyny... 27.01.09, 20:49
        > nie może zasuwać na budowie, jak zawsze myślałam, tylko w domu
        > siedzi...

        Rozumowanie proste ale skuteczne.Na budowie nie ma dostepu do kompa a pod dachem
        jest.
      • maksimum Re: A wiecie, dziewczyny... 28.01.09, 00:51
        hankam napisała:


        > Ale patrząc po godzinach, w których przejawia aktywność, to raczej
        > nie może zasuwać na budowie,

        Za zimno jest ostatnio by cegly na budowie nosic i boss zwalnia nas do domu.
        • maksimum Here's the scoop.zadania 30.01.09, 03:26
          No wiec na tej extra matematyce kartkowi wygladaja jak nastepuje.
          Jest 25 pytan,ktore trzeba zrobic w 1 godzine(60 minut).
          Za prawidlowe rozwiazanie jednego zadania jest 6 pkt. za brak odpowiedzi jest
          1,5 pkt. a za zla odpowiedz jest 0 pkt.
          No wiec maximum pkt jest 150 i nikt tego jeszcze nie dostal,a z ostatniego
          sprawdzianu jeden Chinczyk o ktorym syn mowi ,ze jest geniuszem dostal 105 pkt.
          Maciek mial 3-ci wynik w klasie z 83,5 pkt.
          Zadania sa uszeregowane od najlatwiejszego do najtrudniejszego.
          Na jedno zadanie jest ok 2,5 minuty czasu,bo inaczej innych nie przeczytasz nawet.
          4)What is the value of (3z-2)(4z+1)-(3x-2)4z+1 przy z=4

          5)Circles of radius 2 and 3 are externally tangent and are circumscribe by a
          third circle as shown in the figure.Find the area of the shaded region.
          "Shaded area" jest to pole najwiekszego kola pomniejszone o dwa kola w nie wpisane.
          6)For how many positive integers"n" is n^2-3n+2 a prime number?
          8)Zalozmy ze lipiec roku "N" ma 5 poniedzialkow.Jaki dzien musi wystapic 5 razy
          w sierpniu roku"N"? Oba miesiace maja po 31 dni.
          9)Uzywajac liter:A,M,O,S,U, mozna stworzyc 120 wyrazow. Jesli te wyrazy ulozymy
          alfabetycznie,wtedy slowo USAMO bedzie na ktorym miejscu?
          11)The product of three consecutive positive integers is 8 times their sum.What
          is the sum of their squares?

          Dla ulatwienia dodam,ze syn wszystkie te zadania zrobil poprawnie.
          • maksimum Math "B" regents i Kowalska 30.01.09, 05:03
            Widze,ze interesuje Cie program z matematyki w szkolach srednich w USA,wiec
            prosze bardzo.
            Do tej pory byly tzw testy stanowe regents "Math A" i "Math B".
            Teraz przemianowali to na Algebra I i Algebra II ,ale to nie ma znaczenia.
            No wiec "Math A" moga zdolniejsi uczniowie zdawac juz w klasie 8 w
            gimnazjum(13-latki) lub obowiazkowo w klasie 9(liceum) (14-latki).
            Ja troche zaniedbalem syna nauke w gimnazjum i on sie na math A w 8 klasie nie
            zalapal,ale Starsza Kowalska sie zalapala i zdala egzamin na 100%.
            www.nysedregents.org/testing/mathre/regentmatha.html
            Jak zaliczysz math A,to w nastepnym roku masz math B,czyli jedni maja to w 9 a
            inni w 10 klasie,moj syn bedzie mial za rok,czyli w wieku 15 lat.
            www.nysedregents.org/testing/mathre/regentmathb.html
            Te egzaminy sa stosunkowo proste,ale trzeba je wysoko zaliczyc,bo np zaliczenie
            ponizej 85% nie promuje i trzeba utrwalac material.

            I teraz sobie wyobraz sytuacje,ze po gimnazjum,gdzie Starsza Kowalska zaliczyla
            juz math A na 100% jest egzamin do Brooklyn Tech HS. i na tym egzaminie 95 pytan
            w 2 i pol godziny.
            Starsza Kowalska,ktora ze wszystkich przedmiotow byla do przodu w porownaniu z
            moim synem dala na tym egzaminie d... ,a syn przeszedl go z palcem w d.... .
            Teraz Kowalska jest w poslednim liceum we wszystkich klasach AP
            www.collegeboard.com/student/testing/ap/exgrd_rep.html
            czyli przerabia program najbardziej zaawansowany w liceum z ktorego dostaje
            punkty na college,a syn dopiero w tym roku bedzie bral math A regent.
            Egzaminy do Brooklyn Tech HS wymagaja sporo pomyslunku i kiedys przyklady pytan
            byly na internecie ale widocznie zdjeli,bo nie moge znalezc.
            Sa za to ksiazeczki do kupienia na internecie:
            www.amazon.com/Barrons-New-York-City-SHSAT/dp/0764136488
            Kowalska miala te ksiazeczki obryte na 100% i probne testy robila w 1,5 godz a
            poszla na egzamin i kupa.

            Zeby sie zalapac na Brooklyn Tech HS to trzeba zrobic test na 75-80%.
            No wiec w 11 klasie jest pre-calculus,a w 12 calculus.
            www.bths.edu/pdf/MathTeam.pdf
            U dolu tej strony masz te 20 pytan,ktore trzeba zrobic by zalapac sie na "Math
            Team" o ktorym wczesniej pisalem.Sa to zadania dla 13-latkow przed rozpoczeciem
            nauki w Brooklyn Tech HS.

            Oczywiscie duzo zalezy od osobistego zainteresowania i zdolnosci,bo mozna brac
            kursy przyspieszone,a nie te zgodne z rocznikiem.
            • maksimum Hillary Clinton! 30.01.09, 07:55
              Jak tu nie brac przykladu z politykow?
              www.youtube.com/watch?v=DlkxQMxJmEU
            • makurokurosek Re: Math "B" regents i Kowalska 30.01.09, 08:43
              Ja p_erdole, tresujecie te dzieciaki jak szczury cyrkowe, macie w dupie ich
              emocje, twoje dzieci sa tylko po to by spełnić twoje ambicie. nie odpowiedziałeś
              jaką sam skończyłeś uczelnie, ale widząc twoje podejście do przedmiotów ścisłych
              nie może to być żadna uczelnia techniczna, widząc twoje podejście do spraw
              sztuki nie może to być również żadna uczelnia humanistyczna jak i artystyczna,
              najwidoczniej skończyłeś jakiś przeciętny ogólniak albo zawodówkę ( chyba
              szybciej, bo niezależnie od jakości ogólniaka jakieś pojęcie o matematyce musi
              mieć kazdy jego uczeń)i nagle oczki się otworzyły, że jesteś nikim i zacząłeś
              cisnąc na dzieciaki.
          • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 08:34
            > 4)What is the value of (3z-2)(4z+1)-(3x-2)4z+1 przy z=4

            Ty sobie jaja robisz !!!!!!. Przepraszam czy to zadaniowe na obsługę kalkulatorka.
            • anmanika Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 10:16
              Pewnie, że jaja robi nie widzicie a dajecie się podpuszczać. Przecież to zadania
              dla 6 klasy szkoły podstawowej.
              • maksimum Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 16:03
                anmanika napisała:

                > Pewnie, że jaja robi nie widzicie a dajecie się podpuszczać. >Przecież to
                zadania dla 6 klasy szkoły podstawowej.

                To dlaczego zadania z Brenda i Sally nikt nie zrobil poza pinokkio?
                Dlaczego makurokurosek popelnila prosty blad?
                Jesli to jest zadanie dla 6 klasy,to dajcie je pociechom z 6 klasy i zobaczcie
                czy rozwiaza je w 2 i pol minuty?
                • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 16:10
                  to może wyjaśnisz mi jaki błąd popełniłam, bo go nie widzę.
                  Rozwiąż to zadanie.
                  dziewczyny biegną ze stałą prędkością, więc stosunek ich prędkości musi być
                  stały. Matematyka nie opiera sie na domysłach, ale na prawach. Ja podałam swój
                  sposób rozwiązania zadania podaj swój wykorzystują prawa matematyczne, udowodnij
                  że bieżnia ma 350m.
                  • wieczna-gosia Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 16:17
                    no wlasnie- pinokio powiedzial pierwszy ze dziewczyny spotykaja sie w polowie
                    biezni. A dlaczego w polowie? ja rozumowalam tak samo jak makro- czyli stala
                    predkosc nie znaczy rowna.
                    • maksimum Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 17:05
                      wieczna-gosia napisała:

                      > no wlasnie- pinokio powiedzial pierwszy ze dziewczyny spotykaja sie >w polowie
                      biezni. A dlaczego w polowie?
                      ----------
                      Bo startuja DOKLADNIE z przeciwleglych punktow biezni i biegna do siebie,wiec
                      przy pierwszym spotkaniu przebiegna dokladnie polowe biezni.

                      > ja rozumowalam tak samo jak makro- czyli stala
                      > predkosc nie znaczy rowna.

                      Oczywiscie ze tak,bo przy stalej predkosci zadanie byloby za proste.
                      Od pierwszego do drugiego spotkania,biegnac w przeciwlegla strone przebiegaja
                      cala bieznie,no wiec gdy jedna przebiega 150m i bieglyby ze stala predkoscia ,to
                      druga tez by przebiegla 150m i bieznia mialaby 300m.
                    • maksimum Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 20:14
                      wieczna-gosia napisała:

                      > no wlasnie- pinokio powiedzial pierwszy ze dziewczyny spotykaja >sie w polowie
                      biezni. A dlaczego w polowie?

                      Nie tyle w polowie biezni,co po przebiegnieciu polowy biezni,a wlasnie tam a nie
                      gdzie indziej,bo startuja dokladnie z dwoch przeciwleglych punktow biezni.

                      > ja rozumowalam tak samo jak makro- czyli stala
                      > predkosc nie znaczy rowna.

                      Bo tak rzeczywiscie jest,inaczej zadanie byloby za proste.
                  • maksimum Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 16:54
                    makurokurosek napisała:

                    > to może wyjaśnisz mi jaki błąd popełniłam, bo go nie widzę.
                    > Rozwiąż to zadanie.
                    > dziewczyny biegną ze stałą prędkością, więc stosunek ich prędkości musi być
                    > stały. Matematyka nie opiera sie na domysłach, ale na prawach. Ja podałam swój
                    > sposób rozwiązania zadania podaj swój wykorzystują prawa >matematyczne,
                    udowodnij że bieżnia ma 350m.
                    ----------
                    1-Dziewczyny biegna ze stala szybkoscia ,ale ta predkosc dla kazdej z nich jest
                    ROZNA!
                    2-Od pierwszego spotkania,do drugiego spotkania przebiegly cala bieznie i gdy
                    Sally przebiegla 150m i bieglyby z taka sama predkoscia
                    to zadanie byloby za proste,bo Brenda tez przebieglaby 150 m i bieznia mialaby 300m.
                    ---------
                    No wiec rozwiazanie wyglada tak.
                    1-do pierwszego spotkania obie przebiegly pol biezni i Brenda przebiegla 100m a
                    Sally reszte polowki(Y).Z tego jest wniosek,ze do przebiegniecia calej biezni
                    Brenda przebiegnie 2x100m a Sally reszte(2Y).
                    2-od pierwszego do drugiego spotkania przebiegly cala bieznie i Sally przebiegla
                    (2Y) czyli 150m,a Brenda 2x100m(bo przy przebiegnieciu polowy biezni przebiegla
                    100m).

                    100m+Y=1/2 biezni. wiec
                    200m+2Y=cala bieznia
                    2Y=150m
                    • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 18:16
                      błędy rozumowania

                      1. Punkt przeciwległy

                      definicja prostej wokół której można obrócić przedmiot o 360 nosi nazwę osi
                      symetrii, punkty na niej leżące nazywamy punktami leżącymi na osi symetrii.
                      Punkt przeciwległy oznacza dosłownie że punkty leżą na przeciwko siebie, czyli
                      na tej samej prostej w tej samej odległości od osi symetrii. Bieżnia ma dwie
                      osie symetrii, oś X i Y, obydwie osie przecinają się w punkcie nazwanym środkiem
                      symetrii i są do siebie prostopadłe. Punkty łączące osie symetrii z bieżnia
                      nazywamy punktami symetrycznymi względem środka symetrii.

                      Aby twoja teoria była prawdziwa zadanie musiało by brzemieć

                      Sally i Brenda rozpoczynają bieg od punktu symetrycznego względem środka
                      symetrii, a nie od punktów przeciwległych

                      2. Stała prędkość
                      "> 1-Dziewczyny biegna ze stala szybkoscia ,ale ta predkosc dla kazdej z nich jest
                      > ROZNA"

                      czas moze być różny , ale w przypadku stałej prędkości rożnej dla każdej z nich,
                      stosunek długości drogi jaką przebyły musi być zawsze taki sam.

                      2-Od pierwszego spotkania,do drugiego spotkania przebiegly cala bieznie

                      Tak prawda

                      Brenda przebiegła 150 m , a Sally Y
                      150 +y - cała bieżnia

                      "1-do pierwszego spotkania obie przebiegly pol biezni"

                      daleko idące przypuszczenie, nie wyciągnięte na podstawie treści zadania. Czyli
                      w matematyce nazwane - założeniem

                      Przytaczam treść zadania

                      "-Brenda i Sally biegna w przeciwna strone na tej samej biezni,startujac na
                      przeciwleglych stronach.Po raz pierwszy spotykaja sie gdy Brenda przebiega 100
                      m. a po raz drugi gdy Sally przebiega 150 m. poza pierwszy punkt w ktorym sie
                      spotkaly.Biegna ze stala szybkoscia.Jaka jest dlugosc biezni?


                      Brenta przebiegła
                      100+ y
                      Sally przebiegła
                      x+150

                      cała bieżnia 150 ( tyle przebiegła Sally od pierwszego spotkania do drugiego
                      spotkania)+ y( tyle przebiegła Brenta od pierwszego spotkania do drugiego
                      spotkania )

                      150+y

                      3. Błędne obliczenia

                      1-do pierwszego spotkania obie przebiegly pol biezni i Brenda przebiegla 100m a
                      > Sally reszte polowki(Y).Z tego jest wniosek,ze do przebiegniecia calej biezni
                      > Brenda przebiegnie 2x100m a Sally reszte(2Y).

                      Do obliczenia długości bieżni dwa razy uwzględniłeś sto metrów drogi którą razem
                      przebiegły

                      150- zawiera już w sobie 100 m które przebiega Brenta. dodając więc 150 do
                      2x100 które przebiegła według ciebie Brenta,Brenta przebiegłaby 300 m.

                      Zamiast skupiać się na sposobie rozwiązywania testów, radziłabym nauczyć się i
                      zrozumieć pojęcia matematyczne, wówczas matematyka może być prosta i zabawna.
                      Krystalografia była jednym z moich ulubionych przedmiotów na studiach.







                      • maksimum Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 30.01.09, 18:53
                        > 1-do pierwszego spotkania obie przebiegly pol biezni i Brenda przebiegla 100m
                        a Sally reszte polowki(Y).Z tego jest wniosek,ze do przebiegniecia calej biezni
                        Brenda przebiegnie 2x100m a Sally >reszte(2Y).
                        >
                        > Do obliczenia długości bieżni dwa razy uwzględniłeś sto metrów >drogi którą
                        razem przebiegły

                        Bo to jest kwestia wyobrazni.
                        1)Wyobraz sobie kolo i srednice w nim.Tam gdzie srednica styka sie z okregiem sa
                        przeciwlegle punkty biezni.
                        Do pierwszego spotkania przebiegaja dokladnie polowe okregu i Brenda przebiega
                        100m a Sally "Y".
                        Jesli polowa okregu to 100m +Y to caly okreg =200m+2Y.
                        2)od pierwszego spotkania do drugiego spotkania(caly okrag) Sally przebiega
                        150m(czyli 2Y) a Brenda 2xtyle co przebiegla do pierwszego spotkania,czyli
                        100mx2=200.
                        3)150m+200m=350m

                        • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 30.01.09, 20:24
                          1)Wyobraz sobie kolo i srednice w nim.Tam gdzie srednica styka sie z okregiem s
                          > a
                          Nigdy nie widziałam bieżni w kształcie koła, wszystkie które widziałam były
                          elipsami. świetnie próbujesz szukać wyjaśnienia na obronę swojej teorii, ale
                          matematyka to przedmiot ścisły, opieramy się więc na konkretnych prawach i nie
                          ma tu miejsca na własne poglądy co autor miał na myśli. O czym my mamy rozmawiać
                          skoro ty nie dość, że nie wiesz czym jest oś symetrii to nawet nie potrafisz
                          odróżnić okręgu od elipsy.

                          "Do pierwszego spotkania przebiegaja dokladnie polowe okregu i Brenda przebiega
                          > 100m a Sally "Y"."

                          Pokaż mi fragment zadania mówiący o tym, że dziewczyny po raz pierwszy spotkały
                          się po przebiegnięciu dokładnie połowy bieżni

                          po drugie jeżeli cała długość bieżni wynosi 350, to połówka 175.
                          Może ja jestem ograniczona, ale jeżeli Brenta i Sally spotykają się po raz
                          pierwszy ( twoje założenie, nie wynikające z treści zadania)po przebiegnięciu
                          wspólnie połowy bieżni czyli 175m, z czego 100m przebiegła Brenta, to Sally
                          musiała pokonać 75m, jakim cudem przy zachowaniu warunku o stałej prędkości(
                          każda z dziewczyn swojej) Sally po pierwszym spotkaniu przebiegła 150m, gdy
                          Brenta tylko 25.

                          "Jesli polowa okregu to 100m +Y to caly okreg =200m+2Y"

                          jeżeli nawet zakładać tak , jak piszesz opierając się na błędnym założeniu że
                          bieżnia jest kołem, to

                          100m +y pół bieżni ( B+S)
                          (150-100)+ (x-y) druga połowa bieżni

                          Człowieku nie ośmieszaj się,
                          • maksimum Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 07:30

                            > Pokaż mi fragment zadania mówiący o tym, że dziewczyny po raz >pierwszy
                            spotkały się po przebiegnięciu dokładnie połowy bieżni

                            Bo startuja po przeciwleglych stronach biezni.
                            Jesli masz kolo i punkt na kole,to przeciwlegly punkt osiagniesz poprzez
                            poprowadzenie odcinka z tego wlasnie punktu poprzez srodek kola i prosto do okregu.
                            Ten przeciwlegly punkt bedzie TYLKO jeden.

                            > po drugie jeżeli cała długość bieżni wynosi 350, to połówka 175.
                            > Może ja jestem ograniczona, ale jeżeli Brenta i Sally spotykają się po raz
                            pierwszy ( twoje założenie, nie wynikające z treści zadania)po przebiegnięciu
                            wspólnie połowy bieżni czyli 175m, z czego 100m przebiegła Brenta, to Sally
                            musiała pokonać 75m, jakim cudem przy zachowaniu warunku o stałej prędkości(
                            każda z dziewczyn swojej) Sally po pierwszym spotkaniu przebiegła 150m, gdy
                            > Brenta tylko 25.

                            A skad wzielas te 25m?
                            Od pierwszego spotkania do drugiego spotkania przebiegly cala bieznie czyli
                            350m.Sally przebiegla 150ma brenda 200m.
                            > "Jesli polowa okregu to 100m +Y to caly okreg =200m+2Y"
                            >
                            > jeżeli nawet zakładać tak , jak piszesz opierając się na błędnym założeniu że
                            > bieżnia jest kołem, to
                            >
                            > 100m +y pół bieżni ( B+S)
                            > (150-100)+ (x-y) druga połowa bieżni
                            >
                            > Człowieku nie ośmieszaj się,
                            • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 09:32
                              A skad wzielas te 25m?

                              To nawet dodawanie i odejmowanie sprawia ci problem?
                              Jeżeli założyłeś że po pierwszym spotkaniu przebiegły razem połowę bieżni, to od
                              pierwszego spotkania do drugiego przebiegły razem drugą połowę. Czyli jeżeli
                              długość bieżni to według ciebie 350 to połowa 175, jeżeli Sally przebiegła 150
                              to Brenta 175-150.


                              Matematyka, jak każda nauka ścisła opiera się na konkretnych prawach , a nie na
                              domysłach.

                              Zgodnie z twoją teorią jedna połówka koła ma

                              175
                              a druga
                              175 ( jeżeli dziewczyny zmieniły prędkość)
                              lub
                              75 (jeżeli biegły ze stałą prędkością)

                              Kurcze a mnie uczono, ze połówki są równe , a stała prędkość jest prędkością
                              niezmienna.

                              • maksimum Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 14:48
                                > Kurcze a mnie uczono, ze połówki są równe , a stała prędkość jest >prędkością
                                niezmienna.

                                Uczono Cie dobrze,a jednak zadanie pojmujesz inaczej niz pinokkio.

                                • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 16:37
                                  Co nie tłumaczy, że w twoich obliczenia połówki koła nie są sobie równe.

                                  nie bierzesz pod uwagę, że pinokio
                                  a) mógł popełnić błąd
                                  b) mógł cię podpuszczać

                                  • maksimum Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 17:00
                                    makurokurosek napisała:

                                    > Co nie tłumaczy, że w twoich obliczenia połówki koła nie są sobie równe.
                                    >
                                    > nie bierzesz pod uwagę, że pinokio
                                    > a) mógł popełnić błąd
                                    > b) mógł cię podpuszczać

                                    Rzeczywiscie nie biore pod uwage,ze pinokkio mogl mnie podpuszczac czy tez
                                    popelnic blad,bo ja to zadanie sam rozwiazalem i wynik jest taki sam.
                                    1-W pierwszej polowce Brenda przebiegla 100m a Sally 75m.
                                    2-od pierwszego do drugiego spotkania Sally przebiegla 150m,a Brenda 2x100m.
                                    • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 18:07
                                      > 2-od pierwszego do drugiego spotkania Sally przebiegla 150m,a Brenda 2x100m

                                      od pierwszego do drugiego spotkania

                                      Sally przebiegła 150 m( 100m jest do punktu od którego rozpoczęła bieg Brenda,
                                      czyli przebiegła 50m za ten punkt)
                                      Brenta przebiegła y .
                                      treść zadania
                                      "a po raz drugi gdy Sally przebiega 150 m. poza pierwszy punkt w ktorym sie
                                      spotkaly."

                              • pinokkio Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 17:26
                                makurokurosek napisała:

                                > Jeżeli założyłeś że po pierwszym spotkaniu przebiegły razem połowę bieżni, to od
                                > pierwszego spotkania do drugiego przebiegły razem drugą połowę. (...)
                                > Matematyka, jak każda nauka ścisła opiera się na konkretnych prawach , a nie na domysłach.

                                Można wiedzieć, jaki to "konkretne prawa" matematyki przywiodły panią do wniosku, że dwie osoby poruszające się wzdłuż krzywej zamkniętej w przeciwnych kierunkach, przemierzają pomiędzy dwoma kolejnymi spotkaniami wspólnie POŁOWĘ długości pętli? Tak się składa, że jestem zawodowym matematykiem, ale jakoś nie bardzo sobie takie prawo wyobrażam. Może się czegoś nowego nauczę? wink
                                • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 17:52
                                  jaki to "konkretne prawa" matematyki przywiodły panią do wniosk
                                  > u, że dwie osoby poruszające się wzdłuż krzywej zamkniętej w przeciwnych kierun
                                  > kach, przemierzają pomiędzy dwoma kolejnymi spotkaniami wspólnie POŁOWĘ długośc
                                  > i pętli?

                                  Właśnie tych praw chcę sie dowiedzieć od maksia, bo to on postawił takie założenie.
                                  • maksimum Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 22:24
                                    makurokurosek napisała:

                                    > jaki to "konkretne prawa" matematyki przywiodły panią do wniosk
                                    > > u, że dwie osoby poruszające się wzdłuż krzywej zamkniętej w przeciwnych
                                    kierunkach, przemierzają pomiędzy dwoma kolejnymi >spotkaniami wspólnie POŁOWĘ
                                    długości pętli?
                                    >
                                    > Właśnie tych praw chcę sie dowiedzieć od maksia, bo to on postawił >takie
                                    założenie.

                                    Czy Ty nie widzisz,ze POLOWE jest napisane duzymi literami?
                                    • maksimum Zadna nie jest wlasciwa. 31.01.09, 22:46
                                      pinokkio 28.01.09, 02:11 Odpowiedz
                                      Żadna nie jest właściwa.

                                      Czy to jest jakiś test? Jeśli tak, to możesz napisać, ile było pytań i ile
                                      odowiedzi do wyboru przy każdym z nich? Z góry dziękuję.
                                      Re: zadania dla 14 latkow ?

                                      maksimum 28.01.09, 06:07 Odpowiedz
                                      pinokkio napisał:

                                      > Żadna nie jest właściwa.

                                      A jaka Ci wyszla dlugosc biezni?
                                      250,300,350,400,500 ?

                                      --------------------------------------
                                      Jak sama widzisz,najpierw pinokkio napisal "zadna(odpowiedz)nie jest wlasciwa" a
                                      pozniej dopiero ja zapytalem,jaka ci wyszla dlugosc biezni i podalem 5
                                      odpowiedzi do wyboru.

                                      Uwierz mi,to jest proste zadanie i syn takie zadania robi bez problemu.

                                      Dopiero po podaniu odpowiedzi przeze mnie,pinokkio podal wlasciwe rozwiazanie
                                      zadania.
                                      Ja czekalem spokojnie czy ktos jeszcze zechce to zadanie rozwiazac,no i tylko
                                      makurokurosek sie podjela tego.
                                      No wiec spokojnie wytlumaczylem,ze odpowiedz 300 jest nieprawidlowa.
                                      Przeciez gdybym nie mial pojecia,jak to sie robi,to rownie dobrze moglbym sie
                                      zgodzic z makurokurosek,ktora rozwiazywala i udowodniala to zadanie na rozne
                                      sposoby.

                                      • maksimum Re: Zadna nie jest wlasciwa. 31.01.09, 22:49
                                        Przepraszam,teraz sie dopatrzylem,ze chodzilo mu o inne zadanie.
                                      • makurokurosek Re: Zadna nie jest wlasciwa. 31.01.09, 23:35
                                        Ok, widać jestem taka tępa . proszę więc abyś jeszcze rozwiązał to zadanie z
                                        dokładnym objaśnieniem i podaniem dokładnych prawd matematycznych z których
                                        korzystasz oraz fragmentem treści zadania by nie było tak jak z nieba wziętą
                                        połówką bieżni. Człowiek się uczy caly czas, jezeli udowodnisz ze masz racje a
                                        ja się mylę jestem skłonna zwrocić mój dyplom, inżynier nie godny jest nosić
                                        tytułu inżyniera jeżeli popełnia tak gigantyczne błędy i ich nie widzi.
                                        Czekam na rozwiązanie wraz z konkretnymi twierdzeniami, i to nie twoimi, lecz
                                        tymi na które sie powołujesz. ja powołuje się na wzór na prędkość w ruchu
                                        jednostajnym na co ty się powołujesz?
                                        • maksimum Re: Zadna nie jest wlasciwa. 01.02.09, 00:01
                                          makurokurosek napisała:

                                          > Ok, widać jestem taka tępa . proszę więc abyś jeszcze rozwiązał to zadanie z
                                          dokładnym objaśnieniem i podaniem dokładnych prawd matematycznych z których
                                          korzystasz oraz fragmentem treści zadania >by nie było tak jak z nieba wziętą
                                          połówką bieżni.

                                          Ja juz Ci to wytlumaczylem i pinokkio tez,a Ty nie chcesz wziac naszych
                                          wyjasnien pod uwage.

                                          > Człowiek się uczy caly czas, jezeli udowodnisz ze masz racje a
                                          > ja się mylę jestem skłonna zwrocić mój dyplom,

                                          A jak myslisz,co ja czy ktokolwiek inny bedzie robil z twoim dyplomem? Miejsca
                                          na scianie juz sa przez zdjecia pozajmowane.

                                          > inżynier nie godny jest nosić tytułu inżyniera jeżeli popełnia tak
                                          >gigantyczne błędy i ich nie widzi.

                                          Nie zapominaj,ze to jest internet i zabawa i ocenianie nawzajem nie wchodzi w
                                          rachube.

                                          > Czekam na rozwiązanie wraz z konkretnymi twierdzeniami, i to nie twoimi, lecz
                                          tymi na które sie powołujesz. ja powołuje się na wzór >na prędkość w ruchu
                                          jednostajnym na co ty się powołujesz?

                                          Wzor na predkosc nie jest tu potrzebny,bo jest powiedziane,ze biegna ze stala
                                          predkoscia.
                                          • makurokurosek Re: Zadna nie jest wlasciwa. 01.02.09, 01:43
                                            udowodniłam ci już wyżej że rozwiązałeś zadanie nie biorąc pod uwagę jego treści
                                            co prawda przy twoim rozwiązaniu zostaje zachowany warunek stałej prędkości
                                            200/150=100/75

                                            ale jezeli
                                            200+2x to cała bieznia
                                            i 150 +y to też cała bieżnia

                                            to możemy ułożyć układ równań

                                            100/x=y/150
                                            150+y=200+2x

                                            rozwiązaniem tego układu jest liczba urojona


                                            Jeszcze jedno Pinokio uznała, że Brenta przebiegła w trakcie całego biegu 200m
                                            ty, że przebiegła 300m. według ciebie 200 m przebiegła od chwili pierwszego
                                            spotkania

                                            " maksimum 31.01.09, 17:00 Odpowiedz
                                            makurokurosek napisała:

                                            > Co nie tłumaczy, że w twoich obliczenia połówki koła nie są sobie równe.
                                            >
                                            > nie bierzesz pod uwagę, że pinokio
                                            > a) mógł popełnić błąd
                                            > b) mógł cię podpuszczać

                                            Rzeczywiscie nie biore pod uwage,ze pinokkio mogl mnie podpuszczac czy tez
                                            popelnic blad,bo ja to zadanie sam rozwiazalem i wynik jest taki sam.
                                            1-W pierwszej polowce Brenda przebiegla 100m a Sally 75m.
                                            2-od pierwszego do drugiego spotkania Sally przebiegla 150m,a Brenda 2x100m. "

                                            Rozwiązanie Pinokia
                                            "Z pierwszej informacji podanej w tresci zadania wynika, że Brenda przebiega
                                            100m w czasie, gdy obie dziewczynki łącznie przebiegaja pół bieżni. Zatem w
                                            czasie, gdy obie przebiegną CAŁĄ bieżnię, Brenda przemierzy 200m. Ale w tym
                                            czasie Sally przebiega 150m. Zatem długość bieżni wynosi 200+150=350 metrów. "

                                            W pierwszej połówce
                                            sally - 75m
                                            brenta - 100

                                            w druguiej
                                            sally-150
                                            brenta 100

                                            NIE MA ZACHOWANEGO WARUNKU STAŁEJ PRĘDKOŚCI

                                            w
                                            • maksimum Re: Zadna nie jest wlasciwa. 01.02.09, 03:43
                                              > W pierwszej połówce
                                              > sally - 75m
                                              > brenta - 100
                                              >
                                              > w druguiej
                                              > sally-150
                                              > brenta 100

                                              W drugiej polowce Brenda przebiegla 100m,a wynik Sally 150m jest jej udzialem w
                                              calym okrazeniu.Gdy podzielisz 150:2=75m bedziesz miala udzial Sally w drugiej
                                              polowce.

                                              > NIE MA ZACHOWANEGO WARUNKU STAŁEJ PRĘDKOŚCI

                                              Nie zrozumialas zadania.
                                              • maksimum Poprawne rozumowanie. 01.02.09, 03:54
                                                Do pierwszego spotkania(czyli polowe biezni) Brenda przebiegla 100m a Sally
                                                Y(nie wiadomo ile).
                                                Od pierwszego do drugiego spotkania Sally przebiegla 150m i dalej zadania nie
                                                musisz czytac,bo to nie jest zadanie z matematyki ,lecz na logiczne myslenie.

                                                1)Jesli udzial Brendy przy przebiegnieciu polowy biezni jest 100m,to jej udzial
                                                przy przebiegnieciu przez obie calej biezni bedzie 2x100m=200m.
                                                2) Udzial Sally przy przebiegnieciu przez obie calej biezni jest 150m
                                                3)No wiec cala bieznia ma 150+200m=350m.
                                                • makurokurosek Re: Poprawne rozumowanie. 01.02.09, 11:17
                                                  rozwiązaniem zadania jest układ równań

                                                  x/100=150/y
                                                  200+2x=150+y

                                                  po rozwiązaniu równania otrzymujemy
                                                  x=75
                                                  y=200

                                                  drugie miejsce zerowe to wartość
                                                  x=-100
                                                  y=300

                                                  nie mogłeś rozwiązać tego zadania z prostej przyczyny
                                                  200+x
                                                  nie jest równaniem . Skorzystawszy z tego co napisała Pinokia. nie dość że
                                                  jesteś kłamcą, to jeszcze tchórzem nie potrafiącym przyznać sie do porażki.
                                                  Nie uzasadniłeś dlaczego wynik jest poprawny, bo uzasadnieniem poprawności 350
                                                  rozwiązanie układu równań i znalezienie obydwu miejsc zerowych
                                                  • makurokurosek Re: Poprawne rozumowanie. 01.02.09, 11:33
                                                    jeszcze jedno. Nie twierdzę, że nie można rozwiązać tego w tak prosty sposób,
                                                    twierdzę ze ty tego nie zrobiłeś. dlaczego, dlatego że nie potrafiłeś ułożyć
                                                    równania

                                                    2(100+x)=150+y
                                                    200+x=150+y
                                                    dlatego twierdzę, ze rozwiązanie ściągnąłeś od pinokia, tym bardziej że podałeś
                                                    je dopiero po tym jak ona to zrobiła

                                                  • maksimum Re: Poprawne rozumowanie. 01.02.09, 15:07
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > jeszcze jedno. Nie twierdzę, że nie można rozwiązać tego w tak prosty sposób,
                                                    twierdzę ze ty tego nie zrobiłeś. dlaczego, dlatego >że nie potrafiłeś ułożyć
                                                    równania

                                                    A najbardziej Ciebie boli to,ze prezentujesz ZERO logicznego myslenia!
                                                    Mowilem,jak komu dobremu,ze do tego zadania nie potrzebujesz zadnej
                                                    matematyki,bo to jest zadanie z logical reasoning,ktore Ty niestety nie posiadasz.

                                                    > 2(100+x)=150+y
                                                    > 200+x=150+y
                                                    > dlatego twierdzę, ze rozwiązanie ściągnąłeś od pinokia, tym >bardziej że
                                                    podałeś je dopiero po tym jak ona to zrobiła

                                                    Czekalem cierpliwie,ze ktos jeszcze wyglupi sie jak Ty z takim beznadziejnym
                                                    rozwiazaniem.
                                                    Wlasnie na reke mnie bylo,ze byly dwa rozne rozwiazania,bo ludziska nie chccieli
                                                    ryzykowac poparciem zadnego z nich.
                                                    Pojecia nie mam,na jakiej zasadzie dostalas dyplom wyzszej uczelni,bo po
                                                    rozwiazaniu zadania,jak to zrobilas,powinnas go najnormalniej sprawdzic,a tego
                                                    nie zrobilas.
                                                    NIKT nie sprawdzil ani twojego ani pinokkio rozwiazania,wiec musialem zaczac od
                                                    twojego,ktore bylo golym okiem zle.

                                                    Powtorze po raz ostatni.Ja i moj syn takie zadania robimy w pamieci.
                                                    Dla ludzi logicznie myslacych to jest bardzo proste zadanie.
                                                  • maksimum Re: Poprawne rozumowanie. 01.02.09, 15:17
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > rozwiązaniem zadania jest układ równań
                                                    >
                                                    > x/100=150/y
                                                    > 200+2x=150+y
                                                    >
                                                    > po rozwiązaniu równania otrzymujemy
                                                    > x=75
                                                    > y=200
                                                    >
                                                    > drugie miejsce zerowe to wartość
                                                    > x=-100
                                                    > y=300
                                                    >
                                                    > nie mogłeś rozwiązać tego zadania z prostej przyczyny
                                                    > 200+x nie jest równaniem .

                                                    Ja NIGDY i NIGDZIE nie twierdzilem,ze 200+x jest rownaniem.
                                                    Ja od poczatku twierdzilem,ze 2x100+150 jest rozwiazaniem rownania.
                                                    Ty nawet nie dopuszczasz do siebie mysli,ze rozwiazujac proste zadanie w tak
                                                    skomplikowany sposob jak Ty to robisz,zajmie Ci to dluzej niz 2 minuty.
                                                    Egzaminy do Brooklyn Tech HS w ktorej jest moj syn sa tak skonstruowane,ze
                                                    ludzie jak Ty nie maja zadnych szans sie tam dostac,ze wzgledu na
                                                    pooooooooowoooooolnosc myslenia.

                                                    > Nie uzasadniłeś dlaczego wynik jest poprawny, bo uzasadnieniem poprawności 350
                                                    > rozwiązanie układu równań i znalezienie obydwu miejsc zerowych

                                                    Mnie wystarczylo,ze Ty uzasadnialas dlugo i namietnie,ze twoja odpowiedz 300m
                                                    jest prawidlowa,az Ci to wybilem z glowy.

                                                    PS.Ty jestes z tych ludzi polskiego chowu,ktorym mozna dawac tylko takie
                                                    zadania,do ktorych latwo sie da podstawic jakis wzor.
                                                    Jak wzoru nie da sie podstawic i trzeba logicznie pomyslec,to zaczyna sie tragedia.
                                                  • makurokurosek Re: Poprawne rozumowanie. 01.02.09, 22:11
                                                    Czy mógłbyś podać treść zadania o bieżniach w jezyku angielskim.
                                                  • maksimum Racje masz makuro 01.02.09, 22:13
                                                    ze zadanie na forum pierwszy rozwiazal pinokkio,druga bylas Ty,a ja bylem trzeci.
                                                    Racje tez masz,ze moglem skorzystac z rozwiazania pinokkio,przedstawioajac swoje
                                                    rozwiazanie.
                                                    Nie zmienia to jednak faktu,ze Ty dlugo upieralas sie przy swoim rozwiazaniu,a
                                                    nie dawalas wiary rozwiazaniu pinokkio i mojemu.
                                                    Troche mnie ponioslo,przepraszam.
                                                    Pozdr Maciej.
                                                  • makurokurosek Re: Racje masz makuro 01.02.09, 22:44
                                                    Prawdopodobnie w treści zadania punkty przeciwległe, zostały nazwane antipodal
                                                    point czyli punkt antypody co jest jednoznaczne z tym, że łączy je prosta
                                                    przechodząca przez środek symetrii dzieląca figurę na dwie równe połówki, punkt
                                                    przeciwległy nie jest już tak jednoznaczny.


                                                    "Ty dlugo upieralas sie przy swoim rozwiazaniu,a
                                                    > nie dawalas wiary rozwiazaniu pinokkio i mojemu"

                                                    wszystko obraca sie wokół definicji punktu przeciwległego,
                                                    Druga sprawa jeżeli powiesz komuś, że gdzieś jest ukryty myk to podświadomie
                                                    tego myku będzie szukał.
                                                  • maksimum Re: Racje masz makuro 01.02.09, 22:58
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Prawdopodobnie w treści zadania punkty przeciwległe, zostały nazwane antipodal
                                                    > point czyli punkt antypody co jest jednoznaczne z tym, że łączy je prosta
                                                    > przechodząca przez środek symetrii dzieląca figurę na dwie równe >połówki,
                                                    punkt przeciwległy nie jest już tak jednoznaczny.

                                                    Nie bylo tak napisane.
                                                    Bylo napisane przeciwlegle,ale nastepnym razem nie bede tlumaczyl,tylko napisze
                                                    w oryginale.
                                                    Powinno byc tak napisane jak mowisz,ale to sa zwykle kartkowki i nauczyciel nie
                                                    chce sie wysilac.
                                                    Widzialas jakim jezykiem jest tych 20 pytan napisanych na stronie Brooklyn Tech HS?
                                                    Tam tez trzeba kazde pytanie uwaznie czytac.

                                                    > wszystko obraca sie wokół definicji punktu przeciwległego,

                                                    Ja powiedzialem,jak ja to rozumiem na przykladzie kola i srednicy oraz dwoch
                                                    punktow na okregu z ktorymi sie srednica styka i uwazam,ze to tylko tak moze byc
                                                    rozumiane.
                                                    To sa 13-nasto max 14 letni uczniowie i nie wymagaj od nich dzielenia wlosa na
                                                    czworo.
                                                  • makurokurosek Re: Racje masz makuro 01.02.09, 23:15
                                                    To sa 13-nasto max 14 letni uczniowie i nie wymagaj od nich dzielenia wlosa na
                                                    > czworo.

                                                    W przypadku polskich trzynastolatków, potraktowałabym jako połowę bieżni, ale ty
                                                    mówiłeś że te zadania są na bardzo wysokim poziomie, twój syn chodzi do szkoły
                                                    średniej a zadanie jest z kółka matematycznego.

                                                    nie ważne, ważne że wiemy jaki jest wynik i wiemy dlaczego wyniki jest taki, a
                                                    nie inny. Zadania w teście nie należą do trudnych, (przejrzałam tylko te z
                                                    algebry, za geometrią nie przepadam, a rozwiązywanie ma być przyjemnością a nie
                                                    karą smile )
                                                  • maksimum Re: Racje masz makuro 02.02.09, 02:52
                                                    makurokurosek napisała:


                                                    > W przypadku polskich trzynastolatków, potraktowałabym jako połowę >bieżni, ale
                                                    ty mówiłeś że te zadania są na bardzo wysokim poziomie,

                                                    Te z konca testow,czyli poza #12 sa trudniejsze,a te z poczatku sa takie
                                                    bardziej rozbiegowe.

                                                    > twój syn chodzi do szkoły
                                                    > średniej a zadanie jest z kółka matematycznego.

                                                    Zgadza sie,ale na tescie jest 25 pytan i pierwszych 12 jest takich w miare
                                                    sobie,a po 12stym zaczynaja sie trudniejsze.
                                                    Jeszcze nigdy nikt nie zrobil wszystkich pytan,a najwyzszy wynik jest 105 na
                                                    150pkt mozliwych i Maciek tego Chinczyka,ktory uzyskal 105 pkt nazywa
                                                    geniuszem.Maciek mial 83,5pkt z tego testu.

                                                    > Zadania w teście nie należą do trudnych, (przejrzałam tylko te z
                                                    > algebry, za geometrią nie przepadam, a rozwiązywanie ma być >przyjemnością a
                                                    nie karą smile )

                                                    Po pierwsze nalezy Ci sie medal,ze zechcialas zrobic to zadanie ktore podalem,bo
                                                    nikt poza Toba i pinokkio(ktory jest zawodowym matematykiem) sie tego podjal.
                                                  • makurokurosek Re: Racje masz makuro 02.02.09, 09:16
                                                    Zgadza sie,ale na tescie jest 25 pytan i pierwszych 12 jest takich w miare
                                                    > sobie,a po 12stym zaczynaja sie trudniejsze.

                                                    jeżeli za każde dobrze rozwiązane zadanie otrzymuje sie 6 punktów, a za każde
                                                    zadanie nie ruszone 1,5 punktu to na wejście ma się 37,5 punktów, aby zdobyć 82
                                                    wystarczy zrobić 10 zadań

                                                    zadanie 7.
                                                    jeżeli przekątna kwadratu ma 6 to ile wynosi jego pole.
                                                    hm faktycznie bardzo trudne. rozwiązanie osobie o spowolnionym myśleniu zajmuje
                                                    10 sekund, w takim razie rozwiązanie przez szybkiego 14 pewnie 2 s.
                                                    jeżeli więc pierwsze 6 zrobiłam średnio w ciągu 30 s to zyskałam 9 minut na
                                                    zastanowienie się nad trudniejszymi. no powiedzmy że straciłam 2 minuty na
                                                    zastanowieniem się nad 2,więc z tych 9 zostaje mi 7 minut dodatkowych po
                                                    zrobieniu 7 zadań

                                                    zadanie 13
                                                    2 minuty spokojnie wystarczą na jego obliczenie

                                                    Te zadania nie są zadaniami na poziomie polskiego kólka matematycznego w szkole
                                                    średniej. część zadań dotyczy szoły podstawowej, część gimnazjum ,a część
                                                    ewentualnie niewiele wystaje poza poziom gimnazjum.



                                                  • maksimum Re: Racje masz makuro 02.02.09, 20:05
                                                    > Te zadania nie są zadaniami na poziomie polskiego kólka >matematycznego w
                                                    szkole średniej.

                                                    Bo to sa zadania dla 13-latkow,ktorzy jeszcze nie zaczeli HS.

                                                    > część zadań dotyczy szoły podstawowej, część gimnazjum ,a część
                                                    > ewentualnie niewiele wystaje poza poziom gimnazjum.

                                                    Moze podaj wiekowo! W jakim wieku sie chodzi do polskiego gimnazjum,a w jakim do
                                                    liceum,bo niektore wystaja.
                                                    Jesli sie okaze,ze w Polsce te zadania robia 15 latki albo jeszcze starsi
                                                    licealisci,a w USA zmagaja sie z nimi 13-latki,to jakie my poziomy szkolnictwa
                                                    porownujemy?

                                                  • azile.oli Re: Racje masz makuro 02.02.09, 20:25
                                                    Ja Ci odpowiem, to są zadania jak z Kangura Matematycznego, klasa 1
                                                    i 2 gimnazjum, czyli 13 i 14 lat. Zadania dla obu grup wiekowych są
                                                    takie same, z tym, że żeby zająć jakieś m iejsce nagradzane w
                                                    starszej grupie wiekowej trzeba zdobyć więcej punktów. Zadań jest
                                                    30, czas 60 minut, wraz z przeniesieniem odpowiedzi na specjalny
                                                    arkusz. Jest 10 zadań za 3 punkty, 10 za 4 i 10 za 5. Za niepoprawną
                                                    odpowiedź odejmowana jest 1/4 punktów za dane pytanie, za brak
                                                    odpowiedzi - zero punktów.
                                                  • makurokurosek Re: Racje masz makuro 03.02.09, 07:57
                                                    jeżeli porównujesz zadania z kółka matematycznego to porównaj je z zadaniami z
                                                    kangura

                                                    jeżeli porównujesz zadania z przyjęcia do szkoły średniej to porównaj je z
                                                    zadaniami z egzaminu gimnazjalnego

                                                    jeszcze jedno co dzieje sie z matematyką gdy uczeń zda ten drugi egzamin , który
                                                    o ile pamiętam jest w w wieku 15 lat
                                                  • maksimum Re: Racje masz makuro 03.02.09, 20:57
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > jeżeli porównujesz zadania z kółka matematycznego to porównaj je z >zadaniami
                                                    z kangura
                                                    >
                                                    > jeżeli porównujesz zadania z przyjęcia do szkoły średniej to >porównaj je z
                                                    zadaniami z egzaminu gimnazjalnego

                                                    Ja nie wiem,w jakim wieku dzieci w Polsce ida do gimnazjum.

                                                    > jeszcze jedno co dzieje sie z matematyką gdy uczeń zda ten drugi >egzamin ,
                                                    który o ile pamiętam jest w w wieku 15 lat

                                                    To pozniej w HS jest pre-calculus a rok pozniej calculus.
                                                    1-math A
                                                    2-math B
                                                    3-pre-calculus
                                                    4-calculus

                                                    Jak ktos jest szerzej zainteresowany jakims przedmiotem ,to sa specjalne
                                                    kolka,czy tez juz zajecia na uczelniach,bedac jeszcze uczniem szkoly sredniej.
                                                  • makurokurosek kangur, poziom 2-3 gimnazjum 02.02.09, 09:22
                                                    przesyłam link do przykładowych zadań z kangura, porównaj sobie poziomy tych
                                                    zadań z zadaniami które podałeś. jak widzisz nie ma żadnego zadania w którym
                                                    sprawdza sie umiejętność dodawania, czy też znajomość podstawowych wzorów
                                                    matematycznych.

                                                    leon.mat.umk.pl:8888/kangur/zad_przy_kadet.php
                                                  • makurokurosek punkt przeciwległy 02.02.09, 11:32
                                                    > > wszystko obraca sie wokół definicji punktu przeciwległego,
                                                    >
                                                    > Ja powiedzialem,jak ja to rozumiem na przykladzie kola i srednicy oraz dwoch
                                                    > punktow na okregu z ktorymi sie srednica styka i uwazam,ze to tylko tak moze by
                                                    > c
                                                    > rozumiane.

                                                    wracając do pojęcia punktu przeciwległego

                                                    Gdzie według ciebie będą znajdowały się punkty przeciwległe do wierzchołków
                                                    trójkąta różnobocznego.

                                                    Cały czas czekam na oryginalną treść zadania z bieżniami
                                                  • maksimum Re: punkt przeciwległy 02.02.09, 19:59
                                                    > Cały czas czekam na oryginalną treść zadania z bieżniami

                                                    Nie wiem,czy syn go ma jeszce.Poszukam.
                                                  • makurokurosek Re: punkt przeciwległy 03.02.09, 07:49
                                                    maksiu nie odpowiedziałeś na pytanie o punktach przeciwległych w trójkącie
                                                    różnobocznym. czyzby to pytanie sprawiło ci problem
                                                  • makurokurosek Re: punkt przeciwległy 03.02.09, 12:50
                                                    Maksiu cały czas czekam na odpowiedz gdzie leżą punkty przeciwległe do
                                                    wierzchołków trójkąta różnobocznego.
                                                    No co jest czy nasz matematyczny mózg ma jakiś problem, z tak banalnym pytaniem
                                                  • maksimum Re: punkt przeciwległy 03.02.09, 20:51
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Maksiu cały czas czekam na odpowiedz gdzie leżą punkty >przeciwległe >do
                                                    wierzchołków trójkąta różnobocznego.

                                                    A jakie to ma pryktyczne zastosowanie,jak juz te punkty znajdziesz?

                                                    > No co jest czy nasz matematyczny mózg ma jakiś problem, z tak >banalnym pytaniem

                                                    Jesli pytanie jest banalne,to co sie tak uwzielas na mnie?

                                                  • maksimum Re: punkt przeciwległy 03.02.09, 20:58
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > maksiu nie odpowiedziałeś na pytanie o punktach przeciwległych w >trójkącie
                                                    różnobocznym. czyzby to pytanie sprawiło ci problem

                                                    Znajduje sie srodek trojkata,a dalej jak zwykle?
                                                  • makurokurosek Re: punkt przeciwległy 03.02.09, 21:47
                                                    no widzisz maksiu tylko, że w definicji punktu antypody, który ty uznałeś za
                                                    definicję punktów przeciwległych mowa jest o środku symetrii. Trójkąt
                                                    różnoboczny tak jak i trójkąt równoramienny środka symetrii nie ma więc
                                                    wyznaczenie punktów przeciwległych zgodnie z podaną przez ciebie definicją jest
                                                    nie możliwe.
                                                  • maksimum Re: punkt przeciwległy 03.02.09, 22:29
                                                    > Trójkąt różnoboczny tak jak i trójkąt równoramienny środka symetrii nie ma więc
                                                    -------
                                                    Wiec po co sie tak meczylas?
                                                  • makurokurosek Re: punkt przeciwległy 03.02.09, 22:47
                                                    aby udowodnić że :
                                                    a) nie rozwiązałeś zadania samodzielnie
                                                    b) nie rozumiesz rozwiązania zadania, a dokładnie fragmentu o punktach
                                                    przeciwległych
                                                    c) nie podałeś dokładnej treści zadania, dlatego nie chcesz podać treści w
                                                    wersji oryginalnej w której znajduje się dokładne wyjaśnienie, co autor miała na
                                                    myśli mówiąc o punktach przeciwległych. W treści oryginału po słowie opposite
                                                    znajdowało sie drugie słowo wyjaśniające ( end, feet)
                                                  • maksimum Re: punkt przeciwległy 04.02.09, 04:20
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > aby udowodnić że :
                                                    > a) nie rozwiązałeś zadania samodzielnie

                                                    Znowu zaczynasz jak dziecko.
                                                    1-Dlaczego nie przeanalizujesz swojej postawy,kiedy po moim udowodnieniu Ci,ze
                                                    zadanie zrobilas zle,w dalszym ciagu sie klocilas,ze jest dobrze zrobione.
                                                    2-Przeciez moglas,jak ktos spokojny przeanalizowac rozwiazanie pinokkio i moje i
                                                    przekonac sie,ze to jest JEDYNA wlasciwa odpowiedz.

                                                    > b) nie rozumiesz rozwiązania zadania, a dokładnie fragmentu o >punktach
                                                    przeciwległych

                                                    Tam nie ma NIC do rozumienia.
                                                    Przeciwlegle punkty tzn tak samo oddalone od siebie na okregu czy elipsie.

                                                    > c) nie podałeś dokładnej treści zadania, dlatego nie chcesz podać treści w
                                                    wersji oryginalnej w której znajduje się dokładne wyjaśnienie, co autor miała na
                                                    myśli mówiąc o punktach przeciwległych. W treści oryginału po słowie opposite
                                                    > znajdowało sie drugie słowo wyjaśniające ( end, feet)

                                                    Jesli znajde ten test,to przytocze co bylo w nim oryginalnie napisane.
                                                  • makurokurosek Re: punkt przeciwległy 04.02.09, 08:24
                                                    1-Dlaczego nie przeanalizujesz swojej postawy,kiedy po moim udowodnieniu Ci,ze
                                                    > zadanie zrobilas zle,w dalszym ciagu sie klocilas,ze jest dobrze zrobione.

                                                    Ależ ja sie nie kłócę, że zrobiłam je dobrze. Twierdzę jedynie że przetłumaczona
                                                    przez ciebie treść zadania nie jest jednoznaczna, jak również twierdzę że nie
                                                    zrobiłeś sam tego zadania tylko skopiowałeś je od pinokia. W mowie potocznej
                                                    punkty przeciwległe to punkty leżące na przeciwko siebie, mówiąc ze Henio stoi
                                                    na przeciwko ciebie po drugiej stronie ulicy nie zastanawiasz się czy prosta was
                                                    łącząca przechodzi przez punkt symetrii, to właśnie takie dodatki jak
                                                    przeciwległy koniec ( opposite end) mówią o odległościach.
                                                    Różnica miedzy nami jest taka że je uznaję iż źle zrozumiałam punkt przeciwległy
                                                    i przyznaje się do tego ze moje rozwiązanie zadania nie jest poprawne, podczas
                                                    gdy ty nie potrafisz się przyznać do tego że nawet nie wiedziałeś jak do tego
                                                    zadania się zabrać



                                                    > > b) nie rozumiesz rozwiązania zadania, a dokładnie fragmentu o >punkt
                                                    > ach
                                                    > przeciwległych
                                                    >
                                                    > Tam nie ma NIC do rozumienia.
                                                    > Przeciwlegle punkty tzn tak samo oddalone od siebie na okregu czy elipsie.
                                                    >

                                                    Oj jak ty ładnie próbujesz się asekurować, definicja punktów antypody dotyczy
                                                    kazdej figury posiadającej środek symetrii.
                                                  • maksimum Re: punkt przeciwległy 04.02.09, 18:57
                                                    > Twierdzę jedynie że przetłumaczona
                                                    > przez ciebie treść zadania nie jest jednoznaczna,

                                                    Dziwnie jednoznaczna byla dla wszystkich tych,ktorzy zrobili to zadanie.


                                                    > jak również twierdzę że nie zrobiłeś sam tego zadania tylko >skopiowałeś je od
                                                    pinokia.

                                                    Jesli juz mialbym kopiowac,to zrobilbym to z testu syna,przeciez ja te zadania
                                                    przepisywalem z jego testu i jak juz wczesniej pisalem,ze przepisalem TYLKO te
                                                    ,ktore syn zrobil poprawnie.

                                                    > W mowie potocznej
                                                    > punkty przeciwległe to punkty leżące na przeciwko siebie, mówiąc ze Henio stoi
                                                    na przeciwko ciebie po drugiej stronie ulicy nie zastanawiasz się czy prosta was
                                                    > łącząca przechodzi przez punkt symetrii, to właśnie takie dodatki >jak
                                                    przeciwległy koniec ( opposite end) mówią o odległościach.

                                                    Znowu zaczynasz jak dziecko.Nie chodzilo o Henia i druga strone
                                                    Marszalkowskiej,lecz o przeciwlegly punkt na biezni.

                                                    > Różnica miedzy nami jest taka że je uznaję iż źle zrozumiałam punkt przeciwległy
                                                    > i przyznaje się do tego ze moje rozwiązanie zadania nie jest poprawne, podczas
                                                    > gdy ty nie potrafisz się przyznać do tego że nawet nie wiedziałeś >jak do tego
                                                    zadania się zabrać

                                                    A jak myslisz,kto syna uczy matematyki w domu?
                                                    Ty czy pinokkio?
                                                  • makurokurosek Re: punkt przeciwległy 04.02.09, 19:13
                                                    'Dziwnie jednoznaczna byla dla wszystkich tych,ktorzy zrobili to zadanie."

                                                    Wszyscy sztuk jeden- pinokio

                                                    Jesli juz mialbym kopiowac,to zrobilbym to z testu syna,przeciez ja te zadania
                                                    > przepisywalem z jego testu i jak juz wczesniej pisalem,ze przepisalem TYLKO te
                                                    > ,ktore syn zrobil poprawnie.
                                                    >

                                                    no patrz , a myślałam że na teście sa tylko odpowiedzi, to jednak miejsca na
                                                    wyliczenia też się tam znajdują

                                                    "> A jak myslisz,kto syna uczy matematyki w domu?
                                                    > Ty czy pinokkio?"

                                                    I dlatego twój syn musi chodzić na zajęcia wyrównawcze.
                                                  • maksimum Re: punkt przeciwległy 04.02.09, 19:25

                                                    > Wszyscy sztuk jeden- pinokio

                                                    No i wszyscy w szkole.

                                                    > no patrz , a myślałam że na teście sa tylko odpowiedzi, to jednak >miejsca na
                                                    wyliczenia też się tam znajdują

                                                    Oni wyliczenia musza robic na kartce testowej,bo czasami nauczyciel daje polowe
                                                    punktow,za zrobienie zadania do polowy.

                                                    > I dlatego twój syn musi chodzić na zajęcia wyrównawcze.

                                                    To nie sa zajecia wyrownawcze,bo przekraczaja to,co oni robia na normalnych
                                                    lekcjach w szkole.

                                                    No i zeby Cie zupelnie zdruzgotac,musze Ci doniesc,ze w ciagu trzech okresow
                                                    ,ktore juz mieli w tym roku,syn podniosl sie z 70% na 80% a ostatnio na 93%.
                                                    Jak na poczatku roku,z matematyki mial najslabszy wynik sposrod innych
                                                    przedmiotow,to teraz ma najlepszy.
                                                  • makurokurosek Re: punkt przeciwległy 04.02.09, 19:30
                                                    "Oni wyliczenia musza robic na kartce testowej,bo czasami nauczyciel daje polowe
                                                    > punktow,za zrobienie zadania do polowy."

                                                    Wcześniej pisałeś tylko o trzech opcjach
                                                    6pkt zadanie dobrze zrobione
                                                    1,5 zadanie nie ruszone
                                                    0 zadanie źle zrobione

                                                    "> No i zeby Cie zupelnie zdruzgotac,musze Ci doniesc,ze w ciagu trzech okresow
                                                    > ,ktore juz mieli w tym roku,syn podniosl sie z 70% na 80% a ostatnio na 93%."

                                                    No patrz czyli całkiem tak samo jak w Polsce, ba u nas jak ktoś pomimo zajęć
                                                    wyrównawczych nie wykazuje poprawy to robiony jest wręcz szum.
                                                  • maksimum Re: punkt przeciwległy 04.02.09, 19:38
                                                    > Wcześniej pisałeś tylko o trzech opcjach
                                                    > 6pkt zadanie dobrze zrobione
                                                    > 1,5 zadanie nie ruszone
                                                    > 0 zadanie źle zrobione

                                                    Pomylilo mnie sie z testami z normalnej matematyki,ale na obu testach rozwiazuja
                                                    na tej kartce na ktorej jest test.

                                                    Tylko przy powaznych egzaminach,jak wstepne czy regents,maja oddzielne kartki na
                                                    odpowiedzi.

                                                    > No patrz czyli całkiem tak samo jak w Polsce, ba u nas jak ktoś pomimo zajęć
                                                    > wyrównawczych nie wykazuje poprawy to robiony jest wręcz szum.

                                                    Rozumiem,ze przychodzi rodzic do szkoly i opier.... nauczyciela,dlaczego synalek
                                                    nie ma nawet 3= tylko caly czas paly?
                                                  • makurokurosek Re: punkt przeciwległy 04.02.09, 19:51
                                                    > Rozumiem,ze przychodzi rodzic do szkoly i opier.... nauczyciela,dlaczego synale
                                                    > k
                                                    > nie ma nawet 3= tylko caly czas paly?

                                                    Nie, to raczej szkoła przygląda się uczniowi i jego postępom, a w chwili gdy ich
                                                    brak próbuje dojść przyczyny i zazwyczaj przygląda się rodzinie
                                                  • maksimum Re: punkt przeciwległy 04.02.09, 21:35

                                                    > Nie, to raczej szkoła przygląda się uczniowi i jego postępom, a w chwili gdy ich
                                                    > brak próbuje dojść przyczyny i zazwyczaj przygląda się rodzinie

                                                    Czyli ojca wysylaja na przymusowy odwyk,a matka juz nie moze jezdzic na zmywak
                                                    do Anglii?
                                                  • makurokurosek Re: punkt przeciwległy 04.02.09, 22:05
                                                    Czyli ojca wysylaja na przymusowy odwyk,a matka juz nie moze jezdzic na zmywak
                                                    > do Anglii?

                                                    zapytaj sie tych którzy takową sytuację mieli. Przymusowych odwyków od dawna już
                                                    nie ma, więc ta opcja raczej odpada.
                                                  • maksimum Re: punkt przeciwległy 05.02.09, 07:33

                                                    > zapytaj sie tych którzy takową sytuację mieli. Przymusowych odwyków >od dawna
                                                    już nie ma, więc ta opcja raczej odpada.

                                                    Mowie o tym,ktorzy poszli siedziec za znecanie sie nad rodzina.
                                                  • maksimum "W tresci oryginalu" 04.02.09, 04:22
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > W treści oryginału po słowie opposite
                                                    > znajdowało sie drugie słowo wyjaśniające ( end, feet)

                                                    Gdyby bylo ,to bym tak napisal.

                                                    A nie zastanawialas sie,dlaczego pinokkio,te niuanse nie sprawily ZADNEJ roznicy??
                                                  • makurokurosek Re: "W tresci oryginalu" 04.02.09, 08:31
                                                    dlatego ze jest matematykiem, który wykorzystuje pewne skróty logiczne. Każdy z
                                                    nas w swojej dziecinie wykorzystuje skróty i dla niego są to zrozumiałe skróty
                                                    dla innych już nie do końca. Podam ci bardzo prosty przykład. Chcę kupić 4m 1"
                                                    zakutego węża gwint 1" zewnętrzny. O jakim dokładnie gwincie mówię ? Dla mnie i
                                                    ludzi z mojej branży jest to logiczne, ale czy na pewno sformułowanie, które
                                                    użyłam jednoznacznie określa rodzaj gwintu.
                                                  • maksimum Re: "W tresci oryginalu" 04.02.09, 19:10
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Podam ci bardzo prosty przykład. Chcę kupić 4m 1"
                                                    > zakutego węża gwint 1" zewnętrzny. O jakim dokładnie gwincie mówię

                                                    Jedno calowym?
                                                    Czy mam zadzwonic do kumpla hydraulika?
                                                    Moge tez isc do sklepu i spytac.
                                                    Chodzi ci o dlugosc gwintu zewnetrznego.
                                                  • makurokurosek Re: "W tresci oryginalu" 04.02.09, 19:18
                                                    "Chodzi ci o dlugosc gwintu zewnetrznego."

                                                    No widzisz, niby chłop jesteś,a jakiś taki w tych męskich sprawach tępy.
                                                  • maksimum Re: "W tresci oryginalu" 04.02.09, 19:26
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > "Chodzi ci o dlugosc gwintu zewnetrznego."
                                                    >
                                                    > No widzisz, niby chłop jesteś,a jakiś taki w tych męskich sprawach >tępy.

                                                    No,ale przynajmniej wiesz,ze nie jestem hudraulikiem.


                                                  • makurokurosek Re: "W tresci oryginalu" 04.02.09, 19:37
                                                    Nie trzeba być hydraulikiem, aby w tym temacie się orientować, wystarczy być
                                                    mężczyzna który nie boj się złapać za klucz.
                                                    Odpowiedz jest prosta w Ameryce domyślnie bierze się pod uwagę gwint NTP, a w
                                                    Polsce gwint europejski. Gwinty te różnią sie między soba ilością zwoi na cal.
                                                  • maksimum Re: "W tresci oryginalu" 04.02.09, 19:46
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Nie trzeba być hydraulikiem, aby w tym temacie się orientować, >wystarczy być
                                                    mężczyzna który nie boj się złapać za klucz.

                                                    O to nie musisz sie bac.Kafelki w kuchni i lazience sam wykladalem.

                                                    > Odpowiedz jest prosta w Ameryce domyślnie bierze się pod uwagę gwint NTP, a w
                                                    Polsce gwint europejski. Gwinty te różnią sie między >soba ilością zwoi na cal.

                                                    To akurat mnie mowisz oczywista oczywistosc,ze iloscia zwoi na calu roznia sie
                                                    gwinty.U nas jak sie zamawia rury,to sie mowi jak dlugi ma byc gwint na zewnatrz.

                                                  • makurokurosek Re: "W tresci oryginalu" 04.02.09, 19:53
                                                    "To akurat mnie mowisz oczywista oczywistosc,ze iloscia zwoi na calu roznia sie
                                                    > gwinty.U nas jak sie zamawia rury,to sie mowi jak dlugi ma byc gwint na zewnatr
                                                    > z.'

                                                    Boże ty chyba naprawdę nigdy klucza w ręku nie miałeś, nie mówię o długości
                                                    gwintu, tylko o skoku czyli znormalizowanej ilości zwoi na 1 " .
                                          • makurokurosek Masz rację ja się myliłam 01.02.09, 03:32
                                            Rację tak naprawdę ma pinokio bo ty od niej skopiowałeś wynik. Ja wiem że wynik
                                            jest 350 i potrafię to udowodnić. Pinokio nie podała całego rozwiązanie tylko
                                            założenia. Jeżeli sam obliczyłeś rozwiązanie, podaj dokładnie wszystkie
                                            równania. Inaczej będę twierdziła, ze nie tylko jesteś kłamcą i plagiatorem ale
                                            również tchórzem nie potrafiącym przyznać się do błędu.
                                            • maksimum Re: Masz rację ja się myliłam 01.02.09, 03:36
                                              makurokurosek napisała:

                                              > Rację tak naprawdę ma pinokio bo ty od niej skopiowałeś wynik. Ja wiem że wynik
                                              > jest 350 i potrafię to udowodnić. Pinokio nie podała całego rozwiązanie tylko
                                              > założenia. Jeżeli sam obliczyłeś rozwiązanie, podaj dokładnie wszystkie
                                              równania. Inaczej będę twierdziła, ze nie tylko jesteś kłamcą i plagiatorem ale
                                              > również tchórzem nie potrafiącym przyznać się do błędu.

                                              Tylko dlatego,zebys nie nazwala mnie klamca zaraz Ci odpowiem.

                                              PS.To zadanie robi sie w pamieci i nie potrzeba do niego zadnych rownan.
                                    • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 23:39
                                      więc co według ciebie ta połowa napisana dużymi literami oznacza.
                                    • maksimum Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 23:51
                                      maksimum napisał:

                                      > makurokurosek napisała:
                                      >
                                      > > jaki to "konkretne prawa" matematyki przywiodły panią do wniosk
                                      > > > u, że dwie osoby poruszające się wzdłuż krzywej zamkniętej w przeciwnych
                                      kierunkach, przemierzają pomiędzy dwoma kolejnymi >spotkaniami wspólnie POŁOWĘ
                                      długości pętli?
                                      > >
                                      > > Właśnie tych praw chcę sie dowiedzieć od maksia, bo to on postawił >takie
                                      założenie.
                                      >
                                      > Czy Ty nie widzisz,ze POLOWE jest napisane duzymi literami?

                                      Bo "miedzy dwoma kolejnymi spotkaniami przemierzaja wspolnie CALA dlugosc petli".
                                • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 18:13
                                  to ty postawiłaś taką teorię, a maksiu ją od ciebie skopiował

                                  "Autor: pinokkio 30.01.09, 00:48
                                  Dodaj do ulubionych Skasujcie
                                  Odpowiedz
                                  Dzięki za info. Nazywasz zadanie z Brendą i Sally "prostym", ale upewniasz się
                                  ile mi "wyszło"?smile OK, let's go:

                                  Z pierwszej informacji podanej w tresci zadania wynika, że Brenda przebiega 100m
                                  w czasie, gdy obie dziewczynki łącznie przebiegaja pół bieżni."


                                  No właśnie może wyjaśnisz dlaczego założyłaś iż dziewczyny przebiegły pół bieżni
                                • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania na wyobraznie 31.01.09, 19:32
                                  twoje rozwiązanie zadania:
                                  "Z pierwszej informacji podanej w tresci zadania wynika, że Brenda przebiega
                                  100m w czasie, gdy obie dziewczynki łącznie przebiegaja pół bieżni. Zatem w
                                  czasie, gdy obie przebiegną CAŁĄ bieżnię, Brenda przemierzy 200m. Ale w tym
                                  czasie Sally przebiega 150m. Zatem długość bieżni wynosi 200+150=350 metrów."

                                  a) założyłaś że gdy dziewczyny się po raz pierwszy spotkały przebiegły razem pół
                                  bieżni ( nie wiem na jakiej podstawie, padło takie założenie, bardzo prosze o
                                  wyjaśnienie)

                                  b)"Zatem w czasie, gdy obie przebiegną CAŁĄ bieżnię, Brenda przemierzy 200m. Ale
                                  w tym czasie Sally przebiega 150m."


                                  dla ciebie Brenda przebiegła w czasie całego biegu 200m ( co było by zgodne z
                                  założeniem że po pierwszym spotkaniu przebiegły pół, i biegną obydwie z tą samą
                                  prędkością , obydwa założenie nie mają potwierdzenia w treści zadania)


                                  ale Sally tylko 150.
                                  150 przebiegła Sally od pierwszego spotkania do drugiego cała droga jaką
                                  pokonała Sally to x+150
                                  • maksimum Pytania dla pinokkio,bo makuro sie boi. 31.01.09, 22:17
                                    www.bths.edu/pdf/MathTeam.pdf
                                    Na dole strony jest 20 pytan dla 13-latkow,ocen czy sa trudne.
                                    • maksimum Matka 8-raczkow na zasilkach i bez meza. 31.01.09, 22:19
                                      Zeby byloj jasniej,to mieszka u mamusi i tatusia.
                                      Jest czarna i lubi dzieci,wiec wygrane wybory Obamy uczcila osemka.
                                      Wszystkie dzieci sa z in vitro i nie zna ojca zadnego z nich.
                                      • myelegans Re: Matka 8-raczkow na zasilkach i bez meza. 01.02.09, 02:15
                                        maksimum napisał:

                                        > Zeby byloj jasniej,to mieszka u mamusi i tatusia.
                                        > Jest czarna i lubi dzieci,wiec wygrane wybory Obamy uczcila osemka.
                                        > Wszystkie dzieci sa z in vitro i nie zna ojca zadnego z nich.

                                        Maksiu, nie jest czarna. Ojciec (dziadek) jest bezrobotnym Irakijczykiem, byc
                                        moze Bush pozbawil to pracy, wszak 70% irakijczykow jest bezrobotna, a reszta
                                        sie boi isc do roboty. Z mezem miala pierwsze 4 dzieci. O ile dobrze licze to w
                                        ciaze zaszla dlugo przed tym zanim Obama zostal prezydentem.
                                        • maksimum Re: Matka 8-raczkow na zasilkach i bez meza. 01.02.09, 03:40
                                          > Maksiu, nie jest czarna. Ojciec (dziadek) jest bezrobotnym >Irakijczykiem,

                                          Moze jak zobaczylem jej czarnego lekarza,to pomyslalem,ze biala mialaby bialego
                                          lekarza.


                                          > byc moze Bush pozbawil to pracy, wszak 70% irakijczykow jest >bezrobotna, a
                                          reszta sie boi isc do roboty.

                                          Przytaczasz opowiesci sprzed 2 lat.
                                          Teraz w Iraku jest bezpieczniej niz w Detroit.

                                          > Z mezem miala pierwsze 4 dzieci.

                                          I co sie stalo z mezem?

                                          > O ile dobrze licze to w
                                          > ciaze zaszla dlugo przed tym zanim Obama zostal prezydentem.

                                          A dlaczego uzyla sztucznego zaplodnienia i nasienie z banku?
                                          • myelegans Re: Matka 8-raczkow na zasilkach i bez meza. 01.02.09, 05:24
                                            maksimum napisał:

                                            > Moze jak zobaczylem jej czarnego lekarza,to pomyslalem,ze biala mialaby bialego
                                            > lekarza.
                                            Jasne, przeciez panuje segregacja i czarni z bialymi sie nie mieszaja. Jakby to
                                            biala kobieta miala czarnego gina, a fuj

                                            >

                                            > Przytaczasz opowiesci sprzed 2 lat.
                                            > Teraz w Iraku jest bezpieczniej niz w Detroit.
                                            Zobaczymy jak bedzie bezpiecznie jak sie amerykanskie wojska wyniosa. Zreszta
                                            ogladnij sobie kilka dokumentow, albo porozmawiaj z tymi, ktorzy tam byli. Ja
                                            mialam niedawno okazje, i do bezpieczenstwa Detroit to jeszcze daleko.
                                            Nie odniosles sie do Afganistanu, do ktorego z powrotem wprowadzil sie Taliban,
                                            i sa obozy szkolace bojowki i terrorystow, a dziewczynki nie chodza do szkol, a
                                            kobiety nie wychodza z domow i dalej burki nosza. Tak im Bush dobrze zrobil

                                            > I co sie stalo z mezem?
                                            A skad ja mam wiedziec? Sam jej zapytaj.

                                            > > O ile dobrze licze to w
                                            > > ciaze zaszla dlugo przed tym zanim Obama zostal prezydentem.
                                            > A dlaczego uzyla sztucznego zaplodnienia i nasienie z banku?
                                            W ciaze zachodzi sie rowniez po IVF ignoramusie.
                                            • maksimum Re: Matka 8-raczkow na zasilkach i bez meza. 01.02.09, 06:27
                                              > Zobaczymy jak bedzie bezpiecznie jak sie amerykanskie wojska >wyniosa.

                                              Obecna umowa jest tylko na 3 lata,wiec nastepna bedzie musial twoj ulubieniec
                                              Obama podpisac.

                                              > i do bezpieczenstwa Detroit to jeszcze daleko.

                                              Ja do Detroit za zadne skarby bym sie nie przeprowadzil.

                                              > Nie odniosles sie do Afganistanu, do ktorego z powrotem wprowadzil sie
                                              Taliban, i sa obozy szkolace bojowki i terrorystow, a dziewczynki nie chodza do
                                              szkol, a kobiety nie wychodza z domow i >dalej burki nosza. Tak im Bush dobrze
                                              zrobil

                                              To nie Bush,tylko taliban wprowadzil im burki.Bush i Obama sa za zwiekszeniem
                                              ilosci wojska w Afganistanie.

                                              > > I co sie stalo z mezem?
                                              > A skad ja mam wiedziec? Sam jej zapytaj.

                                              Domyslam sie,ze uciekl od nawiedzonej.

                                              > W ciaze zachodzi sie rowniez po IVF ignoramusie.

                                              Jej nie stac na IVF,to byla zwykla strzykawa i nasienie z banku.
                                              Przeciez ona w wieku 33 lat i z 6+8 dzieci jeszcze z rodzicami mieszka.
                                    • makurokurosek Re: Pytania dla pinokkio,bo makuro sie boi. 31.01.09, 23:12
                                      Proponuję abyś najpierw podał prawidłową odpowiedz wraz z rozwiązaniem zadania o
                                      Sally, po drugie abyś przekształcił wzór podany przeze mnie.
                                      Na zadania rzuciłam tylko okiem, według mnie nie należą do wyjątkowo trudnych.
                                      Co do pierwszego zadania wydaje mi się, że większa trudność może sprawić
                                      obliczenie tego na kalkulatorku aniżeli ręcznie
                                      1. x2-(x-2)^2

                                      wory skróconego mnożenia są wprowadzane w podstawówce


                                      Wszystkie zadania saa na poziomie byłej polskiej szkoły podstawowej. Jak podasz
                                      prawidłowe rozwiązanie zadania z bieżnią, i przekształcisz wzór z logarytmami,
                                      to podam ci odpowiedzi wraz z rozwiązaniami wszystkich tak trudnych dla ciebie
                                      pytań. rozwiązanie 2 zajęło mi więcej niż 2 minuty, no ale biorąc pod uwagę, ze
                                      pierwsze, trzecie i czwarte zrobiłam w czasie poniżej minuty to jakby nie
                                      patrzeć jeszcze został mi zapas czasu
                                      • maksimum Re: Pytania dla pinokkio,bo makuro sie boi. 31.01.09, 23:44
                                        makurokurosek napisała:

                                        > Proponuję abyś najpierw podał prawidłową odpowiedz wraz z >rozwiązaniem
                                        zadania o Sally,

                                        Prawidlowa odpowiedz jest 350m a rozwiazanie podalem ja i pinokkio.

                                        > Wszystkie zadania saa na poziomie byłej polskiej szkoły >podstawowej.

                                        Do bylej polskiej szkoly podstawowej chodzily 14 latki,a te zadania,ktore ja
                                        podalem sa dla 13-latkow,no wiec nie narzekaj za bardzo.Chcesz zrobic ,to prosze
                                        bardzo,a jak nie,to nia ma przymusu.
                                        To zadanie z Sally tez jest dla 13 latkow i do tej pory go nie kumasz,mimo ze
                                        masz podana prawidlowa odpowiedz oraz jego rozwiazanie.

                                        > Jak podasz prawidłowe rozwiązanie zadania z bieżnią, i

                                        Dobra jestes,ze zrobilas je wszystkie w tak krotkim czasie.
                                        • anmanika Re: Pytania dla pinokkio,bo makuro sie boi. 03.02.09, 08:35
                                          Teraz do podstawowki chodza gora 12-latkowiesmile
                                          • maksimum Re: Pytania dla pinokkio,bo makuro sie boi. 03.02.09, 20:52
                                            anmanika napisała:

                                            > Teraz do podstawowki chodza gora 12-latkowiesmile

                                            Podstawowka zaczyna sie od 7 lat i trwa 7 lat?
                                            Czy zaczyna sie od 7 roku zycia i trwa 8 lat?
                                            • makurokurosek Re: Pytania dla pinokkio,bo makuro sie boi. 03.02.09, 21:49
                                              trwa 6 lat
            • maksimum Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 16:07
              makurokurosek napisała:

              > > 4)What is the value of (3z-2)(4z+1)-(3x-2)4z+1 przy z=4
              >
              > Ty sobie jaja robisz !!!!!!. Przepraszam czy to zadaniowe na obsługę
              >kalkulatorka.

              Na tych testach nie maja kalkulatorow i to zadanie jest na bezblednosci i
              szybkosc robienia zwyklych dzialan.
              Zdziwilabys sie,ale dzieciaki wlasnie tu porobily bledy.
              • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 16:16
                to raczej świadczy o nieznajomości zasad matematycznych,a dokładnie kolejności
                wykonywania działań, jak również o braku umiejętności liczenia w pamięci,
                tabliczka mnożenia polski uczeń musi mieć opanowaną w 2 czy 3 klasie.
                To ty napisałeś wcześniej że, uczniowie mogą i korzystają z kalkulatorów i to
                tych technicznych, czyli z zaawansowanymi funkcjami.
                • maksimum Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 20:11
                  makurokurosek napisała:

                  > To ty napisałeś wcześniej że, uczniowie mogą i korzystają z kalkulatorów i to
                  tych technicznych, czyli z zaawansowanymi funkcjami.
                  ----
                  Tak rzeczywiscie powiedzialem i w niektorych klasach uczniowie moga uzywac
                  kalkulatorow,a w klasie syna nauczyciel im nie pozwala.
                  Nie chodzi tu o podstawowe 4 dzialania,lecz o wykresy funcji,ktore ten
                  kalkulator daje na swoim ekranie po wpisaniu do niego funkcji,a nauczyciel
                  chce,bo oni to sami wyliczali.
                  • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania 30.01.09, 20:26
                    Czyli kolejny raz próbujesz wybrnąć z wcześniejszej wypowiedzi. Pomijając fakty
                    czy mają kalkulator czy tez nie, to zadanie nie powinno nikomu sprawić kłopotu
                  • makurokurosek Re: Here's the scoop.zadania 31.01.09, 09:35
                    Maksiu nie podejdziesz do przekształcenia wzoru z logarytmami, czyżby syn
                    jeszcze ich nie przerabiał, że nie wiesz jak do nich zabrać.
                    • maksimum Re: Here's the scoop.zadania 31.01.09, 14:50
                      makurokurosek napisała:

                      > Maksiu nie podejdziesz do przekształcenia wzoru z logarytmami, czyżby syn
                      > jeszcze ich nie przerabiał, że nie wiesz jak do nich zabrać.

                      Jak tylko syn zacznie je przerabiac,to dam Ci znac.
                      • maksimum Czy matka jest na zasilkach? 31.01.09, 14:56
                        Moze ktos rozwiaze to zadanie?
                        Ta co urodzila 8-raczki juz ma 6 dzieci,co razem dawaloby jej 14.
                        Mowi,ze chce byc przedszkolanka i kocha dzieci.
                        Wiadomo,ze jest czarna i wiadomo,ze te dzieci(8) sa ze sztucznego zaplodnienia,a
                        pytania sa:
                        1-kto zaplacil za sztuczne zaplodnienie? Chyba nie Obama?
                        2-czy jest ona samotna matka,czy tez ma meza?
                        3-Czy matka wie,kto jest ojcem jej dzieci?
                        4-Czy matka jest na zasilkach? (to chyba oczywiste,ale nie zaszkodzi zapytac)

                        www.startribune.com/nation/38733202.html?elr=KArksi8cyaiUjc8LDyiUiD3aPc:_Yyc:aUU
                        • makurokurosek Re: Czy matka jest na zasilkach? 31.01.09, 16:39
                          jesteś żałosny.
                          • maksimum Re: Czy matka jest na zasilkach? 31.01.09, 17:01
                            makurokurosek napisała:

                            > jesteś żałosny.

                            Ciekawe tez,czy matka wie,kto jest ojcem jej dzieci?
    • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.01.09, 09:09
      Z chęcią bym dłużej posiedziała , ale niestety musze zbierać się na spotkanie.
      Co do zadań, ciekawi mnie ile przeciętnemu Amerykaninowi zajęło by
      przekształcenie wzoru ( w Polsce logarytmy wchodzą w 2 klasie liceum,
      przekształcenie tego wzoru nie powinno sprawić żadnego problemu uczniowi liceum)

      m= [lglg(n1+0,8)-lglg(n2+0,8)/(lg(T1)-lg(T2))

      oznaczając


      w=lglg(n+0,8)

      w3 wynosi więc

      w3= [(w1-w2)/(lg(T1)-lg(T2)]*(lgT1-lgT3)+ w1

      przekształć wzór by obliczyć wartość n3, dla ułatwienia powiem że wzór zawiera
      mały błąd. podaj również przy jakich założeniach można uznać, że zależność lg(n)
      od T jest poprawna i prostoliniowa. Strona do wzoru
      www.tribologia.org/ptt/try/tr06.htm
      Top nie jest zadanie testowe, bo w Polsce nie testuje się umiejętności
      przekształcenia wzorów, to jest zadanie z życia wzięte.
      Widzisz maksiu w życiu codziennym nie są ważne wyniki, a umiejętności.
      • hankam No co ty 30.01.09, 22:24
        McSimum jr rozwali to zadanie w dwie minuty. Bo inaczej nie zdąży
        zgadnać innych.
        • maksimum Mamcia 14-ciorga dzieci bedzie pisac ksiazke. 03.02.09, 21:01
          www.msnbc.msn.com/id/28984255/
          • hankam Re: Mamcia 14-ciorga dzieci bedzie pisac ksiazke. 03.02.09, 21:17
            No i co z tego?
            Nie musisz czytać, jeśli nie chcesz.
            Ktoś chce na niej zarobić.
            Co to ma w ogóle wspólnego z tym wątkiem, tak w ogóle?
            • maksimum Re: Mamcia 14-ciorga dzieci bedzie pisac ksiazke. 03.02.09, 21:45
              > Ktoś chce na niej zarobić.

              A kto bedzie placil za nia rachunki za szpital?
              Arnold Schwartzenegger?
              en.wikipedia.org/wiki/Arnold_Schwarzenegger
              > Co to ma w ogóle wspólnego z tym wątkiem, tak w ogóle?

              ma doswiadczenie w wychowywaniu dzieci i na pewno bedzie je w domu uczyla
              zamiast posylac do szkoly.

              Ps.Mozliwe ze film nakreca na jej temat,bo to beda pierwsze 8-raczki,ktore
              wszystkie przezyly,choc byle jako.
            • makurokurosek Re: Mamcia 14-ciorga dzieci bedzie pisac ksiazke. 03.02.09, 21:56
              Najzwyczajniej maksia razi gdy ktoś zrobi coś szybciej niż on,zaistnieje w
              mediach,no cóz ten ktoś ,nawet jeżeli nawet tylko przez chwilę będzie kimś o kim
              sie mówi,to maksiu przez całe życie pozostanie zwykłym przeciętniakiem, o którym
              nikt poza sąsiadami nie słyszał.
              • maksimum Re: Mamcia 14-ciorga dzieci bedzie pisac ksiazke. 03.02.09, 22:35
                >to maksiu przez całe życie pozostanie zwykłym przeciętniakiem, o >którym nikt
                poza sąsiadami nie słyszał.
                -----
                Tu juz troche na wyrost zawyrokowalas,bo sasiadow tez unikam.

                PS.Widze,ze powoli zaczynaja sie spelniac twoje marzenia.

                • makurokurosek Re: Mamcia 14-ciorga dzieci bedzie pisac ksiazke. 03.02.09, 22:54
                  chciałbyś spędzać mi sen z powiek.też wolałabym aby zadania na poziomie szkoły
                  podstawowej i problemy zakompleksionego facecika były moimi problemami, ale są
                  tylko przerywnikiem i odskocznia od prawdziwych spraw zajmujących moje myśli.
                  Powód dla którego zajrzałam na podaną przez ciebie strone z testem ,jest taki
                  sam jak ten dla którego sięgam po sudoku.
                  • maksimum SUDOKU 04.02.09, 04:25
                    makurokurosek napisała:

                    > sam jak ten dla którego sięgam po sudoku.

                    W jakim czasie robisz Hard Sudoku?
                    websudoku.com/
                    • makurokurosek Re: SUDOKU 04.02.09, 08:33
                      wole wersję papierowe, nigdy nie mierzyłam sobie czasu bo dla mnie jest to
                      rozrywka, a nie próba udowodnienia sobie czegoś
                      • wieczna-gosia Re: SUDOKU 04.02.09, 09:34
                        no moja droga znaczy ze jestes debilem- naprawde przykro mi to pisac, ale nie
                        dalabys sobie rady w dzunior haj w ju es ej szczegolnie w bruklin tek.
                        • makurokurosek Re: SUDOKU 04.02.09, 14:15
                          Dlatego już dawno porzuciłam sen o Ameryce.
                          • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 19:17
                            makurokurosek napisała:

                            > Dlatego już dawno porzuciłam sen o Ameryce.

                            Jesli jestes ambitna,to tu sie zawsze dla Ciebie mijsce znajdzie.

                            PS.Moj rekord na "hard" sudoku jest 4 minuty.
                            • makurokurosek Re: SUDOKU 04.02.09, 19:20
                              Tylko widzisz mnie Ameryka nie ciągnie, ba ona mnie wręcz odrzuca.
                              • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 19:27
                                A co Cie jednakowoz odrzuca w Ameryce?
                                • makurokurosek Re: SUDOKU 04.02.09, 20:06
                                  Sądzę, że łatwiej byłoby wyliczyć co mnie nie odrzuca w Ameryce. Więc jedną z
                                  nielicznych rzeczy która mnie nie odrzuca jest krajobraz.
                                  • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 21:40
                                    Więc jedną z
                                    > nielicznych rzeczy która mnie nie odrzuca jest krajobraz.

                                    Trzeba przyznac,ze krajobraz tutaj jest na wielka skale,to nie sa mazury czy
                                    Bieszczady,ktore mozna pieszo przejsc,to jest Grand Canyon
                                    czy inne Vegasy,ze o NYC nie wspomne.

                                    • makurokurosek Re: SUDOKU 04.02.09, 23:09
                                      mówiąc o krajobrazie, myślałam o przyrodzie a nie o miastach. Wybacz ale NYC czy
                                      Vegas mnie nie kręcą.
                                      • maksimum Re: SUDOKU 05.02.09, 07:34
                                        > mówiąc o krajobrazie, myślałam o przyrodzie

                                        Gory i lasy Pensylwanii sa nie do przebicia!
                                        • hankam Re: SUDOKU 06.02.09, 09:37
                                          Są do pzebicia, maksiu.
                                          Połaź po High Sierra, wejdź na Mount Whitney - zimą, nocuj w
                                          namiocie na pustyni Mojave, przeleź się po Yosemitach, pojeździj na
                                          nartach w Jackson Hole (ja akurat nie jeździłam, ale to było i jest
                                          moje marzenie). Urządź ze znajomymi regaty na Anacapę i z powrotem.
                                          MacDonaldowe wycieczki z podziwianiem Apallachów z okien vana są dla
                                          mięczaków.
                            • wieczna-gosia Re: SUDOKU 04.02.09, 19:27
                              > PS.Moj rekord na "hard" sudoku jest 4 minuty.
                              niesssamowite- tak powoli?????
                              • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 19:29
                                wieczna-gosia napisała:

                                > > PS.Moj rekord na "hard" sudoku jest 4 minuty.
                                > niesssamowite- tak powoli?????

                                Juz nawet nie probuje go poprawic,bo mnie nerwy jedza.
                        • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 19:16
                          wieczna-gosia napisała:

                          > no moja droga znaczy ze jestes debilem-

                          Nie podoba mnie sie twoje slownictwo.
                          Sa to dwa rozne kraje i dwa rozne systemy szkolnictwa i moze mnie uwierzyc,nie
                          jest latwo dostac sie do Brooklyn Tech.


                          > naprawde przykro mi to pisac, ale nie
                          > dalabys sobie rady w dzunior haj w ju es ej szczegolnie w bruklin tek.

                          Dzunior haj to jest IS-187 i tam sie trudniej dostac niz do Brooklyn
                          Tech.Mlodsza Kowalska,ktora jest zdolniejsza od starszej siostry sie tam nie
                          dostala.
                          • wieczna-gosia Re: SUDOKU 04.02.09, 19:33
                            tobie sie nie podoba ale makro jak widzisz zaakceptowala- widac zdaje sobie
                            sprawe ze za wysokie progi na jej nogi. No niestety nie dalaby rady, nie chce
                            sie pochwialic rekordem w sudoku- tragedia.
                            Tak z ciekawosci- jak ksiazki czytasz to tez sobie czas mierzysz? albo dzieciom?
                            • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 19:41
                              > Tak z ciekawosci- jak ksiazki czytasz to tez sobie czas mierzysz? >albo dzieciom ?

                              Zgadlas!
                              I widze,ze dzieci robia to samo!
                              Gdy sie uczylem,to musialem wiedziec na ile godzin sobie ksiazke rozlozyc,zeby
                              miec ja dobrze przerobiona i np matematyke przerabialem 30-40 str na
                              godzine.Historie i geografie szybciej.
                              • wieczna-gosia Re: SUDOKU 04.02.09, 19:44
                                o dzizas....
                                • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 19:52
                                  wieczna-gosia napisała:

                                  > o dzizas....

                                  A Ty w dalszym ciagu nosisz w.... odpustowy piernik?
                                  youtube.com/watch?v=2D_ey4XKVIg
                                  • makurokurosek Re: SUDOKU 04.02.09, 20:10
                                    Maksiu czy ty w ogóle czerpiesz jakąś przyjemność z czytania ksiązek, oprócz
                                    bicia rekordów w czytaniu
                                    • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 21:44
                                      > Maksiu czy ty w ogóle czerpiesz jakąś przyjemność z czytania >ksiązek,

                                      A co,ja jakis zboczony jestem,zeby odczuwac przyjemnosc podczas czytania ksiazek?
                              • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 19:48
                                kliknij "options" na dole po prawej a pozniej "competitive" i "helpful"
                                i bedziesz wiedziala czy jestes szybsza od mistrza.
                              • makurokurosek Re: SUDOKU 04.02.09, 20:03
                                A ja głupia myślałam, że książki czyta się dla przyjemności. Ba wręcz czasami
                                odczuwam masochistyczną przyjemność z wydłużania czasu czytania, zwłaszcza
                                książek Cooka, kryminałów o idealnej amerykańskeij służbie zdrowia
                                • wieczna-gosia Re: SUDOKU 04.02.09, 20:07
                                  jakby rozumiem teraz masiowa rozpacz ze syn Iliade musial machnac- Iliada na
                                  czas- to brzmi perwersyjnie smile
                                  • makurokurosek Re: SUDOKU 04.02.09, 20:29
                                    Nie wyobrażam sobie czytania na czas, dla mnie kojarzy sie to z bezmyślnym
                                    wykonywaniem czynności, a przecież czytanie to, przeżywania, analizowanie.
                                    Czytaniu towarzyszy tyle emocji, nie wiem jak można to spłycać i sprowadzać do
                                    maratonu.
                                    • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 21:46

                                      > Czytaniu towarzyszy tyle emocji, nie wiem jak można to spłycać i >sprowadzać
                                      do maratonu.

                                      To jak sobie w takim razie dajesz rade z gotowaniem?
                                      • makurokurosek Re: SUDOKU 04.02.09, 21:56
                                        porównujesz czytanie do gotowania, super .

                                        Zazwyczaj gotuje mój partner, ja za tą czynnością nie przepadam. od lat
                                        stosujemy podział obowiązków domowych, każdemu przypadają czynności które w
                                        miarę lubi.
                                        • maksimum Re: SUDOKU 05.02.09, 07:29
                                          > Zazwyczaj gotuje mój partner,

                                          Od poczatku czulem,ze trzymasz faceta mocno pod butem.
                                          Masz charakterek! oj masz!


                                          • makurokurosek Re: SUDOKU 05.02.09, 09:16
                                            Od poczatku czulem,ze trzymasz faceta mocno pod butem.
                                            > Masz charakterek! oj masz!
                                            >

                                            No patrz , a ja myślałam że podział obowiązków domowych wynika z partnerstwa
                                            związku, a nie z siły charakteru.
                                            • maksimum Re: SUDOKU 05.02.09, 09:26

                                              > No patrz , a ja myślałam że podział obowiązków domowych wynika z
                                              >partnerstwa związku, a nie z siły charakteru.

                                              O ile zaklad,ze on nie decydowal o tym podziale?
                                              Chyba ze kuchte se wybralas na chlopa.
                                              • makurokurosek Re: SUDOKU 05.02.09, 10:38
                                                Nie zakładasz opcji, że po prostu może to lubić, że to go odpręża tak jak ciebie
                                                odpręża robienie sudoku na czas
                                                • maksimum Re: SUDOKU 06.02.09, 02:39
                                                  Lubic gotowac?
                                                  Jedzenie w restauracji mozna polubic,ale gotowac w domu i to lubic?
                                                  • wieczna-gosia Re: SUDOKU 06.02.09, 05:51
                                                    faktycznie cos nienormalnego. No jesli TY tak maksiu nie masz to znaczy ze inni
                                                    tez miec nie powinni.....
                                              • wieczna-gosia Re: SUDOKU 05.02.09, 19:49
                                                slowem lepiej wiesz niz makro? no tak, w koncu jestes z ju es ej.
                                  • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 21:42
                                    > Iliada na czas- to brzmi perwersyjnie smile

                                    W Ameryce jestesmy i najpierw obowiazek a pozniej przyjemnosc.
                                • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 21:36
                                  makurokurosek napisała:

                                  > A ja głupia myślałam, że książki czyta się dla przyjemności.

                                  W obecnym swiecie nie ma czasu na przyjemnosci,szczegolnie jak sie ma dzieci.
                                  Jest zapier... 24/7!
                                  • makurokurosek Re: SUDOKU 04.02.09, 22:02
                                    Mam dziecko, mam własna firmę i jakoś znajduję czas na czytanie dla
                                    przyjemności, tak samo jak i znajduję czas na obejrzenie filmu, a następnie
                                    długa dyskusję na jego temat, ba znajduję również czas na wiele innych rzeczy
                                    które sprawiają mi przyjemność. Kwestia hierarchii wartości, jeżeli dla ciebie
                                    najważniejsze jest wyrabiać sie w czasie, i poprawiać swój wynik to na inne
                                    rzeczy tego czasu ci nie starcza
                                    • maksimum Re: SUDOKU 05.02.09, 07:32
                                      makurokurosek napisała:

                                      > Mam dziecko, mam własna firmę

                                      Powiem krotko,wspolczuje wszystkim tym,ktorzy sa pod Toba!!!


                                      > i jakoś znajduję czas na czytanie dla przyjemności,

                                      Tez musisz ten stres wymanipulowac z organizmu.
                                      • makurokurosek Re: SUDOKU 05.02.09, 09:23
                                        Powiem krotko,wspolczuje wszystkim tym,ktorzy sa pod Toba!!!

                                        no patrz, a moi pracownicy nie narzekają, ba nawet jest kilku osób które bardzo
                                        chciały by u mnie pracować i wolą przeczekać kilka miesięcy, aż będę mogła ich
                                        zatrudnić niż iść do mojej konkurencji, która bardzo o nich zabiega.
                                        • maksimum Re: SUDOKU 05.02.09, 09:28

                                          > no patrz, a moi pracownicy nie narzekają, ba nawet jest kilku osób
                                          które bardzo
                                          > chciały by u mnie pracować i wolą przeczekać kilka miesięcy, aż
                                          będę mogła ich
                                          > zatrudnić niż iść do mojej konkurencji, która bardzo o nich
                                          zabiega.

                                          Pewno na urode leca i nie moga sie doczekac,kiedy kucharz sie
                                          zmieni.
                                          • makurokurosek Re: SUDOKU 05.02.09, 10:40
                                            Hahahahahahahaha, no to poleciałeś po bandzie.
                                      • wieczna-gosia Re: SUDOKU 05.02.09, 19:47
                                        maksimum napisał:

                                        > makurokurosek napisała:
                                        >
                                        > > Mam dziecko, mam własna firmę
                                        >
                                        > Powiem krotko,wspolczuje wszystkim tym,ktorzy sa pod Toba!!!

                                        eeee a czemu im wspolczujesz????
                                        • maksimum Re: SUDOKU 06.02.09, 02:32
                                          > eeee a czemu im wspolczujesz????

                                          Juz widze,jaki ich na bacznosc stawiasz i czolgasz 2x dziennie.
                                          • wieczna-gosia Re: SUDOKU 06.02.09, 05:59
                                            wiesz Maks takie slowa w ustach czlowieka, ktory w pelni kontroluje zycie swoich
                                            dzieci to jakies nieporozumienie chyba.
                                  • wieczna-gosia Re: SUDOKU 04.02.09, 23:21
                                    > W obecnym swiecie nie ma czasu na przyjemnosci,szczegolnie jak sie ma dzieci.
                                    > Jest zapier... 24/7!

                                    sloneczko ty nasze amerykanskie to nie jest kwestia czasow tylko osobowosci.
                                    niektorzy tak widza swiat ze wiedza ile zajmuje im przeczytanie 400 stron i
                                    zrobienie sudoku w wersji hard, a inni nie i nawet by wiedziec nie chcieli.
                                    Jedni siedza i dlubia w zadaniach dla 11 latkow a inni nie, ksiazke dla
                                    doroslych wola poczytac i to nie na czas. Jedni zapier 24/7 majac dzieci i prace
                                    a inni nie zapier tylko sobie zyja po prostu, majac czas na przyjemnosci.

                                    Dzisiaj poczytalam ksiazke gdyz sprawdzanie pracy domowej zajelo mi 5 minut smile
                                    • maksimum Re: SUDOKU 05.02.09, 07:27
                                      > Jedni zapier 24/7 majac dzieci i prace
                                      > a inni nie zapier tylko sobie zyja po prostu, majac czas na >przyjemnosci.

                                      W innych swiatach zyjemy.

                                      > Dzisiaj poczytalam ksiazke gdyz sprawdzanie pracy domowej zajelo mi 5 minut smile

                                      Dzisiaj tez corka byla bardziej samodzielna,az sie boje,ze ktoregos dnia nie
                                      beda mnie potrzebowac.
                                      • wieczna-gosia Re: SUDOKU 05.02.09, 19:48
                                        to zupelnie nie zalezy od swiatow.

                                        > Dzisiaj tez corka byla bardziej samodzielna,az sie boje,ze ktoregos dnia nie
                                        > beda mnie potrzebowac.

                                        bo nie masz wlasnego zycia- tylko te dzieci, te zadania dla 14 latkow i
                                        nieustanna ekscytacja dzunior haj.
                                        • maksimum Re: SUDOKU 06.02.09, 02:36
                                          > bo nie masz wlasnego zycia- tylko te dzieci, te zadania dla 14
                                          >latkow i nieustanna ekscytacja dzunior haj.

                                          zazdroszcze im ,ze ddalo im sie do dobrych szkol dostac,bo jak sobie
                                          przypomne atmosfere w polskich szkolach,to lepiej miec skleroze.
                                          • anmanika Re: SUDOKU 06.02.09, 08:43
                                            Zazdroszczę mojej córze, że chodzi do polskiej szkoły, bo ja chodziłam do
                                            niepolskiej i koszmarnie ją wspominamwink
                                          • makurokurosek Re: SUDOKU 06.02.09, 16:41
                                            Dla mnie horrorem jest atmosfera promowana przez ciebie. wyścig szczurów, zero
                                            przyjaźnie, zero pomocy przyjacielskiej,a wszystko wynika z poczucia, że każdy
                                            jest twoim potencjalnym rywalem. Zobacz co ty zrobiłeś z życiem swoich dzieci,
                                            kontrolujesz ich na każdym kroku, nie pozwalasz na podejmowanie samodzielnych
                                            decyzji, wypaczasz obraz rzeczywistości, tworzysz chorą wizję kontaktów
                                            międzyludzkich. Zabrałeś im to co każdy dorosły człowiek wspomina z sentymentem,
                                            stworzyłeś z nich chore emocjonalnie mutanty
                                            • maksimum Matka 6+8 dzieci od 7 lat na chorobowym! 06.02.09, 17:14
                                              a kolejnymi ciazami leczyla sie z deprechy.
                                              www.usatoday.com/news/nation/2009-02-06-octuplets_N.htm?csp=34
                                              • makurokurosek Re: Matka 6+8 dzieci od 7 lat na chorobowym! 06.02.09, 18:15
                                                Nie chce mi sie przeglądać tego co podrzucasz, ale jak dla mnie zarówno leczenie
                                                się z depresji za pomocą ciąży jak i wykorzystywanie własnych dzieci do
                                                podbudowywania własnego ego wymaga leczenia psychiatrycznego. Zastanów sie co ty
                                                robisz i jakie mogą być konsekwencje twojego despotyzmu.
                                                • maksimum Re: Matka 6+8 dzieci od 7 lat na chorobowym! 07.02.09, 04:08
                                                  makurokurosek napisała:

                                                  > Nie chce mi sie przeglądać tego co podrzucasz,

                                                  Moze rzeczywiscie nie powinienem tutaj pisac.
                                                  • maksimum Easy one. 13.02.09, 19:37
                                                    Bertha has 6 daughters and no sons.Some of her daughters have 6
                                                    daughters and the rest have none.Bertha has a total of 30 daughters
                                                    and granddaughters,and no great-granddaughters.How mamy of Bertha's
                                                    daughters and granddaughters have no daughters?
                                                  • hankam 26 14.02.09, 11:55
                                                    26
                                                  • maksimum Re: 26 14.02.09, 18:49
                                                    Odpowiedzialas identycznie jak moj syn,wiec domyslam sie,ze musi byc
                                                    dobrze.Gratulacje.
                                                    Pozdr Maciej
                                                  • hankam Re: 26 15.02.09, 10:33
                                                    Gratulacje należą się mojkej dziesięciolatce, kiepskiej z
                                                    matematyki. Ja tylko przetlumaczyłam tresć zadania.
                                                  • maksimum Re: 26 16.02.09, 21:20
                                                    hankam napisała:

                                                    > Gratulacje należą się mojkej dziesięciolatce, kiepskiej z
                                                    > matematyki. Ja tylko przetlumaczyłam tresć zadania.

                                                    A dlaczego jest slaba z matematyki skoro potrafi myslec logicznie?
                                                    Zaniedbujesz ja!
                                                  • wieczna-gosia Re: 26 16.02.09, 22:35
                                                    Hanka idz do Maksia na korki jak byc dobrym rodzicem, ty szczawiaro......
                                                  • maksimum Re: 26 18.02.09, 06:41
                                                    A nie jest dla Ciebie sprawa podejrzana,ze dziecko umie myslec logicznie,a
                                                    jednak z matematyki jest slabe?
                                                    Zwykle lenistwo i nic wiecej.
                                                    A co mamusia w tym czasie robi?
                                                  • hankam Re: 26 18.02.09, 10:11
                                                    Mamusia w tym czasie siedzi w internecie, jej też się należą jakieś
                                                    przyjemnosci.
                                                    I wysyła trzy razy ten sam post, bo się nie był uprzejmy pokazać od
                                                    razu.
                                                    Żywiołowa niechęć mojej córki do szkolnej matematyki jest dla mnie
                                                    zagadką, na przykład wytłumaczone przez mnie działanie na liczbach
                                                    zapisanych w innym układzie niż dziesiętny pojęła od razu.
                                                    A to co szkolne i obligatoryjne jest totalnie przez nią
                                                    znienawidzone.
                                                  • maksimum Re: 26 18.02.09, 21:59

                                                    > Żywiołowa niechęć mojej córki do szkolnej matematyki jest dla mnie
                                                    > zagadką,

                                                    Moze nauczycielka jest cienka z matematyki,jak u mojej corki w szkole?

                                                    > na przykład wytłumaczone przez mnie działanie na liczbach
                                                    > zapisanych w innym układzie niż dziesiętny pojęła od razu.

                                                    To jest ciekawe,bo na egzaminach do Hunter College HS sa wlasnie takie
                                                    pytania,choc zadna szkola nie ma tego w programie.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
                                                    To jest najlepsze publiczne liceum w USA.
                                                  • makurokurosek Re: 26 18.02.09, 22:24
                                                    > To jest ciekawe,bo na egzaminach do Hunter College HS sa wlasnie takie
                                                    > pytania,choc zadna szkola nie ma tego w programie."

                                                    Kolo nie przesadzaj.
                                                    Wyjaśnienie układów od jedynkowego do dziesiętnego pamietam z programu
                                                    telewizyjnego przeznaczonego dla uczniów klas 1-3 " pi i sigma". Jak byś nie
                                                    pamiętał to dwa matematyczne stwory smile. Bohaterowie trafiają do zamku gdzie aby
                                                    przejść do kolejnego pokoju muszą znaleźć odpowiedz i zapisać ją w odpowiednim
                                                    układzie ( zaczynając od jedynkowego)
                                                  • maksimum Re: 26 19.02.09, 00:43
                                                    > Wyjaśnienie układów od jedynkowego do dziesiętnego pamietam z
                                                    programu telewizyjnego przeznaczonego dla uczniów klas 1-3 " pi i
                                                    sigma". Jak byś nie pamiętał to dwa matematyczne stwory smile.
                                                    Bohaterowie trafiają do zamku gdzie aby
                                                    > przejść do kolejnego pokoju muszą znaleźć odpowiedz i zapisać ją w
                                                    >odpowiednim układzie ( zaczynając od jedynkowego)
                                                    -----------
                                                    To jakas zabawa byla,czy program edukacyjny?

                                                  • maksimum Hunter College H.S. 19.02.09, 00:56
                                                    Condiment:
                                                    1-seasoning
                                                    2-allergy
                                                    3-sloppy
                                                    4-condition
                                                    5-cornerstone
                                                    Plattitude:
                                                    1-plateau
                                                    2-duck
                                                    3-exciting
                                                    4-cliche
                                                    5-altitude
                                                    Quiver:
                                                    1-shout
                                                    2-tremble
                                                    3-slice
                                                    4-cease
                                                    5-holster
                                                    Oblivious:
                                                    1-cruel
                                                    2-forgetful
                                                    3-lovable
                                                    4-concerned
                                                    5-fretful
                                                    To sa zadania dla 11-latkow,ktorzy chca sie uczyc w Hunter College
                                                    H.S.
                                                  • wieczna-gosia Re: Hunter College H.S. 19.02.09, 06:06
                                                    no i?
                                                    Angielski znaczy musza znac? czy ci przetlumaczyc? bo nie rozumiem smile
                                                  • maksimum Re: Hunter College H.S. 21.02.09, 06:19
                                                    To sa chyba najtrudniejsze egzaminy z angielskiego jakie widzialem
                                                    dla 11-latkow w USA.
                                                    Egzamin jest dla dzieci,ktore wlasnie zaczely gimnazjum(6 klasa) by
                                                    te ktore zdaly,zaczely nauke w Hunter C.HS w 7 klasie.
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
                                                    Z matematyki egzamin jest stosunkowo prosty jak dla zdolnego
                                                    ucznia,ale z angielskiego jest bardzo wymagajacy.
                                                    Egzamin trwa 3 godziny i jest na nim 100 pytan plus opowiadanie do
                                                    napisania na zadany temat.
                                                    Z syna klasy 3 lata temu zdawalo 5 uczniow i nikt sie nie dostal,a w
                                                    tym roku z corki klasy tez zdawalo 5 uczniow i jedna sie dostala,a o
                                                    reszcie corka jeszcze nie wie.
                                                    Joyce ,ktora dostala sie do Hunter ,prawdopodobnie tam nie
                                                    pojdzie,bo do obecnej szkoly ma 10 minut pieszo,a do Hunter
                                                    musialaby dojezdzac ok 1 godzine pociagiem.
                                                    Na dodatek jest mala,drobna,skosnooka.
                                                  • wieczna-gosia Re: Hunter College H.S. 21.02.09, 08:05
                                                    wooooow
                                                  • maksimum Re: Hunter College H.S. 21.02.09, 18:11
                                                    Tak,tak.Ta szkola B.Gates'a jest bardzo dobra,ale my mamy w NYC
                                                    lepsze i to za darmo,a nie za 20 tys rocznie.
                                                  • makurokurosek Re: 26 21.02.09, 11:39
                                                    To był program edukacyjny dotyczący matematyki dla klas 1-3. Masz kawałek
                                                    dotyczący zbiorów, może ci się trochę rozjaśni w tej amerykańskiej głowie
                                                    www.youtube.com/watch?v=JjurvJDLGJw
                                                  • maksimum Re: 26 21.02.09, 18:10
                                                    A moze cos dla 11-14 latkow?
                                                  • wieczna-gosia Re: 26 21.02.09, 23:48
                                                    a po co- to nie wystarczy?
                                                  • maksimum Re: 26 22.02.09, 00:33
                                                    ja chce cos dla swoich,tylko zeby poziom nie byl zenujacy.
                                                  • makurokurosek Re: 26 22.02.09, 12:08
                                                    czyżby w stanach nie było programów edukacyjnych i poszukujesz polskich.
                                                  • maksimum Re: 26 22.02.09, 23:09
                                                    jest duzo,ale zauwazylem,ze w niektorych polskich sa przystepniejsze tlumaczenia.
                                                  • makurokurosek Re: 26 22.02.09, 23:52
                                                    No co ty przecież polacy to debile którzy nawet nie potrafią dodawać.
                                                    Swoją drogą za rewelacyjny uważam program " Sonda ".
                                                  • maksimum Re: 26 23.02.09, 23:14
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > No co ty przecież polacy to debile którzy nawet nie potrafią
                                                    >dodawać.

                                                    Jak sie wezmie pod uwage jaki % Polakow chce euro,to najwidoczniej
                                                    maja problemy nie tylko z dodawaniem ale i z mysleniem.

                                                    > Swoją drogą za rewelacyjny uważam program " Sonda ".

                                                    Daj linka.
                                                  • makurokurosek Re: 26 24.02.09, 08:27
                                                    > > Swoją drogą za rewelacyjny uważam program " Sonda ".
                                                    >
                                                    > Daj linka.

                                                    Potrafisz znaleźć różne bzdety, ale rzeczy wartościowych już nie. Właściwie na
                                                    tym opiera się twoje życie, na zajmowaniu się pierdołami.

                                                    video.google.pl/videosearch?client=firefox-a&rls=org.mozilla:pl:official&channel=s&hl=pl&q=sonda&lr=&um=1&ie=UTF-8&ei=5KCjSeLyBpWV_gaK_8iRBQ&sa=X&oi=video_result_group&resnum=4&ct=title#
                                                  • maksimum Re: 26 24.02.09, 19:13
                                                    To twoj narzeczony jest na tym linku?
                                                  • makurokurosek Re: 26 24.02.09, 20:44
                                                    jesteś debilem, czy tylko udajesz debila.
                                                  • maksimum Re: 26 24.02.09, 23:46
                                                    Oooooooo! za wysokie progi,bo to jest pan dr.
                                                    video.google.pl/videosearch?client=firefox-
                                                    a&rls=org.mozilla:pl:official&channel=s&hl=pl&q=sonda&lr=&um=1&ie=UTF
                                                    -
                                                    8&ei=5KCjSeLyBpWV_gaK_8iRBQ&sa=X&oi=video_result_group&resnum=4&ct=ti
                                                    tle#
                                                  • maksimum Re: 26 23.02.09, 23:14
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6311124,Dwie_trzecie_Polakow_za_referendum_w_sprawie_wprowadzenia.html
                                                  • wieczna-gosia Re: 26 18.02.09, 10:19
                                                    manicure.
                                                  • maksimum Re: 26 18.02.09, 22:01
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > manicure.

                                                    Tez trzeba sie rozerwac.
                                                  • hankam Re: 26 15.02.09, 10:34
                                                    gratulacje należą się mojej dziesięcioletniej córce, nie najlepszej
                                                    zresztą z matematyki.
                                                    Ja tylko przetłumaczyłam treść zadania.
                                                  • hankam Re: 26 15.02.09, 10:36
                                                    Gratulacje należą się mojej dziesięcioletniej córce, nie najlepszej
                                                    zresztą z matematyki.
                                                    Ja tylko przetlumaczyłam treść zadania.
                                            • makurokurosek Re: SUDOKU 06.02.09, 17:16
                                              Zabrałeś im to co każdy dorosły człowiek wspomina z sentymentem
                                              > ,
                                              > stworzyłeś z nich chore emocjonalnie mutanty

                                              oczywiście miało być zrobiłeś z nich, a nie stworzyłeś
                            • makurokurosek Re: SUDOKU 04.02.09, 20:09
                              ba po mi cztery minuty to mi przestudiowanie planszy zajmuje smile.
                      • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 19:11
                        makurokurosek napisała:

                        > wole wersję papierowe, nigdy nie mierzyłam sobie czasu bo dla mnie >jest to
                        rozrywka, a nie próba udowodnienia sobie czegoś

                        Na papierowych ciezko sie poprawia.
                        • wieczna-gosia Re: SUDOKU 04.02.09, 19:30
                          > Na papierowych ciezko sie poprawia.

                          to ty poprawiac musisz?
                          • maksimum Re: SUDOKU 04.02.09, 19:33
                            > to ty poprawiac musisz?

                            Jak chcesz zrobic "hard" w 4 minuty,to shit happens.
                            • maksimum Zadanie 18. 14.02.09, 18:58
                              Four distinct circles are drawn in a plane.What is the maximum
                              number of points where at least two of the circles intersect?
                              • makurokurosek Re: Zadanie 18. 14.02.09, 19:08
                                Maks ty naprawdę nie masz nic lepszego do roboty? Jak sam pisałeś amerykanie nie
                                mają czasu bo zapierdzielają 24h/dobę, może więc zamiast tracić czas na banalne
                                zadania na poziomie 12 latka zajmij się czymś odpowiednim dla siebie. Chyba że
                                chcesz powiedzieć, że to jest właśnie twój poziom. Sory ale ekscytacja tak
                                banalnymi zadaniami jest po prostu chora
                                • maksimum Re: Zadanie 18. 14.02.09, 21:01
                                  A ja sie zaloze,ze polowa uczestnikow tego forum nie ma pojecia o
                                  czym sa te zadania.

                                  PS.Rodzice powinni pomagac dzieciom w pracach domowych i to jest
                                  taki sprawdzian dla nich.

                                  Widze,ze Ty bardziej lubisz czytac watki:"Moje 2-letnie dziecko bije
                                  mnie po twarzy,pomocy!".
                                  • maksimum Twoje ulubione zadanie 15 brzmialo: 14.02.09, 21:07
                                    Brenda and Sally run in opposite directions on a circular
                                    track,starting at diametrically opposite points. Itd.
                                    • makurokurosek Re: Twoje ulubione zadanie 15 brzmialo: 14.02.09, 23:28
                                      Jak sądzę nie widzisz różnicy między tym co podałeś, a tym co było w oryginale.
                                      Rozumiem, ze dla ciebie zarówno słowo "circular" jak i "diametrically" (to
                                      drugie określa położenie punktów względem siebie i mówi o ich wzajemnych
                                      odległościach) całkowicie nic nie znaczą dlatego je pominąłeś.
                                      • maksimum Re: Twoje ulubione zadanie 15 brzmialo: 15.02.09, 01:05
                                        makurokurosek napisała:

                                        > Jak sądzę nie widzisz różnicy między tym co podałeś, a tym co było
                                        >w oryginale.

                                        Dla mnie to bylo oczywiste i pinokkio zrozumial jak trzeba,a Tobie
                                        trzeba kawe na lawe!
                                        • makurokurosek Re: Twoje ulubione zadanie 15 brzmialo: 15.02.09, 01:48
                                          gdyby w treści zadania użycie tych słów było nie potrzebne, to nie zostałyby
                                          wykorzystane. Słowo " opposite " nie oznacza tego samego co "diametrically
                                          opposite ". Jeżeli nie umiesz poprawnie przetłumaczyć z angielskiego na polski
                                          to tego nie rób.
                                          Co do skrótów myślowych sądzę, że już wcześniej wytłumaczyłam na jakiej zasadzie
                                          to działa, jeżeli nie zrozumiałeś wystarczyło powiedzieć, wyjaśniłabym na
                                          przykładzie który potrafisz zrozumieć. wybacz myślałam że gwinty facetowi nie
                                          powinny sprawiać kłopotów.
                                          • maksimum Re: Twoje ulubione zadanie 15 brzmialo: 15.02.09, 03:39
                                            > Słowo " opposite " nie oznacza tego samego co "diametrically
                                            > opposite ".

                                            To wytlumacz mnie na przykladzie biezni w ksztalcie kola,ze Opposite
                                            nie znaczy tego samego co "diametrically opposite.

                                            > wybacz myślałam że gwinty facetowi nie powinny sprawiać kłopotów.

                                            Ja wiem,ze Ty mnie chcialas sprawic klopot,ale Ci nie wyszlo.
                                            • makurokurosek Re: Twoje ulubione zadanie 15 brzmialo: 15.02.09, 13:29
                                              > To wytlumacz mnie na przykladzie biezni w ksztalcie kola,ze Opposite
                                              > nie znaczy tego samego co "diametrically opposite.

                                              tą różnice już ci tłumaczyłam, nie zamierzam się powtarzać. Słowo przeciwległy
                                              oznacza leżący na przeciwko siebie, nie mówi natomiast o relacjach odległości.

                                              > Ja wiem,ze Ty mnie chcialas sprawic klopot,ale Ci nie wyszlo.

                                              Chyba jesteś niepoważny. Po prostu wyszłam z założenia,że masz choć blade
                                              pojęcie o gwintach, wszyscy faceci z którymi mam kontakt takowe pojęcie mieli,
                                              stąd założenie że jest to wiedza którą powinien posiadać każdy mężczyzna. Ty jak
                                              widać jesteś wyjątkiem, który nie mając pojęcia o rodzajach gwintów, nie mógł
                                              zrozumieć sensu mojej wypowiedzi. Sens natomiast był taki, że domyślny gwint w
                                              USA i Europie będzie inny

                                  • makurokurosek Re: Zadanie 18. 14.02.09, 23:18
                                    PS.Rodzice powinni pomagac dzieciom w pracach domowych i to jest
                                    > taki sprawdzian dla nich.
                                    >

                                    Jeżeli dwunastoletnie dziecko ma problemy to rodzice powinni znaleźć mu
                                    kompetentnego korepetytora, ewentualnie jeżeli są w stanie sami pomóc
                                    dzieciakowi nadrobić braki co nie jest jednoznaczne z rozwiązywaniem zadań
                                    domowych za dziecko. Nie każdy rodzic potrafi w przystępny sposób wytłumaczyć
                                    dany materiał, tym bardziej że od tego jest nauczyciel. Ja szczerze sie
                                    przyznaje, że kilka lat temu miałam wielki problem z wytłumaczeniem sporo
                                    młodszemu bratu zasady pisemnego dzielenia, dla mnie to było oczywiste,
                                    machinalne.

                                    "> A ja sie zaloze,ze polowa uczestnikow tego forum nie ma pojecia o
                                    > czym sa te zadania."


                                    Zadanie o córkach sprawdza umiejętność dodawania, odejmowania i dzielenia jest
                                    na poziomie klasy trzeciej podstawówki, więc co ty chcesz tu sprawdzać. Sądzisz
                                    że 20, 30 czy czterdziestolatkowie nie potrafią podzielić 24/6 ,czy też dodać 24
                                    +2.

                                    "Widze,ze Ty bardziej lubisz czytac watki:"Moje 2-letnie dziecko bije
                                    > mnie po twarzy,pomocy!".'

                                    Czytuje wątki o trzylatkach, bo mam córkę w tym wieku jednak podana przez ciebie
                                    tematyka mnie nie interesuję.
                                    Traktuję forum jak odskocznie od problemów dnia codziennego tak samo zresztą jak
                                    gg, jeżeli mam ochotę na rozrywkę intelektualna sięgam po odpowiednią książkę,
                                    film, grę,a nie po zadania dla 9 czy 13 latków.
                                    Jeżeli potrzebuję rady, czy najzwyczajniej w świecie wygadać się to umawiam sie
                                    ze znajomymi, ale w przeciwieństwie do ciebie takich spotkań nie traktuję jako
                                    terapii podnoszącej moje ego, czy też możliwości ośmieszenia znajomych.
                                  • wieczna-gosia Re: Zadanie 18. 15.02.09, 10:05
                                    jedynie polowa- przy zalozeniu ze wiekszosc z nas mieszka w Polsce?
                                    Strasznie jestes laskawy, a przeciez to nie Boze narodzenie.
                              • wieczna-gosia Re: Zadanie 18. 15.02.09, 12:38
                                12- no niech chlopak ma satysfakcje. Zadanie rozwiazala 9 latka.
                                • wieczna-gosia Re: Zadanie 18. 15.02.09, 12:42
                                  a swoja droga nie wiem Maks po co dorosli, szczegolnie dorosli, ktorzy z
                                  matematyka stykaja sie przy okazji podatkow, liczenia procentow od lokaty i
                                  kredytu oraz listy zakupow, maja liczyc punkty przeciecia?
                                  • maksimum Odnalezli pradziadka. 24.02.09, 07:05
                                    www.youtube.com/watch?v=PVUx7GwZGtA&feature=channel
                                    • maksimum Gdyby moj pradziadek widzial,co w jego wsi 06.04.09, 21:55
                                      chlopaki wyprawiaja,to sie mocno zdziwil,albo i sam wsiadl na rumaka.
                                      www.youtube.com/watch?v=yCQ1gYxcJ4U
                                      • maksimum Now life has killed the dream I dreamed. 17.04.09, 04:50
                                        www.youtube.com/watch?v=9lp0IWv8QZY&feature=related
                                        Czy mozna zaczynac wszystko od nowa w wieku 47 lat?
                                        • wieczna-gosia Re: Now life has killed the dream I dreamed. 18.04.09, 15:29
                                          piosenke niewatpliwie dobrala sobie swietna. I pewie prawdziwa do ostatniego wersu.
                                          • maksimum Re: Now life has killed the dream I dreamed. 21.04.09, 06:20
                                            www.youtube.com/watch?v=9lp0IWv8QZY&feature=related
                                            Jak klikniesz z prawej strony(more info) to jest tam caly tekst
                                            piosenki.
                                            Najlepszy numer wyszedl z tym,ze rada miejska,gdzie mieszka Susan
                                            Boyle,zdecydowala naprawic jej plot i wstawic nowa brame,bo strary
                                            plot i brama nie wytrzymuja naporu gosci i w TV wygladalyby fatalnie.

                                            news.scotsman.com/latestnews/TV-sensation-Susan-Boyle-enjoys.5187893.jp

                                            Nowy plot tez bedzie drewniany jak stary,ale przy okazji
                                            przystrzyzony zostal zywoplot.
                                            Cale zycie spedzila w swoim 4 sypialniowym domu i jak sie sama chwali
                                            "never been kissed".
                                            2 lata temu zmarla w wieku 91 lat jej matka,ktora bardzo namawiala
                                            ja na wystepy publiczne.No i stalo sie!
                                            Nie bede juz dodawal ze 47 letnia Susan jest bezrobotna i zyje z
                                            kotem Pebbles.
                                            • wieczna-gosia Re: Now life has killed the dream I dreamed. 21.04.09, 10:27
                                              maksiu, ale przeciez ona spiewa caly tekst piosenki smile)
                                              • maksimum Re: Now life has killed the dream I dreamed. 22.04.09, 05:18
                                                Ja przed snem lubie sobie razem z nia zaspiewac:
                                                I dreamed a dream in time gone by
                                                When hope was high,
                                                And life worth living
                                                I dreamed that love would never die
                                                I dreamed that God would be forgiving.

                                                Then I was young and unafraid
                                                When dreams were made and used,
                                                And wasted
                                                There was no ransom to be paid
                                                No song unsung,
                                                No wine untasted.

                                                But the tigers come at night
                                                With their voices soft as thunder
                                                As they tear your hopes apart
                                                As they turn your dreams to shame.

                                                And still I dream he'll come to me
                                                And we will live our lives together
                                                But there are dreams that cannot be
                                                And there are storms
                                                We cannot weather...

                                                I had a dream my life would be
                                                So different from this hell I'm living
                                                So different now from what it seems
                                                Now life has killed
                                                The dream I dreamed.

                                                www.youtube.com/watch?v=9lp0IWv8QZY&feature=related
                                                • wieczna-gosia Re: Now life has killed the dream I dreamed. 22.04.09, 10:05
                                                  ile razy jeszcze zamierzasz przekopiowac ten link i tekst? znaczy, nie krepuj
                                                  sie chlopie, z ciekawosci pytam, serwer wytrzyma.
                                                  • maksimum Re: Now life has killed the dream I dreamed. 22.04.09, 15:55
                                                    No i moja cierpliwosc poskutkowala.
                                                    Nawet gazeta pokazuje to,co ja zauwazylem juz dawno
                                                    deser.pl/deser/1,97052,6504832,Mam_Talent__Susan_Boyle___to_przez_nia_plakala_Demi.html

                                                    No tak,ale oni tekstu nie pokazuja!
                                                  • wieczna-gosia Re: Now life has killed the dream I dreamed. 23.04.09, 00:43
                                                    moze przez to ze teksty z musicalu les miserables znam na pamiec, moze przez to
                                                    ze sie ciezko wzruszam, ale nie wiem czemu sadzisz ze to twoja cierpliwosc miala
                                                    wplyw na fakt ze o czyms pisze plotek czy inny pudelek smile
                                                  • maksimum Re: Now life has killed the dream I dreamed. 23.04.09, 05:50
                                                    Nie dziwi Cie to,ze Gazeta porusza temat z co najmniej tygodniowym opoznieniem i
                                                    to po tym jak juz go rozleklamowalem na kilku innych forach?
                                                    To wideo widzialo ponad 40 mln ludzi na swiecie
                                                    www.youtube.com/watch?v=9lp0IWv8QZY&feature=related
                                                    a kilka innych widzianych bylo przez kilkanascie milionow widzow i nagle Gazeta
                                                    sie obudzila.
                                                    Nie odnosisz wrazenia ,ze Gazeta jest na bardzo przecietnym poziomie i traktuje
                                                    swoich czytelnikow jak matolow?
                                                  • wieczna-gosia Re: Now life has killed the dream I dreamed. 23.04.09, 07:43
                                                    nie, zupelnie mnie to nie dziwi, ze gazeta nie pisze o faworytce brytyjskiego
                                                    programu rozrywkowego, jak wygra to pewnie o niej napisza smile
                                                    nie ma dla mnie zwiazku to ze gazeta jest na przecietnym poziomie (bo jest) z
                                                    tym ze nie pokazala pani spiewajacej.... (i tu powinnam wkleic linka do video
                                                    oraz tekst, ale mi sie nie chce).
                                                  • maksimum Re: Now life has killed the dream I dreamed.100mln 24.04.09, 03:04
                                                    www.cnn.com/video/#/video/showbiz/2009/04/23/sbt.susan.smack.cnn

                                                    Na youtube Susan Boyle obejrzalo juz 100 mln ludzi,a Gazeta donosi o
                                                    tym co robia gwiazdy polskiego szol biznesu,czyli co jadla na
                                                    sniadanie Jola Rutowicz i ktory cycek wypadl Dodzie na wystepie w
                                                    Stanach.
                                                    Podczas gdy Susan bije rekordy popularnosci na swiecie,bijac
                                                    ulubienca Europy,B.Obame 5:1,bo Obame obejrzalo tylko 18 mln ludzi
                                                    na youtube.
                                                    Ja sie nie dziwie,ze utalentowani ludzie nie sa popularni w
                                                    Polsce,bo musi byc miejsce dla takich jak Tusk gdzies na swiecie.

                                                    www.telegraph.co.uk/culture/tvandradio/susan-boyle/5206091/Susan-Boyles-Britains-Got-Talent-performance-sets-
                                                    YouTube-record.html
                                                  • wieczna-gosia Re: Now life has killed the dream I dreamed.100ml 24.04.09, 09:11
                                                    cale szczescie ze Maksio trzyma reke na pulscie- syna nauczy, corke nauczy,
                                                    rodakom pokaze Susan, krawaty wiaze usuwa ciaze, chlopak wprost do tanca i rozanca.
                                                  • maksimum Re: Now life has killed the dream I dreamed.100ml 24.04.09, 16:17
                                                    Troche jestem opozniony z tym,co u Dody slychac,Joli
                                                    Rutowicz,Mandaryny i innych gwiazd polskiego show businessu,ale o
                                                    tym Gazeta donosi na biezaco!
                                                    Hanke Lis zwolnini i ona bedzie ich sadzic-to jest nius!
                                                    No i brak wolnej konkurencji w Polsce jest najwiekszym niusem,bo
                                                    gdyby Hanka byla taka dobra,za jaka sie uwaza,to juz w kolejce staly
                                                    stacje telewizyjne ubiegajac sie o jej uslugi.
                                                    Tam widac kolesiostwo jest jeszcze na porzadku dziennym.
                                                    Malo sie zmienilo od kiedy wyjechalem,tylko ludzie jakby czesciej
                                                    sie do sadow podaja.Potrzeba w Polsce sporej chmary zodowskich
                                                    prawnikow.
                                                  • maksimum W Meksyku i NYC meksykanska grypa! 25.04.09, 23:55
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6541106,WHO_oglasza_epidemie_grypy_w_Meksyku___To_jest_sprawa.html

                                                    Jedna szkole w NYC juz zamknieto,ale to na pewno szkola dla niezbyt
                                                    kumatych,gdzie jest sporo Meksykow.
                                                    Szczescie ,ze w szkolach moich dzieci nie ma ani jednego Meksyka.
                                                    I znowu selekcja triumfuje,bo choroby trzymaja sie dobrze
                                                    niekumatych.
                                                  • makurokurosek Re: W Meksyku i NYC meksykanska grypa! 26.04.09, 20:29
                                                    To chyba już powinieneś się zabezpieczyć, wszak jesteś następny w kolejce.
                                                    Zastanawiam sie czy ty jesteś takim tępym prymitywem czy tylko takiego udajesz.
                                                    To cud że twoje dzieciaki dostały się do jakichkolwiek szkół mając tak
                                                    ograniczonego ojca, wszak historia już nie raz pokazała co ograniczony,
                                                    próbujący za wszelką cenę podnieść swoje ego mały facecik potrafi namieszać.
                                                    Takich jak ty powinni izolować aby nie zarażać zdrowych komórek.
                                                  • maksimum Swinska grypa juz w Polsce. 27.04.09, 01:34
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=94552676&a=94557711
                                                  • maksimum 100 100 i 97 i 92 z testow i Hunter College HS. 05.07.09, 20:29
                                                    Jak czesto sie zdarza zeby dziecko otrzymalo 100% z testow stanowych?
                                                    Rok temu na zakonczenie podstawowki Corka dostala 100% z testu z
                                                    angielskiego i jeszcze jedna dziewczynka z jej szkoly tez dostala
                                                    taki wlasnie wynik.
                                                    Rzadko sie zdarza,zeby taki wynik powtorzyc,ale w tym roku corka
                                                    znowu dostala 100% z angielskiego i jej kolezanka(ta z wiekim
                                                    biustem) Deja tez dostala 100%.
                                                    Z matematyki miala 97% i to jest duzo lepiej niz 92% rok temu.

                                                    Zeby mozna bylo byc dopuszczonym do egzaminow na Hunter College HS.
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
                                                    trzeba bylo miec 95% z matematyki wlasnie rok temu i niestety corka
                                                    nie zalapala sie na ten egzamin.
                                                    W tym roku szkolnym po raz pierwszy w zyciu wziela sie do nauki,wiec
                                                    mysle,ze do Stuyvesant HS sie dostanie.
                                                  • makurokurosek Re: 100 100 i 97 i 92 z testow i Hunter Colleg 11.07.09, 01:38
                                                    Fajnie,że ma dobre wyniki jeszcze fajnie byłoby gdyby z lekcji angielskiego i
                                                    przerabianych lektur wyciągnęła jakieś wnioski na przyszłość, bo jak na razie z
                                                    twoich opiów wynika że z tym ma problem. Co do twojej ekscytacji jest dla mnie
                                                    lekko niezrozumiała.
                                                  • maksimum Re: 100 100 i 97 i 92 z testow i Hunter Colleg 22.07.09, 05:12
                                                    Nie bylo zadnej ekscytacji z mojej strony,bo corka nie zalapala sie
                                                    na egzaminy do Hunter College HS.Ale prawda jest ze w podstawowce
                                                    sie obijala.
                                                    Teraz sie wziela do nauki i mam nadzieje ,ze nie bedzie problemow z
                                                    dostaniem sie do Stuyvesant HS.
                                                  • maksimum Szczepienia na swinska grype. 20.11.09, 21:08
                                                    Te szczepienia sa w szkolach w soboty i w niedziele i dostepne dla
                                                    wszystkich bezplatnie.
                                                    W niektorych sytuacjach,jak np corka jedzie na wycieczke szkolna do
                                                    Bostonu,wymagane bylo szczepienie na swinska grype oraz okazanie
                                                    papieru z tego szczepienia w szkole.
                                                    Pojechalismy wiec cala paka na to szczepienie i w sali gimnastycznej
                                                    czekalo na nas chyba z 60 pielegniarek ze strzykawkami.
                                                    Robota strasznie maszynowa jak na filmie science-fiction,bo ludzie z
                                                    calej dzielnicy schodza sie i zjezdzaja niemal bez przerwy.
                                                    Dzieciakom wpryskuja w nos a doroslych kluja iglami.
                                                    Nie pytali sie o zadne ubezpieczenia-nic.
                                                    Tylko nazwisko i adres spisali z prawa jazdy.
                                                  • maksimum Ciezkie czasy nastaly.49% 26.11.09, 20:05
                                                    z testu z matmy syn przyniosl ze szkoly i patrze na niego jak na
                                                    niemote,a on sie tlumaczy,ze sie zaplatal i nie zdazyl.
                                                    Maja 18 zadan zrobic w ciagu 40 minut i jak nie wpadniesz od razu jak
                                                    to robic,to szkoda czasu i trzeba robic nastepne.
                                                    Cisna caly czas tak samo ,jak na egzaminach wstepnych do szkoly i
                                                    trzeba ewentualnie chodzic na zajecia po lekcjach,gdzie nauczyciel
                                                    tlumaczy te wszystkie zadania.
                                                    Ja mu wytlumaczylem 3 zadania i kazalem isc po lekcjach do
                                                    nauczyciela,ale on powiedzial ze juz wszystko rozumie i na ta ekstra
                                                    lekcje nie poszedl.
                                                    Jest dosc duza presja na tych klasowkach i zdecydowanie za malo
                                                    czasu.
                                                    Pytalem Kowalska,jak u nich te testy wygladaja.Okazalo sie,ze zadan
                                                    jest mniej a czasu wiecej i jej corka bez problemu sie wyrabia.
                                                    Tak to wlasnie jest w tych najlepszych szkolach,ze jest wiecej pracy
                                                    w krotszym czasie i stad spora presja.Za to w gorszych szkolach mozna
                                                    miec wyzsza srednia bo wszystko jest latwiejsze.
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.49% 26.11.09, 20:21
                                                    ojojojoj
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.49% 28.11.09, 06:56
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > ojojojoj

                                                    Dokladnie to samo powiedzialem.

                                                    Pokazalem Starszej Kowalskiej test syna z matematyki pozalekcyjnej.
                                                    Dlugo patrzyla w niego jak sroka w kosc i poszla do domu.
                                                    Syn zrobil z tego testu 4 zadania i to byl dosc dobry wynik,a
                                                    Kowalska tylko sie patrzyla i zaniosla ten test do swojego
                                                    korepetytora.
                                                    On tez zrobil oczy jak zarowy i odparl,ze to nie jest material
                                                    przerabiany w szkole sredniej.
                                                    Faktem jest,ze to byly zadania z kolka matematycznego,na ktore syn
                                                    chodzi po lekcjach,ale zeby korepetytorowi oczy wypadly na ich
                                                    widok,to juz przesada.
                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly.49% 28.11.09, 12:47
                                                    Oczywiście maksiu wszyscy wiedzą, że kiepski wynik testu nie jest efektem braku
                                                    wiedzy i umiejętności lecz bardzo wysokiego poziomu testu
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.49% 28.11.09, 23:01
                                                    Dokladnie tak.
                                                    Najbardziej mnie dziwi,w jaki sposob Kowalska nic sie nie uczac ma 100%
                                                    srednia,a syn uczac sie 2-4 godz dziennie tylko 89%.
                                                    Pewno to jest wynikiem tego,ze syna szkola jest najlepsza,a Kowalskiej
                                                    dopiero trzecia w rankingu.
                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly.49% 28.11.09, 23:51
                                                    Oczywiście maksiu bo to jest najzwyczajniej nie możliwe aby Kowalska była
                                                    inteligentniejsza od twojego syna. Odnośnie oblanego testu powinieneś wybrać się
                                                    do szkoły i wyjaśnić z nauczycielem dlaczego nagle bez uprzedzenia zmienia
                                                    schemat rozwiązywania testów, przez co twój syn nie znając nowej metody wyboru
                                                    oblał test.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. nastepny na 80% 01.12.09, 15:20
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Oczywiście maksiu bo to jest najzwyczajniej nie możliwe aby
                                                    >Kowalska była inteligentniejsza od twojego syna.

                                                    Az sie dziwie,ze sama do tego tak szybko doszlas.Gdyby byla tak samo
                                                    inteligentna,to zdalaby do tej samej szkoly co syn.

                                                    > Odnośnie oblanego testu powinieneś wybrać się do szkoły i wyjaśnić
                                                    z nauczycielem dlaczego nagle bez uprzedzenia zmienia
                                                    > schemat rozwiązywania testów, przez co twój syn nie znając nowej
                                                    >metody wyboru oblał test.

                                                    To ty bys tak zrobila,a ja poczekalem na nastepny test i dostal 80%.
                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. nastepny na 80% 01.12.09, 22:35
                                                    > > Oczywiście maksiu bo to jest najzwyczajniej nie możliwe aby
                                                    > >Kowalska była inteligentniejsza od twojego syna.
                                                    >
                                                    > Az sie dziwie,ze sama do tego tak szybko doszlas.Gdyby byla tak samo
                                                    > inteligentna,to zdalaby do tej samej szkoly co syn.
                                                    >

                                                    Proponuję zapoznać sie ze słowem ironia.

                                                    "Odnośnie oblanego testu powinieneś wybrać się do szkoły i wyjaśnić
                                                    > z nauczycielem dlaczego nagle bez uprzedzenia zmienia
                                                    > > schemat rozwiązywania testów, przez co twój syn nie znając nowej
                                                    > >metody wyboru oblał test.
                                                    >
                                                    > To ty bys tak zrobila,a ja poczekalem na nastepny test i dostal 80%. "

                                                    Nie, maksiu ja w przeciwieństwie do ciebie doceniam wiedzę i umiejętności, a nie
                                                    wyniki testów. Jak również zdaję sobie sprawę z tego, że wróbel nigdy orłem się
                                                    nie stanie,a przeciętny uczeń nigdy nie będzie geniuszem.
                                                  • maksimum Zadania z matmy pozaszkolnej dla 15 latkow. 02.12.09, 02:57
                                                    Na tescie jest 25 zadan i 75 minut na zrobienie wszystkiego.

                                                    Gdy mowa o kwadracie ABCD,to literowanie zaczyna sie w lewym dolnym
                                                    rogu i idzie przeciwnie niz zegar.

                                                    25-Three mutually tangent spheres of radius 1 rest on a horizontal
                                                    plane.A sphere of radius 2 rests on them.What is the distance from
                                                    the plane to the top of the larger sphere?
                                                    23-Circles A,B and C are externally tangent to each other and
                                                    internally tangent to circle D.Circles B and C are congruent.Circle A
                                                    has radius 1 and passes through the center of D.What is the radius of
                                                    circle B?
                                                    22-Square ABCD has side lenght 2.A semicircle with diameter AB is
                                                    constructed inside the square,and the tangent to the semicircle from
                                                    C intersects side AD at E.What is the lenght of CE.
                                                    20-Points E and F are located on square ABCD so that triangle BEF is
                                                    equilateral. What is the ratio of area of triangle DEF to that of ABE
                                                    ? PS.E is located on AD and F is located on CD.
                                                  • maksimum Re: Zadania z matmy pozaszkolnej dla 15 latkow. 02.12.09, 05:55
                                                    Na kazde pytanie jest 3 minuty,no wiec jesli 2 zadania zrobisz w 12
                                                    minut,to oblejesz test.
                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly.49% 28.11.09, 23:58
                                                    "Najbardziej mnie dziwi,w jaki sposob Kowalska nic sie nie uczac ma 100%
                                                    > srednia,a syn uczac sie 2-4 godz dziennie tylko 89%."

                                                    Jak widać za długo czasu poświęcasz Kowalskiej i zapominalstw o pewnym polskim
                                                    powiedzeniu nauczycieli " nie ważne czy się uczyłeś , ważne czy się nauczyłeś".
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.49% 01.12.09, 15:23
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Jak widać za długo czasu poświęcasz Kowalskiej i zapominalstw o
                                                    pewnym polskim powiedzeniu nauczycieli " nie ważne czy się uczyłeś ,
                                                    >ważne czy się nauczyłeś".

                                                    To jest polskie powiedzenie i w Stanach nie ma miejsca bytu.Tu nie
                                                    liczy sie szczescie czy sciaganie lecz umiejetnosci.
                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly.49% 02.12.09, 09:49
                                                    >
                                                    > To jest polskie powiedzenie i w Stanach nie ma miejsca bytu.Tu nie
                                                    > liczy sie szczescie czy sciaganie lecz umiejetnosci.


                                                    hahahahahaha. No faktycznie masz racje nie dotyczy stanów, bo tam nie trzeba ani
                                                    znać materiału ani go rozumieć ani tym bardziej umieć, wystarczy poznać i
                                                    nauczyć się metody rozwiązywania testów. czyli tak jak napisałeś twój syn idzie
                                                    zgodnie z metodą odrzuć skrajne i wybierz jedno ze środkowych, jak do tej pory
                                                    nie musiał wykazać się znajomością materiału a już tym bardziej jego zrozumieniem.
                                                  • zgagusia Re: Ciezkie czasy nastaly.49% 01.12.09, 13:27

                                                    > Syn zrobil z tego testu 4 zadania i to byl dosc dobry wynik,a
                                                    > Kowalska tylko sie patrzyla i zaniosla ten test do swojego
                                                    > korepetytora.
                                                    > On tez zrobil oczy jak zarowy i odparl,ze to nie jest material
                                                    > przerabiany w szkole sredniej.

                                                    dawaj tu te zadania
                                                  • anmanika Re: Ciezkie czasy nastaly.49% 01.12.09, 13:46
                                                    "kumatych,gdzie jest sporo Meksykow.
                                                    Szczescie ,ze w szkolach moich dzieci nie ma ani jednego Meksyka."
                                                    Za to dużo Murzynów, Chińczyków, Latynosów i innych imigranckich nacji, jak
                                                    widzę po zdjęciach WASPów tam nie mawink
                                                  • maksimum IS-187 01.12.09, 15:36
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Za to dużo Murzynów, Chińczyków, Latynosów i innych imigranckich
                                                    >nacji, jak widzę po zdjęciach WASPów tam nie mawink

                                                    Tam sa same WASPy.

                                                    www.greatschools.net/cgi-bin/ny/other/1898#students
                                                    Ethnicity:61% Chinczykow,31% bialych,7% latino i 1% czarnych.

                                                    Macie szczescie,ze w Polsce w szkolach nie ma Chinczykow,bo wtedy
                                                    byscie zobaczyli jakie wasze dzieci sa glupie.

                                                  • anmanika Re: IS-187 02.12.09, 09:01
                                                    to, że tam jest 31% białych nie oznacza, że są to WASPy co zresztą widać na
                                                    zdjeciachwink
                                                    Zresztą TYLKO 31% białych? To jakieś getto normalnie ten Brooklyn.
                                                    No popatrz a ja tu znalazłam szkołe z 66% udziałem, nieistotne o jakim profilu:
                                                    www.greatschools.net/new-york/new-york-city/6416-East-Side-Middle-School/
                                                  • maksimum Re: IS-187 02.12.09, 16:05
                                                    anmanika napisała:

                                                    > to, że tam jest 31% białych nie oznacza, że są to WASPy co zresztą
                                                    >widać na zdjeciachwink

                                                    To wlasnie sa WASPy.
                                                    Swiatem juz rzadza biali Amerykanie i Chinczycy.


                                                    > Zresztą TYLKO 31% białych? To jakieś getto normalnie ten Brooklyn.
                                                    > No popatrz a ja tu znalazłam szkołe z 66% udziałem, nieistotne o
                                                    jakim profilu:
                                                    > www.greatschools.net/new-york/new-york-city/6416-East-Side-Middle-School/

                                                    Rzuc okiem na ten ranking:

                                                    www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=m&zip=11204&miles=15&lat=40.620190&lon=-
                                                    73.985703&sortby=NYSA_MATH&tab=acad

                                                    IS-187 jest na 4-tym miejscu w NYC a East Side Middle School na 16-
                                                    tym.

                                                    IS-187 ma wyniki z math 100% a z ang. 99% ,podczas gdy East Side
                                                    Middle School ma z math 99% a z ang. 97%.
                                                    Tam jest wiecej bialych ,ale jest nizszy poziom uczniow.
                                                  • maksimum Re: IS-187 02.12.09, 16:09
                                                    www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=m&zip=11204&miles=15&lat=40.620190&lon=-
                                                    73.985703&sortby=NYSA_MATH&tab=acad

                                                    Jesli link sie nie odbil dobrze,to kliknij na "test scores" a pozniej
                                                    na "sort by" "grade 8 math".

                                                    IS-187 jest nie tylko jedna z najlepszych szkol w NYC,ale tez jedna z
                                                    najlepszych w USA.
                                                  • anmanika Re: IS-187 03.12.09, 08:14
                                                    Jak widać nie nauczyłeś się jeszcze jak świat funkcjonuje, ale
                                                    rzeczywiście trudno się tego uczyć w imigranckim getcie.
                                                    Co rządzi światem? Znajomości a jakich znajomych będą miały twoje
                                                    dzieci? A ta szkoła z gorszymi wynikami to i tak na pewno wyda na
                                                    świat osoby z wyższego szczebla kariery, co im załatwią tatusiowie i
                                                    mamy kolegów i koleżanek z klasy.
                                                    W życiu liczy się fart i znajomości. Farta już twoje dzieci nie mają
                                                    posiadając takiego ojca a znajomości w takim otoczeniu sobie nie
                                                    wyrobią.
                                                  • maksimum [...] 03.12.09, 15:14
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • makurokurosek [...] 03.12.09, 22:06
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • maksimum [...] 03.12.09, 22:39
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • makurokurosek [...] 03.12.09, 23:18
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • maksimum [...] 04.12.09, 01:41
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • makurokurosek [...] 04.12.09, 08:19
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • maksimum [...] 04.12.09, 17:55
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • maksimum Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na studia". 05.12.09, 07:55
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7333704,Amanda_Knox_winna__Wyrok_26_lat.html

                                                    Wiadomo ze te europejskie uczelnie sa na poziomie dobrej szkoly
                                                    sredniej w USA,wiec sporo czasu bylo na zabawe,cpanie itd.
                                                    Na dodatek studia w EU sa tanie ,wiec na cpunek i balunek zostaje kupa
                                                    szmalu.
                                                    Przypominam raz jeszcze,nikt normalny z USA do EU na studia nie jezdzi.
                                                  • makurokurosek Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 05.12.09, 13:50
                                                    Na pierwszym roku studiów ,miałam całki i różniczki, opracowując pierwszą
                                                    laborke z fizyki ( pierwszy semestr pierwszego roku) musiałam zrobić rachunek
                                                    błędu z różniczki zupełnej. Możesz mi wytłumaczyć jak twój syn który w szkole
                                                    średniej w wieku 16 lat przerabiając zadania z 2 klasy podstawówki rozwiąże
                                                    różniczki i całki skoro nie ma pojęcia o równaniu kwadratowym. Twój syn ma
                                                    problemy z rozwiązaniem testu na którym znajdują sie zadania wcześniej
                                                    przerabiane, więc nie bądz śmieszny
                                                  • maksimum Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 05.12.09, 19:20
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Na pierwszym roku studiów ,miałam całki i różniczki, opracowując
                                                    >pierwszą laborke z fizyki

                                                    A moj syn bedzie to mial w wieku 16-17 lat,bo pre-calculus juz za rok
                                                    a calculus za dwa lata.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Rachunek_r%C3%B3%C5%BCniczkowy_i_ca%C5%82kowy

                                                    Moj syn skonczy szkole srednia w wieku 17 lat.A Ty ile mialas lat jak
                                                    wkuwalas calki i rozniczki?

                                                    Jakos nie widze,zebys sie wziela za zadania ktore zamiescilem na
                                                    forum.Tylko nie mow,ze bedac po studiach nie mozesz przetlumaczyc
                                                    kilku prostych zadan na polski.
                                                    Mysle,ze te zadania grubo wykraczaja poza twoj poziom i stad ta
                                                    zlowieszcza cisza.
                                                  • makurokurosek Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 06.12.09, 01:40
                                                    Rozumiem,ze zadanie o Sali jak również nauka dodawania, odejmowania i
                                                    dzielenia to wprowadzenie do całek. Jezeli twój syn w wieku szesnastu
                                                    lat uczy się rozwiązywać zadania na poziomi drugiej klasy szkoły
                                                    podstawowj to naprawdę ma solidne podstawy by za rok rozwiązywać
                                                    całkiem. O przepraszam to tylko w tak zacofanych krajach jak Polska
                                                    calke trzeba rozwiązać w Ameryce wystarczy nauczyć się metody
                                                    rozwiązania testu, a tego przecież syn uczy się już 10 lat. Musiałby
                                                    być totalnym tumanem aby nie rozwiązać testu z calkami, przeciesz
                                                    poprawny wynik to zawsze jedna ze środkowych odpowiedzi.
                                                  • maksimum Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 06.12.09, 06:50
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Rozumiem,ze zadanie o Sali jak również nauka dodawania, odejmowania
                                                    >i dzielenia to wprowadzenie do całek.

                                                    Mylisz dwie podstawowe rzeczy
                                                    1-uczenie sie wzorow i ich podstawianie
                                                    2-logiczne myslenie.

                                                    Widzisz egzaminy do lepszych szkol srednich w USA oparte sa na
                                                    umiejetnosci logicznego myslenia a nie na tym ze znasz wzory i masz
                                                    mgr z matematyki czy fizyki.
                                                    Egzaminy te sa tak skonstruowane,ze nawet z mgr mozesz je spokojnie
                                                    oblac.
                                                    Poza tym trzeba miec dosc dobra znajomosc angielskiego,a Tobie jak
                                                    widze te zadania trzeba tlumaczyc.
                                                    Nie ma takiej sily by polski mgr mogl sie porownac z uczniem dobrej
                                                    szkoly sredniej w USA.

                                                    > poprawny wynik to zawsze jedna ze środkowych odpowiedzi.

                                                    Niestety dla ciebie na wszystkich testach szkolnych nie tylko trzeba
                                                    podac wynik ale i jak sie do niego doszlo.

                                                    Na ostatnim tescie dostal 80% bo w jednej z odpowiedzi podal
                                                    pierwiastek ze 192.A zgadnij co powinno byc?
                                                  • makurokurosek Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 06.12.09, 14:28
                                                    > Widzisz egzaminy do lepszych szkol srednich w USA oparte sa na
                                                    > umiejetnosci logicznego myslenia a nie na tym ze znasz wzory i masz
                                                    > mgr z matematyki czy fizyki.

                                                    Jestem chemikiem i widzisz zarówno w szkole średniej a już tym bardziej na
                                                    studiach obliczenia były wykonywane z proporcji, wzorów nikt nie akceptował.

                                                    Nie jeden autorytet wypowiadał sie na temat testów, które nie tylko nie
                                                    sprawdzają wiedzy a już tym bardziej umiejętności danej osoby. Od po prostu są
                                                    dla przeciętnych ludzi bez polotu
                                                    archiwum.wiz.pl/1999/99073400.asp
                                                    > Poza tym trzeba miec dosc dobra znajomosc angielskiego,a Tobie jak
                                                    > widze te zadania trzeba tlumaczyc.

                                                    Ty pomimo tylu lat spędzonych w stanach do tej pory nie opanowałeś języka na
                                                    poziomie wystarczającym do przetłumaczenia zadania matematycznego, o czym
                                                    świadczy twój sposób przetłumaczenia zadania o bieżni

                                                    "Na ostatnim tescie dostal 80%

                                                    No cóz nawet debil któremu za każdym razem podaje się test z tymi samymi
                                                    zadnaniami jest w stanie po pół roku nauczyć sie odpowiedzi. Ile razy twój syn
                                                    przerabiał już zadanie o bieżni i figurach opisanych jak i wpisanych?
                                                  • maksimum Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 06.12.09, 18:22
                                                    makurokurosek napisała:


                                                    > Jestem chemikiem i widzisz zarówno w szkole średniej a już tym
                                                    bardziej na
                                                    > studiach obliczenia były wykonywane z proporcji, wzorów nikt nie
                                                    akceptował.
                                                    >
                                                    > Nie jeden autorytet wypowiadał sie na temat testów, które nie tylko
                                                    nie sprawdzają wiedzy a już tym bardziej umiejętności danej osoby. Od
                                                    po prostu są dla przeciętnych ludzi bez polotu
                                                    > archiwum.wiz.pl/1999/99073400.asp

                                                    Ten artykul twojego mgr autorytetu jest zupelnie bez polotu i na
                                                    poziomie szkoly podstawowej.
                                                    Jakosc testu zalezy od tego kto go tworzy.
                                                    Jesli dostaniesz na tescie zadanie z toczacym sie kolem wewnatrz
                                                    trojkata i odpowiedzi typu:
                                                    a-3,9 b-4,2 c-3,6 d-4,8 e-zadna z powyzszych
                                                    to ktora bys wybral,przy zalozeniu ze za zla odpowiedz dostajesz
                                                    punkty karne?

                                                    > przerabiał już zadanie o bieżni i figurach opisanych jak i
                                                    wpisanych?

                                                    Popisz sie z tym kolem wpisanym.
                                                  • wieczna-gosia Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 07.12.09, 06:11
                                                    > Poza tym trzeba miec dosc dobra znajomosc angielskiego,a Tobie jak
                                                    > widze te zadania trzeba tlumaczyc.

                                                    Maksiu no ja cie przepraszam, ale w polskich szkolach egzaminy sa po
                                                    polsku i jak sadze nawet Amerykanin z magistrem by je oblal smile no po
                                                    prostu argument dnia smile sa po ANGIELSKU, ktory trzeba DOSC DOBRZE
                                                    znac niesssamowite......
                                                  • maksimum Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 09.12.09, 06:47
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > Maksiu no ja cie przepraszam, ale w polskich szkolach egzaminy sa
                                                    >po polsku

                                                    A ja naiwnie myslalem,ze w Polsce jak czlowiek liznie juz magistra,to
                                                    kumac po angielsku powienien obowiazkowo a nie jakies tam aj lav ju.

                                                  • wieczna-gosia Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 09.12.09, 07:45
                                                    o 14 latkach rozmawamy jak myslalam smile
                                                    wiesz co- no na calym swiecie ludzie zdaja egzaminy w jezykach
                                                    narodowych, NAWET w ju es ej i Chinach.....
                                                  • makurokurosek Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 09.12.09, 12:49
                                                    Maksiu masz rację to naprawdę wielka siara mieć podobno mgr, od kilkunastu lat
                                                    mieszkać w ameryce i nie znać angielskiego na poziomie umożliwiającym
                                                    przetłumaczenie prostego zadania matematycznego. Może zamiast zajmować się
                                                    Kowalską zapisz sie na kurs angielskiego.
                                                  • maksimum Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 09.12.09, 16:22
                                                    A jak ci przetlumacze te zadania,to rozwiazesz choc kilka?
                                                  • makurokurosek Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 09.12.09, 17:00
                                                    Na zadaniu o Sally pokazałeś swoją znajomość angielskiego, gdzie połowę treści
                                                    ominąłeś, ciekawe czy dlatego że była zbyt trudna do przetłumaczenia czy po
                                                    prostu uznałeś, że zawarte w niej informacje są zbyteczne. Jak już chcesz
                                                    wrzucać przetłumaczone zadania to proponuję abyś udał się najpierw do
                                                    Kowalskiej, aby ci je przetłumaczyła przynajmniej wszyscy będą mieli pewność że
                                                    nic nie zostało pominięte.
                                                  • maksimum Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 09.12.09, 22:40
                                                    Widze ze rzeczywiscie masz problem z przetlumaczeniem tych zadan,bo
                                                    jakos nikt sie do nich nie dotknal.
                                                    Nie mozesz poprosic jakiegos swojego uczonego kolege,zeby ci te zadania
                                                    na twoj polski przetlumaczyl,bo z moim polskim masz problemy.
                                                  • makurokurosek [...] 09.12.09, 23:25
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • maksimum [...] 10.12.09, 05:44
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • makurokurosek [...] 10.12.09, 07:38
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • anmanika Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 10.12.09, 10:26
                                                    Matmy nie umie, angielskiego się jeszcze nie nauczył a po polsku w ogóle nie
                                                    umiał. maksiu nawet cieciem na budowie z takimi umiejetnościami nie zostanie.
                                                    Nic dziwnego, że mieszka w imigranckim getcie.
                                                  • makurokurosek Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 06.12.09, 01:55
                                                    Co do zadan, wiesz maksiu nie rajcuje mnie rozwiązywanie zadań na
                                                    poziomie szkoły podstawowej,ale jeżeli tobie sprawia to taka frajdę to
                                                    wstawie typowe zadanie na poziomie szkoły średniej .tylko wiesz maksiu
                                                    je trzeba rozwiązać , a nie losowac z odpowiedzi a,b,c czy d.
                                                  • makurokurosek Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 06.12.09, 02:06
                                                    Jeszcze tylko takie jedno pytanie mi się nasunęło . Jeżeli w przyszłym
                                                    roku twój syn rozpoczyna naukę całek i rozniczek to kiedy przerobi
                                                    logarytmy, rownania kwadratowe i pochodne, które są niezbędne do
                                                    rozwiązywania całek, skoro teraz zajmuje się zadaniami na poziomie
                                                    szkoły podstawowej?
                                                  • maksimum Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 06.12.09, 06:36
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Jeszcze tylko takie jedno pytanie mi się nasunęło . Jeżeli w
                                                    przyszłym roku twój syn rozpoczyna naukę całek i rozniczek to kiedy
                                                    >przerobi logarytmy, rownania kwadratowe i pochodne,

                                                    Logarytmy juz ma a rownania kwadratowe mial juz dawno.
                                                  • makurokurosek Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 06.12.09, 14:16
                                                    To ciekawe bo jeszcze miesiąc temu nie przerabiał ani jednego ani drugiego. Po
                                                    drugie skoro podobno to przerabiali czemu zajmują sie geometrią i algebrą na
                                                    poziomie szkoły podstawowej. W ramach przypomnienia figury wpisane i opisane
                                                    przerabiane są w Polsce w klasie 1 gimnazjum , zadanie o bieżni jest na poziomie
                                                    klasy 2 podstawówki .
                                                  • maksimum Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 06.12.09, 17:45
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > To ciekawe bo jeszcze miesiąc temu nie przerabiał ani jednego ani
                                                    drugiego. Po drugie skoro podobno to przerabiali czemu zajmują sie
                                                    >geometrią i algebrą na poziomie szkoły podstawowej.
                                                    -----------
                                                    A dlaczego ty ani nikt inny nie rozwiazal tego zadania z
                                                    geometrii,skoro jest takie proste:

                                                    1-A circle with the radius of 3 cm rolls around the inside of an
                                                    equilateral triangle with sides measuring 12 cm.What is the distance
                                                    in centimeters travelled by the center of the circle during one
                                                    complete circuit?
                                                    ---------
                                                    Kolo o promieniu 3 cm toczone jest po wewnetrznych scianach trojkata
                                                    rownobocznego o dlugosci jednego boku 12 cm.Jaki dystans pokona punkt
                                                    srodkowy kola po objechaniu trojkata wokol?

                                                    Przeciez wszyscy w Polsce mieli geometrie a nikt sie nie rwie do
                                                    zrobienia tego zadania.



                                                    > W ramach przypomnienia figury wpisane i opisane przerabiane są w
                                                    Polsce w klasie 1 gimnazjum , zadanie o bieżni jest na poziomie
                                                    > klasy 2 podstawówki .

                                                    Nikt sie jakos nie rwal do rozwiazania tego zadania.

                                                    Powyzej masz kolo wpisane w trojkat rownoboczny.Wykaz sie.
                                                  • makurokurosek Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 06.12.09, 20:17
                                                    A dlaczego ty ani nikt inny nie rozwiazal tego zadania z
                                                    > geometrii,skoro jest takie proste:
                                                    >

                                                    Może dlatego, że większość ludzi nie podnieca sie zadaniami z podstawówki
                                                  • iwoniaw Max frajera szuka ;-) 06.12.09, 21:02
                                                    Myśli, że skoro go nie stać na 60 doll. za godzinę, to mu rzesza forumowiczów
                                                    będzie gratis rozwiązywać zadania dla synusia, bo sam nie potrafi i już dzieciak
                                                    nawet połowy punktów nie jest w stanie zdobyć na byle teście wink
                                                  • maksimum Re: Max frajera szuka ;-) 07.12.09, 00:22
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Myśli, że skoro go nie stać na 60 doll. za godzinę, to mu rzesza
                                                    forumowiczów będzie gratis rozwiązywać zadania dla synusia, bo sam
                                                    nie potrafi i już dzieciak
                                                    > nawet połowy punktów nie jest w stanie zdobyć na byle teście wink

                                                    Przy oddawaniu testu,prawidlowe rozwiazania sa na odwrotnej
                                                    stronie,wiec nie zachodzi taka mozliwosc,ze forumowicze kogos
                                                    zaskocza.
                                                  • maksimum Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 07.12.09, 00:25
                                                    > Może dlatego, że większość ludzi nie podnieca sie zadaniami z
                                                    >podstawówki

                                                    To mialo byc dla relaksu w przerwie w plotkowaniu.
                                                  • makurokurosek Re: Amanda Knox pojechala z USA do Europy "na stu 07.12.09, 01:10
                                                    > Może dlatego, że większość ludzi nie podnieca sie zadaniami z
                                                    > >podstawówki
                                                    >
                                                    > To mialo byc dla relaksu w przerwie w plotkowaniu.

                                                    Maksiu ja nie jestem twoim ubezwłasnowolnionym synem abyś mi wynajdował rozrywki
                                                    dla relaksu.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.nastepny test na 80%. 01.12.09, 15:26
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > dawaj tu te zadania

                                                    Zobacze czy syn ma jeszcze ten test.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.nastepny test na 80%. 01.12.09, 15:28

                                                    > dawaj tu te zadania

                                                    Jak znajde,to napisze.
                                                  • maksimum Zadania z matmy.nie tylko dla makuro 03.12.09, 00:15
                                                    1-A circle with the radius of 3 cm rolls around the inside of an
                                                    equilateral triangle with sides measuring 12 cm.What is the distance in
                                                    centimeters travelled by the center of the circle during one complete
                                                    circuit?
                                                    2-Sally i Brenda startujac na przeciwleglych punktach biezni biegna w
                                                    przeciwnych kierunkach(jedna jak zegar,druga przeciwnie) i spotykaja
                                                    sie po raz pierwszy gdy Sally przebiegnie 100 m. .Drugi raz spotykaja
                                                    sie gdy Brenda przebiegnie 150 m. Jaki jest obwod biezni?
                                                  • maksimum Re: Zadania z matmy.nie tylko dla makuro 03.12.09, 00:28
                                                    mathworld.wolfram.com/EquilateralTriangle.html
                                                  • wieczna-gosia Re: Zadania z matmy.nie tylko dla makuro 03.12.09, 00:40
                                                    Maksiu ale te zadania juz byly smile
                                                  • maksimum Re: Zadania z matmy.nie tylko dla makuro 03.12.09, 01:34
                                                    To z bieznia bylo i mozna je rozwiazac w pamieci a reszta jest nowa.
                                                  • makurokurosek Re: Zadania z matmy.nie tylko dla makuro 03.12.09, 09:32
                                                    "> 2-Sally i Brenda startujac na przeciwleglych punktach biezni biegna w
                                                    > przeciwnych kierunkach(jedna jak zegar,druga przeciwnie) i spotykaja
                                                    > sie po raz pierwszy gdy Sally przebiegnie 100 m. .Drugi raz spotykaja
                                                    > sie gdy Brenda przebiegnie 150 m. Jaki jest obwod biezni?"

                                                    żartujesz twój syn oblał test z zadań które juz wcześniej robili. To faktycznie
                                                    musi być inteligentny. Zadanie drugie jest na poziomie drugiej klasy
                                                    podstawówki, na poziomie liceum człowiek musi rozważyć kilka opcji, a zadanie w
                                                    takiej wersji daje tylko jedna możliwość.
                                                  • maksimum Re: Zadania z matmy.nie tylko dla makuro 03.12.09, 15:09
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > żartujesz twój syn oblał test z zadań które juz wcześniej robili.

                                                    To ty tego zadania nie umialas zrobic,bo syn nie mial z nim problemow.

                                                    Sprobuj jeszcze raz,moze ci sie uda.
                                                  • makurokurosek Re: Zadania z matmy.nie tylko dla makuro 03.12.09, 22:02
                                                    "> To ty tego zadania nie umialas zrobic,bo syn nie mial z nim problemow.
                                                    > "

                                                    Nie chłopcze, ja to zadanie rozwiązałam na poziomie szkoły średniej.
                                                    Uwzględniłam wszystkie dane i utworzyłam układ równań z dwoma niewiadomymi. Mój
                                                    błąd, nie dokończyłam obliczeń z których wynikało że jedno miejsce zerowe jest
                                                    liczbą ujemną. Twoj syn natomiast w ogóle nie rozwiązał zadania tylko oparł sie
                                                    na metodzie rozwiązywanie testów, a ty natomiast rozwiązałeś to zadanie na
                                                    poziomie 2 klasy podstawówki.

                                                  • maksimum [...] 03.12.09, 22:35
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • makurokurosek Re: Zadania z matmy.nie tylko dla makuro 03.12.09, 23:14
                                                    "> makuro... ile razy mam ci tlumaczyc,ze jestes ciemna baba i na
                                                    > dodatek zlosliwa,ze o braku kultury nie wspomne.
                                                    > to zadanie jest proste jak konstrukcja gwozdzia,tylko trzeba miec do
                                                    > niego wyobraznie."

                                                    Oczywiście jest proste gdy sie poda wszystkie dane, wówczas jest na poziomie 2
                                                    klasy szkoły podstawowej, ty pełną treść podałeś później. Braki w znajomości
                                                    języka czy matematyki? Pełna treść zadani mówi o tym, że bieżnia jest kołem, a
                                                    dziewczyny stają w punkcie asymptoty. Czyżby twój syn uczęszczał do szkoły dla
                                                    osób upośledzonych umysłowo, że w szkole średniej rozwiązują zadania z 2 klasy
                                                    podstawówki ?

                                                  • maksimum Re: Zadania z matmy.nie tylko dla makuro 04.12.09, 01:37
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Oczywiście jest proste gdy sie poda wszystkie dane, wówczas jest na
                                                    >poziomie 2 klasy szkoły podstawowej

                                                    To dlaczego nikt sie nie wyrwal z jego zrobieniem?

                                                    > ty pełną treść podałeś później.

                                                    Pelna tresc podalem za pierwszym razem,tylko ty nie zakumalas i
                                                    musialem ci tlumaczyc z polskiego na polski.
                                                  • makurokurosek Re: Zadania z matmy.nie tylko dla makuro 04.12.09, 08:15
                                                    Schizofrenia to choroba należy ją maksiu leczyć.
                                                  • maksimum Re: Zadania z matmy.nie tylko dla makuro 04.12.09, 17:48
                                                    Przestan juz opowiadac o swoich chorobach i zrob kilka zadan.
                                                  • maksimum Swieta,swieta i nauka 26.12.09, 20:54
                                                    Tradycyjnie swieta spedzilem u kuzynow na Staten Island(dzielnica
                                                    NYC,ktora laczy z Brooklynem Verrazano Brigde).
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Verrazano-Narrows_Bridge
                                                    Tak,tak,to jest to samo Staten Island ktore Kowalska niedawno
                                                    stawiala jako cel swojej przeprowadzki,by oderwac corke od czarnego
                                                    narzeczonego.
                                                    Staten Island w porownaniu z Brooklynem jest wioskowe,ale duzo
                                                    bardziej biale i jak jedziemy do kuzynow,to mowimy ze jedziemy do
                                                    kuzynow na wies.
                                                    Mloda kuzynowna w tym roku zaczela gimnazjum i nawet dostala sie do
                                                    honor class,za dobre wyniki w podstawowce,ale juz to jej zaczyna
                                                    przeszkadzac,bo w tych lepszych klasach trzeba sie wiecej uczyc,a z
                                                    tym jej nie po drodze.
                                                    Przede wszystkim jest podstawowy wymog,ze trzeba miec 85% srednia,bo
                                                    jak sie spadnie nizej,to z honor class usuwaja,tak jak to zrobili z
                                                    Kowalska.
                                                    Nie to zebym chcial krakac przy swietach ,ale ich historia moze byc
                                                    podobna.
                                                    Kuzynowna nie ma wziecia u chlopakow i nawet syn Kargulow(tak my
                                                    sasiadow kuzynow nazywamy,bo pochodza z tej samej wioski pod Elkiem
                                                    ,z tym ze Kargul byl nawet za wsia na kolonii)ktory jest niezle
                                                    grubasny i niewyjsciowy,dokucza Pawlakownej.
                                                    Jak jej cos nie idzie ,to sie szybko zniecheca i sama sobie wmawia,ze
                                                    jest glupia.
                                                    U mnie jest calkiem odwrotnie,bo to ja mowie dzieciom ,ze sa
                                                    glupie,jesli musze im cos dwa razy powtarzac.
                                                    No wiec mowie kuzynowej,ze w tym wlasnie momencie ma przysiasc z
                                                    corka i wytlumaczyc jej to,czego ona sama nie lapie.
                                                    Czesto sie zdarza,ze nauczyciele w szkole nie sa zbyt dobrzy i slabo
                                                    jakies trudne rzeczy dzieciom tlumacza,to wtedy trzeba wziac ksiazke
                                                    i samemu z dzieckiem popracowac.
                                                    No i tu sprawa sie rypla,bo kuzuni przyjechali tutaj kase robic i nie
                                                    maja czasu dla dzieciaka i nawet zatrudnili korepetytora jak
                                                    Kowalska.
                                                    Uczciwie trzeba przyznac,ze kuzyni kase zrobili.ladnie mieszkaja i 55
                                                    calowy CDL wisi na scianie i mielismy wczoraj niezle kino,jak kuzyn
                                                    puscil podroze po Europie,to az chlipac zaczelismy po pijaku,ze nas
                                                    tam nie ma,a tam tak pieknie.
                                                    Troche zaczynaja zachodzic w glowe,co to bedzie,co to bedzie,bo Mloda
                                                    jest jedynaczka,spadek jej sie wielki szykuje,a glowy do nauki za
                                                    grosz i pomyslow na zycie zadnych.
                                                    Ja wiec tlumacze jak dzieciom,ze jednak przyklad powinien z domu isc
                                                    i jak Mloda zobaczy,ze wy rozwiazujecie jej problemy,to i ona zacznie
                                                    sie przykladac,a jesli bedziecie spychac wychowanie na szkole i
                                                    tutora,to sie moze skonczyc jak u Kowalskiej.
                                                    Zaczalem tez kuzynowi tlumaczyc,ze banke zarobic jest ciezko,ale
                                                    wydaje sie latwo i przyjemnie,szczegolnie wtedy gdy pracowac nie
                                                    trzeba,bo jest wiecej czasu na wydawanie.
                                                    100 tys rocznie to sie wydaje bez zadnych fajerwerkow i wtedy banka
                                                    co najwyzej na 10 lat starczy.
                                                    Kuzyn nawet myslal w ostatnie wakacje,zeby sie w Polsce zahaczyc,ale
                                                    przyjechal z wrazeniami,ze tam straszna drozyzna.
                                                  • makurokurosek Re: Swieta,swieta i nauka 26.12.09, 21:24
                                                    A ja mam dwie kumpele za które rodzice w szkołach problemy rozwiązywały teraz
                                                    maja trzydziestkę na karku a rodzice nadal problemy rozwiązują. Osobiście
                                                    wolałabym aby dziecko chodziło do przeciętnej szkoły ale wykazywało sie
                                                    samodzielnością niż w wieku szesnastu lat bez nadzoru rodzica lekcji nie
                                                    potrafiło odrobić
                                                  • maksimum Re: Swieta,swieta i nauka 27.12.09, 00:26
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > A ja mam dwie kumpele za które rodzice w szkołach problemy
                                                    rozwiązywały teraz
                                                    > maja trzydziestkę na karku a rodzice nadal problemy rozwiązują.

                                                    To sie nazywa brak postepu cywilizacyjnego,bo swoich rodzicow powinno
                                                    sie troche wczesniej przerastac.
                                                    Z drugiej strony nie ma takiej sytuacji,zeby kazdego przerosnac,bo
                                                    zawsze ktos jest od nas lepszy.


                                                    > Osobiście wolałabym aby dziecko chodziło do przeciętnej szkoły ale
                                                    wykazywało sie samodzielnością niż w wieku szesnastu lat bez nadzoru
                                                    >rodzica lekcji nie potrafiło odrobić

                                                    Nie bardzo wiem,do kogo pijesz.
                                                    W USA rodzice maja obowiazek pomagac dzieciom w lekcjach i te lekcje
                                                    podpisywac.
                                                    Corka w 2 klasie gimnazjum ma "family math" program,ktory polega na
                                                    tym,ze rodzice razem z dzieckiem rozwiazuja zadania.
                                                    A teraz o przecietnosci szkol w Stanach.
                                                    Kuzynowa i Mloda Kowalska chodza do szkol tylko troche ponad
                                                    przecietnych,ale zalapaly sie na programy dla zdolnych w tych
                                                    szkolach.
                                                    W kazdej szkole,nawet w tych slabych,sa rozne poziomy nauczania i jak
                                                    dziecko dobrze sie uczy,to z "normalnej" klasy idzie do klasy
                                                    "honor".
                                                    A jak w "honor" b.dobrze daje sobie rade,to idzie do AP klasy.
                                                  • makurokurosek Re: Swieta,swieta i nauka 27.12.09, 00:44
                                                    > Nie bardzo wiem,do kogo pijesz.
                                                    > W USA rodzice maja obowiazek pomagac dzieciom w lekcjach i te lekcje
                                                    > podpisywac.

                                                    Rozumiem, że obowiązek wspólnego odrabiania lekcji kończy się po ukończeniu
                                                    collegu. Jak dla mnie żenujący sposób nauki samodzielności skoro
                                                    szesnastolatkowie nie potrafią sami odrobić lekcji.

                                                    "> W kazdej szkole,nawet w tych slabych,sa rozne poziomy nauczania i jak
                                                    > dziecko dobrze sie uczy,to z "normalnej" klasy idzie do klasy
                                                    > "honor"."

                                                    > W kazdej szkole,nawet w tych slabych,sa rozne poziomy nauczania i jak
                                                    > dziecko dobrze sie uczy,to z "normalnej" klasy idzie do klasy
                                                    > "honor".

                                                    twoje dzieci o ile się nie mylę mimo codziennemu kilkugodzinnemu ślęczeniu nad
                                                    książkami nie załapały się do żadnej z tych klas, czyżby były tak oporne na wiedzę.
                                                  • maksimum "polska zaradnosc" 27.12.09, 06:06
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Rozumiem, że obowiązek wspólnego odrabiania lekcji kończy się po
                                                    ukończeniu
                                                    > collegu. Jak dla mnie żenujący sposób nauki samodzielności skoro
                                                    > szesnastolatkowie nie potrafią sami odrobić lekcji.

                                                    Tak dlugo,jak to jest pomoc w domu,to wszystko jest OK.
                                                    Co powiesz na to,ze w Polsce ponad 20-letnistudenci sciagaja na
                                                    testach i tosie nazywa "polska zaradnoscia"?

                                                    > twoje dzieci o ile się nie mylę mimo codziennemu kilkugodzinnemu
                                                    ślęczeniu nad książkami nie załapały się do żadnej z tych klas,
                                                    >czyżby były tak oporne na wiedzę.

                                                    Oczywiscie ze oboje sa nie dosc ,ze w najlepszych szkolach,to jeszcze
                                                    w lepszych klasach.
                                                  • makurokurosek Re: "polska zaradnosc" 27.12.09, 12:00
                                                    Oczywiscie ze oboje sa nie dosc ,ze w najlepszych szkolach,to jeszcze
                                                    > w lepszych klasach.

                                                    Nie w najlepszych szkołach a w lepszych od szkoły Kowalskiej, nie w lepszych
                                                    klasach bo o AP nie mają co marzyć, a syn wręcz ma duże szanse by spać do
                                                    poziomu niższego.
                                                  • maksimum Re: "polska zaradnosc" 27.12.09, 15:30
                                                    Syn jest w dwoch klasach AP,a Kowalska w dwoch klasach honor,no i szkol
                                                    nie da sie w zaden sposob porownac.
                                                  • makurokurosek Re: "polska zaradnosc" 27.12.09, 17:14
                                                    Ale zdecydowanie szkoła twojego syna nie jest najlepszą szkołą w NYC nie mówiąc
                                                    już o całych stanach. Natomiast dwa przedmioty na poziomie AP w sytuacji gdy
                                                    tych przedmiotów o ile się nie mylę jest 6 to sam przyznasz, że to raczej
                                                    kiepsko. Tak z ciekawości z których przedmiotów twój syn jest w klasach AP?
                                                  • maksimum Re: "polska zaradnosc" 28.12.09, 00:11
                                                    Z angielskiego i historii jest w AP,a powinien byc tez z W-F bo gra w
                                                    druzynie szkolnej w tenisa.
                                                  • makurokurosek Re: "polska zaradnosc" 28.12.09, 00:13
                                                    czemu więc na siłe chcesz go pchać na ekonomię skoro jak widać ma umysł bardziej
                                                    humanistyczny
    • zonaniezona1 Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.12.09, 11:57
      Oj jak ja się cieszę, że mieszkam w Polsce. Dziecko ma 15 lat od 5
      lat w ogole nie zglądam do zeszytów. Jak ma problem to sam
      przychodzi ... A liczenie za dziecko przy sprawdzaniu - to raczej
      trening braku samodzielności. Przypuszczam , że idea podpisywania
      się pod lekcajmi ma na celu sprawdzenie, czy dziecko pracę domową
      odrobiło, a nie czy dobrze odrobiło. Jeżeli jestem prawnikiem,
      psychologiem, managerem to naprawdę szkoda mojego czasu na
      sprawdzanie lekcji na poziomie podstawowym.
      Bez sprawdzania lekcji moje dziecko uczy się w bardzo dobrym
      liceum , dostawało 6 w polskiej szkole i napisało test po gimnazjum
      na maxa.
      A sprawdzanie wszystkiego to raczej brak zaufania do zdolności,
      pracowitości i mądrości własnego dziecka.
      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.12.09, 15:40
        zonaniezona1 napisała:

        > Jak ma problem to sam przychodzi ...

        A moj mial problemy i nie przychodzil.

        > A liczenie za dziecko przy sprawdzaniu - to raczej
        > trening braku samodzielności. Przypuszczam , że idea podpisywania
        > się pod lekcajmi ma na celu sprawdzenie, czy dziecko pracę domową
        > odrobiło, a nie czy dobrze odrobiło.

        Masz racje,ale jak zle odrobilo,tzn ze nie rozumie materialu i ktos
        inny niz nauczyciel musi ten material wytlumaczyc,bo nayczyciel juz
        to zrobil ze zlym skutkiem.

        > Jeżeli jestem prawnikiem,
        > psychologiem, managerem to naprawdę szkoda mojego czasu na
        > sprawdzanie lekcji na poziomie podstawowym.

        Wielu ludzi tak wlasnie mysli,ale jak dziecko nie zajarzy w szkole,to
        kto mu wytlumaczy?

        > Bez sprawdzania lekcji moje dziecko uczy się w bardzo dobrym
        > liceum , dostawało 6 w polskiej szkole i napisało test po gimnazjum
        > na maxa.

        Widzisz,w NYC testu na maxa nie da sie napisac,bo sa duzo trudniejsze
        i na podstawie tych testow idziesz do odpowiedniego liceum.Dlatego
        wlasnie syn jest w innym liceum niz Kowalska,bo mimo ze on nie
        napisal na maxa to jednak duzo lepiej od niej i wynikiem tego sa w
        roznych szkolach.

        > A sprawdzanie wszystkiego to raczej brak zaufania do zdolności,
        > pracowitości i mądrości własnego dziecka.

        Ja nie widze,co wyscig do doskonalosci ma wspolnego z zaufaniem?
        • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.12.09, 17:21
          >
          > Wielu ludzi tak wlasnie mysli,ale jak dziecko nie zajarzy w szkole,to
          > kto mu wytlumaczy?
          >

          Po pierwsze od tego jest nauczyciel, by uczyć , a w razie problemów wyjaśnić
          niejasności. Po drugie każdy szesnastolatek jest już na tyle wtajemniczony, ze
          wie do czego służy książka. Może zamiast dzieciakom tłumaczyć lekcje wyjaśnij im
          jak posługiwać się książką

          ">
          > Ja nie widze,co wyscig do doskonalosci ma wspolnego z zaufaniem?

          ślęczenie z szesnasto czy siedemnastolatkiem nad lekcjami nie ma nic wspólnego z
          jego doskonaleniem tylko jak już z jego ociężałością umysłową i
          niesamodzielnością.
          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 00:16
            makurokurosek napisała:

            > Po pierwsze od tego jest nauczyciel, by uczyć , a w razie problemów
            >wyjaśnić niejasności.

            Tak jest w Polsce.Tu po lekcjach moze isc na lekcje dodatkowe,ale on
            woli,zebym ja to mu wytlumaczyl.

            . Po drugie każdy szesnastolatek jest już na tyle wtajemniczony, ze
            > wie do czego służy książka. Może zamiast dzieciakom tłumaczyć
            >lekcje wyjaśnij im jak posługiwać się książką

            OK,idzie troche na latwizne,ale on sie i tak sporo uczy i dlatego mu
            chetnie pomagam.

            > ślęczenie z szesnasto czy siedemnastolatkiem nad lekcjami nie ma
            nic wspólnego z jego doskonaleniem tylko jak już z jego ociężałością
            >umysłową i niesamodzielnością.

            Syn ma 15 lat i ostatnio znalazlem mu dobra strone na internecie do
            nauki matematyki ,angielskiego i critical reading.
            Ucieszyl sie niesamowicie,przez dwa dni zagladal tam ,a teraz znowu
            bede musial go pogonic.
            • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 00:29
              Syn ma 15 lat i ostatnio znalazlem mu dobra strone na internecie do
              > nauki matematyki ,angielskiego i critical reading.

              Twoj syn jest jakimś mutantem, jeszcze rok temu miał 16 lat a teraz już tylko 15
              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 02:42
                makurokurosek napisała:


                > Twoj syn jest jakimś mutantem, jeszcze rok temu miał 16 lat a teraz
                >już tylko 15

                Jest z wrzesnia 1994r. usiadz i policz na spokojnie.
                • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 09:49
                  To raczej ty powinieneś usiąść i policzyć, bo tak sie zajęłaś jego nauką ze
                  przez rok czasu nie wiedziałeś ile ma lat. Poczytaj swoje wypowiedzi,
                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 17:37
                    makurokurosek napisała:

                    > To raczej ty powinieneś usiąść i policzyć, bo tak sie zajęłaś jego
                    nauką ze
                    > przez rok czasu nie wiedziałeś ile ma lat. Poczytaj swoje wypowiedzi,

                    Takie proste rachunki,to ja robie na stojaco.
        • zonaniezona1 Re: Ciezkie czasy nastaly. 27.12.09, 18:41

          A Ty myślisz, że w Polsce wszystkie dzieci piszą testy na
          maxa smile))????


          Wyścig do doskonałości ... Czyjej ?

          Czemu wyścig...?
          A co bedzie jak dziecko nie sprosta Twoim ideałom ? Co zrobisz jak
          nie będzie na tyle zdolne, zaradne - aby sprostac Twojemu wzerunkowi
          jego sukcesu?

          Nie trenuję doskonałości mojego syna... Przedstawiam mu różne
          propozycje rozwojowe. Jak wybieraliśmy profil klasy sugerowałam
          matematyczno - fizyczny. Jakże się ucieszyłam , kiedy przyszedł i
          powiedział, że chce iśc do klasy chemicznej. To jego życie i jego
          wybór.

          I dlaej uważam , że nie ufasz w zdolności swojego dziecka, w jego
          mądrośc... Jak żle zrobi samo poniesie konsekwencje swojego błędu. A
          może następnym razem dłużej będzie odrabiało lekcje, samo się skusi
          na poszukiwaniu rozwiązania. Mój syn kiedyś zadanie robił cały
          wieczór,...jakże był dumny jak znalazł rozwiązanie i tylko troje
          dzieci w klasie umiało go rozwiazac.
          A co do poziomu to się nie wypowiadam . Mojego taty znajomy z
          podstawowki z biednej rodziny ze wsi jest bardzo znanym fizykiem i
          pracuje w NASA smile))... I ukończył fizykę w Polsce.






          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 00:21
            zonaniezona1 napisała:

            > A co do poziomu to się nie wypowiadam . Mojego taty znajomy z
            > podstawowki z biednej rodziny ze wsi jest bardzo znanym fizykiem i
            > pracuje w NASA smile))... I ukończył fizykę w Polsce.

            Talenty rodza sie wszedzie,nie tylko w Ozarowie.
            Gdybys powiedziala,ze cala jego klasa z wiejskiej szkoly pracuje
            obecnie w NASA,to bym sie zdziwil.
            Poza tym ta biede na wsi to sie dorabia do zyciorysu,bo tak ladniej
            wyglada.
            • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 00:35
              Poza tym ta biede na wsi to sie dorabia do zyciorysu,bo tak ladniej
              > wyglada.

              nie koniecznie, do klasy chodził ze mną chłopak pochodzący ze wsi, sytuacja
              materialna bardzo kiepska. Chłopak za pierwszym podejściem dostał się na
              medycynę, może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że kończyliśmy
              technikum chemiczne gdzie biologi nie ma. Chłopak więc musiał opanować na
              perfekt materiał z biologii, chemii, fizyki i matematyki, zapewniam cię że nie
              potrzebował do tego tatusia pilnującego czy odrobił lekcje. Ot po prostu
              dojrzały, odpowiedzialny i inteligentny chłopak który wie czego chce
              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 02:52
                makurokurosek napisała:

                > nie koniecznie, do klasy chodził ze mną chłopak pochodzący ze wsi,
                sytuacja materialna bardzo kiepska. Chłopak za pierwszym podejściem
                >dostał się na medycynę,

                Medycyna w Polsce jest na bardzo niskim poziomie i glownie tam
                chlopaki wsiowe chodza.
                W USA zeby zaczac studia medyczne,to trzeba najpierw skonczyc inne 4-
                letnie studia a pozniej zdac egzamin MSAT
                www.msatschool.com/
                A jak sie juz zda MSAT,to mozna podania do szkol medycznych wysylac i
                spokojnie czekac,ktora zechce cie zaakceptowac.
                Zapewniam cie,nie ma wsiowych chlopakow na medycynie w USA.

                > Ot po prostu dojrzały, odpowiedzialny i inteligentny chłopak który
                >wie czego chce

                A w jakim wieku on byl taki odpowiedzialny? W wieku 20 lat?
                To syn moze jeszcze spokojnie 5 lat poczekac.
                • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 09:54
                  >
                  > A w jakim wieku on byl taki odpowiedzialny? W wieku 20 lat?
                  > To syn moze jeszcze spokojnie 5 lat poczekac

                  W wieku szesnastu lat, bo wtedy zdobył pierwszy indeks. Dla twojej informacji
                  aby zdobyć indeks trzeba zająć pierwsze miejsce w ogólnopolskiej olimpiadzie.
                  Twój syn niby z NYC a tylko jest w lepszej szkole od Kowalskiej bo już nie można
                  powiedzieć aby był najlepszy w szkole, nie mówiąc o tym by był najlepszy w
                  mieście czy stanach. Może przeprowadź się na wieś, jak widać wiejskie chłopaki
                  sa bystrzejsze od twojego
                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 17:45
                    makurokurosek napisała:

                    > W wieku szesnastu lat, bo wtedy zdobył pierwszy indeks.

                    Nie chcesz chyba mnie wmowic,ze ten wsiowy chlopak zaczal studia w
                    wieku 16 lat?

                    > Twój syn niby z NYC a tylko jest w lepszej szkole od Kowalskiej bo
                    już nie można powiedzieć aby był najlepszy w szkole, nie mówiąc o tym
                    >by był najlepszy w mieście czy stanach.

                    Konkurencja jest misiu wieksza w Stanach niz w Polsce i szkolnictwo
                    na duzo wyzszym poziomie.
                    Wsiowy chlopak to ino w Polsce moze sie wyrwac przed szereg,bo w
                    Stanach mu to nie grozi.
                    Gdyby byl taki dobry,to wszyscy w Stanach by go znali,ale pewno jest
                    jednym z tysiaca innych pracujacych bezimiennie w NASA.


                    • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 19:57
                      > Nie chcesz chyba mnie wmowic,ze ten wsiowy chlopak zaczal studia w
                      > wieku 16 lat?

                      a czemu nie?
                      Gdyby byl taki dobry,to wszyscy w Stanach by go znali,ale pewno jest
                      > jednym z tysiaca innych pracujacych bezimiennie w NASA.

                      widzisz Maksiu to tak jak ty- jeden z tysiecy bezimiennych imigrantow
                      na brooklinie. Z luboscia otaczajacy sie ludzmi ktorzy w jego pojeciu
                      sa od niego gorsi, bo lepsi jednak nie szukaja tego towarzystwa? za
                      wysokie progi dla wsiowego chlopaka? oj maksio kompleksio oj wylazi
                      bida kazdym porem skory.
                    • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 22:36
                      >
                      > Nie chcesz chyba mnie wmowic,ze ten wsiowy chlopak zaczal studia w
                      > wieku 16 lat?

                      Indeksy uzyskany w wyniku wygrania olimpiady ważny o ile się nie mylę dwa lata.
                      Chłopak o którym pisałam, rozpoczął studia w normalnym trybie, mimo iż w ciągu
                      trwania szkoły średniej wygrał trzy indeksy. O ile sie nie mylę twój syn nawet
                      nie ma co marzyć o stypendium, stąd pewnie twoja zawiść. Nie stać cię na czesne,
                      a syn zbyt przeciętny by otrzymać stypendium

                      "Konkurencja jest misiu wieksza w Stanach niz w Polsce i szkolnictwo
                      > na duzo wyzszym poziomie.'

                      rozumiem, ze szkoła twojego syna ma więcej uczniów niż cala Polska stąd twój syn
                      nie ma szans na wybicie się ponad przeciętność.

                      "Wsiowy chlopak to ino w Polsce moze sie wyrwac przed szereg,bo w
                      > Stanach mu to nie grozi."

                      ciekawe czemu stany tak uparcie szukają tych wsiowych chłopaków za granicą
                      swojego państwa, może już odgórnie zakładają że u nich to tylko same takie
                      szaraczki co to samodzielnie lekcji nie potrafią odrobić
                      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 01:30
                        makurokurosek napisała:

                        > Indeksy uzyskany w wyniku wygrania olimpiady ważny o ile się nie
                        >mylę dwa lata.

                        Sama widzisz jakie u was cyrki odchodza.
                        U nas trzeba napisac b.dobrze SAT zeby sie na studia dostac i zadne
                        olimpiady sie nie licza,bo moga swiadczyc o jednokierunkowosci.

                        > O ile sie nie mylę twój syn nawet
                        > nie ma co marzyć o stypendium,

                        Mylisz sie i to bardzo,bo stypendium sportowe ma juz niemal w
                        kieszeni mimo ze ma jeszcze 2,5 roku do skonczenia szkoly.
                        A o stypendia naukowe mozna sie ubiegac dopiero na dwoch ostatnich
                        latach szkoly.

                        > stąd pewnie twoja zawiść.

                        Ty pewno bys chciala by mna kierowalo to samo co toba.



                        • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 01:46
                          > Sama widzisz jakie u was cyrki odchodza.
                          > U nas trzeba napisac b.dobrze SAT zeby sie na studia dostac i zadne
                          > olimpiady sie nie licza,bo moga swiadczyc o jednokierunkowosci.
                          >

                          Nie uczono cię abyś nie wypowiadał się o czymś o czym nie masz pojęcia b zrobisz
                          z siebie idiotę. O tym, że twój syn, zresztą tak samo jak ty, nie ma
                          predyspozycji do startowania w olimpiadach to juz wszyscy wiemy, wiec skoro już
                          sie o nich wypowiadasz to przynajmniej zapoznaj sie z ich poziomem.

                          "Mylisz sie i to bardzo,bo stypendium sportowe ma juz niemal w
                          > kieszeni mimo ze ma jeszcze 2,5 roku do skonczenia szkoly."

                          Z powodu koszykówki, tenisa czy hokeja bo co roku w innej dyscyplinie według
                          ciebie jest jednym z lepszych. Ciekawe skoro jest taki perfekcyjny to czemu
                          nawet do klasy AP z wf-u nie może się załapać. Marzyć to nie grzech

                          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 06:04
                            makurokurosek napisała:


                            > > olimpiady sie nie licza,bo moga swiadczyc o jednokierunkowosci.
                            > >
                            > Nie uczono cię abyś nie wypowiadał się o czymś o czym nie masz
                            >pojęcia

                            Wszyscy wiedza,ze olimpiady sa z poszczegolnych przedmiotow,np z
                            fizyki,czyli z pozostalych przedmiotow moze byc niekumaty.
                            SAT natomiast jest 1-logicznego myslenia 2-matematyki, 3-
                            angielskiego.


                            >. O tym, że twój syn, zresztą tak samo jak ty, nie ma
                            > predyspozycji do startowania w olimpiadach to juz wszyscy wiemy,

                            Z dwoch przedmiotow jest w AP klasach i moglby z powodzeniem
                            startowac w olimpiadach.

                            > Z powodu koszykówki, tenisa czy hokeja bo co roku w innej
                            >dyscyplinie według ciebie jest jednym z lepszych.

                            Najlpeszy jest w ping-ponga,ale nie ma takiej sekcji w szkole.Nie ma
                            tez sekcji hokeja,wiec gra w tenisa.


                            > Ciekawe skoro jest taki perfekcyjny to czemu
                            > nawet do klasy AP z wf-u nie może się załapać.

                            Bo nie ma takich klas z W-F.
                            Jedyne co moze zrobic,to grac w turniejach miedzyszkolnych(co juz
                            robi) i startowac w turniejach USTA,na co na razie mu nie pozwalam,bo
                            to juz jest mlodociane zawodostwo,a on na to nie ma czasu.
                            Na turnieje USTA mozemy ewentualnie pojezdzic w czasie wakacji.
                            Turnieje mlodociane USTA wygladaja jak zawodostwo,co tydzien sa
                            turnieje w roznych miejscach i tzeba miec sporo czasu i energii by
                            brac w tym udzial.Tylko jeden chlopak z calej szkoly jezdzi na te
                            turnieje.
                            • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 11:08
                              > Wszyscy wiedza,ze olimpiady sa z poszczegolnych przedmiotow,np z
                              > fizyki,czyli z pozostalych przedmiotow moze byc niekumaty.
                              > SAT natomiast jest 1-logicznego myslenia 2-matematyki, 3-
                              > angielskiego.
                              >

                              Geniusz nie polega na byciu najlepszym ze wszystkiego, geniusz polega na byciu
                              najlepszym z jednej dzieciny, ale aby to zrozumieć trzeba trochę myśleć a nie
                              zamykać sie w szablon.

                              > Bo nie ma takich klas z W-F.

                              Ciekawe, bo wcześniej pisałeś coś innego.


                              "Turnieje mlodociane USTA wygladaja jak zawodostwo,co tydzien sa
                              > turnieje w roznych miejscach i tzeba miec sporo czasu i energii by
                              > brac w tym udzial"

                              I kasy której ty nie masz
                            • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 11:49
                              Moja córka jest w wieku Twojego syna i ma stypendium sportowe,
                              absolutnie nie za reprezentowanie szkoły, czy byciu najlepsza w
                              szkole, czy nawet w mieście. Żeby w Polsce dostać stypendium
                              sportowe trzeba mieć osiągnięcia na miarę kraju lub makroregionu,
                              czasem wystarczy województwo, ale stypendium wtedy mniejsze.
                              Czemu Twój syn nie ma czasu na starty w turniejach? Moje dzieci
                              jeżdżą, nawet co tydzień, w nauce im to nie przeszkadza.
                              Córka jest laureatką z historii, niemieckiego i chemii. Finalistką
                              z polskiego, matematyki , fizyki i geografii?
                              Czyli raczej wszechstronna?
                              A stypendium naukowego nie ma, bo mamy za wysoki dochód. Ale w
                              liceum nie ma już tej zależności, więc za rok dostanie.
                              • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 13:53
                                Moje dzieci tez jezdza co tydzien, a ta najstarsza co to teraz ma
                                problem ze studiami spedzala na zgrupowaniach ze 150 dni rocznie i
                                tez se dawala rade. A jej szkola jest w pierwszej 10 w kraju gdyz tak
                                kochasz rankingi to ci powiem. A SAT jest latwy smile ale nie zamierzam
                                ci powiedziec ile dostala punktow smile
                                • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 16:02
                                  SAT jest latwy dla zdolnych. Przypomnij jeszcze naszemu interlokutorowi z
                                  Bruklynu, że zdawala go w obcym dla siebie języku - trochę tak, jakby jego
                                  dzieci mialy go zdawać po polsku. Ciekawe, ile by dostaly wtedy z SATu i PSATu.
                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 29.12.09, 20:04
                                    hankam napisała:

                                    > SAT jest latwy dla zdolnych. Przypomnij jeszcze naszemu
                                    interlokutorowi z Bruklynu, że zdawala go w obcym dla siebie języku -
                                    trochę tak, jakby jego dzieci mialy go zdawać po polsku. Ciekawe, ile
                                    >by dostaly wtedy z SATu i PSATu.
                                    -----------
                                    Jezyk jest do SAT najmniej potrzebny,bo najwazniejsza sa:
                                    1-logiczne myslenie
                                    2-matematyka
                                    • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 29.12.09, 23:02
                                      trzeba jeszcze zrozumiec pytanie no niestety smile
                                    • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 11:18
                                      Jezykiem trzeba się poslugiwać na poziomie amerykańskiego nastolatka, który zna
                                      go od urodzenia. Zdawanie jakichkolwiek egzaminow w obcym języku bardzo podnosi
                                      poprzeczkę trudności, nie pomniejszaj, Maksiu, zaslug corki Wiecznej-Gosi.
                                      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 21:34
                                        hankam napisała:

                                        > Jezykiem trzeba się poslugiwać na poziomie amerykańskiego
                                        >nastolatka, który zna go od urodzenia.

                                        Samo przebywanie w USA nie daje swietnej znajomosci jezyka.
                                        Zdolne dzieciaki w podstawowce czy gimnazjum opanowywuja jezyk w
                                        ciagu 1 roku,ale znam takiego Polaka,ktory przez 3 lata chodzil na
                                        dodatkowy angielski w szkole i w dalszym ciagu oblewal angielski.

                                        > Zdawanie jakichkolwiek egzaminow w obcym języku bardzo podnosi
                                        > poprzeczkę trudności, nie pomniejszaj, Maksiu, zaslug corki
                                        >Wiecznej-Gosi.

                                        A jaki ona miala wynik,bo do tej pory nie wiem?
                                        • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 21:59
                                          kombinuj smile
                                          • maksimum Krzysiek Z. 30.12.09, 23:06
                                            wieczna-gosia napisała:

                                            > kombinuj smile

                                            Te chlopaki z ktorymi gram w kosza sa niezle zamulone,ale po 550 z
                                            kazdej czesci mieli.

                                            Krzysiek,to taki chlopak z Elku,a moze nawet nie z samego i on
                                            wlasnie mial po 550 i dostal sie na Brooklyn College,ale na drugim
                                            roku go zamulilo i go wyrzucili.
                                            Jak po polsku gadamy,to on ma strasznie wsiowy akcent,ale ma z 195cm
                                            wzrostu i w kosza ciezko go ograc.

                                            Tu jest troche inaczej niz w Polsce,gdzie jak przejdziesz przez
                                            pierwszy rok studiow,to juz jest z gorki.Tu kazdy nastepny rok jest
                                            trudniejszy,dlatego sporo ludzi odpada.


                                            • wieczna-gosia Re: Krzysiek Z. 30.12.09, 23:23
                                              kombinuj dalej juz ci w zasadzie napisalam smile
                                              • maksimum Re: Krzysiek Z. 30.12.09, 23:40
                                                wieczna-gosia napisała:

                                                > kombinuj dalej juz ci w zasadzie napisalam smile

                                                Gdzie,bo nic nie zauwazylem?
                                                • hankam Re: Krzysiek Z. 30.12.09, 23:46
                                                  Parę postów wyżej. Musisz się zabawić w detektywa. Bo na razie my się dobrze
                                                  bawimy twoim kosztem. Jesteś naszym ulubionym trollem.
                                                  • hankam A raczej parę postow niżej. n/t 30.12.09, 23:50
                                                  • maksimum Re: A raczej parę postow niżej. n/t 31.12.09, 01:50
                                                    Juz ide szukac!!!

                                                    I niech wreszcie PUNKTY napisze,jak nie ma sie czego wstydzic.
                                                  • maksimum Re: Krzysiek Z. 31.12.09, 01:48
                                                    "Przypuszczam ze biorac pod uwage jedynie punktacje SAT- no limits"

                                                    To nawet dosc dokladny wynik.
                                                    Jak myslisz,kto ci w to uwierzy?
                                                    hankam?????????
                                                  • hankam Re: Krzysiek Z. 31.12.09, 13:22
                                                    Wiesz, my też nie wierzymy, że zaliczyleś chociaż rok wyższych studiow.
                                                    Musialbyś to jakoś udowodnić ; )
                                                  • maksimum Re: Krzysiek Z. 31.12.09, 17:42
                                                    hankam napisała:

                                                    > Wiesz, my też nie wierzymy, że zaliczyleś chociaż rok wyższych
                                                    studiow.
                                                    > Musialbyś to jakoś udowodnić ; )

                                                    A ja czytajac twoje logicznie niespojne wypowiedzi domyslam sie,ze
                                                    skonczylas studia w Polsce.
                                                  • hankam Re: Krzysiek Z. 31.12.09, 17:55
                                                    Zawsze lepiej coś skończyć niż nie skończyć ; )
                                                  • maksimum Re: Krzysiek Z. 31.12.09, 05:46
                                                    hankam napisała:

                                                    > Parę postów wyżej. Musisz się zabawić w detektywa. Bo na razie my
                                                    >się dobrze bawimy twoim kosztem.

                                                    Co ja zrobie,ze Ty w ogole prostych faktow nie kojarzysz?
                                                    Critical reading sie klania.
                                                    Nawet nie zabieraj sie za pisanie SAT.
                                                    Najpierw wieczna napisala,ze nie wie gdzie cora pojedzie
                                                    studiowac,czy do Hiszpanii czy Australii itd.
                                                    A ostatnio napisala:
                                                    "Przypuszczam ze biorac pod uwage jedynie punktacje SAT- no limits"

                                                    ze SAT tak dobrze napisala,ze studiowac moze wszedzie.

                                                    A wnioski sa takie,ze ludzie ,ktorzy tak dobrze pisza SAT,ze
                                                    studiowac moga wszedzie,nie jezdza a tym bardziej nawet nie mysla o
                                                    takich zadupiach intelektualnych jak Hiszpania czy Australia.

                                                    Ty niby sie bawisz moim kosztem,a ja Ciebie czytam i wcale mnie do
                                                    smiechu nie jest.

                                                    Poza tym ludzie ktorzy pisza b.dobrze SAT sa na tyle inteligentni,ze
                                                    maja b.dobrze sprecyzowany kierunek studiow i miejsce gdzie chca
                                                    studiowac.

                                                    > Jesteś naszym ulubionym trollem.

                                                    Znaczy twoim i wszystkich tych,ktorzy nie umieja logicznie myslec.
                                                  • wieczna-gosia Re: Krzysiek Z. 31.12.09, 09:03
                                                    > studiowac moga wszedzie,nie jezdza a tym bardziej nawet nie mysla o
                                                    > takich zadupiach intelektualnych jak Hiszpania czy Australia.

                                                    jakies hard evidence masz na to? Bo ja zawsze myslalam ze jak ktos
                                                    SGH konczy to jakis tam poziom jednak trzyma a tu pacz pani
                                                    niekoniecznie smile

                                                    > Poza tym ludzie ktorzy pisza b.dobrze SAT sa na tyle
                                                    inteligentni,ze
                                                    > maja b.dobrze sprecyzowany kierunek studiow i miejsce gdzie chca
                                                    > studiowac.

                                                    oh really? Ludzie ktorzy sa inteligentni i dobrze pisza testy
                                                    studiowac moga wszystko i wszedzie- to z kolei wynika z moich
                                                    doswiadczen zyciowych no ale ja nie jestem imigrantem na bruklinie
                                                    zyjacym zyciem swoich dzieci smile

                                                    Maksiu no generalnie moge ci oczywiscie napisac ile konkretnie
                                                    dziecko dostalo z SATa ale po pierwsze nie chce Mackowi za wysoko
                                                    poprzeczki ustawic a po drugie dlaczego mialbys mi uwierzyc skoro juz
                                                    WIESZ ze moje najstarsze dziecko to nieudacznik, uczacy sie w
                                                    kiepskiej szkole, marzacy o tym by sie wyrwac z domu gdziekolwiek?
                                                    nie mam zadnego interesu by rozbijac ten spojny obraz.
                                                  • maksimum Re: Krzysiek Z.+ Adrian 31.12.09, 17:39
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > Maksiu no generalnie moge ci oczywiscie napisac ile konkretnie
                                                    > dziecko dostalo z SATa ale po pierwsze nie chce Mackowi za wysoko
                                                    > poprzeczki ustawic

                                                    Nie przejmuj sie Mackiem,bo ja juz go przycisnalem(znalazlem sposob
                                                    na przygotowanie go do SAT).
                                                    Czy ja robilem tragedie z tego,ze Kowalska napisala lepiej PSAT niz
                                                    moj syn?

                                                    > a po drugie dlaczego mialbys mi uwierzyc skoro juz
                                                    > WIESZ ze moje najstarsze dziecko to nieudacznik,

                                                    To czy jest nieudacznikiem,to okaze sie po studiach.

                                                    Spotlkalem w niedziele Adriana w sklepie.To jest syn Marka,z ktorym
                                                    za mlodu gralem w tenisa i jak ich latem spotkalem na kortach ,to
                                                    mnie zatkalo,ze Marek,ktory grywal przed laty lepiej ode mnie,nie
                                                    nauczyl zupelnie Adriana grac w tenisa.Marek w dalszym ciagu dobrze
                                                    uderza pilke z forehandu,ale niestety backhand mu siadl zupelnie i
                                                    calkowicie nie biega do pilek.
                                                    No wiec patrze na tego Adriana,ktory ma pol roku do skonczenia
                                                    studiow na Stony Brook U.

                                                    goseawolves.cstv.com/sports/m-tennis/ston-m-tennis-body.html
                                                    www.stonybrook.edu/
                                                    i jak kazda uczelnia maja sekcje tenisowa i gdyby moj syn tam wybral
                                                    sie na studia,to by oczywiscie w tej sekcji byl.
                                                    No wiec Adrian mowi,ze po 4 latach chce isc do pracy i zobaczyc jaka
                                                    prace znajdzie po computer science.
                                                    Zdziwilem sie,ze nie idzie na magisterskie,bo jego rodzice by bardzo
                                                    chcieli i domyslilem sie,ze nie jest takim orlem za jakiego go
                                                    bralem.
                                                    Tutaj nie przyjmuja wszystkich na magisterskie jak leci,musisz miec
                                                    najpierw dosc dobra srednia.
                                                    Adrian byl w slabiutkim gimnazjum,ale dostal sie do Brooklyn Tech
                                                    HS,tak jak moj syn,choc mial sporo mniej punktow.
                                                    Probowal sie dostac do NYU i Columbia ale go odrzucily i dostal sie
                                                    do Stony Brook.
                                                    No wiec zastanawiam sie,gdzie Maciek skonczy.

                                • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 29.12.09, 20:02
                                  wieczna-gosia napisała:

                                  > Moje dzieci tez jezdza co tydzien, a ta najstarsza co to teraz ma
                                  > problem ze studiami spedzala na zgrupowaniach ze 150 dni rocznie i
                                  > tez se dawala rade.

                                  Kowalska opuscila tylko 6 tyg w szkole i juz ja wyrzucili ze
                                  wszystkich AP klas i jest w calkiem sredniej szkole.
                                  Nie ma mowy zebys sobie w dobrej szkole w Stanach mogla pozwolic na
                                  takie opuszczanie zajec.
                                  Kowalska probuje nadrobic zaleglosci i jak na razie dostala 83% z
                                  testu z chemii,a przed gigantem miala 100 jak leci.
                                  Mamcia juz jej tutora szykuje,zeby przynajmniej 85% wyciagnela,bo nie
                                  bedzie nawet w honor klas.Ja jej tego tutora znalazlem,bo ona troche
                                  niekumata w tych sprawach jest.

                                  > A jej szkola jest w pierwszej 10 w kraju gdyz tak
                                  > kochasz rankingi to ci powiem. A SAT jest latwy smile ale nie
                                  >zamierzam ci powiedziec ile dostala punktow smile

                                  Bo SAT jest latwy,przynajmniej dla mnie,ale trzeba sie do niego
                                  przygotowac.

                                  Znajoma dostala 2150(z 3 czesci,gdzie max jest 2.400) i dostala sie
                                  do NYU,ale na Harvard jej nie przyjeli.

                                  PS.Przynajmniej napisz czy pisala SAT 3-czesciowy czy 4-czesciowy?
                                  Z kazdej czesci jest max 800 pkt. srednia amerykanska oscyluje w
                                  granicach 550 pkt. Z tym ze Amerykanie pisza SAT w wieku 17 lat.
                                  Jak twoja corka pisala SAT w wieku 19 lat,to powinna miec minimum
                                  650-700 z jednej czesci.
                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 29.12.09, 23:04
                                    w ogole 900 powinna dostac zebys nie mogl sie do niczego przyczepic smile
                                    • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 01:39
                                      wieczna-gosia napisała:

                                      > w ogole 900 powinna dostac zebys nie mogl sie do niczego przyczepic
                                      smile

                                      Jakie czepianie sie?
                                      Ze w USA pisze sie SAT w wieku 17 lat a w Polsce w wieku 19 lat to
                                      jest czepianie sie?
                                      A moze 2 ostatnie lata nie powinni do szkoly chodzic i miec taka sama
                                      wiedze jak 19 latki?
                                      • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 11:31
                                        Maturę w Polsce zdaje się w wieku 19 lat, corka Wiecznej maturę będzie dopiero
                                        zdawać, więc podejrzewam, że SAT zdawała mając lat 18. Poza w Polsce szkolę
                                        zaczyna się pożniej niż w USA, owszem jest kwestia szybko zmieniającej się
                                        dojrzalości w tym wieku, ale lata nauki też mają znaczenie. Przypominam o
                                        kwestii bariery językowej.
                                        Powinieneś pogratulować córce Gosi znakomitego wyniku, zamiast się tak rzucać ; )
                                        • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 12:33
                                          oj daj spokoj hanka- Maksiu wez mi znajdz rankingi uniwersytetow USA
                                          to ci powiem na jakie bedzie sie mogla dostac (aczkolwiek na
                                          wykorzystanie SATa sie jednak nie zanosi w najblizszym czasie).
                                          Przypuszczam ze biorac pod uwage jedynie punktacje SAT- no limits smile
                                          • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 18:19
                                            Jeśli masz dojrzale dziecko, ktore poradzi sobie ze stresem czy samotnością, to
                                            bym się nie wahała, na jej miejscu. Może moglaby dostać stypendium. Dziwie się,
                                            że nie sklada papierow na wszystkie najlepsze uniwerki, nawet dla sportu i
                                            sprawdzenia się.
                                            Mając taką szansę nie powinno się rezygnować.
                                            • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 22:00
                                              smile
                                              skladala smile
                                              aczkolwiek ostatnio koncepcja ju es ej przegrywa smile
                                            • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 23:37
                                              hankam napisała:

                                              > Może moglaby dostać stypendium.

                                              Na stypendium trzeba miec dobre wyniki.

                                              > Dziwie się, że nie sklada papierow na wszystkie najlepsze uniwerki,
                                              >nawet dla sportu i sprawdzenia się.

                                              Ja bym radzil jednak uniwersytety brytyjskie,bo sa w miare tanie i
                                              blisko domu.
                                              > Mając taką szansę nie powinno się rezygnować.
                                              • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 23:44
                                                Maks chba zdajesz sobie sprawe ze na twojej radzie jakos malo mi
                                                zalezy.
                                                • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 31.12.09, 01:42
                                                  wieczna-gosia napisała:

                                                  > Maks chba zdajesz sobie sprawe ze na twojej radzie jakos malo mi
                                                  > zalezy.

                                                  To tak samo jak z kupowaniem chleba.
                                                  Wiadomo,ze jest w domu potrzebny,ale czy sie zeschnie to juz nikogo
                                                  nie obchodzi.
                                          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 22:58
                                            wieczna-gosia napisała:

                                            > oj daj spokoj hanka- Maksiu wez mi znajdz rankingi uniwersytetow
                                            >USA to ci powiem na jakie bedzie sie mogla dostac

                                            www.webometrics.info/top6000.asp
                                            Na te najlepsze trzeba miec po 750 pkt na 800 mozliwych ze wszystkich
                                            3-ech sekcji SAT.
                                            Na NYU wystarczy po 720 pkt a na Brooklyn College wystarczy po 560
                                            pkt.
                                            Brooklyn College bym odradzal,bo najlepsze polskie uniwerki sa
                                            lepsze.

                                            Bez SAT przyjmuja takie uniwerki:

                                            www.fairtest.org/university/optional
                                            Te wszystkie kumate potomki Walesy koncza lub nie koncza jakies
                                            politologie(na ktorych kazdy mowi co chce i .... kazdy ma racje) w
                                            USA.
                                            www.wprost.pl/ar/?O=37223&pg=1
                                            Te ciemniaki chodza na takie uniwersytety,gdzie nie potrzeba zdawac
                                            SAT.A Jarek tylko chwali sie ze ukonczyl studia,choc ich nie
                                            ukonczyl.

                                            en.wikipedia.org/wiki/College_of_the_Holy_Cross
                                            To jest ten Walesowy college.
                                            "One reason for this large increase in applications was a decision by
                                            Holy Cross to no longer require applicants to submit any standardized
                                            test score."

                                            www.holycross.edu/admissions/
                                            > (aczkolwiek na
                                            > wykorzystanie SATa sie jednak nie zanosi w najblizszym czasie).
                                            > Przypuszczam ze biorac pod uwage jedynie punktacje SAT- no limits
                                            smile

                                            Moze pojdzie sladami wielkiego syna wielkiego Walesy,na politologie
                                            do Holy Croos ?

                                            Tam nawet jej nie naucza jak sie kartofle obiera.
                                        • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 23:30
                                          hankam napisała:

                                          > Powinieneś pogratulować córce Gosi znakomitego wyniku, zamiast się
                                          >tak rzucać ; )

                                          Juz gratuluje.

                                          PS.A jaki to wynik?
                                          • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 23:38
                                            Przypuszczam ze biorac pod uwage jedynie punktacje SAT- no limits

                                            jak tam Maksiu kombinujesz czy retarded bloomer jednak?
                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 23:26
                                    jak sie trenuje na serio to sie opuszcza przypuszczam ze NAWET
                                    amerykanskie szkoly jednak z tym sobie radza. U moich dzieci jest tak
                                    ze jesli dziecko zbytnio opuszcza sie w nauce to ani szkola spokojnie
                                    nie znosi nieobecnosci ani trener nie zgadza sie na treningi i
                                    zawodnik jest zawieszony.
                                    • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 30.12.09, 23:42
                                      wieczna-gosia napisała:

                                      > jak sie trenuje na serio to sie opuszcza przypuszczam ze NAWET
                                      > amerykanskie szkoly jednak z tym sobie radza.

                                      Radza sobie tak,ze jak zawalisz jeden przedmiot,to juz nie mozesz
                                      trenowac.


                                      • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 31.12.09, 00:09
                                        zawalisz czyli nie zaliczysz? no to tak jak w Polsce smile powiem ci
                                        naet ze zawodnik jest zawieszany jesli przestanie osiagac poziom w
                                        nauce ktory odpowiada jego trenerowi oraz rodzicom smile nikt nie czeka
                                        na zawalanie. No ja wiem boli boli ale moje trenujace dzieci nie
                                        zawaily jeszcze nic w zyciu wiec nadal bede pozwalala im opuszczac smile
                                        • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 31.12.09, 01:52
                                          wieczna-gosia napisała:

                                          > moje trenujace dzieci nie
                                          > zawaily jeszcze nic w zyciu wiec nadal bede pozwalala im opuszczac smile

                                          Przy takim poziomie nauczaniam,sie nie dziwie.
                                          • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 31.12.09, 08:57
                                            a co jak ci numerkiem napisze to mi uwierzysz smile Maksiu no jasne ze
                                            jesli ktos z Polski pisze ze SAT byl latwy to klamie, ze jak twierdzi
                                            ze w szkole nie zawala mimo treningow to klamie itd. Rozumiem cie
                                            stary smile
                                            • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 31.12.09, 10:20
                                              No moje dzieci mimo treningów i zgrupowań nie zawalaja szkoły,
                                              córka ma na dodatek najlepsze wyniki w szkole, syn najlepsze w
                                              klasie. Biorąc pod uwagę wynikim olimpiad, które, zapewniam, do
                                              łatwych nie należą, córka jest jedną z najlepszych w okręgu, a
                                              dodając do tego sukcesy sportowe - chyba najlepszą, bo żaden z
                                              laureatów nie ma jednocześnie osiągnięć (poważnych) w sporcie.
                                              Mimo nieobecności, zgrupowań, codziennych treningów ma jeszcze czas
                                              na rozwijanie talentów plastycznych i literackich.
                                              A co do obniżenia poziomu - oczywiście, że jest tak, że uczeń
                                              zagrożony ma zakaz trenowania.
                                              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 31.12.09, 17:50
                                                azile.oli napisała:

                                                > No moje dzieci mimo treningów i zgrupowań nie zawalaja szkoły,
                                                > córka ma na dodatek najlepsze wyniki w szkole, syn najlepsze w
                                                > klasie.

                                                Domyslam sie,ze twoje dzieci to typowe early bloomers i problemy
                                                jesli beda,to zaczna sie na 2-gim roku studiow.

                                                > Biorąc pod uwagę wynikim olimpiad, które, zapewniam, do
                                                > łatwych nie należą, córka jest jedną z najlepszych w okręgu, a
                                                > dodając do tego sukcesy sportowe - chyba najlepszą, bo żaden z
                                                > laureatów nie ma jednocześnie osiągnięć (poważnych) w sporcie.
                                                > Mimo nieobecności, zgrupowań, codziennych treningów ma jeszcze
                                                >czas na rozwijanie talentów plastycznych i literackich.

                                                Ciekawe jak sie sprawdza,jak przyjdzie czas sie zakochac?
                                                • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 01.01.10, 13:09
                                                  Jakoś się nie martwię, co będzie, gdy córka się zakocha. Nie sądzę,
                                                  aby miało jej to przeszkodzić w nauce czy sporcie; mnie nie
                                                  przeszkadzało, choć stałego chłopaka miałam od 16-go roku życia.
                                                • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 01.01.10, 13:17
                                                  NIe wiem, czy moje dzieci to typowe early bloomers. Córka co prawda
                                                  zawsze była nad wiek rozwinięta intelektualnie, emocjonalnie i
                                                  fizycznie, ale syn jest moim zdaniem jeszcze dość dziecinny, a
                                                  wyniki osiąga zbliżone do siostry. A co do jego rozwoju fizycznego -
                                                  to jeszcze ciekawiej - niedawno skończył 14 lat, ma 185 cm wzrostu,
                                                  ale tak naprawdę zawsze był wysoki , a teraz zaczął dopiero
                                                  intensywnie rosnąć, bo wszedł w okres dojrzewania. Nie wszystko jest
                                                  takie proste.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 01.01.10, 20:52
                                                    azile.oli napisała:

                                                    > NIe wiem, czy moje dzieci to typowe early bloomers. Córka co
                                                    prawda
                                                    > zawsze była nad wiek rozwinięta intelektualnie, emocjonalnie i
                                                    > fizycznie, ale syn jest moim zdaniem jeszcze dość dziecinny, a
                                                    > wyniki osiąga zbliżone do siostry. A co do jego rozwoju fizycznego
                                                    -
                                                    > to jeszcze ciekawiej - niedawno skończył 14 lat, ma 185 cm wzrostu,
                                                    > ale tak naprawdę zawsze był wysoki , a teraz zaczął dopiero
                                                    > intensywnie rosnąć, bo wszedł w okres dojrzewania. Nie wszystko
                                                    >jest takie proste.

                                                    Twoj syn jest typowym early bloomer.
                                                    Moj syn w wieku 15 lat mial 167cm i za 2 lata moze miec 185cm bo
                                                    ostatnio zaczal szybko rosnac.
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 01.01.10, 20:59
                                                    azile. oli- po prostu BEDZIESZ miala klopoty gdzis Maks to widzi-
                                                    rozumiesz? Musisz iec klopoty gdyz inaczej Maksiowi swiat sie
                                                    rozsypie.

                                                    Ty lepiej Maks uwazaj zeby "dpbrze sie zapowiada" nie pozostalo
                                                    jedynym osiagnieciem twojego syna smile
                                            • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 31.12.09, 17:00
                                              wieczna-gosia napisała:

                                              > a co jak ci numerkiem napisze to mi uwierzysz smile Maksiu no jasne ze
                                              > jesli ktos z Polski pisze ze SAT byl latwy to klamie,

                                              A gdzie ja napisalem,ze klamie?
                                              Zrozumialem,ze "no limits" znaczy ponad 2.250 pkt(na 2.400 mozliwych)
                                              i sie zdziwilem,ze taka osoba nie wie gdzie chce studiowac i mysli o
                                              Hiszpanii czy Australii.
                                              Te najnowsze testy skladaja sie z 4-ch czesci i w nich limitem jest
                                              3.200 pkt.
                                              No wiec jesli dostala 2,250 na 3,200 mozliwych,to wielka kupa.

                                              > ze jak twierdzi ze w szkole nie zawala mimo treningow to klamie
                                              >itd. Rozumiem cie stary smile

                                              Chyba napisalem,ze to zalezy od poziomu nauczania,bo taka zdolna
                                              Kowalska malo nie wyleciala ze szkoly,jak opuscila 6 tyg.
                                              W kazdym razie,gdyby uprawiala sport w szkole,to juz by nie mogla.
                                              • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 31.12.09, 17:09
                                                no przeciez pisze skoro
                                                Polka
                                                uprawia sport
                                                radzi sobie w szkole
                                                znaczy- szkola kiepska


                                                no bo jak inaczej to mozliwe smile

                                                > i sie zdziwilem,ze taka osoba nie wie gdzie chce studiowac i mysli o
                                                > Hiszpanii czy Australii.

                                                no a jednak smile

                                                poza tym misiu chcialam sprostowac- moja corka skonczyla wlasnie 18 SAT pisala w
                                                zeszlym roku- jako 17 latka smile
                                                • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 31.12.09, 17:47
                                                  wieczna-gosia napisała:

                                                  > poza tym misiu chcialam sprostowac- moja corka skonczyla wlasnie 18
                                                  >SAT pisala w zeszlym roku- jako 17 latka smile

                                                  Moj syn bedzie zaczynal studia w wieku 17.
                                                  • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 31.12.09, 17:57
                                                    To jak zdąży napisać SAT w wieku lat siedemnastu, tak jak pisaleś?
                                                    Coś z logiką nie tak, po tej niedokończonej polskiej zapyzialej uczelni?
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 01.01.10, 20:42
                                                    hankam napisała:

                                                    > To jak zdąży napisać SAT w wieku lat siedemnastu, tak jak pisaleś?
                                                    > Coś z logiką nie tak, po tej niedokończonej polskiej zapyzialej
                                                    >uczelni?

                                                    Syn urodzil sie w drugiej polowie wrzesnia,a studia zaczynaja sie od
                                                    poczatku wrzesnia,wiec bedzie zaczynal studia majac jeszcze 17 lat.
                                                    Pierwsze SAT bedzie pisal pare dni po 17 urodzinach.
                                                  • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 01.01.10, 22:52
                                                    Nie rozśmieszaj mnie.
                                                    Naprawdę argumenty masz w stylu chłopcow z miasta.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 02.01.10, 19:08
                                                    > Naprawdę argumenty masz w stylu chłopcow z miasta.

                                                    Bo Ozarow to miasto.
                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 02.01.10, 16:17
                                                    >
                                                    > Syn urodzil sie w drugiej polowie wrzesnia,a studia zaczynaja sie od
                                                    > poczatku wrzesnia,wiec bedzie zaczynal studia majac jeszcze 17 lat.
                                                    > Pierwsze SAT bedzie pisal pare dni po 17 urodzinach.


                                                    Skoro córka wiecznej zdawała SAT w wieku 17 lat, a twój syn będzie go zdawał w
                                                    wieku 18 lat, powinien wiec zdobyć o co najmniej 50-100 punktów z każdej częsci
                                                    więcej. No cóż czyli jak nic powinien go zdać na maksa.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 02.01.10, 19:07
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > > Syn urodzil sie w drugiej polowie wrzesnia,a studia zaczynaja sie
                                                    od poczatku wrzesnia,wiec bedzie zaczynal studia majac jeszcze 17
                                                    lat.
                                                    > > Pierwsze SAT bedzie pisal pare dni po 17 urodzinach.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Skoro córka wiecznej zdawała SAT w wieku 17 lat,

                                                    Dokladnie nie wiem.Moze to bylo 17 lat i 8 miesiecy?

                                                    > a twój syn będzie go zdawał w wieku 18 lat,

                                                    Moj syn bedzie pisal SAT w wieku 17 lat i 14 dni.

                                                    > powinien wiec zdobyć o co najmniej 50-100 punktów z każdej częsci
                                                    > więcej. No cóż czyli jak nic powinien go zdać na maksa.

                                                    Z tym nie bedzie problemu.
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 02.01.10, 19:19
                                                    > Z tym nie bedzie problemu.

                                                    myslisz ze late bloomer bedzie wtedy dosc late?
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 02.01.10, 21:03
                                                    On sie do pierwszego PSAT nie przygotowywal,a ostatnio znalazlem mu
                                                    dobra strone internetowa,to mysle,ze sie podciagnie.
                                                    Poza tym,on SAT bedzie mial dopiero za 2 lata.Na pewno nie bedzie
                                                    dojrzaly jak twoja corka,ale wiadomosci bedzie mial.
                                                    SAT mozna pisac wiecej niz raz.Ja bede go naklanial do pisania 2-3
                                                    razy.
                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 01.01.10, 12:02
                                                    "> Moj syn bedzie zaczynal studia w wieku 17.'

                                                    Bardzo ciekawe. Twój syn w obecnej chwili rocznikowo szesnastolatek ( dokładnie
                                                    15 lat i 4 miesiące ) aby mógł rozpocząć studia w wieku 17 lat musiałby za rok
                                                    skończyć szkołę. Jak to się więc ma do twojej wcześniejszej wypowiedzi. Cóż mało
                                                    prawdopodobne aby SGH wypuszczało ludzi którzy nie potrafią prostego dodawania

                                                    > O ile sie nie mylę twój syn nawet
                                                    > nie ma co marzyć o stypendium,

                                                    Mylisz sie i to bardzo,bo stypendium sportowe ma juz niemal w
                                                    kieszeni mimo ze ma jeszcze 2,5 roku do skonczenia szkoly.
                                                    A o stypendia naukowe mozna sie ubiegac dopiero na dwoch ostatnich
                                                    latach szkoly.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 01.01.10, 20:47
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > "> Moj syn bedzie zaczynal studia w wieku 17.'
                                                    >
                                                    > Bardzo ciekawe. Twój syn w obecnej chwili rocznikowo szesnastolatek
                                                    ( dokładnie 15 lat i 4 miesiące ) aby mógł rozpocząć studia w wieku
                                                    17 lat musiałby za rok skończyć szkołę. Jak to się więc ma do twojej
                                                    wcześniejszej wypowiedzi. Cóż mało prawdopodobne aby SGH wypuszczało
                                                    >ludzi którzy nie potrafią prostego dodawania

                                                    Bedzie zaczynal studia majac 17 lat i 11 miesiecy,czyli przed 18
                                                    urodzinami.

                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 01.01.10, 16:42
                                                    > Moj syn bedzie zaczynal studia w wieku 17.

                                                    no i co z tego? Przed chwila jechales na to ze powinna napisac SAT
                                                    duuzo leiej od niego gdyz pisala go o 2 lata tarsza niz Amerykanie-
                                                    uswiadomilam ci ze nie. Nie zaczyna studiow jako 17 latka gdyz w
                                                    Polsce tak sie nie zaczyna studiow- chociaz kiedy czlowiek jest
                                                    laureatem olimpiady moze chodzil na wyklady jako wolny sluchacz i po
                                                    maturze miec te przedmioty wpisane do indeksu i wyladowac od razu na
                                                    drugim roku- to zalezy od indywidualnej decyzji dziekana.

                                                    moje dzieci nigdy nie byly naj w szkole chociaz raczej kreca sie w
                                                    okolicach czolowki za to najstarsza rewelacyjnie zdaje egzaminy.
                                                    Mialam podobnie do niej w szkole sredniak a jak przychodzil egzamin-
                                                    maks.

                                                    ale przypadkowo napisales zdanie prawdziwe hura jedno na picset
                                                    posteczkow- ze wszystko okaze sie po studiach. Tym bardziej nie wiem
                                                    czemu sie tak przejmujesz wynikami dwojki fajnych dzieciakow jakie
                                                    posiadasz i po co dokrecasz im srube do tego stopnia.

                                                    Adrian, Krzysiek- ciagle ten sam schemat opisujesz nam znajomych
                                                    ktorzy wg ciebie postapili glupiej. Madrzej od ciebie postapil Gates
                                                    no ale on byl Amerykaninem z bogatej rodziny .. a jak tam dzieci
                                                    Gatesa, powielaja sukcesy tatusia?
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 01.01.10, 21:09
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > moje dzieci nigdy nie byly naj w szkole chociaz raczej kreca sie w
                                                    > okolicach czolowki za to najstarsza rewelacyjnie zdaje egzaminy.

                                                    Bo jest dojrzala.
                                                    SAT nie jest trudne,ale jest meczace dla osoby niedojrzalej.
                                                    Pytania dosc proste sa dobrze zmieszane z tymi trudnymi i
                                                    niedoswiadczeni popelniaja sporo bledow.

                                                    > Mialam podobnie do niej w szkole sredniak a jak przychodzil
                                                    >egzamin- maks.
                                                    >
                                                    > ale przypadkowo napisales zdanie prawdziwe hura jedno na picset
                                                    > posteczkow- ze wszystko okaze sie po studiach.

                                                    Oczywiscie ,ze tak.Teraz wkuwaja teorie a o tym czy sa praktyczni
                                                    przekonamy sie po studiach.


                                                    > Tym bardziej nie wiem czemu sie tak przejmujesz wynikami dwojki
                                                    >fajnych dzieciakow jakie posiadasz i po co dokrecasz im srube do
                                                    >tego stopnia.

                                                    Bo roznica w jakosc szkol jest dosc duza.
                                                    Gdyby syn nie dostal sie do Brooklyn Tech HS a poszedl do Midwood HS
                                                    jak Kowalska,to mialby przechlapane.
                                                    Kowalska poszla na 6 tyg gigant,tak jak jej kolezanka Megan a w
                                                    Brooklyn Tech takich rzeczy nie ma.
                                                    Inne dzieci-inne problemy.Po to egzaminy oparte o logiczne
                                                    myslenie,by ich dobrze posegregowac.
                                                    Brat Megan,ktory zdal do Stuyvesant HS nie chce miec z siostra nic do
                                                    czynienia,mimo ze sa z trojaczkow.

                                                    > Adrian, Krzysiek- ciagle ten sam schemat opisujesz nam znajomych
                                                    > ktorzy wg ciebie postapili glupiej.

                                                    Nie tyle glupiej,co zrobili co mogli i wiecej nie mogli.



                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 01.01.10, 21:13
                                                    uroczo sobie moje posty kroisz no uroczo smile
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.SAT 01.01.10, 22:23
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > uroczo sobie moje posty kroisz no uroczo smile

                                                    Najtrudniejsze problemy pomijam?

                                                    Roznica miedzy szkolami w Warszawie a NYC jest taka,ze w Warszawie
                                                    jest 5-10 szkol na podobnym poziomie,a roznia sie troche programami.

                                                    Na Brooklynie jest jedna najlepsza szkola,gdzie wszyscy ambitni chca
                                                    byc,a druga po niej jest rzeczywiscie dosc daleko za pierwsza.
                                                    A trzecia w rankingu(szkola Kowalskiej) juz jest wrecz taka sobie.
                                                    Tu szkoly sa duzo wieksze i w takiej Brooklyn Tech jest prawie 4.600
                                                    uczniow,czyli na pierwszy rok przyjmuja jakies 1.200.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_Technical_High_School
                                                    Z prawej strony masz "enrollment" 4.591.

                                                    A reszta,ktora sie tam nie zmiesci idzie do lokalnych,czyli nastepuje
                                                    rozproszenie tego pozostalego talentu,ktory nie zalapal sie do
                                                    najlepszej szkoly i stad tak duza roznica miedzy pierwsza i druga w
                                                    rankingu szkola.

                              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 19:29
                                azile.oli napisała:

                                > Moja córka jest w wieku Twojego syna i ma stypendium sportowe,
                                > absolutnie nie za reprezentowanie szkoły, czy byciu najlepsza w
                                > szkole, czy nawet w mieście. Żeby w Polsce dostać stypendium
                                > sportowe trzeba mieć osiągnięcia na miarę kraju lub makroregionu,
                                > czasem wystarczy województwo, ale stypendium wtedy mniejsze.

                                Mowimy o czym innym.Ja mowie o stypendium uczelnianym,a Ty mowisz o
                                stypendium od polskich wladz sportowych.
                                Jesli syn dostanie sie np na Harvard czy NYU i zalapie na druzyne
                                tenisowa na uczelni,to bedzie za darmo studiowal.
                                Zazwyczaj tak jest,ze 2-3 najlepszych w szkole zalapuje sie na
                                druzyne uczelniana.

                                > Czemu Twój syn nie ma czasu na starty w turniejach? Moje dzieci
                                > jeżdżą, nawet co tydzień, w nauce im to nie przeszkadza.

                                Bo tutaj turnieje miedzyszkolne odbywaja sie po lekcjach i turnieje
                                USTA tez odbywaja sie po lekcjach.Czesto jest tak,ze w tym samym
                                czasie,a przy okazji trzeba sie po szkole jeszcze pouczyc.
                                Wymaga to rowniez jezdzenia na wlasna reke i za wlasne pieniadze.
                                Poza tym tenis od rzutu oszczepem rozni sie tym,ze jak nawet pojade z
                                nim na turniej 1-2 godziny jazdy samochodem w jedna strone,a on
                                przegra swoj pierwszy mecz,to wracamy do domu nastepna 1-2 godz
                                samochodem.On nie ma szans dojezdzac na turnieje tenisowe srodkami
                                komunikacji publicznej.
                                W rzucie oszczepem poza rozgrzewka ma np 6 rzutow i ktorys by mu
                                wyszedl,a w tenisie jest to loteria.
                                Domyslam sie,ze jak twoja corka jedzie na zawody,to zwracaja jej
                                kosztu podrozy,dostaje jakies pieniadze na wyzywienie itd.
                                W tenisie nie tylko wszystko jest z wlasnej kieszeni,ale jeszcze
                                trzeba zaplacic 50 doll. wpisowe za udzial w kazdym turnieju.
                                Jeden chlopak z syna druzyny szkolnej jezdzi po tych turniejach USTA
                                i jego matka powiedziala mnie,ze za te wydatki na tenis syna by juz
                                ze 2 domy kupila.Ale on jest rzeczywiscie b.dobry i szykuje sie na
                                zawodostwo.
                                Ten Mikolaj Borak:
                                www.tennisinformation.com/rank/6/0/3/3/7/record.asp?id=694853
                                jest duzo wyzszy i silniejszy od syna i gra od 4 roku zycia.
                                Mysle ze za 2 lata syn bedzie gral tak jak on.

                                tennislink.usta.com/tournaments/draws/PlayerTournamentHistory.aspx?MID=1180180186184186177178177177179

                                Mikolaj Borak ma 180cm i wazy 68 kg:

                                profiles.berecruited.com/athletes/572850
                                Syn ma dopiero 169 cm i wazy ok 50 kg to nie ma sily zeby z Mikolajem
                                mogl teraz konkurowac.
                                Gdyby razem jezdzili na turnieje,to by przegrywal w pierwszych
                                meczach i wracal do domu,a ja na to nie mam czasu.
                                > Córka jest laureatką z historii, niemieckiego i chemii. Finalistką
                                > z polskiego, matematyki , fizyki i geografii?
                                > Czyli raczej wszechstronna?
                                > A stypendium naukowego nie ma, bo mamy za wysoki dochód. Ale w
                                > liceum nie ma już tej zależności, więc za rok dostanie.

                                Stypendium naukowe jest uzaleznione od stopni i powinna go miec.
                                • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 19:49
                                  > Bo tutaj turnieje miedzyszkolne odbywaja sie po lekcjach i turnieje
                                  > USTA tez odbywaja sie po lekcjach.Czesto jest tak,ze w tym samym
                                  > czasie,a przy okazji trzeba sie po szkole jeszcze pouczyc.
                                  > Wymaga to rowniez jezdzenia na wlasna reke i za wlasne pieniadze.

                                  Czyli tak jak pisałam, po prostu nie stać cie na to by syn jeździł na turnieje
                                  tak samo zresztą jak na studia czy kieszonkowe dla dzieci
                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 21:31
                                    makurokurosek napisała:

                                    > Czyli tak jak pisałam, po prostu nie stać cie na to by syn jeździł na
                                    >turnieje tak samo zresztą jak na studia czy kieszonkowe dla dzieci

                                    Na turnieje miedzyszkolne go woze,ale na USTA jeszcze nie.
                                    • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 22:30
                                      > Na turnieje miedzyszkolne go woze,ale na USTA jeszcze nie.

                                      Cóż, gdyby był dobry to bez problemu znalazłby sponsora no ale jeżeli ktoś we
                                      wszystkim jest late bloomers, a kasiorki brak to cóz może tylko marzyć i z
                                      tatusiem lekcje odrabiać bo do samodzielnego odrabiania jeszcze nie dorósł
                                      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.12.09, 04:42
                                        > Cóż, gdyby był dobry to bez problemu znalazłby sponsora

                                        Na to sie dlugo nie zanosi.Zeby miec sponsora trzeba byc najpierw
                                        wysoko notowanym w skali kraju,a zeby do tego dojsc to trzeba sporo
                                        pieniedzy z wlasnej kieszeni wydac.

                                        Mysle ze za rok juz bedzie warto zabierac go na turnieje USTA,bo
                                        corka zaczela sie uczyc grac w tenisa i robi spore postepy,wiec bede
                                        jedno i drugie na turnieje zabieral.



                                        > no ale jeżeli ktoś we wszystkim jest late bloomers, a kasiorki brak

                                        Cos mnie sie zdaje,ze ty bys sie chciala do tej kasiorki podlaczyc.



                                        • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.12.09, 10:58
                                          > > no ale jeżeli ktoś we wszystkim jest late bloomers, a kasiorki brak
                                          >
                                          > Cos mnie sie zdaje,ze ty bys sie chciala do tej kasiorki podlaczyc.
                                          >

                                          Najpierw trzeba by było cos mieć, a ty nawet nie masz na kieszonkowe dla
                                          dzieciaków, coż zwyczajnie jesteś całkowicie goły

                                • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.12.09, 10:24
                                  U nas też turnieje odbywaja się po lekcjach, a w zasadzie
                                  najczęściej w soboty i niedziele. Gdy młoda trenowała judo bardzo
                                  często jeździłam z nią za własne pieniądze i to po całej Polsce, a
                                  nawet Europie. Mogła jechać z klubem, ale wolałam z nia być.
                                  Zresztą, dzieciaki za przrejazd też płaciły, podobnie za startowe.
                                  Za darmo i ze zwrotem kosztów były tylko turnieje rangi
                                  mistrzowskiej.
                                  W judo też tak jest, że przegrywa się pierwszą walkę i się odpada,
                                  młodej się to na szczęście nigdy nie zdarzyło.
                                  Jeśli chodzi o zawody lekkoatletyczne, to faktycznie dzieciaki
                                  jeżdżą z klubem i nie płacą.Żeby jednak jechać na znaczśące zawody
                                  trzeba zrobić tzw minimum i nie ma bata, żeby jechał średni lub
                                  słaby. A z tych dobrych do finału wchodzi 8 zawodników, pozostali
                                  często jadą w drugi koniec Polski , żeby oddać 3 rzuty. Nie jest to
                                  obciążające finansowo, ale czasowo - owszem. Młodych nie ma w domu
                                  po 3 dni (pomijam zgrupowania 5 razy w roku).
                                  Owszem, zgrupowania mnie nic nie kosztują finansowo, ale dzieciaki
                                  albo nie chodzą wtedy do szkoły, albo nie mają ''luzów'' w ferie,
                                  wakacje, święta.
                                  Fakt, że teraz nie płacę za nic, itd. Młodzi dostają stroje
                                  sportowe, dresy, buty itd. Ale muszą mieć osiągnięcioa. Przeciętny
                                  zawodnik nie pojedzie na zgrupowanie i nie dostanie nawet marnego
                                  dresu.
                                  Kiedy córka trenowała judo sama kupowałam jej sprzęt, wyposażyłam
                                  siłownię, musiałam kupić 3 judogi na rok (każda ok.800zł).
                                  Buty młodego do zapasłów to 400zł. I też jeździłam na zawody,
                                  płacąc za hotele w kraju i za granicą.
                                  Co do stypendium to jest naturalne, że nie dostaje uczelnianego, bo
                                  jeszcze nie studiuje.
                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.12.09, 23:27
                                    azile.oli napisała:

                                    > Żeby jednak jechać na znaczśące zawody
                                    > trzeba zrobić tzw minimum i nie ma bata, żeby jechał średni lub
                                    > słaby.

                                    Ja wlasnie nie chce go brac na turnieje USTA,bo tam sa wszyscy
                                    conajmniej 10cm wyzszi i 10-20kg ciezsi od niego.Poczekam spokojnie
                                    jeszcze z rok az zmeznieje.Zreszta zobacze jak w najblizsza wiosne
                                    bedzie sie spisywal i czy bedzie chcial jezdzic.

                                    > Młodych nie ma w domu
                                    > po 3 dni (pomijam zgrupowania 5 razy w roku).

                                    Gdyby tyle opuszczal szkole,nie ma mowy,zeby sobie dawal dobrze rade
                                    z SAT i innymi egzaminami.Kowalska opuscila 6 tyg z roku szkolnego i
                                    ledwo zipie w sredniej szkolce,gdzie byla najlepsza.

                                    > Owszem, zgrupowania mnie nic nie kosztują finansowo,

                                    Dobra rakieta kosztuje okolo 200 doll i co pol roku trzeba zmieniac.
                                    Kazdy musi miec po kilka rakiet(5-7) i naciagi trzeba zmieniac gdzies
                                    co dwa tyg a naciag kosztuje ok 30 doll.
                                    Oczywiscie ja ich na korty zawsze woze a to sporo czasu zajmuje i tam
                                    z nimi gram.
                                    Taka wyprawa zajmuje przecietnie 4 godziny,bo choc gramy najczesciej
                                    po 2 godziny,to jeszcze zabieram,nie tak po drodze sparing partnera
                                    dla syna i odwoze go po grze.
                                    A jak jeszcze bys musiala trenera oplacic,co w tenisie jest
                                    normalka,to kosztuje on ok 60 doll za godz.
                                    Zeby sie nauczyc grac,to trzeba trenowac 2-3 razy w tyg po 2 godz.
                                    I jak masz dwoje dzieci,ktore chca grac,to sobie policz.

                                    Ja sie nie dziwie matce Mikolaja Boraka,ze ona :"ze 2 domy by kupila
                                    za nauke tenisa 2 synow".
                                    Ja gralem w tenisa zanim sie dzieci urodzily,ponad 20 lat temu.
                                    Mialem spora przerwe(z 15 lat) i znowu zaczalem grac,tym razem z
                                    wlasnymi dziecmi.
                                    Bardzo mnie zdziwil Marek z ktorym za mlodu gralem w tenisa,ze nie
                                    nauczyl swojego syna grac i wyrosl taki dragal,ktory niedlugo bedzie
                                    konczyl studia i ani w tenisa nie gra,ani w kosza ani w szachy.
                • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 10:04
                  > Zapewniam cie,nie ma wsiowych chlopakow na medycynie w USA.

                  Glownie ze względu na koszt i czas trwania tych studiow (lącznie z czterema
                  latami przygotowania w collegu).

                  Co do poziomu studiow, to trudno mi się wypowiadać, bo nie studiowalam medycyny,
                  ale kilkoro moich znajomych zdalo egzaminy nostryfikacyjne bez większych problemow.
                  Wydaje mi się, że praktykowana medycyna w Polsce jest często na niskim
                  poiomie ze względu na bardzo ograniczone środki, natomiast studia są na niezlym
                  poziomie.
                  Niestety, nauka (i sztuka) rozwija się dobrze tam, gdzie pompowane są w nią duże
                  pieniądze.
                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 17:56
                    hankam napisała:

                    > Co do poziomu studiow, to trudno mi się wypowiadać, bo nie
                    studiowalam medycyny, ale kilkoro moich znajomych zdalo egzaminy
                    >nostryfikacyjne bez większych problemow.

                    Egzamin nostryfikacyjny,to jest prawo do wykonywania zawodu,a pozniej
                    przychodzi kilkuletnia praktyka w szpitalu,ktora juz nie kazdy
                    przechodzi.
                    A na zakonczenie powinno byc otwarcie swojej prywatnej praktyki
                    lekarskiej.
                    No wiec znam takiego chirurga z Polski,ktory tu jest
                    anastezjologiem,czyli lekarzem od zastrzykow znieczulajacych.

                    > Wydaje mi się, że praktykowana medycyna w Polsce jest często
                    na niskim poiomie ze względu na bardzo ograniczone środki, natomiast
                    >studia są na niezlym poziomie.

                    Jedno i drugie jest na niskim poziomie,dlatego polscy lekarze nie
                    sprawdzaja sie w USA.

                    > Niestety, nauka (i sztuka) rozwija się dobrze tam, gdzie pompowane
                    >są w nią duże pieniądze.

                    To jest zagadka z typu:gdybym mial pieniadze,to bym wiedzial co
                    robic.
                    A odpowiedz brzmi:gdbys wiedzial co robic,to bys mial pieniadze.

                    Mysle,ze nie mozna oderwac poziomu nauczania od ogolnego poziomu
                    rozwoju kraju.Jesli np dochod narodowy na glowe jest w Polsce 3x
                    nizszy niz w USA to taka jest tez roznica w poziomie nauczania.
                    Tego nie widac golym okiem,bo szkoly wygladaja tak samo,jak i
                    uczniowie wygladaja tak samo,a jednak jak przychodzi do zdawania do
                    najlepszych szkol w NYC,to jest tam malo Polakow.
                    • mama_kotula Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 18:15
                      CytatNo wiec znam takiego chirurga z Polski,ktory tu jest
                      anastezjologiem,czyli lekarzem od zastrzykow znieczulajacych.


                      Definicja anestezjologa wg Maksia brzmi "lekarz od zastrzyków znieczulających". Znaczy, anestezjologia to banał, piece of cake i w sumie każdy mógłby to robić, bo taki tam jakiś byle zastrzyk znieczulający to i Maksiu by zrobił, nie to co poważną chirurgiczną operację.
                      • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 19:58
                        no co ty kotula on jest lejt blumer- po piedziesiatce sie nauczy smile
                    • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 19:51
                      > Tego nie widac golym okiem,bo szkoly wygladaja tak samo,jak i
                      > uczniowie wygladaja tak samo,a jednak jak przychodzi do zdawania do
                      > najlepszych szkol w NYC,to jest tam malo Polakow.

                      bo to sa amerykanskie szkoly i ogolnie najwiecej tam Amerykanow? a to
                      takie dziwne?

                      ze anastezjologa nie szanujesz to mnie jakos nie dziwi smile
                      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 19:58
                        > ze anastezjologa nie szanujesz to mnie jakos nie dziwi smile

                        To jest taka pielegniarka od zastrzykow znieczulajacych.
                        • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 21:23
                          Przy najbliższej operacji każ sie znieczulić pielęgniarce.
                          • mama_kotula Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.12.09, 23:10
                            hankam napisała:

                            > Przy najbliższej operacji każ sie znieczulić pielęgniarce.

                            Albo kowalowi. Każ się znieczulić kowalowi. Po co ładować chemię w organizm.
                            Albo chlapnij pół litra spirytusu, mniej inwazyjne niż jakiś tam zastrzyk, a działanie to samo.
                            • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 06:07
                              mama_kotula napisała:

                              > Albo kowalowi. Każ się znieczulić kowalowi.

                              OK.Powiem kowalowi,zeby sie znieczulil.Najlepiej pol litrem.



                          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 06:11
                            hankam napisała:

                            > Przy najbliższej operacji każ sie znieczulić pielęgniarce.

                            Mnie nawet dentysta pyta przed znieczuleniem,czy mam serce w
                            porzadku.
                            Na wszelki wypadek rozklada znieczulenie na raty.

                            A widzialem dziewczyne w szpitalu,ktorej nie wybudzili po anastezji.
                            Warzywko,ale lekarz sie nie przejmuje bo ma ubezpieczenie i jest
                            kryty.
                            Pojdzie najwyzej do innego szpitala zabijac.
                            • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 09:30
                              Taki Amerykaniec po dobrej amerykanskiej medycynie? Cuda panie no......
                              • anmanika Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 09:58
                                No i mamy przykład na poziom hamerykńskiej oświaty.
                                terrorysta bez problemu dostaje wizę, mimo, że jest na liście podejrzanych bo
                                nawet jego ojciec go zakapował amerykanom.
                                Anglicy tacy głupi nie byli.
                                • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 18:46
                                  anmanika napisała:

                                  > No i mamy przykład na poziom hamerykńskiej oświaty.
                                  > terrorysta bez problemu dostaje wizę, mimo, że jest na liście
                                  >podejrzanych bo nawet jego ojciec go zakapował amerykanom.

                                  A tatko tez pewno nawiedzony i nikt mu nie uwierzyl.

                                  > Anglicy tacy głupi nie byli.

                                  To dlaczego go do samolotu wpuscili?
                                  • maksimum Studia za granica. 24.02.10, 16:38
                                    Wystukaj w google <studia za granica> a zobaczysz ile Ci wyskoczy
                                    "bezplatne studia za granica".

                                    portalwiedzy.onet.pl/7081,tematyczne.html
                                    Skoro mozna bezplatnie za granica,to dlaczego nie pozwiedzac.

                                    I tam spotykasz taka Marie,ktora ma 22 lata i jest na drugim
                                    semestrze!

                                    www.studiazagranica.pl/strona.php?m=uczelnie&p=dania&co=maria_teko

                                    Podczas gdy w USA studia sie konczy w wieku 21 lat.

                                    www.studiuj.pl/zagranica.php?lp=495
                              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 18:44
                                wieczna-gosia napisała:

                                > Taki Amerykaniec po dobrej amerykanskiej medycynie? Cuda panie
                                no......

                                Ja jeszcze nie widzialem anastezjologa rdzennego Amerykanina.
                                Zazwyczaj to trzeci swiat mowiacy z mocnym
                                akcentem.Hindusi,Rosjanie,Polacy.
                                • mama_kotula Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 18:47
                                  maksimum napisał:

                                  > wieczna-gosia napisała:
                                  >
                                  > > Taki Amerykaniec po dobrej amerykanskiej medycynie? Cuda panie
                                  > no......
                                  >
                                  > Ja jeszcze nie widzialem anastezjologa rdzennego Amerykanina.


                                  Ja się obawiam, Maksiu, że anAstezjologa to jeszcze w ogóle nigdy nie widziałeś tongue_out
                                • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 19:20

                                  > Ja jeszcze nie widzialem anastezjologa rdzennego Amerykanina.
                                  > Zazwyczaj to trzeci swiat mowiacy z mocnym
                                  > akcentem.Hindusi,Rosjanie,Polacy.

                                  Jakby nie patrzeć to zarówno ty jak i twoje dzieci do rdzennych amerykanów nie
                                  należycie, ot zwykli imigranci szukający spełnienia snu o ameryce.
                            • mama_kotula Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 10:39
                              maksimum napisał:

                              > hankam napisała:
                              >
                              > > Przy najbliższej operacji każ sie znieczulić pielęgniarce.
                              >
                              > Mnie nawet dentysta pyta przed znieczuleniem,czy mam serce w
                              > porzadku.
                              > Na wszelki wypadek rozklada znieczulenie na raty.
                              >
                              > A widzialem dziewczyne w szpitalu,ktorej nie wybudzili po anastezji.

                              Zapewne dlatego nie wybudzili, iż lekarz nie zapytał, czy ma serce w porządku. Zarekomenduj tym nieukom swojego dentystę.
                              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 18:51
                                mama_kotula napisała:

                                > Zapewne dlatego nie wybudzili, iż lekarz nie zapytał, czy ma serce
                                w >porządku. Zarekomenduj tym nieukom swojego dentystę.

                                Ten moj dentysta to rzeznik z Rosji,ale przynajmniej wszystko robi
                                solidnie.Juz chcialem sie przeniesc do drugiego w tym samym
                                gabinecie,ale to pedal i jestem w kropce.
                                Jak mnie delikatnie po twarzy dotykal i wyciszonym matowym glosem
                                przemawial,a mnie skrecalo.
                                Jak nie chamskie bydle to pedal.
                        • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 29.12.09, 00:25
                          linka z wikipedii nie podales tylko dlatego ze tam jakos obszerniej
                          bylo?
                          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 03.02.10, 00:18
                            Tu masz link n/t polskiego szkolnictwa:

                            forum.gazeta.pl/forum/w,23,106652345,106661534,w_Polsce_by_mu_wybili_z_glowy_ten_geniusz.html

                            i dlatego balem sie,ze jak dzieciak jest indywidualista,a ja takim
                            bylem w szkole,to bedzie w polskiej szkole cierpial.
                            • anmanika Re: Ciezkie czasy nastaly. 04.02.10, 10:51
                              W szkole młodej sami indywidualiści chodzą i nikt nie cierpi. A ich
                              indywidualność nie polega jak w przypadku twojego syna,na braku talentu i
                              zainteresowania nauką.
                              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 05.02.10, 05:11
                                No i szczesliwie dotarlismy do polrocza i z roznych brakow jakie syn ma
                                to najwazniejszych jest tych 8 pkt ktore mu do setki brakuje,bo
                                przyniosl srednia 92%.
                                • anmanika Re: Ciezkie czasy nastaly. 05.02.10, 11:30
                                  Jak tak będzie dalej to już na 5 1szych uniwersytetów się nie załapie.
                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 06.02.10, 00:38
                                    anmanika napisała:

                                    > Jak tak będzie dalej to już na 5 1szych uniwersytetów się nie
                                    >załapie.

                                    A dlaczego mialby sie nie zalapac?
                                    Jesli najlepszy jest MIT i CIT to juz trzeci jest Harvard.
                                    Niestey bedzie sie musial uczyc w wakacje.
                                    • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 06.02.10, 00:58
                                      Moze on jednak wbrew twoim oczekiwaniom nie jest late i szczyt swoich możliwości
                                      już dawno osiągnął . Inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć tak przeciętnego
                                      wyniku przy codziennym kilkugodzinnym ślęczeniem nad książkami i lekcjami, no
                                      chyba że te książki to playboy smile
                                      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 06.02.10, 04:03
                                        makurokurosek napisała:

                                        > Moze on jednak wbrew twoim oczekiwaniom

                                        Nudna jestes.
                                        On jest jednym z najlepszych w swojej klasie i cigle sie poprawia,a
                                        Kowalska spadla ze 104% na 80%.
                                        Zacznij jej doradzac.



                                        • anmanika Re: Ciezkie czasy nastaly. 06.02.10, 15:37
                                          Jednym z najlepszych???? A co, przebija go dziesiątka Chińczyków? I to po
                                          ślęczeniu kilkugodzinnym na zadaniach domowych? Kariery nie zrobi skoro już
                                          teraz nie jest najlepszy.
                                          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 17.02.10, 20:22
                                            anmanika napisała:

                                            > Jednym z najlepszych???? A co, przebija go dziesiątka Chińczyków?

                                            Nikita jest jednym z najlepszych w szkole,ale on niemal na okraglo
                                            sie uczy.Ma 99,5% srednia.


                                            > I to po ślęczeniu kilkugodzinnym na zadaniach domowych? Kariery nie
                                            >zrobi skoro już teraz nie jest najlepszy.

                                            Pospiech jest konieczny przy lapaniu pchel.W nauce wazna jest
                                            dokladnosc.
                                            • anmanika Re: Ciezkie czasy nastaly. 19.02.10, 08:33
                                              Może łaskawie chociaż raz przeczytać ze zrozumieniem bo widzę, że z tym trudno:
                                              co ma czas nauki do pośpiechu?
                                              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 19.02.10, 18:07
                                                > co ma czas nauki do pośpiechu?

                                                W dobrych szkolach jest duzo pracy domowej i jedni robia ja w 4 godziny
                                                a innym potrzeba na to 6 godz.
                                                • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 19.02.10, 19:52
                                                  Natomiast tym inteligentnym i błyskotliwym wystarczy 2h
                                                • anmanika Re: Ciezkie czasy nastaly. 20.02.10, 14:14
                                                  Jak im trzeba 6 godz. to oznacza, że są tępi.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 20.02.10, 18:36
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Jak im trzeba 6 godz. to oznacza, że są tępi.

                                                    Ty wszystko musisz w kategoriach swojej szkoly rozpatrywac.

                                                    Do szkoly syna sa b.trudne egzaminy wstepne i tam sa sami madrzy
                                                    uczniowie.Jednym potrzeba wiecej czasu bo chca jechac na perfect
                                                    scores.
                                                  • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 20.02.10, 22:56
                                                    > Do szkoly syna sa b.trudne egzaminy wstepne i tam sa sami madrzy
                                                    > uczniowie.

                                                    Dlatego kółko matematyczne przerodziło się w zajęcia wyrównawcze na których
                                                    tłumaczone są zadania przerabiane na lekcji , nota bene od roku te same
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.02.10, 01:37
                                                    Na kolko matematyczne kazdy moze przynosic zadania jakie chce i
                                                    nauczyciel je tlumaczy.Zdarza sie to rzadko bo na kolku zadania sa
                                                    trudniejsze niz w szkole.
                                                    Zadania na kolku syn robi lepiej niz Nikita,ktory ma 99,5% srednia-to
                                                    chyba o czyms swiadczy.
                                                    Nikita wprawdzie zdolny jest,ale uczy sie niemal na okraglo,a syn
                                                    bardzo czesto w parku gra jak nie w tenisa to w kosza.
                                                    Nikita ma ponad 190cm wzrostu i w nic nie gra.Taka juz jego uroda.
                                                  • anmanika Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.02.10, 12:24
                                                    To nie w szkole mojej młodej muszą odrabiać lekcje 4-6 godz jak piszesz. Jeżeli
                                                    tak jest w Jułesej to znaczy, że albo nauczyciele nie są wydolni wychowawczo
                                                    albo uczniowie zbyt tępi, bo im potrzeba aż tyle czasu by złapać świetne oceny
                                                    (perfect scores).
                                                    =
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.02.10, 17:56
                                                    anmanika napisała:

                                                    > To nie w szkole mojej młodej muszą odrabiać lekcje 4-6 godz jak
                                                    >piszesz.

                                                    Widze,ze nie dociera do ciebie,to co pisze.
                                                    Kazdy ma jakas tam swoja pojemnosc mozgu i co bys nie robila,to nie
                                                    guma i nie da sie tego rozciagnac.
                                                    No wiec do najlepszych szkol sa egzaminy sprawdzajace inteligencje
                                                    dziecka i jego podatnosc na rozwiazywanie nikonwencjonalnych zadan.
                                                    I te wlasnie dzieci z najlepszych szkol mozesz uczyc przez 3-4 czy
                                                    nawet 6 godzin dziennie,bo one wchlaniaja material im zadany.
                                                    Te dzieci ktorych chlonnosc mozgu jest przecietna chodza do
                                                    normalnych szkol i ucza sie pol godziny dziennie,a w porywach przed
                                                    egzaminami nawet 2 godz dziennie.
                                                    Wiecej nie moga,bo nie przyswajaja,cos tak jakbys glowa o mur
                                                    uderzyla i nie chce przejsc na druga strone.

                                                    > Jeżeli tak jest w Jułesej to znaczy, że albo nauczyciele nie są
                                                    wydolni wychowawczo albo uczniowie zbyt tępi, bo im potrzeba aż tyle
                                                    >czasu by złapać świetne oceny(perfect scores).

                                                    Wiem,ze trudno ci bedzie,ale musisz wyjsc poza standardowy polski
                                                    sposob myslenia,ze wszyscy sa sobie rowni.

                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.02.10, 21:40
                                                    maksiu tobie sie jednak mozg z wiadrem myli smile
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.02.10, 04:29
                                                    Niektore dzieciaki maja leb jak sklep,ale wiekszosc nadaje sie do
                                                    konsumpcji piwa.
                                                  • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.02.10, 08:50
                                                    Moja córka w życiu nie poświęciła na naukę 6 godzin jednego dnia,
                                                    gdyby się miała tyle uczyć codziennie, to już powinna studia
                                                    skończyć i doktorat pisać. Zazwyczaj jest to pół godziny dziennie
                                                    nauki do szkoły oraz jakaś tam ilość czasu przeznaczona na naukę do
                                                    konkursów, nie stwierdzę , ile to jest, nie wiem.
                                                    Natomiast w Polsce też są szkoły, gdzie dzieciaki uczą się po 6
                                                    godzin, są to przeciętni uczniowie, ale bardzo pilni, posłani przez
                                                    ambitnych rodziców do ''najlepszych '' szkół.
                                                    Dziwnym trafem jednak moja córka z nimi wygrywa na konkursach i
                                                    olimpiadach, poza tym codziennie trenuje, ma osiągnięcia.
                                                    Bierze też udział w różnego rodzaju projektach i na dodatek jej
                                                    życie towarzyskie też na tym nie cierpi.
                                                    No i moim zdaniem ktoś, kto zdał bardzo trudne egzaminy do szkoły,
                                                    gdzie musi się uczyć 6 godzin dziennie jest przy mojej córce tępy,
                                                    bo ona mniejszym nakładem sił osiąga lepsze wyniki. Konkursy
                                                    kuratoryjne, jak i testy końcowe są identyczne dla wszystkich, więc
                                                    mogę porównywać.
                                                    No , niestety, ale jeden się będzie uczył czegoś godzinę, a inny 6
                                                    godzin, a efekty nie muszą być wcale wprost proporcjonalne.
                                                    Co oni robią w szkole, jeśli muszą poświęcać tyle godzin na naukę?
                                                    Dzieci z najlepszych szkól, taaakie zdolne?!
                                                    Daruj sobie też teksty o pojemności mózgu itd. Pojmij, że niektórzy
                                                    nie dlatego uczą się krócej, że więcej im do głowy nie wejdzie, ale
                                                    dlatego, że im to szybciej wchodzi. Po prostu.
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.02.10, 22:58
                                                    Maksiowi sie ta argumentacja do kubeczka nie zmiesci smile
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.02.10, 04:00
                                                    Troche wam sie w glowie nie miesci,ze mozna miec z dnia na dzien zadane
                                                    do nauczenia sie 40 stron z historii,50 stron z angielskiego,rozwiazac
                                                    30 zadan z matematyki i zrobic 3 rysunki techniczne.
                                                    Jak to twoja corka zrobi w pol godziny,to jest dobra.

                                                    Zdolnemu dzieciakowi przeczytanie 40 stron z historii zajmuje 1
                                                    godzine,ale jak twoja corka wszystkie 4 rzeczy zrobi w godzine,to
                                                    zaczynam widziec ten wysoki poziom nauczania w Polsce.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.02.10, 04:02
                                                    Slyszalem ,ze syn mial 4 testy z roznych przedmiotow jednego dnia i sie
                                                    bardzo zdziwilem na takie przeciazenie,wiec spytalem jak czesto sie to
                                                    zdarza.
                                                    Odpowiedzial,ze co najmniej 5 razy w roku szkolnym.
                                                    U corki w gimnazjum jest to samo.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.02.10, 03:55
                                                    azile.oli napisała:

                                                    > Moja córka w życiu nie poświęciła na naukę 6 godzin jednego dnia,

                                                    Bo jest w przecietnej(czytaj normalnej szkole).

                                                    > gdyby się miała tyle uczyć codziennie, to już powinna studia
                                                    > skończyć i doktorat pisać.

                                                    Wiekszosc dzieci ze szkoly syna uczy sie wiecej od niego.

                                                    > Zazwyczaj jest to pół godziny dziennie
                                                    > nauki do szkoły oraz jakaś tam ilość czasu przeznaczona na naukę do
                                                    > konkursów, nie stwierdzę , ile to jest, nie wiem.

                                                    Zgadza sie!!!
                                                    To jest normalna,przecietna szkola.Takich jest mnostwo w USA.

                                                    > Natomiast w Polsce też są szkoły, gdzie dzieciaki uczą się po 6
                                                    > godzin, są to przeciętni uczniowie, ale bardzo pilni, posłani przez
                                                    > ambitnych rodziców do ''najlepszych '' szkół.

                                                    Do tej szkoly gdzie chodzi moj syn nie mozna poslac dzieciaka,bo sa
                                                    b.trudne egzaminy wstepne.
                                                    Trzeba byc b.zdolnym zeby sie tam dostac.
                                                    Mloda Kowalska jest zdolna i pracowita i tam sie nie dostala,choc
                                                    bardzo chciala.

                                                    > Dziwnym trafem jednak moja córka z nimi wygrywa na konkursach i
                                                    > olimpiadach, poza tym codziennie trenuje, ma osiągnięcia.
                                                    > Bierze też udział w różnego rodzaju projektach i na dodatek jej
                                                    > życie towarzyskie też na tym nie cierpi.

                                                    Moje dzieci tez trenuja i poza tym maja towarzystwo.

                                                    > No i moim zdaniem ktoś, kto zdał bardzo trudne egzaminy do szkoły,
                                                    > gdzie musi się uczyć 6 godzin dziennie jest przy mojej córce tępy,
                                                    > bo ona mniejszym nakładem sił osiąga lepsze wyniki.

                                                    Twierdzisz tak,bo twoja corka nigdy w dobrej szkole nie byla.

                                                    > Konkursy kuratoryjne, jak i testy końcowe są identyczne dla
                                                    >wszystkich, więc mogę porównywać.

                                                    Caly czas piszesz o Polsce,tak jakby w jakikolwiek sposob mozna bylo
                                                    porownac szkoly polskie z amerykanskimi.
                                                    Moze sprobuj uczelnie polskie porownac z amerykanskimi.

                                                    > No , niestety, ale jeden się będzie uczył czegoś godzinę, a inny 6
                                                    > godzin, a efekty nie muszą być wcale wprost proporcjonalne.
                                                    > Co oni robią w szkole, jeśli muszą poświęcać tyle godzin na naukę?
                                                    > Dzieci z najlepszych szkól, taaakie zdolne?!

                                                    Maja np rysunki techniczne i tu cudow nie wymislisz z szybkim
                                                    rysowaniem.

                                                    > Daruj sobie też teksty o pojemności mózgu itd. Pojmij, że
                                                    niektórzy nie dlatego uczą się krócej, że więcej im do głowy nie
                                                    >wejdzie, ale dlatego, że im to szybciej wchodzi. Po prostu.

                                                    Gdyby tak bylo,to by wszyscy po maturach w Polsce byli na
                                                    Harvardzie,a tak nie jest.

                                                    Nie widzialas z bliska dobrego szkolnictwa i wydaje Ci sie,ze
                                                    przecietne szkolnictwo jest dobre.
                                                    Juz byli tacy,co mnie udowadniali,ze w Polsce zyje sie lepiej niz w
                                                    Stanach.
                                                  • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.02.10, 11:17
                                                    Toteż ja nie porównuję szkoły mojej córki ze szkołami w USA, ale z
                                                    polskimi szkołami, gdzie też są trudne egzaminy wstępne, dostają się
                                                    ponoć najlepsi, uczą się po 6 godzin dziennie i i tak są gorsi od
                                                    mojej córki , której szkoła, aczkolwiek bardzo dobra , nie wymusza
                                                    na zdolnych uczniach takiego wysiłku.
                                                    Co do 50 stron z historii - moja młoda zazwyczaj przekartkowuje, bo
                                                    to dla niej powtórka, do olimpiady już musiała to wszystko umieć.
                                                    Z polskiego nikt nie zadaje z dnia na dzień do przeczytania tak
                                                    długiego tekstu z podręcznika. Jeśli jest to lektura - to kolejny
                                                    zonk, moja młoda ma przeczytane lektury na 2 lata do przodu, na
                                                    lekcje wystarczy przejrzeć streszczenie.
                                                    Co do rysunków technicznych - też nikt normalny nie zadaje 3
                                                    rysunków z dnia na dzień, jako że w polskiej szkole plan jest tak
                                                    rozłożony, że technika jest raz w tygodniu, więc na zrobienie tych
                                                    rysunków jest tydzień. W dodatku są one zazwyczaj robione na lekcji
                                                    i nie wolno ich brać do domu. Owszem, młoda czasem robi w domu, bo z
                                                    racji zgrupowań czasem jej nie ma w szkole, ale akurat idzie jej to
                                                    bardzo sprawnie, chociaż, wiadomo, stosowną ilość czasu musi na to
                                                    poświęcić.
                                                    I wytłumacz mi jedno - dlaczego moja córka, chodzac do przeciętnej
                                                    ponoć szkoły , wyprzedza tych najlepszych z najlepszych szkół.
                                                    I żeby nie było , że się chwalę - takich uczniów w jej szkole jest
                                                    więcej. Jej jest może o tyle trudniej, że trenuje, dojeżdża i jest w
                                                    domu o 18, już po ciężkim treningu. Do godziny 21 jest już spakowana
                                                    do szkoły, a wliczam w to jeszcze kapiel, kolację, odpoczynek po
                                                    treningu.
                                                    A co do tych bardzo trudnych egzaminów wstępnych do najlepszych
                                                    szkól - jakoś tak się dzieje, że dzieciaki przechodzą przez sito i
                                                    zachrzaniają w szkole ostro, ale, szczerze powiedziawszy, jedyną
                                                    pewną rzeczą jest to, że większość nabawi się nerwicy szkolnej.
                                                    I jeszcze, co ciekawe, wcale do takich szkól nie pchają się dzieci
                                                    z sukcesami, kreatywne, mające własne zdanie.
                                                    Nie wiem, może odstrasza konieczność uczenia się na pamięć statutu
                                                    szkoły , po polsku i po angielsku?
                                                    A co do tego Harwardu, to daruj sobie i przyjmij do wiadomości, że
                                                    niektórzy po prostu nie chcą tam studiować, chociaż by mogli.
                                                    Nie dla każdego USA to szczyt marzeń.
                                                    I wiesz co, nie będę Ci udowadniać, że w Polsce się żyje lepiej,
                                                    niż w Stanach. Ale jakoś tak mi się wydaje, że moim dzieciom będzie
                                                    się łatwiej żyło , niż Twoim, bo one nie muszą się martwić o
                                                    pracodawcę, o to jakie skończą studia - są zabezpieczone tak, że o
                                                    pracę nie będą musiały się martwić.
                                                    Co ciekawe, choć o tym wiedzą, jakoś im to skrzydeł nie podcina i
                                                    inwestują w swoją przyszłość, ile się da.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 23.02.10, 18:55
                                                    azile.oli napisała:

                                                    > I wytłumacz mi jedno - dlaczego moja córka, chodzac do przeciętnej
                                                    > ponoć szkoły , wyprzedza tych najlepszych z najlepszych szkół.

                                                    Bo u was nie ma najlepszych szkol!
                                                    Polskie rankingi wygladaja tak,ze najlepszych jest 6-7 szkol w
                                                    miescie,a poza nimi jest nastepnych 6-7 prestizowych.
                                                    Czyli masz w sumie 14 szkol w miare dobrych w takiej 2 mln Warszawie.
                                                    A w 8 mln NYC jest 5 najlepszych szkol w rankingu,a reszta sie
                                                    niewiele liczy.
                                                    Roznica polega na tym,ze ja mowie o dzieciach,ktore sie mieszcza w 1-
                                                    max 2% najlepszych,a Ty mowisz o dzieciach ktore sie mieszcza w 10%
                                                    najlepszych.
                                                    Rozniaca poziomow miedzy 1-sza szkola w NYC a druga jest juz dosc
                                                    duza,a w Warszawie miedzy 1-sza a 14-sta roznica jest niewielka.
                                                    Stad tez twoja corka bedac np w #10 szkole w miescie moze byc lepsza
                                                    niz wiele dzieciakow w najlepszej,co w NYC jest absolutnie nie do
                                                    pomyslenia.

                                                    > Do godziny 21 jest już spakowana do szkoły,

                                                    Moj syn czesto do 23 sie uczy.

                                                    > A co do tych bardzo trudnych egzaminów wstępnych do najlepszych
                                                    > szkól - jakoś tak się dzieje, że dzieciaki przechodzą przez sito i
                                                    > zachrzaniają w szkole ostro, ale, szczerze powiedziawszy, jedyną
                                                    > pewną rzeczą jest to, że większość nabawi się nerwicy szkolnej.

                                                    Jest wrecz odwrotnie niz piszesz.
                                                    Ty caly czas piszesz o szkola dobrych ,ale nie najlepszych.
                                                    Mloda Kowalska jest w dobrej szkole,ma dwoch tutorow i nerwice leczy
                                                    u psychologa,ale Mloda Kowalska nie zdala egzaminow do szkoly syna.

                                                    Ty caly czas piszesz o tych szkolach i uczniach ,ktorzy sa w
                                                    pierwszych 10% a nie tych co sa w pierwszym 1%.

                                                    > I jeszcze, co ciekawe, wcale do takich szkól nie pchają się dzieci
                                                    > z sukcesami, kreatywne, mające własne zdanie.

                                                    Do tych szkol nie da sie wepchnac,bo Mloda Kowalska miala certyfikat
                                                    ze swojego gimnazjum,ze egzaminy stanowe miala napisane b.dobrze i
                                                    miescie sie w pierwszych 2% najlepszych uczniow w stanie.
                                                    Ten certyfikat dawal jej wejscie do kazdej szkoly,poza tymi gdzie sa
                                                    egzaminy.

                                                    > Ale jakoś tak mi się wydaje, że moim dzieciom będzie
                                                    > się łatwiej żyło , niż Twoim,

                                                    Ja nie chce by moim dzieciom bylo latwo w zyciu.
                                                  • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 23.02.10, 19:50
                                                    Nie przegadam cię. Nie jesteś w stanie stwierdzić, jaki jest poziom
                                                    w konkretnej szkole w Polsce, tak jak nie stwierdzę, jaki jest
                                                    poziom w szkołach twoich dzieci. Żeby to jakoś porównać, to trzeba
                                                    by było stwierdzić, jak twoje dzieci radzą sobie z polskimi testami,
                                                    a dzieci polskie z waszymi.
                                                    Ja nie bronię polskiego szkolnictwa, widzę wiele niedociągnięć, nie
                                                    jestem bezkrytyczna. Ty jesteś bezkrytyczny, bo szkoła twojego syna
                                                    jest doskonała.
                                                    Natomiast jestem ciekawa, czy twoje dzieci sprawdzają się w
                                                    konkursach, mają jakieś pasje, czy też tylko dążą do tego, żeby mieć
                                                    jak najwięcej procent z testu i na nic innego nie mają już czasu.
                                                    A ja chcę, żeby moim dzieciom było dobrze w życiu. I łatwo.
                                                    Obserwuję jednak, że same sobie szukają trudności, mają plany na
                                                    życie, na przyszłość, wiedzą, co chciałyby robić.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 23.02.10, 22:58
                                                    azile.oli napisała:

                                                    > Nie przegadam cię. Nie jesteś w stanie stwierdzić, jaki jest
                                                    poziom w konkretnej szkole w Polsce, tak jak nie stwierdzę, jaki jest
                                                    > poziom w szkołach twoich dzieci.

                                                    Wlasnie po to Ci dalem przyklad z rankingiem bys mogla te szkoly bez
                                                    problemu porownac.
                                                    W Polsce nie ma czegos takiego,ze jest jedna szkola najlepsza w
                                                    miescie,a w NYC jest to NORMALNE.
                                                    Kazdy wie,ktora szkola jest najlepsza a ktora druga itd.
                                                    Z tego wlasnie powodu,wszystkie najbardziej utalentowane dzieci masz
                                                    w kilku najlepszych szkolach.
                                                    To co Ty opowiadasz,ze dziecko sie uczy 0,5 godz do 2 godz to jest
                                                    normalne dla srednich i slabych szkol.
                                                    W szkole Mlodej Kowalskiej tak wlasnie jest i tyle wlasnie ona sie
                                                    uczy.


                                                    > Żeby to jakoś porównać, to trzeba
                                                    > by było stwierdzić, jak twoje dzieci radzą sobie z polskimi
                                                    >testami, a dzieci polskie z waszymi.

                                                    Zdziwilabys sie,ale testy sa nieporownywalne.
                                                    W Polsce i tych srednich szkolach w NYC testy badaja wiedze,a w tych
                                                    najlepszych szkolach badaja poziom logicznego myslenia i
                                                    inteligencje.
                                                    Testy stanowe sa od badania wiedzy i Kowalska wypada na nich na top
                                                    2%,ale jak przyszlo jej zdawac do najlepszych szkol to odpadla w
                                                    przedbiegach.

                                                    > Natomiast jestem ciekawa, czy twoje dzieci sprawdzają się w
                                                    > konkursach, mają jakieś pasje,

                                                    Syn w szkole poza lekcjami jest w kolku matematycznym,szachowym,gra w
                                                    tenisa.Ze mna poza tenisem czesto w gra w kosza i hokeja.


                                                    > mają plany na życie, na przyszłość, wiedzą, co chciałyby robić.

                                                    Wiedza,ze trzeba isc na studia,a dalej nic konkretnego.
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 24.02.10, 08:19
                                                    azile, przyjecie ze dziecko Maksia na pewno jest w lepszej szkole niz
                                                    twoje- znacznie ulatwia sprawe.

                                                    Ale Maksiu z tym Harvardem nie masz racji. Nadal wielu Polakow nie
                                                    stara sie o przyjecie na harvard bo np. nie wie ze moze. Bo przeraza
                                                    ich odleglosc i ceny. Bo cos tam innego. Natomiast z doswiadczej
                                                    liceum najstarszej gdzie 50- 60% planuje studia na granica- na studia
                                                    pierwszego wyboru dostaje sie ponad 90% kandydatow. Z tych polskich
                                                    kiepawych liceow po tej beznadziejnej maturze.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 24.02.10, 16:22
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > Ale Maksiu z tym Harvardem nie masz racji. Nadal wielu Polakow nie
                                                    > stara sie o przyjecie na harvard bo np. nie wie ze moze.

                                                    Zartujesz sobie ze mnie?
                                                    To jest taka sama uczelnia jak inne,z tym ze bogatsza i na wyzszym
                                                    poziomie.

                                                    > Bo przeraza ich odleglosc i ceny. Bo cos tam innego. Natomiast z
                                                    doswiadczej liceum najstarszej gdzie 50- 60% planuje studia na
                                                    granica- na studia pierwszego wyboru dostaje sie ponad 90%
                                                    kandydatow. Z tych polskich kiepawych liceow po tej beznadziejnej
                                                    >maturze.

                                                    Bo wiekszosc uczelni tak w Polsce,Europie Zachodniej czy USA jest na
                                                    slabym poziomie.
                                                    W Stanach jest okolo 5.000 uczelni wyzszych,a dobrych moze 200.
                                                    Sytuacja z rozkladem talentow jest identyczna jak w szkolach
                                                    srednich w NYC.
                                                    Wszyscy najlepsi uczniowie,czyli ten 1-2% najzdolniejszych ida do
                                                    pierwszej 100-tki najwyzej notowanych uczelni,a na pozostale idzie
                                                    sie studiowac dla zabicia czasu.
                                                    Na tych najlepszych uczelniach wymagaja ponad 650 pkt z kazdego
                                                    segmentu SAT a poza tym trzeba miec jakies zainteresowania poza
                                                    szkolne,jak tenis czy szachy.
                                                    Do kilku czolowych jak Yale,Harvard,Princeton,CIT,MIT trzeba miec
                                                    ponad 700 pkt.

                                                    collegeapps.about.com/od/sat/a/sat_side_x_side.htm
                                                    I studiowanie jest calkiem inne niz w Polsce,gdzie najwazniejszy
                                                    jest pierwszy rok studiow.
                                                    Tu pierwszy rok jest rozgrzewka,a schody zaczynaja sie pozniej.
                                                    ---------
                                                    Ty pewno masz na mysli studiowanie w Europie Zach bo tam jest sie
                                                    duzo latwiej dostac i taniej jest studiowac.
                                                    Pokaz mnie statystyki ilu z tych Polakow wyjezdzajacych na studia
                                                    zagraniczne jedzie do USA.
                                                    Zeby sie nie okazalo ze 1%.
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 24.02.10, 21:48
                                                    no i gadaj ze slepym o kolorach

                                                    nie kazdy musi byc zainteresowanym zeby studiowac za granica. Nie
                                                    kazdy musi miec takie Jaja by wybrac sie do USA majac 19 lat- nawet
                                                    Ty zrobiles to pozniej ty wzorze emigranta...

                                                    to nie jest wyjazd do UK nie ze wzgledu nawet na roznice w poziomie
                                                    szkol ale w cenach biletow i dlugosci lotu- no nie kazdy jest gotow
                                                    na cos takiego, nie kazdy ma ochote wyemigrowac na amen.
                                                  • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 24.02.10, 22:32
                                                    Zgłupialaś?
                                                    Maksio był late-bloomer, dlatego dojrzal do emigracji dopiero po trzydziestce.
                                                    Ale to wyjątek, każdy kto nie wyemigrował wcześniej od maksa jest z natury
                                                    rzeczy loserem i już.
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 24.02.10, 22:34
                                                    smile))

                                                    zapomnialam smile
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 25.02.10, 07:35

                                                    Roznica miedzy studiowanie w EU a w USA jest taka ,ze

                                                    1-w EU zapisujesz sie na studia a w USA trzeba koniecznie przejsc
                                                    przez egzaminy
                                                    2- W USA studia sa duzo drozsze niz w EU
                                                    3-W USA studia sa na duzo wyzszym poziomie.
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 25.02.10, 07:56
                                                    ja wiem jakie sa roznice, ja sie bede upierac ze to nie egzaminy czy
                                                    cos lecz odleglosc robi problem. Ja przechodze przez to teraz, studia
                                                    teoretycznie wybrane, ale widze ze dziecko z jednej strony hop siup a
                                                    z drugiej- dlugi lot z Polski plus wewnatrz kraju, koszty tego lotu,
                                                    roznica czasu sprawiajaca ze ktoras z nas bedzie niedospana zanim
                                                    czestotliwosc pogadanek sie nie zmniejszy itd, koszty calej operacji
                                                    to moze byc nie do przejscia dla 19 latka (tak tak wiem ze syudia w
                                                    USA koncza 21 latki, w Polsce majac 14 mozna wyjechac do internatu
                                                    daleko od domu i co z tego, nie kazdy jest na to gotowy). Kwestia
                                                    znajomych. Kwestia tego ze to de facto prawie pewna emigracja.
                                                    Cambridge nie jest takie slabe, a w Warszawie sie jest po 4
                                                    godzinach. Prawie kazdy w PL ma kogos w UK a w USA ziomow maja tylko
                                                    gorale.

                                                    Egzaminy sa zdecydowanie na koncu tej listy w koncu egzaminy zdaje
                                                    sie z Polski, lecisz na pewniaka.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 25.02.10, 21:28
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > Egzaminy sa zdecydowanie na koncu tej listy w koncu egzaminy zdaje
                                                    > sie z Polski, lecisz na pewniaka.

                                                    Jakie sa wiec kryteria przyjec na uczelnioe europejskie?
                                                    Dobra matura?
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 25.02.10, 22:45
                                                    ale co to ma do rzeczy? Rozmawiamy o wyjezdzie do USA.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 26.02.10, 06:29
                                                    No wiec mowie,ze dostac sie na uczelnie w USA jest duzo trudniej niz w
                                                    EU,dlatego b.niewielu studentow z EU tu studiuje.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 26.02.10, 06:43
                                                    Najwiecej studentow do USA przyjezdza z Azjii:
                                                    India is the leading place of origin for international students with
                                                    76,503 students in the U.S. in 2005/06 (a decrease of 5% from the
                                                    previous year), followed by #2 China (62,582, up less than 1%), #3
                                                    Korea (58,847, up 10%), #4 Japan (38,712, down 8%), #5 Canada
                                                    (28,202, up less than 1%), #6 Taiwan (27,876, up 8%), #7 Mexico
                                                    (13,931, up 7%), #8 Turkey (11,622, down 7%), #9 Germany (8,829, up
                                                    2%), #10 Thailand (8,765, up 2%), #11 United Kingdom (8,274, up less
                                                    than 1%), #12 Hong Kong (7,849, up 9%), #13 Indonesia (7,575, down
                                                    2%), #14 Brazil (7,009, down 3%), #15 Colombia (6,835, down 7%), #16
                                                    France (6,640, up 1%), #17 Kenya (6,559, down 3%), #18 Nigeria
                                                    (6,192, down 2%), #19 Nepal (6,061, up 25%), #20 Pakistan (5,759 ,
                                                    down 9%).
                                                    ----------
                                                    opendoors.iienetwork.org/?p=89251
                                                  • anmanika Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 26.02.10, 09:59
                                                    Dostać nie jest trudno - znam wiele przykładów - opłacić trudno.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 26.02.10, 18:08
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Dostać nie jest trudno - znam wiele przykładów - opłacić trudno.

                                                    Oplacic jest tak samo latwo jak sie dostac,trzeba tylko byc dobrym
                                                    studentem.
                                                    Wez dla przykladu takie NYU: az 72% studentow dostaje pomoc,z tego az
                                                    60% grants.

                                                    collegeapps.about.com/od/collegeprofiles/p/NYU.htm
                                                    Na Hunter College az 79% dostaje pomoc i z tego az 77% grants:

                                                    collegeapps.about.com/od/collegeprofiles/p/hunter-college-cuny.htm

                                                    Nie jest trudno dostac pomoc finansowa w USA,trzeba sie tylko dobrze
                                                    uczyc.

                                                    Jak z Polski przyjezdzaja glownie w celach wakacyjnych a nauka jest
                                                    na 10-tym miejscu,to rzeczywiscie trudno o pomoc finansowa.
                                                  • anmanika Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 26.02.10, 18:20
                                                    O co chodzi konkretnie z tym 10 miejscem? Rozumiem, że mówisz z własnego
                                                    doświadczenia.
                                                    Primo - nie każdy wie, że są takie możliwości
                                                    Secundo - nie każdy chce studiować w USA.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 26.02.10, 19:48
                                                    anmanika napisała:

                                                    > O co chodzi konkretnie z tym 10 miejscem?

                                                    Jesli ja te dane o pomocy moge znalezc w internecie,tzn ze kazdy
                                                    zainteresowany tez powinien sobie z tym dac rade.

                                                    Sprawa wyglada tak,ze chca koniecznie studiowac za granica,bo to
                                                    szpan i wycieczka,ze o ucieczce z domu nie wspomne.
                                                    Wybieraja tam gdzie najtaniej i najlatwiej,czyli Europa.
                                                    W Stanach zeby studiowac,to trzeba sie niezle starac,tak o dobre SAT
                                                    jak i pomoc moterialna,a to juz wykracza poza ramy wakacjuszy,ktorzy
                                                    starac sie nie sa przyzwyczajeni.
                                                  • anmanika Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 27.02.10, 13:57
                                                    Jakbyś pisał po polsku a nie po wolsku to byłoby łatwiej zrozumieć.
                                                    Nie każdy chce być jak ty i wylądować w nowojorskim slumsie.
                                                  • zgagusia Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 26.02.10, 12:02
                                                    > Ja przechodze przez to teraz, studia
                                                    > teoretycznie wybrane,

                                                    Gosia, zdradz jaki kierunek corka wybrala
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 26.02.10, 18:15
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > > Ja przechodze przez to teraz, studia
                                                    > > teoretycznie wybrane,
                                                    >
                                                    > Gosia, zdradz jaki kierunek corka wybrala

                                                    Zarzadzanie?
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 27.02.10, 20:23
                                                    i przy tym zostanmy nie bedziemy Mackowi poprzeczki windowac.

                                                    Napisze jak pojedzie, na razie dostal;a sie wszedzie tam gdzie
                                                    chciala smile wybrala jedne ja wsiadzie do samolotu i nie zadzwoni po
                                                    tygodniu mamo ratuj- odetchne smile
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 28.02.10, 01:34
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > i przy tym zostanmy nie bedziemy Mackowi poprzeczki windowac.

                                                    No chyba zartujesz?
                                                    Ja miala po 540 pkt z kazdej sekcji,to jest to dokladnie srednia
                                                    amerykanska i nie ma co podskakiwac do lepszych uczelni.

                                                    Jak z wynikiem 540 pojdziesz na uczelnie,ktora ma minimum 480 to cie
                                                    z uklonami powitaja i stypendium bedzie,ale jak z tym samym wynikiem
                                                    pojdziesz na uczelnie gdzie minimum jest 540 pkt,to beda krecic
                                                    nosami i o stypendium nie masz co marzyc.

                                                    > tygodniu mamo ratuj- odetchne smile

                                                    Po pierwszym tygodniu wszyscy tak dzwonia.
                                                  • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 28.02.10, 09:07
                                                    A skąd wiesz, jaki miala wynik?
                                                    My wiemy, ale nie powiemy ; )
                                                    Zwijaj się dalej.
                                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 28.02.10, 16:47
                                                    o wlasnie widzisz dostala po 500 z kazdej czesci i idzie na
                                                    zarzadzanie. Oczywiscie pytanie po co idzie na to zarzadzanie akurat
                                                    w Stanach- ach no tak to juz ustalilismy by sie z domu wyrwac smile
                                                  • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 28.02.10, 17:07
                                                    Oczywiście w grę wchodzila jedynie Harvard Business School.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 01.03.10, 01:03
                                                    hankam napisała:

                                                    > Oczywiście w grę wchodzila jedynie Harvard Business School.

                                                    No to sie spotkaja,bo moje dzieci tam ida.
                                                    Mam nadzieje,ze sobie przypadna do gustu.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 01.03.10, 01:00
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > o wlasnie widzisz dostala po 500 z kazdej czesci i idzie na
                                                    > zarzadzanie. Oczywiscie pytanie po co idzie na to zarzadzanie
                                                    akurat
                                                    > w Stanach- ach no tak to juz ustalilismy by sie z domu wyrwac smile

                                                    To jest najbardziej popularny kierunek wsrod tych,ktorzy nie maja
                                                    dosc mocnego zdania n/t gdzie i co studiowac.
                                                    Tylko nie pisz ,ze wybiera sie na Hunter College.
                                                    bo oni maja:

                                                    4-Year Graduation Rate: 18%
                                                  • zgagusia Re: Ciezkie czasy nastaly. 1-2% 28.02.10, 11:39
                                                    > Napisze jak pojedzie, na razie dostal;a sie wszedzie tam gdzie
                                                    > chciala smile

                                                    gratulacje smile i za wynik i za odwazna decyzje smile
                                                    a stypendium tez ma przyznane, tak? czyli ze nie musicie placic czy tylko jakas
                                                    czesc?

                                                    A.
                                        • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 06.02.10, 18:22
                                          > On jest jednym z najlepszych w swojej klasie i cigle sie poprawia

                                          to raczej świadczy o tym, że zarówno poziom szkoły jak i klasy jest żenujący
                                          skoro jeden z najlepszych uczniów musi codziennie po minimum 3h siedzieć nad
                                          lekcjami aby osiągnąć przeciętny wynik
                                          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 17.02.10, 20:19
                                            makurokurosek napisała:

                                            > > On jest jednym z najlepszych w swojej klasie i cigle sie poprawia
                                            >
                                            > to raczej świadczy o tym, że zarówno poziom szkoły jak i klasy jest
                                            żenujący skoro jeden z najlepszych uczniów musi codziennie po minimum
                                            >3h siedzieć nad lekcjami aby osiągnąć przeciętny wynik
                                            --------
                                            Chcialas cos madrego napisac i znowu nie wyszlo.
                                            Poziom zenujacy to jest tam,gdzie bez uczenia sie mozna miec dobre
                                            stopnie,czyli tak jak w wiekszosci polskich szkol.
                                • makurokurosek Re: Ciezkie czasy nastaly. 05.02.10, 17:35
                                  Można sie załamać! Przy takich nakładach pracy całkowicie przeciętny wynik. No
                                  to wynika, że syneczek skończy naukę na liceum, bo na stypy nie ma co liczyć z
                                  takimi osiągnięciami
                                  • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 05.02.10, 21:42
                                    Graj w SIM 3. Jak bedziesz graw w SIM 3 to sie dowiesz ze jest pewien
                                    punkt krytyczny kazdego wysilku- uczenia, treningu, pracy itd- poza
                                    ktorym czynnosc wykonywana sprawia nam duza trudnosc i meczy a
                                    efektywnosc tego wysilku jest znikoma. Ty jestes chlopie napiety jak
                                    struna razem z tym twoim synem a tu mu braknie, tam mu nie wyszlo a
                                    wymusztrowany, poslady scisniete ze mu zaraz kal uszami buchnie.....
                                    • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 06.02.10, 00:48
                                      wieczna-gosia napisała:

                                      > Graj w SIM 3. Jak bedziesz graw w SIM 3 to sie dowiesz ze jest
                                      pewien
                                      > punkt krytyczny kazdego wysilku- uczenia, treningu, pracy itd- poza
                                      > ktorym czynnosc wykonywana sprawia nam duza trudnosc i meczy a
                                      > efektywnosc tego wysilku jest znikoma.

                                      Tak czytam te twoje wylewnosci i sie zastanawiam,z ktorego ty pola
                                      buraczanego zeszlas?
                                      Kazdy ,kto sie dosc intensywnie uczy czy pracuje wie o tym i zadne
                                      glupie gry nie sa mu do tego potrzebne.


                                      > Ty jestes chlopie napiety jak
                                      > struna razem z tym twoim synem a tu mu braknie,

                                      A gdzie,kto i kiedy mowil o jakims napinaniu?
                                      Robi co moze i robi to coraz lepiej,a tobie zal d... sciska,ze
                                      malolaty w wieku 15 lat szajby nie dostaja a potrafia sie normalnie
                                      uczyc i uprawiac sport.
                                      Moze Kowalskiej potrafilabys jakies rady dac,choc watpie zeby cie
                                      posluchala,ale powinnas zdawac sobie sprawe z tego,ze ja dla ciebie
                                      to za wysokie progi.
                                      No i ta twoja niewyszukana kultura deskredytuje cie kompletnie.


                                      • wieczna-gosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 06.02.10, 20:02
                                        maksiu slonko od kiedy kultura moze byc niewyszukana? Niewyszukane
                                        moze byc slownictwo. Owszem jest niewyszukane nie bede z Twojej
                                        okazji nic wyszukiwac smileKultury moze byc natomiast brak.

                                        Kazdy kto sie intensywnie uczy doskonale o tym wie ze jest wlasnie
                                        tak- mozna sobie srube dokrecac do konca ale w pewnym momencie efekty
                                        dokrecania sa zadne poza frustracja. Twoj syn sie caly czas obija o
                                        90% a ty w wakacje kazesz mu sie uczyc a to mu testy znajdujesz w
                                        necie a to o tutorze myslisz.

                                        sluchaj ja sie po protu nadziwic nie moge jak mozna takiej szajby na
                                        tle nauki dziecka dostac- no tyle lat cie czytam i jakos nie moge
                                        tego zrozumiec.
                                        • iwoniaw Re: Ciezkie czasy nastaly. 08.02.10, 11:52
                                          A co tu dziwnego, Wieczna? Maksio widzi, że sam niewiele osiągnął i więcej już
                                          nie osiągnie, liczy na to, że "w dzieciach" sobie odbije. To takie typowe
                                          podejście rodziców - nieudaczników z aspiracjami.
                                          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 17.02.10, 20:16
                                            iwoniaw napisała:

                                            > liczy na to, że "w dzieciach" sobie odbije. To takie typowe
                                            > podejście rodziców - nieudaczników z aspiracjami.
                                            -------
                                            Typowo polskie myslenie ludzi,ktorzy mature za kurczaki maja.
                                            Jesli oboje rodzicow maja dobre studia,to normalna rzecza jest,ze
                                            dzieci tez bez problemu na dobre studia sie dostana.
                                            • iwoniaw Re: Ciezkie czasy nastaly. 17.02.10, 20:25
                                              CytatJesli oboje rodzicow maja dobre studia,to normalna rzecza jest,ze
                                              > dzieci tez bez problemu na dobre studia sie dostana.


                                              Otóż to. A w przypadku twoich dzieci trudno o tym mówić. Przecież ty nie masz
                                              dobrych studiów.
                                              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 18.02.10, 21:37
                                                Wiem,ze nie masz sie czym pochwalic,bo ja bylem na najlepszych
                                                studiach w Polsce i to wtedy gdy na studia bylo sie ciezko dostac.
                                                • iwoniaw Re: Ciezkie czasy nastaly. 18.02.10, 22:54
                                                  Nie bądź śmieszny. Guzik wiesz na temat tego, czym ja się mogę pochwalić, a sam
                                                  kończyłeś jakąś podrzędną szkółkę we wschodniej Europie i dziś jakoś też
                                                  osiągnięć ani zawodowych ani wychowawczych ani osobistych nie masz.
                                                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 19.02.10, 00:52
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Nie bądź śmieszny. Guzik wiesz na temat tego, czym ja się mogę
                                                    >pochwalić,

                                                    Z twoich wypowiedzi wyraznie wynika,ze nie masz sie czym pochwalic.
                                                    Jestes zwyklym zagryziakiem bez kultury.



                                                  • iwoniaw Re: Ciezkie czasy nastaly. 19.02.10, 09:16
                                                    CytatZ twoich wypowiedzi wyraznie wynika,ze nie masz sie czym pochwalic.
                                                    > Jestes zwyklym zagryziakiem bez kultury.


                                                    To wszystko, co możesz powiedzieć na temat swoich osiągnięć? Nie dziwne big_grin
                                        • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 17.02.10, 20:13
                                          wieczna-gosia napisała:

                                          > Twoj syn sie caly czas obija o 90% a ty w wakacje kazesz mu sie
                                          >uczyc a to mu testy znajdujesz w necie a to o tutorze myslisz.

                                          O tutorze nie mysle,a w wakacje najlepiej sie uczyc,bo nie ma
                                          obciazen szkolnych.
                                          Kazda szkola zadaje na wakacje,ale to mozna w ciagu tygodnia zrobic,a
                                          do takiego SAT to trzeba sie miesiacami przygotowywac.

                                          > sluchaj ja sie po protu nadziwic nie moge jak mozna takiej szajby
                                          >na tle nauki dziecka dostac- no tyle lat cie czytam i jakos nie moge
                                          > tego zrozumiec.

                                          Szajbe na tle nauki,to ma Kowalska,ktora zalatwila corce dwoch
                                          tutorow.
                                          Ja jedynie pisze o szkole i nauce dzieci,bo sa w wieku szkolnym.
                                          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly.Ponad 200 tys wyjezdza 26.02.10, 18:14
                                            Ponad 500 tys obcokrajowcow studiuje w USA a ponad 200 tys Amerykanow
                                            wyjezdza na studia za granice:

                                            Open Doors 2006 lists the 20 most popular destinations for study
                                            abroad as: United Kingdom, Italy, Spain, France, Australia, Mexico,
                                            Germany, China, Ireland, Costa Rica, Japan, Austria, New Zealand,
                                            Czech Republic, Greece, Chile, South Africa, Argentina, Brazil, and
                                            India. Of these, only five are primarily English-speaking, and most
                                            are located outside Western Europe. While 45% of all U.S. students
                                            abroad study in perennially popular destinations in Western Europe
                                            (#1 United Kingdom, #2 Italy, #3 Spain, and #4 France), there were
                                            major increases in the number of students going to other host
                                            countries, including a 35% increase (to 6,389, up from 4,737 the
                                            previous year) in students going to China, now the 8th-leading host
                                            destination for American students and the only Asian country in the
                                            top 10.
                                            ------
                                            Sporo Amerykanow jezdzi do Czech(14 miejsce w pierwszej 20-stce) i
                                            coraz wiecej do Chin.
                                            • maksimum Amerykanie studiuja za granica. 26.02.10, 20:42
                                              www.vistawide.com/studyabroad/top_10_study_abroad_countries.htm
                                              Chiny sa najwiekszym przebojem ,gdzie w 2006 studiowalo ok 6 tys
                                              studentow a w 2008 juz 13 tys studentow.
                                              • wieczna-gosia Re: Amerykanie studiuja za granica. 27.02.10, 20:31
                                                Polacy tez. A jaki % studiuje za to granica?

                                                I nie Maksiu NIE przekonales mnie ze tu o latwosc chodzi- mam
                                                wrazenie ze to w USA paradoksalnie chodzi o to ze aby studiowac za
                                                granica- badzmy szczerzy trzeba sie kopnac za ocean. Zeby kopnac sie
                                                na odleglosc lotu Cambridge Warszawa wystarczy pojechac sobie na
                                                studia dwa stany dalej.

                                                Jak juz czlowiek jedzie za ten ocean to mi wisi Chiny czy Czechy.

                                                Poza tym- jak czlowiek zyje w tym kraju i uzywa tego systemu
                                                stypendialnego- to jest mu latwo go skumac. Ja 2 godzinach czytania
                                                tych belkotow myslalam ze sie poddam bo dla mnie to jest nowosc od
                                                poczatku do konca. W zwiazku z tym olalam sprawe i doszlam do wniosku
                                                ze jak sie uczelnia pozytywnie wypowie- bedziemy sie martwic jak za
                                                to zaplacic w koncu zrezygnowac mozna zawsze.
                                                • hankam Re: Amerykanie studiuja za granica. 27.02.10, 21:45
                                                  Trochę podobnie jak z wakacjami w Stanach - fajne, ale trochę drogo (bo lot) i
                                                  trochę daleko. I na dodatek nie ma aż tak wielu osób, ktore można by o szczegoły
                                                  podpytać, bo jak byly, to akurat nie tam, gdzie nas interesuje.
                                                  Jak ktoś jest w miarę odważny i bardzo zdeterminowany, to i na urlop do USA
                                                  pojedzie i na studia.
                                                • kashaluchowska Re: Amerykanie studiuja za granica. 26.03.12, 12:38
                                                  Witam wszystkich bardzo serdecznie!
                                                  Kilka słów o mnie - jestem na trzecim roku na University of Nottingham, studiuję literaturę amerykańską i kanadyjską. Pracuję na pół etatu - jestem kelnerką w Pizza Hut.
                                                  Można powiedzieć, że wszystko do tej pory dobrze się układało, radziłam sobie dość dobrze przez ostatnie kilka lat zarówno z materiałem, jak i z pisaniem prac zaliczeniowych - brnęłam przez kolejne semestry całkiem gładko.
                                                  Wlaściwie do tego miesiaca.. w tym miesiącu zamówiłam tzw. "custom essay" od UK Essays, która udziela profesjonalnej pomocy akademickej. Ze względu na sytuację osobistą musiałam polecieć do Polski na ponad dwa tygodnie akurat pod koniec semestru. Większość przedmiotów wyprowadziłam na prostą jednak ze względu na dwutygodniową nieobecność - obudziłam się (jak to się brzydko mówi) z ręką w nocniku.. na tydzień przed terminem oddania pracy ostatniej i decydujacej w semestrze.
                                                  Ze wzgledu na to, że kilka osób z roku, korzystalo z usług UK Essays, polecili mi ją jako rzetelną, złożyłam zamówienie i przezwyciężyłam swoje obawy odnośnie kosztów takiego eseju za 1000 słów zapłaciłam 130 funtów!!
                                                  Otrzymałam esej po 5 dniach i dzięki temu że zawierał esencje tematu, plus obszerną bilbliografię, udało mi sie napisać własny esej na czas. Ogólnie jestem bardzo zadowolona (dobrze wydane 130 funtów wink i mogę polecić całkiem szczerze UK Essays, jako ostatnią deskę ratunku –
                                                  English essay help

                                                  Pozdrawiam serdecznie!
                                                  Kasha
                                                  • hankam Kosz 26.03.12, 20:02
                                                    Spam reklamowy. Zgłosiłam do wykasowania.
    • zgagusia Re: Ciezkie czasy nastaly. 28.02.10, 12:23
      przypadkiem znalazlam (szukajac informacji o testach SAT) strone ktora moze byc bardzo pomocna dla osob rozwazajacych studia w USA; tu np. o finansowaniu studiow:
      www.fulbright.edu.pl/studia_USA/Finanse.html
      A.
      • lipsmacker Re: Ciezkie czasy nastaly. 01.03.10, 00:23
        Proponuje abysmy wszystkie po prostu przyznaly ze:
        1) USA pod kazdym wzgledem przewyzsza Polske
        2) Maksiu jest pod kazdym wzgledem idealem
        3) Maksia dzieci sa idealne i maja wielkie szczescie miec go za ojca
        4) Jestesmy loserami bo nie wyemigrowalismy do USA
        5) Nasze dzieci sa skazane na zycie pod budka z piwem poniewaz maja
        nieszczescie mieszkac w Polsce

        Wtedy i tylko wtedy maksiu przestanie nam smecic...
    • sianko_ha Oj, Zaboklicki to dopiero dal siana! 01.03.10, 02:51
      Facet ma wade charakteru znana jako samouwielbienie, jego dzieci to
      osmy cud swiata, latami rozwodzi sie na forach publicznych nad ich
      zdolnosciami akademicko-sportowymi, rownoczesnie obsmarowujac
      znajomych ktorzy uwazaja go za przyjaciela. Nie zwazajac na
      publiczny charakter forow posluguje sie prawdziwym nazwiskiem
      znajomych. Jest na tyle przekonany o swojej nieomylnosci ze uwaza iz
      sa to fora calkowicie anonimowe. Podaje tyle detali ze wystarcza
      male pol godzinki w sieci aby dotrzec do JEGO tozsamosci, obejrzec
      sobie dzieci-geniusze na Facebooku i przeslac mlodszej Kowalskiej
      linki do forum.
      • maksimum Facebook 01.08.10, 19:23
        www.facebook.com/home.php?#!/photo.php?pid=40565&id=100001068856535&ref=album&fbid=104362069609421
        • maksimum Czy w szkolach ucza tanczyc? 18.10.10, 06:56
          www.youtube.com/watch?v=4-94JhLEiN0
          Jakis prostych ukladow jak ten np.
          • wieczna-gosia Re: Czy w szkolach ucza tanczyc? 18.10.10, 12:45
            a co ty dzieci w szkolach nie masz?
            • wieczna-gosia Re: Czy w szkolach ucza tanczyc? 18.10.10, 12:47
              www.youtube.com/watch?v=zlfKdbWwruY
              takiego ucza smile
              • maksimum Re: Czy w szkolach ucza tanczyc? 18.10.10, 17:42
                Ten wariat takich glupot naopowiadal o Sarah Palin,ze sie w glowie nie miesci.

                www.youtube.com/watch?v=C6urw_PWHYk&feature=channel
                Jak aktorzy przestaja grac i zaczynaja byc soba,to strasznie zalosnie to wyglada.
                • maksimum Jazda bez pasow! 21.10.10, 17:05
                  Dlaczego ten facet nie ma zapietych pasow?

                  www.youtube.com/watch?v=EUdiaGkGfZ0&feature=related
                  • aniaimax Re: Jazda bez pasow! 21.10.10, 18:19
                    bo jest instruktorem jazdy i musi miec mozliwosc szybkiego zareagowania.
                    Ja bardziej sie zastanawiam dlaczego taksowkarze jezdza bez pasow?
                    • maksimum Re: Jazda bez pasow! 21.10.10, 19:41
                      Instruktorzy sa bardziej narazeni niz ktokolwiek inny na wypadki i powinni miec druga kierownice z prawej i pasy zapiete.
                      Taksowkarze czesto pomagaja pasazerom wejsc czy wyjsc oraz z bagazem.
                      Wg. mnie jedni i drudzy powinni miec zapiete pasy.
                      • maksimum Wredna Matematyczka. 25.10.10, 01:15
                        Chcialoby sie napisac cos normalnego,a moze nawet przyjemnego o matematyczce w szkole corki,ale baba jest mocno nawiedzona i nie wiem czy to nie dlatego ze jest skosna i nie przepada za niesamowicie wygladajacymi blondynkami.
                        Wg niemal wszystkich,tak uczniow jak i dyrekcji ona jest dobrym nauczycielem,ale po raz pierwszy spotykam w USA msciwa nauczycielke.
                        Faktem jest,ze corka potrafi wyprowadzac ludzi z rownowagi i wielu nauczycielom dala sie juz we znaki,z tym ze ta nauczycielka jest pierwsza,ktora sie msci na dzieciaku.
                        Nauczyciele juz w podstawowce narzekali ze corka gada w czasie lekcji i czasami nawet chodzi po klasie,a ja juz znam na tyle by wiedziec,ze jak ona gada,to na 100% czyni to glosniej niz kazda nauczycielka.Dla niej szeptanie nie istnieje i jak ma cos powiedziec,to wszyscy w klasie slysza.
                        No wiec na wywiadowkach nauczycielki narzekaly,ale stopni jej nie obnizaly,bo tak sie skladalo,ze corka niemal zawsze byla najlepsza w klasie albo i w calej szkole.
                        Az tu naraz ta skosna w 7 klasie postawila corce 88% z matematyki,wiedzac,ze wszystkie najlepsze licea wymagaja 90% przy przyjeciach.
                        Na dodatek tego corka miala egzamin stanowy w 7 klasie zdany na 100% i zazwyczaj stopien na koniec roku pokrywa sie z egzaminem stanowym.
                        Nawet na formularzu z 7 klasy gdzie ma 100% tak z matematyki jak i z angielskiego jest wyraznie napisane,ze jest w 2% najlepszych uczniow.
                        No i jak tu wygrac z taka wredna matematyczka,ktora na dodatek przydzielila corke do slabej klasy z matematyki w 8 klasie.
                        Odbywa sie to tak,ze sa pisane 2 testy w 7 klasie i na podstawie tych testow sa dzieci w 8 klasie dzielone sa na dwie grupy zaawansowania z matematyki.
                        No wiec ta wredna baba przydzielila corke do nozej zaawansowanych,mimo ze corka miala testy uprawniajace ja do bycia z wyzej zaawansowanymi.
                        Gdy corka jej to udowodnila,to nauczycielka powiedziala ze jej przykro,ale juz nie ma miejsc w klasie wyzej zaawansowanych.
                        Sorry,my ass.
                        Nie zostalo corce nic innego tylko zdawac egzamin do tych najlepszych szkol jak Stuyvesant i Brooklyn Tech i czekac na wyniki.
                        Ktos tej matematyczne na ego nadepnal czy jak?
                        I czy to nie dziwna sprawa,ze baba oblatana jest w przedmiocie ale jakas wrodzona wredote ma w sobie.Pewno zycie prywatne ma spod ciemnej gwiazdy i faceta nie potrafi utrzymac przy sobie.
                        • azile.oli Re: Wredna Matematyczka. 25.10.10, 12:35
                          Pomijajac matematyczkę - nie zastanowiło cię przypadkiem, czy coś z kulturą u twojej córki nie jesrt nie tak? Jak dziewczyna w tym wieku może gadać na lekcji równocześnie z nauczycielką (skoro ją zagłusza). O chodzeniu po klasie nie wspomnę.
                          Moja córka też gadatliwa - ale po pierwsze, odzywała się wtedy, gdy miała coś istotnego do powiedzenia , i to nie koleżance, a nauczycielce. A mściwą miała fizyczkę - ale powodem było to, że młoda nie chciała wziąć udziału w olimpiadzie (bo brała już z 4 innych przedmiotów).
                          Powiem ci jednak, że albo moje dziecko mądrzejsze, albo sprytniejsze od twojego - nie pozwoliło bowiem, aby ta niechęć odbiła się na końcowej ocenie. Załatwiła sobie to sama, bez udziału rodziców, za to uporem i konsekwencją.
                          Ale gdyby przeszkadzała na lekcji wcale by jej tak latwo nie poszło.
                          Nauczyciel też człowiek - nie lubi, gdy go ktoś lekceważy.
                          • anmanika Re: Wredna Matematyczka. 25.10.10, 13:31
                            Delikatna jesteś, od razu trzeba było powiedzieć, że młoda maksia jest źle wychowana, no i mało sprytna. Można kwestionować to co nauczyciel mówi, ale z klasą. Skoro w USA jest taki raj to nauczycielka powinna być wniebowzięta, że uczennica taka bystra jest, wtedy młoda by zyskala. A tak d...a blada. Kiepsko jej wróżę przyszłość...
                            Bo jak widać na przykładzie Lukasa Zbyluta, chodząc nawet do kiepskiej szkoły można zdać na 18 najlepszych uniwerków. Tylko to działa w drugą stronę też. Równie ważne jest emotional intelligence, a z tym widzę jest baaardzo kiepściutko.
                            Tak apropo, przestali ci się podobać skosnoocy (co za chamskie określenie, swoją drogą), a tak wychwalałeś ich w niebiosa.
                            Mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
                            • maksimum Re: Wredna Matematyczka. 25.10.10, 22:44
                              anmanika napisała:

                              > Delikatna jesteś, od razu trzeba było powiedzieć, że młoda maksia jest źle wych
                              > owana, no i mało sprytna.

                              Uczciwie musze powiedziec,ze corka dosc trudny okres przechodzi,sprytna moze nie jest,ale zaradna jest.

                              > Kiepsko jej wróżę przyszłość...

                              Poczekajmy do lutego na wyniki egzaminow.

                              > Bo jak widać na przykładzie Lukasa Zbyluta, chodząc nawet do kiepskiej szkoły m
                              > ożna zdać na 18 najlepszych uniwerków. Tylko to działa w drugą stronę też. Równ
                              > ie ważne jest emotional intelligence, a z tym widzę jest baaardzo kiepściutko.

                              Zbylut jest dobrze ulozony chlopak,ale kiepsciutki z matmy i logicznego myslenia,bo do Brooklyn Tech sie nie zalapal ani do MIT.
                              Emocjonalnie corka jest na bardzo wysokim poziomie i chyba za wysokim dla wszystkich i z tym ma problemy.

                              > Tak apropo, przestali ci się podobać skosnoocy (co za chamskie określenie, swoj
                              > ą drogą), a tak wychwalałeś ich w niebiosa.

                              Skosni mnie sie podobali i podobaja nadal,bo sa pracowici i uczciwi,czego po Polakach raczej nie nalezy sie spodziewac.
                              • anmanika Re: Wredna Matematyczka. 27.10.10, 12:27
                                widzę, że nie wiesz co to jest inteligencja emocjonalna - wiem, że to trudne ale użyj np. googla by się czegoś o tym dowiedzieć.
                                • maksimum Re: Wredna Matematyczka. 27.10.10, 15:54
                                  pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja_emocjonalna
                                  To jest wszystko tak zawile napisane,ze bedziesz musiala mnie w tym pomoc.
                                  • anmanika Re: Wredna Matematyczka. 28.10.10, 08:46
                                    I ty podobno masz wykształcenie wyższe. W latach 70-80 studia kończył nabór do PZPRu. To się nazywało, że inteligencja też jest reprezentowana w partii. Głownie kończyli takie kierunki jak np. ekonomia socjalistyczna na SGPiSie. Jak widać te kierunki produkowały raczej ćwierćinteligentów którzy mają trudności w czytaniu ze zrozumieniem.
                                    • maksimum Re: Wredna Matematyczka. 28.10.10, 17:48
                                      anmanika napisała:

                                      > I ty podobno masz wykształcenie wyższe. W latach 70-80 studia kończył nabór do
                                      > PZPRu.

                                      Nie przypuszczalem,ze ty az tak jestes ograniczona umyslowo.

                                      > To się nazywało, że inteligencja też jest reprezentowana w partii. Głown
                                      > ie kończyli takie kierunki jak np. ekonomia socjalistyczna na SGPiSie.

                                      Ekonomia socjalistyczna to byl TYLKO jeden przedmiot z 30 ogolem i trwal tylko jeden semestr czy rok.
                                      A propaganda socjalistyczna byla na kazdej uczelni z politechnikami wlacznie.

                                      > Jak widać te kierunki produkowały raczej ćwierćinteligentów którzy mają trudności w cz
                                      > ytaniu ze zrozumieniem.

                                      Jak widac,ty jako cwiercinteligentka probujesz sobie wmowic cos,o czym nie masz pojecia.
                                      Na SGPiS w latach 1970-80 bylo sie duzo trudniej dostac niz obecnie,bo nie bylo tych roznych smiesznych kierunkow jak "turystyka" itp.
                                    • menodo Re: Wredna Matematyczka. 28.10.10, 17:56
                                      "Głownie kończyli takie kierunki jak np. ekonomia socjalistyczna na SGPiSie. Jak widać te kierunki produkowały raczej ćwierćinteligentów którzy mają trudności w czytaniu ze zrozumieniem. "

                                      Ktorzy nie uczyli sie - na statystyce- o probach losowychbig_grin
                                      • maksimum Re: Wredna Matematyczka. 28.10.10, 17:59
                                        menodo napisała:

                                        > Ktorzy nie uczyli sie - na statystyce- o probach losowychbig_grin

                                        Witam w klubie przyspieszonego gotowania na gazie.
                                        • wieczna-gosia Re: Wredna Matematyczka. 28.10.10, 19:03
                                          wchodzimy na wyzszy poziom naukowy- nie tylko uczelnie amerykanskie sa dobre- dobry byl tez SGPiS z czasow Maksa smile niestety dzisiaj juz nie jest gdyz studiuje tam dwa razy wiecej studentow niz wtedy smile

                                          Maksiu rozwazales wydaje madrosci w postaci ksiazki?
                                          • maksimum Re: Wredna Matematyczka. 28.10.10, 20:05
                                            wieczna-gosia napisała:

                                            > wchodzimy na wyzszy poziom naukowy- nie tylko uczelnie amerykanskie sa dobre- d
                                            > obry byl tez SGPiS z czasow Maksa smile niestety dzisiaj juz nie jest gdyz studiuj
                                            > e tam dwa razy wiecej studentow niz wtedy smile

                                            Ja wiem,ze to przekracza twoja wyobraznie,ale sprobuj.
                                            Zaloz sobie ze przy swoich obecnych dochodach mialabys 2x wieksze wydatki i daj krotka odpowiedz,czy poziom zycia by ci sie podniosl i czy raczej spadl?

                                            > Maksiu rozwazales wydaje madrosci w postaci ksiazki?

                                            Jesli tak,to bedzie dostepna dla rodziny i zanjomych a Ty musisz wkuwac na pamiec to co na forum pisze.
                                            • hankam Re: Wredna Matematyczka. 28.10.10, 20:20
                                              To jeszcze zależy od wartości pieniądza. Ale o tym też nie slyszaleś.
                                              To trudne, nie męcz się, maksiu.
                                              • maksimum Re: Wredna Matematyczka. 28.10.10, 20:59
                                                hankam napisała:

                                                > To jeszcze zależy od wartości pieniądza. Ale o tym też nie slyszaleś.

                                                Przyklad dotyczy sytuacji statycznej.Wartosc pieniadza nie ulega zmianie.

                                                > To trudne, nie męcz się, maksiu.

                                                Mnie to nie meczy,to jest trywialnie proste.
                          • maksimum Re: Wredna Matematyczka. 25.10.10, 22:36
                            azile.oli napisała:

                            > Pomijajac matematyczkę - nie zastanowiło cię przypadkiem, czy coś z kulturą u
                            > twojej córki nie jesrt nie tak?

                            Ja bym nie mylil kultury z dobrym zachowaniem czy wstrzemiezliwoscia.
                            Kultura to jest jakosc.Jesli mowimy o spadku kulturowym jakiego kraju,to nie mowimy o tym jak tam sie ludzie zachowuja lecz do czego doszli.
                            No wiec corce kultury nie brakuje,choc jest bardzo emocjonalna i nie lubi szeptac.

                            > Jak dziewczyna w tym wieku może gadać na lekcji
                            > równocześnie z nauczycielką (skoro ją zagłusza). O chodzeniu po klasie nie wspomnę.

                            W podstwowce chodzila po klasie jak skonczyla zadana przez pania prace a reszta dzieciakow jeszcze nie skonczyla.

                            > Moja córka też gadatliwa - ale po pierwsze, odzywała się wtedy, gdy miała coś
                            > istotnego do powiedzenia , i to nie koleżance, a nauczycielce.

                            No wlasnie!
                            Corka zadawala czesto pytania nauczycielce z matematyki,a ta widocznie tego nie lubi i co zrobic,ze corka jest pewna siebie i mowi glosno a nauczycielka ponoc dobra ale myszkowata.

                            > Nauczyciel też człowiek - nie lubi, gdy go ktoś lekceważy.

                            Pierwszy raz sie z tym spotkalem w USA,ze nauczycielka obniza stopnie z przedmiotu ze wzgledu na "zachowanie".
                            Mnie moj matematyk w Polsce caly czas stawial 2 w dzienniku za "pekanie" dlugopisem.
                            O,to znowu Ty,siadaj 2. Pozniej dostawalem 4 z klasowki i tak wybrnalem na 3 na koniec roku.
                            Za to jak po skonczeniu szkoly dziewczyny z klasy poszly odwiedzic naszego nauczyciela i on pytal kto sie gdzie dostal na studia i dowiedzial sie ze ja na SGPiS-to sie u niego zawalem skonczylo.
                            • wieczna-gosia Re: Wredna Matematyczka. 26.10.10, 06:00
                              > Za to jak po skonczeniu szkoly dziewczyny z klasy poszly odwiedzic naszego nauc
                              > zyciela i on pytal kto sie gdzie dostal na studia i dowiedzial sie ze ja na SGP
                              > iS-to sie u niego zawalem skonczylo.

                              no popatrz Maks ty jednak masz jakas wyobraznie smile ta jasne zawalem.....
                              • anmanika Re: Wredna Matematyczka. 26.10.10, 08:22
                                No tak, socjalistyczna ekonomia nie była zbyt popularna, no może wśród ożarowskich rolników.
                                "Skosni mnie sie podobali i podobaja nadal,bo sa pracowici i uczciwi,czego po Polakach raczej nie nalezy sie spodziewac. "
                                To rozumiem odnosisz do siebie.
                              • maksimum Re: Wredna Matematyczka. 26.10.10, 16:28
                                wieczna-gosia napisała:

                                > no popatrz Maks ty jednak masz jakas wyobraznie smile ta jasne zawalem.....

                                Facet byl ze starej,przedwojennej szkoly i gdy my zdalismy mature,to on odszedl na emeryture.Zelazna dyscyplina,tylko on ma racje i prawo do karania jak mu sie podoba.
                                Teraz za stawianie stopni z zachowania na matematyce i dodawania ich do stopni z klasowek wyrzuciliby go ze szkoly,ale wtedy byly takie czasy,ze zasluzonym trzeba bylo dac spokojnie odejsc na emeryture.
                                Gdyby facet nie mial tego duposcisku,pewno pociagnalby dluzej i zdrowiej.

                                • maksimum Re: Wredna Matematyczka. 26.10.10, 16:37
                                  No wiec Monika mowi,ze w tej klasie z wyzszym poziomem matematyki niemal polowa dzieciakow nie daje sobie rady i ciagle narzeka na poziom,a na koniec roku beda musieli zdawac z matmy regent.Jesli ten regent jest zaliczony na co najmniej 85% to liceum zaliczy ten egzamin i dzieciak pojdzie w liceum do klasy o wyzszym poziomie matemetyki.
                                  Jesli regent bedzie zaliczony ponizej 85% to gimnazjum i tak jest zadowolone,bo wystarczy tylko 65% na zaliczenie przedmiotu w gimnazjum,ale juz liceum nie zaakceptuje tego egzaminu i ten sam material trzeba bedzie przerabiac jeszcze raz w liceum.
                                  Wg mnie dobrze sie stalo,ze matematyczka nie zaliczyla jej do wyzszej grupy,bo program matematyki na jakim by on nie byl poziomie musi byc zaliczany na 100% bo to sie pozniej przydaje przy SAT i dalej na studiach.
                                  Lepiej zeby przerabiala material wolniej i na 100% niz szybko i na 90%,bo w koncowym rozrachunku liczy sie wiedza a nie stopien.
                                • wieczna-gosia Re: Wredna Matematyczka. 27.10.10, 17:41
                                  a elvis zyje...
                                  • maksimum Re: Wredna Matematyczka. 28.10.10, 17:42
                                    wieczna-gosia napisała:

                                    > a elvis zyje...

                                    Tak i spiewa najnowsze przeboje z moim matematykiem.
                                    • maksimum Ilosc studentow na SGH. 28.10.10, 17:57
                                      www.sgh.waw.pl/ogolnouczelniane/100lat/Varia/liczba_studentow
                                      W latach 1980-tych bylo tylko 6.000 studentow na SGPiS a obecnie jest ich 12.000 wiec chyba zrozumiale dla kazdego jest,ze w latach 1980-tych trudnosc dostania sie na SGPiS byla dwa razy wieksza niz obecnie.
                                      Jak taka madra jestes,to idz zdaj teraz na SGH,bo w latach 1980-tych to nie mialabys zadnych szans.
                                      • hankam Re: Ilosc studentow na SGH. 28.10.10, 18:17
                                        Nie, z tego nie wynika ani to, że było się trudniej dostać, ani to, że było łatwiej.
                                        Z tego nic kompletnie nie wynika poza tym, że obecnie na SGH studiuje dwa razy więcej studentow niż w latach osiemdziesiątych.
                                        • maksimum Re: Ilosc studentow na SGH. 28.10.10, 19:58
                                          hankam napisała:

                                          > Nie, z tego nie wynika ani to, że było się trudniej dostać, ani to, że było łatwiej.

                                          Wynika tylko tyle,ze z logicznym mysleniem nie masz nic do czynienia.
                                          Wyobraz sobie,ze w chwili obecnej z 12 tys studentow wyrzuconoby z SGH tych 6 tys z dolnej polki i mialabys trudnosc dostania sie na SGPiS w latach 1980-tych.

                                          > Z tego nic kompletnie nie wynika poza tym, że obecnie na SGH studiuje dwa razy
                                          > więcej studentow niż w latach osiemdziesiątych.

                                          Przy tej samej liczbie ludnosci 2x wiecej studentow na uczelni swiadczy o nizszym progu przyjmowania na ta uczelnie a tym samym o nizszym poziomie studentow i mniejszej wartosci dyplomu.
                                          • hankam Re: Ilosc studentow na SGH. 28.10.10, 20:17
                                            Słyszaleś o czymś takim jak demografia?
                                            Nie slyszaleś.
                                            • maksimum Re: Ilosc studentow na SGH. 28.10.10, 20:57
                                              hankam napisała:

                                              > Słyszaleś o czymś takim jak demografia?

                                              Ja slyszalem,ale widac,ze Ty niestety nie.
                                              Uczniow i studentow jest teraz duzo mniej niz bylo w latach 1980-tych.Wyz demograficzny mamy za soba i do szkol dostac jest sie coraz latwiej.

                                              > Nie slyszaleś.

                                              A umiesz to jakos udowodnic?
                                              • hankam Re: Ilosc studentow na SGH. 31.10.10, 18:28
                                                Sam nie wiesz, o czym mówisz.
                                                • maksimum Re: Ilosc studentow na SGH. 31.10.10, 18:58
                                                  Dlatego powinnas zalaczac dane ststystyczne,ktore za ciebie przemowia.

                                                  www.sgh.waw.pl/ogolnouczelniane/100lat/Varia/liczba_studentow
                                                  Nikomu przepychanki slowne,ze teraz jest latwiej sie dostac na SGH niz bylo w latach 1980-tych nie sa potrzebne,bo tabela to potwierdza.
                                                  A wiadomo powszechnie,ze czym wieksza ilosc ,tym gorsza jakosc.
                                                  • iwoniaw Re: Ilosc studentow na SGH. 31.10.10, 19:22
                                                    CytatA wiadomo powszechnie,ze czym wieksza ilosc ,tym gorsza jakosc.

                                                    To ile procentowo postów w tym wątku natrzaskałeś?
                                      • menodo Re: Ilosc studentow na SGH. 28.10.10, 18:27
                                        > W latach 1980-tych bylo tylko 6.000 studentow na SGPiS a obecnie jest ich 12.00
                                        > 0 wiec chyba zrozumiale dla kazdego jest,ze w latach 1980-tych trudnosc dostani
                                        > a sie na SGPiS byla dwa razy wieksza niz obecnie.
                                        > Jak taka madra jestes,to idz zdaj teraz na SGH,bo w latach 1980-tych to nie mia
                                        > labys zadnych szans."


                                        Ojezu jaka zena myslowa. Rozumiem ze bardziej planowania cie tam uczyli niz statystyki i trudno ci sie odnalezc w gospodarce wolnorynkowej; jesli w ogole ten sgpis skonczyles.
                                        • maksimum Re: Ilosc studentow na SGH. 28.10.10, 20:01
                                          menodo napisała:

                                          > > W latach 1980-tych bylo tylko 6.000 studentow na SGPiS a obecnie jest ich
                                          > 12.00
                                          > > 0 wiec chyba zrozumiale dla kazdego jest,ze w latach 1980-tych trudnosc d
                                          > ostani
                                          > > a sie na SGPiS byla dwa razy wieksza niz obecnie.
                                          > > Jak taka madra jestes,to idz zdaj teraz na SGH,bo w latach 1980-tych to n
                                          > ie mia
                                          > > labys zadnych szans."
                                          >
                                          >
                                          > Ojezu jaka zena myslowa. Rozumiem ze bardziej planowania cie tam uczyli niz sta
                                          > tystyki i trudno ci sie odnalezc w gospodarce wolnorynkowej; jesli w ogole ten
                                          > sgpis skonczyles.

                                          Jakos trudno ci sie jelopo do faktow odniesc i zaczynaja sie chamskie wycieczki jak u tej idiotki anmanika.
                                      • anmanika Re: Ilosc studentow na SGH. 29.10.10, 08:00
                                        Mnie nie musisz kitu wciskać, jak te czasy dobrze pamietam i jak można było zdawać. Odpowiednie poparcie dawało miejsce na studiach miernym, biernym ale wiernym.
                                        No i właśnie widzimy przykład takiego wykształcenia.
                                        • maksimum Re: Ilosc studentow na SGH. 29.10.10, 17:56
                                          anmanika napisała:

                                          > Mnie nie musisz kitu wciskać, jak te czasy dobrze pamietam i jak można było zda
                                          > wać. Odpowiednie poparcie dawało miejsce na studiach miernym, biernym ale wiern
                                          > ym.
                                          > No i właśnie widzimy przykład takiego wykształcenia.

                                          O sobie piszesz i w dalszym ciagu jestes mierna,bierna ale wierna Polsce w ktorej sie wychowalas,bo mnie tam zupelnie sie nie podobalo i dlatego jestem w USA.
                                          • maksimum Andrzej. 31.10.10, 04:40
                                            Znalem go cwierc wieku z okladem i za dawnych lat nawet w brydza grywalismy,bo to sport w jakim mialem najwieksze sukcesy za mlodych lat gdy w Polsce na turniejach grywalem.
                                            No wiec Andrzej tez w brydza grywal a nawet klub brydzowy prowadzil,ale ja w Stanach zaczalem inaczej do zycia podchodzic i wolalem pobiegac za pilka tenisowa czy w kosza pograc niz siedziec w zawiesinie dymu i roberki rozgrywac.Partnerow nawet mielismy calkiem dobrych,bo byl facet,ktory w Stanach byl pracownikiem naukowym a w Polsce w mistrzostwach kraju bral udzial.Making long story short,ogrywalem ich kiedy chcialem i jak chcialem,choc brydz przestal mnie pasjonowac.
                                            Andrzej przez dlugie lata prowadzil bar w dosc ruchliwym miejscu,ale z jego romantyczna glowa nie dalby sobie tam rady,a jego zona do biznesu zupelnie sie nie nadawala.
                                            Zatrudnial wiec barmanow,ktorzy delikatnie mowiac strzygli go rowno i zarabiali na tym biznesie wiecej niz on.
                                            Jemu duzo nie bylo potrzeba,bo 2-3 kieliszki zawsze podtrzymywaly mu poczucie humoru i wtedy wszystko wlacznie z biznesem widzial przez rozowe okulary.
                                            Zona dosc dlugo nie zachodzila w ciaze,a jak juz zaszla,to z plodem bylo cos nie tak,bo tam gdzie powinien byc mozg nic nie bylo,wiec smierc przyszla bardzo szybko.
                                            Druga ciaza natomiast przyniosla im dziewczyne,ktora czesto naszych dzieci pilnowala i nawet sie z corka zaprzyjaznila,bo byla dla niej dorosla kumpela.
                                            Amanda skonczyla studia i znalazla sobie abstynenta narzeczonego,bo sama nalogow nie ma,poza ciaglym spoznianiem sie i marnie zorganizowanych zyciem.
                                            Az dziw bierze jak taka roztrzepana dziewczyna zalapala sie na pracowitego i dobrze zarabiajacego choc nieco niewyrosnietego i niezle lysiejacego prawnika.
                                            Stara z Andrzejem nie bardzo mogla na codzien wytrzymac,bo jak troche wypil to sie robil upierdliwy a ze pil ta odrobina prawie codziennie,to mamuska z Amanda bryknela a Andrzej zostal na swoim.
                                            Corka dosc regularnie przyjezdzala do niego co jakies 2 tygodnie by pomoc mu w placeniu rachunkow i uporzadkowaniu spraw codziennych o ktore Andrzej zupelnie nie dbal.
                                            Ja juz zaczelem w samym srodku lata zaklady robic,ze jak Andrzej sie nie ustatkuje z tym codziennym wlewaniem w gardlo to swiat,ze o Sylwestrze nie wspomne nie doczeka.
                                            Andrzej od paru dni nie odbieral telefonow od corki,wiec ta zaniepokojona przyjechala dzisiaj,bo ma swoje klucze do swojego dawnego mieszkania i po otwarciu drzwi przenikliwy smrod wypchnal ja za drzwi.
                                            Ja mialem tam byc,bo do mnie dzwonila i nie chcialem przepuscic okazji,bo od dawna wietrzylem sensacje,ale uprzedzil mnie Mietek,ktory byl na miejscu wczesniej i wszedl tam odwaznie a tuz za nim Amanda.
                                            Andrzej od kilku dni nie zyl i troche bedzie mnie go brak,bo czesto przychodzil pozyczac pieniadze jak nie na mleko,to na chleb a ja miewalem wyrzuty sumienia ze robie mu niedzwiedzia przysluge,bo mialem watpliwosci jak on te pieniadze wydaje,ale trzeba przyznac,ze Andrzej zawsze byl czlowiekiem honorowym i oddal mnie pieniadze co do grosza,a nawet mysle,ze ja jestem jemu winien jakies 5 doll i to mnie dlugo nie da spokoju.
                                            I tak sie teraz zastanawiam,jak taki stary wyga jak ja da sie wrobic w taki smieszny dlug,ktory bedzie mnie latami dreczyl.Jakies 2 lata temu Andrzej przyszedl do mnie ze szklanka i zaczal niesmialo pytac ,czy bym mu nie pozyczyl......w pierwszej chwili przyszedl mnie na mysl cukier,zaraz potem maka a on kreci glowa przeczaco.Mysle,mysle i z tego myslenia oczy robia mnie sie jak zarowy,a on mowi ze chcialby pozyczyc ode mnie szklanke wodki.
                                            Wiedzial ze u mnie tego jest pod dostatkiem ,bo zawsze po kazdych swietach jakas butelka zostaje,a ze nikt w domu u nas nie pije,to te butelki zasmiecaja schowki latami.
                                            I co jak co,ale to pamietam dokladnie,ze Andrzej tej pozyczki nigdy mnie nie zwrocil.
                                            • maksimum Konrad. 09.11.10, 19:09
                                              Czesto przychodzi grac w kosza do parku,gdzie ja z synem chodze.Wysoki 13-letni chlopak,ma juz chyba z 1,8m i znam go stad,ze chodzi do jednej klasy z moja corka.
                                              Bardzo zdolny choc niezle porywczy i latwo wdaje sie w awantury.Taki wiek by ktos pomyslal.
                                              Gdy bylem w parku ostatnim razem on gral z dwoma bardzo dobrymi w kosza chlopakami,wiec sie przylaczylem i zaproponowalem bysmy zagrali 2 na 2.
                                              Ten co z nich byl najlepszy wybral mnie za partnera,a Konrad gral z tym drugim podpalanym.
                                              Mowie podpalani ,ale oni byli biali z tym ze moze hiszpansko -jezyczni.
                                              Bardzo zwinni,swietny drybling i dobry rzut.
                                              Ten co gral ze mna byl niesamowity i jeden na jednego chyba by mnie ogral,bo swietnie biegal i skakal i pod tym wzgledem zostawalem mocno w tyle.
                                              No wiec gdy gralismy dwoch na dwoch,to ten moj partner praktycznie sam ogral Konrada i jego partnera,a ja co najwyzej zajmowalem sie podawaniem pilki.
                                              Walki nie bylo prawie zadnej,wiec trzeba bylo zmienic sklad.
                                              No wiec ci podpalani powiedzieli ze chca grac przeciwko nam,czyli ja bym gral z Konradem.
                                              Konrada ostatnio w szkole za jakis wyglup zawiesili az na caly miesiac,no wiec sie musi wyzyc na boisku.
                                              Konrad nie chcial grac,bo wygladalo na to ,ze przegramy gladko,bo ten wyzszy podpalany byl lepszy ode mnie a ten nizszy lepszy od Konrada.
                                              Ja go namawialem z 10 minut,ze nie ma sie czego bac,jesli ustalimy dobra taktyke,to walka bedzie bardzo wyrownana.
                                              Wreszcie sie zgodzil,bo nie chcial siedziec na lawce.
                                              Dosc dlugo tlumaczylem mu co ma robic,abysmy mieli szanse na dobry wynik.
                                              Oni bardzo dobrze biegali,wiec nie mozna z nimi grac jeden na jednego a trzeba grac strefa z rekami zawsze do gory podniesionymi,bo mielismy przewage wzrostu.
                                              Ja ustalalem,kto i kiedy strzela,bo jego pilka strasznie grzala w rece i on by rzucal caly czas bez zastanowienia.
                                              Making long story short,wygralismy z nimi i to dosc wyraznie,a najbardziej zdziwiony byl Konrad.Podpalanym tez szczeki poopadaly,szczegolnie ze ja z Konradem caly czas po polsku mowilem.
                                              A moral tego jest taki,ze gdyby Konrad mial kogos,kto go rozsadnie poprowadzi,to moglby byc calkiem dobrym graczem i w szkole by go nie zawiesili za jakies glupoty.
                                              Pomysly 13-15 latkow nie sa niestety wysokich lotow i trzeba im na codzien pokazywac,ze warto sie sluchac doroslych,bo moga wtedy daleko dalej zajsc.
                                              • maksimum The Babysitters. 10.11.10, 16:12
                                                www.youtube.com/watch?v=uUUbgt25wZg&feature=related
                                                Dziewczyny sa w liceum i maja po 16-17 lat i chca dorobic jakos by miec na ciuchy itd.
                                                Rodzina bez nalogow,nikt w domu jedynaczki nie bije ani sie nad nia nie zneca,a ona w tajemnicy przed wszystkimi rozkreca bardzo dochodowy biznes.
                                                Wszystkie mysla o studiach.
                                                • iwoniaw Re: The Babysitters. 10.11.10, 18:17
                                                  A film o patologii wśród amerykańskich nastolatek nam reklamujesz, bo?
                                                  • maksimum Re: The Babysitters. 11.11.10, 06:17
                                                    Wiekszosc tematow tu poruszanych to patologia.
                                                  • wieczna-gosia Re: The Babysitters. 11.11.10, 16:14
                                                    to jak swojej patologii mamy dosyc to po co nam jeszcze amerykanska?
                                                  • maksimum Re: The Babysitters. Palenie. 11.11.10, 17:29
                                                    moja znajoma napisala:

                                                    "Witaj,jakbys podszedl pod nasze szkoly gdzie dzieci maja po 10,12 lat to bys sie przestraszyl.Nauczyciele gonia .ludzie starsi czasem tez ale nic nikt konkretnego nie robi,Male dziewuchy maluja sie do szkoly i chodza jak na dyskoteke,A rodzice ciesza sie ze ich dzieci taKIE ladne"
                                                    -------
                                                    No i te 12-13 latki pad szkola pala papierosy i pija piwo.
                                                    Z tym paleniem i piciem nie chcialo mnie sie wierzyc,ale sam to widzialem w czasie wakacji na Mazurach.
                                                    Amerykanska patologia,jest jednak caklkiem inna.
                                                    Widzialem jednego 13-latka palacego,ale to byl jeden chlopak na caly park,gdzie przychodzi kilkuset dzieciakow.
                                                    Popijaja bardzo okazyjnie i to tylko piwo 15-16 latki.W tym roku raz widzialem takie "party" w parku.

                                                    Dorosli palacze:

                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_cigarette_consumption_per_capita
                                                    Polska jest na 18 miejscu a USA na 39,z tym ze tabelka obejmuje tylko doroslych palaczy,a w Polsce w zdecydowanej wiekszosci pala malolaty ponizej 18 roku zycia,czego w USA zupelnie nie widac.
                                                  • maksimum Howard Stephen Berg. 12.11.10, 18:12
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Howard_Stephen_Berg
                                                    Najszybciej czytajacy czlowiek na swiecie,co wcale nie znaczy,ze jest jakis specjalnie inteligentny.
                                                    Urodzil sie na Brooklynie w 1949r i skonczyl uniwersytet stanowy w Binghamton-czyli taki sobie uniwerek i na dodatek gosciu nie ma magistra.

                                                    Utrzymuje ,ze czyta 80 stron na minute,ale na testach wyszlo mu tylko 42 strony na minute z calkiem dobrym zrozumieniem tekstu.
                                                    Studiowal biologie a pozniej ...wiadomo.. psychologie.
                                                    Gdyby potrafil zrozumiec troche trudniejsze teksty,to dawno mialby magistra z jakiegos wymagajacego kierunku.
                                                  • maksimum NY State Assessments 06.01.11, 08:17
                                                    www.greatschools.org/modperl/achievement/ny/1898#nytest
                                                    To sa tzw egzaminy stanowe i sa obowiazkowe dla wszystkich.Kazdy stan ma podobne egzaminy od 3-ciej klasy w gore.
                                                    Nie wiem jak jest w Kanadzie,ale domyslam sie,ze powinni sie wzorowac na lepszych.
                                                  • maksimum Oboje w Brooklyn Technical HS. 08.06.11, 17:38
                                                    Corka tez dostala sie do tego samego liceum co syn i na dodatek chce grac w tenisa w druzynie szkolnej jak jej starszy brat.To bedzie nizly ubaw jak jej sie to uda.
                                                  • maksimum SAT na 1.950 03.07.11, 20:14
                                                    To nie jest zle,bo srednia jest gdzies okolo 1.500 pkt ale to niestety nie jest dobrze jesli sie mysli o lepszej uczelni.
                                                    Na NYU to wystarcza ale z takim SAT nie dostanie stypendium i wtedy wydatek roczny to ponad 40 tys doll.
                                                    Jak pisali inni?
                                                    Jeden z jego kumpli z parku-Joseph-,ktory jest scislakiem i czasami pomagal synowi z fizyki i matematyki dostal 1.960.
                                                    Corka znajomej,ktora sie tak dobrze zapowiadala dostala 1.820.
                                                    Syn sie tylko 1 tydzien przygotowywal do tego SAT i ...zadowolony jest z wyniku.
                                                    Twierdzi,ze jak przylozy sie w czasie wakacji to moze osiagnac 2.100 pkt co byloby dobre na stypendium i najlepsze uczelnie.
                                                    Jeden z jego kumpli z Brooklyn Tech HS,ktory oryginalnie mial chodzic do szkoly katolickiej,ale w ostatniej chwili zdecydowal na publiczna dostal 2.240 pkt na 2.400 mozliwych i powiedzial ze specjalnie sie ani nie przygotowywal ani nie przykladal.
                                                    Ja w to nie wierze,bo znam Sean'a i on jest nerdem jak nikt inny.
                                                    Pamietam go z pierwszej klasy liceum,gdy na sile chcial sie kolegowac z synem i nawet gral w tenisa by mogli razem czas spedzac ,to Sean byl wtedy duzo wyzszy od syna i doroslejszy.
                                                    Nawet wtedy nie myslalem,ze on juz byl calkowicie wyrosniety,ale jak go ostatnio z synem zobaczylem,to Maciek jest od Sean'a prawie o glowe wyzszy,a Sean sie jakis pryszczaty zrobil.Sean do parku nie chodzi,bo w nic nie gra.Dziewczyny nie ma,bo wygladu nie ma i jest bardzo niesmialy,ale za to uczy sie niemal bez przerwy i to glownie z nudow.
                                                    To Sean wlasnie wyciagnal syna na pogrzeb mlodej dziewczyny ,ich kolezanki z gimnazjum ktora zginela na rowerze pod kolami samochodu przejezdzajac na czerwonych swiatlach.
                                                    Pojecia nie ma ,jak syna naklonic do nauki w czasie wakacji,bo on niestety za nauka nie przepada,choc srednia na koniec roku wyciagnal 94,30%.
                                                  • maksimum SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 21.10.11, 04:54
                                                    No i napisali chlopaki pierwsze SAT po wakacjach i wyniki przeszly najsmielsze oczekiwania.
                                                    Sean ktory przed wakacjami mial 2.240 pkt teraz dostal perfect score 2.400 pkt.
                                                    Perfect score dostaje okolo 100-150 studentow na okolo 1,5 mln piszacych SAT.
                                                    I pomyslec ze Sean to najlepszy kumpel Macka i ostatnio nawet kelnerowali razem w sobote.

                                                    Maciek jak zobaczyl swoj wynik,to nie mogl oczom uwierzyc,bo myslal ze dostal 2.020 pkt i byl bardzo zadowolony,ale jak przeliczylismy jeszcze raz punkty to sie okazalo ze dostal 2.120 pkt a przed wakacjami mial 1.950 pkt.

                                                    Z taka iloscia punktow moze sie starac o przyjecie na kazda uczelnie,z Harvardem wlacznie.
                                                    Ja go namawiam,zeby jeszcze raz napisal SAT i mysle ze by sie poprawil na 2.250 pkt ale on sie boi nawet myslec o tym.
                                                  • hankam Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 21.10.11, 10:25
                                                    Gratulacje dla syna.

                                                    I odpuść mu trochę, niech się zastanowi, co naprawdę chciałby studiować, a nie faszeruj swoimi pomysłami na życie.
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 21.10.11, 15:02
                                                    hankam napisała:

                                                    > Gratulacje dla syna.
                                                    >
                                                    > I odpuść mu trochę, niech się zastanowi, co naprawdę chciałby studiować, a nie
                                                    > faszeruj swoimi pomysłami na życie.

                                                    Niestety nie odpuszcze mu,bo napisal bardzo slaby essay ,czyli wypracowanie o sobie na studia.
                                                    Poza tym ma jeszcze SAT przedmiotowe z matematyki i czas najwyzszy byl zdobyl max ilosc punktow.
                                                  • hankam Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 21.10.11, 17:03
                                                    Ciekawe, dlaczego tak słabo napisał essay, może powinieneś mu podpowiedzieć, co trzeba napisać?
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 21.10.11, 17:23
                                                    On napisal swoj essay i mnie sie on nie podobal.Ja napisalem swoja wersje jego essay'u i wszystkim sie podobala.
                                                    On jeszcze nie umie podejsc do sprawy kompleksowo i essay jest jego najslabszym punktem w SAT.
                                                    1-critical reading(czytanie ze zrozumieniem) dostal 780 na 800 mozliwych
                                                    2-matematyka -dostal 690 na 800 mozliwych
                                                    3-essay-dostal 650 na 800 mozliwych.

                                                    Wszystkie uczelnie biora pod uwage tylko dwa pierwsze z trzech wynikow,chyba ze zdajesz na anglistyke,wtedy (3) essay tez jest wazny.

                                                    Najwazniejszy jest "critical reading" bo sprawdza twoje zdolnosci zrozumienia tekstu.
                                                    Matematyka jest wazna na kierunkach scislych,a na takie syn sie nie wybiera.

                                                    Ja mu dzisiaj napisze essay i bedzie to polaczenie mojego z jego wersja i bedzie to wersja ostateczna.
                                                    W essay'u musisz w 500 slowach(poltorej strony) przedstawic siebie w jak najbardziej interesujacy sposob,a on jest po prostu niesmialy i nie bardzo wie jak to ujac calosciowo i rozdrobnia sie za bardzo.

                                                    Tu jest jakis tam przyklad,wg mnie slaby.

                                                    teenink.com/college_guide/college_essays/article/99617/College-Essay/
                                                    tu sa inne,ciekawsze:

                                                    teenink.com/college_guide/college_essays/top/
                                                  • hankam Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 21.10.11, 22:30
                                                    To będzie chyba mój ulubiony post.
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 22.10.11, 04:07
                                                    Dam mu jeszcze te rozne essay'e z internetu do poczytania i niech soe spreza,bo jak nie to ja bede musial to za niego zrobic.
                                                    Mam nadzieje,ze na studiach nie bedzie prosil o pomoc w pracy domowej.
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 22.10.11, 05:44
                                                    Maksiu ty chyba zartujesz ze za syna robisz zadania domowe .moja corka wlasnie dostala progress raport ze szkoly - 95- 99% i zadnej pomocy z naszej strony a ty za syna zadania wykonujesz? no zenujace
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 22.10.11, 07:54
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > moja corka wlasnie dostala progress raport ze szkoly - 95- 99% i zadnej pomocy z naszej >strony a ty za syna zadania wykonujesz? no zenujace

                                                    Moja 14 letnia corka tez wszystko sama robi i na dodatek lepiej sie uczy od syna.
                                                  • hankam Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 22.10.11, 13:06
                                                    Canuck, nie tylko pracę domową, ale essay decydujący o przyjęciu na uczelnię. Bo Maciek jest nieśmiały i late bloomer.
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 22.10.11, 13:27
                                                    No ja wiem jak tatus.Jedyne co dziecku pomoglam zrobic to wykolorowalam jej mapke.Ale pod warunkiem.Pokazala mi co ktorym kolorem zeby nie bylo ze nie wie jak trzeba ulozyc legende i nie wie ktory kolor do czego.Stwierdzilam ze skoro wychodzi na Air CAdets i wroci po 22giej to moge pobawic sie w kolorowanki skoro wie co i jak.A ja zawsze lubilam kolorowac mapy.Kolega z kartografii przychodzil do mnie i mi podrzucal swoje cwiczenia z kolorowymi kredkami tlumaczac ze ja mam do tego wiecej cierpliwosci niz onsmile. Ale nigdy by mi do glowy nie przyszlo zeby za dziecko rozwiazywac zadanie domowe.Syn mimo ze sie miota i ma wielkie problemy z pisaniem bo dyslektyk to jedyne co mu pomaglam ostatnio bo pani sobie znowu olala wytyczne i z dnia na dzien zadala 3 paragrafy do napisania to dziecko sie meczylo biedne i staralo sie odtworzyc wycieczke na ryby z tata z wakacji z opisami pogody, z opisamii otoczenia( oj zebyscie wiedzili jakie to trudne dla dyslektyka) , ja mu to pisalam na komputerze, wydrukowalam, a on to potem przepisal - zajelo mu to godzine..Odmawiam wszelkiej wspolpracy zeby za niego takie zadanie napisac, bo bedzie lepiej bo lepsza ocene dostanie.Nie tedy droga.
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 22.10.11, 18:37
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    >Stwierdzilam ze skoro wychodzi na Air CAdets i wroci po 22giej

                                                    Jak ty pozwalasz dzieciakowi wracac po 22-giej?
                                                    U mnie to sie nie zdarza.

                                                    > Odmawiam wszelkiej wspolpracy zeby za niego t
                                                    > akie zadanie napisac, bo bedzie lepiej bo lepsza ocene dostanie.Nie tedy droga.

                                                    To co ty za matka jestes jak nie chcesz dzieciakowi pomoc?
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 24.10.11, 06:56
                                                    Widzisz maksiu zajecia z Air cadets sa od 6.30 do 9.30.A trzeba jeszcze stamtad wrocic.Tatus przywozi a ze zadne z nas Harym Potterem nie jest wiec to troche czasu zajmuje.A ze Air Cateds wedlug nas bardziej rozwijaja niz twoj tenis wiec posylamy dziecko tam.I nie musimy zmuszac.Wyniki sa - i medale dziecki mu juz przynioslo - 3 dwa srebrne i jeden zloty - wykosila stare wygi w strzelaniu - dali dziecku bron do reki pierwszy raz i wykosila kolesi ktorzy od lat strzelali zostali w tyle i to znacznie - ich sredni wynik jakos tak w okolicach 50- 60.Jej i jej partnera do strzelania 85-90.Oni zgarneli zloto i srebro w juniorach i w open a cala druzyna zloto.Wiec mam sie czym pochwalic.
                                                    A ze wraca raz w tygodniu po 10tej to nie tragedia maksiu nie dramatyzuj.

                                                    A co ze mnie za matka - pewnie tego nie zrozumiesz, ale ja chce zeby sie dzieciak nauczyl, a nie zeby za niego wszystko robic.JA za dziecko nie bede podejmowala decyzji, ja za dziecko nie bede robila zadan domowych.To jest nieuczciwe.Jezeli ty tego nie widzisz to sorki maksiu.Prace magisterska za Macka tez napiszesz?
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 24.10.11, 23:09
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Widzisz maksiu zajecia z Air cadets sa od 6.30 do 9.30.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Royal_Canadian_Air_Cadets
                                                    To takie kanadyjskie hitlerjugend.
                                                    To wszystko OK,ale co z tego wykorzystasz w zyciu codziennym?

                                                    Moje dzieci chodza po lekcjach grac w ping-ponga w szkole i trener zaproponowal corce by grala w klubie szkolnym,bo ona wszystkich tam kosi i to glownie chlopakow.
                                                    Jak powstanie klub chlopcow to syn tez pojdzie.

                                                    > Prace magisterska za Macka tez napiszesz?

                                                    Pisac nie bede,ale ktos musi to nadzorowac by praca miala rece i nogi.
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 25.10.11, 00:15
                                                    Jezeli ty uwazasz ze Air Cadets to hitlerjugend to ty jestes maksiu inteligentny inaczej.
                                                    Nawet biorac informacje z tego linku to ty chyba nie potrafisz czytac ze zrozumieniem, ale mnie to nie dziwi.Ty masz klapki na oczach z tenisem i nic poza tenisem maksiu nie widzisz.No moze jeszcze ping pong.Zauwazysz cokolwiek innego jak na horyzoncie pojawi sie mozliwosc ewentualnego dostania sponsoringu i wtedy dzieciom wmowisz ze maja tanlent i zmusisz je do treningu i okaze sie zes w tym ekspert.

                                                    Mowisz ze trzeba bedzie nadzorowac pisanie pracy magisterskiej.A co syn nie bedzie mial promotora?
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 00:06
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > wtedy dzieciom wmowisz ze maja tanlent i zmusisz je do treningu i okaze sie zes w ty
                                                    > m ekspert.

                                                    I popatrz ze udalo sie.Oboje graja tak w tenisa jak i w ping-ponga w szkole.

                                                    > A co syn nie bedzie mial promotora?

                                                    Pewno bedzie mial,ale wiesz jak wyglada kadra nauczycielska na uczelniach.
                                                    Bill Gates uciekl przed nimi ze studiow.
                                                  • hankam Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 25.10.11, 12:05
                                                    > Pisac nie bede,ale ktos musi to nadzorowac by praca miala rece i nogi.

                                                    Taki ktoś to powinien być promotor, a nie tatuś.
                                                  • ewenekgosia Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 00:15
                                                    moze promotor latynos, albo czarny- nie wiadomo na kogo Dyament wyhodowany przez Papsa trafi....
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 00:26
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > moze promotor latynos, albo czarny- nie wiadomo na kogo Dyament wyhodowany prze
                                                    > z Papsa trafi....

                                                    Ty to musisz strasznie niedolezna byc.
                                                  • zgagusia Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 12:41
                                                    > To wszystko OK,ale co z tego wykorzystasz w zyciu codziennym?

                                                    moj maz kiedys strzelal zawodniczo - do dzis dnia sie wypowiada o tym sporcie z najwyzszym uznaniem. Wyglada troche na nieprzydatne w zyciu codziennym - nic bardziej mylnego. Strzelanie wymaga (i cwiczy) m.in. koncentracje, opanowanie, precyzje - wszystko to bardzo przydatne w zyciu codziennym

                                                    >
                                                    > Moje dzieci chodza po lekcjach grac w ping-ponga w szkole

                                                    teraz ja zapytam: "To wszystko OK,ale co z tego wykorzystasz w zyciu codziennym?"

                                                    A.
                                                  • ewenekgosia Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 13:00
                                                    Zgagusiu maks wyjechal z Polski z pewna znajomoscia sportow. Np. w ping ponga sie w PRL gralo na przerwach. W tenisa sie gralo jak ktos mial kase. Koszykowke sie ogladalo w TV czasami albo sluchalo w radio i to taki amerykanski sport. Takie lyzwy jeszcze, sa ok, chociaz jak wiadomo pogonil Monike od jezdzenia bo lyzwy nie sa elitarne w przeciwienstwie do tenisa. plywanie pewnie chlopak kojarzy. Czad.
                                                    Potem pojechal Maks do USA i uznal ze te sporty ktore zna sa OK. Reszta jest zawracaniem glowy i strata czasu. Uprawiaja je frustraty, gdyz skoro Maks ich nie kojarzy (lub tez nie uprawial ich Gates) to nie moga byc dobre, nie mowiac o tym ze jedenym kryterium jest uzytecznosc bezposrednia. KAZDY sport buduje sprawnosc, samo uprawianie sportu jest wartoscia, trenuje charakter, wytrzymalosc, uczy wygrywania i przegrywania itd itp mozna godzinami. Ale moja droga wazne jest co uprawia syn prezydenta smile bo jak uprawia tennis to sie z nim spotkach na korcie a takie strzelectwo? a nie daj Boze bedziesz iala wiecej punktow ( w tenisie mozna dynamocznie rownac do pozimu syna prezydenta i dac sie ograc....)
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 23:11
                                                    ewenekgosia napisała:


                                                    > t co uprawia syn prezydenta smile bo jak uprawia tennis to sie z nim spotkach na k
                                                    > orcie a takie strzelectwo?

                                                    Ja bylem dobry w strzelectwie,wiec jakby zaczeli na pewno nieliby sukcesy,ale po co gdy prezydent jest przeciwny posiadaniu broni przez obywateli.



                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 28.10.11, 19:24
                                                    No ja czekalam na taki postsmile

                                                    A Air Cadets to nie tylko strzelanie - tam jest mase innych programow i dzieciaki moga wybierac i przebierac i wielu z nich umiejetnosci nabyte przez lata w Air Cadets wyk. w zyciu codziennym.
                                                    A Twoje dzieci niczego same nie zaczna.O ile sie nie myle corka chciala zaczac taniec - nie pozwoliles wymyslajac idiotyczne wyjasnienia dlaczego nie.Ja je kwituje -" NIE BO NIE" Twoje dzieci maj iluzje tego ze wybieraja cokolwiek - ty wybierasz za nie.I to jest ich tragedia.
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 18:01
                                                    Zgagusia, ja akurat o medalach napisalam bo pierwsze zawody i pierwsze wyniki.Air Cadets to nie tylko Air Rifle.Maja mase roznych innych programow z programem pilotow wlacznie - za darmo.Program leadership, sporty.Mase wakacyjnych wyjazdow.Na spotkaniach ucza sie roznych rzeczy.NIe jestem pewna czy tez gry w tenisa i ping ponga pewnie nie, ale koszykowka jest na bank.
                                                    A to ze maksiu nie rozumie idei Air CAdets to mnie nie dziwi.On malo co rozumie.Jedyne co to ping pong, tenis, koszykowka i jak bedzie mozliwosc ze dzieciak dostanie stypendium w hokeja to hokeja bedzie rozumial i bedzie kladl nacisk zeby Maciek wstawal godzine wczesniej by przed tenisem pocwiczyl jazde na lyzwach
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 23:07
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > w hokeja to hokeja bedzie rozumial i bedzie kladl nacisk ze
                                                    > by Maciek wstawal godzine wczesniej by przed tenisem pocwiczyl jazde na lyzwach

                                                    Wczoraj gralismy w hokeja i bylem zdziwiony jak syn sie poprawil na rolkach.Jezdzi jak pro.
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 28.10.11, 19:39
                                                    Maksiu to ty grales z synem w hokeja czy jezdziliscie na rolkach - to sa dwie rozne sprawy - nawet moj 10latek widzi roznice.
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 21:48
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > > Moje dzieci chodza po lekcjach grac w ping-ponga w szkole
                                                    >
                                                    > teraz ja zapytam: "To wszystko OK,ale co z tego wykorzystasz w zyciu codziennym ?"

                                                    Trener zobaczyl Monike grajaca w ping-ponga i chce ja powolac do druzyny ping-pongowej ktora gralaby mecze miedzyszkolne po lekcjach.
                                                    Poza tym w ping-ponga mozesz grac wszedzie,na wakacjach,w domu,na studiach,wszedzie sa stoly ping-pongowe a strzelnica to juz niezla podroz i wydatek.
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 28.10.11, 19:49
                                                    O laboga wydatek.No fakt - porownac wydatek na rakietke do ping ponga i na porzadny karabinek to jest roznica.I juz widze jak maksiu wybijasz z glowy swoim dzieciom ze taki sport jest do d..py i w zyciu sie nie przydaje.
                                                    Strzelnica - jakies 15-20 min jazdy od domu a koszt? jakies 250 dolcow rocznie membership.Wiec nie jakies wielkie pieniadze a warto wydac jak widzisz ze dziecko ma talent.Mi nie zal tych pieniedzy i tych wycieczek by dziecko sie spelnialo w SWOIM marzeniu a nie robilo to co tatus uznal za stosowne i zapowiedzial ze tylko i wylacznie to przysponsoruje, albo przysponsoruje cos innego jak bedziesz robil/robila to i to.
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 22.10.11, 18:34
                                                    hankam napisała:

                                                    > Canuck, nie tylko pracę domową, ale essay decydujący o przyjęciu na uczelnię. B
                                                    > o Maciek jest nieśmiały i late bloomer.

                                                    Wlasnie wpadlem na pomysl ze o tym ze jest late bloomer powinien w essay'u napisac!
                                                  • ewenekgosia Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 24.10.11, 01:08
                                                    > Dam mu jeszcze te rozne essay'e z internetu do poczytania i niech soe spreza,bo
                                                    > jak nie to ja bede musial to za niego zrobic.
                                                    > Mam nadzieje,ze na studiach nie bedzie prosil o pomoc w pracy domowej.

                                                    ale mozesz mi wytlumaczyc PO CO on ma sie sprezyc? I tak wiadomoze za niego napiszesz. I w zasadzie czemu mialby ci nie dawac na studiach prac domowych do zrobienia, skoro widac ze tobie to potrzebne, sie w tym realizujesz, glowy nie zawracasz i jeszcze masz poczucie ze jestes debesciak- tatunio chce sie bawic w nastolatka studenta- to niech sie bawi.
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 24.10.11, 02:28
                                                    ewenekgosia napisała:


                                                    > ale mozesz mi wytlumaczyc PO CO on ma sie sprezyc? I tak wiadomoze za niego >napiszesz.

                                                    Niech poprobuje,moze mu wyjdzie lepiej niz ostatnim razem.

                                                    > I w zasadzie czemu mialby ci nie dawac na studiach prac domowych do zro
                                                    > bienia, skoro widac ze tobie to potrzebne, sie w tym realizujesz, glowy nie zaw
                                                    > racasz i jeszcze masz poczucie ze jestes debesciak- tatunio chce sie bawic w na
                                                    > stolatka studenta- to niech sie bawi.

                                                    Czuje sie w obowiazku wepchnac go na dobre studia,bo wiem ze od tego reszta zycia zalezy.
                                                    Przecie nie puszcze go na jakas psychologie,zeby cala reszte zycia biedowal.
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 00:09
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > i jeszcze masz poczucie ze jestes debesciak- tatunio chce sie bawic w na
                                                    > stolatka studenta- to niech sie bawi.

                                                    Jak gram z nimi w tenisa,ping-ponga,kosza,to dlaczego nie maialbym pracy domowej odrabiac?
                                                    Jesli czegos nie umiesz,to inna sprawa ,ale mnie to nie dotyczy.
                                                  • ewenekgosia Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 00:14
                                                    > Jak gram z nimi w tenisa,ping-ponga,kosza,to dlaczego nie maialbym pracy domowe
                                                    > j odrabiac?
                                                    > Jesli czegos nie umiesz,to inna sprawa ,ale mnie to nie dotyczy.

                                                    no nie wiem Maksiu.... faktycznie.... poprzezywaj jeszcze z nimi pierwsze porno, zalicz polucje pierwsza, zrob prawo jazdy i pierwszy raz sie ogol, a nastepnie zdaj SAT i idz na studia bo sie marnujesz normalnie.... jak late bloomer to pelna geba po 60 dorosl do studiow ( za to w ju es eju, suszymy zabki panowie)......
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 00:25
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > zrob prawo jazdy

                                                    Wlasnie nalegam,zeby zrobil i chyba na wiosne zrobi,to juz nie bede musial ich nigdzie wozic.


                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 29.10.11, 03:22
                                                    Czy mi sie wydaje , czy Maciek bedzie mial tzw Learner Permit, nieprawdaz?
                                                    Jezeli tak to wedlug prawa NY nie bedzie mial prawa jezdzic z siostra - bedzie MUSIAL miec na siedzeniu pasazera osobe uprawniona do prowadzenia tego samego pojazdu co on i owa osoba bedzie musiala miec min 21 lat.Czyli jezeli nie bedziesz chcial oddac swojego drogocennego samochodu to niestety bedziesz musial wiezc swoj tyleczek razem z MAckiemsmile
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 29.10.11, 03:43
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Czy mi sie wydaje , czy Maciek bedzie mial tzw Learner Permit, nieprawdaz?
                                                    > Jezeli tak to wedlug prawa NY nie bedzie mial prawa jezdzic z siostra - bedzi
                                                    > e MUSIAL miec na siedzeniu pasazera osobe uprawniona do prowadzenia tego samego
                                                    > pojazdu co on i owa osoba bedzie musiala miec min 21 lat.

                                                    To sie wszystko zgadza ,ale tylko od 17 do 18 roku zycia bo pozniej bedzie juz mogl sam jezdzic.

                                                    > Czyli jezeli nie bedziesz chcial oddac swojego drogocennego samochodu to niestety >bedziesz musial wiezc swoj tyleczek razem z MAckiemsmile

                                                    Moze tez z mamuska jezdzic.
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 29.10.11, 16:23
                                                    Maksiu wez ty sie moze doksztalc, co.Ja nie z tego twojego njujorku, ale jakos wiemsmile

                                                    When You Have Your Permit:

                                                    General Restrictions for All Drivers with Learner Permits

                                                    No matter what age you are, if you hold a learner permit, you may not drive:

                                                    Unless accompanied by a supervising driver age 21 or older who has a license valid to operate the vehicle you are driving. For example, only a person with a motorcycle license may supervise a motorcycle learner.
                                                    In a DMV road test area.
                                                    On any street within a park in New York City, or any bridge or tunnel under the jurisdiction of the Triborough Bridge and Tunnel Authority.
                                                    On the Cross County, Hutchinson River, Saw Mill River, or Taconic State parkways in Westchester County.

                                                    Wiecej tutaj
                                                    www.nydmv.state.ny.us/license.htm#newdrivers
                                                    Przepraszam ze nie z wikipedii , ale jezeli ty czerpiesz wszyskie info z wiki to sie nie dziwie ze masz takie wiadomosci.

                                                    A to czy mamusia czy ty bedziesz w samochodzie jest obojetne.On nie moze sam z siostra na learner permit przemieszczac sie po miescie zanim nie wskoczy na wyzszy poziom wtajemniczenia ze sie tak wyraze a juz nie bedzie musial sie pytac o zgode tatusia jak bedzie mial pelne prawo jazdy.Tylko ze tutaj jezeli nie ma swoich funduszy to czy tatus przysponsoruje.
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 29.10.11, 18:40
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    >On nie moze sam z siostra na learner permit przemieszczac sie po miescie zanim nie wskoczy na wyzszy poziom wtajemniczenia ze sie tak wyraze a juz nie bedzie musial sie pytac
                                                    > o zgode tatusia jak bedzie mial pelne prawo jazdy.

                                                    Jego mlodsza siostra powaznie wyglada,a jak jeszcze kapelusz zalozy to policja nawet nie odwazy sie zapytac ile ma lat.
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 30.10.11, 05:17
                                                    Typowe - polaczek prostaczek.
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 22.10.11, 05:40
                                                    Maksiu juz podjal decyzje za syna na jakie studia pojdzie wiec nie ma sie co synek stresowac.Studia oplacone bo po mysli tatusia, a ze moze nie po mysli synka to co to kogo obchodzi.
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 22.10.11, 07:55
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu juz podjal decyzje za syna na jakie studia pojdzie wiec nie ma sie co sy
                                                    > nek stresowac.

                                                    Wlasnie chce go do konca roku troche postresowac,by sam sie przekonal czego chce.


                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 00:10
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu juz podjal decyzje za syna na jakie studia pojdzie wiec nie ma sie co sy
                                                    > nek stresowac.Studia oplacone bo po mysli tatusia, a ze moze nie po mysli synka
                                                    > to co to kogo obchodzi.

                                                    Ma jeszcze jedna szanse podejscia do SAT,jak dostanie powyzej 2.200 pkt to uczelnie bedzie sam wybieral,bo wszedzie dostanie stypendium.
                                                  • ewenekgosia Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 00:11
                                                    laskawca smile
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 00:22
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > laskawca smile

                                                    Pierwszy raz sie odezwalas jak czlowiek!
                                                  • zgagusia Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 17:12
                                                    > Ma jeszcze jedna szanse podejscia do SAT,jak dostanie powyzej 2.200 pkt to ucze
                                                    > lnie bedzie sam wybieral

                                                    mam pytanie "techniczne" - ile razy mozna do tego testu SAT podchodzic? i ktory wynik sie liczy - najlepszy czy ostatni?

                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 26.10.11, 22:02
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > mam pytanie "techniczne" - ile razy mozna do tego testu SAT podchodzic? i ktory
                                                    > wynik sie liczy - najlepszy czy ostatni?

                                                    sat.collegeboard.org/register/sat-dates
                                                    Testy SAT sa kilka razy w roku(6) i kosztuja 49 doll kazdy.Mozesz podejsc do ilu chcesz a wynik podajesz ktory chcesz.
                                                    Wynik jest trzyczesciowy:
                                                    1-critical reading
                                                    2-matematyka
                                                    3-essay

                                                    Moze byc tak ze na jednym tescie dostaniesz lepszy wynik z critical reading a gorszy z matematyki lub odwrotnie i wtedy od ciebie zalezy ktory wynik podasz lub mozesz podac 2-3 wyniki.To zalezy od ciebie.

                                                    SAT pisze sie w 11 klasie i w 12 no wiec mozesz pisac go 2x.czesc ludzi pisze tylko raz,niektorzy pisza 3 razy.Zazwyczaj po dwoch razach ciezko sie poprawic i wynik spada,ale u syna sytuacja byla inna i pisal 3 razy SAT i kazdy nastepny wynik jest lepszy od poprzedniego.

                                                  • ewenekgosia Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 27.10.11, 22:30
                                                    no to jeszcze ze 3, essay mu napiszesz. papers na studiach na[iszesz i jakos sie chlopak przepchnie.
                                                    A potem tylko mu prace znalesc zone chinke i ustawiony u zony chinki to i tak babcia bedzie rzadzic to nawet dobrze za patalacha sie wydac smile
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 27.10.11, 23:18
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > no to jeszcze ze 3, essay mu napiszesz. papers na studiach na[iszesz i jakos si
                                                    > e chlopak przepchnie.

                                                    On bedzie studia zaczynal przed 18 rokiem zycia,to co ty chcesz,zebym mu pozwolil samodzielne decyzje podejmowac?

                                                    > A potem tylko mu prace znalesc zone chinke i ustawiony u zony chinki to i tak b
                                                    > abcia bedzie rzadzic to nawet dobrze za patalacha sie wydac smile

                                                    Chinki i Rosjanki wykluczam,zreszta sam bedzie szukal.
                                                  • ewenekgosia Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 28.10.11, 18:27
                                                    nie maksiu za wiele lat tu siedzisz zebym miala zludzenia ze jakiekolwiek decyzje mu pozwolisz podejmowac. Zone i i dzieci masz po to by ego roslo wink
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 28.10.11, 21:43
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > nie maksiu za wiele lat tu siedzisz zebym miala zludzenia ze jakiekolwiek decyz
                                                    > je mu pozwolisz podejmowac.

                                                    I bardzo dobrze na tym wychodza.
                                                    Miala chodzic na taniec z ruskimi baletnicami od 7 bolesci i....kolegowac sie z Ruskimi!
                                                    Nie przezylbym tego.



                                                  • ewenekgosia Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 28.10.11, 22:59
                                                    Maksiu z calym szacunkiem- czy dobrze na tym wychodza to bedzie wiadomo za 10 lat.... na razie widzimy ze to ty na tym glownie dobrze wychodzisz majac dzieci na wlasnosc, mlodszych kolegow oraz prace domowe smile
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 29.10.11, 03:41
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > na razie widzimy ze to ty na tym glownie dobrze wychodzisz majac dzieci
                                                    > na wlasnosc, mlodszych kolegow oraz prace domowe smile

                                                    Caly gry plan byl wlasnie taki,by miec z kim w kosza pograc,a przy okazji by dzieciaki nie rozrabialy w parku.
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 29.10.11, 16:30
                                                    Bo ty sie na balecie znasz.
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 29.10.11, 18:36
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Bo ty sie na balecie znasz.

                                                    Chodzilo sie na balety za mlody,to jak mam sie nie znac.
                                                    Zreszta na wszystkim sie znam,czego sie dotkne.
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 30.10.11, 05:21
                                                    NA cienkich warstwach tez sie znasz?Nie uwierzesmile
                                                  • zgagusia Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 30.10.11, 18:28
                                                    > Zreszta na wszystkim sie znam,czego sie dotkne.

                                                    to sie nazywa megalomania
                                                    o, tu masz, za Wiki: Megalomania is a psycho-pathological condition characterized by delusional fantasies of power, relevance, and/or omnipotence. Megalomania is characterized by an inflated sense of self-esteem and overestimation by persons of their powers and beliefs
                                                  • canuck_eh Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 28.10.11, 20:00
                                                    > Chinki i Rosjanki wykluczam,zreszta sam bedzie szukal.

                                                    to jest niemozliwe maksiu - nie pozwolisz na to.On nie bedzie w stanie podjac sam decyzji.
                                                    A tak czytajac o tych studiach ze 18latek ze sam nie moze wybrac tego co chce itp itd, przypomnialo mi sie jedno smieszne powiedzonko kumpla - geniusz na PPT sudia zdal z wyroznieniem i dodatkowo jakies rektorskie nagrody dostal i o ile sie nie myle Prezydenta Miasta tyz.Zawsze to powtarzal jak cos sie mu schrzanilo " no coz nigdy nie bylem dobry w te klocki, przez studia przepchnela mnie mamusia i pan rektor" - zawsze wybuchalismy smiechem.Wiec obawiam sie ze Macka przez studia przepchnie tatus i pan rektor.Tylko w tym wypadkujest to zalosne.JAk w przypadku kolegi moglismy sie z tego posmiac tak nad tym przypadkiem nalezy zaplakac.
                                                  • maksimum Re: SAT: Sean 2.400 ,Maciek 2.120. 07.11.11, 01:20
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    >Zawsze to powtarzal jak cos sie mu schrzanil
                                                    > o " no coz nigdy nie bylem dobry w te klocki, przez studia przepchnela mnie mam
                                                    > usia i pan rektor" - zawsze wybuchalismy smiechem.

                                                    To musialo za wczesnego Gierka byc?

                                                    > Wiec obawiam sie ze Macka przez studia przepchnie tatus i pan rektor.

                                                    Ja mysle,ze rektora nie bede w to mieszal i sam wszystko zalatwie.

                                                  • maksimum W ktorym roku byl 9-11 ? 07.11.11, 01:21
                                                    www.youtube.com/watch?v=pzJc7ou1-p8&feature=related
                                                    W NYC wszyscy to wiedza ale w Kalifirnii juz nie.
                                                  • canuck_eh Re: W ktorym roku byl 9-11 ? 07.11.11, 04:53
                                                    Ta mlodziez to produkt ciec budzietowych i 4dniowego tygodnia w szkolewink
                                                  • maksimum Re: W ktorym roku byl 9-11 ? 07.11.11, 22:14
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Ta mlodziez to produkt ciec budzietowych i 4dniowego tygodnia w szkolewink

                                                    To sa zwykle matoly i nic wiecej.Czesc moze i udaje glupich.
                                                  • hankam Re: W ktorym roku byl 9-11 ? 07.11.11, 10:00
                                                    Wszyscy? ; )
                                                    W każdym stanie i w każdym kraju możesz nakręcić podobny film.
                                                    Chodzi tylko o to, czy jest margines, czy przeciętna.
                                                    I jaki jest w populacji procent takich matołów.
                                                  • canuck_eh Re: W ktorym roku byl 9-11 ? 07.11.11, 21:39
                                                    Nie no pewnikiem jak dorwal sie do takich co to ladnie odpowiadali i psowali mu program to ich ladnie wycieli bo nie byloby juz tak wesolo jak tutaj na zalaczonym obrazku.Nie ma sie co oszukiwac.Takich wesolkow to wszedzie znajdziemy, w kazdym kraju.
                                                  • maksimum Re: W ktorym roku byl 9-11 ? 07.11.11, 22:20
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nie no pewnikiem jak dorwal sie do takich co to ladnie odpowiadali i psowali mu
                                                    > program to ich ladnie wycieli bo nie byloby juz tak wesolo jak tutaj na zalacz
                                                    > onym obrazku.Nie ma sie co oszukiwac.Takich wesolkow to wszedzie znajdziemy, w
                                                    > kazdym kraju.

                                                    Oczywiscie ze tak bylo.Przeciez widzialas,ze oni sie caly czas smiali.
                                                  • hankam Re: W ktorym roku byl 9-11 ? 08.11.11, 10:48
                                                    Myślę, że to więcej niż 5%.
                                                    Tacy ludzie przerażają, ale są wszędzie.
                                                    Z drugiej strony wcale się nie dziwię tym mlodym ludziom, że nie kojarzą, kto to byl Nixon czy czym było Watergate. To zbyt dawno, żeby mogli pamiętać i zbyt blisko, żeby uzyskało status ważnych wydarzeń historycznych. Ilu polskich nastolatków wie coś o czasach Gierka i kiedy one w ogóle były? Ilu wie coś o stanie wojennym, poza tym, ze w ogóle było coś takiego?

                                                    Straszne jest to, że oni są tak cudownie zadowoleni z siebie. (To taka bardzo amerykańska cecha).
                                                  • maksimum Re: W ktorym roku byl 9-11 ? 08.11.11, 15:11
                                                    hankam napisała:

                                                    > Straszne jest to, że oni są tak cudownie zadowoleni z siebie. (To taka bardzo a
                                                    > merykańska cecha).

                                                    Bo oni ida do prostej pracy w McDonaldzie czy gdzies tam i zadna wiedza historyczna nie jest im potrzebna.Wazne by byli pracowicie,solidni,punktualni i dobrze sobie dadza rade w zyciu.
                                                    W Europie modne sa testy na inteligencje a w USA testuja wszystkich na pracowitosc.
                                                  • maksimum Re: W ktorym roku byl 9-11 ? 07.11.11, 22:18
                                                    hankam napisała:

                                                    > Wszyscy? ; )
                                                    > W każdym stanie i w każdym kraju możesz nakręcić podobny film.
                                                    > Chodzi tylko o to, czy jest margines, czy przeciętna.
                                                    > I jaki jest w populacji procent takich matołów.

                                                    Oczywiscie ze to margines.Nie wiem jaki to % ale mysle ze moze z 5%.
                                                  • maksimum Bezdomny geniusz. 25.11.11, 06:20
                                                    www.youtube.com/watch?v=tZ46Ot4_lLo&feature=related
                                                    Chyba teraz zacznie kase robic?

                                                    Szczegolnie,ze w finale spiewal duzo lepiej niz w eliminacjach.

                                                    www.youtube.com/watch?v=vIy99OT2BAQ&feature=related
                                                  • canuck_eh Re: Bezdomny geniusz. 26.11.11, 16:31
                                                    Co maksiu - przerzuciles sie na inne swoje forum?W ostatnim nie masz juz nic do dodania?
                                                  • maksimum Molly,Sally i Leslie. 18.12.11, 05:02
                                                    Q 4: Molly can complete a work in 100 minutes. Sally can complete the same task in two hours. They work together for 30 minutes when Leslie joins and starts helping. They finish the task 20 minutes later. How long would it take Leslie to complete the task alone?
                                                    4 hours
                                                    5 hours
                                                    3 hours
                                                    -------------
                                                    To jest zadanie dla 14 latkow.
                                                  • canuck_eh Re: Molly,Sally i Leslie. 18.12.11, 15:23
                                                    No i co corka ma problem z rozwiazaniem?A ty sie pogubiles tez?bo jak wiemy jednego zadania wrzuconego na jednym z tutejszych forow nie zrobiles twierdzac ze jest nie do zrobienia.Czekasz zeby ktos za ciebie to zrobi?No faktycznie ciezkie czasy nastalysmile
                                                  • maksimum Re: Molly,Sally i Leslie. 18.12.11, 20:10
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No i co corka ma problem z rozwiazaniem?A ty sie pogubiles tez?

                                                    Ja sie nie pogubilem,ale ty sie wez za ksiazki bo niedlugo bedziesz musiala takie zadania sama rozwiazywac,bo twoje dziecie tego nie ugryzie niezaleznie z ktorej strony by zaczynalo.
                                                  • canuck_eh Re: Molly,Sally i Leslie. 19.12.11, 05:44
                                                    Powiedzil co wiedzial.Do tej pory mi nie odpowiedziales na kilka pytan.Ciagle szukasz w wikipedi co to cienkie warstwy?Szukaj szukajsmile Moje dziecko wie to od dawna, zna proces naparowywania a od niedawna nawet jak modelowac probke.A ty cieniasie nawet nie wiesz jak to rozgryzc.
                                                    te zadania moja corka robila jakos tak we wrzesniu- z poczatkiem pazdiernika.Najwyrazniej najlepsza szkola w Nowym Jorku jest w tyle za ta nic nie warta w Kanadzie.Szczekac sobie dalej mozesz Maksiu.Nic ci innego juz nie pozostaje.I moze ci musze przypomniec - ja sie za matematyke brac nie zamierzam.Nie moja dzialka - juz ci to pisalam, ale ze z ciebie palant to nie jestes w stanie tego spamietac.Taki widac model.
                                                  • maksimum Re: Molly,Sally i Leslie. 19.12.11, 21:26
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No i co corka ma problem z rozwiazaniem?A ty sie pogubiles tez?

                                                    To zadanie mozna rozwiazac w pamieci w ciagu 1 minuty,tylko trzeba wiedziec jak.
                                                    1-pierwsza robi 50%
                                                    2-druga robi 5/12 czyli trzecia 1/12 w 20 minut.

                                                  • canuck_eh Re: Molly,Sally i Leslie. 20.12.11, 14:37
                                                    Cala minute ci maksiu zajelo otworzenie ksiazki na odpowiedziach?Tylko czy ty biedaku rozumiesz te odpowiedzi?
                                                  • iwoniaw Re: Molly,Sally i Leslie. 18.12.11, 19:52
                                                    I z czym konkretnie masz problem w tym zadaniu?
                                                  • maksimum Re: Molly,Sally i Leslie. 18.12.11, 20:13
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > I z czym konkretnie masz problem w tym zadaniu?

                                                    Ja nie mam problemu i corka nie ma problemu.Znalazlem ksiazke otwarta na tej stronie wiec spytalem jak jej to idzie.Powiedziala ze dobrze,choc w drugim okresie opuscila sie z matematyki.
                                                    A twoje dziecie to robi bez problemow?
                                                  • iwoniaw Re: Molly,Sally i Leslie. 18.12.11, 23:12
                                                    Cytat A twoje dziecie to robi bez problemow?

                                                    No nie narzekam.
                                                    Natomiast skoro twoja córka nie ma problemu i ty nie masz problemu, to w jakim celu zamieściłeś to zadanie na forum? Żeby moje dziecię mogło poćwiczyć?
                                                  • canuck_eh Re: Molly,Sally i Leslie. 19.12.11, 05:51
                                                    Obrzydliwe ze sie opuscila z matematyki.Ciekawosc , a jaka ma srednia jezeli mozna wiedziec?
                                                  • maksimum Re: Molly,Sally i Leslie. 19.12.11, 21:22
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Obrzydliwe ze sie opuscila z matematyki.Ciekawosc , a jaka ma srednia jezeli mo
                                                    > zna wiedziec?

                                                    Srednia ma ponad 90% ale ty pewno nie wiesz,ze czym lepsza szkola tym ciezej lepsza srednia uzyskac.A tym samym czym gorsza szkola gdzies w Kanadzie tym latwiej lepsza srednia uzyskac.
                                                  • canuck_eh Re: Molly,Sally i Leslie. 19.12.11, 22:20
                                                    Maksiu, jestes prostak i polanalfabeta.Co mi jeszcze chcesz wytlumaczyc?Ty mi neptku do piet nie dorastasz tak jak i twoja corunia mojej.Jedyne czym sie moze pochwalic to to ze lepiej goni wlochata zolta pileczkesmile
    • mamusia1999 Re: Ciezkie czasy nastaly. 20.12.11, 10:47
      zmierzilam sie i to na wlasne zyczenie, po co mi bylo klikac na twoj watek.

      dla poprawienia sobie samopoczucia zapodam ci rowniez zla wiadomosc: bylo zebranie u Mlodej (tutaj gimnazjum, obecnie 7kl. ksztalcenia ogolem, tryb maturalny) w temacie rocznych wyjazdow do USA. szanowni rodzice, nalezy wziac pod uwage, ze dziecie po takim pobycie wprawdzie mowi po amerykansku, traci jednak rok w szkole, bo program HS jest w tyle za naszym.
      • canuck_eh Re: Ciezkie czasy nastaly. 20.12.11, 14:44
        No to mamusia rozpetalas wojne i to tuz przed swiatami.jak moglas.Przeciez brooklyn tech to najlepsza szkola, dzieci maksia sa najlepsze, najzdolniejsze i jak doczytalas corka maksia ma ponad 90% z matematyki sredniej( mimo ze sie ostatnio opuscila) ALE to najlepsza szkola a wiec zostalam pouczona ze w takiej nic niewartej szkole do ktorej chodzi moja corka zdobycie prawie 100% z przedmmiotu nic sie nie liczy bo to g...warte bo szkola g...warta, nie to co szkola do ktorej uczeszczaja dzieci maksa.No i ze znowu napisze ta szkola jest najlepsza i nieukow z Polski do tej szkoly nie przyjma bo nauczyciele sie z nieudacznikami zadawac nie beda.TAkich to sie w lagrach edukacyjnych zamyka.
        • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 20.12.11, 21:19
          canuck_eh napisała:

          >No i ze znowu napisze ta szkola jest najlepsza i
          > nieukow z Polski do tej szkoly nie przyjma bo nauczyciele sie z nieudacznikami
          > zadawac nie beda.TAkich to sie w lagrach edukacyjnych zamyka.
          --------
          mamusia napisala,ze jedyna zaleta byla nauka jezyka angielskiego w szkole amerykanskiej.
          Jesli te dzieciory z Polski w szkolach amerykanskich ucza sie angielskiego ,to w tych lepszych szkolach oblalyby wszystkie przedmioty,bo do nich wiekszosc uczniow z perfekt angielskim nie zdaje egzaminow wstepnych.
          Dzieci z EU wysylane sa do tych szkol,ktore ledwo zipia i maja kupe pustych lawek do zapelnienia,bo nikt tam nie chce isc.
          • mamusia1999 Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 09:10
            nie doczytales : nie bylo nawet mowy o JAKOSCI szkol. juz sam PROGRAM jest o rok w tyle za naszym.
            mam aktualnie znajomych z Polski, ktorzy wyjechali do USA (i maja nadzieje, ze nie zostana tam na stale - ot taka praca). latorosle z mety poszly do szkoly o rok wyzej bo z ang. no problem a reszta do przodu.

            po raz kolejny sie zastanawiam, czemu ty musisz byc LEPSZY zeby czuc sie OK? ja oczywiscie odpowiedz znam wink
            • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 13:13
              Czego chcecie od faceta, który na swoim profilu na facebooku jako zdjęcie profilowe umieszcza zdjęcie syna?
              • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 13:14
                Jemu się już dawno pomyliło, kto jest kim.
                • fogito Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 15:05
                  hankam napisała:

                  > Jemu się już dawno pomyliło,
                  > kto jest kim.


                  O Matko! Niezłe jaja surprised Nic już mnie teraz nie zdziwi big_grin
            • canuck_eh Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 13:46
              A po co doczytac.Wazne ze bylo ze z Polski dzieciaki mialyby wyjechac do szkol w USA - no to dobry powod by sobie popisac i sie poprzechwalac ze nie ma bata do szkoly jego dzieci taki delikwent nie ma szans.Jakos nie chce mi sie wierzyc i jestem przekonana ze jakby sie taki delikwent z Polski uparl do tej szkoly i egzamin zdal to nie byloby podejrzewam podstaw by go nie przyjac.Chyba ze maja wypisane w statucie ze Maksiu zabranie przyjmowania spoza Brooklynsmile

              Jego dzieci wcale nie sa lepsze.On je na takie kreuje.Juz go od dosc dawna wypytuje o cienkie warsty i siedzi jak trusie.Pewnie w koncu mi powie ze cienkie warstwy sa nikomu do szczescia nie potrzebne bo albo tego w cioteczce wikipedii nie znajdzie, albo jak cokolwiejk znajdzie to nie zrozumie co to jes.Moje dziecko w wieku 9 -10 lat nauczylo sie jak taka warstwe naparowywac - oczywiscie nieskomplikowana.Teraz jak byl program Take kids to wark nauczyla sie jak taka( juz maz mial bardziej wyrafinowana bo cos tam dla kogos robil) modelowac.A corka maksia copotrafi?Wiemy na bank ze swietnie gania za wlochata zolta pileczka i jest w druzynie szkolnej.Swietnie.Jezeli zrobi kariere sportowa swietnie.Pogratulowac.Ale czy to sa jej marzenia?
              Wiemy ze chciala tanczyc i tatus pocial skrzydelka.
              Synek sam nie wie co chce.Tatus wymusza kierunek studiow bo inaczej nie zaplaci .
              I dla mnie maksiu wcale nie jest lepszy - jego postawa i ponizanie wszystkich dookola i stawianie siebie ponad wszystkich sprawia ze ten czlowiek spada w rankingach( on tak je uwielbia) na sam dol klasyfikacjismile
      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 20.12.11, 21:12
        mamusia1999 napisała:

        > w temacie rocznych wyjazdow do USA. szanowni rodzice, nalezy wziac pod uwage,
        > ze dziecie po takim pobycie wprawdzie mowi po amerykansku, traci jednak rok w s
        > zkole, bo program HS jest w tyle za naszym.
        --------
        Domyslam sie w jakiej szkole twoja pociecha byla w USA,bo w tych lepszych szkolach zadnych studentow zagranicznych nie ma,bo najlepsi miejscowi odrabiaja prace domowa do 1 rano.
        Sa oczywiscie jakies przecietne,czy ponizej przecietnej szkoly srednie w USA,tzn takie do ktorych nie zdaje sie egzaminow i tam jest kompletny ziew i strata czasu.
        • canuck_eh Re: Ciezkie czasy nastaly. 20.12.11, 23:23
          No i co ja mowilam?Ze polskie dzieci nie maja szanssmileNo skad ja to wiedzialamsmileA skoro w tej najlepszej szkole do 1 nad ranem siedza i zadanie domowe odrabiaja to te dzieciaki jakies cienkie Bolki sa.I mi Maksiu nie wyjezdzaj ciagle z tymi egazminami i odpadaniem bo to juz zaczyna byc zalosne.Robisz taki zamet wokol tej swoje szkoly a raczej szkoly swoich dzieci ze ludzie pomysla ze klamki do klas sa ze zlota.A to zwykla szkola i juz.Wyzszy poziom lepiej sie uczniowie ucza i dobrze.Egzamin wstepny pozwala wyselekcjonowac lepszych zdolniejszych, ale do jasnej ciasnej nie rozsiewaj takiej aury ze to niewiadomo jaka szkola ze najlepsza z najlepszych.Ma osiagniecia.Dobrze.Zdolni uczniowie do niej uczaszczaja - dobrze.Ale nie geniusze idioto.A Twoja corka do owych geniuszy nie nalezy.Bo jedyne co u niej eksponmujesz to tenis z samego rana w weekend.A u syna ktory podjac decyzji odnosnie studiow nie moze. ktoremu piszesz essej, to koszykowka czy tenis tez a koszykowka to u ciebie z malolatami.W sumie nie musisz odpowiadac bo mnie to malo interesuje
      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 20.12.11, 21:28
        mamusia1999 napisała:

        > w temacie rocznych wyjazdow do USA. szanowni rodzice, nalezy wziac pod uwage,
        > ze dziecie po takim pobycie wprawdzie mowi po amerykansku, traci jednak rok w s
        > zkole, bo program HS jest w tyle za naszym.
        -----------
        Ty chyba nigdy nie zakumasz,ze przy takich wyjazdach na nauke do USA,do ZADNEJ dobrej szkoly cie nie przyjma,bo w statucie maja zapisane,ze zeby tam uczeszczac MUSISZ przejsc egzamin wstepny.
        Na tych wstepnych egzaminach 9 na 10 odpada i ida oni do szkol regionalnych,ktore sa na roznym poziomie,ale co najwyzej srednim.
        Nawet te na srednim poziomie tez nie przyjmuja na wymiany,bo sa zatloczone.
        Jedyne szkoly,ktore chetnie kogos przyjma to sa najslabsze,bo tam jest sporo miejsc w lawkach i dzieciaki raczej z lapanki.
        Poziom w takich szkolach jest niziutki w porownaniu ze srednimi szkolami a zadnego porownania nie ma z najlepszymi szkolami.

        PS.Dlaczego nie podasz nazw tych szkol i przy okazji sprawdzisz jak stoja w rankingu szkol amerykanskich???
        • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 20.12.11, 21:30
          > PS.Dlaczego nie podasz nazw tych szkol i przy okazji sprawdzisz jak stoja w ran
          > kingu szkol amerykanskich???

          Chyba jak sie wysyla dziecie za granice,to chyba obowiazkiem normalnego rodzica jest sprawdzic jak szkola stoi w rankingu,bo narzekac jak Polak po szkodzie,to nawet Afrykanie potrafia.
          • azile.oli Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 13:55
            Zrozum jednp - dziewczyna nie porównywała poziomu w szkołach, ale program polski do amerykańskiego. I wyszło jej, że ten polski program jest trudniejszy, bardziej rozbudowany i ogólnie na wyższym poziomie. Czyli wymagania wobec równolatków w Polsce i Stanach są różne, mimo, że ich wiek jest taki sam. Np to, co powinien opanować w Polsce 15- latek w Stanach obowiązuje dopiero 17 - latka, a czasem nie obowiązuje go wcale.
            To, jak to jest realizowane w poszczególnych szkołach nie ma tu nic do tego. Moja córka, chodząca do dobrego liceum, ma podstawę programową identyczną, jak jej koleżanka z liceum bardzo słabego. Oczywiście rozszerzenia są inną sprawą, pracując ze zdolniejszą/pilniejszą młodzieżą, która wie, czego chce, łatwiej wyjśc poza program, bo podstawę się najczęściej da zrealizować szybciej.

            Ale właśnie ta podstawa programowa sprawia, że polskie dzieciaki są po prostu ''do przodu'' z materiałem i zagadnieniami. Tu nie ma znaczenia, do jakiej amerykańskiej szkoły trafią. Bo jak czegoś się tam po prostu nie naucza/nie wymaga, to się tego nie nauczą.
            Ja też mam dobrą znajomą, która wróciła z córką ze Stanów i dziewczyna ma spore braki, wynikające z różn icy programowej właśnie, a nie z tego, że chodziła do słabej szkoły.
            Nie chce mi się teraz licytować i sprawdzać dokładnie, ale kiedyś przeglądałam amerykańskie programy z fizyki czy chemii i polski program jest zdecydowanie bardziej rozbudowany.
            • mamusia1999 Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 16:10
              alesmy sie na chopa uwziely wink
              tymczasem z reka na sercu: facetowi, ktorego poczucie wlasnej wartosci polega wylacznie na osiagnieciach jego dzieci mozna wylacznie wspolczuc.

              maksiu: nie wysylam Mlodej do USA bo nie chce podawac jej na srebrnej tacy czegos (w tym wypadku WYLACZNIE praktyki jez.) co moze sobie kiedys rownie dobrze zapewnic sama np. travel&work. o straconym na wymianie roku uslyszalam mimochodem, bo to byla czesc szerzej zakrojonego spotkania rodzicow.

              podpytalam znajomych - mlodzi poszli w USA o rok wyzej i radza sobie swietnie, a poszli do prywatnej szkoly, bo takie wynegocjowali warunki kontraktu. a dlaczego tak negocjowali? no zgadnij? byc moze wydedukujsez samodzielnie, ze nie mowimy tu o mieszkancach slumsow.
              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 19:25
                mamusia1999 napisała:

                > o straconym na wymianie roku uslyszalam mimochode
                > m, bo to byla czesc szerzej zakrojonego spotkania rodzicow.

                Ja tez mimochodem slyszalem o tym,ze Wikipedia nie jest wiarygodnym zrodlem wiedzy dla Polakow i usmialem sie jak bak.
                Jak ci ktos glupi wmowi cos glupiego a pozniej cale eszelony inteligencji polskiej to powtarzaja,to juz smieszne nie jest.

                > podpytalam znajomych - mlodzi poszli w USA o rok wyzej i radza sobie swietnie,
                > a poszli do prywatnej szkoly, bo takie wynegocjowali warunki kontraktu. a dlacz
                > ego tak negocjowali? no zgadnij? byc moze wydedukujsez samodzielnie, ze nie mow
                > imy tu o mieszkancach slumsow.

                Dlaczego nie podasz nazwy tej prywatnej szkoly i ile ona kosztuje rocznie????
                Najlepsze szkoly publiczne w NYC sa lepsze od najlepszych szkol prywatnych w NYC.
                Moj syn zdawal rowniez do szkol prywatnych i nawet zalapal sie na stypendium,co jest bardzo trudne,bo w szkolach prywatnych to ty im powinnas placic a nie oni uczyc twoja pocieche za darmo.

                www.xaverian.org/page.cfm?p=1
                Moj syn dostal sie do tej szkoly i dostal stypendium.
                Szkola rocznie kosztuje 11.100 doll i jest najlepsza katolicka szkola na Brooklynie i jedna z najlepszych w NYC.
                Mimo wszystko w Brooklyn Tech HS jest wyzszy poziom,mimo ze jest publiczna.

                Podaj wiec nazwe tej szkoly prywatnej i zobaczymy co to za badziewie.
                To ze szkola jest prywatna,to nie znaczy ze jest dobra,a jesli kosztuje mniej niz 11 tys rocznie to szkoda na nia czasu.
                • canuck_eh Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 06:31
                  Tiaaa, synek dostal sie psim swedem do szkoly do ktorej trzeba bylo placis 11 tysiecy czesnego i cokolwiek ponizej tej szkoly to badziewie bo przeciez synek maksia nie skalaby sie pojsciem do badziewnej szkoly.maksiu przemawia przez ciebie cos tak obrzydliwego ze az sie wymiotowac chce.Ze tez tego nie widzisz.
                  Cioteczke wikipedie czytaj dalej bedzies zjeszcze glupszy i nam dostarczysz tutaj wiekszej radosci przed i po swietachsmile
                  Trzeba byc kompletnym idiota by polegac w 100% na wikipedii i sie tym przechwalac.
                • mamusia1999 Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 09:45
                  maksiu zlituj sie, od pewnego poziomu ludzie nie rozmawiaja o tym, kto ma wiekszego wink
                  no ale ty zawsze i wszedzie, wiec czemu ja sie tu dziwie.

                  generalnie na twoim miejscu szybciutko bym badania genetyczne zrobila - bo te fajne dzieciaki, to albo mutacja jakas albo nie twoje
                  • fogito Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 10:14
                    mamusia1999 napisała:

                    > generalnie na twoim miejscu szybciutko bym badania genetyczne zrobila - bo te f
                    > ajne dzieciaki, to albo mutacja jakas albo nie twoje

                    Córka ma nos po ojcu... ale syn to zupełnie niepodobny, wbrew temu co ojciec próbuje niektórym wmówić wink I dobrze.
                    Mam nadzieję, że jak wyjadą w domu to odetchną, bo raczej na smutne dzieci wyglądają.
                    • jotde3 Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 11:35
                      fogito napisała:

                      > mamusia1999 napisała:
                      >
                      > > generalnie na twoim miejscu szybciutko bym badania genetyczne zrobila - b
                      > o te f
                      > > ajne dzieciaki, to albo mutacja jakas albo nie twoje
                      >
                      > Córka ma nos po ojcu... ale syn to zupełnie niepodobny, wbrew temu co ojciec pr
                      > óbuje niektórym wmówić wink I dobrze.
                      > Mam nadzieję, że jak wyjadą w domu to odetchną, bo raczej na smutne dzieci wygl
                      > ądają.

                      ja to sie dziwie że maksiu nic nie dba o prywaatność .może jestem paranoikiem ?
                      co do jego foty z dziećmi ( jak sądze wykonanej pare lat temu ) maksiu przedwcześnie dzieci nie zrobił ( podobnie jak ja smile . córka jest podobna do niego a syn do matki.
                      • mamusia1999 Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 11:54
                        jak dzieciaki juz ten Harvard skoncza, to lekka reka pare ytsiecy na usuniecie swoich sladow z sieci wydadza.
            • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 19:09
              azile.oli napisała:

              > Zrozum jednp - dziewczyna nie porównywała poziomu w szkołach, ale program pols
              > ki do amerykańskiego.

              Od dawna probuje wytlumaczyc,ze NIE MA czegos takiego jak program amerykanski.
              Kazdy stan w USA ma swoje ministerstwo edukacji i swoj program nauczania.Te programy w roznych stanach sa podobne ale jednak roznia sie miedzy soba.
              Poza tym w kazdym stanie sa szkoly dla specjalnie uzdolnionych,ktore przyjmuja na podstawie egzaminow i tam program jest calkiem inny niz w szkolach 2 ulice dalej.
              Kazdy stan ma jakies minimum nauczania,przez ktore wszyscy powinni przejsc,ale to jest minimum a nie program nauczania.

              > I wyszło jej, że ten polski program jest trudniejszy, ba
              > rdziej rozbudowany i ogólnie na wyższym poziomie.

              Wyszlo tez na to,ze nie ma ANI JEDNEGO POLAKA na Harvardzie,choc rzekomo polski program nauczania jest taki swietny i Polacy w przeciwienstwie do Amerykanow koncza szkole srednia rok pozniej.
              Jak to mozliwe,zeby 19 Polak nie mogl dorownac 18 letniemu Amerykaninowi,choc rzekomo w Polsce szkolnictwo jest na takim "wysokim" poziomie??

              > To, jak to jest realizowane w poszczególnych szkołach nie ma tu nic do tego.

              I tu sie wlasnie mylisz.

              > Moja córka, chodząca do dobrego liceum, ma podstawę programową identyczną, jak
              > jej koleżanka z liceum bardzo słabego.

              Podstawa programowa to jest to samo co minimum programowe w USA i nie ma nic wspolnego z poziomem szkoly.
              W USA wyglada to tak jakbys szla indywidualnym programem nauczania.
              Zalozmy ze sa 3 poziomy z matematyki i to z tej matematyki na poziomie liceum.
              No wiec w dobrych gimnazjach juz mozna zaliczyc 1-szy poziom z matematyki w 8 klasie.
              Wyglada to tak,ze uczniowie w gimnazjum podzieleni sa na trzy poziomy z matematyki juz od 6 klasy i ci ktorzy maja najlepsze wyniki z testow w 6 i 7 klasie juz w 8 klasie biora program z liceum czy 1-szy stopien matematyki ,ktory obowiazuje w liceum.
              Egzamin koncowy musza zdac na 85% bo inaczej liceum nie zaliczy im tego 1-szego stopnia i beda musieli jeszcze raz to przerabiac.
              Czyli idac do liceum mozesz juz zaczac od 2-giego stopnia matematyki jak jestes zdolna lub od pierwszego jak wszyscy.
              Ten drugi stopien matematyki mozesz zrobic w ciagu 9 klasy i w 10 klasie przejsc do 3-ciego stopnia i tak sie dzieje w najlepszych szkolach.
              W szkolach przecietnych sa tylko dwa pierwsze stopnie matematyki ,pierwszy w 9 klasie a drugi w 10 lub 11 klasie zalezy jak dzieciaki lapia dany przedmiot.

              > Ale właśnie ta podstawa programowa sprawia, że polskie dzieciaki są po prostu
              > ''do przodu'' z materiałem i zagadnieniami.

              Jakby byly do przodu z materialem i zagadnieniami,to pelno by ich bylo na najlepszych uczelniach amerykanskich,a niestety ich tam nie ma.

              > Tu nie ma znaczenia, do jakiej amerykańskiej szkoły trafią.

              Niektore rzeczy do ciebie w zyciu nie trafia,bo nie jestes ich w stanie pojac.
              ZADNE z lepszych szkol amerykanskich nie przyjma NIKOGO z zewnatrz,bo w statucie maja napisane,ze trzeba przejsc przez rygorystyczny egzamin wstepny.
              Taka polska bidula w dobrej szkole amerykanskiej po tygodniu by sie zalamala i odpadla.

              > Ja też mam dobrą znajomą, która wróciła z córką ze Stanów i dziewczyna ma spor
              > e braki, wynikające z różn icy programowej właśnie, a nie z tego, że chodziła d
              > o słabej szkoły.

              Nie dociera do ciebie,ze w USA roznica programowa jest uzalezniona od zdolnosci dziecka??
              Jesli bylaby zdolniejsza to bylaby w lepszej szkole,gdzie jest calkiem inny program.
              W dobrych szkolach srednich w NYC poziom jest wyzszy niz na wiekszosci uczelni w USA.

              > Nie chce mi się teraz licytować i sprawdzać dokładnie, ale kiedyś przeglądałam
              > amerykańskie programy z fizyki czy chemii i polski program jest zdecydowanie b
              > ardziej rozbudowany.

              Z fizyka i chemia jest tak samo jak z matematyka.
              Najpierw musisz byc odpowiednio zdolna by dostac sie do dobrej szkoly a tam juz cie tak pogonia,ze zawrotu glowy dostaniesz.
              • hankam Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 20:27
                > Wyszlo tez na to,ze nie ma ANI JEDNEGO POLAKA na Harvardzie,choc rzekomo polski
                > program nauczania jest taki swietny i Polacy w przeciwienstwie do Amerykanow k
                > oncza szkole srednia rok pozniej.
                > Jak to mozliwe,zeby 19 Polak nie mogl dorownac 18 letniemu Amerykaninowi,choc r
                > zekomo w Polsce szkolnictwo jest na takim "wysokim" poziomie??


                Harvard Club of Poland
                • fogito Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 20:40
                  Hankam nie bądź okrutna wink
                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 00:03
                    fogito napisała:

                    > Hankam nie bądź okrutna wink

                    Wy obie jestescie okrutne bo bozia wam zdolnosc logicznego myslenia odebrala.
                    Zaden polski maturzysta nie ma szans na Harvard,bo poziom liceow w Polsce w porownaniu z USA to jest dno.

                    www.youtube.com/watch?v=iyBt6LONwFQ&lr=1
                    Po studiach w Polsce pracowal przez 4 lata i dostal sie olaboga na pierwszy rok Harvardu,gdzie studiuje z amerykanskimi 18 latkami.
                    To jest polski sukces.
                    • canuck_eh Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 06:40
                      Wiesz maksiu tu raczej chodzi o to zes napisal ze nie ma ZADNEGO POLAKA klamco jedny i teraz zezryj te swoje slowa.A to ze ktos postanowil sie dalej uczyc i to na Harvardzie to co cie balwanie obhodzi jaka droge wybral i co najpierw robil.Nie twoj za..rany interes jaka wybieral droge kariery.Przynajmniej wie co chce w zyciu robic a nie jak twoj synek ktory sie miota i nie wie co ze swoim zyciem zrobic tylko pojdzie na studzia gdzie tatus wysle i za co zaplaci.
                    • fogito Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 09:20
                      maksimum napisał:


                      > Wy obie jestescie okrutne bo bozia wam zdolnosc logicznego myslenia odebrala.

                      Po tym jak zobaczyłam twoją twarz już właściwie żaden tekst mnie nie zdziwi. Jesteś oporny na logiczne myślenie i można jedynie współczuć.
                      • canuck_eh Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 16:23
                        Ze Wy dziewczyny macie jeszcze ochote tropic maksia na facebooku.Podziwiam.No ale pewnie macie ubaw po pachy.
                        • fogito Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 16:32
                          canuck_eh napisała:

                          > Ze Wy dziewczyny macie jeszcze ochote tropic maksia na facebooku.Podziwiam.No a
                          > le pewnie macie ubaw po pachy.

                          Jakie tam tropienie. Sekundowe zerknięcie w podrzucony link i wszystko jasne. Nie spodziewałam się niczego innego. Tylko dzieci żal.
                          • mamusia1999 Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 20:17
                            rzut oka na maksia jest bardzo infomatywny. maksiu z siwym wlosem i korzeniami w PRL-u w tej oszalalej na punkcie mlodosci i rankingow ameryce perspektywy ma juz cieniutkie...czegos sie tam dochrapal i dalej ani rusz. pozostaly mu juz tylko perspektywy dzieci.
                          • canuck_eh Re: Ciezkie czasy nastaly. 23.12.11, 07:12
                            Musi omsklo mi sie z linkiem, ale tez nie wiem czy bym sie pokusila.
                • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 23:55
                  hankam napisała:

                  www.harvardclubofpoland.org/students.html
                  ZADNA z tych osob nie dostala sie na Harvard bezposrednio z Polski.
                  Ci ktorzy sa z Polski sa juz po innych studiach oraz pracy za granica.
                  Dosc glosna byla sprawa Zbigniewa Zbyluta z Brooklynu,ktory przyjechal do USA 6 lat temu i teraz studiuje na Harvardzie.
                  Pokaz mnie jedna osobe z Polski,ktora bezposrednio po ukonczeniu liceum w Polsce dostala sie na Harvard!

                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 21.12.11, 23:57
                    www.youtube.com/watch?v=-WUnmbtxhh0&lr=1
                    Wiec co on skonczyl zanim sie dostal na Harvard?
                    • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 00:08
                      www.youtube.com/watch?v=X4CeD2mPYAY&lr=1
                      Najpierw SGH,pozniej 2 lata pracy a pozniej 1-szy rok Harvardu.
                      Kazda droga jest dobra,ale nie porownujcie ludzi 25 letnich z Polski z amerykanskimi 18 latkami.
                      • ewenekgosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 00:10
                        zabciu przestan sie rzucac i wez pod uwage koszty moze, co?
                        • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 03:02
                          ewenekgosia napisała:

                          > zabciu przestan sie rzucac i wez pod uwage koszty moze, co?

                          Koszty sa takie same jak kazdego innego uniwerka z 1-szej 100-tki. 40 tys doll rocznie z groszami,chyba ze bardzo dobrze zda sie SAT lub zalapie sie na jakas druzyne sportowa,wtedy stypendium jest murowane i pokrywa cale koszty.
                          • ewenekgosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 22:17
                            tak tak tak- tylko mowimy o dzieciach z Polski.
                            40 tys dolcow to 200 tysiecy zlotych obecnie? troche mniej....
                            plus bilety lotnicze do Polski
                            mieszkanie i jedzenie
                            plus koszty rozlaki, ktorej nie da sie przerwac z dnia na dzien, a rozmawiamy o dzieciakach, tak?

                            Wez nie pitol i inie zachwuj sie jakbys nie wiedzial o co mi chodzi....
                  • ewenekgosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 00:18
                    znam conajmniej 10 takich osob. Oraz z 20 innych ktore sie dostaly na inne uniwersytety ivy league. Wiekszosc wyszla z dosc logicznego zalozenia ze skoro Harvard ma ochote ich zobaczyc teraz to bedzie mial ochote ich zobaczyc i za 5-6 lat kiedy beda jeszcze lepsi (bo przeciez nie gorsi). I aplikuja po raz kolejny jak juz wiedza ze maja przynajmniej na start. Czesc w ogole odpuszcza sobie studia w stanach i jedze na doktorat albo post- doca.

                    Znam 5 osob ktore poszly bezposrednio po liceum w Polsce. Kasa jest po prostu kosmiczna i gdyby nie naprawde fantastyczne warunki finansowe zaproponowane przez uniwerek- no sorry gregorry nie daloby rady.
                    • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 03:08
                      ewenekgosia napisała:

                      > Wiekszosc wyszla z dosc logicznego zalozenia ze skoro Harv
                      > ard ma ochote ich zobaczyc teraz to bedzie mial ochote ich zobaczyc i za 5-6 la
                      > t kiedy beda jeszcze lepsi (bo przeciez nie gorsi). I aplikuja po raz kolejny j
                      > ak juz wiedza ze maja przynajmniej na start.

                      Nie jest to niestety prawda,bo niemal wszyscy(89%) ktorzy ubiegaja sie o pomoc finansowa dostaja ja w 100%


                      > Czesc w ogole odpuszcza sobie studia w stanach i jedze na doktorat albo post- doca.
                      >
                      > Znam 5 osob ktore poszly bezposrednio po liceum w Polsce. Kasa jest po prostu k
                      > osmiczna i gdyby nie naprawde fantastyczne warunki finansowe zaproponowane prze
                      > z uniwerek- no sorry gregorry nie daloby rady.

                      Kasa jest duza ale o stypendium bardzo latwo,wiec nie ma co narzekac.

                      collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=1251&profileId=2
                      • ewenekgosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 22:23
                        za cos trzeba poleciec do stanow i doczekac stypendium. Tak, masz racje to beznadziejne, ale czasami ludzi nie stac nawet na to by te pare tysiecy dolarow na start wylozyc. I do Polski wpasc raz do roku. A nie kazdy jest gotowy by w wieku 19 lat rozstac sie ze wszystkim co znaja na 3 lata.
                        • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 23:33
                          ewenekgosia napisała:

                          > za cos trzeba poleciec do stanow i doczekac stypendium. Tak, masz racje to bezn
                          > adziejne, ale czasami ludzi nie stac nawet na to by te pare tysiecy dolarow na
                          > start wylozyc.

                          A ja myslalem,ze w wielu prywatnych szkolach dzieciaki furami przyjezdzaja na lekcje i to swoimi a nie tatusiowymi.


                          > I do Polski wpasc raz do roku. A nie kazdy jest gotowy by w wiek
                          > u 19 lat rozstac sie ze wszystkim co znaja na 3 lata.

                          4 lata ale sa w miedzyczasie wakacje.
                          Ja myslalem,ze taka panna Kwasniewska czy panna Buzek moga sobie na taki wydatek pozwolic.Syn Walesy nawet tu studiowal w jakiejs podrzednej uczelence.
                          Niestety dzieci polskich elit sa zamulone i nie mysle tu tylko o corce pana profesora Rosatiego.
                          Najpierw Szwajcaria i bajery a pozniej na modelke sie wykwalifikowala.
                          • ewenekgosia Re: Ciezkie czasy nastaly. 22.12.11, 23:40
                            nie mam pojecia jak zyja dzieci z bogatych szkol prywatnych smile
                            • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 12.01.12, 04:10
                              ewenekgosia napisała:

                              > nie mam pojecia jak zyja dzieci z bogatych szkol prywatnych smile

                              Wszyscy to znaja z mediow.
                              • maksimum Kto studiuje w USA? 12.01.12, 04:19
                                www.iie.org/Research-and-Publications/Open-Doors/Data/International-Students
                                Na dodatek niemal wszyscy ze 157 tys Chinczykow z Chin studiujacych w USA placi za studia z wlasnej kieszeni, oraz zaakademiki ,utrzymanie itd.

                                www.iie.org/Research-and-Publications/Open-Doors/Data/International-Students
                                “What you’re seeing is the growth of the middle class of China who can really afford to send their kids to the U.S.,” said Blumenthal. “The Chinese undergrads are all coming virtually self-funded.”

                                " Today, China sends more of its students to America than any other country. During the 2010-11 academic year, 157,588 Chinese students were studying in the U.S. – an increase of 23 percent from the previous year,"
                                ----------
                                Z takich rzekomo biednych Chin takie zastepy studentow i niemal wszyscy placa wszystko z wlasnej kieszeni.
                                • iwoniaw Z jakich "biednych Chin"? 12.01.12, 10:15
                                  Człowieku, wszak USA siedzą Chinom w kieszeni od lat, gdyby Pekin chciał usadzić tę zadłużoną po uszy gospodarkę, nie musiałby nawet palcem kiwnąć big_grin
                                  • maksimum Re: Z jakich "biednych Chin"? 14.01.12, 18:55
                                    iwoniaw napisała:

                                    > Człowieku, wszak USA siedzą Chinom w kieszeni od lat, gdyby Pekin chciał usadzi
                                    > ć tę zadłużoną po uszy gospodarkę, nie musiałby nawet palcem kiwnąć big_grin

                                    Mimo ze w Chinach edukacja stoi na bardzo wysokim poziomie i jest platna od podstawowki,co w Polsce by nie przeszlo,to jednak przyjezdzaja tlumnie do raju na studia.
                                    • iwoniaw Re: Z jakich "biednych Chin"? 15.01.12, 19:18
                                      Oczywiście, że przyjeżdżają. Z BOGATYCH Chin. Stać ich na to, na co nie stać wielu Amerykanów, którzy dzieciaki do jakichś tanich koledżów na zadupiu posyłają lub w najlepszym razie do Europy. To fakt powszechnie znany.
                              • iwoniaw Re: Ciezkie czasy nastaly. 12.01.12, 10:16
                                Cytat> > nie mam pojecia jak zyja dzieci z bogatych szkol prywatnych smile
                                >
                                > Wszyscy to znaja z mediow.


                                I ty wierzysz w to, co w jakimś brukowcu przeczytasz? No proszę cię...
                                • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 14.01.12, 18:56
                                  iwoniaw napisała:

                                  > I ty wierzysz w to, co w jakimś brukowcu przeczytasz? No proszę cię...

                                  Wiara czyni cuda i dzieciaki tej POlskiej lewicy musza gdzies zdobywac dyplomy by pozniej ustawic sie w kolejce po lapowki.
                                  • maksimum Yodeling talent w USA. 14.01.12, 19:01
                                    www.youtube.com/watch?v=55kRKvK4AgM
                                    A ten blondyn z dlugimi wlosami w pierwszym rzedzie to musi byc tatus.
                                    Jak ktos ma prawdziwy talent to go nie zatrzymasz,bo ona yodlowania nauczyla sie sama w wieku 7 lat.
                                    • maksimum Re: Yodeling talent w USA. 14.01.12, 19:12
                                      en.wikipedia.org/wiki/Taylor_Ware
                                      Patrze na zyciorys tej dziewczyny i oczom nie wierze,bo moj syn urodzil sie September 17,1994.
                                      Czy to jakis znak dociera do nas z niebios czy jak,bo syn nie yodeluje ale bardzo ja lubi.
                                      Mimo wszystko na jakas mala jest i ten tatus z dlugim piorem jest nie do zaakceptowania.
                                      • maksimum Bianca Ryan- talent w USA. 14.01.12, 20:06
                                        Czytam w zyciorysie Taylor Ware,ze glowna nagrode 1 mln doll zgarnela Bianca Ryan.

                                        "She was one of the top five finalists but she lost to 11-year old Bianca Ryan and Irish step-dancers/fiddlers, Celtic Spring. The million-dollar prize was later awarded to Ryan."

                                        No wiec zagladam do zyciorysu Bianca Rayan i tam widze ,ze urodzila sie we wrzesniu 1994.

                                        en.wikipedia.org/wiki/Bianca_Ryan
                                        To wrecz niemozliwe,ze caly ten wysyp talentow jest z wrzesnia 1994.
                                        Zobaczymy gdzie syn sie na studia dostanie.
                                        • canuck_eh Re: Bianca Ryan- talent w USA. 15.01.12, 05:59
                                          Maksiu ty jakies teorie tutaj dorabiasz?Jakie wielkie talenty poza bieganiem za pileczka tenisowa ma twoj syn ?No i cos wspominales o ping pongu.
                                          Wez sie wyluzuj bo to twoje opiewanie jakie to twoje dzieci fantastyczne zaczyna byc juz nudne.Maja jakies lepsze wyniki w szkole - no to dobrze, ale z tego co wypisujesz tutaj, to naprawde Einsteinami to one nie sa, jakis zawrotnych karier pozaszkolnych nie robia i nie zauwazylam zeby mialy jakies wielkie talenty.Bo uwierz bycie w druzynie tenisowej to nie talent koles, no jakos to wbij sobie do glowy.Nikogo to nie rusza i nikomu to nie imponuje.Nawet jezeli to jest druzyna w Brooklyn tech.
                                          • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 15.01.12, 19:54
                                            canuck_eh napisała:

                                            >Nikogo to nie rusza i nikomu to nie imponuje.Nawet jezeli to jest druzyna w Brooklyn tech.

                                            Jesli druzyna Brooklyn Tech HS zdobedzie w tym roku mistrzostwo NYC to bedzie czym zaimponowac i zdjecia w gazetach beda,a wiesz chyba ze tutaj gazety maja milionowe naklady,nie to co te lokalne gazetki u ciebie.
                                            • canuck_eh Re: Bianca Ryan- talent w USA. 15.01.12, 22:43
                                              No maksiu posikalam sie .Poszlam zmienic majteczki.No tos mi teraz zaimponowal...
                                              Tylko Brooklyn tech musi wygrac te mistrzostwa.Pamietaj zebys powiedzial synkowi by sie pchal do pierwszego rzedu bys mogl sie chwalicze synek w gazecie
                                              No widzisz to na taki moment chwaly to ty musisz czekac.Ja zdjecie corki w gazetach mam juz za soba.Zarowno w tej osiedlowej jak i tej wiekszej.Nie mam pojecia czy naklad owej gazety idzie w milionach, ale mi to zwisa - wiem ze jest to najwieksza gazeta w miescie i najbardziej rozchwytywana.A ty z tymi milionami wyskakujesz mi po to by mnie poinformowac ze masz zamiar wykupic caly naklad w razie czego?
                                              • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 16.01.12, 00:47
                                                canuck_eh napisała:

                                                >A ty z tymi milionami wyskakujesz mi po to by mnie poinformowac ze masz zamiar wykupic >caly naklad w razie czego?

                                                Nie kupie ani sztuki,bo skorzystam z wydania internetowego.
                                                Ty pewno wykupilas tam u siebie na wsi caly naklad.
                                                • canuck_eh Re: Bianca Ryan- talent w USA. 16.01.12, 04:20
                                                  No jak zabolalo.Wyobraz sobie ze nawet nie wiedzialam ze dziecko sie znalazlo w gazecie i dobra dusza zadzwonila do mnie i mi powiedziala , wiec sobie poszlam i kupilam az dwie gazety by wyslac jeden tesciowej a jeden zwinela corka.Druga osiedlowa gazetka to wiedzialam bo robione zdjecia byly na zawodach strzeleckich.Tez wzielam jedna dla tesciowej bo dumna jest z osiagniec wnuczki.
                                                  Moze tu gdzie mieszkam to nie zasyfione NYC, ale to nie wiocha.Musze cie zmartwic - jak plotka glosi jedno z lepszych miejsc jezeli chodzi o opieke medyczna.Ale oczywiscie ty wyczytasz w wikipedii zupelnie co innego tylko mnie to malo co obchodzi.Zyj w tym swoim kolorowym swiecie.Ciesz sie jak dziecko, chwal sie dalej moze ktos ci uwierzy w te brednie ktore wypisujesz.Moze w sumie to twoja jakas terapia...
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 16.01.12, 05:03
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Wyobraz sobie ze nawet nie wiedzialam ze dziecko sie znalazlo w
                                                    > gazecie i dobra dusza zadzwonila do mnie i mi powiedziala , wiec sobie poszlam
                                                    > i kupilam az dwie gazety by wyslac jeden tesciowej a jeden zwinela corka.

                                                    Od razu wiedzialem,ze ta twoja wsiowa gazetka nie mawydania internetowego,to trzeba stac w kolejce w kiosku i kupic 2 ostatnie numery.



                                                    > Musze cie zmartw
                                                    > ic - jak plotka glosi jedno z lepszych miejsc jezeli chodzi o opieke medyczna.

                                                    Tu musze cie zmartwic bo Kanadole po lepsza opieke lekarska przyjezdzaja do USA.
                                                    To samo jest ze studiowaniem.
                                                    Jak sie chca czegos nauczyc to studiuja w USA bo te wasze uczelnie sa na poziomie szkol srednich w USA.


                                                  • ewenekgosia Re: Bianca Ryan- talent w USA. 16.01.12, 08:05
                                                    > Tu musze cie zmartwic bo Kanadole po lepsza opieke lekarska przyjezdzaja do USA
                                                    > .
                                                    > To samo jest ze studiowaniem.
                                                    > Jak sie chca czegos nauczyc to studiuja w USA bo te wasze uczelnie sa na pozio
                                                    > mie szkol srednich w USA.

                                                    ale wszystkich czy tych najlepszych?
                                                    Bo mnie maksiu niezmiennie rozczula ze jak piszemy o skandalicznie niskim poziomie szkolnictwla w PL, Kanadzie czy innym Urugwaju to piszemy o wszystkich szkolach. Ale jak piszemy o tym ze w jueseju nie jest tak rozowo- no to chwilunia przeciez Maks pisze ylko o tych selected szkolach ho ho ho gdzie ma dzieci ho ho ho. Jesli Polacy studiuja na uczelniach jueseju to wiadomo ze trzeci sort, jak Maksia dzieci beda studiowac to wiadomo ze na tych 5 co to takie swietne sa.

                                                    no nie ma latwo chlopak w zyciu nie ma....
                                                  • ewenekgosia Re: Bianca Ryan- talent w USA. 16.01.12, 08:07
                                                    zainteresuj sie jeszcze kto w konkursie grania na pile wygral... yodeling talen no ja nie moge...
                                                  • fogito Re: Bianca Ryan- talent w USA. 16.01.12, 08:28
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > zainteresuj sie jeszcze kto w konkursie grania na pile wygral... yodeling talen
                                                    > no ja nie moge...

                                                    i tu mi się przypomina siedmioletni synek znajomej, który z niewiadomych powodów - kompleksy? - ma manię porównywania się ze wszystkimi i we wszystkich dziedzinach. Oczywiście uważa, że jest najlepszy we wszystkim. Podobno nawet jest najlepszy w konkurencji sikania na odległość wink
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 00:36
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > Bo mnie maksiu niezmiennie rozczula ze jak piszemy o skandalicznie niskim pozio
                                                    > mie szkolnictwla w PL, Kanadzie czy innym Urugwaju to piszemy o wszystkich szkolach.

                                                    Taka jest niestety prawda.

                                                    > Ale jak piszemy o tym ze w jueseju nie jest tak rozowo- no to chwilunia p
                                                    > rzeciez Maks pisze ylko o tych selected szkolach ho ho ho gdzie ma dzieci ho ho ho.

                                                    OK,sa tu szkoly slabe i sa one na poziomie tych kanadyjskich i europejskich ale sa wyselekcjonowane szkoly na bardzo wysokim poziomie.

                                                    > Jesli Polacy studiuja na uczelniach jueseju to wiadomo ze trzeci sort, jak

                                                    Sprawdzalismy juz klub polski na Harvardzie i nie bylo tam ani jednej osoby po liceum w Polsce.Wszyscy ci Polacy byli po skonczonych studiach w Polsce i jeszcze jakims stazu pracy w firmie zagranicznej.
                                                    Prawda jest taka,ze na te najlepsze uczelnie w USA jest sie niezwykle ciezko dostac i polski system edukacyjny do tych uczelni nie przygotowuje.

                                                  • canuck_eh Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 04:23
                                                    Ale jak piszemy o tym ze w jueseju nie jest tak rozowo- no to chwilunia p
                                                    > > rzeciez Maks pisze ylko o tych selected szkolach ho ho ho gdzie ma dzieci
                                                    > ho ho ho.
                                                    >
                                                    > OK,sa tu szkoly slabe i sa one na poziomie tych kanadyjskich i europejskich ale
                                                    > sa wyselekcjonowane szkoly na bardzo wysokim poziomie.

                                                    Jakiz ty maksiu jestes zalosny.Jaki ty jestes biedny i zakompleksiony.
                                                    I dalej do maksia nie dociera dlaczego w owym klubie polskim na Harvardzie nie ma nikogo zaraz po LO, no ale nie ma sie co dziwic ze do niego takie proste rzeczy nie docieraja.I bynajmniej nie chodzi tutaj o przygotowanie szkoly i uczelni do bycia studentem na Harvardzie.
                                                  • fogito Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 09:49
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Taka jest niestety prawda.

                                                    Ale to tylko twoja prawda. Więc bardzo malutka tongue_out


                                                    > OK,sa tu szkoly slabe i sa one na poziomie tych kanadyjskich i europejskich ale
                                                    > sa wyselekcjonowane szkoly na bardzo wysokim poziomie.

                                                    I pewnie tych dobrych na poziomie europejskim jest kilka na całe Stany big_grin


                                                    > Sprawdzalismy juz klub polski na Harvardzie i nie bylo tam ani jednej osoby po
                                                    > liceum w Polsce.Wszyscy ci Polacy byli po skonczonych studiach w Polsce i jeszc
                                                    > ze jakims stazu pracy w firmie zagranicznej.

                                                    O proszę. Licealiści polscy sa w stanie dostać się do dobrych zagranicznych firm i potem wskoczyć na Harvard smile

                                                    > Prawda jest taka,ze na te najlepsze uczelnie w USA jest sie niezwykle ciezko do
                                                    > stac i polski system edukacyjny do tych uczelni nie przygotowuje.

                                                    Pewnie dlatego, że w Polsce SAT'u się nie zdaje big_grin
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 20:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > Pewnie dlatego, że w Polsce SAT'u się nie zdaje big_grin

                                                    Zdaja sie,zdaje!

                                                    www.harvardclubofpoland.org/applyto.html
                                                    Nie jest obowiazkowy choc powinien byc,to by uczniowie w Polsce zorientowali sie co ich wiedza z polskiego liceum jest warta.
                                                  • fogito Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 20:16
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Pewnie dlatego, że w Polsce SAT'u się nie zdaje big_grin
                                                    >
                                                    > Zdaja sie,zdaje!
                                                    >

                                                    Powszechnie się nie zdaje. Powszechna jest matura międzynarodowa.
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 20:23
                                                    fogito napisała:

                                                    > Powszechnie się nie zdaje. Powszechna jest matura międzynarodowa.

                                                    Ta matura miedzynarodowa praktycznie NIC w USA nie daje,bo uczelnie wymagaja SAT lub ACT.

                                                    A SAT powinien byc egzaminem obowiazkowym w Polsce,to moznaby porownac wyniki nauczania w roznych krajach.
                                                  • maksimum SAT na calym swiecie. 17.01.12, 20:31
                                                    professionals.collegeboard.com/testing/international/sat
                                                    Zdawac SAT mozna w kazdym kraju,nie ma z tym problemu.

                                                    sat.collegeboard.org/register/sat-code-search
                                                    Albania,Bialorus-wszedzie mozesz zdawac.

                                                    sat.collegeboard.org/register/sat-code-search
                                                    W Konstancinie w Gdansku i w Krakowie.
                                                  • hankam Re: SAT na calym swiecie. 18.01.12, 15:07
                                                    > Zdawac SAT mozna w kazdym kraju,nie ma z tym problemu.

                                                    Pod warunkiem, ze naukę pobierasz w języku angielskim. Bardzo ciekawa jestem, jakby Amerykanie zdawali swoje egzaminy, gdyby położyć przed nimi arkusz napisany po polsku. Albo po hiszpańsku.
                                                  • fogito Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 20:33
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Powszechnie się nie zdaje. Powszechna jest matura międzynarodowa.
                                                    >
                                                    > Ta matura miedzynarodowa praktycznie NIC w USA nie daje,bo uczelnie wymagaja SA
                                                    > T lub ACT.

                                                    Właśnie. Bo ci co ją zdają chcą studiować w Europie a nie w USA. To chyba oczywiste.

                                                    > A SAT powinien byc egzaminem obowiazkowym w Polsce,to moznaby porownac wyniki n
                                                    > auczania w roznych krajach.

                                                    A może matura międzynarodowa powinna być obowiązkowa w Stanach... tylko kot by ją tam zdał... niewielu wink
                                                  • maksimum Matura w USA. 17.01.12, 23:30
                                                    fogito napisała:

                                                    > A może matura międzynarodowa powinna być obowiązkowa w Stanach... tylko kot by
                                                    > ją tam zdał... niewielu wink

                                                    IB nie jest na wysokim poziomie,dlatego uczelnie amerykanskie jej nie uwzgledniaja przy przyjeciach.

                                                    www.ibo.org/
                                                  • fogito Re: Matura w USA. 18.01.12, 06:39
                                                    maksimum napisał:

                                                    ego uczelnie amerykanskie jej nie uwzgledni
                                                    > aja przy przyjeciach.
                                                    >
                                                    >

                                                    to nie świadczy o poziomie tylko o niezgraniu systemów.
                                                  • maksimum Re: Matura w USA. 18.01.12, 07:54
                                                    Wymagania na IB sa duzoo nizsze niz na dobra uczelnie amerykanska.
                                                  • fogito Re: Matura w USA. 18.01.12, 09:15
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Wymagania na IB sa duzoo nizsze niz na dobra uczelnie amerykanska.

                                                    Nieprawda. Wcale nie są niższe smile
                                                  • emmelci Re: Matura w USA. 18.01.12, 22:37
                                                    W takim razie NYU nie jest dobra uczelnia:
                                                    To be eligible for admission, applicants are expected to submit results from one of the following testing options:

                                                    The SAT Reasoning Test; or
                                                    The ACT (with Writing Test); or
                                                    Three SAT Subject Test scores; or
                                                    Three AP exam scores; or
                                                    The International Baccalaureate Diploma; or
                                                    Three IB higher-level exam scores (if you are not an IB Diploma candidate); or
                                                    Students may instead elect to submit results from a nationally accredited exam that is considered locally to signify the completion of secondary education and is administered independently of the student’s school.
                                                    www.nyu.edu/admissions/undergraduate-admissions/applying-for-admission/freshman-applicants/standardized-tests.html
                                                    Albo Yale:
                                                    Advanced Placement (AP) and International Baccalaureate (IB) test scores

                                                    We strongly recommend that you report any AP or IB test scores when applying to Yale. You may self-report AP scores in the spaces provided on the Common Application or on the Yale Supplement. Only students who ultimately enroll at Yale and choose to apply for acceleration credit will need to submit an official score report.

                                                    Yale awards ‘acceleration credit’ to students for scores of 4 or 5 on most — but not all — of the AP exams; for scores of 6 or 7 on the Higher-level IB exams; and for A-level results of A or B. Acceleration credit may offer some students the option to graduate in fewer than eight terms. For further details see Yale College acceleration policies or the table of acceleration credit.
                                                    admissions.yale.edu/standardized-testing
                                                  • ewenekgosia Re: Matura w USA. 19.01.12, 07:30
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > A może matura międzynarodowa powinna być obowiązkowa w Stanach... tylko k
                                                    > ot by
                                                    > > ją tam zdał... niewielu wink
                                                    >
                                                    > IB nie jest na wysokim poziomie,dlatego uczelnie amerykanskie jej nie uwzgledni
                                                    > aja przy przyjeciach.
                                                    >
                                                    > www.ibo.org/

                                                    uczelnie amerykanskie nie uwzgledniaja IB zeby miec jednolity system przyjec. Z tego tez powodu obcokrajowcy musza zdac tefla a nie jakikolwiek inny egzamin znajomosci jezyka.
                                                    IB wyniki licza sie jezeli chcesz skrocic czas studiow co moim skromnym zdaniem Maksiu nie swiadczy raczej o niedocenianiu tego egzaminu- bynajmniej. Czyli- dostajesz sie na podstawie SAT ale juz do Advanced standings brane jest pod uwage IB/ AP. Po prostu uczelnie amerykanskie biora pod uwage amerykanskie egzaminy, nie miedzynarodowe czy lokalne. nie ma to nic wspolnego z poziomem tychze- glownie chodzi o to by nie trzeba bylo przeliczac poziomow, bo to trudne i jest furtka do oszustw. Poziom jest tu najmniejszym problemem.
                                                  • ewenekgosia Re: Matura w USA. 19.01.12, 07:39
                                                    jesli zas chodzi o poziom IB versus SAT- dzieciaki ktore maja predicted grade 6-7 dmuchaja SAT jak chca, moja corka zdawala SAT raz otrzymala liczbe punktow, ktorej ty z Mackiem nie bierzesz pod uwage (oczywicie zdawala SAT majac 18 lat co rzecz jasna czyni z niej debila gdyz Maciej hohoho zdawal sata pierwszy raz jak mial 15, ale nie bede za polski system szkolnictwa przepraszac) a zrobila jeden zestaw testow- wiedza i poziom jezykowy IB wystarczyl jej w pelni na dobry wynik. I mozesz sobie mowic co chcesz ale uwazam ze ZUPELNIE czym innym jest zdawanie egzaminow w rodzimym jezyku i drugim. W dodatku uczenie sie w tym drugim jezyku. W dodatku wykladowcami sa takze Polacy w przewazajacej wielkosci.
                                                  • hankam Kiepsko, Maksimum, z twoim wyciąganiem wniosków 22.01.12, 15:55
                                                    > Sprawdzalismy juz klub polski na Harvardzie i nie bylo tam ani jednej osoby po
                                                    > liceum w Polsce.Wszyscy ci Polacy byli po skonczonych studiach w Polsce i jeszc
                                                    > ze jakims stazu pracy w firmie zagranicznej.


                                                    W jaki sposób doszedłeś do takich wniosków? To, co napisałeś dotyczy studentów HBS, oni rzeczywiście wszyscy są po studiach w Polsce czy gdzieś indziej. w przypadku szkoły biznesu to nie dziwi, to raczej standard.
                                                    Z pozostałych filmików dotyczących studentów college'u nic takiego nie wynika, po prostu nie ma żadnych informacji o tym, gdzie szkoły kończyli.

                                                    Łukasz Zbylut - wiadomo

                                                    Małgorzata Dymerska z Ostrolęki
                                                    Studentka II roku inżynierii biologicznej - mówi z silnym akcentem, możesz mieć rację, prawdopodobnie szkołę konczyła w USA, nie sądzę, aby w ciągu niecałych dwóch lat pobytu w Stanach nabrała aż takich naleciałości.

                                                    Krzysztof Kozak z Warszawy
                                                    Student IV roku biologii ewolucyjnej
                                                    ani słowem nie wspomina o swojej szkole średniej. Mogla być w stanach, mogła być w Polsce.

                                                    Paweł Zimoch z Kędzierzyna - Koźla
                                                    Student IV roku inżynierii mechanicznej
                                                    ani słowem nie wspomina o swojej szkole średniej. Czyli - jak wyżej. Mógł kończyć liceum w Polsce, mógł w Stanach.

                                                    Na czym zatem opierasz to, co napisałeś?
                                                    Nie umiesz wyciągać wniosków, czy specjalnie przekręcasz fakty?
                                                  • hankam Re: Kiepsko, Maksimum, z twoim wyciąganiem wniosk 22.01.12, 16:25
                                                    To znaczy, żeby być już całkiem precyzyjną, należy stwierdzić, że Harvard Business School w ogóle nie można studiować po szkole średniej, jest to uczelnia typu "graduate", więc to, co napisał Maksimum jest kompletną bzdurą, tam po prostu nie można pójść zaraz po liceum, czy to polskim, czy amerykańskim. Trzeba mieć pierwszy stopień naukowy.

                                                    Ale cóż to przeszkadza maksiowi, jeśli fakty nie zgadzają się z teorią, tym gorzej dla faktów.
                                                  • maksimum Harvard Business School. 22.01.12, 19:24
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Harvard_Business_School
                                                  • hankam Re: Harvard Business School. 22.01.12, 21:22
                                                    No to już zrozumiałeś, dlaczego wszyscy studenci HBS są po jakichś innych studiach, a często i praktyce zawodowej?
                                                  • maksimum Re: Kiepsko, Maksimum, z twoim wyciąganiem wniosk 22.01.12, 19:16
                                                    hankam napisała:

                                                    > Z pozostałych filmików dotyczących studentów college'u nic takiego nie wynika,
                                                    > po prostu nie ma żadnych informacji o tym, gdzie szkoły kończyli.

                                                    www.youtube.com/watch?v=jsA-AczBr2Y&feature=related
                                                    Szkolnictwo polskie jest calkiem inne niz amerykanskie i nie przygotowuje na najlepsze uczelnie amerykanskie.
                                                    1-Trzeba byc bardzo dobrym w Polsce
                                                    2-Zetknac sie ze szkolnictwem amerykanskim na kilka lat jak Zbylut

                                                    > Krzysztof Kozak z Warszawy
                                                    > Student IV roku biologii ewolucyjnej
                                                    > ani słowem nie wspomina o swojej szkole średniej. Mogla być w stanach, m
                                                    > ogła być w Polsce.

                                                    On sie nawet zachowuje po polsku.

                                                  • hankam Re: Kiepsko, Maksimum, z twoim wyciąganiem wniosk 22.01.12, 20:39
                                                    Krzysztof Kozak jest absolwentem Batorego.
                                                  • hankam Re: Kiepsko, Maksimum, z twoim wyciąganiem wniosk 23.01.12, 11:33
                                                    hankam napisała:

                                                    > Krzysztof Kozak jest absolwentem Batorego.

                                                    A więc twoja teoria, że trzeba koniecznie się zetknać ze szkolnictwem amerykańskim jest o kant budy potłuc.
                                                    Trzeba być po prostu bardzo dobrym, tu czy tam. (Córka Gosi jest bardzo dobrym przykładem).
                                                    Oczywiście, ze po amerykańskiej szkole jest łatwiej, ze względu na język i z przyczyn ogólnoorganizacyjnych. Po prostu jest się już w systemie, który się zna.
                                                  • fogito Re: Bianca Ryan- talent w USA. 16.01.12, 08:25
                                                    maksimum napisał:


                                                    >
                                                    > Tu musze cie zmartwic bo Kanadole po lepsza opieke lekarska przyjezdzaja do USA
                                                    > .

                                                    Jakieś wiarygodne badania przeprowadziłeś? Bo moja kanadyjska rodzina - a mam ich sporo - leczy się wyłącznie w Kanadzie.

                                                    > To samo jest ze studiowaniem.
                                                    > Jak sie chca czegos nauczyc to studiuja w USA bo te wasze uczelnie sa na pozio
                                                    > mie szkol srednich w USA.

                                                    smile Śmieszny jesteś. Studiują gdzie chcą. W Europie, u siebie czy w Stanach.


                                                  • canuck_eh Re: Bianca Ryan- talent w USA. 16.01.12, 21:00
                                                    Fogito, on to w wikipedii wyczytal a to cos znaczy i go nie przegadaszsmile
                                                    Ze studiowaniem tez.Wybral szkole srednia dla dzieci - i ta jest najlepsza w NY na pewno mozemy sie pokusic by stwierdzic czy nie w calym USA, ale to mogla by byc przesada.Teraz zaraz beda wybierac studia, znaczy maksiu bedzie wybieral studia i ta a nie inna uczelnia bedzie najlepsza uczelnia w USA, nie tylko w stanie ale w USA i na ta uczelnie wala drzwiami i oknami z tej biednej Kanady gdzie to my musimy sie imac min dwoch, albo i nawet 3 etatow by powiazac koniec z koncem.
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 00:51
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > z tej biednej Kanady gdzie to my musimy sie imac min dwoch, albo i nawet 3 etatow by >powiazac koniec z koncem.

                                                    A to moja wina ze wprowadziliscie sobie ceny europejskie?
                                                    W USA wszystko jest tansze niz w Kanadzie.
                                                  • fogito Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 06:42
                                                    maksimum napisał:


                                                    > A to moja wina ze wprowadziliscie sobie ceny europejskie?
                                                    > W USA wszystko jest tansze niz w Kanadzie.

                                                    poza opieką zdrowotną...
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 00:41
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jakieś wiarygodne badania przeprowadziłeś? Bo moja kanadyjska rodzina - a mam
                                                    > ich sporo - leczy się wyłącznie w Kanadzie.

                                                    Mam kumpla w Toronto-Mississauga i czesto rozmawiamy na te tematy,tow Kanadzie jest ciut lepiej niz Polsce.Te KOLEJKI do specjalistow itd.

                                                    > smile Śmieszny jesteś. Studiują gdzie chcą. W Europie, u siebie czy w Stanach.

                                                    Rzucmy wiec okiem,kto przyjezdza najwiekszymi stadami studiowac do USA.
                                                    1-Chiny
                                                    2-Indie
                                                    3-Kanada

                                                    www.iie.org/Research-and-Publications/Open-Doors/Data/International-Students
                                                  • maksimum 1-Chiny,2-Indie,3-S.Korea 4-Kanada 17.01.12, 00:48
                                                    www.iie.org/Research-and-Publications/Open-Doors/Data/International-Students/Leading-Places-of-Origin/2009-11
                                                    1-Chiny 158 tys
                                                    2-Indie 104 tys
                                                    3-S.Korea 73 tys
                                                    4-Kanada 27,5 tys studentow kanadyjskich studiuje w USA.Nie bede ukrywal ze to sporo.

                                                    Chinczycy za wszystko placa z wlasnej kieszeni.
                                                  • fogito Re: 1-Chiny,2-Indie,3-S.Korea 4-Kanada 17.01.12, 06:48
                                                    maksimum napisał:

                                                    > 4-Kanada 27,5 tys studentow kanadyjskich studiuje w USA.Nie bede ukrywal ze to
                                                    > sporo.

                                                    bo blisko do domu i tanie życie jak już napisałeś wink


                                                    > Chinczycy za wszystko placa z wlasnej kieszeni.

                                                    tak. ale to ci najbogatsi. Bo biedni to siedzą w fabrykach i ubrania dla Amerykanów szyją, żeby ci mogli je za grosze kupić.
                                                  • hankam Re: 1-Chiny,2-Indie,3-S.Korea 4-Kanada 17.01.12, 18:07
                                                    Własciwie tylko liczba studentów z Korei Południowej zaskakuje.
                                                    Chiny i Indie to dwie największe populacje świata, razem 1/3 ludzkości, coż w tym szczególnego, że są w stanie wyslać najwięcej studentów?
                                                    A Kanada jest blisko i jest zamożnym krajem, też mnie to nie dziwi.
                                                  • maksimum Re: 1-Chiny,2-Indie,3-S.Korea 4-Kanada 17.01.12, 20:16
                                                    hankam napisała:

                                                    > Własciwie tylko liczba studentów z Korei Południowej zaskakuje.
                                                    > Chiny i Indie to dwie największe populacje świata, razem 1/3 ludzkości, coż w t
                                                    > ym szczególnego, że są w stanie wyslać najwięcej studentów?
                                                    > A Kanada jest blisko i jest zamożnym krajem, też mnie to nie dziwi.

                                                    Baardzo wielu z nich po studiach zostaje w USA i to sie nazywa drenaz!
                                                    Oczywiscie zostaja ci po najlepszych uczelniach bo dostaja najlepsze oferty pracy.
                                                  • fogito Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 06:46
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Jakieś wiarygodne badania przeprowadziłeś? Bo moja kanadyjska rodzina -
                                                    > a mam
                                                    > > ich sporo - leczy się wyłącznie w Kanadzie.
                                                    >
                                                    > Mam kumpla w Toronto-Mississauga i czesto rozmawiamy na te tematy,tow Kanadzie
                                                    > jest ciut lepiej niz Polsce.Te KOLEJKI do specjalistow itd.

                                                    No i co? Koleś lata do Stanów się leczyć? Bo wiesz, jeden kumpel nie robi całej populacji. Ludzie nie polecą leczyć się do Stanów mając ubezpieczenie w Kanadzie, bo nie będą płacić majątku za coś, co dostaną w ramach ubezpieczenia. Dlatego leczą się u siebie. A z kolejkami nie jest tak źle. Mam w kanadyjskiej rodzinie ludzi z dziećmi o róznym przekroju wiekowym. Nie narzekają. Za to amerykańska teściowa boi się pójśc do lekarza, bo to zawsze tyle kosztuje.


                                                    > Rzucmy wiec okiem,kto przyjezdza najwiekszymi stadami studiowac do USA.
                                                    > 1-Chiny
                                                    > 2-Indie
                                                    > 3-Kanada

                                                    Zapewne Chiny i Indie, bo ci na pewno nie mają gdzie studiować.

                                                  • canuck_eh Re: Bianca Ryan- talent w USA. 16.01.12, 20:50
                                                    Jezu maksie zmien plyte.Kanadyjczycy twoja opieke maja w wielkim powazaniu i twoje uczelnie takze.Dosc spora ich ilosc.Naprawde uwierz.Kto chce wyjezdza do Stanow, ale sporo zostaje i nie dlatego ze ich nie stac tylko dlatego ze im bardziej odpowiada studiowania w Kanadzie a nie u jakesow.Naprawde nie wszystko co amerykanskie to jest najlepsze.
                                                    I kto ci takich bredni naopowiadal ze nie ma wydania internetowego?
                                                    Owszem jest wydanie internetowe, tyle ze ja chcialam miec wydanie papierowe.
                                                    Alez zabolalo no jak zabolalo.Teraz si maksiu strasznie wscieka i gotuje sie w nim.
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 00:57
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > .Kto chce wyjezdza do St
                                                    > anow, ale sporo zostaje i nie dlatego ze ich nie stac tylko dlatego ze im bardz
                                                    > iej odpowiada studiowania w Kanadzie a nie u jakesow.

                                                    A kto by chcial studiowac we wiecznej zmarzlinie,jak mozna w Miami czy LA?

                                                  • fogito Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 06:49
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > A kto by chcial studiowac we wiecznej zmarzlinie,jak mozna w Miami czy LA?
                                                    >

                                                    żeby trochę kultury łyknąć???
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 08:30
                                                    fogito napisała:

                                                    > żeby trochę kultury łyknąć???

                                                    Kultura wielce watpliwa a przeziebic sie niezle mozna.
                                                  • fogito Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 09:44
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Kultura wielce watpliwa a przeziebic sie niezle mozna.

                                                    Ale jest wink I ktoś mieszkający w NY nie powinien się zimna bać...
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 20:09
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale jest wink I ktoś mieszkający w NY nie powinien się zimna bać...

                                                    To prawda,choc tu zima jest bardzo krotka i trwa tak ze 2 tyg czasami w styczniu czasami w lutym.
                                                  • canuck_eh Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 19:57
                                                    Maksiu, my juz wiemy jak to u ciebie z ta georafia, wiec nie wychylaj sie tu przed szereg bo sie osmieszysz.Nie pytaj sie tez syna bo tez ci zbytnio dobrze nie poradzi tak jak z ta druga Arfyka. Like Father Like Son
                                                  • maksimum Kanadole studiuja w USA. 17.01.12, 20:18
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu, my juz wiemy jak to u ciebie z ta georafia,

                                                    Wychodzi na to,ze nie wiedzialas,ze wszysscy najlepsi uczniowie z Kanady studiuja w USA.
                                                • canuck_eh Re: Bianca Ryan- talent w USA. 16.01.12, 21:09
                                                  Nie kupie ani sztuki,bo skorzystam z wydania internetowego.

                                                  Szkoda ci bedzie tego dolara?
                                                  Mi nie bylo szkoda wykupic zdjec od gazety by miec lepsza jakosc.No ale juz sie kiedys wypowiedziales na temat tego ze koszt trzeba ponosic by dziecko wozic na strzelnice itp itd... No to wiemy juz zes sknera, wiec nie ma sie co dziwic ze nawet na durna gazete poskapisz.
                                                  • fogito Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 06:50
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    >No to wiemy juz zes sknera, wiec nie ma sie co dziwic z
                                                    > e nawet na durna gazete poskapisz.

                                                    On oszczędza na studia dla dzieci, więc nie może i nie trza człowieka dołować wink
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 08:32
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > kiedys wypowiedziales na temat tego ze koszt trzeba ponosic by dziecko wozic n
                                                    > a strzelnice itp itd...

                                                    A co ty znowu z ta strzelnica,chcesz go zawodowego wojaka Szwejka wyksztalcic?
                                                  • canuck_eh Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 20:13
                                                    Kogo?Ciebie?Twojego syna?NIe.Kiedys wspomnialam o strzelaniu a tys stwierdzil ze to naklady i zawracanie glowy.Stad tutaj to wspomnialam.
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 20:20
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Kiedys wspomnialam o strzelaniu a tys stwierdzil ze to naklady i zawracanie glowy.

                                                    Mozna to robic dla przyjemnosci,ale u nas dziczyzny sie nie je,wiec to strzelanie jest malo praktyczne.
                                                  • canuck_eh Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 21:15
                                                    U nas masz na mysli USA?Czy u nas masz na mysli twoj przybytek domowy bo ty nie lubisz bo nawet nie probowales? Dziczyzna to najlepsze mieso.I raczej jak upoluje sie takiego jelonka to sie z kims dzieli bo tego miesa jest za duzo na jedna rodzine.A mieso jest naprawde delikatne, ale co taki mieszczuc moze wiedziec.Wikipedia malo co ci na ten temat wyplula.Ty tylko potrafisz szukac rankingow szkol
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 17.01.12, 23:15
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Dziczyzna to najlepsze mieso.I raczej jak upol
                                                    > uje sie takiego jelonka to sie z kims dzieli bo tego miesa jest za duzo na jedna rodzine.

                                                    U nas(Pensylwania,NY) te jelonki chodza jak barany po lace po backyardzie jak i front yardzie.Jak jestes od nich 10m to cie ignoruja,jak podejdziesz blizej to odchodza,chyba ze cie znaja,ze im chleb dajesz,to stoja pod porchem i zebrza o chleb.
                                                    Niestety taka ich uroda,ze gdzie sie najedza tam sie wyproznia i pozniej wokol domu nie mozesz bezpiecznie chodzic by w goovno nie wejsc tej "dziczyzny".
                                                    Samochodem tez sie mozesz po drogach rozpedzic bo laza po drogach jak zablakane psy.
                                                    I co jest najgorsze,to one nie boja sie samochodow jak przechodza dwupasmowke.
                                                    Inne zwierzaki sie boja,a one nie.Ida przez droge jak cielaki i raz jednego wieczorek potracilem lekko,bo wchodzil mnie na samochod.

                                                    > A mieso jest naprawde delikatne, ale co taki mieszczuc moze wiedziec.

                                                    Pierwsze slysze by mieso dziczyzny bylo delikatne.Chyba ze je chemia naszprycujesz.


                                                  • maksimum A mieso jest naprawde delikatne 17.01.12, 23:17
                                                    > A mieso jest naprawde delikatne, ale co taki mieszczuc moze wiedziec.

                                                    Jest niezle wiatrem podszyte i najlepiej nadaje sie na mielone.


                                                  • canuck_eh Re: Bianca Ryan- talent w USA. 18.01.12, 05:57
                                                    maksiu, gdzie ty mi tego jelonka kazesz szukac?
                                                    Bo ja sie troche pogubilam.Wsparlam sie Google map i chyba tez zglupialo bo jezeli dobrze mi pokazalo to co mi wypisalec to gratuluje lokalizacji.

                                                    Tyle sie znasz na tym Maksiu co na geografii.Najwyrazniej nie jadles nigdy dobrze zrobionej dziczyzny i sie wymadrzasz.Albo wlasnie zjadles takowa naszprycowana xhemia i zmielone i wielki znawca....
                                                  • maksimum Re: Bianca Ryan- talent w USA. 18.01.12, 07:58
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > maksiu, gdzie ty mi tego jelonka kazesz szukac?

                                                    One chodza stadami po NJ,Pensylwanii,NY i nie boja sie ludzi.

                                                    >Najwyrazniej nie jadles nigdy dobrze zrobionej dziczyzny i sie wymadrzasz.

                                                    Dziczyzna jest twarda i wiatrem podszyta.Jesli zmielisz ja z innym miesem to da sie jesc,ale tu w USA nikt nie ryzykuje jedzenia dziczyzny w obawie przed chorobami.

                                                  • canuck_eh Re: Bianca Ryan- talent w USA. 18.01.12, 23:50
                                                    To ja nie wiem w ktorym USA ty mieszkasz bo przez lata jezdzilam do Pensylvani do rodzicow i tam ich znajomi mnie raczyli upolowanym jelonkiem, rybami ledwo co wyjetymi z wody, a nawet pewnego pieknego dnia misiem.Dzika ostatnio jadlam na wykwintnym obiedzie, ale juz tutaj u siebie.Maz karibu i twierdzi ze niebo w gebie.
                                                    Najwyrazniej nie wiesz co dobre i nie potrafisz tego przyprawic , a jak jakis idiota ci powiedzial ze musisz wsypac mase chemii no to nie dziwie sie ze stracilo to caly smak.
                                                    Co innego jezeli probowales i ci to nie smakuje, ale nie wypisuj bredni ze "nikt w USA nie ryzykuje dziczyzny" bo ja znam ludzi ktorzy poluja i malo tego nie kupuja normalnego miesiwa ktore ty kupujesz w sklepie wlasnie w obawie przed chorobamismile
                                                    A takiego jelonka bardzo latwo stwierdzic czy zdrowy czy nie, tylko trzeba sie na tym znac.Nikt przy zdrowych zmyslach sam pierwszy raz nie idzie na polowanie.Zawsze idzie juz z kims doswiadczonym.
                                                  • canuck_eh Dzien bez Wiki 18.01.12, 23:54
                                                    A wlasnie Maksiu, jak udalo Ci sie przetrwac dzionek bez wikipedii?
                                                  • fogito Re: Dzien bez Wiki 19.01.12, 06:49
                                                    Dziczyzna to jedno z z najzdrowszych mięs obok gęsi. ALe nie chodzi nam o jelonki chodzące po autostradach tylko te co w lesie siedzą wink

                                                    Co nie oznacza wcale, że zjadłabym jelonka Bambisurprised
                                                  • maksimum Re: Dzien bez Wiki 19.01.12, 07:50
                                                    fogito napisała:

                                                    > Dziczyzna to jedno z z najzdrowszych mięs obok gęsi. ALe nie chodzi nam o jelon
                                                    > ki chodzące po autostradach tylko te co w lesie siedzą wink

                                                    mdc.mo.gov/landwater-care/animal-management/animal-diseases/deer-diseases
                                                    One wszystkie w lesie siedza,ale czasami wychodza na spacery blisko ludzi.
                                                    W NY,NJ,Pa jest ich zdecydowanie za duzo.
                                                  • canuck_eh Re: Dzien bez Wiki 19.01.12, 15:24
                                                    Jelonek Bambi badz jak swego czasu moje dziecko mowilo"wielonek"smile jest pod scisla ochrona i jest nie do ruszeniasmile
                                                  • maksimum Re: Dzien bez Wiki 19.01.12, 18:03
                                                    www.youtube.com/watch?v=qWAvuOTjwo0
                                                    Bambi to produkcja amerykanska z 1942r jakby ktos nie wiedzial.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Bambi
                                                  • canuck_eh Re: Dzien bez Wiki 20.01.12, 15:10
                                                    Don't say.
                                                    Oddali wiki i mozesz juz zablysnacsmile? Maksiu zlituj sie prosze.
                                                  • maksimum Re: Dzien bez Wiki 20.01.12, 16:14
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Oddali wiki i mozesz juz zablysnac:

                                                    Dzieki Bogu mozna znowu korzystac z najlepszej encyklopedii.
                                                  • maksimum Re: Dzien bez Wiki 19.01.12, 07:44
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A wlasnie Maksiu, jak udalo Ci sie przetrwac dzionek bez wikipedii?

                                                    Tragedia.Jestem zalamany.Wyslalem pisma do kongresmenow.
    • ewenekgosia matura w USA 20.01.12, 06:52
      przeklejam zeby nie zginelo wink

      maksimum napisał:

      > fogito napisała:
      >
      > > A może matura międzynarodowa powinna być obowiązkowa w Stanach... tylko k
      > ot by
      > > ją tam zdał... niewielu
      >
      > IB nie jest na wysokim poziomie,dlatego uczelnie amerykanskie jej nie uwzgledni
      > aja przy przyjeciach.
      >
      > www.ibo.org/

      uczelnie amerykanskie nie uwzgledniaja IB zeby miec jednolity system przyjec. Z tego tez powodu obcokrajowcy musza zdac tefla a nie jakikolwiek inny egzamin znajomosci jezyka.
      IB wyniki licza sie jezeli chcesz skrocic czas studiow co moim skromnym zdaniem Maksiu nie swiadczy raczej o niedocenianiu tego egzaminu- bynajmniej. Czyli- dostajesz sie na podstawie SAT ale juz do Advanced standings brane jest pod uwage IB/ AP. Po prostu uczelnie amerykanskie biora pod uwage amerykanskie egzaminy, nie miedzynarodowe czy lokalne. nie ma to nic wspolnego z poziomem tychze- glownie chodzi o to by nie trzeba bylo przeliczac poziomow, bo to trudne i jest furtka do oszustw. Poziom jest tu najmniejszym problemem.
      • maksimum Re: matura w USA 20.01.12, 08:11
        ewenekgosia napisała:

        > uczelnie amerykanskie nie uwzgledniaja IB zeby miec jednolity system przyjec. Z
        > tego tez powodu obcokrajowcy musza zdac tefla a nie jakikolwiek inny egzamin z
        > najomosci jezyka.

        TOEFL jest bardzo prosciutki w porownaniu z SAT.

        en.wikipedia.org/wiki/TOEFL
        Poza tym egzamin z jezyka nie jest ci potrzebny jak zdasz SAT,bo czesc SAT to test z angielskiego.

        > IB wyniki licza sie jezeli chcesz skrocic czas studiow co moim skromnym zdaniem
        > Maksiu nie swiadczy raczej o niedocenianiu tego egzaminu- bynajmniej. Czyli- d
        > ostajesz sie na podstawie SAT ale juz do Advanced standings brane jest pod uwag
        > e IB/ AP. Po prostu uczelnie amerykanskie biora pod uwage amerykanskie egzaminy
        > , nie miedzynarodowe czy lokalne. nie ma to nic wspolnego z poziomem tychze- gl
        > ownie chodzi o to by nie trzeba bylo przeliczac poziomow, bo to trudne i jest f
        > urtka do oszustw. Poziom jest tu najmniejszym problemem.

        Poziom jest najwiekszym problemem,bo TOEFL jest bardzo prosty a SAT bardzo skomplikowany.
        Amerykanskie egzaminy sa bez porownania trudniejsze niz to co wy macie w EU,bo tam egzaminow jako takich nie ma a jest zapisywanie sie na uczelnie.
        • maksimum Re: matura w USA-TOEFL 20.01.12, 08:31
          gmatclub.com/forum/toefl-score-requirements-for-most-popular-schools-80110.html
          TOEFL jest wymagany jesli nie zdawalas SAT,ale to nie znaczy ze cie przyjma na uczelnie nawet z b.dobrym wynikiem z TOEFL.

          Sama widzialas,ze na 9,5 tys podan na Harvard ,tylko 1,8 tys zostaje zaproszonych na rozmowe,a reszta podan idzie do kosza. Z tygo 1,8 tys az 64% zostaje zaakceptowanych na Harvard-czyli rozmowa sie liczy i jak uslysza obcokrajowca dukajacego i pomagajacego sobie rekami w rozmowie,to masz automatyczny odjazd.
          Wymagania na najlepszych uczelniach sa tak wysokie,ze nie dasz sobie rady znajac angielski slabiej niz bardzo dobrze.
          • azile.oli Re: matura w USA-TOEFL 20.01.12, 08:47
            Nie masz zielonego pojęcia o systemie edukacji w Polsce. Owszem, egzaminów na studia nie ma, ale zapisac to się można na studia zaoczne, płatne. Na studia dzienne trzeba mieć zdaną na odpowiednim poziomie maturę, na kierunki oblegane - na poziomie rozszerzonym.
            I jeszcze ciekawostka - liczą się tylko mprocenty z matury, średnia na świadectwie, działalnośc społeczna ani sportowa żadnych dodatkowych punktów nie daje.
            Tylko laureaci i finaliści niektórych olimpiad są przyjmowani poza kolejnością, ale nie na każdy kierunek i są to zazwyczaj 2-3 miejsca.
            Co do SAT - możesz sobie pisac, co chcesz - dla polskich uczniów jest to egzamin zdawany w języku obcym.
            • azile.oli Re: matura w USA-TOEFL 20.01.12, 08:50
              Wcięło mi myślnik - średnia na świadectwie żadnych dodatkowych punktów nie daje.
              I jeszcze jednom - zdać maturę to jedno, ale zdać ją na tyle procent, żeby dostać się na dobrą uczelnię i wymarzony kerunek - to drugie.
              • maksimum Re: matura w USA-TOEFL 20.01.12, 15:47
                azile.oli napisała:

                > I jeszcze jednom - zdać maturę to jedno, ale zdać ją na tyle procent, żeby dost
                > ać się na dobrą uczelnię i wymarzony kerunek - to drugie.

                Slyszalem,ze matematyka jest znowu na maturze! Tragedia!
            • maksimum Re: matura w USA-TOEFL 20.01.12, 15:45
              azile.oli napisała:

              > Nie masz zielonego pojęcia o systemie edukacji w Polsce.

              Corka znajomych wlasnie dostala sie na UW. Na SGH gdzie my studiowalismy nie miala szans.

              > Owszem, egzaminów na
              > studia nie ma, ale zapisac to się można na studia zaoczne, płatne.

              Wiekszosc ludzi w Polsce studiuje wlasnie na takich platnych i zaocznych.


              > Na studia dzienne trzeba mieć zdaną na odpowiednim poziomie maturę, na kierunki >oblegane - na poziomie rozszerzonym.

              Tak,i to jest zdecydowana mniejszosc miejsc na studiach.

              > I jeszcze ciekawostka - liczą się tylko mprocenty z matury, średnia na świadec
              > twie, działalnośc społeczna ani sportowa żadnych dodatkowych punktów nie daje.

              Dzialalnosc sportowa i spoleczna w USA tez zadnych punktow nie daje.
              Ale..... jesli masz dwie osoby o takim samym SAT i jedna z dzialalnoscia sportowa i spoleczna a druga bez ,to wybierasz ta pierwsza.

              > Co do SAT - możesz sobie pisac, co chcesz - dla polskich uczniów jest to egzam
              > in zdawany w języku obcym.

              Dla Chinczykow tez angielski jest jezykiem obcym a SAT chetnie zdaja i przyjezdzaja studiowac do USA za wlasne pieniadze.
              • azile.oli Re: matura w USA-TOEFL 20.01.12, 17:47
                W ob liczu tego, że średnia ze świadectwa się nie liczy w Polsce w rektutacji , dyskusja na temat łatwości zdobycia dobrych ocen w mniej renomowanych liceach nie ma sensu. I tak liczy się tylko matura.
                Co do SAT-u - oczywiście, że Chinczyk czy Polak mogą ten egzamin zdać doskonale i tym bardziej im chwała, bo zdają go w języku obcym. Wyobraź sobie syna, zdającego ten egzamin po hiszpańsku, albo niech napisze rozszerzoną maturę z polskiego. Ona też jest oceniana w procentach i dłuższą wypowiedź trzeba sformułować, chyba trudniejszą, niż ten esej. W każdym razie - trzeba umie pisać i pewną swobodę językową posiadać.
                • hankam Re: matura w USA-TOEFL 20.01.12, 18:42
                  Azile, już kiedyś coś takiego pisałam i Maks mi odpowiedział - jego dzieci polską maturę zdałyby z palcem w nosie.
                  ; )
                  • maksimum Re: matura w USA-TOEFL 21.01.12, 07:34
                    hankam napisała:

                    > Azile, już kiedyś coś takiego pisałam i Maks mi odpowiedział - jego dzieci pols
                    > ką maturę zdałyby z palcem w nosie. ; )

                    Musialyby tylko obcykac Mickiewicza-czyli 1rok nauki polskiego.
                • maksimum Re: matura w USA-TOEFL 21.01.12, 07:31
                  azile.oli napisała:

                  > Co do SAT-u - oczywiście, że Chinczyk czy Polak mogą ten egzamin zdać doskonal
                  > e i tym bardziej im chwała, bo zdają go w języku obcym. Wyobraź sobie syna, zd
                  > ającego ten egzamin po hiszpańsku, albo niech napisze rozszerzoną maturę z pols
                  > kiego.

                  Angielski jest uczony w kazdej szkole w Polsce czy w Chinach juz w podstawowce i TV mozesz miec rowniez w domu po angielsku-czyli w wieku 12 lat kazdy dzieciak powinien miec perfekt angielski opanowany,chyba ze rodzice nie chca by sie go nauczyl i na wakacje jezdza do Grecji zamiast do angielsko jezycznych krajow.
                  Ja 20 lat temu mialem w Polsce kablowke po angielsku i chyba od tamtego czasu sie nie cofneliscie w rozwoju.
                  • azile.oli Re: matura w USA-TOEFL 21.01.12, 18:07
                    Rozszerzona matura z polskiego jest pracą twórczą, a nie odtwórczą. Obcykanie Mickiewicza na wiele się nie zda, zwłaszcza, że może się trafić analiza porownawcza tekstów poetyckich i jak ktoś nie uie tego robić, to leży.
                    Oczywiście, że mamy kablówkę po angielsku i dzieci się angielskiego uczą, ale nie jest to ich język ojczysty i naprawdę, dziecko raczej będzie oglądało więcej programów po polsku.
                    A moje akurat oglądają więcej po niemiecku niż po angielsku. Ponoć córka pisze po niemiecku bardzo interesujące prace, ale nijak pod względem literackim nie dorównują one tym pisanym w języku polskim.
                    Nie cofnęliśmy się w rozwoju, ale żyjemy w Polsce i nigdy, ale to przenigdy angielski nie będzie tu językiem ojczystym, dla kogoś, kto się tu urodził i mieszka. Jak pomieszka trochę w kraju anglojęzycznym , to owszem, może nabyć zupełnej swobody. Codziennego posługiwania się językiem żadna kablówka nie zastąpi. No, może gdyby dodać do tego czytanie klasyki w oryginale, to jakiś efekt byłby.

                    W każdym razie - proces przyswajania obcego języka jakiś czas trwa, jeśli dodać do tego, że w tym języku się na co dzień nie mówi i otoczenie w kontaktach z dzieckiem też się tym językiem nie posługuje, to nie da się tego por,ównać z sytuacją, gdy ktoś od najmłodszych lat jest w tym języku ''zanurzony'' - w przedszkolu, w szkole wszyscy mówią do niego w tym języku i tego wymagają od niego.
                    Jak do tej pory - aby się w Polsce z kimś dogadać potrzebny jest język polski, nie angielski, czy jakikolwiek inny. Owszem, dzieciaki się uczą, z różnym rezultatem zapewne, ale wiele świetnie sobie radzi. Jednak w dalszym ciągu jest to język obcy, którego proces poznawania przebiegał zupełnie inaczej, niż języka ojczystego.
                    • maksimum Re: matura w USA-TOEFL 21.01.12, 19:17
                      azile.oli napisała:

                      > Nie cofnęliśmy się w rozwoju, ale żyjemy w Polsce i nigdy, ale to przenigdy an
                      > gielski nie będzie tu językiem ojczystym, dla kogoś, kto się tu urodził i mieszka.

                      I dlatego jest tak ciezko podniesc poziom zycia w Polsce,bo gdyby wszyscy poslugiwali sie biegle angielskim i niemieckim,to mogliby pracowac w UK,USA,Niemczech,Austrii,Szwajcarii,Irlandii za takie same place jak miejscowi ziomale.
                      Jak znasz perfekt jezyk to bez problemu mozesz studiowac na najlepszych uczelniach na swiecie jesli zdolnosci pozwola.


                      > Jak pomieszka trochę w kraju anglojęzycznym , to owszem, może nabyć zupełne
                      > j swobody. Codziennego posługiwania się językiem żadna kablówka nie zastąpi.

                      Poszedlem pograc w kosza do parku i slysze jak dwoch Chinczykow rozmawia ze soba po hiszpansku a oni przygotowywali sie tak do egzaminow z hiszpanskiego.

                      > No, może gdyby dodać do tego czytanie klasyki w oryginale, to jakiś efekt byłby.

                      A kto zabrania tego albo korzystania z internetu po angielsku?

                      • azile.oli Re: matura w USA-TOEFL 21.01.12, 20:09
                        Nigdy wszyscy nie będą posługiwali się biegle obcymi językami, ale to cenna umiejętność.
                        Nic dziwnego, że ktoś kto się przygotowuje do egzaminu z języka obcego w ramach wprawy konwersuje w tym języku z kolegą, którego ten egzamin czeka, lub który ten język po prostu zna. Jak się moje dzieci przygotowują do konwersacji w szkole, to też rozmawiają z sobą po niemiecku, albo matkę wykorzystują.
                        Nikt nikomu nie broni czytania klasyki w oryginale - moje dzieci czytają po niemiecku.
                        A angielski to właśnie przy korzystaniu z internetu, względnie innych pozycji, raczej popularnonaukowych. Nie podoba im się ten język.
                        Ale spokojnie, posługują się nim dość dobrze , a córka włada jeszcze rosyjskim i włoskim. I łaciną też - ma w szkole.
                        • maksimum Re: matura w USA-TOEFL 22.01.12, 05:23
                          azile.oli napisała:

                          > Nie podoba im się ten język.

                          Bo amerykanski wbrew pozorom jest bardzo trudny.

                          > Ale spokojnie, posługują się nim dość dobrze , a córka włada jeszcze rosyjskim
                          > i włoskim. I łaciną też - ma w szkole.

                          To juz jest przesada europejska.
                          Poza angielskim warto sie uczyc chinskiego,ale te roze wloskie i rosyjskie to strata czasu.
                    • canuck_eh Re: matura w USA-TOEFL 22.01.12, 06:10
                      azile, pozwolisz ze wyprowadze cie z bledu.Zadna kablowka, zadne czytanie nawet najpiekniejszej literatury w oryginale nie zastapi ci najlepszej szkoly pod sloncem.Tam twoje dzieci nabeda oglady i poznaja jezyk.Przepraszam ze rozwialam wszelkie twoje nadzieje na to ze twoje dzieci jakos zalapia angielskie, no ale takie jest zyciewinkWez to jakos na klate.W sumie kobieta musi byc twardasmile
                      • maksimum Re: matura w USA-TOEFL 22.01.12, 18:32
                        canuck_eh napisała:

                        > azile, pozwolisz ze wyprowadze cie z bledu.Zadna kablowka, zadne czytanie nawet
                        > najpiekniejszej literatury w oryginale nie zastapi ci najlepszej szkoly pod sloncem.

                        Z tym ze tych najlepszych szkol jest bardzo malo i dziwnym zbiegiem okolicznosci sa obok mnie a nie obok ciebie.

                        > kobieta musi byc twardasmile

                        I sluchac sie mezczyzny.
                        • azile.oli Re:O, nie , nie... 22.01.12, 19:06
                          Guzik mnie obchodzą najlepsze szkoły w Stanach i nie mam też zamiaru przeprowadzać się tam, gdzie znajdują się najwyżej stojące w rankingu szkoły w Polsce.
                          Bo dziwnym zbiegiem okoliczności moje dzieci mają też całkiem niezły wybór wśród szkół, które spełniają cenione przez nas kryteria.
                          Kobieta ma kierować się swoim rozumem a facet niech pilnuje swojego i będzie w porządku.
                          • maksimum Re:O, nie , nie... 22.01.12, 19:27
                            azile.oli napisała:

                            > Kobieta ma kierować się swoim rozumem a facet niech pilnuje swojego i będzie w
                            > porządku.

                            To tez dobre rozwiazanie choc moze prowadzic do konfliktow.
                        • canuck_eh Re: matura w USA-TOEFL 24.01.12, 14:29
                          Nie wszystko co najlepsze maksiujest obok ciebie.Wiesz ja sie zgadzam ze nalezy sie sluchac faceta czasami, ale z pewnoscia nie ciebie, bo ty swoja wiedze w calosci czerpiesz z wikipedii i to na przedbiegach ciebie dyskwalifikujesmile
                          • maksimum Re: matura w USA-TOEFL 25.01.12, 19:05
                            canuck_eh napisała:

                            > bo ty swoja wiedze w calosci czerpiesz z wikipedii i to na przedbiegach ciebie >dyskwalifikujesmile

                            Wiedze sie czerpie z bardzo roznych zrodel a w Wikipedii sa przyklady na poparcie wiedzy.
        • ewenekgosia Re: matura w USA 20.01.12, 12:14
          > TOEFL jest bardzo prosciutki w porownaniu z SAT.

          Maksiu moze ja ci wytlumacze czym jest TOEFL- jest to test poziomujacy. nie ma w nim pojecia "bardzo prosciutki"- rodzimy uzytkownik dostaje w nim na ogol nieco mniej niz maksimum (bo nativi nigdy nie znaja gramatyki perfect, tak jest w kazdym jezyku, ze sie robi zwyczajowe bledy)- nieco oznacza 1-2 punkty smile Poza tym za pomoca TOEFLa okresla sie dowolny poziom angielskiego od intermediate do advanced.
          uczelnie o TOEFLa prosza standardowo- niezaleznie od SATu.
          • maksimum Re: matura w USA 20.01.12, 15:52
            ewenekgosia napisała:

            > uczelnie o TOEFLa prosza standardowo- niezaleznie od SATu.

            Nie ma sensu prosic o TOEFL gdy sie dobrze napisalo SAT,bo czesc SAT to jezyk angielski wlasnie.
            Uczelnie prosza o TOEFL standardowo tych pochodzacych z krajow nie anglojezycznych,bo moga nie wiedziec czy maja oni napisany SAT czy nie.Wyniki SAT moga przyjsc dopiero pozniej.
        • ewenekgosia Re: matura w USA 20.01.12, 12:17
          o IB jednak nie rozmawiamy rozumiem smile
          mozemy ewentualnie porozmawiac o AP, ktore jak wiadomo tez sa na beznadziejnie niskim poziomie jak sama nazwa wskazuje smile

          Maks SAT jest testem z wiedzy ogolnej, TOEFL jest testem jezykowym to sa dwa rozne testy nie wiem czy to pojmujesz- postaraj sie. Amerykanskie uczelie od obcokrajowcow oczekuja obu. Oba w klasie IB na higher level sa czysta formalnoscia- jesli ktos sie w klasie IB uczy dobrze.
          • canuck_eh Re: matura w USA 20.01.12, 15:29
            Ale ewenekgosia, po co meczysz klawiature?Maksiu i tak bedzie ci porownywal gruszki ze sliwkami i tak bo gdzies w wikipedii tak napisali a wikipedia ZAWSZE ma racje.Do niego nie do ciera ze pomimo ze to owece to jednak dwa rozne owoce i raczej sie tego nie miesza.No chyba ze chcesz kompotsmile
            W KAnadzie tez jak chcesz sie dostac na uczelnie np na posdoc to wymagaja od ciebie TOEFLa i nikogo to nie dziwi, no chyba zeby maksia.Chodzi oczywiscie o studentow z Europy.
            Moj brat zdawal TOEFLa i nie mowil ze to trudny egzamin, ale tez nie twierdzil ze latwiutki i ze bulka z maslem.Zdal go z wyroznieniem.Nawet jeszcze ponarzekal bo warunki w jakich go zdawal byly skandaliczne - nagrania ( jakosc) pozostawialy wiele do zyczenia.
            • maksimum Re: matura w USA 20.01.12, 16:17
              canuck_eh napisała:

              > Moj brat zdawal TOEFLa i nie mowil ze to trudny egzamin, ale tez nie twierdzil
              > ze latwiutki i ze bulka z maslem.Zdal go z wyroznieniem.Nawet jeszcze ponarzeka
              > l bo warunki w jakich go zdawal byly skandaliczne - nagrania ( jakosc) pozostaw
              > ialy wiele do zyczenia.
              -----------
              Bo twoj brat nie zrozumial ze jakosc nagrania specjalnie jest slaba by odsiac tych,ktorzy jezyk znaja jako-tako.
              • canuck_eh Re: matura w USA 20.01.12, 16:30
                Nie maksiu, moj brat potrafi zrozumiec co to dobra jakosc nagrania a co parszywa. Jest inteligentny w przeciwienstwie do ciebie bo ty jestes inteligentny inaczej.Nie potrafisz przyjac do wiadomosci ze komus sie moglo udac, ze ktos moze wiedziec i umiec wiecej od ciebie.Ze ktos moze miec zdolniejsze dzieci od twoich.Wyobraz sobie ze ambasada brytyjska przepraszala go za niedogodnosci w zdawaniu egzaminu i proponowali mu ponowne podchodzenie do egzaminu, bo zlozyl zazalenie zaraz po zdawaniu egzaminu.Najwyrazniej bylo zbedne bo wynik byl 98%.DAwno takiego wyniku nie mieli.
                Ty wielu rzeczy nie rozumiesz, ale nas to przestalo dziwic, skoro swoje wiedze czerpiesz tylko z wikipedii.
                • maksimum TOEFL 109 na Harvard. 21.01.12, 07:25
                  canuck_eh napisała:

                  >Najwyrazniej bylo zbedne bo wynik byl 98%.

                  To on musi byc inteligentny inaczej,bo wszystkielepsze uczelnie wymagaja wynik ponad 100.

                  www.ets.org/toefl/institutions/scores/compare
                  Na Harvard wymagany jest wynik minimum 109 z TOEFL,to twoj brat o takim moze tylko pomarzyc.

                  gmatclub.com/forum/toefl-score-requirements-for-most-popular-schools-80110.html
                  • canuck_eh Re: TOEFL 109 na Harvard. 21.01.12, 18:39
                    No i klania sie czytanie ze zrozumieniem.I kto tu jest inteligenty inaczej?
                    Ty lepiej przestan synowi pomagac.on lepiej na tym wyjdzie
                    • maksimum Re: TOEFL 109 na Harvard. 21.01.12, 19:10
                      canuck_eh napisała:

                      > No i klania sie czytanie ze zrozumieniem.I kto tu jest inteligenty inaczej?
                      > Ty lepiej przestan synowi pomagac.on lepiej na tym wyjdzie

                      Jak na razie z mojego pomagania wyszedl Harvard,a u ciebie to brat moze co najwyzej posadzki wykladac na Harvardzie,taka masz madra rodzine.
                      • canuck_eh Re: TOEFL 109 na Harvard. 21.01.12, 21:07
                        Harvard jeszcze nie wyszedl.Wyszla rozmowa , a co dalej to zobaczymy, oby go przyjeli, naprawde szczerze mu zycze powodzenia.
                        A z posadzkami to zle trafiles - moj brat ma do tego dwie lewe rece. Potrafi sie do tego przyznac - najmuje fachowcow do tego.Stac go na to.
                        Na temat mojej rodziny dyskutowac z toba nie bede bo nie ta liga koles.Poza tym cokolwiek by sie nie napisalo ty sie i tak na tym lepiej znasz , choc do tej pory nic mi nie napisales odnosnie cienkich warstw.Ciezko sie przyznac ze nie masz pojecia co to jest czym sie to je,Nie chcesz nawet zabrac w dyskusji glosu bo sie zblaznisz.
                        • maksimum Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 05:30
                          canuck_eh napisała:

                          > A z posadzkami to zle trafiles - moj brat ma do tego dwie lewe rece.

                          Domyslalem sie.Jak juz napisalas,ze narzekal na jakosc na egzaminie to tacy ludzie rzeczywiscie maja sklonnosci do narzekania i 2 lewe rece.
                          Ja sam kafelki w lazience na scianie polozylem i mnie calkiem dobrze wyszlo.

                          > Potrafi sie do tego przyznac - najmuje fachowcow do tego.

                          Ej,jak sie ma 2 lewe rece to jak sie do tego nie przyznac,skoro to na odleglosc widac.
                          Teraz bede zgadywal.Sportow tez zadnych nie uprawia.

                          • canuck_eh Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 06:41
                            Pudlo uprawia.Lyso?Bynajmniej nie ugania sie za wlochata pileczka.Zarabia miesiecznie wiecej niz ty rocznie.Z tego egzaminu juz koles zejdz bo nie masz racji.Starasz sie przekonac wszystkich jak to Boga za nogi zlapal bo zdobyl 98 punktow a max jest 120 a ja caly czas pisze ze on zdobyl 98% i porownujesz idioto procenty z punktami i wychodzisz na kompletnego ignoranta.Nie wierzysz to twoja broszka, co ciebie bede przekonywac.Zwisa mi czy mi wierzysz czy nie.Ty nawet musisz byc lepszy Einsteina.
                            Polozyles kafelki swietnie.Moj brat ma do tego typu rzeczy dwie lewe rece, moj malzonek nie i wszystko w domu robimy sami, no z wyjatkiem wymiany asfaltu na podjezdzie - tu strzelilismy focha i zawolalismy fachowcow.Dachu tez nie robilismy bo maz stwierdzil ze nie bedzie sie miotal po dachu niech ktos inny to robi.reszte robimy sami i mamy z tego satysfakcje.Kafelki duperelki kraniki czy nawet schody - to pikus dla nas wiec czym sie tutaj chwalisz.Zrobiles - swietnie - mase kasy zaoszczedziles i nerwow z pewnoscia tez.Wiem co mowie bo sie nawsciekalam jak mialam ekipe od dachu tutaj.Wlosi przyszli i z lekka traktowali mnie z gory, ale sie przeliczyli.Nawet jeden zaczal dyskusje ze mna ze woda nie ma prawa podchodzic pod gore, wioec mu mowie ze ma i moge mu podac przyklady z przyrody.Wiec ten do meza czy on sie troche choc zna na fizyce.taki figus fagus .Wiec przestal wogole z nami rozmawiac jak uslyszal od meza ze ma doktorat z fizyki.Zabral sie grzecznie do poprawiania fuszerki.Innym razem cos mi probowal wciskac ze przez jakas dziurke woda wlatuje, wiec mu powiedzialam ze ten kit niech wciska swojej mamie nie mnie bo jezeli jest tak jak mowi to mokre powinno byc na calej dlugosci a nie jest wiec niech zabiera sie za naprawianie spier...nej rzeczy.Ze nie wspome ze rozp...dach i sobie poszli.No w sumie musieli bo burza sie przypetala, ale sie odpetala wiec powinni nastepnego dnia wrocic, ale nie wrocili.Dzwonie i sie pytam gdzie panowie robotnicy sa.No i co slysze?Ze oni maja zaczeta i nie skonczona robote.Wiec mowie ze wiem u mnie.Co sie okazuje ze jeszcze gdzies indziej.Wiec zapowiedzialam ze jak sie nie pojawia w ciagu godziny to moga sie juz wogole nie pojawiac i uwazam umowe za zerwana.A ze na moje posesji pozostawili wszystko co bylo potrzzebne do polozenia dachu a ja zaplacilam zaliczke tylko za polowe, wiec zaczal sie miotac ze nie zaplacilam za ich robote.Wiec mowie trudno( i zapowiedzialam ze jak przyjda i beda probowali cos zabrac to bedzie tresspasing i zawolam policje), ale ja sie umawialam na termin, rozumiem poslizg pogodowy, ale nie przestoje bo oni sobie ida robic i konczyc do kogos robote.Pojawili sie panowie w pol godziny.Oni mnie strasznie nie lubili.
                            Tak wiec jak my nie musimy to nie wolamy nikogo - wolimy zrobic sami.Wiesz ze jest to zrobione porzadnie.Nawet bratu dosc sporo pomagalismy wykanczas showroom bo mu fachowcy zrobili tak ze pozal sie Boze.Z mezem zrobilismy mu to przez weekend i o wiele lepiej niz "fachowcy" przez tydzien.
                            • maksimum Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 18:38
                              canuck_eh napisała:

                              > Z mezem zrobilismy mu to przez weekend i o wiele lepiej niz "fachowcy" przez tydzien.

                              Niestety tak wyglada zycie,ze wiekszosc tych "fachowcow" to sa straszni nieudacznicy i lepiej ich nie wpuszczac do domu.
                  • ewenekgosia Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 02:07
                    maksiu 109 punktow i 98% to moze byc to samo- nie wiem jak to zniesiesz wink
                    • maksimum Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 05:34
                      ewenekgosia napisała:

                      > maksiu 109 punktow i 98% to moze byc to samo- nie wiem jak to zniesiesz wink

                      Niestety nie jest to to samo i nie wiem jak to zniesiesz.
                      • canuck_eh Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 06:42
                        K...wa maksiu udownij ze 98% to nie jest to twoje cholerne 109 punktow
                        • zgagusia Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 10:29
                          Canuck, wyluzuj wink Max już setki razy udowadniał ze czytanie ze zrozumieniem po polsku nie jest jego najmocniejszą strona big_grin
                          Dla mnie czytanie wątków maksia już od dłuższego czasu jest niezawodnym sposobem na poprawienie humoru wink Wczoraj parsknełam śmiechem czytając jak Ty piszesz konsekwentnie o % a ten nic nie rozumiejąc przerabia to bezpośrednio na punkty big_grin
                          Maksiu, wywyzszasz się cały czas już dawno przekroczywszy granice śmieszności. (szczerze mówiąc nie wiem czy użyta przeze mnie forma czasownika nie jest zbyt trudna dla ciebie wink, który do zaprzeczenia "może być" użyłeś "nie jest" big_grinDD pare postów niżej. Otóż maksiu, "nie jest" to po prostu zaprzeczenie "jest" w języku polskim)

                          A.
                          • hankam TOEFL 22.01.12, 14:15
                            Nawiasem mówiąc dwadzieścia lat temu zdawałam Toefla i wtedy punktów można była zebrać, o ile pamiętam, 640 albo 660. Na uczelnie typu UCLA trzeba było mieć minimum 580 punktów.
                            • maksimum Re: TOEFL 22.01.12, 18:53
                              hankam napisała:

                              > Nawiasem mówiąc dwadzieścia lat temu zdawałam Toefla i wtedy punktów można była
                              > zebrać, o ile pamiętam, 640 albo 660. Na uczelnie typu UCLA trzeba było mieć m
                              > inimum 580 punktów.

                              Wymagane minimum ma malo wspolnego z rzeczywistym progiem przyjmowania na uczelnie.
                              • hankam Re: TOEFL 22.01.12, 20:47
                                Co ma piernik do wiatraka?
                                Skoro nie zrozumiałeś, to wytłumaczę. dwadzieścia lat temu w ogóle była inna punktacja TOEFL. Za całość egzaminu można było dostać sześćset ileś punktów - nie pamiętam, a nie chce mi się tego świstka szukac. Więc w ogóle ma się to nijak do twoich "120 procent".
                          • canuck_eh Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 17:17
                            zgagusia, to bylo wyzwanie dla maksia.Juz nie wiem kto ale kilkakrotnie ktos zwracal uwage maksiowi co do formy "mnie" a ten z uporem maniaka ciagle pisze to "mnie" zamiast "mi" .

                            No i z tym sportem.Teraz czekam co mi odpisze.Jestem przygotowana na wszystko wiedzacego maksia.Moj brat z pewnoscia uprawia maloaktywny sport, maloznaczacy i maloliczacy sie.Maks wie lepiej.No i fakt ze moj brat nie bierze sie za polozenie paneli, kafelek czy cokolwiek innego to musi byc nieudacznik.Trudno, ale ja jestem dumna z brata z tego co osiagnal a osiagnal duzo
                            • maksimum Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 19:25
                              canuck_eh napisała:

                              > Moj brat z pewnoscia uprawia maloaktywny sport, maloznaczacy i maloliczacy sie.

                              A nie mowilem.


                              • canuck_eh Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 21:01
                                Maksiu ty masz problem z czytaniem ze zrozumieniem.
                                To ja ci wytlumacze.Cokolwiek bym nie napisala to moj brat wedlug ciebie uprawia sprot maloaktywny , maloznaczacy bo nie ten ktory ty cisniesz swoje dzieci.Bo od razu mowie nie jest to tenis i ping pong.Ale wedlug tutejszych standartow jak najbardziej atrakcyjny i jak najbardziej aktywny.Tylko naklady dosc duze wiec ty sie nim absolutnie nie zainteresujesz.
                                • maksimum Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 22:12
                                  canuck_eh napisała:
                                  > Ale wedlug tutejszych standartow j
                                  > ak najbardziej atrakcyjny i jak najbardziej aktywny.Tylko naklady dosc duze wie
                                  > c ty sie nim absolutnie nie zainteresujesz.

                                  Strzelectwo?
                                  • maksimum Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 22:13
                                    maksimum napisał:

                                    > canuck_eh napisała:
                                    > > Ale wedlug tutejszych standartow j
                                    > > ak najbardziej atrakcyjny i jak najbardziej aktywny.Tylko naklady dosc du
                                    > ze wie
                                    > > c ty sie nim absolutnie nie zainteresujesz.
                                    >
                                    > Strzelectwo?

                                    Z twoich opisow on wyglada na mysliwego,albo i gajowego.
                                    • canuck_eh Re: TOEFL 109 na Harvard. 23.01.12, 05:08
                                      Nie , strzelectwem to sie zajmuje moja corka.Dodatkowo.Bo to jest bardzo elitarny sport maksiu.Przyznaje nie masz tyle ruchu co w tenisie, ale nie martw sie corka uprawia inne sporty tez.Kombinuj kombinuj.Poszperaj w wikipedii, moze ci cos ciekawego wypluje.
                                      Ciekawe w ktorym miejscu z opisu wynika gajowy badz mysliwy.Naprawde pokaz mi z ktorego.
                                      No napisz cos jeszcze zebysmy sie mogli posmiac no napisz.
                                      • maksimum Re: TOEFL 109 na Harvard. 24.01.12, 02:36
                                        canuck_eh napisała:

                                        > Dodatkowo.Bo to jest bardzo elitarny sport maksiu.

                                        U nas bridge i szachy nie sa sportami elitarnymi.


                                        • canuck_eh Re: TOEFL 109 na Harvard. 24.01.12, 14:34
                                          Bo to nie sa elitarne sporty, maksiu ty masz cholerne problemy z czytaniem.Przestan pomagac synowi w czymkolwiek.twierdzisz ze z twoja pomoca zaszedl tak daleko.Zaczynam w to watpic.
                                          • maksimum Re: TOEFL 109 na Harvard. 25.01.12, 19:06
                                            canuck_eh napisała:

                                            > Bo to nie sa elitarne sporty,

                                            OK,twoj brat zamecza konia i gra w polo.
                          • maksimum Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 18:51
                            zgagusia napisała:

                            > Wczoraj parsknełam śmiechem czytając jak Ty piszesz
                            > konsekwentnie o % a ten nic nie rozumiejąc przerabia to bezpośrednio na punkty

                            W polskim parskaniu jestes niezla ale brak ci american experience.
                        • maksimum Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 18:44
                          canuck_eh napisała:

                          > K...wa maksiu udownij ze 98% to nie jest to twoje cholerne 109 punktow

                          Zbylut mial srednia 104% ze swoich stopni w HS.
                          Normalnie srednia powinna dochodzic co najwyzej do 100% ale jak masz AP's to jest inny przelicznik i srednia wychodzi powyzej 100%.

                          Do AP's dodaje sie 10 pkt % a do honors 5 pkt %
                          Jesli masz 98% z AP to dodaja ci do tego 10 i masz 108%


                          • hankam Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 20:43
                            Skup się. Piszemy o toefl'u, nie SAT ani stopniach w szkole. Na jakiej podstawie twierdzisz, że z Toefla można uzyskać 120% na egzaminie?
                          • canuck_eh Re: TOEFL 109 na Harvard. 22.01.12, 21:12
                            Maksiu , palancie - nie wyjezdzaj mi tu z przeliczeniami w szkole u uczniow a Ap i Honors bo sie osmieszasz.Udowodnij mi ze z tego egzaminu , nieszczesnego egzaminu pisanego ponad 20 lat temu z ktorego co zapamietalam brat dostal 98% nie bedzie to twoje 109 punktow o ktore tak zawziecie walczysz.
                            Jak to zadanie jest dla ciebie za mocne popros syna badz Monike moze rozwiaza za ciebie .Ja nie to przejdz nad tym do porzadku dziennego i przestan walkowac zdawany egzamin przez mojego brata i czep sie innego "tramwaja"
              • ewenekgosia Re: matura w USA 20.01.12, 18:44
                tak tak i jest to specjalna akcja FBI...
          • maksimum Re: matura w USA 20.01.12, 16:05
            ewenekgosia napisała:

            > mozemy ewentualnie porozmawiac o AP, ktore jak wiadomo tez sa na beznadziejnie
            > niskim poziomie jak sama nazwa wskazuje smile

            Wiekszosc dobrych uczelni wymaga oddzielnego SAT(przedmiotowego) z przedmiotu AP.
            Syn pisal taki extra SAT przedmiotowy.

            collegesearch.collegeboard.com/search/CollegeDetail.jsp?collegeId=1251&profileId=1

            To sie nazywa: SAT Subject Tests.

            > Maks SAT jest testem z wiedzy ogolnej, TOEFL jest testem jezykowym to sa dwa ro
            > zne testy nie wiem czy to pojmujesz- postaraj sie.

            Oczywiscie chodzi tu delikatnie mowiac o slabsze uczelnie.
            Bardzo dobrze ze wymagaja,ale powtorze,ze nie napiszesz dobrze SAT ze srednia znajomoscia angielskiego.

            Jesli napiszesz SAT na 2.200 pkt to TOEFL jest dla ciebie jak splunac.

            > Amerykanskie uczelie od obcokrajowcow oczekuja obu. Oba w klasie IB na higher level sa >czysta formalnoscia- jesli ktos sie w klasie IB uczy dobrze.

            Wlanie o tym mowie,jesli ktos jest dobry z SAT to dla nie TOEFL jest jak pryszcz.
          • maksimum Re: matura w USA 20.01.12, 16:12
            ewenekgosia napisała:

            > Maks SAT jest testem z wiedzy ogolnej, TOEFL jest testem jezykowym to sa dwa ro
            > zne testy nie wiem czy to pojmujesz- postaraj sie. Amerykanskie uczelie od obco
            > krajowcow oczekuja obu. Oba w klasie IB na higher level sa czysta formalnoscia-
            > jesli ktos sie w klasie IB uczy dobrze.
            --------
            Wyjasnie ci obrazowo o co bryka z tym TOEFL.

            Zalozmy ze masz SAT na srednia krajowa czyli 1.500 pkt- to taki wynik bardzo niewiele mowi o twojej znajomosci jezyka i dlatego TOEFL jest wymagany i dlatego jest to standardowe podejscie do obcokrajowcow.
            Gdy masz na SAT 2.200-2.400 pkt to nikt na twoj TOEFL nie bedzie patrzyl i najlepsze uczelnie beda sie bily o ciebie.
            Gdy na SAT masz ponizej 1.500 pkt to nie tylko TOEFL jest ci potrzebny ale i sporo pieniedzy na oplacenie studiow.
            • ewenekgosia Re: matura w USA 20.01.12, 18:47
              <zastanawia sie kiedy Maksiowi wykonano lobotomie i dlaczego wtedy nie zabrano mu klawiatury>
            • ewenekgosia Re: matura w USA 20.01.12, 18:50
              Maksiu alez ja sie w ogole nie zastanawiam PO CO uczelnie prosza o SAT i TOEFL. Prosza o oba. Nie prosza o TOEFL wczesniej- prosza o oba w momencie skladania aplikacji i masz doslac oba rownoczesnie. I juz.
              • ewenekgosia Re: matura w USA 20.01.12, 18:54
                Informuje cie rowniez ze TOEFL jest tak opracowany ze testuje jezyk na kazdym poziomie powyzej sredniego poziomu. Nie mozna go tez zdac z wyroznieniem nota bene wink gdyz nie istnieje cos takiego jak TOEFL z wyroznieniem. To jest punktowy test poziomujacy. nie istnieje w nim pojecie zdania badz niezdania (jak w egzaminach Cambridge gdzie sa trzy stopnie zdajace a 3 nie)- okresla on tylko i wylacznie poziom znajomosci jezyka. Dokladie tak jak SAT, ktorego tez nie mozna technicznie rzecz biorac nie zdac- mozna go zdac slabo.
                • canuck_eh Re: matura w USA 20.01.12, 23:55
                  ewenekgosia, moj brat zdawal tego TEOFLa w Polsce i wyroznienie nie bylo czescia egzaminu tylko tak jakby dodatkiem bo od dawna nikt tak dobrze im tego egzaminu nie zdal.Ja sobie zdaje sprawe na czym ten egzamin polega i ze owo wyroznienie absolutnie w niczym nie pomoglo mojemu bratu.Poprostu tylko i wylacznie sarysfakcjasmile
                  • maksimum Re: matura w USA 21.01.12, 07:41
                    canuck_eh napisała:

                    > Ja sobie zdaje sprawe na czym ten egzamin polega i ze owo wyroznien
                    > ie absolutnie w niczym nie pomoglo mojemu bratu.Poprostu tylko i wylacznie sarysfakcjasmile

                    Bo twoje pojecie oTOEFL jest takie ,ze jak brat dostal 98 to Boga za nogi zlapal a maksimum z tego egzaminu jest 120 ,a dobre uczelnie przyjmuja od 100.
                    Oxford-109 ,Cambridge-110,Harvard-109.

                    gmatclub.com/forum/toefl-score-requirements-for-most-popular-schools-80110.html
                    • zgagusia Re: matura w USA 21.01.12, 12:20
                      > Bo twoje pojecie oTOEFL jest takie ,ze jak brat dostal 98 to Boga za nogi zlapa
                      > l a maksimum z tego egzaminu jest 120 ,a dobre uczelnie przyjmuja od 100.
                      > Oxford-109 ,Cambridge-110,Harvard-109.

                      Maksimum, weź No okulary przetrzyj, bo canuck pisała ze brat miał wynik 98%. PROCENT maksiu smile
                      A nie można mieć wyniku 109% , nawet w Ameryce wink

                      A.
                      • hankam Re: matura w USA 21.01.12, 15:23
                        No można zrobić niektóre zadania dwa razy.
                        • maksimum Re: matura w USA 21.01.12, 19:00
                          hankam napisała:

                          > No można zrobić niektóre zadania dwa razy.

                          Niektore sa inaczej oceniane i dlatego wyniki sa powyzej 100%.
                      • canuck_eh Re: matura w USA 21.01.12, 17:26
                        W sumie mozna - wlasnie corka przyniosla wyniki z testu - 105% , ale to byly jakies dodatkowe bonusowe pytania.Nie sadze by na TOEFL dawali bonusowe pytaniasmile
                        • maksimum Re: matura w USA 21.01.12, 19:01
                          canuck_eh napisała:

                          > W sumie mozna - wlasnie corka przyniosla wyniki z testu - 105% , ale to byly ja
                          > kies dodatkowe bonusowe pytania.Nie sadze by na TOEFL dawali bonusowe pytaniasmile

                          Nie przejmuj sie,oni wiedza co robia,jesli maksimum jest 120 z TOEFL.
                      • maksimum Re: matura w USA 21.01.12, 18:58
                        zgagusia napisała:

                        > Maksimum, weź No okulary przetrzyj, bo canuck pisała ze brat miał wynik 98%. PR
                        > OCENT maksiu smile
                        > A nie można mieć wyniku 109% , nawet w Ameryce wink

                        Dobrze ze sie wtracilas,mimo ze sie nie znasz.
                        Tak,moze byc 109% a nawet 120%.
                        Zbylut mial 104% srednia ocen.

                        • hankam Re: matura w USA 21.01.12, 20:44
                          W TOEFLE'u? ; )
                    • canuck_eh Re: matura w USA 21.01.12, 17:24
                      Maksiu wiesz co zacytuje ci pewien fantastyczny cytat bo juz mi sie przewraca jak czytam te twoje wpisy jak to ponizasz innych i wywyzszasz sie nad innymi.Zebys nie musial szukac po wikipedii podam ci ze to z "uznany za niewinnego"
                      "Spie...j, a jak juz to zrobisz to wroc i spie...j jeszcze raz"
                      Pochwalic sie czyms nie zaszkodzi, ale wywyzszac sie ciagle i wszystkim to juz lekka przesada maksiu.
                      Nie wiem ile bylo tych punktow lat ponad 20 do zdobycia maksiu.Nie bede sie klocic.Wiem tylko tyle ze mial 98% ty mi wyjezdzasz z punktami wiec o czym my rozmawiamy no znowu chcesz porownywac koles gruszki ze sliwkami?
                      • maksimum Re: matura w USA 21.01.12, 19:05
                        canuck_eh napisała:

                        > Pochwalic sie czyms nie zaszkodzi, ale wywyzszac sie ciagle i wszystkim to juz
                        > lekka przesada maksiu.

                        Nikt sie tu nie chwali ani nie wywyzsza,to ty masz problem z zaakceptowaniem rzeczywistosci,bo ta rzeczywistosc cie przerasta o lata swietlne.
                        Z twoich wpisow wyraznie widac,ze jestes malo zdolna ale za to chetna do obrazania innych.

                        > Nie wiem ile bylo tych punktow lat ponad 20 do zdobycia maksiu.Nie bede sie klo
                        > cic.Wiem tylko tyle ze mial 98% ty mi wyjezdzasz z punktami wiec o czym my rozm
                        > awiamy no znowu chcesz porownywac koles gruszki ze sliwkami?

                        No wiec jaka uczelnie twoj brat skonczyl???
                        Harvard,Yale czy inne gruszki lub sliwki?
                        • canuck_eh Re: matura w USA 21.01.12, 21:13
                          Moj brat zadnego Yale nie konczyl, a co jadla na przekaske nie wiem bo nie wydzwaniam do niego co chwila, zlituj sie czlowieku.

                          Jak to sie nie wywyzszasz i nie porzechwalasz.Poczytaj sobie swoje wpisy.Moj syn to , moja corka to.A wpis ze twoja Monika w kazdej dziedzinie bedzie lepsza od moje to do czego mozna zaliczyc?Maksiu ty juz nie panujesz nad tym co wypisujesz.
                          Po co ci wiedziec jaka uczelnie skonczyl moj brat.Jakakolwiek by nie konczyl wedlug ciebie bedzie to osiedlowa szkolka bo nie jest to brooklyn tech i nie bedzie to uczelnia do ktorej beda uczeszczac twoje genialne dzieci.No i nie byla to twoja uczelnia na ktora nie maja szans sie dostac maturzysci konczacy teraz szkoly wiec o czym my mowimy.I co nie wywyzszasz sie czlowieku?
                          • maksimum Re: matura w USA 22.01.12, 05:33
                            canuck_eh napisała:

                            > Moj brat zadnego Yale nie konczyl,

                            Domyslelem sie i nie ma czym sie przejmowac.
                            • canuck_eh Re: matura w USA 22.01.12, 06:49
                              A wiesz i tu jest roznica miedzy nami - ja sie nie przejmuje.Widzisz moj brat zdawal tego TEOFLa bo chcial pisac doktorat tutaj w Kanadzie, ale ze facet u ktorego mial pisac owy doktorat sztrzelil jakiegos focha i cos jeszcze chcial od mojego brata wiec brat mu popukal po czole powiedzial by sie facet walil jezeli on mysli ze on bedzie takie cyrki odstawial zeby tylko doktorat u niego pisac.on jest czlowiekiem , owszem chce sie czegos nauczyc, chce poprowadzic dzialalnosc naukowa, ale czegos takiego o co ten koles prosi, czego sie domaga to on robic nie bedzie.Juz nie pamietam co to bylo, ale facet wymyslil sobie cos taki kretynskiego jakby niewiadomo jakim bozyszczem byl i prawde powiedziawszy byl bardzo zdziwiony ze mu sie odmowilo.
                              Moj brat takze sie nie przejmuje, jego rodzina tez.Wszyscy maja sie swietniesmile
                              Jest to wlasnie zasadnicza roznica miedzy namismile
                              • maksimum Re: matura w USA 22.01.12, 18:49
                                canuck_eh napisała:

                                > Widzisz moj brat z
                                > dawal tego TEOFLa bo chcial pisac doktorat tutaj w Kanadzie, ale ze facet u kt
                                > orego mial pisac owy doktorat sztrzelil jakiegos focha i cos jeszcze chcial od
                                > mojego brata wiec brat mu popukal po czole powiedzial by sie facet walil jezeli
                                > on mysli ze on bedzie takie cyrki odstawial zeby tylko doktorat u niego pisac.

                                Czy bylo to cos nielegalnego?
                                Domyslam sie ze nie,a chodzilo o jakas extra prace.
                                • canuck_eh Re: matura w USA 22.01.12, 21:19
                                  Facet generalnie chcial by moj brat za niego zrobil wszystko kosztem brata pracy badawczej.Brat powiedzial zeby sobie szukal innego jelenia.Wspolpraca - nie ma sprawy, ale jak nazwisko osoby robiocej prawie wszystko ma sie nie pojawiac w publikacjach to moj brat powiedzial ze takie kawalki to nie z nim.To byl warunek.On ma robic jego prace badawcza a w wolnym czasie ewentualnie swoja.Wiadomo jak cos takiego bedzie wygladalo.Podziekowal panu profesorowi za wspolprace. Stwierdzil ze w takim razie nalezy zalozyc biznes i to zrobil.
                                  • maksimum Re: matura w USA 22.01.12, 22:16
                                    canuck_eh napisała:

                                    > Stwierdzil ze w takim razie nalezy zalozyc biznes i to zrobil.

                                    Lebski brat.
                                • ewenekgosia Re: matura w USA 23.01.12, 12:19
                                  > Czy bylo to cos nielegalnego?

                                  doktoraty glownie pisze sie z rzeczy nielegalnych. wink

                                  Maksiu mam wrazenie ze jestes w Stanach jedynie dlatego ze zniesiono testy na inteligencje na Wyspie Ellis.....
                                  • fogito Re: matura w USA 23.01.12, 12:22
                                    ewenekgosia napisała:

                                    >
                                    > Maksiu mam wrazenie ze jestes w Stanach jedynie dlatego ze zniesiono testy na i
                                    > nteligencje na Wyspie Ellis.....

                                    big_grin big_grin big_grin
                                    • maksimum Re: matura w USA 24.01.12, 02:45
                                      fogito napisała:

                                      > ewenekgosia napisała:
                                      >
                                      > >
                                      > > Maksiu mam wrazenie ze jestes w Stanach jedynie dlatego ze zniesiono test
                                      > y na inteligencje na Wyspie Ellis.....

                                      I dzieci takich ludzi studiuja na Harvardzie a twoje nie.
                                      • fogito Re: matura w USA 24.01.12, 06:48
                                        maksimum napisał:

                                        > fogito napisała:
                                        >
                                        > > ewenekgosia napisała:
                                        > >
                                        > > >
                                        > > > Maksiu mam wrazenie ze jestes w Stanach jedynie dlatego ze zniesion
                                        > o test
                                        > > y na inteligencje na Wyspie Ellis.....
                                        >
                                        > I dzieci takich ludzi studiuja na Harvardzie a twoje nie.

                                        A to on już studiuje? Bo wydawało mi się, ze dopiero się szykuje do rozmowy wink Poza tym dzieci nie studiują. Młodzież studiuje wink
                                        • hankam Re: matura w USA 24.01.12, 11:09
                                          Najgorsze, że na tym Harvardzie może się spotkać ze studentami z Polski bezpośrednio po polskich liceach, bo jak się okazało członkowie Harvard Club of Poland nie są po amerykańskich liceach. Straszny wstyd.
                                          W ogóle ten Harvard upada.
                                          • hankam Q.E.D. 24.01.12, 11:15
                                            Co najmniej jeden
                                          • maksimum Re: matura w USA 25.01.12, 19:01
                                            hankam napisała:

                                            > W ogóle ten Harvard upada.

                                            Dlatego nie jest u nas pierwszy na liscie.
                                        • maksimum Re: matura w USA 25.01.12, 18:58
                                          fogito napisała:

                                          > > I dzieci takich ludzi studiuja na Harvardzie a twoje nie.
                                          >
                                          > A to on już studiuje? Bo wydawało mi się, ze dopiero się szykuje do rozmowy wink

                                          To jest tylko kwestia czasu,ale jak dostanie lepsza propozycje z Columbia U. to Harvard bedzie sie musial smakiem obyc.
                                  • maksimum Re: matura w USA 24.01.12, 02:44
                                    ewenekgosia napisała:

                                    > > Czy bylo to cos nielegalnego?
                                    >
                                    > doktoraty glownie pisze sie z rzeczy nielegalnych. wink

                                    Nareszcie sie wyjasnilo.Nie chcial sie rozwijac.

              • maksimum Re: matura w USA 21.01.12, 07:36
                ewenekgosia napisała:

                > Maksiu alez ja sie w ogole nie zastanawiam PO CO uczelnie prosza o SAT i TOEFL.
                > Prosza o oba. Nie prosza o TOEFL wczesniej- prosza o oba w momencie skladania
                > aplikacji i masz doslac oba rownoczesnie. I juz.

                I bardzo dobrze,bo te wasze SAT na 1.500 pkt to pozal sie Boze.
                • ewenekgosia Re: matura w USA 22.01.12, 02:11
                  ale czyje maksiu?
                  ja SAT nie pisalam. Moja corka pisala dostala sie i studiuje 2 rok- jej SAT nie spedza mi snu z powiek, jej utrzymanie tez nie i jest luz.
                  • maksimum Re: matura w USA 22.01.12, 05:38
                    ewenekgosia napisała:

                    > Moja corka pisala dostala sie i studiuje 2 rok- jej SAT nie
                    > spedza mi snu z powiek, jej utrzymanie tez nie i jest luz.

                    To masz juz z grubsza na ile SAT mozna napisac i na jakich uczelniach studiowac i nie chce tutaj sluchac wiecej o tym bardzo wysokim poziomie szkolnictwa w Polsce,bo mnie to pod gardlo podchodzi.

                    PS.I nie wychylaj sie z corki SAT bo moze byc smiesznie.
                    • canuck_eh Re: matura w USA 22.01.12, 21:30
                      A dlaczego ma byc smiesznie.Przeciez pisze ze jej snu z powiek to nie spedza.Dostala sie na studia, wnioskuje na te na ktore chciala wiec o co sie miotasz maksiu jak pantera w pralce.Chcesz ja sprowokowac zeby ci podala jaki wynik miala jej corka?Po kiego ci to wiedziec?Przeciez i tak wiemy ze nasze dzieci nie maja prawa byc lepsze od twoich wiec o co chodzi?Nawet jezeli wynik miala identyczny jak twoj syn to z pewnoscia ktos sie pomylil z liczeniem.I jak jej corka nie jest na Yale, Harvardzie czy Columbia to jest na osiedlowym, wiejskim uniwersytecie i wogole o czym my tu rozmawiamy.
                      Ewenkgosia - mam nadzieje ze jakos to przyjmiesz na klate.Ktos w koncu musial ci poza maksiem prawde w oczy powiedziecsmile
                      • maksimum Re: matura w USA 22.01.12, 22:21
                        canuck_eh napisała:

                        > Chcesz ja sprowokowac zeby ci podala jaki wynik miala
                        > jej corka?Po kiego ci to wiedziec?

                        Bo tu wszyscy maja najmadrzejsze dzieci a jak przyjdzie do faktow,to cisza.

                        > Przeciez i tak wiemy ze nasze dzieci nie maja
                        > prawa byc lepsze od twoich wiec o co chodzi?

                        Moj syn ma kumpli zdolniejszych od niego i bardzo dobrze.
                        Miedzy 2.200 a 2.400 jest kupa pkt i kazdy moze sie tam zmiescic.


                        • canuck_eh Re: matura w USA 23.01.12, 05:28
                          Nie wszyscy tylko ty maksiu.Wszyscy pozostali przyjmuja swoje dzieci takie jakie sa.Z ich wadami i ich zaletami.Ciesza sie z ich sukcesow i ocieraja dzieciakom lzy jak im sie noga powinie i cos sie nie uda.Dalecy sa od stwierdzenia ze ich dzieci sa najmadrzejsze.owszem pochwala sie zdobytymi osiagnieciami, ale nieprzechwalaja sie ze dzieciaki sa najlepsze we wszystkim bo to jest niemozliwe.
                          • maksimum Re: matura w USA 24.01.12, 02:38
                            canuck_eh napisała:

                            >Ciesza sie z ich sukcesow i ocieraja dzieciakom lzy jak im sie noga powinie

                            Zadnego ocierania lez,tylko krotko za uzde do ziemi i niech wiedza kto jest panem.


                            • fogito Re: matura w USA 24.01.12, 06:50
                              maksimum napisał:

                              > canuck_eh napisała:
                              >
                              > >Ciesza sie z ich sukcesow i ocieraja dzieciakom lzy jak im sie noga powini
                              > e
                              >
                              > Zadnego ocierania lez,tylko krotko za uzde do ziemi i niech wiedza kto jest pan
                              > em.
                              >

                              big_grin Ty to synowi ołtarzyk niedługo wystawisz i ty na kolanach będziesz się przed nim czołgał a nie odwrotnie.
                              • maksimum Re: matura w USA 25.01.12, 19:00
                                fogito napisała:

                                > big_grin Ty to synowi ołtarzyk niedługo wystawisz i ty na kolanach będziesz się przed
                                > nim czołgał a nie odwrotnie.

                                Pewno jeszcze nie wiesz,ze moja corka jest zdolniejsza od syna?
                                • canuck_eh Re: matura w USA 25.01.12, 22:01
                                  A ktos tu niedawno wypisywal ze sie nie przechwala.Ciekawe cdo czego to zaliczyc, no.
                        • zgagusia Re: matura w USA 23.01.12, 09:13
                          > Moj syn ma kumpli zdolniejszych od niego i bardzo dobrze.
                          > Miedzy 2.200 a 2.400 jest kupa pkt i kazdy moze sie tam zmiescic.

                          No, No, niech by się tylko spróbował pokazać gdzieś z kimś z SAT poniżej 2200! Byś się chyba spalił ze wstydu wink))

                          A.
                          • canuck_eh Re: matura w USA 23.01.12, 21:50
                            Ciekawe jak to sie odbywa u maksia.Maciek przyprowadza kumpla do domu.To maks pierwsze co robi to odpytuje jaki mial wynik z SAT.JAk nizszy to syn dostaje prikaz ze ta osoba nie ma prawa wstepu do domuEVER AGAIN.
                            • maksimum Re: matura w USA 24.01.12, 02:47
                              canuck_eh napisała:

                              > Ciekawe jak to sie odbywa u maksia.Maciek przyprowadza kumpla do domu.To maks p
                              > ierwsze co robi to odpytuje jaki mial wynik z SAT.JAk nizszy to syn dostaje pri
                              > kaz ze ta osoba nie ma prawa wstepu do domuEVER AGAIN.

                              Moga co najwyzej pograc w kosza w parku i isc do McDonalda.
                          • maksimum Re: matura w USA 24.01.12, 02:39
                            zgagusia napisała:

                            > No, No, niech by się tylko spróbował pokazać gdzieś z kimś z SAT poniżej 2200!
                            > Byś się chyba spalił ze wstydu wink))

                            Mnie tez przykro ale nie ma wyboru.
                        • ewenekgosia Re: matura w USA 23.01.12, 12:15
                          najmadrzejsze dzieci to masz ty- moja corka SAMA uczyla sie do egzaminow, przygotowywala do wyjazdu- jedyna rzecza jaka musialam zrobic ja- byla rozmowa z przedstawicielem uczelni, standardowa dla obcokrajowcow, jak ich dzieci sie dostana. Nie widze powodu by sie chwalic jej wynikiem.
                          Studiuje w Stanach, chociaz w pierwszym odruchu wcale tego nie brala pod uwage. Jest zadowolona. Wybrala sobie kierunek ktorego w Polsce nie ma. Mysle ze jesli wroci do Polski- to jak wielu specjalistow w jej dziedzinie- jako amerykanski przedstawiciel branzy.
                          • maksimum Re: matura w USA 24.01.12, 02:42
                            ewenekgosia napisała:

                            > Mysle ze jesli wroci do Polski- to jak wielu specjalistow w jej dziedzinie- jako amerykanski
                            > przedstawiciel branzy.

                            Jak sie okaze dobra albo jeszcze ladna to na pewno nie wroci.
                            • ewenekgosia Re: matura w USA 24.01.12, 22:48
                              a skad wiesz? Skad wiesz co siedzi w glowie mojej corki?
                              • maksimum Re: matura w USA 25.01.12, 19:07
                                ewenekgosia napisała:

                                > a skad wiesz? Skad wiesz co siedzi w glowie mojej corki?

                                Ma podobne pomysly do twoich.
                                • ewenekgosia Re: matura w USA 26.01.12, 22:28
                                  a jakie ja mam pomysly?
                                  • maksimum Re: matura w USA 27.01.12, 22:03
                                    ewenekgosia napisała:

                                    > a jakie ja mam pomysly?

                                    No wlasnie! Przypomnij kilka.
                                    • ewenekgosia Re: matura w USA 28.01.12, 23:35
                                      maksiu to TY twierdzisz ze wiesz co moja corka zrobi po tym ( z pewnoscia kiepskim) uniwersytecie amerykanskim. Bo ja np. nie wiem- to jeszcze prawie 3 lata conajmniej. Ja nawet nie wiem czy ona tu akurat skonczy studia. Ale ty wiesz- to ja sie ciebie pytam skad.
                                      • maksimum Re: matura w USA 29.01.12, 00:40
                                        ewenekgosia napisała:

                                        > maksiu to TY twierdzisz ze wiesz co moja corka zrobi po tym ( z pewnoscia kieps
                                        > kim) uniwersytecie amerykanskim. Bo ja np. nie wiem- to jeszcze prawie 3 lata c
                                        > onajmniej. Ja nawet nie wiem czy ona tu akurat skonczy studia. Ale ty wiesz- to
                                        > ja sie ciebie pytam skad.

                                        Nie wychylilas sie z niczym.Ani z SAT ani z nazwa uczelni czyli domniemam,ze nie masz z czym sie wychylac.
                                        • ewenekgosia Re: matura w USA 29.01.12, 07:06
                                          no wiec wlasnie- ja sie nie wychylilam, ty domniemasz. Ale tak naprawde nie wiesz nic. Nie wychylilam sie i nie wychyle to nie moja sprawa. Wlasnie dlatego mam dziecko na drugiej stronie globu ze od dluzszego czasu nie mam potrzeby siedzenia w jej szufladzie z majtkami- nie musze miec jej znajomych za znajomych, nie musze przezywac jej sukcesow bo mam wlasne.
                                          • maksimum Re: matura w USA 29.01.12, 16:51
                                            ewenekgosia napisała:

                                            > no wiec wlasnie- ja sie nie wychylilam, ty domniemasz. Ale tak naprawde nie wiesz nic.

                                            A ty pewno domniemasz ze chce wiedziec.
                                            Nie interesuje mnie to.Interesuja mnie postepy moich dzieci i o nich pisze,a co ty tu napiszesz to od ciebie zalezy.

                                            > Nie wychylilam sie i nie wychyle to nie moja sprawa.

                                            Jak najbardziej twoja sprawa,bo to twoje dziecko i tak dklugo jak zyjesz bedzie twoim dzieckiem.


                                            • ewenekgosia Re: matura w USA 29.01.12, 18:59
                                              maksimum napisał:

                                              > ewenekgosia napisała:
                                              >
                                              > > no wiec wlasnie- ja sie nie wychylilam, ty domniemasz. Ale tak naprawde n
                                              > ie wiesz nic.
                                              >
                                              > A ty pewno domniemasz ze chce wiedziec.
                                              > Nie interesuje mnie to.Interesuja mnie postepy moich dzieci i o nich pisze,a co
                                              > ty tu napiszesz to od ciebie zalezy.
                                              >
                                              > > Nie wychylilam sie i nie wychyle to nie moja sprawa.
                                              >
                                              > Jak najbardziej twoja sprawa,bo to twoje dziecko i tak dklugo jak zyjesz bedzie
                                              > twoim dzieckiem.
                                              >
                                              >
                                              dziecko- moje- ale jego droga zyciowa nie jest moja droga zyciowo- ja mam wlasna. nie mam potrzeby wiszenia nad nia jak harpia i pasienie sia przy zrodelku mlodosci. Uwielbiam z nia spedzac czas ale swoimi sprawami musi zajmowac sie sama.
                                              • maksimum Re: matura w USA 30.01.12, 04:19
                                                ewenekgosia napisała:

                                                > dziecko- moje- ale jego droga zyciowa nie jest moja droga zyciowo- ja mam wlasn
                                                > a. nie mam potrzeby wiszenia nad nia jak harpia i pasienie sia przy zrodelku ml
                                                > odosci. Uwielbiam z nia spedzac czas ale swoimi sprawami musi zajmowac sie sama.

                                                No ale twoja corka ma chyba ze 20 lat a moja 14 a syn 17.
                                                • ewenekgosia Re: matura w USA 30.01.12, 14:18
                                                  no ale zdajac SAT miala 17. Wymyslajac sobie studia miala 18 a yjechala na nie majac 19. Samodzielnosci, takze myslenia. czlowiek nie zdobywa od wieku tylko od praktyki.
                                                  • maksimum Re: matura w USA 31.01.12, 00:27
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > no ale zdajac SAT miala 17. Wymyslajac sobie studia miala 18 a yjechala na nie
                                                    > majac 19. Samodzielnosci, takze myslenia. czlowiek nie zdobywa od wieku tylko o
                                                    > d praktyki.

                                                    Tak ty bys ja puscila w wieku 17 lat do USA na studia.Juz to widze.
                                                    I ona w wieku 17 lat byla tak samo samodzielna jak w wieku 19 lat,nie mowiac o tym ze dziewczyny dojrzewaja duzo szybciej niz chlopcy.

                                                  • hankam Siedemnastolatek. 31.01.12, 10:47
                                                    A ty buś puścil siedemnastolatka na studia do Polski?
                                                    Do Stanów może by Gosia nie puściła córki w tym wieku, ale do Gdanska czy Krakowa pewnie tak. Poza tym przestań już z tym siedemnastolatkiem, bo do osiemnastu będzie mu brakowało tygodnia czy dwóch. Czym się różni Maciek od kolegów urodzonych 31 sierpnia?
                                                    Poza brakiem doświadczenia z powodu sprawowanej nad nim nieustannej kontroli.
                                                    Dzieci do szkoły wysyła się rocznikowo. gdyby zależało to od daty urodzin, dzieci urodzone pomiędzy 1.09 a 31.12 szłyby do szkoły rok później.
                                                    Moja córka też jest z początku września i nie piszę, że poszła do szkoły jako sześciolatka.
                                                  • ewenekgosia Re: matura w USA 31.01.12, 17:27
                                                    maksimum napisał:

                                                    > ewenekgosia napisała:
                                                    >
                                                    > > no ale zdajac SAT miala 17. Wymyslajac sobie studia miala 18 a yjechala n
                                                    > a nie
                                                    > > majac 19. Samodzielnosci, takze myslenia. czlowiek nie zdobywa od wieku t
                                                    > ylko o
                                                    > > d praktyki.
                                                    >
                                                    > Tak ty bys ja puscila w wieku 17 lat do USA na studia.Juz to widze.
                                                    > I ona w wieku 17 lat byla tak samo samodzielna jak w wieku 19 lat,nie mowiac o
                                                    > tym ze dziewczyny dojrzewaja duzo szybciej niz chlopcy.
                                                    >


                                                    Maksiu ale to sobie mozesz widziec co chcesz- nie moglam jej puszczac w wieku 17 lat to nie bralam tego pod uwage. Gdybym mogla- nie mam pojecia co bym zrobila- szczegolnie ze to jest po prostu daleko.
                        • canuck_eh Re: matura w USA 24.01.12, 00:40
                          Wiesz to jest smutne - dobierac sobie kolegow wedle punktacji SAT
                          • maksimum Re: matura w USA 24.01.12, 02:49
                            canuck_eh napisała:

                            > Wiesz to jest smutne - dobierac sobie kolegow wedle punktacji SAT

                            Bylo wrecz odwrotnie ,to Sean sie do syna przyczepil jak rzep i wszedzie chcial z nim chodzic,nawet grac w tenisa,a ostatnion dostal 2.400 z SAT.
                            Ja nie chcialem by sie z tym molem ksiazkowym zadawal,ale nie posluchal i sa kumplami.
                            Kto wie czy nie pojda na ta sama uczelnie.
                            • canuck_eh Re: matura w USA 24.01.12, 14:12
                              Nie wiem czy zauwazyles ale ty tylko piszesz o SAT i tenisie, pingpongu.JAk napiszesz o kolegach , czy znajomych syna czy corki to o niczym innym tylko o tej ich szkole, SAT tenisie i pingpongu.Swego czasu tez pisales o hokeju.O niczym innym nie piszesz, zadnych innych zalet i wartosci tutaj nie uwypuklasz.Znaczy tylko to cie interesuje jak patrzysz sie na potencjalnego kumpla.Jakie ma wyniki w nauce i czy dobry w kosza.Ale to jakim jest czlowiekiem wogole sie dla ciebie nie liczy.Jak dajesz taki przyklad synowi to pewnie tez na to uwagi nie zwraca.To jest cholernie smutne.
                              • maksimum Re: matura w USA 25.01.12, 19:03
                                canuck_eh napisała:

                                > Znaczy tylko to cie interesuje jak patrzysz sie na potencjalnego kumpla.Jakie ma wyni
                                > ki w nauce i czy dobry w kosza.Ale to jakim jest czlowiekiem wogole sie dla ci
                                > ebie nie liczy.Jak dajesz taki przyklad synowi to pewnie tez na to uwagi nie z
                                > wraca.To jest cholernie smutne.


                                Nie nalezymy do Kolka Filomatow i Filaretow i nie bedziemy podobnych zakladac.
                                • canuck_eh Re: matura w USA 25.01.12, 22:04
                                  Ty nalezysz do kolka SAT 2200 and up
                                  • maksimum Re: matura w USA 27.01.12, 22:04
                                    canuck_eh napisała:

                                    > Ty nalezysz do kolka SAT 2200 and up

                                    Zobaczymy jak twoja geniuszka wypadnie na SAT.
                                    Bedzie kupa smiechu,oj bedzie!
                                    • hankam Re: matura w USA 28.01.12, 10:58
                                      A dlaczego tak sądzisz?
                                      Na razie to jest kupa śmiechu z ciebie.
                                      • maksimum Re: matura w USA 28.01.12, 17:56
                                        hankam napisała:

                                        > A dlaczego tak sądzisz?
                                        > Na razie to jest kupa śmiechu z ciebie.

                                        A co mnie obchodzi twoje zdrowie psychiczne.W wiekszosci wpisow jestes chamska.
                                        • fogito Re: matura w USA 28.01.12, 18:23
                                          maksimum napisał:

                                          > hankam napisała:
                                          >
                                          > > A dlaczego tak sądzisz?
                                          > > Na razie to jest kupa śmiechu z ciebie.
                                          >
                                          > A co mnie obchodzi twoje zdrowie psychiczne.W wiekszosci wpisow jestes chamska.

                                          Ona próbuje dociągnąć do twojego poziomu, cobyś się samotny w tym chamstwie nie czuł. Bo w tej kwestii. to żadna z nas nie jest w stanie ci dorównać.
                                        • hankam Re: matura w USA 28.01.12, 18:40
                                          Staram się jak mogę. ; )
                                          • canuck_eh Re: matura w USA 28.01.12, 23:23
                                            Kiedys ktos ladnie powiedzial "Nigdy nie dyskutuj z idiota.Najpierw sprowadzi cie do swego poziomu , a pozniej pokona doswiadczeniam" bardzo dobrze mozna to tutaj zastosowac do maksia.smile
                                            • maksimum Re: matura w USA 29.01.12, 00:38
                                              canuck_eh napisała:

                                              > Kiedys ktos ladnie powiedzial "Nigdy nie dyskutuj z idiota.Najpierw sprowadzi c
                                              > ie do swego poziomu , a pozniej pokona doswiadczeniam" bardzo dobrze mozna to t
                                              > utaj zastosowac do maksia.smile

                                              To jest najlepszy przyklad twoich odzywek.
                                              I ty sie dziwisz ze syn jest dyslektyk?

                                              Kazdy w zyciu ma to na co zasluguje.
                                              Ja mam zdolne dzieci,chetne do sportu a wy wiecie co macie i nie porobujcie degradowac innych.
                                              • fogito Re: matura w USA 29.01.12, 09:00
                                                maksimum napisał:

                                                > Ja mam zdolne dzieci,chetne do sportu a wy wiecie co macie i nie porobujcie deg
                                                > radowac innych.

                                                Może i dzieci masz zdolne, ale czy takie chętne do sportu to bym polemizowała. Mój ośmiolatek trenuje (hokej, piłka nożna - drużyna szkolna + Legia W-wa, snowboard, narty, tenis, golf) więcej dyscyplin niż twój nastoletni syn. I robi to bo chce a nie dlatego, że mamuśka go zmusza albo dobrze będzie wyglądało w papierach na studiach. Sam tenis i ping pong to naprawdę niewiele.
                                                Uczy się tez gry na pianinie, bo bardzo chce i ma ku temu zdolności. Jest tez doskonale dwujęzyczny i czyta i pisze w dwóch językach.
                                                Co będzie robił dalej to nie wiem, ale póki co, czegokolwiek się nie dotknie to robi to perfekcyjnie. I nie trzeba go do niczego zmuszać, poza pójściem spać.

                                                • maksimum Re: matura w USA 29.01.12, 16:58
                                                  fogito napisała:

                                                  > Mój ośmiolatek trenuje (hokej, piłka nożna - drużyna szkolna + Legia W-wa, snow
                                                  > board, narty, tenis, golf) więcej dyscyplin niż twój nastoletni syn.

                                                  W tym wieku robi sie wiecej bo nauka jeszcze nie przytlacza.
                                                  Moj syn gral jeszcze w orkiestrze szkolnej.

                                                  > Sam tenis i ping pong to naprawdę niewiele.

                                                  Ale to juz na poziomie niemal zawodowym.

                                                  > Co będzie robił dalej to nie wiem, ale póki co, czegokolwiek się nie dotknie to
                                                  > robi to perfekcyjnie.

                                                  Poczekaj nastepnych 10 lat i zobaczysz czy bedzie taki perfekcyjny w wieku 18 lat.
                                                  Z kazdyn nastepnym rokiem schody beda coraz wyzsze.




                                                  • fogito Re: matura w USA 29.01.12, 22:26
                                                    maksimum napisał:

                                                    pong to naprawdę niewiele.
                                                    >
                                                    > Ale to juz na poziomie niemal zawodowym.

                                                    Jasne wink



                                                    > Poczekaj nastepnych 10 lat i zobaczysz czy bedzie taki perfekcyjny w wieku 18 l
                                                    > at.
                                                    > Z kazdyn nastepnym rokiem schody beda coraz wyzsze.

                                                    Ja też przechodziłam te schody. Nie miałam z niczym problemu do czegokolwiek bym się nie wzięła.

                                                  • maksimum Re: matura w USA 30.01.12, 04:21
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja też przechodziłam te schody. Nie miałam z niczym problemu do czegokolwiek by
                                                    > m się nie wzięła.

                                                    Chodzi mnie o to,ze z biegiem lat jest coraz wiecej nauki i trzeba ograniczac zajecia pozaszkolne.

                                                  • fogito Re: matura w USA 30.01.12, 06:49
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja też przechodziłam te schody. Nie miałam z niczym problemu do czegokolw
                                                    > iek by
                                                    > > m się nie wzięła.
                                                    >
                                                    > Chodzi mnie o to,ze z biegiem lat jest coraz wiecej nauki i trzeba ograniczac z
                                                    > ajecia pozaszkolne.
                                                    >

                                                    Nie trzeba jak ktoś jest bystry i nie musi sześciu godzin nad lekcjami siedzieć wink
                                                  • maksimum Re: matura w USA 31.01.12, 00:25
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie trzeba jak ktoś jest bystry i nie musi sześciu godzin nad lekcjami siedziećwink

                                                    W takiej sobie szkole to i owszem,ale nie w najlepszej.
                                                  • fogito Re: matura w USA 31.01.12, 06:47
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie trzeba jak ktoś jest bystry i nie musi sześciu godzin nad lekcjami si
                                                    > edziećwink
                                                    >
                                                    > W takiej sobie szkole to i owszem,ale nie w najlepszej.

                                                    Najlepsza w twojej dzielnicy wink Nawet do takiej nie trzeba się uczyć 6 godzin. Chyba, że zakładamy, że niczego się w szkole nie uczą wink
                                              • canuck_eh Re: matura w USA 29.01.12, 13:44
                                                I tu maksiu popisales sie w 100% chamstwem.Nie masz innego argumentu to zaatakujesz dziecko.
                                                Jestes na najnizszym poziomie jezeli chodzi o rozwoj intelektualny,Moze i twoje dzieci sa zdolne i chetne do sportu tyle ze do tego sportu to sie przekonal finansowo wciskajac dolarowki w garsc.one danego sportu sobie nie wybraly tys im go wybral.

                                                G..wno wiesz jaki jest moj syn.To ze otwarcie mowie ze jest dyslektykiem nie zmienia faktu ze jest inteligentny.Nie zdziwilabym sie ze bardziej niz twoje dzieci bo inteligancja dzieci dyslektycznych jest wyzsza od przecietnego dziecka. Ale my znamy twoje podejscie do dzieci dyslektycznych - pozamykac w lagrach bo zabieraja czas nauczyciela ktory moglby poswiecic dzieciom zdolnym badz nawet tym przecietnym.
                                                • maksimum Re: matura w USA 29.01.12, 17:08
                                                  canuck_eh napisała:

                                                  > Ale my znamy twoje podejscie do dzieci dyslektycznych - pozamykac w lagrach bo
                                                  > zabieraja czas nauczyciela ktory moglby poswiecic dzieciom zdolnym badz nawet
                                                  > tym przecietnym.

                                                  Z tymi lagrami to niezle przesadzilas nie wiedziec czemu.
                                                  Ja mowie o tym co jest w USA.
                                                  System szkolnictwa oparty jest o ostra selekcje.
                                                  Juz w podstawowce najlepsze dzieci kierowane sa do klas dla specjalnie uzdolnionych.
                                                  Do wszystkich najlepszych gimnazjow sa egzaminy wstepne.
                                                  Przejdziesz przez egzamin -chodzisz do dobrej szkoly,nie przejdziesz egzaminu chodzisz do szkoly przecietnej.
                                                  To samo jest w liceach.
                                                  Nikt sie nikogo nie pyta jak zdolne czy inteligentne dziecko jest.
                                                  Idziesz na egzamin wstepny i masz go zdac bardzo dobrze.
                                                  W pozostalych szkolach sa klasy dla najlepszych uczniow i do takiej klasy chodzil Lukasz Zbylut-czyli talent nie zostanie zmarnowany nawet jak jest w szkole calkiem przecietnej.
                                                  O inteligencji i zdolnosciach nie ma co sie licytowac,bo zycie to zweryfikuje.
                                                  Najwazniejsza w bardzo wielu przypadkach jest jednak pracowitosc.
                                                  • canuck_eh Re: matura w USA 30.01.12, 00:34
                                                    maksiu, ty sam w innych watkach podejmowales dyskusje ze dzieci z dysfunkcjami powinny byc odseparowane od innych bo zabioeraja czas tym nazwijmy normalnym dzieciom, nauczyciel traci dla nich czas.Te wszystkie dysleksje sreksje ADHd i inne to nie nadaja sie do normalnej szkoly.Nie mowie zes ty napisal ze zamknac do lagrow bo przyznaje ze ja to napisalam , ale byl to moj odzew na twoja pisanine ze dzieci z dysfunkcjami sa zbedne w normalnj szkole.A jak ci sie tlumaczylo ze te dzieci sa zdolne tylko np nie potrafia pisac poprawnie to do ciebie nie docieralo, takie dziecko dla ciebie jest przegrane i juz.
                                                    JAk o inteligencji i zdolnociach nie ma sie co licytowac to po kiego tutaj ciaglr licytujesz te swoje dzieci co to one nie potrafia i gdzie one studiowac nie beda, co?
                                                  • maksimum Re: matura w USA 30.01.12, 04:26
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Te wszystkie dysleksje sreksje ADHd i inne to nie nadaja sie do normalnej szkoly.

                                                    Jesli wymagaja specjalnej troski ze strony nauczyciela,to powinny byc w oddzielnych klasach.
                                                    Jesli daja sobie rade w normalnych klasach,to nie ma sprawy.

                                                    > JAk o inteligencji i zdolnociach nie ma sie co licytowac to po kiego tutaj ciag
                                                    > lr licytujesz te swoje dzieci co to one nie potrafia i gdzie one studiowac nie beda, co?

                                                    Bo nawet gdyby studiowali na Harvardzie,to najwazniejsza jest pracowitosc po studiach.
                                                    Nikt nikomu nie placi w pracy za sam dyplom ukonczenia uczelni.
                                                  • canuck_eh Re: matura w USA 30.01.12, 19:07
                                                    I jak ty to sobie wyobrazasz - jeden -dwoch uczniow w roczniku i ty chcesz klase tworzyc?Tys chyba na ta swoja lepetyne ze schodow spadl. W szkolach nie masz szans stworzyc klasy z takimi uczniami a nawet gdyby to nie jest to wskazane.I tez pytam dlaczego?I znowu tez zaprzeczasz sam sobie.Powiedz mi dlaczego tworzyc specjalna klase?Dobry nauczyciel sobie z takim uczniem poradzi.

                                                  • maksimum Re: matura w USA 31.01.12, 00:32
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Powiedz mi dlaczego tworzyc specjalna klase?Dobry nauczyciel sobie z takim uczniem >poradzi.

                                                    A ja jestem zdania ze dobrzy nauczyciele powinni uczyc najlepszych uczniow,a nie radzic sobie z kims kto sobie nie radzi.
                                                  • canuck_eh Re: matura w USA 31.01.12, 00:55
                                                    Jakie twoje dzieci maja szczescie ze nie maja zadnej dysfunkcji.Ty bys je chyba zaszczul.
                                                    Ty bys ich absolutnie nie zrozumialTy swoich dzieci juz teraz nie rozumiesz.
                                                    Dobry nauczyciel to taki ktory potrafi pochylic sie i nad takim ktory porzebuje jego pomocy.A dyslektycy bardzo latwo lapia i chlona wiedze.Maja problemy z czytaniem, czasami z przelaniem na papier tego co maja w glowie. To nie jest wielki problem dla dobrego pedagoga.To jest problem dla ciebie.Dyslektycy sobie swietnie radza.Wyobraz sobie ze moj syn jest jednym z lepszych uczniow z matematyki.Gorszym jezeli chodzi o pisanie.Generalnie srednia w szkole wychodzi na Bczyli nie tak zle.No ale ja zaraz uslysze ze to osiedlowa szkolka.Tak wiem nie jest to broklyn tech, ale ze ci przypomne, on jest ciagle w podstawowce i do brooklyn tech sie nie bedzie wybieral.
                                                  • fogito Re: matura w USA 31.01.12, 06:48
                                                    maksimum napisał:

                                                    > canuck_eh napisała:
                                                    >
                                                    > > Powiedz mi dlaczego tworzyc specjalna klase?Dobry nauczyciel sobie z taki
                                                    > m uczniem >poradzi.
                                                    >
                                                    > A ja jestem zdania ze dobrzy nauczyciele powinni uczyc najlepszych uczniow,a ni
                                                    > e radzic sobie z kims kto sobie nie radzi.

                                                    z dobrymi uczniami też trzeba sobie radzić, bo wielu z nich ma problemy psychiczne z powodu wygórowanych ambicji rodziców wink
                                          • maksimum Re: matura w USA 29.01.12, 00:30
                                            hankam napisała:

                                            > Staram się jak mogę. ; )

                                            I zawsze troche patologii jednak z ciebie wyjdzie.
                                            • hankam Re: matura w USA 29.01.12, 12:55
                                              > I zawsze troche patologii jednak z ciebie wyjdzie.

                                              Zwłaszcza wtedy, jak ci wykaże, że nie masz pojęcia, o czym mówisz, jak w przypadku polskich studentów na Harvard Business School i członków klubu polskiego na Harvardzie.
                                              • ewenekgosia Re: matura w USA 30.01.12, 14:20
                                                albo o toflu wink
                                                oj nazbieralo sie przez pare lat tematow ktorych Maksiu albo zupelnie nie dotknal, albo dotkna i szybko porzucil bo wiki nie starczyla
                                                • maksimum Re: matura w USA 31.01.12, 00:30
                                                  ewenekgosia napisała:

                                                  > albo o toflu wink

                                                  Zupelnie zapomnialem ze ona TOEFL pisala. No i jak jej poszlo?
                                                  • ewenekgosia Re: matura w USA 31.01.12, 17:23
                                                    spelnila wymagania uczelni. Pod kazdym wzgledem. I studiuje na drugim roku. A ty sobie teraz mozesz podomniemywac smile
                                      • canuck_eh Re: matura w USA 30.01.12, 00:51
                                        Wiesz Hankam, ja nie wiem po kiego on wysyla moja corke do pisania tego SAT.W Kanadzie nie ma tego egzaminu, chyba ze ktos sie wybiera na uniwerek do Stanow.Z tego co wiem moje dziecko sie tam nie wybiera.Masz mozliwosc napisania tego testu, jest on odplatny i ja nie widze powodow dla ktorych mam wysylac corke by pisala dodatkowy yest za ktory mam zaplaci bo maksiu ma takie widzi misie porownania wynikow ze swoja corka czy synem.
                                        • maksimum Re: matura w USA 30.01.12, 04:32
                                          canuck_eh napisała:

                                          > Wiesz Hankam, ja nie wiem po kiego on wysyla moja corke do pisania tego SAT.

                                          Ponad 20 tys uczniow z Kanady studiuje w USA i jakby chciala sprobowac,to czemu nie.

                                          >Masz mozliwosc napisania tego testu, jest on odplatny

                                          Chyba 70 doll u was i warto zobaczyc co w trawie piszczy.
                                          • canuck_eh Re: matura w USA 30.01.12, 19:13
                                            Ale maksiu po ch... ma pisac cos co jej sie nie przyda ?tylko po to by ci zylka pekla bo wynik bedzie taki sam badz wyzszy od twoich dzieci?Wez wyluzuj czlowieku.NA uniwerek do tej twojej hameryki sie nie wybiera.Wiec ponowie pytanie po co ma pisac test ktory jest jej zbedny.
                                            • maksimum Re: matura w USA 31.01.12, 00:34
                                              canuck_eh napisała:

                                              > Ale maksiu po ch... ma pisac cos co jej sie nie przyda ?tylko po to by ci zylka
                                              > pekla bo wynik bedzie taki sam badz wyzszy od twoich dzieci?

                                              Teraz ci szkoda 70 doll zeby udowodnic ze twoja pociecha napisze test lepiej niz 2.200 pkt.
                                              • canuck_eh Re: matura w USA 31.01.12, 01:05
                                                Wiesz tylko po to by ci cokolwiek udawadniac - to tak szkoda mi tych 70 czy 80 dolcow.Wole je wydac na najblizszy nasz wyjazd do Bruce Peninsula Nat.Park na zimowa eskapade. Wlasnie sie skonczyl tydzien egzaminacyjny w szkole , za 10 dni corka idzie na zawody a po zawodach jedziemy wlasnie na zimowe wakacje.Wydaje mi sie ze to beda lepiej spozytkowane pieniadze niz wydawanie ich na test wynikami ktorego bedzie sobie mogla tylek podetrzec.
                                                • maksimum Re: matura w USA 31.01.12, 03:40
                                                  canuck_eh napisała:

                                                  > niz wydawanie ich na test wynikami ktorego bedzie sobie mogla tylek podetrzec.

                                                  Gdyby wynik byl dobry moglabys go powiesic na scianie,ale prawdopodobnie bedziesz mogla go inaczej spozytkowac.
                                                  • canuck_eh Re: matura w USA 31.01.12, 15:47
                                                    Po to tylko zeby powiesic wynik testu na scianie ktory mi jest do niczego potrzebny - tys sie chyba z idiota na glowe zamienil.A nie nie musiales....
                                                    Hankam ma racje - wyslij syna do Polski by zdal mature.Co szkoda pieniedzy?No co powiesisz sobie na scianie, bedziesz sie mogl pochwalic.Co nie?No tak bedziesz mog ten papierek inaczej spozytkowac.Tez tak myslalam - szkoda ze Giertych nie jest Ministrem Edukacji - syn mialby szanse na Amnestie Maturalna.
                                              • hankam Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 10:56
                                                > Teraz ci szkoda 70 doll zeby udowodnic ze twoja pociecha napisze test lepiej ni
                                                > z 2.200 pkt.


                                                Maciek, przyslij syna na maturę do Polski, żeby nam udowodnić, że zda ją z palcem w nosie.
                                                No co, szkoda ci pieniędzy?
                                                • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 12:21
                                                  hankam napisała:


                                                  > Maciek, przyslij syna na maturę do Polski, żeby nam udowodnić, że zda ją z palc
                                                  > em w nosie.
                                                  > No co, szkoda ci pieniędzy?
                                                  >

                                                  Nie bądź okrutna. Bilet w dwie strony przez Atlantyk dla jednej osoby to około 600-1000$ zależnie od terminu. A Maciek musiałby na dodatek lecieć z ojcem, więc wydatek podwójny. No a poza tym przecież by nie zdał, więc nie ma o czym mówić.
                                                  • hankam Re: Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 12:54
                                                    Ale co by udowodnił, to jego.
                                                    Bo w tych testach, wiesz, najważniejsze jest, aby udowodnić czyje dziecko jest lepsze.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 13:02
                                                    hankam napisała:

                                                    > Ale co by udowodnił, to jego.
                                                    > Bo w tych testach, wiesz, najważniejsze jest, aby udowodnić czyje dzieck
                                                    > o jest lepsze.

                                                    Wiem i zastanawiam się jak udowodnić, że moje jednak jest lepsze smile
                                                  • hankam Re: Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 13:10
                                                    Nie da się.
                                                    Nawet, jak dostanie 2210 punktów z SAT, to okaże się, że jest starsze, albo płec nie ta, albo SATy są coraz latwiejsze... Sama już nie wiem.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 13:14
                                                    hankam napisała:

                                                    > Nie da się.
                                                    > Nawet, jak dostanie 2210 punktów z SAT, to okaże się, że jest starsze, albo płe
                                                    > c nie ta, albo SATy są coraz latwiejsze... Sama już nie wiem.

                                                    Niestety jest młodsze 10 lat . I pewnie wtedy ten SAT będzie łatwiejszy. A poza tym ja chcę, żeby zdawał IB więc chyba skazani jesteśmy na porażkę uncertain
                                                    Póki co wywalczył główną rolę w przedstawieniu szkolnym i jest z siebie dumny jak szczypiorek smile
                                                  • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 15:55
                                                    No prosze i tu jest sie czym pochwalic - fogito gadaj co to za przedstawieniesmile
                                                    Moj syn poszedl dzisiaj z lekka zestresowany do szkoly.Wczoraj zapomnial zabrac czegos ze szkoly i nie odrobil zadania domowego.A ze nauczycielki swojej nie lubi wiec przygotowany poszedl na OPR. Nauczycielka jego tez nie dazy sympatia a to przez to ze dosc powaznego szumu narobilam zwiazanego z dzieckiem i postraszylam school board i teachers colaage jak kobieta nadal bedzie olewac wytyczne w papierach jakie moj syn ma jako dyslektyk.Uspokoic sie uspokoilo.Pomoc w szkole dostal na jaka zasluguje, ale niechec do dziecka zostala.Akurat on sienie przejmuje ze ona go nie lubi, ale stres jest jak cos mu sie omsknie.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 17:44
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No prosze i tu jest sie czym pochwalic - fogito gadaj co to za przedstawieniesmile

                                                    Robin Hood smile Mały brał udział w przesłuchaniach wszystkich klas trzecich (7-8 latki) i wygrał (około 40 chłopców). Był z siebie dumny jak paw. Tylko podobno Lady nie jest zbyt piękna a całowanie ma być wink
                                                    Ja też jestem z niego dumna, bo na przesłuchaniach mówił najgłośniej, najwyraźniej i grał jako jedyny. To typ Jima Carrey'a - czyli takiego co to uwielbia grać całym sobą. Plus dla chłopaka z niedosłuchem to naprawdę duży sukces. Oczywiście sztuka po angielsku i z takimi słowami, których ja szukałam w słowniku, kiedy przygotowywał się do roli.
                                                    I na dodatek sam chciał walczyć o rolę i to jest w tym najważniejsze.

                                                    > Moj syn poszedl dzisiaj z lekka zestresowany do szkoly.Wczoraj zapomnial zabrac
                                                    > czegos ze szkoly i nie odrobil zadania domowego.A ze nauczycielki swojej nie l
                                                    > ubi wiec przygotowany poszedl na OPR. Nauczycielka jego tez nie dazy sympatia a
                                                    > to przez to ze dosc powaznego szumu narobilam zwiazanego z dzieckiem i postra
                                                    > szylam school board i teachers colaage jak kobieta nadal bedzie olewac wytyczn
                                                    > e w papierach jakie moj syn ma jako dyslektyk.Uspokoic sie uspokoilo.Pomoc w sz
                                                    > kole dostal na jaka zasluguje, ale niechec do dziecka zostala.Akurat on sienie
                                                    > przejmuje ze ona go nie lubi, ale stres jest jak cos mu sie omsknie.

                                                    Oj to dziwne. Mały ma już drugi rok nauczycielkę z Kanady i to sa rewelacyjni nauczyciele. Do rany przyłóż po prostu.
                                                    Szkoda, że na początku szkolnej drogi ma takie niepotrzebne stresy. Ale najważniejsze, że ma super mamę, która umie o niego zawalczyć.
                                                  • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 22:01
                                                    Na poczatku skomentowal tak ze 4klasisci wygrali roszade w szkole bo maja Mrs D drugi rok z rzedu.Ja jak bylam w procesie zalatwiania papierow i przeprowadzania testow to on byl w 3 klasie i wlasnie mial Mrs D.Kobieta Nauczyciel przez duze N.Nie mialam zadnych problemow - komunikacja z nia fantastyczna.On ja uwielbial.Jak byla wiadomosc ze byc moze beda laczone klasy4/5 5/6 i ze znowu mialby miec ta co ma teraz sam mi powiedzial ze on w takim razie woli isc to klasy z mlodszymi byle do Mrs D.To cos swiadczy o nauczycielu.Moje dziecko liczy dni do konca roku.ponowniewink
                                                    Gratuluje wygranej glownej roli i to jeszcze jak syn ma wade sluchu.To naprawde duze osiagniecie.SUPER.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 23:54
                                                    fogito napisała:

                                                    > Robin Hood smile Mały brał udział w przesłuchaniach wszystkich klas trzecich (7-8
                                                    > latki) i wygrał (około 40 chłopców). Był z siebie dumny jak paw. Tylko podobno
                                                    > Lady nie jest zbyt piękna a całowanie ma być wink

                                                    W trzeciej klasie moj syn gral Santa i cale przedstawienie trwalo prawie godzine.Jego rola byla zdecydowanie najdluzsza i nie dosc ze nie pomylil sie ani razu,to jeszcze dziewczynom podpowiadal,bo on znal role wszystkich na pamiec.
                                                    Dyrektoraka przyszla po wystapieniu mu pogratulowac bo zaskoczyl wszystkich ,nawet mnie.

                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 01.02.12, 06:48
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > W trzeciej klasie moj syn gral Santa i cale przedstawienie trwalo prawie godzin
                                                    > e.Jego rola byla zdecydowanie najdluzsza i nie dosc ze nie pomylil sie ani razu
                                                    > ,to jeszcze dziewczynom podpowiadal,bo on znal role wszystkich na pamiec.
                                                    > Dyrektoraka przyszla po wystapieniu mu pogratulowac bo zaskoczyl wszystkich ,na
                                                    > wet mnie.
                                                    >

                                                    Cieszę się smile Mam rozumieć, że przez analogię mój syn ma szansę na Harvard big_grin
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 01:29
                                                    fogito napisała:

                                                    > Cieszę się smile Mam rozumieć, że przez analogię mój syn ma szansę na Harvard big_grin

                                                    Oczywiscie!
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 06:40
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Cieszę się smile Mam rozumieć, że przez analogię mój syn ma szansę na Harvar
                                                    > d big_grin
                                                    >
                                                    > Oczywiscie!

                                                    No to bieda. Zacznę zbierać pieniądze juz dzisiaj.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 03.02.12, 05:40
                                                    fogito napisała:

                                                    > No to bieda. Zacznę zbierać pieniądze juz dzisiaj.

                                                    Moze dostanie stypendium albo grant.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 03.02.12, 06:43
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > No to bieda. Zacznę zbierać pieniądze juz dzisiaj.
                                                    >
                                                    > Moze dostanie stypendium albo grant.

                                                    Miejmy nadzieję. Póki co ma własne konto studenckie w Stanach i sporą sumę na nim. Ale czy to wystarczy na Harvard za 10 lat...
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 04.02.12, 04:37
                                                    fogito napisała:

                                                    > Miejmy nadzieję. Póki co ma własne konto studenckie w Stanach i sporą sumę na n
                                                    > im. Ale czy to wystarczy na Harvard za 10 lat...

                                                    A moze sie w sporcie wykaze.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 04.02.12, 10:00
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Miejmy nadzieję. Póki co ma własne konto studenckie w Stanach i sporą sum
                                                    > ę na n
                                                    > > im. Ale czy to wystarczy na Harvard za 10 lat...
                                                    >
                                                    > A moze sie w sporcie wykaze.

                                                    To jest plan B. Od trenera Legii W-wa usłyszałam, że jest najlepszym zawodnikiem w swojej grupie wiekowej. Więc możne będzie piłkarzem i zarobi miliony biegając po boisku big_grin
                                                    Plan C to aktorstwo - i kariera w Hollywood wink

                                                    Czas pokarze i chłopak wybierze sam, bo to jego życie smile
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 05.02.12, 04:12
                                                    fogito napisała:

                                                    > To jest plan B. Od trenera Legii W-wa usłyszałam, że jest najlepszym zawodnikie
                                                    > m w swojej grupie wiekowej. Więc możne będzie piłkarzem i zarobi miliony biegaj
                                                    > ąc po boisku big_grin
                                                    > Plan C to aktorstwo - i kariera w Hollywood wink

                                                    Plan B powinien byc planem A a plan C planem B.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 05.02.12, 09:34
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > To jest plan B. Od trenera Legii W-wa usłyszałam, że jest najlepszym zawo
                                                    > dnikie
                                                    > > m w swojej grupie wiekowej. Więc możne będzie piłkarzem i zarobi miliony
                                                    > biegaj
                                                    > > ąc po boisku big_grin
                                                    > > Plan C to aktorstwo - i kariera w Hollywood wink
                                                    >
                                                    > Plan B powinien byc planem A a plan C planem B.

                                                    No jak to.. a co z Harvardem? To jest nasz plan A smile
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 06.02.12, 04:41
                                                    fogito napisała:

                                                    > No jak to.. a co z Harvardem? To jest nasz plan A smile

                                                    Po Harvardzie bedziesz zarabiac 70-100 tys rocznie a dobry kopacz zarabia banke rocznie.
                                                    Pokopie 10 lat i nastepne 6 pokolen jest ustawionych na zycie.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 06.02.12, 06:44
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > No jak to.. a co z Harvardem? To jest nasz plan A smile
                                                    >
                                                    > Po Harvardzie bedziesz zarabiac 70-100 tys rocznie a dobry kopacz zarabia banke
                                                    > rocznie.
                                                    > Pokopie 10 lat i nastepne 6 pokolen jest ustawionych na zycie.

                                                    Ja nie będę. O synu mówimy... Nie zapominaj o kontuzjach, które się zdarzają i o tym, że niektórzy wolą jednak studiować niż kopać.
                                                    W każdym razie nie mój problem, bo to nie moje życie i decyzje. Ja mogę tylko wspomóc i na treningi wozić.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 07.02.12, 03:19
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja mogę tylko wspomóc i na treningi wozić.

                                                    Badz cierpliwa a bedziesz nagrodzona.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 07.02.12, 06:40
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja mogę tylko wspomóc i na treningi wozić.
                                                    >
                                                    > Badz cierpliwa a bedziesz nagrodzona.

                                                    Ja? Chyba on. Bo ja nie zamierzam być matką Toma Cruisa i chodzić z nim po czerwonym dywanie.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 08.02.12, 04:31
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja? Chyba on. Bo ja nie zamierzam być matką Toma Cruisa i chodzić z nim po czer
                                                    > wonym dywanie.

                                                    Z biegiem lat trzeba bedzie podejmowac mnostwo decyzji i ty bedziesz mu musiala pomoc.

                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 08.02.12, 06:55
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja? Chyba on. Bo ja nie zamierzam być matką Toma Cruisa i chodzić z nim p
                                                    > o czer
                                                    > > wonym dywanie.
                                                    >
                                                    > Z biegiem lat trzeba bedzie podejmowac mnostwo decyzji i ty bedziesz mu musiala
                                                    > pomoc.
                                                    >

                                                    Nie. Ja mu powiem jak moja matka mnie - "rób jak uważasz, to twoje życie " smile Nie będę brała odpowiedzialności za jego wybory.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 08.02.12, 14:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie. Ja mu powiem jak moja matka mnie - "rób jak uważasz, to twoje życie " smile N
                                                    > ie będę brała odpowiedzialności za jego wybory.

                                                    To moze dzieci powinny byc upowaznione do udzialu w wyborach prezydenckich?
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 08.02.12, 20:30
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie. Ja mu powiem jak moja matka mnie - "rób jak uważasz, to twoje życie
                                                    > " smile N
                                                    > > ie będę brała odpowiedzialności za jego wybory.
                                                    >
                                                    > To moze dzieci powinny byc upowaznione do udzialu w wyborach prezydenckich?


                                                    Z pewnością wybrałyby lepiej. Człowiek idący na studia ma już w ręku prawo jazdy i za chwilę 18 lat. Jest odpowiedzialny za siebie w 100%. Decydowanie za niego to absurd.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 09.02.12, 02:01
                                                    fogito napisała:

                                                    > > To moze dzieci powinny byc upowaznione do udzialu w wyborach prezydenckich?

                                                    > Z pewnością wybrałyby lepiej. Człowiek idący na studia ma już w ręku prawo jaz
                                                    > dy i za chwilę 18 lat. Jest odpowiedzialny za siebie w 100%. Decydowanie za nie
                                                    > go to absurd.

                                                    Wiekszosc 18 latkow glosowaloby na osoby popularne,cos jak Kononowicz w Polsce i moze Wojowodzki i Koleda-Zaleska,przeciez cos w tym jest ze ci ludzie sa popularni.
                                                    Myslec praktycznie zaczyna sie grub o po studiach,gdzies okolo 25 roku zycia.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 09.02.12, 06:40
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Wiekszosc 18 latkow glosowaloby na osoby popularne,cos jak Kononowicz w Polsce
                                                    > i moze Wojowodzki i Koleda-Zaleska,przeciez cos w tym jest ze ci ludzie sa popu
                                                    > larni.

                                                    To nie sa ludzie popularni w Polsce.

                                                    > Myslec praktycznie zaczyna sie grub o po studiach,gdzies okolo 25 roku zycia.

                                                    Niektórzy to i do 50tki nie są w stanie racjonalnie myśleć. Więc to nie o wiek raczej chodzi.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 09.02.12, 06:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > Niektórzy to i do 50tki nie są w stanie racjonalnie myśleć. Więc to nie o wiek
                                                    > raczej chodzi.

                                                    A co ze slubami i szybkimi rozwodami tych mlodych io doswiadczonych ludzi?
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 09.02.12, 12:52
                                                    maksimum napisał:


                                                    >
                                                    > A co ze slubami i szybkimi rozwodami tych mlodych io doswiadczonych ludzi?

                                                    a co ma być? Starsi też się rozwodzą.
                                                  • hankam Re: Post miesiąca, a może roku : D 06.02.12, 09:44
                                                    > Po Harvardzie bedziesz zarabiac 70-100 tys rocznie a dobry kopacz zarabia banke
                                                    > rocznie.


                                                    A po Columbii jeszcze mniej : (((
                                                    Biedny Maciek, ale co robić, jak kopać porządnie nie potrafi.
                                                  • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 06.02.12, 17:35
                                                    Ale za wlochata pileczka sie umie uganiac.Byl tez dobry w hokeja.Juz prawie byl w NHL, ale maksiu stwierdzil ze lepsza kariere zrobi w tenisie bo studia ktore wybral synowi mialy stypendium "tenisowe" a nie "hokejowe" wiec sie przerzucili na inna dyscypline i oczywiscie maks i syn sa ekspertami.Okaze sie ze na innej uczelni Maciek dostanie stypendium sportowe, ale musi byc super duper w rzucie oszczepem - no przeciez maks tez byl "miszczem" to szybciutko podszkoli syna i nie bedzie problemu.Z palcem w nosie - dokladnie tak samo jak z matura w Polscewink
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 07.02.12, 03:36
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Ale za wlochata pileczka sie umie uganiac.Byl tez dobry w hokeja.

                                                    Tak,to nasz ulubione sporty i na razie tego sie bedziemy trzymac.
                                                    Moze jeszcze ping-pong bedzie wchodzil w rachube.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 07.02.12, 03:27
                                                    hankam napisała:

                                                    > A po Columbii jeszcze mniej : (((
                                                    > Biedny Maciek, ale co robić, jak kopać porządnie nie potrafi.

                                                    Tragedia,nie wiem jak on przezyje za 65 tys rocznie na poczatek.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 23:48
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nauczycielka jego tez nie dazy sympatia a
                                                    > to przez to ze dosc powaznego szumu narobilam zwiazanego z dzieckiem i postra
                                                    > szylam school board i teachers colaage

                                                    To ty masz niezle niewaparzona buzie.

                                                    > jak kobieta nadal bedzie olewac wytyczne w papierach jakie moj syn ma jako dyslektyk.

                                                    Tylko uwazaj zeby go nauczycielki na smierc nie zaglaskaly.


                                                  • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 01.02.12, 04:58
                                                    Gdzie ty widzisz moja niewyparzona buzie?Co mam nic nie robic jak kobieta olewa wytyczne od psychologa i dziecko sie meczy?Bo jej sie nie chce?A wiele nie trzeba.Szarpnelo mna jak mi dziecko ukarala za to ze mial czelnosc pojsc do toalety.Ja poszlam z kobieta porozmawiac ze troche zmodyfikowalam zadanie domowe i nie jest zrobione w 100% recznie tylko jedna czesc wydrukowana zeby mu bylo latwiej przepisac( brudnopis pisalam to co mi dyktowal na komputerze) to wzruszyla ramionami ze co ja to obchodzi tak jak i ze co ja to obchodzi ze go nie bylo wczesniej w szkole i ze to nie jej obowiazek zey dac mu zadanie do domu.No wiec nie wylecialam z buzia tylko poinformowalam ze jak wytyczne beda zaniedbywane to po wyczerpaniu juz teraz moich wszelkich krokow w szkole tj rozmowa z nia, rozmowa z nauczycielem wspomagajacym i rozmowa z dyrekcja - skarga pojdzie wyzej.I o dziwo pracuje.
                                                    Nie mow mi ze nie interweniowalbys w sprawie wlasnego dziecka.Skoro 17latkowi piszesz esseye to nie mow ze nie zrobilbys zamieszania w sprawie 10latka.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 01:27
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nie mow mi ze nie interweniowalbys w sprawie wlasnego dziecka.Skoro 17latkowi p
                                                    > iszesz esseye to nie mow ze nie zrobilbys zamieszania w sprawie 10latka.

                                                    Kiedys probowalem troche cos robic w sprawie syna i efekty byly mizerne,czyli odzew prawie zaden.
                                                    Pozniej doszedlem do wniosku ze oni do szkoly przychodza jak do kazdej innej pracy i czym mniej maja problemow tym lepiej pracuja z uczniami.
                                                    I tak jak syn mial gdzies 11-12 lat przestalem zupelnie do szkoly chodzic i nawet na wywiadowki nie chodzilem.
                                                    A do corki tylko do 11 roku sporadycznie chodzilem do szkoly i sluchalem jak swinia grzmotow,bo dowiadywalem sie o corce sporo rzeczy,ktorych nie wiedzialem.
                                                    Od 14 roku zycia corka na tyle znormalniala,ze nie trzeba jej z niczym pilnowac.Sama robi wszystkie lekcje,sama sobie robi jesc.
                                                    Syna mimo ze ma 17 lat jeszcze trzeba przypilnowac,bo lubi sie poobijac.

                                                    PS.Generalnie wiekszosc nauczycieli jest slabych i wymagac od nich wiecej niz sa w stanie zrobic tez nie ma sensu,bo sie skonczy stresem.
                                                  • hankam Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 10:14
                                                    > Kiedys probowalem troche cos robic w sprawie syna i efekty byly mizerne,czyli o
                                                    > dzew prawie zaden.
                                                    > Pozniej doszedlem do wniosku ze oni do szkoly przychodza jak do kazdej innej pr
                                                    > acy i czym mniej maja problemow tym lepiej pracuja z uczniami.
                                                    > I tak jak syn mial gdzies 11-12 lat przestalem zupelnie do szkoly chodzic i naw
                                                    > et na wywiadowki nie chodzilem........


                                                    Bez przerwy pisaleś, jak chodzisz do szkoły i instruujesz nauczycieli.

                                                    Generalnie wiekszosc nauczycieli jest slabych i wymagac od nich wiecej niz s
                                                    > a w stanie zrobic tez nie ma sensu,bo sie skonczy stresem.


                                                    Generalnie, to pisałeś, że nauczyciele w znakomitych szkołach twoich dzieci są bardzo dobrzy i na poziomie akademickim, czy nawet wykładają na uczelniach.
                                                  • iwoniaw Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 11:17
                                                    CytatGeneralnie, to pisałeś, że nauczyciele w znakomitych szkołach twoich dzieci są
                                                    > bardzo dobrzy i na poziomie akademickim, czy nawet wykładają na uczelniach.


                                                    Nic nie rozumiesz, Hankam, nic. Oni są bardzo dobrzy jak na nauczycieli, bo tak poza tym to niedoszły bus driver może im instrukcji udzielać i wiele by się mogli nauczyć od niego, gdyby im inteligencji starczało oczywiście big_grin
                                                    Jeszcze raz sobie przeczytaj opis osoby, która jako reprezentantka Harvarda przeprowadzała rozmowę z Maćkiem - to też wiele mówi o kiepskich kompetencjach na tym badziewnym uniwerku (ale nie zapominaj, że inne są jeszcze badziewniejsze...) ogólnie. Sama widzisz - MIT nie jest nim zainteresowany, Harvard ma kiepskich rekruterów, wcale się nie dziwię, że Maciek musi studiować zostając w domu.
                                                  • hankam Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 14:45
                                                    A gdzie jest ten post o rekrutacji? Rozmowa się odbyla? Maksimum pognębił rekruterkę?
                                                  • iwoniaw Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 18:28
                                                    CytatTa osoba przeprowadzajaca wywiad byla mloda(27) i niedoswiadczona.
                                                    Wiec syn opowiadal jej swoj zyciorys.


                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,122973004,132723554,Re_No_i_jak_po_rozmowie_.html?wv.x=2
                                                    Widzisz sama, jaki beznadziejny ten Harvard - nawet na rozmowę z samym synem maksa kogoś takiego posłali big_grin
                                                    Strach pomyśleć, co się dzieje na tych kiepskich uniwersytetach dla kiepściaków, których w USA większość...
                                                  • hankam Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 18:39
                                                    No, ale jakże to tak...
                                                    Maksim pisał przecież, że przyjmowanie na podstawie jakichś tam rozmów kwalifikacyjnych jest nie w porządku.
                                                  • iwoniaw Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 19:13
                                                    No właśnie, co to się porobiło z tym Harvardem wink
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 03.02.12, 06:02
                                                    hankam napisała:

                                                    > A gdzie jest ten post o rekrutacji? Rozmowa się odbyla? Maksimum pognębił rekruterkę?

                                                    Widzialem ja i nie zrobila na mnie specjalnego wrazenia.
                                                  • hankam Re: Post miesiąca, a może roku : D 04.02.12, 11:51
                                                    > > A gdzie jest ten post o rekrutacji? Rozmowa się odbyla? Maksimum pognębił
                                                    > rekruterkę?
                                                    >
                                                    > Widzialem ja i nie zrobila na mnie specjalnego wrazenia.


                                                    Zapewne ty na niej również nie.
                                                  • zgagusia Re: Post miesiąca, a może roku : D 04.02.12, 20:34
                                                    > > Widzialem ja i nie zrobila na mnie specjalnego wrazenia.[/i]

                                                    A jak to się stało ze ja widziałeś? Poszedłeś na rozmowę rekrutacyjną na studia razem z synem???

                                                    A.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 04.02.12, 20:42
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > > > Widzialem ja i nie zrobila na mnie specjalnego wrazenia.[/i]
                                                    >
                                                    > A jak to się stało ze ja widziałeś? Poszedłeś na rozmowę rekrutacyjną na studia
                                                    > razem z synem???
                                                    >
                                                    > A.

                                                    A co myślałaś, że "dziecko" samo pójdzie wink
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 05.02.12, 04:17
                                                    fogito napisała:

                                                    > A co myślałaś, że "dziecko" samo pójdzie wink

                                                    No wlasnie!
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 05.02.12, 04:15
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > A jak to się stało ze ja widziałeś? Poszedłeś na rozmowę rekrutacyjną na studia
                                                    > razem z synem???

                                                    Podwiozlem go i ona na niego czekala.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 05.02.12, 04:14
                                                    hankam napisała:

                                                    > > Widzialem ja i nie zrobila na mnie specjalnego wrazenia.[/i]
                                                    >
                                                    > Zapewne ty na niej również nie.

                                                    To nie wchodzi w rachube.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 05.02.12, 09:36
                                                    maksimum napisał:


                                                    > > Zapewne ty na niej również nie.
                                                    >
                                                    > To nie wchodzi w rachube.

                                                    big_grin oj wchodzi wchodzi.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 06.02.12, 04:43
                                                    fogito napisała:

                                                    > big_grin oj wchodzi wchodzi.

                                                    Gdyby mnie zobaczyla,to syn by juz mial miejsce zaklepane na Harvardzie.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 06.02.12, 06:45
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > big_grin oj wchodzi wchodzi.
                                                    >
                                                    > Gdyby mnie zobaczyla,to syn by juz mial miejsce zaklepane na Harvardzie.

                                                    big_grin Myśmy cię widziały i nie sądzę... mówiąc delikatnie.
                                                  • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 06.02.12, 17:31
                                                    eee, ja maksia nie widzialam, ale czytuje co wypisuje i to mi wystarczy.wink
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 07.02.12, 03:34
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > eee, ja maksia nie widzialam, ale czytuje co wypisuje i to mi wystarczy.wink

                                                    I za to Cie lubie.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 07.02.12, 03:24
                                                    fogito napisała:

                                                    > big_grin Myśmy cię widziały i nie sądzę... mówiąc delikatnie.

                                                    To jest kwestia indywidualnego gustu,bo ja robie lepsze wrazenie na ludziach bardziej obytych towarzysko i swiatowych.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 07.02.12, 06:41
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > big_grin Myśmy cię widziały i nie sądzę... mówiąc delikatnie.
                                                    >
                                                    > To jest kwestia indywidualnego gustu,bo ja robie lepsze wrazenie na ludziach ba
                                                    > rdziej obytych towarzysko i swiatowych.

                                                    z takim nosem... smile i gdzie ty takich ludzi w Stanach widujesz. Oni w Europie siedzą big_grin
                                                  • hankam Re: Post miesiąca, a może roku : D 07.02.12, 09:50
                                                    I z wąsami. Taka byla moda w Polsce, w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, jak Maks wyjechal i tak mu zostało.
                                                  • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 14:20
                                                    hankam, mozesz mi wyjasnic bo kurcze ja nie zalapuje tego co maksiu wypisuje.to jest za mocne dla mnie. W koncu jego dzieci chodza do najlepszych szkol gdzie sa najlepsi nauczyciele czy jednak wiekszosc nauczycieli jest tam slabych i nie nalezy wymagac od nich wiele bo sie skonczy to stresem i dlatego Monika sleczy nad ksiazkami w domu po 6 godzin.To by wyjasnialo wszystko.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 03.02.12, 05:45
                                                    hankam napisała:

                                                    > Bez przerwy pisaleś, jak chodzisz do szkoły i instruujesz nauczycieli.

                                                    Sporadycznie tego probowalem,ale nie kumali i dalem sobie spokoj.

                                                    > Generalnie, to pisałeś, że nauczyciele w znakomitych szkołach twoich dzieci są
                                                    > bardzo dobrzy i na poziomie akademickim, czy nawet wykładają na uczelniach.

                                                    Zgadza sie.W Brooklyn Tech sa dobrzy jak na nauczycieli,ale syn czesto narzekal ze jego wykladowca z matematyki byl slaby.
                                                    Corka trafila natomiast na najlepszego.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 03.02.12, 06:45
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Sporadycznie tego probowalem,ale nie kumali i dalem sobie spokoj.

                                                    Może nie rozumieli, co do nich mówisz...?


                                                    > Zgadza sie.W Brooklyn Tech sa dobrzy jak na nauczycieli,ale syn czesto narzekal
                                                    > ze jego wykladowca z matematyki byl slaby.

                                                    Straszne wyrwy widzę w tym doskonałym systemie edukacji w najlepszej ze szkół na świecie big_grin

                                                    > Corka trafila natomiast na najlepszego.

                                                    Może poziom niższy i dlatego jest zadowolona wink
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 04.02.12, 04:38
                                                    fogito napisała:

                                                    > Może poziom niższy i dlatego jest zadowolona wink

                                                    Wrecz przeciwnie.Corka uczy sie lepiej od syna.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 04.02.12, 10:01
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Może poziom niższy i dlatego jest zadowolona wink
                                                    >
                                                    > Wrecz przeciwnie.Corka uczy sie lepiej od syna.

                                                    To pewnie dlatego, że mniej od niej wymagają wink
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 05.02.12, 04:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > > Wrecz przeciwnie.Corka uczy sie lepiej od syna.
                                                    >
                                                    > To pewnie dlatego, że mniej od niej wymagają wink

                                                    W przeciwienstwie do Polski ,tu poziom edukacji podnosisie z roku na rok.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 05.02.12, 09:37
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > > Wrecz przeciwnie.Corka uczy sie lepiej od syna.
                                                    > >
                                                    > > To pewnie dlatego, że mniej od niej wymagają wink
                                                    >
                                                    > W przeciwienstwie do Polski ,tu poziom edukacji podnosisie z roku na rok.

                                                    Tak, tak ale tylko według ciebie wink
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 06.02.12, 04:46
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tak, tak ale tylko według ciebie wink

                                                    Zaczyna sie od tego,ze najlepsi maturzysci studiuja za granica.Inni przenosza sie po pierwszym lub drugim roku.A jeszcze inni po studiach wyjezdzaja i ksztalca dzieci za granica.
                                                    Nie chce tu brzmiec zlowieszczo,ale to dotyczy wszystkich slabo rozwinietych krajow.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 06.02.12, 06:46
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Nie chce tu brzmiec zlowieszczo,ale to dotyczy wszystkich slabo rozwinietych kr
                                                    > ajow.

                                                    Chin np. smile
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 07.02.12, 03:25
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chin np. smile

                                                    W Chinach ludzie zyja duzo lepiej niz w POlsce.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 07.02.12, 06:43
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Chin np. smile
                                                    >
                                                    > W Chinach ludzie zyja duzo lepiej niz w POlsce.

                                                    Tak. Na pewno. Miliony przymierają głodem i pracują od 5 roku życia w amerykańskich fabrykach za 5 centów Jak się poskarżą to dostają strzał w głowę. No fakt, lepiej im się żyje.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 08.02.12, 04:33
                                                    fogito napisała:

                                                    > > W Chinach ludzie zyja duzo lepiej niz w POlsce.
                                                    >
                                                    > Tak. Na pewno. Miliony przymierają głodem i pracują od 5 roku życia w amerykańs
                                                    > kich fabrykach za 5 centów Jak się poskarżą to dostają strzał w głowę. No fakt,
                                                    > lepiej im się żyje.

                                                    Widze,ze pojedziesz do Chin ratowac tych,ktorzy zyja lepiej od ciebie.Nie zapomnij tez o Tybetanczykach.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 08.02.12, 06:57
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Widze,ze pojedziesz do Chin ratowac tych,ktorzy zyja lepiej od ciebie.Nie zapom
                                                    > nij tez o Tybetanczykach.

                                                    Nie pojadę, bo nie znoszę mentalności chińskiej, ale nie p...dol, że żyją lepiej. Może elity komunistyczne i finansowe w Hongkongu, ale reszta przymiera głodem.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 08.02.12, 14:46
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie pojadę, bo nie znoszę mentalności chińskiej, ale nie p...dol, że żyją lepie
                                                    > j. Może elity komunistyczne i finansowe w Hongkongu, ale reszta przymiera głodem.

                                                    Latwo lykasz polska i EU propagande.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 08.02.12, 21:17
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Latwo lykasz polska i EU propagande.

                                                    A ty łykasz amerykańską jak foka rybę. Mąż wrócił niedawno z Chin. Obraz nędzy i rozpaczy obok wielkich budynków korporacji.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 09.02.12, 02:08
                                                    fogito napisała:

                                                    > A ty łykasz amerykańską jak foka rybę. Mąż wrócił niedawno z Chin. Obraz nędzy
                                                    > i rozpaczy obok wielkich budynków korporacji.

                                                    A kiedy ty ostatni raz bylas w kieleckim czy okolicach Koszalina?
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 09.02.12, 06:42
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > A ty łykasz amerykańską jak foka rybę. Mąż wrócił niedawno z Chin. Obraz
                                                    > nędzy
                                                    > > i rozpaczy obok wielkich budynków korporacji.
                                                    >
                                                    > A kiedy ty ostatni raz bylas w kieleckim czy okolicach Koszalina?

                                                    smile Ja bardzo często jeżdżę po Polsce. Najbardziej lubimy południe i okolice Tarnowa, bo tam ma rodzinę. Pięknie jest. I nigdzie takiej biedy jak w Chinach. A domy powystawiane takie, że szczęka by ci na ziemię opadła.I dachy z prawdziwej dachówki ceramicznej a nie z papy jak w Stanach.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 09.02.12, 06:48
                                                    fogito napisała:

                                                    > Najbardziej lubimy południe i okolice Tarnowa, bo tam ma rodzinę. Pięknie jest.

                                                    Bo to wszystko za pieniadze przyslane z USA.


                                                    > I dachy z prawdziwej dachówki ceramicznej a nie z papy jak w Stanach.

                                                    A jak polozylabys dachowke ceramiczna na plaski dach?
                                                  • hankam Re: Post miesiąca, a może roku : D 09.02.12, 12:52
                                                    Mówisz, że dachówką bitumiczną kryje się w Stanach płaskie dachy? Bardzo nieracjonalnie.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 09.02.12, 13:03
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Najbardziej lubimy południe i okolice Tarnowa, bo tam ma rodzinę. Pięknie
                                                    > jest.
                                                    >
                                                    > Bo to wszystko za pieniadze przyslane z USA.

                                                    Teraz to już raczej z UK i z Niemiec.


                                                    > > I dachy z prawdziwej dachówki ceramicznej a nie z papy jak w Stanach.
                                                    >
                                                    > A jak polozylabys dachowke ceramiczna na plaski dach?

                                                    A to ty masz płaski dach w domu? Woda ci nie cieknie? One zawsze mają lekki pochył. A te z całkiem pochyłym dachem też mają papę. Taką w kawałeczkach imitującą dachówkę surprised
                                                    Podrzucam coś specjalnie dla ciebie... wielkie rezydencje w Virginii pokryte rzeczoną papą. Jak dla mnie porażka.
                                                    www.google.pl/search?q=real+estate+new+york&hl=pl&prmd=imvns&source=lnms&tbm=isch&ei=vrQzT4ygIY6F-wb4gPXrAQ&sa=X&oi=mode_link&ct=mode&cd=2&sqi=2&ved=0CC0Q_AUoAQ&biw=1280&bih=909#hl=pl&tbm=isch&sa=1&q=real+estate+Virginia&pbx=1&oq=real+estate+Virginia&aq=f&aqi=&aql=&gs_sm=12&gs_upl=0l0l1l5873l0l0l0l0l0l0l0l0ll0l0&fp=1&biw=1280&bih=909&cad=b&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.,cf.osb
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 09.02.12, 15:09
                                                    fogito napisała:

                                                    > A to ty masz płaski dach w domu? Woda ci nie cieknie? One zawsze mają lekki poc
                                                    > hył. A te z całkiem pochyłym dachem też mają papę. Taką w kawałeczkach imitując
                                                    > ą dachówkę surprised

                                                    To sie nazywa shingles.

                                                    www.gaf.com/Roofing/Residential/Products/Shingles/Shingles.aspx


                                                    > Podrzucam coś specjalnie dla ciebie... wielkie rezydencje w Virginii pokryte rz
                                                    > eczoną papą. Jak dla mnie porażka.

                                                    To jest kwestia wyboru.Mozesz sobie budowac dom jaki chcesz.
                                                    Bylem swiadkiem jak dachowka spadla z dosc wysokiego domu i zabila czlowieka.

                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 09.02.12, 19:16
                                                    maksimum napisał:


                                                    >
                                                    > To sie nazywa shingles.

                                                    Tak wiem. Ale to cały czas polska papa pocięta na kawałki. W Polsce tym kurniki przykrywasz a w Stanach rezydencje big_grin


                                                    > To jest kwestia wyboru.Mozesz sobie budowac dom jaki chcesz.

                                                    Wiem, ale wszyscy budują jak najtaniej czyli przykrywają domy papą. Kiedyś widziałam dom przykryty dachówką zbudowany przez świeżego przesiedleńca z Europy. Dla tubylców to za drogo jednak wink

                                                    > Bylem swiadkiem jak dachowka spadla z dosc wysokiego domu i zabila czlowieka.

                                                    Czy to się nie nazywa selekcja naturalna smile
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 10.02.12, 02:42
                                                    fogito napisała:

                                                    > Wiem, ale wszyscy budują jak najtaniej czyli przykrywają domy papą.

                                                    To nie tylko jest najtaniej ale i najpraktyczniej.

                                                    > Kiedyś widziałam dom przykryty dachówką zbudowany przez świeżego przesiedleńca z >Europy. Dla tubylców to za drogo jednak wink

                                                    A wyobrazasz sobie ile taki dach dachowkowy wazy???

                                                    www.google.com/search?q=dach%C3%B3wka&hl=en&site=webhp&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=UXQ0T4j2M8i2tweZuqi0Ag&ved=0CFwQsAQ&biw=1280&bih=899


                                                    > > Bylem swiadkiem jak dachowka spadla z dosc wysokiego domu i zabila czlowieka.

                                                    > Czy to się nie nazywa selekcja naturalna smile

                                                    U nas nazywa sie to wypadek,bo przechodzien byl calkiem przypadkowy a ja tuz obok niego przejezdzalem samochodem.
                                                    Faktem jest ze facet nie po pasach przechodzil przez ulice i juz mial sie schowac pod te rusztowania ktore sa na chodnikach i maja chronic przed czyms tam spadajacym z budowy i te pol kroku kosztowalo go zycie.
                                                    Z drugiej strony gdyby to spadlo na dach mojego samochodu to chyba odszkodowania bym nie dostal.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 10.02.12, 06:46
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Wiem, ale wszyscy budują jak najtaniej czyli przykrywają domy papą.
                                                    >
                                                    > To nie tylko jest najtaniej ale i najpraktyczniej.

                                                    smile Chodzi o kasę maksiu. Dachówki ceramiczne są drogie i musi być fachowiec co je na dachu położy. Łatwiej po prostu pokryć dach papą wink I potem on się strasznie nagrzewa w słońcu i trzeba latem klimę podkręcać coby w środku wytrzymać.


                                                    > A wyobrazasz sobie ile taki dach dachowkowy wazy???

                                                    A czy to ma jakieś znaczenie? Tak trzeba dom zbudować, coby się pod dachem nie zawalił. ALe jak wszyscy wiemy domy w Stanach sa z dykty więc zapewne dach z ceramicznych dachówek spowodowałby ich zawalenie.


                                                    >
                                                    > U nas nazywa sie to wypadek,bo przechodzien byl calkiem przypadkowy a ja tuz ob
                                                    > ok niego przejezdzalem samochodem.

                                                    U was to nawet korek od szampana może zabić.

                                                    > Faktem jest ze facet nie po pasach przechodzil przez ulice i juz mial sie schow
                                                    > ac pod te rusztowania ktore sa na chodnikach i maja chronic przed czyms tam spa
                                                    > dajacym z budowy i te pol kroku kosztowalo go zycie.

                                                    No widzisz - niesubordynowany był.

                                                    > Z drugiej strony gdyby to spadlo na dach mojego samochodu to chyba odszkodowani
                                                    > a bym nie dostal.

                                                    I proszę... mógłbys trochę zarobić.
                                                  • hankam Re: Post miesiąca, a może roku : D 10.02.12, 11:08
                                                    Wyjątkowo się z Tobą nie zgodzę.

                                                    > A czy to ma jakieś znaczenie? Tak trzeba dom zbudować, coby się pod dachem nie
                                                    > zawalił. ALe jak wszyscy wiemy domy w Stanach sa z dykty więc zapewne dach z ce
                                                    > ramicznych dachówek spowodowałby ich zawalenie.


                                                    Wcale nie. To jest tylko kwestia odpowiednio wytrzymałej i stabilnej konstrukcji przenoszącej obciążenia na fundamenty. W Kaliforni (na ten przykład) jest cała masa domów z "zapałek" (ceglanego domu nie ubezpieczysz, bo rozsypie się przy najbliższym trzęsieniu ziemi) krytych ciężko dachówką. Czasem jest to nawet wymagane przez lokalne przepisy architektoniczne - dla utrzymania odpowiedniego charakteru okolicy.

                                                    I oczywiście takie dachy są droższe, więc nie ma tach wymagań w niezamożnych dzielnicach.
                                                    Na wschodzie drewniane "shingles" były pierwotnie stosowane na pokrycia zarówno ścian, jak i dachów (coś jak polskie gonty). Nadal się tak zresztą czasami robi, np. na Nantucket. Z czasem drewniane pokrycie dachów zastąpioną dachówką z papy bitumicznej, która jest tańsza, szczelniejsza i nie wymaga konserwacji. No i jest w charakterze starej pozamiejskiej architektury Nowej Anglii.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 10.02.12, 21:34
                                                    hankam napisała:

                                                    > Wcale nie. To jest tylko kwestia odpowiednio wytrzymałej i stabilnej konstrukcj
                                                    > i przenoszącej obciążenia na fundamenty. W Kaliforni (na ten przy
                                                    > kład) jest cała masa domów z "zapałek" (ceglanego domu nie ubezpieczysz, bo roz
                                                    > sypie się przy najbliższym trzęsieniu ziemi) krytych ciężko dachówką. Czasem je
                                                    > st to nawet wymagane przez lokalne przepisy architektoniczne - dla utrzymania o
                                                    > dpowiedniego charakteru okolicy.

                                                    Na Florydzie ze wzgledu na huragany tez juz nie postawisz frame houses i konstrykcja musi byc murowana lub szkielet metalowy.
                                                    Szkielet metalowy jest najlepszy bo jest odporny tak na trzesienia ziemii jak i na huragany.

                                                    > Na wschodzie drewniane "shingles" były pierwotnie stosowane na pokrycia zarówno
                                                    > ścian, jak i dachów (coś jak polskie gonty).

                                                    Drewniane shingles to dobre stare lata,te obecne sa trwalsze.


                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 10.02.12, 21:22
                                                    fogito napisała:

                                                    > Łatwiej po prostu pokryć dach papą wink

                                                    Pod dachowkami tez jest papa.

                                                    > I potem on się stras
                                                    > znie nagrzewa w słońcu i trzeba latem klimę podkręcać coby w środku wytrzymać.

                                                    Po to zesmy klime wymyslili zeby ja podkrecac.

                                                    W Polsce klima to jak GPS albo jakis inny sputnik.

                                                    > ALe jak wszyscy wiemy domy w Stanach sa z dykty więc zapewne dach z ce
                                                    > ramicznych dachówek spowodowałby ich zawalenie.

                                                    To zalezy gdzie.
                                                    W miastach juz nie mozna budowac frame houses i sciany nosne to albo cegla albo szkielet metalowy.
                                                  • maksimum Frame houses. 10.02.12, 21:24
                                                    www.google.com/search?q=frame+house&hl=en&site=webhp&prmd=imvnsfd&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=fHw1T6C3NqTk0QHZ1pC5Ag&sqi=2&ved=0CF8QsAQ&biw=1280&bih=899
                                                    Najzdrowsze sa takie wlasnie domy budowane calkowicie z drzewa.
                                                  • hankam Re: Post miesiąca, a może roku : D 10.02.12, 23:55
                                                    Papa pod dachówką - niekoniecznie, od wielu lat stosuje się jako lepsze rozwiązanie folię z mikroperforacją.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 11.02.12, 03:19
                                                    hankam napisała:

                                                    > Papa pod dachówką - niekoniecznie, od wielu lat stosuje się jako lepsze rozwiąz
                                                    > anie folię z mikroperforacją.

                                                    A my nasz domek letni w Komorowie kupe lat temu pokrylismy blacha.Bardzo lsniaca-zadecie.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 11.02.12, 21:43
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Pod dachowkami tez jest papa.

                                                    tak? toż to podwójny wydatek... pewnie dlatego tak rzadki w USA


                                                    > Po to zesmy klime wymyslili zeby ja podkrecac.

                                                    I potem płakać jakie to wysokie koszty utrzymania domu, bo ani ciepła nie trzyma ani chłodu nie daje.

                                                    >
                                                    > W Polsce klima to jak GPS albo jakis inny sputnik.

                                                    I telefonów też i nas nie ma wink

                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : Zabok 12.02.12, 00:59
                                                    fogito napisała:

                                                    > I telefonów też i nas nie ma wink

                                                    Jak bylo trzeba to Wojtek wam je wszystkie wylaczyl,a wtedy to sie wam jak jakies bajki opowiadalo,ze telefony to beda takie male,ze kazdy bedzie go w kieszenie nosil i mozna bedzie nawet z ulicy czy tramvayu zadzwonic,to zescie brali kogos takiego za skonczonego glupka.

                                                    www.youtube.com/watch?v=yCQ1gYxcJ4U
                                                    Jakby to moj dziadek zobaczyl,to by ich wszystkich stamtad pogonil i pewno sam na takiego rumaka wskoczyl.
                                                  • angelfree Re: Post miesiąca, a może roku : Zabok 12.02.12, 14:24
                                                    A kiedyś ty z tego PRLu wyjechał, bo kiedyś pisałeś, że około dziewięćdziesiątego roku. Sprawdź swoje stare posty, bo się mylisz w zeznaniach.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : Zabok 12.02.12, 16:23
                                                    I pomyslec co teraz te wsiowe chlopaki wyprawiaja na motorach.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : Zabok 12.02.12, 16:24
                                                    I pewno kazdy taki village boy ma cell phone w karmanie.
                                                  • mamusia1999 Re: Post miesiąca, a może roku : D/papa potrzebna 11.02.12, 18:55
                                                    no patrzcie, przyda mi sie ten maksiu do czegos wink

                                                    dawajcie no namiary na ta pape! u mnie robia tylko dachowki ceramiczne. a w kpomplecie z atmosferycznym domem kupilam jeszcze bardziej atmosferyczna stodole i : 1. wyburzyc szkoda - bo moze kiedys jakies fajne zagospodarowanie nam do glowy przyjdzie, wyburzenie niemalo kosztuje, miejsca na posesji az za duzo, wiec wiecej nie trza ale 2. wywalic dziesiatki tys. eurosow na nowy dach tez szkoda, bo tu i teraz koncepcji na ta stodole poza uciecha dla dzieciarni nie mamy. no wiec papa bylaby przejsciowo OK.
                                                  • hankam Re: Post miesiąca, a może roku : D/papa potrzebna 11.02.12, 21:42
                                                    Do wyboru do koloru.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D/papa potrzebna 12.02.12, 00:51
                                                    hankam napisała:

                                                    > Do wyboru do koloru.

                                                    Te dachowki bitumiczne sa najlepsze a tu jedna taka cala cegielnie chce na dach polozyc,bo taka jedna ceramiczna to 1 kg wazy i pozniej jej sie caly dach na glowe zawali.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D/papa potrzebna 12.02.12, 07:29
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Te dachowki bitumiczne sa najlepsze

                                                    najtańsze tongue_out

                                                    a tu jedna taka cala cegielnie chce na dach
                                                    > polozyc,bo taka jedna ceramiczna to 1 kg wazy i pozniej jej sie caly dach na g
                                                    > lowe zawali.

                                                    Jakoś w Polsce domy mają na dachach dachówki i się nie zawalają. Dziwy panie, no dziwy po prostu smile
                                                    Pooglądaj sobie, bo pewnie dawno takich dachów nie widziałeś...

                                                    www.google.pl/search?q=dach%C3%B3wki+ceramiczne&hl=pl&prmd=imvns&source=lnms&tbm=isch&ei=x1s3T4DoF4WKhQfhnqClAg&sa=X&oi=mode_link&ct=mode&cd=2&sqi=2&ved=0CFMQ_AUoAQ&biw=1280&bih=909
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D/papa potrzebna 12.02.12, 16:18
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jakoś w Polsce domy mają na dachach dachówki i się nie zawalają. Dziwy panie, n
                                                    > o dziwy po prostu smile

                                                    Ale fundamenty w takich domach masz jak bunkry przeciwatomowe.

                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D/papa potrzebna 12.02.12, 19:38
                                                    maksimum napisał:


                                                    >
                                                    > Ale fundamenty w takich domach masz jak bunkry przeciwatomowe.
                                                    >

                                                    I to się może kiedyś przydać big_grin A piwnice w Stanach to droga inwestycja i dlatego tekturowe domki nie mają fundamentów i każdy większy wiatr zmiata z powierzchni ziemi całe wioski. Oj biedni ci Amerykanie ;/
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D/papa potrzebna 13.02.12, 02:08
                                                    fogito napisała:

                                                    > i każdy większy wiatr zmiata z powierzchni ziemi całe wioski. Oj biedni ci Amerykanie ;/

                                                    U nas one nazywaja sie huraganami i szczescie ze ich w Polsce nie ma bo pol kraju by fruwalo w lejku.
                                                    Poza tym huragan przewraca tylko stare domki,ktore i tak byly do wyburzenia,a przy okazji inkasuje sie ubezpieczenie.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D/papa potrzebna 13.02.12, 06:46
                                                    maksimum napisał:


                                                    > U nas one nazywaja sie huraganami i szczescie ze ich w Polsce nie ma bo pol kra
                                                    > ju by fruwalo w lejku.

                                                    W Polsce by nie fruwało, bo domy mają fundamenty i są lepiej zbudowane. Jak przechodziła latem Irena to siedziałam w Karolinie i w Virginii i miałam okazję śledzić ową huraganową panikę i obserwować latające dachy.

                                                    > Poza tym huragan przewraca tylko stare domki,ktore i tak byly do wyburzenia,a p
                                                    > rzy okazji inkasuje sie ubezpieczenie.

                                                    I dlatego całe miasta znikają big_grin I nie ma kto ich potem odbudować.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D/papa potrzebna 14.02.12, 01:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > W Polsce by nie fruwało, bo domy mają fundamenty i są lepiej zbudowane. Jak prz
                                                    > echodziła latem Irena to siedziałam w Karolinie i w Virginii i miałam okazję śl
                                                    > edzić ową huraganową panikę i obserwować latające dachy.

                                                    Moja znajoma mieszka w Miami i miala trudnosci z wytlumaczeniem facetowi od ubezpienien,ze dach jej wyladowal na samochodzie.
                                                    Facet sie pyta : ile naprawa takiego dachu moze kosztowac,a jej nie chodzilo o dach bo on nie byl jej ale samochod pod dachem byl jej.

                                                    > I dlatego całe miasta znikają big_grin I nie ma kto ich potem odbudować.

                                                    Z tym nie ma problemow,bo nawet chlopaki z NYC jezdza odbudowywac Floryde po huraganach.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D/papa potrzebna 14.02.12, 06:43
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Moja znajoma mieszka w Miami i miala trudnosci z wytlumaczeniem facetowi od ube
                                                    > zpienien,ze dach jej wyladowal na samochodzie.

                                                    Może kiepsko po angielsku mówiła.


                                                    > Z tym nie ma problemow,bo nawet chlopaki z NYC jezdza odbudowywac Floryde po hu
                                                    > raganach.

                                                    Nie ma...? A Nowy Orlean po Katrinie.... Pamięć dobra, ale krótka.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D/papa potrzebna 15.02.12, 04:34
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie ma...? A Nowy Orlean po Katrinie.... Pamięć dobra, ale krótka.

                                                    Floryda to glownie biale rezydencyjne dzielnice,a New Orleans to syf pelen kolorowych i zburzone zostaly najgorsze dzielnice.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D/papa potrzebna 12.02.12, 00:49
                                                    mamusia1999 napisała:

                                                    > a, bo tu i teraz koncepcji na ta stodole poza uciecha dla dzieciarni nie mamy.
                                                    > no wiec papa bylaby przejsciowo OK.

                                                    Papa na stodole to samobojstwo.
                                                    Nie stac was na blache?
                                                  • iwoniaw Jak się podnosi, skoro sam dopiero co linkowałeś 05.02.12, 18:46
                                                    informacje, że wyniki z SAT w USA systematycznie SPADAJĄ?
                                                  • maksimum Re: Jak się podnosi, skoro sam dopiero co linkowa 06.02.12, 04:59
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > informacje, że wyniki z SAT w USA systematycznie SPADAJĄ?

                                                    Nie systematycznie,lecz bardzo minimalnie.

                                                    www.washingtonpost.com/local/education/sat-reading-scores-drop-to-lowest-point-in-decades/2011/09/14/gIQAdpoDTK_story.html

                                                    Poza tym te testy nie sa porownywalne z roku na rok.
                                                  • iwoniaw Re: Jak się podnosi, skoro sam dopiero co linkowa 06.02.12, 10:51
                                                    Minimalnie czy nie - SPADAJĄ - więc jak może to świadczyć o PODNOSZENIU się poziomu szkolnictwa?
                                                  • iwoniaw W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najwięcej 06.02.12, 10:59
                                                    licealistów szło na studia, mimo że statystycznie są głupsi niż starsze roczniki:

                                                    Cytat“The good news is we have more students thinking about college than ever before,” said James Montoya, a College Board vice president.

                                                    Znaczy rozdawanie dyplomów "tym, którzy na to nie zasługują, półgłówkom i idiotom" w toku i amerykańskie szkolnictwo systematycznie się stacza (na razie powoli, ale będzie coraz gorzej). W Singapurze, Chinach, Japonii czy Korei takie rzeczy są nie do pomyślenia.
                                                  • maksimum Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 07.02.12, 03:33
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Cytat“The good news is we have more students thinking about college tha
                                                    > n ever before,” said James Montoya, a College Board vice president.

                                                    >
                                                    > Znaczy rozdawanie dyplomów

                                                    Nie zrozumialas cytatu,co wcale mnie nie dziwi.
                                                    To ze wiecej uczniow mysli o studiach,to TYLKO znaczy ze bedzie wieksza konkurencja przy przyjeciach a NIE ZNACZY ze zwiekszy sie ilosc miejsc na uczelniach.
                                                  • iwoniaw Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 07.02.12, 09:27
                                                    Nie, w ogóle nie ma więcej miejsc na uczelniach, a skąd:

                                                    CytatIn fall 2011, a record 19.7 million students are expected to attend American colleges and universities, constituting an increase of about 4.4 million since fall 2000

                                                    Te prawie 4,5 miliona więcej w ciągu 10 lat to po prostu błąd statystyczny, no nie?
                                                    nces.ed.gov/fastfacts/display.asp?id=372
                                                    O "zwiększonej konkurencji" możesz sobie natomiast poczytać w NYT, gdzie ładnie opisano, jak uczelnie dla dobrego PR skłaniają nawet kompletnych idiotów do aplikowania, gdyż to ładnie wygląda, gdy jest 3 x tyle chętnych na jedno miejsce niż u konkurencji i w ogóle nie ma to nic wspólnego ani z poziomem szkoły ani z poziomem aplikantów, natomiast bardzo dużo z lansowaniem się dziekana do spraw rekrutacji.
                                                  • maksimum Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 08.02.12, 04:45
                                                    iwoniaw napisała:


                                                    > CytatIn fall 2011, a record 19.7 million students are expected to attend Amer
                                                    > ican colleges and universities, constituting an increase of about 4.4 million s
                                                    > ince fall 2000

                                                    >
                                                    > Te prawie 4,5 miliona więcej w ciągu 10 lat to po prostu błąd statystyczny, no nie?

                                                    W USA przybywa rocznie ok 3 mln ludzi wiec w ciagu 11 lat przybylo ich okolo 30 mln,nic wiec dziwnego ze ilosc studentow rowniez wzrosla.
                                                    Poza tym przybywa tych ktorzy przyjezdzaja tylko na studia i nie sa liczeni jako obywatele.
                                                  • fogito Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 08.02.12, 06:58
                                                    maksimum napisał:

                                                    > iwoniaw napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > W USA przybywa rocznie ok 3 mln ludzi wiec w ciagu 11 lat przybylo ich okolo 30
                                                    > mln,nic wiec dziwnego ze ilosc studentow rowniez wzrosla.

                                                    To zdecyduje się - wzrosła czy spada? Bo im więcej studentów to jakośc spada. Nie zapominaj wink


                                                    > Poza tym przybywa tych ktorzy przyjezdzaja tylko na studia i nie sa liczeni jak
                                                    > o obywatele.

                                                    Tak było zawsze.
                                                  • maksimum Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 08.02.12, 14:48
                                                    fogito napisała:

                                                    > To zdecyduje się - wzrosła czy spada? Bo im więcej studentów to jakośc spada. N
                                                    > ie zapominaj wink

                                                    Poziom zdecydowanie rosnie.
                                                    Ilosc studentow wrasta ze wzrostem ludnosci.



                                                  • fogito Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 08.02.12, 21:18
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > To zdecyduje się - wzrosła czy spada? Bo im więcej studentów to jakośc sp
                                                    > ada. N
                                                    > > ie zapominaj wink
                                                    >
                                                    > Poziom zdecydowanie rosnie.
                                                    > Ilosc studentow wrasta ze wzrostem ludnosci.

                                                    smile Jasne jasne. Czego ty jeszcze nie wymyślisz.
                                                  • maksimum Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 09.02.12, 02:12
                                                    fogito napisała:

                                                    > > Poziom zdecydowanie rosnie.
                                                    > > Ilosc studentow wrasta ze wzrostem ludnosci.
                                                    >
                                                    > smile Jasne jasne. Czego ty jeszcze nie wymyślisz.

                                                    Widze to po roznicy poziomow gdy syn byl w pierwszej klasie liceum 3 lata temu a tym co jest teraz gdy corka jest w pierwszej klasie tego samego liceum.
                                                  • fogito Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 09.02.12, 06:43
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > > Poziom zdecydowanie rosnie.
                                                    > > > Ilosc studentow wrasta ze wzrostem ludnosci.
                                                    > >
                                                    > > smile Jasne jasne. Czego ty jeszcze nie wymyślisz.
                                                    >
                                                    > Widze to po roznicy poziomow gdy syn byl w pierwszej klasie liceum 3 lata temu
                                                    > a tym co jest teraz gdy corka jest w pierwszej klasie tego samego liceum.

                                                    Na pewno. Może córka po prostu więcej się uczy.
                                                  • maksimum Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 09.02.12, 06:49
                                                    fogito napisała:

                                                    > Na pewno. Może córka po prostu więcej się uczy.

                                                    Owszem wiecej sie uczy ale syn mial wyzsza srednia.
                                                  • fogito Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 09.02.12, 13:11
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Na pewno. Może córka po prostu więcej się uczy.
                                                    >
                                                    > Owszem wiecej sie uczy ale syn mial wyzsza srednia.

                                                    Bo może nauczyciel był kiepski smile
                                                  • iwoniaw Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 08.02.12, 12:34
                                                    Skoro ilość studentów wzrosła (z powodów dowolnych) to nie wciskaj kitu, że ilość miejsc na studiach nie wzrosła.
                                                  • maksimum Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 08.02.12, 14:37
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Skoro ilość studentów wzrosła (z powodów dowolnych) to nie wciskaj kitu, że ilo
                                                    > ść miejsc na studiach nie wzrosła.

                                                    Musisz rozpatrywac to w stosunku do ogolnego wzrostu ludnosci.
                                                    Jak liczba ludnosci rosnie to chyba normalne ze ilosc uczniow rocznie.
                                                  • canuck_eh Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 08.02.12, 20:47
                                                    Sluchajcie, ale w USA to zupelnie inaczej jest niz w Polsce.W USA to chocby i milion studentow przybylo albo i dwa to poziom wzrosnie i tak.W Polsce jak nawet ilosc studentow wzrosnie o 100 tysiecy to poziom spada.Nie rozumiecie.Wiecej studentow na uczelniach w Polsce to od razu przyczynia sie do faktu spadku poziomu na uczelni.W Stanach jest zupelnie odwrotnie.Bo w Stanach jest maksiu i w Stanach studiowac beda jego dzieci.
                                                  • fogito Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 08.02.12, 21:21
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Sluchajcie, ale w USA to zupelnie inaczej jest niz w Polsce.W USA to chocby i m
                                                    > ilion studentow przybylo albo i dwa to poziom wzrosnie i tak.W Polsce jak nawe
                                                    > t ilosc studentow wzrosnie o 100 tysiecy to poziom spada.Nie rozumiecie.Wiecej
                                                    > studentow na uczelniach w Polsce to od razu przyczynia sie do faktu spadku pozi
                                                    > omu na uczelni.W Stanach jest zupelnie odwrotnie.Bo w Stanach jest maksiu i w S
                                                    > tanach studiowac beda jego dzieci.

                                                    big_grin Wiemy wiemy.
                                                  • maksimum Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 09.02.12, 02:15
                                                    fogito napisała:

                                                    > W USA to chocby i milion studentow przybylo albo i dwa to poziom wzrosnie i tak.W >Polsce jak nawet ilosc studentow wzrosnie o 100 tysiecy to poziom spada.

                                                    Trzeba byc dyslektyczka zeby tego nie lapac.


                                                  • fogito Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 09.02.12, 06:44
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > W USA to chocby i milion studentow przybylo albo i dwa to poziom wzrosnie
                                                    > i tak.W >Polsce jak nawet ilosc studentow wzrosnie o 100 tysiecy to poziom
                                                    > spada.
                                                    >
                                                    > Trzeba byc dyslektyczka zeby tego nie lapac.
                                                    >
                                                    >

                                                    Ja nie jestem i to nie mój cytat, więc wysil swój mózg podczas pisania smile
                                                  • maksimum Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 09.02.12, 06:50
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja nie jestem i to nie mój cytat, więc wysil swój mózg podczas pisania smile

                                                    Bo to nie bylo do ciebie.
                                                  • fogito Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 09.02.12, 13:11
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja nie jestem i to nie mój cytat, więc wysil swój mózg podczas pisania smile
                                                    >
                                                    >
                                                    > Bo to nie bylo do ciebie.

                                                    Wiem, że nie i nie o to mi chodzi.... help...
                                                  • maksimum Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 09.02.12, 02:06
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Sluchajcie, ale w USA to zupelnie inaczej jest niz w Polsce.W USA to chocby i m
                                                    > ilion studentow przybylo albo i dwa to poziom wzrosnie i tak.W Polsce jak nawe
                                                    > t ilosc studentow wzrosnie o 100 tysiecy to poziom spada.Nie rozumiecie.

                                                    To jest dosc proste do zrozumienia,bo najlepsi po maturze i tak wyjezdzaja na studia za granice i to nie za wschodnia granice.
                                                    Poziom na studiach rosnie tam,gdzie ci najlepsi wyjezdzaja.

                                                    > Wiecej studentow na uczelniach w Polsce to od razu przyczynia sie do faktu spadku pozi
                                                    > omu na uczelni.

                                                    Zwykly drenaz mozgow.Czego tu nie rozumiec?


                                                    > W Stanach jest zupelnie odwrotnie.Bo w Stanach jest maksiu i w S
                                                    > tanach studiowac beda jego dzieci.

                                                    No przeciez do Kanady czy do Polski nie p0ojada studiowac,bo najlepsi stamtad przyjezdzaja tutaj.
                                                  • canuck_eh Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 14.02.12, 02:58
                                                    Maksiu, ja widze ze wszyscy poza toba zrozumieli moj wpis.Ni priczom wyjechales z dyslektykami.Znowu chciales zablysnac i ci nie wyszlo.Poradze ci cos.Jak nie rozumiesz tego co jest napisane w cioteczce wikipedii na temat dysleksi to popros kogos zeby ci ten problem wytlumaczyl, moze przestaniesz sie tak blaznic w necie.Poza tym zdecyduj sie - nie nasmiewasz sie z dyslektykow czy jednak sobie bedziesz z nich drwil.Bo jak tak to trzymaj sie jednej linii a n ie raz tak raz tak.
                                                    I tak dla twojej wiadomosci - ja mam syna dyslektyka, nie jestem dyslektyczka.To sa naprawde dwie rozne sprawy.NIech ci sie to przestanie w koncu platac.Ja to nie moj syn.To ze mam dosc spora wiedze w tym temacie( nie nie wiem wszystkiego) nie znaczy ze mam dysleksje maksiu.
                                                  • maksimum Re: W dodatku Amerykanie dążą do tego by jak najw 15.02.12, 04:31
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Poza tym zdecyduj sie - nie nasmiewasz sie z dyslektykow czy jednak sobi
                                                    > e bedziesz z nich drwil.

                                                    Nie bede sobie z nich drwil,ale chcialbym by wszyscy byli traktowani jednako.
                                                    Wiekszosc ludzi majacych dyslektyczne dzieci domaga sie specjalnego ich traktowania w szkolach a to uwierz kosztuje grube pieniadze.
                                                    Inwestycja w wychowanie powinna sie zwrocic.
                                                    Jesli wydasz bardzo duzo pieniedzy na wychowanie dyslektykow i nigdy tych pieniedzy nie odzyskasz,to jak kopanie i zakopywanie rowow.
                                                    Inwestowac trzeba w tych ,ktorzy maja najwieksze szanse rozwoju,niezaleznie czy sa dyslektykami czy tez nie.
                                                    Wielu aktorow jest dyslektykami i zarabiaja potezna kase,no wiec niech doloza sie na pomoc innym dyslektykom.


                                                  • maksimum Re: Jak się podnosi, skoro sam dopiero co linkowa 07.02.12, 03:29
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Minimalnie czy nie - SPADAJĄ - więc jak może to świadczyć o PODNOSZENIU się poz
                                                    > iomu szkolnictwa?

                                                    Nie czytalas postu zatytuowanego Flynn Effect?
                                                    Co kilka lat utrudniaja egzaminy i dlatego srednia wydaje sie spadac.
                                                  • fogito Re: Jak się podnosi, skoro sam dopiero co linkowa 07.02.12, 06:44
                                                    maksimum napisał:


                                                    > Nie czytalas postu zatytuowanego Flynn Effect?
                                                    > Co kilka lat utrudniaja egzaminy i dlatego srednia wydaje sie spadac.

                                                    Chyba ułatwiają wink
                                                  • iwoniaw Ty chyba nie rozumiesz, co mówi Flynn Effect 07.02.12, 08:59
                                                    Oni te egzaminy DOPASOWUJĄ do średniego poziomu, a NIE UTRUDNIAJĄ. Średni poziom natomiast spada, więc tak naprawdę, gdyby dziś uczniowie pisali testy sprzed 20 lat, spadek średniego SAT byłby jeszcze bardziej dramatyczny.
                                                  • maksimum Flynn Effect 08.02.12, 04:36
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Oni te egzaminy DOPASOWUJĄ do średniego poziomu, a NIE UTRUDNIAJĄ. Średni pozio
                                                    > m natomiast spada, więc tak naprawdę, gdyby dziś uczniowie pisali testy sprzed
                                                    > 20 lat, spadek średniego SAT byłby jeszcze bardziej dramatyczny.

                                                    Tak to w Polsce wyglada czytanie ze zrozumieniem.

                                                    "Przeciętnie inteligencja populacji rośnie o 3 punkty w każdym dziesięcioleciu w krajach kultury zachodniej. Gdyby mierzyć inteligencję testami sprzed 50 lat, to dzisiaj przeciętna osoba uzyskałaby wynik 115 punktów, co plasowałoby ją "powyżej średniej" wg norm statystycznych. Testy inteligencji są co pewien czas modyfikowane, tak aby przeciętna osoba uzyskiwała w nich wynik 100 pkt. "

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Flynna
                                                  • maksimum Re: Flynn Effect 08.02.12, 04:38
                                                    "Przeciętnie inteligencja populacji rośnie o 3 punkty w każdym dziesięcioleciu w krajach kultury zachodniej."
                                                    ---------
                                                    Wyraznie jest napisane "w krajach kultury zachodniej" ,czyli Polski nie dotyczy.
                                                  • iwoniaw Re: Flynn Effect 08.02.12, 12:38
                                                    Tak to w Stanach wygląda czytanie ze zrozumieniem i łączenie faktów z więcej niż 1 notki w wiki...
                                                    W populacji ogólnie średnie IQ może sobie rosnąć, w populacji maturzystów przystępujących do SAT jednak ono SPADA (przeczytaj sobie - tym razem ze zrozumieniem - linkowane przez siebie samego artykuły o tym, jak to głupole się biorą za maturę i klasy społeczne, które dawniej nawet nie próbowały tego robić). I testy SAT są DOPASOWYWANE do tej SPADAJĄCEJ ŚREDNIEJ inteligencji przeciętnego maturzysty A MIMO TO wyniki w nich są CORAZ GORSZE. Czego nie zrozumiałeś tym razem?
                                                  • maksimum Re: Flynn Effect 08.02.12, 14:42
                                                    iwoniaw napisała:


                                                    > W populacji ogólnie średnie IQ może sobie rosnąć, w populacji maturzystów przys
                                                    > tępujących do SAT jednak ono SPADA

                                                    Skoro tak twierdzisz to przytocz ten fragment.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Flynna


                                                  • iwoniaw Re: Flynn Effect 08.02.12, 15:49
                                                    Cytat > W populacji ogólnie średnie IQ może sobie rosnąć, w populacji maturzystów
                                                    > przys
                                                    > > tępujących do SAT jednak ono SPADA
                                                    >
                                                    > Skoro tak twierdzisz to przytocz ten fragment.


                                                    A proszę bardzo:

                                                    "We've made great strides in the past five or 10 years in increasing access," Wayne Camara, vice president of research and development, said during a telephone briefing. "As we reach more students who have less resources, scores will tend to drop."

                                                    articles.latimes.com/2011/sep/15/nation/la-na-0914-sat-scores-20110915
                                                    Jakoś wszyscy sobie w USA z tego zdają sprawę, nawet w gazetach o tym piszą tylko ty zaklinasz rzeczywistość.
                                                  • maksimum Re: Flynn Effect 09.02.12, 01:43
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > W populacji ogólnie średnie IQ może sobie rosnąć, w populacji mat
                                                    > urzystów przystępujących do SAT jednak ono SPADA
                                                    > >
                                                    > > Skoro tak twierdzisz to przytocz ten fragment.[/quote]
                                                    >
                                                    > A proszę bardzo:
                                                    >
                                                    > "We've made great strides in the past five or 10 years in increasing access," W
                                                    > ayne Camara, vice president of research and development, said during a telephon
                                                    > e briefing. "As we reach more students who have less resources, scores will tend to drop."

                                                    To jest wlasnie polskie czytanie "ze zrozumieniem".
                                                    Srednie IQ rosnie i testy co kilka lat zmieniane sa trudniejsze,bo gdyby nie byly(a srednia IQ rosnie okolo 3 pkt na 10 lat) to dawne testy bylyby za latwe dla obecnych uczniow.
                                                    I to jest sytuacja dynamiczna-czyli w przekroju np 10 lat.
                                                    A ty mylisz sytuacje dynamiczna ze statyczna czyli taka obejmujaca jeden rok.
                                                    Jesli w danym roku przyjmiemy wiecej studentow niz zamierzalismy,to bedziemy musieli przyjac tych ze slabszym SAT.
                                                    Nie bierzesz zupelnie pod uwage,ze w USA (w przeciwienstwie do Polski) rosnie liczba ludnosci i normalna koleja rzeczy musi byc wiecej miejsc na studiach,tak jak i wiecej mieszkan i domow.

                                                    No i coraz wiecej najzdolniejszych z calego swiata przyjezdza do USA studiowac,a z USA za granice jezdzi sie studiowac wycieczkowo.
                                                  • iwoniaw Maks, skup się: 09.02.12, 11:07
                                                    Nie rozmawiamy o wzroście średniego IQ w CAŁEJ POPULACJI, tylko POPULACJI AMERYKAŃSKICH MATURZYSTÓW. I w tejże grupie ono SPADA, co widzą wszyscy oprócz ciebie. Oczywiście, wynika to z różnych powodów (m.in. przystępowania do matury i startu na studia coraz większych grup społecznych, którym się (niesłusznie) wmawia, że "dadzą radę" i tworzy się "równe szanse"), co wszelako nie zmienia samego faktu. Artykułów na ten temat w prasie amerykańskiej masz od groma, więc spróbuj poczytać je ze zrozumieniem albo lepiej niech ci syn albo córka wytłumaczy, o co chodzi.
                                                  • fogito Re: Maks, skup się: 09.02.12, 13:09
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    Artykułów na ten temat w prasie amerykańskiej masz od groma, więc sprób
                                                    > uj poczytać je ze zrozumieniem albo lepiej niech ci syn albo córka wytłumaczy,
                                                    > o co chodzi.

                                                    Nie bądź okrutna... Jak on ma to niby przeczytać za zrozumieniem po angielsku?
                                                  • maksimum Re: Maks, skup się: 09.02.12, 14:58
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Nie rozmawiamy o wzroście średniego IQ w CAŁEJ POPULACJI, tylko POPULACJI AMERY
                                                    > KAŃSKICH MATURZYSTÓW.

                                                    No wiec jeszcze raz po polsku,bo widze nie rozumiesz amerykanskich tekstow.
                                                    W calej populacji IQ rosnie i rosnie rowniez wsrod maturzystow,ale jak bedziesz chciala przyjac na studia nie 1 mln studentow tylko 1,1 mln studentow to srednia SAT tego 0,1 mln dodatkowych studentow bedzie nizsza od tego pierwszego 1 mln.
                                                    Czyli czy wieksza liczba studentow tym ich sredni SAT spada.

                                                    To ze ten 0,1 mln extra studentow ma nizszy SAT nie ma zadnego wplywu na najlepsze uczelnie bo oni nawet nie wysylaja tam podan.
                                                  • iwoniaw Re: Maks, skup się: 09.02.12, 15:27
                                                    Jak zwykle nic nie zrozumiałeś, ani po polsku, ani po angielsku. No cóż, żadna to nowość.
                                                  • maksimum Re: Maks, skup się: 10.02.12, 02:29
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Jak zwykle nic nie zrozumiałeś, ani po polsku, ani po angielsku. No cóż, żadna to nowość.

                                                    Pewno nie jestem pierwszym,ktory ciebie nie rozumie.
                                                    Taka juz twoja uroda.Mieszasz dwa artykuly i wyciagasz niewlasciwe wnioski.

                                                  • iwoniaw Re: Maks, skup się: 10.02.12, 13:38
                                                    Maksiu, ja rozumiem, że dla ciebie skupienie się na więcej niż jednym tekście jest trudne, o porównaniu ich i wyciągnięciu wniosków nie wspominając, wszyscy tu wiemy, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem i wypowiadaniem się tak po polsku jak po angielsku, ale to naprawdę wyłącznie twój problem, że nic nie kumasz.
                                                  • maksimum Re: Maks, skup się: 10.02.12, 21:36
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Maksiu, ja rozumiem,

                                                    Ja rozumiem,ze nic nie rozumiesz a tak dokladniej to o co ciebie chodzi?
                                                  • fogito Re: Maks, skup się: 10.02.12, 21:52
                                                    maksimum napisał:

                                                    >z a tak dokladniej to o co ciebie chodzi?

                                                    auć! "o co tobie chodzi"!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                  • maksimum Re: Maks, skup się: 11.02.12, 03:17

                                                    > auć! "o co tobie chodzi"!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                                                    Przypomnial mnie sie stary kawal zydowski.
                                                    -On sie ciebie klanial
                                                    -Nie ciebie tylko tobie
                                                    -mi?
                                                    nie mi tylko mnie
                                                    -no mowilem ze ciebie.
                                                  • fogito Re: Maks, skup się: 11.02.12, 08:46
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > > auć! "o co tobie chodzi"!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    >
                                                    > Przypomnial mnie sie stary kawal zydowski.
                                                    > -On sie ciebie klanial
                                                    > -Nie ciebie tylko tobie
                                                    > -mi?
                                                    > nie mi tylko mnie
                                                    > -no mowilem ze ciebie.

                                                    cały ty to jeden wielki kawał surprised
                                                  • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 06.02.12, 17:40
                                                    Dalej, jedno nie wyklucza drugiego.Poziom dla niej moze byc zanizony.Udowodnij ze niesmile
                                                  • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 14:29
                                                    maksimum napisal
                                                    Kiedys probowalem troche cos robic w sprawie syna i efekty byly mizerne,czyli o
                                                    > dzew prawie zaden.

                                                    Znaczy miales sile przebica do doopy.I jak stosowales takie same argumenty jak tutaj na forum to sie nie dziwie ze cie olewali.
                                                    Nauczycielka mojego syna wyciagnela argument taki ze ja nie mam pojecia o nauczaniu wiec zebym sie nie odzywala wiec jej powiedzialam ze moze ja w Kanadzie teachers collage nie konczylam ale studia pedagogiczne owszem na innym kontynencie i pojecie o nauczaniu mam.Zarowno ja jak i moj malzonek wiec moze tych argumentow nie bedziemy przytaczac bo nie kto inny tylko ja a nie nauczyciele w tej placowce wykryli ze dziecko ma problem z dysleksja.Malo tego kobieta jakos nie miala wiele dopowiedzenia jak sie ja zapytalam przy dyrektorze czy moze mi wymienic pierwsze objawy dziecka dyslektycznego skoro uwaza ze jest takim dobrym pedagogiem.Cisza zapanowala.Bo mowie znajac pewne rzeczy wiesz jak pracowac, a od dwoch lat popelniasz karygodne bledy mimo ze podaje na tacy jak pracowac z moim dzieckiem.
                                                    I mam w nosie ze ktos sie moze czuc urazony moimi slowami.jak ktos jest wredny i glupi a do tego zle traktuje moje dziecko - to ja go beda dokladnie tak traktowac.Dziwne ze innych nauczycielki tak traktowac nie musialam.Inna nauczycielka w drugiej klasie - syn zbytnio jej nie lubil to fakt, ale kobieta mialam wrazenie odpychala informacje moje o jego mozliwosci ze jest dyslektykiem( zaczynalam proces jego testowania) bo chyba myslala ze ja ja o ten fakt bede winila nie wiedziec czemu. Stwierdzilam ze do konca roku mam miesiac wiec wystarczy ze bede prosila o wypelnianie potrzebnych mi papierow i jakos to pojdzie.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 03.02.12, 06:00
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nauczycielka mojego syna wyciagnela argument taki ze ja nie mam pojecia o naucz
                                                    > aniu wiec zebym sie nie odzywala

                                                    Mnie tez kiedys matematyczka syna powiedziala cos podobnego w ostatniej klasie gimnazjum.
                                                    Troche probowalem ja przekonywac ale dalem sobie spokoj.
                                                    Sa dwa poziomy nauczania matematyki w szkole i ona syna wyslala na ten nizszy poziom,czyli powinien zapomnien o zdawaniu do Brooklyn Tech bo to jest tylko dla tych lepszych.
                                                    No wiec ja w domu sam przygotowalem syna z matematyki do Brooklyn Tech i zostal przyjety na luziku a spora czesc z tego wyzszego poziomu matematyki oblala te egzaminy.
                                                    I wtedy poszedlem do tej nauczycielki i spytalem,ze nie dziwiw jej fakt ,ze syn wyslany przez nia do nizszej grupy tak dobrze zdal do Brooklyn Tech,a ona przez dlugi czas powietrza nie mogla zlapac.
                                                    No wiec wytlumaczylem jej ze dla mnie ten material to jest jak splunac a ona powinna lepiej przegotowywac dzieci do egzaminow do liceow.
                                                    Nauczyciel matematyki w ostatniej klasie gimnazjum jest uwazany przez innych nauczycieli za kogos wielce madrego,az tu nagle rodzic mu mowi,ze jest zamulony.


                                                • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 22:10
                                                  Ale ale - on musi zdac ta mature w jezyku polskim, zeby nie bylo niejasnosci. zeby maksiu sie nie wylgal. Ze on myslal ze tylko znajomosc literatury to i owo, ale zdawanie jest po angielsku.
                                                  Ciekawe jak mu pojdzie - po tej polskiej szkole weekendowej w NYC i rozmawianiu w domu od czasu do czasu z dziecmi.
                                                  Ale maksiu ma tak fantastyczna gramatyke ze to wymiata.Nawet sie do tego nie potrafi przyznac.To "mnie" to pikus.Ostatnio mnie zabil "pomozeniem".Wiec jak on taka polszczyzna sie posluguje w domu to ja w czarnych kolorach widze mature w Polscesmile
                                                • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 31.01.12, 23:43
                                                  hankam napisała:

                                                  > Maciek, przyslij syna na maturę do Polski, żeby nam udowodnić, że zda ją z palc
                                                  > em w nosie.
                                                  > No co, szkoda ci pieniędzy?

                                                  To nie mozna polskiej matury w USA zdawac?
                                                  Bo SAT mozna pisac wszedzie na swiecie,nawet w Polsce.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 01.02.12, 06:50
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    >
                                                    > To nie mozna polskiej matury w USA zdawac?

                                                    Może w konsulacie? Dopytaj się, będzie taniej smile
                                                  • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 01.02.12, 14:58
                                                    Nie mozna.Cos w rzucik matury mozna napisac jak sie chodzi do tej nieszczesnej polskiej weekendowej szkoly nawet w NYC.Tyle ze to nie jest ta sama matura co w Polsce.No i maksiu ma wytlumaczenie ze on nie pojedzie do Polski bo nie bedzie sie miotal , synka przeciez samego nie pusci a na dwa bilety to moze byc za mocne.Harvard badz Calumbia wzywa i po kieszeni to troche da.Bez wzgledu czy sie ma odlozone czy nie.No i na mature zx polskiego trzeba przygotowac prezentacje.To prawie jak projekt tutaj a przeciez projekty to sa dla dzieci, wiec chyba maksiu z tej matury zrezygnuje.
                                                  • fogito Re: Post miesiąca, a może roku : D 01.02.12, 15:07
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    >e czy nie.No i na mature zx polskiego trzeba przygotowac prezentacje
                                                    > .To prawie jak projekt tutaj a przeciez projekty to sa dla dzieci, wiec chyba m
                                                    > aksiu z tej matury zrezygnuje.

                                                    To może lepiej, bo po co dziecko stresować wink
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 01:33
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No i na mature zx polskiego trzeba przygotowac prezentacje

                                                    Zartujesz chyba?
                                                  • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 02.02.12, 04:52
                                                    Nie nie zartuje - Maturzysta ma 15 minut na prezentacje materialu z dowolnego tematu wybranego przez siebie - oczywiscie zwiazanego z literatura.
                                                    Zdziwko maksiu co?Juz ta matura z jezyka polskiego nie wyglada tak rozowo, co?Jakbys nie wiedzial to matury sie zmienily od momentu kiedys ty je pisal jezeli wogole ja pisales.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 03.02.12, 05:31
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nie nie zartuje - Maturzysta ma 15 minut na prezentacje materialu z dowolnego t
                                                    > ematu wybranego przez siebie - oczywiscie zwiazanego z literatura.
                                                    > Zdziwko maksiu co?

                                                    O tak i to wielkie,bo w USA nigdy nie odpowiadasz z materialu wybranego przez siebie.
                                                  • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 03.02.12, 16:07
                                                    Maksiu, ale tys sie przechwalal ze twoje dzieci zdadza mature z palcem w nosie.Zalozyles tez watek porownanwczy odnosnie polskiego systemu edukacyjnego a amerykanskiego, wiec byloby dobrze bys wiedzial co w trawie piszczy. Wiesz duzo o SAT a g..wno o polskiej maturze.Zwlaszcza z jezyka polskiego.BAzujesz tylko na tym co bylo dziesiat lat temu.Tamta matura juz nie istnieje.Teraz jest w zupelnie innej formie i obawiam sie ze nawet ty bys jej nie zdal z tym swoim jezykiem.Tak wybierasz sobie przentacje maksiu .Przygotwujesz ja.NIe wiem dokladnie jak sie to odbywa.Nie jest wykluczone ze masz jakas pule tematow ktore wczesniej w szkole byly omawiane.Podejrzewam ze kazda szkola sie rzadzi swoimi prawami.Ale prezentacja z literatury to jest na bank.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 04.02.12, 04:42
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > prezentacja z literatury to jest na bank.

                                                    Chodzi o to w polskiej szkole ze odpytuja cie z tego z czego sie wlasnie w domu przygotowalas. Tego w Stanach NIE MA.
                                                    Po to sie to egzamin nazywa,zeby s nie wiedziala z czego zapytaja.
                                                  • canuck_eh Re: Post miesiąca, a może roku : D 06.02.12, 18:01
                                                    Maksiu - tutaj chodzi o to bys przygotowal material - np porownawczy dwoch wierszy .Masz czas 15 min .Jak to przygotujesz - twoja sprawa.Potem przez kolejne 10-15 min komisja zadaje ci pytania.I to jest tez egzamin bo nie wiesz o co cie zapytaja.Prezentacja to tez forma egzaminu bo pokazujesz jak potrafisz zebrac informacje jak je przekazac.
                                                    Z tego co piszesz w szkole twoich dzieci nastawieni sa tylko na testy.uwazam ze jest to zle.powinno byc tez troche roznych projektow.Ale nie jakis z sufitu wzietych.Np z geografii moja corka miala zrobic folder na temat regionow.Nauczyciel podzielil klase i porozdzielal uczniom regiony.Jej przydzielil polnoc bo stwierdzil ze sobie poradzi z tym pomimo malej ilosci informacji - jest dobra z gegry - inni beda mieli z tym klopoty.Nawet powiedzial ze jak beda podawac informacje na temat akomodacji to nie musza sie wysilac i podawac konkretnych adresow jak beda mieli klopoty.Wyobraz sobie corka znalazla wszystko.Nawet pokusila sie o dowcip bo zeby dotrzec tam to musisz sobie wyrentowac samolot - dobrze by zorganizowac sobie grupe osob bo oplata za lot to 15.000 dolcow - ale pamietaj ze musisz wrocic.Czyli tylko w jedna strone.Wszystkie informacje jakie zawarla byly prawdziwe na temat regionu, zdjecia itp itd..I wyobraz sobie ze tych informacji miala wiecej od ludzi ktorzy mieli latwiejsze regiony Kanady.Malo tego pisali 2razy wieksza czcionka niz ona.Owszem odbebnic temat regionow mozna bylo poprzez przygotowanie przez test ale wydaje mi sie ze ta forma byla o wiele lepsza.Ty uwazasz ze testy sa lepsze?Ja nie.Uwazam ze potem w zyciu wiedza oparta tylko i wylacznie na testach jest do doopy.To jest wiedza tylko i wylacznie odtworcza.Twoja corka bedzie maszynka.Nie bedzie umiala sobie poradzic.Obym sie mylila maksiu.Zobaczysz wykosza ja ci ktorzy poza testami robili nie jeden projekt ktory ty uwazasz ze sa dla dzieci.
                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 07.02.12, 03:44
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Z tego co piszesz w szkole twoich dzieci nastawieni sa tylko na testy.uwazam ze
                                                    > jest to zle.powinno byc tez troche roznych projektow.

                                                    Sa rowniez projekty ale glownie w gimnazjum,w liceum mniej.

                                                    > Malo tego pisali 2razy wieksza czcionka niz ona.

                                                    To juz u nas jest nielegalne.
                                                    Mowia jaka trzcionka i jakie odstepy miedzy wierszami.

                                                    > Nie bedzie umiala sobie poradzic.

                                                    Corka jest wyjatkowo zaradna i o nia sie nie boje.


                                                  • maksimum Re: Post miesiąca, a może roku : D 08.12.13, 06:26
                                                    fogito napisała:

                                                    > Może w konsulacie? Dopytaj się, będzie taniej smile

                                                    W konsulacie mozna,ale to w dalszym ciagu nie jest polska matura.
                                    • canuck_eh Re: matura w USA 28.01.12, 23:17
                                      W ktorym miejscu ja pisalam ze moja corka jest geniuszka?Prosze podaj mi link bo sobie nie przypominam.Pisalam ze jest dobra, ze jest zdolana ale nie ze jest geniuszem.
                                      Taka opinie dostalam o synu - Psycholog powiedziala mi ze mam w domu malego geniusza ktory poprawnie pisac nie potrafi i czasami mu sie omsknie z liczeniem.No coz taki juz model - dyslektyk.
                                      Ty natomiast maksiu nie potrafisz spamietac co wypisujesz.jestes chamski i zarozumialy w stosunku do osob do ktorych piszesz i odpisujesz.Wywyzszasz sie co to nie ty, bo mieszkasz w NYC.No i dobrze ze sobie tam mieszkasz, ale to nie powod zeby mieszac z blotem innych.
                                      • maksimum Re: matura w USA 29.01.12, 00:34
                                        canuck_eh napisała:

                                        >Pisalam ze jest dobra, ze jest zdolana ale nie ze jest geniuszem.

                                        To wszystko wyjdzie dopiero gdy pojda do pracy.

                                        > Taka opinie dostalam o synu - Psycholog powiedziala mi ze mam w domu malego gen
                                        > iusza ktory poprawnie pisac nie potrafi i czasami mu sie omsknie z liczeniem.
                                        > No coz taki juz model - dyslektyk.

                                        Masz sporo pracy w domu i przydaloby sie byc milym dla wszystkich.

                                        > ale to nie powod zeby mieszac z blotem innych.

                                        To wy ta wojne podjazdowa zaczynacie a jak sie wam odpowie na waszym poziomie,to juz tragedia.

                                        • fogito Re: matura w USA 29.01.12, 09:03
                                          maksimum napisał:

                                          > To wy ta wojne podjazdowa zaczynacie a jak sie wam odpowie na waszym poziomie,t
                                          > o juz tragedia.
                                          >

                                          Nie odwracaj kota ogonem. Wszyscy starają się mówić do ciebie jak do dziecka i tyko czasami zmęczeni twoim buractwem i chamstwem zaczynają ci odpowiadać w tym samym tonie. A ty wtedy spłaniasz się jak dziewica przed ślubem i udajesz, że nie wiesz o co chodzi.
                                          Po kim ten dzieciak geny odziedziczył... po sąsiedzie...smile
                                          • maksimum Muse-Uprising. 01.02.12, 04:10
                                            www.youtube.com/watch?v=w8KQmps-Sog&ob=av2n
                                            Czego slucha moja 14 latka.
                                            Czy to przypadkiem nie jest buntowa piosenka?
                                            • fogito Re: Muse-Uprising. 01.02.12, 06:51
                                              maksimum napisał:

                                              > www.youtube.com/watch?v=w8KQmps-Sog&ob=av2n
                                              > Czego slucha moja 14 latka.
                                              > Czy to przypadkiem nie jest buntowa piosenka?

                                              odbierz jej sprzęt i do nauki zagoń. Byle szybko!
                                              • maksimum Re: Muse-Uprising. 02.02.12, 01:30
                                                fogito napisała:

                                                > odbierz jej sprzęt i do nauki zagoń. Byle szybko!

                                                Nie moge,bo mnie sie tez to podoba.
                                                • fogito Re: Muse-Uprising. 02.02.12, 06:42
                                                  maksimum napisał:

                                                  > fogito napisała:
                                                  >
                                                  > > odbierz jej sprzęt i do nauki zagoń. Byle szybko!
                                                  >
                                                  > Nie moge,bo mnie sie tez to podoba.

                                                  Myśl o konsekwencjach a nie o tym co się podoba surprised
                                                  • maksimum Re: Muse-Uprising. 03.02.12, 05:41
                                                    fogito napisała:

                                                    > Myśl o konsekwencjach a nie o tym co się podoba surprised

                                                    Od czasu do czasu czlowiek zasluguje na odlot.
                                                  • fogito Re: Muse-Uprising. 03.02.12, 06:47
                                                    maksimum napisał:

                                                    > fogito napisała:
                                                    >
                                                    > > Myśl o konsekwencjach a nie o tym co się podoba surprised
                                                    >
                                                    > Od czasu do czasu czlowiek zasluguje na odlot.

                                                    Uważaj, bo wykorzystam to kiedyś przeciwko tobie big_grin
                                                  • maksimum Re: Muse-Uprising. 04.02.12, 04:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > Uważaj, bo wykorzystam to kiedyś przeciwko tobie big_grin

                                                    Ja mialem na mysli jakis odlocik a nie odlot na powaznie.
                                            • iwoniaw Re: Muse-Uprising. 01.02.12, 10:45
                                              Ale ty Maks rozumiesz przesłanie tej piosenki, nie tylko pojedyncze słowa? I tak spokojnie pozwalasz córce słuchać? big_grin
                                              • maksimum Re: Muse-Uprising. 02.02.12, 01:31
                                                iwoniaw napisała:

                                                > Ale ty Maks rozumiesz przesłanie tej piosenki, nie tylko pojedyncze słowa? I ta
                                                > k spokojnie pozwalasz córce słuchać? big_grin

                                                Pojecia nie mam o przeslaniu.Moglabys wyjasnic?
                                                • maksimum Flynn Effect. 06.02.12, 05:01
                                                  en.wikipedia.org/wiki/Flynn_effect
                                                  "Testy inteligencji są co pewien czas modyfikowane, tak aby przeciętna osoba uzyskiwała w nich wynik 100 pkt. (zobacz też: inteligencja, norma statystyczna, odchylenie standardowe)."
                                                  • ewenekgosia Re: Flynn Effect. 09.02.12, 15:29
                                                    no to wyniki powinny pozostawac na tym samym poziomie skoro przecietniaki zawsze maja te sama punktacje.
                                                  • maksimum Re: Flynn Effect. 10.02.12, 02:31
                                                    ewenekgosia napisała:

                                                    > no to wyniki powinny pozostawac na tym samym poziomie skoro przecietniaki zawsz
                                                    > e maja te sama punktacje.

                                                    Faktycznie to jest tak,ze wyniki caly czas rosna ,wiec utrudnia sie testy co pare lat by wyniki znowu wykalibrowac na 100.
    • maksimum Kim Jong Un prosi o azyl w H-K. 07.12.13, 21:33
      www.youtube.com/watch?v=RlOaxe5C2nE
      To sie azjaodkuchni ucieszy ze nie w Singapurze.
      • maksimum Spanking at school. 15.12.13, 06:36
        www.youtube.com/watch?v=uj2F0NvVvoY
        W Polsce wiadomo,ze dzieciaka nie wolno dotknac,ale w 19 stanach USA mozna przywalic w zad az spuchnie.
        15 letnia dziewczyna dawala sciagac drugiemu uczniowi,wiec zostala zawieszona na 2 dni w szkole.
        Ale ona wybrala,ze woli kare cielesna zamiast zawieszenia w prawach ucznia.Matka tez nie miala obiekcji,wiec 15-latka dostala pare razy w zad od zastepcy dyrektora az jej sie tylek zaczerwienil,no i mogla pojsc do szkoly.
        Domyslam sie ze w Polsce jak ktos daje sciagac,to nie ma zadnych kar,bo to takie ludzkie pomagac slabszym.
        • maksimum PISA-wyniki testow z myslenia. 22.04.14, 08:24
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15827230,Pokazujemy__z_czym_nie_poradzili_sobie_Polacy_w_tescie.html?v=1&pId=27380382&send-a=1#opinion27380382
          No niestety,jak trzeba samodzielnie pomyslec,to mlodzi Polacy wypadaja grubo ponizej sredniej.
          Jak na karteczce robia zadania to im dobrze wychodza,bo zawsze mozna sciagnac i nauczyciel pomoze,ale trzeba samodzielnie robic na komputerze-to juz kompletna klapa.

          Teraz to juz kumacie dlaczego wczesniej wyniki byly wyjatkowo dobre a teraz sa normalne?
          • maksimum Re: PISA-wyniki testow z myslenia. 22.04.14, 08:31
            Prosta metoda na sciaganie jest czysto amerykanska.
            Daje sie tyle zadan na tescie by przecietny dzieciak nie zdazyl wszystkiego zrobic.... i wtedy nie ma czasu ani na sciaganie ani na dawanie komus innemu sciag.
            Ci najlepsi(10-20%) zdaza wszystko zrobic a reszta nie ma czasu nawet na dokonczenie testu spieszac sie,wiec ....sciaganie z gory odpada.

            Tak bylo na testach do liceum w szkole syna i corki.
            Corka zdazyla wszystko zrobic,ale syn nie zdazyl,choc to co zrobil zrobil wystarczajaco dobrze by zostac przyjetym.
            Zdecydowana wiekszosc uczniow nie zdazyla skonczyc testu,wiec nie ma mowy o rozgladaniu sie czy zagladaniu komus w test.
            • maksimum Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.12.14, 04:11
              agt.wikia.com/wiki/Adrian_Romoff
              " Adrian still attends school, where he has skipped five grades. Although 9 years old, he is in eighth grade."

              Ma 9 lat i chodzi do 8 klasy.
              Ostro jedzie po bandzie i to w Ameryce.
              Wyglada na to,ze on bedzie muzykiem,wiec inna wiedza jest mu niewiele potrzebna.

              Na tym wideo on jest okolo 13:50 min.

              Czy wasze dzieci tez tak graja w tym mniej wiecej wieku?
              Przeskoczyl w szkole akurat te wszystkie lata,gdzie nie ma zbyt duzo nauki dla dobrze rozwinietego inteligentnego dziecka,ale on ma za 2 lata w wieku 11 lat isc na studia.
              Ciekawe na jakie?
              • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.12.14, 04:32
                > Na tym wideo on jest okolo 13:50 min.

                www.youtube.com/watch?v=Bs26yIUqyqI
                Muzycznie rzeczywiscie jest z 5 lat do przodu,wypowiada sie tez niemal jak 14-latek albo nawet starsza osoba.

                Niestety skromnosci mu brak.
              • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.12.14, 13:58
                Prawdziwy pianista nie bedzie gral na keyboardzie w taki sposob. To nie gra tylko jakis szalenczy performance. Musialabym uslyszec jak gra na fortepianie. Dzieciak ma 9 lat a juz jest do bolu zmanierowany, i wcale sie nie dziwie, ze w Stanach przeskoczyl tyle klas. Zycze mu jak najlpiej a szczegolnie madrych doroslych ktorzy go nie zmarnuja
                • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.12.14, 16:30
                  fogito napisała:

                  > Prawdziwy pianista nie bedzie gral na keyboardzie w taki sposob.

                  To jest inne podejscie do zycia w USA a innych krajach.
                  Domyslam sie,ze on juz muzycznie przerosl mamusie a jakos nie moga sie zgodzic na innego nauczyciela muzyki i gra jak chce.Gra jest jakby odbiciem jego charakteru.
                  Slyszalem ze ma isc do Julliard School w NYC.

                  pl.wikipedia.org/wiki/Juilliard_School
                  > To nie gra tylko jakis szalenczy performance. Musialabym uslyszec jak gra na fortepianie.

                  Zaloz ze gra identycznie jak na key-boardzie.

                  > Dzieciak ma 9 lat a juz jest do bolu zmanierowany, i wcale sie nie dziwie, ze w S
                  > tanach przeskoczyl tyle klas. Zycze mu jak najlpiej a szczegolnie madrych doros
                  > lych ktorzy go nie zmarnuja

                  Jak na moj gust jest troche za pewny siebie i dlatego skonczyl na cwiercfinale,ale muzycznie nie ma mu czego zarzucic.Chlopak jest genialny jak na swoj wiek.

                  Domyslam sie ze on gral na swoim instrumencie.
                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.12.14, 20:28
                    On koszmarnie gra na tym keybordzie. On w niego wali z predkowscia swiatla a nie gra. Jesli tak samo walimw fortepian to ja dziekuje, mozna posluchac w necie wielu genialnych dzieci, ktore
                    pieknie graj na fortepianie trudne utwory. To to jest jakis "szol" pod punliczke. Co nie wyklucza, ze poza programem umie grac inaczej. Ktos taka koncepcje wymyslil i tak mu kazal zagrac. Malpe w zoo z niego matka robi. Jesli ma talent, to ja go tu ńie widze.
                    • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.12.14, 00:50
                      fogito napisała:

                      > On koszmarnie gra na tym keybordzie. On w niego wali z predkowscia swiatla a nie gra.

                      Bo to jest szybki utwor i twoj syn tego nie zagra.

                      > Jesli tak samo walimw fortepian to ja dziekuje, mozna posluchac w necie
                      > wielu genialnych dzieci, ktore
                      > pieknie graj na fortepianie trudne utwory. To to jest jakis "szol" pod punliczk
                      > e. Co nie wyklucza, ze poza programem umie grac inaczej. Ktos taka koncepcje
                      > wymyslil i tak mu kazal zagrac. Malpe w zoo z niego matka robi. Jesli ma talent
                      > , to ja go tu ńie widze.

                      To pokaz innego 9-latka,ktory potrafi lepiej grac.
                      Wlazl kotek na plotek w zwolnionym tempie kazdy zagra,ale zeby grac tak szybko to trzeba miec niesamowity talent.
                      To samo jest z bieganiem.Biegac kazdy potrafi,ale niesamowicie szybko tylko kilku na swiecie.
                      Jak pojdzie do dobrej szkoly muzycznej,to pewno duzo skorzysta,bo na razie sam sie uczy grac z pomoca mamusi Olgi.
                      • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.12.14, 06:55
                        Moj syn niestety bardzo duzo utworow gra za szybko. Bo nie wiem, czy wiesz, ale to blad. Wiekszosc dzieci gra za szybko, bo ich to fascynuje. Syn sie tego utworu nie uczyl, bo z pewnoscia niemjest tak utalentowany i wiecej gra w pilke niz na pianinie. Ale tez pytanie, skoro ten dzieciak gra tak dobrze to czemu gra tak kiepsko?. Ja znam utwor i wiem jak moze byc wykonany. W tym wypadku jest fatalnie i tyle.
                        Na youtube znajdziesz mnostwo dzieciakow mlodszych od niego grajacych lepiej. Z pewnoscia potrzebne sa mu lekcje na fortepianie a nie na tym plastku, ktory trzeszczy a nie wydaje dzwieki.
                        • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.12.14, 15:20
                          fogito napisała:

                          > Moj syn niestety bardzo duzo utworow gra za szybko. Bo nie wiem, czy wiesz, ale
                          > to blad. Wiekszosc dzieci gra za szybko, bo ich to fascynuje. Syn sie tego utw
                          > oru nie uczyl, bo z pewnoscia niemjest tak utalentowany i wiecej gra w pilke ni
                          > z na pianinie.

                          Jak dlugo zajeloby twojemu synowi nauczenie sie tego utworu?
                          Zaloze sie ze Adrian nauczy sie nowego utworu w jeden dzien i to jest ta roznica miedzy wielkim talentem a takim sobie.

                          > Ale tez pytanie, skoro ten dzieciak gra tak dobrze to czemu gra
                          > tak kiepsko?. Ja znam utwor i wiem jak moze byc wykonany. W tym wypadku jest fa
                          > talnie i tyle.
                          > Na youtube znajdziesz mnostwo dzieciakow mlodszych od niego grajacych lepiej.
                          > Z pewnoscia potrzebne sa mu lekcje na fortepianie a nie na tym plastku, ktory t
                          > rzeszczy a nie wydaje dzwieki.

                          Pojdzie do szkoly muzycznej to sie czegos nauczy,a chodzi o to ze w wieku 9 lat juz jest bardzo dobry.
                      • hankam Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.12.14, 13:12
                        > Wlazl kotek na plotek w zwolnionym tempie kazdy zagra,ale zeby grac tak szybko
                        > to trzeba miec niesamowity talent.


                        Zapewne myślisz także, że zegarek tym lepszy, im bardziej się śpieszy.
                        • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.12.14, 14:59
                          hankam napisała:

                          > > Wlazl kotek na plotek w zwolnionym tempie kazdy zagra,ale zeby grac ta
                          > k szybko to trzeba miec niesamowity talent.

                          >
                          > Zapewne myślisz także, że zegarek tym lepszy, im bardziej się śpieszy.
                          ------------
                          On nie gral swoich utworow lecz bardzo znane BARDZ DOBRE kompozycje,w tym Chopina.
                          On sie nigdzie nie spieszyl a jest rzeczywiscie bardzo zdolny.
                    • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 18.12.14, 03:00
                      Fogito - to nie jest keyboard.To jest digital piano.Brzmi prawie tak samo jak tradycyjne pianino.Duzy nacisk na PRAWIE.I ustawienie na jakis szalony modewink
                      • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 18.12.14, 06:39
                        Canuck widzialam kilka rewelacyjnych digital piano (pudel o tradycyjnym wygladzie) w swoim zyciu jak szukalam intrumentu dla syna. Stanelo na tradycyjnym. Dla mnie to po,prostu lepszy keyboard ktory udaje pianino. Dzwiek ma obrzydliwie metaliczny i sztuczny. Ale oczywisciennie jestem specjalista. Wiem, tylko ze nauczyciel syna nie zrobilby lekcji na czyms takim.
                        • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 19.12.14, 02:03
                          fogito napisała:

                          > Canuck widzialam kilka rewelacyjnych digital piano (pudel o tradycyjnym wygladz
                          > ie) w swoim zyciu jak szukalam intrumentu dla syna. Stanelo na tradycyjnym.

                          No i popelnilas wielki blad!!
                          Bedzie umial grac tylko na tradycyjnym ale juz tak jak Adrian nie zagra.


                          > Dla mnie to po,prostu lepszy keyboard ktory udaje pianino. Dzwiek ma obrzydliwie m
                          > etaliczny i sztuczny.

                          Dzwiek jest kabaretowy i wrecz szalony.Czuje sie jakbycala orkiestra grala.
                          Jeden z jurorow nawet pomyslal,ze on gra pod jakis podklad.

                          www.youtube.com/watch?v=Bs26yIUqyqI
                          Za to druga melodia,to juz jest typowe tradycyjne piano i tradycyjny Chopin.

                          > Ale oczywisciennie jestem specjalista. Wiem, tylko ze nau
                          > czyciel syna nie zrobilby lekcji na czyms takim.

                          To jest tylko Polska i facet jest mocno zacofany.

                          Tu masz tradycyjne piano i Adrian gra jeszcze lepiej niz na elektrycznym.

                          www.youtube.com/watch?v=0ALWey8QEzw
                      • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 19.12.14, 01:36
                        canuck_eh napisała:

                        > Fogito - to nie jest keyboard.To jest digital piano.Brzmi prawie tak samo jak t
                        > radycyjne pianino.Duzy nacisk na PRAWIE.I ustawienie na jakis szalony modewink

                        Tak wlasnie Adrian powiedzial w czasie programu ze to jest PIANO.
              • zgagusia Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.12.14, 15:18
                Muzyczny koszmarek, niestety uncertain a rodzice niech lepiej zainwestują w ortopede i ortodonte, bo aż żal patrzeć sad
                • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.12.14, 16:34
                  zgagusia napisała:

                  > Muzyczny koszmarek, niestety uncertain a rodzice niech lepiej zainwestują w ortopede
                  > i ortodonte, bo aż żal patrzeć sad

                  No i okulary mu spadaja caly czas.

                  To sa dwa zabiegi czysto kosmetyczne,nie majace wplywu na talent.
                  Na ortodonte jest zdecydowanie za wczesnie.
                  • maksimum Harvard vs Cambridge. 15.12.14, 17:14
                    Do najlepszych uniwersytetow chodza najlepsi studenci w danym kraju ale niestety nie mozemy porownac jakosci tych uczelni ze wzgledu na brak jednego wspolnego egzaminu jak np. SAT.

                    Jak wiec inaczej mozna porownac jakosc ludzi w dwoch czy kilku krajach.

                    Sprobujmy to zrobic na pdstawie "Got Talent".

                    Tu jest amerykanski:

                    www.youtube.com/watch?v=Bs26yIUqyqI
                    Brytyjski:

                    www.youtube.com/watch?v=rz5eeA_BxrQ
                    No i polski final:

                    www.youtube.com/watch?v=HgWgSc89K5s
                    www.youtube.com/watch?v=aCzKnKvZesg

                    Przypominam przy okazji ze 9-letni Adrian Romoff z USA doszedl tylko do cwiercfinalu.

                    Tak wyglada porownanie talentow i o wynikach testow PISA nie bede dzisiaj wspominal.
                    • maksimum Re: Harvard vs Cambridge. 15.12.14, 17:26
                      A tutaj jest mistrz Polski Kufel:

                      www.youtube.com/watch?v=-4cvnqW2daw
                      a tu chlopaki z podworka amerykanskiego:

                      www.youtube.com/watch?v=tIItd3BbKDE
                      A ze ja czesto gram w kosza,to grywalem przeciwko takim czarodziejom kosza w NYC.
                    • tinywee Re: Harvard vs Cambridge. 16.12.14, 11:10
                      ...niestety nie mozemy porownac jakosci tych uczelni...

                      www.timeshighereducation.co.uk/news/global-employability-university-ranking-2014-results/2017406.article
                      • maksimum Re: Harvard vs Cambridge. 16.12.14, 15:05
                        tinywee napisała:

                        > ...niestety nie mozemy porownac jakosci tych uczelni...
                        >
                        > www.timeshighereducation.co.uk/news/global-employability-university-ranking-2014-results/2017406.article
                        --------------
                        A nie zastanowilas sie GDZIE oni pracuja??
                        Bo Noble niemal w calosci plyna do USA,a absolwenci Cambridge nie zalapuja sie do pracy do USA.
                        Poza tym absolwent dobrej uczelni nie jezdzi po swiecie,bo co za sens tulac sie po jakichs tam krajach jak mozna wygodnie mieszkac z rodzina w USA w wybranym przez siebie miejscu.
                        • srubokretka Re: Harvard vs Cambridge. 21.12.14, 14:56
                          >Poza tym absolwent dobrej uczelni nie jezdzi po swiecie,bo co za sens tulac sie po jakichs tam krajach

                          Czasami jest sens. Mojej znajomej corke na jednym z 5 etapow kwalifikacyjnych poproszono o paszport. Dziwne prawda? Dziewczyna starala sie o prace dla IBM (praca nad osobowoscia kompuutera). Kandydatow bylo ok tysiaca. Wybrano 51 -wlasnie pieczatki w paszporcie bardzo sie przydaly i wcale mnie to nie dziwi.
                          • maksimum Re: Harvard vs Cambridge. 21.12.14, 17:25
                            srubokretka napisał:

                            > >Poza tym absolwent dobrej uczelni nie jezdzi po swiecie,bo co za sens tula
                            > c sie po jakichs tam krajach
                            >
                            > Czasami jest sens. Mojej znajomej corke na jednym z 5 etapow kwalifikacyjnych p
                            > oproszono o paszport. Dziwne prawda? Dziewczyna starala sie o prace dla IBM (pr
                            > aca nad osobowoscia kompuutera). Kandydatow bylo ok tysiaca. Wybrano 51 -wlasni
                            > e pieczatki w paszporcie bardzo sie przydaly i wcale mnie to nie dziwi.

                            Bo jest jedno headquarters i mnostwo oddzialow i po oddzialach rzuca sie ludzmi jak sliwkami.
                            Wiekszosc Amerykanow nie ma paszportu i popacz pani jakos zyja.
                            • srubokretka Re: Harvard vs Cambridge. 21.12.14, 17:37
                              Znam takich , ktorzy gdyby nie subway to do innej dzielnicy miasta by nie pojechali. Tez jakos zyja. uncertain
                              • fogito Re: Harvard vs Cambridge. 21.12.14, 22:04
                                Rownie dobrze mozna w wiezieniu siedziec. Nakarmia, tv jest, czlowiek sie nie martwi o nic. Raj po prostu.
                                • maksimum Re: Harvard vs Cambridge. 22.12.14, 00:18
                                  fogito napisała:

                                  > Rownie dobrze mozna w wiezieniu siedziec. Nakarmia, tv jest, czlowiek sie nie m
                                  > artwi o nic. Raj po prostu.

                                  Plazy brak i widok z okna jest przygnebiajacy a poza tym masz absolutna racje.
                                  • fogito Re: Harvard vs Cambridge. 22.12.14, 08:01
                                    Oj zalezy jakie wiezienie. Widok moze byc super.
                              • maksimum Re: Harvard vs Cambridge. 22.12.14, 00:07
                                srubokretka napisał:

                                > Znam takich , ktorzy gdyby nie subway to do innej dzielnicy miasta by nie poje
                                > chali. Tez jakos zyja. uncertain

                                Bo jak sie mieszka w dobrym miejscu to po co jezdzic do gorszych?
                            • fogito Re: Harvard vs Cambridge. 21.12.14, 22:02
                              maksimum
                              >
                              >
                              > Wiekszosc Amerykanow nie ma paszportu i popacz pani jakos zyja.

                              Ale co to za życie...
                              • maksimum Re: Harvard vs Cambridge. 22.12.14, 00:23
                                fogito napisała:

                                > > Wiekszosc Amerykanow nie ma paszportu i popacz pani jakos zyja.
                                >
                                > Ale co to za życie...

                                Pojada do Pensylwanii,zapoluja na sarenke,zjedza udziec z rusztu i jakos leci.
                                • fogito Re: Harvard vs Cambridge. 22.12.14, 08:02
                                  Leci im cale zycie na bezsensie. Kazdy ma co lubi.
                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.12.14, 20:40
                    Na ortodonte to bardzo dobry czas wink
                    • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.12.14, 00:52
                      > Na ortodonte to bardzo dobry czas wink

                      Do ortodonty chodzi sie do 2 lat i koniec tego chodzenia ma byc zgrany z zakonczeniem rosniecia zebow.Chlopakom rosna zeby do 19 roku zycia.
                      • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.12.14, 06:49
                        Tak tak, kiedys moze tak bylo. Teraz juz mozna ustawiac szczeke podczas rosniecia zebow mlecznych ruchomym aparatem.
                        • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.12.14, 15:14
                          fogito napisała:

                          > Tak tak, kiedys moze tak bylo. Teraz juz mozna ustawiac szczeke podczas rosniec
                          > ia zebow mlecznych ruchomym aparatem.

                          I ile lat wtedy bedziesz chodzila do ortodonty?
                          Poza tym u niektorych dzieci nie jest to tak oczywiste az do wieku np 17 lat i dopiero wtedy decyduja sie na ortodonte.

                          Ale jak juz sie zdecydujesz na ortodonte,to pozniej duzo latwiej zdecydowac sie tez na operacje plastyczna.
                          Wychodzisz za maz jako slicznota a dzieci wychodza jakies nie tak.

                          www.abc15.com/news/local-news/water-cooler/man-sues-over-ugly-baby-jian-feng-chinese-man-sues-wife-after-she-has-extremely-ugly-baby-girl1384191149764
                          Z daleka widac,ze ma powieki wycinane a dzieci juz maja normalne.
                          • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.12.14, 16:50
                            Na ortodoncji znasz sie tak samo jak na wiekszosci rzeczy, czyli slabiutko.
                            • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.12.14, 20:46
                              > Na ortodoncji znasz sie tak samo jak na wiekszosci rzeczy, czyli slabiutko.

                              Chyba wiem o co ci chodzi.
                              Mozna do ortodonty chodzic przez 10 lat ale wystarczy tylko 1,5 roku,wiec wybor jest twoj.
                              Mozna braces nosic przez 1,5 roku a mozna i przez 10 lat jak chcesz. Koszt tez jest przy tym rozny.
                              • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 18.12.14, 06:41
                                Jak dzieciak nosi ruchomy aparat na zebach mlecznych, to potem nie potzrebuje dlugiego noszenia aparatu stalego. Tyle wbtemacie,bo niemchce cie meczyc.
                                • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 19.12.14, 01:41
                                  fogito napisała:

                                  > Jak dzieciak nosi ruchomy aparat na zebach mlecznych, to potem nie potzrebuje d
                                  > lugiego noszenia aparatu stalego. Tyle wbtemacie,bo niemchce cie meczyc.

                                  Wystarczy ze syn mnie meczy,ktory od roku chodzi do ortodonty.
                                  Za mlodu dentysci nic nie mowili o jego zebach poza tym ze sa zdrowe.
                                  Pozniej gdzie w wieku 15 lat dentysta powiedzial,ze moze bedzie nosil aparat ale to nic pewnego.No wiec zaczal nosic w wieku 19 lat jak mu zaczely rosnac zeby madrosci.
                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 19.12.14, 08:45
                                    Dobry ortodonta zrobilny mu ruchomy apart wieki temu. A tak to nie ma teraz co jeczec.
                                    • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 20.12.14, 20:45
                                      fogito napisała:

                                      > Dobry ortodonta zrobilny mu ruchomy apart wieki temu. A tak to nie ma teraz co jeczec.

                                      W mlodszym wieku nie bym mu potrzebny.No i syn nie jeczy,bo ma wieksze wziecie u dziewczyn z tymi kolorowymi aparatami.
                                      • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 21.12.14, 21:58
                                        Tia jasne. A po co mu wziecie jak on na randki nie chodzi.
                                        • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 22.12.14, 00:21
                                          fogito napisała:

                                          > Tia jasne. A po co mu wziecie jak on na randki nie chodzi.

                                          On mowi ze jedzie do czytelni na NYU albo sie ze znajomymi umowil na wspolne uczenie sie i nie mam nad nim pelnej kontroli,bo mozliwe ze zamiast sie uczyc balamuci czas z jakimis bezwartosciowymi dziewczynami.
                                          • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 22.12.14, 08:00
                                            Bo wiadomo, ze dziewczyny sa bezwartosciowe, tak jak twoja corka, a chlopaki bezcenne tak jak twoj syn. Chlopie skocz po nowe leki, bo najwidoczniej stare sie skonczyly.
                                            • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 22.12.14, 17:44
                                              Fogito - najwazniejsze w tej jego ostatniej wypowiedzi bylo - cytuje - "nie mam nad nim pelnej kontroli" I to wszystko wyjasnia
                                      • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 22.12.14, 17:42
                                        To ile on ma tych aparatow na zebach?poza tym - nie ma on zbyt duzo latek na kolorowy aparat?Nie uwazasz ze to smieszne i dziecinne?
                                        • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 22.12.14, 21:43
                                          Powaznie napisal, ze kolorowy? Jak moglam to przeoczyc big_grin
                              • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 20.12.14, 05:25
                                koszt aparatu noszonego przez 1.5 roku tez moze byc rozny.Mi w jednej klinice wycenili 8000 z dodatkowym jakims cudem bo ponoc taka wada.Poszlam do innego gabinetu i tu o dziwo 3800 ze wszystkim lacznie z aktualnym co 2-3 miesiecznym kontrolowaniem czy wszystko w porzasiu.Aparat dziecko zdjelo po roku.Pierwszy gabinet mowil ze ekspresowe leczenie z tym cudem mialo trwac od 2-3 lat.Wiec maksiu w zaleznosci gdzie trafisz, jaka masz wade to leczenie bedzie drozsze badz tansze jak i dluzsze badz krotsze.I jednak wyobraz sobie sa takie wady ze aparat nalezy zalozyc juz na mleczaki.Ale moze w NYC o tym nie wiedza albo to wymysl mniej wyksztalconych - mam na mysli tych wszystkich specow co to byli na tyle zamuleni ze studiowac do Stanow nie pojechali
                                • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 20.12.14, 20:43
                                  canuck_eh napisała:

                                  > koszt aparatu noszonego przez 1.5 roku tez moze byc rozny.Mi w jednej klinice w
                                  > ycenili 8000 z dodatkowym jakims cudem bo ponoc taka wada.Poszlam do innego gab
                                  > inetu i tu o dziwo 3800 ze wszystkim lacznie z aktualnym co 2-3 miesiecznym kon
                                  > trolowaniem czy wszystko w porzasiu.

                                  U nas jest podobnie lecz ciut taniej.
                                  Od 3,5-6 tys za 1,5 roczne leczenie.Wizyty ma co 6 tyg.
                                  Kiedys bylo drozej,ale teraz jest wiecej gabinetow i ceny spadly.


                                  >I jednak wyobraz sobie sa takie wady ze aparat n
                                  > alezy zalozyc juz na mleczaki.Ale moze w NYC o tym nie wiedza albo to wymysl mn
                                  > iej wyksztalconych - mam na mysli tych wszystkich specow co to byli na tyle zam
                                  > uleni ze studiowac do Stanow nie pojechali

                                  Pisalem jak komu dobremu,ze do 15 roku zycia zadnej wady nie widzieli.
                                  Znaczy sie ,ty i teraz bys zadnej wady nie zauwazyla bo u syna nie jest to takie oczywiste.
                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 21.12.14, 19:52
                                    Maksiu jakie ciut taniej.Zauwaz ze ja place owszem dolarami ale troszeczke inszymiwink
                                    Maksiu - ja nie odnosze sie do syt. Twojego syna.Bo albo nie bylo nic do zauwazwenia, albo dentysta do doopy.Moja corke dentysta wyslal na kontrole do ortodonty w wieku 8/9 lat nie pamietam dokladnie.Co roku chodzilam na kontrole( nieodplatnie) i dopiero w wieku 13 lat stwierdzili ze mozna dzialac z aparatem.TWoj wpis zostal napisany tak ze jak ktos woli to moze i na mleczaki zalozyc aparat ale bedzie dzieciak musial z aparatem chodzic 10 lat zamiast 1-1.5 roku.I tu wlasnie ci pisze ze w zaleznosci od wady aparat mozna i nalezy nawet zalozyc wczesniej.
                                    • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 22.12.14, 00:15
                                      canuck_eh napisała:

                                      >Moja corke dentysta wyslal na kontrole do ortodon
                                      > ty w wieku 8/9 lat nie pamietam dokladnie.

                                      Wlasnie o tym mowie,ze mojego syna zaden dentysta nie wysylal do ortodonty zanim on skonczyl 18 lat.

                                      >Co roku chodzilam na kontrole( nieodp
                                      > latnie) i dopiero w wieku 13 lat stwierdzili ze mozna dzialac z aparatem.TWoj w
                                      > pis zostal napisany tak ze jak ktos woli to moze i na mleczaki zalozyc aparat a
                                      > le bedzie dzieciak musial z aparatem chodzic 10 lat zamiast 1-1.5 roku.

                                      Moj wpis jest tak napisany,ze u jednych zly zgryz widac przez ulice nawet przy zamknietej buzi a u innych tylko specjalista sie tego dopatrzy i to w dosc doroslym wieku.

                                      >I tu wlasnie ci pisze ze w zaleznosci od wady aparat mozna i nalezy nawet zalozyc wczesniej.

                                      Specjalisci NICZEGO wczesniej nie wykryli.
                                      Spojrzysz na dzieciaka z odleglosci 20 m. i widzisz ze ma krzywy ryj nawet jak sie nie usmiecha a u innych nic nie widzisz nawet jak sie usmiechaja stojac tuz przed toba.
                                      • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 22.12.14, 04:58
                                        Maksiu - napisze raz jeszcze - ja sie nie czepiam zgryzu twojego syna.Ja sie czepiam twojego wpisu ogolnego odnosnie pojscia wczesniej badz w wieku 19 lat do ortodonty.Sa przypadki kiedy nalezy zaczac wczesniej albo sa i takie jak u ciebie ze wada ukazuje sie w wieku pozniejszym.Nie oceniaj innych na przykladzie syna badz corki.
                                        • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 22.12.14, 16:31
                                          A mnie sie wydaje,ze w Polsce ludzie sa przewrazliwieni i od malego dzieciaka na bacznosc stawiaja i wpychaja mu aparaty niezaleznie od tego czy mu potrzebny czy nie.
                                          • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 22.12.14, 17:53
                                            Nie bylabym tego taka pewna.W Polsce jednak leczenie ortodontyczne jest drogie i nie kazdego na to stac( rodzina sie zdziwila jak uslyszala ile kosztowal nas aparat dla corki i od razu pochwalili sie jak tanio kosztuje aparat u nic - na moje pytanie czy placa za kazda wizyte po zalozeniu aparatu zdziwieni ze o to pytam ze przeciez to normalne.No coz - ja nie place za wizyty calosciowa oplata z wymiana i dociskaniem drucikow, wymiana pozniej gumek i teraz co 2-3 miesiace do kontroli - wszystko wliczone w 3800splacone juz dawno temu).Tych co moga sobie na to pozwolic prostowac beda zeby bo malo kto ma perfekcyjny zgryz maksiu.u jednych widac to od razu u innych niestety nie.
                                            • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 22.12.14, 18:21
                                              U nas jest tak samo ze na dzien dobry biora 500 doll a pozniej placi sie przy kazdej wizycie.
                                              Wizyty co 6 tyg. przez 1,5 roku.
                                          • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 22.12.14, 21:44
                                            Moze dlatego, ze maja kase na ortodontow. Nie dygocza tak jak w usa.
                                            • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 22.12.14, 22:07
                                              W USA wszystko jest najtansze,bo tu jest duze zageszczenie fachowcow.
                                              • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 23.12.14, 02:43
                                                No w stanach sa nawet sklepy sprzedajace przeterminowana zywnosc.Taka moda tam jakas dziwnawink
                                                • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 23.12.14, 04:44
                                                  canuck_eh napisała:

                                                  > No w stanach sa nawet sklepy sprzedajace przeterminowana zywnosc.Taka moda tam
                                                  > jakas dziwnawink

                                                  W wiekszosci sklepow mozesz taka zywnosc kupic jesli nie zwracasz uwagi na date waznosci.
                                                  Zywnosc ta ci w zaden sposob nie zaszkodzi a kosztuje grosze.
                                                  Najgorsza jest zywnosc organiczna bo psuje sie niemal natychmiast po kupieniu i 2 dni po kupieniu nie da sie tego zjesc.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 23.12.14, 05:21
                                                    Maksiu - w Kanadzie sprzedawanie jedzenia przeterminowanego jest zakazane.Owszem przytrafi sie ze w sklepie sie nie dopatrzy i jogurt, czekoladka czy nawet witaminy czy tabletki na przeziebienie sa po dacie waznosci ciagle na polce( bo pracownikom nie chce sie robic rotacji wykladajac nowy towar na polke i spychaja na tyly wystawiajac nowy z przodu.I niedopatrzenie z data waznosci to jedno a powstajace sklepy ktore takowa zywnosc przedaja to drugie.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 23.12.14, 11:03
                                                    Znak czasow, to jest ten amerykanski life.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 23.12.14, 18:04
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu - w Kanadzie sprzedawanie jedzenia przeterminowanego jest zakazane.Owsze
                                                    > m przytrafi sie ze w sklepie sie nie dopatrzy i jogurt, czekoladka czy nawet wi
                                                    > taminy czy tabletki na przeziebienie sa po dacie waznosci ciagle na polce( bo p
                                                    > racownikom nie chce sie robic rotacji wykladajac nowy towar na polke i spychaja
                                                    > na tyly wystawiajac nowy z przodu.I niedopatrzenie z data waznosci to jedno a
                                                    > powstajace sklepy ktore takowa zywnosc przedaja to drugie.
                                                    ------------
                                                    www.consumerinformation.ca/eic/site/032.nsf/eng/01289.html
                                                    Expiration Date

                                                    There are certain products sold in Canada that must have an expiration date on their packages. Foods should not be eaten if the expiration date has passed. Expiration dates are commonly found on packaged foods.

                                                    Best Before Date

                                                    In Canada, “best before” dates appear on pre-packaged foods and indicate the anticipated amount of time that an unopened food product, when stored under appropriate conditions, will retain quality characteristics such as freshness, taste or appearance. “Best before” dates must appear on pre-packaged foods with a durable life of 90 days or less and may be declared on foods with a shelf life greater than 90 days.
                                                    ------------------
                                                    Nie na wszystkich produktach jest data spozycia a na niektorych jest “best before” wiec nie pier.... glupot ze Kanada to raj jakis.

                                                    U mnie nie ma sklepow z przeterminowana zywnoscia.
                                                    Zazwyczaj jest tak,ze jak zbliza sie termin waznosci to jest spora przecena na takie produkty i to by bylo na tyle.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 09.01.15, 04:40
                                                    No zgadza sie bo w Kanadzie tez tak jest.Best before czy Expiration date, ba nawet do sklepow musza przychodzic przedstawiciele firm bo data waznosci do spozycia jest zakodowana - po tej dacie prosukty MUSZA zostac zdjete z polki, Przytrafiaja sie przypadki ze sie omsknie i nie tylko w Kanadzie - WSZEDZIE tak jest.A w Stanach sa takie sklepy maksiu.Nie upieram sie ze w twoim rajskimNew Jorku ale wiem ze w Stanach sa.Ba nawet jakis czas temu bardzo popularne bylo( nie wiem czy nadal tak jest) recycling wywalonej zywnosci - ludzie i nie chodzi mi o bezdomnych lazili po smietnikach wyciagali wywalone produkty i pitrasili obadki dla siebie.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 10.01.15, 15:25
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > ludzie i nie chodzi mi o bezdomnych lazili po smietnikach wyciagali wywalone produkty i >pitrasili obadki dla siebie.


                                                    www.youtube.com/watch?v=dEPs2SJ-st0
                                                    www.youtube.com/watch?v=WGiVisYf0jc
                                                    www.youtube.com/watch?v=-3lh_QIib5w
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 23.12.14, 11:02
                                                    Podobno w smietnikach tez calkiem niezle zarcie mozna znalezc. Probowales?
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 23.12.14, 18:06
                                                    fogito napisała:

                                                    > Podobno w smietnikach tez calkiem niezle zarcie mozna znalezc. Probowales?

                                                    Wlasnie czytalem w GW i wierze im na slowo.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 23.12.14, 20:26
                                                    No co ty. U was na pewno lepsze żarcie w smietnikach. W końcu w Polsce taka bieda, ze ciezko nawet cos w śmietniku znaleźć
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 24.12.14, 02:06
                                                    fogito napisała:

                                                    > No co ty. U was na pewno lepsze żarcie w smietnikach. W końcu w Polsce taka bie
                                                    > da, ze ciezko nawet cos w śmietniku znaleźć

                                                    Meble to zdecydowanie lepsze wyrzuca sie w USA,bo sam wyrzucilem kilka nowych rzeczy.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 24.12.14, 10:02
                                                    Tanie kupujesz to wyrzucasz.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 24.12.14, 22:01
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tanie kupujesz to wyrzucasz.

                                                    Meble byly bardzo ladne i z klasa ale nie miescily mnie sie w domu.
                                                    Nie zdarzylem wyniesc na korytarz i ludzie sie na nie rzucili.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 25.12.14, 09:06
                                                    'nie mieściły się mnie w domu' surprised po jakiemu to?
                                                    Moich mebli bys nie wyniosl, bo to antyki indonezyjskie i kilka osob musi podniesc, zeby ruszyc. Kupiles shyt to sie na niego biedota rzucila. Latwy w transporcie musial byc.
                                                  • zgagusia Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 25.12.14, 09:37
                                                    > Meble byly bardzo ladne i z klasa ale nie miescily mnie sie w domu.

                                                    W strasznie małej klitce musicie sie teraz gniezdzic, skoro nawet mebelki z poprzedniego lokum sie nie pomieściły uncertain

                                                    > Nie zdarzylem wyniesc na korytarz i ludzie sie na nie rzucili.

                                                    Serio??? Gdzie ty mieszkasz, co to za okolica ze ludzie z otoczenia sie na byle bubel wystawiony rzucają??? Jakby meble były ładne i cokolwiek warte to byś sprzedał.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 25.12.14, 17:54
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > W strasznie małej klitce musicie sie teraz gniezdzic, skoro nawet mebelki z pop
                                                    > rzedniego lokum sie nie pomieściły uncertain

                                                    A nie pomyslalas o tym,ze ci ktorzy sie wyprowadzali tez zostawili kupe mebli.
                                                    Oni mieli dosc spory problem bo wyprowadzali sie do NJ i taka przeprowadzka juz kosztuje.

                                                    > > Nie zdarzylem wyniesc na korytarz i ludzie sie na nie rzucili.
                                                    >
                                                    > Serio??? Gdzie ty mieszkasz, co to za okolica ze ludzie z otoczenia sie na byle
                                                    > bubel wystawiony rzucają??? Jakby meble były ładne i cokolwiek warte to byś sprzedał.

                                                    Meble w USA nie sa drogie,wiec kazdy moze sobie kupic nowe a nowe znalezione to juz frajda.
                                                    Tym bardziej ze one nie byly na chodniku lecz na korytarzu,wiec zaden transport nie byl potrzebny.
                                                    W Stanach ludzie co kilka lat zmieniaja sobie meble,bo im sie za bardzo opatrza,cos tak jak baba w Polsce kupuje sobie nowe kiecki.Wtedy stare wystawiasz.
                                                    W NYC sa tez modne konteneru na uzywana odziez.Znudzi ci sie cos to tam wrzucasz,a pozniej idzie do Polski na kilogramy.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 25.12.14, 19:08
                                                    Postaraj sie bardziej, bo malo wiarygodny jestes. Bogaci ludzie maja w Stanach antyki w domach i ich nie wyrzucaja. Oddaja ewentualnie na aukcje i tam tez kupuja nowe. Dobre meble sa drogie. Tanie sa tanie i fakt transport drozszy niz mebel to najtaniej wychodzi porzucenie.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 26.12.14, 05:20
                                                    fogito napisała:

                                                    > Postaraj sie bardziej, bo malo wiarygodny jestes. Bogaci ludzie maja w Stanach
                                                    > antyki w domach i ich nie wyrzucaja. Oddaja ewentualnie na aukcje i tam tez kup
                                                    > uja nowe. Dobre meble sa drogie.

                                                    Tutaj masz nowe mieszkanko za 50 mln doll i zobacz ile tam antykow jest.

                                                    www.businessinsider.com/one-madison-50-million-triplex-penthouse-2013-9?op=1
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 26.12.14, 08:39
                                                    No i...
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 09.01.15, 04:47
                                                    Eee pewnie w IKEA kupil - to fakt tanie mebleI jeszcze fajne w transporcie ze sklepu bo splaskatowane w pudelku.Zaraz zaraz , maksiu mowi ze mu sie w domu nie miescily a tu nagle ze na korytarz wynosi i sie ludzie na to rzucaja.To on w wielorodzinnym domu mieszka?Bo moze mial biedaczek na mysli apartamentowiec czy nawet condo.Nic zlego w mieszkanu w bloku - kazdy wybiera lokum gdzie lubi.
                                                    A co do tego penthouse to owszem antykow brak ale te meble nie naleza do tanich mebli maksiu.Z pewnoscia ty bys sobie takich nie kupil bo trzepneloby zbytnio twoja kieszen.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 10.01.15, 15:06
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A co do tego penthouse to owszem antykow brak ale te meble nie naleza do tanich
                                                    > mebli maksiu.

                                                    Antyki wcale nie sa drogie.

                                                    www.youtube.com/watch?v=ExenVHzYmjA
                                                    www.youtube.com/watch?v=wgggg7epWJc
                                                    www.youtube.com/watch?v=pW8jvauzNEc
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 10.01.15, 16:01
                                                    Ale to nie jest antyk.To jest NOWY mebel wzorowany na antyku.
                                                    Masz tu definicje antyku ze swojej ukochanej cioteczki wiki zebys zrozumial
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Antyk_%28przedmiot%29
                                                    To ze amerykance( kanadole zreszta tez) nazywaja antykami meble ktore maja 15-20 lat to juz nie moja wina
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 10.01.15, 20:35
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Ale to nie jest antyk.To jest NOWY mebel wzorowany na antyku.

                                                    Po co kupowac rozkraczajacy sie antyk,jak mozna identyczne meble nowiutkie kupic?
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 00:40
                                                    Nie ma problemu bys sobie nowe kupil ale nie nazywaj tego antykiem.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 05:01
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nie ma problemu bys sobie nowe kupil ale nie nazywaj tego antykiem.

                                                    To sie wlasnie tak nazywa.
                                                    Stylizowany na antyk nazywa sie antyk,bo nie odroznisz go od antyka.
                                                  • hankam Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 09:17
                                                    > Stylizowany na antyk nazywa sie antyk,bo nie odroznisz go od antyka.

                                                    I jest kompletnie bezwartościowy.
                                                    Ale jak ktoś się nie zna, to nie odróżni.

                                                    Moja babcia na takie osoby jak maksio mówiła: "Nie widziała d... słońca, zagorzała od miesiąca."
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 10:03
                                                    big_grin
                                                  • anmanika Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 11:22
                                                    Fascynujące jest zaiste, ze maksio od tylu lat wciąż ujawnia nowe pokłady ignorancji...
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 12:03
                                                    hankam napisała:

                                                    > I jest kompletnie bezwartościowy.
                                                    > Ale jak ktoś się nie zna, to nie odróżni.

                                                    Nie wiem dlaczego ty taka niedorozgarnieta jestes.
                                                    Meble kupuje sie w celach uzytkowych a nie zeby je odrozniac.

                                                    > Moja babcia na takie osoby jak maksio mówiła: "Nie widziała d... słońca, zagorz
                                                    > ała od miesiąca."

                                                    Twoja babcia mowila o tobie a moja babcia mowila o mnie,ze tak inteligentnego dzieciaka w zyciu nie widziala.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 04:54
                                                    Zalezy kto i jakie meble kupuje.Sa kolekcjonerzy ktorzy chetnie kupia by wlasnie odroznic a nie tylko i wylacznie w celach uzytkowych. To ze ciebie nie stac na prawdziwe antyki nie znaczy ze wszyscy tacy ignoranci jak ty i zamiast oryginalu beda sie zadowalac dobrze wykonana podrobka.
                                                  • zgagusia Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 25.12.14, 22:58
                                                    > Meble w USA nie sa drogie,wiec kazdy moze sobie kupic nowe a nowe znalezione to
                                                    > juz frajda.

                                                    Jaka znowu frajda?? Mieszkasz wsród jakiejś biedoty, to moze i dla nich frajda zwinąć z korytarza jakaś wygnieciona przez kogoś kanapę uncertain

                                                    > W Stanach ludzie co kilka lat zmieniaja sobie meble,bo im sie za bardzo opatrza
                                                    > ,cos tak jak baba w Polsce kupuje sobie nowe kiecki.Wtedy stare wystawiasz.

                                                    Nigdzie nie wystawiam, tylko oddaje dla biednych.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 26.12.14, 05:45
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Jaka znowu frajda?? Mieszkasz wsród jakiejś biedoty, to moze i dla nich frajda
                                                    > zwinąć z korytarza jakaś wygnieciona przez kogoś kanapę uncertain

                                                    To byl brand new mebel,ktory mnie nie pasowal do pozostalych mebli.

                                                    > > W Stanach ludzie co kilka lat zmieniaja sobie meble,bo im sie za bardzo opatrza
                                                    > > ,cos tak jak baba w Polsce kupuje sobie nowe kiecki.Wtedy stare wystawiasz.
                                                    >
                                                    > Nigdzie nie wystawiam, tylko oddaje dla biednych.

                                                    A jak ich znajdujesz?
                                                    Wsrod znajomych?
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 26.12.14, 08:40
                                                    Ja wysylam dla biednych w Stanach.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 26.12.14, 20:09
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja wysylam dla biednych w Stanach.

                                                    Ty juz mnie niczym nie zaskoczysz.
                                                  • zgagusia Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 26.12.14, 12:04
                                                    > A jak ich znajdujesz?
                                                    > Wsrod znajomych?

                                                    Większość tego co do tej pory oddaliśmy trafiło do domu samotnej matki, reszta do innych organizacji pomagających i opiekujących sie biednymi i chorymi. Ale znajomych tam nie mam.
                                                  • angelfree Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 25.12.14, 19:36
                                                    Pamiętam, jak mój znajomy mówił mijając na ulicy jakąś kanapę: W getcie używane meble wyrzucają na śmietnik, średniacy wystawiają przed dom, a bogaci sprzedają po tysiąc dolarów.
                                                    Prawie jak jakaś przypowieść.
                                                    Dodam , że ci bogatsi od bogatych też sprzdają, ale na aukcji.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 26.12.14, 05:42
                                                    angelfree napisała:

                                                    > Pamiętam, jak mój znajomy mówił mijając na ulicy jakąś kanapę: W getcie używane
                                                    > meble wyrzucają na śmietnik, średniacy wystawiają przed dom, a bogaci sprzedaj
                                                    > ą po tysiąc dolarów.
                                                    > Prawie jak jakaś przypowieść.
                                                    > Dodam , że ci bogatsi od bogatych też sprzdają, ale na aukcji.
                                                    ------------
                                                    To sa opowiesci krazace wsrod nowobogackich zaczerpniete z kregow koshernych.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 26.12.14, 08:38
                                                    To sa fakty maksiu. W rodzinie meza wszystkie meble sprzedawane sa i wymieniane na aukcjach.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 26.12.14, 20:26
                                                    fogito napisała:

                                                    > To sa fakty maksiu. W rodzinie meza wszystkie meble sprzedawane sa i wymieniane
                                                    > na aukcjach.

                                                    Aukcje sa popularne w Stanach.
                                                    Mozna tez sprzedawac na Craigslist

                                                    newyork.craigslist.org/
                                              • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 23.12.14, 11:01
                                                Jest najtansze, bo jest popyt na goovniane rzeczy za kilka dolarow. Male wymagania amerykance maja po prostu. W wiekszosci, bo wyjatki sa oczywiscie.
                                                • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 23.12.14, 18:05
                                                  fogito napisała:

                                                  > Jest najtansze, bo jest popyt na goovniane rzeczy za kilka dolarow. Male wymaga
                                                  > nia amerykance maja po prostu. W wiekszosci, bo wyjatki sa oczywiscie.

                                                  No i wizy maja dla Polakow,ktorzy maja najmniejsze wymagania.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 23.12.14, 20:23
                                                    Looserzy maja male wymagania i dlatego sie do usa pchają. Tak jak ty maksiu...
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 24.12.14, 02:07
                                                    fogito napisała:

                                                    > Looserzy maja male wymagania i dlatego sie do usa pchają. Tak jak ty maksiu...

                                                    A w Polsce pozostaja ci,ktorzy sie do Stanow nie nadaja.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 24.12.14, 10:04
                                                    W Polsce pozostaja Ci, ktorzy poza tanim żarciem i tv potrzebuja od życia trochę wiecej.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 24.12.14, 21:59
                                                    fogito napisała:

                                                    > W Polsce pozostaja Ci, ktorzy poza tanim żarciem i tv potrzebuja od życia trochę wiecej.

                                                    W POlsce nie ma niczego innego poza tanim zarciem i slaba TV i dlatego macie kupe zagranicznych kanalow i zagranicznego zarcia.
                                                    W USA nikt nie oglada kanalow zagranicznych,bo to dno.
                                                    Po Oscarach widac jakie produkcje sa najlepsze.
                                                    A ten Swiss cheese sprzedawany w USA jest produkcji amerykanskiej.
                                                    Najlepsze wina sa kalifornijskie.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 25.12.14, 09:03
                                                    Jedzeniemw Polsce jest drozsze niz w usa. W TV mamy rewelacyjne programy brytyjskie i francuskie. Tego Amerykanie nie ogladaja, bo by nie zrozumieli polowy slow. Za trudne tongue_out
                                                    Kalifornijskie wina to kiedys byly dobre. Teraz to izraelskie sa jedne z lepszych. Amerykanskie sa dobre dla studentow, bomjakosc spadla dramatycznie. O saerach to lepiej nie pisz, bo na oczy pewnie dobrych serow nie widziales skoro we Francji nie byles.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 04:28
                                                    No i dotarła kurza familia do Ameryki i muszę powiedziec, że amerykańskie jedzenie nas przeraża. Wszędzie żarcie i ogromne wory z żarciem. Widzieliśmy dwukilogramowe opakowanie pulpecików i ziemniaki pakowane po 10 kg... mleko to sprzedają w wiadrach prawie. By to przerobic trzeba by tylko żreć.. nie dziwne, że ubrania mają zaniżoną rozmiarówkę, bo ja z azjatyckiej 16 nagle wchodzę w amerykańską 12.. Błyskawiczne odchudzanie przeszłam...
                                                    Poza kuchnią meksykańską i kiełbasa z polskiego sklepu niewile nam smakuje .. jakbyśmy papier jedli..Za to po zjedzeniu połowy amerykańskiego śniadanka w postaci smażonych ziemniorów z boczkiem i jajkiem sadzonym mój brzuch się na mnie obraził... placków danych do zestawu już nie zjadłam...Oj ciężkie czasy dla Azji nastały...i Azja zakasuje rekawki gotuje grzecznie prawie codziennie na szczęscie kawę mają dobrą, bo bez kawy Azja uschłaby z rozpaczy chyba....
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 05:17
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > muszę powiedziec, że amerykańskie jedzenie nas przeraża.

                                                    Mowisz o fast foodach a to niekoniecznie jest amerykanskie jedzenie.

                                                    > Poza kuchnią meksykańską i kiełbasa z polskiego sklepu niewile nam smakuje .. j
                                                    > akbyśmy papier jedli..

                                                    Przywyklas do jedzenia mocno przyprawianego a amerykanskie takie nie jest.
                                                    Wolowina bez przypraw nie dalaby sie zjesc,bo po prostu smierdzi,dlatego jedzenie etniczne jest mocno przyprawiane,bo obcokrajowcy przyzwyczajeni sa do przypraw.

                                                    >Za to po zjedzeniu połowy amerykańskiego śniadanka w post
                                                    > aci smażonych ziemniorów z boczkiem i jajkiem sadzonym mój brzuch się na mnie
                                                    > obraził... placków danych do zestawu już nie zjadłam...

                                                    Ja smazonych ziemniorow nigdy nie jadlem,nawet w Polsce.Z jajek jem tylko bialka,a placki to zelezy jakie i to tez rzadko.

                                                    > Oj ciężkie czasy dla Azj
                                                    > i nastały...i Azja zakasuje rekawki gotuje grzecznie prawie codziennie na szczę
                                                    > scie kawę mają dobrą, bo bez kawy Azja uschłaby z rozpaczy chyba....

                                                    Gdybys mieszkala w duzym miescie to mialabys wybor a na prowincji glownie jest tandeta.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 05:41
                                                    Może ciężko Ci to zrozumiec, ale mamy samochód i z niego korzystamy... i nijak jedzenie nam nie podchodzi... w promieniu 20 mil mam chyba wszystkie knajpy świata, ale wszędzie jest ciężko i tłusto nawet u taja chciaż to najlżejsza najbardziej aromatyczna kuchnia świata...i bardzo lubimy koreańkie jedzenie czyli grilowane nieprzyprawione nijak kawałki mięska które owija się w sałatę i moczy w soli lub nie zagryzając kimchi... amerykańskie jedznie jest kiepskie... a wlaściwie to co się szykuje pod amerykańskie kupki smakowe... A gotowe dania do mikrofali to kto wymyślił smakuje to jak rozmoczony papier o tablicy mendelejewa w składzie nie wspomnę? Dobre jest to co sobie w domu sama zrobię z rzeczy prostych czyli kupuję surową rybę i piekę.. nic z gotowców nam nie podpasowało póki co, knajpy też jeszcze dobrej nie znaleźliśmy... pewnie wybredni jesteśmy, ale jeszcze się nie poddaliśmy i nadal szukamy...
                                                  • azja-od-kuchni Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 06:08
                                                    kubki nie kupki chociaż amerykańskie jedzenie bardziej do kupki pasuje wink
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 12:10
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > kubki nie kupki chociaż amerykańskie jedzenie bardziej do kupki pasuje wink

                                                    Przyjezdzaja Polacy z prowincji i pierwsza rzecz jaka robia w USA to naprawiaja Ameryke,jakby ktos ich o to prosil.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 05:07
                                                    Ale w ktorym miejscu Azja naprawia twoja ameryke?Ona stwierdza fakt ze zarcie jest do kitu wedlug jej i jej rodziny uznania.Ty tez nie wszystko zjadasz wiec daj na luz maksiu.I jak zwykle ktokolwiek przyjezdza do tej rajskiej krainy zaznaczonej na mapie USA to z prowincji, przymulony i wogole neptek bo nie zdecydowal sie na zamieszkanie w NYC ze nie wspomne zeby pojsc w slady twoich dzieci.Tylko ze sa ludzie ktorzy maja wyzsze aspiracje zyciowe
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 06:53
                                                    No Azja, wszystko przed Toba. Ja w Stanach pomimo, ze jem malutko to tyje. Do restauracji nie chodze. Gotuje sama i kupuje organic jak sie da. Dziecku pieke lososia. Chleba dobrego tam nie ma. Zycze powodzenia i nie poddawaj sie wink
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 12:08
                                                    fogito napisała:

                                                    > No Azja, wszystko przed Toba. Ja w Stanach pomimo, ze jem malutko to tyje. Do r
                                                    > estauracji nie chodze. Gotuje sama i kupuje organic jak sie da.

                                                    No to podsumujmy.
                                                    Sama gotujesz,kupujesz organic,malo jesz i tyjesz.
                                                    Najwidoczniej wszystko co robisz jest zle.

                                                    > Dziecku pieke lososia. Chleba dobrego tam nie ma. Zycze powodzenia i nie poddawaj sie wink

                                                    Do dorego zycia i dobrego jedzenia to sie juz nie przyzwyczaisz bo jestes taka wsiowa Polka,ktorej w zaden sposob zmienic sie nie da.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 14:33
                                                    To ty jestes wsiowy polaczek, który sie amerykanskim goovnem zapycha. Polprodukty są tak samo kiepskie ja żarcie w restauracjach, dlatego nigdy nie osiągniesz tego samego efektu jak w Europie, choćbyś gotował codziennie.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 15:10
                                                    fogito napisała:

                                                    > To ty jestes wsiowy polaczek, który sie amerykanskim goovnem zapycha.

                                                    W przeciwienstwie do ciebie ja jestem miastowy Polak,urodzony w Warszawie,ty za to jestes wsiowa i caly czas wsiowe maniery z ciebie wychodza.

                                                    > Polprodukty są tak samo kiepskie ja żarcie w restauracjach, dlatego nigdy nie osiągniesz
                                                    > tego samego efektu jak w Europie, choćbyś gotował codziennie.

                                                    Ja gotuje i mnie wszystko wychodzi,wiec robisz cos zle.
                                                    I nie upieraj sie na organic bo one sa duzo gorsze od GMO.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 15:29
                                                    Maksiu z Ciebie taki warszawiak jak ze mnie królwa angielska .... prawdziwy warszawiak an szmulkach mieszkał, a nie w Ożarowie...
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 16:00
                                                    Wsiowość to stan umysłu a nie miejsce urodzenia, wiec W-wa nic ci nie pomoże.
                                                    Już się kiedyś chwaliłeś, że nie gotujesz tylko odgrzewasz, więc daruj sobie te teksty o gotowaniu.
                                                    Organic ma smak a reszta w Stanach to trociny polane tłuszczem. Nawet głupiego jogurtu w tym kraju zrobić nie umieją, chociaz tyle krów maja. Żal.
                                                  • hankam Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 20:13
                                                    > W przeciwienstwie do ciebie ja jestem miastowy Polak,urodzony w Warszawie,ty za
                                                    > to jestes wsiowa i caly czas wsiowe maniery z ciebie wychodza.


                                                    Nie, no skąd, ty jesteś spod Warszawy przecież.
                                                    I ta mentalność ci została.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 11:51
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > w promieniu 20 mil mam chyba wszystkie knajpy świ
                                                    > ata, ale wszędzie jest ciężko i tłusto

                                                    Bo tak jest na prowincji.

                                                    > amerykańskie jedznie jest kiepskie...

                                                    Bo chodzisz do tanich restauracji.


                                                    > A gotowe dania do mik
                                                    > rofali to kto wymyślił smakuje to jak rozmoczony papier o tablicy mendelejewa

                                                    Wspominalem o braku przypraw bez ktorych Polak nie potrafi sie obejsc.

                                                    > pewnie wybredni jesteśmy, ale jeszcze się nie poddaliśmy i nadal szukamy...

                                                    W kazdej restauracji mowisz jak chcesz by danie bylo przygotowane.
                                                    Przynajmniej ja tak robie.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 19:15
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > knajpy też jeszcze dobrej nie znaleźliśmy... pewnie wybredni jesteśmy, ale
                                                    > jeszcze się nie poddaliśmy i nadal szukamy...

                                                    Pewnie wredni jestescie i dlatego wam tak trudno.
                                                    Nastepnom razom jak pojdziecie do restauracji,to powiedzcie kelnerowi jak ma przygotowac jedzenie dla was.
                                                    Stek musi obciekac krwia po brodzie,bo inaczej nie jestescie w USA tylko w jakiejs prowincjonalnej Kanadzie.
                                                  • srubokretka Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 10:50
                                                    Nie powstrzymam sie i napisze : a nie mowilam? wink
                                                    W znalezieniu dobrego jedzenia z restauracji pomogl mi kolega, ktory w domu nie jada.
                                                    Po 10 latach zostaly nam ze 3 miejsca. Jedno tajskie powoli wykreslam, bo za bardzo chinczykiem zaczyna podjezdzac. Bdb jest wietnaska restauracja (zupa z lososia mniam) i z libanskiego sklepiku kanapki (shawarma) i salatka z lisci pietruszki (tabouli) . Zadna niestety nie w poblizu. Pod wzgledem porcji bdb sa miejsca gdzie serwuja sushi.
                                                    Niestety Amerykanie wala na ilosc nie na jakosc sad I nic tego nie zmieni.

                                                    Kawa rzeczywiscie dobra, ale uwazaj jezeli pijesz slodzona lub smakowa. Te syropy, ktore tak laduja ( 4 lychy na duzy kubek. Dunkin wali chyba jeszcze wiecej) to nic innego tylko syrop kukurydziany.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 11:59
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Bdb jest wietnaska restauracja (zupa z los
                                                    > osia mniam) i z libanskiego sklepiku kanapki (shawarma) i salatka z lisci piet
                                                    > ruszki (tabouli) .

                                                    Podchodzi wam zarelko etniczne,bo sami jestescie na takim wychowani.
                                                    Ciekawe tez ze smakuje wam kuchnia krajow biedniejszych niz Polska,a juz kuchnia krajow bogatszych niz Polska to kompletne "dno".
                                                    Moze powinniscie sie przejrzec w lustrze i pojechac do tych krajow zamiast siedziec w USA i narzekac.



                                                  • srubokretka Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 12:26
                                                    Czlowieku tobie to tylko wspolczuc. We wszystkim doszukujesz sie czegos negatywnego. WYjatek to ta idealna Ameryka.
                                                    Wiem o co chodzi. Zaklinasz rzeczywistosc. Poprostu wmawiasz sobie i innym , ze czarne to biale. Po twoich wieloletnich wpisach jednak widac, ze to nie dziala. Musisz miec przej.bane.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 15:15
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Czlowieku tobie to tylko wspolczuc. We wszystkim doszukujesz sie czegos negatyw
                                                    > nego. WYjatek to ta idealna Ameryka.
                                                    > Wiem o co chodzi. Zaklinasz rzeczywistosc. Poprostu wmawiasz sobie i innym , ze
                                                    > czarne to biale. Po twoich wieloletnich wpisach jednak widac, ze to nie dziala
                                                    > . Musisz miec przej.bane.
                                                    ----------
                                                    Bardzo blisko prawdy jestes.
                                                    Sobie wmawiac nie musze ale wam trzeba,ze to co amerykanskie jest lepsze niz to co polskie i inne etniczne.
                                                    Wy jestescie na poziomie etnicznym i nie potraficie w zaden sposob wejsc na sredni poziom amerykanski i stad tyle nienawisci do USA,poczynajac od jedzenia.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 15:39
                                                    Maskiu ja do kuchnni amerykańskiej podeszłam jak do każdej innej czyli bez uprzedzeń. Weszłam do tańszej restauracji , droższej i średniej i kupiłam trzy porcje z karty....wszędzie było raczej słabo... No, ale dobra nie znam się dlatego proszę Cię o oświecenie i wymienie 3 dań kuchni amerykańskiej które powinnam spróbowac... amerykańskiego donata w glazurze i hamburgera już jedliśmy i od razu mówię nigdy więcej ....
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 16:27
                                                    Azja, no steku krwistego musisz sprobowac, bo oni sie tym zajadaja. A reszta to ewentualnie w niektorych regionach przegrzebki smile byle nie chinskie!
                                                  • srubokretka Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 16:27
                                                    >... amerykańskiego donata w glazurze


                                                    Miej litosc nad soba. smile Zjedz tylko oczami.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 16:42
                                                    Srubokredka donat posmakowany i zapamiętany ... wink całe życie chciałam spróbowac jak taki amerykański donat smakuje... wszak we wszystkich serialach wszysycy policjanci je jedzą ... wink pewnie dlatego sami wyglądają jak paczusie w maśle kąpane....
                                                    Fogito do kwistego jeszcze się nie przekonałam, ale mamy namiar na podobno dobrą stekownię, więc w weekend posmakujemy....
                                                    Jogurty też mi nie smakują. Dobry kefir za to kupiłam wczoraj w delikatesach tutejszych i właśnie sobie walnełam szklaneczkę na śniadanko. Kefirek nie miał co prawda napisu organic, ale był od amiszów.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 16:53
                                                    O właśnie zapomniałam. Amisze to wasza jedyna nadzieja. Chleb mają wprawdzie kiepskawy, ale wszystko jest o niebo lepsze niż w sklepach. Mają mnóstwo wyrobów własnych.
                                                  • srubokretka Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 17:01
                                                    > Srubokredka

                                                    Dzieki za super nik. Wlasnie dzis myslalam o nowym , hahah ale jaja

                                                    > y policjanci je jedzą ... wink pewnie dlatego sami wyglądają jak paczusie w maśle
                                                    > kąpane....

                                                    Wykresl "pewnie" wink Jak lubisz slodkie to zamiast paczusia am. sprobuj nalesnikow w ihop. Bylam co prawda 2x i w miejscu przetestowanym przez kolege, ale mysle ze nie roznia sie zbytnio ( w koncu zarlo z torby).
                                                    Steaka probowalam tylko z LongHorn. Jak ktos lubi to warto.

                                                  • azja-od-kuchni Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 17:26
                                                    Oj przepraszam... mam nowy komputer i oswajamy się ... szczególnie ja i domyślny słownik wink stąd te kupki i zamiana liter w Twoim niku
                                                  • hankam Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 20:27
                                                    Naleśniki z syropem klonowym. Ja w ogóle jestem naleśnikowa, uwielbiam wszystkie odmiany.

                                                    A poza tym...
                                                    Homary z Cape Cod.
                                                    Krewetki i kraby z Nantucket.
                                                    Zupa z ostryg.
                                                    Pecan Pie.

                                                    W Ameryce jest fajnie, bo masz jedzenie z całego świata.
                                                    Chciałabym pojechać do Luizjany i spróbować soul food w jej mateczniku.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 22:51
                                                    Hankam to zadanie dla Maksia było... Ty mi nie wyjeżdżaj z żadnym jedzeniem etnicznym " z całego świata "ja chcę amerykańskie czyli dla tych co według Maksia na wyższym poziomie ewolucji się znajdują...wink
                                                    A tak na serio między nami to dziękuję bardzo będę próbować... ostrygi jadłam raz nie podeszły mi zupełnie czas na drugą szansę...
                                                  • hankam Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 12:04
                                                    Homary są jak najbardziej amerykańskie. I pekapaje i syrop klonowy.
                                                    Indyk też jest amrykański, ale dla mnie to drób jak każdy inny, czyli mogę zjeść, ale nie, żebym szalała.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 18:45
                                                    hankam napisała:

                                                    > Homary są jak najbardziej amerykańskie. I pekapaje i syrop klonowy.
                                                    > Indyk też jest amrykański, ale dla mnie to drób jak każdy inny, czyli mogę zjeś
                                                    > ć, ale nie, żebym szalała.

                                                    Indyk jest zdecydowanie najlepszy z drobiu z papaya smakuje znakomicie.

                                                    vitalia.pl/artykul518_.html

                                                    Gesi i kaczki to jest zwykly tluszcz,kurczak jest taki sobie a indyk to jest dobre chude mieso.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 05:22
                                                    Syrop klonowy - patrz czy jest napisane na butelczynie - Made in Canada.Amerykance robia do d...y syrop klonowy.A rczej jest to podroba kanadyjskiego specjalusmile
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 19:00
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Syrop klonowy - patrz czy jest napisane na butelczynie - Made in Canada.Ameryka
                                                    > nce robia do d...y syrop klonowy.A rczej jest to podroba kanadyjskiego specjalu smile
                                                    ------
                                                    I miod tylko najlepszy jest w Kanadzie?

                                                    U nas jest Maple Syrup bo corka go lubi.Spojrzalem na butelke i jest made in USA.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 14.01.15, 05:06
                                                    Nie wiem czy miod jest lepszy w Kanadzie ale syrop klonowy jest specjalem kanadyjskim.Mialam mozliwosc sprobowania hamerykanskiego syropu klonowego i niestety ale kanadyjski mi bardziej pasi.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 14.01.15, 15:38
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nie wiem czy miod jest lepszy w Kanadzie ale syrop klonowy jest specjalem kanad
                                                    > yjskim.Mialam mozliwosc sprobowania hamerykanskiego syropu klonowego i niestety
                                                    > ale kanadyjski mi bardziej pasi.

                                                    Przyzwyczajasz sie do tego co jest regionalne.

                                                    Wiesz chyba ze ten syrop mozna uzyskac z brzozy i palmy a nie tylko z klonu.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 14.01.15, 18:16
                                                    Tylko wtedy to juz nie bedzie syrop klonowy tylko cos innego .Nie znaczy ze nie jest dobre i komus to bardziej podpasi.MAksiu przyjmij do wiadomosci ze jednak ta twoja ameryka to nie jest miejsce gdzie doslownie WSZYSTKO jest najlepsze.Mowie - nie ma tak dobrego syropu klonowego jak ten robiony w Kanadzie.Takie jest moje zdanie.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 14.01.15, 21:48
                                                    Jesli syrop klonowy to tylko z Kanady. Wszystko inne to marne podróby.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.01.15, 00:03
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jesli syrop klonowy to tylko z Kanady. Wszystko inne to marne podróby.

                                                    A kto rozsadny w XXI wieku bedzie sie cukrem zapychal jak jest moda na szczupla sylwetke?
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.01.15, 01:12
                                                    Tak sie smiesznie sklada ze syrop klonowy jest zdrowszy niz miodziksmile By the way - miod ktory mam w domu to Product of Canada.Nawet nie wiedzialam - kupujemy ten brand bo syn go lubi.Czy jest najlepszy - nie bede sie wypowiadac bo prawde powiedziawszy nie mam porownania.Ale pewnie hamerykanski lepszy bo w koncy to hamerykanskie pszczoly go produkujawink a nie jakies prowincjonalne kanadyjskie
                                                  • maksimum Syrop klonowy vs miodzik. 15.01.15, 03:53
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Tak sie smiesznie sklada ze syrop klonowy jest zdrowszy niz miodziksmile

                                                    To zalezy co sie bierze pod uwage.
                                                    Miod ma wiecej kalorii i witamin a maple syrup ma wiecej mineralow.

                                                    www.youtube.com/watch?v=d74a6uKAz2o
                                                    Mozesz go sama robic u siebie na backyardzie.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.01.15, 06:44
                                                    Takie chudziaki jak ja smile 52 kg przy 178 cm. Zapycham sie jedzonkiem tylko najlpeszej jakosci. Amerykanskie syropy to ulepek, wiec nimi sie lepiej nie zapychac. Oryginalne syropy klonowe maja mnostwo witamin.
                                                  • jotde3 Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.01.15, 10:38
                                                    Nie tyle wazna jest waga do wzrostu co obwod brzucha do obwodow klatki i zadka smile
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.01.15, 15:57
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Nie tyle wazna jest waga do wzrostu co obwod brzucha do obwodow klatki i zadka smile

                                                    Jak obwod brzucha jest najwiekszy to juz zaczyna sie komedia i wyglada sie jak Rosjanie po 50-tce.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.01.15, 17:58
                                                    Mowisz, ze mam pomierzyc swoje kosci?
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.01.15, 01:03
                                                    fogito napisała:

                                                    > Mowisz, ze mam pomierzyc swoje kosci?

                                                    Tak na oko to masz ich tam niewiele.
                                                  • fogito Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.01.15, 06:37
                                                    Wystarczajaco coby pion utrzymac tongue_out
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 16.01.15, 08:22
                                                    fogito napisała:

                                                    > Wystarczajaco coby pion utrzymac tongue_out

                                                    Ale jak przywalisz ztakiej kosci to musza byc straszne guzy.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 15.01.15, 15:55
                                                    fogito napisała:

                                                    > Takie chudziaki jak ja smile

                                                    Moja corka tez jest szczupla 170/50 i lubi maple syrup.
                                                    Ja kiedys lubilem slodkosci ale odwyklem by schudnac.
                                                    Syn niczego slodkiego nie ruszy.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 14.01.15, 08:51
                                                    Dziś przerpowadziłam śledztwo w delikatesach i stwierdziłam , że na 6 syropów klonowych 5 było z Canady ten 6 był najtańszy produkcji ameryakńskiej...kupiłam kanadyjski, bo uznałam, że jak mi nie posmakuje to ładna butelka na ocet zostanie.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 14.01.15, 18:18
                                                    Azja - sprobuj herbaty z syropem.Pycha zwlaszcza jak jest zimno po drugiej stronie okna, albo na spacerze a tu snieg i trzaskajacy mroziksmile Jak barakuje ci sniegu i mroziku tam gdzie jestes to zapraszam do mnie - mielismy wlasnie nowiutka dostawe sniegusmile
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 05:18
                                                    Heh, w zeszlym roku na Valentine's Day nabylam droga kupna w Tims donata ktory jak sie na niego patrzylo to widac bylo ze cholerstwo slodkie.Ale bylo slicznie rozowe w ksztalcie serduszka i wrednie kupilam i wreczylam malzonowi ze slowami - "A sprobuj tego nie zjesc"winkZjadl..krzywil sie ale zjadlsmile
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 19:04
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Heh, w zeszlym roku na Valentine's Day nabylam droga kupna w Tims donata ktory
                                                    > jak sie na niego patrzylo to widac bylo ze cholerstwo slodkie.Ale bylo slicznie
                                                    > rozowe w ksztalcie serduszka i wrednie kupilam i wreczylam malzonowi ze slowam
                                                    > i - "A sprobuj tego nie zjesc"winkZjadl..krzywil sie ale zjadlsmile
                                                    ---------
                                                    Skrzywil sie ,ze by ci przyjemnosc zrobic a zjadl ze smakiem.
                                                    To nie jest normalne jedzenie tylko cos jak paczki w Polsce.
                                                    Dzieciaki to lubia a dorosli to raczej niewydarzeni.
                                                    To jest glownie cukier,marmolada albo krem i troche ciasta.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 14.01.15, 05:04
                                                    Nie maksiu nie zjadl tego ze smakiem .I to nie jest cos jak paczek bo w Starskym mozemy i kupujemy paczki i nasz Polski paczek a owy donat to jest zauwazalna i znaczna roznica na korzysc paczka a nie donata.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 14.01.15, 15:17
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nie maksiu nie zjadl tego ze smakiem .I to nie jest cos jak paczek bo w Starsky
                                                    > m mozemy i kupujemy paczki i nasz Polski paczek a owy donat to jest zauwazalna
                                                    > i znaczna roznica na korzysc paczka a nie donata.

                                                    Ja tez wole polskie paczki niz donaty,bo te amerykanskie sa dla mnie za slodkie.
                                                  • hankam Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 12:08
                                                    Ależ, my bardzo lubimy USA.
                                                    Przynajmniej ja.
                                                    Uważam, że są tam rzeczy dobre i złe, wspaniałe i beznadziejne.
                                                    Z ogólnym wnikiem na plus.
                                                    To czego nie lubimy, to twojej slepego, bałwochwalczego, prowincjonalnego zachwytu nad Ameryką.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 18:25
                                                    hankam napisała:

                                                    > Ależ, my bardzo lubimy USA.
                                                    > Przynajmniej ja.
                                                    > Uważam, że są tam rzeczy dobre i złe, wspaniałe i beznadziejne.
                                                    > Z ogólnym wnikiem na plus.

                                                    Sa duze rozwarstwienia spoleczne i trzeba pilnowac by byc w tej gornej warstwie a nie interesowac sie dolami.

                                                    > To czego nie lubimy, to twojej slepego, bałwochwalczego, prowincjonalnego zachw
                                                    > ytu nad Ameryką.

                                                    W Polsce nie ma tego,co jest w USA,czyli najlepszych uczelni,najlepszej mlodziezy,najlepszych biznesow i tym sie zachwycam.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 15:24
                                                    Srobokredka kawę piję czarną jak smoła, bo mleko też mi nie smakuje.... mam takie samo poczucie, ze tu nie jakośc a ilośc a ilośc się liczy... stąd te wory z płatkami śniadaniowmi po 64 oz jak za przeproszeniem żarcie dla psów...
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 09.01.15, 05:08
                                                    Co do win to bym sie sprzeczala z Toba maksiu, ale z drugiej strony o gustach sie nie dyskutuje.Ty wolisz kalifornijskie ja Ontaryjskie i to jeszcze ze specyficznych moich ulubionych winiarni ktore zreszta mam pod nosemsmileNo i maksiu chocbys sie umazal to nie przebijesz kanadoli w jednym produkcie - ice wine.Nie kazdy to wino lubiJednak najbardziej znane i cenione na swiecie to sa z Ontario
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 10.01.15, 15:10
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No i maksiu chocbys sie umazal to nie przebijesz kanadoli w jednym produkcie - ice wine.Nie >kazdy to wino lubiJednak najbardziej znane i cenione na swiecie to sa z Ontario

                                                    Moj kuzyn w Toronto w domu robi bardzo dobre wina i jak przyjezdza do NYC to my go prosimy o te domowej roboty.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 10.01.15, 16:10
                                                    Sam w domu robi czy w punktach?No i nie ice wine.Zakup produktu jest zbyt kosztowny a zestawu do zrobienia takowego wina nie kupisz w punktach jak to mozna zrobic robiac samemu i to raczej czerwone bo nie trzeba az tak rygorystycznie przestrzegac temperatur a biale wino bardzo latwo spieprzyc jak sie komus omsknie z temperaturka np.Jak przywoza ci domowej roboty wino i jest to biale wino to stawiam ze takowe zamawia w puncie i potem sam sobie rozlewa w butelczyny.Wiem bo korzystalismy raz badz dwa razy z takiego przybytku.Teraz jednak wole pojechac do winiarni i kupic sobie butelke takiego czy innego wina a nie ciagle pic tyl;ko i wylacznie okolo 20-30 butelek tego samegosmile
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 10.01.15, 20:31
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Sam w domu robi czy w punktach?

                                                    Sam wszystko w domu robi.Ma cala profesjonalna aparature,beczki debowe i wszystko co mu potrzebne.
                                                    Przeznaczyl na to piwnice i tam robi i lezakuje wina i koniaki.
                                                    Rodzina i znajomi zabijaja sie o jego wina.
                                                    Kolezanki przychodza do zony i pija bezmyslnie te najlepsze roczniki,az sie kiedys kuzyn zdenerwowal i pogonil te baby z domu.


                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 00:42
                                                    A to musi byc zapaleniec .I ze zona dala zaanektowac piwniczke nowink
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 12.01.15, 05:07
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A to musi byc zapaleniec .I ze zona dala zaanektowac piwniczke nowink

                                                    On lubi wypic i ma to po swoim ojcu.
                                                    Zona tez za kolnierz nie wylewa a jak przyjda kolezanki to zabiera je wszystkie do piwniczki i biora z polki jak leci,bo one nawet nie wiedza,zde te wina sa poukladane wg smakow i rocznikow.
                                                    On sie kiedys wkurzyl,bo te "tlumoki" wypijaly mu najlepsze wina i zabronil babom odwiedzac piwniczke.On jak robi wino to od razu cala beczke a pozniej rozlewa.
                                                    Wszyscy kumple wiedza i ustawiaja sie w kolejce po jego wina.
                                                    Jakbys mieszkala na Mississauga to tez bys go znala.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 05:27
                                                    Ty zdajesz sobie sprawe jaka jest Polonia w samej Mississauga?Nie w GTA ale w Mississauga.Jezeli kolega ma mentalnosc podobna do twojej to watpie czy bym go znala nawet jakby mieszkal na tej samej ulicy
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 18:51
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Ty zdajesz sobie sprawe jaka jest Polonia w samej Mississauga?Nie w GTA ale w M
                                                    > ississauga.

                                                    Kiedys tam mieszkal a pozniej przeprowadzil sie na polnoc,gdzies North York czy Richmond Hill,a moze Thornhill.


                                                    >Jezeli kolega ma mentalnosc podobna do twojej to watpie czy bym go z
                                                    > nala nawet jakby mieszkal na tej samej ulicy
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 16:58
                                                    Jasne bo jak maksiu by wzial z poleczki dobre wino to koneser.Jak kobitki to tlumoki.
                                                    No i maksiu - trudno zrobic tylko jedna butelczyne.No i z tymi beczkami to raczej bym byla sceptyczna.Sasiedzi by sie skarzyli na zapach.Nie kazdy lubi.Wiec jestem przekonana ze raczej swoje winko "produkuje" w butlach.W beczkach to sie wino lezakuje maksiu
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 18:16
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Jasne bo jak maksiu by wzial z poleczki dobre wino to koneser.Jak kobitki to tlumoki.

                                                    One nie patrzyly na nalepki i roczniki i przypadkowo braly najlepsze.

                                                    > Wiec jestem przekonana ze raczej swoje winko "produkuje" w butlach.W beczkach to sie
                                                    > wino lezakuje maksiu

                                                    A skad ty masz ten wsiowy pomysl produkowania wina w butlach?
                                                    Kuzyn jest fachowcem.Przeczytal cala literature na ten temat i ma najlepszy fachowy sprzet z beczkami wlacznie.
                                                    On robi to juz kilkanascie lat i nie jest zadnym amatorem z wiochy od jablolow.
                                                    Pisalem chyba ze robi koniaki.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 14.01.15, 05:13
                                                    No i moze miec najlepszy sprzet ale ty sie tak na tym znasz jak ja na lataniu samolotem.W beczkach sie wina nie robi.Butla/specjalny wielki pojemnik czy jak to sobie nazwiesz, bo jezeli juz sie uprzesz na owa beczke to takowa jest do wymiany po 2-3krotnym uzytkowaniu.A owe beczki - dobrej jakosci nie sa tanie.
                                                  • maksimum Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 14.01.15, 15:40
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A owe beczki - dobrej jakosci nie sa tanie.

                                                    Kuzyna na to stac,bo on byle czego sie nie napije.
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 14.01.15, 18:21
                                                    Jezeli kuzyn ci wciska taki kit ze po 2-krotnym "robieniu wina" w owej beczce ja wymienia to ze zacytyje wypowiedz Miska"Lze jak pies"
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 13.01.15, 04:56
                                                    Powiedzmy sobie szczerze ze wiekszosc amerykancow europejskiej TV i europejskiego kina nie kuma.Dla nic to co najlepsze to jest zawarte w Spidermanie czy Batmaniesmile
                                                  • maksimum Amerykanskie kino."Niezgodna" 13.01.15, 19:09
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Powiedzmy sobie szczerze ze wiekszosc amerykancow europejskiej TV i europejskie
                                                    > go kina nie kuma.Dla nic to co najlepsze to jest zawarte w Spidermanie czy Batmaniesmile
                                                    ---------
                                                    Ty to wiadomosci o USA masz z gazet i komiksow.

                                                    A widziala ten film?

                                                    www.cda.pl/video/163942a3/Niezgodna---Divergent-2014-Lektor-PL
                                                    A moze film o Polaku w USA:

                                                    www.cda.pl/video/166609e1/Brudny-Szmal---The-Drop-2014-Lektor-PL
                                                    I przestan pieprzysz o Spidermanach bo to jest dla dzieci.
                                                  • maksimum Re: Amerykanskie kino."Niezgodna" 14.01.15, 02:14
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Powiedzmy sobie szczerze ze wiekszosc amerykancow europejskiej TV i europejskie
                                                    > go kina nie kuma.

                                                    Europejskie kino i TV sa dla opoznionych umyslowo.
                                                  • canuck_eh Re: Amerykanskie kino."Niezgodna" 15.01.15, 17:22
                                                    WidzialamDivergent i powiem ze film nie powala na kolana - ksiazki sa o wiele lepsze.Powiedz ty mi maksiu czy ty te filmy z lektorem ogladasz?Co z twoja teoria ze uczyc sie jezyka ogladajac hamerykanska TV.
                                                    co do Spidermana i Batmana to podalam te przyklady bo jakis czas temu w bibliotece widzialam kolesia oddajacego film The Big Blue wersje rezyserska.Zapytalam od razu czy mozna to wypozyczyc i koles staral sie mnie przekonac ze ten film to dno kompletne itp itd.NA moje pytanie co sadzi o Batmanie - uslyszalam ze to doskonaly film.Za ktoregos Batmana sie wzielam i jakos nie podzielam tej opinii.Pierwszego Spidermana dalo sie ogladnac i ogladnelam go bo syn prosil, druga odslone musial dokonczyc sam bo po 10 min mnie zniesmaczyl film.Ot moja opinia.Nie zamierzam cie przekonywac czy dany film dobry czy nie bo z gustami sie nie dyskutuje
                                                  • maksimum Wywiad ze Sloncem Narodu. 15.01.15, 18:04
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > WidzialamDivergent i powiem ze film nie powala na kolana

                                                    A jak ci sie podobal ten o Polaku w Chicago:The Drop.

                                                    Widzialas Wywiad ze Sloncem Narodu?

                                                    www.cda.pl/video/16561493/Wywiad-ze-Sloncem-Narodu---The-Interview-2014-Napisy-PL
                                                  • canuck_eh Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 15.01.15, 20:30
                                                    Trailer absolutnie mnie nie zainteresil wiec nie bede ogladac.Byc moze trace, ale nie pierwszy i nie ostatni film.
                                                    The Interwiew nie widzialam, ale corka i malzon widzieli i mowili ze dobry film.Jakos mnie nie ciagnie .Moze kiedys ogladne ...
                                                    I ze znowu zapytam - dlaczego podajesz linki z lektorem polskim?Czyzby filmy w oryginale sprawialy problemy?
                                                  • maksimum Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 16.01.15, 01:08
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Trailer absolutnie mnie nie zainteresil wiec nie bede ogladac.Byc moze trace, a
                                                    > le nie pierwszy i nie ostatni film.
                                                    > The Interwiew nie widzialam, ale corka i malzon widzieli i mowili ze dobry film
                                                    > .Jakos mnie nie ciagnie .Moze kiedys ogladne ...

                                                    Bo ciebie nie ciagnie do dobrych rzeczy,taka polska zawila mentalnosc.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 16.01.15, 04:45
                                                    Ależ w Polsce jest egzamin dla wszystkich na koniec gimnazjum.. potem najsłabsi idą do zawodówki. W Singapurze ostatnim egzaminem dla wszystkich jest pisany na koniec podstawówki PSLE. Potem program się rozjeżdża. Akurat ciągnięcie na siłę dzieciaków bez zdolności, które się są nijak nauką zainteresowane uważam za dużą wadę amerykańskiego systemu. Lepiej by młody człowiek skończył zawodówkę wyuczył się na prostego murarza czy szewca i umiał na siebie zarobic niż skończył liceum nie rozumiejąc połowy programu i nic z owych lekcji nie wynosząc... Kwiatki, że młody Amerykanin nie wie gdzie jest Afryka i nie zna tabliczki mnożenia nie biorą się przecież z nikąd...
                                                    Max może nie zauważyłeś, że w Polsce językiem urzędowym jest polski... w sumie jak chcesz by dzieciaki zdały egamin w jakimś bardziej popularym języku to polecam chińskie gaokao... idealna szansa by się popisać w innym systemie i innym języku, bo angielsku dla polskich dzieci wychowywanych w Polsce jest językiem obcym tak jak dla Twoich chiński....
                                                  • maksimum Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 16.01.15, 08:27
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Ależ w Polsce jest egzamin dla wszystkich na koniec gimnazjum.. potem najsłabsi
                                                    > idą do zawodówki. W Singapurze ostatnim egzaminem dla wszystkich jest pisany n
                                                    > a koniec podstawówki PSLE. Potem program się rozjeżdża. Akurat ciągnięcie na s
                                                    > iłę dzieciaków bez zdolności, które się są nijak nauką zainteresowane uważam za
                                                    > dużą wadę amerykańskiego systemu. Lepiej by młody człowiek skończył zawodówkę
                                                    > wyuczył się na prostego murarza czy szewca

                                                    Do tego nie potrzeba szkoly.
                                                    Pokaze mu majster ze 2x jak sie robi i juz umie.

                                                    > Kwiatki, że młody Amerykanin nie wie gdzie jest Afryka

                                                    A o ktorej mowisz? O tej pod Europa czy o tej pod Ameryka?

                                                  • fogito Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 16.01.15, 09:04
                                                    Myslisz, ze to jest śmieszne. To jest żałosne.
                                                  • maksimum Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 16.01.15, 16:06
                                                    fogito napisała:

                                                    > Myslisz, ze to jest śmieszne. To jest żałosne.

                                                    They hate us because they ain't us(anus).

                                                    Bardzo dobry film.Widzialem go 2x.
                                                  • fogito Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 16.01.15, 17:54
                                                    To nie poprawia żałosnego poziomu twoich wypowiedzi.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 16.01.15, 17:51
                                                    Max dla zdolego to i raz wystarczy, ale mówimy o ludziach mocno poniżej średniej ... tacy też są i serio lepiej by nauczyli się prostego fachu niż dawac im złudne nadzieje na studia na które się nie nadają... kiedyś w Polsce było prosto mało zdolne szły do zawodówki i koniec ... Kto się wybił robił na jej podbudowie technikum,, a kto nie to całe życie gotował, szył, naprawiał buty itp... jak miał głowę na katku to otwierał biznes ( emigrował do Ameryki gdzie robił to samo) a jak nie to był wyrobnikiem... Teraz pozamykali zawodówki i każdy idzie do ogólniaka to nic , że się tam nie nadaje potem nie ma roboty to idzie do wyższej szkoły w krzakach i też zwykle kończy...a potem mocno się dziwi jak to zatrudnić nie chcą przecież mam studia? ... W Stanach jest w sumie podobnie, bo nie ma szkolnictwa zawodowego. Wszyscy idą do liceum, ale duża częsc nic niego nie wynosi, bo nie ogarnia materiału. Sat jest jedynym egzaminem porównującym wiedzę dzieciaków uczonych w różnych szkołach ... wcześniej można przejśc przez kolejne klasy nie umiejąc absolutnie nic...( owszem jeśli szkoła jest nierejonowa to się może dzieciaka pozbyc, ale rejonówka nie ma takiej mocy)
                                                  • jotde3 Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 16.01.15, 18:32
                                                    Azja a jak myslisz ilu uczniow kiedys szlo do zawodowek a ile idzie dzis ? Piszesz ze pozamykali zawodowki to chyba roznica jest kolosalna co ?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 17.01.15, 09:21
                                                    Kiedyś szło jakieś 30 % rocznika obecnie jest to niespełna 5 % ( przynajmniej tyle było w 2011) gdy rozstawałam się z pracą w PL...
                                                  • jotde3 Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 17.01.15, 10:27
                                                    Oswiata i wychowanie 2012/2013 gus.
                                                    Zawodowki 96- 34%; 13-15%
                                                    Zawodowki + Technika ( ksztalcenie zawodowe) 96-72%; 13-45%
                                                    W roku 2011 bylo podobnie jak teraz .
                                                  • azja-od-kuchni Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 17.01.15, 14:09
                                                    Jodte chcesz mi powiedziec, że do szkół zawodowych idzie między 34 a 96 % młodzieży czy między 13 a 15 , bo nie wiem ?
                                                  • maksimum Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 17.01.15, 18:23
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > Oswiata i wychowanie 2012/2013 gus.
                                                    > Zawodowki 96- 34%; 13-15%
                                                    > Zawodowki + Technika ( ksztalcenie zawodowe) 96-72%; 13-45%
                                                    > W roku 2011 bylo podobnie jak teraz .
                                                    ----------------
                                                    Do zawodowek w 1996r szlo 34% mlodych a w 2013r szlo 15% mlodych.

                                                    I teraz wyobraz sobie ze dostaniesz bardziej skomplikowany tekst i jak go odczytasz?
                                                  • maksimum Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 17.01.15, 19:07
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Kiedyś szło jakieś 30 % rocznika obecnie jest to niespełna 5 % ( przynajmniej
                                                    > tyle było w 2011) gdy rozstawałam się z pracą w PL...

                                                    Chodzi ci o magisterskie?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Wywiad ze Sloncem Narodu. 18.01.15, 07:58
                                                    Nie chodzi mi o zasadniczą szkołę zawodową gdzie uczeń uczy się prostego zawodu ... szkolnictwo zawodowe w Polsce prawie umarło w Stanach też go nie ma...
                                                  • canuck_eh Re: Adrian Romoff przeskoczyl 5 klas. 09.01.15, 04:59
                                                    A ty cos tak z tymi wizami wyskoczyl?Pomijam fakt ze to co dostajesz w ambasadzie USA w Polsce to nie wiza tylko promesa wizy a wize dostaje sie od celnika na granicy.
                                                  • tinywee SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 00:49
                                                    www.gazetakrakowska.pl/artykul/3413933,nastolatek-spod-tarnowa-bedzie-studiowal-w-wylegarni-prezydentow,id,t.html
                                                    Osobiście, to pełny szacun za rozwalenie matury na maksa, z indeksem już w kieszeni.
                                                  • azja-od-kuchni Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 03:14
                                                    Od zawsze wiedziałam, że zdolny dzieciak z pasją zawsze sobie poradzi. Wielkie gratulacje i trzymam kciuki za dalsze sukcesy...
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 08:55
                                                    Jeden jedyny chlopak w Polsce napisal SAT na 2.200 a u mnie oba dzieciaki tak napisaly i nie ma nic o nich w ogolnopolskich gazetach.
                                                  • fogito Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 10:50
                                                    Chcialbys, zeby w ogolnopolskich gazetach pisali o twoich dzieciach to zapisz ich na polska mature. Wtedy jak zdadza z super wynikiem, to ktos napisze, ze male Amerykance tak pieknie sobie poradzily z polskim egzaminem.
                                                    Dla nativa osiagniecie takiego wyniku w SAT jest o niebo latwiejsze niz dla obcokrajowca z malej polskiej miesciny, ktory nie chadza do amerykanskiej najlepszej szkoly tylko do jakiejs kiepskiej polskiej, bomprzeciez wszystkie polskie szkoly sa 'be' wedlug ciebie. A tu sie okazuje, ze nie trzeba miec ojca ciagnika, zeby sukces osiagnac big_grin
                                                  • hankam Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 12:16
                                                    Ojciec ciągnik, pyszne.
                                                    Może być też poganiacz mułów, to do maksia też jak najbardziej pasuje.
                                                  • srubokretka Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 13:04
                                                    hankam napisała:
                                                    > Ojciec ciągnik, pyszne.
                                                    > Może być też poganiacz mułów,

                                                    smile
                                                    Tak wsia pogardza, a dzieci do orki zmusza wink
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 18:28
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Tak wsia pogardza, a dzieci do orki zmusza wink

                                                    Bo okazuje sie,ze najwazniejsza jest pracowitosc.
                                                    Mozna byc zdolnym leniem,co kiedys o mnie mowiono,ale pozniej wzialem sie do pracy i stalem sie inteligentnym pracusiem.
                                                  • srubokretka Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 13:21
                                                    > Dla nativa osiagniecie takiego wyniku w SAT jest o niebo latwiejsze niz dla obc
                                                    > okrajowca z malej polskiej miesciny

                                                    Mam nadzieje, ze wlasnie to pomoze mu w utrzymaniu sie na tej uczelni. Mam nadzieje, ze jak mamy zabraknie , to dzieciak sobie poradzi.

                                                    A tu sie okazuje, ze nie trzeba miec ojca ciagnika,
                                                    > zeby sukces osiagnac big_grin

                                                    W tym przypadku mama za ciagnik robila. Pierwszy raz czytam o szkoleniach dla rodzicow dzieci zdolnych. Nie chce umniejszac jego pracy, czy zdolnosciom, mam jednak nadzieje, ze go dobrze przygotowali rowniez do innych warunkow, innego systemu nauczania. I ze nie dozna jakiegos zalamania, jak sie okaze ze wyjatkowy nie jest , a raczej ze jest mimo duzej ilosci wyjatkowych ludzi na metr kwadratowy wink W Polsce byl "rozpieszczany" , a na Y bedzie jednym z wielu.
                                                    Trzymam kciuki smile
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 18:11
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > I ze nie dozna jakiegos zalamania, jak sie okaze ze wyjatkowy
                                                    > nie jest , a raczej ze jest mimo duzej ilosci wyjatkowych ludzi na metr kwadrat
                                                    > owy wink W Polsce byl "rozpieszczany" , a na Y bedzie jednym z wielu.
                                                    ----------
                                                    Oczywiscie ,ze na Yale nie bedzie wyjatkowy,bo tam bedzie wielu studentow z 2.400 SAT.
                                                    W Polsce nie ma uczelni na jego poziomie,a w USA bedzie jednym z wielu na jednej z czolowych uczelni.
                                                  • tinywee Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 11:32
                                                    "I ze nie dozna jakiegos zalamania, jak sie okaze ze wyjatkowy nie jest , a raczej ze jest mimo duzej ilosci wyjatkowych ludzi na metr kwadratowy wink W Polsce byl "rozpieszczany" , a na Y bedzie jednym z wielu."

                                                    Obstawiam, że z maksem z matury IB Yale będzie dla niego spacerkiem.
                                                    Admit rate w Y dla Class '18 to 6,26% (1935 przyjętych, 30,932 podania) - raczej nie dostanie załamania z tego powodu, że się dostał smile
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze a L.Zbylut. 14.01.15, 16:07
                                                    tinywee napisała:

                                                    > Obstawiam, że z maksem z matury IB Yale będzie dla niego spacerkiem.
                                                    > Admit rate w Y dla Class '18 to 6,26% (1935 przyjętych, 30,932 podania) - racze
                                                    > j nie dostanie załamania z tego powodu, że się dostał smile

                                                    Na pewno na 1-szym roku bedzie dobry,ale amerykanskie uczelnie maja to do siebie,ze kazdy nastepny rok jest trudniejszy i nie tak latwo utrzymac dobra srednia.

                                                    Pamietacie Lukasza Zbyluta???

                                                    Pare lat temu byl geniuszem,a teraz o nim zadnej wzmianki w gazetach nie ma.

                                                    askville.amazon.com/Lukasz-Zbylut-Albert-Einstein/AnswerViewer.do?requestId=10497079
                                                    W 2008 dostal sie na Harvard a w 2012 go skonczyl i gdzie jest teraz ten polski A.Einstein?
                                                  • srubokretka Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze a L.Zbylut. 14.01.15, 16:40
                                                    > Pare lat temu byl geniuszem,a teraz o nim zadnej wzmianki w gazetach nie ma.

                                                    Widocznie nie ma aspiracji zostac celebryta (brrr coz za wstretne slowo).
                                                  • azja-od-kuchni Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze a L.Zbylut. 14.01.15, 17:05
                                                    W sumie nie o kazdym absolwencie Harvard piszą gazety... i nie każdy lubi byc na świeczniku.. Pewnie facet robi to co lubi i żyje własnym życiem z daleka od szumu...
                                                    A tak na marginesie to kilka lat temu Max nie uważał go za geniusza .. uważał wręcz, że trafił mu się ów Harvard jak ślepej kurze ziarno... tylko, że przy rekrutacji na bardzo dobre wyższe uczelnie liczy się nie tylko Sat, ale też aktywności. pasje, znane języki i droga jaką przeszedł młody człowiek.. dlatego jak jest dwóch kandydatów z 2200 i jeden jest po super biper szkołach mowił w domu cały czas po angielsku i ma rodziców "ciągników" a drugi wychował się w rodzinie nielegalych emigrantów gdzie mama po angielsku zaledwie zakupy umie zrobic, a jego szkoły były dobre ciut mniej ( lub słabe) to wybiorą tego drugiego... coś na kształt punktów za pochodzenie, kóre Kołodce Max od lat wypomina... Jeśli drugi będzie miał z satu 2150 a pierwszy 2200 to na 80 % tez ten drugi wygra...Z jednej strony niesprawiedliwej, ale z drugiej temu pierwszemu nikt nie pomoże napisac eseju...
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze a L.Zbylut. 14.01.15, 18:44
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Widocznie nie ma aspiracji zostac celebryta (brrr coz za wstretne slowo).

                                                    Oczywiscie ,ze mial aspiracje i juz byl celebryta,ale kolejne lata na Harvardzie sprowadzily go na ziemie.
                                                    Amerykanskie uczelnie to nie sa polskie uczelnie na ktore jak juz sie dostaniesz,to je spokojnie konczysz.
                                                    W USA na uczelniach kazdy nastepny rok jest trudniejszy i dlatego L.Zbylut zniknal ze swiecznika.
                                                  • hankam Znowu Maks się wkurza o stare sukcesy Zbyluta 14.01.15, 18:25
                                                    W 2008 dostal sie na Harvard a w 2012 go skonczyl i gdzie jest teraz ten polski A.Einstein?

                                                    Ależ Cię to boli.
                                                    A gdzie są tysiące innych absolwentów najlepszych uczelni?
                                                    Godnym odnotowania faktem było, że uczeń słabego liceum, dość świeży imigrant, z przeciętnej rodziny (a może biednej?) dostał się na na Harvard, a poza tym zaakceptowały go wszystkie Ivy Leagowe uczelnie, na które aplikował.
                                                    To, ze skończył, razem z masą innych wybitnych (do których się Twoje dzieci nie zaliczają) młodych ludzi już takie nadzwyczajne nie jest. Znalazł si e w stadzie sobie podobnych.
                                                    Może robi studia magisterskie, może ma satysfakcjonującą, ciekawą pracę, nie martw się o niego.
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 18:06
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chcialbys, zeby w ogolnopolskich gazetach pisali o twoich dzieciach to zapisz i
                                                    > ch na polska mature.

                                                    A po co maja sie cofac do sredniowiecza i pisac polska mature,skoro co bardziej rozgarnieci ludzie wyjezdzaja na studia do Stanow.

                                                    > Dla nativa osiagniecie takiego wyniku w SAT jest o niebo latwiejsze niz dla obc
                                                    > okrajowca z malej polskiej miesciny,

                                                    Znowu pieprzysz jak wsiowa baba za komuny.
                                                    Teraz kazdy ma internet i dostep do wszystkiego co w swiecie najlepsze i liocza sie tylko zdolnosci i checi.

                                                    Teraz wszystkie najlepsze filmy mozesz ogladac w oryginale lub z tlumaczeniem jak jestes tlukiem i to na calym swiecie a nie tylko w Tarnowie.

                                                    www.cda.pl/video/10199584/Interview-with-a-Hitman-online-2012-Lektor-PL-HD

                                                  • canuck_eh Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 05:17
                                                    No wlasnie - po co maja pisac mature?A tak dla udowodnienia ze potrafiai ze sie dostana na ktorakolwiek uczelnie w Polsce.Udowodnij nam ze bez problemow im to pojdzie.I twoje zapewnienia mnie nie interesuja ze oczywiscie, bo ja dokladnie to samo moge ci powiedziec ze corka SAT z palcem w nosie napisze i nawet na NYU sie dostanie tez bez problemow.Udowodnic ci?Spokojnie - jak przedstawisz zdana na blysk mature w Polsce przez swoje genialnie dzieci
                                                  • azja-od-kuchni Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 08:32
                                                    Akurat w Stanach warto znac i pielęgnowac jezyk ojczysty ( jaki on by nie był ) bo za to są dodoatkowe punkty na studia ... nie przegryzłam się przez to jeszcze, ale chodzi chyba o punkty kredytowe ... W kazdym bądź razie nasz dzieciak mając polską maturę ( dla dzieci mieszkających za granicą, więc ciut łatwiejszą ) ma + przy rekrutacji na studia i jeśli jest dwóch kandydatów z taką samą liczbą z Sat a miejsce jedno to wybiorą tego dwujezycznego... Poza tym znajomośc, a także nauka języka mocno rozwija, więc po co z niej rezygnwac? Dzieciaki MAksa nie mówią nawet po polsku, więc nie zaliczyłyby egzaminu do gimnazjum a matura po polsku napisana na szóstki możliwa jest jedynie w wizjach Maksa.
                                                  • tinywee Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 11:37
                                                    twarde czynniki to zdaje się znajdziesz w common application. Miękkie (and more smile - w collegeconfidential - o ile tam jeszcze nie trafiłaś.

                                                    Jeśli trafiłaś, to może już przeczytałaś, że rekrutacja to crapshoot process...

                                                    Co mnie zadziwiło na wątkach z info o przyjętych do tych lepszych szkół, to ogrom zajęć dodatkowych. Ogrom.
                                                  • canuck_eh Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 18:32
                                                    Nie tylko w Stanach znajomosc dodatkowego jezyka czy to ojczysty czy nie jest plusem dla kandydata na uczelnie czy pozniej przy wyborze pracy.Mi chodzi o to ze maks ciagle stara sie pomniejszac dokonania naszych dzieci twierdzac ze absolutnie nie dorownaja jego dzieciom.I tu sie zgodze bo w jednym , znaczy w ganianiu za wlochata pileczka moje dzieci nie maja aspiracji by doscigac kogokolwiek.Co do edukacji - moze i w tym czy innym sa lepsze ale kazdy mlody czlowiek( ee no prawie kazdy) ma swoje( nie ojca tylko swoje) zainteresowania w jednej czy drugiej dziedzinie jest lepszy od innych, albo i nawet i nie w jednym tuylko kilka.Ale maksiu i jego dzieci sa genialne we wszystkim znaczy sa do niczego.Nie mozna byc genialnym we wszystkim. I chodzilo mi tez o to by maksia dzieciaki zdaly mature w Polsce bo sie przechwalal ze z paluszkiem w noskach zdadza, a nawet nie wiedzial w jakiej formie teraz matura w Polsce.W konsulatach polskich mozna zdawac mature polska i jest ona latwiejsza od tej w rodzimym kraju.Ale skoro maksiu z uporem maniaka wysyla moje dziecko na zdanie SATu choc jej to do szczescia jest nie potrzebne to ja wysylam maksoiwe dzieciaki do Polski w celach zdania matury.Sa genialne wiec w maju powinny byc gotowe na wyzwaniesmile
                                                  • hankam Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 18:50
                                                    No właśnie, maksiu, wyślij na polską maturę chociaż Monikę. Tak dla sportu.
                                                    Dwa przedmioty rozszerzone (i proponuję, aby to nie był angielski, bo to nie fair), polski i matma mogą być podstawowe.
                                                    Będziesz się mógł pochwalić swoimi geniuszami.
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 15:43
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > e to samo moge ci powiedziec ze corka SAT z palcem w nosie napisze i nawet na N
                                                    > YU sie dostanie tez bez problemow.Udowodnic ci?

                                                    Musialaby ze soba przywiezc z Kanady pare beczek maple syrup jako lapowki,zeby jej sie ten numer udal.

                                                    >Spokojnie - jak przedstawisz zda na na blysk mature w Polsce przez swoje genialnie dzieci

                                                    A po co im sie cofac w rozwoju?
                                                  • canuck_eh Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 18:36
                                                    No tak teraz sie cofamy w rozwoju - jakos trzeba z tego wyjsc nie?
                                                    A po co ma wozic beczki maple syrup skoro twierdzisz ze w Stanach jest rownie dobry.No i ostatnie - po co ma sie tam pchac skoro ty swoje dzieci nie wysylasz do napisania matury.Im nie potrzebne?No dobra przyjmuje do wiadomosci.Teraz ty przyjmij ze moim dzieciom SAT tez nie jest potrzebny
                                                  • hankam Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 12:13
                                                    Jeden jedyny w Polsce, bo tak wielu znowu SATu nie pisze.
                                                    Do SATu trzeba się osobno przygotować, a w liceum nie ma na to czasu.
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 18:21
                                                    hankam napisała:

                                                    > Jeden jedyny w Polsce, bo tak wielu znowu SATu nie pisze.
                                                    > Do SATu trzeba się osobno przygotować, a w liceum nie ma na to czasu.
                                                    ----------
                                                    To samo jest w USA.
                                                    Szkola do SAT nie przygotowuje i trzeba to samemu robic albo po lekcjach albo i to najczesciej w wakacje.

                                                    A ze niewielu pisze w POlsce SAT to tylko dlatego,ze nie ma tam wielu zdolnych ludzi.

                                                    Ten najzdolniejszy chlopak z poludniowej Polski przygotowywal sie do tego przez kilka lat,a moja corka napisala SAT z marszu.
                                                  • fogito Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 23:27
                                                    Z marszu to by zdala gdyby z Polski przyjechala do Stanow i do testu podeszla. Jak uczyla sie od dziecka w amerykanskich szkolach to byla do niego przygotowywana chcial nie chcial. Osmieszajac innych nie podniesiesz wartosci swoich dzieci. Poki co to nie one sa na pierwszych stronach gazet.
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 02:19
                                                    fogito napisała:

                                                    > Z marszu to by zdala gdyby z Polski przyjechala do Stanow i do testu podeszla.
                                                    > Jak uczyla sie od dziecka w amerykanskich szkolach to byla do niego przygotowyw
                                                    > ana chcial nie chcial.

                                                    Uczyc sie mozesz w Ustrzykach Gornych,Lesku czy Tarnowie,najwazniejsze bys miala poziom inteligencji,ktory pozwoli cie te wiedze wchlonac.

                                                    Wicie kumo o czym godom?
                                                    Jak sie nie ma glowy,to Ameryka ci nie pomoze.

                                                    Dobre uczelnie sa dla inteligentnych i znajdowac sie moga tylko w USA,a slabe uczelnie sa wszedzie,tylko ze inteligentni nie chca na nich studiowac.
                                                  • fogito Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 07:09
                                                    Tacy niby inteligentni a tacy glupi wink dziwy panie. Najlepsze uczelnie sa tam gdzie jest najwieksza kasa. I tyle.


                                                  • azja-od-kuchni Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 08:17
                                                    Maks jeśli amerykańskie szkoły nie przygotowują do Sat to znaczy, że Stany mają najbardziej niewydolny system edukacyjny na świecie...jeśli nie uczą rzeczy, które są warunkiem konieczny do przejścia na kolejny etap edukacji to czego uczą ? I jak utrzymują przy tym wysoki poziom skoro mając tylko wiedzę szkolną nie da się napisac dobrze satu? Wybacz, ale jak się pozbiera Twoje wypowiedzi z kilku wątków ( lub z jednego, ale ciągnącego się w czasie ) to tracą one sens....
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 15:58
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maks jeśli amerykańskie szkoły nie przygotowują do Sat to znaczy, że Stany mają
                                                    > najbardziej niewydolny system edukacyjny na świecie...jeśli nie uczą rzeczy, k
                                                    > tóre są warunkiem konieczny do przejścia na kolejny etap edukacji to czego uczą?

                                                    SAT jest troche bardziej skomplikowany niz myslisz.
                                                    Sa 3 czesci:angielski,matematyka i logiczne myslenie.

                                                    Mozesz byc dobra z angielskiego jako oddzielnego przedmiotu ale na SAT angielski jest zdawany pod katem logicznego myslenia,czyli jak umiesz tylko peplac i wykuc na pamiec,to na SAT wypadniesz slabo.
                                                    To samo jest z matematyka,ze to nie jest tylko podstawianie wzorow ale logiczna analiza kazdego zadania.
                                                    Dam ci taki przyklad.
                                                    Corka z angielskiego jest duzo lepsza od syna,ale essay na SAT lepiej napisal syn.

                                                    > I jak utrzymują przy tym wysoki poziom skoro mając tylko wiedzę szkolną nie
                                                    > da się napisac dobrze satu?

                                                    Nie jest zwykla korelacja prosta.
                                                    Duzo zalezy od logicznego myslenia. Poszczegolne przedmioty mozesz wykuc na pamiec a na SAT wypasc slabo.

                                                    Kumpel syna Sean mial srednia nauczania okolo 85% a SAT napisal na max 2.400 pkt. i nawet sie specjalnie do niego nie przygotowywal.
                                                    Inny kumpel syna i corki Lucien napisal SAT na 2.370 a srednia mial 90-91.
                                                    Moj syn mial srednia 92% a napisal SAT na 2.200.

                                                    Jak sie dobrze uczysz,to napiszesz dobrze SAT ale nie pokrywa sie to,ze srednia stopni w szkole.

                                                    > Wybacz, ale jak się pozbiera Twoje wypowiedzi z kil
                                                    > ku wątków ( lub z jednego, ale ciągnącego się w czasie ) to tracą one sens....

                                                    Bo zycie nie jest takie proste jak sobie wyobrazasz.
                                                  • azja-od-kuchni Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 16:13
                                                    Max , ale mam książki do Sat kupiłam je jeszcze w Singapurze tak z ciekawości i mam książki z których korzysta spora częśc licalistów i tam niczego niezwykłego nie ma...To znaczy gdybym była zielona jak trawka na wiosnę i mając tylko te książki musiała rozwiązac Sat to bym napisałan na jakię 80 % punktów... Czyli jeśli uczeń ma wiedzę tylko z tych książek to napisze sat na 75 -80 % Jeśli chodzi o Sat to moje zdanie jest takie, że dośc łatwo jest osiągnąc wynik do 1800- 1900 ptk, ale wyżej już trudno, bo Sat WYKRACZA poza materiał omawiany w liceum. Chodzi o to tych dobrych oddzielic od bardzo dobrch i wybitnych...by nie było tak, że max punktów dostaje pół rocznika... Idea jak dla mnie jak najbardziej sluszna, ale czy nie na logicznym myśleniu i jego nauce opiera się amerkański system... Czy nie uczy się dzieci od maleńkości nie tyle faktów co jak te fakty znależć? Jeśli tak jest to każdy dzień w ameykańskim systemie ułatwia zdanie Sat..,
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 18:56
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Jeśli chodzi o Sat to moje zdanie jest takie, że dośc łatwo jest osiągnąc wynik do 1800-
                                                    > 1900 ptk, ale wyżej już trudno,

                                                    1.800-1.900 to jest dobry wynik.
                                                    Przecietny SAT to jest 1.500 pkt
                                                    Jak napiszesz na 2.200 to jestes w 1-2% najlepszych,co znaczy ze jeden uczen na 3 klasy 33 osobowe tak pisze SAT.

                                                    150 osob na 1.5 mln piszacych pisze SAT na max 2.400 pkt czyli 1 na 10.000.
                                                    I pomyslec ze to kumple syna i corki.
                                                  • azja-od-kuchni Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 15.01.15, 05:31
                                                    Max żebyś ty wiedział z kim przyjaźniło się moje dziecko to by Ci kapcie spadły.. wink
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 15.01.15, 15:47
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Max żebyś ty wiedział z kim przyjaźniło się moje dziecko to by Ci kapcie spadły .. wink

                                                    Kim Dzong Un?


                                                  • canuck_eh Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 18:41
                                                    Maksiu tylko 92%?Co sie stalo z brakujacymi 8% No przeciez synek to geniusz wiec powinno byc 100%.
                                                  • maksimum Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 15:15
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tacy niby inteligentni a tacy glupi wink dziwy panie. Najlepsze uczelnie sa tam
                                                    > gdzie jest najwieksza kasa. I tyle.
                                                    -----------
                                                    A ze inteligentni maja najwieksza kase to juz dla ciebie jest tajemnica.
                                                  • fogito Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 18:06
                                                    Najwieksza kase to maja ci co najwiecej nakradna i nie zaplaca podatkow. No i ci co przekrety na gieldzie robia. A i sa tacy co na sprzedazy narkotykow i broni sie dorabiaja. O zarabianiu na prostytucji nie zapominajac.
                                                  • hankam Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 18:29
                                                    > A ze inteligentni maja najwieksza kase to juz dla ciebie jest tajemnica.

                                                    No, ale ty nie masz kasy, więc do inteligentnych się nie zaliczasz.
                                                    W twoim przypadku amerykański sen o potędze się nie ziścił.
                                                    Może twoje dzieci dopiero się dorobią.
                                                  • zgagusia Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 18:41

                                                    A ze inteligentni maja najwieksza kase to juz dla ciebie jest tajemnica.

                                                    No i wszystko jasne - zgodnie z własna teoria do inteligentnych sie nie zaliczasz big_grin
                                                  • hankam SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 18:45
                                                    > Uczyc sie mozesz w Ustrzykach Gornych,Lesku czy Tarnowie,najwazniejsze bys miala poziom inteligencji,ktory pozwoli cie te wiedze wchlonac.

                                                    O, to już nie trzeba koniecznie w bruklyn tek?
                                                    Jakaś zmiana frontu.
                                                    Ale słuszna. Nauka w dobrym liceum pomaga, ale wybitni dadzą sobie radę nawet w przeciętnej szkole.
                                                    W każdym razie ekscytowanie się tym, czy szkoła jest pierwsza, czy druga w rankingu, czy ktoś w wyścigu szczurów dostał 91,7, czy 92,1 procent sensu nie ma żadnego.

                                                    > Dobre uczelnie sa dla inteligentnych i znajdowac sie moga tylko w USA,a slabe uczelnie sa wszedzie,tylko ze inteligentni nie chca na nich studiowac.

                                                    Dobre uczelnie są tam, gdzie na naukę i edukację przeznacza się duże fundusze.
                                                    I w tym, faktycznie, USA przodują.
                                                    Natomiast histeria na temat tego, czy Harvard lepszy od Oxfordu, MIT od Yale a Columbia od Cambridge jest objawem charakterystycznej maksiowej paranoi. Wszystkie dobre uczelnie na świecie są porównywalne, a najważniejsze jest porównywanie odpowiednich wydziałów.
                                                    I najważniejszy jest produkt, czyli absolwent.
                                                  • maksimum Harvard czy Oxbridge? 14.01.15, 19:10
                                                    hankam napisała:

                                                    > Natomiast histeria na temat tego, czy Harvard lepszy od Oxfordu, MIT od Yale a
                                                    > Columbia od Cambridge jest objawem charakterystycznej maksiowej paranoi. Wszyst
                                                    > kie dobre uczelnie na świecie są porównywalne, a najważniejsze jest porównywani
                                                    > e odpowiednich wydziałów.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Rados%C5%82aw_Sikorski
                                                    "W Anglii podjął studia w Pembroke College Uniwersytetu w Oksfordzie. Był członkiem Klubu Bullingdona[4]. Po trzyletnim pobycie na tej uczelni Radosław Sikorski ukończył studia, uzyskując tytuł zawodowy Bachelor of Arts (anglosaski odpowiednik licencjata)"

                                                    Po 3-letnim pobycie na Oxfordzie dostal Bachelor of Arts!!!!!!!!!!!
                                                    NIE MA takich CUDOW w USA.
                                                    Nawet po 3-letnim pobycie na Brooklyn College nie dostalby Bachelor of Arts.

                                                    > I najważniejszy jest produkt, czyli absolwent. "

                                                    Radek udowodnil ze studia w Oxbridge to jest przegiecie i paranoia.
                                                    Na dodatek temu nieukowi konsul brytyjski pisze przemowienia po 26 tys za sztuke.

                                                    Nawet nie porownuj studiow na Oxbridge ze studiami w USA.
                                                  • hankam Re: Harvard czy Oxbridge? 14.01.15, 20:07
                                                    Studia BA w Stanach muszą być dłuższe, bo program liceum jest węższy.
                                                  • maksimum Re: Harvard czy Oxbridge? 15.01.15, 00:07
                                                    hankam napisała:

                                                    > Studia BA w Stanach muszą być dłuższe, bo program liceum jest węższy.

                                                    Dlugo nad tym myslalas?
                                                    Gdyby program liceum byl wezszy w USA,to byloby bardzo latwo Europejczykom dostac sie na studia w USA,a tak niestety nie jest.
                                                    Jak ktos z Polski dostanie sie na jakas dobra uczelnie amerykanska ,to jest Wielkie Halo w kraju nad Wisla z opisywaniem tego w gazetach.


                                                  • azja-od-kuchni Re: Harvard czy Oxbridge? 15.01.15, 05:48
                                                    Nie tyle program jest węższy co na inne rzeczy nastawiony... liczy się bardziej umiejętnośc szukania informacji ich prezentacja niż sama wiedza ... Byłam w naszej bibilitece i widziałam prezentację dzieciaków o wodzie ... 4 klasa czyli 9 latki robiły wodę z lodu na żywo, ale żadne nie umiało nazwac zjawiska... w Singapurze byłoby dokładnie odwrotnie ... wszytskie wiedziałyby jak się zjawisko nazywa , ale gdyby ktoś kazał im je pokazac to by zobaczył strach w oczach... Sat jest dla uczniów edukowanych w Stnach i wykorzystuje umiejętności cwiczone tam lata dlatego mam ogromny szacunek dla tych którzy napisali dobrze Sat a nie uczyli się w tym systemie ... podobnym szacunkiem obdaruję każde amerykańskie dziecko, które dostanie się na zasadzie normalnej rekrutacji na studia w Singapurze, Polsce czy Tajwanie nawet jeśli na studiowanie tam jest " za mądre" to może warto zmierzyc się z innymi tak dla sportu ...by zobaczyc jakim się jes na tle na kolegów z innych krajów , a nie tylko z własnego podwórka.
                                                  • maksimum Re: Harvard czy Oxbridge? 15.01.15, 15:51
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Sat jest dla uczniów edukowanych w Stnach i wykorzystuje umiejętności cwiczone
                                                    > tam lata dlatego mam ogromny szacunek dla tych którzy napisali dobrze Sat a nie
                                                    > uczyli się w tym systemie ...

                                                    Wlasnie o to chodzi by byl JEDEN egzamin dla wszystkich w calym kraju.
                                                    To samo powinno byc w Polsce i calym swiecie i wtedy moznaby porownac poziom nauczania.
                                                  • hankam Re: Harvard czy Oxbridge? 15.01.15, 16:02
                                                    > Wlasnie o to chodzi by byl JEDEN egzamin dla wszystkich w calym kraju.
                                                    > To samo powinno byc w Polsce i calym swiecie i wtedy moznaby porownac poziom na uczania.


                                                    No i w Polsce jest JEDEN egzamin maturalny dla wszystkich, więc o co ci chodzi?
                                                    Natomiast nie można robić identycznego egzaminu na całym świecie, bo najpierw musiałbyś ujednolicić całą światową edukację.
                                                    A wcale nie jest powiedziane, że edukacja amerykańska jest wzorcem odpowiednim dla wszystkich.
                                                    Nie jest też powiedziane, że jest idealnym modelem.
                                                    W ogóle raczej nie ma czegoś takiego, jak idealny model.
                                                    Modele i systemy edukacyjne ewoluują, edukacja to żywy twór, tylko idiota chciałby to spetryfikować.
                                                  • maksimum Re: Harvard czy Oxbridge? 15.01.15, 17:37
                                                    hankam napisała:

                                                    > No i w Polsce jest JEDEN egzamin maturalny dla wszystkich, więc o co ci chodzi?

                                                    To nie jest JEDEN dla wszystkich,bo mozesz go pisac na kilku POZIOMACH i w dalszym ciagu zdac.Na dodatek jest po polsku i dlatego jest niewymierny.

                                                    > Natomiast nie można robić identycznego egzaminu na całym świecie, bo najpierw m
                                                    > usiałbyś ujednolicić całą światową edukację.

                                                    Nie trzeba niczego ujednolicac.
                                                    Edukacja w kazdym kraju niech bedzie jaka chce a SAT bylby dla wszystkich JEDEN.
                                                    Jesli uczelnie sa najlepsze na swiecie wlasnie w USA to ma sens by SAT byl JEDYNYM egzaminem dla wszystkich na swiecie.
                                                    Nie mozna wprowadzic polskiej matury przetlumaczonej na angielski na calym swiecie bo to by otumanialo ludzi,bo sa w niej elementy TYPOWO polskie(historia,literatura itd).

                                                    > A wcale nie jest powiedziane, że edukacja amerykańska jest wzorcem odpowiednim
                                                    > dla wszystkich.

                                                    Jesli najlepsze uczelnie na swiecie sa w USA i WSZYSCY o tym wiedza,to w jaki sposob chcesz jeszcze otumanic ludzi?

                                                    > Nie jest też powiedziane, że jest idealnym modelem.
                                                    > W ogóle raczej nie ma czegoś takiego, jak idealny model.

                                                    Wystarczy ze jest NAJLEPSZY.

                                                    > Modele i systemy edukacyjne ewoluują, edukacja to żywy twór, tylko idiota chcia
                                                    > łby to spetryfikować.

                                                    Tylko idota niechcialby sie sprawdzic globalnie.
                                                  • canuck_eh Re: Harvard czy Oxbridge? 15.01.15, 20:45
                                                    Dlaczego w Polsce kazesz zdawac mature w obcym jezyku?No i masz racje jest poziom podstawowy i poziom rozszerzony.I teraz od studenta zalezy co wybiera gdzie chce isc.Tak jak po tej stronie oceanu - jak uczen nie ma aspiracji by isc na studia to np taka matematyke czy angielski czy cokolwiek innego wybierze na nizszym poziomie , jak chce isc na studia - ma rozszerzona wersje kursu.Sa tez w szkolach kursy tzw MIX i tu nie wiem co delikwent chce po ukonczeniu tego kursu robic, ale w sumie ma wybor.

                                                    SAT jest potrzebny jak ktos chce studiowac w USA.Przyjmij to do wiadomosci.Z Europy student musi dodatkowo zdac TOEFL'a, w USA juz nie.Musze przyznac ze dosc spora czesc amerykanskiej mlodziezy poleglaby podczas zdawania TOEFL'a.
                                                    Oczywiscie masz racje ze nie mozna wprowadzic polskiej matury zwlaszcza z polskiego bo palancie jezyk polski jest oparty w dosc duzej mierze o polska literature.Wiem zmieniaja sie lektury, ale ciagle klasyke tzeba przeczytac i juz widze takiego kanadola czy hamerykanca ktory stara sie przeczytac Trylogie badz Pana Tadeusza.
                                                    Nawet tutaj uczniowie omawiajacy Shakespear'a maja problemy ze zrozumieniem niektorych wyrazow a przeciez po angielsku jest napisane.I nie ma ze sobie kupisz wydanie ze z jednej strony oryginal z drugiej napisane modern English.Nauczyciele nie pozwalaja tych egzemplarzy do klasy przynosic.
                                                    Moze w rozliczeniu caloscuiowym uczelnie sa jedne z lepszych, ale jak probuje ci od dosc dawna wytlumaczyc nikt przy zdrowych zmyslach nie wybiera uczelni tylko kierunek na danej uczelni i jezeli dany kierunek slabo stoi na tym twoim najlepszym NYU to powinien obchodzic ta uczelnie duzym lukiem i wybrac ta gdzie owy kierunek jest rozpoznawalny na swiecie.Ty sie lubujesz w linkach i rankingach - znajdz maksiu porownanie programow na uniwersytetach.Programow nie uniwersytetu jako calosci.Zeby nie bylo zbyt duzo roboty to niech bedzie to pielegniarstwo na ktore wyslales syna( to powinno sie jakos tak wpasowac w Health science , nieprawdaz) i wrzuc jeszcze kierunek ktory chce studiowac corka i zobaczymy jak te twoje uczelnie stoja
                                                  • maksimum Re: Harvard czy Oxbridge? 16.01.15, 01:06
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Moze w rozliczeniu caloscuiowym uczelnie sa jedne z lepszych,

                                                    To zes sie zle przyjrzala,nie jedne z najlepszy ale najlepsze hands down,a jesli tak to jest sie na kim wzorowac.
                                                  • canuck_eh Re: Harvard czy Oxbridge? 16.01.15, 05:39
                                                    Maksiu - wrzuc mi tu linki porownawcze PROGRAMOW a nie calosciowe uczelni.
                                                    Czekam na twoje linki bopo ja znalazlam pare i tam np twojego - cytuje maksia"najlepszego NYU" nie bylo wylistowanego w health science.
                                                    McMaster ktorym tak pomiatasz w health science najlepszy w Kanadzie w rankingu swiatowym na 14 miejscu.I ciagle - NYU nie bylo w tej rozpisce.Klade nacisk ze nie porownuje uczelni tylko PROGRAMY na danej uczelni.Bo dla mnie to duza roznica.
                                                  • maksimum Re: Harvard czy Oxbridge? 16.01.15, 08:20
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu - wrzuc mi tu linki porownawcze PROGRAMOW a nie calosciowe uczelni.

                                                    Nie da sie ani uczelni ani programow porownac miedzy Kanada a USA,bo to dwa inne swiaty.

                                                    Kanada jest taka bardziej wsiowa i europejska.
                                                  • canuck_eh Re: Harvard czy Oxbridge? 17.01.15, 04:52
                                                    Da sie i sie porownuje a ze twoj NYU nie widnieje w pierwszej 50 to juz nie moja wina( mam na mysli Health science bo w innej dziedzinie moze byc w czolowce)
                                                  • canuck_eh Re: Harvard czy Oxbridge? 16.01.15, 05:35
                                                    Juz widze jak chetnie amerykanskie dzieci sie ucza historii Europy.
                                                    No wlasnie moznaby wtedy porownywac poziom nauczania .Ale tobie nie przeszkadza mieszac z blotem wszystko i wszystkich co to nie sa edukowani w USA
                                                  • maksimum Re: Harvard czy Oxbridge? 16.01.15, 08:29
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Ale tobie nie przeszkadza
                                                    > mieszac z blotem wszystko i wszystkich co to nie sa edukowani w USA

                                                    Uwiesz mi, jest b.duza roznica w jakosci wyksztalcenia w EU i USA.
                                                  • jotde3 Re: Harvard czy Oxbridge? 16.01.15, 08:36
                                                    UwieRZ smile
                                                  • maksimum Re: Harvard czy Oxbridge? 16.01.15, 16:04
                                                    jotde3 napisał:

                                                    > UwieRZ smile

                                                    Dawno w Polsce nie bylem.
                                                  • canuck_eh Re: Harvard czy Oxbridge? 17.01.15, 04:55
                                                    Ale chwaliles sie ze na najlepsza uczelnie trafiles po LO.To co za trefnego nauczyciela od polskiego miales...Zreszta my juz wiemy o tym - twoja skladnia i gramatyka mowi sama za siebie
                                                  • azja-od-kuchni Re: Harvard czy Oxbridge? 17.01.15, 09:28
                                                    Na moich studiach też każdy rok był trudniejszy ... na 4 zasuwałam tak, że schudłam do 48kg. Czasem wychodziłam z domu o 7 a wracałam o 21... i tak przez 6 dni ... bo bardzo mi na pewnej specjalizacji zależało... Po takim roku pisanie pracy i staż to był czysty relaks... w sumie to może i dobrze, że w Polsce kazdy rok trudniejszy... gdy na 5 roku męża ganiał promotor dwa razy w tygodniu do miasta x to mieliśmy okazję się poznac... Gdyby bumelował to by mnie w życiu nie odnalazł wink
                                                    Ps, Studia kończyliśmy w Polsce.
                                                  • maksimum Re: Harvard czy Oxbridge? 17.01.15, 18:27
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Na moich studiach też każdy rok był trudniejszy ... na 4 zasuwałam tak, że schu
                                                    > dłam do 48kg.

                                                    A gdyby poziom byl minimalnie wyzszy to musialabys zrezygnowac lub umrzec.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Harvard czy Oxbridge? 18.01.15, 07:53
                                                    Pewnie zrobiłabym inną specjalizację..tylko tyle i az tyle...
                                                  • azja-od-kuchni Re: Harvard czy Oxbridge? 16.01.15, 17:53
                                                    Max napisał :
                                                    Uwiesz mi, jest b.duza roznica w jakosci wyksztalcenia w EU i USA.
                                                    Ja bym powiedziała , że nie w jakości różnica, a w sposobie nauki.
                                                  • maksimum Re: Harvard czy Oxbridge? 16.01.15, 18:45
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Ja bym powiedziała , że nie w jakości różnica, a w sposobie nauki.

                                                    I w jednym i w drugim.
                                                    W Stanach jak sie dostaniesz na studia,to wcale nie znaczy,ze je skonczysz a w Polsce to jest norma,wystarczy przychodzic na wyklady i to nie na wszystkie.
                                                    W Stanach kazdy nastepny rok jest trudniejszy i dlatego niewiele osob robi masters.
                                                    Zeby dostac sie na masters trzeba miec dobre stopnie z calych studiow,a w Polsce mgr robi sie z biegu.
                                                  • hankam Re: Harvard czy Oxbridge? 16.01.15, 20:04
                                                    W Stanach jak sie dostaniesz na studia,to wcale nie znaczy,ze je skonczysz a w Polsce to jest norma,wystarczy przychodzic na wyklady i to nie na wszystkie.

                                                    Co ty pleciesz.
                                                    Moze przestań się ypowiadać w sprawach, o których nie masz pojęcia.
                                                  • tinywee Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 14.01.15, 11:38
                                                    a w IB to pewnie jeszcze bardziej nie ma czasu... tak czy owak, szapoba
                                                  • canuck_eh Re: SAT na 2200 w Lisiej Górze 13.01.15, 05:28
                                                    No i maksiu zaraz cos tutaj mundrego napisze ze z pewnoscia jakis oszukany ten SAT no i uczelnia ktora go przyjela to jakas licha prowincjonalna, nie to co NYU
                                                  • maksimum Przy czolgu na Pruszkowie. 06.02.15, 01:56
                                                    www.youtube.com/watch?v=DJFE_wT0TKk
                                                    Ludzie ze stali,ktorym studia nie sa potrzebne.
                                                  • maksimum I na Olowkowej. 06.02.15, 02:53
                                                    www.youtube.com/watch?v=XcUjNBw5560
                                                    www.youtube.com/watch?v=sFWqAoZQAEw
                                                  • maksimum Agnieszka Cichorek. 10.03.15, 14:50
                                                    spszczodre.superszkolna.pl/szkola/kadra/4843/agnieszka__cichorek
                                                    Agnieszka Cichorek wyrzucila z pracy najlepsza nauczycielke,ktora zaklejala dzieciom usta tasma by nie gadaly.

                                                    www.foxnews.com/world/2015/03/10/polish-school-authorities-probe-allegations-that-teacher-taped-shut-small/
                                                    "Education authorities in southwestern Poland are looking into allegations that a primary school teacher taped small children's mouths shut to silence them."
                                                    The woman's voice also says "I will take your tapes off during breakfast," as children's voices can be heard in the background."

                                                    Oczywiscie na sniadania je odklejala.

                                                    Rozgi tez powinny byc w kazdej klasie,bo jesli sa legalne w Singapurze to jeszcze bardziej przydalyby sie w Polsce.
                                                  • zgagusia Re: Agnieszka Cichorek. 10.03.15, 18:30
                                                    Maksiu smile)) ty żyjesz!!! big_grin
                                                    Napisz lepiej jak tam twoje kolejne aplikacje na studia (najpierw Maćka, a teraz Moniki)? wink esej już napisany?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 10.03.15, 20:58
                                                    Jak Maksiowi wątek przygasa to odgrzebuje...wink teraz mu się Singapur przypomniał... tylko zapomiał doczytać, że nawet tam kara fizyczna traktowana jest jako ostatecznośc gdy inne środki zawiodą ... Za gadanie na lekcji dzieci się nie leje, ale za kradzież, rozbój i inne takie w PRZYPADKU RECYDYWY !!!
                                                    Nawet w Singapurze na karę fizyczną musi wyrazić zgodę rodzic no i nie każe się fizycznie dziewcząt i dzieciaków poniżej 10 roku życia.. ( Trwają prac by wiek podnieść do 12 )... Dorośli to co innego właśnie skazali dwóch Niemców za grafiti w pociągu....
                                                    A pani co dzieciom buzie plastrem zaklejała była co najmniej psychiczna...
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 10.03.15, 21:44
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > A pani co dzieciom buzie plastrem zaklejała była co najmniej psychiczna...

                                                    A mnie sie zdaje,ze to bardzo dobry pomysl i powinien byc rozpowszechniany.
                                                    Mamusie w domu tez to powinny stosowac a nie ciagle krzyczec do dzieciaka:zamknij sie wreszcie.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 10.03.15, 22:22
                                                    Maksiu Ciebie żona też powinna zakleić, a na pewno dociąć Ci dostęp do kompa...
                                                  • maksimum Jerzy Zięba. 11.03.15, 04:05
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu Ciebie żona też powinna zakleić, a na pewno dociąć Ci dostęp do kompa..

                                                    Ja wynajduje ciekawe rzeczy na komputerze i douczam w tym rodzine.
                                                    Wszystkich przedmiotow szkolnych i uczelnianych mozna sie douczac na komputerze.

                                                    www.youtube.com/watch?v=9J90IVw3vqE
                                                  • azja-od-kuchni Re: Jerzy Zięba. 11.03.15, 05:16
                                                    Ja wynajduje ciekawe rzeczy na komputerze i douczam w tym rodzine.
                                                    > Wszystkich przedmiotow szkolnych i uczelnianych mozna sie douczac na komputerze

                                                    A o oni sami nie potrafią znaleźć? Serio potrzebują Ciebie do tego?
                                                  • maksimum Re: Jerzy Zięba. 11.03.15, 13:31
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > A o oni sami nie potrafią znaleźć? Serio potrzebują Ciebie do tego?

                                                    Tego jest tak duzo w internecie,ze nie wiadomo gdzie szukac by znalezc najlepsze rzeczy.
                                                    Czesto znajduje te najlepsze rzeczy przypadkiem.
                                                    Sama wiesz,ze film filmowi nie jest rowny i to samo jest z programami douczajacymi czy naukowymi.
                                                    Sa bardzo roznej jakosci i masz znalezc ten najlepszy.
                                                  • anmanika Re: Jerzy Zięba. 16.03.15, 11:35
                                                    Cięzkie czasy nastały, ten chłopak po liceum w Koninie właśnie został doktorem i to harvardzkim, i co gorsze wcale nie chce zostać w USA mimo, że miał propozycje z kilku uniwerków. Wrócił do Polski
                                                    www.facebook.com/nowojewski?fref=ts
                                                  • maksimum Andrzej Nowojewski. 16.03.15, 14:32
                                                    www.nowojewski.com/
                                                    Chyba zauwazylas,ze po Oxfordzie i Cambridge pojechal na prawdziwa uczelnie Harvard w USA i jest tam juz 7 lat.
                                                    Skad informacja ze wrocil do Polski?

                                                    www.nowojewski.com/
                                                  • anmanika Re: Andrzej Nowojewski. 16.03.15, 14:48
                                                    Wiem od niego samego.
                                                    Przynajmniej się na ten Harvard dostał - ukończył i doktorował.
                                                    i to wszystko po polskim liceumwink
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 16.03.15, 17:35
                                                    Jakze on mogl opuscic te ziemie obiecana wink
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 16.03.15, 21:38
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jakze on mogl opuscic te ziemie obiecana wink

                                                    Z adresu wynika ze jest w dalszym ciagu na Harvardzie.

                                                    www.nowojewski.com/
                                                    Kliknij na "Contact".
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 16.03.15, 22:04
                                                    Ja tez mam adres amerykanski, ale rzadko tam jestem.
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 17.03.15, 00:02
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja tez mam adres amerykanski, ale rzadko tam jestem.

                                                    I tesciowa twoje listy czyta ci przez telefon?

                                                    Ty masz polski adres a przy okazji amerykanski a on ma jeden adres ,wlasnie ten amerykanski.
                                                  • anmanika Re: Andrzej Nowojewski. 17.03.15, 09:32
                                                    Słowo daję, że czasami zastanawiam się, czy to żart, bo aż tak głupim nie można być, ale później przypominam sobie jaką "oszałamiającą" karierę maksiu w juesej zrobił, i nie dziwię się, że go zawiść zżera.
                                                    AN jest w Polsce, nawet mimo, że maksiu się upiera, że nie.
                                                    Chłopak ma dwadzieścia parę lat - nie pamiętam dokładnie ile, dowiem się to dam znać.
                                                    Jest bardzo rozsądnym facetem, bez parcia na korposzczurzą karierę, dostał już wiele ofert pracy.
                                                    Zresztą po Harvardzie to pikuś znaleźć pracę, wystarczy, że w cefauce to ma. Wiele ex studentów Harvardu na wysokich pozycjach zatrudnia "swoich" z Harvardu.
                                                    Kolesiostwo to nie polska domena, kwitnie w najlepsze.
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 17.03.15, 18:17
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Słowo daję, że czasami zastanawiam się, czy to żart, bo aż tak głupim nie można
                                                    > być, ale później przypominam sobie jaką "oszałamiającą" karierę maksiu w juese
                                                    > j zrobił, i nie dziwię się, że go zawiść zżera.

                                                    Przyjechac do USA na kilka lat kazdy moze ale juz taka fogito sie tu nigdy nie zaaklimatyzuje.
                                                    Utrzymac sie tu przez cale zycie to juz jest osiagniecie.

                                                    > Jest bardzo rozsądnym facetem, bez parcia na korposzczurzą karierę, dostał już
                                                    > wiele ofert pracy.
                                                    > Zresztą po Harvardzie to pikuś znaleźć pracę, wystarczy, że w cefauce to ma. Wi
                                                    > ele ex studentów Harvardu na wysokich pozycjach zatrudnia "swoich" z Harvardu.
                                                    > Kolesiostwo to nie polska domena, kwitnie w najlepsze.

                                                    Najlepsze prace byly ,sa i beda w USA a wyjezdzac stad nikt nikomu nie broni.
                                                  • zgagusia Re: Andrzej Nowojewski. 17.03.15, 18:46
                                                    maksimum napisał:

                                                    >
                                                    > Przyjechac do USA na kilka lat kazdy moze ale juz taka fogito sie tu nigdy nie
                                                    > zaaklimatyzuje.
                                                    > Utrzymac sie tu przez cale zycie to juz jest osiagniecie.
                                                    oj tak, zycie w usa chyba sporego samozaparcia wymaga i wcale sie nie dziwie fogito; ogladamy ostatnio z mlodym 'Dance moms' - i nadziwic sie nie mozemy jaki obraz braku kultury, wzajemnego braku szacunku i przekonania kazdego o wlasnej wyzszosci wsrod amerykanow sie w tego wylania... moj mlody wlasnie dzis skomentowal "nie chcialbym w Ameryce mieszkac" widzac poniewierajaca uczennicami Abby - tam takie podejscie powszechne jest? I tak, wiem, czego sie nie robi dla zwiekszenia ogladalnosci - ale te dzieci naprawde placza. Nie wyobrazam sobie zeby mozna taki program nakrecic w Polsce.
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 02:43
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > oj tak, zycie w usa chyba sporego samozaparcia wymaga i wcale sie nie dziwie fo
                                                    > gito; ogladamy ostatnio z mlodym 'Dance moms' - i nadziwic sie nie mozemy jaki
                                                    > obraz braku kultury, wzajemnego braku szacunku i przekonania kazdego o wlasnej
                                                    > wyzszosci wsrod amerykanow sie w tego wylania...

                                                    Ja nawet nie wiedzialem ze taki program istnieje.
                                                    Nie mieszkam tez w czarnej dzielnicy i nie wiem co tam sie dzieje.

                                                    Nie ogladam tez Honey Boo Boo,choc slyszalem ze w polsce jest popularna.

                                                    www.youtube.com/watch?v=dzt7oCFN3ek
                                                    > moj mlody wlasnie dzis skoment
                                                    > owal "nie chcialbym w Ameryce mieszkac" widzac poniewierajaca uczennicami Abby
                                                    > - tam takie podejscie powszechne jest?

                                                    Domyslam sie,ze roznorodnosc programow jest na tyle duza,ze znajdziesz cos dla siebie.
                                                    Ogladasz ten,tzn ze ci pasuje.
                                                    Ja nie wiedzialem ze taki program istnieje.

                                                    > I tak, wiem, czego sie nie robi dla zwie
                                                    > kszenia ogladalnosci - ale te dzieci naprawde placza. Nie wyobrazam sobie zeby
                                                    > mozna taki program nakrecic w Polsce.

                                                    Pewno dlatego,ze Polska jest duzo bardziej cywilizowanym krajem niz USA.
                                                    Tylko dlaczego w USA sa wizy dla Polakow a w Polsce nie ma wiz dla Amerykanow to juz nikt nie zgadnie.


                                                  • azja-od-kuchni Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 05:35

                                                    > Przyjechac do USA na kilka lat kazdy moze ale juz taka fogito sie tu nigdy nie
                                                    > zaaklimatyzuje.

                                                    > Przyjechac do USA na kilka lat kazdy moze ale juz taka fogito sie tu nigdy nie
                                                    > zaaklimatyzuje.
                                                    > Utrzymac sie tu przez cale zycie to juz jest osiagniecie.
                                                    E tam osiągnięcie kraj jak kraj z wadami i zaletami..
                                                    Równie dobrze można powiedzieć, że w Stanach utrzymują się tu tylko wyjątkowo nieskąplikowani ludzie którym do życia wystarczy wielkie auto, pełna lodówka i tanie żarcie co można przygrzać w mikrofali...
                                                    Oba stwierdzenia są równie prawdziwe/niedorzeczne

                                                    Honey Boo Boo widziałam raz i załość mnie ogarnęła... To jakaś głęboka patologia jest....szkoda czasu by coś więcej pisać.
                                                    Zgagusia napisała:
                                                    Nie wyobrazam sobie zeby mozna taki program nakrecic w Polsce.
                                                    Poczekaj kilka tak niektóre formaty przychodzą do Polski z opóźnieniem. Rozlewają się jak dżuma niestety ...jest oglądalność jest fan, jest kasa od reklamodawców... Jedyną formą protesu jest pilot i wyłącznie głupot... Gdy na początku lat 90 zespół Pod Budą śpiewał ... Tok szoł ktoś przed kamerą spodnie zdjął .... myślałam, że przegieli, ale potem były tok szoły gdzie ludzie mówili o konfliktach z teściową, spotkaniach z ufo i kilku innych sprawach... Pojawił się Big Brother ( też amerykański format) i sex w wannie na żywo !!! Wtedy mniej więcej pozbyłam sie kablówki i zrezygnowałam z czytania ztw. prasy kolorowej. Mimo to nie uprawiam ascezy i
                                                    zdarzyło mi się za to obejrzeć top model ( kilka edycji w tym 1 polską ). Z przykrością i wstydem muszę powiedzieć, że nasza rodzima była najbardziej wyuzdana, a z młodych dziewcząt robiono dzi wki...kazano pozować nago, w prześwitującej bieliźnie, w powiewnej kiecce ze stringami... Jakby nie mogły mieć normalnych majtek jak w wersji austalijskiej na przykład.... No i laski nie były wobec siebie miłe i cukierkowe.... walczyły o kontrakt i gotowe były gryźć i kopać byle go mieć ... w przecieństwie do Azjatek , które udział w azjatyckiej wersji traktowały jak wakacje...
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 05:45
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Z przykrością i wstydem muszę powiedzieć, że nasza rodzima była najbardziej wyuzdan
                                                    > a, a z młodych dziewcząt robiono dzi wki...kazano pozować nago, w prześwitujące
                                                    > j bieliźnie, w powiewnej kiecce ze stringami... Jakby nie mogły mieć normalnych
                                                    > majtek jak w wersji austalijskiej na przykład....

                                                    No bo taka jest wlasnie Polska.Najpierw czlowieka trzeba upodlic by zaliczyc go jako swojego,a pozniej juz normalka.

                                                    > No i laski nie były wobec siebie miłe i cukierkowe.... walczyły o kontrakt i gotowe były gryźć i >kopać byle go mieć ...

                                                    Znowu cala Polska.Do celu po trupach.Cos jak inteligent Putin.

                                                    > w przecieństwie do Azjatek , które udział w azjatyckiej wersji traktowały jak wakacje...

                                                    I dlatego Azjatki maja wziecie,a Polki niestety do garow i sprzatania.
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 06:57
                                                    Masz racje, ja sie w USA nie zaklimatyzuje, bo ja nie jestem w stanie dlugo funkcjonowac na tak niskim poziomie intelektualnym.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 13:56
                                                    Fogito a gdzie ty bywasz w tych Stanach? Bo wiesz ja siedzę tu trzeci miesiąc i jakoś mnie ta głupota nie poraziła....Choroba może zdurniałam do reszty i nadaję się tylko do garów i sprzątania wink
                                                  • azja-od-kuchni Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 14:03
                                                    Maksiu już dawno miała zapytać : Co tam słychac u Kowalskich?
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 14:53
                                                    Na poludniu bywam Kochana. Glownie w Virginii i nizej obie Caroliny. Moze masz szczescie do ludzi, ale ja w tej Virginii mam piekne przyklady 'zon ze Stepford' z klasy srednej oraz typowych white trash sad najfajniejsza osoba jaka spotkalam tam przez 15 lat jest Libanka, ale ona podrozuje po swiecie i ma pojecie o czyms wiecej niz ceny w Wallmarcie. Sa jeszcze fajni dwaj lekarze syna, ale z nimi prywatnych spotkan nie miewam niestety.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Andrzej Nowojewski. 19.03.15, 02:06
                                                    Fogito napisała :
                                                    Moze masz szczescie do ludzi, ale ja w tej Virginii mam piekne przyklady 'zon ze Stepford' z klasy srednej oraz typowych white trash
                                                    Fogito może rzeczywiście mam szczęście do ludzi, ale to nie znaczy, że z każdym bym się kawy napiła... wink Plotkar nie lubię, gadek o szmatach nie cierpię, póki co najlepiej się czuję w bibliotece.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Andrzej Nowojewski. 19.03.15, 02:17
                                                    Prawnik to lichy zawód w Stanach? Myślałam, że prawnik lub lekarz to spełnienie marzeń każdego rodzica.
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 19.03.15, 04:22
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Prawnik to lichy zawód w Stanach? Myślałam, że prawnik lub lekarz to spełnienie
                                                    > marzeń każdego rodzica.

                                                    Prawnik sie skonczyl ponad 20 lat temu.Pozostal tylko prestiz i srednie zarobki.
                                                    Lekarz jest najlepiej platnym zawodem w Stanach.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Andrzej Nowojewski. 19.03.15, 05:10
                                                    Maksimu napisał : Lekarz jest najlepiej platnym zawodem w Stanach.
                                                    Czyli mój dzieciak dobrze celuje wink tylko że jego fascynuje mózg...zaczęło się od fascynacji procesami pamięciowymi jakieś dwa lata temu i do tej pory nie przeszło....
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 19.03.15, 06:55
                                                    Zajmiemsie przeszczepami mozgu. Bardzo to bedzie przydatne soon smile
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 19.03.15, 06:54
                                                    Och chcialbys miec te srednie zarobki w zasiegu reki wink
                                                  • canuck_eh Re: Andrzej Nowojewski. 21.03.15, 03:47
                                                    maksiu napisal
                                                    Lekarz jest najlepiej platnym zawodem w Stanach.

                                                    Jak to najlepiej platnym?Przeciez wedlug ciebie oni wszyscy niedouczeni i trzeba im mowic co maja przepisac....
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 19.03.15, 04:24
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Fogito może rzeczywiście mam szczęście do ludzi, ale to nie znaczy, że z każdym
                                                    > bym się kawy napiła... wink Plotkar nie lubię, gadek o szmatach nie cierpię, pó
                                                    > ki co najlepiej się czuję w bibliotece.

                                                    Tez stawiam na edukacje a kawiarniany szpan mnie nie bawi.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Andrzej Nowojewski. 19.03.15, 05:20
                                                    Maksiu ja na nic nie stawiam ja najzwyczajniej w świecie lubię książki.... Mogę gadać o nich godzinami...
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 19.03.15, 06:56
                                                    To bysmy sie dogadaly smile
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 19.03.15, 04:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > sad najfajniejsza osoba jaka spotka
                                                    > lam tam przez 15 lat jest Libanka, ale ona podrozuje po swiecie i ma pojecie o
                                                    > czyms wiecej niz ceny w Wallmarcie.

                                                    Byla ostatnio w Tunezji w muzeum?

                                                    > Sa jeszcze fajni dwaj lekarze syna, ale z nimi prywatnych spotkan nie miewam niestety.

                                                    Domyslam sie,ze to sa NORMALNI Amerykanie.
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 19.03.15, 06:57
                                                    Ona do Dubaju lata a nie do Tunezji.
                                                    Niemwiem czy normalni, bo znam ich tylko na gruncie formalnym.
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 15:23
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Fogito a gdzie ty bywasz w tych Stanach? Bo wiesz ja siedzę tu trzeci miesiąc i
                                                    > jakoś mnie ta głupota nie poraziła....Choroba może zdurniałam do reszty i nada
                                                    > ję się tylko do garów i sprzątania wink

                                                    Ona bywa na zacofanym poludniu,gdzie strasznie zaciagaja przy mowieniu i chow wsobny jest w modzie.Tam wszyscy stoja przy garach a najwieksza rozrywka jest BBQ na backyardzie.
                                                    To nie ma nic wspolnego z Przeminelo z Wiatrem,bo bardziej przypomina Roots.

                                                    www.youtube.com/watch?v=aRSWiqiiBX0
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 18:25
                                                    Taka jest twoja ukochana Ameryka, czyz nie big_grin
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 15:28
                                                    fogito napisała:

                                                    > Masz racje, ja sie w USA nie zaklimatyzuje, bo ja nie jestem w stanie dlugo fun
                                                    > kcjonowac na tak niskim poziomie intelektualnym.

                                                    Siedzisz wlepiona w Honey Boo Boo i Mama June.

                                                    www.youtube.com/watch?v=lxD74s7Ec48
                                                    I od nich odcinasz sie intelektualnie,a polski alkoholizm,beznadzieja,patologia i bezrobocie sa OK.
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 17.03.15, 13:10
                                                    Tesciowa to juz w domu starcow mieszka a nie w moim domu. Korespondencja lezy i czeka. Wiekszosc to sie teraz przez internet zalatwia.
                                                    Chlopak mlody wiec sie jeszcze domu w Polsce nie dorobil, ale z pewnoscia gdzies go poza Stanami bedzie mial.
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 17.03.15, 18:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tesciowa to juz w domu starcow mieszka a nie w moim domu.

                                                    Jaki twoj dom? W spadku ten dom dostanie twoj maz i modl sie zeby sie z toba przed smiercia tesciowej nie rozwiodl.

                                                    > Korespondencja lezy i
                                                    > czeka. Wiekszosc to sie teraz przez internet zalatwia.
                                                    > Chlopak mlody wiec sie jeszcze domu w Polsce nie dorobil, ale z pewnoscia gdzie
                                                    > s go poza Stanami bedzie mial.

                                                    Jesli wyjezdza z USA tzn ze nie ma tu wziecia,tak jak twoj stary.
                                                  • zgagusia Re: Andrzej Nowojewski. 17.03.15, 18:33
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tesciowa to juz w domu starcow mieszka a nie w moim domu.

                                                    Jaki twoj dom? W spadku ten dom dostanie twoj maz i modl sie zeby sie z toba przed smiercia tesciowej nie rozwiodl.

                                                    alez cie zazdrosc zzera big_grin wez sie do roboty zamiast wypisywac glupoty na forum, to moze tez sie kiedys jakiegos domu dorobisz wink
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 02:45
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Jaki twoj dom? W spadku ten dom dostanie twoj maz i modl sie zeby sie z toba pr
                                                    > zed smiercia tesciowej nie rozwiodl.
                                                    >
                                                    > alez cie zazdrosc zzera

                                                    Bardzo.
                                                  • maksimum Mama June miala sex at 12. 18.03.15, 03:01
                                                    www.youtube.com/watch?v=5kkPYUBuE70
                                                    I mowi ze nie wiedziala co to jest.
                                                  • maksimum Re: Mama June miala sex at 12. 18.03.15, 03:10
                                                    Cala rodzinka jest ciekawa.

                                                    www.youtube.com/watch?v=Tjr0_bnqqHg
                                                    Niestety wszyscy powinni siedziec.Mama,tatusiowie.
                                                    Ale Mamcia robi kase na tym,ze ktos chce ta patologie ogladac.
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 15:05
                                                    Chyba bardzo, bo do lepka nie dociera, ze moj dom to inny dom niż teściów. I jak sie maz rozwiedzie to polowa moja tongue_out
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 15:14
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chyba bardzo, bo do lepka nie dociera, ze moj dom to inny dom niż teściów. I ja
                                                    > k sie maz rozwiedzie to polowa moja tongue_out

                                                    Mam nadzieje ze za swoje kupil jakas lepiane,zeby nie bylo sie o co klocic w razie rozwodu.
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 14:57
                                                    Alez ty smieszny jestes maksiu. Dom tesciow zostal sprzedany, zeby oplacic luksusowy dom starcow. My z mezem mamy inny dom, ktory kupilismy kilka lat temu razem. Polowa jest moja smile

                                                    Moj stary to wszedzie wziecie ma, ale na szczescie nie jestbtak ograniczony jak ty wink
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 15:13
                                                    fogito napisała:

                                                    > Alez ty smieszny jestes maksiu. Dom tesciow zostal sprzedany, zeby oplacic luks
                                                    > usowy dom starcow. My z mezem mamy inny dom, ktory kupilismy kilka lat temu raz
                                                    > em. Polowa jest moja smile

                                                    Juz widze jak sie do niego dokladalas,skoro nigdy nie pracowalas.

                                                    > Moj stary to wszedzie wziecie ma, ale na szczescie nie jestbtak ograniczony jak ty wink

                                                    Wszedzie ma wziecie,tylko w USA nie bardzo.
                                                    Jest scisly podzial swiata:
                                                    1-USA
                                                    2-Kanada,Japonia,Australia,Korea i Europa Zachodnia
                                                    3-Polska i reszta swiata

                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 19:26
                                                    Alez z ciebie smiesznota, najwyrazniej tego domu przelknac nie mozesz big_grin
                                                    Ja przez wiele lat pracowalam w amerykanskiej korporacji. Ale nawet gdybym ten dom dostala w prezencie, to coz w tym dziwnego, ze amerykanski prawnik kupuje dla swojej pieknej polskiej zony dom w Stanach w ramach zachety do przeprowadzki. Ty zonie takich prezentow nie robisz? Maz w Stanach mial takie samo wziecie jak gdzie indziej, ale coz zakochal sie i musial sie przeprowadzac. Widzisz jak sie biedaczek poswiecil.
                                                    A swiat dzieli sie tylko na inteligentnych i idiotow, ale granice nie maja w tej kwestii nic do rzeczy.
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 16.03.15, 21:33
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Wiem od niego samego.
                                                    > Przynajmniej się na ten Harvard dostał - ukończył i doktorował.
                                                    > i to wszystko po polskim liceumwink

                                                    Ciekawe ile on ma lat,bo mozna by go podliczyc.

                                                    Jesli rzucisz okiem na Resume to zauwazysz ze BA na Oxfordzie dostal w ...3 lata,tak samo jak inny polski geniusz Radek Sikorski.
                                                    Pokaz mi kogos kto dostal BA w 3 lata na Harvardzie lub innej amerykanskiej uczelni.
                                                    Mowiac krotko te studia brytyjskie z BA w 3 lata sa smiechu warte.
                                                    Nastepnie 1(jeden rok) na Cambridge i juz ma masters,czy moze tylko Certyficate?
                                                    Studiowal 3 lata fizyke na Oxfordzie, 1 rok matematyke na Cambridge a nastepnie fizyke na Harvardzie mimo ze research robi z nicieni (C.elegans).

                                                    Na Harvardzie w dalszym ciagu zajmuje sie fizyka,z tym ze przy okazji rowniez

                                                    " Modelowanie regulacji genów za pośrednictwem małych RNA (sRNA, microRNA)"

                                                    naukazagranica.pl/autor.html
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 16.03.15, 22:02
                                                    Smiechu warte to jest to twoje gadanie big_grin
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 17.03.15, 00:05
                                                    fogito napisała:

                                                    > Smiechu warte to jest to twoje gadanie big_grin

                                                    Szczegolnie to BA w 3 lata i Masters w 1 rok.
                                                    Znalazlas juz kogos,kto zrobil BA na Harvardzie w 3 lata? I Masters w 1 rok?
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 17.03.15, 13:15
                                                    Znam kilku prawnikow po Harvardzie, ale nie dopytywalam co kto i gdzie studiowal przed lub po. Harvard to wystarczajacy argument w kazdej dyskusji. Zreszta ci ludzie skromni sa i nie obnosza sie wyksztalceniem tak jakmty po SGPiS czy jak to sie tam zwalo big_grin
                                                  • maksimum Re: Andrzej Nowojewski. 17.03.15, 18:11
                                                    fogito napisała:

                                                    > Znam kilku prawnikow po Harvardzie, ale nie dopytywalam co kto i gdzie studiow
                                                    > al przed lub po. Harvard to wystarczajacy argument w kazdej dyskusji.

                                                    Akurat prawnicy w USA,to malo wziety zawod i dlatego ich znasz,bo maja trudnosci ze znalezieniem pracy.
                                                    Zbylut te mial prawo konczyc na Harvardzie i mial byc geniuszem,a jakos bardzo cicho sie o nim zrobilo.Mial w planach prezydenture w EU.

                                                    > Zreszta ci ludzie skromni sa i nie obnosza sie wyksztalceniem tak jakmty po SGPiS czy ja
                                                    > k to sie tam zwalo big_grin

                                                    A po co komu Harvard jak pozniej skonczy w jakiejs Polsce za przeproszeniem.
                                                  • fogito Re: Andrzej Nowojewski. 18.03.15, 18:22
                                                    Prawnik to malo wziety zawod za ktory placa krocie smile Co jeszcze biedaku wymyslisz?
                                                    A prawnicy, ktorych znam pracuja w roznych czesciach swiata. Nie kazdy jest przykuty do krzesla tak jak ty.
                                                  • fogito Re: Jerzy Zięba. 16.03.15, 17:33
                                                    Ja tez chodzilam do liceum w Koninie smile gratulacje dla chlopaka!
                                                  • maksimum Re: Jerzy Zięba. 16.03.15, 21:36
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja tez chodzilam do liceum w Koninie smile gratulacje dla chlopaka!

                                                    Popacz,popacz! Z jednej wsi jestescie i gdzie on wyladowal.
                                                  • fogito Re: Jerzy Zięba. 16.03.15, 22:00
                                                    Zazdrosc cie zzera, co nie? tongue_out
                                                  • maksimum Re: Jerzy Zięba. 16.03.15, 23:59
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zazdrosc cie zzera, co nie? tongue_out
                                                    ----------
                                                    Tak i to bardzo.Tez bym chcial zrobic BA w 3 lata a masters w 1 rok.

                                                    Jesli rzucisz okiem na Resume to zauwazysz ze BA na Oxfordzie dostal w ...3 lata,tak samo jak inny polski geniusz Radek Sikorski.
                                                    Pokaz mi kogos kto dostal BA w 3 lata na Harvardzie lub innej amerykanskiej uczelni.
                                                    Mowiac krotko te studia brytyjskie z BA w 3 lata sa smiechu warte.
                                                    Nastepnie 1(jeden rok) na Cambridge i juz ma masters,czy moze tylko Certyficate?
                                                    Studiowal 3 lata fizyke na Oxfordzie, 1 rok matematyke na Cambridge a nastepnie fizyke na Harvardzie mimo ze research robi z nicieni (C.elegans).
                                                    -----------
                                                    Nie mozesz inaczej sie ustosunkowac do tego?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Jerzy Zięba. 16.03.15, 19:07
                                                    Maksimum napisał :
                                                    Tego jest tak duzo w internecie,ze nie wiadomo gdzie szukac by znalezc najlepsze rzeczy.
                                                    Czesto znajduje te najlepsze rzeczy przypadkiem.
                                                    Tylko, że umiejętnośc szukania nie jest wiedzą tajemną i szukać każdy może.... U nas szukają wszyscy i jak ktoś coś ciekawego znajdzie to podsyła link....
                                                  • maksimum Re: Jerzy Zięba. 16.03.15, 21:46
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Tylko, że umiejętnośc szukania nie jest wiedzą tajemną i szukać każdy może....
                                                    > U nas szukają wszyscy i jak ktoś coś ciekawego znajdzie to podsyła link....

                                                    Zazwyczaj tak jest ,ze kazdy szuka czegos innego.
                                                    Kiedys podsuwalem synowi linki do samoksztalcenia teraz do najlepszych miejsc by ogladac filmy na internecie.
                                                    TV wychodzi z mody,bo praktycznie wszystko jest na internecie.
                                                    Kiedys kazdy mial zegarek ale jak przyszly telefony komorkowe to zegarki staly sie co najwyzej ozdobka.
                                                    To samo jest z TV.
                                                    Cala TV jest na internecie i mnostwo innych rzeczy tez ,wlacznie z encyklopedia.
                                                    Najwazniejsze jest to,ze ja moge ogladac filmy kiedy chce,przerwac na chwile i ogladac pozniej a nie siedziec obsliniony z wywalonym jezorem przed TV.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Jerzy Zięba. 17.03.15, 04:33
                                                    Maksiu ja od wielu lat nie ma kablówki a duży tv służy mi jako odtwarzacz tego co chcę obejrzeć z netu i do grania w xboxa ... sorry Ameryki nie odkryłeś...
                                                  • maksimum Re: Jerzy Zięba. 17.03.15, 18:06
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu ja od wielu lat nie ma kablówki a duży tv służy mi jako odtwarzacz tego
                                                    > co chcę obejrzeć z netu i do grania w xboxa ... sorry Ameryki nie odkryłeś...
                                                    ----------
                                                    Ja ta Ameryke dla siebie odkrylem.Syn mi powynajdowal wszystkie filmy i ciekawe programy na internecie i z TV korzystam bardzo sporadycznie.
                                                    Teraz wezme tylko basic cable a reszte bede mial z internetu.
                                                  • canuck_eh Re: Jerzy Zięba. 18.03.15, 23:54
                                                    To to idziesz do innego zrodla niz Wiki?
                                                  • maksimum Re: Jerzy Zięba. 19.03.15, 04:41
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > To to idziesz do innego zrodla niz Wiki?

                                                    Nie mozna korzystac z innych zrodel,bo Wiki jest najlepsza.
                                                    Trzeba trzymac jakies standardy,no nie?
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 10.03.15, 21:42
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Napisz lepiej jak tam twoje kolejne aplikacje na studia (najpierw Maćka, a tera
                                                    > z Moniki)? wink esej już napisany?

                                                    Nie jeden tylko 10 esejow.
                                                    Do kazdej uczelni do ktorej sie ubiegasz piszesz esej i nie moze on byc taki sam jak to jest w zwyczaju w Polsce czy innym Singapurze bo przepuszcza go przez internet i okaze sie ze identyczny esej juz istnieje.
                                                    Monika sama wszystkie pisala a ja sie dziwowalem,bo przeciez ja kazda uczelnia przyjmie z otwartymi ramionami.
                                                    Gdzie by dziewczyna nie poszla to bedzie ozdoba,no i ta gra w tenisa i ping-ponga to juz wisienka na torcie.


                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 10.03.15, 22:18
                                                    Singapurskim dzieciakom nie przyszłoby do głowy by kłamać, ale Maksiu poza NYC nosa nie wystawił więc wydaje mu się, że wszedzie jest tak samo jak na jego podwórku. A dawanie eseju do pisania rodzicowi, nauczycielowi i podpisanie go swoim nazwiskiem jest bardziej karygodne niż wysyłanie tego samego eseju na kilka uczelni... Wstydziłabym się za dziecko które nie potafi grać fair play i za nic na świecie nie napisałabym za nie eseju.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 11.03.15, 03:58
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Singapurskim dzieciakom nie przyszłoby do głowy by kłamać, ale Maksiu poza NYC
                                                    > nosa nie wystawił więc wydaje mu się, że wszedzie jest tak samo jak na jego podwórku.

                                                    Mam do czynienia z Chinczykami i rzeczywiscie sa bardzo solidni i nie kombinuja,a 75% Singapuru to Chinczycy.


                                                    > A dawanie eseju do pisania rodzicowi, nauczycielowi i podpisanie go swoi
                                                    > m nazwiskiem jest bardziej karygodne niż wysyłanie tego samego eseju na kilka u
                                                    > czelni... Wstydziłabym się za dziecko które nie potafi grać fair play i za nic
                                                    > na świecie nie napisałabym za nie eseju.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 11.03.15, 04:01
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > za nic na świecie nie napisałabym za nie eseju.

                                                    Bo to trzeba tez umiec napisac lepiej niz maturzysta i mysle ze zabrakloby ci troche pomyslow.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 11.03.15, 04:11
                                                    Maksimum napisał:

                                                    Bo to trzeba tez umiec napisac lepiej niz maturzysta i mysle ze zabrakloby ci troche pomyslow.

                                                    Nie sądzę bym miała z tym problem, ale ponieważ w życiu kieruję się pewnymi zasadami nigdy nie robiłam pracy za dzieciaka i nie zrobię. Może jestem bardziej chińska niż wyglądam wink
                                                    Poza tym musiałabym bardzo nie wierzyć w swoje dziecko by nie dać mu szansy ...żyć na własny rachunek.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 11.03.15, 12:55
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Może jestem bardziej chińska niż wyglądam wink

                                                    Stoisz ze skakanka nad swoja pociecha i nie dajesz jej popelnic zadnego bledu.
                                                    No i obowiazkowa orka od malenstwa.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 18.03.15, 05:48
                                                    Maksiu to ty nie pozwalasz popelniac bledow swoim dzieciom.Wszelkie decyzje tatus podejmuje, uczelnie i kierunki wybiera.Jak sie te dzieci maja zycia nauczyc?
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 18.03.15, 15:32
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu to ty nie pozwalasz popelniac bledow swoim dzieciom.Wszelkie decyzje tat
                                                    > us podejmuje, uczelnie i kierunki wybiera.Jak sie te dzieci maja zycia nauczyc?

                                                    Tak sie wlasnie ucza.
                                                    Jak rodzice sa niekumaci i nie sa w stanie pomoc dzieciom na poziomie akademickim tzn ze pozwalaja sie dzieciom byc samodzielnym.Kumasz teraz?
                                                  • maksimum Do krajow 3-go swiata nie jezdzi sie na wycieczki. 18.03.15, 17:57
                                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114912,17589236,Zamach_w_Tunezji__Polacy_sa_ranni__terrorysci_wzieli.html#MT
                                                    Ja wiem,ze jest taniej ale tez jest niebezpieczniej.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 00:04
                                                    Nie nie kumam.Moje rozumienie pomocy dziecku jest takie ze daje jej/jemu wybor.Owszem jak trzeba pomoc bo cos w danym temacie nie idzie to pomoc dziecko dostanie.Ale nie w formie napisanego eseju, wybranych kierunkow na studia i wybranych sportow ktore maja uprawiac, wykreslenia zainteresowania czymkolwiek bo tatusiowi nie lezy.Corka dostala akceptacje na dwie uczelnie i kierunki ktore sobie wybrala.Czekamy jeszcze na ostatni list - jest to dosc ekskluzywny kierunek - przyjmuja tylko 140 studentow na rok.No i nie ma ze mowie dziecku ze ma wybrac ta czy ta uczelnie , ten czy ten kierunek.Ona musi podjac decyzje sama.Rozmawiamy na ten temat i nie widze powodow dla ktorych ja mam podejmowac owa decyzje.Nie moje zycie - ja tego typu decyzje podejmowalam Xlat temu.teraz kolej dzieciakow.A ty im to zabierasz.Bo jak nie wybierze tej uczelni, tego kierunku to tatus nie wybecyluje funduszy...
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 04:36
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Bo jak nie wybierze tej uczelni, tego kierunku to tatus nie wybecyluje funduszy...

                                                    To jest wlasnie wolny wybor.
                                                    Jak wybierze to co ja sugeruje to ja za to zaplace,a jak wybierze to co chce to wezmie sobie sama kredyt,ktory sama bedzie splacala.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 16:05
                                                    Maksiu - ja rozumiem jak dziecko ci wyskoczy z tak dziwolagowatym kierunkiem badz kierunek dobry ale na studia blizej domu nioe pojdzie bo kolezanka wybiera sie na inna uczelnia i ja jade z nia.Tu moge zrozumiec ze sluchaj masz takiego focha i jedziesz na drugi koniec kontynentu - plac za to sama , albo - zbieraj pieniadze na stancje i wyzywienie, bo ze splata czesnego pomoge a reszta na twojej glowie.A oplata za housing to jakies dobre 10 patykow.Ale jezeli wybiera uczelnie bo zrobila rozeznanie i program ktory wybiera jest lepszy niz na tym twoim NYU to dlaczego teraz ty strzelisz fiocha ze jej nie pomozesz?To nie jest wybior to jest szantaz - nie pojdziesz na uczelnie mojego wyboru i na kierunek ktory ja sugeruje - sama sie o siebie zatroszcz. Ale z drugiej strony po kiego ja to pisze i tak do ciebie to mnie dotrze
                                                  • maksimum Want your kids to succeed ? 19.03.15, 16:55
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Ale jezeli wybiera ucz
                                                    > elnie bo zrobila rozeznanie i program ktory wybiera jest lepszy niz na tym twoi
                                                    > m NYU to dlaczego teraz ty strzelisz fiocha ze jej nie pomozesz?

                                                    No chyba ci to juz raz tlumaczylem.Sama wybiera-sama placi.
                                                    To tak jak wybor miedzy tenisem i spedzeniem czasu w kawiarni z kolezankami.
                                                    Jak chcesz grac w tenisa,to ja zaplace za rakiete,pilki i naucze cie grac a jak chcesz chodzic z kolezankami po kawiarniach,to idz do pracy i zarob sobie na rachunek i tipa.

                                                    > To nie jest wybior to jest szantaz - nie pojdziesz na uczelnie mojego wyboru i na kierunek ktory ja sugeruje - sama sie o siebie zatroszcz. Ale z drugiej strony po kiego ja
                                                    > to pisze i tak do ciebie to mnie dotrze.

                                                    Zdecydowana wiekszosc Amerykanow NIE PLACI za nauke swoich dzieci.
                                                    Jest kilka powodow na to,ale nie bede ci ich wyszczegolnial,bo ty pierwszego najprostszego nie zrozumiesz.

                                                    www.forbes.com/sites/susanadams/2013/01/16/want-your-kids-to-succeed-dont-pay-for-their-education/
                                                  • fogito Re: Want your kids to succeed ? 19.03.15, 17:53
                                                    Oj bylbys zdziwony ilu pomaga finansowo dzieciakom na studiach.
                                                  • maksimum Re: Want your kids to succeed ? 19.03.15, 21:31
                                                    fogito napisała:

                                                    > Oj bylbys zdziwony ilu pomaga finansowo dzieciakom na studiach.

                                                    Polakow,tak.Dotyczy to rowniez innych "ucisnionych".
                                                    Normalni Amerykanie nawet bardzo dobrze zarabiajacy NIE finansuja studiow swoim dzieciom.

                                                    Obracasz sie wsrod takich,ktorzy finansuja i masz wykoslawione wyobrazenie rzeczywistosci.
                                                  • fogito Re: Want your kids to succeed ? 19.03.15, 22:56
                                                    Obracam sie wsrod rodowitych Amerykanow, wiec wiem, ze spore sumy dokladaja dzieciakom na studia. Co robia polscy emigranci to ty juz sam wiesz najlepiej. Pewnikiem nie stac ich na dokladanie.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Want your kids to succeed ? 20.03.15, 03:53
                                                    Sporo znajomych z pracy męża odkłada kasę na studia dzieciaków... zwykle jakieś 10 % dochodów czasem od podstawówki... Jak dzieciak dostaje stypendium to rodzice dają dzieciakowi kasę ...a młodzi jak to młodzi kupują auto, jadą w podróż lub mają jako "zaczyn" na dom ( tak zrobiła tylko 1 dziewczyna)
                                                    My też odkładamy... i mamy nadzieję, że dzieciak na jakieś wsparcie w odpowiednim czasie się załapie... jeśli nie my pomożemy ile możemy.. Tak jak nam pomagano na miarę rodzicielskich możliwości.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Want your kids to succeed ? 20.03.15, 03:59
                                                    Jak wszyscy, zrobił test poziomujący z matematyki, przedmiotu dość istotnego na tym kierun
                                                    > ku. I cóż... okazało się, że został zwolniony z niego na cały pierwszy rok.

                                                    To jest możliwe dla trasferów z innych systemów gdzie przedmiot który nazywa się tak samo niekoniecznie ma taki sam materiał... Rozumiem , że ta osoba wskoczyła ( mogła wskoczyć od razy) na drugi rok?..
                                                  • maksimum Re: Want your kids to succeed ? 20.03.15, 04:26
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > To jest możliwe dla trasferów z innych systemów gdzie przedmiot który nazywa si
                                                    > ę tak samo niekoniecznie ma taki sam materiał... Rozumiem , że ta osoba wskoczy
                                                    > ła ( mogła wskoczyć od razy) na drugi rok?..

                                                    Nie ze wszystkich przedmiotow,lecz z tych z ktorymi jest do przodu.
                                                    W liceum moich dzieci tez mozna brac matematyke na poziomie akademickim i corka to zrobila,wiec nie bedzie musiala tego samego powtarzac na studiach.
                                                    To nie jest zaden cud czy wyjatek.Wiekszosc dobrych uczniow w dobrych szkolach bierze kursy akademickie.
                                                  • maksimum Re: Want your kids to succeed ? 20.03.15, 04:28
                                                    > To nie jest zaden cud czy wyjatek.Wiekszosc dobrych uczniow w dobrych szkolach
                                                    > bierze kursy akademickie.

                                                    Oczywiscie po dobrych szkolach nie idzie sie do jakiejs tam uczelni i pisze egzamin oceniajacy poziom z danego przedmiotu.
                                                  • maksimum Re: Want your kids to succeed ? 20.03.15, 04:35
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    >... jeśli nie my pomożemy ile możemy.. Tak jak nam pomagan
                                                    > o na miarę rodzicielskich możliwości.

                                                    OK,ja tez pomoge,ale co dostane w zamian?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Want your kids to succeed ? 20.03.15, 04:51
                                                    Pewnie tym się różnimy, że ty oczekujesz zwrotu a ja niczego nie oczekuję... Nie traktuję rodzicelstwa jak transakcji/ inwesycji tylko jako przyjemność... Takie nieszkodliwe hobby wink
                                                  • canuck_eh Re: Want your kids to succeed ? 21.03.15, 15:38
                                                    W zamian dostaniesz wyedukowane dziecko.Nic konkretnego dla ciebie.Korzysci splyna tylko i wylacznie na dzieciaka.Ze osiagnal to co chcial/chciala ze sie spelnia w tym co robi.Ale najwyrazniej ty musisz miec materialne korzysci z faktu pomocy mlodemu czlowiekowi.
                                                  • canuck_eh Re: Want your kids to succeed ? 20.03.15, 02:20
                                                    Ale porownywanie pojscia do kawiarni z kolezankami a studiami to sa dwie rozne rzeczy.To samo ze sportem.jezeli zainteresuje sie inna dziedzina to co nie wesp[rzesz dzieciaka, bo ty wolisz zeby uganiala sie za wlochata pileczka i jak wybierze tenis to sprzet od tatusia dostanie? Ty nie widzisz jak kontrolujesz swoje dzieci? Kanadyjczycy tez nie placa w wiekszosci za nauke swoich dzieci.Ale jak juz rodzice moga pomoc to pomagaja i nie ma warunkow ze albo studia ktore ja wybralam albo utrzymywac sie musisz sam/sama.
                                                    I tak jak pisalam wczesniej - ty tego nie zrozumiesz
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 18.03.15, 05:47
                                                    Nie, do glowy jej nie przychodzi by pisac cokolwiek za dziecko i to jeszcze na uczelnie.WSTYD
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 18.03.15, 15:29
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nie, do glowy jej nie przychodzi by pisac cokolwiek za dziecko i to jeszcze na
                                                    > uczelnie.WSTYD

                                                    O co ty masz pisac,jak ty jestes niekumata po angielsku.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 00:07
                                                    Ja zadan domowych za dzieci nie robie.Wiec zbedna jest przycinka czy jestem kumata z angielskiego czy nie.Wiesz w przeciwienstwie do ciebie zdaje sobie sprawe ze moje dzieci z tego angielskiego sa ode mnie lepsze i mi to absolutnie nie wadzi.Tam gdzie moge to pomagam, ale zadan domowych nie robie.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 04:32
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Ja zadan domowych za dzieci nie robie.

                                                    Ja tez robilem bardzo sporadycznie.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 05:29
                                                    Maksimum napisał : Ja tez robilem bardzo sporadycznie. ( prace domowe)

                                                    Odrabianie za dzieci lekcji, pisanie prac, klejenie szopki na konkurs jest oszustwem... Dziwi mnie, że jedynie, że Maksiu mimo umiłowania prawa, i przeświadczenia, że każdy Amerykanin ( z nim samym na czele ) jest czysty jak łza i nigdy by się do oszustwa nie posunął szybko się rozgrzesza gdy chodzi o jego własne dziecko...
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 16:13
                                                    No wlasnie.Ja nie mam nic przeciwko jak moje dziecko idzie na Air Cadets a na nastepny dzien musi miec wydrukowane wypracowanie.Poprosi to jej to wrzuce w worda, ale po powrocie okolo 10 wieczorem dziecko siada do kompa i poprawia ustawia co tam trzeba jak jej to pasuje.wstukanie juz napisanego tekstu nie uwazam za robienie pracy domowej tylko wlasnie za pomoc.I nie na zasadzie ze dzieciak pojdzie na impreze, albo do kina a ja siedzie i robie za nia/niego.To samo kiedys wykolorowalam mapke corce, ale..No wlasnie ale dzieciak musial mi udowodnic ze wie co i jak i powiedziec jakie kolory gdzie ida.Kolorowanie praca czasochlonna a po powrocie do domu po 10 troche byloby za pozno.To samo u syna - napisze wypracowanie, sprawdzamy, poproawiamy, dodajemy sugestie - mlody siada i poprawia .I to nazywa sie pomoc a nie pomoz mi tato i napisz wypracowanie. I pitolenie ze maksiu tak doskonale pisze.Well nawet po polsku bym sien ie zdecydowala zeby cokolwiek napisal bo jego skladnia i gramatyka wola o pomste do nieba.A nie wmowi mi ze jego angielski jest lepszy niz jego dzieciakow.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 16:35
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    >I to nazywa sie pomoc a nie pomoz mi tato i napisz wypracowanie.

                                                    Ja nie pisalem mu wypracowania lecz powiedzialem mu jak napisac i co jest najwazniejsze oraz w jakiej kolejnosci by mialo to rece i nogi.Oczywiscie duza czesc tresci byla mojego pomyslu ale on pisal wszystko sam.

                                                    > I pitolenie ze maksiu tak doskonale pisze.Well nawet po polsku bym sien ie zdecydowala zeb
                                                    > y cokolwiek napisal bo jego skladnia i gramatyka wola o pomste do nieba.A nie w
                                                    > mowi mi ze jego angielski jest lepszy niz jego dzieciakow.

                                                    Specjalnie do was pisze niewyszukanym jezykiem,zebyscie nie mialy problemow ze zrozumieniem.
                                                  • zgagusia Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 17:27
                                                    maksimum napisał:

                                                    > canuck_eh napisała:
                                                    >
                                                    > >I to nazywa sie pomoc a nie pomoz mi tato i napisz wypracowanie.
                                                    >
                                                    > Ja nie pisalem mu wypracowania lecz powiedzialem mu jak napisac i co jest najwa
                                                    > zniejsze oraz w jakiej kolejnosci by mialo to rece i nogi.Oczywiscie duza czesc
                                                    > tresci byla mojego pomyslu ale on pisal wszystko sam.

                                                    czyli maksiu dyktowal a mlody Maciek poslusznie wstukiwal na klawiaturze tekst tatusia big_grin i potem wyslal jako 'swoj' esej.... uncertain
                                                  • fogito Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 18:16
                                                    Moze dlatego go na Harvard nie przyjeli i stad ta zawisc do Harvardczykow...
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 02:24
                                                    Nie fogito, maksiu nam donosil ze pani z rekrutacji byla niekumata.Pewnie wzieli z lapanki z magla ..wink
                                                    Poza tym maksiu teraz zmienia historie bo pamietyam jak dzis chwalil sie ze sam mu wypracowanie napisal bo on ma przeciez wieksze doswiadczenie.
                                                  • fogito Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 18:15
                                                    A moze dlatego wlasnie ciagle cie nie rozumiemy, bo tak prostackim jezykiem sie poslugujesz? Trudno nam tak zejsc kilka poziomow nizej do sfrustrowanego emigranta, ktorego jedyna rozrywka jest plucie w ekran.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 17:36
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Odrabianie za dzieci lekcji, pisanie prac, klejenie szopki na konkurs jest oszustwem...

                                                    Glownie mialo to miejsce z powodu braku czasu lub pomyslow u dzieci.
                                                    Od czasu do czasu trzeba pomoc a jak zalapie idee robienia czegos tam,to sam bedzie dawal rade.
                                                  • fogito Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 07:00
                                                    big_grin ale wioska
                                                  • zgagusia Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 07:50
                                                    maksimum napisał:

                                                    > canuck_eh napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja zadan domowych za dzieci nie robie.
                                                    >
                                                    > Ja tez robilem bardzo sporadycznie.

                                                    No i esej za syna pisałeś... Bo on był late bloomer czy inny retarded i nie był w stanie tekstu napisać tak jak jego wybitny tatuś uncertain
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 17:27
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > No i esej za syna pisałeś... Bo on był late bloomer czy inny retarded i nie był
                                                    > w stanie tekstu napisać tak jak jego wybitny tatuś uncertain

                                                    Tak to bywa,ze jak sie ma genialnych rodzicow to mozna korzystac z ich rad dlugo po osiagnieciu
                                                    pelnoletnosci.
                                                    Jak twoje dziecko przerasta cie intelektualnie w wieku 15-17 lat,to nie jest to moja sprawa lecz twoj problem,ze nie wiesz jak jej pomoc i MUSI sama decydowac za siebie.
                                                  • zgagusia Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 17:33
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > No i esej za syna pisałeś... Bo on był late bloomer czy inny retarded i n
                                                    > ie był
                                                    > > w stanie tekstu napisać tak jak jego wybitny tatuś uncertain
                                                    >
                                                    > Tak to bywa,ze jak sie ma genialnych rodzicow to mozna korzystac z ich rad dlug
                                                    > o po osiagnieciu
                                                    > pelnoletnosci.

                                                    co jest dla ciebie wyznacznikiem twojej genialnosci?? co takiego w zyciu osiagnales?? no pochwal sie big_grin czyms jeszcze poza napisaniem genialnego eseju za 17-latka big_grin

                                                    > Jak twoje dziecko przerasta cie intelektualnie w wieku 15-17 lat,to nie jest to
                                                    > moja sprawa lecz twoj problem,ze nie wiesz jak jej pomoc i MUSI sama decydowac
                                                    > za siebie.

                                                    ja nie mam corki tylko synow smile
                                                  • fogito Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 17:55
                                                    On jest genialny, bo powiedzial, ze jest genialny. A ze nic tego nie potwierdza to juz inna sprawa wink
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 22:10
                                                    > ja nie mam corki tylko synow smile

                                                    Natura odpowiednio zadbala,zebys sie nie powielila.
                                                  • zgagusia Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 09:08
                                                    maksimum napisał:

                                                    > > ja nie mam corki tylko synow smile
                                                    >
                                                    > Natura odpowiednio zadbala,zebys sie nie powielila.

                                                    do poziomu glupoty i chamstwa twoich replik chyba juz sie wszyscy tu przyzwyczaili...
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 14:28
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > > Natura odpowiednio zadbala,zebys sie nie powielila.
                                                    >
                                                    > do poziomu glupoty i chamstwa twoich replik chyba juz sie wszyscy tu przyzwyczaili...

                                                    To nie jest moja teoria ewolucji,ale tak wlasnie jest ze powielane sa te jednostki,ktore maja najwieksze szanse na przetrwanie.
                                                    Moze masz jakis cechy charakteru z ktorych nie jestes dumna i ja w to nie bede wnikal.
                                                  • fogito Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 15:34
                                                    Aż zal, ze ty sie powieliłeś uncertain
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 21.03.15, 04:02
                                                    Maksiu, tys w podstawowce i w tym ozarowskim LO to makulature nosiles jak byly lekcje biologii?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 04:27
                                                    Ja zadan domowych za dzieci nie robie.Wiec zbedna jest przycinka czy jestem kumata z angielskiego czy nie.Wiesz w przeciwienstwie do ciebie zdaje sobie sprawe ze moje dzieci z tego angielskiego sa ode mnie lepsze i mi to absolutnie nie wadzi.Tam gdzie moge to pomagam, ale zadan domowych nie robie.
                                                    To tak jak u nas...ostatnio dzieciak pisał pracę gdzie tematem była myśl Hemingway-a:
                                                    A man can be des­troyed, but not de­feated.
                                                    Czyli :
                                                    Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.
                                                    Napisał według mnie fajnie, ale aż się prosiło by pojawiło się wtrącenie, że byliśmy niedawno w domu gdzie się Hemigway urodził... Nie bardzo dzieciak widział na to miejsce w pracy... Chodził 3 dni myślał i wymyślił... Informację o wizycie w domu rodzinnym noblisty podpiął do info o rodzinie i o tym jaka ona jest ważna dla kadego człowieka. Wspomniał o despotycznej matce noblisty Grace Hall-Hemingway która była muzykiem. Niewtajemniczonym powiem, że Hemingway był uczony gry na wiolonczeli czego nie cierpiał, swój pierwszy artykuł napisał a muzyce, a potem zwiał z domu, bo marzył o podróżach. Nauczycielce praca też się podobała błedów merytorycznych i spelingowych nie było i dzieciak dostał A+ pierwsze A+ z pisania w amerykańskiej szkole... Jeśli chodzi o mnie to ja zasłużyłam co najwyżej na tego +.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 04:32
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Nauczycielce praca też się
                                                    > podobała błedów merytorycznych i spelingowych nie było i dzieciak dostał A+ pie
                                                    > rwsze A+ z pisania w amerykańskiej szkole... Jeśli chodzi o mnie to ja zasłużył
                                                    > am co najwyżej na tego +.

                                                    CVzyli pomagasz dziecku tak jak zdecydowana wiekszosc rodzicow.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 04:47
                                                    E tam od razu pomagasz... dzieciak się chwalił tym co napisał, a mi brakowało info o wycieczce...
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 21.03.15, 04:06
                                                    No pomaga, ale nie wykonuje pracy pisemnej za dziecko.Widzisz roznice?Bo ja i wielu innych widzi.Zaproponowanie by cos dodac do napisanej pracy by moze cos poprawic jest zupelnie czyms innym niz napisanie, badz jak to teraz twierdzisz podyktowanie prawie ze pracy studentowi...
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 18.03.15, 05:44
                                                    Nie rozumiem dlaczego tego samego badz prawie tego samego essejunie mozna wyslac do dwoch roznych uczelni.Nie robi sie plagiatu bo przeciez autor pracy ten sam. Corka mila do napisania kilka wypracowan , jedno mialo byc odpowiedzia na pytanie WHY? Inne pokrywalo sie z tym co pisala na pytanko WHY i tylko pozmieniala odpowiednio czy cos dodala.I niech Maksiu nie chrzani ze tak bez problemow napisala 10 essejow bo nie uwierze.Napisac moze i napisala ale jaka byla ich jakosc?
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 18.03.15, 15:06
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Nie rozumiem dlaczego tego samego badz prawie tego samego essejunie mozna wysla
                                                    > c do dwoch roznych uczelni.Nie robi sie plagiatu bo przeciez autor pracy ten sam.

                                                    Zeby pokazac,ze do kazdej uczelni podchodzi sie indywidualnie.
                                                    Gdyby byl ten sam essej to kazda uczelnia wiedzialaby do jakich pozostalych sie ubiega.

                                                    > Corka mila do napisania kilka wypracowan , jedno mialo byc odpowiedzia na py
                                                    > tanie WHY? Inne pokrywalo sie z tym co pisala na pytanko WHY i tylko pozmienial
                                                    > a odpowiednio czy cos dodala.I niech Maksiu nie chrzani ze tak bez problemow na
                                                    > pisala 10 essejow bo nie uwierze.Napisac moze i napisala ale jaka byla ich jakosc?

                                                    W Kanadzie wszystko ujdzie,przeciez tam nie ma dobrych uczelni.
                                                  • zgagusia Re: Agnieszka Cichorek. 11.03.15, 08:23
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Do kazdej uczelni do ktorej sie ubiegasz piszesz esej i nie moze on byc taki sa
                                                    > m jak to jest w zwyczaju w Polsce czy innym Singapurze bo przepuszcza go przez
                                                    > internet i okaze sie ze identyczny esej juz istnieje.
                                                    W Polsce sie eseju na studia nie pisze; a system antyplagiatowy istnieje, sa przez niego 'przepuszczane' prace magisterskie, doktoraty czy publikacje...

                                                    > Gdzie by dziewczyna nie poszla to bedzie ozdoba,no i ta gra w tenisa i ping-pon
                                                    > ga to juz wisienka na torcie.

                                                    Ozdoba na torcie to jest tatuś, ktory córki spod swojego parasola boi sie wypuścić uncertain No jak, pozwolisz Monice studiować poza NYC?
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 11.03.15, 13:27
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > No jak, pozwolisz Monice studiować poza NYC?

                                                    Chyba tak,bo ona tam nie chce isc.
                                                    No ale nie moze za daleko od NYC wyjezdzac,bo ktos sie musi nia opiekowac caly czas.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 00:13
                                                    Ze zacytuje kolezanke "ja pier...le" 18latka i tatus sie musi opiekowac.

                                                    Dalej nie rozumiem twojego tlumaczenie.Bo przytyki ze uczelnie w Kanadzie sa slabe to olewam.Do tej pory szanowny maksiu mi nie podal linkow do PROGRAMOW z Health Science na roznych uczelniach.Jakos zle wypadaja te NYU i Comubie.Western University i McMaster w tych programach sa top w Kanadzie.Twojego NYU i Columbia nie bylo w pierwszej 50 w rankingach programow na tych uczelniach.Powtarzaj sobie jak mantre ze gdziekolwiek twoje dzieci nie pojda to dana uczelnia najlepsza na swiecie a przynajmniej w USA. AAle jakos to wiekszosci tutaj nie rusza.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 04:30
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Bo przytyki ze uczelnie w Kanadzie sa slabe to olewam.

                                                    Dlatego w Kanadzie nie ma SAT,a jak im przyjdzie to pisac by studiowac w USA to zaczyna sie wielkie Olaboga.

                                                    > Do tej pory szanowny maksiu mi nie podal linkow

                                                    Nie bede ci linkow podawal,bo poziom uczelni jest NIEPOROWNYWALNY.
                                                    Tak samo jak Oxford i Cambridge gdzie dostajesz BA w 3 lata a Master w 1 rok.
                                                    Chyba nie chcesz mnie przekonac,ze w UK w ciagu 3 lat nauczysz sie tyle ile w USA w 4 lata??
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 16:31
                                                    No masz racje sa nieporownywalne bo twojego NYU nie ma w pierwszej 50 uniwersytetow jezeli porownujesz program Health Science( na swiecie).Columbia nie pamietam ale tez sie nie rzucala.

                                                    Przekonac moglabym dopiero wtedy kiedy uczeszczalabym do obu uczelni na te same programy.Ale uwazam ze jezeli ktos jest inteligentny i wybitnie uzdolniony w jakowejs dziedzinie to jest w stanie sie nauczyc wiecej w 3 lata w UK niz w 4lata w USA.Tobie obwaiam sie nie pomogloby 3 lata w UK potem 4 lata w USA ( badz na odwrot) dalej niewiele bys soba reprezentowal i nadal bys zawalal nas linkami do wikipedii.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 16:44
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No masz racje sa nieporownywalne bo twojego NYU nie ma w pierwszej 50 uniwersyt
                                                    > etow jezeli porownujesz program Health Science( na swiecie).Columbia nie pamie
                                                    > tam ale tez sie nie rzucala.

                                                    Porownujesz brzoskwinie z kasztanami.
                                                    Uczelnie w UK i Kanadzie nie sa porownywalne z uczelniami w USA.
                                                    Musialabys najpierw wprowadzic tam SAT,co jest bardzo latwe bo sa to kraje angielsko-jezyczne a nastepnie porownalabys srednie SAT z jakim sa przyjmowani na poszczegolne uczelnie.

                                                    > Przekonac moglabym dopiero wtedy kiedy uczeszczalabym do obu uczelni na te same
                                                    > programy.Ale uwazam ze jezeli ktos jest inteligentny i wybitnie uzdolniony w j
                                                    > akowejs dziedzinie to jest w stanie sie nauczyc wiecej w 3 lata w UK niz w 4lata w USA.

                                                    Niezle ci sie w glowce namieszalo.
                                                    Porownaj 4 lata na Harvardzie z 4 latami na Oxfordzie.
                                                    Harvard jest o 2 klasy lepszy od Oxfordu i po 4 latach na Harvardzie masz BA a na slabszym Oxfordzie po 4 latach masz Master's.

                                                    >Tobie obwaiam sie nie pomogloby 3 lata w UK potem 4 lata w USA ( badz n
                                                    > a odwrot) dalej niewiele bys soba reprezentowal i nadal bys zawalal nas linkami do wikipedii.

                                                    Nie wiem dlaczego ty sie mna zajmujesz,ktory ci to wszystko objasnia,skoro sama nie potrafisz prosciutkich lamigowek zrobic.
                                                  • tinywee Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 20:33
                                                    "Chyba nie chcesz mnie przekonac,ze w UK w ciagu 3 lat nauczysz sie tyle ile w USA w 4 lata?? "

                                                    Pewien gość, po polskim liceum, trafił na studia na uczelnię w us of a, nie topową wprawdzie ale bardzo rankingowo przyzwoitą w swojej dziedzinie. Jak wszyscy, zrobił test poziomujący z matematyki, przedmiotu dość istotnego na tym kierunku. I cóż... okazało się, że został zwolniony z niego na cały pierwszy rok. Czyli na wejściu umiał tyle, co pierwszy rok na wyjściu.
                                                    Aha, zapomniałam dodać, że w liceum nie był on żadnym orłem z matmy.

                                                    Więc... może potrzebny jest dodatkowy rok, bo studenci w swojej masie prezentują zróżnicowany/niski poziom i pierwszy rok służy do wyrównania braków?

                                                    Poza tym, amerykański system pozwala na rozpoczęcie studiów bez określenia kierunku (major). W Europie ludzie są jednak bardziej ogarnięci i zwykle już po maturze wiedzą, co by chcieli studiować.

                                                    A w tym całym oksfordzie to na pewno niczego nie uczą, bo czego można nauczyć nie tylko w trzy lata, ale w sześć miesięcy w roku (3 x 8 tygodni)? No nie da się, po prostu.

                                                    **
                                                    (azja): "A dawanie eseju do pisania rodzicowi, nauczycielowi i podpisanie go swoim nazwiskiem jest bardziej karygodne niż wysyłanie tego samego eseju na kilka uczelni... Wstydziłabym się za dziecko które nie potafi grać fair play i za nic na świecie nie napisałabym za nie eseju."

                                                    Z ciekawości spytam: dziecko napisało esej aplikacyjny/ personal statement, przychodzi do Ciebie i mówi: Mamo, co o tym myślisz? Co robisz?

                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 19.03.15, 22:06
                                                    tinywee napisała:

                                                    > "Chyba nie chcesz mnie przekonac,ze w UK w ciagu 3 lat nauczysz sie tyle ile w
                                                    > USA w 4 lata?? "
                                                    >
                                                    > Pewien gość, po polskim liceum, trafił na studia na uczelnię w us of a, nie top
                                                    > ową wprawdzie ale bardzo rankingowo przyzwoitą w swojej dziedzinie.

                                                    Dlaczego tej uczelni nie nazwiesz,to zobaczymy jaka ona dobra jest?

                                                    > Jak wszyscy, zrobił test poziomujący z matematyki, przedmiotu dość istotnego na tym kierun
                                                    > ku. I cóż... okazało się, że został zwolniony z niego na cały pierwszy rok.

                                                    Na normalnych uczelniach amerykanskich NIE MA testu poziomujacego.
                                                    W HS konczysz matematyke na scisle OKRESLONYM poziomie i jak chcesz ja kontynuowac,to wszyscy wiedza jaki kurs masz wziac.

                                                    > Czyli na wejściu umiał tyle, co pierwszy rok na wyjściu.

                                                    To zalezy od:
                                                    1-Na jaka uczelnie sie zapisal,bo rozumiem za SAT nie pisal.
                                                    2-Na jakim kierunku studiowal
                                                    3-Na jakim poziomie mial matematyke w HS
                                                    4-Studia sa INDYWIDUALNE i sam wybierasz przedmioty jakie chcesz studiowac. Tzn ze jak matematyka I juz zrobiles to bierzesz Matematyke II itd.

                                                    W normalnym amerykanskich HS mozesz uczyc sie na poziomie akademickim jesli przejawiasz do tego zdolnosci.Sa to AP courses.

                                                    Poza tym na uczelniach amerykanskich NIE MA czegos takiego,ze ktos kogos zwalnia z jakiegos przedmiotu,bo rzekomo prezentuje wyzszy poziom.

                                                    > Aha, zapomniałam dodać, że w liceum nie był on żadnym orłem z matmy.

                                                    Ktos ci puscil baka,a ty glupoty powtarzasz.

                                                    > Więc... może potrzebny jest dodatkowy rok, bo studenci w swojej masie prezentuj
                                                    > ą zróżnicowany/niski poziom i pierwszy rok służy do wyrównania braków?

                                                    NIE MA czegos takiego jak wyrownywanie brakow.To jest TYPOWO polski pomysl i moze europejski.
                                                    Kazdy przedmiot ma swoich kilka poziomow.Konczysz jeden poziom,zaczynasz drugi itd.

                                                    > Poza tym, amerykański system pozwala na rozpoczęcie studiów bez określenia kier
                                                    > unku (major). W Europie ludzie są jednak bardziej ogarnięci i zwykle już po mat
                                                    > urze wiedzą, co by chcieli studiować.

                                                    Juz w aplikacje na studiach wpisujesz kierunek jaki bedziesz studiowac.
                                                    Ktos ci strasznie duzo glupot na opowiadal i lyknelas wszystko jak czapla.

                                                    > A w tym całym oksfordzie to na pewno niczego nie uczą, bo czego można nauczyć n
                                                    > ie tylko w trzy lata, ale w sześć miesięcy w roku (3 x 8 tygodni)? No nie da się, po prostu.

                                                    Wlasnie o to mnie chodzi,ze porzadna nauka wymaga porzadnego nakladu czasu.
                                                    W USA studia zaczynaja sie we wrzesniu,a nie jak w Polsce w pazdzierniku.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Academic_term

                                                    > Z ciekawości spytam: dziecko napisało esej aplikacyjny/ personal statement, prz
                                                    > ychodzi do Ciebie i mówi: Mamo, co o tym myślisz? Co robisz?

                                                    Nikt za nikogo eseju nie pisal.
                                                    Byla rozmowa co w eseju ma byc i nakierunkowanie na pewne aspekty.

                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 02:49
                                                    maksiu napisal

                                                    Ktos ci puscil baka,a ty glupoty powtarzasz.


                                                    No to tobie te baki ktos musi puszczac caly czas......
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 03:45
                                                    Maksiowi historie pisania owego eseju zmieniają się jak pogoda... Cały 2013 pisał, ze on ów esej napisał, bo syn młody i doświadczenia nie ma... Jak go Fogito postraszyła pod koniec 2014, że na niego doniesie ( swoją drogą niezły kabaret wtedy był , bo Maksio się ciut przestarzył i powiedział, że sprawa nie jest do udowodnienia)Potem zmienił wersję i teraz piszę, że on tylko streszczał synowi i tłumaczył tekst na podstawie którego miała być ta praca, bo syn się pogubił, bo temat był trudniejszy niż to co syn pisała w szkole. Pytania jak to się stało, że ktoś z czołówki chodzący do najlepszych szkół ma problem z napisaniem eseju potrzebnego do przejścia na kolejny etap edukacji zostały bez echa.. Podobnie jak temat owej pracy którego Max nie ujawnił...
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 03:47
                                                    Kto ma ochotę niech zajrzy do wątku: Dziecko idzie na studia i poczyta od początku...Internet nie zapomina...wink
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 04:43
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Pytania jak to się st
                                                    > ało, że ktoś z czołówki chodzący do najlepszych szkół ma problem z napisaniem e
                                                    > seju potrzebnego do przejścia na kolejny etap edukacji zostały bez echa.. Podob
                                                    > nie jak temat owej pracy którego Max nie ujawnił...
                                                    ------------
                                                    Syn pisze bardzo dobre eseje.Zdecydowanie najlepsze w swojej grupie.Nauczyciel go pochwalil i spytal czy moze jego esej upublicznic jako przyklad dla innych.Nie pamietam dokladnie czy to byl wlasnie ten moj esej,ale wszystkie inne tez pisze bardzo dobrze.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 05:03
                                                    To ponawiam pytanie jak ktoś kto pisze dobre eseje nie był w stanie zmierzyć się z tematem uczelnianym? I co to był za cholerny temat?
                                                    Moje dziecko jest z pisania esejów póki co jest słabe ( inna forma niż Singapurze) trudniejsze tematy, więc myśli długo, kosztuje je to dużo pracy.. Pyta szuka nie czuje się pewnie w temacie.
                                                    .Za to matmę i science rozwiązuje z zamkniętymi oczami i nie ma znaczania czy jest 5 , 50 czy 150. Prawdę mówiąc nie bardzo wiem co robi, bo gdy czasem się zapytam a potem doczytam o co chodzi to program posunie się już o 3 tematy do przodu.. Hiszpańskiego pilnuję, ale to dlatego, że razem się go uczymy...
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 05:05
                                                    Zabrakło słowa zadań tu:
                                                    Za to matmę i science rozwiązuje z zamkniętymi oczami i nie ma znaczania czy jest 5 , 50 czy 150 zadań
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 14:39
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Moje dziecko jest z pisania esejów póki co jest słabe ( inna forma niż Singap
                                                    > urze) trudniejsze tematy, więc myśli długo, kosztuje je to dużo pracy..

                                                    Bo to nie jest takie proste.
                                                    Ja bylem bardzo dobry z pisania i zawsze pisalem od reki na czysto,to ludzie mnie przez ramie patrzyli bo nie mogli uwierzyc.
                                                    Syn jest rowniez bardzo dobry i niemal zawsze wykladowcy daja go za przyklad.
                                                    Z pomoca jemu mnie nie chodzilo o styl pisania lecz o odpowiednie uchwycenie tresci.
                                                    Mlody czlowiek nie widzi tych tresci,ktore widzi dorosly.To jest cos jak ogladanie arcydziela i kazdy cos innego dla siebie znajdzie a reszte pominie.

                                                  • zgagusia Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 18:32
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Syn jest rowniez bardzo dobry i niemal zawsze wykladowcy daja go za przyklad.

                                                    skad wiesz? chodzisz z nim na wyklady?

                                                    > Z pomoca jemu mnie nie chodzilo o styl pisania lecz o odpowiednie uchwycenie tr
                                                    > esci.

                                                    to tym gorzej, tym wieksze mial braki po najlepszym we wszechswiecie HS wink
                                                    o ile tekst nie byl literacki (a twoj syn zdaje sie probuje (?) studiowac medycyne) , to nieduze bledy stylu nie wplywaja na jego wartosc merytoryczna - esej z przedmiotow scislych ma byc spojny, logiczny i zawierac poprawnie sformulowane wnioski. Nie watpie zreszta ze stylu mu nie poprawiales, bo sam masz koszmarny... ("jemu mnie" !!@##$%^&)
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 21.03.15, 05:32
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > maksimum napisał:
                                                    >
                                                    > > Syn jest rowniez bardzo dobry i niemal zawsze wykladowcy daja go za przyklad.
                                                    >
                                                    > skad wiesz? chodzisz z nim na wyklady?

                                                    Wykladowca ze studentami e-mailuja sie caly czas.
                                                    Niemal cala komunikacja jest przez e-mail.

                                                    Jak odwoluja wyklad to rowniez przez e-mail.
                                                  • zgagusia Re: Agnieszka Cichorek. 21.03.15, 07:56
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > maksimum napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Syn jest rowniez bardzo dobry i niemal zawsze wykladowcy daja go za
                                                    > przyklad.
                                                    > >
                                                    > > skad wiesz? chodzisz z nim na wyklady?
                                                    >
                                                    > Wykladowca ze studentami e-mailuja sie caly czas.
                                                    > Niemal cala komunikacja jest przez e-mail.
                                                    >

                                                    Oo, czyżbyś się właśnie przyznał że kontrolujesz korespondencję 20-letniego syna?? Ja pytam skąd wiesz ze wykładowcy stawiają go za przykład, a ty na to ze wykładowcy komunikują sie ze studentami przez e-mail... Jedyne sensowne połączenie miedzy moim pytaniem a twoja odpowiedzią jest takie ze CZYTASZ MAILE ADRESOWANE DO DOROSŁEGO SYNA
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 21.03.15, 16:01
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Oo, czyżbyś się właśnie przyznał że kontrolujesz korespondencję 20-letniego syn
                                                    > a?? Ja pytam skąd wiesz ze wykładowcy stawiają go za przykład, a ty na to ze wy
                                                    > kładowcy komunikują sie ze studentami przez e-mail... Jedyne sensowne połączeni
                                                    > e miedzy moim pytaniem a twoja odpowiedzią jest takie ze CZYTASZ MAILE ADRESOWA
                                                    > NE DO DOROSŁEGO SYNA
                                                    -----------
                                                    Popacz,popacz! A ja cie mialem za madrzejsza!
                                                    Syn sie pochwalil przede mna tym,ze jego esej zostal wybrany za wzorcowy dla innych i pokazal mnie e-mail.
                                                  • zgagusia Re: Agnieszka Cichorek. 21.03.15, 17:13


                                                    > maksimum napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Syn jest rowniez bardzo dobry i niemal zawsze wykladowcy daja go za
                                                    > przyklad.

                                                    > Popacz,popacz! A ja cie mialem za madrzejsza!
                                                    > Syn sie pochwalil przede mna tym,ze jego esej zostal wybrany za wzorcowy dla i
                                                    > nnych i pokazal mnie e-mail.

                                                    chwila, chwila, to w koncu 'niemal zawsze' (wtedy zapytalam skad o tym wiesz??? a ty wyskoczyles z korespondencja pomiedzy studentami a wykladowca, jakbys ją systematycznie czytal...) czy jeden esej?? bo cos sie plączesz w zeznaniach, jak zwykle zreszta... wink
                                                  • fogito Re: Agnieszka Cichorek. 21.03.15, 17:38
                                                    Bo przynajmniej raz oznacza dla niego niemal zawsze big_grin
                                                  • fogito Re: Agnieszka Cichorek. 21.03.15, 17:35
                                                    Litosci! Pokazal MI !!! Co za chicagoski jezyk uncertain
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 21.03.15, 19:35
                                                    Fogito tak zupełnie na marginesie napiszę, że mam niezłą polewkę słysząc nas ojczysty język w okolicach Chicago...
                                                    Akcja sklep polski :
                                                    - Z czy są dziś pierożki kochaniutka?- pyta paniusia
                                                    - Dziś mamy z kapustką, maszrumem, białym serkiem i z potejto ...

                                                    Teksty : Luknij w window, bo Grzesiek gołuje, Idę wyrzucić garbicz, Muszę kupic wajpsy..Już nie robią na mnie wrażenia.....i chociaż nie wiem jakbym się starała to nie oddam klimatu tych wypowiedzi.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 23.03.15, 20:39
                                                    A spotkalas sie z lajty sie czendzuja?
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 23.03.15, 23:49
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A spotkalas sie z lajty sie czendzuja?

                                                    To musi byc jakis wasz lokalny slang.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 01:09
                                                    Nie maksiu to z twojego jueseju.Nie dam glowy obciac czy to Nowy Jork czy Chicagosmile
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 22.03.15, 02:06
                                                    k..rwa ja juz nie moge z tym MNIE!!!!!!!!
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 22.03.15, 03:14
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > k..rwa ja juz nie moge z tym MNIE!!!!!!!!

                                                    Musisz sie troche wyciszyc albo po prostu zapomniec.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,30,2448626,71720516,What_is_the_name_of_that_flower_.html
                                                  • fogito Re: Paranoja 21.03.15, 09:20
                                                    Ale to nie potwierdza stawiania go za przyklad. Syn tez dostaje maile odmnauczycieli, ale gdy chca go lub kogos innego pochwalic, to wysylaja maile do wszystkich uczniow i rodzicow i wtedy ja tez dostaje.
                                                  • maksimum Re: Paranoja 21.03.15, 16:04
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale to nie potwierdza stawiania go za przyklad. Syn tez dostaje maile odmnauczy
                                                    > cieli, ale gdy chca go lub kogos innego pochwalic, to wysylaja maile do wszystk
                                                    > ich uczniow i rodzicow i wtedy ja tez dostaje.
                                                    ----------
                                                    To jest uczelnia i studenci sa pelnoletni,wiec wykladowcy nie musza sie kontaktowac z rodzicami.
                                                    Wykladowca spytal czy moze upublicznic esej syna i dac go jako przyklad dla innych.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Paranoja 21.03.15, 16:39
                                                    Wykładowca wysyła mail do rodziców? Masz dziecko w przedszkolu? Sorry, ale nawet w amerykańskim gimnazjum ewentalne douczanki po chorobie, pochwały i nagany odbywają się prywatnym mailem między dzieckiem a wykładowcą ...Rodzice dostają maile ogólne ze szkoły i tam nie ma słowa o tym kto dobrze esej czy test napisał... Jest info oo sukcesach pozaszkolnym drużynowych lub indywiadlanych na zasadzie skadania gratulacji.
                                                    Nie stawia się innych za wzór, bo stopnie są tajne...Prace szczególnie pisamne mają być twórcze i nie chodzi o to by ktoś skopiował co ktoś inny napisał lecz by sam myślał... Coraz częściej podejrzewam, że połowa tego co piszesz jest jedynie wytworem Twojej wyobraźni ... Czas zmienić leki.
                                                  • fogito Re: Paranoja 21.03.15, 17:48
                                                    To u mnie wysylaja maile do rodzicow. U maksia to syn mu swoj mail pokazal, albo maksio podczytuje maile syna. W kazdym razie jak w tytule...
                                                  • azja-od-kuchni Re: Paranoja 21.03.15, 19:48
                                                    Czytanie maili dorosłego syna świadczy o kompletnym braku zaufania do niego...Kurna to mi do głowy nawet nie przyszło... Możliwe ( i normalne) że syn się sam chwali ... tylko ja nie bardzo sobie to wyobrażam by w amerykańskim systemie ktoś czyjąkolwiek pracę stawiał za wzór....Jeśli praca była wybitna to mogła się ukazać na przykład w uczelnianej gazetce, ale wtedy na pewno byśmy o niej wiedzieli i mogli ją przeczytać...Póki co to jest jakaś tajemnicza praca (nieznanego autora, ale powiązana z naszym Maksiem więc wybitna... Tarzam się ze śmiechu....
                                                  • azja-od-kuchni Re: Paranoja 21.03.15, 21:39
                                                    Ja generalnie do pielęgniarek nic nie mam...Amerykańskie mają dużo większe kompetencje niż polskie i wcale nie uważam by to była zła praca. Moje dziecko trafiło w zeszły czwartek po omdleniu i z 40 stopniową gorączką na ostry dyżur ( szpital państwowy, bo najbliższy) i zanim przyszedł lekarz pielęgniarki pobrały krew, zmierzyły cisnienie, monitorowały serce, przeprowadziły solidny wywiad i wszystko zapisały...Koło mojego dziecka kręciło się 5 .... lekarzy widziałam 2...
                                                    Natomiast po kimś wybitnym z takimi genialnymi genami wink po najlepszych szkołach spodziewałać się można studiowania fizyki jądrowej, neurobiologii, medycyny a nie pielęgniastwa.
                                                  • maksimum Re: Paranoja 22.03.15, 03:22
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Moje dziecko trafi
                                                    > ło w zeszły czwartek po omdleniu i z 40 stopniową gorączką na ostry dyżur ( szp
                                                    > ital państwowy, bo najbliższy)

                                                    No to do wojska to on sie raczej nie nadaje.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,30,2448626,72395828,List_z_wojska_.html

                                                  • azja-od-kuchni Re: Paranoja 22.03.15, 03:56
                                                    Ona się na medycynę wybiera a nie do wojska.
                                                  • fogito Re: Paranoja 22.03.15, 07:09
                                                    Zwlaszcza, ze to dziewczyna a w Izrealu nie mieszka.
                                                  • canuck_eh Re: Paranoja 22.03.15, 02:13
                                                    well nie wiem jak z wypracowaniami, ale swego czasu w klasie 10 na matematyce nauczyciel wzial prace domowa mojej corki by pokazac jak miala byc wykonana bo ponad polowa uczniow zglaszala ze nie wiedza jak to zrobic.Ale to szkola srednia.Nie jestem pewna czy tego typu akcje sa praktykowane na uczelniach.Ale kurna co my mozemy wiedziec - nasze dzieci maja aspiracje do wiejsklich uczlni a maksiowe dzieci sa w najlepszej uczelni jaka istnieje.A tam profesor bierze wypracowanie maksiowego syna i pokazuje jako przyklad.Tylko czy to jest wypracowabnie maskia czy jego syna to nikt z nas sie nie dowie.

                                                    Aaaa swego czasui maksio twierdzil ze po pielegniarstwie sym moze pjsc na studia medyczne.Nie wiem jak w stanach na tych najlepszych uczelniach, ale w Kanadzie jak wybierasz pielegniarsto to nie masz szansy na studia medyczne - zupelnie inny programsmile
                                                  • azja-od-kuchni Re: Paranoja 22.03.15, 03:26
                                                    Canuck matma to nie esej ...W matmie rozwiązanie jest dobre albo złe i pokazanie wzorcowej pracy by mnie nie dziwiło, ale esej?...Tak na serio to każdy może być inny, bo tacy już jesteśmy, że patrząc w to samo miejsce widzimy nie zawsze to samo.

                                                    Ja namówię Go- Jab, aby się wypowiedziała w tym wątku... Bywa na edziecku, a ze mną kawę pije i jest pielęgniarką pracująca od 15 lat w Stanach...na wielu oddziałach...Kto jak kto, ale ona będzie miała najbardziej sprawdzone info czy można z pielęgniarstwa sobie przeskoczyć na medycynę czy nie...
                                                  • canuck_eh Re: Paranoja 22.03.15, 04:40
                                                    No wiec w Kanadzie nie.O Stanach sie nie wypowiadam, ale podejrzewam ze jest tam podobniesmile
                                                  • zgagusia Re: Paranoja 22.03.15, 08:44
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No wiec w Kanadzie nie.O Stanach sie nie wypowiadam, ale podejrzewam ze jest ta
                                                    > m podobniesmile

                                                    alez maksiu sam sie na ten temat juz wypowiedzial; CYTUJE JEGO POSTY:
                                                    maksimum napisał:

                                                    > hankam napisała:
                                                    >
                                                    > > A na co się przeniósł?
                                                    > > I dlaczego?
                                                    >
                                                    > Przeciez pisalem jak komus dobremu,ze na poprzednim kierunku nie ma tych przedm
                                                    > iotow,ktore przygotowuja na medycyne,wiec zmienil na duuuzo trudniejszy kierune
                                                    > k.

                                                    > maksimum napisał:
                                                    > > > On sobie wybral ciezkie studia.Ma fizyke,chemie,matematyke itd.
                                                    > > >
                                                    > > > Zalezy dla kogo ciezkie.
                                                    > >
                                                    > > Tutaj masz wymagane przedmioty:
                                                    > > English
                                                    > > General Biology
                                                    > > Inorganic Chemistry
                                                    > > Organic Chemistry
                                                    > > General Physics
                                                    > > Biochemistry
                                                    > > Genetics
                                                    > >
                                                    > > Dzisiaj widzialem ze meczyl sie z genetyka.
                                                    > > A przy okazji wyjasnienie dla niekumatych,ze po pielegniarstwie nie mozna
                                                    > dostac sie na medycyne.
                                                    > > "Normally, credit is not given for courses taken in schools of dentistry,
                                                    > nursing, veterinary medicine, or pharmacy."
                                                    > >
                                                    > > Przedmioty uczone na dentologii,nursing,veterinary medicine or pharmacy n
                                                    > ie sa potrzebne na medycynie.


                                                    wytłuszczone cytaty to są słowa samego maksia big_grin
                                                    po roku tlumaczenia maksiowi na forum ze po pielegniarstwie jego syn wcale lekarzem nie zostanie, wreszcie sam to przyznal (doczytal, a moze Macka ktos w koncu uswiadomil a ten tatusia oswiecil...), a jego syn musial sie przenosic, przy czym ten rok nauki na pielegniarskim kierunku wcale go do wymarzonej medycyny nie przyblizyl...
                                                    no i co Wy na to? smile
                                                  • canuck_eh Re: Paranoja 23.03.15, 02:39
                                                    zgagusia, co my na to?Ano mamy nadzieje ze synek sie nauczyl ze porady tatusia nie zawsze na dobre wychodza i nalezy dowiadywac sie czegokolwiek u zrodla i owym zrodlem nie jest tatus i mam nadzieje ze ktos tez dziecku , eee mlodzianowi wytlumaczyl by sie nie chwalil ze korzysta z wiki albo wogole zaprzestal korzystania z tegp zrodla.
                                                  • maksimum Re: Paranoja 23.03.15, 23:54
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > wytlumaczyl by sie nie chwalil ze korzysta z wiki albo wogole zaprzestal korzys
                                                    > tania z tegp zrodla.

                                                    Nie wiem dlaczego przylaczasz sie do polskiego ciemnogrodu,ktory krytykuje najlepsza na swiecie encyklopedie.Pewno dlatego by korzystac z jakiejs gorszej,ale za to poswieconej.
                                                  • canuck_eh Re: Paranoja 24.03.15, 01:12
                                                    Nie wiem czy ktos swiecil te wszystkie zrodla z ktorych korzystamy i jedyne do czego sie nie przylaczam to do twoich peanow ze to najlepsze zrodlo informacji.moglabym sie przychylic ze to jedno z lepszych zrodel deinformacji ale to moga byc za trudne slowa dla ciebie
                                                  • zgagusia Re: Paranoja 22.03.15, 08:56
                                                    azja-od-kuchni napisała:
                                                    >
                                                    > Ja namówię Go- Jab, aby się wypowiedziała w tym wątku... Bywa na edziecku, a ze
                                                    > mną kawę pije i jest pielęgniarką pracująca od 15 lat w Stanach...na wielu odd
                                                    > ziałach...Kto jak kto, ale ona będzie miała najbardziej sprawdzone info czy moż
                                                    > na z pielęgniarstwa sobie przeskoczyć na medycynę czy nie...

                                                    azjo, nie ma potrzeby namawiac znajomej do katowania sie czytaniem watkow z maksiowymi wypocinami smile on juz sam sie na ten temat wypowiedzial smile CYTUJE:
                                                    > maksimum napisał:
                                                    > A przy okazji wyjasnienie dla niekumatych,ze po pielegniarstwie nie mozna
                                                    > dostac sie na medycyne.
                                                    > >
                                                    > > "Normally, credit is not given for courses taken in schools of dentistry,
                                                    > nursing, veterinary medicine, or pharmacy."
                                                    > >
                                                    > > Przedmioty uczone na dentologii,nursing,veterinary medicine or pharmacy n
                                                    > ie sa potrzebne na medycynie.

                                                    Czyz to nie piekne - maksio okreslajacy sam siebie jako 'niekumatego' big_grin no miodzio po prostu big_grin

                                                    ode mnie dostal wowczas taka odpowiedz, ktorej udal ze nie zauwazyl wink :
                                                    > Ale z ciebie doradca zawodowy - najpierw wpychasz syna pielęgniarkę ogłaszając
                                                    > wszem i wobec ze w USA to normalna droga do zostania lekarzem, a teraz okazuje
                                                    > sie ze zmarnował rok na tym pielegniarstwie bo tego co sie tam uczył nie zalicz
                                                    > ą mu na medycynie?
                                                    > Trzymam kciuki za Monike - żeby sie dostała na uniwerek jak najdalej od ciebie,
                                                    > to moze nie będziesz za nią drogi życiowej wybierał...
                                                  • maksimum Re: Paranoja 22.03.15, 15:17
                                                    zgagusia napisała:


                                                    > > Trzymam kciuki za Monike - żeby sie dostała na uniwerek jak najdalej od ciebie,
                                                    > > to moze nie będziesz za nią drogi życiowej wybierał...

                                                    Ja tez za nia trzymam kciuki i zastanawiam sie czy chcesz placic za jej akademik?
                                                  • canuck_eh Re: Paranoja 24.03.15, 01:16
                                                    Widzisz maksiu - tutaj sie cos nie zgadza z tymi twoimi wczesniejszymi postami zeby wysylac dzieci na studia do USA.Ty juz jestes na tym kontynencie i jakos nie chcesz sie tak szybko rozstawac z okolo 10 tysiaczkami ( jezeli nie wiecej) za stancje dla dziecko bo wybrac chce uniwerek w sasiednim stanie.Ale przytyki walic do Polakow ze biedota itp itd a oni dodatkowo musza wybecylowac na bilet do tej krainy miodem i mlekiem oplynacej.Jakies podwojne standarty u ciebie.Jak ty nie chcesz placic za akademik - to dobre zarzadzanie p[ioeniedzmi.Jak ktos z Polski nie wysdyla dziecka bo wlasnie zapora finansowa to ublizasz i pomiatasz ze niekumaci.Jakos z tego wynika ze ty jestes malo co kumaty
                                                  • azja-od-kuchni Re: Paranoja 22.03.15, 16:41
                                                    Bo Maksiu sam po angielsku jest niekumaty ( kiedy miał się nauczyć jak zasuwa za najniższe stawki) dlatego ja nie wierzę, że on jakikolwiek esej pisał .... chyba, przez google tłumacza
                                                  • maksimum Re: Paranoja 23.03.15, 23:57
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Bo Maksiu sam po angielsku jest niekumaty

                                                    Czy ty musisz wszystkich koniecznie do swojego poziomu sciagac?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Paranoja 24.03.15, 15:14
                                                    Maksimum napisał :
                                                    Czy ty musisz wszystkich koniecznie do swojego poziomu sciagac?

                                                    Ciesz się, bo to dla Ciebie duża noblitacja.
                                                  • canuck_eh Re: Paranoja 23.03.15, 20:35
                                                    A widzisz zgagusia - maksio nie odpowiada na posty ktore mu nie leza.Ja ciagle czekam na pare odpowiedzi ale chyba wikipedia nie ma jeszcze informacji ktorymi maksio moze zablysnac myslac ze wie lepiej.Well ja mam info z pierwszej reki i nie jest to wikipedia.
                                                  • maksimum Re: Paranoja 23.03.15, 23:52
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Well ja mam info z pierwszej reki i nie jest to wikipedia.

                                                    Jak nie jest to Wikipedia ,to niestety jest to info z drugiej reki.

                                                    Tylko pamietaj,by nie porownywac wymagan,bo one nie maja nic wspolnego z aktualnym poziomem.
                                                  • canuck_eh Re: Paranoja 24.03.15, 01:19
                                                    Maksiu - to o co cie pytalam to cienkie warstwy i do tej pory mi nic nie powiedziales.A info mam z pierwszej reki bo do tych twoich wyedukowanych stanow mojego meza sciagali by uruchamial systemy bo nie mieli NIKOGO kto to potrafi tak sprawnie i szybko zrobic.
                                                    No i palancie jeden - nawet jak idziesz z ta wikipedia to niestety ale z tej wikipedii czerpiesz informacje i to sa czyjes informacje czyli juz nie z pierwszej reki.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Paranoja 24.03.15, 16:53
                                                    canuck_eh napisała:
                                                    A info mam z pierwszej reki bo do tych twoich wyedukowanych stanow mojego meza sciagali by uruchamial systemy bo nie mieli NIKOGO kto to potrafi tak sprawnie i szybko zrobic.

                                                    Mojego męża też ściągnęli ...i w dodatku musieli udowodnić, że nie ma takiego specjalisty na lokalnym rynku, przy okazji zapłacić kila tyś dol ( jak na kapitalisyczny kraj przystało) ... Maksiu się nie podniesie, bo mój mąż skończył polską uczelnię i przez wiele lat pracował w Polsce ( 70 % jego doświadczenia pochodzi z Polski)...

                                                  • canuck_eh Re: Paranoja 24.03.15, 19:14
                                                    No maksiu sie nie podniesie.Bo przeciez nie ma takiej mozliwosci ze ktos kto nie skonczyl ozarowskiego LO i SGPS czy jak sie ta jego szkolka nazywa , moze osoagnac sukcessmile
                                                  • fogito Re: Paranoja 21.03.15, 17:40
                                                    Tak juz wiemy, ze zdarzylo sie to raz a nie 'niemal zawsze'.
                                                    Ciesze sie, ze zauwazyles iz studenci sa pelnoletni. I tego sie trzymaj.
                                                  • zgagusia Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 09:25
                                                    maksimum napisał:

                                                    > azja-od-kuchni napisała:
                                                    >
                                                    > > Pytania jak to się st
                                                    > > ało, że ktoś z czołówki chodzący do najlepszych szkół ma problem z napisa
                                                    > niem e
                                                    > > seju potrzebnego do przejścia na kolejny etap edukacji zostały bez echa..
                                                    > Podob
                                                    > > nie jak temat owej pracy którego Max nie ujawnił...
                                                    > ------------
                                                    > Syn pisze bardzo dobre eseje.Zdecydowanie najlepsze w swojej grupie.Nauczyciel
                                                    > go pochwalil i spytal czy moze jego esej upublicznic jako przyklad dla innych.
                                                    > Nie pamietam dokladnie czy to byl wlasnie ten moj esej,ale wszystkie inne tez p
                                                    > isze bardzo dobrze.

                                                    alez ty masz tupet i wstydu ci nie brakuje zeby sie po forach chwalic pisaniem eseju za swego syna-studenta...
                                                    wiesz, swego czasu moj syn, bedac wowczas w II klasie dwujezycznego gimnazjum (czyli mial 14 lat), mial do napisania prace z chemii po angielsku - jak sie o tym dowiedzialam chcialam mu pomoc - tak sie sklada ze z chemii zrobilam doktorat a i publikacje po angielsku tez pisuję smile - dzieciak sie nie zgodzil, zrobil sam, oddal nauczycielce nawet mi wczesniej nie pokazujac, zobaczylam prace dopiero jak juz zostala oceniona, bardzo dobrze zreszta smile Moj syn jest wychowywany tu w Polsce, w przekonaniu ze uczy sie dla siebie nie dla ocen (zreszta on juz od podstawowki sukcesy naukowe mial takie ze oceny o niczym nie decydowaly), i takie projekty traktuje jako sytuacje w ktorych sam moze sie sprawdzic ile potrafi. I to nie ma nic wspolnego z tym czym ktos z nas jest czy nie jest mu w stanie pomoc - on woli jasna informacje o SWOICH umiejetnosciach. Chyba by z krzesla spadl gdybym teraz chciala cokolwiek za niego napisac, a nawet jeszcze na studiach nie jest smile
                                                  • fogito Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 10:16
                                                    Fajnego masz syna I fajnie go wychowujesz. Pozazdroscic.
                                                  • zgagusia Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 11:07
                                                    fogito napisała:

                                                    > Fajnego masz syna I fajnie go wychowujesz.

                                                    dzieki smile

                                                    >Pozazdroscic.

                                                    Ty nie musisz - Twoj tez jest bardzo fajny smile
                                                  • fogito Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 14:28
                                                    Ale mój jest jeszcze maly i nie wiadomo co się z niego wykluje. A poza tym on ma tylko pilke w glowie i chyba będę musiala sie z tym pogodzić. Pozdrawiam smile
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 14:30
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale mój jest jeszcze maly i nie wiadomo co się z niego wykluje. A poza tym on m
                                                    > a tylko pilke w glowie i chyba będę musiala sie z tym pogodzić. Pozdrawiam smile

                                                    Akurat dobry pilkarz jest lepszym zawodem niz kazdy inny.
                                                    Noblista dostaje 1 mln doll za swoje zyciowe osiagniecia a Robert Lewandowski dostaje 10 mln rocznie za kopanie.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 22.03.15, 02:15
                                                    oo jaka zmiana podejscia do kopania pilki.Nie to ze fogito zalezy na twojej akceptacji albo by syn kopal pilke za 10 mln rocznie...
                                                  • fogito Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 21:14
                                                    No ale blogoslawienstwo maksia to juz cos jest big_grin
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 22:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > No ale blogoslawienstwo maksia to juz cos jest big_grin

                                                    Najwyzszy czas by docenic to co najwazniejsze.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 14:24
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > wiesz, swego czasu moj syn, bedac wowczas w II klasie dwujezycznego gimnazjum (
                                                    > czyli mial 14 lat), mial do napisania prace z chemii po angielsku - jak sie o t
                                                    > ym dowiedzialam chcialam mu pomoc - tak sie sklada ze z chemii zrobilam doktora
                                                    > t a i publikacje po angielsku tez pisuję smile - dzieciak sie nie zgodzil, zrobil
                                                    > sam, oddal nauczycielce nawet mi wczesniej nie pokazujac, zobaczylam prace dopi
                                                    > ero jak juz zostala oceniona, bardzo dobrze zreszta smile Moj syn jest wychowywany
                                                    > tu w Polsce, w przekonaniu ze uczy sie dla siebie nie dla ocen (zreszta on juz
                                                    > od podstawowki sukcesy naukowe mial takie ze oceny o niczym nie decydowaly), i
                                                    > takie projekty traktuje jako sytuacje w ktorych sam moze sie sprawdzic ile pot
                                                    > rafi. I to nie ma nic wspolnego z tym czym ktos z nas jest czy nie jest mu w st
                                                    > anie pomoc - on woli jasna informacje o SWOICH umiejetnosciach. Chyba by z krze
                                                    > sla spadl gdybym teraz chciala cokolwiek za niego napisac, a nawet jeszcze na s
                                                    > tudiach nie jest smile
                                                    ----------
                                                    Jestes dobrym przykladem na to,ze zdolnosci sa dziedziczne.
                                                    Moj syn jest typowym late-bloomer i przy rowiesnikach wyglada jakby byl od nich 2 lata mlodszy i z tym idzie rozwoj umyslowy.
                                                    Jak syn chce zebym mu pomogl to zawsze to zrobie,jakby nie chcial to bym nie pomagal.
                                                    Nie ma przymusu z mojej strony.
                                                    Corka dla odmiany nie chce by jej pomagac i mimo ze jest zdolniejsza od syna popelnia sporo bledow.
                                                    Domyslam sie ze twoj syn zrobil prace bardzo dobrze ale przy twojej pomocy zrobilby duzo lepiej.
                                                    Gdyby byl w bardzo konkurencyjnej szkole,to z pewnoscia poprosilby o pomoc ale tam gdzie jest jego zdolnosci wystarczaja by byc najlepszym.
                                                    Na pomoc trzeba byc otwartym bo poszerza horyzonty a totalne izolowanie sie od pomocy niestety zasklepia horyzonty.
                                                    Pomoc nie polega na robie czegos za kogos ale pokazaniu jak wiele mozliwosci jest zrobienia tego samego zadania inaczej.
                                                  • zgagusia Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 18:22
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Jak syn chce zebym mu pomogl to zawsze to zrobie,jakby nie chcial to bym nie po
                                                    > magal.
                                                    > Nie ma przymusu z mojej strony.
                                                    > Corka dla odmiany nie chce by jej pomagac i mimo ze jest zdolniejsza od syna po
                                                    > pelnia sporo bledow.

                                                    Syn, prawie dorosly, biegnie do tatusia po pomoc w napisaniu eseju na studia.... twoja corka, choc mlodsza, z opisu wydaje sie duzo dojrzalsza od brata; te jej bledy wiecej ja naucza niz dyktowanie przez ciebie tekstu synowi - on z takiej 'pomocy', wbrew pozorom, nie wyniesie nic - najwyzej typing pocwiczy.

                                                    > Na pomoc trzeba byc otwartym bo poszerza horyzonty a totalne izolowanie sie od
                                                    > pomocy niestety zasklepia horyzonty.

                                                    otwartym to trzeba byc na poglady i umiec o nich z innymi dyskutowac, szanujac przy tym zdanie rozmowcy - to TO poszerza horyzonty. Ale to jest twoja pieta achillesowa - no i masz odpowiedz dlaczego ty jestes 'zasklepiony' wink
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 20:38
                                                    A ja sie zawzielam i troche poszperalam w wypocinach maksia i tadam prosze
                                                    1 Maksiu puszy sie z zachwytu ze syna przyjma na Harvard i to uczelnia bedzie slawna dzieki temu ze jego syn tam jest( jak sie skonczylo wiadomo - niedouczona rekrutorka i maksia syn polegl)
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,114812439,,SAT_na_2040_.html?v=2
                                                    Zaden mortgage nie bedzie potrzebny,bo stypendium dostanie na 100%.
                                                    maksiowa wypowiedz:
                                                    To przeciez dzieki niemu uczelnia bedzie slawna a nie odwrotnie.
                                                    O kazdy zaklad ide,ze syn spokojnie wyciagnie 2.200pkt w ostatniej
                                                    klasie liceum z SAT,a takich sie po rekach caluje,aby tylko zechcieli
                                                    przyjsc na Harvard.

                                                    2A tutaj wpis maksa odnosnie ewentualnego wyjazdu syna na Harvard i dlaczego maksiu sie nie godzi( z tego samego podlinkowanego forum)

                                                    zgagusia napisała:

                                                    > widzisz - on chce sie wyrwac od ciebie a ty robisz wszystko zeby mieszkal z tob
                                                    > a (w najgorszym wypadku nie dalej niz w tym samym miescie) najlepiej do pozniej
                                                    > starosci....

                                                    On tak jak wiekszosc mlodych marzycieli leci na nazwe Harvard a ja jestem bardziej praktyczny.
                                                    A jak juz sie znajdzie dobre miejsce do zycia,to po co szukac innego.

                                                    No i dziwi mnie dlaczego maksiu kaze nam wysylac dzieci do jego NYU skoro my znalezlismy swoje miejsca i nie chcemy nigdzie wyjezdzac.Dzieci poki co tez( akurat moj syn bedzie musial wyjechac bo uczelnie ktora sobie wybral i ma na nia aspiracje to jest w Kingston)

                                                    3Nowy watek
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,122973004,,Dziecko_idzie_na_studia_.html?s=5&v=2

                                                    maksimum napisał:

                                                    > Powiedzmy to wyraznie,beze mnie on by tego stypendium nie dostal.

                                                    I to jest w tej historii najstraszniejsze surprised 18 latek nie dostałby stypendium na studiach bez pomocy tatusia uncertain

                                                    Nie wiem jak ale ominelam ten wpis.
                                                    Moje 17letnie dziecie samo wyszukiwalo gdzie i jak zglosic swoja kandydature o stypendium.ostatnio przytargalam jej z pracy informacje bo nie miala jak sie dorwac do tej informacji bo rozglaszana tylko wsrod pracownikow( dla ciagle uczacych sie studentow, badz ich dzieci) i juz pracuje nad dwoma wypracowaniami.

                                                    I ja bardzo przepraszam ale nie moglam znalezc maksiowego wpisu jak to z synkiem rozmawial o wyborzekierunku na studiach i dwa proponowane kierunki na ktore maksiowy syn sie zgodzil byly na obu biegunach( ot tak spokrewnione ze soba)
                                                    Jak i nie moge znalezc tez wypowiedzi gdzie to przechwalal sie ze napisal za syna essey bo 18latek nie ma takiego doswiadczenia jak on.Ale dorwalam wymijajace wypowiedzi maksia jak to sie wil po wpisie fogito ze na niego doniesie na uczelnie.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,46,122973004,,Dziecko_idzie_na_studia_.html?s=8&v=2


                                                    > Ja na niego doniose, ze ktos mu prace pisze i chlopaka wywala. Ciekawe jaka mi
                                                    > ne bedzie mial tatus wtedy. Wystarczy mail na uczelnie big_grin ja nigdy nie sciagal
                                                    > am w szkole ani na studiach. Nie wiem jak to jest, bo uczciwa jestem do bolu.
                                                    -------------
                                                    Straszny ciemnogrod z ciebie wychodzi.
                                                    Sciaganie polega na przepisywaniu czegos od kogos i to jest latwo udowodnic.
                                                    Syn nic od nikogo nie sciagnal.
                                                    Ja mu dawalem korepetycje z pisania essay'ow i to za darmo i to was tak boli,bo same nie potraficie pomoc tak swoim dzieciom.

                                                    Z pewnoscia wiecej kwiatkow by sie znalazlo ale szkoda na to czasu
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 21.03.15, 01:32
                                                    Ależ w przypadku córki Maksio pisze to samo... Wszystkie dzieci to durne pały z wyjątkiem jego własnych... no i mmoże garstki tych uczonych w najlepszej szkole w NYC. Jak się któreś gdzieś dostało to , coś osiągnęło to NA PEWNO przez przypadek.

                                                    . Wpisy Maksia to można jak dowcipy traktować zwłaszcza te archiwalne... Ktoż pamięta karierę hokojową syna? IJego wypocin nie traktować do końca serio, bo wpisy wzajemnie się wykluczają ...
                                                    Maksimum napisał 29.10.14, 05:29:
                                                    Corka wlasnie dostala wyniki SAT i dostala dokladnie taki sam wynik jak syn czyli miesci sie w 1% najlepszych z 2.200 pkt na 2.400 mozliwych.

                                                    Myslalem,ze bedzie pierwsza z domu ,ktora sie na Harvard dostanie,ale ten wynik to troche za malo i namowilem ja,by jeszcze raz napisala ale tym razem uczyla sie przed egzaminem a nie jak ostatnim razem.
                                                    Oczywiscie ja gdybym sie tu urodzil to z palcem w zadzie dostalbym sie na Harvard,ale to inne czasy byly i nie odwroci sie tego.Ma lepsza srednia niz syn,wiec ma wieksze swzanse na lepsza uczelnie.

                                                    Na serio zgłupiałam... myślałam, że syn studiuje na najlepszej uczelni na świecie jakiś tajemniczy kierunek z biogią, chemią fizyką..

                                                    Na moje oko to Maksiu tego eseju wcale nie pisał... tak tylko chciał przed nami błysnąć...Gdyby go pisał znałby chociaż temat i podzielibył się o czym ten esej był...
                                                    Nie pierwszy i nie ostatni raz Maksimum się przechawala, więc musimy mu wybaczyć i kochać dalej wink
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 21.03.15, 04:19
                                                    Ja pamietam aspiracje na kariere hokejowa w NHL syna maksia i jak to sie przechwalal ze Toronto Maple Leafs skopie tylki.Pewnie mysla ze mi zylka skoczy ale sie przeliczyl a teraz jestem rozczarowana ze nikt nikomu tylka nie bedzie kopal na lodzie.

                                                    Zaskakuje mnie tez to .Ktos tutaj donosil ze maksiu jako operator autobusu pracuje.To taki genialny facet na tak nisko platnej posadzie?Nie w jakiejs korporacji?Jako konsultant skoro dzieci takie genialne ma bo tak im dobrze doradzal....
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 21.03.15, 16:17
                                                    No bez jaj Maksio który by skończył Harvard, ale mu niezawinione okoliczności przeszkodziły kieruje autobusem? Ktoś po SGPiS po 20 latach emigracji, znający język nie mógł znaleźć sobie lepszej pracy?... Komuś chyba nos rośnie, bo Maksio historie coraz bardziej nie trzymają się kupy....
                                                  • fogito ... 21.03.15, 09:25
                                                    Wybacz Azja, ale ja go kochac nie bede, bo nie zasluzyl big_grin
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 02:40
                                                    Przeczytanie i poprddanie kilku wskazowek co mozna byloby zmienic nie jest wykonaniem pracy domowej za dziecko.W szkole mojej corki jak sa zadane z angielskiego wypracowania to uczen pisze i daje do sprawdzenia kolezance.Ta sprawdza , wylapuje powtorzenia, literowki, sugeruje ze moze zmienic to czy tamto.Corka poprawia i kolejna kopie prosi o sprawdzenie innej kolezanki i tak jakos 4-5 razy.Wszystkie kopie laduja u nauczyciela z ostateczna wersja.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 04:22
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Przeczytanie i poprddanie kilku wskazowek co mozna byloby zmienic nie jest wyko
                                                    > naniem pracy domowej za dziecko.

                                                    Oczywiscie,ze masz racje.

                                                    > W szkole mojej corki jak sa zadane z angielskie
                                                    > go wypracowania to uczen pisze i daje do sprawdzenia kolezance.Ta sprawdza , wy
                                                    > lapuje powtorzenia, literowki, sugeruje ze moze zmienic to czy tamto.Corka popr
                                                    > awia i kolejna kopie prosi o sprawdzenie innej kolezanki i tak jakos 4-5 razy.
                                                    > Wszystkie kopie laduja u nauczyciela z ostateczna wersja.

                                                    U nas tego nie ma.Kazdy pisze sam bez konsultacji.W domu moze sie konsultowac z kim chce i to jest jak najbardziej legalne.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 02:45
                                                    Mozesz mi wyjasnic co SAT ma wspolnego z programem na uczelni bo jakos tego nie kumam. Rozumiem ze chcac sie dostac na amerykanska uczelnie mus ci zdac ten SAT ale jak nie prosze o porownanie poziomow studentow zaczynajacych dany kierunek tylko jak dany kierunek na danej uczelni jest rozpoznawalny w swiecie.Bo sa uczelnie bardziej znane i slynne z jednego kierunku a z innego juz mniej.Byc moze jest to za mocne na ta moja kobieca glowine te twoje wywody.
                                                    No i po co mam porownywac Oxford z Harvardem - zadne z moich dzieci sie tam nie wybiera wiec po co tracic czas na to?
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 05:00
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Mozesz mi wyjasnic co SAT ma wspolnego z programem na uczelni bo jakos tego nie
                                                    > kumam.

                                                    Czym lepszy masz SAT tym na lepsza uczelnie sie dostaniesz i tam jest oczywiscie trudniejszy program.
                                                    Zalozmy ze studiujesz biologie czy pielegniarstwo na NYU lub Brooklyn College-to ten sam program jest na duzo wyzszym poziomie na NYU.
                                                    Jak bedziesz szla do pracy to w pierwszej kolejnosci wezma osobe z lepszej uczelni.

                                                    > No i po co mam porownywac Oxford z Harvardem - zadne z moich dzieci sie tam nie
                                                    > wybiera wiec po co tracic czas na to?

                                                    Sa ludzie,ktorzy sa bardzo madrzy i oni nie studiuja dla papierka ,tylko dla zdobycia wiedzy.
                                                    Bill Gates przerwal studia na Harvardzie,mimo ze byl jednym z najlepszych.
                                                    Domyslasz sie chyba,ze gdyby Bill Gates chcial studiowac na Oxford czy Cambridge to by tam pojechal.

                                                    Na Oxford czy Cambrigde zdolny chlopak z Polski zrobi Master's w 4 lata,a nie zrobilby tego na Harvardzie.
                                                    Gdyby byl taki genialny to by poszedl sladami Billa Gatesa albo czolowe korporacje zaoferowalyby mu prace za 200 tys doll rocznie na start i zobaczylibysmy czy by odmowil.
                                                    Oczywiscie dostalby oddzielna kase na mieszkanie,meble itd.

                                                    Radek Sikorski skonczyl 3-letni Oxford i ma chyba Master's. I widzisz jaki chlopina jest genialny.
                                                  • tinywee Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 19:29
                                                    "Dlaczego tej uczelni nie nazwiesz,to zobaczymy jaka ona dobra jest?"

                                                    A ty myślisz, że nie umiem czytać rankingów, lol?

                                                    "Na normalnych uczelniach amerykanskich NIE MA testu poziomujacego."

                                                    To w takim razie te uczelnie są nienormalne (wzięłam pierwsze dwie z brzegu):

                                                    web.mit.edu/firstyear/2018/countdown/placement.html
                                                    fdo.fas.harvard.edu/placement-exams
                                                    '1-Na jaka uczelnie sie zapisal,bo rozumiem za SAT nie pisal.'

                                                    Z SATu miał niecałe 2200.

                                                    'Poza tym na uczelniach amerykanskich NIE MA czegos takiego,ze ktos kogos zwalnia z jakiegos przedmiotu,bo rzekomo prezentuje wyzszy poziom.'

                                                    To znaczy tak ci się wydaje.

                                                    'Juz w aplikacje na studiach wpisujesz kierunek jaki bedziesz studiowac.
                                                    Ktos ci strasznie duzo glupot na opowiadal i lyknelas wszystko jak czapla.'

                                                    A co ty łykasz?

                                                    ‘It is not essential to choose a major before starting your undergraduate program. At most universities, you must decide on a major at the end of your second academic year.’
                                                    www.universitiesintheusa.com/choosing-major.html
                                                    ‘All first-year students begin MIT with an undeclared major.’
                                                    mitadmissions.org/discover/majors
                                                    'Wlasnie o to mnie chodzi,ze porzadna nauka wymaga porzadnego nakladu czasu.
                                                    W USA studia zaczynaja sie we wrzesniu,a nie jak w Polsce w pazdzierniku.'

                                                    A testy poziomujące przed pierwszym rokiem można zrobić w wakacje.
                                                    O, przepraszam, takich testów nie ma. Rotflol.
                                                  • tinywee Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 19:32
                                                    Sorki, namieszałam, pytanie było konkretnie do azji, o ile oczywiście ma ochotę odpowiedzieć smile

                                                    (azja): "A dawanie eseju do pisania rodzicowi, nauczycielowi i podpisanie go swoim nazwiskiem jest bardziej karygodne niż wysyłanie tego samego eseju na kilka uczelni... Wstydziłabym się za dziecko które nie potafi grać fair play i za nic na świecie nie napisałabym za nie eseju."

                                                    Z ciekawości spytam: dziecko napisało esej aplikacyjny/ personal statement, przychodzi do Ciebie i mówi: Mamo, co o tym myślisz? Co robisz?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 20.03.15, 21:55
                                                    Azja odpowieda już...wink Czytam i krytykuję jak jest co... Generalnie mam tak różne z dzieckiem widzenie świata, że ja bym każdy napisała zupełnie inaczej, więc moje uwagi do tego co jest mogę być co najwyżej kosmetyczne... Bo albo dzieciak zrobiłby po mojemu ( nie ten charakter) albo po swojemu...
                                                  • maksimum Major i kierunek studiow. 21.03.15, 05:27
                                                    tinywee napisała:

                                                    > 'Juz w aplikacje na studiach wpisujesz kierunek jaki bedziesz studiowac.
                                                    > Ktos ci strasznie duzo glupot na opowiadal i lyknelas wszystko jak czapla.'
                                                    >
                                                    > A co ty łykasz?
                                                    >
                                                    > ‘It is not essential to choose a major before starting your undergraduate program.

                                                    Mylisz "major" z kierunkiem studiow.
                                                    W Polsce nie ma czegos takiego jak major a wybiera sie kierunek studiow i tak samo jest w Europie.
                                                    Major-to jest JEDEN przedmiot a na kierunku ktory studiujesz jest kilkanascie przedmiotow.
                                                    Studiujesz np "pre-med" a twoim "major" jest biologia.

                                                    Kierunek studiow wybierasz w czasie skladania podania na studia,czyli niemal rok przed rozpoczeciem studiow.
                                                    A major wybierasz pozniej z tego wzgledu,ze na 1-szym roku studiow tego przedmiotu moze nie byc.

                                                    > A testy poziomujące przed pierwszym rokiem można zrobić w wakacje.
                                                    > O, przepraszam, takich testów nie ma. Rotflol.

                                                    Takich testow dla studentow amerykanskich nie ma,a sa one w czasie LATA dla przybledow z innych krajow.

                                                    "Countdown to Campus: Summer Placement Examinations & Testing"

                                                    web.mit.edu/firstyear/2018/countdown/placement.html
                                                    W lecie ,kiedy normalni studenci sa na wakacjach,przybledy z innych krajow robia :
                                                    " Summer Placement Examinations & Testing"

                                                    Powinnas juz umiec czytac ze zrozumieniem jak mature zrobilas.
                                                  • zgagusia Re: Major i kierunek studiow. 21.03.15, 08:05
                                                    maksimum napisał:
                                                    > Kierunek studiow wybierasz w czasie skladania podania na studia,czyli niemal rok przed rozpoczeciem studiow.

                                                    I co ty synowi kazałeś wybrać? To nieszczęsne pielęgniarstwo?? Co do którego po 2 latach doczytałeś że nie jest uznawane jako wstęp do medycyny - linkowałeś tę informację parę m-cy temu - i dlatego twój syn zmarnował I rok studiów i musiał sie przenosić?? Tak ta twoja pomoc 'poszerzająca horyzonty' wygląda?? Ma racje Monika ze jej nie chce big_grin
                                                  • myelegans Re: Major i kierunek studiow. 21.03.15, 16:55
                                                    Pielegniarstwo jest bardzo dobrym kierunkiem, szczegolnie dla mezczyzn, zatrudnienie maja na pniu. Kariere tez ,ozna fajna zrobic, jak dokonczyc master's, pozniej nurse practitioner i mozna swoja wlasna praktyke miec przy jakims lekarzu lub zespole. Pielegniarki na OR zarabiaja bardzo dobre pieniadze, jest mozliwosc ustawiania sobie grafiku, pracy na ulamek etatu, mozna isc w administracje, szkolenie itd.
                                                    Kilku znajmomych chlopakow sie wlasnie dostalo i byla spora konkurencja. Tylko, ze oni SAMI zdecydowali juz dosc wczesnie, w polowie HS i sobie odpowiednio zyciorys i doswiadczenie budowali. Wszyscy bardzo dobrzy uczniowie,
                                                    Faktem jest, ze pielegniarstwo, to raczej docelowy kierunek, nie przedsionek do szkoly medycznej, tu lepiej skonczyc jakiekolwiek science. A jeszcze najlepiej zrobic doktorat po studiach i potem pojsc na medycyne. Mozliwosci praktycznie nieograniczone, praktyka, research w roznych konfiguracjach. Ci sa najbardziej cenieni w srodowisku....
                                                  • zgagusia Re: Major i kierunek studiow. 21.03.15, 17:19
                                                    myelegans napisała:

                                                    > Pielegniarstwo jest bardzo dobrym kierunkiem, szczegolnie dla mezczyzn, zatrudn
                                                    > ienie maja na pniu. Kariere tez ,ozna fajna zrobic, jak dokonczyc master's, poz
                                                    > niej nurse practitioner i mozna swoja wlasna praktyke miec przy jakims lekarzu
                                                    > lub zespole. Pielegniarki na OR zarabiaja bardzo dobre pieniadze, jest mozliwos
                                                    > c ustawiania sobie grafiku, pracy na ulamek etatu, mozna isc w administracje, s
                                                    > zkolenie itd.
                                                    > Kilku znajmomych chlopakow sie wlasnie dostalo i byla spora konkurencja. Tylko,
                                                    > ze oni SAMI zdecydowali juz dosc wczesnie, w polowie HS i sobie odpowiednio zy
                                                    > ciorys i doswiadczenie budowali. Wszyscy bardzo dobrzy uczniowie,
                                                    > Faktem jest, ze pielegniarstwo, to raczej docelowy kierunek, nie przedsionek do
                                                    > szkoly medycznej, tu lepiej skonczyc jakiekolwiek science.

                                                    tylko ze maks, jeszcze jak jego syn aplikowal na studia, pisal ze chlopak chce byc lekarzem! potem wydalo sie ze studiuje pielegniarstwo, a maks upieral sie ze to najlepszy wstep do medycyny!! potem, jakos tak mimochodem przyznal ze syn po I roku zmienil kierunek, a zupelnie niedawno przytoczyl link uczelniany w ktorym jest wyraznie napisane ze przedmioty zaliczone na pielegniarstwie nie sa uznawane przy aplikowaniu na medycyne - przechwala sie jak to jego pomoc 'poszerza dzieciom horyzonty' wink, a tymczasem wyszlo ze wpuscil syna w maliny z tym pielegniarstwem, bo po grzyba mu ono na medycyne....
                                                  • azja-od-kuchni Re: Major i kierunek studiow. 21.03.15, 16:27
                                                    Maksimum napisał : W lecie ,kiedy normalni studenci sa na wakacjach,przybledy z innych krajow robia :
                                                    " Summer Placement Examinations & Testing"

                                                    To żeś błysnął kulturą nie ma co... Sam jesteś takim przybłędą....
                                                  • maksimum Dzian i Mery. 21.03.15, 21:10
                                                    Ja zadnym przybleda nie jestem,tylko Amerykaninem z rodowodem jak Dzian i Mery.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,30,2448626,5856999,DZIAN_I_MERY.html
                                                  • fogito Re: Dzian i Mery. 21.03.15, 21:51
                                                    Nie ma sie czego wstydzic, ze jest sie emigrantem.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Dzian i Mery. 22.03.15, 03:02
                                                    Jeśli rodowód oznacza pisanie piedół na forum od 2003 roku to gratuluję życiorysu...Maciej to Twoje alter ego? Robi się na serio ciekawie...
                                                  • maksimum How I Met Mery. 22.03.15, 03:51
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,30,2894178,8949612,MARYS_SIPINSKA_RODOWICZ_W_SZCZUPLYM_WYDANIU.html?wv.x=1
                                                    Wiadomo jak to sie skonczy a zaczelo sie przypadkiem w Rucianem.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 23.03.15, 20:26
                                                    Maksio napisal

                                                    Czym lepszy masz SAT tym na lepsza uczelnie sie dostaniesz i tam jest oczywiscie trudniejszy program.

                                                    well wlasnie jakos tak kilka dni temu przyjechal moj tato i dziecko ucielo sobie pogawedke z dziadkiem na temat szkol i nie wiem jak ale wyszla sprawa Harvardu i chyba dziadek sie pytal jakie szanse mialaby na Harvard.Wiec co moje dziecko powiedzialo.Ze porownujac wymagania jakie trzeba miec na program na ktory chce sie dostac to McMaster ma wyzsze niz Harvard.Ale jak komus rzucisz ze studiowales na Harvardzie to reakcja - oooooo!!!! Do tego dziecko mi powiedzialo ze ekstra zajecia jakie ma ktore moze wpisac w CV otwieraja jej drzwi na Harvard.Jedyne co ja zastopowalo to fakt ze trzeba bedzie placic dosc sporo za stancje i wyzywienie( czesne pomijam bo gdziekolwiek sie nie pojdzie trzeba placic i praktycznie kwoty sa porownywalne) dwa wyslanie samej aplikacji z Ontario kosztuje pod 200 dolcow bo poza prowincja i malo tego poza granicami kraju.Kolejna sprawa - nie wie czy do tego calego inrteresu chcialaby dodawac jakies 150 dolcow za kurs i za egzamin SAT tylko po to by....I tu pewnie maksio sie zdziwi - by po otrzymaniu listu akceptacyjnego moc odmowic i moc sie tym pochwalic wsrod innych.Dziecko moje stwierdzilo ze zbyt duzo energii by ja to kosztowalo i ona woli to wyk. na dodatkowa edukacje na miejscusmile JAk skonczyla swoj wywod to zaczelam sie smiac co na to by maksiu powiedzial jakby mu dziecko takiego focha strzelilosmile
                                                    Aaa maksiu - uprzedze - corka dowiedziala sie jak wyglada SAT bo jedna z jej kolezanek przygotowywala sie do tego gzaminu wiec miala wglad i z tego co mi dziecko powiedziala to nie jest rocket science
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 23.03.15, 23:47
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > well wlasnie jakos tak kilka dni temu przyjechal moj tato i dziecko ucielo sobi
                                                    > e pogawedke z dziadkiem na temat szkol i nie wiem jak ale wyszla sprawa Harvard
                                                    > u i chyba dziadek sie pytal jakie szanse mialaby na Harvard.Wiec co moje dzieck
                                                    > o powiedzialo.Ze porownujac wymagania jakie trzeba miec na program na ktory chc
                                                    > e sie dostac to McMaster ma wyzsze niz Harvard.

                                                    Twoje dziecko ma pojecie o Harvardzie takie samo jak ty,czyli takie samo jak przecietna kucharka w osrodku wypoczynkowym w Rucianem na Mazurach.
                                                    To nie chodzi o to ,jakie szkola ma wymagania,ale KTO do takiej szkoly zdaje.
                                                    Zalozmy ze masz DWIE szkoly o takich samych wymaganiach,z ktorych jedna jest w Kanadzie a druga w USA,ale do jednej zdaje 1.000 gamoni a do drugiej 1.000 geniuszy i odpowiedz mnie wtedy ,na jakiej uczelni bedzie wyzszy POZIOM.
                                                    Na uczelniach nie chodzi o WYMAGANIA lecz o POZIOM.
                                                    WYMAGANIA sa czysto teoretyczne,a POZIOM jest jak najbardziej REALNY.

                                                    > Ale jak komus rzucisz ze studiow
                                                    > ales na Harvardzie to reakcja - oooooo!!!! Do tego dziecko mi powiedzialo ze e
                                                    > kstra zajecia jakie ma ktore moze wpisac w CV otwieraja jej drzwi na Harvard.

                                                    To nie chodzi o extra zajecia,ale o POZIOM na tych extra zajeciach.

                                                    > Jedyne co ja zastopowalo to fakt ze trzeba bedzie placic dosc sporo za stancje i
                                                    > wyzywienie( czesne pomijam bo gdziekolwiek sie nie pojdzie trzeba placic i prak
                                                    > tycznie kwoty sa porownywalne)

                                                    No wlasnie!!!
                                                    Czesne jest porownywalne,ale POZIOM juz niestety nie jest.
                                                    Poza tym,jak ona jest taka geniuszka,to na Harvardzie studiowalaby ZA DARMO.
                                                    Zapomnialas ze moj syn dostal stypendium na NYU.
                                                    Jakby twoja corka dobrze napisala SAT i miala dobre stopnie to tez by dostala stypendium na KAZDA uczelnie amerykanska.
                                                    My tu chcemy zdolnych studentow z calego swiata i chetnie za nich zaplacimy.

                                                    > dwa wyslanie samej aplikacji z Ontario kosztuje
                                                    > pod 200 dolcow bo poza prowincja i malo tego poza granicami kraju.Kolejna spraw
                                                    > a - nie wie czy do tego calego inrteresu chcialaby dodawac jakies 150 dolcow za
                                                    > kurs i za egzamin SAT tylko po to by....I tu pewnie maksio sie zdziwi - by po
                                                    > otrzymaniu listu akceptacyjnego moc odmowic i moc sie tym pochwalic wsrod innych.

                                                    Straszna kucharka z ciebie wychodzi.
                                                    Ja placile za SAT bez gadania oraz za kazda aplikacje na kazda uczelnie i nawet o tym nie wspominalem.

                                                    > Dziecko moje stwierdzilo ze zbyt duzo energii by ja to kosztowalo

                                                    Energia wazna sprawa,a nie wspomniala nic,ze zdolnosci by jej zabraklo by sie dostac na Harvard?

                                                    > Aaa maksiu - uprzedze - corka dowiedziala sie jak wyglada SAT bo jedna z jej ko
                                                    > lezanek przygotowywala sie do tego gzaminu wiec miala wglad i z tego co mi dzie
                                                    > cko powiedziala to nie jest rocket science

                                                    Dla nikogo to nie jest rocket science,ale zeby dostac 2.200 pkt to juz jest rocket science i slyszalem ze jakis chlopak z Polski tyle dostal,to w gazetach o nim pisali.

                                                    Niech ta twoja geniuszka zrobi SAT i jak dostanie 2.000 pkt to powiem otwarcie ze jest bardzo dobra.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 01:39
                                                    No np na program na ktory moje dziecko wyslalo aplikacje zeby wogole byc rozpatrywanym trzeba miec srednia min 90% i oczywiscie nie z byle jakich przdmiotow tylko sa wytyczne jakie kursy i na jakim poziomie musi student zaliczyc( wszystkie oczywiscie kursy na poziomie uniwersyteckim i z baaardzo wysoka srednia) Zeby miec szanse na miejsce na liscie to srednia musibyc jakies 95% w tym roku( zmieniaja sie rok rocznie ale nie schodza ponizej 95%)

                                                    Ekstra zajecia to chodzi mi co soba dzieciak reprezentuje w czasie pozaszkolnym - gdzie sie udziela jakie ma aspiracje i prawde powiedziawszy twoj syn uganiajacy sie za wlochata pileczka i za plastikowa mala pileczka przegrywa z moim dzieckiem.Byc moze gdzies sie jeszcze udziela ale tego nie eksponujesz twierdzac ze tenis i ping pong to najwazniejsze.Moje dziecko ma w dorobku kilka ladnych medali - zloto i srebro w zawodach strzeleckich.W tym roku ich druzyna zajela 10 miejsce w rozgrywkach w southern ontario.Ze nie wspomne ze wlasnie konczy trzeci poziom miedzynarodowej nagrody ufundowanej przez rodzine krolewska.Mysle ze takie curriculum jest barwniejsze niz tenis.
                                                    I nie przeceniaj studentow w USA bo az tylu geniuszy to tam nie ma.Uwielbiasz natomiast ponizac innych.

                                                    Moja corka wyobraz sobie tez dostala stypendium i poki co pierwszy semestr wychodzimy na plus( albo dadza nam kredyt na ksiazki, albo przerzucone zostanie na kolejny semestr)

                                                    Ty placic za SAT musiales bo inaczej synek z corka mogliby sie pozegnac ze studiowaniem na jakiejkolwiek uczelni.Ja za SAT placic nie musze bo moje dziecko ani my parcia na Harvard nie mamy.No i wyobraz sobie ze za aplikacje na studia tez placilam i nie zadawalam pytan.no moze zadalam pytanie na ile programowi ile potrzeba. A tak z ciekawosci ile kosztuje oplata by zlozyc aplikacje na studia - nie wpisowe ale to co trza zaplacic przy wysylaniu aplikacji.

                                                    Nir to ty twierdzisz ze brak jej zdolnosci - ja jestem zupelnie innego zdania i uwazam ze by sie dostala, SAT tez by bez problemow napisala, tylko po co?
                                                    Maksiu - ja juz ci kiedys powiedzialam ze moje zdolne dziecko ( nigdy nie pisalam ze to geniuszka)napisze ten twoj SAT jak wyslesz swojego synka badz corunie by w Polsce zdali mature - glownie mi chodzi o jezyk polski.I jezeli mi odpowiesz ze im to niepotrzebne to przeczytaj sobie swoja wypowiedz wstawiajac w miejsce "moim dzieciom" - mojej corce i bedziesz mial odpowiedz > ooo i co tak zjezdzasz - tylko 2000 punktow ma dostac?
                                                    No i zrozum ze ten chlopak z Polski co napisal SAT na 2200 i opisywali go w gazetach - pisal ten test w jezyku w ktorym na codzien sie nie uczy, zupelnie inny sposob nauczania jest w Polsce i w Stanach i chlopak musial sie dodatkowo przygoptowac do tego testu.Ale najwyrazniej dla ciebie jest to za mocne by zrozumiec.
                                                  • maksimum Emperor's Club. 24.03.15, 03:01
                                                    www.solarmovie.ws/watch-the-emperors-club-2002-online.html
                                                    Na samym poczatku tego filmu(1:40) sa slowa madrosci ,ktore sam moglem kiedys napisac,bo objasniaja dosc dokladnie ewolucje.

                                                    A man's character is his fate.....For most of us our stories can be written long before we die....
                                                    There are exceptions among the great men of history but there are rare.

                                                    Ewolucja nie jest walka o przetrwanie jak wiekszosc mysli lecz walka o usprawnienie samego siebie i stad jest zauwazalny postep w poziomie zycia nas wszystkich.
                                                    Ci,ktorzy najbardziej walcza o poprawe tego co zastali przechodza do historii a zyciorysy reszty mozna latwo opisac z duzym wyprzedzeniem.
                                                    Budowa charakteru jest najwazniejsza czynnoscia w naszym zyciu,bo kazdy golym okiem widzi wielkie sukcesy Amerykanow czy Chinczykow oraz wielkie niepowodzenia Rosjan,bo sukcesy i niepowodzenia wywodza sie z charakteru.

                                                    A gdy juz dojdziesz do (8:25) w tym filmie,to bedzie :

                                                    "Great ambitions and conquest without contribution is without significance.What will your contribution be? How will history remember you?"

                                                    Oczywiscie wiekszosc widzow bedzie sie koncentrowala na tym jak piekna szkola to jest,nad jak pieknym jeziorem lezy oraz jakoscia zdjec,rezyserii i gry aktorow.
                                                    Bardzo dobre filmy wlasnie to maja do siebie,ze kazdy w nich cos dla siebie znajdzie,choc przeslanie glowne moze byc niezauwazalne.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 03:29
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No np na program na ktory moje dziecko wyslalo aplikacje zeby wogole byc rozpat
                                                    > rywanym trzeba miec srednia min 90%

                                                    No i znowu dochodzimy do sedna sprawy juz na poczatku rozmowy.
                                                    90% w slabej szkole moze uzyskac kazdy gamon,nawet bardzo malo kumaty,ale.....sprobuj dostac to samo 90% w najlepszej szkole w miescie to wtedy zobaczysz jaka jest roznica poziomow miedzy szkolami.
                                                    Moje dzieci sa w najlepszym liceum w ponad 2 mln Brooklynie,a ktora w rankingu jest szkola twoich dzieci i w jak duzym miescie?

                                                    > i oczywiscie nie z byle jakich przdmiotow t
                                                    > ylko sa wytyczne jakie kursy i na jakim poziomie musi student zaliczyc( wszystk
                                                    > ie oczywiscie kursy na poziomie uniwersyteckim i z baaardzo wysoka srednia) Zeb
                                                    > y miec szanse na miejsce na liscie to srednia musibyc jakies 95% w tym roku( zm
                                                    > ieniaja sie rok rocznie ale nie schodza ponizej 95%)

                                                    Lucien,kolega syna i corki z ktorym gramy w ping-ponga a ktory dostal 2.400 pkt(max) na SAT ma tylko 90% srednia a to dlatego ze chodzi do Stuyvesant HS.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Stuyvesant_High_School

                                                    "Admission to Stuyvesant involves successfully passing the Specialized High Schools Admissions Test. Each November, over 28,000 eighth and ninth graders take the 2 1⁄2-hour exam, and roughly 800 students are annually accepted at Stuyvesant."

                                                    Co roku 28 tys dzieci probuje sie tam dostac a przyjmuja tylko 800.
                                                    Do wiekszosc szkol w NYC sie po prostu zapisujesz,ale jest kilkadziesiat takich,do ktorych trzeba zdawac bardzo trudne egzaminy.
                                                    Moja corka z gory powiedziala,ze nawet jak zda do Stuyvesant HS to tam nie pojdzie.

                                                    Lukasz Zbylut mial srednia ponad 100% ale byl w rejonowce o bardzo mizernym poziomie,gdzie nawet Kowalska nie chciala dzieci poslac.
                                                    No wiec srednia zalezy od tego w jakiej szkole jestes a nie od tego ile umiesz.
                                                    Czy gorsza szkola tym latwiej o wyzsza srednia.

                                                    > Moje dziecko ma w dorobku kilka ladnych medali - zloto i srebro w zawodach strzeleckich.
                                                    >W tym roku ich druzyna zajela 10 miejsce w rozgrywkach w southern ontario.

                                                    A tak z ciekawosci,ile to Southern Ontario liczy ludzi???
                                                    Druzyna tenisowa mojego syna byla #1 w ponad 2 mln Brooklynie i #3 w ponad 8 mln NYC.
                                                    Poza tym strzelanie jest sportem NISZOWYM a tenis jest jednym z najpopularniejszych sportow.
                                                    Moze niech twoje dziecko wezmie sie za sport bardzo popularny jak tenis czy pilka nozna to wtedy docenie osiagniecia.
                                                    Czym mniej popularny sport to latwiej tam o osiagniecia.Tak samo jak ze szkolami.
                                                    Czym lepsza szkola,tym gorsza srednia,bo wszyscy ucza sie bardzo dobrze.W slabej szkole wystarczy sie troche pouczyc i juz sie jest orlem.



                                                    A tak z ciekawosci ile kosztuje oplata by zlozyc aplikacje na studia
                                                    > - nie wpisowe ale to co trza zaplacic przy wysylaniu aplikacji.

                                                    50-60 doll od uczelni.

                                                    > SAT tez by bez problemow napisala, tylko po co?

                                                    Nie mow juz ze jestes biedna jak mysz koscielna i nie stac cie na jeden SAT.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 05:10
                                                    A ten znowu swoje.No wiec HS mojej corki jest jednym z najlepszych w miescie.NIe wiesz ile mieszkancow w Southern Ontario?To kolezanka wiki nie podala takiej informacji - no coz za niefart.
                                                    Ile razy ta druzyna tenisowa twojego syna byla pierwsza w 2 min Brooklynie?Bo druzyna mojej corki( ze ci dowale - jest kapitanem ) przez 4 lata z rzedy przynosila zloto, dwa lata srebro przegrywajac zaledwie 1-2 punktami a w tym roku wykosili wszystkich - roznica z przegrana druzyna ponad 75 punktow( a owa druzyna rok temu zabrala im zloto jednym punktem) wiec mozna rzecz ze przez 6 lat stawali zawsze na podium.Dodam ze w tym roku zajecia przed zawodami mieli przez 1.5 miesiaca bo malzonek wrocil z deploymentu z koncem grudnia.
                                                    Ty twierdzisz ze strzelanie jest sportem niszowym.Well malo kto sie z toba tutaj zgodzi.Ale ty tak uwazasz bo nie sadze by bylo cie stac na zakupienie porzadnego sprzetu>jednak karabin i to dokladny karabin kosztuje jednak troche wiecej niz rakieta tenisowa>a z pewnoscia nie kupujesz tej super duper tylko z troszke wyzszej polki moze niz srednia.

                                                    To widze ze oplata podobna jak tutaj.
                                                    Stac mnie na oplate na SAT jezeli byloby to niezbedne.Zapytam jeszcze raz po co placic za egzamin ktory niczego nie wnosi?Dzieciaki nie bede studiowaly w Stanach wiec SAT jest zbedny a zeby to zdawac tylko dla udowodnienia ci ze nie ma problemu ze zdaniem to wiesz ...ja to olewam

                                                    I kolejne pytanie - skad ty wiesz jaka jest szkola moich dzieci?Wikipedia ci wyplula ta informacje?Czy bazujesz na tym ze skoro twoje dzieci tam nie chodza, skoro ty tej szkoly nie wybrales to jest slaba?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 16:02
                                                    Maksiu Ty jesteś ofiarą wiary w to, że dobra szkoła da Ci wstęp na dobre studia i dobry kierunek.... Otóż Stany sa ogromne i tych dobrych szkół jest setki jeśli nie tysiące..... jeśli doliczy się do tego zdolne dzieciaki trzymane w systemie prywatnym ( nie ma obowązku uczestniczyć w testach stanowch), zdolone z rejonówek i o zgrozo wink z kiepskich szkół okaże się, że tych którzy są konkurencją jest całkiem sporo....
                                                    Dobra szkoła pomaga, ale nie daje gwaracji na indeks.....Jest też zagrożeniem w b. dobrej szkole nie ma słabych, więc nie bardzo jest komu pomóc i ciężej zdobyć godziny prac społecznych, ciężej o dobrą średnią , więc wpychanie tam dzieciaka który jest jedynie dobry a nie świetny wyrządzi mu więcej szkody niż pożytku...
                                                    Poziom może i wyższy, ale zdolny szybko róznice wyrówana.....Wiedzą o tym amerykańskie uczelnie i rekrutację opierają nie tylko na Sat. Chcą zobaczyć jak student wypowiada się na piśmie i dają do pisania esej. Ma on sprawdzić czy dzieciak myśli i nie jest bezwolną kukłą do wykonywania poleceń ( takim dobra uczelnia nie potrzebna), Rozmowa ma na celu poznanie kandydata czy jest kultralny , szczery, odporny na stres
                                                    Świetnie tego typu rozmowę rekrutacyjną pokazuje flim: The blind side z Sandrą Bullock w roli głównej ......
                                                    Przy rekrutacji ważne są osiągniecia pozaszkolne ( naukowe, sportowe, muzyczne), listy polecające od nauczycieli, praca w wolnontariacie ( miejsce i ilośc godzin) oraz umiejętności miękkie które albo się ma albo nie....np. empatia mocna przyda się na medycynie....No i pasja....podobno wytrawni rekrutatorzy w 5 minucie wykryją czy dzieciak sam chce czy nie ma siły przeciwstawić się rodzinie i nigdy nie będzie świetny w swoim zawodzie ( ma szansę być co najwyżej dobry).
                                                    Dlatego jak uczelnia ma do wyboru dwóch studentów gdzie jeden ma Sat na 2200 , ale nie bardzo wie co chce robić, nieinteresuje się chemią, ale chce ją studiować, i drugiego który Sat ma na 1900, ale chemia jest jego życiem i może o niej gadać godzinami, pracował w wolontariacie np. pomagajac komuś słabszemu z chemii, jego esej o naprotechnologii co prawda nie wnosił nic nowego, ale był spójny i rzeczowy to wybiorą tego 2....
                                                    No takie życie, że Sat to tylko egzamin....a jego wynik to tylko wynik... Człowiek nie jest Satem liczy się jako całość....Dobrym wynikiem który jest goły ( nie idą wraz z nim żadne sukcesy naukowe, listy polecające itp) można się jedynie w necie pochwalić...
                                                    Moja sąsiadka pracuje na uniwersytecie w Chicago jest chemikiem, ale zajmuje się też rekrutacją.....To od niej pochodzą te informacje.....

                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 17:37
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Przy rekrutacji ważne są osiągniecia pozaszkolne ( naukowe, sportowe, muzyczne)
                                                    > , listy polecające od nauczycieli, praca w wolnontariacie ( miejsce i ilośc go
                                                    > dzin) oraz umiejętności miękkie które albo się ma albo nie....np. empatia mocn
                                                    > a przyda się na medycynie...

                                                    Zdajesz sobie chyba sprawe,ze te osiagniecia pozaszkolne sa subiektywne.

                                                    >.No i pasja....podobno wytrawni rekrutatorzy w 5 mi
                                                    > nucie wykryją czy dzieciak sam chce czy nie ma siły przeciwstawić się rodzinie
                                                    > i nigdy nie będzie świetny w swoim zawodzie ( ma szansę być co najwyżej dobry).

                                                    Zazwyczaj ci ,co przeciwstawiaja sie rodzinie niczego nie osiagaja.

                                                    > Dlatego jak uczelnia ma do wyboru dwóch studentów gdzie jeden ma Sat na 2200 ,
                                                    > ale nie bardzo wie co chce robić, nieinteresuje się chemią, ale chce ją studiow
                                                    > ać, i drugiego który Sat ma na 1900, ale chemia jest jego życiem i może o niej
                                                    > gadać godzinami, pracował w wolontariacie np. pomagajac komuś słabszemu z chem
                                                    > ii, jego esej o naprotechnologii co prawda nie wnosił nic nowego, ale był spójn
                                                    > y i rzeczowy to wybiorą tego 2....

                                                    To jest takie serdeczno-polskie pomaganie ucisnionym.
                                                    A teraz zastanow sie co Bill Gates mial w swojej aplikacji.

                                                    > No takie życie, że Sat to tylko egzamin....a jego wynik to tylko wynik... Czło
                                                    > wiek nie jest Satem liczy się jako całość....Dobrym wynikiem który jest goły (
                                                    > nie idą wraz z nim żadne sukcesy naukowe, listy polecające itp) można się jedy
                                                    > nie w necie pochwalić...
                                                    > Moja sąsiadka pracuje na uniwersytecie w Chicago jest chemikiem, ale zajmuje si
                                                    > ę też rekrutacją.....To od niej pochodzą te informacje.....

                                                    Listy polecajace i zajecia pozaszkolne sa subiektywne,a JEDYNIE SAT jest obiektywny i jak widze wy koniecznie chcecie walczyc z tym.
                                                    SAT jest IDENTYCZNY dla wszystkich,a wszystko inne jest bardzo rozne dla kazdego studenta.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 17:47
                                                    Sam tat nic nie daje...
                                                    A uczelnie wolą uczniów z ciut niższym Satem i z osiągnieciami niż samym Satem nawet wysokim, ale gołym...czyli bez listów polecajacych, aktywności pozaszkolnych... Ciekawe dlaczego?
                                                    Maksimum napisał:
                                                    Zazwyczaj ci ,co przeciwstawiaja sie rodzinie niczego nie osiagaja.
                                                    To zależy jaka rodzina są takie gdzie brak oporu to jasny przykład głupoty.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 20:14

                                                    > Maksimum napisał:
                                                    > Zazwyczaj ci ,co przeciwstawiaja sie rodzinie niczego nie osiagaja.

                                                    Ja mowie o normalnej rodzinie.

                                                    > To zależy jaka rodzina są takie gdzie brak oporu to jasny przykład głupoty.

                                                    A ty mowisz o patologii.
                                                    A jak idziesz do pracy to zaczynasz od przeciwstawiania sie przelozonemu?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 21:57
                                                    Maksimum napisał:
                                                    A jak idziesz do pracy to zaczynasz od przeciwstawiania sie przelozonemu?
                                                    Nie raz się przeciwstawiłam i zawsze na tym dobrze wyszłam.... moi podopieczni też... Z mężem też dyskutuję...
                                                    Maksimum napisał: Ja mowie o normalnej rodzinie.
                                                    A ja mówię o wybitnych... Nie byłoby Nobla Ernest-a Hemingway-a gdyby nie zwiał od matki (pewnie by brzdąkał w kościele), Marii Skłodowskiej - Curie też by nie było gdyby nie wyjechała do Paryża ( to był czas gdy kobiety same nie podróżowały) Gdyby nie Kopernik nadal wierzylibyśmy, że słońce kręci się koło ziemi. A Hipokrates którego uważamy za ojca medycny jako pierwszy uznał, że wady stóp związane są z chodzeniem , i nie sa karą za grzechy....
                                                    Wszystkich wielkich łączy bunt i to , że kiedyś powiedzieli: Stop to nie tak ma być..

                                                    Bez względu na to jakie jest dziecko to trzeba pozowolić mu żyć po swojemu... Po drodze wyposażać w takie umiejętności by żyć umiało, ale wymaganie ślepego posłuszeństwa? Tak to się ( za przeproszeniem psy tresuje) Tak nie wyglądają normalne rodziny...W normalnych rodzinach szanuje się uczucia i potrzeby wszystkich jej członków...
                                                    Gdyby rodzina B. Gatesa go nie wspierała gdy porzucał studia zakładał firmę... może by nigdy nie doszedł do miejsca w którym od lat jest...
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 18:31
                                                    Maksimum napisał:
                                                    To jest takie serdeczno-polskie pomaganie ucisnionym.
                                                    > A teraz zastanow sie co Bill Gates mial w swojej aplikacji.
                                                    Nie to jest dostrzeganie człowieka jako całości a nie ocenianie go na podstawie jednego egzaminu... Na szczęscie to nie chińskie gakao.
                                                    Nie mam pojęcia co miał Bill Gates w swojej aplikacji, ale pewnie się pochwalił, że mając 13 lat był zwolniony z lekcji matematyki i napisał program do gry w kółko i krzyżyk gdzie można było grac przeciw komputerowi... Pewnie się pochwalił, że jako nastolatek napisał program do rozmieszczania uczniów w klasach ... może nawet się pochwalił, że pokombinował tak by fajne dziewczyny były z nim w klasie..Sat napisany na 1590 na 1600 był tylko jednym z punktów jego życia a nie całym życiem... Facet miał pasję od zawsze...i to pewnie też dostrzeżono rekrutując go studia i to pewnie pomogło mu odnieść sukces.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 18:42
                                                    Max kiedy masz jednego laureata olimpiady stanowej z Altanty , drugiego z Minesoty i trzeciego z Teksasu to można się zastanawiać który lepszy, ale jeśli masz 1 z Nyc bez olimpiad , ale z najlepszej szkoły i drugiego z Chicago, który szkołę ma przeciętną ( załóżmy , że mieszka w kiepskim rejonie), ale jest dobry i zajął 1 miejsce w olimpiadzie stanowej to ten z Chicago w rekrutacji na studia wygra...
                                                    Przykre? Wcale nie. Nikt przecież nie bronił temu z Nyc wziąć udziału w olimpiadzie stanowej i wygrać ... skoro był najlepszy nie powinno być problemu. Pytanie tylko czy był?
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 20:25
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > ale jeśli masz 1 z Nyc bez olimpiad , ale z najlepszej szkoły i drugiego z Chicago, który
                                                    > szkołę ma przeciętną ( załóżmy , że mieszka w kiepskim rejonie), ale jest dobry
                                                    > i zajął 1 miejsce w olimpiadzie stanowej to ten z Chicago w rekrutacji na studia wygra...

                                                    Olimpiada o niczym nie swiadczy.
                                                    Swiadczy o tym ze jestes dobry z JEDNEGO przedmiotu.W miedzyczasie mozesz byc bardzo slabym z innych przedmiotow a na dobrych studiach musisz byc dobry z kilkunastu przedmiotow,tylko po to by przejsc z roku na rok.
                                                    SAT to jest test na inteligencje a olimpiada to jest znajomosc JEDNEGO przedmiotu.

                                                    > Przykre? Wcale nie.

                                                    Co sie stalo z Lukaszem Zbylutem??
                                                    Mial bardzo dobre stopnie w slabej szkole.Mial byc geniuszem i prezydentem UE i nic o nim nie slychac.
                                                    Jak idziesz ze slabej szkoly na Harvard,to juz na 1-szym roku otrzymujesz zimny prysznic z ktorego sie nie otrzasniesz do konca zycia.
                                                    Dobre stopnie w slabej szkole NIC nie znacza.

                                                    nymag.com/daily/intelligencer/2008/06/boasting_brainiac_may_get_poun.html
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 21:18
                                                    Daj już Zbylutowi spokój... ma facet swoje życie może się odnajdzie a może nie... jego życie jego sprawa.
                                                    Przypomnij sobie kim miał być Twój syn na przestrzeni lat to Ci się słabo zrobi...
                                                    Maksimum napisał :
                                                    Dobre stopnie w slabej szkole NIC nie znacza.

                                                    Tak jak dobre stopnie w słabej szkole nic nie znaczą tak sama dobra szkoła nie gwarantuje sukcesu...
                                                    Pomoże zdać dobrze Sat. Tylko, że Sat jednym z czynników rekrutacyjnych ale nie jedynym... Sat owszem fajnie miec wysoki, ale by studiować medycynę/ chemię organiczną/ biologię niekoniecznie trzeba pisać świetnie eseje o literaturze, by być w przyszłości znawcą literatury nie trzeba miec matematycznego Satu na max... Fajnie jak on jest, ale inne osiągnięcia tez się liczą te kierunkowe nawet bardzo... Dlatego na kierunki przyrodnicze pisze się inne eseje niż matematyczne i inne niż na humanistyczne, bo innych rzeczy się od ludzi wymaga...

                                                    Rozgryzam system amerykański razem z moim dzieckiem i póki co uważam, że amerykańska szkoła jest świetna dla dzieciaków które szybko wiedzą czego chcą i konsekwentnie realizują swoje marzenia pokonując kolejne etapy edukacji...Dla dzieciaków które lubią się uczyć nowych rzeczy i potrafią to robić same... Nic nie jest podane na tacy a samo szukanie rozwiązania jest równie ważne jak cel. Miotający się od literatury do chemii organicznej, którzy nie wiedzą czy lubią matmę czy nauki społeczne mają troszkę trudniej...
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 23:30
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Daj już Zbylutowi spokój... ma facet swoje życie może się odnajdzie a może nie.
                                                    > .. jego życie jego sprawa.
                                                    > Przypomnij sobie kim miał być Twój syn na przestrzeni lat to Ci się słabo zrobi

                                                    Syn ma w perspektywie medycyne i mysle ze dopnie swego.

                                                    > Rozgryzam system amerykański razem z moim dzieckiem i póki co uważam, że amery
                                                    > kańska szkoła jest świetna dla dzieciaków które szybko wiedzą czego chcą i kon
                                                    > sekwentnie realizują swoje marzenia pokonując kolejne etapy edukacji...Dla dzie
                                                    > ciaków które lubią się uczyć nowych rzeczy i potrafią to robić same... Nic nie
                                                    > jest podane na tacy a samo szukanie rozwiązania jest równie ważne jak cel. Mio
                                                    > tający się od literatury do chemii organicznej, którzy nie wiedzą czy lubią mat
                                                    > mę czy nauki społeczne mają troszkę trudniej...

                                                    System jest bardzo dobry,tylko trzeba z siebie duzo dawac.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 03:48
                                                    A daj Boże Twojemu synowi medycynę ...Nie jest to praca lekka, łatwa ani przyjemna i zanim zacznie trzepać się kase trochę czasu minie... z tego co pamiętam to on miał medycynę jako 23 latek kończyć, a teraz ma 20 i jeszcze jej nie zaczął.... więc skończy jak będzie miał 26-27 lat tak jak rówieśnicy w Polsce...( może nawet później)
                                                    Maksimum napisał :
                                                    System jest bardzo dobry, tylko trzeba z siebie dużo dawać. To zależy od jednostki... mój dzieciak zawsze najbardziej lubi największą piłę w szkole. W Sinagapurze uwielbiał matematyczkę o wdzięcznym pseudonimie Pirania to kocha panią od science chociaż wszyscy mówią, że jest antypatyczna, bardzo wymagająca i nie daje poprawiać ocen.
                                                    Ja systemu jako takiego nie neguję uważam, że wiele rzeczy można żywcem przetransportować do Polski i w każde inne miejsce nie świecie... Nie do końca podoba mi się chwalenie nastolatków za każdą pierdołę w szkole... wolałabym by na pochwałę trzeba było zapracowac równie ciężko jak w Singapurze... ale to osobista uwaga.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 06:36
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Ja systemu jako takiego nie neguję uważam, że wiele rzeczy można żywcem przetr
                                                    > ansportować do Polski i w każde inne miejsce nie świecie...

                                                    Tez tak myslalem,tylko ze Polacy tego amerykanskiego systemu nie chca.
                                                    Niby robia jakies reformy na wzor amerykanski ale wychodzi im to fatalnie.


                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 15:50
                                                    Maksiu na wiele rozwiązań potrzebna jest kasa, a Polska no cóż kraj na wiecznym dorobku sad.
                                                    Po drugie musi się zmienić sposób myślenia .. czyli ludzie muszą zauwazyć, że podział na poziomy jest dobry dla ich dziecka bez względu na miejsce gdzie się znajduje...Słabemu naprawdę będzie lepiej w słabej klasie ... tylko musi mieć szansę z niej wyskoczyć a nie dostac łatkę "słabeusza" na całą edukację. Może zmiejszenie liczebności słabych klas byłoby rozwiązaniem? Ludzie dostaliby info... dzieciak słaby, ale ma lepsze warunki do nauki i za chwilę może już nie być słaby...
                                                    Podział musiałby się odbywać co rok.. bez kumoterstwa po wynikach jak leci.
                                                    Nauczyciele małych dzieci musieliby umieć pracować z dzieciakami na różnym poziomie i docenić Jasia co ledwo duka i Stasia co już świetnie czyta... Lektury obowiązkowe precz ze szkoły! Każdy czyta co lubi...Mniejsza waga na ładne pisanie większa na czytanie ze zrozumieniem i matmę...oraz szukanie informacji....
                                                    No i najtrudniejsze ....polska myśl psychologiczno - pedagogiczna. Połowa ległaby w gruzach gdyby różnych głupich pomysłów nie można było zasłaniać: dojrzałością szkolną ( nigdzie poza Pl nie słyszałam tego terminu) rozwojem emocjonalny ( jakoś dzieci w innych częściach świata nie są emocjonalnie skrzywione)... Tego ostatniego środowisko boi się najbardziej dlatego reformy są tylko kosmetyczne.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 17:17
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > ..Słabemu naprawdę będzie lepiej w słabej klasie ...

                                                    Ja to pisze od poczatku,ze kazdy powinien byc w klasie na swoim poziomie.
                                                    Mieszanie poziomow ma fatalne skutki.

                                                    > No i najtrudniejsze ....polska myśl psychologiczno - pedagogiczna. Połowa legł
                                                    > aby w gruzach gdyby różnych głupich pomysłów nie można było zasłaniać: dojrzało
                                                    > ścią szkolną ( nigdzie poza Pl nie słyszałam tego terminu) rozwojem emocjonaln
                                                    > y ( jakoś dzieci w innych częściach świata nie są emocjonalnie skrzywione)... T
                                                    > ego ostatniego środowisko boi się najbardziej dlatego reformy są tylko kosmetyczne.

                                                    Polska myśl psychologiczno - pedagogiczna jest tragiczna,ale jak sie wyksztacilo tysiace ludzi w tym kierunku to trzeba im dac prace i wtedy zaczyna sie rownia pochyla.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 19:50
                                                    Maksimum napisał :
                                                    Polska myśl psychologiczno - pedagogiczna jest tragiczna,ale jak sie wyksztacilo tysiace ludzi w tym kierunku to trzeba im dac prace i wtedy zaczyna sie rownia pochyla

                                                    Niestety muszę się z Tobą zgodzić chociaż trochę pluję we własne gniazdo...Setki zatęchłych profesorów, armia przygłupich doktorków i jak się zjawi kilku mądrych którzy chętnie by ten beton rozkruszyli to nie mają siły przebicia...i tak to się kręci ... przychodzi młoda dziewczyna na pedagagikę/ psychologię z głową pełną pomysłów mądra otwarta oczytana ... a po kilku latach pracy wychodzi babsko co drze ryj na dzieciaki i jej ulubionym powiedzieniem jest : co ja mogę... Fajne nauczycielki ... które nie uciekły z zawodu pracują w Londynie, Berlinie, Helsinkach ( szkoła międzynarodowa)
                                                  • fogito Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 20:44
                                                    No nie jest tak zle. Z racji roznych terapii logopedycznych syna swegomczasu spotkalam na swojej drodze cudownych specjalistow roznych dziedzin pracujacych za grosze w praskich poradniach dla malych dzieci. Tak kompetentnych ludzi z wielka pasja nie znalazlam po drugiej stronie oceanu.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 21:54
                                                    Fogito napisała : No nie jest tak zle. Z racji roznych terapii logopedycznych syna swegomczasu spotkalam na swojej drodze cudownych specjalistow roznych dziedzin pracujacych za grosze w praskich poradniach dla malych dzieci. Tak kompetentnych ludzi z wielka pasja nie znalazlam po drugiej stronie oceanu.
                                                    Fogito z poradni.... i tu jest cała różnica ... do poradni trafiają wyjątkowi zapaleńcy... ilość kursów, , studiów podyplomowych( czesto odbytych za własną kasę) przyprawia o zawrót głowy. Do szkół trafia cała reszta... z gołymi studiami....
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 21:11
                                                    Ale maksiu podzial na slabsze klasy i te z wiekszymi wymaganiami sa zarowno w twoich Stanach jak i po tej stronie Niagary.W podstawowkach to trudniej zrobic, ale HS juz masz ten podzial od 9 klasy.Do podstawowek powinni byc wyslani tacy nauczyciele ktorzy jak to Azja pisze potrafi pochylic sie nad Stasiem ledwo dukajacym i Jasiem plynnie czytajacym.Umiec rozdzielic klase na uczniow ktorzy wymagaja wiecej jego uwagi i tych ktorzy po wylozeniu tematu praktycznie sami moga pracowac.Doskonale sie to sprawdza w szkole mojego syna.Z wyjatkiem 2 lat z dretwym nauczycielem tak jest w jego klasie.Teraz nauczyciela ma doskonalego.
                                                    W HS przeciez masz poziom dla slabszych i poziom dla tycjh ktorzy maja aspiracje na collage i uniwerek.W 11 i 12 klasie masz juz dodatkowy podzial ( tych zaawansowanych klas) na poziom collage i poziom university w zaleznosci gdzie sie wybierasz.A jak dzieciak nie ma zadnej aspiracji na dalsza nauke to moze wybrac klase - mix( co wedlug mnie mija sie z celem) jak i applied - wybierasz co ci pasi.I zeby nie bylo z mix klasy masz szanse zerowe na dostanie sie na studia.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 22:07
                                                    Na poziomy w obrębie rocznika dzielą Amerykanie, Japończycy, Koreańczycy, Kanadyjczycy, Singapurczycy , Malajowowie, Austalijczycy, Anglicy i pewne wiele innych... Każdy kraj rozwiązuje inaczej ... szkoda, że w Polsce to nie działa....a dzieci wynosiłyby ze szkoły więcej...Rodzice się boją, ale z koleimają problemów by zapisać dzieciaka na kurs jezykowy adekwatnie do poziomu... Nie wiem czemu nauka matematyki , fizyki czy polskiego nie może odbywać się w ten sam sposób?
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 22:25
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Na poziomy w obrębie rocznika dzielą Amerykanie, Japończycy, Koreańczycy, Kanad
                                                    > yjczycy, Singapurczycy , Malajowowie, Austalijczycy, Anglicy i pewne wiele inny
                                                    > ch... Każdy kraj rozwiązuje inaczej ... szkoda, że w Polsce to nie działa....
                                                    > a dzieci wynosiłyby ze szkoły więcej...Rodzice się boją, ale z koleimają probl
                                                    > emów by zapisać dzieciaka na kurs jezykowy adekwatnie do poziomu... Nie wiem cz
                                                    > emu nauka matematyki , fizyki czy polskiego nie może odbywać się w ten sam sposób?
                                                    --------
                                                    Niestety nie wytlumaczysz tego ludziom w Polsce.
                                                    Rzekomo Polska bierze przyklad zsystemu amerykanskiego a najwazniejszych rzeczy z systemu amerykanskiego tam nie ma i nie bedzie.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 21:02
                                                    Olimpiada duzo mowi o studencie.Jak taki delikwent wygral olimpiade z fizyki, chemii czy matmy - wiadomo ze jest dobry w przedmiotach scislych.Pisac tez potrafi - nie musi pisac wypracowan na miare laureata nagrody Nobla z dziedziny literatury.Mogliby sie zastanawiac czy takiego przyjac jakby sie pchal na filologie .Albo taki po olimpiadzie z przedmiotow humanistycznych ze sie tak wyraze i pcha sie na fizyke.Tu mozna sie przypatrzec blizej takiemu delikwentowi.Ktos kto bierze udzial w olimpiadzie z danego przedmiotu daje sygnal ze jest pasjonatem ze chce i bedzie szukal SAM informacji.Taki ktory trzepie same testy i nawet mu je dobrze wychodza - odtworcza maszynka.I nie wyjezdzaj mi tutaj z SATem i ze to test na inteligencje.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 04:30
                                                    Wiesz maksiu na SATcie to swiat sie nie konczy i jednak rekrutorzy nie patrza tylko i wylacznie na owy SAT.Tak jest wazny ale nie przesadza sprawy o przyjeciu na uczelnie.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 20:26
                                                    Tak azja - szkol dobrych i bardzo dobrych jest tysiace w USA, ALE NAJLEPSZE sa tylko i wylacznie w Brooklynie i dokladnie te ktore maksiu wybiera dla swoich dziecismile
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 16:07
                                                    Canuck_eh Maksiu to taki tym którego nie sposób przekonać, że czarne jest czarne, a białe białe wink
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 16:22
                                                    Canuck_eh Maksia nie sposób przekonać, że czarne jest czarne, a białe białe wink
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 17:23
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A ten znowu swoje.No wiec HS mojej corki jest jednym z najlepszych w miescie.

                                                    HS moich dzieci jest zdecydowanie najlepszy w miescie.

                                                    > Ale ty tak uwazasz bo nie sadze by bylo cie stac na zakupienie porzadn
                                                    > ego sprzetu>jednak karabin i to dokladny karabin kosztuje jednak troche wie
                                                    > cej niz rakieta tenisowa>a z pewnoscia nie kupujesz tej super duper tylko z
                                                    > troszke wyzszej polki moze niz srednia.

                                                    Rakieta tenisowa kosztuje 170-250 doll do tego oddzielnie placi sie za naciagi 30 doll.
                                                    Kazdy gracz ma okolo 7 rakiet.Pilki sa tanie,bo kosztuja w granicach 1 doll za sztuke.
                                                    Z tym ze jedna pilka grasz nie wiecej niz jeden dzien a na trening musisz miec ich okolo 10 szt.

                                                    www.tennisexpress.com/category.cfm/tennis/wilson-tennis-racquets

                                                    Trzeba rowniez wykupic roczny permit na korty-200 doll.

                                                    > I kolejne pytanie - skad ty wiesz jaka jest szkola moich dzieci?

                                                    Juz napisalas ze jest w czolowce rankingu,co mnie niewiele mowi.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 20:41
                                                    No to maksiu zakladam ze sie szarpnales i kupiles dzieciakowi 7 rakiet.Wezmy sredni koszt i niech ci bedzie ze wybecylowales 1400-1500 dolcow.Jestem pewna zes owych 7 rakiet nie kupil za jednym zamachem.cale 7 rakiet twojego syna nawet blisko nie stoi przy koszcie jednej rifle moich dzieci a kazde z nich ma swoja wlasna.Nie zapomnij ze amunicja tez kosztuje.Tak mozesz kupic za 20 dolcow 500 sztuk ale to nie jest akuratne i owszem mamy takie cos jak ktos ze znajomych chce sobie postrzelac.Precyzyjna amunicja kosztuje troszeczke wiecej niz twoje 10 pileczek do tenisasmile
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 20:55
                                                    Maksiu trzeba było postawić na pływanie byłoby taniej... koszt dobrego kostiumu i czepka ( u chłopaka nawet lepiej łep na łyso ogolić) nie jest taki duży... panience trzeba suszarkę do włosów kupić jeszcze, bo te basenonowe są zawsze do d , ale to koło 20 dol jest....
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 22:51
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu trzeba było postawić na pływanie byłoby taniej...

                                                    Tez o tym myslalem,szczegolnie ze sam plywalem w szkole.Nie dokladnie w szkole bo bylo to przed i po szkole w Polonii Warszawa.
                                                    Dzieciaki plywaja dobrze,syn bardzo chetnie plywa w oceanie i zaden z kumpli mu nie podskoczy,ale corki nie ciagnie specjalnie choc ma talent.

                                                    > koszt dobrego kostiumu
                                                    > i czepka ( u chłopaka nawet lepiej łep na łyso ogolić) nie jest taki duży...

                                                    Oboje maja krotkie wlosy,wiec z tym nie byloby problemu.
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 04:45
                                                    Jezu - cokolwiek by sie nie napisalo to dzieci maksia maja talent a ten natychmiast informuje ze byl w tym takze dobry, synowi koledzy nie podskocza , corka sie ociaga ale ma talent...To tak jak w tej piosence

                                                    www.youtube.com/watch?v=W3LZsn3_znM
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 05:16
                                                    Ja to nawet nie śmiem wątpić, ze dzieci Maksia stworzone przecież na obraz i podobieństwo jegeo samego są idealne niczym wzorzec metra i ledwo coś dotką a już zmieniają z w złoto, ledwo coś zaczną a już są prawie zawodowcami...wink
                                                    Moje jest bardziej zwyczajne sportu nie lubi, ale pływa nieźle, więc cieszę się, że się rusza i rośnie do góry a nie na boki wink
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 21:20
                                                    No wlasnie - moja corka na korty z bratem pojdzie jak ten jej dosc dlugo i intensywnie marudzi.Oboje nie graja zawodowo tylko jakby to powiedziec - to sa niedzielnui gracze.ida kiedy maja ochote.JAkby mogli toby dzien w dzien przesiadywali na strzelnicy( aa maksiu - jak juz tak wyskakiwales ze nie wiadomo co to ze za korty trzeba zaplacic - no wiec za membership na strzelnicy tez placisz i nasza rodzine to wynosi okolo 300 dolarow rocznie; a i nie zapomnij ze ty rakiete tenisowa czy do pingponga idziesz i kupujesz bez niczego - moj malzonek musial pojsc dodatkowo na kurs by miec pozwolenie na bron - kolejne 400 - 450 dolarow, corka bedzie szla w tym roku)

                                                    Nie wiem dlaczego czymkowiek sie zainteresuja dzieciaki maksia to on oczywiscie ekspertem, trenera nie musisz miec ja cie wytrenuje, czego moze nie wiem badz zapomnialem wyczytam w wikipedii i nikt vi nie podskoczy.Zastanawiam sie czy nikt maksiowi i jemu dzieciom nie podskakuje z tego prostego powodu ze im zwisa czy oni czy dzieci maksia sa lepsze.W przeciwienstwie do maksia oni czerpia radoche z grania w teniosa, koszykowke czy z czegokolwiek czego sie dorwa.
                                                  • maksimum Jerzy Stuhr to beztalencie. 25.03.15, 06:29
                                                    Moje dzieci graly na instrumentach w orkiestrze szkolnej a corka bardzo ladnie spiewa i czesto to robi przy roznych okazjach.Syn tez ma talent ale nie lubi spiewac.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Jerzy Stuhr to beztalencie. 25.03.15, 15:26
                                                    Moje dzieci graly na instrumentach w orkiestrze szkolnej a corka bardzo ladnie spiewa i czesto to robi przy roznych okazjach.Syn tez ma talent ale nie lubi spiewac.

                                                    No wiedziałam, że muzycznie też są utalentowane .....po prostu wiedziałam....wink

                                                    Ty Maksiu a może syn się na Harvard nie dostał, bo był za dobry i ta szanowna amla mater uznała , że niczego się u nich nie nauczy? ( tarzam się ze śmiechu)
                                                  • canuck_eh Re: Jerzy Stuhr to beztalencie. 25.03.15, 21:23
                                                    Ja tez wiedzialam bo swego czasu przy jakies wymianie zdan wspomnialam ze corka zarowno w chorze szkolnym byla( w podstawowce jak i w HS - w HS zrezygnowala bo za nudno bylo na zajeciach) jak i w bandzie sie udzielala.Szkolny chor i band kazdego roku przywozi zloto( chor) i srebro( band) z zawodow.Wspomnialam ze corka gra na 4 instrumentach - teraz to musze doniesc ze dolaczyla 5 - maz kupil gitare i sobie razem pogrywaja.Czekam teraz jak maksiu napisze ze za mlodzienczych lat to on wymiatal na gitarze i wszystkie laski maslane oczy do niego robily.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 24.03.15, 23:12
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No to maksiu zakladam ze sie szarpnales i kupiles dzieciakowi 7 rakiet.Wezmy sr
                                                    > edni koszt i niech ci bedzie ze wybecylowales 1400-1500 dolcow.

                                                    Do tego musisz dodac rakietki do ping-ponga,ktore kosztuja tyle samo lub wiecej niz rakiety tenisowe.

                                                    www.paddlepalace.com/NEW-Blades-Shakehand-Grip/products/65/
                                                    Te ceny to sa za same drewno a do tego przyklejasz okladziny,ktore tez kosztuje ponad 100 doll na jedna rakietke.

                                                    Cena 54,95 doll to jest okladzina na JEDNA strone rakietki,wiec na obie strony kosztuje 110 doll.
                                                    Jak sie czesto gra,to okladziny trzeba zmieniac co miesiac.
                                                    Za to pilki sa tanie.


                                                    > Jestem pewna zesowych 7 rakiet nie kupil za jednym zamachem.

                                                    Oczywiscie ze nie,bo pierwsze rakiety to bylo bardziewie z supermarketu za 20 doll. ale pozniej jak sie nauczyli grac to zaczalem kupowac drogie rakiety z dobrym naciagiem.
                                                    Kupowanie rakiet bylo dla mnie sporym ryzykiem,bo ja gram amatorsko i nie wiedzialem jakie kupic dzieciom i niektore kupione im nie pasowaly.
                                                    Rakieta to jak buty robione na miare.Kazdy ma inna z innym naciagiem,inna grubosc raczki,inna owijka itd.
                                                    Te rakiety ,ktorymi graja najlepsi gracze sa robione specjalnie dla nich.

                                                    Masz 16 firm produkujacych rakiety i kazda firma ma 60-100 roznych modeli rakiet i do kazdej rakiety mozesz dobrac rozne naciagi i grubosci raczki.

                                                    Bron strzelecka jest standardowa a z rakietami mozna cudenka wyczyniac.

                                                    > Precyzyjna amunicja kosztuje troszeczke wiecej niz twoje 10
                                                    > pileczek do tenisasmile

                                                    Pilkami do tenisa gra sie praktycznie tylko jeden dzien.
                                                    Zawodowcy graja nimi TYLKO pol godziny i wymieniaja na nowe.
                                                    Czym mocniej uderzasz pilke tym szybciej sie ona konczy.
                                                    Ja jestem oszczedny i zbieralem pilki by grac nimi nastepnego dnia.
                                                  • maksimum Rakietki do ping-ponga. 24.03.15, 23:23
                                                    Z rakietkami do ping-ponga jest inaczej niz rakietami tenisowymi,ktorych kazdy zawodnik ma ok 7-miu.
                                                    Rakietke do ping-ponga ma sie zazwyczaj jedna lub dwie i zmienia sie tylko wykladziny.
                                                    Oczywiscie ze kazdy ma tych rakietek w domu od groma,bo z biegiem lat przyzwyczaja sie do innej rakietki i innego stylu gry.
                                                    Tez zaczynalismy od badziewnych rakietek po 35 doll z supermarketu a pozniej z biegiem lat stawaly sie one coraz drozsze.
                                                    Mysle ze rozumiesz o co chodzi.Zaczynasz grac lepiej,to musisz zmienic rakietke i okladzine na inna,bardziej przystosowana do twojej gry.
                                                    Zawodowcy zazwyczaj maja 2 rozne okladziny na tej samej rakiecie.
                                                    Czyli z forehandu uderzasz inna strona a z backhandu inna strona rakietki.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 03:59
                                                    Już nie wypominaj dzieciom każdej piłeczki... By było Ci raźniej napiszę, że dziś spuściłam 100 dol na okulary do pływania, bo dzieciak ma -2,75 i jeszcze szkło cylindryczne, a nasze singapurskie są dobre do pływania na basenie odkrytym ( ochotna przed słońcem) a nie zakrytm...( jest za ciemno) kupiłam nowy kostium za 50 dol i klapki ... wydaję majątek na balsamy do skóry, ( co oni tu robią z tą wodą , że tak wysusza?) i do włosów , bo panna ma kudły do pasa i nie planuje obciąć...Dziecko to droga przyejmnośc z oszędności mam jedno wink
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 06:33
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > bo panna ma kudły do pasa i nie pl
                                                    > anuje obciąć...Dziecko to droga przyejmnośc z oszędności mam jedno wink

                                                    Problemy z dzieci zaczynaja sie w wieku 15-17 lat.
                                                    Wczesniej to sa same uroki zycia.Czym wiekszy dzieciak tym wiekszy problem.
                                                  • anmanika Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 11:21
                                                    Jak ktoś dobrze wychowuje nie ma problemów. Ja nie mam,od 18 lat.
                                                    Tylko ja wychowuję a nie tresuję.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 17:10
                                                    anmanika napisała:

                                                    > Jak ktoś dobrze wychowuje nie ma problemów. Ja nie mam,od 18 lat.
                                                    > Tylko ja wychowuję a nie tresuję.

                                                    Moze dlatego ,ze nie masz wybitnego dziecka o wielorakich zainteresowaniach.
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 17:38
                                                    O wybitnych dzieciach to newsy w TV sa. Twoje dzieci sa pomprostu zdolne, a ty na dodatek skutecznie pozbawiasz je wlasnej woli. I dlatego masz problemy. Ja stwierdzam, ze im dzieciak starszy tym latwiej. Moj ma teraz 11 lat i mozna z nim rozmawiac jak z doroslym. Wie czego chce i jest stabilny emocjonalnie. Choc po prawdzie niewielu doroslych takich jest.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 20:36
                                                    Fogito napisała:
                                                    Ja stwierdzam, ze im dzieciak starszy tym latwiej. Moj ma teraz 11 lat i mozna z nim rozmawiac jak z doroslym. Wie czego chce i jest stabilny emocjonalnie.
                                                    No ja też mam takie wrażenie... na wszystko można się umówić , z sensem pogadać ... właściwie to mam wychowczą plażę wink I dzieciak fajny, wesoły szybko się uczy ... Żyć nie umierać wink
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 20:47
                                                    Dokladnie. Z roku na rok coraz latwiej sie dogadac, bomdzieciak z wiekiem madrzeje.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 22:45
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Fogito napisała:
                                                    > Ja stwierdzam, ze im dzieciak starszy tym latwiej. Moj ma teraz 11 lat i mozna
                                                    > z nim rozmawiac jak z doroslym.

                                                    Tak jest do 15-17 roku zycia a potem dzieci ucza cie twoich obowiazkow wobec nich.


                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 15:17
                                                    Maksiumum napisał: Problemy z dzieci zaczynaja sie w wieku 15-17 lat.
                                                    Ja, mąż, armia kuzynów i kuzynek wszyscy wychowaliśmy się " bez większych problemów"...wszyscy zdobyliśmy lepsze wykształcenie niż mają nasi rodzice i na co dzień lepiej nam się wiedzie...Dzieci naszych kuzynów kończą studia i chociaż w naszych rodzinach dzieci się wychowuje a nie tresuje to nikt na bandytę , pijaka ani na narkomana nie wyrósł...
                                                    Mamy za to dziewczynę która mając 19 lat po śmierci rodziców została rodziną zastępczą dla 6 letniej siostry Nie przerwała studiów nawet na rok i dzięki pomocy rodziny ( kasa) i ogarnięcie spraw prawnych ( śmierć nagła obojga rodziców) dziewczyna za rok kończy ekonomię...Już teraz pracuje na jakąś część etatu i prowadzi dom ( czasem jakaś ciotka podrzuci im coś do żarcia) lub zaprosi na obiad.... A ty mówisz o pilnowaniu 17 latki o tym, że to dziecko... i, że nie może pojechać na studia do innego miasta bo sobie nie poradzi.. Ty trzymasz dzieci pod kloszem, ograniszasz... Ja mówię o takim wychowaniu żeby człowiek sobie radził...w każdej sytuacji.
                                                    Skoro u Ciebie jest jak w ruskim łagrze gdzie komendant ma zawsze racje nie dziw się, że się pojawiają się protesty i musisz grozić odcięciem kasy ... Żadne niewolnik nie docenia dobroci swojego Pana...
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 17:28
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiumum napisał: Problemy z dzieci zaczynaja sie w wieku 15-17 lat.
                                                    > Ja, mąż, armia kuzynów i kuzynek wszyscy wychowaliśmy się " bez większych problemów"

                                                    To bylo kiedys w zasciankowej Polsce a teraz musisz konkurowac w USA.Zwiekszona konkurencja wymaga wiekszej pracy i nie kazdy to wytrzymuje.

                                                    > Mamy za to dziewczynę która mając 19 lat po śmierci rodziców została rodziną z
                                                    > astępczą dla 6 letniej siostry Nie przerwała studiów nawet na rok i dzięki pom
                                                    > ocy rodziny ( kasa) i ogarnięcie spraw prawnych ( śmierć nagła obojga rodziców)
                                                    > dziewczyna za rok kończy ekonomię...Już teraz pracuje na jakąś część etatu i p
                                                    > rowadzi dom ( czasem jakaś ciotka podrzuci im coś do żarcia) lub zaprosi na obiad....

                                                    A jak sobie sama dawala rade ze studiowaniem i pilnowaniem 6-latki?

                                                    > A ty mówisz o pilnowaniu 17 latki o tym, że to dziecko...

                                                    Ona jest na tyle ambitna ze jak bedzie za duzo zadane,to nie odpusci sobie niczego,choc by miala zupelnie nie spac.
                                                    Ja nie jestem od zaganiania jej do nauki ale od zaganiania jej do spania.
                                                    Mnie sa niepotrzebne celujace oceny kosztem snu i zdrowia.
                                                    Ona tego jeszcze nie umie wywazyc.
                                                    Jak sie wezmie za tenisa to bedzie grala,az jej kolana wysiada,bo po prostu nie ma umiaru.
                                                    Ja jestem tym,ktory wprowadza jej umiar do zycia.
                                                    Ona jak zachoruje czy sie przeziebi to nie pojdzie do lekarza i nie opusci szkoly czy treningu,tylko ja ja musze do tego zmusic.

                                                    > i, że nie może pojechać na studia do innego miasta bo sobie nie poradzi..

                                                    Naukowo sobie poradzi,tylko mnie boli jak ona choruje i nie chodzi do lekarza.

                                                    > Skoro u Ciebie jest jak w ruskim łagrze gdzie komendant ma zawsze racje nie dzi
                                                    > w się, że się pojawiają się protesty i musisz grozić odcięciem kasy ... Żadne n
                                                    > iewolnik nie docenia dobroci swojego Pana...

                                                    No wlasnie!
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 17:32
                                                    Dla mnie nie sa najwazniejsze wyniki,lecz zdrowie jest na pierwszym miejscu,zycie socjalne na drugim a wyniki na trzecim.
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 17:41
                                                    A to nowosc, bo odnioslam wrazenie, ze jest wrecz odwrotnie.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 20:29
                                                    Fogito napisała:
                                                    A to nowosc, bo odnioslam wrazenie, ze jest wrecz odwrotnie.
                                                    Maksiu pod wpływem forumowego prania mózgu zmienia front.. wink Walczmy dalej wink
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 20:49
                                                    Myslisz, ze to pod naszym wpywem? surprised
                                                  • canuck_eh Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 21:38
                                                    Nie moze byc inaczejsmile
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 21:49
                                                    Mam nadzieję wink
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 20:22

                                                    Maksimum napisał : To bylo kiedys w zasciankowej Polsce a teraz musisz konkurowac w USA.Zwiekszona konkurencja wymaga wiekszej pracy i nie kazdy to wytrzymuje
                                                    Z tą konkurencją w mitycznym Usa to bym nie przesadzała... Jakoś ani mój mąż ani dzieciak ( chociaż szkoła dobra) ani ja szukając pracy nie mamy problemów... Wszędzie idzie raczej gładko... wszędzie nas chcą to ja jeśli chodzi o pracę marudzę ( nie chcę więcej niż pół etatu) no i nie chcę pracować za orzeszki...
                                                    Bo kto z mojej rodziny chciał to wyjechał.. pomieszkał trochę w świecie a jak mu się znudziło to wrócił... Części ( jak nam )się nie znudziło, więc siedzimy sobie w Stanach pozwiedzamy trochę a potem się zobaczy.
                                                    Może moja rodzina ma większe możliwiości intelektualne i to co Tobie wydaje się niebotycznym wysiłkiem dla nas jest normalnym życiem...bez spinki.
                                                    Maksimum napisał :
                                                    Ona jest na tyle ambitna ze jak bedzie za duzo zadane,to nie odpusci sobie niczego,choc by miala zupelnie nie spac.
                                                    Proszę Cię odrobienie pracy domowej to nie jest jakiś niebotyczny wysiłek... Zarwie dwie noce to trzeciej sama padnie... bez Twojego nadzoru... Nie pójdzie do lekarza z katarem to przezyje, ale jak sobie wyhoduje zapalenie płuc i poleży dwa dni w łóżku to sama do lekarza poleci...
                                                    Maksimum napisał :

                                                    A jak sobie sama dawala rade ze studiowaniem i pilnowaniem 6-latki?
                                                    Jak tysiące pracujących matek ... Rano dzieciak do przedszkola ona do szkoły. Potem zakupy, ogarnięcie chaty jakiś obiad lekcje ... na sesje moja mama przeprowadzała się do nich by było łatwiej. W sobotę mój ojciec woził je do stadniny jakieś 30 km za miastem. Na niedzielny obiad zawsze zapraszała je ich babcia ...i dawała w pudełeczko wikt na poniedziałek...W środę łaziła do nich inna ciotka i robiła duże porządki, pranie itp.. Problemem było prawo... szybko trzeba było przeprowadzić postępowanie spadkowe, dom był na kredyt, więc kapituła rodzinna wymyśliła by go wynająć ( był w świetnym miejscu i mieści się tam teraz jakś firma). Kasy starcza na kredyt i trochę jeszcze dziewczyny dostają. Ubezpieczenie po rodzicach dziewczyny mają odłożone ... Zyją z kasy na rodzinę zastępczą, tego co zostaje po opłaceniu kredytu i tego co stare ciotki z emerytury dorzucą... Przeniosły się do mieszkania po mojej babci ( czyli ich prababci) to mieszkanie jest w rodzinie od zawsze i każdy już chyba tam mieszkał... nie sprzedajemy, bo moja babcia miała 6 dzieci, więc jak by na 6 podzielić to niewiele wyjdzie i zawsze się się mówi , że to mieszkanie na potrzebę .... Kto mieszka płaci czynsz a jak nikt nie potrzebuje to się je wynajmuje i z kasy robi remont ...
                                                    No, ale nie oszukujmy się gdyby zostały całkiem same to by pewnie im było trudno... a tak rodzina nawet mieszkająca daleko służyła wsparciem, wiedzą prawniczą, psychologiczną... każdy dawał co miał... I jakoś poszło....Dziś mała ma już prawie 11 lat świetnie się uczy, jeździ konno , ślicznie tańczy... Duża kończy studia pracuje trochę... Ich rodzice pewnie byliby z nich dumni...
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 22:58
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksimum napisał :
                                                    > Ona jest na tyle ambitna ze jak bedzie za duzo zadane,to nie odpusci sobie nicz
                                                    > ego,choc by miala zupelnie nie spac.
                                                    > Proszę Cię odrobienie pracy domowej to nie jest jakiś niebotyczny wysiłek...

                                                    To nie o prace domowa chodzi ale o zajecia pozaszkolne.
                                                    Ona sobie tych zajec nawymysla i jak na wszystkie pojdzie,to nie ma kiedy spac i dlatego choruje.

                                                    Czasami ja sie wtracam i jej likwiduje te zajecia pozaszkolne i doprowadzam ja do pionu.
                                                    Z sama szkola ona nie ma zadnych problemow.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 23:03
                                                    Maksiu trzeba było na początku roku tupnąć nogą i powiedzieć :
                                                    - Stop 10 zajęć to za dużo bierz 3-4 , bo to oznacza tyle i tyle godzin poza domem... Fajnie, że ją wszystko interesuje szkoda, że skutków nie potrafi przewidzieć...
                                                    Może zmiana diety bo pomogła na niechorowanie... Bo wiesz amerykańskie żarcie jest jałowe pozbawione wielu składników odżywczych może zmęczonej dziewczynie potrzeba witamin, mikroelementów zwłaszcza jak kupujesz warzywa GMO...ona się dobrze odżywia?
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 03:05
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu trzeba było na początku roku tupnąć nogą i powiedzieć :
                                                    > - Stop 10 zajęć to za dużo bierz 3-4 , bo to oznacza tyle i tyle godzin poza do
                                                    > mem... Fajnie, że ją wszystko interesuje szkoda, że skutków nie potrafi przewidzieć...

                                                    No ale pokaza ja w TV raz na jakis czas i juz jest zadecie.
                                                    Ona jest dobra w tym co robi,ale niestety robi za duzo.

                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 15:09
                                                    Maksimum napisał :
                                                    No ale pokaza ja w TV raz na jakis czas i juz jest zadecie.
                                                    Ona jest dobra w tym co robi,ale niestety robi za duzo.

                                                    Trochę wysoka cena ... występ w tv za zdrowie...
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 23:03

                                                    > Czasami ja sie wtracam i jej likwiduje te zajecia pozaszkolne i doprowadzam ja
                                                    > do pionu.
                                                    > Z sama szkola ona nie ma zadnych problemow.

                                                    Sprawa wyglada tak,ze ona wychodzi z domu o 7:30 i wraca do domu o 20:30 niemal codziennie.
                                                    Cos zje,cos tam popierze i porobi a pozniej do 2 w nocy sie uczy i wstaje o 6:30 by sie do szkoly przygotowac.
                                                    Gdyby nie to kretynskie przeladowanie zajeciami pozaszkolnymi ona by nigdy nie chorowala,bo u nas nikt nie choruje poza nia.
                                                    Nie je regularnie posilkow,bo jej zajecia pozaszkolne sa wazniejsze niz jedzenie i zdrowie.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 23:24
                                                    No do dupy to wygląda ...mało snu dużo zajęć .. Przerabiałam ze sobą...młoda byłam i głupia wink
                                                    Ona powinna normalnie jeść, a Ty powinieneś jej zapewnić kasę na lunch ...i truć tyłek by jadła jest w domu to co lubi? Ma dostęp do kasy by mogła kupić co lubi? .... Rano i po powrocie do domu powinienieś widzieć jak je ( macie zwyczaj jedzenia wspólnych posiłków?) W wolnym czasie ugotujcie coś razem , alebo niech ona dla Was ugotuje ... mądra dziewczyna na pewno portafi a jak nie to nich z książki ugotuje...
                                                    A pranie ? Nie macie pralki? U nas pranie robi wróżka ... to znaczy jak kosz pełen to wróżka pierze, suszy i wkłada do szafek... Mąż chyba nawet nie wie skąd się biorą czyste skarpetki , dzieciak też nie wie, bo ja robię za wróżkę ....wink
                                                    No i wygnaj ją na porzadne badania ...przeziębienie ciągnące się 2 miechy to nie żarty...
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 23:26
                                                    Maksio a co ona je w ciagu dnia ?
                                                    Tak całodzienny jadłospis mniej więcej ...
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 02:51
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksio a co ona je w ciagu dnia ?
                                                    > Tak całodzienny jadłospis mniej więcej ...

                                                    Kasze,duzo warzyw i owocow,duzo organicznych i sojowych.

                                                    Jedzenie u nas to jest wielkie halo.
                                                    Kazdy je co innego.Zona z corka jada na organikach i czesto bezmiesnych potrawach.
                                                    Ja z synem jedziemy na miesie i GMO.
                                                    Wszyscy pijemy mleko sojowe,choc syn lubi i krowie.
                                                    Corka jedzie na bezglutenowych i czesto bierze ze soba jezdzenie z domu,bo tego szkolnego czy pizzy nie zje.
                                                    Syn dla odmiany moze jesc pizze 2x dziennie a w miedzyczasie chinczyka.
                                                    Syn jak byl maly to pil normalne mleko a corka juz sojowe.
                                                    Ja nawet im nie zagladam do garow,bo to dla mnie jest niezjadliwe.Tofu i jakies inne.
                                                    Mieso tez od czasu do czasu jedza ale nie tak jak ja z synem codziennie.
                                                    Ja tez na miescie nie moge jesc,bo nie lubie tluszczow,majonezu,sosow,przypraw itd.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 03:02
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > No do dupy to wygląda ...mało snu dużo zajęć .. Przerabiałam ze sobą...młoda by
                                                    > łam i głupia wink
                                                    > Ona powinna normalnie jeść, a Ty powinieneś jej zapewnić kasę na lunch ...i tr
                                                    > uć tyłek by jadła jest w domu to co lubi? Ma dostęp do kasy by mogła kupić co lubi?

                                                    Problem w tym,ze ona je bezglutenowo i za kupnym zarciem nie przepada.
                                                    Nie zje pizzy czy chinczyka.

                                                    > .... Rano i po powrocie do domu powinienieś widzieć jak je ( macie zwycza
                                                    > j jedzenia wspólnych posiłków?) W wolnym czasie ugotujcie coś razem , alebo nie
                                                    > ch ona dla Was ugotuje ... mądra dziewczyna na pewno portafi a jak nie to nich
                                                    > z książki ugotuje...

                                                    Ona jak przyjdzie to ma przygotowane,bo jej zarcia nikt nie ruszy.

                                                    > No i wygnaj ją na porzadne badania ...przeziębienie ciągnące się 2 miechy to nie żarty...

                                                    Pojdzie na badania a te nic nie wykazuja,bo ona jest po prostu oslabiona przeladowaniem zajec.
                                                    Teraz nie ma juz tych zajec dodatkowych,to po szkole tylko gra w tenisa.Jutro ma sobie kupic nowa ortopedyczne wzmocnienie na kolana .
                                                    Takie elastyczne by trzymalo kolano caly czas w tym samym miejscu.

                                                    www.breg.com/products/knee-bracing/patellofemoral
                                                  • zgagusia Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 08:11
                                                    > Problem w tym,ze ona je bezglutenowo i za kupnym zarciem nie przepada.
                                                    > Nie zje pizzy czy chinczyka.
                                                    >

                                                    Maksiu, ja teraz całkiem poważnie i bez żadnej ironii napisze, wiec weź to sobie do serca - z tego co piszesz wyglada ze córka jest alergiczka i być moze ma celiakie.
                                                    Jak była mała to piła mleko sojowe - bo inne ja uczuliło, tak?
                                                    Przeziebiona była 2 m-ce - Maksiu, jakby to była infekcja, to albo organizm sam by ja zwalczyl w dużo krótszym czasie, albo by sie rozwinęło zapalenie płuc i córka wyładowałaby w szpitalu. To prawdopodobnie był katar alergiczny - uczulenie na jakieś pyłki moze, albo na jakiś składnik pokarmowy? Uciążliwe jest, ale da sie z tym żyć, dlatego córka nie rezygnowała z zajęć które sobie wybrała - gdyby to była infekcja której jej organizm nie potrafił zwalczyć to po 2 miesiącach, przy takim oblozeniu zajęciami, nie dałaby rady podnieść sie z łóżka...
                                                    Jest na jedzeniu bezglutenowym bo lepiej sie po nim czuje, tak? Wiec albo jest uczulona na gluten albo ma celiakie.
                                                    Nie bagatelizujcie tego - zróbcie u lekarza szczegółowe badania alergologiczne i testy na celiakie - tu moze być taki problem ze jesli ona jest na ŚCISŁEJ diecie bezglutenowej (w co szczerze mówiąc watpię - gluten sie 'ukrywa' w całej masie produktów z czego mało kto zdaje sobie sprawę ) - to te badania i tak wyjdą negatywnie, wiec dalej nic nie będziecie wiedzieć. Wiec przed badaniami niech przez pare tygodni je normalne pieczywo itd. - wtedy po badaniach będziecie wiedzieć na pewno czy gluten jej szkodzi.
                                                  • srubokretka Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 13:11
                                                    Ja jeszcze dodam niski poziom vit D (moze jeszcze jakiejs) i mozna byc "przeziebionym " caly rok. Ona sie b garbi, ma problem z noga... zbadajcie gospodarkę wapniowo-fosforanową.
                                                    Max poczytaj tez sobie o jodzie.
                                                  • maksimum Kolano Mary Pierce. 26.03.15, 14:32
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Ja jeszcze dodam niski poziom vit D (moze jeszcze jakiejs) i mozna byc "przezie
                                                    > bionym " caly rok. Ona sie b garbi, ma problem z noga... zbadajcie gospodarkę w
                                                    > apniowo-fosforanową.
                                                    > Max poczytaj tez sobie o jodzie.

                                                    Ona sie nie garbi,a problem nie jest z noga a z kolanem co jest czeste u tenisistek.

                                                    www.youtube.com/watch?v=vOUBQ-rn1Sk
                                                    Mary Pierce zakonczyla kariere z powodu na kontuzje z kolanem.
                                                    W tenisie nie ma zwyklego biegania po linii prostej.Caly czas trzeba robic jakies skrety i to wlasnie powoduje urazy.

                                                    www.youtube.com/watch?v=6lTX2frhoUc
                                                    Zazwyczaj po takich kontuzjach kilka tygodni lub miesiecy trzeba dochodzic do siebie.
                                                    To nie jest strzelnica,gdzie stoisz nieruchomo w miejscu i dlatego tenis jest takim trudnym sportem.
                                                    Tenis to nie tylko technika,ale i sila,szybkosc,reflex i odpornosc na kontuzje.
                                                  • canuck_eh Re: Kolano Mary Pierce. 26.03.15, 16:19
                                                    Tyle wiesz co zjesz o strzelaniu.
                                                  • srubokretka Re: Kolano Mary Pierce. 26.03.15, 17:09
                                                    > Ona sie nie garbi,a problem nie jest z noga a z kolanem co jest czeste u tenisi
                                                    > stek.

                                                    Na tym filmiku, ktory tu kiedys wrzuciles, ta bladynka z okraglymi plecami, to nie twoja corka?

                                                    > Mary Pierce zakonczyla kariere z powodu na kontuzje z kolanem.

                                                    Warto bylo, co nie uncertain
                                                  • maksimum Re: Kolano Mary Pierce. 27.03.15, 01:51
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Na tym filmiku, ktory tu kiedys wrzuciles, ta bladynka z okraglymi plecami, to
                                                    > nie twoja corka?

                                                    Tak,to ona,ale ona tylko wyjatkowo ma okragle plecy jak chce sie zrobic nizsza niz ludzie wokol niej.

                                                    > > Mary Pierce zakonczyla kariere z powodu na kontuzje z kolanem.
                                                    >
                                                    > Warto bylo, co nie uncertain

                                                    Kariere miala calkiem dobra,wiec warto bylo,choc kazdy wie,ze tennis jest kontuzjogenny.
                                                    Przy strzelaniu dla odmiany mozesz sie odlezyn nabawic.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 14:40
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Jak była mała to piła mleko sojowe - bo inne ja uczuliło, tak?

                                                    Po krowim mleku miala bole brzucha i biegunke,wiec ja wymyslilem mleko sojowe i je pila bez zadnych problemow.

                                                    > Przeziebiona była 2 m-ce - Maksiu, jakby to była infekcja, to albo organizm sam
                                                    > by ja zwalczyl w dużo krótszym czasie, albo by sie rozwinęło zapalenie płuc i
                                                    > córka wyładowałaby w szpitalu. To prawdopodobnie był katar alergiczny - uczulen
                                                    > ie na jakieś pyłki moze, albo na jakiś składnik pokarmowy?

                                                    To bylo zwykle przemeczenie organizmu,przeladowaniem zajec.


                                                    > Uciążliwe jest, ale
                                                    > da sie z tym żyć, dlatego córka nie rezygnowała z zajęć które sobie wybrała - g
                                                    > dyby to była infekcja której jej organizm nie potrafił zwalczyć to po 2 miesiąc
                                                    > ach, przy takim oblozeniu zajęciami, nie dałaby rady podnieść sie z łóżka...

                                                    Tak czasami bywalo,ze miala problemy z rana by dojsc do siebie gdy byla niewyspana i przemeczona.
                                                    Ktos musi dbac o to by ona sama siebie nie zajechala.
                                                  • zgagusia Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 16:57
                                                    maksimum napisał:

                                                    > zgagusia napisała:
                                                    >
                                                    > > Jak była mała to piła mleko sojowe - bo inne ja uczuliło, tak?
                                                    >
                                                    > Po krowim mleku miala bole brzucha i biegunke,wiec ja wymyslilem mleko sojowe i
                                                    > je pila bez zadnych problemow.
                                                    >

                                                    Problemy żołądkowe u niemowląt sa typowym objawem uczulenia/nietolerancji jakiegoś pokarmu.
                                                    Teraz je bezglutenowo bo po glutenie brzuch ją boli, ma biegunke??

                                                    >
                                                    > To bylo zwykle przemeczenie organizmu,przeladowaniem zajec.
                                                    >
                                                    A jesli nie??? Co stoi na przeszkodzie żeby to sprawdzić, czy to tylko 'zwykle przemeczenie' czy jednak jakiś problem zdrowotny?? Ubezpieczenia nie oplaciles czy jak, ze sie tak zapierasz przed wysłaniem córki do lekarza na diagnostykę?? Nie tak dawno gdzieś tu pisałeś ze na I miejscu stawiasz zdrowie - udowodnij to.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 01:58
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Problemy żołądkowe u niemowląt sa typowym objawem uczulenia/nietolerancji jakie
                                                    > goś pokarmu.
                                                    > Teraz je bezglutenowo bo po glutenie brzuch ją boli, ma biegunke??

                                                    Brzuch ja bolal i miala biegunke po mleku krowim jako niemowlak,wiec zmienilem na sojowe i problem sie skonczyl.
                                                    Ja tez jak bylem mlody to raz tolerowalem mleko a raz nie.

                                                    > > To bylo zwykle przemeczenie organizmu,przeladowaniem zajec.
                                                    > >
                                                    > A jesli nie??? Co stoi na przeszkodzie żeby to sprawdzić, czy to tylko 'zwykle
                                                    > przemeczenie' czy jednak jakiś problem zdrowotny?? Ubezpieczenia nie oplaciles
                                                    > czy jak, ze sie tak zapierasz przed wysłaniem córki do lekarza na diagnostykę??
                                                    > Nie tak dawno gdzieś tu pisałeś ze na I miejscu stawiasz zdrowie - udowodnij to.

                                                    Wystarczy ze przez 2 dni wraca ze szkoly prosto do domu i problemy znikaja.
                                                    W dalszym ciagu mam ja wysylac do lekarza?
                                                    Ona nigdy nie chorowala do 15 roku zycia i wtedy wlasnie zaczela sie okladac tymi zajeciami dodatkowymi.
                                                    Moje dzieci jak maja 1 dzien opuszczony w roku szkolnym to jest gora i to nie ma znaczenia czy usprawiedliwiony czy nieusprawiedliwiony
                                                  • canuck_eh Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 16:16
                                                    maksiu- dziewczyna je bezglutenowo.A musi?Bo to nie jest takie dobre jak wrzucasz w siebie bezglutenowe jedzonko jak nie musisz.Przebadala sie ze odzywia sie bezglutenowo? I nie chodzi mi o poczytanie w necie i stwierdzenie musze przejsc na diete bezglutenowa.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 03:22
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > maksiu- dziewczyna je bezglutenowo.A musi?Bo to nie jest takie dobre jak wrzuca
                                                    > sz w siebie bezglutenowe jedzonko jak nie musisz.Przebadala sie ze odzywia sie
                                                    > bezglutenowo? I nie chodzi mi o poczytanie w necie i stwierdzenie musze przejsc
                                                    > na diete bezglutenowa.
                                                    -----------
                                                    Ponoc kazdy po glutenowych wieksze baki puszcza.
                                                  • canuck_eh Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 06:31
                                                    No jezeli ty w tak powazny sposob podchodzisz do sprawy to ja wychodze
                                                  • canuck_eh Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 21:37
                                                    A kto ci maksiu powiedzial ze Azja i jej rodzina konkuruja z USA?

                                                    Mnie sa niepotrzebne celujace oceny kosztem snu i zdrowia.

                                                    A to od kiedy maksiu ?Bo ty przesz na najwyzsze oceny i nie daj bog kolega kolezanka wypadna w czyms lepiej.To da sie wyczytac ze wszystkich twoich wpisow

                                                    Ja jestem tym,ktory wprowadza jej umiar do zycia.

                                                    Ja pie...ole - w ktorym miejscu?

                                                    Ona jak zachoruje czy sie przeziebi to nie pojdzie do lekarza i nie opusci szkoly czy treningu,tylko ja ja musze do tego zmusic.

                                                    no nie pojdzie bo sie dowiedziala od tatusia ze lekarze w usa to niekumaci i ze najlepszym zrodlem jest wikipedia i mozna sie samemu l;eczyc a ewentualnie jak potrzeba recepty na antybiotyk to idziesz do lekarza i bez badania prosisz o konkretny lek - wikipedia przeciez sie nie myli
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 22:00
                                                    Canuck_eh napisała: A kto ci maksiu powiedzial ze Azja i jej rodzina konkuruja z USA?

                                                    Bo przecież to kraj marzeń wszyscy marzą o tym by tu mieszkać ... Nie wiedziałaś? Jak się komuś nie podoba to nie kumaty wink
                                                    A tak na serio w naszych rodzinach są sami fizycy i chemicy ( tylko ja mąż i ta dziewczyna co zaraz ekonomię skończy się wyłamaliśmy) ... pewnie dlatego większość rodziny pomieszkiwała w krajach skandynawskich, a lata temu w krajach arabskich... Do Hameryki tylko my dotarliśmy, ale jakoś nie umiemy tego miejsca pokochać...
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 22:28
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Do Hameryki tylko my dotarliśmy, ale jakoś nie umiemy tego miejsca pokochać...

                                                    Bo Ameryka to jest state of mind.Uczysz sie tego jak wszystkiego innego i albo zaskoczysz albo nie.Ja sobie nie wyobrazam zycia poza USA.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 22:33
                                                    Maksimum napisał : Ja sobie nie wyobrazam zycia poza USA.

                                                    To sobie mało wyobrażasz w kazdym kraju uczysz się wszystkiego od nowa, bo każdy jest inny...
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 22:54
                                                    Ja nie mam problemu z uczniem się jako takim... No średnio mi się tu podoba i tyle:

                                                    - ta gadka szmatka z każdym o du pie Maryni sasiadki co jak by mogły to by mi w du pe zajrzały
                                                    - ten optymizm na hurra bez oceny realnych szans na powodzenie
                                                    - ten pierdzielnik admistarcyjny
                                                    - koniecznośc wożenia tyłka autem prawie wszędzie
                                                    - wypytywanie o kasę , zarobki itp...
                                                    - no i żarcie jest podłe raczej...
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 07:55
                                                    big_grin a ja myslalam, ze tylko mnie to wkurza wink
                                                  • zgagusia Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 21:37
                                                    > Ona jest na tyle ambitna ze jak bedzie za duzo zadane,to nie odpusci sobie nicz
                                                    > ego,choc by miala zupelnie nie spac.
                                                    > Ja nie jestem od zaganiania jej do nauki ale od zaganiania jej do spania.
                                                    > Mnie sa niepotrzebne celujace oceny kosztem snu i zdrowia.
                                                    > Ona tego jeszcze nie umie wywazyc.
                                                    > Jak sie wezmie za tenisa to bedzie grala,az jej kolana wysiada,bo po prostu nie
                                                    > ma umiaru.
                                                    > Ja jestem tym,ktory wprowadza jej umiar do zycia.
                                                    > Ona jak zachoruje czy sie przeziebi to nie pojdzie do lekarza i nie opusci szko
                                                    > ly czy treningu,tylko ja ja musze do tego zmusic.

                                                    Maksiu, najpierw synowi nie pozwalales wyjechać z domu na studia, bo żywiłby sie pizza i nie zmieniał skarpetek; teraz córkę boisz sie wypuścić w świat bo nie bedzie wiedziała kiedy położyć sie spać a kiedy pójść do lekarza... Maksiu, twoje dzieci sa już dorosłe i zaufaj im trochę - myśle, ze mimo tłamszenia przez ciebie, trochę instynktu samozachowawczego zachowały i nie zgina w wielkim świecie tak łatwo jak sie boisz. Człowieku, to przecież tylko wyjazd na studia - większość młodych ludzi wyjeżdża i daje sobie radę! A wielu jeszcze przy tym pracuje na swoje utrzymanie. Daj córce wolna rękę, jak chce wyjechać na studia nie rzucaj jej kłód pod nogi ze kasy jej nie dasz sad niech sie dziewczyna usamodzielni, zwłaszcza ze tego chce.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 22:39
                                                    zgagusia napisała:

                                                    > Maksiu, najpierw synowi nie pozwalales wyjechać z domu na studia, bo żywiłby si
                                                    > e pizza i nie zmieniał skarpetek;

                                                    Syn nie chcial wyjezdzac na studia poza NYC,bo mu w domu jest dobrze.

                                                    > teraz córkę boisz sie wypuścić w świat bo nie
                                                    > bedzie wiedziała kiedy położyć sie spać a kiedy pójść do lekarza...

                                                    Niestety to nie jest smieszne.
                                                    Ona byla przeziebiona przez 2 miesiace na poczatku roku,az zadzwonilem na te programy dodatkowe i powiedzialem im,ze ona nie moze tam uczeszczac.
                                                    Ona nie ma checi i czasu isc do lekarza jak jej cos dokucza.

                                                    > Maksiu, twoje dzieci sa już dorosłe i zaufaj im trochę - myśle, ze mimo tłamszenia przez
                                                    > ciebie, trochę instynktu samozachowawczego zachowały i nie zgina w wielkim świe
                                                    > cie tak łatwo jak sie boisz.

                                                    Widzisz zycie to jest jak teleturniej.
                                                    Odpowiesz na jedno pytanie to przechodzisz wyzej a jak nie odpowiesz to siedzisz w domu.
                                                    Ona sie musi najpierw nauczyc dbac o siebie,zebym ja nie musial jezdzic gdzies setki km i doprowadzac ja do zdrowia.
                                                    Wyjezdza sie z domu w nagrode a nie za kare.

                                                    > Człowieku, to przecież tylko wyjazd na studia - wi
                                                    > ększość młodych ludzi wyjeżdża i daje sobie radę! A wielu jeszcze przy tym prac
                                                    > uje na swoje utrzymanie. Daj córce wolna rękę, jak chce wyjechać na studia nie
                                                    > rzucaj jej kłód pod nogi ze kasy jej nie dasz sad niech sie dziewczyna usamodzie
                                                    > lni, zwłaszcza ze tego chce.

                                                    Niech sie usamodzielni i wezmie pozyczke.Nie moge sie tego doczekac.
                                                    Ona nawet nie chce prawa jazdy zrobic a to przeciez krok w strone samodzielnosci.

                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 22:45
                                                    Widzisz zycie to jest jak teleturniej.
                                                    Maksimum napisał :
                                                    Odpowiesz na jedno pytanie to przechodzisz wyzej a jak nie odpowiesz to siedzisz w domu.
                                                    Ona sie musi najpierw nauczyc dbac o siebie,zebym ja nie musial jezdzic gdzies setki km i doprowadzac ja do zdrowia.
                                                    Wyjezdza sie z domu w nagrode a nie za kare

                                                    A nie możesz jej tego powiedzieć przecież nie jest głupia zrozumie ....i sama pogna do lekarza ...
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 08:01
                                                    No to teraz mi sie smutno zrobilo sad najwyrazniej odbilo sie na niej twoje autorytarne traktowanie bardziej niz na twoim synu. Dziewczyna ma najwyrazniej nieamerykanskiego dola. Tam wszystkie nastolatki chca miec prawo jazdy i wyrwac sie z domu. Ona po prostu nie wierzy, ze sobie poradzi, bo ty jej przez lata wmawiales, ze sobie nie poradzi uncertain
                                                    Wyjazd na studia to kolejny etap zycia a nie nagroda lub kara. To rodzice powinni byli przygotowac dzieciaki do tego kroku. U was te dzieciaki sie boja samodzielnosci i niemwiedza co ze soba zrobic bez tatusia cienia. Zycia ich maksiu nie nauczyles jednym slowem. I to w takim latwym kraju jak Stany, gdzie wszystko na tacy podane.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 14:46
                                                    fogito napisała:

                                                    > Dziewczyna ma najwyrazniej nieamerykanskiego dola.

                                                    No tak,jak ty masz amerykanskiego dola,to ktos inny musi miec tez jakiegos dola.

                                                    > Tam wszystkie nastolatki chca miec prawo jazdy i wyrwac sie z domu.

                                                    Za duzo sie filmow naogladalas.
                                                    Nie wszyscy sie rwa do prawa jazdy i wyrywania z domu.

                                                    > Ona po prostu nie wierzy, ze sobie poradzi, bo ty jej przez lata wmawi
                                                    > ales, ze sobie nie poradzi uncertain

                                                    Takie bajki to mozesz swojemu dziecko na dobranoc mowic.

                                                    > I to w takim latwym kraju jak Stany, gdzie wszystko na tacy podane.

                                                    Gdyby to byl takie latwy kraj,to taka niedorajda jak ty tez by sie do niego przyzwyczaila.
                                                    Dla ciebie Polska jest latwiejsza i ja respektuje twoj wybor.
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 15:18
                                                    Ja dola nie mam. Nawet takiego europejskiego. Ale skoro mloda dziewczyna tak kiepsko funkcjonuje, to musi byc powod. Oby jeden.
                                                    Wszystkie znane mi nastolatki w Stanach maja prawo jazdy od razu jak moga je miec. To latwizna zrobic je w USA. Wsystkie tez wyjezdzaja do Europy lub Afryki coby swiat poznac. Same oczywiscie lub w grupie.
                                                    To ty jestes niedorajda, bo w takim latwym kraju tak kiepsko przedziesz. Polska to trudny kraj do zycia, ale mnie nie chodzi o to, zeby bylo latwo tylko, zeby ludzie byli na odpowiednim poziomie. Amerykanski styl zycia mnie dobija, bo jest prymitywny. I dlatego ty zapewne sie tam tak dobrze czujesz.
                                                    A corce zalatw psychologa albo sie od niej odczep to sama sie z dolka wyciagnie.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 15:57
                                                    Jak widzę jakie niedojdy prowadzą w Stanach to się zastanawiam kto dał im prawo jazdy wink
                                                    Studiować można w miejście gdzie mieszkają rodzice ( taniej , wygodniej i ja to rozmiem), ale żeby na wakacje nie pojechać samemu lub z kumpelą ? Żeby ojciec śledził przez lornetkę 17 latkę , likwidował jej zajęcia to jest co najmniej chore....
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 03:41
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Jak widzę jakie niedojdy prowadzą w Stanach to się zastanawiam kto dał im prawo
                                                    > jazdy wink
                                                    > Studiować można w miejście gdzie mieszkają rodzice ( taniej , wygodniej i ja to
                                                    > rozmiem), ale żeby na wakacje nie pojechać samemu lub z kumpelą ?

                                                    No widzisz,ja ich namawiam na zrobienie prawa jazdy a oni nie chca.Ja jezdze bardzo dobrze ale mamusia kiepsciutko,wiec moze oni boja sie jezdzenia.

                                                    > Żeby ojciec śledził przez lornetkę 17 latkę , likwidował jej zajęcia to jest co najmniej chore....

                                                    Ta likwidacja extra zajec byla bardzo zdrowa,a jak mam okna na plaze,to gdzie sie bede patrzyl? Na sufit?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 04:19
                                                    Jak się wyprowadzą pod miasto to zrobią prawo jazdy w pięć minut ... Skoro im są nie potrzebne to nie robią...Proste...
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 15:47
                                                    A ja obstawiam chrobę psychosomatyczną .... Jest zdolna, pracowita, inteligentna i bardzo chce sprostać wymaganiom wkoło niej... Pewnie ma w pamięci gorycz porażki i to jak ją ojciec zawiózł na obóz tenisowy by się przekonała jaka jest beznadziejna..Nie po to by się czegoś nauczyła, tylko po to by się przekonała, że jest do du py... Chwalił się potem na forum ... swoimi metodami wychowczymi...Jak wygląda życie na co dzień w domu Maksia możemy sobie jedynie wyobrazić, ale delikatny psychicznie człowiek nie zniesie dobrze upokarzania i nie chce tego doświadczyć... Unika przysłowiowego kija i pracuje na zwiększonych obrotach. Pewnie dlatego córka bierze więcej zajęć niż może udżwignąć długo przebywa poza domem, a ciało to tylko ciało buntuje się.... ze zmęczenia sad
                                                    Opaska na kolano, wzmacnianie stawu kolanowego u 19 latki co będzie jak bedzie miała 30, 40 , 50? Noga przyda jej się przez całe życie.
                                                    No i dieta niby wygląda ok ... pizzy jeśc nie musi same węglowodany w sumie, ale nie mów, że ona przez cały dzień nic nie je... Nie mija po drodze wegeteriaskiej, hinduskiej knajpki gdzie może zjeśc bez glutenu? Nie mieszkacie na wsi przecież? W ostateczności może wziąść jedzenie z domu... o ile ma co zabrać i ma pieniądze by sobie coś kupić do jedzenia, bo jeszcze niedawno Maksiu się chwalił, że nie ma osięgnieć to nie ma kieszankowego...

                                                    Mleko sojowe... może działać niekorzystnie na osoby z chorobami tarczycy, cierpiące na zespół jelita wrażliwego czy niestrawność. To co dobre było dla niej 16 lat temu niekoniecznie musi być dobre teraz... Czas przestać stawiać diagnozy tylko oddać się w ręce specjalisty... bo to się źle skończy.
                                                    W najlepszym wypadku coś położy bo organizm nie wytrzyma .. w najgorszym wpadnie w ręce pierwszego lepszego faceta który okaże jej więcej czułości niż Ty i tyle ją będziesz widział.
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 16:06
                                                    Jesli wpadnie w rece czulego faceta, to moze ten ja uratuje i przywroci chec do zycia. Ja odzylam dopiero jak wyjechalam na studia do innego miasta. I jak reka odjal przestalam chorowac, bo nie bylo przy mnie surowej matki. O dziwo nie stoczylam sie, w ciaze nie zaszlam a studia skonczylam na czas z wyroznieniem.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 16:08
                                                    Będzie dobrze dla niej... ale Maksiu straci ją bezpowrotnie ....a przecież mogłoby być tak pięknie... Zdolna dziewczyna, fajny face wpadają do rodziców na obiadek, kawkę czy tak po prostu pogadać..
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 03:37
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jesli wpadnie w rece czulego faceta, to moze ten ja uratuje i przywroci chec do zycia.

                                                    Cos ci na glowe upadlo ,czy jak?

                                                    > Ja odzylam dopiero jak wyjechalam na studia do innego miasta. I jak rek
                                                    > a odjal przestalam chorowac, bo nie bylo przy mnie surowej matki.

                                                    Nikt dla Moniki nie jest surowy a wrecz powstrzymujemy ja od nadmiaru obowiazkow.

                                                    > O dziwo nie stoczylam sie, w ciaze nie zaszlam a studia skonczylam na czas z wyroznieniem.

                                                    Gratulacje za studia ale fakt ze nie przystosowalas sie do USA,to juz pewnego rodzaju zboczenie.
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 09:03
                                                    Nie przystosowalam sie, bo tam za duzo idiotow na metr kwadratowy.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 15:07
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie przystosowalam sie, bo tam za duzo idiotow na metr kwadratowy.

                                                    A jak myslisz,jakie oni maja zdanie o tobie?
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 15:48
                                                    A czy jest dla mnie wazne jakie zdanie maja o mnie idioci? Licze sie ze zdaniem ludzi na poziomie. A takich znam zaledwie kilku w Stanach. Ludzie, ktorych cenie to zwykle Europejczycy z roznych krajow, nie sa tak ograniczeni jak jankesi. Z Ameryki polnocnej Kanadyjczycy sa fantastycznymi ludzmi smile
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 17:48
                                                    fogito napisała:

                                                    > A czy jest dla mnie wazne jakie zdanie maja o mnie idioci? Licze sie ze zdaniem
                                                    > ludzi na poziomie. A takich znam zaledwie kilku w Stanach. Ludzie, ktorych cen
                                                    > ie to zwykle Europejczycy z roznych krajow, nie sa tak ograniczeni jak jankesi.
                                                    > Z Ameryki polnocnej Kanadyjczycy sa fantastycznymi ludzmi smile
                                                    ---------
                                                    Pozwole sobie przeanalizowac to co napisalas.
                                                    Czym nizszy standard zycia tym bardziej ci sie podoba.
                                                    W USA jest wyzszy standard zycia niz w Kanadzie i Europie Zach a jeszcze wyzszy niz w Polsce.
                                                    No wiec czym nizej schodzisz z drabiny tym bardziej czujesz sie bezpieczna.
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 19:08
                                                    Moze lepiej nie analizuj, bo sie zmęczysz. Swietnie czuje sie tam, gdzie ludzie są inteligentni a spoleczenstwo prezentuje wysoki poziom kultury. Dlatego uwielbiam Wlochy i Francje. Gdybym miala male wymagania to cieszylabym sie z klitki na Brooklynie tak jak ty.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 28.03.15, 00:59
                                                    fogito napisała:

                                                    > Swietnie czuje sie tam, gdzie ludzie
                                                    > są inteligentni a spoleczenstwo prezentuje wysoki poziom kultury.

                                                    Kto ma kase,tego stac na kulture.

                                                    > Dlatego uwielbiam Wlochy i Francje.

                                                    Owszem,krajobrazy sa swietne,ale ja nie lubie wsrod zamulonych przebywac.
                                                    Oni nawet nie wiedza,kiedy sie z dowcipow smiac.
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 28.03.15, 07:20
                                                    Krajobrazy to jedno a architektura, tradycja, kulinaria + ludzie to drugie.

                                                    Amerykanie smieja siemz prostych dowcipow. Takie sarkastyczne z wyzszej polki sa dla nich niezrozumiale i najczesciej sie biedactwa obrazaja. Moja zlosliwa sarkastyczna natura na tym cierpi. Brytyjski czarny humor u nich nie przechodzi.
                                                    I dlatego dziwie sie, ze ty wsrod zamulonych tak dobrze sie czujesz tongue_out
                                                  • maksimum Customer reviews. 28.03.15, 14:45
                                                    fogito napisała:

                                                    > Amerykanie smieja siemz prostych dowcipow. Takie sarkastyczne z wyzszej polki s
                                                    > a dla nich niezrozumiale i najczesciej sie biedactwa obrazaja.

                                                    Przeczytaj sobie customer reviews,szczegolnie te po prawej stronie.

                                                    www.amazon.com/Haribo-Sugar-Free-Gummy-Bears/dp/B008JELLCA
                                                  • maksimum Mieszkasz w kraju w ktorym sufit moze cie zabic. 28.03.15, 14:47
                                                    warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,17672971,Na_Dworcu_Wschodnim_oberwal_sie_sufit__Zaledwie_trzy.html
                                                    Ja nie zartowalem wczesniej z tym sufitem spadajacym ci na glowe.W Polsce jest sporo takich przypadkow.
                                                  • fogito Re: Mieszkasz w kraju w ktorym sufit moze cie zab 28.03.15, 15:33
                                                    Hahaha tylko, ze ja na dworcu nie mieszkam. W Stanach to tornada rozwalaja te papierowe domki w drobny mak.
                                                  • maksimum Re: Mieszkasz w kraju w ktorym sufit moze cie zab 28.03.15, 19:00
                                                    fogito napisała:

                                                    > Hahaha tylko, ze ja na dworcu nie mieszkam.

                                                    Na razie nie,ale gdyby stary sie nagle wyprowadzil do jakiejs mlodszej,to kto wie.

                                                    > W Stanach to tornada rozwalaja te papierowe domki w drobny mak.

                                                    Sciagaja dachy rowniez z murowanych domow.
                                                    Przydarzylo sie to mojej znajomej w Miami.
                                                  • fogito Re: Mieszkasz w kraju w ktorym sufit moze cie zab 29.03.15, 06:50
                                                    Jak sie wyprowadzi to metraz mi sie powiekszybig_grin plakac nie bede uwierz.
                                                  • maksimum Re: Mieszkasz w kraju w ktorym sufit moze cie zab 30.03.15, 04:18
                                                    Nie wiedzialem,ze z ciebie taka kosa.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 19:23
                                                    A ja też kumpluję się z Kanadyjką, Niemką a poza tym z Chinkami i Hinduskami... Moje dziecko lubi się z Chińczykami, Żydami ( często o rosyjskich korzeniach), Hindusami, z polskim Adasiem i pewną Kolumbijką ( wszyscy się Ci urodzili i mają amerykańskie paszporty)... Najbardziej antypatyczna dziewczynka która jeździ tym samym szkolnym busem jest z pochodzenia Irlandką, ale to Stany każdy skądś przyjechał... Kraj przybłęd znaczy się wink ...ale ja uważam to akurat za zaletę tego miejsca... Nie ważne skąd pochodzisz ważne jaki jesteś...
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 28.03.15, 01:03
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > A ja też kumpluję się z Kanadyjką, Niemką a poza tym z Chinkami i Hinduskami..
                                                    > . Moje dziecko lubi się z Chińczykami, Żydami ( często o rosyjskich korzeniach)
                                                    > , Hindusami, z polskim Adasiem i pewną Kolumbijką ( wszyscy się Ci urodzili i m
                                                    > ają amerykańskie paszporty)...

                                                    Mnie najbardzie pasuja Chinczycy.Sa uczciwi,solidni,pracowici.

                                                    > Najbardziej antypatyczna dziewczynka która jeźdz
                                                    > i tym samym szkolnym busem jest z pochodzenia Irlandką,

                                                    Iryszom niestety brakuje kilku klepek.

                                                    > ale to Stany każdy skąd
                                                    > ś przyjechał... Kraj przybłęd znaczy się wink ...ale ja uważam to akurat za zalet
                                                    > ę tego miejsca... Nie ważne skąd pochodzisz ważne jaki jesteś...

                                                    O to chodzi by byla konkurencja a nie monotonia.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 03:45
                                                    fogito napisała:

                                                    > No to teraz mi sie smutno zrobilo sad najwyrazniej odbilo sie na niej twoje auto
                                                    > rytarne traktowanie bardziej niz na twoim synu. Dziewczyna ma najwyrazniej niea
                                                    > merykanskiego dola. Tam wszystkie nastolatki chca miec prawo jazdy i wyrwac sie
                                                    > z domu. Ona po prostu nie wierzy, ze sobie poradzi, bo ty jej przez lata wmawi
                                                    > ales, ze sobie nie poradzi uncertain

                                                    Kazdy sobie poradzi,tylko zalezy na jakim poziomie.
                                                    To ty jestes niedorajda,bo nie poradzilas sobie w Stanach.

                                                    > I to w takim latwym kraju jak Stany, gdzie wszystko na tacy podane.

                                                    Dla mnie latwy a dla ciebie nie.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 04:03
                                                    Nie żebym szukała specjalnie tak mi wpadło ...
                                                    maksimum 23.01.09, 22:50
                                                    > zająć się własną córką to na pewno wszystkim na dobre

                                                    Wlasnie w tym tygodniu chorowala i nie byla na testach stanowych,wiec bedzie
                                                    musiala je pisac innego dnia.
                                                    Nia sie nie trzeba specjalnie zajmowac,bo niezle daje sobie rade,a sprawdzenie
                                                    pracy domowej zajmuje ok pol godziny.
                                                    I wczoraj : Ona nigdy nie chorowala do 15 roku zycia i wtedy wlasnie zaczela sie okladac tymi zajeciami dodatkowymi.
                                                    Moje dzieci jak maja 1 dzien opuszczony w roku szkolnym to jest gora i to nie ma znaczenia czy usprawiedliwiony czy nieusprawiedliwiony

                                                    Wytłumacz mi jak mogła mieć w 2009 roku więcej niż 15 skoro w 2015 ma mniej niż 20? No nie kumam...
                                                  • canuck_eh Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 06:35
                                                    Azja to jest wyzsza matematyka z tych najlepszych szkol w Brooklynie
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 04:16
                                                    Stany nie są trudne... rzekłabym, że łatwo się żyje jeśli chodzi o organizację domu, kupno samochodu jest dość tanio,,, bywa za to nudno jak cholera o czym mówi sam Maksio. Biedulek nie ma co patrzeć przez lornetkę i musi obserwować wychodzącą z domu córkę... wink, ale ja na to znalazłam radę jadę sobie do muzeum ( nigdzie na świecie nie widziałam tak pustych przybytków kultury,... wyrobiłam sobie kartę do biblioteki i kupiłam teleskop ( niby dla dzieciaka, ale bardzo lubię się nim bawić)...
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 09:11
                                                    Zycie w Stanach jest wolniejsze. Ja jednak za mloda jestem jeszcze, zeby osiadac na stale wsrod emerytow.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 15:09
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zycie w Stanach jest wolniejsze. Ja jednak za mloda jestem jeszcze, zeby osiada
                                                    > c na stale wsrod emerytow.

                                                    Domyslam sie ze bylas na prowincji amerykanskiej a teraz mieszkasz w duzym polskim miescie.
                                                    Gdybys mieszkala w NYC i porownala to z Warszawa jak ja to robie ,to widze jak na dloni ze zycie w Warszawie jest senne w porownaniu z NYC.
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 15:51
                                                    Mieszkalam rowniez w NY i w Chicago. W NY moglabym pomieszkac maks przez 2 lata , coby po muzeach i galeriach polatac.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 17:45
                                                    fogito napisała:

                                                    > Mieszkalam rowniez w NY i w Chicago. W NY moglabym pomieszkac maks przez 2 lata
                                                    > , coby po muzeach i galeriach polatac.

                                                    A przez 2 lata NYC sie tak zmienia,ze musisz miasto na nowo poznawac.
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 18:57
                                                    Chyba hinduskie sklepy sie zmieniajabig_grin
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 28.03.15, 00:57
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chyba hinduskie sklepy sie zmieniajabig_grin

                                                    Na gorsze.Wiecej przypraw dodaja.
                                                  • fogito Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 09:09
                                                    Ja mam amerykanskie prawo jazdy. Mam tez wlasne konto w banku i dom tamze. Poradzilam sobiemlepiej niz ty. Ale mieszkac moge tam gdzie chce i gdzie ludzie sa fajniejsi. Najchetniej pojechalabym do Paryza pomieszkac przez kilka lat.
                                                  • maksimum Wyznawcy islamu w EU i USA. 27.03.15, 15:25
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja mam amerykanskie prawo jazdy. Mam tez wlasne konto w banku i dom tamze. Pora
                                                    > dzilam sobiemlepiej niz ty. Ale mieszkac moge tam gdzie chce i gdzie ludzie sa
                                                    > fajniejsi. Najchetniej pojechalabym do Paryza pomieszkac przez kilka lat.

                                                    Lubisz przebywac wsrod wyznawcow islamu i nie obawiasz sie ze ktoregos dnia odstrzela cie bez powodu.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_cities_in_the_European_Union_by_Muslim_population
                                                    W USA dla odmiany jest tylko 0,6% wyznawcow islamu w ogolnej populacji i ta znikomosc pewno cie drazni.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Islam_in_the_United_States
                                                  • fogito Re: Wyznawcy islamu w EU i USA. 27.03.15, 17:29
                                                    W USA to mnie ziomale moga w sklepie zastrzelić a dzieciaka w szkole. Doprawdy bardzo tam bezpiecznie.
                                                  • maksimum Re: Wyznawcy islamu w EU i USA. 27.03.15, 17:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > W USA to mnie ziomale moga w sklepie zastrzelić a dzieciaka w szkole. Doprawdy
                                                    > bardzo tam bezpiecznie.

                                                    A w Polsce sufit na glowe moze ci spasc podczas snu.
                                                    Ja mieszkam w NYC tyle lat i nigdy do mnie ani do cieciakow nikt nie strzelal,choc nie unikam konfrontacji.
                                                  • fogito Re: Wyznawcy islamu w EU i USA. 27.03.15, 18:48
                                                    Predzej tobie sufit spadnie jak tornado przyjdzie. Do ciebie nie strzelają, bo ty z domu nie wychodzisz. Ale pamietaj o suficie...
                                                  • canuck_eh Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 05:05
                                                    Widzisz maksiu i tu jest kolosalna roznica.Ty mozesz pojsc do marketu i kupic rakietke dla dzieciaka co to wykazuje lekkie zainteresowanie ping pongiem czy tenisem.Kupisz tani produkt bo na sam poczatek by zobaczyc czy warto inwestowac dalej czy to jest tylko ochota na tzw niedzielne poganianie z rakieta i kolegami.Nie trzeba wtedy wybecylowywac setek dolarow na sprzet.
                                                    Z karabinami jak juz widzisz ze dzieciak ma talent( mysmy nie wiedzieli - wyszlo pod koniec pierwszego roku w Air Cadets jak dzieciaki obowiazkowo poszly na strzelnice - corka same 10 strzelila i wszyscy byli przekonani ze ona zawodowo strzela a wiatrowke miala pierwszy raz w reku) to nie mozesz pojsc i kupic byle czego jezeli skupiasz sie na precyzji.I raczej taki karabin to juz sobie kupujesz na cale zycie.Wlasnie dziecko jeczy o shotgun'a.Bagatela tylko ponad 2000 dolcow.Juz sie poskarzylam temu co to dal blondynce do reki giwere( z szelmowskim usmiechem przepraszal i sie kajal ze juz wiecej nie bedzie).Za bardzo jej sie spodobala i teraz jeczy...wink

                                                    I wiesz co maksiu - dostanie tego shotgun'a .Nie teraz , za jakis czas bo mamy inne wydatki ale ma obiecane ze dostanie.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 06:19
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Widzisz maksiu i tu jest kolosalna roznica.Ty mozesz pojsc do marketu i kupic r
                                                    > akietke dla dzieciaka co to wykazuje lekkie zainteresowanie ping pongiem czy te
                                                    > nisem.Kupisz tani produkt bo na sam poczatek by zobaczyc czy warto inwestowac d
                                                    > alej czy to jest tylko ochota na tzw niedzielne poganianie z rakieta i kolegami
                                                    > .Nie trzeba wtedy wybecylowywac setek dolarow na sprzet.

                                                    Sa rozne szkoly.Ja akurat wybralem ta najtansza.
                                                    Moja znajoma,ktora zaangazowala trenera dla swoich dwoch synow,wydala majatek na lekcje oraz turnieje tenisowe.Na turnieje trzeba dzieci dowozic,zaplacic wpisowe,czesto przenocowac na miejscu bo rano gra nastepny mecz itd.
                                                    Powiedziala ze na kilkuletnie treningi dwoch synow wydala rownowartosc domu,czyli w granicach 350-500 tys doll. Z tym ze ani ona ,ani jej maz nie graja w tenisa.
                                                    Ja zaczalem od tego,ze kupilem rakiete ponad 30 lat temu i sam zaczalem grac w tenisa,Pozniej na kilkanascie lat zrobilem sobie przerwe a gdy dzieci podrosly to znowu zaczalem grac-uczac swoje dzieci.To mnie to zajelo kuuuuuupe czasu i moze 20 tys doll bo tez ich na turnieje dowozilem,zarcie kupowalem itd.Czasu swojego nie licze,bo wtedy by poszlo w setki tys doll. Byle zasr... trener liczy 40 doll/h a taki normalny 60 doll/h.
                                                    Ja gralem z nimi w wakacje po 2-4 godz dziennie i w weekendy w czasie roku szkolnego tak samo.

                                                    > Z karabinami jak juz widzisz ze dzieciak ma talent( mysmy nie wiedzieli - wyszl
                                                    > o pod koniec pierwszego roku w Air Cadets jak dzieciaki obowiazkowo poszly na s
                                                    > trzelnice - corka same 10 strzelila i wszyscy byli przekonani ze ona zawodowo s
                                                    > trzela a wiatrowke miala pierwszy raz w reku)

                                                    Takie numery w tenisie sie nie zdarzaja.
                                                    Przez pierwsze 3 lata uczysz podstawowej techniki i koordynacji a poprawa gry jest minimalna.
                                                    Dopiero po 3 latach przygotowan dzieciak moze jakies turnieje dziecece grac jak jest dobry.
                                                    W tenisie przez pierwsze 12-15 lat inwestujesz,a pozniej masz jakies efekty albo i nie.
                                                    Ten kumpel syna z ktorym razem grali w druzynie szkolnej i matka wydala na tenisa tyle co na dom,nawet nie zalapal sie na druzyne akademicka.
                                                    Tak duza jest konkurencja w tenisie.
                                                    Na uczelnie amerykanskie zjezdzaja sie tenisisci z calego swiata.

                                                    Tak wyglada druzyna tenisowa nowojorskiej uczelni Fordham U. On tam studiuje.

                                                    fordhamsports.com/roster.aspx?path=mten
                                                    2 z Hiszpanii,2 z Florydy,1 ze Szwajcarii,2 ze stanu NY ale nie z NYC,1 z Californii.
                                                    Ani jednego nie ma z NYC choc zdecydowana wiekszosc studentow jest wlasnie z NYC.


                                                    > to nie mozesz pojsc i kupic byle
                                                    > czego jezeli skupiasz sie na precyzji.I raczej taki karabin to juz sobie kupuje
                                                    > sz na cale zycie.Wlasnie dziecko jeczy o shotgun'a.Bagatela tylko ponad 2000 do
                                                    > lcow.Juz sie poskarzylam temu co to dal blondynce do reki giwere( z szelmowskim
                                                    > usmiechem przepraszal i sie kajal ze juz wiecej nie bedzie).Za bardzo jej sie
                                                    > spodobala i teraz jeczy...wink
                                                    >
                                                    > I wiesz co maksiu - dostanie tego shotgun'a .Nie teraz , za jakis czas bo mamy
                                                    > inne wydatki ale ma obiecane ze dostanie.

                                                    Ja tez bylem dobry z karabinka sportowego ale nigdy nie pomyslalem ze to mozna trenowac zawodowo.

                                                    Jak duzo twojej corce brakuje do zawodostwa?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 16:12
                                                    Maksimum napisał :
                                                    To mnie to zajelo kuuuuuupe czasu i moze 20 tys doll bo tez ich na turnieje dowozilem,zarcie kupowalem itd

                                                    Maksiu już tak dzieciom każdej kromeczki nie wyliczaj ... w końcu to Twoja krew ... czyż nie?
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 17:13
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu już tak dzieciom każdej kromeczki nie wyliczaj ... w końcu to Twoja krew... czyż nie?

                                                    Nie pisalem o tym wczesniej ale jak wyniknela sprawa strzelby za 2 tys doll. to napisalem cos o swoich wydatkach.
                                                    Akurat jej corka ma talent,ze wyszla na strzelnice i trafia w 10-tki.
                                                    Takich cudow w tenisie nie ma.
                                                    W tenisa trzeba zaczac grac bardzo wczesnie a jakiekolwiek efekty sa dopiero po kilku latach.
                                                    A w miedzyczasie jest wydawanie sporej kasy.
                                                  • canuck_eh Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 22:00
                                                    maksiu shotgun a karabinek sportowy to sa dwie rozne rzeczy.Ile jej brakuje do zawodostwa nie mam pojecia bo nigdy sie tym nie interesowala na takim poziomie by isc w zawodostwo.Strzela bo lubi i to zarowno jej jak i nam wystarcza.Ale powiem ci tyle - na jednym spotkaniu z grupa wojakow z meza unitu jeden z oficerow podszedl do niej i sie zapytal czy nie bylaby zainteresowana treningiem snajperskim - za szkole medyczna jej zaplaca i dodatkowo wyszkola ja na snajpera.Delikatnie odmowila powiedziawszy ze target shooting to jej w zupelnosci wystarcza. Nie kazde zainteresowanie trzeba od razu pchac ku zawodostwie.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 25.03.15, 22:17
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > maksiu shotgun a karabinek sportowy to sa dwie rozne rzeczy.

                                                    www.gunbroker.com/Shotguns/BI.aspx
                                                    Mozesz i w Kmartcie kupic za 250.

                                                    Ja strzelalem z karabinka sportowego i dobry bylem a twoja pociecha strzela srutem.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Karabinek_sportowy

                                                    > jeden z oficerow podszedl do niej i sie zapytal czy nie bylaby zainteresowana treningiem sna
                                                    > jperskim - za szkole medyczna jej zaplaca i dodatkowo wyszkola ja na snajpera.

                                                    Najpierw trzeba miec normalna strzelbe i chodzic na polowania a pozniej mozna myslec o snajperstwie.Dzieciaki strzelaja do tarczy i to im wystarcza.


                                                    > Delikatnie odmowila powiedziawszy ze target shooting to jej w zupelnosci wystarc
                                                    > za. Nie kazde zainteresowanie trzeba od razu pchac ku zawodostwie.

                                                    Ona by pewno pekla za strachu jakby zastrzelila jakies zwierzatko.
                                                  • canuck_eh Re: Rakietki do ping-ponga. 26.03.15, 16:30
                                                    Polowanie a zostanie snajperem to dwie rozne sprawy.Nie wiem czy by pekla ze strachu, ale zarowo do zwierzat jak i do ludzi strzelac nie bedzie.
                                                    Maksiu - ty nie wiesz jak i z czego strzelaja moje dzieci a ja nie mam ochoty i zamiaru informowac cie jaka bron dostaly od dziadka. Powiem ci tylko tyle ze strzela z prawdziwej amunicji i roznych kalibrow.I mysle ze nalezy zakonczyc dyskusje.Nie ma co porownywac zajec sportowych twoich dzieci i moich bo sa zupelnie rozne i nawet ze moje dzieciaki pogrywaja sobie w tenisa to z tego co piszesz jakie osiagniecia maja twoje dzieci - moim daleko do twoich i mi to absolutnie nie przeszkadza.Wiec nie wymadrzaj sie na temat strzelnic, rifle, shotguns bo twoije mniemanie o tym sporcie i wszelkie informacje czerpiesz z wikipedi a to dla mnie jest informacja ze nie ma po co z toba rozmawiac bo wiedze masz zerowa.
                                                  • maksimum Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 02:02
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Polowanie a zostanie snajperem to dwie rozne sprawy.Nie wiem czy by pekla ze st
                                                    > rachu, ale zarowo do zwierzat jak i do ludzi strzelac nie bedzie.

                                                    Wszyscy snajperzy zaczynali od polowan.

                                                    > Maksiu - ty nie wiesz jak i z czego strzelaja moje dzieci a ja nie mam ochoty i
                                                    > zamiaru informowac cie jaka bron dostaly od dziadka.

                                                    Pewno jakis muszkiet z XIX wieku,ktorym pradziadek w powstaniu styczniowym walczyl.

                                                    www.google.com/search?q=muszkiet&espv=2&biw=1024&bih=719&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=lasUVfj7MILAggSP04CoAQ&ved=0CCoQsAQ
                                                  • canuck_eh Re: Rakietki do ping-ponga. 27.03.15, 06:45
                                                    Z repliki muszkietu ktory jest na wyposazeniu ceremonial Guards.Tez sobie z tego strzelilam i musze powiedziec ze nie wiem czemu dziedziaki sie do tego rwa.Posiniaczone ramie mialam dosd dlugo
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 04:55
                                                    Mimo takiego wydatku o ktorym tutaj wspominasz - ciagle jestes w tyle z kosztami.
                                                    Ty jedna pileczka grales - jeden - no moze dwa dni.Well jeden naboj jest wyk w znacznie szybszym tempie a mamy i takie co jeden kosztuje okolo 6-8 dolarow.

                                                    Zarowno bieganie za pileczka plastikowa jak i zolciotka wlochata mnien ie rajcuje tak i samo strzelanie tez mnie nie rajcuje, ale wspieram dzieciaki w owej pasji jak moge.Chcialyby grac w tenisa - dostalyby porzadne rakiety.Tak wogole to nasze dzieciaki zaczynaly na naprawde dobrych bo zawodowych rakietach.Malzon sie znajomego w pracy zapytal co to namietnie w tenisa gra jaki model/firma najlepsza dla poczatkujacych .Dal nam dwie rakiety - naprawde super duper bo koszt jak sprawdzilismy to pod jakies 200 dolarow podchodzil,.On juz tych rakiet nie wyk., bo kupil sobie lepsze ale dzieciakom pasowaly.Po kilku latach maz kupil synowi nowa - tu juz z lekka tansza bo jakies 150 dolarow wydalismy.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 06:23
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Dal nam dwie rakiety - naprawde super duper bo koszt
                                                    > jak sprawdzilismy to pod jakies 200 dolarow podchodzil,.On juz tych rakiet nie
                                                    > wyk., bo kupil sobie lepsze ale dzieciakom pasowaly.Po kilku latach maz kupil
                                                    > synowi nowa - tu juz z lekka tansza bo jakies 150 dolarow wydalismy.

                                                    I jak dlugo dzieciaki graly w tenisa i jakie mialy osiagi?
                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 22:09
                                                    Zadne osiagi.Graja od czasu do czasu teraz na kortach za winklem.Graja sobie dla zabawy z kolegami( glownie syn) i na zadne zawody sie nie wybieraja chyba ze owe zawody sobie sami w grupie kolegow zorganizuja.
                                                    Byc moze w strzelaniu zawodowym mialaby jakies wyniki ale jak sama ostatnio stwierdza - nie ma czasu na social life a co dopiero na trenowanie.Jeszcze raz - strzela bo lubi nie ma parcia na zawodowstwosmile
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 22:14
                                                    Maksiu skoro masz dziś dobry humor napisz co tam słychać u Kowalskich?
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 22:19
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu skoro masz dziś dobry humor napisz co tam słychać u Kowalskich?

                                                    A jak oni nie maja dobrego humoru,to tez mam pisac by tobie humor poprawic?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 22:36
                                                    Maksimum napisał: A jak oni nie maja dobrego humoru,to tez mam pisac by tobie humor poprawic?

                                                    A ja mam zawsze dobry humor ... tak z ciekawości pytam, bo wiesz polubiłam ich przez lata...
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 25.03.15, 22:23
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Byc moze w strzelaniu zawodowym mialaby jakies wyniki ale jak sama ostatnio stw
                                                    > ierdza - nie ma czasu na social life a co dopiero na trenowanie.Jeszcze raz - s
                                                    > trzela bo lubi nie ma parcia na zawodowstwosmile

                                                    Niestety tak samo jest z kazda dyscyplina sportowa.A wyobraz sobie ze tenis mozna grac wszedzie i nie musisz strzelnicy szukac i wtedy trenuje sie i gra CODZIENNIE.
                                                    Dobrzy juniorzy graja codziennie 4-6 godzin.
                                                  • tinywee Re: Agnieszka Cichorek. 26.03.15, 00:00
                                                    "Mylisz "major" z kierunkiem studiow.
                                                    W Polsce nie ma czegos takiego jak major a wybiera sie kierunek studiow i tak samo jest w Europie.
                                                    Major-to jest JEDEN przedmiot a na kierunku ktory studiujesz jest kilkanascie przedmiotow.
                                                    Studiujesz np "pre-med" a twoim "major" jest biologia."

                                                    Na to osoba znacznie lepiej poinformowana ode mnie napisała tak:

                                                    "wtf. major to jest kierunek studiów. Jakiś down to pisał co widać, że się nie zna. Pre-med to jest ogólny program albo student takiego programu, ale to tylko znaczy, że ma się potem plan iść na medycynę."

                                                    ""Countdown to Campus: Summer Placement Examinations & Testing"
                                                    web.mit.edu/firstyear/2018/countdown/placement.html
                                                    W lecie ,kiedy normalni studenci sa na wakacjach,przybledy z innych krajow robia :
                                                    " Summer Placement Examinations & Testing"

                                                    O matko. On nie odróżnia incoming od international.

                                                    Przybłędy? Ech, zabolał ten sat na prawie 2200, widzę.
                                                  • tinywee Re: Agnieszka Cichorek. 26.03.15, 00:18
                                                    „Azja odpowieda już... Czytam i krytykuję jak jest co... Generalnie mam tak różne z dzieckiem widzenie świata, że ja bym każdy napisała zupełnie inaczej, więc moje uwagi do tego co jest mogę być co najwyżej kosmetyczne... Bo albo dzieciak zrobiłby po mojemu ( nie ten charakter) albo po swojemu...”

                                                    Spytałam, bo się przestraszyłam, że poślesz dziecko na drzewo – ale widzę, że niekoniecznie smile

                                                    „Na poziomy w obrębie rocznika dzielą Amerykanie, Japończycy, Koreańczycy, Kanadyjczycy, Singapurczycy , Malajowowie, Austalijczycy, Anglicy i pewne wiele innych... Każdy kraj rozwiązuje inaczej ... szkoda, że w Polsce to nie działa....a dzieci wynosiłyby ze szkoły więcej...Rodzice się boją, ale z koleimają problemów by zapisać dzieciaka na kurs jezykowy adekwatnie do poziomu... Nie wiem czemu nauka matematyki , fizyki czy polskiego nie może odbywać się w ten sam sposób?”

                                                    Ale kiedy dzielą? W podstawówce, gimnazjum czy wyżej?

                                                    W Polsce mamy – o ile wiem – ogólną podstawę programową kończącą się na pierwszej klasie szkoły ponadgimnazjalnej. I to dla mnie ma sens, bo jest i włączające (inkluzywne?) i wyrównujące szanse, przynajmniej w teorii. W ramach systemu publicznego są dla chętnych profilowane klasy w gimnazjach (także np. mateksy dla ekstrazdolnych lub bardzo pracowitych), z rekrutacją konkursową, i gimnazja dwujęzyczne, z takąż. System, który różnicuje dopiero na szczeblu szkoły średniej, ma moim zdaniem swoje zalety. Bo też przecież ludzie niekoniecznie rozwijają się liniowo i system, opłacany z naszych podatków, powinien dać szansę też tym, którzy dopiero w pewnym wieku dorastają do nauki.

                                                    Ostatnio rozmawiałam z zagraniczną znajomą, która powiedziała, że swojej zdolnej córki specjalnie nie posłała do szkoły dla zdolnych (w jej kraju takie są), tylko chodziła do zwykłej, bo zależało matce, żeby się rozwijała normalnie i miała normalne koleżanki i kolegów. Dziś ta córka, z doktoratem z jednej z uczelni, o których tu piszemy, jest profesorem na słynnym światowym uniwersytecie (którym zresztą została przed 40.) Może być owszem wyjątkiem. Ale może być też tak, że ważny jest harmonijny rozwój młodego człowieka w różnych aspektach życia, a talent i (niewypalona) pasja w połączeniu z pracowitością zawsze przyniosą owoce.
                                                  • tinywee Re: Agnieszka Cichorek. 26.03.15, 00:32
                                                    Zapomniałam dodać, że wg mojej znajomej jej córka z tej zwykłej szkoły wyniosła bardzo ważną rzecz - przyjaźnie na całe życie.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 26.03.15, 02:09
                                                    tinywee napisała:

                                                    > Zapomniałam dodać, że wg mojej znajomej jej córka z tej zwykłej szkoły wyniosła
                                                    > bardzo ważną rzecz - przyjaźnie na całe życie.

                                                    Kazdy tak ma.
                                                    Moj kumpel z klasy mieszka w Toronto i dzwonimy do siebie czesto.
                                                    Moj syn w dalszym ciagu gra w tenisa z kumplem z HS.
                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 26.03.15, 02:39
                                                    tinywee napisała:

                                                    > Ale kiedy dzielą? W podstawówce, gimnazjum czy wyżej?

                                                    W HS dziela we wszystkich na poziomy.
                                                    W gimnazjum moich dzieci i w gimnazjum mojej znajomej tez dzielili od pierwszej klasy.
                                                    Na poczatku roku jest przesiewka,ale to sa gimnazja dobre,do ktorych zdaje sie egzaminy.
                                                    Jest duzo testow w pierwszym kwartale a pozniej podzial.
                                                    W podstawowkach co rok jest inny sklad osobowy klas.

                                                    > W Polsce mamy – o ile wiem – ogólną podstawę programową kończącą si
                                                    > ę na pierwszej klasie szkoły ponadgimnazjalnej.

                                                    Podstawa programowa w NYC jest taka sama,tylko ci ktorzy sie lepiej ucza,sa w innych klasach,gdzie sa wieksze wymagania.Pod koniec HS mozna juz uczyc sie na poziomie akademickim.


                                                  • maksimum Re: Agnieszka Cichorek. 26.03.15, 02:05
                                                    tinywee napisała:

                                                    > "wtf. major to jest kierunek studiów. Jakiś down to pisał co widać, że się nie
                                                    > zna. Pre-med to jest ogólny program albo student takiego programu, ale to tylko
                                                    > znaczy, że ma się potem plan iść na medycynę."

                                                    Kierunek studiow wybierasz przed rozpoczeciem studiow a nie na drugim roku.
                                                    Moja corka jeszcze nie studiuje a juz wybrala biology jako "major".

                                                    Biology to jest jeden z przedmiotow na tym kierunku:

                                                    biology.as.nyu.edu/object/biology.1416.ug.req#major
                                                    "To permit the maximal choice of appropriate upper-level courses, we strongly recommend that students take Principles of Biology I and II (BIOL-UA 11, 12), General Chemistry I and II and Laboratories (CHEM-UA 125, 126), and mathematics in their freshman year. Then as sophomores, students in the standard track should take Molecular and Cell Biology I, II (BIOL-UA 21, 22), whereas students in the ecology track should take Molecular and Cell Biology I (BIOL-UA 21) and Fundamentals of Ecology (BIOL-UA 63)."

                                                    Poza sama biologia w kilku wydaniach masz tam rowniez matematyke,chemie I i II itd.

                                                    Wybranie biologii jako major powoduje ze MUSISZ uczyc sie scisle okreslonych przedmiotow i NIE MOZESZ czekac na 2-gi rok studiow by wybrac "major".
                                                    Na kazdym kierunku studiow sa rozne przedmioty i gdy zmienisz sobie major na 2-gim roku studiow,to jest tak jakbys musiala studia od nowa zaczynac.
                                                    Jesli chcesz zmienic major to robisz to na 1-szym semestrze,bo wtedy mozesz jeszcze nadgonic z materialem.
                                                    Tak kierunek studiow jak i major wybierasz przed rozpoczeciem studiow.
                                                    Zalozmy ze corka wybiera biology major i zaczyna to studiowac od pierwszego roku,a na 2-gim roku przyjdzie jej do glowy studiowanie business & administration,to wszystko to czego uczyla sie do tej pory jest jej nieprzydatne na tym nowym kierunku studiow i bedzie musiala zaczynac studia od poczatku.

                                                    Kazdy major-czyli ten glowny przedmiot-ma kilkanascie innych przedmiotow z nim powiazanych,ktorych musisz sie nauczyc.

                                                  • canuck_eh Re: Agnieszka Cichorek. 26.03.15, 16:33
                                                    good for themsmile
                                                    Juz dawno temu pisalam ci ze strzelanie jest z lekka ekskluzywnym sportem ale mi wierzyc nie chciales.Tak trenowanie i granie w tenisa jest latwiejsze niz strzelanie.I maksiu nie chodzi mi o wysilek i poswiecenie tylko dostepnosc do kortow.Sa wytyczne gdzie moga powstawac strzelnice i nie wyobrazam sobie by strzelnica byla za winklem naszego domu i to jest zrozumiale,
                                                  • maksimum trzeba mieć pół miliona na rok. 27.03.15, 02:20
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Juz dawno temu pisalam ci ze strzelanie jest z lekka ekskluzywnym sportem ale m
                                                    > i wierzyc nie chciales.

                                                    Nie wiesz co mowisz.
                                                    Strzelanie jest niszowym sportem a ekskluzywnym sportem jest tenis.

                                                    "- Jeśli chce się być w Europie, trzeba mieć pół miliona na rok - podróże, hotele, treningi, odżywki, masażyści, fizjoterapeuci, korty. Do tego ciężkie treningi. Już dla dwunastolatków to jest ten sam wymiar pracy jak Djokovicia i Nadala - opowiada komentator Eurosportu, trener najlepszej w tym roku polskiej 12-latki Ani Hertel Lech Sidor."

                                                    www.sport.pl/celebrities/1,83528,13197454,Tenis__Ile_kosztuje_wychowanie_tenisowego_mistrza_.html
                                                    To jest pol mln PLN czyli 150 tys doll rocznie. Tyle kosztuje wychowanie tenisisty ROCZNIE i NIE MA zadnej gwarancji ze te pieniadze sie zwroca.
                                                    Wiec jak ci napisalem.ze znajoma wydala majatek wartosci domu na kariere swoich dwoch synow i zaden z nich nie nadaje sie nawet na druzyne akademicka,to juz masz pojecie czym jest tenis.

                                                    >Tak trenowanie i granie w tenisa jest latwiejsze niz str
                                                    > zelanie.I maksiu nie chodzi mi o wysilek i poswiecenie tylko dostepnosc do kortow.

                                                    Dostepnosc do kortow jest wieksza niz do strzelnic,bo strzelanie to sport NISZOWY.
                                                    Problem z kortami publicznymi jest taki,ze :
                                                    1-sa one slabej jakosci-latwo nabawic sie kontuzji
                                                    2-trzeba czekac w kolejce na swoja godzine grania i gdy idziesz na kort z trenerem,to on bierze 60 doll/h czy sie lezy czy sie gra.Wiec:
                                                    3-Trzeba miec ZAREZERWOWANE korty a to kosztuje.

                                                    Natomiast koszty uprawiania strzelania to nawet nie jest 1/10 kosztow uprawiania tenisa.
                                                    Po kilku treningach na strzelnicy trener ci powie czy ma sens uprawianie tego sportu dla ciebie czy tez nie.
                                                    Z tenisem jest tak,ze po 3 latach trenowania NIKT nie jest w stanie powiedziec jak rozwinie sie twoj talent.
                                                  • maksimum Re: trzeba mieć pół miliona na rok. 27.03.15, 02:36
                                                    > Z tenisem jest tak,ze po 3 latach trenowania NIKT nie jest w stanie powiedziec
                                                    > jak rozwinie sie twoj talent.

                                                    Przesledz sobie kariere Urszuli Radwanskiej,ktora juz kilka lat temu jak zapowiadal jej ojciec powinna byc w top-20.
                                                    Nigdy tam nie dotarla i obecnie jest #123.
                                                    Jak sie jest poza top-100 w tenisie,to praktycznie zarabia sie na trenerow,masazystow,hotele,posilki i przeloty samolotami.

                                                    Ulka Radwanska gra zawodowo w tenisa juz 10 lat i w tym czasie zarobila 1,6 mln doll z czego zdecydowana wiekszosc poszla na trenerow,masazystow,hotele,przeloty,wyzywienie itd.

                                                    Pieniadze za wygrane podawane sa brutto a wyplacane ma netto po potraceniu podatkow w kraju w ktorym gra,a pozniej jedzie do Polski i tam placi rowniez podatek od tej sumy.


                                                  • azja-od-kuchni Re: trzeba mieć pół miliona na rok. 27.03.15, 04:34
                                                    Maksimun napisał :
                                                    Pieniadze za wygrane podawane sa brutto a wyplacane ma netto po potraceniu podatkow w kraju w ktorym gra,a pozniej jedzie do Polski i tam placi rowniez podatek od tej sumy.
                                                    Niekoniecznie , z wieloma krajami w tym Usa Polska ma podpisaną umowę o unikaniu podwójnego opadatkowania ... a sportowcy tak jak aktorzy chyba płacą coś ryczałem tylko ( nie dam się tu zabić ), ale na pewni nie płacą podwójnie ...
                                                  • maksimum Re: trzeba mieć pół miliona na rok. 27.03.15, 06:06
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Niekoniecznie , z wieloma krajami w tym Usa Polska ma podpisaną umowę o unikani
                                                    > u podwójnego opadatkowania ... a sportowcy tak jak aktorzy chyba płacą coś rycz
                                                    > ałem tylko ( nie dam się tu zabić ), ale na pewni nie płacą podwójnie ...

                                                    Jak wiesz w USA sa podatki federalne,stanowe i miejskie.
                                                    USA moze podpisac z Polska umowe n/t podatkow federalnych ale juz nie na temat podatkow stanowych czy miejskich.

                                                    W Polsce tak jest ze placa ryczaltem lub np 10% jak Radwanska bo ona nie zarabia tych pieniedzy w Polsce.
                                                  • maksimum Re: trzeba mieć pół miliona na rok. 27.03.15, 06:12
                                                    azja-od-kuchni napisała:


                                                    > Niekoniecznie , z wieloma krajami w tym Usa Polska ma podpisaną umowę o unikani
                                                    > u podwójnego opadatkowania ... a sportowcy tak jak aktorzy chyba płacą coś rycz
                                                    > ałem tylko ( nie dam się tu zabić ), ale na pewni nie płacą podwójnie ...
                                                    ---------
                                                    Wszyscy placa podwojnie.
                                                    1-Podatek w miejscu gdzie jest rozgrywany turniej. Stanowe i miejskie
                                                    2-Podatek w kraju w ktorym mieszkasz.Federalny,stanowy i miejski.


                                                  • maksimum Radomski scandal. 27.03.15, 06:15
                                                    www.foxnews.com/us/2015/03/25/arizona-woman-accused-exposing-breasts-to-adults-children-performing-sex-act-on/?intcmp=ob_article_footer_text&intcmp=obnetwork
                                                    Naszprycowala sie kobitka i musiala sie koniecznie tym publicznie pochwalic.
                                                    A Polki sa pierwsze do chwalenia sie.Chociaz ta byla zydowka.
                                                  • canuck_eh Re: trzeba mieć pół miliona na rok. 27.03.15, 06:51
                                                    Wiesz cokolwiek twoje dzieci nie robia to beda zajecia, sporty NISZOWE.
                                                    A zyj sobie w przeswiadczeniu zes wybral najlepiej dla swoich dzieci a reszta ktora ie ma takiego parcia na cokolwiek jak ty to saniekumaci badz patologiczna rodzina.

                                                    Na temat tenisa nie bede z toba dyskutowac.Nie wnikam w mankamenty tego sportu jezli to wszystko prawda co pieszesz to wiedzie masz wieksza ode mnie.Ja tylko wiem ze do grania potrzebne sa rakieta i wlochata pilechka.I mi to wystarcza
                                                  • maksimum Re: trzeba mieć pół miliona na rok. 27.03.15, 15:29
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Na temat tenisa nie bede z toba dyskutowac.Nie wnikam w mankamenty tego sportu
                                                    > jezli to wszystko prawda co pieszesz to wiedzie masz wieksza ode mnie.Ja tylko
                                                    > wiem ze do grania potrzebne sa rakieta i wlochata pilechka.I mi to wystarcza
                                                    --------------
                                                    Ja ci nie podaje swoich pogladow lecz fakty poparte danymi statystycznymi i artykulami z prasy na temat kosztow szkolenia tenisistow oraz urazow w tenisie.
                                                  • canuck_eh Re: trzeba mieć pół miliona na rok. 27.03.15, 22:52
                                                    No i swietnie maksiu - ja sie tym nie interesuje.ty i owszem bo twoje dzieci graja w tenisa - sport jakze eksluzywny, bo jakzeby inaczej.
                                                  • maksimum Eco vs GMO. 30.03.15, 04:27
                                                    www.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=infopakiet&dz=gospodarka&idNewsComp=&filename=&idnews=206770&data=&status=biezace&_CheckSum=-800870631
                                                    Tytul troche mylacy bo Eco nie jest przeciwko GMO lecz oba razem sa przeciw tradycyjnej uprawie chronionej pestycydami.

                                                    Stany Zjednoczone, które wytwarzają 43 proc. ekologicznej żywności sa liderem swiatowym.

                                                    "Globalna wartość produkcji ekologicznej osiągnęła 55 mld euro, a w Stanach Zjednoczonych - 24,3 mld euro. Kolejne pozycje zajmują Niemcy z produkcją ekologiczną 7,6 mld euro, Francja - 4,4 mld euro oraz Chiny 2,4 mld euro."

                                                    Kto by pomyslal,ze Chiny sa przed Polska.

                                                    "Warto zauważyć, że jednocześnie rośnie powierzchnia upraw genetycznie modyfikowanych. W 2014 r. w stosunku do 2013.r wzrosła o 3,6 proc. (o 6,3 mln ha) do 181,5 mln ha. Najwięcej takich upraw znajduje się w Stanach Zjednoczonych (ok. 73 mln ha). Ponadto uprawy GMO zajmują duże powierzchnie w Argentynie (ponad 24 mln ha) i w Hiszpanii."



                                                  • maksimum Tenisowe dziewczyny z Brooklyn Tech HS. 30.03.15, 19:34
                                                    Druzyna tenisowa Brooklyn Tech HS jest zdecydowanie najlepsza na Brooklynie:

                                                    www.psal.org/profiles/team-profile.aspx#024/13507
                                                    i zgadnij kto tam gra 3-cie skrzypce?

                                                    www.psal.org/games/game-detail.aspx#024/290230
                                                    Miala kontuzje na poczatku sezonu ale juz wraca do gry i treningow.
                                                  • canuck_eh Re: Tenisowe dziewczyny z Brooklyn Tech HS. 13.04.15, 23:29
                                                    Tylko 3cie skrzypce?Toz to jakies niedopatrzenie.
                                                    A tak powaznie - to dobrze ze dziewczyna sie sprawdza i ma osiagniecia.Mnie tenis nie interesi ale cieszy fakt ze tweoje dziecko ma radoche w tym co robi i zajmuje wysokie pozycje.Pytane teraz - dlaczego jestes taki upierdliwy jezeli kogos innego dzieci osiagaja sukcesy.Bo co?Nie jest to tenis czy ping pong to sie nie liczy?
                                                  • maksimum Re: Tenisowe dziewczyny z Brooklyn Tech HS. 17.04.15, 18:03
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Tylko 3cie skrzypce?Toz to jakies niedopatrzenie.

                                                    Te dwie pierwsze sa poza zasiegiem,bo maja wlasnych trenerow,jezdza co tydzien na turnieje stanowe i sa notowane w top-100 w USA w swojej grupie wiekowej.
                                                    Oczywiscie rodzice wydaja majatki na ich tenisowe hobby i prawdopodobnie beda graly w tenisa na uczelniach ale juz o zawodostwie musza zapomniec.
                                                    Przyjrze sie tej 1-szej na nastepnym meczu to zdam wam relacje.

                                                    > Pytane teraz - dlaczego jestes taki upierdliwy jezeli kog
                                                    > os innego dzieci osiagaja sukcesy.Bo co?Nie jest to tenis czy ping pong to sie nie liczy?

                                                    Wszystko sie liczy ino czym bardziej popularny sport tym trudniej sie przebic.
                                                    W USA w tenisa i ping-ponga graja niemal wszyscy,wiec trudno sie w tych sportach przebic.

                                                    Wczoraj znowu miala mecz szkolny i znowu wygrala:

                                                    www.psal.org/games/game-detail.aspx#024/290250
                                                    W tym sezonie grala 3 mecze singlowe i wszystkie wygrala:

                                                    www.psal.org/profiles/player-profile.aspx#723121/024
                                                    Maja bardzo dobrego trenera i corka teraz chetnie trenuje i gra,choc na poczatku sezonu byla kontuzjowana.
                                                  • srubokretka Re: Tenisowe dziewczyny z Brooklyn Tech HS. 20.04.15, 12:49
                                                    > Te dwie pierwsze sa poza zasiegiem,bo maja wlasnych trenerow,jezdza co tydzien
                                                    > na turnieje stanowe i sa notowane w top-100 w USA w swojej grupie wiekowej.
                                                    > Oczywiscie rodzice wydaja majatki na ich tenisowe hobby

                                                    Moze mysla, ze to z tego beda zyly, a szkola przy okazji.
                                                    Mam takch znajomych, ktorzy jak sie okazalo, ze nie maja bystrych dzieci, to zaczeli ostro ich terenowac w tenisa. O zarabianiu $ sportem, to juz chyba zanim dziewczyna zaciazyla mysleli. Wybrali tenis, bo podobno z tego najlepsza kasa. Ojciec jest najlepszy. Juz zgarnal te wszystkie miliony za turnieje , zanim dziewczyny rakietki do rak wziely. Starsza nazywa Szarapowa , tak na zachete wink
                                                  • maksimum Re: Tenisowe dziewczyny z Brooklyn Tech HS. 20.04.15, 18:55
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Moze mysla, ze to z tego beda zyly, a szkola przy okazji.

                                                    Do Brooklyn Tech HS najpierw trzeba zdac egzamin a pozniej jest nabor do sekcji tenisowej.
                                                    Na studiach w pewnym stopniu beda z tego zyly bo dostana scholarship.
                                                    Oczywiscie moga dostac scholarship naukowy jak moja corka ale moga tez dostac sportowy.
                                                    Studia maja za darmo jakby na to nie patrzec,a dobre studia to 40 tys rocznie.

                                                    > Mam takch znajomych, ktorzy jak sie okazalo, ze nie maja bystrych dzieci, to za
                                                    > czeli ostro ich terenowac w tenisa. O zarabianiu $ sportem, to juz chyba zanim
                                                    > dziewczyna zaciazyla mysleli. Wybrali tenis, bo podobno z tego najlepsza kasa.

                                                    Z tego byla bardzo dobra kasa jeszcze pare lat temu,bo nie bylo duzej konkurencji.
                                                    Teraz juz sie niezwykle ciezko przebic.Ulka Radwanska miala byc w top-20 wg jej trenera i ojca a jest #116 i spada.
                                                    Te ktore sa w top-100 jeszcze zarabiaja pieniadze,ale te ktore sa dalej ledwo wiaza koniec z koncem i sa caly rok na rozjazdach.
                                                    To sie tylko tak wydaje,ze podroze sa przyjemnoscia jak podrozujesz 1 max 2 miesiace w roku,a zawodowe tenisistki podrozuja niemal 11 miesiecy w roku.
                                                    Po 2 latach zyc sie odechciewa od ogladania tych samych hoteli i tych samych turniejow.

                                                    > Ojciec jest najlepszy. Juz zgarnal te wszystkie miliony za turnieje , zanim dzi
                                                    > ewczyny rakietki do rak wziely. Starsza nazywa Szarapowa , tak na zachete wink

                                                    Z Sharapova to bylo tak,ze w wieku 4 lat zaczela grac w tenisa.W wieku 6 lat zauwazyla ja Navratilova na turnieju w Moskwie i polecila tenisowa akademie na Florydzie.
                                                    Gdy miala 7 lat ojciec sie grubo zapozyczyl i Maria pojechala z nim na Floryde a matka zostala w Rosji.
                                                    Przez 2 lata tatus pracowal na Florydzie na zmywaku a Marysia grala w tenisa teskniac za mamusia.
                                                    Pozniej byly tytuly,kontuzje,operacje a teraz w wieku 28 lat Sharapova zbliza sie do zakonczenia kariery i NIGDY nawet nie zblizyla sie do klasy Sereny Williams.

                                                    Sharapova ma wyjatkowy talent i ta koordynacje ruchowa na tyle dobra,ze zauwazono to w wieku 4 lat.
                                                    Moje dzieci takiego talentu nie maja i nad koordynacja musialem z nimi pracowac po 2-3 lata i to zaczynajac grac w wieku 10-12 lat.
                                                    Syn i corka po dwoch latach treningu zalapali sie na druzyny szkolne,co jest sporym sukcesem.
                                                  • srubokretka Re: Tenisowe dziewczyny z Brooklyn Tech HS. 20.04.15, 22:08
                                                    > Studia maja za darmo jakby na to nie patrzec,a dobre studia to 40 tys rocznie.

                                                    Tak, tylko po to nie trzeba meczyc dzieciakow codziennie od 5 roku zycia, prawda? Jakby tak trenowac mozg codziennie , po 2h, ekstra nie trzeba by bylo lamac sobie nog, wykrecac nadgartkow. Sport to zdrowie, ale chyba! nie w ich przypadku. ALe pozyjemy , zobaczymy. Moze wystarczy wierzyc moco w $.

                                                    >.Ulka Radwanska miala byc w top-20 wg jej
                                                    > trenera i ojca a jest #116 i spada.

                                                    Praca na tzw scankach sie zajela. MOze to i dobrze.

                                                    > Po 2 latach zyc sie odechciewa od ogladania tych samych hoteli i tych samych tu
                                                    > rniejow.

                                                    Ja sie umecze, jak sobie pomysle co moi znajomi poswiecaja (czas, pieniadze, nerwy, podchody zeby dzieci zachecic, bo same z siebie sie nie garna...). Prawda jest jeszcze taka, ze teraz nie wystarczy polaczyc 2 dobre geny, miec kase, czas , ale trzeba tez ratolosc nawozami podlewac. Bez tego, to nie wiem , czy w 200 mozna sie znalezc.

                                                    > Sharapova ma wyjatkowy talent i ta koordynacje ruchowa na tyle dobra,ze zauwazo
                                                    > no to w wieku 4 lat.

                                                    Znajomych dzieci tego nie maja, ale moze mozna to wycwiczyc?

                                                    > po 2-3 lata i to zaczynajac grac w wieku 10-12 lat.

                                                    Myslisz, ze by odniesli wiekszy sukces, zebys zaczal wczesniej?



                                                  • maksimum Re: Tenisowe dziewczyny z Brooklyn Tech HS. 21.04.15, 00:50
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Tak, tylko po to nie trzeba meczyc dzieciakow codziennie od 5 roku zycia, prawd
                                                    > a? Jakby tak trenowac mozg codziennie , po 2h, ekstra nie trzeba by bylo lamac
                                                    > sobie nog, wykrecac nadgartkow. Sport to zdrowie, ale chyba! nie w ich przypadk
                                                    > u. ALe pozyjemy , zobaczymy. Moze wystarczy wierzyc moco w $.

                                                    To nie jest takie proste jak wyglada z zewnatrz.
                                                    Jeden ma talent do sportu inny do nauki i NIE DA sie przelac z jednego do drugiego.
                                                    Jak dzieciak nie ma talentu do tenisa to mozesz go uczyc cale zycie i nigdy na zawodostwo nie pojdzie.Inny jak jest srednio zdolny to nigdy sie na dobra uczelnie nie dostanie nawet jakby sie uczyl 12 godz dziennie.
                                                    Kazdy ma jakis limit fizyczny i umyslowy i tego nie przeskoczysz.

                                                    > Ja sie umecze, jak sobie pomysle co moi znajomi poswiecaja (czas, pieniadze, ne
                                                    > rwy, podchody zeby dzieci zachecic, bo same z siebie sie nie garna...). Prawda
                                                    > jest jeszcze taka, ze teraz nie wystarczy polaczyc 2 dobre geny, miec kase, cza
                                                    > s , ale trzeba tez ratolosc nawozami podlewac. Bez tego, to nie wiem , czy w 200 mozna sie >znalezc.

                                                    Zeby sie w top-200 znalezc to trzeba miec wielki talent i niezle pracowac.Istnieja rowniez inne limity typu kontuzje,slaba psychika itd.

                                                    > > Sharapova ma wyjatkowy talent i ta koordynacje ruchowa na tyle dobra,ze z
                                                    > auwazono to w wieku 4 lat.
                                                    >
                                                    > Znajomych dzieci tego nie maja, ale moze mozna to wycwiczyc?

                                                    Wycwiczyc sie zawsze troche da,ale talentu czy jego braku nie przeskoczysz.

                                                    > > po 2-3 lata i to zaczynajac grac w wieku 10-12 lat.
                                                    >
                                                    > Myslisz, ze by odniesli wiekszy sukces, zebys zaczal wczesniej?

                                                    Pewno tak,ale na zawodostwo w dalszym ciagu by sie nie nadawali.
                                                    Z talentem sie dzieciak rodzi.Pojdziesz z takim na kort po raz pierwszy w wieku 4-5 lat i on juz odbija pilke rakietka.Moje dzieci takiego talentu nigdy nie mialy dlatego zaczalem z nimi pozniej.Oboje bardzo szybko zaczeli nadrabiac zaleglosci na tyle ze graja w druzynach szkolnych ale nie na tyle by grac w druzynach akademickich,gdzie talenty z calego swiata przyjezdzaja do USA studiowac i grac w tenisa.
                                                    Corka moze sprobuje sie zalapac na tenis na uczelni ale wg mnie ma duzo wieksze szanse w ping-pongu bo gra niewiele gorzej niz syn a syn jest w druzynie akademickiej.

    • hankam Nowa dobra wiadomość 01.04.15, 10:58
      Maksik pewnie się ucieszy: www.facebook.com/IvyPoland/photos/a.592674307444849.1073741829.556171894428424/874755379236739/?type=1&theater
      • maksimum Re: Nowa dobra wiadomość 01.04.15, 17:27
        Widzisz chyba ze to sa 2-letnie studia?

        www.goldenline.pl/maciej-godek2/
        Po 3 latach na studiach licencjackich i 2 latach na studiach magosterskich przyjezdza do USA na 2 lata by zdobyc MBA.

        No i jest associate w konsultowaniu czyli zawod praktycznie zbedny na rynku pracy.
        W Polsce byla moda na wszelkiego rodzaju konsultantow,ktorzy prace dostawali po znajomosci.

        "Londyn. Doradztwo strategiczne."
        • hankam Re: Nowa dobra wiadomość 01.04.15, 23:26
          Oczywiście. MBA to sokliccytudia podyplomowe.
          W każdym razie Godek jest tam, gdzie mali Żabokliccy nigdy nie będą.
          • maksimum Re: Nowa dobra wiadomość 02.04.15, 02:51
            hankam napisała:

            > Oczywiście. MBA to sokliccytudia podyplomowe.
            > W każdym razie Godek jest tam, gdzie mali Żabokliccy nigdy nie będą.

            Bo moje dzieci studia podyplomowe beda robily w NYC.
            Co za sens jechac do Bostonu jak tej samej klasy edukacje mozna otrzymac w miejscu swojego zamieszkania.
            I kim jest M.Godek,bo zapomnialem?
            Doradca?
            Konsultantem?
            Pozazdroscic.
            • maksimum Re: Nowa dobra wiadomość 02.04.15, 02:52
              A przy okazji jedno pytanie.
              Czy pan Grodek gra w tenisa czy moze tylko doradza jak grac w tenisa?
            • fogito Re: Nowa dobra wiadomość 02.04.15, 02:54
              Oj biedne dzieci. Chociaz na podyplomowe pozwol im wyjechac do innego miasta wink
              • maksimum Re: Nowa dobra wiadomość 02.04.15, 04:45
                fogito napisała:

                > Oj biedne dzieci. Chociaz na podyplomowe pozwol im wyjechac do innego miasta wink

                To nie jest kwestia czy ja pozwalam czy tez,to jest lokalny patriotyzm.
                Przeciez Harvard stal sie slawnym min dlatego,ze tam duzo ludzi z NYC studiuje jak np Lukasz Zbylut,ktory nie jest patriota i dlatego o nim juz nie slyszymy.
                Ludzie ,ktorzy maja troche oleju w glowie nie wyjezdzaja z NYC do Harvardu bo Columbia jest na bardzo podobnym poziomie a NYU idzie w gore w rankingu ze az milo popatrzec.
                • maksimum Binghamton czy NYU? 02.04.15, 05:32
                  bigfuture.collegeboard.org/compare-colleges
                  Zostala zaakceptowana na wszystkie 3,ale najdalej od domu jest Binghamton i tam chce isc.
                  Co robic???
                  • tinywee Re: Binghamton czy NYU? 02.04.15, 10:51
                    "........ Kazdy major-czyli ten glowny przedmiot-ma kilkanascie innych przedmiotow z nim powiazanych,ktorych musisz sie nauczyc. "

                    To są rzeczy oczywiste.

                    Majora nie trzeba wybierać przy składaniu papierów, o ile nie jest się z zagranicy. Trzeba się zadeklarować do końca pierwszego roku, ale też można ewentualnie zmienić później, choć może to oznaczać dłuższe studia.

                    Gratulacje dla córki. Oby miała ojca, który jej na dream school pozwoli...

                    I nowa dobra wiadomość:
                    pl-pl.facebook.com/IvyPoland/photos/a.592674307444849.1073741829.556171894428424/877777585601185/?type=1&fref=nf
                    • maksimum Re: Binghamton czy NYU? 02.04.15, 17:38
                      Z zalaczonych linkow widze,ze niemal kazdy zdolny i ambitny facet ma na imie Maciej.
                • canuck_eh Re: Nowa dobra wiadomość 20.04.15, 03:18
                  Maksiu nie chrzan jak potluczony.Bo wysylajac dzieciaka na studia poza miejsce zamieszkania musisz sie liczyc z dodatkowym wydatkiem okolo 10.000dolarow na akademikWiec nie wyjezdzaj z patriotyzmem.Tybierasz dobre studia - kierunek na lokalnej uczelni, jezeli stoi wysoko to nie ma sensu szukac szczescia na Harvardzie.Inna sprawa jezeli kierunki na lokalnych uczelniach( te ktore nas interesuja) stoja niziutko no to tutaj trzeba podjac decyzje o wyjezdzie jezeli jest mozliwe i finanse pozwalaja.
            • hankam Re: Nowa dobra wiadomość 02.04.15, 14:50
              Jaki ty jesteś cudownie przewidywalny. smile

              A kim jest M.Zaboklicki, przypomnij.
              Bo jakoś nic o nim nie słychac.
              • azja-od-kuchni Re: Nowa dobra wiadomość 02.04.15, 18:53
                Córce gratulujemy i życzymy wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia w Binghamton.
                • maksimum Re: Nowa dobra wiadomość 02.04.15, 20:18
                  Teraz widze,ze to nie pokazuje.

                  bigfuture.collegeboard.org/compare-colleges

                  Trzeba wpisac Binghamton,Stony Brook i NYU i wtedy jest porownanie.
                  Stony Brook jest niedaleko i mozna wracac na weekendy.
                  • zgagusia Re: Nowa dobra wiadomość 02.04.15, 21:19
                    A co Monika chce studiować? Kim chciałaby być w przyszłości?
                    • maksimum Re: Nowa dobra wiadomość 02.04.15, 23:38
                      Biologie.
                      • maksimum Gdy uczelnia odrzuca twoje podanie. 03.04.15, 16:44
                        money.cnn.com/2015/04/03/news/teen-rejects-duke-rejection/index.html?iid=TL_Popular
                        Najlepiej jest odrzucic ich odmowe.
                        • azja-od-kuchni Re: Gdy uczelnia odrzuca twoje podanie. 03.04.15, 19:34
                          Myślałam, że pójdzie w stronę literatury lub prawa, ale biologia też fajnie.....
                          • maksimum Re: Gdy uczelnia odrzuca twoje podanie. 03.04.15, 19:56
                            azja-od-kuchni napisała:

                            > Myślałam, że pójdzie w stronę literatury lub prawa, ale biologia też fajnie.....

                            Moje dzieci sa bardzo dobre z angielskiego ale literatura czy prawo sa bez przyszlosci.
                            Literature mozna sobie uprawiac dla przyjemnosci na boczku a zyc trzeba z przedmiotow scislych.
                            • azja-od-kuchni Re: Gdy uczelnia odrzuca twoje podanie. 05.04.15, 04:07
                              Literatura to zależy ...ja bym dochodami pani J. K. Rowling trudno pogardzić...a ludzie zawsze będa potrzebować prawników... zależy tylko co się umie.
                              • azja-od-kuchni Re: Gdy uczelnia odrzuca twoje podanie. 05.04.15, 04:13
                                Za szybko poszło : Literatura to zależy ...ja bym dochodami pani J. K. Rowling nie pogardziła...a ludzie zawsze będa potrzebować prawników świat zrobił się mały ludzie zmieniają miejsce zamieszkania co kilka lat ktoś im pomaga rozliczyć podatki... zależy tylko co się umie ( ale to w każdej dziedzinie )... Lepiej być dobrym prawnikiem niż lichym biologiem, ba pokuszę się nawet o stwierdzenie, że lepiej być dobrą fryzjerką niż lichą ekonomistką....
                                • maksimum Re: Gdy uczelnia odrzuca twoje podanie. 09.04.15, 15:46
                                  azja-od-kuchni napisała:

                                  >ludzie zmieniają miejsce zamieszkania co kilka lat ktoś im pomaga rozliczyć podatki...

                                  Podatki obecnie rozlicza sie przez internet.Jak masz niskie dochody to robione jest to za darmo a jak wieksze to kosztuje ta usluga 50 doll.
                                  Wiekszosc ludzi w USA rozlicza podatki przez internet.
                                  Nawet jak idziesz do kogos rozliczac te podatki,to ten ktos nie robi tego recznie jak to drzewniej bywalo,lecz wrzuca wszystkie twoje dane na program i to by bylo na tyle.
                                  Dlatego jest lepiej samemu to robic w domu.

                                  > Lepiej być dobrym prawnikiem niż lichym biologiem, ba pokuszę się nawet o stwierdzenie,
                                  > że lepiej być dobrą fryzjerką niż lichą ekonomistką....

                                  O to wlasnie chodzi by byc najlepszym w tym co sie robi bo wtedy zawsze dostaniesz wyjatkowe pieniadze.
                                  • azja-od-kuchni Re: Gdy uczelnia odrzuca twoje podanie. 11.04.15, 05:28
                                    Maksiu o Ty tylko o przeprowadze w obrębie Stanów ja bardziej glogalnie myślę. Przecież specjalista co zna się na prawie podatkowym, budowanym, pracy i spadkowym Chin , Polski i Stanów jednoczesnie nie pracuje za orzeszki....Podobnie jak Rowling ..problem jest tylko taki, że na 1 Rowling przypada 100 dobrych pisarzy, 1000 średnich i 10000 tych z ambicjami, którzy nigdy się nie wybiją...
                              • maksimum Re: Gdy uczelnia odrzuca twoje podanie. 09.04.15, 15:39
                                azja-od-kuchni napisała:

                                > Literatura to zależy ...ja bym dochodami pani J. K. Rowling trudno pogardzić...

                                To fakt,ale ilosc ludzi dobrze zyjacych z pisania jest coraz mniejsza ze wzgledu na globalizacje.
                                Kiedys czytalo sie polskich pisarzy a teraz glownie amerykanskich i brytyjskich.

                                > a ludzie zawsze będa potrzebować prawników... zależy tylko co się umie.

                                Potrzebuja ich coraz mniej,bo skomplikowane sprawy mozna tak uproscic by obejsc sie bez prawnikow.
                                Zalozmy ,ze sprzedajesz dom czy biznes,to kiedys bez prawnika bys sie nie ruszyla a obecnie wiekszosc takich transakcji odbywa sie bez prawnikow i dzieki temu ceny za ich uslugi spadly.
                        • tinywee Re: Gdy uczelnia odrzuca twoje podanie. 08.04.15, 17:38
                          albo napisać zgrabny list.

                          www.wsj.com/articles/SB10001424127887324000704578390340064578654
                          • maksimum Selekcja na uczelnie. 09.04.15, 16:08
                            Osobiscie uwazam,ze uczelnie mocno przesadzaja w ramach selekcji na studia.
                            To powinien byc automat i wtedy setki milionow dolarow bylyby zaoszczedzone,no ale kolorowi mieliby po0d gorke,bo w chwili obecnej oni sa faworyzowani w przyjeciach na uczelnie,a biali z dobrych domow sa dyskryminowani.

                            Sredni SAT jest 1.500 pkt a srednia stopni okolo 90%.
                            Wystarczy dodac 1.500+ (90x10)=2.400 i to jest prog na srednia uczelnie.
                            Ci ktorzy maja SAT 2.200 + (95x10)=3.150 dostana sie na lepsza uczelnie i nie ma kombinacji ze ktos jest bialy,zolty czy czarny,dobry w zajeciach pozaszkolnych i w czyms tam jeszcze.

                            Mozna rowniez srednia mnozyc przez x20.
                            SAT 1.500+ (90x20)=3.300
                            SAT 2.200+(95x20)=4.100

                            Kazda uczelnia zatrudnia dziesiatki jesli nie setki ludzi przy selekcji i ich ocena nie dosc ze bardzo droga to jest jak najbardziej subiektywna.
      • hankam I jeszcze jedna dobra wiadomość 08.04.15, 15:15
        www.facebook.com/IvyPoland/photos/a.788746297837648.1073741830.556171894428424/881477008564576/?type=1&theater
        • maksimum Life as a House. 19.04.15, 07:18
          www.solarmovie.ws/watch-life-as-a-house-2001-online.html
          Lubie sobie od czasu do czasu jakis klasyk obejrzec.
    • anmanika Re: Ciezkie czasy nastaly. 14.05.15, 12:28
      No to jesteście w USA w czarnej dupie - zwłaszcza w porównaniu z Azją
      tvn24bis.pl/ze-swiata,75/polska-wysoko-w-globalnym-rankingu-szkol-oecd-na-czele-azja,541924.html
      • maksimum Studia w Polsce. 15.05.15, 04:15
        - Zostaliśmy oszukani, jesteśmy błędem systemu. Na studiach absurd goni absurd. Kuriozalny jest system finansowania szkół wyższych. Limity przyjęć są ogromne. Każda uczelnia zarabia na studencie, a nie na przykład na liczbie kierunków czy jakości kształcenia, więc im więcej studentów, tym więcej pieniędzy. Dlatego owi magistrzy są niewykwalifikowani, bo idzie się na masę, a nie na jakość! To celowy błąd w kwestii policzalności. Bo studenci już nie kojarzą nam się z indywidualnością, tylko z bezkształtną masą.

        Oszukani?

        - Tak, oszukani. System jest zły i - jak widać - ewidentnie zawiódł. Mam tutaj na myśli przede wszystkim system edukacji. Na żadnym etapie nie jest zorientowany na rynek pracy. Do tego ta papka wtłaczana dzieciakom do głowy! Że studia to przyszłość. Tą drogą podążajcie, nieświadome baranki!

        Cały tekst: trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,17885238,Studia_humanistyczne_i_co_dalej___Jestesmy_bledem.html#ixzz3aAXWyfrQ

        Tu masz o systemie edukacji w Polsce i dlatego co bardziej rozgarnieci maturzysci uciekaja z Polski na studia za granica,a jest tego ponad 10 tys najzdolniejszych rocznie.
        Dorosli ci bardziej rozgarnieci robia dokladnie to samo.
        Na pocieszenie zrobia wam badania PISA ,ktore wykaza genialnosc Polskow i innych Europejczykow,a wszyscy sie zastanawiaja,ze skoro jest tak dobrze to dlaczego bezrobocie jest takie wysokie i ludzie uciekaja z kraju nad Wisla.
      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 15.05.15, 04:27
        anmanika napisała:

        > No to jesteście w USA w czarnej dupie - zwłaszcza w porównaniu z Azją
        > tvn24bis.pl/ze-swiata,75/polska-wysoko-w-globalnym-rankingu-szkol-oecd-na-czele-azja,541924.html
        >

        Pewno nie doczytalas,ze jest to badanie 15-latkow i na dodatek nie wszystkich,tylko wybranych baaardzo losowo.Jak wybierzesz najlepsze szkoly w Polsce a slabe w USA,to wlasnie taki wynik otrzymasz.
        15 lat to nie jest jeszcze matura,a po maturze mlodzian idzie na studia i tu ....nagle...najlepsze studia na swiecie sa w USA ,a nie w Polsce ,Europie czy w Azji.
        No i to by podsumowywalo caly temat.
        Z dobrych 15-latkow powinni wyrastac dobrzy studenci a najlepsze uczelnie sa wlasnie tam,gdzie sa najlepsze licea na swiecie czyli w USA.
        Nie ma takich cudow,ze w USA sa slabe szkoly i najlepsze uczelnie,bo amerykanskie uczelnie w ponad 90% uczeszczaja amerykanscy uczniowie,a ci ktorzy przyjezdzaja z zagranicy nie dorownuja Amerykanom w poziomie nauczania.
      • azja-od-kuchni Re: Ciezkie czasy nastaly. 15.05.15, 04:32
        Większość amerykańskich 15 latków to woli kopać piłkę lub tańczyć niż się uczyć... nie oznacza to jednak, że te co wolą się uczyć nie mają możliwości... mają i korzystają... Znam 15 latkę liczącą z Uniwerkiem w Chicago populację wiewiórek, 13 latkę budującą roboty i obserwująca gwiazdy i 10 latkę która pisze takie książki, że mi szczęka po przeczytaniu opadła .... Wszystkie te dzieciaki uczą się w amerykańskich szkołach i dostają pomoc na miarę potrzeb. Tak jest system amerykański skonstruowany, że jeśli chcesz i masz możliwości intelektualne dostaniesz pomoc , a jeśli nie chcesz to możesz skończyć szkołę średnią umiejąc policzyć do 100... W końcu ktoś musi pracować za najniższą stawkę. To rynek ( podanie na studia , esej który piszesz i Sat / Act zweryfikują to co umiesz).
        Tak uważa się tu, że dążenie co celu jest ważne tak samo jak cel, bo cele się zmieniają, a wiedza dziś uważana za niezbędną za 20 lat może okazać się niepotrzebna i ucznia trzeba wyposażyć nie tyle w samą wiedzę, ale w umiejność jej szukania...
        W Sinagpurze ( i wielu krajach Azji) nauczyciel to mistrz z którym się nie dyskutuje tylko chłonie jego madrość... Super jeśli chodzi o matmę czy science do pewnego poziomu. Super, ze z tych dzieciaków wyciska się jak najwięcej ( do pracy za najniższą stawkę singapurczycy zaproszą Hindusów) Robi się mniej super gdy trzeba coś samemu znaleźć , bo azjatyckie dzieciaczki się gubią... i nie potrafią tego zrobić. Dobrze utarty schemat idzie im super nowośc kładą prawie zawsze... Dlatego kilka lat temu zmieniono tam system i teraz na każdym sprawdzianie jest tylko 80 % materiału omawianego i 20 % dla pracy własnej niby po amerykańsku, ale nie do końca, bo nauczyciel nie potrafią wyjść poza schemat. Rodzice i nauczyciel jasno mowią, ze jak nie ma pewności, ze będzie na teście to uczyć się tego nie warto. Ja patrzę na to inaczej i zakładam, ze nauczyć się czegoś nowego zawsze warto.
        Z całym szacunkiem i sympatią dla singapurskiego systemu, ale klepiąc po 50 zadań z matmy przez 365 dni w roku to nawet małpę można algebry nauczyć. Pytanie tylko czy będzie umiała ją wykorzystać ...
        Czy sinagpurskie dzieciaki swój sukces przedłożą na życie i dadzą radę zawalczyć o indeks amerykańskich uczelni/ lub posady za dobrą kasę ? Tego nie wiemy, ale pewnie przekonamy się tym o za 1o lat ... ( Przy okazji to bardzo ciekawe, ze tak beznadziejny system chodujacy tak beznadziejnych według OECD uczniów ma najlepsze uczelnie na świecie)
        Na koniec napiszę , że miałam dziecko przez 4 lata w singapurskiej szkole ... Szkole gdzie ciśnięto do bólu, wymagano dużo , zarzucano pracami domowymi i oczekiwano, ze dzieciak wykorzysta 100 % możliwości intelektalnych ....I chociaż moje dziecko się tam super czuło, a singapurskim nauczycielom wiele zawdzęcza to nie uważam, że ten typ edukacji jest dobry na cały czas nauki... Nauczyć pracowitości tak, ale młodego człowieka trzeba też nauczyć ciut myśleć by nie bał się zadawać pytania, szukać, a czasem podważać autorytet....
        Od połowy stycznia mam dziecko w szkole amerykańskiej ( z programem academic) gdzie praca domowa zajmuje jakieś 40 minut, niby jest luźno i każdy robi co chce, ale dzieciak nie przestał się rozwijać...
        Nadal chce być lekarzem nadal kocha biologię, obseruje jakieś cuda pod mikroskopem i ma się dobrze mimo zmiany systemu " na gorszy"

        Ps. Podlinikowany artykuł to kiełbasa wyborcza ... na rok 2015 Pisa jeszcze nie opublikowała wyników .. Jedynie opis badania oraz szczegółowe wytyczne co i jak będzie ocenianie ... wyniki obecnych badań zostaną opublikowane w grudniu 2016
        cmec.ca/508/Programs-and-Initiatives/Assessment/Programme-for-International-Student-Assessment-%28PISA%29/PISA-2015/index.html
        Ps2. Jesli jakaś pani dziennikarka wykorzysta ową wypowiedz nie pytając mnie o zdanie wystąpię do redakcji o wierszówkę
        Ps3. Nie sprawdzałam literówek mam nadzieję, że dasz rade doczytac o co mi chodziło
        • tinywee Re: Ciezkie czasy nastaly. 17.05.15, 21:22
          "Czy sinagpurskie dzieciaki swój sukces przedłożą na życie i dadzą radę zawalczyć o indeks amerykańskich uczelni..?"

          Trochę danych nt international students znajdziesz w linkach na stronie 11:

          www.polsoc.org.uk/program%20stypendialny.pdf
          • maksimum Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 18.05.15, 07:03
            www.cnn.com/2015/05/17/us/harvard-asian-americans-discrimination-complaint/index.html
            "An Asian-American student has to score 140 points higher than a white student, 270 points higher than a Hispanic student and 450 points higher than a black student on the SAT to be on equal footing," Princeton Professor Thomas J. Espenshade and researcher Alexandra Radford argue in the book.
            --------------
            Azjata na SAT musi uzyskac wiecej:
            -140 punktow niz bialy student.
            -270 pkt wiecej niz latino
            -450 pkt wiecej niz czarny student

            Ale to jeszcze nic!!!!!!!
            Bo na NYU jest to samo i na wszystkich uczelniach amerykanskich jest tez tak samo.
            Czarnych nie byloby na dobrych uczelniach gdyby nie byli faworyzowani.
            Moj syn tez musial ustapic miejsca czarnym na Harvardzie.
            Ich nie obchodzi,ze przyjechalas kilka lat temu do USA i pierwszym jezykiem dziecka jest polski.
            Jestes biala i musisz sie ustawic w kolejce za czarnymi i latynosami.Dochodza jeszcze do tego native americans,eskimosi itd.
            Teraz moj syn ktory mial SAT 2.200 studiuje z czarna ktora miala SAT 1.700 i nic nie kuma z wykladow ale ja przepychaja.
            Pojdzie do pracy i bedzie to samo.Czarni sa faworyzowani w pracy i pierwsi do awansow.

            • maksimum Azjaci-Biali-Czarni na SAT. 18.05.15, 07:17
              www.insidehighered.com/news/2012/09/25/sat-scores-are-down-and-racial-gaps-remain
              1-Azjata- 1.641
              2-Bialy - 1.578
              3-Czarny-1.273

              Przecietny czarny jest mocno opozniony w rozwoju w porownaniu z bialymi i azjatami.
              Warto tez zauwazyc ze z 1-szej sekcji "Reading" czyli z logicznego myslenia najlepsi sa biali.

              No i co najciekawsze,roznica miedzy bialymi a cvzarnymi sie zwieksza.

              nces.ed.gov/fastfacts/display.asp?id=171
            • hankam Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 18.05.15, 09:50
              Ich nie obchodzi,ze przyjechalas kilka lat temu do USA i pierwszym jezykiem dziecka jest polski.
              Jestes biala i musisz sie ustawic w kolejce za czarnymi i latynosami.Dochodza jeszcze do tego native americans,eskimosi itd.

              Ale to nie dotyczy twoich dzieci. Twoje dzieci urodziły się w USA i cała ich ścieżka edukacyjna też była w USA.
              Więc to chyba oczywiste, że żadne ulgi im się nie należą.
              • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 18.05.15, 13:30
                A moze jednak to dzieci urodzone w Polsce wink i dlatego tak im ciezko w tej Ameryce. Zabawne jest to naginanie faktow w celu zbudowania kolejnej teorii. Z pewnoscia Maksiu teraz zaluje, ze sobie czarnoskorej zony nie wzial wink
              • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 18.05.15, 15:28
                hankam napisała:

                > Więc to chyba oczywiste, że żadne ulgi im się nie należą.

                Nie chodzi o ulgi lecz o dyskryminacje bialych i azjatow w USA.
                Jesli urodzily sie w rodzinach imigrantow,to ich pierwszym jezykiem byl jezyk ich rodzicow.
                • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 18.05.15, 17:05
                  Haha co za LoL. Trzeba bylo do zlobka amerykanskiego wyslac. A teraz biadolenie, ze dzieci poszkodowane. Kabaret. Wiekszosc Amerykanów to dzieci imigrantów wink
                  • hankam Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 18.05.15, 19:32
                    A jednocześnie wszystkie dzieci na świecie powinny zdawać SAT w języku angielskim, żeby Maksio mógł sobie porównać.
                    Bo przecież język angielski jest powszechny, nie szkodzi, że ktoś miał go cztery godziny w szkole, nie szkodzi, że w domu, na podwórku, w internecie, posługuje się językiem ojczystym.
                    Albowiem dyskryminacja jest tylko tedy, gdy szkodzi dzieciom maksia. W odwrotnym przypadku są to słuszne przywileje.
                    • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 18.05.15, 20:19
                      No wlasnie! Niby taki Biiiip prosty ten angielski i powszechny na calym swiecie a tu sie okazuje, ze dzieci maksia nie ogarniaja, bo z rodziny imigrantow pochodza i dla nich to drugi jezyk (sic!). Moj syn w Polsce wychowany i dla niego angielski to pierwszy jezyk. Gamoń sie w szkole nauczyl i polski stal sie tym drugim.. Dziwy Panie, oj dziwy.
                    • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 03:23
                      hankam napisała:

                      > A jednocześnie wszystkie dzieci na świecie powinny zdawać SAT w języku angielsk
                      > im, żeby Maksio mógł sobie porównać.

                      Poza mna caly swiat moglby sobie porownac.

                      > Bo przecież język angielski jest powszechny, nie szkodzi, że ktoś miał go czter
                      > y godziny w szkole, nie szkodzi, że w domu, na podwórku, w internecie, posługuj
                      > e się językiem ojczystym.

                      Jak w Indiach i Chinach moga sie nauczyc angielskiego,to czemu jest to problemem w "cywilizowanej" Europie?

                      > Albowiem dyskryminacja jest tylko tedy, gdy szkodzi dzieciom maksia. W odwrotny
                      > m przypadku są to słuszne przywileje.

                      Ta dyskryminacja o ktorej mowimy szkodzi wszystkim bialym i azjatom.
                      • hankam Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 09:06
                        To jednak różnica cztery godziny w szkole a 16 godzin na dobę (wyłączam czas prPrawda?zeznaczony na sen).
                        • hankam Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 09:07
                          Coś się pomieszało, jeszcze raz.
                          Miało być:
                          > To jednak różnica cztery godziny na tydzień w szkole, a 16 godzin na dobę (wyłączam czas przeznaczony na sen). Prawda?
                        • canuck_eh Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 05:42
                          E tam marudzisz - co TV nie masz?Nie stac cie na wykupienie najlepszych programow amerykanskich.Posadz dzieciaka przed TV to sie nauczy.Maksio tak zrobil i pacz pan jakie geniusze mawink
                      • hankam Jak zwykle maks nie odpowiada na post 19.05.15, 09:14
                        Jezu, jakie to nudne.
                      • canuck_eh Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 05:40
                        Nie maksiu - tylko ty chcesz sobie porownywac z SATem swoich dzieci.Poki co to sie chwalisz SATem syna, czyzby Monika wypadla gorzej? Pozostalym na tym forum wystarczy pochwalenie sie sukcesem dzieciakow.U ciebie jak tylko ktos sie pochwali osiagnieciem dziecka uwidacznia sie syndrom..."my d.ck is bigger than your d.ck" bo twoje dzieci sa najlepsze.
                        • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 18:07
                          canuck_eh napisała:

                          > Nie maksiu - tylko ty chcesz sobie porownywac z SATem swoich dzieci.Poki co to
                          > sie chwalisz SATem syna, czyzby Monika wypadla gorzej?

                          Wypadla identycznie jak syn.
                          Oboje sa w 1% najzdolniejszych w USA.

                          • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 18:48
                            I oby umieli to wykorzystac i odskoczyc jak najdalej od toksycznego ojca.
                  • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 03:20
                    fogito napisała:

                    > Wiekszosc Amerykanów to dzieci imigrantów wink

                    "The foreign-born share of the U.S. population has more than doubled since the 1960s, but it is still below its all-time high. The immigrant population was 5.4 percent of the total U.S. population in 1960. By 2012, immigrants made up 13 percent of the total U.S. population."

                    www.americanprogress.org/issues/immigration/report/2014/10/23/59040/the-facts-on-immigration-today-3/
                    Szkoda ze od ciebie nie mozna sie niczego sensownego dowiedziec.

                    Imigranci to tylko 13% spoleczenstwa amerykanskiego.
                    • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 06:51
                      Za to ty nam dostarczasz nieustannej rozrywki. Nawet moj maz to dziecko imigrantow, chociaz w tych statystykach sie nie miesci wink
                      • azja-od-kuchni Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 13:57
                        Fogito napisała : Za to ty nam dostarczasz nieustannej rozrywki. Nawet moj maz to dziecko imigrantow, chociaz w tych statystykach sie nie miesci
                        Maksiu ma na wszystko swoją teorię, a jak ktoś mu udowodni , że jest inaczej to nabiera wody w usta i udaje, ze nie widzi...Za jakiś czas się odgrzewa( ewentulanie wyciąga fragment wyrwanej z z kontekstu wypowiedzi) i znów dzieli się swoją mądrością. Czasem się myli w zeznaniach ( patrz jego dzieci i znajośc polskiego, oraz kto jest autorem słynnego eseju itd ) , ale o tym pamiętają tylko najstarsi górale wink i forumowe dinozaury.
                        • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 14:44
                          Jeżu kolczasty! To ja jestem takim dinozaurem, bo ja wszystko pamiętam surprised
                          • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 18:49
                            fogito napisała:

                            > Jeżu kolczasty! To ja jestem takim dinozaurem, bo ja wszystko pamiętam surprised

                            To tez potrafi bolec,bo jak nie wyrzucasz z pamieci tzn ze nic nowego tez ci sie tam nie zmiesci.

                            Wiesz chyba ze kazdy ma ograniczona pojemnosc mozgu i musisz cos malo wartosciowego z niego wyrzucic by cos nowego tam umiescic.
                            • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 22:53
                              Nie wykorzystujemy mozgow w 100% i mamy nieograniczona pojemnosc. No moze niektorzy. Wiekszosc jednak te ograniczenia ma. Ja mam pamiec jak slon ku rozpaczy niektorych.
                              • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 01:19
                                fogito napisała:

                                > Nie wykorzystujemy mozgow w 100% i mamy nieograniczona pojemnosc.

                                To tylko ci sie tak wydaje.
                                Dlaczego polscy maturzysci nie okupuja Harvardu?
                                Rzekomo nasze zdolnosci sa nieograniczone ,prawda?
                                No bo jesli sa ograniczone,to sa za malo zdolni na Harvard i musza studiowac w Polsce.

                                > No moze niektorzy. Wiekszosc jednak te ograniczenia ma. Ja mam pamiec jak slon ku >rozpaczy niektorych.

                                Dobre porownanie i zero rozpaczy z tego powodu.
                                • canuck_eh Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 05:47
                                  Czesc dlatego ze nie maja wystarczajacej sredniej, czesc dlatego ze nie stac ich na wyjazd do Stanow, bo jak by stac bylo na studia w Stanach to zaplacenie za SAT jjest pikusiem.Ale ty maksiu tego nie pojmiesz.Tys nie chcial wyslac dzieciaka poza NYC.Pomijam fakt ze synek na Harvard po najlepszych szkolach z egzaminami sie nie dostal
                                • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 06:52
                                  Nie dotarlo? No coz, jak wyzej...
                                • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 06:59
                                  Twoje dzieciaki maja Harvard pod nosem i tez go nie okupuja... Sa zapewne malo zdolne.
                                  • srubokretka Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 14:54
                                    Twoje dzieciaki maja Harvard pod nosem i tez go nie okupuja... Sa zapewne malo 
                                    > zdolne.

                                    Prze.bane tak sie starac, wierzyc, inwestowac i na koniec takie wielkie g. Widac, ze go dzieci ( szczegolnie ten rodzaju meskiego) potwornie zawiodly. A na forum rozpaczliwe szukanie odrobiny wartosci. Nie kopcie juz lezacego.
                                    Max twoje wypowiedzi sa b cenne. Powinien je koniecznie przeczytac ten moj znajomy, co dzieci tenisem katuje dzien w dzien i zyje juz ich przyszla slawa i $.
                                    • azja-od-kuchni O Maksiu 20.05.15, 18:08
                                      Z Maksem problem jest tak, że obok merytorycznych wypowiedzi jest masa gó wna i teorii popartych tylko jego wyobrażeniem.
                                      Nie zamierzam kopać leżącego tylko zwróć uwagę, że on sam z wielkim uwielbieniem od kilku lat deprecjonuje osiągniecia innych dzieci... Zawsze jest jakieć ale : bo w Kanadzie , Singapurze, Polsce( więc się nie liczy wszak tam same głąby), bo za małe ( w klasie 1 czy 2), bo szkoła licha ( wszystkie szkoły poza szkołami gdzie Max kształcił swoje dzieci są liche), bo i tak by Satu na 2200 ( któż to może wiedzieć jak dzieciaki małe lub w innym systemie?)
                                      Jak z czymś się dyskutowac nie da ( np. wynik mojego dzieciaka z matmy)... to Maksio tego nie widzi...nigdy!!! Za to wiele razy podkreśla suksesy swoich dzieci czasem dużo mniejsze niż top ileś tam dla kraju/stanu, czy pierwsze miejsce w szkole. Z wielu jego wypowiedzi biją tak straszne kompleksy, że jego klawiatura nie przyjmie pochwalenia kogoś kto nie jest jego dzieckiem ew. kumplem jego dziecka.

                                      • maksimum Re: O Maksiu 21.05.15, 00:06
                                        azja-od-kuchni napisała:

                                        > Z Maksem problem jest tak, że obok merytorycznych wypowiedzi jest masa gó wna i
                                        > teorii popartych tylko jego wyobrażeniem.

                                        Strasznie zajezdza od twoich wypowiedzi a ja mam najlepsze wyobrazenie nt systemow szkolnictwa,wiec warto posluchac zanim za kilka lat bedzie wyla z zalu ze twojemugeniuszowi cos nie wyszlo.

                                        > Nie zamierzam kopać leżącego tylko zwróć uwagę, że on sam z wielkim uwielbieni
                                        > em od kilku lat deprecjonuje osiągniecia innych dzieci... Zawsze jest jakieć al
                                        > e : bo w Kanadzie , Singapurze, Polsce

                                        Bo z Singapuru wyjedzie na studia w USA 1.500 uczniow i juz jest kleska narodowa bo poziom na uczelniach krajowych zanurkowal.To samo jest w Polsce gdy wyjedzie 10 tys maturzystow.

                                        > Jak z czymś się dyskutowac nie da ( np. wynik mojego dzieciaka z matmy)... to
                                        > Maksio tego nie widzi...nigdy!!!

                                        Bo to jeszcze za wczesnie na pianie pochwal.Jak dotrwa z tymi wynikami do SAT-u to wtedy pochwale.
                                        Corka dostala 770 pkt na 800 mozliwych z matmy na SAT.Zapisz to sobie i zobaczymy ile twoj geniusz osiagnie.
                                        • azja-od-kuchni Re: O Maksiu 21.05.15, 05:01
                                          Za wcześnie na pochwałę wystarczająco szybko by dopieprzyć ...
                                          Tak bardzo Ci szkoda, że jakiś 13 latek zmieniając kraj , system szkolny zaczyna od top 12 % bez wysiłku, spinki i ojca sprawdzającego lekcje przez godzinę codziennie?
                                          O sukcesach Twojej córki chętnie pogadam jak skończy studia i zacznie zarabiać ponad 100 tyś rocznie ( żaden wyczyn przecież) póki co dostała się zaledwie na studia jak zylion nastolatków na świecie, a 770 na 800 z matmy po super biper szkołach mi nie imponuje... Bardziej imponują mi dwaj bliźniacy ze zwykłej rejonówki z Palatine którzy wychowali się w rodzinie nie mówiącej po angielsku chodzi do zwykłych sąsiedzkich szkół a skończyli szkołę z perfekcyjnym ACT...
                                          www.dailyherald.com/article/20150414/news/150419434/
                                          • srubokretka Re: O Maksiu 21.05.15, 05:40
                                            Azja naprawde ci to imponuje? 8000 godzin grania, doslownie zero czasu wolnego... celem rodziny ( babka, ciotka i pewnie cala reszta dalszej rodziny jest w to zaprzagnieta) jest ich sukces. Czytalas ten drugi art o nich?
                                            • azja-od-kuchni Re: O Maksiu 21.05.15, 13:49
                                              To, że babka ciotka zaprzegnięte do pomocy to wiadomo, ale o reszcie rodziny nic mi nie wiadomo. Chyba w lokalanej gazecie czytałam , że mama jest nieanglojęzyczna.....może gdyby była to pomagałaby chłopakom. Skoro sama nie mogła poprosiła kogoś z rodziny. Nic dziwnego w tym nie widzę. My też pomagamy swoim dzieciom czasem zaglądając przez ramię , czasem mieszkając zupę w garnku i nie liczymy każdej minuty....
                                              Czy chłopaki pacowali ponad siły? Nie sądzę. Powiem więcej, że znam takich którzy pozazdrośliliby im luzu. Wolny czas ? Akurat w przypadku nastalotków jestem za wypełnieniem każdej minuty , bo więcej zajęć to mniej czasu na głupie pomysły zwłaszca w takim kraju jak Stany gdzie jest stosunkowo łatwy dostęp do różnych uzywek, a człowiek młody to czesto człowiek łatwowierny.
                                              • srubokretka Re: O Maksiu 21.05.15, 15:31
                                                Chodza tez do chinskiej szkoly, wiec tam sie matka moze wykazac, skoro po ang slabo wink
                                                Ja znam jedna chinska rodzine dosc blisko. Ty tez znasz ich mentalnosc i podejscie do zycia. Tam talent to praca, a raczej orka od switu do nocy.
                                                Pamietasz slowa piosenki... " tresowane szczury na szczycie szklanej gory" wink)) to do nich pasuje. Doceniam ich pracowitosc, ale podziwu, czy checi wzorowania sie na nich u mnie nie moze byc.
                                                • maksimum Re: O Maksiu 21.05.15, 15:39
                                                  srubokretka napisał:

                                                  > Chodza tez do chinskiej szkoly, wiec tam sie matka moze wykazac, skoro po ang slabo wink

                                                  Slowa matki sa cytowane po angielsku i mowi bardzo poprawnie.

                                                  > Ja znam jedna chinska rodzine dosc blisko. Ty tez znasz ich mentalnosc i podejs
                                                  > cie do zycia. Tam talent to praca, a raczej orka od switu do nocy.

                                                  Tak to jest u Chinczykow,ze pracowitoscia przegonia wszystkich.
                                                  Uczciwi,solidni,pracowici i niektorzy sa tez bardzo zdolni.

                                                  > Doceniam ich pracowitosc, ale podziwu, czy checi wzorowani
                                                  > a sie na nich u mnie nie moze byc.

                                                  Akurat te dzieciaki pochodza z muzykalnej rodziny,to przychodzi im to latwiej,ale nie zmienia to faktu,ze jest to orka 7 dni w tygodniu od switu do nocy.
                                                  Pewno na pilke nozna i tenisa nie maja czasu.
                                                  A jak u nich z dziewczynami? Maja juz jakies sympatie,czy tylko w kariery sa zapatrzeni?
                                                • azja-od-kuchni Re: O Maksiu 21.05.15, 19:55
                                                  Srubokretka napisała:
                                                  Chodza tez do chinskiej szkoly, wiec tam sie matka moze wykazac, skoro po ang slabo wink
                                                  Ja znam jedna chinska rodzine dosc blisko. Ty tez znasz ich mentalnosc i podejscie do zycia. Tam talent to praca, a raczej orka od switu do nocy.
                                                  Pamietasz slowa piosenki... " tresowane szczury na szczycie szklanej gory" wink)) to do nich pasuje. Doceniam ich pracowitosc, ale podziwu, czy checi wzorowania sie na nich u mnie nie moze być

                                                  Niektóre rzeczy chińskie dzieci wysysają z mlekiem matki...To kultura oparta na zasadach Konfucjusza gdzie : " Należy działać wypełniając obowiązki, a efekty powierzyć woli Niebios, losowi, przeznaczeniu" Rodzaj owych obowiązków zależy od rodziny i jedni stawiają na kucie inni na kreatyne myślenie... Dla mnie idealny jest złoty środek ... czyli trochę konkretnej nauki , trochę twórczości.... trochę sportu i trochę matmy. Jeśli szkoła lajtowa docisk rodzinny, jeśli szkoła zamordystyczna lajtowa rodzina.... Nie nadaję się na tygrysicę dlatego wybrałam szkołę zamordystyczną wink
                                                  • maksimum Re: O Maksiu 22.05.15, 06:06
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Nie nadaję się na tygrysicę dlatego wybrałam szkołę zamordystyczną wink

                                                    U mnie praktycznie nie bylo wyjscia,bo roznica miedza najlepsza szkola a ta druga najlepsza jest bardzo duza.
                                              • maksimum Re: O Maksiu 21.05.15, 15:32
                                                azja-od-kuchni napisała:

                                                > To, że babka ciotka zaprzegnięte do pomocy to wiadomo, ale o reszcie rodziny n
                                                > ic mi nie wiadomo. Chyba w lokalanej gazecie czytałam , że mama jest nieangloj
                                                > ęzyczna.....może gdyby była to pomagałaby chłopakom.

                                                Ich mamuska jest bardziej kumata po angielsku od ciebie i imiona im dala Kyle & Ryan.
                                                Tlukla z nimi w domu ACT od podstawowki.

                                                www.dailyherald.com/article/20110526/news/705269963/
                                                The twins, seventh-graders at Sundling Junior High in Palatine, live with their mother, Eva Huang, but spend most of their time five minutes away at the house of their aunt and piano teacher, Brenda Huang.

                                                "I feel very lucky that my sister was able to take them under their wing and teach them piano, because I've never had to worry about it," Eva said.

                                                Every day after school, the twins go to Aunt Brenda's house, where they do homework and practice piano for three to four hours until well after dinnertime. Grandmother Isabel Huang, who lives with Brenda, is the main disciplinarian.
                                                -------------
                                                Ciekawa sprawa,ze matka nazywa sie Eva a nie EWA,ciotka Brenda a babcia Isabel i ponoc zadna nie mowi po angielsku wg azji.
                                                Dla mnie wyglada to na to,ze rodzina od pokolen mieszka w USA i wszyscy swietnie mowia po angielsku.

                                                > Wolny czas ? Akurat w przypadku nastalotków jeste
                                                > m za wypełnieniem każdej minuty , bo więcej zajęć to mniej czasu na głupie pomy
                                                > sły zwłaszca w takim kraju jak Stany gdzie jest stosunkowo łatwy dostęp do różn
                                                > ych uzywek, a człowiek młody to czesto człowiek łatwowierny.

                                                A moje mialy wolny czas i nie pala,nie pija i nie cpaja ale za to graja w tenisa.
                                                • azja-od-kuchni Re: O Maksiu 21.05.15, 19:08
                                                  Maksiu nie rozśmieszaj mnie ... ja znam tych chłopaków ... ze szkoły chińskiego gdzie posyłam również swoje dziecko. Akurat ich grupa miałą lekcje w tym samym czasie co grupa mojego dzieciaka, a ponieważ szkołą jest w na uboczu i nie bardzo jest co tam robić przez dwie godziny to rodzice siedzą i gadają ... o ile potrafią się dogadać. Z panią od tych chłopaków ( tą samą co jest w gazecie na zdjęciu) nie udało mi się porozmawiać po angielsku, za to po chińsku z chińskimi gadała jak katarynka. Nigdy nie widzialam by rozmawiałą z kimkolwiek po agielsku. Może ktoś przetłumaczył jej wypowiedz. A nadanie dzieciom amerykańskich imion o niczym nie świadczy większość chińskich dzieciaków ma dwa imiona ... amerykańskie używane w szkole i chińskie ( często po przodkach użwane w domu) ... Bez względu na to czy rodzina mieszka w Usa od pokoleń czy są świeżym importem Chin chłopcy im się udali i zdali ACT perfekcyjnie chodząc do zwykłej rejonówki nawet nie w środku tabeli... Prawdę mówiąc gdyby rodzina mieszkała od pokoleń w usa to poszukaliby sobie lepszej lokalizacji choćby ze względu na szkołę lub posłali do prywatej. To ich liceum to serio mocno średnie było.
                                                  • maksimum Re: O Maksiu 22.05.15, 05:49
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu nie rozśmieszaj mnie ... ja znam tych chłopaków ... ze szkoły chińskiego
                                                    > gdzie posyłam również swoje dziecko.

                                                    No to juz wiem gdzie mieszkasz,bo oni mieszkaja w Chicago.

                                                    > Akurat ich grupa miałą lekcje w tym samy
                                                    > m czasie co grupa mojego dzieciaka, a ponieważ szkołą jest w na uboczu i nie ba
                                                    > rdzo jest co tam robić przez dwie godziny to rodzice siedzą i gadają ... o il
                                                    > e potrafią się dogadać. Z panią od tych chłopaków ( tą samą co jest w gazecie n
                                                    > a zdjęciu) nie udało mi się porozmawiać po angielsku, za to po chińsku z chińsk
                                                    > imi gadała jak katarynka. Nigdy nie widzialam by rozmawiałą z kimkolwiek po agi
                                                    > elsku. Może ktoś przetłumaczył jej wypowiedz.

                                                    Wypowiedz byla cytowana po angielsku,wiec musiala powiedziec po angielsku.
                                                    Ona jak ma kumpelki Chinki to nie chce gadac z bialymi po angielsku.
                                                    Juz sie chyba zorientowalas ,ze Chinczycy do bialych nie ciagna.

                                                    > A nadanie dzieciom amerykańskich
                                                    > imion o niczym nie świadczy większość chińskich dzieciaków ma dwa imiona ... am
                                                    > erykańskie używane w szkole i chińskie ( często po przodkach użwane w domu) ...

                                                    Ich cala rodzina z mamuska,jej siostra i babcia ma angielskie imiona,wiec mieszkaja tu od pokolen.
                                                    Ja znam tu wielu Chinczykow i wiekszosc ma oficjalne imiona chinskie,a czasami uzywaja miedzy soba amerykanskich.

                                                  • canuck_eh Re: O Maksiu 22.05.15, 20:27
                                                    Maks sie popisal :Wypowiedz byla cytowana po angielsku,wiec musiala powiedziec po angielsku.
                                                    maks tys sie z glupim na glowe zamienil jezeli jestes przekonany ze wlasnie tak bylo.Nie twierdze ze kobita zna angielski ale nie chce rozmawiac w tym jezyku.Ale zeby taka rewelacja sie popisac ze skoro w gazetach zacytowana jej wypowiedz to mus jej po angielsku mowic i to perfekcyjnie.
                                                  • maksimum Re: O Maksiu 22.05.15, 05:59
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > . Prawdę mówiąc gdyby rodzina mieszkała od pokoleń
                                                    > w usa to poszukaliby sobie lepszej lokalizacji choćby ze względu na szkołę lub
                                                    > posłali do prywatej. To ich liceum to serio mocno średnie było.

                                                    Okolica jest tam bardzo przyjemna,choc szkola rzeczywiscie slaba.

                                                    www.greatschools.org/illinois/palatine/3220-Palatine-High-School/quality/

                                                    www.google.ca/maps/place/Palatine+High+School/@42.1322816,-88.0208752,3181m/data=!3m1!1e3!4m2!3m1!1s0x880fa4afff9b678d:0x667c04c45878d62b!6m1!1e1
                                                  • azja-od-kuchni Re: O Maksiu 22.05.15, 06:25
                                                    O tym, ze tam ładnie to wiem, bo jeżdzę bardzo blisko tej szkoły do dentysty.... o ironio przez 4lata w Azji nie znalzałam dobrego dentysty a tu 1 lepszy z ogłoszenia kiedy mnie zab rozbolał i trafił się chińczyk wink
                                                  • maksimum Re: O Maksiu 22.05.15, 17:39
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > O tym, ze tam ładnie to wiem, bo jeżdzę bardzo blisko tej szkoły do dentysty.
                                                    > ... o ironio przez 4lata w Azji nie znalzałam dobrego dentysty a tu 1 lepszy z
                                                    > ogłoszenia kiedy mnie zab rozbolał i trafił się chińczyk wink

                                                    Zdziwisz sie jak dobra sluzba zdrowia jest w USA.W Polsce dobry lekarz to wyjatek a w USA slaby lekarz to wyjatek.
                                                  • canuck_eh Re: O Maksiu 22.05.15, 20:30
                                                    A skad ty ta sluzbe zdrowia znasz - przeciez ty sie leczysz sam sprawdzajac objawy w wikipedii.
                                                  • maksimum Re: O Maksiu 23.05.15, 15:49
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A skad ty ta sluzbe zdrowia znasz - przeciez ty sie leczysz sam sprawdzajac obj
                                                    > awy w wikipedii.

                                                    Oczywiscie,ze tak i ide do lekarza tylko po recepty.
                                              • srubokretka Re: O Maksiu 21.05.15, 15:51
                                                Wolny czas ? Akurat w przypadku nastalotków jeste
                                                > m za wypełnieniem każdej minuty , bo więcej zajęć to mniej czasu na głupie pomy
                                                > sły zwłaszca w takim kraju jak Stany gdzie jest stosunkowo łatwy dostęp do różn

                                                Zgadzam sie z tym, ale nie w tym stylu. Juz wczesniej napisalam, ze my nie znamy pojecia "wolny czas". Ja stawiam na kreatywnosc, nie tresure ( wyjatek j polski, ale tu czas liczymy w minutach, nie w 3-4h dziennie)
                                            • maksimum Re: O Maksiu 21.05.15, 15:11
                                              srubokretka napisał:

                                              > Azja naprawde ci to imponuje? 8000 godzin grania, doslownie zero czasu wolnego.
                                              > .. celem rodziny ( babka, ciotka i pewnie cala reszta dalszej rodziny jest w to
                                              > zaprzagnieta) jest ich sukces. Czytalas ten drugi art o nich?

                                              Po co te inne art jak ona tego pierwszego nie zalapala.
                                              Owszem sa zdolni,ale odbywa sie to ciezka harowka calej rodziny.
                                              Ich mamuska mowi perfekt po angielsku i stad maja imiona Kyle & Ryan a nie jakies egzotyczne.
                                              Mieszkaja na przedmiesciach Chicago i chodza do dobrej szkoly w ktorej rokrocznie ktos ma perfekt wynik z ACT juz 9 lat z rzedu.

                                              "The 17-year-olds each earned a perfect score of 36 on the college admissions exam this year, adding a unique twist to Palatine High School's nine-year streak of having at least one student achieve perfection on the ACT."
                                          • maksimum Re: O Maksiu 21.05.15, 15:02
                                            azja-od-kuchni napisała:

                                            > Bardziej imponują mi dwaj bliźniacy ze zwykłej re
                                            > jonówki z Palatine którzy wychowali się w rodzinie nie mówiącej po angielsku c
                                            > hodzi do zwykłych sąsiedzkich szkół a skończyli szkołę z perfekcyjnym ACT...

                                            1-Po pierwsze mamuska mowi perfect po angielsku
                                            2-Oni cwiczyli ACT juz od podstawowki
                                            3-ACT jest latwiejszy niz SAT

                                            "I'm very fortunate that they get along very well," she said.(to mowi matka Eva)

                                            It was her idea that her sons begin practicing for the ACT and other standardized tests during their elementary school years."

                                            Czyli oni 8 lat przygotowywali sie do latwiejszego ACT a moja corka 3 miesiace do trudniejszego SAT.

                                            Poza tym mamusce mocno odbija bo wysyla ich do Stanford i MIT podczas gdy ma UoChicago pod nosem.
                                          • canuck_eh Re: O Maksiu 21.05.15, 17:56
                                            Azja - ona sie dostal;a na NAJLEPSZA uczelnie na swiecie( wedlug maksia) no i co tam do jednego worka wrzucasz innych nastolatkow zwlaszcza tych z Polski - ci z Polski maja po 19 lat a dzieci maksia po 17 jak zaczynaja studia.Poza tym uczelnie w Polsce sa denne.W stanach nawet Harvard do piet uczelni na ktorej sa dzieciaki maksia nie dorasta a ty tu wyskakujesz z zylionem innych nastolatkow.Poza tym dzieci maksia uprawiaja bardzo prestizoy sport.Jakiekolwiek inne zainteresowania czymkolwiek naszych dzieci - to wszystko jest niszowe z malymi nakladami.tenis kochana.....
                                            • azja-od-kuchni Re: O Maksiu 21.05.15, 20:11
                                              Ja skąpa jestem więc moje pływa... wink. Tak na serio sportu nie cierpi, a pływanie toleruje, więc cisnę by mi się dzieciak na tym amerykańskim żarciu nie zapasł. Tenis wydawał mi się ekskuzywny dokąd w Stanach nie zamieszkałam.... W mojej okolicy każdy park ma kort tenisowy otwarty od rana do nocy, ( nie sądzę by moja okolica była wyjątkowa) więc by popykać rekreacyjnie ( każdy od tego zaczyna) wystarczy kupić rakietkę i zapisać na śmiesznie tanie zajęcia w park district... Jak dzieciak dobry to się drużyny szkolnej załapie ,a jak średnio dobry to szkoda kasy na prywatnego trenera lepiej pojechac na Florydę i cieszyć się słońcem.
                                              • canuck_eh Re: O Maksiu 22.05.15, 01:03
                                                No widzisz.Moja corka tez z tych co np za wlochata pileczka uganiac sie nie bedzie, ale rekreacyjnie dla wlasnego zdrowia pobiega czy an silownie pojdzie.Uwielbia natomiast strzelanie, ale wiesz to niszowy sport, male naklady.
                                                A ja teraz sie szykuje do wyjazdu do Europy by dziecku troche inszego swiata pokazac.Wynagrodzic tez wszelkie starania w szkole i naprawde dobra srednia.A teraz na ten weekend ze sie pochwale jedziemy do Toronto na oficjalna uroczystosc wreczenie certyfikatu otrzymania srebrnego medalu Duke of Edinburgh Award.Pin dostala rok temu, ale teraz oficjalny certyfikat.W czasie tych wakacji zakonczy ostatni zloty level i bedziemy czekac na rodzine krolewska bo zloto to juz ktos z rodziny krolewskiej wrecza.
                                                • azja-od-kuchni Re: O Maksiu 22.05.15, 02:25
                                                  Canuck-eh szczerze gratuluje smile dużo bym dała by moje dziecko lubiło sport ... no nie lubi i już...i by zaciągnąc na rower, rolki czy na siłownie to muszę sporo natrudzić... Pływanie jeszcze toleruje to znaczy nie marudzi , łazi na treningi szkolenej drużyny nawet na zawody jeździ ...bo jest szybka, bardzo wytrzymała no i lubi ternerkę i koleżanki Materiałem na spotrowca nie jest chociaż czasy ma dobre to jej to wyrażnie nie kręci.,
                                                  • canuck_eh Re: O Maksiu 22.05.15, 04:10
                                                    Azja - zobacz czy by Ciebie to nie zaiteresowalo.Dzieci maja sie czym pochwalic wiec czemu nie.Mozna zglosic swoja kandydature przez organizacje jak np moja corka przez Air Cadets i juz w tym roku syn zaraz po swoich urodzinach tez poprosi o wyslanie zgloszenia kandydatury, jaki zupelnie prywatnie.Dzieciak musi skonczyc 14 lat i jazda z tym.Musze Ci powiedziec ze wiele satysfakcji ukonczenie kazdego poziomu daje zarowno u rodzica jak i u mlodego czlowieka.Popatrz i zaproponuj swojemu dziecku.Mysmy sie o tej nagrodzie dowiedzieli podczas krolewskiej wizyty w 2012 roku w Hamiltonie.Sam Ksiaze Edward zaproponowal mojej corce skoro ma takie zdolnosci i tyle zainteresowan to dlaczego sie w czyms takim nie sprawdzic.No i sie sprawdzasmile poczytajcie i zadecydujcie.

                                                    www.dukeofed.org/

                                                  • azja-od-kuchni Re: O Maksiu 22.05.15, 04:34
                                                    Super sprawa tylko moje młode za młode jeszcze, bo zaledwie 13 skończyła... , a linka poczytam oczywiście... Już kiedyś miałam zapytać o jezyki Twojej corki, ale jakoś nie miałam śmiałości. wink Który język jest dla niej wiodący i w którym czyta najczęsciej ?
                                                  • canuck_eh Re: O Maksiu 22.05.15, 20:42
                                                    Moje dziecko mimo ze pierwsze slowa jakie wypowiedzialo byly w jezyku polskim tak teraz jej pierwszym jezykiem jest jezyk angielski.Tym sie posluguje.Po polsku obije mowia, corka potrafi cos tam napisac( robi bledy) i przeczytac, ale to jest naprawde marginalne.Syna nawet nie staralam sie nauczyc czytac i piosac po polsku bo jest dyslektykiem i nawet nauka francuskiego idzie mu z lekka jak po grudzie( glownie pisanie - robi mase bledow).
                                                    13 lat to juz za rogiem ze mogla bedzie wziac w tym udzial jak jej sie to spodoba.Tutaj jest link do USA

                                                    www.dofeusa.org/.
                                                    Naprawde super sprawa - dzieciak sie sprawdza a jaka radocha jak dostanie pin/medal i certyfikat.
                                                  • azja-od-kuchni Re: O Maksiu 22.05.15, 21:48
                                                    Canuck_eh dziekuję bardzo za info na temat jezyka i sportu.
                                                  • maksimum Re: O Maksiu 22.05.15, 06:16
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > .Sam Ksiaze Edward zaproponowal mojej corce sk
                                                    > oro ma takie zdolnosci i tyle zainteresowan to dlaczego sie w czyms takim nie s
                                                    > prawdzic.No i sie sprawdzasmile poczytajcie i zadecydujcie.

                                                    Ale to dotyczy Kanady,bo USA do korony nie nalezy.
                                                  • canuck_eh Re: O Maksiu 22.05.15, 20:38
                                                    A ty jestes taki pewny maksiu ? Widze ze wikipedia ci tego nie wyplula to znaczy ze czegos takiego nie ma.
                                                    www.dofeusa.org/

                                                    Maksiu - tio jest MIEDZYNARODOWA nagroda a nie tylko dla mlodych ludzi przynalezacych do korony.
                                                • maksimum Re: O Maksiu 22.05.15, 06:12
                                                  canuck_eh napisała:

                                                  > .W czasie tych wakacji zakonczy
                                                  > ostatni zloty level i bedziemy czekac na rodzine krolewska bo zloto to juz ktos
                                                  > z rodziny krolewskiej wrecza.

                                                  Popacz,popacz.
                                                • srubokretka Re: O Maksiu 22.05.15, 06:50
                                                  A ter
                                                  > az na ten weekend ze sie pochwale jedziemy do Toronto na oficjalna uroczystosc
                                                  > wreczenie certyfikatu otrzymania srebrnego medalu Duke of Edinb

                                                  Gratulacje smile
                                                  Zaintrygowalo mnie info o smiertelnosci wsrod uczestnikow. Co corka musiala zrobic, zeby wygrac? (strzelanie?)
                                                  • canuck_eh Re: O Maksiu 22.05.15, 20:51
                                                    eee jaka smiertelnosc?
                                                    I to nie jest konkurs ze jak ona dostaje nagrode to ktos przegrywa.Aby zakonczyc dany level musisz sie wykazac iloscia godzin spolecznych, sklii - tu miala w jednym roku fotografie, srebro - projektowanie jak i wykonanie ubran, teraz ma art - rozne rodzaje.I wcale nie trzeba byc nie wiadomo jak dobrym - musisz pokazac ze np od czegos zaczynasz i jak sie uczysz i poprawiasz swoje wyniki.Musisz tez zorganizowac wyprawe a na zloto dodatkowo jest residential project gdzie mus ci sopedzic 5 dni w gronie nowych ludzi.No i wykazac sie aktywnoscia fizyczna.
                                                  • canuck_eh Re: O Maksiu 23.05.15, 22:31
                                                    Na dzisiejszej ceremonii bylo 150 recepientow z calego Ontario.Ilu zdecydowalo ze nie przyjedzie - nie wiem.Ceremonia byla bardzo ladnie zorganizowana.
                                              • maksimum Re: O Maksiu 22.05.15, 06:10
                                                azja-od-kuchni napisała:

                                                > Tenis wydawał mi się ekskuzywny dokąd w Stanach nie zamieszkałam.... W moje
                                                > j okolicy każdy park ma kort tenisowy otwarty od rana do nocy,

                                                Nie pisz tego takim otwartym tekstem bo ich w Polsce szlag trafi,bo w biednej POlsce za korty trzeba placic.

                                  • maksimum Kto sie dostaje na Harvard? 20.05.15, 18:04
                                    > Twoje dzieciaki maja Harvard pod nosem i tez go nie okupuja...

                                    Moje dzieci pod nosem maja NYU i je okupuja.

                                    A kto sie dostaje na Harvard?

                                    SAT moich dzieci to 1% najlepszych ale SAT pisze rocznie 1,5 mln uczniow i 1% z tego 1,5 mln to jest 15 tys.
                                    Na Harvard przyjmuja rocznie okolo 1,5 tys studentow,no wiec tylko 10% z tych ktorzy sa w 1% najzdolniejszych dostaje sie na Harvard.
                                    • fogito Re: Kto sie dostaje na Harvard? 20.05.15, 18:42
                                      Bo, zeby dostac sie na Harvard potrzeba czegos wiecej niz tylko dobrze zdanego SATu. Trzeba miec pasje i zainteresowania i cos soba reprezentowac. U syna zabraklo tego 'czegos'. Moze, gdybys nim tak zdalnie nie sterowal, to lepiej by mu poszlo.
                                      • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 21.05.15, 00:08
                                        > Bo, zeby dostac sie na Harvard potrzeba czegos wiecej niz tylko dobrze zdanego SATu.

                                        Corka nie skladala podania na Harvard mimo za mnostwo zainteresowan.


                                        • fogito Re: Kto sie dostaje na Harvard? 21.05.15, 06:38
                                          Szkoda, zawsze warto sprobowac.
                                          • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 21.05.15, 15:14
                                            fogito napisała:

                                            > Szkoda, zawsze warto sprobowac.

                                            A po co skladac podanie do szkoly do ktorej nie chce sie isc?
                                            • fogito Re: Kto sie dostaje na Harvard? 21.05.15, 17:18
                                              A po co zdawac SAT jak sie nie chce w Stanach studiować..
                                              Harvard to prestiż. Gdyby byla tak dobra jak piszesz, to by aplikowala. Widocznie nie byla i realnie ocenila swoje szanse.
                                              • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 04:27
                                                fogito napisała:

                                                > A po co zdawac SAT jak sie nie chce w Stanach studiować..

                                                Po to zeby sobie geby nie wycierac jakim to jest sie dobrym,bo PISA powiedziala.

                                                > Harvard to prestiż. Gdyby byla tak dobra jak piszesz, to by aplikowala. Widocz
                                                > nie nie byla i realnie ocenila swoje szanse.

                                                Harvard to szpan a ludzie coraz czesciej studiuja blizej miejsca zamieszkania.
                                                Jesli w Chicago to UoChicago a jesli w NYC to Columbia i NYU.
                                                • azja-od-kuchni Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 04:53
                                                  Maksiu a czy to nie ma nic wspólnego z podatkami? Czy nie jest tak, że Uniwerki utrzymują się po częsci ze stanowych podatków i jak mogą przyjąć dwóch równorzednych kandydatów to przyjmują bardziej swojego? Oczywiście jak się przezajebistym to każdy Univerek zechce i jeszcze dobre stypedium da, ale z kolei jak szkoła może przyjąć kogoś z innego Stanu lub z zagranicy to woli z zagranicy ( by mieć powiem świeżości i pokazać, że jednak jest się autonomicznym)

                                                  Mnie to nigdy nie dziwiło, że jak ktoś jest z Chicago to Chicago jest 1 wyborem, jak z NYC to Columbia, a jak z Massachusetts to uderza do Brown. Tak samo mnie nie dziwi, ze rodzice singapurscy, warszawcy czy krakowscy wolą mieć dzieci bliżej siebie.... Uczelnia chocby najlepsza to tylko etap w życiu w dodatku niczego nie gwarantuje.
                                                  • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 06:23
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu a czy to nie ma nic wspólnego z podatkami? Czy nie jest tak, że Uniwerki
                                                    > utrzymują się po częsci ze stanowych podatków i jak mogą przyjąć dwóch równorz
                                                    > ednych kandydatów to przyjmują bardziej swojego?

                                                    Tak rzeczywiscie jest.
                                                    Uniwersytety miejskie i stanowe sa dotowane i one maja rozne ceny dla studentow stanowych i tych spoza danego stanu.
                                                    Uniwersytety prywatne tez chetniej przyjmuja studentow lokalnych ,bo odpada problem z podrozami.

                                                    > Mnie to nigdy nie dziwiło, że jak ktoś jest z Chicago to Chicago jest 1 wybore
                                                    > m, jak z NYC to Columbia, a jak z Massachusetts to uderza do Brown. Tak samo m
                                                    > nie nie dziwi, ze rodzice singapurscy, warszawcy czy krakowscy wolą mieć dzieci
                                                    > bliżej siebie.... Uczelnia chocby najlepsza to tylko etap w życiu w dodatku ni
                                                    > czego nie gwarantuje.

                                                    Dokladnie tak.
                                                • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 05:16
                                                  college.harvard.edu/admissions/admissions-statistics
                                                  Najwiecej studentow na Harvardzie jest wlasnie z NY.

                                                  -23%-Mid-Atlantic states to wlasnie NY,NJ,Pennsylvania,Deleware,Maryland,Virginia ale zdecydowanie najwiekszym z nich jest NY.
                                                  -17,2% New England-czyli Boston i okolice pln-wsch.
                                                  -11,2% international

                                                  i juz razem masz ponad 50%

                                                  O poziomie uczelni stanowia studenci i gdyby studenci z NYC nie jechali na Harvard a zostali na Columbii i NYU to nowojorskie uczelnie mialyby wyzszy poziom niz Harvard.
                                                  Juz teraz ciezej sie dostac na Columbie niz na Harvard.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 06:17
                                                    Pewnie to samo mozna o singapurczykach wyjeżdzajcych do Stanów powiedziec . Pewnie dostają coś czego im nie dał nikt inny. W przypadku Singapurczyków to często pierwszy raz w życiu własne łóżko ciekawe co ciągnie nowojorczyków do Bostonu skoro to takie mało ładne miasto...
                                                  • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 06:29
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Pewnie to samo mozna o singapurczykach wyjeżdzajcych do Stanów powiedziec . Pew
                                                    > nie dostają coś czego im nie dał nikt inny. W przypadku Singapurczyków to częst
                                                    > o pierwszy raz w życiu własne łóżko ciekawe co ciągnie nowojorczyków do Bostonu
                                                    > skoro to takie mało ładne miasto...
                                                    ------------
                                                    Dla wielu to jest prestiz i wielka przygoda jak rodzice zafunduja studia.
                                                    W NYC w nauce teraz przewodza Chinczycy a oni sa bardzo pragmatycznia i nie pojada do Harvardu dla szpanu lecz wybiora Columbie i NYU.
                                                    Lukasz Zbylut wybral Harvard i sluch po nim zaginal.

                                                    PS.Poziom uczelni w NYC w ostatnich latach sie niesamowicie podniosl.
                                                    W ciagu 5 lat wymagania SAT podskoczyly az o 200 pkt.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 06:35
                                                    Generalnie Sat chyba podskoczył i to jest powód do radości, bo młodzież coraz zdolniejsza lub bardziej pracowita lub i jedno i drugie.....
                                                    Jeśli chodzi ACT tez wydal mi się łatwiejszy niż Sat .... no chyba na przestrzeni lat pytania się powtarzają z czym przy Sat się nie spotkałam.
                                                  • srubokretka Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 06:46
                                                    > Generalnie Sat chyba podskoczył i to jest powód do radości, bo młodzież coraz z
                                                    > dolniejsza lub bardziej pracowita lub i jedno i drugie.....

                                                    Latwosc dostepu do wiedzy. Nasze pokolenie bylo skazane na jednego nauczyciela w przekazywaniu wiedzy. Teraz jak masz kiepskiego belfra to wujek google wytlumaczy i zylion stron, opracowan , aplikacji.... a z jutuba wiedza wlewa sie , jak przez lejek.
                                                  • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 17:41
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Latwosc dostepu do wiedzy. Nasze pokolenie bylo skazane na jednego nauczyciela
                                                    > w przekazywaniu wiedzy. Teraz jak masz kiepskiego belfra to wujek google wytlum
                                                    > aczy i zylion stron, opracowan , aplikacji.... a z jutuba wiedza wlewa sie , ja
                                                    > k przez lejek.

                                                    I POmyslec ze w POlsce tylko 67% ludzi ma dostep do internetu a reszta polega na tym co PO powie.
                                                  • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 17:36
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Generalnie Sat chyba podskoczył i to jest powód do radości, bo młodzież coraz z
                                                    > dolniejsza lub bardziej pracowita lub i jedno i drugie.....

                                                    W calych Stanach wyniki SAT specjalnie nie podskoczyly,ale w NYC podskoczyly bardzo ze wzgledu na atrakcyjnosc miejsca,duze bezpieczenstwo i latwa komunikacja z reszta USA i swiata.
                                                    Coraz mnie ludzi z NYC wyjezdza na studia poza NYC a coraz wiecej ludzi spoza NYC przyjezdza na studia do NYC.

                                                    colleges.startclass.com/l/2898/Polytechnic-Institute-of-New-York-University
                                                    Jeszcze kilka lat temu ta Politechnika NYU byla zapyzialym uniwersytetem a teraz dobija do top-100 w USA.

                                                    > Jeśli chodzi ACT tez wydal mi się łatwiejszy niż Sat ....

                                                    Wszyscy to wiedza i dlatego staje sie coraz bardziej popularny.
                                                  • srubokretka Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 08:21
                                                    > Lukasz Zbylut wybral Harvard i sluch po nim zaginal.

                                                    a u dzieci jego co slychac?
                                                  • hankam Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 11:16
                                                    Miało być słychać? Wystarczy, że skończył Harvard.
                                                    Harvard kończy co roku tysiące studentów.
                                                    O ile wiem Maciek Zaboklicki dostal się na NYU i słuch po nim zaginął.
                                                    --
                                                    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
                                                  • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 17:48
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > > Lukasz Zbylut wybral Harvard i sluch po nim zaginal.
                                                    >
                                                    > a u dzieci jego co slychac?

                                                    A po co mu dzieci jak on wybral kariere i szpan????
                                                    Chloptys w POlityke idzie i dzieci moglyby mu przeszkadzac.
                                                • fogito Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 06:52
                                                  Hehehe nie szpan, tylko,ustawienie sie na cale zycie w grupie wybrancow, ktorzy w CV Harvard wpisuja. Z tego sie nie rezygnuje jesli ma sie szanse. Z tego co ja widze, to mlodzi zdolni ludzie wyjezdzaja na studia jak najdalej od rodzicow. Maminsynki zostaja w domu smile
                                                  • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 17:46
                                                    fogito napisała:

                                                    > Hehehe nie szpan, tylko,ustawienie sie na cale zycie w grupie wybrancow, ktorzy
                                                    > w CV Harvard wpisuja.

                                                    Lukasz Zbylut wpisal sobie politologie jak kierunek studiow i jak myslisz jak daleko na tym zajedzie?


                                                    > Z tego sie nie rezygnuje jesli ma sie szanse. Z tego co
                                                    > ja widze, to mlodzi zdolni ludzie wyjezdzaja na studia jak najdalej od rodzicow
                                                    > . Maminsynki zostaja w domu smile

                                                    Bo oni mysla,ze u sasiada trawa jest bardziej zielona.
                                                    Nie wyjezdza sie z bagatszego NYC do biedniejszego Bostonu na studia,bo do pracy trza bedzie znowu wrocic do bogatszego NYC.
                                                    Tak jak nie wyjezdza sie z Warszawy(SGH) na studia do Krakowa (UJ) bo to NIA ma sensu.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 21:22
                                                    Ja nie mam nic przeciwko politologom, ale to są studia dla bogatych pań domu by się za mocno nie nudziły. Ewentalnie dla ładnych panienek by wystepowały w roli posagu. Na karierę za mocno w tym kierunku bym nie liczyła ( chyba , ze jest się dzieckiem senatora/ kongresmena i prowadzenie jego biura to szczyt ambicji)
                                                  • fogito Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 21:23
                                                    Wesz, niektorzy to ze strachu z domu nie wychodza, ale to mozna leczyc. Tylko ograniczeni umyslowo lub pozbawieni srodkow siedza przy budzie cale zycie. Czasy sie zmienily. Swiat zmalal i miejsc do zakotwiczenia sie z sukcesem jest sporo.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Kto sie dostaje na Harvard? 22.05.15, 21:42
                                                    Nie twierdzę, że tak było w przypadku mamy chłopaków od Act, ale kilkanaście razy zauwazyłam ten sam model chińskiej rodziny. Otóż jest pan wychowany w Usa/ Singapurze i jego rodzina pracujaca w Singapurze / Stanach od pokoleń( często prowadząca rodzinny biznes) oraz pani żona ... cichutka , zalękniona import z Chin ( często bardzo ładna) Taka pani za mocno nie fika o nic się dopomina robią co każą i najsłabniej z całej rodziny mówi po angielsku wszak a w domu wszyscy mówią po chińsku. Pani zyje z rodziną mężą i nawet nie bardzo wie, że może być inaczej... Przez x ma chiński dom, chińskich znajomych czyli jak w Chinach... Z kolegami dzieciaka nie gada bo po co? Zresztą chińskie dzieci kolegów zbyt wielu nie mają . Urzędowe i szkolne sprawy załatwia mąż,a gdy trzeba zrobić prawo jazdy po angielsku uczy się testow na pamięć...
                                                    Zanim przyjechałam do Stanów myślałam, ze to singapurski zwyczaj , ale tu w szkole chińskiego spotkałam kilkanaście takich matek...Po angielsku dwa trzy słowa a po chińsku jak przekupki na targu, jak by je z klatek powypuszczali...Wyjatkowo smutny widok. sad Patrząc po wieku dzieci wszystkie żyją w Stanach po 7 lat i więcej...

                                                    Znalazłam ten artykuł z gazety o chłopakach od ACT i tam jest jest napisane, że pierwszym jezykiem chłopców był chiński , mówią świetnie po chińsku i używają go w domu. To mi się tak skojarzyło , bo miałam w pamięci te kobiety ...równie dobrze może mowić po angielsku świetnie i używać dwóch jezyków wymiennie...
                                                  • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 23.05.15, 15:45
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Nie twierdzę, że tak było w przypadku mamy chłopaków od Act, ale kilkanaście ra
                                                    > zy zauwazyłam ten sam model chińskiej rodziny. Otóż jest pan wychowany w Usa/
                                                    > Singapurze i jego rodzina pracujaca w Singapurze / Stanach od pokoleń( często
                                                    > prowadząca rodzinny biznes) oraz pani żona ... cichutka , zalękniona import z C
                                                    > hin ( często bardzo ładna)

                                                    Tak bywa,ale czesto oboje sa z Chin ,Singapuru czy Hong-Kongu.
                                                    Tych z H-K i Sing to poznasz od razu,bo to sa czesto biznes ludzie i swietnie mowia po angielsku.Az sie zdziwilem pare razy jacy oni sa inteligentni.

                                                    > Znalazłam ten artykuł z gazety o chłopakach od ACT i tam jest jest napisane, że
                                                    > pierwszym jezykiem chłopców był chiński , mówią świetnie po chińsku i używają
                                                    > go w domu. To mi się tak skojarzyło , bo miałam w pamięci te kobiety ...równie
                                                    > dobrze może mowić po angielsku świetnie i używać dwóch jezyków wymiennie...

                                                    Podobnie jest z Rosjanami w USA,z tym ze mlodzi Chinczycy rozmawiaja ze soba po angielsku a Rosjanie bardzo czesto po rosyjsku.
                                                  • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 23.05.15, 15:52
                                                    fogito napisała:

                                                    > Czasy sie zmienily. Swiat zmalal i miejsc do zakotwiczenia sie z sukcesem jest sporo.

                                                    A najlepsze to sa te miejsca gdzie najlepiej placa czyli w NYC.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Kto sie dostaje na Harvard? 25.05.15, 16:32
                                                    E tam Nyc ... mieszkać mogę wszędzie ( wykluczam tylko miejsca skrajnie niebezpieczne) , bo ważne dla mnie jest nie ile zarobię, ale ile mi zostaje po zapewnieniu rodzinie mieszknia, opłaceniu planów emerytanych itp....Co z tego, że w NYC płacą najwięcej jak mieszkania są b drogie, jedznie w knapach też droższe niż w innych amerykaańskich miastach a samo miasto nie jest ani super cztse ani super bezpieczne.
                                                  • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 25.05.15, 18:28
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Co z tego, że w NYC płacą najwięcej jak mieszkania są b drogie, jedznie w knapach też droższe niż w innych amerykaańskich miastach a samo miasto nie jest ani super cztse ani su
                                                    > per bezpieczne.

                                                    Widac ze znasz NYC glownie z opowiadan.

                                                    Przestepczosc w NYC jest duzo nizsza niz w Chicago.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_United_States_cities_by_crime_rate_%282012%29
                                                    No i miasto jest duzo czysciejsze niz Chicago.
                                                  • fogito Re: Kto sie dostaje na Harvard? 25.05.15, 20:52
                                                    Bylam w obu miastach. NY jest brudniejszy niz Chicago. W NY moglabym mieszkac tylko rok co by obleciec galerie i zaliczyc pare przedstawien na Brodway'u. W Chicago moglabym mieszkac na stale, gdyby mnie zycie zmusilo do pozostania w Stanach. Maja super centrum miasta z jeziorem na srodku. Fantastyczny tydzien tam spedzilam. Co do NY - ogladam na TLC ostry dyzur w szpitalach NY i w kazdym odcinku przywoza kogos po postrzale. Wec poki co nie wybieram sie na stale tam osiadac.
                                                  • maksimum NYC vs Chicago. 26.05.15, 05:29
                                                    fogito napisała:

                                                    > Bylam w obu miastach. NY jest brudniejszy niz Chicago. W NY moglabym mieszkac t
                                                    > ylko rok co by obleciec galerie i zaliczyc pare przedstawien na Brodway'u.

                                                    Bo ty jestes na tyle nierozgarnieta,ze nie umiesz statystyk czytac.
                                                    Zobaczysz jakis serial w TV i myslisz,ze on oddaje zycie w miescie.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_United_States_cities_by_crime_rate_%282012%29
                                                    W Chicago przestepczosc jest 3 krotnie wieksza niz w NYC i kazdy rozgarniety o tym wie.
                                                    W tabelce masz wszystko podane w przeliczeniu na 100.000 ludnosci.
                                                    A wiec:

                                                    Morderstwa:
                                                    -Chicago 18,5
                                                    -NYC 5,1

                                                    Robbery:
                                                    Chicago- 497,6
                                                    NYC-243,7

                                                    Property crime:
                                                    Chicago- 4.152,5
                                                    NYC- 1.722,2

                                                    Kradzieze samochodow:
                                                    Chicago- 627,7
                                                    NYC- 98,8

                                                    Jak ja bylem kilka lat temu w szpitalu,to tez obok mnie byl jeden postrzelony przywieziony przez policje.W szpitalu przez 30 lat bylem kilkadziesiat razy no i raz tak sie wlasnie zdarzylo,ale nie zdarza sie to codziennie.Facet wyl z bolu jak cholera i na dodatek jakas grypsera gadal.Pewno dobrze ze go postrzelili,bo myslalem ze ja tam bylem najbardziej poszkodowanym.

                                                    NYC jest jednym z najspokojniejszych miast w USA.

                                                    Tam u ciebie na tym wsiowym poludniu jest syf jak cholera.

                                                    www.neighborhoodscout.com/neighborhoods/crime-rates/top100dangerous/
                                                    3-Detroit to jest syf. Miejscowosci wypoczynkowe jak 8-Atlantic City-tez syf.
                                                    10-Memphis TN. 12-Myrtle Beach SC-to chyba tam twoj dom stoi????? SYF!!!
                                                    33-Daytona Beach 46-Miami- mam tam kolezanke,ktora myslala ze w NYC jest wysoka przestepczosc i przeprowadzila sie do Miami i teraz narzeka jaki tam syf jest.
                                                    52- Fort Myers Fl-tam jest sporo polskich hoteli i tyfus.
                                                    54-Philadelphia 68 Houston Tx

                                                    Tuz obok Chicago jest #23 Milwaukee
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 26.05.15, 06:54
                                                    Hihihi a po co mi statystyki. Ja w obu miastach bylam. W obu mam rodzine. Ty musisz chwalic NY, bo nie masz wyjscia. Mnie nie zalezy na mieskaniu w zadnym z tych miast. Gdybym jednak miala wybierac byloby to Chicago albo Boston.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 26.05.15, 20:48
                                                    fogito napisała:

                                                    > Hihihi a po co mi statystyki. Ja w obu miastach bylam. W obu mam rodzine. Ty mu
                                                    > sisz chwalic NY, bo nie masz wyjscia.

                                                    Ja nie musze kochana niczego chwalic.Ja tylko podaje statystyki a od wyciagania wnioskow jest kazdy,kto umie te statystyki wlasciwie przeczytac.

                                                    Rozniaca miedzy NYC a Chicago jest tak kolosalna,ze nie ma praktycznie zadnego punktu porownanwczego.
                                                    Zarobki sa wyzsze w NYC i klimat jest lepszy w NYC.Ja sobie wypraszam chicagowskie zimy.
                                                    Poza tym mentalnosc ludzi jest inna.Chicago to jednak prowincja w porownaniu z NYC.

                                                    > Mnie nie zalezy na mieskaniu w zadnym z t
                                                    > ych miast. Gdybym jednak miala wybierac byloby to Chicago albo Boston.

                                                    Na letnie wakacje mozna sie tam wybrac,ale mieszkanie na stale dla kogos,kto przywykl do NYC jest wykluczone.
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 26.05.15, 22:41
                                                    Ty jestes przykuty do swojego condo, wiec ty nie masz zadnego wyboru. Probujesz tez przykuc do siebienswoje dorosle dzieci. Mam nadzieje, ze starczy im sily, zeby sie wyrwac, bo nigdy sie zycia nie naucza.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 27.05.15, 04:22
                                                    A gdzie sie tego zycia maja uczyc jak nie w NYC.Przecie nie w Bostonie czy Chicago.
                                                    Kiedys sie z domu wyprowadza ale to nie znaczy ze daleko.Rownie dobrze moze to byc pietro wyzej. Oni bardzo lubia ta okolice z widokiem na ocean i plaza pod nosem.
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 27.05.15, 06:50
                                                    Zycia sie uczysz z dala od rodzicow. Oni nigdy sie nie naucza jesli sie nie wyprowadza. Krzywde im zrobiles, ze tacy ubezwlasnowolnieni sa. Ale moze jeszcze wykorzystaja swoja szanse. I tego im zycze.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 27.05.15, 17:00
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zycia sie uczysz z dala od rodzicow. Oni nigdy sie nie naucza jesli sie nie wyp
                                                    > rowadza. Krzywde im zrobiles, ze tacy ubezwlasnowolnieni sa. Ale moze jeszcze w
                                                    > ykorzystaja swoja szanse. I tego im zycze.

                                                    Cos mi sie zdaje,ze ty bardzo niekumata jestes.
                                                    A od kogo beda sie uczyc jak sie wyprowadza z domu????
                                                    Od jakis przypadkowych ludzi na ulicy?
                                                    Ja po studiach mieszkalem w domu i placilem za pokoj i jedzenie.
                                                    Moglbym oczywiscie sie wyprowadzic i mieszkac z kimstam,nie byc zadowolonym z towarzystwa i jedzenia.
                                                    Jak wyrastasz w patologicznej rodzinie to wyprowadzenie sie jak najszybsze ma sens,w innym wypadku trzeba sie zastanowic.
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 28.05.15, 12:48
                                                    Niekumaty maksiu to ty jestes. 18 lat to wystarczajacy czas na nauke od rodzicow. Samodzielne mieszkanie na studiach to czas na sprawdzenie, czy mlody czlowiek owa nauke umie samodzielnie wykorzystac i poradzic sobie samemu. Jak przyjdzie pierwsza praca i obowiazki rodzinne to juz bedzie za pozno na probowanie. Przykre jest niestety to, ze coraz wiecej doroslych dzieci mieszka z rodzicami, bo nie umie funkcjonowac samodzielnie. I potem te rozmemlane zyciowo osobniki nie radza sobienw pracy i w malzenstwie, jesli takowe oczywiscie zawra. Wieczne bejbiki po prostu przycupniete pod spodnica mamusi.
                                                    Ty najwidoczniej z takiej samej opcji, wiec trudno sie dziwic, ze wyladowales tam gdzie jestes.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 18:43
                                                    fogito napisała:

                                                    > Niekumaty maksiu to ty jestes. 18 lat to wystarczajacy czas na nauke od rodzico
                                                    > w. Samodzielne mieszkanie na studiach to czas na sprawdzenie, czy mlody czlowie
                                                    > k owa nauke umie samodzielnie wykorzystac i poradzic sobie samemu. Jak przyjdz
                                                    > ie pierwsza praca i obowiazki rodzinne to juz bedzie za pozno na probowanie.

                                                    Pierwsza praca przychodzi po studiach a chlopcy nie sa tacy wyrywni by sie zenic w czasie studiow.Tak dlugo jak rodzice sa dobrym przykladem dla dzieci tak dlugo jest sens mieszkac w domu z rodzicami.

                                                    > Przykre jest niestety to, ze coraz wiecej doroslych dzieci mieszka z rodzicami, b
                                                    > o nie umie funkcjonowac samodzielnie. I potem te rozmemlane zyciowo osobniki ni
                                                    > e radza sobienw pracy i w malzenstwie, jesli takowe oczywiscie zawra. Wieczne b
                                                    > ejbiki po prostu przycupniete pod spodnica mamusi.

                                                    A co to ma wspolnego z posiadaniem inteligentnych rodzicow?

                                                    > Ty najwidoczniej z takiej samej opcji, wiec trudno sie dziwic, ze wyladowales t
                                                    > am gdzie jestes.

                                                    Zgadza sie.
                                                    Prosto z rodzinnego domu wyladowalem w NYC i dalem sobie rade.
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 19:36
                                                    Rodzice powinni byc dobrym przykladem dla dzieci do konca swojego zycia. Ale czy to oznacza, ze dzieci maja z nimi mieszkac do smierci? Wtedy nie usamodzielnilyby sie nigdy.
                                                    Inteligentni rodzice wychowuja dzieci na samodzielnych i odpowiedzialnych ludzi a nie na niedojdy.
                                                    Widocznie 'danie sobie rady' to szczyt twoich osiagniec. Ale to malutko jak na czlowieka po studiach, ktorym podobno jestes. Mnostwo dzieciakow daje sobie rade saldzielnie bez rodzicow na roznych koncach swiata. Ale jak skonczy sie czas eksperymentow przychodzi czas na cos wiecej niz tylko 'danie sobie rady'.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 21:30
                                                    fogito napisała:

                                                    > Rodzice powinni byc dobrym przykladem dla dzieci do konca swojego zycia. Ale cz
                                                    > y to oznacza, ze dzieci maja z nimi mieszkac do smierci? Wtedy nie usamodzielni
                                                    > lyby sie nigdy.

                                                    To wszystko zalezy od wielkosci domu.

                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 22:15
                                                    Akurat ty domu nie masz, wiec sie raczej dzieci z rodzinami nie pomieszcza. Jesli takowe miec beda. Czym innym jest zabranie starych rodzicow do siebie i opieka nad nimi a czym innym mieszkanie z rodzicami do 50tki i pozostanie z nimi przez zasiedzenie. Mlodzi ludzie musza wyfrunac z gniazda, bo takie ich prawo.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 23:24
                                                    fogito napisała:

                                                    > Akurat ty domu nie masz, wiec sie raczej dzieci z rodzinami nie pomieszcza.

                                                    Mam skromny ponad 100m apartament,z balkonem o dodatkowych kilkunastu metrach.
                                                    Syn lubi jadac snadania na balkonie bo jest tam stol,3 krzesla ustawione w rzedzie by nikt nikomu widoku na ocean nie zaslanial a przy drzwiach jeszcze 3 rowery stoja,choc jest miejsce na wiecej,bo czasami az 5 rowerow tam stalo.

                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 02.06.15, 06:28
                                                    Sam widzisz, ze na 100 metrach 4 dorosle osoby sie ledwie mieszcza. O dodatkowych to juz nie ma co myslec.
                                                  • azja-od-kuchni Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 06:06
                                                    Maksiu przeżywasz ten widok z okna jak stonka oprysk... Twoje mieszkanie nie ma innych zalet?
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 07:25
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu przeżywasz ten widok z okna jak stonka oprysk... Twoje mieszkanie nie ma
                                                    > innych zalet?

                                                    Taras mozna przerobic na dodatkowy pokoj.
                                                  • canuck_eh Re: NYC vs Chicago. 05.06.15, 01:03
                                                    Ma - maksiu tam mieszka z genialnymi dziecmismile
                                                  • azja-od-kuchni Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 06:09
                                                    Maksimum napisał : przy drzwiach jeszcze 3 rowery stoja,choc jest miejsce na wiecej,bo czasami az 5 rowerow tam stalo.
                                                    Nie macie jakieś rowerowni ?
                                                  • azja-od-kuchni Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 06:19
                                                    Maksiu pomyśl o wiekszym lokum mieszkania tańsze nie będą ... A Ty przecież chcesz trzymać dzieci w domu do 30( bierzesz pod uwagę , że będą mieszkać z Tobą nawet mając własną rodzinę)
                                                    Ja wiem, że mocno oddaliłeś się od rzeczywistości, ale trzy rodziny ( trzy kobiety stojace w kolejce do 1 kuchni) to tylko w akademiku i u głebokiej patologii widziałam.
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 06:41
                                                    Ja bym sie bardziej o lazienke martwila wink
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 07:39
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja bym sie bardziej o lazienke martwila wink

                                                    O,to ty masz tylko jedna lazienke? Jaka szkoda.
                                                  • azja-od-kuchni Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 08:13
                                                    100 metrów trzy sypialnie , trzy łazienki, salon, kuchnia no i taras. Nic dziwnego , że Maksiu chciał w szafie gości położyć wink Mówiła myśl o większym lokum, bo skoro goście się nie zmieszczą to zięciunia i synowej też nie upchenisz chyba, że będziecie sypiac piętrowo lub w wanniewink
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 13:33
                                                    Ja mam dwie, ale watpie, ze ty masz. I mam miejsce na rowery w garazu tongue_out
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 23:45
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja mam dwie, ale watpie, ze ty masz.

                                                    To nie masz nastolepniej corki ,ktora spedza pol dnia przed lustrem?
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 23:54
                                                    Ja nie mam, ale Maksia córka to chyba raczej przed lustrem nie wysiaduje.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 04.06.15, 00:14
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja nie mam, ale Maksia córka to chyba raczej przed lustrem nie wysiaduje.

                                                    Dlatego w salonie mam cala sciane wylozona lustrami,ze nie wspomne o lustrach w szafach.
                                                  • maksimum Anka przyjechala z Polski. 04.06.15, 00:30
                                                    Byla tez w Paryzu,Szwajcarii i Warszawie skad pochodzi.Teraz mieszka w Miami a wczesniej mieszkala w NYC. Objechala kawal swiata i nigdzie jej sie lepiej nie miezzkalo niz w NYC.

                                                    W Paryzu niemal na dzien dobry ja okradli z aparatu fotograficznego,a jak sama przyznaje nikt w zyciu jej nie okradl wczesniej.Dziewczyna jest zbudowana i dobra w karate,ale nawet nie zauwazyla jak jej aparat wyciagneli z torby.W Paryzu plaga podpalanych,ze strach wyjsc na ulice a o podrozach metrem w nocy nie ma nawet co myslec.
                                                    W Szwajcarii jest pieknie ale drogo,za to w Warszawie trafila na zimna pogode,ze na zwiedzanie czy rozrywki nie miala nawet checi.
                                                    I co ja najbardziej uderzylo w calej Europie,to plaga ludzi palacych na ulicach. W Stanach tego zupelnie nie ma i czlowiek odzwyczail sie od widoku nerwowych ludzi nerwowo palacych papierosy.
                                                    Moja corka czesto jezdzi poznym wieczorem czy wczesna noca metrem w NYC i nic nigdy jej sie nie stalo.Syn zaspal pare razy w metrze i dojechal do petli i tez bez przygod.
                                                    W innym swiecie zyjemy i wam nie zazdroscimy.
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 04.06.15, 09:53
                                                    Bylam w wielu miejscach na swiecie i nie okradli mnie nigdzie poza Warszawa. Palacy mi w Paryzu nie przeszkadzaja, bo w restauracjach nie pala. Nerwowi to oni nie sa. Raczej zrelaksowani. Natomiast w Ameryce przeszkadzaja mi otyli na kazdym kroku. To zaburza mi doznania estetyczne. My tez zyjemy w innym swiecie i wam nie zazdroscimy. A na dodatek my ten swiat ogladamy na zywo a nie w ekranie telewizora tongue_out
                                                  • azja-od-kuchni Re: Anka przyjechala z Polski. 04.06.15, 13:41
                                                    A to fakt , że Amerykanie nie palą zbyt dużo, ale palenie jest już nie modne jak lustra na ścianach wink....
                                                    Kto wie może ponadnormatywny gabaryt też się im się kiedyś znudzi....
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 04.06.15, 14:54
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > A to fakt , że Amerykanie nie palą zbyt dużo,

                                                    Tu gdzie mieszkam to przez miesiace nie widzialem nikogo palacego na ulicy.
                                                    W gorszych dzielnicach pala lumpy i imigranci i to tez rzadki widok.
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 04.06.15, 16:51
                                                    Nie pala, ale zra jak swi..nie i pija. Cos za cos.
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 04.06.15, 20:26
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie pala, ale zra jak swi..nie i pija. Cos za cos.

                                                    Niestety pijanych na ulicach USA nie zobaczysz,chyba ze zabladzisz do polskiej dzielnicy.
                                                  • maksimum Nadwaga w USA i w Polsce. 04.06.15, 20:51
                                                    www.forbes.com/2007/02/07/worlds-fattest-countries-forbeslife-cx_ls_0208worldfat.html
                                                    W USA z nadwaga jest 74% ludzi a w Polsce 47% ludzi,no wiec Polska niezle goni czolowke.
                                                    Grecja-68,5%
                                                    Bialorus-66,8%
                                                    UK -63,8%
                                                    Kanada-61,1%
                                                    Niemcy-60,1%
                                                    Finlandia-58,7%
                                                    Slowacja-56,3%

                                                    Nie jest to tak,ze USA czy Polska sa osamotnieni.
                                                  • fogito Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 04.06.15, 21:20
                                                    Pocieszaj sie jak mozesz...
                                                  • azja-od-kuchni Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 05.06.15, 14:18
                                                    W kwestii nadwagi ja dostrzegam różnicę między 47 a 74 % no i nadwaga nadwadze nierówna... 3 czy 5 kg jakoś inaczej wygląda niż 30 czy 50 kg (O konsekwencjach zdrowotnych nie będę wspominać.) W mojej okolicy jakoś monstralnej otyłości zbyt dużo nie widzę ( nikt z moich sąsiadów nie jest gruby) ale wystarczy wycieczka do Ikei czy Walmarta by się przekonać, że niektórzy mają tyłki niewiele mniejsze od szafy. Serio ludzi którzy są tak grubi, że nie mają siły łazić w PL nie widziałam.
                                                  • srubokretka Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 05.06.15, 15:19
                                                    W Polsce nie widzialam ludzi , ktorzy by od swin byli grubsi
                                                    pl.m.wikipedia.org/wiki/Dzik#/media/Pliksmirkau_mit_ihren_Ferkeln.jpg
                                                    www.oddee.com/item_98346.aspx
                                                    Niestety nie bylam tam dawno i wszyscy mi mowia ( net Potwierdza), ze jestesmy na szybkiej drodze do sukcesow Amerykanow w tym temacie.
                                                  • maksimum Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 05.06.15, 18:48
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Niestety nie bylam tam dawno i wszyscy mi mowia ( net Potwierdza), ze jestesmy
                                                    > na szybkiej drodze do sukcesow Amerykanow w tym temacie.

                                                    USA nie jest juz #1 bo Meksyk wyprzedzil USA.

                                                    www.takepart.com/article/2015/01/24/most-obese-countries-maps
                                                    No i Rosjanki niedlugo wyprzedza wszystkie inne kobiety na swiecie.
                                                    Polska szybko goni czolowke.

                                                    www.thenews.pl/1/9/Artykul/146344,Obesity-time-bomb
                                                    30% polskich dzieciakow nie uczeszcza na W-F.
                                                  • fogito Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 05.06.15, 18:56
                                                    Przyspieszamy to fakt, ale grubasow na ulicach nie widac i Ameryki dlugo nie dogonimy.
                                                  • srubokretka Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 05.06.15, 19:23
                                                    Jak wyjezdzalam z Pol ten temat dotyczyl zupelnie czegos innego. Nadwagi, ale takiej rzedu kilku, kilkunastu kg. Najgrubsza kobieta w Polsce jaka widzialam, byla moja ciocia, ktora dobila 100 w ciazy. Nadwaga u dzieci to byl jakis mini procent, a teraz
                                                    www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/grubasy-zjedza-polske,272367.html
                                                  • fogito Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 05.06.15, 19:31
                                                    Dzieci zaczeto wychowywac po amerykansku i sa efekty. Ale mimo wszystko daleko nam do widoku z amerykanskich ulic.
                                                  • srubokretka Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 05.06.15, 19:39
                                                    Fogito, czy 10 lat to malo? Wg mnie nie. Jezeli rzadzacy nic z tym co sie dzieje nie zrobia ( z powodow ekon, nie zrobia), to bedzie i otylosc, i prozak sad
                                                  • fogito Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 05.06.15, 22:53
                                                    Staniemy sie druga Ameryka surprised
                                                    Osobiscie patrzac po ludziach to daleko nam jeszcze. W szkole syna na 500 dzieciakow zaledwie 3 jest grubszych i nie sa to polskie dzieci. Rowniez wsrod nauczycieli tylko Brytyjki sa gabarytowe. Wszystko zapewne zalezy od srodowiska, ale w mojej rodzinnej wsi otylych nie ma wcale. Najwiecej grubasow ma chyba Warszawa, bo tutaj jest najwiecej bogatych ludzi. W kazdym razie publiczne szkoly juz sie powoli ogarniaja i wycofuja smiecie ze szkolnych sklepikow. Czas wylaczyc telewizory i komputery i zaczac rusząc tylek wink
                                                  • maksimum Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 00:34
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Jak wyjezdzalam z Pol ten temat dotyczyl zupelnie czegos innego.

                                                    Polska goni USA w zatrwazajacym tempie a w USA ludzie zaczynaja sie odchudzac.
                                                  • maksimum Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 00:44
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Najgrubsza kobieta w Polsce jaka widzialam, byla moja ciocia, ktora dobila 100 w ciazy.

                                                    Moj kuzyn wazy 120 i wlasnie wraca do Polski,bo Ameryka mu sie nie podoba.A gdy do Stanow przyjechal wazyl 90.
                                                  • fogito Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 08:17
                                                    O! Jakis inteligentny w rodzinie!
                                                  • maksimum Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 18:51
                                                    fogito napisała:

                                                    > O! Jakis inteligentny w rodzinie!

                                                    No prosze,a ty wygladasz na czarna owce.
                                                  • fogito Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 20:17
                                                    Czarna owca to jest moj maz, bo on w Stanach nie chce mieszkac, ku rozpaczy mamusi.
                                                  • maksimum Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 05.06.15, 18:51
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Serio ludzi którzy są tak grubi, że nie mają siły łazić w PL nie widziałam.

                                                    Bo w Polsce ich nie stac na samochod ani na zakupy,wiec siedza w domu.
                                                    W USA ci grubi jeszcze chodza i jezdza a w Polsce glownie leza i pija.
                                                  • fogito Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 05.06.15, 19:06
                                                    Chcialbys aby tak bylo, ale grubych, co to sie w fotelach nie mieszcza w Polsce nie ma. Jedzenie tu za drogie jest, zeby sie tak obrzerac bez umiaru.
                                                  • maksimum Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 00:40
                                                    fogito napisała:

                                                    > Chcialbys aby tak bylo, ale grubych, co to sie w fotelach nie mieszcza w Polsce nie ma.

                                                    Dawno temu byli i jest ich coraz wiecej.

                                                    > Jedzenie tu za drogie jest, zeby sie tak obrzerac bez umiaru.

                                                    Jak tylko wam sie stopa zyciowa podniesie,to bedziecie mogli obzerac sie bez umiaru.
                                                  • fogito Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 08:18
                                                    Nigdy nie bylo takmgrubych jak w Stanach. I nie bedzie. Inna mentalnosc po prostu. Na szczescie.
                                                  • srubokretka Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 14:52
                                                    Niestety nie i statystyki to wytykaja. Polacy maja kompleks Zachodu. Z tego powodu moze byc gorzej. Sa tylko 2 drogi , ktore moga uchronic przed otyloscia : zmiana polityki lub wojna. Na zmiany polityki dotyczacej konsumcji nie zanosi sie. Wojna skoro sie nie zaczela , to sie nie zacznie.
                                                  • fogito Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 18:12
                                                    Bez przesady z ta polityka i wojna. Programy na TLC ustrzegą nas przed otyloscią w stylu amerykanskim czy brytyjskim wink
                                                  • maksimum Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 18:57
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Niestety nie i statystyki to wytykaja. Polacy maja kompleks Zachodu.

                                                    To nie jest kompleks lecz realna ocena rzeczywistosci.
                                                    Na zachodzie lepiej sie pracuje i lepiej sie zyje.
                                                  • fogito Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 20:19
                                                    Zwlaszcza jak siemjest kierowca autobusu i sie w malym condo na Brooklynie mieszka big_grin
                                                  • maksimum Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 18:53
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nigdy nie bylo takmgrubych jak w Stanach. I nie bedzie. Inna mentalnosc po pros
                                                    > tu. Na szczescie.

                                                    Ciezko byc najlepszym i najszczuplejszym zarazem ale USa sie odchudza a Polska nie.
                                                  • fogito Re: Nadwaga w USA i w Polsce. 06.06.15, 20:23
                                                    Ogladam na TLC odchudzanie takich co to po 300 kg waza! I nawet po operacji zoladka fast foody zra. Co za kreatury to glowa mala. Oni sie nigdy nie odchudza bo za glupi sa. Nawet ziemniakow obrac nie umieja.
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 04.06.15, 21:12
                                                    Pijanych nie zobaczysz, bo ich policja puszkuje w 5 sekund. Bogaci zas po domach pija i dragi wachaja.
                                                  • canuck_eh Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 01:24
                                                    Najwyrazniej maksiu ty nie wychodzisz z domu wogole.Bo za kazdym razem jak bywalam w Stanach to widzialam kilku pijaniutkich i absolutnie nie byli to Polacy bo darli ryja w jezyku angielskim i bez nalecialosci akcentowych.
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 03:20
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Najwyrazniej maksiu ty nie wychodzisz z domu wogole.Bo za kazdym razem jak bywa
                                                    > lam w Stanach to widzialam kilku pijaniutkich i absolutnie nie byli to Polacy b
                                                    > o darli ryja w jezyku angielskim i bez nalecialosci akcentowych.

                                                    A w jakich ty Stanach bywasz???
                                                    Pojezdzisz troche po polskich dzielnicach i to by bylo na tyle.A ze jezyka nie znasz a tym bardziej akcentow nie kumasz,a moze sama bylas pijana i pijane Polaczki wydawalo ci sie ze po angielsku spiewaja.
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 09:00
                                                    I to jest doskonaly przyklad twojej frustracji. Moze nie amerykanskiej, bo ty Polak jestes, ale plynacej z amerykanskiej ziemi. Niby taki zadowolony a taki nieszczesliwy, ze kazdemu dokopac musi, zeby poczuc sie lepiej. LoL
                                                  • canuck_eh Re: Anka przyjechala z Polski. 06.06.15, 01:01
                                                    Maksiu - wiedze ze nadepnelam na odcisk bo zaczynasz ublizac.Bylam w Pennsylvania, Vermont, Mine,New Hampshire,New York,New Jersey,Rhode Island.Wyglada na to ze w wiekszej ilosci stanow niz ty.I po polskich dzielnicach sie nie petalam bo po co.Jezyk znam wyobraz sobie, ale nie wstydze sie powiedziec ze nie na tyle perfekcyjnie by dziecku essey na studia czy gdziekolwiek pisac( pomijajac fakt ze to oszustwo). Pijani sa wszedzie, tyle ze w stanach i w kanadzie dosc szybko i sprawnie ich sciagaja z ulic.
                                                  • maksimum Picie w Kanadzie i w USA. 06.06.15, 04:43
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Pijani sa wszedzie, tyle ze w stanach i w kanadzie dosc szybko i sprawnie ich sciagaja z ulic.


                                                    en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_alcohol_consumption_per_capita
                                                    Druga tabelka o piciu czystego alkoholu na twarz:

                                                    1-Bialorus-17,5 litra
                                                    4-Rosja-15,1
                                                    14-Polska 12,5
                                                    41-Kanada-10,2
                                                    49-USA-9,2

                                                    Czyli gdzie tam Amerykanom do Polakow czy Kanadyjczykow?
                                                    Poza tym w Kanadzie pedzi sie od cholery duzo bimbru i wina wlasnego wyrobu.
                                                    Moj kuzyn w Kanadzie ma pare beczek wlasnego wina i trzeba przyznac ze dobre robi.
                                                    W Kanadzie z pedzeniem bimbru i wlasnego wina jest tak samo jak w krajach skandynawskich.
                                                    Poza tym w Kanadzie ,ze wzgledu na straszne picie gorzalka jest niemal 2x drozsza niz w USA.
                                                  • canuck_eh Re: Picie w Kanadzie i w USA. 07.06.15, 05:14
                                                    Statystyk z wikipedii nie biore powaznie.
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 07.06.15, 21:11
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Statystyk z wikipedii nie biore powaznie.

                                                    Ja ciebie tez nie traktuje powaznie.
                                                  • hankam Re: Picie w Kanadzie i w USA. 08.06.15, 08:39
                                                    maksimum napisał:

                                                    > canuck_eh napisała:
                                                    > > Statystyk z wikipedii nie biore powaznie.
                                                    > Ja ciebie tez nie traktuje powaznie.


                                                    Chyba jednak bardzo poważnie, bo konwersujesz z Canuck z dużym zacięciem.
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 10.06.15, 00:42
                                                    hankam napisała:

                                                    > Chyba jednak bardzo poważnie, bo konwersujesz z Canuck z dużym zacięciem.

                                                    Bo ona ma maniery takie prosto z warzywniaka.
                                                  • canuck_eh Re: Picie w Kanadzie i w USA. 07.06.15, 18:09
                                                    Poza tym maksiu, biorac nawet na powaznie statystyki z wikipedii,10,2 % nie oznacza ze 10% populacji chodzi pijaniutka po ulicach.i jednak zagladnelam do tego linku i juz maksiu nie przytoczyl innych danych - pasilo mu tylko przytoczyc dane dla doroslych bo jego przepiekne Stany sa kilka rzadkow ponizej Kanady.Ale jezeli wezmiemy pierwsza tabelke bioraca pod uwage mlodziez 15 und up to juz Stany goruja nad Kanada co z tego wynika ze mlodzi w Stanach w wieku 15-18 lat sie bardziej ubzdryngalaja niz w Kanadzie.Niewielka roznica, ale ciagle.
                                                  • fogito Re: Picie w Kanadzie i w USA. 07.06.15, 19:52
                                                    Mlodziez amerykanska pije? No jak to. Przeciez oni nawet piwa nie tykaja do 21 roku zycia! Wedlug maksia of course wink
                                                  • azja-od-kuchni Re: Picie w Kanadzie i w USA. 07.06.15, 20:51
                                                    Ciekawa jestem kto im te trunki kupuje.... za każdym razem w sklepie proszą mnie o dokument z datą urodzenia i zdjęciem. W knajpie też męża poprosili a tylko piwko chciał ...Znaczy młodo wyglądamy wink, A tak na serio to za sprzedanie alkoholu nieletniemu sa kary ... W Ilinois chyba od 1000 dol więc nikt rozsądny nie zaryzkuje.
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 07.06.15, 21:10
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Ciekawa jestem kto im te trunki kupuje.... za każdym razem w sklepie proszą mni
                                                    > e o dokument z datą urodzenia i zdjęciem. W knajpie też męża poprosili a tylko
                                                    > piwko chciał ...Znaczy młodo wyglądamy wink, A tak na serio to za sprzedanie alko
                                                    > holu nieletniemu sa kary ... W Ilinois chyba od 1000 dol więc nikt rozsądny nie
                                                    > zaryzkuje.

                                                    Zgadza sie.Do 21 roku zycia alkoholu nie kupisz ani nawet nie wejdziesz do lokalu gdzie serwuja alkohol.Np. do baru nie wejdziesz jak nie masz 21 lat ,nawet jak nie zamierzasz pic.

                                                    Akurat tak sie sklada,ze zaden ze znajomych moich dzieci nie pije i nie pali a to co na filmach pokazuja,ze studenci w USA baluja i pija to zwykla przesada.
                                                  • fogito Re: Picie w Kanadzie i w USA. 07.06.15, 22:38
                                                    Przesada? Maz mi niezle historie opowiada z czasow studiow. Alkohol lal sie strumieniami. Ludziska w akademikach cuda wyczyniaja i w nosie maja owe 21 lat
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 07.06.15, 22:47
                                                    fogito napisała:

                                                    > Przesada? Maz mi niezle historie opowiada z czasow studiow. Alkohol lal sie str
                                                    > umieniami. Ludziska w akademikach cuda wyczyniaja i w nosie maja owe 21 lat

                                                    No tak ale on nie byl na NYU,a to wielka roznica.
                                                  • fogito Re: Picie w Kanadzie i w USA. 08.06.15, 06:39
                                                    Na pewno w ilosci kasy na alkohol tongue_out
                                                  • canuck_eh Re: Picie w Kanadzie i w USA. 09.06.15, 21:48
                                                    Maksiu - tylko dlatego ze twoje dzieci zawitaly w progi owej szacownej uczelni nie oznacza to ze alkohol sie tam nie leje.Oznacza to ze twoj syn obraca sie w zupelnie innym towarzystwie.
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 10.06.15, 00:23
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu - tylko dlatego ze twoje dzieci zawitaly w progi owej szacownej uczelni
                                                    > nie oznacza to ze alkohol sie tam nie leje.Oznacza to ze twoj syn obraca sie w
                                                    > zupelnie innym towarzystwie.

                                                    Nie mozesz przyswoic ze na dobrych uczelniach sie nie pije,tak jak i w dobrych domach sie nie pali.
                                                  • canuck_eh Re: Picie w Kanadzie i w USA. 10.06.15, 01:20
                                                    Na kazdej uczelni sie pije , nawet na Harvardzie.
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 10.06.15, 06:30
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Na kazdej uczelni sie pije , nawet na Harvardzie.

                                                    Na Harvardzie ludzie sie ucza do 3 rano i NIE MA czasu na picie.
                                                    Na zasr ... uczelniach ludzie pija,bo poziom jest niziutki i czasu wiecej.
                                                    Na NYU tez sie nie pije.
                                                  • srubokretka Re: Picie w Kanadzie i w USA. 10.06.15, 14:06
                                                    > Na Harvardzie ludzie sie ucza do 3 rano i NIE MA czasu na picie.

                                                    Napewno by sie tak produkowali, gdyby nie mieli z tym problemu
                                                    isites.harvard.edu/icb/icb.do?keyword=k88702&pageid=icb.page516340
                                                    archive.sph.harvard.edu/cas/
                                                  • canuck_eh Re: Picie w Kanadzie i w USA. 11.06.15, 20:34
                                                    Maksiu ale ty bzdury wypisujesz.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Picie w Kanadzie i w USA. 07.06.15, 23:05
                                                    Fogito może to pomysł na biznes jest jakaś meta w akademiku i studia spłacą się same wink
                                                    A tak na serio jeśli nie chcesz to znajdziesz powody, a jeśli chcesz to znajdziesz sposoby. Studenci nie są glupi przecież.
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 08.06.15, 06:07
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Fogito może to pomysł na biznes jest jakaś meta w akademiku i studia spłacą się same wink
                                                    > A tak na serio jeśli nie chcesz to znajdziesz powody, a jeśli chcesz to znajdzi
                                                    > esz sposoby. Studenci nie są glupi przecież.

                                                    Przy okazji moga wyrzucic z akademika i z uczelni.
                                                    To nie Polska ,gdzie picie to zycie.
                                                  • fogito Re: Picie w Kanadzie i w USA. 08.06.15, 06:44
                                                    Jakos ich nie wyrzucaja tlumnie. Moze w twojej rodzinie wszyscy pili, ale w mojej nie pil nikt Za to w amerykanskiej rodzinie meza pija wszyscy i codziennie. No moze dziadkowie musieli troche przystopowac w domu starcow.
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 10.06.15, 00:21
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moze w twojej rodzinie wszyscy pili, ale w mojej nie pil nikt

                                                    Bo do picia trzeba miec zdrowie.

                                                    > Za to w amerykanskiej rodzinie meza pija wszyscy i codziennie.

                                                    I przynajmniej wesolo maja w domu,bo u ciebie sa same ponuraki.

                                                    > No moze dziadkowie musieli troche przystopowac w domu starcow.

                                                    A co nie ma kto im podrzucic raz w tygodni paru galonow moonshinu?
                                                  • fogito Re: Picie w Kanadzie i w USA. 08.06.15, 06:41
                                                    Radza sobie jakos, jesli to mozna radzeniem nazwac.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Picie w Kanadzie i w USA. 07.06.15, 23:00
                                                    Ta już jedno takie któremu się wydawało, że szkoła amerykańska jest taka jak w serialach dla nastolatków mam w domu wink.
                                                    Ja nie wątpię, że są w Stanach jakieś nastolatki co popijają. Zastanawiam się kto im kupuje te trunki...Gdy trzy dni po wyądowaniu w Stanach chcieliśmy kupić soju ( słabą koreańską wódkę ) w koreańskim sklepie to nam sprzedać nie chcieli bo nie mieliśmy lokalnego( ani żadnego amerykańskiego) id.... Poprosiliśmy kerownika sklepu też nie sprzedał...Powiedział, ze bez id z usa mozemy sobie co najwyżej na butelki popatrzeć. Podobną akcję miałam z winem w osiedlowym sklepie do którego chodzę na piechotę ( wiem mało popularne w Usa). No i jeszcze dzieciakom które dorabiają w marketach też nie wolno sprzedawać alkoholu... Parę razy widziałam , że jak w kasie nieletni to woła " kierowniczę" by ten alkohol nabiła. Nawet jeśli koledzy by kupili alko to nie wiem jak to technicznie wygląda? Idzie potem nieletni flaszeczką, bo prawo jazdy dla małotow ( w IL nie wiem jak w innych Stanach) ma tyle ograniczeń , że nie bardzo warto je robić przed skończeniem HS. 15 lat to jest początek HS. Prawdę mówiąc gdyby moje dziecko miało w tym wieku znajomych po 21 roku życia to bym się mocno zaniepokoiła. Popijający studenci ... tu się nie wypowiem ... ale to dorośli ludzie przecież. Nie mam złudzeń, że 19 latek jak trafi na imprezę to wypije, ale czasem to oznacza kłopoty. Wczoraj w lokalanej gazecie czytałam o pani która zorganizowała u siebie przyjęcie na koniec szkoły... Dzieciaki wypiły to co znalazły w barku u gospodarza... Jeden wrocił do domu i mowiąc kolokwialnie dalej żygał niż widział, więc mamusia wezwała karetkę... Karetka zabrała do szpitala gdzie " bohater" spędził 4 h ... Rachunek za szpital i karetkę ( razem 2,5 tyś dol) dostała gospodyni przyjęcia...jak nie zapłaci będzie proces. Uśmialiśmy się z mężem i zaczeliśmy zastanawiać czy lepiej pić na bierząco co kupimy czy zainwestować w alkomat i " badać " nieletnich przy wyjściu...
                                                    Stany to ciekawy ( lekko absurdalny) kraj, ale w tę wyższą cywilzację to ja nie wierzę. wink
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 08.06.15, 05:57
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > bo prawo jazdy dla małotow ( w IL nie wiem j
                                                    > ak w innych Stanach) ma tyle ograniczeń , że nie bardzo warto je robić przed skończeniem >HS.

                                                    Warto,warto.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Driver%27s_license_in_the_United_States
                                                    Restrykcje sa i bardzo dobrze ,bo malolatom czesto odbija.Zaleznie od stanu mozna jezdzic od 14-17 roku zycia.


                                                    > Wczoraj w lokalanej gazecie czytałam o pani która zorganizowała u siebie
                                                    > przyjęcie na koniec szkoły... Dzieciaki wypiły to co znalazły w barku u gospod
                                                    > arza... Jeden wrocił do domu i mowiąc kolokwialnie dalej żygał niż widział, wi
                                                    > ęc mamusia wezwała karetkę... Karetka zabrała do szpitala gdzie " bohater" spęd
                                                    > ził 4 h ... Rachunek za szpital i karetkę ( razem 2,5 tyś dol) dostała gospodyn
                                                    > i przyjęcia...jak nie zapłaci będzie proces.

                                                    Miala szczescie,ze jej nie wsadzili.

                                                    > Stany to ciekawy ( lekko absurdalny) kraj, ale w tę wyższą cywilzację to ja nie wierzę. wink

                                                    Pobedziesz dluzej to uwierzysz.
                                                  • canuck_eh Re: Picie w Kanadzie i w USA. 09.06.15, 22:03
                                                    warto warto - powiedzial ten ktorego syn dosc pozno zostal zmuszony by prawko zrobil
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 10.06.15, 00:39
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > warto warto - powiedzial ten ktorego syn dosc pozno zostal zmuszony by prawko zrobil

                                                    On jeszcze prawka nie zrobil,ma dopiero permit.
                                                  • canuck_eh Re: Picie w Kanadzie i w USA. 09.06.15, 22:01
                                                    well w Kanadzie sa specjalne sklepy LCBO gdzie mozesz kupic alkohol badz bear store dla piwenka.W zadnym z tych przybytkow nie uswiadczysz malolata Musisz miec min 19 lat by pracowac w tym sklepie.Kiedys weszlismy z corka do LCBO i trzymalam butelke wina w rece i mus mi bylo wyjac cos z plecaczka i dalam butelczyne do potrzymania blondynie.Pojawil sie natychmiast pracownik z prosba by odebrac dziecku butelke.I nie wazne ze ona tylko trzyma.
                                                  • canuck_eh Re: Picie w Kanadzie i w USA. 09.06.15, 21:45
                                                    Ze co?Maksiu chyba ci chodzi o bar bo do restauracji malolata wpuszcza.Nawet jak przyjdzie sam z dziewczyna bez rodzicow.Alkoholu mu tylko nie sprzedadza.Wiec moze uwazaj co wypisujesz.
                                                    To nie jest przesada maksiu.Bardzo duzy odsetek mlodych w collage i na uczelniach baluje.Glownie pierwszy rocznik - wyrwali sie spod kontroli rodzicow i well jest co jest.W Kanadzie tez to jest, nie ma co chowac glowy w piasek.I nie badz taki wkurzony maksiu - to wcale nie oznacza ze twoje dzieci chodza pijaniutkie w sztok.A tez juz nie mow ze mlody ktory chce sie napic nie znajdzie sposobu na zakupienie procentow.
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 10.06.15, 00:33
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    >A tez juz nie mow ze mlody ktory chce sie napic nie znajdzie sposobu n
                                                    > a zakupienie procentow.

                                                    Sposob pewno by sie znalazl,ale jak on nie pije to chcesz go zmusic.
                                                    Rowniez nie pali-to chcesz go nauczyc bo w Polsce pala.
                                                    No i skwarek nie je.
                                                    Tak piszesz jakby po 18 roku zycia byl obowiazek picia alkoholu i palenia.
                                                    Nie bierzesz pod uwage,ze z was moje dzieci nie biora przykladu.
                                                    Jakby chcial pic to by pil bo gdy sa okazje to mu nalewamy ale on nie chce.
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 10.06.15, 00:34
                                                    Kumple moich dzieci tez nie pija i nie pala,co jest raczej normalne w NYC,to kto ma ich wciagac w te nalogi.
                                                  • canuck_eh Re: Picie w Kanadzie i w USA. 10.06.15, 01:27
                                                    Maksiu ty masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem?ja nie pisalam konkretnie o twoim synu.Pisalam oglonie ze jak mlodzian chce sie napic to znajdzie sposob na pozyskanie procentow.
                                                    Absolutnie nie chce niczego twego syna i corki uczyc.Jak nie pali to bardzo dobrze, bo to nalog przeciez.
                                                    Nie pisze ze po 18 roku jest jakikolwiek obowiazek.Tylko sie cieszyc ze twoje dzieciaki maja wiecej oleju w glowie niz niejeden ich rowiesnik.powiedzmy sobie szczerze ten alkohol jest dla ludzi tylko trzeba umiec pic.Chodzi o to ze jak masz ochote na lampke wina czy jakiegos drinka to sobie zrobisz i juz.Czy kazda impreza musi oplywac w alkohol? A jak ktos nie chce to nalezy to uszanowac i nie namawiac "no co stary nie napijesz sie, wszyscy pija".No nie napije sie i tyle.
                                                  • maksimum Re: Picie w Kanadzie i w USA. 10.06.15, 06:35
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A jak ktos nie chce to nalezy to uszanowac i ni
                                                    > e namawiac "no co stary nie napijesz sie, wszyscy pija".No nie napije sie i tyle.

                                                    Kiedys tak bylo i w ten sposob ja nauczylem sie palic i pic choc wiedzialem ze mnie to nie sluzy,ale jak przyjechalem do USA to powiedzialem sobie dosyc tego polskiego chamstwa i rzucilem palenie i popijanie.
                                                    A ze zona nie pali i nie pije to dzieciaki nie mialy sie od kogo nauczyc.
                                                  • fogito Re: Picie w Kanadzie i w USA. 07.06.15, 22:35
                                                    Starsi koledzy kupuja.
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 04.06.15, 15:02
                                                    fogito napisała:

                                                    > Bylam w wielu miejscach na swiecie i nie okradli mnie nigdzie poza Warszawa.

                                                    Taki narod i trzeba sie trzymac za kieszenie.Duzo ludnosci naplywowej ktora kradnie.


                                                    > Palacy mi w Paryzu nie przeszkadzaja, bo w restauracjach nie pala. Nerwowi to oni
                                                    > nie sa. Raczej zrelaksowani.

                                                    Mieszkajac w Polsce masz inny standard znerwicowania i zrelaksowania.
                                                    Nigdzie na swiecie ludzie nie sa tak zrelaksowani jak w USA.

                                                    > Natomiast w Ameryce przeszkadzaja mi otyli na kazdym kroku.

                                                    To fakt i mnie tez to przeszkadza,ale to sa skutki uboczne wysokiego standardu zycia.
                                                    Sporo ludzi chce sie najesc na zapas i po raz pierwszy w zyciu maja dostep do wiekszej ilosci jedzenia niz moga skonsumowac.Trzeba umiec powiedziec sobie nie.
                                                    Ty otyli to w wiekszosc srednia klasa i ubodzy.
                                                    W Polsce tez to jest a w Rosji po 50-tce wszyscy sa otyli.


                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 04.06.15, 16:55
                                                    Amerykanski relaks jest pozorny. Moim zdaniem szczerzac zęby ciągle mają ochote komus przy..pier..dol..lic. I te strzelaniny w szkolach, kinach, centrach handlowych sa doskonalym przykladem ich wku...enia. Moze lepiej by bylo, aby znow zaczeli palic.
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 04.06.15, 20:25
                                                    fogito napisała:

                                                    > Amerykanski relaks jest pozorny. Moim zdaniem szczerzac zęby ciągle mają ochot
                                                    > e komus przy..pier..dol..lic.

                                                    A mnie sie zdaje,ze to twoja cecha charakteru.

                                                    > I te strzelaniny w szkolach, kinach, centrach han
                                                    > dlowych sa doskonalym przykladem ich wku...enia.

                                                    Te strzelaniny sa przykladem jak latwo osoby niezrownowazone psychicznie moga miec dostep do broni.
                                                    Gdyby w Polsce byl taki latwy dostep do broni,to by trup gesto codziennie na ulicach sie slal.

                                                    > Moze lepiej by bylo, aby znow zaczeli palic.

                                                    To przyjedz i zmus ich,skoro oni nie chca,bo sa wyluzowani.
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 04.06.15, 21:02
                                                    Ja nie musze sie szczerzyc i ukrywac tego co mysle, bo ja w Ameryce nie mieszkam tongue_out
                                                    Strzelaniny to wyraz depresji i frustracji jaka toczy ten narod. Amerykanie wcale wyluzowni nie sa tylko takich udaja.
                                                    Moze nie pala, ale zamiast palenia żrą kompulsywnie. I to jest rownie niebezpieczne dla zdrowia jak palenie. O estetyce nie wspominajac.
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 03:31
                                                    fogito napisała:

                                                    > Amerykanie wcale wyluzowni nie sa tylko takich udaja.

                                                    A skad ty mozesz wiedziec,jak sie tutaj nigdy nie zaaklimatyzowalas.

                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 08:52
                                                    Nie zaaklimatyzowalam sie, bo nie jestem w stanie zniesc mentalnosci amerykanskiej. Wlasnie tego pozornego luzu, pod ktorym jak pod kamieniem kryje sie mnostwo frustracji. Poza tym ja bylam w wiekszej ilosci stanow Ameryki niz ty siedzacy w swoim malym mieszkanku na Brooklynie. Mam tez 'przyjemnosc' spotykac Amerykanow z wyzszej klasy sredniej, ktorzy przykrywaja swoje problemy alkoholem polykajac na potege prozak. Myslisz, ze zadowoleni z zycia ludzie faszerowali by sie antydepresantami? Z pewnoscia nie. Tak ze nie pitol mi tu o amerykanskim luzie, bo ty sam sfrustrowany jestes i przed kompem jad wylewasz na kogo popadnie.
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 18:33
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie zaaklimatyzowalam sie, bo nie jestem w stanie zniesc mentalnosci amerykanskiej.

                                                    Pisalem o tym wiele razy ,ze przecietny Polak do Ameryki sie nie nadaje i sie nie zaaklimatyzuje.

                                                    > Mam tez 'przyjemnosc' spotykac Ameryk
                                                    > anow z wyzszej klasy sredniej, ktorzy przykrywaja swoje problemy alkoholem poly
                                                    > kajac na potege prozak.

                                                    A ja z takimi Amerykanami nie mam przyjemnosci.Kazdy ma znajomych na swoim poziomie.

                                                    > Myslisz, ze zadowoleni z zycia ludzie faszerowali by si
                                                    > e antydepresantami? Z pewnoscia nie. Tak ze nie pitol mi tu o amerykanskim luzi
                                                    > e, bo ty sam sfrustrowany jestes i przed kompem jad wylewasz na kogo popadnie.

                                                    Wyraznie widac,ze to ty sfrustrowana jestes i jad wylewasz na Ameryke,bo mnie Ameryka sie podoba i za "wyzszym" standardem w Polsce nie tesknie.
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 19:13
                                                    A czy ty myslisz Maksiu, ze ja przecietna jestem. Ja jestem powyzej przecietnej i dlatego mam wyzsze wymagania ni ty tongue_out
                                                    Ja wiem, ze wyzsza klasa srednia w USA jest poza twoim zasiegiem, bo przeciez oni w malych mieszkankach na Brooklynie nie mieszkaja.
                                                    Ja mam Ameryke w nosie i zwisa mi ona. Ja jednakze nie musze rzucac obelg na cudze dzieci, zeby sie lepiej poczuc.
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 06.06.15, 00:37
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja mam Ameryke w nosie i zwisa mi ona.

                                                    Tylko dlatego,ze jest dla ciebie nieosiagalna.
                                                  • canuck_eh Re: Anka przyjechala z Polski. 07.06.15, 05:17
                                                    Jakto nie osiagalna.Jak maz Hamerykaniec to ta twoja Hameryka jest dla niej jak najbardziej osiagalna.Tobie nie moze przejsc mysl przez lepetyne ze ktos wybiera zupelnie inny kontynent i kraj gdzie chce mieszkac.
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 07.06.15, 08:04
                                                    I w dodatku ja mam dom z ogrodem w tym kraju mlekiem i miodem plynacym. Na moje wlasne nazwisko. W najlepszej dzielnicy dzielnicy miasteczka, wpoblizu country clubu i pola golfowego. I nic mnie nie przekonuje, zeby tam, sie osiedlic. Nawet najlepsza w okolicy podstawowka. Podobno of course.
                                                    Gorzej, kupujemy w W-wie drugie mieszkanie, zeby byc blizej szkoly syna. Coz za ekstrawagancja. Iscie w amerykanskim stylu wink
                                                  • canuck_eh Re: Anka przyjechala z Polski. 07.06.15, 18:13
                                                    Fogito , a do kortow tenisowych najlepszych w stanach masz dostep? wink
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 07.06.15, 19:56
                                                    No mam do 4 za darmo jako member country clubu. Ale nie wiem, czy sa najlepsze, bo te najlepsze sa przeciez na Brooklynie wink
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 07.06.15, 20:58
                                                    fogito napisała:

                                                    > No mam do 4 za darmo jako member country clubu.

                                                    Bo normalni ludzie sa w tym czasie w szkole i w pracy.

                                                    > Ale nie wiem, czy sa najlepsze, bo te najlepsze sa przeciez na Brooklynie wink

                                                    Najlepsze to sa te na ktorych masz najlepszych partnerow do gry.
                                                    Po co ci isc na najlepsze korty jak tam nie bedzie z kim grac?
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 07.06.15, 21:55
                                                    W tym, to znaczy w jakim? Z klubu moge korzystac o kazdej porze. Masz problem ze zrozumieniem?
                                                    Ja nie potrzebuje partnera do gry. Gra maz, syn, wujkowie...
                                                  • hankam Re: Anka przyjechala z Polski. 08.06.15, 08:36
                                                    maksimum napisał:

                                                    > Bo normalni ludzie sa w tym czasie w szkole i w pracy.
                                                    Ty się do nich nie zaliczasz, bo przecież nie załapałeś się na posadę kierowcy autobusu, mimo zdania egzaminu.
                                                  • canuck_eh Re: Anka przyjechala z Polski. 09.06.15, 22:13
                                                    Ojej maksiu sie gdzies chwalil ze na najlepsza posade idzie?No ominela mnie ta dyskusja jaka szkoda.
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 07.06.15, 20:55
                                                    fogito napisała:

                                                    > W najlepszej dzielnicy dzielnicy miasteczka, wpoblizu country
                                                    > clubu i pola golfowego. I nic mnie nie przekonuje, zeby tam, sie osiedlic.

                                                    A po co ci to jak ty sportow nie uprawiasz?
                                                    To nie jest dla ciebie tylko dla inteligentnych ludzi.

                                                    No i by oddac sprawiedliwosc to w USA kazda wieksza wioska ma swoj country club z polem golfowym.
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 07.06.15, 21:58
                                                    A myslisz, ze tenis to jedyny sport do uprawiania biedaku?
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 07.06.15, 22:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > A myslisz, ze tenis to jedyny sport do uprawiania biedaku?

                                                    Tenis jest najlepszy ale jest kilkanascie gorszych.

                                                    Przeciez nie bedziesz rzucala dyskiem czy patelnia na odleglosc?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Anka przyjechala z Polski. 07.06.15, 23:15
                                                    Maksiu już tak nie gloryfikuj tego tenisa. Ekskuzywny to on może jest,ale z punktu widzenia polskiej wsi. W Stanach akurat bezpłatnych kortów do tenisa w zwykłych parkach nie brakuje. I grają w niego najczęściej te dzieciaki których rodzice nie transportuja na bardziej zorganizowane zajęcia. .Popukać paletką to każdy moze... golf jest ekskluzywny, bo samo ubranie , wózek i kije to kilka tyś dol ale bez tego grać się nie da. Podobnie jak bez członkowstwa w klubie gdzie nie przyjmują każdego z ulicy ... tzn, trzeba być poleconym ... Wiem pipeciartwo trochę i klub wzajemnego klepania się po plecach no, ale tak to działa.
                                                    Ps. W klubie golfowym byłam raz i od razu mówię, że nie dla mnie te klimaty. Mąż chodzi " służbowo" i wraca " chory" ale z nową porcją amerykańskich historyjek które nas śmieszą do łez.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Anka przyjechala z Polski. 07.06.15, 23:26
                                                    Preoczyłam dyskusję o wadze Amerykanow i napiszę tylko, że jeśli średni Polak przytyje 30 kg a średni Amerykanin zrzuci 50 to się może gdzieś spotkają w połowie drogi... Bardzo lubie robić tu zakupy ubraniowe .... noszę spodnie 10 ( czasem ) 12, z Gap to nawet 8. Wszyscy mowią, że jest zgraba laska wink tylko w Polsce nosiłam 14....i to dopiero cud, bo obwód pasa, ud, bioder w polskich 14 i amerykańskich 10 jest równy! No, ale niech będzie ... skoro w Azji byłam wysoka ( mam 163 cm) to w Stanach mogę być szczupła.. wink
                                                    Pisałam niżej, ze znajome dzieciaki są szczupłe, ale z wiekiem szczególnie panie mocno przybierają... Czasem bardzo mocno...według mnie winę ponosi syrop glukozowo-fruktozowy dodawany do wszystkiego w ilości hurtowej...Jogurty czyni niezjadliwymi podobnie jak większość amerykańskich słodyczy.
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 08.06.15, 06:00
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Pisałam niżej, ze znajome dzieciaki są szczupłe, ale z wiekiem szczególnie pani
                                                    > e mocno przybierają... Czasem bardzo mocno...według mnie winę ponosi syrop gluk
                                                    > ozowo-fruktozowy dodawany do wszystkiego w ilości hurtowej...

                                                    Bo mieszkasz na polnocy,blisko Kanady a tam ten syrop pija do kazdego posilku,tak jak herbate w Polsce.

                                                    > Jogurty czyni niezjadliwymi podobnie jak większość amerykańskich słodyczy.

                                                    Amerykanskie czekolady sa bardzo dobre i najlepsze na swiecie.
                                                  • maksimum Amerykanskie czekolady sa najlepsze na swiecie. 08.06.15, 06:03
                                                    intelligenttravel.nationalgeographic.com/2012/12/28/the-10-best-chocolatiers-in-the-world/
                                                    Europejskie badziewie nie ma racji bytu w USA.
                                                  • fogito Re: Amerykanskie czekolady sa najlepsze na swieci 08.06.15, 06:51
                                                    Amerykanskie czekolady to jest shit jakich malo w swiecie. Wosk do nich dodaja i sa niezjadliwe. Moj dzieciak nie przelknie tego goovna. Dla fajniejszych znajomych wedla woze.
                                                  • hankam Amerykanskie czekolady nie sa najlepsze na swiecie 08.06.15, 09:19
                                                    Czy ty w ogóle czytasz to, co wrzucasz w linkach?
                                                    W tym zestawieniu, czysto uznaniowym zresztą, napisanym przez Amerykanów dla amerykańskiej wersji NG pięć na dziesięć "czekolaterii" jest z Europy.
                                                    Po pierwsze po to, żeby turyści nie musieli koniecznie lecieć do Europy, żeby spróbować prawdziwej dobrej czekolady, po drugie dlatego, że sami autorzy z pewnością nie wszędzie byli.
                                                    Nie byli na przyklad w Japonii, gdzie też są czekoladowe cukiernie.

                                                    A teraz przyjrzyjmy się tym amerykańskim przykładom:

                                                    2. Vosges Haut-Chocolat (Chicago, Illinois, USA)
                                                    Katrina Markoff learned the art of French confectionery at Le Cordon Bleu in Paris.

                                                    4. Jacques Torres Chocolate
                                                    Francuz, Przeprowadził się do USA w wieku 27 lat po skończeniu edukacji kulinarnej we Francji. Od 2000 roku rozwija własną markę w USA nazwą podkreślając nieamerykańską tradycję firmy.

                                                    5. Norman Love Confections
                                                    "Love and a partner perfected a technique in which the colored designs for each candy are hand-painted or airbrushed into chocolate molds, which are then filled with the finest chocolate imported from Belgium, France, and Switzerland. "
                                                    Czyli nic nie produkują, tylko konfekcjonują. Czekoladę, nie składniki do jej produkcji, tylko gotową czekoladę sprowadzają z Europy. Nadają jej za to piękną formę.

                                                    8. Richard Donnelly Fine Chocolates żej
                                                    "Richard Donnelly (...) uses Belgian and French chocolate ."
                                                    I tak jak Norman Love używając znakomitej europejskiej czekolady produkuje znakomite amerykańskie czekoladki.

                                                    3. Scharffen Berger Chocolate Maker, Inc.
                                                    Jedyna w tym zestawieniu naprawdę amerykańska czekolada o bardzo nieamerykańskiej nazwie (bo w USA tradycji czekoladowych nie ma).
                                                    Historię tej marki warto przeczytać, bardzo ciekawe.

                                                    ---
                                                    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtech nie mady znów mam dużo energii!!!
                                                  • azja-od-kuchni Re: Amerykanskie czekolady nie sa najlepsze na sw 08.06.15, 13:21
                                                    Hankam nie wiedziałaś , że czytanie jest dla głupków. Przedstawiciele wyższej cywilizacji wszystko wiedzą najlepiej bez czytania, oglądania i doświadczania. Takie małe żuczki jak my nigdy tego niezrozumieją wink
                                                  • azja-od-kuchni Re:Syrop glukozowo-fruktozowy 08.06.15, 06:57
                                                    Maksiu syrop glukozowo-fruktozowy to nie syrop klonowy ...en.wikipedia.org/wiki/Maple_syrup i en.wikipedia.org/wiki/High_fructose_corn_syrup Glukozowego się nie pije( nawet w Chicago) ale właśnie dodaje do żywności. Jest tani, nie krystalizuje się i świetnie się rozpuszcza więc go walą wiadram prawie. Pogadaj z córką to Ci wyjaśni w końcu będzie studiować biologię.
                                                    A amerykańskie czekolady są podłe ...robione na masę a nie na smak. Nie znalazłam jeszcze amerykańskiej czekolady z 86 % kakao... wszędzie nawpieprzane cukru i innych dodatków, bo kakao drożeje ...www.washingtonpost.com/blogs/wonkblog/wp/2014/11/15/the-worlds-biggest-chocolate-maker-says-were-running-out-of-chocolate/ i się durnym ludziom wpiera, że czekolada bez kakao to też czekolada....
                                                  • azja-od-kuchni Re:Syrop glukozowo-fruktozowy 08.06.15, 07:09
                                                    Maksiu bez obrazy, ale gdybym opuściła ojczyznę, a w niej zapadłą wieś w latach 70 to może by na mnie ta Ameryka zrobiła wrażenie. Ja wyjechałam w lutym 2011 i poza tym, że wszystko jest większe, a ceny niższe to kraj dupy nie urywa wink
                                                  • canuck_eh Re: Anka przyjechala z Polski. 10.06.15, 01:31
                                                    Maksiu - jeszcze nie widzialam kanadyyjczyka spasionego po syropie klonowym.To wy w tej hameryce macie niezla podrobe.
                                                    Ja pi....ole znowu cos najlepsze na swiecie.Piwo tez macie najlepsze ?ten sikacz coors light?
                                                  • maksimum Syrop klonowy w moczu. 10.06.15, 06:24
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu - jeszcze nie widzialam kanadyyjczyka spasionego po syropie klonowym.To
                                                    > wy w tej hameryce macie niezla podrobe.

                                                    Wy w Kanadzie to nawet sikacie tym syropem klonowym.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Choroba_syropu_klonowego
                                                    > Ja pi....ole znowu cos najlepsze na swiecie.Piwo tez macie najlepsze ?ten sikac
                                                    > z coors light?

                                                    Przyzwoity Amerykanin pije Budweiser.
                                                  • fogito Re: Syrop klonowy w moczu. 10.06.15, 06:49
                                                    Moj maz mowi, ze amerykanski Budweiser to najgorsze piwo na calym swiecie. Ty takie pijesz? Powodzenia.
                                                  • hankam Ileż tu off topów. 10.06.15, 08:38
                                                    Za to dobre jest Moosehead.
                                                  • maksimum Old Milwaukee. 10.06.15, 08:47
                                                    fogito napisała:

                                                    > Moj maz mowi, ze amerykanski Budweiser to najgorsze piwo na calym swiecie. Ty t
                                                    > akie pijesz? Powodzenia.

                                                    Dlatego nie mieszka w USA.Nie pasuje tutaj.Nie zna sie na piwie!!!!!
                                                    Najbardziej lubilem Heineken i Budweiser.
                                                    Po Budweiser poznaje sie prawdziwych Amerykanow.

                                                    vinepair.com/wine-blog/20-most-popular-beers-america/
                                                    Twoj stary to pewno popijal Old Milwaukee

                                                    www.youtube.com/watch?v=-ya-LsUGo5M
                                                    Nawet niezle wygladacie na tej reklamowce.
                                                  • hankam Piwo jak piwo, a biologia dla Moniki leży 10.06.15, 11:27
                                                    A jak tam ta biologia?
                                                    Bo dziwnie nabrałeś wody w usta i omijasz ten temat.
                                                    Nie dało rady rozwalić polskiej matury dziecko?
                                                    By the way, moje dziecko jeszcze w gimnazjum przykładowy SAT z biologii (ten ze strony collegeboard) i uznało za banalny (z ekologii) i nieco trudniejszy (molekularny).
                                                  • fogito Re: Piwo jak piwo, a biologia dla Moniki leży 10.06.15, 14:37
                                                    On sie nie odezwie, bo nie ma w tej kwestii nic do powiedzenia. Corka nie zaliczylaby polskiej matury z biologii po prostu.
                                                  • fogito Re: Old Milwaukee. 10.06.15, 14:35
                                                    Hahaha nawet sie na piwach nie znasz. Ostatnio powiedzialam mezowi, ze najgorszy na swiecie jest Heineken. A on na to, ze gorszy jest jeszcze amerykanski Budweiser. A ty dwa najwieksze sikacze przywolujesz big_grin chyba nigdy nie napiles sie dobrego piwa biedaku.

                                                    I masz racje. Moj maz juz sie do zycia w Stanach nie nadaje, bo jego wymagania wzrosly w Europie. Teraz on docenia jakosc a nie ilosc wink
                                                  • maksimum Re: Old Milwaukee. 10.06.15, 19:59
                                                    fogito napisała:

                                                    > I masz racje. Moj maz juz sie do zycia w Stanach nie nadaje, bo jego wymagania
                                                    > wzrosly w Europie. Teraz on docenia jakosc a nie ilosc wink

                                                    W Europie nigdy nie bylo jakosci ani nie bedzie.W EU tylko firanki powiesic i ja do muzeum oddac.

                                                    A twoj stary na tym zamulonym poludniu pewno jechal na Old Milwaukee>

                                                    www.youtube.com/watch?v=HVsU-vwUpdM
                                                  • fogito Re: Old Milwaukee. 10.06.15, 21:29
                                                    W Europie zawsze była i bedzie jakosc w przeciwienstwie do Ameryki. A ty możesz ewentualnie dla uspokojenia na ocean popatrzec tongue_out
                                                  • zgagusia Re: Old Milwaukee. 11.06.15, 11:29
                                                    W Europie nigdy nie bylo jakosci ani nie bedzie.

                                                    no popatrz.... to dlaczego zamilkles gdy ci wytlumaczono jak krowie na rowie ze z linka, ktory bezmyslnie i bez czytania wkleiles wynika ze zdecydowana wiekszosc najlepszych czekolad pochodzi z Europy, hę???
                                                  • maksimum Re: Old Milwaukee. 11.06.15, 15:36
                                                    Bo ja bez czytania wklejam dla rozrywki.
                                                  • fogito Re: Old Milwaukee. 11.06.15, 15:52
                                                    Tak jak sie domyslalysmy po prostu nie znasz angielskiego.
                                                  • maksimum Re: Old Milwaukee. 11.06.15, 22:47
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tak jak sie domyslalysmy po prostu nie znasz angielskiego.

                                                    Do wklejania nie jest potrzebny.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Old Milwaukee. 11.06.15, 23:26
                                                    Tylko do czytania tego co wklejasz znajomośc angielskiego jednak by się przydała...
                                                  • maksimum Re: Old Milwaukee. 12.06.15, 00:15
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Tylko do czytania tego co wklejasz znajomośc angielskiego jednak by się przydała...

                                                    Ja wtedy wlasnie wylaczam znajomosc angielskiego.
                                                  • fogito Re: Old Milwaukee. 11.06.15, 23:39
                                                    Ale do uzasadnienia swoich tez już tak. Nie wklejaj czegoś, czego nie rozumiesz, bo ośmieszasz się jeszcze bardziej. O ile to możliwe.
                                                  • maksimum Re: Old Milwaukee. 12.06.15, 00:16
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ale do uzasadnienia swoich tez już tak. Nie wklejaj czegoś, czego nie rozumiesz
                                                    > , bo ośmieszasz się jeszcze bardziej. O ile to możliwe.

                                                    A co tam bylo do zrozumienia,ze wiekszosc z top-10 to amerykanskie czekolady?
                                                  • fogito Re: Old Milwaukee. 12.06.15, 06:43
                                                    Jak to sie kiedys mowilo... Nie gadaj z glupim bo... Juz nie pamietam, a przydaloby sie teraz. Tak maksiu tak. I najlpeszy psychiatryczny szpital z pewnoscia w NY tez jest, wiec zapukaj do jego drzwi.
                                                  • hankam Re: Old Milwaukee. 12.06.15, 16:12
                                                    Jaka większość?

                                                    Facet dał pięć przykładów europejskich i pięć amerykańskich. Z pięciu amerykańskich cztery mają albo europejskich chocolatiers, albo konfekcjonują europejską czekoladę, albo nazwą udają Szwajcarów lub Austriaków.

                                                    To w ogóle nie jest żadne top 10, bo niby jakie są kryteria? I niby jakim ekspertem jest autor?

                                                    Wracając do biologii dla Moniki, jak jej poszedł polski test maturalny?
                                                  • zgagusia Re: Old Milwaukee. 11.06.15, 15:58
                                                    rozrywki to nam dostarczasz nieustannie, dzielac sie swoimi wyobrazeniami o swiecie tongue_out
                                                  • canuck_eh Re: Syrop klonowy w moczu. 11.06.15, 20:46
                                                    Przyzwoity amerykani prosi kumpla kanadyjczyka z pracy ze jak bedzie wracal z wizyty w Kanadzie to zeby mu kupil male co nieco.Moj ojciec kiedys nie swiadom ze jest limit na przewoz alkoholu a raczej na zakup w bezclowym sklepie kupil chyba ze 6 zgrzewek.Celnik go zatrzymal i odpytuje a ocjiec ze koledzy prosili i ze nie mial pojecia o limitach.Usmiechnal sie i puscil .Widac zna ten bol.A Budwiser to tez sikacz w porownaniu z niejednym kanadyjskim piwem.Lepszy jednak od coors light.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Syrop klonowy w moczu. 11.06.15, 22:39
                                                    Oj Maksiu Maksiu ... na piwie znasz się rownie dobrze jak na czekoladzie czyli wcale... Gdybyś wychylił trochę nos poza swoje Condo z widokiem to bys wiedział , że Budwiser to jest piwo dobre dla robotnika z budowy...Znawcy trunku szukają loklanych browarów i manufaktur i tam się raczą tym co najlepsze. Amerykanie doceniają jakość tylko:
                                                    - musi ich być na to stać
                                                    - musi im się chcieć pojechać ciut dalej niż do pobliskiego sklepu po sikacza
                                                    Nie wierzysz mi ? To zerknij ile jest aplikacji na iphona które pomagają wyszukać lokalane winiarnie i piwiarnie i ilu ludzi z tego korzysta.


                                                  • maksimum Re: Syrop klonowy w moczu. 11.06.15, 22:45
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Celnik go zatrzymal i odpytuje a ocjiec ze koledzy prosili i
                                                    > ze nie mial pojecia o limitach.Usmiechnal sie i puscil .Widac zna ten bol.

                                                    Celnik amerykanski mial zagadke dlaczego ktos z Kanady przywozi alkohol do USA skoro w USA jest lepszy i tanszy.
                                                    Niestety kanadyjscy celnicy nie przepuszcza Amerykanina wjezdzajacego do Kanady z wieksza iloscia alkoholu,bo w Kanadzie jest on prawie 2x drozszy.

                                                    > A Budwiser to tez sikacz w porownaniu z niejednym kanadyjskim piwem.Lepszy jednak od
                                                    > coors light.

                                                    Budweiser jest bardzo dobry ,za to kanadyjskie to sa niesamowite siki,dlatego tez Kanadole zawsze prosza by przywiezc im alkohol z USA.
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 08.06.15, 06:05
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Ps. W klubie golfowym byłam raz i od razu mówię, że nie dla mnie te klimaty. Mą
                                                    > ż chodzi " służbowo" i wraca " chory" ale z nową porcją amerykańskich historyje
                                                    > k które nas śmieszą do łez.

                                                    Powinien sobie przygotowac jakies ciekawe i smieszne historyjki z Azji do opowiadania w klubie to by sie lepiej zbratal z tubylcami.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Anka przyjechala z Polski. 08.06.15, 07:30
                                                    Maksiu mój mąż nie ma problemów adaptacyjnych. Wszyscy go uwielbiają i wszyscy chcą z nim pracować. Jedyne czego on nie lubi to gra pozorów, lans i wzajemne poklepywanie się po plecach. Pewnie dlatego klub golfowy to nie jest jego ulubione miejsce.
                                                    Ja też wolę poczytać książkę niż słuchac wyzań szopoholiczek tylko, że ja mam wybór, a on nie bardzo wink
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 08.06.15, 06:47
                                                    Wytez swoj ptasi mozdzek biedaku.
                                                  • canuck_eh Re: Anka przyjechala z Polski. 09.06.15, 22:18
                                                    Fogito jezeli myslisz ze istnieje cos innego poza tenisem i koszykowka no i ewentualnie hokejem to sciagam cie na ziemiewink
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 09.06.15, 22:55
                                                    No tak silly me.
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 10.06.15, 00:37
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Fogito jezeli myslisz ze istnieje cos innego poza tenisem i koszykowka no i ew
                                                    > entualnie hokejem to sciagam cie na ziemiewink

                                                    Sa jeszcze szachy,brydz no i mozesz uwalic sie na ziemii i celowac do tarczy,co podnosi cisnienie.
                                                  • canuck_eh Re: Anka przyjechala z Polski. 10.06.15, 01:37
                                                    Dlaczego uwalic sie na ziemi? prone position czyli maksiowe uwalenie sie na ziemi jest tylko podczas zawodow.Naprawde na strzelnicy nie widzialam nikowo walajacego sie po murawie wink
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 10.06.15, 06:28
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Dlaczego uwalic sie na ziemi? prone position czyli maksiowe uwalenie sie na zie
                                                    > mi jest tylko podczas zawodow.

                                                    Wiesz ze od tego mozna drgawek dostac.

                                                    www.medscape.com/viewarticle/838415
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 18:54
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie zaaklimatyzowalam sie, bo nie jestem w stanie zniesc mentalnosci amerykanskiej.

                                                    Nie zaaklimatyzowalas sie,bo nie doroslas.To jest inna,wyzsza cywilizacja i wyraznie nie dla ciebie.Musisz siedziec na polskiej wsi,bo ci sloma z butow wylazi.
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 19:18
                                                    Hahaha wyzsza cywilizacja. Spadlam z laweczki przy boisku prawie. Tlumy grubasow lykajacych prozak i strzelajacych do siebie jak do kaczek. To ma byc ta wyzsza cywilizacja. Very funny big_grin ciesze sie, ze nie upadlam tak nisko, zeby sie tam dobrze tam czuc. Musialabym sobie mozg wyprac.
                                                  • canuck_eh Re: Anka przyjechala z Polski. 06.06.15, 01:05
                                                    Ja pie...ole taka wyzsza cywilizacje.posiedze w zasciankowej Kanadzie
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 06.06.15, 04:51
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Ja pie...ole taka wyzsza cywilizacje.posiedze w zasciankowej Kanadzie

                                                    Ty tak,ale wszystkie madrzejsze Kanadole przyjezdzaja studiowac do USA bo w tym waszym zascianku zadnych dobrych uczelni nie ma.
                                                  • canuck_eh Re: Anka przyjechala z Polski. 07.06.15, 05:20
                                                    To ty tak myslisz, a ze twoje myslenie nie ma sensu wiec nie ma sie co przejmowac.Zobaczymy za pare lat jak to twoje dzieci( o synu juz sluch zaginal) po tych najlepszych uczelniach w tej twoje hameryce sobie poradza.
                                                  • hankam Re: Anka przyjechala z Polski. 04.06.15, 22:09
                                                    Nigdzie na swiecie ludzie nie sa tak zrelaksowani jak w USA.

                                                    A skąd ty niby to wiesz, skoro nigdzie nie wyjeżdżasz.
                                                  • canuck_eh Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 01:29
                                                    statystyki kochana, statystyki i wikipediasmile
                                                  • canuck_eh Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 01:26
                                                    No sa zrelaksowani, ale ile to oni za tableteczki placa by byc tak zrelaksowanym?
                                                  • maksimum Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 03:16
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No sa zrelaksowani, ale ile to oni za tableteczki placa by byc tak zrelaksowanym?

                                                    Nie wiem.Bedziesz musiala swoich znajomych popytac,bo u mnie nikt nie bierze.
                                                  • fogito Re: Anka przyjechala z Polski. 05.06.15, 08:54
                                                    Bo zeby brac trzeba miec kase na leki i psychiatre. Jak nie masz to wylewasz zolc w internecie tak jak ty big_grin
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 04.06.15, 09:48
                                                    Uuu to jakas nowa moda? A moze pozostalosci starej?
                                                  • canuck_eh Re: NYC vs Chicago. 05.06.15, 01:20
                                                    Lustra w szafach - znaczy w przesuwanych drzwiach?Ale tandeta.Sory maksiu ale wali mi to tandeta
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 05.06.15, 03:21
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Lustra w szafach - znaczy w przesuwanych drzwiach?Ale tandeta.Sory maksiu ale w
                                                    > ali mi to tandeta

                                                    Nie w przesuwanych wiesniaro,tylko w skladanych.
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 05.06.15, 08:55
                                                    Jeszcze gorzej : D
                                                  • canuck_eh Re: NYC vs Chicago. 06.06.15, 01:10
                                                    jeden pies - nadal twierdze ze to tandeta
                                                  • canuck_eh Re: NYC vs Chicago. 05.06.15, 01:17
                                                    W condo to jestem sklonna sie zgodzic ze ma 2 lazienki - jedna w master bedroom i jedna dla reszty mieszkancow i gosci.Jezeli jednak twierdzi ze ma 3 sypialnie i 3 lazienki to owe pokoje sa malutenkie.Owe 100m maksiowego condo jest niewiele wieksze od jednego pietra w moim domu.I na jednym pietrze to ja mam 2 lazienki i 3 sypielnie .Pokoje nie sa wcale takie male dosc przestronny korytarz i walk-in- closet.Mam wiec porownanie i to wspaniale condo maksiowe wcale tak przestronnie nie wyglada.Moj ojciec ma wieksze i zawsze jak przyjezdzam z dzieciakami to juz jest za duzo zamieszania.takie mieszkanko to dobre dla malzenstwa w malymi dziecmi badz bezdzietnych.Ale z pewnoscia nie dla malzenstwa z doroslymi dzieciakami.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 05.06.15, 03:27
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > W condo to jestem sklonna sie zgodzic ze ma 2 lazienki -

                                                    No tak,ale ty na przedmiesciach mieszkasz.Na podworzu kozy sie pasa a w wanie swinie trzymasz.
                                                    Wode to ty widzisz jak sobie do wanny napuscisz a ja mam ocean pod oknami.
                                                    Przyjedziesz do wielkiego miasta,to nie dosc ze nie wiesz gdzie jestes,ale i w jakim jezyku gadaja.Obwioza cie naokolo Greenpointu ze 3x i juz jestes szczesliwa ze NYC zobaczylas.

                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 05.06.15, 08:57
                                                    A wiesmak z ciebie maksiu wychodzi. Nie oceniaj swoja miara. To co tobie wystarcza i ciebie cieszy nie jest do zaakceptowania przez innych.
                                                  • canuck_eh Re: NYC vs Chicago. 06.06.15, 01:14
                                                    A skad ty wiesz gdzie ja mieszkam?No widzisz ty masz ocean a ja mam od zarypania jezior i wiesz kto na tym lepiej wyjdzie?Z pewnoscia nie ty przy zbiorniku ze slona woda jak z jakis powodow wody w kranie zbrakniewink
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 06.06.15, 04:49
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > A skad ty wiesz gdzie ja mieszkam?No widzisz ty masz ocean a ja mam od zarypani
                                                    > a jezior i wiesz kto na tym lepiej wyjdzie?Z pewnoscia nie ty przy zbiorniku ze
                                                    > slona woda jak z jakis powodow wody w kranie zbrakniewink

                                                    Tu oczywiscie masz racje.Wolalbym mieszkac nad duzym jeziorem niz nad oceanem,ale ty nad samym jeziorem nie mieszkasz,tylko masz do niego ze 2 dni wolami.
                                                  • canuck_eh Re: NYC vs Chicago. 07.06.15, 05:26
                                                    No maksiu z wolami to przesadziles.Jak juz co to jak na kanadyjczyka przystalo psim zaprzegiem.I nawet niech ci bedzie ze saneczki pociagna psy to jednak ja bym tej odleglosci w dniach nie liczyla.Samochodem to ja juz jestem nad tym wiekszym miebieskim zbiornikiem w jakies 20 min wiec psinom daje jakas godzinke.Pomniejsze mam prawie na backyardzie, a do Thousand Islands to tez rzucik beretem.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 07.06.15, 20:51
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Samochodem to ja juz jestem nad tym wiek
                                                    > szym miebieskim zbiornikiem w jakies 20 min wiec psinom daje jakas godzinke.

                                                    I to jest ta roznica,ze ja ide piechota na plaze 3 minuty a ty musisz samochodu uzywac.

                                                    > Pomniejsze mam prawie na backyardzie, a do Thousand Islands to tez rzucik beretem.

                                                    Wszystko niby blisko ale z okna wody nie widzisz a to uspokaja.
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 07.06.15, 22:01
                                                    Skoro tak uspokaja, to czego ty taki sfrustrowany ciagle? Moze za malo z tego balkonu widac. Zamien condo na dom z widokiem na ocean to pogadamy...
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 07.06.15, 22:50
                                                    fogito napisała:

                                                    > Skoro tak uspokaja, to czego ty taki sfrustrowany ciagle?

                                                    Ja jestem uosobienien spokoju i sam fakt ze wytrzymuje z wami o tym swiadczy.

                                                    > Moze za malo z tego b
                                                    > alkonu widac. Zamien condo na dom z widokiem na ocean to pogadamy...

                                                    Z tarasu duzo lepiej widac niz z domu,bo to jakby dom byl na sporym podwyzszeniu.
                                                  • canuck_eh Re: NYC vs Chicago. 09.06.15, 22:40
                                                    No to ty za malo wygladasz przez okienko na ta wode bos frustrat okropeczny
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 10.06.15, 00:36
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > No to ty za malo wygladasz przez okienko na ta wode bos frustrat okropeczny

                                                    Ja mam wszystkie okna na ocean,to nie mam innego wyjscia jak liczyc zaglowki czy latawce.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 07:28
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > ale trzy rodziny ( trzy kobi
                                                    > ety stojace w kolejce do 1 kuchni) to tylko w akademiku i u głebokiej patologii widziałam.

                                                    Obiady jak sama nazwa wskazuje jada sie w restauracji,tylko patologia kartofelki w domu obiera.
                                                  • azja-od-kuchni Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 08:06
                                                    A śniadanko i kolacyjka? Jak Ci się wieczorem fasolka szparagowa albo kafiorek zamarza to będziesz czekał aż córka skończy gotować swoją soczewicę ,a syn przygrzeje tv diner? Codzienne jedzenie w restauracji jest nudne. Nie masz ochoty czasem na to by żona ugotowała coś specjalnie dla Ciebie z sercem?
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 13:37
                                                    Hahaha a gdzie w nazwie obiadu jest restauracja. Jak sie nie umie gotowac, to trzeba fast foody wcinac. Zreszta taniej wyjdzie, bo w USA dobre jedzenie kosztuje. Oj bida tam u was w tym newjorku.
                                                  • canuck_eh Re: NYC vs Chicago. 05.06.15, 01:27
                                                    Maksiu nie pier..ol ze obiady jesz 7 dni w tygodniu w restauracji.Taki tekst to nam mozesz zapodac na 1 kwietnia.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 05.06.15, 03:07
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu nie pier..ol ze obiady jesz 7 dni w tygodniu w restauracji.Taki tekst to
                                                    > nam mozesz zapodac na 1 kwietnia.

                                                    Teraz nie tak czesto,ale jak sie jakies kumy zwala,to trzeba je bedzie pogonic do jakiejs obiadowni.
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 05.06.15, 09:01
                                                    Moze je w budzie u chinczyka albo w fast foodach. Dla niego to sa restauracje.
                                                  • hankam Re: NYC vs Chicago. 02.06.15, 13:08
                                                    > Prosto z rodzinnego domu wyladowalem w NYC i dalem sobie rade.

                                                    Byłeś już, popraw, jeśli się mylę, po czterdziestce.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 07:23
                                                    hankam napisała:

                                                    > Byłeś już, popraw, jeśli się mylę, po czterdziestce.

                                                    Mylisz sie.Jak zwykle.
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 13:39
                                                    O rok sie pewnie pomylila. Stary byles w kazdym razie i tyle.
                                                  • azja-od-kuchni Re: NYC vs Chicago. 27.05.15, 06:53
                                                    Możemy się spierac o wyższości świat Bożegonarodzenia nad Wielkanocą , ale ja zadam pytanie: jak długo i jak dawno Maksiu byłeś w Chicago?

                                                    Nyc dla mnie odpada za dużo szczurów w metrze (nie cierpie tych stworzeń ) Gdybym mogła wybrac miejsce do życia w Stanach to byłaby to dolina krzemowa....a Chicago nawet lubię chociaż są miejsca gdzie bym nie poszła za żadne skarby.... do przysłowiowego " murzynowa" gdzie jest 85 % wszystkich napadów i kradziezy jak na razie się nie wybieram... byłam za to w planaterium w poniedziałek ... i podobało mi się ..
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 27.05.15, 17:21
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Możemy się spierac o wyższości świat Bożegonarodzenia nad Wielkanocą , ale ja z
                                                    > adam pytanie: jak długo i jak dawno Maksiu byłeś w Chicago?

                                                    OK,Chicago sie zmienia i NYC sie zmienia,z tym ze NYC zmienia sie bardzo szybko i to na lepsze.

                                                    > Nyc dla mnie odpada za dużo szczurów w metrze (nie cierpie tych stworzeń )

                                                    Nie ma nigdzie w USA wiecej szczurow niz w Chicago.
                                                    Chicago zostalo ogloszone Rat City USA.

                                                    www.breitbart.com/big-government/2014/10/15/chicago-wins-rattiest-city-in-the-country-for-rodent-infestation/
                                                    www.sfgate.com/news/article/The-top-10-most-rat-infested-cities-in-America-5822346.php#photo-2654905
                                                    > Gdybym mogła wybrac miejsce do życia w Stanach to byłaby to dolina krzemowa....a
                                                    > Chicago nawet lubię chociaż są miejsca gdzie bym nie poszła za żadne skarby....
                                                    > do przysłowiowego " murzynowa" gdzie jest 85 % wszystkich napadów i kradziezy
                                                    > jak na razie się nie wybieram...

                                                    Nie tylko to,ale oni zjedza jakies fast-foody,reszte wyrzucaja na ulice,zeby im szczury z glodu nie pozdychaly.

                                                    > byłam za to w planaterium w poniedziałek ... i podobało mi się ..

                                                    My tez tu mamy takie rzeczy.
                                                    I mozna latwo subwayem dojechac.

                                                    www.amnh.org/our-research/hayden-planetarium
                                                  • srubokretka Re: NYC vs Chicago. 27.05.15, 18:23
                                                    Ciekawe co bys powiedzial gdyby azja do ciebie sie wprowadzila? Pewnie, ze twoj pokoj zdecydowanie lepszy.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 27.05.15, 23:12
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Ciekawe co bys powiedzial gdyby azja do ciebie sie wprowadzila? Pewnie, ze twoj
                                                    > pokoj zdecydowanie lepszy.

                                                    Ciasno by sie zrobilo,ze musialaby mnie caly czas na kolanach siedziec.
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 28.05.15, 12:49
                                                    Skonczyles ty chociaz 6 klas podstawowki surprised prostego zdania poprawnie nie umiesz napisac.
                                                  • azja-od-kuchni Re: NYC vs Chicago. 28.05.15, 22:07
                                                    Maksiu nie wygłupiaj się .. dziecko chcesz w szafie położyć ? Gdzie Twoja Polska gościnnośc.. chyba wolę przedmieścia Chicago bez ocenanu , ale za to z wielką chałupą. ( napatrzyłam się przez okno na indonezyjskie wyspy i póki co mam przesyt)
                                                  • srubokretka Re: NYC vs Chicago. 29.05.15, 00:09
                                                    > Maksiu nie wygłupiaj się .. dziecko chcesz w szafie położyć ?

                                                    Przegiecie przyjechac do Ameryki, gdzie po ulicach lodziami sie jezdzi i zamieszkac w lokum wielkosci chinskiego akademika. To ja tez wole swoja prowincje. I przestane narzekac, ze mi ciasno wink
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 18:48
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Przegiecie przyjechac do Ameryki, gdzie po ulicach lodziami sie jezdzi i zamies
                                                    > zkac w lokum wielkosci chinskiego akademika. To ja tez wole swoja prowincje. I
                                                    > przestane narzekac, ze mi ciasno wink

                                                    Zawsze by sie chcialo cos wiekszego,ale jak dzieci sie wyprowadza,to kto by sprzatal taka stodole?
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 19:40
                                                    Wynajalbys pania do sprzatania jak kazdy Amerykanin z klasy sredniej. Moja ogarnia zaledwie 100 mkw i bardzo sobie chwale.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 18:46
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu nie wygłupiaj się .. dziecko chcesz w szafie położyć ? Gdzie Twoja Pols
                                                    > ka gościnnośc.. chyba wolę przedmieścia Chicago bez ocenanu , ale za to z wielką chałupą.

                                                    Gdybym mieszkal na przedmiesciach tez mialbym wielka chalupe,ale ja jestem chlopak z miasta.



                                                  • azja-od-kuchni Re: NYC vs Chicago. 03.06.15, 08:19
                                                    Maksiu napisał : mieszkal na przedmiesciach tez mialbym wielka chalupe,ale ja jestem chlopak z miasta.



                                                    Przejdź do zaawansowanego formularza
                                                    Odpowiedz
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    maksimum 01.06.15, 18:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > Skonczyles ty chociaz 6 klas podstawowki surprised prostego zdania poprawnie nie umiesz napisac.

                                                    Ja zaczalem od razu od najtrudniejszych studiow.
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    maksimum 01.06.15, 18:43
                                                    fogito napisała:

                                                    > Niekumaty maksiu to ty jestes. 18 lat to wystarczajacy czas na nauke od rodzico
                                                    > w. Samodzielne mieszkanie na studiach to czas na sprawdzenie, czy mlody czlowie
                                                    > k owa nauke umie samodzielnie wykorzystac i poradzic sobie samemu. Jak przyjdz
                                                    > ie pierwsza praca i obowiazki rodzinne to juz bedzie za pozno na probowanie.

                                                    Pierwsza praca przychodzi po studiach a chlopcy nie sa tacy wyrywni by sie zenic w czasie studiow.Tak dlugo jak rodzice sa dobrym przykladem dla dzieci tak dlugo jest sens mieszkac w domu z rodzicami.

                                                    > Przykre jest niestety to, ze coraz wiecej doroslych dzieci mieszka z rodzicami, b
                                                    > o nie umie funkcjonowac samodzielnie. I potem te rozmemlane zyciowo osobniki ni
                                                    > e radza sobienw pracy i w malzenstwie, jesli takowe oczywiscie zawra. Wieczne b
                                                    > ejbiki po prostu przycupniete pod spodnica mamusi.

                                                    A co to ma wspolnego z posiadaniem inteligentnych rodzicow?

                                                    > Ty najwidoczniej z takiej samej opcji, wiec trudno sie dziwic, ze wyladowales t
                                                    > am gdzie jestes.

                                                    Zgadza sie.
                                                    Prosto z rodzinnego domu wyladowalem w NYC i dalem sobie rade.
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    srubokretka 29.05.15, 00:09
                                                    > Maksiu nie wygłupiaj się .. dziecko chcesz w szafie położyć ?

                                                    Przegiecie przyjechac do Ameryki, gdzie po ulicach lodziami sie jezdzi i zamieszkac w lokum wielkosci chinskiego akademika. To ja tez wole swoja prowincje. I przestane narzekac, ze mi ciasno wink
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    azja-od-kuchni 28.05.15, 22:07
                                                    Maksiu nie wygłupiaj się .. dziecko chcesz w szafie położyć ? Gdzie Twoja Polska gościnnośc.. chyba wolę przedmieścia Chicago bez ocenanu , ale za to z wielką chałupą. ( napatrzyłam się przez okno na indonezyjskie wyspy i póki co mam przesyt)
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    fogito 28.05.15, 12:49
                                                    Skonczyles ty chociaz 6 klas podstawowki surprised prostego zdania poprawnie nie umiesz napisac.
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    fogito 28.05.15, 12:48
                                                    Niekumaty maksiu to ty jestes. 18 lat to wystarczajacy czas na nauke od rodzicow. Samodzielne mieszkanie na studiach to czas na sprawdzenie, czy mlody czlowiek owa nauke umie samodzielnie wykorzystac i poradzic sobie samemu. Jak przyjdzie pierwsza praca i obowiazki rodzinne to juz bedzie za pozno na probowanie. Przykre jest niestety to, ze coraz wiecej doroslych dzieci mieszka z rodzicami, bo nie umie funkcjonowac samodzielnie. I potem te rozmemlane zyciowo osobniki nie radza sobienw pracy i w malzenstwie, jesli takowe oczywiscie zawra. Wieczne bejbiki po prostu przycupniete pod spodnica mamusi.
                                                    Ty najwidoczniej z takiej samej opcji, wiec trudno sie dziwic, ze wyladowales tam gdzie jestes.
                                                    "Fresh off the Boat" skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    maksimum 28.05.15, 05:46
                                                    couchtuner.eu.com/2015/02/fresh-off-the-boat-s1-e1-pilot.html
                                                    Ty Azja gadasz jakbys byla fresh off the boat.
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    maksimum 28.05.15, 05:45
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > dzieciak musi mieć wygodne łożko, basen i bibliotekę pod nosem.

                                                    Pierwszy tydzien moze przespac w walk in closet ,zamiast basenu ma ocean pod nosem a biblioteka jest w zasiegu rzutu beretem.

                                                    > Widok z okna to pierdoła ... mogę bez niej wytrzymać..

                                                    Bez widoku na ocean z okna mieszkania sa o polowe tansze.
                                                    Za pol ceny mozesz sobie kupic mieszkanie z oknami na parking lot.
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    maksimum 27.05.15, 23:12
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Ciekawe co bys powiedzial gdyby azja do ciebie sie wprowadzila? Pewnie, ze twoj
                                                    > pokoj zdecydowanie lepszy.

                                                    Ciasno by sie zrobilo,ze musialaby mnie caly czas na kolanach siedziec.
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    azja-od-kuchni 27.05.15, 21:06
                                                    Jakoś szczury z Chicago chodzą innymi drogami niż ja i mi nie przeszadzają... w metrze ich nie widziałam.
                                                    Pomysł zamieszkania u Maksia bardzo mi się podoba ( może mnie przygarnie wink) tylko ja bez rodziny się nie ruszam. a dzieciak musi mieć wygodne łożko, basen i bibliotekę pod nosem. Mąż musi mieć szybki net, a ja zmywarkę w kuchni i pralkę w mieszkaniu ( publiczne mnie brzydzą ) . Widok z okna to pierdoła ... mogę bez niej wytrzymać..
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    maksimum 27.05.15, 18:33
                                                    www.youtube.com/watch?v=EWeN9ucrV4c
                                                    Super rats w Oxford,UK.
                                                    W Londynie i Paryzu jest jeszcze gorzej niz w miastach amerykanskich.
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    srubokretka 27.05.15, 18:23
                                                    Ciekawe co bys powiedzial gdyby azja do ciebie sie wprowadzila? Pewnie, ze twoj pokoj zdecydowanie lepszy.
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    maksimum 27.05.15, 17:21
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Możemy się spierac o wyższości świat Bożegonarodzenia nad Wielkanocą , ale ja z
                                                    > adam pytanie: jak długo i jak dawno Maksiu byłeś w Chicago?

                                                    OK,Chicago sie zmienia i NYC sie zmienia,z tym ze NYC zmienia sie bardzo szybko i to na lepsze.

                                                    > Nyc dla mnie odpada za dużo szczurów w metrze (nie cierpie tych stworzeń )

                                                    Nie ma nigdzie w USA wiecej szczurow niz w Chicago.
                                                    Chicago zostalo ogloszone Rat City USA.

                                                    www.breitbart.com/big-government/2014/10/15/chicago-wins-rattiest-city-in-the-country-for-rodent-infestation/
                                                    www.sfgate.com/news/article/The-top-10-most-rat-infested-cities-in-America-5822346.php#photo-2654905
                                                    > Gdybym mogła wybrac miejsce do życia w Stanach to byłaby to dolina krzemowa....a
                                                    > Chicago nawet lubię chociaż są miejsca gdzie bym nie poszła za żadne skarby....
                                                    > do przysłowiowego " murzynowa" gdzie jest 85 % wszystkich napadów i kradziezy
                                                    > jak na razie się nie wybieram...

                                                    Nie tylko to,ale oni zjedza jakies fast-foody,reszte wyrzucaja na ulice,zeby im szczury z glodu nie pozdychaly.

                                                    > byłam za to w planaterium w poniedziałek ... i podobało mi się ..

                                                    My tez tu mamy takie rzeczy.
                                                    I mozna latwo subwayem dojechac.

                                                    www.amnh.org/our-research/hayden-planetarium
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    maksimum 27.05.15, 17:00
                                                    fogito napisała:

                                                    > Zycia sie uczysz z dala od rodzicow. Oni nigdy sie nie naucza jesli sie nie wyp
                                                    > rowadza. Krzywde im zrobiles, ze tacy ubezwlasnowolnieni sa. Ale moze jeszcze w
                                                    > ykorzystaja swoja szanse. I tego im zycze.

                                                    Cos mi sie zdaje,ze ty bardzo niekumata jestes.
                                                    A od kogo beda sie uczyc jak sie wyprowadza z domu????
                                                    Od jakis przypadkowych ludzi na ulicy?
                                                    Ja po studiach mieszkalem w domu i placilem za pokoj i jedzenie.
                                                    Moglbym oczywiscie sie wyprowadzic i mieszkac z kimstam,nie byc zadowolonym z towarzystwa i jedzenia.
                                                    Jak wyrastasz w patologicznej rodzinie to wyprowadzenie sie jak najszybsze ma sens,w innym wypadku trzeba sie zastanowic.
                                                    Re: NYC vs Chicago. skasujcie
                                                    Odpowiedz
                                                    azja-od-kuchni 27.05.15, 06:53
                                                    Możemy się spierac o wyższości świat Bożegonarodzenia nad Wielkanocą , ale ja zadam pytanie: jak długo i jak dawno Maksiu byłeś w Chicago?

                                                    Nyc dla mnie odpada za dużo szczurów w metrze (nie cierpie tych stworzeń ) Gdybym mogła wybrac miejsce do życia w Stanach to byłaby to dolina krzemowa....a Chicago nawet lubię chociaż są miejsca gdzie bym nie poszła za żadne skarby.... do przysłowiowego " murzynowa" gdzie jest 85 % wszystkic
                                                  • azja-od-kuchni Ups... 03.06.15, 12:58
                                                    Chciałam tylko napisać, że z Maksia taki chłopak z miasta jak ze mnie królowa angielska, a podpięłam kawałek archiwum. Przepraszam za zaśmiecanie wątku. Tak się kończy siedzenie na forum po nocy crying.
                                                  • fogito Re: Ups... 03.06.15, 13:42
                                                    A myslalam, ze to jakies podsumowanie bylo big_grin
                                                  • canuck_eh Re: NYC vs Chicago. 05.06.15, 01:35
                                                    Eee tam w szafie - przerobi balkon na dodatkowy pokojsmile
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 05.06.15, 03:14
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Eee tam w szafie - przerobi balkon na dodatkowy pokojsmile

                                                    Niektorzy przerabiaja,ale glowni ci,ktorzy taras maja od strony polnocnej i slonce im nie dociera,to wtedy taka przerobka daje im troche ciepla.Glownie cala ptrzerobka jest przeszklona.
                                                    Ja mam wszystkie okna od poludnia,to slonce by mnie zaye.... na smierc gdybym balkon ogrodzil czyms przezroczystym.
                                                    Ja nawet w zimie mam ogrzewanie wylaczone,bo sa bardzo duze ,przestronne okna od sciany do sciany i gdy slonce operuje a dzieje sie tak 6 dni w tygodniu,to cieplutko jest na balkonie nawet w lutym posiedziec w krotkim rekawie.
                                                  • canuck_eh Re: NYC vs Chicago. 06.06.15, 01:21
                                                    Maksiu ta informacja ze zabudowanie balkonu jest przeszklone to w jakim celu podales?
                                                    Mowisz ze masz ogrzewanie wylaczone - no tak trzeba oszczedzac...
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 06.06.15, 04:47
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    > Maksiu ta informacja ze zabudowanie balkonu jest przeszklone to w jakim celu podales?

                                                    Czysto estetycznym.


                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 18:44
                                                    fogito napisała:

                                                    > Skonczyles ty chociaz 6 klas podstawowki surprised prostego zdania poprawnie nie umiesz napisac.

                                                    Ja zaczalem od razu od najtrudniejszych studiow.
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 19:38
                                                    Czysciles toalety na uczelni?
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 21:31
                                                    fogito napisała:

                                                    > Czysciles toalety na uczelni?

                                                    Co ty kumpla sobie szukasz od czyszczenia toalet?
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 22:19
                                                    Ja mam pania do sprzatania. I skonczylam 8 klas podstwowki, co umozliwia mi pisanie po polsku bez popelniania bledow stylistycznych na poziomie przedszkolaka.
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 01.06.15, 23:19
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja mam pania do sprzatania. I skonczylam 8 klas podstwowki, co umozliwia mi pis
                                                    > anie po polsku bez popelniania bledow stylistycznych na poziomie przedszkolaka.

                                                    Zawsze wiedzialem ze mam styl ciezki do podrobienia a przy okazji rzucajacy sie w oczy.
                                                  • fogito Re: NYC vs Chicago. 02.06.15, 06:29
                                                    Na pewno. Jest tak niepoprawny momentami, ze czlowiek watpi w twoja jakakolwiek edukacje.
                                                  • canuck_eh Re: NYC vs Chicago. 06.06.15, 01:22
                                                    Ja nie watpie - ja mam wyrobiopne swoje wlasne zdanie
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 27.05.15, 18:33
                                                    www.youtube.com/watch?v=EWeN9ucrV4c
                                                    Super rats w Oxford,UK.
                                                    W Londynie i Paryzu jest jeszcze gorzej niz w miastach amerykanskich.
                                                  • azja-od-kuchni Re: NYC vs Chicago. 27.05.15, 21:06
                                                    Jakoś szczury z Chicago chodzą innymi drogami niż ja i mi nie przeszadzają... w metrze ich nie widziałam.
                                                    Pomysł zamieszkania u Maksia bardzo mi się podoba ( może mnie przygarnie wink) tylko ja bez rodziny się nie ruszam. a dzieciak musi mieć wygodne łożko, basen i bibliotekę pod nosem. Mąż musi mieć szybki net, a ja zmywarkę w kuchni i pralkę w mieszkaniu ( publiczne mnie brzydzą ) . Widok z okna to pierdoła ... mogę bez niej wytrzymać..
                                                  • maksimum Re: NYC vs Chicago. 28.05.15, 05:45
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > dzieciak musi mieć wygodne łożko, basen i bibliotekę pod nosem.

                                                    Pierwszy tydzien moze przespac w walk in closet ,zamiast basenu ma ocean pod nosem a biblioteka jest w zasiegu rzutu beretem.

                                                    > Widok z okna to pierdoła ... mogę bez niej wytrzymać..

                                                    Bez widoku na ocean z okna mieszkania sa o polowe tansze.
                                                    Za pol ceny mozesz sobie kupic mieszkanie z oknami na parking lot.
                                                  • maksimum "Fresh off the Boat" 28.05.15, 05:46
                                                    couchtuner.eu.com/2015/02/fresh-off-the-boat-s1-e1-pilot.html
                                                    Ty Azja gadasz jakbys byla fresh off the boat.
                                                  • canuck_eh Re: Kto sie dostaje na Harvard? 05.06.15, 00:47
                                                    Nie Manhattan, to na bank, a pozostale dzielnice to tez nie grzesza czystoscia.Maksiu - pamietaj ze wsrod nas sa tacy co to wyjechali poza swoja wlasna dzielnice/prowincje( stan) ba nawet poza granice kraju w ktorym przyszlo im mieszkac.Na NYC swiat sie ani nie zaczyna ani nie konczy
                                                • hankam Re: Kto sie dostaje na Harvard 22.05.15, 10:57
                                                  maksimum napisał:

                                                  > Harvard to szpan a ludzie coraz czesciej studiuja blizej miejsca zamieszkania.
                                                  > Jesli w Chicago to UoChicago a jesli w NYC to Columbia i NYU.


                                                  LOL.

                                                  Jakoś jednak z trudem przebija sie do twojej się świadomosci, że jak ktoś mieszka w Krakowie, to UJ albo AGH, a jak w Warszawie, to UW albo PW.
                                                  Cenię wysoko młodzież, która jest samodzielna w wieku lat 18-19 i na tyle dojrzała, że może studiować daleko od domu, ale nie każdy młody człowiek taki jest.
                                                  Twój syn nie jest.
                                                  Mnóstwo młodzieży chce studiować tam, gdzie mieszka, bo taniej, bo jest wsparcie emocjonalne rodziny i znajomych, bo zna się miasto, mama gotuje i pamięta o kanapkach itd.
                                                  A część lubi wyzwania i przygodę.

                                                  Będziesz musiał stanąć w niezłym rozkroku, jak Monika ostatecznie będzie studiowała poza NY. Jak tu uzasadnic i decyzję córki, i twoją którą podjąłeś za Maćka?

                                                  Tak trudno pojąć, jak się jest małym misiem z Bruklynu, że ludzie są różni, mają różne priorytety, różne potrzeby.
                                                  • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard 22.05.15, 17:51
                                                    hankam napisała:

                                                    > Mnóstwo młodzieży chce studiować tam, gdzie mieszka, bo taniej, bo jest wsparci
                                                    > e emocjonalne rodziny i znajomych, bo zna się miasto, mama gotuje i pamięta o k
                                                    > anapkach itd.
                                                    > A część lubi wyzwania i przygodę.

                                                    A kiedy sie ta przygoda konczy?
                                                    Zaraz po studiach czy trwa cale zycie?

                                                    Studia to jest INWESTYCJA w przyszle zycie,a przygody ma sie rownolegle w weekendy i wakacje.
                                                  • hankam Re: Kto sie dostaje na Harvard 23.05.15, 10:44

                                                    > A kiedy sie ta przygoda konczy?
                                                    > Zaraz po studiach czy trwa cale zycie?
                                                    >
                                                    > Studia to jest INWESTYCJA w przyszle zycie,a przygody ma sie rownolegle w weeke
                                                    > ndy i wakacje.


                                                    Jeśli są to studia na dobrej uczelni to przygoda jest jednocześnie INWESTYCJĄ.

                                                    Jak zwykle nic nie zrozumiałeś.
                                                  • canuck_eh Re: Kto sie dostaje na Harvard 22.05.15, 21:08
                                                    Tak tylko w Polsce jak sie wyjedzie poza swoje miasto to praktycznie tylko utrzymanie wchodzi w gre bo studia w Polsce sa darmowe.Po tejh stronie oceanu dodatkowo do oplaty za studia zaczynajace sie od jakies 7000 dolarow za semestr trzeba dodatc okolo 10000 dolcow za akademik.Nie wiem jak w stanach ale w Kanadzie pierwszy rok MUSI byc na campusie.
                                                    I widze jak maksiu jakos inaczej spiewa jezeli chodzi o jego dzieci - ze przeciez najlepiej na miejscu.Ale jezeli chodzi o nasze dzieciaki - zdajcie SAT i dostancie sie na Harvard.Mojej corki kolezanka po tej slabej szkole do ktorej chodzi( wedle maksia) zdala SAT i dostala sie na Harvard.Troche ja to kosztowalo - pal szesc przygotowanie do SAT i sam SAT( swoja droga corka miala wglad w materialy i twierdzi ze to pikus) ale sama aplikacja poza prowincje kosztuje tutaj dodatkowo.Ale dziewczyna chce studiowac tam i sie dostala czego nie mozna powiedzie o twoim synu po najlepszym liceum w NYC
                                                  • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard 22.05.15, 21:26
                                                    canuck_eh napisała:

                                                    >Nie wiem jak w stanach ale w Kanadzie pierwszy rok MUSI byc na campusie.

                                                    MUSI to tylko dla zamiejscowych,a dla miejscowych nie musi.

                                                  • canuck_eh Re: Kto sie dostaje na Harvard 23.05.15, 05:40
                                                    No wiem ze dla zamiejscowych.Dlatego jak mozesz i sa warunki to studiujesz z domu ze sie wyraze.JAk nie ma takiej mozliwosci, albo inna oddalona uczelnia oferuje cos lepszego to ten pierwszorocznik MUSI zaplacic za akademik a to juz jakies dodatkowe 10000 dolarow.
                                            • canuck_eh Re: Kto sie dostaje na Harvard? 21.05.15, 18:00
                                              O to to maksiu - to dlaczego kazesz naszym dzieciom zdawac pieprzony SAT skoro na amerykanskie uczelnie sie nie wybieraja?
                                        • hankam Re: Kto sie dostaje na Harvard? 21.05.15, 10:40
                                          Może szkoda, że nie składała.
                                          W każdym razie syn składał, choć zainteresowań nie ma żadnych.
                                          • maksimum Re: Kto sie dostaje na Harvard? 21.05.15, 15:18
                                            hankam napisała:

                                            > Może szkoda, że nie składała.

                                            Ja tez tak w pewnej chwili myslalem,bo pewno by sie dostala,ale skoro nie chciala to widocznie dobrze zrobila.
                                            Dziewczyny maja nizsze SAT niz chlopcy,czyli jej 2.200 to duzo wiecej niz 2.200 syna.
                                            Poza tym corka ma sporo wystepow w TV i w gazetach ze o pracach spolecznych nie wspomne.
                                    • hankam NYU to nie Harvard 21.05.15, 10:43
                                      Nie ma co porównywać NYU z Harvardem.
                                      NYU to druga liga, Harvard ekstraklasa.
                  • canuck_eh Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 05:35
                    Maksiu jak zwykle chce zablysnac.Moje dziecko rodzone po tej stronie oceanu jak szlo do kindergarten to wiecej rozumialo po angielsku niz mowilo.Z koncem roku szkolnego do szkoly przyszedl patolog jezykowy by przebadac dzieciaki.Kobita byla zdumiona ze moje dziecko zaczynalo rok szkolny z praktycznie zerowa znajomoscia jezyka - zasob slow i sposob wypowiadania sie miala o wiele lepszy niz jej kanadyjscy anglojezyczni rowiesnicy.Potem jakos tak w polowie podstawowki to wszystko sie zamazalo i tlumaczenie ze jezykiem natywnym jest jezyk rodzicow jest pitoleniem.Niech mi maksiu nie chcrzani ze brat z siostra piekna polszczyzna ze soba rozmawiaja.Bull shit ot co - latwiej i sprawniej im idzie w jezyku angielskim.
                • srubokretka Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 18.05.15, 21:18
                  > Nie chodzi o ulgi lecz o dyskryminacje bialych i azjatow w USA.

                  Nie wiem od kiedy dokladnie (od kilku lat, wiec twoje dzieci sie na najgorsze nie zalapaly) tutaj dyskryminuje sie ogolnie zdolne dzieci. I o ile pracowite +zdolne sobie poradza, to te ktore latwo ulegaja demotywacji traca najwiecej, ale system jest zadowolony.
                  Slyszalam o "no child left behind", czyli rownaniu w dol, ale w tym roku go doswiadczylam. Teraz rozkminiam jak z tego wybrnac nie posuwajac sie do niezgodnych z moja filozofia metod. A moze to tylko tegoroczna kiepska nauczycielka i jej psycholkowe metody?
                  Jeszcze w zeszlym roku inna nauczycielka dawala dodatkowe zadania dla zainteresowanych, w tym roku uslyszalam, ze nie ma pieniedzy. W ciagu kilku ostatnich lat zlikwidowano w mojej okolicy kilka programow dla dzieci zdolnych. Kasa wiadomo gdzie idzie. Zobaczymy co bedzie dalej.
                  Z jednej strony, jak sobie pomysle co moja corka traci , to mnie trafia, a pozniej mysle, ze nie chcialabym sie zamienic. Max no pomysl, chcialbys zeby twoje dzieci sie lapaly na te wszystkie ulgi i programy?
                  • azja-od-kuchni Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 18.05.15, 23:41
                    Śrubokredko nie znam specyfiki Nyc, ale wydaje mi się, że to jest różnica między szkołą rejonową, a szkoła do której trzeba zdać jakiś egzamin. Może warto o to zawalczyć? Prawdę mówiac w szkole mojego dziecka ilośc zajęc dodatkowych, programow do których można się zapisać przyprawia mnie o zawrót głowy. Program podstawowy może nie jest jakiś bogaty ( prealgebra i ułamki w stylu 1/2 + 1/2 w klasie 7 przypawiła mnie o o atak śmiechu) ale jeśli dzieciak ma możliwości to nikt nie każde mu siedzieć bezczynnie na zajęciach i czekać, aż się wszyscy nauczą. Można mieć algebrę1, geometrię, algebrę 2 i jakieś zajęcia dla zupełnie odjechanych matematycznie. Można być kilka lat do przodu w stosunku do rówieśników. Np w szkole mojego dziecka nie ma programu prealgebry wcale. ( Kto nie zdał egzaminu wstępnego z prealgebry się nie dostał)...
                    Tu jest sedno badań ... bo jak się zbada ucznia tego co ma prealgebrę to on naprawdę nie będzie wiele wiedział., bo różnica między tym the best a średnim jest ogromna. W Singapurze było inaczej poziom był generalnie wysoki, ale dużo dzieci nie dawało rady....Leciały na C / C- pisały testy na 50 % i już.
                    W Stanach wszyscy mają być happy, więc się sypie A bez opamiętania ( wszak samoocena ważna i kształtuje się w szkole). Jest podział na poziomy, ale można mieć same A i zaliczyć Zonk ...
                    - był w dobrej szkole miał średnią ileś tam na wybrane studia się nie dostał
                    - niby był najlepszy , ale punktów zabrakło
                    Ano zabrakło, bo Stany ogromne i w każdej szkole jest najlepszy a takich co mają średnią 90 % i więcej są setki tysięcy!!! Tak setki tysięcy !!! Z całym szacunkiem , ale oceny w Stanach nie odzwiercielają żadnej wiedzy można być głąbem z samymi A... ( bo liczy się na jakim poziomie się ma to A)Wiedzą o tym rekrutatorzy na studia którzy chca czasem pagadac z kandydatem, patrzą jakimi jezykami mówi. Pytają co lubi robić w wolnym czasie patrzą na wolontariat jaki miał, zaangażowanie w życie społeczne. Intersują się dokąd człowiek sam doszedł i od czego zaczynał... Interesuje ich droga jaką pokonał, bo człowiek jest całością a nie Satem i średnią...
                    Maksiu kiedyś pisałeś jak Twoje dzieci były chwalone w polskiej szkole , potem , ze po polsku nie mowią, bo to jezyk niszowy do niczego im nie potrzeby teraz niby angielski to drugi jezyk ( o nauce z telewizora przez grzecznośc nie wspomnę) ciut się pogubiłam nie pierwszy raz zresztą, ale powiem Wam w sekrecie, że
                    teraz trwa bum na jezyki. Amerykanom trochę się wstyd zrobiło, że oni tylko po angielsku i zaczęli cenić jezyki obce przy rekrutacji na studia... Za język ojczysty znany natywnie są dodatkowe punkty. ( matura po polsku dla obokrajowców pisana w polskich szkołach) jest traktowana jak język obcy na wyższym poziomie, więc jeśli się ma obcy język w szkole i jeszcze ojczysty to można trochę tych punktów nałapać...A jak dzieciak się uczy poza szkołą jeszcze 1 to już genrealnie super. Nie oszukujmy się, ale dzieciakowi wychowanemu w polskim/ hiszpańskim czy chińskim domu jest ciężej w szkole ( przynajmniej na początku ) niż komuś kto mówi po angielsku... Dlatego przy rekrutacji na studia John mówiący tylko po angielsku przegra z Pawłem który mówi po polsku , angielsku i troszkę po hiszpańsku nawet jak John ma Sat o kilka % wyższy.
                    Gadam sobie czasem z moją sąsiadką która pracuje ( również przy rekrutacji) na Uniwersytecie Chicago i częśc wiadomości na temat skomplikowanego procesu rekrutacji pochodzi od niej.
                    Pytałam jej czemu jeździ się po studentów do Singapuru czy Korei mając 10 emigrantów, a ona mówiła, że te dzieciaki same nie zaaplikują bo są zbyt nieśmiałe, wydaje się im , że nie dadzą rady, boją się porażki a jednocześnie uczelnie chcą ich mieć , bo są pracowici i dobrze wpływają na amerykańską młodzież. Dzieci wychowane w Ameryce są już inne a im zalezy na imporcie z Azji. Sinapurczycy szacują, ze co roku amerykańskie uczelnie podbierają im 5 % najzdolniejszych maturzystów ...( pisałam o tym kiedyś) Wielkie Stany je połkną i nawet nie poczują, bo mowa o 1500 dzieciakach. ( tak zaledwie tysiąc piećset)..., ale malusi Sinagapur to odczuwa. Tylko najzdolniejszych nikt Pisą nikt nie zbadał, bo one mając 15 lat były w szkołach selektywnych z definicji z Pisy wyłączonych. Zastanawiałam się w poprzednim wpisie czy pozostałe singapurczyki ( lecące typowym progamem) bedą w stanie zawalczyć o indeks amerykańskiej uczelni i stanąć do walki ze swoimi kompleksami do walki z zarozumiałym Johnem przekonanym o swojej wyjątkowości i wspaniałości...I w to szczerzę wątpię, chociaż mocno trzymam za nich kciuki, bo mam sentyment.



                    • srubokretka Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 01:28
                      > Śrubokredko nie znam specyfiki Nyc, ale wydaje mi się, że to jest różnica międz
                      > y szkołą rejonową, a szkoła do której trzeba zdać jakiś egzamin.

                      Bardzo mozliwe. Tylko narazie na poziomie podstawowki jest srednio. Do szkoly po egzaminie moja cora by musiala dojezdzac 1h w jedna strone!!! a po co? Po 15 min dodatkowych zajec dziennie (tak przynajmniej slyszalam od jednej matki, k przeniosla swoje dziecko do prywatnej po kilku miesiacach w klasie dla gifted). Nie dziekuje, postoje. Wole w tym czasie wlasnie uczyc dzieciaka j.pol.

                      >Prawdę mówiac w szkole mojego dziecka ilośc zajęc dodatkowych, pr
                      > ogramow do których można się zapisać przyprawia mnie o zawrót głowy

                      U nas tez. Tylko jak przychodzi co do czego, to moja corka sie na nic nie kwalifikuje. Nawet na glupie "korki" z angielskiego, bo w 1kl byla na level M. Niewazne, ze nauczycielka twierdzi ze nie robi postepu (mimo przeczytania kilkudziesieciu ksiazek), wazne ze miesci sie z poziomem w 2kl. Ostatnio w koncu mi sie udalo ja zapisac do druzyny skautow.... super prawda? Nic bardziej mylnego. Dzis wracajac ze szkloy klelam pod nosem jak szewc, po zobaczeniu tego co tam zrobili. Zajmowali sie wyklejankami z gotowcow na poziomie 3latka przez 2!!! godziny. Temat :princes, tydzien temu: barbi !!! $%#@# Ale mnie szlag trafil, bo w tym czasie mogla bardziej tworczo czas spedzic na trzepaku. Tak w tym roku mam ze wszystkim. Mam nadzieje, ze to tylko przejsciowy kryzys.

                      > ów. Np w szkole mojego dziecka nie ma programu prealgebry wcale. ( Kto nie zdał
                      > egzaminu wstępnego z prealgebry się nie dostał)...

                      Mam nadzieje, ze tego nie zmienia, co by "no child left behind". uncertain

                      Z całym szac
                      > unkiem , ale oceny w Stanach nie odzwiercielają żadnej wiedzy można być głąbem
                      > z samymi A...

                      W zeszlym roku tez tak myslalam. Moja c dostala Honor roll. Z kolezanka nabijalysmy sie, ze nauczycielka niezla note sobie wystawila (nieujmujac corce), ze stad te oceny szkol itd. Kolezanka zadzwonila do mnie po kilku dniach z propozycja przetestowania dziewczyn (jej corke po szkole prywatnej). Kol znalazla miejsce, pojechalysmy. Bylo duze zaskoczenie. Moja z niektorych zagadnien byla do przodu o rok, a jej corka po szkole prywatnej (o koszmarnie wysokich wymaganiach) nie miala opanowanych podstaw. Teraz uczy sie w panstwowej na szczescie. Po tym doswiadczeniu, mysle ze jednak oceniaja dosc sumiennie, ale ... tak jak napisalas to duuuzy kraj.

                      > torzy na studia którzy chca czasem pagadac z kandydatem, patrzą jakimi jezykami
                      > mówi. Pytają co lubi robić w wolnym czasie

                      W wolnym czasie smile a co to jest wolny czas? wink)))

                      >uczelnie chc
                      > ą ich mieć , bo są pracowici i dobrze wpływają na amerykańską młodzież.

                      Szczerze wspolczuje sad



                      • maksimum Najlepsze prywatne szkoly w NYC. 19.05.15, 04:47
                        srubokretka napisał:

                        > W zeszlym roku tez tak myslalam. Moja c dostala Honor roll. Z kolezanka nabija
                        > lysmy sie, ze nauczycielka niezla note sobie wystawila (nieujmujac corce), ze s
                        > tad te oceny szkol itd. Kolezanka zadzwonila do mnie po kilku dniach z propozyc
                        > ja przetestowania dziewczyn (jej corke po szkole prywatnej). Kol znalazla miejs
                        > ce, pojechalysmy. Bylo duze zaskoczenie. Moja z niektorych zagadnien byla do pr
                        > zodu o rok, a jej corka po szkole prywatnej (o koszmarnie wysokich wymaganiach)
                        > nie miala opanowanych podstaw. Teraz uczy sie w panstwowej na szczescie. Po ty
                        > m doswiadczeniu, mysle ze jednak oceniaja dosc sumiennie, ale ... tak jak napis
                        > alas to duuuzy kraj.

                        Ja mam porownanie najlepszych szkol prywatnych i panstwowych,gdzie do jednych i drugich trzeba zdawac egzaminy.No wiec sa one na bardzo zblizonym poziomie,moze nawet z niewielka przewaga szkol prywatnych.
                        Niestety tych bardzo dobrych prywatnych jest...bardzo malo.

                        Najlepsza prywatna na Brooklynie:

                        k12.niche.com/packer-collegiate-institute-new-york-city-ny/
                        Najlepsza publiczna na Brooklynie:

                        en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_Technical_High_School
                        Najlepsze prywatne w NYC:

                        k12.niche.com/rankings/private-high-schools/best-overall/s/new-york/
                      • azja-od-kuchni Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 05:06
                        To ocenianie oceniam na podstawie mojego jedynego dziecka... któremu zdobycie A nie sprawia żadnego trudu. No na A+ trzeba musi się trochę napracowac ( z naciskiem na trochę), ale zdecydowanie mniej niż na A w Sin. A + dają za 97 % ( w Sin A dawali za 91 %) .... Mam problem z tym, że nie znam ocen innych dzieciaków ( po Singapurze to duża zmiana) i ciężko mi ustawić własne dziecko w szeregu... Z matmy dzieciak miał zaledwie A ale w testach Stanowych miał maxa z angielskiego miał A+ i się nawet do top 10 % nie załapał... No zgłupiałam zupełnie i musiałam się udać do szkoły po poradę ... wyjaśniono mi, że to naturalne, bo dzieciak matmę na wyższym poziomie więc ciężej o A+ a angielski na rówieśniczym więc łatwiej. Ot tak na zachętę... Nijak tego systemu nie kumam... jak się zapytałam czy na najniższym poziomie każdy ma A to się wszyscy zaśmiali, bo przecież oceny innych tajne są...i nikt mi nic nie powie. No to zapytałam co będzie przy liczeniu średniej na studia czy nie lepiej mieć niższy poziom i mieć A + ? No to mnie oświecili i powiedzieli, że liczenie średniej uwzględnia różnicę poziomów.. Trochę mi się rozjaśniło, ale tylko trochę.

                        Durne zajęcia to chyba specyfika wszystkich podstawówek. To naklejanie, wycinanie w Polsce jeszcze pisanie w liniaturze.... Częśc dzieciaków lubi naklejanki, rysowanki itp.., ale część się na tych zajęciach męczy. Moje było męczone całą pierwszą klasę lekcjami tańca, bo trafiła się pani zakęcona tanecznie.
                        Nie poddawaj się będzie lepiej im wyżej tym dzieciak bardziej będzie wiedział czego chce i będzie sobie wybierał zajęcia zgodne z zaintersowaniami, a tracił czas na naklejanki wink
                        • azja-od-kuchni Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 05:12
                          Mała errata, bo mi zjadło kawałek posta : W Singapurze A * było za 91 a zwykłe A za 75 % no i na to 75 % trzeba się było więcej napracować niż na amerykanskie A+
                        • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 05:30
                          azja-od-kuchni napisała:

                          > Mam problem z tym, że nie znam ocen innych dzieciak
                          > ów ( po Singapurze to duża zmiana) i ciężko mi ustawić własne dziecko w szeregu
                          > ... Z matmy dzieciak miał zaledwie A ale w testach Stanowych miał maxa

                          Testy stanowe sie licza,bo stopien w szkole to sprawa indywidualna i nieporownywalna z innymi szkolami.

                          > z angielskiego miał A+ i się nawet do top 10 % nie załapał...

                          Tzn ze mu sporo brakuje do najlepszych.

                          > zy liczeniu średniej na studia czy nie lepiej mieć niższy poziom i mieć A + ? N
                          > o to mnie oświecili i powiedzieli, że liczenie średniej uwzględnia różnicę pozi
                          > omów.. Trochę mi się rozjaśniło, ale tylko trochę.

                          Dostajesz 5 lub 10 pkt za bycie na wyzszym poziomie,bo sa 3 poziomy.
                          Za podst nie dostajesz nic,za wyzszy 5 pkt a za najwyzszy 10 pkt.

                          Za 95 na podstawowym masz 95
                          za 95 na wyzszym masz 100,a za 95 na najwyzszym masz 105 i czasami wychodza takie kwiatki ze dzieciak ma srednia 105 % a teoretycznie powinno byc tylko do 100.

                          No wiec jak zapilujesz swojego dzieciaka na smierc i bedzie mial srednia 100% to sie gleboko zdziwisz,ze dzieciak sasiadki ma srednia 104%.
                          Znam takiego co mial 104% w Brooklyn Tech HS ,bo to jest kumpel syna i razem czesto grywaja w tenisa. On teraz jest w Princeton.
                          • azja-od-kuchni Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 13:21
                            Maksiu musiałabym miec bezwolną kukiełkę bym mogła ją piłować wink srednia 100 % z przedmiotu mnie nie dziwi to takie singapurskie 80 % i dzieciakowi udało się próg 100 przeskoczyć ze science i z hiszpańskiego. Przy czym hiszpański ma na poziomie podstawowym i za wiele jeszcze z tego języka nie umie. Test napisany na 136 % juz mnie dziwi , podobnie jak prezentacja oceniona 12 na 10 .... w Sin wszyscy byli niedoskonali tu wszyscy są wspaniali... wink
                            • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 14:47
                              I o to k...va w tej Ameryce chodzi! Niewazne jak jest. Ma byc super big_grin
                              • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 18:52
                                fogito napisała:

                                > I o to k...va w tej Ameryce chodzi! Niewazne jak jest. Ma byc super big_grin

                                Ma byc super i jest super i kazdy o tym wie.
                                • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 22:55
                                  Jak jest super, to czego biadolisz! Lyknij prozak i do przodu...
                            • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 18:42
                              azja-od-kuchni napisała:

                              > Test napisany na 136 % juz mnie dziwi , podobnie jak prezentacja oceniona 12 na 10 .... w Sin
                              > wszyscy byli niedoskonali tu wszyscy są wspaniali... wink

                              To jest taka motywacja dobrymi ocenami i wszystko idzie ladnie az trzeba sie dostac na te wybrane studia i tu sie okazuje,ze jest jednak tysiace lepszych.
                          • azja-od-kuchni Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 13:37
                            Maksiu napisał : Tzn ze mu sporo brakuje do najlepszych.
                            Byłbyś chory jakbyć nie dopieprzył innemu dziecku co? Genialne są tylko Twoje dzieci i ich kumple od tenisa....
                            • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 18:44
                              azja-od-kuchni napisała:

                              > Maksiu napisał : Tzn ze mu sporo brakuje do najlepszych.
                              > Byłbyś chory jakbyć nie dopieprzył innemu dziecku co? Genialne są tylko Twoje
                              > dzieci i ich kumple od tenisa....

                              No ale prawde napisalem czy nie?
                              • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 22:57
                                No nie, bo genialne bylyby na Harvardzie.
                              • canuck_eh Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 06:05
                                A skad wiesz ile mu brakowalo do tych top10% Moze zaledwie jeden punkt?Ale lepiej sie poczujesz jak poinformujesz kogos ze daaaaleko dzieciakowi do najlepszych.
                                I widac ze twojemu synowi tez daleko do tych z Harvardu.Nie zalapal sie i klepie bide na NYU.Jeszcze do niedawna byles przekonany ze po pielegniarstwie to on na studia medyczne pojdzie..heh
                                • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 17:57
                                  canuck_eh napisała:

                                  > A skad wiesz ile mu brakowalo do tych top10% Moze zaledwie jeden punkt?

                                  1 punkt nie ma znaczenia,ale by nie byc w top-10% to juz cienizna.
                                  Moje dzieci sa w top-1% w SAT i to w skali calego kraju a nie jednego stanu.


                                  • canuck_eh Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 21.05.15, 17:48
                                    Jeden punkt mna znaczenie maksiu - moje dziecko sie o tym przekonalo rok temu jak jednym punktem przegrali zloty medal druzynowy w air rifle.Ciekawe czy tak samo jeden punkt bedzie nieistotny jak ktores z twoich dzieci przegra tym jednym punktem wazny mecz i nie dostanie sie do kolejnych rozgrywek.
                        • srubokretka Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 15:17
                          > Sin A dawali za 91 %) .... Mam problem z tym, że nie znam ocen innych dzieciak
                          > ów ( po Singapurze to duża zmiana) i ciężko mi ustawić własne dziecko w szeregu

                          Znam to uczucie. Bardzo latwo popasc w tym systemie w calkowita dezorietacje. Po pierwszym roku sie przyzwyczaisz. wink
                          Ja poprostu oceniam sama ( niestety na nauczycielke nie moglam w tym roku liczyc) , czy corka pracuje na odpowiednich dla siebie "obrotach". Tutaj wiele spada na barki rodzica ( w 100% praca nad motywacja. Szkola eleminuje elementy konkurencji, walki o oceny itp. Przynajmniej ta nasza ) Twoje dziecko podejrzewam, ze przyzwyczajone do stawiania poprzeczki coraz wyzej przez nauczycieli bedzie lekko zdezorientowane podejsciem " but you don't have to". Troche mnie irytuje, ze 6-7 latce musialam tlumaczyc, ze ma studiowac ( tak jak ja na studiach. W szkolach prywatnych jest podobnie , jak u nas kiedys: konkursy, upublicznianie ocen, rankingi). Motywowanie tekstami ; bo Kowalska wypadla lepiej wink calkowicie odpada. Cale szczescie wink) Smiac mi sie chce , jak sobie przypomne w jaki sposob mnie poinformowano o honor roll corki. Po cichutku w drzwiach. Normalnie, jak jakis top secret wink)) albo jak cos zlego.
                          • azja-od-kuchni Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 18:48
                            My info o senior honor roll w 3 termie dostaliśmy pocztą razem z progres reportem. W szkole nie ma tematu ocen. Co najwyżej szkoła napisze na swojej stronie, że tyle i tyle dzieci z takiej a takiej klasy miało max w testach stanowych, zdobyło w czymś laury itp. Rozmowa z nauczycielem to typowa laurka dla dziecka wcale się nie dziwię, że po kilku latach w tym systemie kazdy jest przekonany o swojej wyjątkowości... wink
                            Cięzko mi ocenić nauczycieli, bo znam system zbyt krótko, ale zdezorientowana to jestem ja. Dzieciak szkołę bardzo lubi i w sumie nie pracuje mniej niż w Sinagapurze, ale inaczej. W telgraficznym skrócie więcej szuka mniej kuje.
                            Najlepszy z nauczycieli jest matematyk, który wyznaje zasadę nie nalezy przeszadzać dzieciakom myśleć. Daje on na lekcji kilka zadań, a a potem każe im walczyć. Wykładów, omawiania jest u niego tyle co kot napłakał i tylko wtedy gdy ewidentnie jednostka sobie nie radzi i nie wie jak ugryżć temat. To dzieciaki mają mu odowodnić swój tok myślenia i zaprezentować sposób rozwiązania zadania, bo wynik jest zwykle dany już na początku... Ważna jest droga dojścia do wyniku...Niezły szok po matematyce wykładanej i egzaminowanej jak na naszych studiach czyli nauczyciel gada dzieciak się uczy a potem idzie z tą wiedzą na egzamin.
                            • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 19:00
                              azja-od-kuchni napisała:

                              > Najlepszy z nauczycieli jest matematyk, który wyznaje zasadę nie nalezy przesz
                              > adzać dzieciakom myśleć. Daje on na lekcji kilka zadań, a a potem każe im wal
                              > czyć. Wykładów, omawiania jest u niego tyle co kot napłakał i tylko wtedy gdy e
                              > widentnie jednostka sobie nie radzi i nie wie jak ugryżć temat. To dzieciaki m
                              > ają mu odowodnić swój tok myślenia i zaprezentować sposób rozwiązania zadania,
                              > bo wynik jest zwykle dany już na początku... Ważna jest droga dojścia do wyniku
                              > ...Niezły szok po matematyce wykładanej i egzaminowanej jak na naszych studiach
                              > czyli nauczyciel gada dzieciak się uczy a potem idzie z tą wiedzą na egzamin.

                              Tak wlasnie powinno byc.
                          • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 18:56
                            srubokretka napisał:

                            > Smiac mi sie chce , jak sobie przypomne w jaki sp
                            > osob mnie poinformowano o honor roll corki. Po cichutku w drzwiach. Normalnie,
                            > jak jakis top secret wink)) albo jak cos zlego.

                            Oficjalnie to sie o tym mowi dopiero na koniec roku,na uroczystej akademii.
                            Tak bylo u mojej corki.
                            PS.I nikt nie przejmuje sie honor roll w 1 czy 2 klasie.
                            Jak dostanie nagrode za bycie najlepsza w szkole w 4 i 5 klasie to bedzie o czym gadac.
                            Przynajmniej u mnie bylo.
                            • srubokretka Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 20:22
                              S.I nikt nie przejmuje sie honor roll w 1 czy 2 klasie.

                              Przeciez to napisalam. Trzeba tlumaczyc z polskiego na polski?
                            • canuck_eh Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 06:09
                              No to o czym chcesz pogadac maksiu?Twoja corka byla na Honor Roll czy dodatkowo owe HR z wyrownieniem?JAk bez wyroznienia to kurcze maksiu corka daleko w ogonie za najlepszymi....
                    • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 03:52
                      azja-od-kuchni napisała:

                      > Śrubokredko nie znam specyfiki Nyc, ale wydaje mi się, że to jest różnica międz
                      > y szkołą rejonową, a szkoła do której trzeba zdać jakiś egzamin. Może warto o to zawalczyć?

                      Z tego co sie orientuje to ona jest ze Staten Island,czyli to nie jest juz NYC,tylko prowincja amerykanska.
                      Tam rzeczywiscie nie ma dobrych szkol poza SI Tech HS. A ten College of SI to juz jest dno nad dnami.

                      > Prawdę mówiac w szkole mojego dziecka ilośc zajęc dodatkowych, pr
                      > ogramow do których można się zapisać przyprawia mnie o zawrót głowy. Program p
                      > odstawowy może nie jest jakiś bogaty ( prealgebra i ułamki w stylu 1/2 + 1/2 w
                      > klasie 7 przypawiła mnie o o atak śmiechu) ale jeśli dzieciak ma możliwości to
                      > nikt nie każde mu siedzieć bezczynnie na zajęciach i czekać, aż się wszyscy nau
                      > czą. Można mieć algebrę1, geometrię, algebrę 2 i jakieś zajęcia dla zupełnie o
                      > djechanych matematycznie. Można być kilka lat do przodu w stosunku do rówieśnik
                      > ów. Np w szkole mojego dziecka nie ma programu prealgebry wcale. ( Kto nie zdał
                      > egzaminu wstępnego z prealgebry się nie dostał)...

                      I tak wlasnie jest w lepszych szkolach,ze sa progi.

                      > Tu jest sedno badań ... bo jak się zbada ucznia tego co ma prealgebrę to on nap
                      > rawdę nie będzie wiele wiedział., bo różnica między tym the best a średnim jest
                      > ogromna. W Singapurze było inaczej poziom był generalnie wysoki, ale dużo dz
                      > ieci nie dawało rady....Leciały na C / C- pisały testy na 50 % i już.

                      Ten numer w szkolach selektywnych nie przejdzie,bo minimum na przejscie jest 65%.
                      Dlatego jestem za egzaminami wstepnymi do wszystkich lepszych szkol by uczeszczaly tam dzieci o podobnych zdolnosciach.

                      > Ano zabrakło, bo Stany ogromne i w każdej szkole jest najlepszy a takich co maj
                      > ą średnią 90 % i więcej są setki tysięcy!!! Tak setki tysięcy !!!

                      Zgadza sie i dlatego nawet dobre oceny w dobrej szkole nie gwarantuja Harvardu,bo tu nie ma 60 mln ludzi jak w UK lecz ponad 315 mln i nie wiadomo z jakiego stanu i jakiej szkoly geniusze beda ubiegac sie o Harvard.
                      Jesli masz 5x wiecej ludzi w USA tzn ze tych geniuszy jest co najmniej 5x wiecej wlasnie w USA niz w UK i stad uczelnie brytyjskie nie maja zadnych szans w porownaniu z amerykanskimi.

                      > Z całym szacunkiem , ale oceny w Stanach nie odzwiercielają żadnej wiedzy można być >głąbem z samymi A...

                      Powraca historia Lukasza Zbyluta,ktory byl bardzo dobry w slabej szkole.Wiele szumu wokol niego zrobiono,poszedl na Harvard i sluch o nim zaginal.

                      >crying bo liczy się na jakim poziomie się ma to A)

                      > Pytałam jej czemu jeździ się po studentów do Singapuru czy Korei mając 10 emigr
                      > antów, a ona mówiła, że te dzieciaki same nie zaaplikują bo są zbyt nieśmiałe,
                      > wydaje się im , że nie dadzą rady, boją się porażki a jednocześnie uczelnie chc
                      > ą ich mieć , bo są pracowici i dobrze wpływają na amerykańską młodzież. Dzieci
                      > wychowane w Ameryce są już inne a im zalezy na imporcie z Azji. Sinapurczycy sz
                      > acują, ze co roku amerykańskie uczelnie podbierają im 5 % najzdolniejszych matu
                      > rzystów ...( pisałam o tym kiedyś) Wielkie Stany je połkną i nawet nie poczują
                      > , bo mowa o 1500 dzieciakach. ( tak zaledwie tysiąc piećset)..., ale malusi Sin
                      > agapur to odczuwa.

                      To samo jest w Polsce gdzie ok 10 tys najzdolniejszych maturzystow wyjezdza studiowac za granica i nigdy nie wraca do kraju.

                      >Tylko najzdolniejszych nikt Pisą nikt nie zbadał, bo one maj
                      > ąc 15 lat były w szkołach selektywnych z definicji z Pisy wyłączonych.

                      Wlasnie o tym pisalem,ze testy PISA sa na otarcie lez tym,ktorzy chcieliby widziec dobra edukacje w Polsce czy gdzies indziej,a jest ona niemal wylacznie w USA.


                      • azja-od-kuchni Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 05:19
                        Maksimum napisał: Wlasnie o tym pisalem,ze testy PISA sa na otarcie lez tym,ktorzy chcieliby widziec dobra edukacje w Polsce czy gdzies indziej,a jest ona niemal wylacznie w USA.

                        Nie generalizowałabym tak systemy azjatyckie wyciskają z dzieciaków wszystko co się da, ale nie wiem czy koszt owego wycisku nie jest są za duże.
                        W Polsce też można mieć bardzo dobre gimnazjum czy liceum tylko, że absolwenci tych szkół rzadko zostają po studiach w kraju. Nawet jeśli zaczynają studia na UW , UJ czy SGH to wyjeżdżają w trakcie lub zaraz po ....
                        • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 06:37
                          azja-od-kuchni napisała:

                          > W Polsce też można mieć bardzo dobre gimnazjum czy liceum tylko, że absolwenci
                          > tych szkół rzadko zostają po studiach w kraju. Nawet jeśli zaczynają studia na
                          > UW , UJ czy SGH to wyjeżdżają w trakcie lub zaraz po ....

                          Najlepsze uczelnie w Polsce to: SGH i PW.Tak zawsze bylo i tak pozostalo. Po tych uczelniach jest praca bez problemu i dobre zarobki.

                          UJ to dawna slawa a obecnie prezentuje slaby poziom.
                          • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 06:45
                            kariera.sgh.waw.pl/aktualnosci/planowanie-kariery/piec-uczelni-po-ukonczeniu-ktorych-zarabia-sie-najlepiej
                  • maksimum Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 19.05.15, 03:33
                    srubokretka napisał:

                    > Nie wiem od kiedy dokladnie (od kilku lat, wiec twoje dzieci sie na najgorsze n
                    > ie zalapaly) tutaj dyskryminuje sie ogolnie zdolne dzieci. I o ile pracowite +z
                    > dolne sobie poradza, to te ktore latwo ulegaja demotywacji traca najwiecej, ale
                    > system jest zadowolony.

                    Kazdy system szkolny nastawiony jest na przecietnych,ale amerykanski jest bardzo dobry dla tych najlepszych.

                    > Jeszcze w zeszlym roku inna nauczycielka dawala dodatkowe zadania dla zainteres
                    > owanych, w tym roku uslyszalam, ze nie ma pieniedzy.

                    To nie tyle chodzi o pieniadze,co o bardzo mocne stanowisko nauczycielskich zw zaw.

                    > Z jednej strony, jak sobie pomysle co moja corka traci , to mnie trafia, a pozn
                    > iej mysle, ze nie chcialabym sie zamienic. Max no pomysl, chcialbys zeby twoje
                    > dzieci sie lapaly na te wszystkie ulgi i programy?

                    Moje dzieci w szkolach publicznych zalapaly sie na bardzo wiele dodatkowych programow i generalnie mnie sie to podobalo.Byly jakies niedociagniecia od czasu do czasu ale z tym trzeba sobie samemu w domu radzic.
                    Poza szkola ciagalem dzieciaki na rozne zajecia sportowe.
            • canuck_eh Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 05:28
              Twoj syn polegl na rozmowie kwalifikacyjnej a nie ze musial oddac miejsce czarnemu.Ale z drugiej strony jak tak sobie to tlumaczysz i spokojniej spisz....
              • fogito Re: Azjaci dyskryminowani na Harvardzie. 20.05.15, 06:55
                A gdyby poszedl z tata, to moze by sie udalo wink
                • tinywee 770 z matmy 21.05.15, 18:14
                  "Corka dostala 770 pkt na 800 mozliwych z matmy na SAT.Zapisz to sobie i zobaczymy ile twoj geniusz osiagnie."

                  770 z matmy po najlepszej szkole w nyc jako powód ojca do chwały? LOL

                  To oczywiście dobry wynik i gratulacje dla córki.

                  Ale co powiedzieć o polskich uczniach po polskiej szkole, którzy z matmy często mają 750-800 z SAT II i 800 z SAT I?

                  • fogito Re: 770 z matmy 21.05.15, 18:16
                    Moze sa genialni po prostuwink
                  • maksimum Re: 770 z matmy 22.05.15, 05:35
                    tinywee napisała:

                    > "Corka dostala 770 pkt na 800 mozliwych z matmy na SAT.Zapisz to sobie i zobacz
                    > ymy ile twoj geniusz osiagnie."
                    >
                    > 770 z matmy po najlepszej szkole w nyc jako powód ojca do chwały? LOL

                    BT to NIE JEST najlepsza szkola w NYC.
                    BT to jest najlepsza szkola publiczna na Brooklynie.
                    Jest kilka lepszych prywatnych na Brooklynie niz BT ale ona kosztuja po 25 tys rocznie.

                    > To oczywiście dobry wynik i gratulacje dla córki.
                    >
                    > Ale co powiedzieć o polskich uczniach po polskiej szkole, którzy z matmy często
                    > mają 750-800 z SAT II i 800 z SAT I?

                    W jakim wieku pisali SAT?
                    Bo corka pisala w wieku 16-17 lat i nie byla w szkole o profilu matematycznym.
                    I jak czesto w Polsce maja 800 z SAT mat? 2x w roku? I to pisza SAT w wieku 19 lat-20 lat.
                    • hankam Biologia dla Moniki 22.05.15, 11:09
                      W jakim wieku pisali SAT?
                      Bo corka pisala w wieku 16-17 lat i nie byla w szkole o profilu matematycznym.
                      I jak czesto w Polsce maja 800 z SAT mat? 2x w roku? I to pisza SAT w wieku 19 lat-20 lat.

                      W POlsce raczej 17-18, jeśli myślą o studiach w Stanach. Czyli rok później.
                      W wieku 19 lat piszą ci, co się zagapili i za późno podjęli decyzję.
                      Do SATu podchodzą najczęściej uczniowie IB, tam są trzy poziomy matematyki.
                      I cały czas powtarzam - bardzo trudno jest porównywać wyniki native speakerów z osobami, które angielskiego uczą się w szkole. A przedmioty zdawane są uczone w inny sposób i w innym systemie.
                      A jeśli nadal uważasz, że to wszystko jedno, to droga wolna, niech genialna Monika rozwiąze maturę rozszerzoną z biologii (podobno lubi się sprawdzać) w oznaczonym czasie.
                      pobieranie1.dlastudenta.pl/pliki/matura/2015/biologia/biologia_pr.pdf
                      Po polsku, oczywiście, bo przecież świetnie zna polski i do matury z palcem w nosie by podeszła - sam kiedyś pisałeś.
                      --
                      Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
                      • canuck_eh Re: Biologia dla Moniki 22.05.15, 21:20
                        Hankam, ale po co jej polska matura z biologi .Musisz uwierzyc na slowo ze z palcem w nosie zda i tyle.Pomijam fakt ze pierwszy raz jak sie chwalil ze dzieciaki zdalyby polska mature bez problemu nawet nie wiedzial w jakiej formie owa matura jest.
                        • hankam Re: Biologia dla Moniki 23.05.15, 10:41
                          No wiem, wiem, ale przecież Maks się lubi sprawdzać i córeczka lubi się sprawdzać, więc myślałam, że podejmie wyzwanie.
                          Chicken.
                          • maksimum Re: Biologia dla Moniki 23.05.15, 15:54
                            hankam napisała:

                            > No wiem, wiem, ale przecież Maks się lubi sprawdzać i córeczka lubi się sprawdz
                            > ać, więc myślałam, że podejmie wyzwanie.
                            > Chicken.

                            Tak,tak. Ucieknie z domu zeby sobie pogorszyc w ramach wyzwania.
                            A co ona niedorozwinieta jest?
                            • fogito Re: Biologia dla Moniki 23.05.15, 21:31
                              Przynajmniej by sie samodzielnego zycia nauczyla i jakiegos Harvardczyka zlowila. W NY to moze roznie trafic.
                              • maksimum Re: Biologia dla Moniki 24.05.15, 02:04
                                fogito napisała:

                                > Przynajmniej by sie samodzielnego zycia nauczyla i jakiegos Harvardczyka zlowil
                                > a. W NY to moze roznie trafic.

                                Jej sie typ Lukasz Zbyluta nie podoba,a w NYC znajdzie wiecej sensownych chlopakow.
                                • fogito Re: Biologia dla Moniki 24.05.15, 08:05
                                  Lepszy Zbylut niz gangster z Brooklynu.
                            • canuck_eh Re: Biologia dla Moniki 23.05.15, 22:42
                              Maksiu skad ci sie wzielo uciekanie z domu i zdanie polskiej matury z biologii?Wyzwaniem bylo owo zdanie matury a nie ucieczka z domu.JAkis problemik z pzeczytaniem tektu ze zrozumieniem.
                      • tinywee Re: Biologia dla Moniki 02.06.15, 18:52
                        "W jakim wieku pisali SAT?"

                        Who cares? Za wiek punktów nie dają, tylko za wynik, prawda? Za profil szkoły też nie, a jeśli ktoś źle wybierze i potem zdaje przedmiot, nie będąc 'w szkole o profilu', to jego problem, prawda?

                        "I jak czesto w Polsce maja 800 z SAT mat? 2x w roku?

                        Obstawiam, że z takich przedmiotów jak matma, fizyka, chemia - zazwyczaj, a raczej nie mniej, niż 750. W końcu te przedmioty są w PL na wyższym poziomie, główną barierą jest język i czas. I nie bądź taki zaściankowy z tym 2 x w roku.

                        "I to pisza SAT w wieku 19 lat-20 lat."

                        Jak napisała hankam - niektórzy zapewne zdają w 1. klasie liceum (16-17 lat) - po to, żeby ewentualnie przy niezadowalającym wyniku spokojnie przystąpić jeszcze raz, większość zapewne w drugiej, a ci, co się spóźnią - w trzeciej, ale rocznikowo to są 18-latkowie, bo przecież ostatnie możliwe podejście jest w listopadzie/grudniu, a i to tylko wtedy, jak ktoś składa na RD. A poza tym - wynik, nie wiek.
                        • maksimum Re: Biologia dla Moniki 03.06.15, 07:38
                          tinywee napisała:

                          > "W jakim wieku pisali SAT?"
                          >
                          > Who cares? Za wiek punktów nie dają, tylko za wynik, prawda?

                          To ty nie wymagasz od 19 latka wiecej wiedzy niz od 17 latka??????

                          > Za profil szkoły t
                          > eż nie, a jeśli ktoś źle wybierze i potem zdaje przedmiot, nie będąc 'w szkole
                          > o profilu', to jego problem, prawda?

                          Na czym jest ten genialny Polak na Harvardzie,bo kompa oplulem ze smiechu??
                          Na naukach spolecznych i arabistyce????????

                          Jak jest taki madry,to dlaczego na biologie nie poszedl????

                          > "I jak czesto w Polsce maja 800 z SAT mat? 2x w roku?
                          >
                          > Obstawiam, że z takich przedmiotów jak matma, fizyka, chemia - zazwyczaj, a rac
                          > zej nie mniej, niż 750.

                          Taaaaaaak! I z takim wynikiem wybieraja nauki spoleczne.

                          > W końcu te przedmioty są w PL na wyższym poziomie,

                          To tylko tak ci sie wydaje,bo niby dlaczego oblegaja nauki spoleczne zamiast biologii?

                          > główną barierą jest język i czas.

                          Jaka bariera,przeciez z angielskiego ponad polowa dzieci juz w podstawowce ma 100% na testach?


                          • canuck_eh Re: Biologia dla Moniki 03.06.15, 14:27
                            Maksiu wez zanotuj sobie w tej glowinie ze roznica wieku miedzy mlodymi z Polski a twoim synem konczacym szkole srednia jest JEDEN ROK.Teraz sie zacznie to zacierac bo juz 6latki chadzaja do szkoly choc sa rodzice wstrzymujacy dziecko i wypuszczajace na duze wody w wieku 7lat.I nie wyjezdzaj ze twoj syn skonczyl liceum w wieku 17 lat bo do tych 18 nie wiele mu brakowalo.I ciagle zapominasz ze SAT mozna rzec jest tak skonstruowany ze dzieciaki uczace sie w Stanach sa przygotowane na forme owego testu.W Polsce jednak nie no i dodatkowo bariera jezykowa.Twoje dzieci angielski maja na codzien.KAZDY przedmiot wykladany w tym jezyku, posluguja sie nim automatycznie.W Polsce jednak az tylu zajec z tego angielskiego nie ma bo przeciez religia musi wskoczyc min 2 razy w tygodniu nie wiedziec po co. I popatrz - jak ktos z Polski napisze dobrze ten SAT to szukasz dziury w calym.No to niech Monika i Maciek napisza polska mature - obiecuje ze nikt sie nie bedzie czepial Macka ze starszy i ze przeciez ma wieksza wiedze niz polski maturzysta.Niech zdadza ten egzamin a wtedy czepiaj sie innych.I nas nie obchodzi ze im owa matura jest zbedna.Wielu z nas a raczej naszym dzieciom owy SAT tez jest zbedny a zawracasz nam nim glowy.
                            No i dodatkowo - jakos cicho sie zrobilo o Macku juz nie wypisujesz banialuk o genialnosci dziecka.Czyzby przygasl wsrod innych studentow ktorzy przyszli ze slabszych szkol?Ciagle tutaj wspominasz o biologii bo corka biologie wybrala.Ciekawe ciekawe....
                            • zgagusia Re: Biologia dla Moniki 03.06.15, 14:48
                              cicho sie zrobilo o Macku juz nie wypisujesz banialuk o genialnosci dziecka.Czyzby przygasl wsrod innych studentow ktorzy przyszli ze slabszych szkol?

                              Maksiu sie naśmiewał jak to ktoś poszedł na Harvard i słuch po nim zaginął... Cóż, Maciek poszedł na NYU i słuch po nim zaginął big_grin
                              • maksimum Marcin w trupa pijany a Jolka nago na basenie. 03.06.15, 19:27
                                www.hurriyetdailynews.com/polish-man-injures-7-after-finding-wife-nude-at-turkish-poolside.aspx?pageID=238&nID=83366&NewsCatID=509
                                Polacy na wakacjach w Turcji.
                                Jak oddala mocz w sali przesluchan na podloge,to musiala byc Polka.
                                • maksimum Re: Marcin w trupa pijany a Jolka nago na basenie 03.06.15, 19:31
                                  Marcin zrob cos,ludzie sie na mnie patrza.
                                  • azja-od-kuchni Re: Marcin w trupa pijany a Jolka nago na basenie 03.06.15, 20:33
                                    Maksiu to Twoja rodzina, że się tak nimi chwalisz?
                              • hankam Maksiu! Jak tam biologia dla Moniki? 05.06.15, 10:41
                                Daj jej się sprawdzić!

                                Ja wiem, że pójdzie jej średnio, albo nawet nie średnio.

                                I to nie dlatego, że Monika jest głupia (myślę, że jest zdolna i pracowita) i nawet nie dlatego, że amerykański program szkolny jest prostszy od polskiego, tylko dlatego, że zakres jest trochę inny, pytania inaczej sformułowane, inny typ egzaminu no i bariera jezykowa.
                                Czyli wszystko to, co ci klarujemy, gdy proponujesz zdawanie polskim uczniom SATu i co ty negujesz.

                                I niech jeszcze zrobi arkusz z rozszerzonej matury z chemii. Polska matura z chemii jest trudna - myślę, że jest to amerykański poziom uniwersytecki. Więc niech Monika sprawdzi, czy da radę.
                                • hankam Re: Maksiu! Jak tam biologia dla Moniki? 06.06.15, 12:42
                                  Podbijam, bo chyba ci umknęło.
                                  Jak tam polska matura u Moniki?
                                  Zrobiła?
                                  Czy musieliście dać test łumaczowi, bo w nieużywanym w szkole języku cieżko sobie poradzić z testem?

                                  > Daj jej się sprawdzić!
                                  >
                                  > Ja wiem, że pójdzie jej średnio, albo nawet nie średnio.
                                  >
                                  > I to nie dlatego, że Monika jest głupia (myślę, że jest zdolna i pracowita) i n
                                  > awet nie dlatego, że amerykański program szkolny jest prostszy od polskiego, ty
                                  > lko dlatego, że zakres jest trochę inny, pytania inaczej sformułowane, inny typ
                                  > egzaminu no i bariera jezykowa.
                                  > Czyli wszystko to, co ci klarujemy, gdy proponujesz zdawanie polskim uczniom SA
                                  > Tu i co ty negujesz.
                                  >
                                  > I niech jeszcze zrobi arkusz z rozszerzonej matury z chemii. Polska matura z ch
                                  > emii jest trudna - myślę, że jest to amerykański poziom uniwersytecki. Więc nie
                                  > ch Monika sprawdzi, czy da radę.
                                  • maksimum Re: Maksiu! Jak tam biologia dla Moniki? 06.06.15, 18:55
                                    > Jak tam polska matura u Moniki?

                                    A po co jej powrot do Ciemnogrodu?
                                    Zaraz potem bys ja zagnala na jakas polska "renomowana" uczelnie!
                                    • fogito Re: Maksiu! Jak tam biologia dla Moniki? 06.06.15, 20:08
                                      Ty tez w Ciemnogrodzie sie ksztalciles? Zal big_grin Bidulka by tej polskiej matury nie zaliczyla po prostu. Ale moze sie w collegu doksztalci.
                                    • hankam Re: Maksiu! Jak tam biologia dla Moniki? 06.06.15, 22:19
                                      Przeceniasz moje mozliwosci jednak. Chcialam tylko wiedzieć, czy była w stanie rozwiazac test, który zdają polscy maturzysci I czy dala radę z językiem.
                                      Rozumiem, że polska biologia okazała się dla Moniki za trudna.
                                      Gdyby dala radę, pialbys juz tutaj od dawna, kogucino.
                            • azja-od-kuchni Re: Biologia dla Moniki 03.06.15, 20:21
                              Polska matura dla Maćka i Moniki ... ja pójde nawet dalej...Jeśli Maksio dzieci zdadzą polską maturę dla obcokrajowców ( łatwiejsza niz ta w ojczyźnie) to uznam , że sa nie głupie. To co Maksiu przyjmujesz wyzwanie? Dwu- i wielojęzycznośc są przecież w cenie...
                          • tinywee Re: Biologia dla Moniki 08.06.15, 11:40
                            Ale ty jesteś zabawny, nie chce mi się odpisywać na te bzdury.

                            Nie martw się jednak, Polacy różne rzeczy, dużo trudniejsze (z całym szacunkiem) od biologii, studiują na 'harwardach'. Biologia ma zapewne sens jako premed, w innej sytuacji nie wydaje się bardzo wymagającym intelektualnie wyborem, w przeciwieństwie np. do applied/mathematics czy engineering (a córce życzę powodzenia w planach).

                            www.ivypoland.pl/pl/o-fundacji,nasi-ochotnicy.html



                            • maksimum Szwedka zdala mature. 04.07.15, 19:59
                              metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/1,141635,18268696,_Krakow_jest_hermetyczny__a_w_Warszawie_kazdy_sie.html#MT
                              Przyjechal jakis sloik ze Szwecji i po dwoch latach w Polsce zdal mature i to z 5 przedmiotami w systemie rozszerzonym.

                              Nie bede nawet nawiazywal do tego,ze ta Szwedka jest glupia jak pien,pali papierosy co w POlsce jest norma i zdala na polskie studia pt Politologia czy inna glupota.

                              Sama przyznala ze matura wcale nie jest trudna,ale wam to wytlumaczyc to ponad ludzkie sily.
                              Ona w Szwecji nikim nie byla i nie bedzie a w Polsce studiuje,popala i popija po barach podczas gdy moje dzieci nie pija i nie pala i zle by sie czuly wsrod tego motlochu.
                              Barow i restauracji jest w Warszawie mnostwo ale juz kortow tenisowych duuuuzo mniej,a mnie chodzi oto by bylo wiecej kortow tenisowych.
                              • morekac Re: Szwedka zdala mature. 04.07.15, 20:49
                                Problem polega na tym .że w przypadku przedmiotów rozszerzonych nie ma - i chyba nigdy nie było - czegoś takiego jak próg zaliczenia. A na politologię progi zbyt wysokie nie są, właściwie wystarczy zdać maturę z angielskiego rozszerzonego na 100%, z jednego przedmiotu rozszerzonego (praktycznie dowolnego) na jakieś 30%, zaś polski ,matematykę podstawową zdać na 30%. Przynajmniej na UW. Gdyby się dostała na medycynę , informatykę na UW (2-3 rozszerzenia ściśle określone zdane na 80- 90%), to może byłyby te wynurzenia coś warte.
                                • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 05.07.15, 03:48
                                  morekac napisała:

                                  > A na politologię progi zbyt wysokie nie są, właściwie wystarczy zdać maturę z angielskiego >rozszerzonego na 100%,

                                  W sumie chodzi o to,ze taki bubel genetyczny,ktory pali,pije i notorycznie szwenda sie po lokalach w czasie 2 lat lajtowego pobytu w Polsce z palcem w zadzie zdala mature i poszla na studia.
                                  To chyba daje swiadectwo temu jaka ta matura jest beznadziejnie slaba.
                                  Niech ona przyjedzie do USA i napisze SAT na 2.200 pkt a jesli nie ona ,to ktokolwiek inny z Polski,to wtedy pogadamy o poziomie nauczania w Polsce i USA.
                                  • morekac Re: Szwedka zdala mature. 05.07.15, 05:26
                                    Jest gdzieś napisane, na ile ją zdała? Bo z tej politologii to naprawdę nie wynika, na ile. Nie jest to kierunek wysokoprogowy , na UW jest to jeden z tych "wiodących" , które ma zapis typu "nie przyjmujemy poniżej 30 pkt ". 😉
                                    Rozszerzenia nie mają progu zaliczenia, można je sobie zdawać do woli, nie można ich nie zdać.
                                    • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 05.07.15, 15:46
                                      morekac napisała:

                                      > Jest gdzieś napisane, na ile ją zdała?

                                      Owsze,nie jest napisane na ile ja zdala,ale 30% uczniow nie zdaje matury,to wyobraz sobie jakie to musi byc dno w porownaniu z palaca i pijaca Szwedka wloczaca sie po lokalach a uczaca sie dla zwyklej przygody.

                                      > Bo z tej politologii to naprawdę nie wy
                                      > nika, na ile. Nie jest to kierunek wysokoprogowy , na UW jest to jeden z tych
                                      > "wiodących" , które ma zapis typu "nie przyjmujemy poniżej 30 pkt ".

                                      Czyli przyjmuja tych ,ktorzy zdali mature i jakies tam skromne wymagania.

                                      Kiedys UW byl powazana uczelnia a teraz byle kto tam studiuje.
                                  • morekac Re: Szwedka zdala mature. 05.07.15, 05:33
                                    > Niech ona przyjedzie do USA i napisze SAT na 2.200 pkt a jesli nie ona ,to ktok
                                    > olwiek inny z Polski,to wtedy pogadamy o poziomie nauczania w Polsce i USA.

                                    Myślę ,że kilka osób spokojnie by to napisało , wszędzie są mózgowcy. W każdym razie uważam, że na przykładzie tego artykułu trudno wyrokować o poziomie polskiej matury - za mało danych w treści.
                                    -------------------------------------------------------------
                                    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                    • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 05.07.15, 15:48
                                      morekac napisała:

                                      > > Niech ona przyjedzie do USA i napisze SAT na 2.200 pkt a jesli nie ona ,to ktok
                                      > > olwiek inny z Polski,to wtedy pogadamy o poziomie nauczania w Polsce i USA.
                                      >
                                      > Myślę ,że kilka osób spokojnie by to napisało , wszędzie są mózgowcy. W każdym
                                      > razie uważam, że na przykładzie tego artykułu trudno wyrokować o poziomie polsk
                                      > iej matury - za mało danych w treści.
                                      -------------------------------------------------------------
                                      Ja tez mysle,ze kilka osob w calej Polsce mogloby tak napisac SAT i oni nie studiuja w Polsce bo dla nich to bylaby strata czasu.
                                  • fogito Re: Szwedka zdala mature. 05.07.15, 08:45
                                    Bubel genetyczny to ty maksiu jestes.
                                    • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 05.07.15, 15:52
                                      fogito napisała:

                                      > Bubel genetyczny to ty maksiu jestes.

                                      Nikt normalny nie przyjezdza ze Szwecji czy USA do Polski na stale,bo normalni ludzie jada w odwrotnym kierunku na stale.
                                      Bo taki szwedzki bubel genetyczny zdaje polska mature jak chce specjalnie sie nie wysilajac,bo zajeta jest balowaniem.
                                      • fogito Re: Szwedka zdala mature. 05.07.15, 21:21
                                        Obrażasz kobiete, ktorej nawet nie znasz. Musisz bardzo siebie nienawidzic, skoro tak bardzo nienawidzisz innych ludzi.
                                        • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 05.07.15, 21:58
                                          fogito napisała:

                                          > Obrażasz kobiete, ktorej nawet nie znasz. Musisz bardzo siebie nienawidzic, sko
                                          > ro tak bardzo nienawidzisz innych ludzi.

                                          Nie potrafisz spojrzec obiektywnie na cala sprawe?
                                          Nikt normalny nie przyjezdza z bogatego kraju jak USA czy Szwecja do Polski uczyc sie,bo jest zbyt duza roznica poziomow na niekorzysc Polski.
                                          A fakt ze dziewczyna pali,pije i baletuje wkomponowuje ja dobrze w polski krajobraz studencki.
                                          W USA taka osoba to nic innego jak bubel,a w Polsce jest studentka,ktora ma szanse zajsc daleko w polityce.
                                          Wipler tez lubi wypic,sprawdza sie w polityce i jest wykladowca.
                                          • fogito Re: Szwedka zdala mature. 06.07.15, 09:15
                                            Amerykanska mlodziez ten baluje na studiach. To, ze ty tego nie widzisz, to juz inna sprawa. Nie kazdy ma w zyciu jeden cel - pieniadze. Masz ewidentnie mase kompleksow i probujesz dodac sobie wartosci obrazajac innych.
                                            • srubokretka Re: Szwedka zdala mature. 06.07.15, 14:29
                                              > Amerykanska mlodziez ten baluje na studiach.

                                              Przestac bzdury wypisywac wink
                                              www.google.com/search?q=party+in+college&biw=1141&bih=642&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=4nGaVczMPInz-AGA346IAQ&ved=0CAYQ_AUoAQ
                                              Bardziej pikantnych nie linkuje. Kto ciekawy swiata i prawdy moze sobie sam wygooglac. (uwaga: i puscic pawia na sam widok.) Nie wierze, ze takie akcje, na taka skale dzieja sie jeszcze gdzies indziej na swiecie podczas studiow.
                                            • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 07.07.15, 06:10
                                              fogito napisała:

                                              > Amerykanska mlodziez ten baluje na studiach. To, ze ty tego nie widzisz, to juz
                                              > inna sprawa. Nie kazdy ma w zyciu jeden cel - pieniadze. Masz ewidentnie mase
                                              > kompleksow i probujesz dodac sobie wartosci obrazajac innych.

                                              A moje dwa glowne kompleksy to ze nie pale i nie pije.
                                              Jest bardzo duzo mlodych ludzi w USA ktorzy nie pala i nie pija i oni tez baluja tylko ze inaczej.
                                              Wam sie balunek kojarzy z alkoholem i papierosami jak Szwedce i wiekszosci Polakom.

                                              Balowac to chyba znaczy bawic sie,tanczyc itd. ale u niektorych to sie zaciesnia do picia i palenia,ktore sa synonimem balangi w Polsce.
                                              Dla uscislenia,nikt z moich znajomych nie pali .Koledzy i kolezanki dzieci tez nie pala.
                                              Picie alkoholu jest od wielkiego swieta i dzieci tez moga pic i albo pija pol kieliszka albo wcale.
                                              Znajomi dzieci tez nie pija i w jaki sposob maja urzadzac popijawy na studiach?

                                              Szwedka pali i pije na codzien i dla niej zycie bez picia i palenia to nie zycie tylko wegetacja.
                                              Domyslam sie,ze nie uprawia zadnego sportu i dlatego skupia sie na piciu i paleniu co dla mnie znaczy ze jest bublem genetycznym.

                                              Ci ktorzy urzadzaja balangi na studiach to sa ci sami,ktorzy pala i pija na co dzien.
                                              Na co dzien jest pifko pod papieroska a na weekend ida na calosc.
                                              • fogito Re: Szwedka zdala mature. 07.07.15, 10:54
                                                Taki stary jestes a tak malo wiesz o zyciu. Co z tego, ze nie pijesz i palisz. Znecasz sie nad swoja rodzina i to jest glowny problem i to wlasnie czyni cie bublem genetycznym.

                                                Mlodzi Amerykanie pija tak jak wszyscy, tylko zamiast wodki piwo i drinki. Biora prochy w roznej postaci. Jesli pala to trawe, bo papierosy niemodne. To, ze ty wokol siebie tego nie widzisz, to pewnie dlatego, ze na narkotyki i balangowanie w klubach potrzebne sa pieniadze. Ja nie widze specjalnej roznicy pomiedzy nasza mlodzieza a ta zza oceanu, poza jednym moze - mlodzi Amerykanie w chwilach frustracji strzelaja do siebie a Polacy ewentualnie ida sie bic na piesci.
                                                • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 07.07.15, 12:56
                                                  fogito napisała:

                                                  > Mlodzi Amerykanie pija tak jak wszyscy, tylko zamiast wodki piwo i drinki.

                                                  To nie sa mlodzi Amerykanie,tylko mlode buble genetyczne.

                                                  > Biora prochy w roznej postaci. Jesli pala to trawe, bo papierosy niemodne.

                                                  W dalszym ciagu piszesz o niewielkie grupie ktora pali i pije.Wiekszosc nie pali i nie pije.
                                                  W Polsce natomiast wiekszosc pali i pije i dlatego Szwedka tam pojechala ze swoimi nalogami.
                                                  Gdyby chciala byc w normalnym kraju,przyjechalaby do USA.

                                                  > To, ze ty wokol siebie tego nie widzisz, to pewnie dlatego, ze na narkotyki i balangowa
                                                  > nie w klubach potrzebne sa pieniadze.

                                                  Najpierw trzeba miec nalog a dopiero pozniej wydaje sie na nalog pieniadze.
                                                  Jak sie nie ma nalogow to sie pieniadze inaczej wydaje.

                                                  > Ja nie widze specjalnej roznicy pomiedzy nasza mlodzieza a ta zza oceanu,

                                                  Jak masz widziec,jak ty sie nie nadajesz do zycia w USA?
                                                  Jedyny kraj ktory znasz to Polska a USA bardzo pobieznie z wycieczek.

                                                  > poza jednym moze - mlodzi Amerykanie w chwila
                                                  > ch frustracji strzelaja do siebie a Polacy ewentualnie ida sie bic na piesci.

                                                  Ci co strzelaja do ludzi,to sa chorzy psychicznie ,ktorych od groma jest w Rosji i na Ukrainie i dlatego tam wlasnie jest wojna.ISIS to jest nastepna duza grupa ludzi chorych psychicznie,ktorych trzeba zlikwidowac.
                                                  Szukaj wiec tych niezrowazonych blizej siebie.
                                                  • fogito Re: Szwedka zdala mature. 09.07.15, 22:35
                                                    USA to nie jest normalny kraj. To kraj pełen frustratow takich jak ty. Znasz tylko środowisko polskich imigrantów, wiec nie masz pojęcia jak sie zabawia klasa średnia, ktora ma pieniadze. I zanim cos stanie sie nałogiem jest najpierw świetna rozrywka. To, ze dla ciebie rozrywka jest jedynie polskie forum to juz wiemy. Jednakze wiekszosc cie otaczającą szuka mocniejszych wrażeń niz rzucanie olbelg w necie.
                                                    I to ty sie powinieneś bać ISIS szykujacego zamachy w USA o lokalnych wariantach nie wspominajac...
                                                  • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 10.07.15, 18:58
                                                    fogito napisała:

                                                    > USA to nie jest normalny kraj. To kraj pełen frustratow takich jak ty.

                                                    Czy ty sie z kims glupim na rozum wymienilas?
                                                    Wszyscy chca sie do USA dostac a dla Polakow jako nieudacznikow sa wizy i ty twierdzisz ze Polska jest normalna a USA nie jest.

                                                    > Znasz tylko środowisko polskich imigrantów, wiec nie masz pojęcia jak sie zabawia klasa
                                                    > średnia, ktora ma pieniadze.

                                                    Nie mieszkam w polskiej dzielnicy ,jali o to ci chodzi,ale ty z polskiej dzielnicy nigdy sie nie wyprowadzisz,bo nie umiesz zyc miedzy Amerykanami.

                                                    > I to ty sie powinieneś bać ISIS szykujacego zamachy w USA o lokalnych wariantac
                                                    > h nie wspominajac...

                                                    Widze,ze ty sie bardziesz boisz ode mnie.
                                                  • fogito Re: Szwedka zdala mature. 10.07.15, 20:19
                                                    Z tobą bym sie na rozum nie wymieniła, bo faktycznie mogloby byc kiepsko P USA to kraj dla ludzi o małych wymaganiach. Ty taki jestes i dlatego tam ci dobrze. Nie kazdy jednak ma ochotę spędzać życie zrac i kupując, wiec szuka lepszych miejsc na ziemi.
                                                    Mas racje, ja miedzy Amerykanami żyć nie moge. Za szczupła jestem, za ładna i na dodatek zbyt inteligentna. Ja mam wizę do USA i mam ja w nosie. Nie zamierzam z idiotami zycia spędzać, ty wyjścia nie masz, bo byś sobie poza USA rady nie dał.
                                                  • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 10.07.15, 21:49
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie kazdy jednak ma ochotę spędzać życie zrac i kupując, wiec szuka lepszych
                                                    > miejsc na ziemi.

                                                    Wszedzie trzeba kupic zarcie i je polknac.

                                                    > , ty wyjścia nie masz, bo byś sobie poza USA rady nie dał.

                                                    Mysle ze polska sluzba zdrowia by mnie szybko powalila na kolana.
                                                  • fogito Re: Szwedka zdala mature. 10.07.15, 21:54
                                                    ...ale nie wszedzie żarcie jest sensem istnienia.
                                                    Nadejdzie czas, ze amerykańska cie powali. Jak jestes zdrowy, to zadnej nie potrzebujesz. Ale musisz jeść zdrowo a nie goovna z mikrofali.
                                  • canuck_eh Re: Szwedka zdala mature. 10.07.15, 00:08
                                    Maksiu, ale co ty chcesz porownywac?Ktos kto sie ksztalcil w Polsce ma przyjechac i zdac SAT.Czy tobie sie cos nie popieptalo w tej glowinie?Zupelnie inny material jest w Polsce a inny w stanach.Np historia - tutaj nacisk na historie Stanow czy Kanady a az w takim wymiarze to o powstawaniu tych panstw w Polsce nie nauczaja.Tak jak tutaj az w takim wydaniu nie nauczaja o npo IIWS.
                                    Wiec maksiu przystopuj z tym twoim SATem i checia porownywania wszystkiego.
                                    Ty chcesz tylko gadac wtedy kiedy ktos z Polski przyjedzie i zda SAt.A dlaczego nie zeby twoje dzieci pojechaly do Polski i sie sprawdzily i udowodnily nam ze co to one nie potrafia.Matura w Polsce = pryszcze z ulicy ide i zdaje.Nie?Nie potrzebne?No widziesz sporej ilosci osob to jest nie potrzebne a ty z uporem maniaka wysylasz na SAT.
                                    • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 10.07.15, 19:05
                                      canuck_eh napisała:

                                      > Maksiu, ale co ty chcesz porownywac?Ktos kto sie ksztalcil w Polsce ma przyjech
                                      > ac i zdac SAT.

                                      Nie ma nigdzie przyjezdzac,bo SAT mozna zdawac wszedzie na swiecie.Nawet u ciebie na wsi.

                                      > Czy tobie sie cos nie popieptalo w tej glowinie?Zupelnie inny mat
                                      > erial jest w Polsce a inny w stanach.Np historia - tutaj nacisk na historie Sta
                                      > now czy Kanady a az w takim wymiarze to o powstawaniu tych panstw w Polsce nie
                                      > nauczaja.Tak jak tutaj az w takim wydaniu nie nauczaja o npo IIWS.

                                      SAT to jest glownie test na inteligencje i nikt nie pyta tam o historie.

                                      > Wiec maksiu przystopuj z tym twoim SATem i checia porownywania wszystkiego.

                                      Jesli PISA porownuje to jest dobrze ale jesli SAT ma porownac to juz jest zle.
                                      Po co robic te glupie badania PISA na calym swiecie jak mozna wszystkim dac SAT?

                                      Przeciez tych roznych badan i porownan sa tysiace i to kazdego roku ale zadne nie przedstawia wiekszej wartosci bo sa nieporownywalne.
                                      • morekac Re: Szwedka zdala mature. 10.07.15, 19:44
                                        >Po co robic te glupie badania PISA na calym swiecie jak mozna wszystkim dac SAT?
                                        • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 10.07.15, 21:46
                                          morekac napisała:

                                          > Co ty chcesz rozprzestrzeniać na cały świat coś, co nawet w Stanach nie ma mono
                                          > polu na bycie jedynym egzaminem na studia?

                                          SAT juz mozna pisac na calym swiecie i chodzi tylko o porownanie wynikow.
                                          Wiadomo ze byle gamon z Polski nie bedzie pisal SAT,bo nic z tego nie zrozumie,ale mozna powoli zaczac wprowadzac do szkol SAT w liceach i zobaczylibysmy jakie wyniki polskie orly by otrzymaly.

                                          > Poza tym PISA nie jest egzaminem na studia, sprawdza tylko, jak wypada dany sys
                                          > tem szkolny w porównaniu z innymi systemami

                                          Chodzi o to,ze NIE sprawdza i NIE porownuje bo jest bardzo wyrywkowy.
                                          Chodzi o zrobienie jednego egzaminu dla WSZYSTKICH.
                                          • maksimum "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 10.07.15, 21:55
                                            Znajoma juz sie 3-ci miesiac leczy w Polsce:

                                            "Przestałam brać trzeci antybiotyk,deszcz padał , jest chłodniej , a ja wciąż kaszlę i denerwuję się bardzo, bo są duże trudności z zapisaniem się do dobrego pulmonologa. W .......... nie ma takiego specjalisty z prawdziwego zdarzenia. W Warszawie terminy zapisów na grudzień. Udało mi się zapisać na 14 lipca ale prywatnie, odpłatnie do pulmonologa w Warszawie. Psychicznie jestem już wykończona tą bezskuteczną wędrówką po lekarzach. I...... natomiast walczy ze stomatologami. Jeden zaplombował jej niedoczyszczony ząb ze zgorzelem . Teraz leczy kanałowo u drugiego dentysty i przy tym wszystkim chodzi już tydzień z silnym bólem.
                                            Najśmieszniejsze jest to, że w Polsce jest bardzo dużo lekarzy."

                                            Przeciez lekarze w Polsce nie moga byc tak dobrzy jak w USA,bo juz by dawno z Polski wyemigrowali.Zostali ci,ktorzy jezykow nie kumaja i nie nadaja sie na emigracje.
                                            • srubokretka Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 10.07.15, 23:54
                                              Ty naprawde jestes zadowolony z tutejszych dentystow???
                                              Ja bylam u conajmniej 6 i tylko z 1 bylam naprawde zadowolona. Niestety go udupili, bo leczyl nielegalnie. ( facet uczony na totalnym zadupiu w Europie). Kiedys jak bede miala kupe kasy, to mu gabinet wyposoze. Naprawil mi zeba, ktorego 4 papralo.
                                              Jak mozesz mi jakiegos dobrego polecic, to bede super wdzieczna.
                                              • maksimum Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 11.07.15, 07:05
                                                srubokretka napisał:

                                                > Ty naprawde jestes zadowolony z tutejszych dentystow???

                                                Na poczatku bylem nieswiadom i chodzilem do polskich.
                                                Jedna byla taka sobie ale jej kuzynka w tym samym gabinecie na Union Square juz tragiczna.
                                                No wiec zaczalem szukac wsrod Amerykanow i kilku bylo bardzo dobrych.
                                                Trafil mnie sie jeden Ukrainiec,ktory manier zupelnie nie mial ale dobrze leczyl,ze po nim nie trzeba bylo poprawiac.
                                                Teraz jestem juz starym wyga amerykanskim i wiem jak wybierac z internetu.Pojde do kilku dentystow zanim zdecyduje sie na jednego.No wiec znalazlem jednego,ktory dziwnym przypadkiem nazywa sie podobnie do mnie i jest baaardzo dobry.XXI wiek w pelnym wydaniu.
                                                On przyjmuje na Brighton Beach,wiec tobie nie pasuje.

                                                > Ja bylam u conajmniej 6 i tylko z 1 bylam naprawde zadowolona.

                                                Ja lepiej trafiam,bo co drugi lub co trzeci jest dobry.

                                                > Jak mozesz mi jakiegos dobrego polecic, to bede super wdzieczna.

                                                Idz do tego:

                                                www.healthgrades.com/dentist/dr-aleksandr-onatskiy-33ww6
                                                • maksimum Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 11.07.15, 07:17
                                                  www.zocdoc.com/search/?dr_specialty=153&address=11224&insurance_carrier=-1&marketing=true&adwordkw=%2bbrooklyn+%2bdoctor&adpos=1t1&cvosrc=ppc.google.%2bbrooklyn+%2bdoctor&campaign=New+York+-+New+York+-+Brooklyn+-+Primary+Care&gclid=CLOJvvHFwcYCFQoTHwodIVUHJg&procedurechanged=false&languagechanged=false&genderchanged=false&name=&reason_visit=75&language=1&gender=-1&hospitalid=-1&forcereskin=false&offset=0&referrertype=&ispolarisrevealed=False&patienttypechild=false&#procedureChanged=false&languageChanged=false&genderChanged=false&dr_specialty=98&name=&address=11224&insurance_carrier=&reason_visit=12&language=1&gender=-1&hospitalid=-1&forceReskin=false&offset=0&referrerType=&IsPolarisRevealed=False&PatientTypeChild=false
                                                  Skorzystaj z www.zocdoc.com wpisz tam specjalnosc i swoj zip code,przesledz wszystkie opinie i popytaj znajomych obok ciebie czy tam byli.
                                                  Ja znam lekarzy tylko w swoim rejonie,a dla ciebie to moze byc za daleko.
                                                  • maksimum Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 11.07.15, 07:21
                                                    A i zapomnialem o najwazniejszym!! Wybieraj facetow,bo bylem w sumie u trzech kobiet i dwie byly beznadziejne a jedna taka sobie.
                                                    Wsrod mezczyzn znalazlem az czterech bardzo dobrych.Reszta byla w miare dobra ale zaden nie byl beznadziejny.
                                                  • srubokretka Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 12.07.15, 01:47
                                                    > A i zapomnialem o najwazniejszym!! Wybieraj facetow

                                                    Hehe lekarzy ogolnie to staram sie unikac. Zeby nie porody, to bym z ich uslug wogole nie musiala korzystac. Narazie najlepszym dla mnie lekarzem jest babka. Napewno znasz Lisowa. Zeby prawa nie zmienili, to by byla naszym rodzinnym. Bardzo lubie jej podejscie do leczenia.
                                                  • maksimum Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 12.07.15, 04:19
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Narazie najlepszym dla mnie lekarzem jest babka.
                                                    > Napewno znasz Lisowa. Zeby prawa nie zmienili, to by byla naszym rodzinnym. Bar
                                                    > dzo lubie jej podejscie do leczenia.

                                                    Nie ,nie znam i nigdy nie slyszalem.
                                                    Ona jest pediatra:

                                                    www.healthgrades.com/physician/dr-joanna-lis-288dy
                                                    Chyba ze to nie ta.
                                                  • srubokretka Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 12.07.15, 01:39
                                                    Dziekuje smile zaraz zajrze.
                                                • fogito Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 11.07.15, 09:12
                                                  Co drugi trzeci dobry? Uuu to faktycznie kiepsciutko. Ja w W-wie trafiłam od razu na dobrych. Ten NY to jednak prowincja smile
                                                  • maksimum Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 11.07.15, 16:01
                                                    fogito napisała:

                                                    > Co drugi trzeci dobry? Uuu to faktycznie kiepsciutko. Ja w W-wie trafiłam od ra
                                                    > zu na dobrych. Ten NY to jednak prowincja smile

                                                    Nie,ty masz niskie wymagania,czyli takie czysto polskie.
                                                  • fogito Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 11.07.15, 16:25
                                                    Niskie to ty masz, bo w Stanach siedzisz. Ja w Polsce mam lepszych dentystow niz ty na Brooklynie. Moze za tanich wybierasz big_grin
                                                  • maksimum Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 12.07.15, 04:04
                                                    fogito napisała:

                                                    > Ja w Polsce mam lepszych dentystow niz ty na Brooklynie. Moze za tanich wybierasz big_grin

                                                    Ty masz wszystko lepsze w Polsce i dlatego sa wizy dla Polakow w USA by nie opuszczali swojego raju.
                                                  • fogito Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 12.07.15, 10:11
                                                    Wizy imigracyjne chcą tylko ci, który nie radzą sobie w Polsce i nie stać ich na to lepsze tutaj. Zwykle to ludzie bez wykształcenia, którym marz się tanie jedzenie i benzyna. I to w Stanach dostają. Więcej im do szczęścia nie jest potrzebne.
                                                  • maksimum Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 12.07.15, 16:33
                                                    fogito napisała:

                                                    > Wizy imigracyjne chcą tylko ci, który nie radzą sobie w Polsce i nie stać ich n
                                                    > a to lepsze tutaj.

                                                    To jest oficjalna propaganda PO dla niedorozgarnietych w ktora akurat ty wierzysz.
                                                    Pewno do UK i Niemiec tez jada tylko najgorsi a w Polsce zostaja najlepsi i dumnie pracuja za 3 tys miesiecznie nie majac pieniedzy na wakacje.

                                                    Przeciez Stany skladaja sie tylko z "najgorszych" i Harvard tez jest najgorszy.
                                                    Najlepsze sa polskie uczelnie po ktorych absolwenci robia dwa bledy ortograficzne w jednym zdaniu.

                                                    > Zwykle to ludzie bez wykształcenia, którym marz się tanie je
                                                    > dzenie i benzyna. I to w Stanach dostają. Więcej im do szczęścia nie jest potrzebne.

                                                    A w POlsce zostaja najlepsi i tworza oraz zachwycaja sie polskimi teatrami na Broadway'u,polskim Hollywood w Lodzi,polska Dolina Krzemowa itd.
                                                  • fogito Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 12.07.15, 21:44
                                                    Najlepsi pracują za 30 tys. A na zmywak do Niemiec i UK jadą tabuny niewykształconych.
                                                    Ja nigdy złego słowa na Harvard nie napisałam. To ty masz z ta uczelnia problem, bo okazała się być za wysokim progiem dla twoich genialnych dzieci.
                                                    Teatry na Brodway są super, ale czy to powód do zamieszkania na stałe w Stanach. Nie sadze.
                                                  • maksimum Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 13.07.15, 05:16
                                                    fogito napisała:

                                                    > Najlepsi pracują za 30 tys.

                                                    I jest takich w calej Polsce az 400!!!

                                                    > A na zmywak do Niemiec i UK jadą tabuny niewykształconych.

                                                    Pracowitych i z jezykiem.

                                                    > Ja nigdy złego słowa na Harvard nie napisałam. To ty masz z ta uczelnia problem
                                                    > , bo okazała się być za wysokim progiem dla twoich genialnych dzieci.

                                                    A po co wam dobre uczelnie jak w Polsce dobrych prac nie ma?

                                                    > Teatry na Brodway są super, ale czy to powód do zamieszkania na stałe w Stanach
                                                    > . Nie sadze.

                                                    Juz nawet nie rozwazaj,bo bys sie nie przyzwyczaila.
                                                    Stany sa dla ludzi inteligentnych i otwartych jak ja a ty jestes zasciankowa ziomalka.
                                                  • hankam Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 19.07.15, 13:09
                                                    Przeciez Stany skladaja sie tylko z "najgorszych" i Harvard tez jest najgorszy.
                                                    Najlepsze sa polskie uczelnie po ktorych absolwenci robia dwa bledy ortograficzne w jednym zdaniu.


                                                    Napisał to maksimum, który używa prowincjpnalnej wersji gramatyki (a błędy ortograficzne też mu się zdarzają).
                                                • srubokretka Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 12.07.15, 01:34
                                                  > On przyjmuje na Brighton Beach,wiec tobie nie pasuje.

                                                  Jak to nie? Przeciez to ta sama wies wink bylam tam wczoraj rano. Nawet mieszkalam tam chwilke 10 lat temu.
                                                  Rosjanie to niezli jajcarze. Facet drze ryja "sztrobery łan dala!!!!" Patrze ...wszystkie splesniale. Nie chce sie wierzyc, ze to nie zsrr.

                                                  > Idz do tego:

                                                  Ale numer.... Znam to miejsce. Wlasciciel mial super rozwod z atrakcjami.
                                                  • maksimum Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 12.07.15, 04:02
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Ale numer.... Znam to miejsce. Wlasciciel mial super rozwod z atrakcjami.

                                                    No,nareszcie bedziemy mieli o czym pogadac.
                                                    Tam jest troche mlodych asystentek i czesto sie zmieniaja,to pewno jest niezla telenowela.

                                                    Z daleka widac,ze facet jest nadziany,wiec rozwod musial byc z atrakcjami.
                                                    Ja w tej okolicy mieszkam dopiero 3 lata,wiec wszystko jest dla mnie nowe.

                                                    Jezdze rowerem po boardwalk'u i bardzo czesto tez na Manhattan Beach i na Far Rockway az do Breezy Point. Na Far Rockway jest niezla plaza i duzo ludzi jezdzi tam rowerami.

                                                    Po drodze mozesz sie zajac liczeniem zajecy pasacych sie przy sciezce rowerowej.
                                                    Dzisiaj widzialem ich 15 a wczoraj 16 i to jest moj rekord.
                                                    Trzeba tez troche uwazac,bo czesto przebiegaja tuz przed rowerem.
                                                  • maksimum Re: "W Polsce jest bardzo duzo lekarzy" 12.07.15, 04:09
                                                    srubokretka napisał:

                                                    > Rosjanie to niezli jajcarze. Facet drze ryja "sztrobery łan dala!!!!" Patrze
                                                    > ...wszystkie splesniale. Nie chce sie wierzyc, ze to nie zsrr.

                                                    Na Brightonie jest bardzo duzo dobrych i tanich warzywniakow,wiec nie kupuje sie od faceta,co drze ryja,bo on jest dla turystow.
                                          • fogito Re: Szwedka zdala mature. 10.07.15, 21:56
                                            Jeden i dla wszystkich to tylko w Korei Północnej... Tesknisz za dawnymi czasami wink
                                            • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 11.07.15, 07:23
                                              fogito napisała:

                                              > Jeden i dla wszystkich to tylko w Korei Północnej... Tesknisz za dawnymi czasami wink

                                              Jesli jest jeden jezyk swiatowy,to rownie dobrze moglby sie sprawdzic jeden egzamin.
                                              • fogito Re: Szwedka zdala mature. 11.07.15, 09:03
                                                Jest wiecej języków światowych. Nie zapominaj o chińskim wink ten jest przyszłością swiata smile
                                                • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 11.07.15, 15:55
                                                  fogito napisała:

                                                  > Jest wiecej języków światowych. Nie zapominaj o chińskim wink ten jest przyszłością swiata smile

                                                  W Singapurze jest jezykiem oficjalnym,to moze sie przyjmie i w innych azjatyckich.
                                          • morekac Re: Szwedka zdala mature. 11.07.15, 10:00
                                            Jest na potrzeby badania statystycznego, dla wszystkich byłby za drogi. Rozumiem, że w Stanach biadolą, że różne dzikie europejskie kraje wypadają lepiej w badaniach PISA i że część waszych szkół jest przecież lepsza , ale poniekąd przypomina mi to biadania polskich oświatowców po pierwszych polskich badaniach "dlaczego badali uczniów zawodówek, przecież gdyby badali uczniów topowego liceum, to wyniki byłyby świetne". Nie przeczy to temu, że część szkół macie świetną, niemniej dowodzi też, że macie i słabsze szkoły. Nie wiem po co posyłać tam dzieciaki - prędzej odstrzelą niż nauczą czytać, pisać i liczyć. Ech, życie, statystyka i polityka oświatowa...
                                            BTW: najpierw wprowadź SAT w całych Stanach, potem postuluj wprowadzenie w UE. wink
                                            • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 11.07.15, 16:13
                                              morekac napisała:

                                              > Jest na potrzeby badania statystycznego, dla wszystkich byłby za drogi.

                                              Dlaczego za drogi? To tylko 70 doll rocznie.
                                              A ile ci biedni,ktorych nie stac na SAT wydaja na papierosy i piwo,ze o wodce nie wspomne,ktore oczywiscie musza pic,bo to jest ich podstawowa konsumpcja.
                                              Przeciez ta Szwedka nie zamienilaby kilku wypadow do knajp za jedno SAT.
                                              Ona MUSI miec zycie towarzyskie a ambicje zawodowe moga poczekac.

                                              > Rozumiem, że w Stanach biadolą, że różne dzikie europejskie kraje wypadają lepiej w b
                                              > adaniach PISA

                                              NIKT w USA nie wie o badaniach PISA.
                                              Pytalem dzieci i zadne pojecia o tym nie mialo.Pytalem znajomych i tez pojecia o tym nie mieli.
                                              Jak jest jakas wspominka o tych badaniach PISA w prasie to zw zaw nauczycieli od razu domagaja sie podwyzek o to jest cala wiedza o PISA w USA.

                                              > i że część waszych szkół jest przecież lepsza , ale poniekąd przy
                                              > pomina mi to biadania polskich oświatowców po pierwszych polskich badaniach "d
                                              > laczego badali uczniów zawodówek, przecież gdyby badali uczniów topowego liceum
                                              > , to wyniki byłyby świetne".

                                              O to wlasnie chodzi,ze badania PISA nie sa porownywalne w zaden sposob,bo sa bardzo wyrywkowe i zalezy jakie szkoly zbadaja.
                                              W Polsce i EU zalezy im bardzo by dobrze wypasc w badania PISA a w USA NIKT nie ma pojecia co to jest.

                                              > Nie przeczy to temu, że część szkół macie świetną,
                                              > niemniej dowodzi też, że macie i słabsze szkoły.

                                              Rozniaca miedzy dobrymi i slabymi szkolami w USA jest duzo wieksza niz w Polsce.

                                              > Nie wiem po co posyłać tam dz
                                              > ieciaki - prędzej odstrzelą niż nauczą czytać, pisać i liczyć.

                                              Kazde z moich dzieci chodzilo juz do trzech szkol i nikt tam nie strzelal.

                                              > Ech, życie, statystyka i polityka oświatowa...

                                              Polityka jest od tego by ci wcisnac do glowy,ze w amerykanskich szkolach strzelaja.

                                              > BTW: najpierw wprowadź SAT w całych Stanach, potem postuluj wprowadzenie w UE. wink

                                              SAT od zawsze jest w calych Stanach.
                                      • canuck_eh Re: Szwedka zdala mature. 11.07.15, 04:45
                                        Ja widze ze ty bys tego testu nie zdal.Nie pojales o co biega .Po co ma kazdy pisac SAT zebys sobie mogl porownac.SAT jest przystosowany do pewnej formy nauczania.W Polsce takie formy nie ma i nie wyjezdzaj mi tutaj ze ta ze Stanow jest najlepsza bo sie nie zgadzam. Miotasz sie ze niewielu z Polski pisze ten SAT.No wyobraz sobie ze tylko ci ktorym jest to potrzebne do rozpoczecia studiow w USA.W Polsce maksiu musisz zdac mature
                                        • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 11.07.15, 07:27
                                          canuck_eh napisała:

                                          > Ja widze ze ty bys tego testu nie zdal.Nie pojales o co biega .Po co ma kazdy p
                                          > isac SAT zebys sobie mogl porownac.

                                          To nie ja mam siobie porownac,lecz wszyscy beda sobie mogli porownac bez potrzeby zaciemniania obrazu przez PISA.

                                          > SAT jest przystosowany do pewnej formy nauczania.

                                          SAT nie jest przystosowany do amerykanskiego programu nauczania i dlatego wszyscy przygotowuja sie do niego POZA szkola.


                                          • fogito Re: Szwedka zdala mature. 11.07.15, 09:07
                                            Hihihi alez nikt sie do SATu poza szkola nie przygotowuje. Poza tymi, co do kiepskich szkół chodzą. SAT jak najbardziej wpisuje sie w amerykanski system nauczania, i dlatego jak ktos sie uczy w owym programie to,przygotowania mu specjalne nie sa potrzebne. U syna w szkole poza brytyjskim SATem pojawił sie od tego roku SAT amerykanski dla chętnych. Nie wiem ilu zdawało, ale jak moj syn zbliży sie do tego ,pułapu to zapewne dowiem sie wiecej.
                                            • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 11.07.15, 15:59
                                              fogito napisała:

                                              > Hihihi alez nikt sie do SATu poza szkola nie przygotowuje.

                                              WSZYSCY w USA do SAT przygotowuja sie POZA szkola.

                                              > Poza tymi, co do kie
                                              > pskich szkół chodzą. SAT jak najbardziej wpisuje sie w amerykanski system naucz
                                              > ania, i dlatego jak ktos sie uczy w owym programie to,przygotowania mu specjaln
                                              > e nie sa potrzebne.

                                              W SAT nie ma historii,geografii czy podobnych glupot jakie sa na polskiej maturze.
                                              To jest test na inteligencje.

                                              > U syna w szkole poza brytyjskim SATem pojawił sie od tego r
                                              > oku SAT amerykanski dla chętnych. Nie wiem ilu zdawało, ale jak moj syn zbliży
                                              > sie do tego ,pułapu to zapewne dowiem sie wiecej.

                                              Twoj syn do tego pulapu sie nie zblizy,bo brak inteligencji ma po tobie.
                                              • fogito Re: Szwedka zdala mature. 11.07.15, 16:29
                                                Chyba na lekcjach religii skoro poza szkola big_grin
                                                Brak inteligencji to ty masz, bo gdybys był mądry to byś w Stanach pieniadze zarabiał a nie w dziupli w gorszej dzielnicy siedział.
                                                Moj syn juz teraz madrzejszy od większości glupiutkich amerykańskich dzieciakow. I szczuplejszy tez tongue_out
                                                • maksimum Re: Szwedka zdala mature. 12.07.15, 04:05
                                                  fogito napisała:

                                                  > Moj syn juz teraz madrzejszy od większości glupiutkich amerykańskich dzieciakow
                                                  > . I szczuplejszy tez tongue_out

                                                  To juz jest cos i musze cie za to pochwalic!
                                                  • fogito Re: Szwedka zdala mature. 12.07.15, 10:15
                                                    Mnie twoje pochwały nie są potrzebne.
                                                  • maksimum Wiewiorki i zajace. 12.07.15, 16:54
                                                    Jak sie czlowiek przyzwyczail do rudych wiewiorek w Polsce i szarych zajecy,to bedzie zszokowany w USA,bo tu wiewiorki sa szare a zajace rude.
                                                    Pierwszy raz sie dziwilem,jak to wiewiorki moga byc szare w USA i czekalem w parku az wyjda jakies rude i sie nie doczekalem.

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Wiewi%C3%B3rka_szara
                                                    www.desertusa.com/animals/jack-rabbit.html
                                                  • fogito Re: Wiewiorki i zajace. 12.07.15, 21:39
                                                    poważnie czekałeś na rude wiewiórki big_grin ja wiedziałam, ze na świecie są wiewiórki w rożnych kolorach. Widzisz do czego prowadzi siedzenie w jednym miejscu... LoL
                                                  • maksimum Re: Wiewiorki i zajace. 13.07.15, 05:11
                                                    fogito napisała:

                                                    > poważnie czekałeś na rude wiewiórki big_grin ja wiedziałam, ze na świecie są wiewiórk
                                                    > i w rożnych kolorach. Widzisz do czego prowadzi siedzenie w jednym miejscu... LoL

                                                    Siedzialem na Union Square na Manhattanie i patrze a tu szara wiewiorka wychodzi.
                                                    Ludzi,qvr.. co jest grane.Ruda ma byc ruda a nie szara.Wyszla inna i tez szara,wiec spytalem jakiejs kobitki,co sie stalo z rudymi wiewiorkami?
                                                    A ona na to:Z jakimi rudymi wiewiorkami? Wiewiorki sa szare!!
                                                    No i pogadalem sobie.
                                                    Rude zajace to juz mnie kompletnie zlapaly off guard.
                                                    Ludzie,wiewiorki szare a zajace rude!!
                                                    Pozniej sie dowiedzialem ze poza zajacami rudymi sa rowniez kroliki rude.
                                                    Ja kiedys myslalem,ze zajace sa dzikie a kroliki sa hodowane,a tu sie okazuje,ze zajace i kroliki sa dzikie ale kroliki daja sie latwo oswoic a zajace nie daja sie oswoic.
                                                    Roznica miedzy nimi jest taka,ze zajace sa wieksze,maja dluzsze nogi i dluzsze uszy.
                                                  • maksimum 70% przedszkolakow ma prochnice. 15.07.15, 15:26
                                                    natemat.pl/93411,higiena-jamy-ustnej-wedlug-polaka
                                                    " Z badania wynika, że 7 na 10 przedszkolaków cierpi na próchnicę."

                                                    " Z badania wynika, że u 15% dzieci zęby są tak zniszczone, że konieczne jest u nich usunięcie nawet kilku mleczaków – średnio są to 3 zęby. Sytuacja taka skutkować może problemami ze zgryzem w przyszłości, a także nieprawidłowym rozwojem kości i mięśni twarzy."

                                                    Ale cos slodkiego do ssania mamusia zawsze ma pod reka.
                                                  • morekac Re: Wiewiorki i zajace. 19.07.15, 11:38
                                                    Nawet w polskich górach bywają szare wiewiórki.
                                                  • hankam Re: Wiewiorki i zajace. 19.07.15, 13:07
                                                    W polskich górach są czarne.
                                                    Szare w Europie są gatunkiem inwazyjnym.
                                                  • maksimum Re: Wiewiorki i zajace. 19.07.15, 15:52
                                                    hankam napisała:

                                                    > W polskich górach są czarne.
                                                    > Szare w Europie są gatunkiem inwazyjnym.

                                                    Tak slyszalem,ze ktos przywiozl szare z USA i zaczely wypierac rude bo sa bardziej agresywne.
                                                    Widze jak one w USA wypieraja ptaki z dziupli w drzewach a nawet ze specjalnych domkow dla ptakow.
                                                  • hankam Re: Wiewiorki i zajace. 19.07.15, 18:46
                                                    Sama chciałam je przemycić, tak mi się podobały.
                                                  • maksimum Re: Wiewiorki i zajace. 19.07.15, 15:50
                                                    morekac napisała:

                                                    > Nawet w polskich górach bywają szare wiewiórki.

                                                    To sa te same rude tylko smog z Krakowa przypruszyl ich futra na szaro i sa takie same smutne jak Krakusy.
                                                  • morekac Re: Wiewiorki i zajace. 19.07.15, 16:12
                                                    Te górskie mają inny kolor. W Stanach jest inny gatunek wiewiórki po prostu. A zamiast żubrów są bizony.😉
                                                  • maksimum 365 rodzajow wiewiorek. 19.07.15, 20:05
                                                    Dowiedzialem sie z madrej encyklopedii ze jest 365 rodzajow wiewiorek i sa jeszcze subspecies

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Red_squirrel
                                                    Euro-azjatycka ruda wazy 25-34 dkg
                                                    Amerykanska ruda wazy 20-25 dkg

                                                    en.wikipedia.org/wiki/American_red_squirrel
                                                    i ma 24 subspecies.

                                                    Typowa amerykanska

                                                    Eastern grey squirrel wazy 40-60 dkg

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Eastern_gray_squirrel
                                                    i ma 5 subspecies i wystepuje na wschodnim wybrzezu USA

                                                    A Western Grey Squirrel wazy 0,4-1.0 kg

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Western_gray_squirrel
                                                    i ma 3 subspecies i wystepuje na zachodnim wybrzezu USA.

                                                    A najwieksza wiewiorka w USA jest

                                                    Fox squirrel wazy 0,5-1 kg

                                                    ma 10 subspecies i wystepuje w calych Stanach ale glownie na wschodzie.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Fox_squirrel
                                                    Najwieksza na swiecie jest

                                                    Indian Giant Squirrel wazy 2 kg.

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Indian_giant_squirrel
                                                    A tu jest podane,ze jest az 365 roznych rodzajow wiewiorek na swiecie:

                                                    newsforsquirrels.blogspot.com/2011/10/squirrel-facts-largest-and-smallest.html
                                                  • maksimum Najgorszy tluszcz swiata pochodzenia roslinnego. 24.07.15, 03:55
                                                    zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/10,112276,15813037,Najgorszy_tluszcz_swiata_jest_pochodzenia_roslinnego.html
                                                    Surowe normy o tluszczach trans sa przestrzegane w USA,Danii i Kanadzie.
                                                    A ponoc najzdrowsza jest zywnosc polska.
                                                  • maksimum Mistrz swiata krzyzowek. 25.07.15, 13:46
                                                    www.cnn.com/2015/07/22/world/french-scrabble-champion-nigel-richards/index.html
                                                    Byl mistrzem swiata w rozwiazywaniu krzyzowek po angielsku a teraz jest mistzrem od rozwiazywania krzyzowek po francusku mimo ze nie mowi po francusku.

                                                    "It's most likely that he's wired differently; he doesn't even study the pages word by word. He can look at a page full of words and absorb them all."

                                                    "Now 48, Richards has been classified by the media as an ascetic, who likes to bike, doesn't smoke, drink, or watch TV or the radio. It's hard to know much about his personal life because he rarely gives an interview."

                                                    It turns out you don't need to be good at language to be the best at the crossword game.

                                                    "The best Scrabble players have math-core brains," says Fagerlund, referring to people good at patterning and organizing.

                                                    "Making combinations does not necessarily have to do with knowing English, but basically the patterning of letters to make words. Nigel was definitely good at math."
                                                    ---------
                                                    Co najdziwniejsze,to jest slaby z angielskiego ale bardzo dobry z matematyki.
                                                  • maksimum Jak sie dzieci w Polsce bawia. 28.07.15, 15:27
                                                    www.youtube.com/watch?v=HWpuJPfOtZA
                                                    To chyba niemozliwe zeby dzieci ojca bily.
                                                  • fogito Re: Jak sie dzieci w Polsce bawia. 29.07.15, 08:12
                                                    To nie ojciec. Pijak okoliczny a dzieci z patologi. Mam nadzieje, ze ktoś sie nimi zajmie, bo same niedługo bedą jak ten pijaczek.
                                                  • maksimum Re: Jak sie dzieci w Polsce bawia. 31.07.15, 19:49
                                                    fogito napisała:

                                                    > To nie ojciec. Pijak okoliczny a dzieci z patologi. Mam nadzieje, ze ktoś sie n
                                                    > imi zajmie, bo same niedługo bedą jak ten pijaczek.

                                                    dwie dziewczyny wezwano na policje,to widocznie ktos im tam palcem pogrozi by nie kopac i nie bic po twarzy doroslych.
                                                  • maksimum Dlaczego sie nie jezdzi do Rio. 31.07.15, 19:54
                                                    www.sport.pl/rio2016/1,130063,18461658,rio-de-janeiro-2016-zdrowie-olimpijczykow-zagrozone-przez-scieki.html#MT
                                                    Bo woda w oceanie to zwykle scieki nawet przy plazy Copacabana.
                                                    W kranie jest minimalnie oczyszczona ale tez strach ja pic.
                                                    Przestepczosc zatrwazajaca jak we wszystkich "tanich" krajach 3-ciego swiata.
                                                    No ale jak tu nie pojechac na karnawal w Rio,jak to taka dobra zabawa.

                                                    Rzeka to zwykly sciek,zatoka tez zwykly sciek ale hotele przy plazy sa drogie.
                                                  • hankam Jak się bawią? 02.08.15, 18:38
                                                    Robią lipduby:
                                                    Staszic: www.youtube.com/watch?v=CjspektNTD8
                                                    Czacki: www.youtube.com/watch?v=_gQfhXeC47A
                                                    Batory: www.youtube.com/watch?v=UL34HKvku_g

                                                    Kręcą teledyski:
                                                    www.youtube.com/watch?v=4w3sPr_i-KY
                                                    www.youtube.com/watch?v=uNKMgYUmFOM
                                                    i filmyakże animowane: www.youtube.com/watch?v=QlLuzIszWI4#t=44
                                                    www.youtube.com/watch?v=5zG8rhOD2Ds
                                                    Wystawiają sztuki:
                                                    Król Maciuś: www.youtube.com/watch?v=9azc3x3HlwY
                                                    Festiwal w Czackim: www.youtube.com/watch?v=QeJFjHW3TrU

                                                    Startują w zawodach:
                                                    www.youtube.com/watch?v=ESk3mFqH7_0
                                                    a tu takie młodsze: www.youtube.com/watch?v=x3qqnbEKny8
                                                    www.youtube.com/watch?v=b8INkr6meYk
                                                  • hankam A tak się bawią amerykańskie nastolatki 02.08.15, 20:47
                                                    WArto obejrzeć.
                                                    Maksiu, to jest Ameryka.
                                                    www.youtube.com/watch?v=7VzLP058uDs
                                                    Ten jest dobry: www.youtube.com/watch?v=QgU0KDZjTj4, zwłaszcza gdzieś od czwartej minuty.
                                                    A to chyba gdzieś koło Ciebie - Brooklyn.
                                                    www.youtube.com/watch?v=B3ySqCH2Zso
                                                    Żeby nie było, że tylko czarni - jedna jest jak najbardziej blondynką: www.youtube.com/watch?v=RIvPFhBPelo
                                                    i tu też: www.youtube.com/watch?v=ur8KUlmyGrA
                                                  • maksimum Znajoma przyjechala z Polski. 02.08.15, 23:15
                                                    Anka sie tu urodzila i chodzila z moim synem do szkoly,ale wyjechala do Polski z rodzicami i czasami przyjezdza do kraju swojego urodzenia.
                                                    Najwieksza roznica jaka ja uderza to to,ze w Stanach nie ma pijanych na ulicach,no i nie czuc szczynami po parkach i ulicach.

                                                    foch.pl/foch/1,132906,18441819,sorry-polsko-smierdzisz-alkoholem.html#MT
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechala z Polski. 03.08.15, 11:22
                                                    Czy ona z PGRu wyjechala, ze sikami u niej śmierdzi i pijani pod blokiem? Dla takich to faktycznie Stany to raj na ziemi.
                                                  • hankam Znajoma przyjechała ze Stanów 03.08.15, 16:27
                                                    Nie, no, nie przesadzajmy, lanie gdzie popadnie to specjalnosć polskich mężczyzn.
                                                    Uważają, że do tego mają prawo, bo to takie męskie.
                                                    Znajoma czasem dojeżdża z Zalesia pociągiem, którym jadą podwarszawscy robotnicy do pracy i za każdym razem jest chora.
                                                    Można całą listę wymienić.
                                                    Śmierdzą wczorajszą popijawą i zwyczajnym niemyciem.
                                                    Trzymają nogi na siedzeniach.
                                                    Obcinają paznokcie w przedziałach.
                                                    Jedzą i piją. A potem zostawiają w pociągu śmieci.
                                                    Gadają glośno przez komórki o bzdetach.

                                                    Wydaje mi się, że en masse Amerykanie są jednak dużo schludniejsi.
                                                    Z drugiej strony nic nie wiem o Amerykanach takich jak na filmikach, które linkowałam.
                                                    Każde społeczeństwo jest zbieraniną rozmaitych ludzi, proporcje są zapewne różne, co jest denerwujące u Maksia to to, że wyciąga skrajne przypadki w POlsce i pisze, że to norma, a jak się wyciągnie skrajny przypadek ze Stanów, to pisze, że to skrajny przypadek i nie ma nic wspólnego z U.S. smile Taka drobna zamierzona niekonsekwencja.

                                                    Wracając do tytułu, żeby nieco dosypać soli Maćkowi pod ogon.
                                                    Znajoma przyjechała ze Stanów.
                                                    Jej kalifornijski wnuk nie dostał się jednak na Harvard i Columbię. Przyjęli go jednak na premed na Cornellu, bądź co bądź Liga Bluszczowa i daleko lepsza od NYU, ma bardzo dobrą szkołę medyczną przede wszystkim no i ten prestiż.

                                                    wink
                                                  • maksimum Znajoma przyjechała ze Stanów NYU-Cornell 03.08.15, 20:27
                                                    hankam napisała:

                                                    > Nie, no, nie przesadzajmy, lanie gdzie popadnie to specjalnosć polskich mężczyzn.
                                                    > Uważają, że do tego mają prawo, bo to takie męskie.

                                                    To jest pokaz sily i pewnosci siebie.Najgorzej ze robia to samo za granica,tak jakby zaznaczali swoje terytorium.

                                                    > Znajoma czasem dojeżdża z Zalesia pociągiem, którym jadą podwarszawscy robotnic
                                                    > y do pracy i za każdym razem jest chora.

                                                    No wlasnie ,a Zalesie to miejscowosc wypoczynkowa i kulturalni ludzie tam mieszkaja.
                                                    Znajoma mieszka na trasie WKD do Podkowy Lesnej,czyli tez kultura,wypoczynek i spokoj byc powinien,a sa szczyny i rzygi.

                                                    > Można całą listę wymienić.
                                                    > Śmierdzą wczorajszą popijawą i zwyczajnym niemyciem.
                                                    > Trzymają nogi na siedzeniach.
                                                    > Obcinają paznokcie w przedziałach.
                                                    > Jedzą i piją. A potem zostawiają w pociągu śmieci.
                                                    > Gadają glośno przez komórki o bzdetach.

                                                    To jest standard.

                                                    > Wracając do tytułu, żeby nieco dosypać soli Maćkowi pod ogon.
                                                    > Znajoma przyjechała ze Stanów.
                                                    > Jej kalifornijski wnuk nie dostał się jednak na Harvard i Columbię. Przyjęli go
                                                    > jednak na premed na Cornellu, bądź co bądź Liga Bluszczowa i daleko lepsza od
                                                    > NYU, ma bardzo dobrą szkołę medyczną przede wszystkim no i ten prestiż. wink
                                                    ---------
                                                    Musze cie sprowadzic na ziemie.
                                                    Miedzy NYU a Cornell nie ma roznicy a jesli juz jest to na korzysc NYU.

                                                    medical-schools.startclass.com/compare/35-38/New-York-University-School-of-Medicine-vs-Weill-Cornell-Medical-College
                                                    NYU idzie z roku na rok w gore w rankingach a Cornell stoi uparcie w miejscu.
                                                  • hankam Re: Znajoma przyjechała ze Stanów NYU-Cornell 03.08.15, 21:15
                                                    [i]> Musze cie sprowadzic na ziemie.
                                                    > Miedzy NYU a Cornell nie ma roznicy a jesli juz jest to na korzysc NYU.
                                                    >
                                                    > medical-schools.startclass.com/compare/35-38/New-York-University-School-of-Medicine-vs-Weill-Cornell-Medical-College
                                                    > NYU idzie z roku na rok w gore w rankingach a Cornell stoi uparcie w miejscu


                                                    Chyba nie czytasz tego, co linkujesz.
                                                    NYU jest czwartej dziesiątce, Cornell w drugiej.
                                                    Na Cornell jest trudniej się dostać, bo to mniejsza uczelnia.
                                                    No i jeszcze wartość programu medycznego.
                                                    Twoja porównywarka wogóle się tym nie zajmuje.

                                                    No i prestiż. kontakty, rozumiesz, te rzeczy.

                                                    Szkoda, że chłopak ostatecznie nie dostał się na Harvard, dobry jest. Od dwóch lat pracuje w szpitalach jako wolontariusz, naprawdę interesuje go medycyna, nie to co Maćka, którego musiałeś popychać w wybranym przez ciebie kierunku. I SAT miał lepszy. wink
                                                    --
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów NYU-Cornell 03.08.15, 23:56
                                                    hankam napisała:

                                                    > Chyba nie czytasz tego, co linkujesz.
                                                    > NYU jest czwartej dziesiątce, Cornell w drugiej.

                                                    Ja czytam,a ty nie rozumiesz.
                                                    Ranking dotyczy uczelni jako calosci,a NIE kierunku medycznego.
                                                    NYU jest Duuuzo wieksza uczelnia i kilka kierunkow jest slabszej jakosci.
                                                    Jesli chodzi o medycyne,to trudniej sie dostac na NYU niz na Cornell.

                                                    "Both Institutions Have the Same Median MCAT Score for Admitted Students: (36)
                                                    NYU School of Medicine Has a Higher Median GPA for Admitted Students: (3.86 vs. 3.85)"

                                                    > Na Cornell jest trudniej się dostać, bo to mniejsza uczelnia.
                                                    > No i jeszcze wartość programu medycznego.
                                                    > Twoja porównywarka wogóle się tym nie zajmuje.

                                                    Zajmuje sie,zajmuje,tylko trzeba umiec czytac ze zrozumieniem.

                                                    > Od dwóch lat pracuje w szpitalach jako wolontariusz, naprawdę interesuje go medycyna,

                                                    No i przyjeli go z litosci.

                                                    > I SAT miał lepszy. wink

                                                    O cale 20 pkt czy troche mniej?
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów NYU-Cornell 04.08.15, 07:59
                                                    Zabolało co maksiu? Z litości na wydział medyczny przyjęli? Co za żal, ze dla twojego tej litości nie mieli. Opary absurdu jak zwykle.
                                                  • hankam Re: Znajoma przyjechała ze Stanów NYU-Cornell 04.08.15, 11:52
                                                    Nie, nie przyjęli go z litości, przyjęli studenta, który dobrze rokuje, bo się interesuje medycyną, a nie jest popychany przez tatusia.
                                                    Twoje dziecko w ogóle nie miiało pojęcia, co chce studiować, może studia inżynierskie, może biznes, tatuś uznał ostateczni, że najkorzystniej będzie mieć syna doktora.
                                                    Biedny Maciek.
                                                    To już raczej Monika ma jaja, a nie on.

                                                    A ile Twoje dziecko miało z tego SATu, przypomnij, 2200? Świetny wynik, ale tamten chłopak miał jeszcze lepszy. smile
                                                  • canuck_eh Re: Znajoma przyjechała ze Stanów NYU-Cornell 10.11.15, 01:21
                                                    No jakze by inaczej.Jakiekolwiek roznice sa na korzysc uczelni ktore wybrales dzieciakom
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 04.08.15, 08:06
                                                    Wynika z tego, ze lepiej nie dojeżdżać pociągami do Warszawy wink faceci o których piszesz to raczej klasa średnia nie jest. Mało mam styczności z takowymi. Mając jednakże rodowitego Amerykanina w domu z klasy średniej zauważam, ze w porównaniu ze mną ma luźniejszy stosunek do higieny mówiąc delikatnie. I to w Polsce sie nauczył, ze przed pójściem do łóżka te trzeba sie umyć, bo generalnie Amerykanie myją sie tylko rano. I nie przeszkadza im spanie z brudnymi stopami o reszcie nie wspominając.
                                                  • hankam Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 04.08.15, 11:42
                                                    Nie, Fogito, to po prostu kobiety mają wyższe standardy higieny, niż mężczyźni.
                                                    Tak generalnie, bo indywidualnie to różnie bywa.
                                                    __
                                                    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 04.08.15, 17:18
                                                    Znane mi Amerykanki tez sie myją tylko rano.
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 03:57
                                                    fogito napisała:

                                                    > Znane mi Amerykanki tez sie myją tylko rano.

                                                    Pewno wieczorem robia to ukradkiem.
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 08:19
                                                    Tak z pewnością. Chowają sie z miska w sypialni, bo sie boja do prysznica podejść, zeby ciszy nocnej nie zakłócać surprised
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 14:27
                                                    fogito napisała:

                                                    > Tak z pewnością. Chowają sie z miska w sypialni, bo sie boja do prysznica podej
                                                    > ść, zeby ciszy nocnej nie zakłócać surprised

                                                    Tak sie kiedys robilo i nie zdziwilbym sie gdyby ludzie starej daty gdzies na prowincji tak dalej nie robili.
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 17:33
                                                    Ani to prowincja ani one starej daty. Sorki. A tak przy okazji... Nie wpadłeś dzisiaj do dziury na Brooklynie? Uważaj na spacerach wink
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 18:19
                                                    fogito napisała:

                                                    > A tak przy okazji... Nie wpadłeś dzisiaj do dziury na Brooklynie? Uważaj na spacerach wink

                                                    Na moim Brooklynie nie ma dziur.Dziury sa w tym gorszym Brooklynie.
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 19:36
                                                    Ach No oczywiście. Przecież ty nie mógłbyś w tym gorszym mieszkać wink uważaj, zeby twój budynek sie nie zawalił...
                                                  • azja-od-kuchni Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 16:37
                                                    Kurcze moj mąż jak najbardziej polski jest i też musiałam uczyć mycia wieczorem zanim się ze mna do łóżka położył.
                                                    W Stanach uderzyło mnie ogromne niechlujstwo .. paznokcie albo świeżo po zrobieniu albo lakier odpadniety do połowy , włosy które czesto grzebienia nie widziały przez cały dzień i wymięte ciuchy czesto z plamami... Nie nie u pań sprzątających ( te wyglądają schludnie) tylko u tutejszych nastolatek lub ich mamuś. To nie są biedni ludzie których nie stać.Typowe niechlujstwo, bo lakier można kupić za 2-3 dol ( wcale nie byle jaki) proszki są dobre odplamiecze też a wrzucenie gumowych piłeczek do suszarki oszczędza ciuchy które po suszeniu nie wyglądają jak psu z du.py.
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 17:40
                                                    Kiedyś moja teściowa podała mi definicje typowego rednecka... Za duże, przybrudzone niechlujne ubrania, brudne potargane włosy... Spójrzam na nią i mowię - 'Mom, just like you'. Zaryzykowalam życiem, ale już wkurzona byłam.. Ona spojrzała na siebie- a była wymietym dresie i odparła tylko - 'you right'. Jeden z niewielu momentów , kiedy przyznała mi racje.
                                                    Ale do kościoła i do country clubu sie stroi wink prysznic tez tylko raz dziennie. Norma amerykańska.
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 18:18
                                                    fogito napisała:

                                                    > Kiedyś moja teściowa podała mi definicje typowego rednecka... Za duże, przybrud
                                                    > zone niechlujne ubrania, brudne potargane włosy... Spójrzam na nią i mowię - 'M
                                                    > om, just like you'. Zaryzykowalam życiem, ale już wkurzona byłam.. Ona spojrzał
                                                    > a na siebie- a była wymietym dresie i odparła tylko - 'you right'. Jeden z niew
                                                    > ielu momentów , kiedy przyznała mi racje.

                                                    Bo Amerykanie nie zwracaja uwagi na to jak chodza w zagrodzie.

                                                    > Ale do kościoła i do country clubu sie stroi wink

                                                    No bo to jest wyjscie do ludzi,to trzeba wygladac.

                                                    > prysznic tez tylko raz dziennie. Norma amerykańska.

                                                    U redneck'ow tak jest.
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 19:33
                                                    W NYorku tez tak chodzą. To taka większa zagroda big_grin
                                                    Cała Ameryka musi być w takim razie kupa redneckow, bo większość tam prysznic raz dziennie bierze. Nie wiem jak Meksykanie, czy tez Chińczycy. Jak Polacy w Ameryce to ty maksiu pewnie wiesz najlepiej... Biorą prysznic w ubraniu, bo taniej big_grin
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 23:52
                                                    fogito napisała:

                                                    > Cała Ameryka musi być w takim razie kupa redneckow, bo większość tam prysznic r
                                                    > az dziennie bierze.

                                                    A Polska jest zarzygana i smierdzi tanim alkoholem.

                                                    > Nie wiem jak Meksykanie, czy tez Chińczycy.

                                                    Chinczycy sa wyjatkowo czysci,a Meksykanie tez nie smierdza choc pracuja na okraglo.


                                                    > Jak Polacy w Ameryce to ty maksiu pewnie wiesz najlepiej... Biorą prysznic w ubraniu, bo >taniej big_grin

                                                    Wchodzisz w ciuchach pod porysznic i namydlasz sie po calaku a pozniej systematycznie zdejmujesz po jednej czesci garderoby,ktora rzucasz pod siebie i udeptujesz ja jak winogrona na wino albo bardziej energicznie jakbys je kijanka uderzala.
                                                    Gdy konczysz kapiel,ciuchy juz sa czyste i mozna je powiesic na tarasie albo zalozyc na siebie i biegac w nich po plazy wg starego przyslowia,co na zolnierzu zmoklo to na zolnierzu wyschnie.

                                                    Jak sie kapiesz w ciuchach w oceanie to procedura jest podobna,ze idziesz do domu pod prysznic by tylko sol wyplukac i spowrotem na dwor by osuszyc ciuchy.
                                                    Niektorzy biora prysznic na plazy ale to jest rozwiazanie dla przyjezdnych redneck'ow.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 06.08.15, 00:37
                                                    Maksimum napisał :
                                                    Wchodzisz w ciuchach pod porysznic i namydlasz sie po calaku a pozniej systematycznie zdejmujesz po jednej czesci garderoby,ktora rzucasz pod siebie i udeptujesz ja jak winogrona na wino albo bardziej energicznie jakbys je kijanka uderzala.
                                                    Gdy konczysz kapiel,ciuchy juz sa czyste i mozna je powiesic na tarasie albo zalozyc na siebie i biegac w nich po plazy wg starego przyslowia,co na zolnierzu zmoklo to na zolnierzu wyschnie.

                                                    Jak sie kapiesz w ciuchach w oceanie to procedura jest podobna,ze idziesz do domu pod prysznic by tylko sol wyplukac i spowrotem na dwor by osuszyc ciuchy.
                                                    Białe z kolorami? Pranie w mydle pod prysznic to ja praktykowałam na koloniach 30 lat temu. Potem moja mama moczyła te ubrania przez trzy dni i prała w proszkach kupionych od tirowców ( przywozili Omo z Niemiec). Czy Twoje dzieci też robią pranie pod prysznicem czy są bardziej nowoczesne?

                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 06.08.15, 04:52
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Białe z kolorami?

                                                    Ja wiem,ze te ciuchy ktore nie farbuja drozej kosztuja,ale oplaca sie je miec.

                                                    > Pranie w mydle pod prysznic to ja praktykowałam na koloniach 30 lat temu.

                                                    W przeciwienstwie do ciebie ,niektorzy sie nie starzeja.

                                                    > Potem moja mama moczyła te ubrania przez trzy dni i prała w prosz
                                                    > kach kupionych od tirowców ( przywozili Omo z Niemiec). Czy Twoje dzieci też ro
                                                    > bią pranie pod prysznicem czy są bardziej nowoczesne?

                                                    Syn ostatnio sam pierze roznymi metodami i mu nie farbuja.
                                                    Kiedys mamusia dyrygowala co jak prac a teraz juz kazdy jest w temacie ogarniety.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 06.08.15, 06:05
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Białe z kolorami?

                                                    Maksimum napisał :Ja wiem, ze te ciuchy ktore nie farbuja drozej kosztuja,ale oplaca sie je miec.

                                                    Bez sensem jest kupic porządną koszulkę a potem traktowac ją ( przepraszam za słowo) jak szmatę. Przy rodziale tkanin na kolory nie chodzi tylko o farbowanie. Białe rzeczy wymagają szczególnego traktowania... wp. wyższej temperatury prania czy innego proszku.. inaczej szarzeją, nie znikają z nich plamki a potem tracą wygląd bez względu na cenę jaką się wyda na bluzkę czy majty.

                                                    Nie czytałeś nigdy wszywek gdzie producent zaleca jak prać ? Są rzeczy którze pierze się na sucho w pralni, takie co muszą mieć funkcyjne płyny/ proszki np. wełna/ kaszmiry/jedwab. Udeptując wszystko jak leci pod prysznicem sugerujesz , że nosisz worek jutowy lub tanie ciuchy z Targeta które wywalasz bez żalu jak się zniszczą.
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 06.08.15, 08:41
                                                    Azja, ależ on nie kupuje porządnych ubrań, wiec może prac wszystko jak leci razem.
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 07.08.15, 07:54
                                                    fogito napisała:

                                                    > Azja, ależ on nie kupuje porządnych ubrań, wiec może prac wszystko jak leci razem.

                                                    Ja kupuje porzadne,ktore nie farbuja.
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 07.08.15, 08:17
                                                    Nic teraz nie farbuje, ewentualnie traci kolor. Ja po wizycie w Stanach zawsze wywalam skarpety, bo ichnie pralki nie odpierają.
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 09.08.15, 04:17
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nic teraz nie farbuje, ewentualnie traci kolor. Ja po wizycie w Stanach zawsze
                                                    > wywalam skarpety, bo ichnie pralki nie odpierają.

                                                    To nie chodzi o pralki ale o proszek.Pancia nie kuma ze amerykanskie pralki sa najlepsze?
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 09.08.15, 08:17
                                                    A pancio nie kuma, ze nie sa. Może te europejskie ładowane z boku juz tak, ale te ładowane z góry w stylu naszej starożytnej franii działają równie dobrze jak ona wtedy. A proszki to juz inna historia.uzywajac tylko dla alergikow mam ograniczony wybór.
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 07.08.15, 08:05
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Udeptując wszystko jak leci pod prysznicem sugerujesz
                                                    > , że nosisz worek jutowy lub tanie ciuchy z Targeta które wywalasz bez żalu ja
                                                    > k się zniszczą.

                                                    Ostatnia koszule,ktora porwala mnie sie w czasie gry w kosza to plakalem jak wyrzucalem.
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 06.08.15, 08:38
                                                    Zarzygania nie zaobserwowałam, bo WKDka nie jeżdzę. Teraz będąc w Juracie widzę ludzi z szampanami na płazy, wiec raczej nie tanio. Pijanego od miesiąca nie widziałam.
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 07.08.15, 08:03
                                                    fogito napisała:

                                                    > Teraz będąc w Juracie widzę ludzi z szampanami na płazy, wiec raczej nie tanio.

                                                    Dobre,stare komunistyczne zwyczaje lat 1950-tych odzywaja.Pewno ludzie ubieraja sie jak Cybulski.

                                                    > Pijanego od miesiąca nie widziałam.

                                                    Przewracajacego sie od miesiaca nie widzialas,bo pijanych to tam jest od groma.


                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 07.08.15, 08:15
                                                    No wiesz takich pijanych to ja w Stanach widuje non stop. Wszyscy piją kilka kieliszków wina do obiadu a potem wsiadają do swoich samochodów. Różnica tylko taka, ze w Polsce po alkoholu tylko mój maź ma ochotę prowadzić. Polacy zamawiaja taksówki.
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 09.08.15, 04:21
                                                    fogito napisała:

                                                    > No wiesz takich pijanych to ja w Stanach widuje non stop. Wszyscy piją kilka ki
                                                    > eliszków wina do obiadu a potem wsiadają do swoich samochodów.

                                                    Mowisz o tzw klasie sredniej,ktorej wino do obiadu kojarzy sie z high class.

                                                    > Różnica tylko taka, ze w Polsce po alkoholu tylko mój maź ma ochotę prowadzić.

                                                    Normalny odruch ,ja tez tak kiedys robilem.

                                                    > Polacy zamawiaja taksówki.

                                                    Od kiedy to Polakow stac na taksowki po kazdym wypiciu?
                                                    Zazwyczaj przepijaja ostatni grosz a pozniej odwoza sie do domow po pijaku.
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 09.08.15, 08:21
                                                    Klasa średnia wsiada do samochodów a rednecki wsiadają po kilku piwach. Mała różnica.
                                                    To nie jest normalny odruch prowadzić po piciu.
                                                    Wielu Polaków stać na taksówki po wypiciu, ale ciebie to pewnie i na trzeźwo nie stać.
                                                  • maksimum The Mermaid Club & The Red Doors Bar. 09.08.15, 16:54
                                                    fogito napisała:

                                                    > Klasa średnia wsiada do samochodów a rednecki wsiadają po kilku piwach.

                                                    Klasa srednia chodzi do Mermaid Club

                                                    www.facebook.com/pages/The-Mermaid-Club/302094959999750
                                                    A rednecki chodza do Red Doors Bar.

                                                    amusingthezillion.com/2015/05/14/coney-island-2015-red-doors-bar-grill-opens-on-north-side-of-surf-ave/
                                                    Mam je obok siebie i widze to towarzystwo.
                                                    Ci z Red Doors to starej daty Brooklyn.Podstarzale hookers i bikers z obowiazkowymi Harleyami
                                                    przed wejsciem parkowanymi nawet na chodniku.
                                                    Niemal wszyscy w tatuazach od szyi w dol.Nie widac zeby sie bili przed barem,ale widac ze sa na to w kazdej chwili gotowi.
                                                    Przy otwartych caly czas drzwiach muzyka R&B,soul,jazz i czasami country uderza o asfalt a goscie z kuflami cos belkotaja do siebie.
                                                    Na zakonczenie wsiadaja na Harleye i jada w sina dal.

                                                    W porownaniu z tym ,Mermaid Club to wysoka kultura,bo mozna pospiewac karaoke,spokojnie rozsiasc sie w fotelach i piwem od ludzi nie zajezdza.

                                                    > Mała różnica.

                                                    Duza roznica.

                                                    > To nie jest normalny odruch prowadzić po piciu.

                                                    To zalezy dla kogo.
                                                    Zreszta na Harleyu z rozwianym wlosem i omiatajacym wiatrem alkohol szybko wyparowywuje.

                                                    > Wielu Polaków stać na taksówki po wypiciu, ale ciebie to pewnie i na trzeźwo nie stać.

                                                    To jest ode mnie tak blisko,ze wstydzilbym sie brac taksowke.Zreszta nowoczesni ludzie jezdza Uber a nie taksowka.Taksowka jest dla zapyzialych wsiokow i sloikow.
                                                  • fogito Re: The Mermaid Club & The Red Doors Bar. 09.08.15, 19:34
                                                    Nie martw sie. Wsiokiem juz jesteś chociaż ani na taksówkę ani na ubera cię nie stać.
                                                  • maksimum Re: The Mermaid Club & The Red Doors Bar. 10.08.15, 03:19
                                                    Ja sie w Warszawie urodzilem i mieszkanie w duzym miescie mnie nie przeszkadza.
                                                    Faktem jest ze z taksowek malo korzystam,bo wole chodzic pieszo lub jezdzic na rowerze.
                                                    Nie do uwierzenia jak duzo ludzi obecnie jezdzi po NYC rowerami.Nowa moda nastala.
                                                  • azja-od-kuchni Re: The Mermaid Club & The Red Doors Bar. 10.08.15, 06:04
                                                    Ja w kwestii pralek napisze tylko, że jak zobaczyłam w mojej pralni nowoczesną wersję frani to myślałam, że śnię. Od razu powiedziałam, ze mają to zabrać i dac mi normalną pralkę.Niby kraj pozujący na nowoczesny a pranie jak 30 lat do tyłu. Dali mi na szczęscie normalną nową pralkę, bo publiczne pralnie mnie brzydzą i chyba bym musiała prac" po maksiowemu" Fogito skarpetki nie majatek, ale gdybyś miała jakies ulubione to wypiesz je w proszku kupionym u Meksykow, a potem w swoim ulubionym dla alergików. Mąż kiedyś uświnił ulubioną koszulę i już myślałam, że będzie do śmieci, ale moja meksykańska znojoma powiedziała, że ich proszki są najlpesze na oporne plamy i zabrudzenia nie do ruszenia. No i miała rację.
                                                    Maksiu gdybyś zaglądał jutro na obiad to mam pieczarkową i ruskie pierogi. Kapuśniaku nie lubimy zupę z kapusta kimchi gotuję tylko dla siebie raz na pół roku, bo zdecydowanie wolimy kiszonki na surowo. No, ale nie mieszkamy w bloku, więc możesz nie trafić nawet po zapachu.
                                                  • azja-od-kuchni Re: The Mermaid Club & The Red Doors Bar. 10.08.15, 06:10
                                                    Wkaradł się błąd oczywiście wypierz a wypiesz wink
                                                  • maksimum Re: The Mermaid Club & The Red Doors Bar. 10.08.15, 14:40
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > chyba bym musiała prac" po maksiowemu" Fogito skarpetki nie majatek, ale gd
                                                    > ybyś miała jakies ulubione to wypiesz je w proszku kupionym u Meksykow,

                                                    Meksykanskie proszki sa bardziej szkodliwe dla czlowieka i sciekow i dlatego tak dobrze odpieraja,a skarpetki najlepiej prac " po maksiowemu".Ja tak piore wszystko.

                                                    > Maksiu gdybyś zaglądał jutro na obiad to mam pieczarkową i ruskie pierogi.

                                                    Juz jade.
                                                    Ja pieczarki jadam bardzo czesto,nawet co drugi dzien jako dodatek do obiadu.

                                                    > No, ale nie mieszkamy w bloku, więc możesz nie trafić nawet po zapachu.

                                                    Pokrece sie po okolicy i pieczarki znajde.
                                                  • azja-od-kuchni Re: The Mermaid Club & The Red Doors Bar. 10.08.15, 06:25
                                                    Maksiu a samochodzika nie masz?

                                                    Jazda po winku, piwku była dla mnie jednym z szoków kulturowych w Stanach. Stosujemy z mężem zasadę piłeś nie jedź i mamy nadzieję, że żadnego pijaka po kielichu nie spotkamy na swojej drodze. Chociaż to ogólne przyzwolenie na jazdę po piwku jest szokujące.
                                                  • maksimum Re: The Mermaid Club & The Red Doors Bar. 10.08.15, 14:46
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Chociaż to ogólne przyzwolenie na jazdę po piwku jest szokujące.

                                                    Bo tu ludziom po piwku szajba nie odbija i nie sa krolami szos jak to w Polsce bywa.
                                                    Trzeba panowac nad emocjami a w Polsce to ludziom slabo wychodzi.
                                                    Ja jak jezdzilem kiedys po kieliszku to zawsze wolniej niz normalnie i widzialem,ze sporo ludzi mnie wyprzedzalo.Normalnie jezdze szybko i nie mam wypadkow.
                                                    Teraz pije tak sporadycznie,ze jazda po pijaku mnie nie grozi.
                                                  • fogito Re: The Mermaid Club & The Red Doors Bar. 10.08.15, 06:55
                                                    Po wsiowemu piszesz, a miejsce urodzenia i zamieszkania tej wsi z ciebie nie wydobędzie.
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 18:13
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > W Stanach uderzyło mnie ogromne niechlujstwo .. paznokcie albo świeżo po zrobie
                                                    > niu albo lakier odpadniety do połowy , włosy które czesto grzebienia nie widzia
                                                    > ły przez cały dzień i wymięte ciuchy czesto z plamami... Nie nie u pań sprząt
                                                    > ających ( te wyglądają schludnie) tylko u tutejszych nastolatek lub ich mamuś.

                                                    Wyglada na to ze czas sie przeprowadzic w lepsza dzielnice.

                                                    > wrzucenie gumowych piłeczek do suszarki oszczędza ciuchy które po suszeniu nie wyglą
                                                    > dają jak psu z du.py.

                                                    Takie pilki od handball sa dobre i nie ulegna zniszczeniu w suszarce?
                                                  • azja-od-kuchni Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 20:33
                                                    Maksiu nie mieszkam w slamsach tylko w dobrej ( dośc drogiej ) dzielnicy, a ludzie niechlujni.sad To znaczy jak gdzieś idą to się odpicują, a potem im się nie chce i noszą pazury z odlaźnietym lakierem do następnej wizyty u kosmetyczki. A wystaczyłoby by to zmyć ( zmywacz za 2 dol ) i już łapa by lepiej wyglądała. Nawet mój mąż ( któremu generalnie zwisa i powiewa jak kto wygląda) powiedział, że panie które przyjeżdzają sprzątać tutejsze domki wyglądają lepiej niż właścielki tych domków. Dziwi mnie, że takie niechluje baby mają zęby białe i równiutkie. ( Tu akurat zazdroszczę, bo sama mam liche i leczę je intensywnie). A może to plastik? Nie sprawdzałam.
                                                    Na szczęście o przestrzeń publiczną moi sąsiedzi dbają chociaż jak poczytałam o tym prysznicu raz dziennie to już mi ochota na zabawy w osiedlowym basenie przeszła... A nuż będę pływała obok pani której mycie wypada za 4 godziny..Nie daj Boże jeszcze jakieś eko która pranie robi nie zdejmując z siebie ubrań...jak Maksio.
                                                    I w nosie mam czy używa środko eko-sreko czy najtańszego mydła ze sklepu wszystko za 1 dol. By być czystym nie trzeba być ani bogatym ani wykształconym ani używać tony chemii. Woda i szare mydło wystarczą. A swoją drogą polecam naszego polskiego Białego Jelenia do mycia rąk... Nic tak dobrze nie najwilża jak to mydło i nie potrzeba już tony kremu. Poleciłam go już 4 osobom w tym mojej kosmetyczce i wszyscy są zadowoleni.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 21:02
                                                    Maksiu pytałeś o piłeczki do suszenia ...Moje sa takie www.amazon.com/gp/product/B007Y2TBI4/ref=s9_dcbhz_bw_d0_g201_i1_pd , ale w każdym sklepie gdzie jest Agd jest tego pełno. Chcesz dowiedzieć się więcej wpisz w google: dryer balls. Piłki do grania raczej się do suszarki nie nadają wink
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 22:08
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Dziwi mnie, że takie niechluje baby mają zęby białe i równiutkie.

                                                    Majatek na to wydaly ale szpanuja tym jak konie wyscigowe.

                                                    > I w nosie mam czy używa środko eko-sreko czy najtańszego mydła

                                                    Niektorzy sa uczuleni a jeszcze inni szpanuja na eco.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 06.08.15, 00:20
                                                    Biały Jeleń też jest teraz eko czyli modny co nie zmienia faktu, że to najprostrze mydło podukowane jest według receptury z lat 20 XX wieku... www.sklep.pollena.com.pl/bialy-jelen-naturalne-mydlo-150g-p-556.html i moja babcia jak wiele pań wtedy uzywała go do prania.
                                                    Mi poleciła go jedna z polskich koleżanek która w nim nawet włosy myje, ale ja spróbowałam raz i ledwo w drzwi się z swoją fryzurą zmieściłam. smile, ale do rąk nie miałam nic lepszego.
                                                    Ps. Nie mam pomocy domowej ani pani do sprzątania. Kupuję świeże warzywa, owoce i codziennie gotuję w domu.
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 06.08.15, 04:55
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Kupuję świeże warzywa, owoce i codziennie gotuję w domu.

                                                    Nie pisz tak oficjalnie bo cie cala zgraja znajomych bedzie nawiedzac.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 06.08.15, 05:49
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Kupuję świeże warzywa, owoce i codziennie gotuję w domu.

                                                    Maksimum napisał :
                                                    Nie pisz tak oficjalnie bo cie cala zgraja znajomych bedzie nawiedzac.
                                                    Jak mówi pismo głodnego nakarmić spragnonego napoić ...Kto przyjdzie jeśc dostanie tylko musi mnie najpierw namierzyć wink
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 07.08.15, 07:59
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    >...Kto przyjdzie jeśc dostanie tylko musi mnie najpierw namierzyć wink

                                                    Ja juz cie namierzylem z dokladnoscia do 2 blokow.Teraz wystarczy pochodzic po okolicy i wywachac gdzie pachnie kapusniakiem i schabowymi.
                                                    To mozna zrobic z drive-by nawet nie opuszczajac szyb,bo moje dzieciaki ozywaja nagle na zapach polskiego jedzenia.

                                                  • azja-od-kuchni Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 06.08.15, 00:26
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Dziwi mnie, że takie niechluje baby mają zęby białe i równiutkie.
                                                    Maksimum napisał :
                                                    Majatek na to wydaly ale szpanuja tym jak konie wyscigowe.
                                                    Albo poszło z ubezpieczenia ... własnie się nad licówką na 2 zastanawiam, bo mam koszmarnie brzydką. Tylko trochę się boję, że uszkadza normalny ząb i jak się spieprzy to trzeba robić na nowo a my raczej dłużej niż 2 lata tu nie zostaniemy.
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 06.08.15, 04:40
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Albo poszło z ubezpieczenia ... własnie się nad licówką na 2 zastanawiam,

                                                    Trzeba miec bardzo dobre ubezpieczenie by to pokrylo.
                                                    Normalne ubezpieczenie pokryje kanalowe i koronke,ale nie pokryje czegos bo ci sie wydaje ze masz brzydkie zeby.Musi by powod medyczny.Przy slabym ubezpieczeniu nawet do koronek doplacasz.

                                                    > Tylko trochę się boję, że uszkadza normalny ząb i jak się
                                                    > spieprzy to trzeba robić na nowo a my raczej dłużej niż 2 lata tu nie zostaniemy.

                                                    To sie nie boj.Nigdzie lepiej niz w USA ci tego nie zrobia.
                                                    Najpierw idziesz do dentysty i sie pytasz co podchodzi pod ubezpieczenie.
                                                    Normalna procedura polega na tym,ze dentysta robi zdjecia i wysyla do ubezpieczenia i czeka na odpowiedz.Dentysta nie decyduje ,tylko firma ubezpieczeniowa.
                                                    Na wszelki wypadek zasiegnij druga opinie albo sama zadzwon do ubezpieczenia i spytaj co pokrywaja.
                                                  • azja-od-kuchni Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 06.08.15, 05:47
                                                    Maksiu ubezpiecznie mam wypasione i pokrywa wszystko łącznie z implantami ważne by się w rocznym limicie wyrobić, ale ten mamy całkiem spory.
                                                  • canuck_eh Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 10.11.15, 02:05
                                                    ja wiem czy az taki majatek.Jakies 3-4 tysiace to nie jest wielki majatek.Semestr studiow potrafi kosztowac wiecej i ukonczenie owego semstru nie jest gwarantowane jak student jest leser.Wyprostowane uzebienie juz tak.
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 23:43
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > A swoją drogą polecam naszego polskiego Białego Jelenia do mycia rąk...

                                                    Cos mi sie zdaje ze my takim kiedys pralismy a do mycia rak bylo pachnace.

                                                    > Nic tak dobrze nie najwilża jak to myd
                                                    > ło i nie potrzeba już tony kremu. Poleciłam go już 4 osobom w tym mojej kosmet
                                                    > yczce i wszyscy są zadowoleni.

                                                    Kosmetyczka pewno z niego skorzysta ale nikomu nie poleci bo jej biznes by polecial.
                                                    Bialy Jelen jest tanszy od kartofli.
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 23:47
                                                    Te równiutkie zeby to licówki w wielu przypadkach. Wygoogluj sobie jak znani aktorzy sobie zeby poprawili np. Tom Cruise. Mój maź np ma odbarwione zeby tetracykliną, która mu amerykanski dermatolog kazał łykać przez 3 miesiące na trądzik różowaty. Jak chłopa poznałam to antybiotyk kazałam odstawić i do kosmetyczki zawleklam. Ale zeby pozostały przezroczyste. Licówek nie zrobił.
                                                    Co do basenów, to niestety w hotelowych sie nie da pływać bezpiecznie. Ale zawsze można mieć własny dom z basenem smile
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 06.08.15, 04:46
                                                    fogito napisała:

                                                    > Co do basenów, to niestety w hotelowych sie nie da pływać bezpiecznie. Ale zaws
                                                    > ze można mieć własny dom z basenem smile

                                                    W malych hotelach rzeczywiscie moze byc jakas zawiesina zamiast wody,ale w duzych hotelach jest OK. Filtrowanie i ogrzewanie wody caly czas sporo kosztuje i male hotele oszczedzaja na tym.

                                                    Najzdrowiej jest miec ocean pod oknem.Woda zawsze czysta,rekinow nie ma.
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 04.08.15, 13:30
                                                    fogito napisała:

                                                    > I nie przeszkadza im spanie z brudnymi stopami o reszcie nie wspominając.

                                                    Brudne stopy to ma od chodzenia boso po dworzu a gdzie reszte pobrudzil?
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 04.08.15, 17:12
                                                    Jak sie chodzi boso to raczej nogi sie nie pocą i nie śmierdzą. Jak sie paraduje nago to tez nie. Jednakze w ubraniu mozna sie pieknie zabrudzic nie robiąc nic szczególnego i warto sobie tylek umyć przed pójściem spac i wpakowaniem sie zonie do lozka tongue_out
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 03:58
                                                    fogito napisała:

                                                    > Jednakze w ubraniu mozna sie pieknie zabrudzic nie robiąc nic szczególnego

                                                    Ja wieczorami jezdze na rowerze to pozniej kapie siew koszuli,zeby na proszku oszczedzic.
                                                  • fogito Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 08:26
                                                    Dziwie sie, ze w ogóle odkręcisz wodę tongue_out
                                                  • azja-od-kuchni Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 17:00
                                                    Maksimum napisał : Ja wieczorami jezdze na rowerze to pozniej kapie siew koszuli,zeby na proszku oszczedzic.
                                                    Maksiu to taką biedę klepiesz, że nie stać Cię na duzy baniak płynu do prania za 10 dol ? Moze paczkę Ci wysłać? Mydło też dorzucę lawendowe 6 kostek za 2 ,99 chyba, że wolisz w płynie takie w dwulitrowym baniaku za 4 dol ?
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 05.08.15, 18:15
                                                    azja-od-kuchni napisała:

                                                    > Maksiu to taką biedę klepiesz, że nie stać Cię na duzy baniak płynu do prania za 10 dol ?

                                                    Ja piore eco,baniaki sa mniejsze i drozsze.


                                                    > że wolisz w płynie takie w dwulitrowym baniaku za 4 dol ?

                                                    To w plynie jest u nas tansze.
                                                  • canuck_eh Re: Znajoma przyjechała ze Stanów 10.11.15, 02:07
                                                    Chodzenie boso po czym?
                                                  • maksimum Re: Znajoma przyjechala z Polski. 03.08.15, 20:04
                                                    fogito napisała:

                                                    > Czy ona z PGRu wyjechala, ze sikami u niej śmierdzi i pijani pod blokiem? Dla t
                                                    > akich to faktycznie Stany to raj na ziemi.

                                                    Mieszkaja we wlasnym domu i maja biznes w bardzo ladnej rezydencyjnej miejscowosci pod Warszawa.Ona studiuje w Warszawie.
                                                  • fogito Re: A tak się bawią amerykańskie nastolatki 03.08.15, 11:26
                                                    Nie no Hankam, takie rzeczy to tylko w Polsce smile Stany to kraj błogosławiony, gdzie patologii nie uświadczysz... Według maksia od course.
                                                  • maksimum Re: A tak się bawią amerykańskie nastolatki 17.08.15, 22:33
                                                    fogito napisała:

                                                    > Nie no Hankam, takie rzeczy to tylko w Polsce smile Stany to kraj błogosławiony, g
                                                    > dzie patologii nie uświadczysz... Według maksia od course.

                                                    Zgadza sie,zadnej patologii,choc zapatrywania na zycie zupelnie inne niz w Polsce.
                                                  • maksimum Wyjechala do Polski na wakacje. 17.08.15, 22:39
                                                    Nie chciala,bo tu ma rodzine,znajomych,narzeczonego itd.
                                                    Rodzice nalegali by poznala lepiej kraj przodkow i rodzine w Polsce i to ja uleczy z amerykanskiego stylu zycia.
                                                    Pierwsze dni w kraju przodkow byly fatalne i natychmiast chciala wracac do USA,ale jak juz sie oswoila z polska rodzina to sie rozkrecila i nawet jej sie spodobalo.
                                                    Jezdzenie na quadach,motorowerach itd wprawilo ja w dobry humor,az tu nagle przyszla zla wiadomosc od narzeczonego,ze juz na nia nie czeka,bo ...znalazl sobie narzeczonego.
                                                    Nie byloby to takie specjalnie smieszne gdyby nie to,ze ona tez wczesniej...troche eksperymentowala z dziewczynami,ale to bylo wybaczone i wszystko bylo na najlepszej drodze do dobrego konca.
                                                  • fogito Re: Wyjechala do Polski na wakacje. 18.08.15, 10:41
                                                    To lepiej pilnuj córki, bo ona tez eksperymentuje....
                                                  • hankam Re: Wyjechala do Polski na wakacje. 18.08.15, 11:18
                                                    Ma całkiem przystojnego chłopaka o inteligentnej i sympatycznej twarzy, który jednakowoż przy wielokrotnie tu wyrażanych rasistowskich poglądach maksimuma musi powodować u tatusia wzrost ciśnienia.
                                                    -
                                                    Kiedy mam dużo energii, to piekę ciasteczka i wtedy moja energia przechodzi w te ciasteczka. Kiedy mam mało energii, to jem te ciasteczka i wtedy znów mam dużo energii!!!
                                                  • maksimum High school sweethearts. 18.08.15, 14:56
                                                    Jemu bylo John a jej Merry dali.
                                                    John jest chlopak przystojny,dobrze sie uczy i nad wyraz dobrze ulozony.Nigdy niczego niestosownego nie zrobi i zawsze wszystkich kieruje na wlasciwa droge.
                                                    Merry troche mniej ogarnieta jest.Uczy sie w dolnych stanach stanow srednich,ale za to do rozrywki i palenia trawki jest pierwsza.Lubi tez eksperymentowac,bo szkoda jej bylo kolezanki lesbijki,wiec nocowala u niej pare razy juz jak z Johnem chodzila,co doprowadzilo do rekoczynow,ale wszyscy uznali ze nalezalo sie jej ,wiec wielkiego halo wokol tego nie bylo.
                                                    No wiec jak Merry wyjechala do Polski to zaczelo sie dziac.
                                                    Najpierw panika,ze to jednak nie Ameryka a pozniej pogodzenie sie z losem,ze jednak w Polsce tez da sie zyc,choc wszyscy tam jakos dziwnie normalni sa.
                                                    Johnny dla odmiany przygotowywal sie na uroczysty powrot Merry z dalekiej podrozy,bo jego rodzice tez byli high school sweethearts i pobrali sie right out of high school.
                                                    Takie tez byly plany u rodzicow i tesciow,mimo wybrykow Merry z lesba,bo kladlo sie to na karb prob i bledow zyciowych.
                                                    Mialo byc uroczyste powitanie na lotnisku z kwiatami i fajerwerkami,a tu dosc nagle Johnny boy zmienil zdanie i obwiescil Merry,ze znalazl narzeczonego i miedzy nimi juz nici.
                                                    Zawsze byl stosownie ubrany,choc wszyscy zauwazali ze ciut za duza poope mial jak na zgrabnego chlopaka i teraz ta poopa wpadla w oko innemu kolesiowi i narzeczenstwo zawislo w powietrzu na pewien czas.Byl to jak dotychczas najlepszy chlopak Merry,wiec pewno ciag dalszy nastapi i nie odpusci mu tak latwo,bo miala go na kazde skiniecie malego palca.
                                                  • hankam On chyba ma jakoś inaczej na imię 18.08.15, 20:21
                                                    Jesli to jest historia Moniki i jej sweethearta.
                                                  • maksimum Re: Wyjechala do Polski na wakacje. 18.08.15, 14:57
                                                    fogito napisała:

                                                    > To lepiej pilnuj córki, bo ona tez eksperymentuje....

                                                    A moze by sie do tych eksperymentow podlaczyc?
                                                  • fogito Re: Wyjechala do Polski na wakacje. 18.08.15, 16:29
                                                    Kazirodztwo chcesz uprawiać surprised uważaj, bo niewiele mnie powstrzymuje od doniesienia na policję.
                                                  • hankam Re: A tak się bawią amerykańskie nastolatki 17.08.15, 22:40
                                                    To co widziałam na filmie?
                                                  • fogito Re: A tak się bawią amerykańskie nastolatki 18.08.15, 10:42
                                                    To standard, wiec zdziwienia nie budzi surprised
                                                  • fogito Re: A tak się bawią amerykańskie nastolatki 18.08.15, 10:40
                                                    Nie no żadnej. Bo tam patologia to norma tongue_out
    • srubokretka Re: Ciezkie czasy nastaly. 30.08.15, 13:57
      Zaliczasz juz jarmark?
    • srubokretka Re: Ciezkie czasy nastaly. 10.11.15, 00:10
      maksimum, bywasz tu jeszcze? B potrzebuje porady.
      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 10.11.15, 05:24
        srubokretka napisał:

        > maksimum, bywasz tu jeszcze? B potrzebuje porady.

        Jesli chodzi o dentyste,to bylem u niego dzisiaj.
        • srubokretka Re: Ciezkie czasy nastaly. 10.11.15, 14:05
          NIe, chodzi o klasy GnT. Znasz jakies dzieci, ktore konczyly podstawowke w takich klasach? Czytam o tym programie i nie przekonuje mnie nic. NY nie daje prawie kasy na te klasy. Zdaje sie , ze od 2007 ten program jest w fazie likwidacji, a pieniadze ktore byly przeznaczane na ten cel ida teraz na dzieci z dysfunkcjami.
          Zastanawiam sie nad tym, bo dowiedzialam sie , ze corka jest w 3% najlepiej radzacych sobie dzieciakow z rocznika. Umiescili te dzieciaki 2 latatemu w klasie ICT. Myslalam, ze bedzie ok , bo sa 2 nauczycielki. W zeszlym roku bylo kiepsko. W tym roku jest lepiej, ale corka mi powiedziala, ze wczoraj nauczycielka mowila do drugiej, ze dysproporcje miedzy dziecmi sie poglebiaja i musza cos wymyslec ( np corka ma juz przerobiony program mat i ang z klasy 3, a jest dopiero listopad). Zla jestem, bo widac, ze szkola skupia sie nad problemami innych dzieci, a dzieciaki zdolne sa traktowane jak problem dla szkoly. Jestem zla , ze 2-3 lata temu nie przedstawili mi sprawy jasno. Wtedy dalabym dzieciaka na egzaminy GnT i nie mialabym teraz takich dylematow. W tym roku na gzamin jest juz za pozno, ale gdyby bylo warto , to bym cos wykombinowala. Tyle, ze nie wiem czy warto, bo moze sie okazac, ze te gnt klasy, to tyko sciema, jak wiekszosc darmowych programow.
          • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 10.11.15, 16:02
            srubokretka napisał:

            > NIe, chodzi o klasy GnT. Znasz jakies dzieci, ktore konczyly podstawowke w takich klasach?

            Moja corka byla w takiej klasie.
            Poszla do szkoly w wieku 4 lat i w swojej klasie byla najlepsza i to hands down,wiec pytam nauczycielke co robic i ona powiedziala mnie o delta klasach.
            Wygladalo to tak,ze z klasy wybierane jest jedno dziecko a czasami dwoje i one skierowywane sa na egzamin.Z niektorych klas jak sie nikt nie wybija,to zadnych dzieci nie kierowali do tego programu.
            W moim dystrykcie na 15 podstawowek wybrano 60 dzieci do egzaminu a egzamin zdalo 20 dzieci i oni tworzyli ta klase Delta.
            Juz po paru latach okazalo sie ,ze czesc z nich(okolo polowa) byli rzeczywiscie zdolni a reszta to tylko early bloomers,ktore sa dobre w wieku 5 lat ale juz w wieku 8 lat sa tylko srednie.


            >Czytam o tym programie i nie przekonuje mnie nic. NY nie daje prawi
            > e kasy na te klasy. Zdaje sie , ze od 2007 ten program jest w fazie likwidacji,
            > a pieniadze ktore byly przeznaczane na ten cel ida teraz na dzieci z dysfunkcjami.

            Program byl troche zle zorganizowany,bo te dzieci ktore po jakims czasie zaczynaly odstawac,NIE byly przesuwane do normalnych klas,tylko w dalszym ciagu trwaly w Delta.
            Inny problem to ze nauczycielki tam sa calkiem normalne,wiec jak trafisz na slaba nauczycielke,to klasa nie bardzo ma sens,poza tym,ze siedzisz w lawce ze zdolnymi dzieciakami.Z moja corka chodzila tam tez Kowalska.

            > Zastanawiam sie nad tym, bo dowiedzialam sie , ze corka jest w 3% najlepiej rad
            > zacych sobie dzieciakow z rocznika. Umiescili te dzieciaki 2 latatemu w klasie
            > ICT. Myslalam, ze bedzie ok , bo sa 2 nauczycielki. W zeszlym roku bylo kiepsko
            > . W tym roku jest lepiej, ale corka mi powiedziala, ze wczoraj nauczycielka mow
            > ila do drugiej, ze dysproporcje miedzy dziecmi sie poglebiaja i musza cos wymys
            > lec ( np corka ma juz przerobiony program mat i ang z klasy 3, a jest dopiero listopad).

            insideschools.org/blog/item/1000728-ask-judy-why-is-my-child-in-an-ict-class
            ICT to nie jest Gifted and talented GNT i dysproporcje miedzy dziecmi moga byc bardzo duze.
            Wg mnie to nie jest dobry program.

            > Zla jestem, bo widac, ze szkola skupia sie nad problemami innych dzi
            > eci, a dzieciaki zdolne sa traktowane jak problem dla szkoly.

            Tak to niestety jest.Ja bym na twoim miejscu wyslal corke na Gifted & Talented egzamin.

            www.testprep-online.com/about-nyc-gifted-test.aspx
            > Jestem zla , ze 2
            > -3 lata temu nie przedstawili mi sprawy jasno. Wtedy dalabym dzieciaka na egzam
            > iny GnT i nie mialabym teraz takich dylematow. W tym roku na gzamin jest juz za
            > pozno, ale gdyby bylo warto , to bym cos wykombinowala. Tyle, ze nie wiem czy
            > warto, bo moze sie okazac, ze te gnt klasy, to tyko sciema, jak wiekszosc darmo
            > wych programow.

            ICT to jest strata czasu a GnT to jest bardzo dobry program ale nie jest latwo sie tam dostac.
            Jak jest w 3% najlepszych to moze byc za malo,bo tam trzeba byc w 1% najlepszych.

            Z klasy mojej corki tej Gifted and Talented tylko 50% dostalo sie do najlepszego gimnazjum na Brooklynie IS-187

            www.redfin.com/school/142947/NY/New-York/I-S-187-the-Christa-McAuliffe-School
            "I'm a senior in is 187 right now, and it is by far the awesomest middle school you can go to. We're also the third best middle school in the whole NY state. (ps, i will be attending stuyvesant hs in september)"

            To jest jedna z najlepszych szkol(gimnazjow) w calych USA.
            Teraz jest ona rejonowa,czyli musisz mieszkac w dystrykcie 20. My tam mieszkalismy.
            Przeprowadz sie do dystryktu 20 bo tu sa bardzo dobre szkoly.

            www.schooldigger.com/go/NY/district/00151/search.aspx
            www.newyorkschools.com/districts/nyc-district-20.html
            Nawet jak nie dostanie sie do IS-187 to JHS 201 Dyker jest dobra szkola.
            • srubokretka Re: Ciezkie czasy nastaly. 11.11.15, 01:39
              > pytam nauczycielke co robic i ona powiedziala mnie o delta klasach.

              Wiec tu trzeba samemu takie rzeczy zalatwiac? A ja skad mialam sie dowiedziec, ze mam zdolne dziecko? Kurka jak pytalam sie znajomych, to mowili mi , ze u nich rewelacja, kazdy zdolny.O swiadectwa sie nie pytalam. Dopiero teraz w 3 klasie bywaja problemy, ale kazdy psioczyl na zmiane systemu (common core). Ja nie mialam wrazenia , ze moje dziecko odstaje. Raczej czaly czas myslalam, ze ta szkola jest tak kiepska, ze na tle srednich wymagan moje dziecko wypada bdb. Dopiero nowa nauczycielka mowi , ze jest bdb i musi dawac im (3 dzieciom) zadania z 4 klasy.

              W ktorej klasie twoja corka pisala ten egzamin? Jak miala 5?

              > ICT to nie jest Gifted and talented GNT i dysproporcje miedzy dziecmi moga byc
              > bardzo duze.

              Wiem. Dysproporcje sa absurdalne. Sa w tej klasie dzieci , ktore nie czytaja wcale i takie , ktore czytaja calkowicie plynnie z intonacja i pelnym zrozumieniem. I mi to nie przeszkadzalo do tej pory, ale widze, ze nauczycielka zaczyna sie "obawiac" dzieci , ktore sa do przodu.

              > Tak to niestety jest.Ja bym na twoim miejscu wyslal corke na Gifted & Talented
              > egzamin.

              Juz jest za pozno, ale moglabym ja przeniesc do szkoly gdzie ten program jest realizowany. Tylko koszt wozenia jej bedzie duzy: 2h bede tracic na dojazdy.... czy warto?? Czy tam rzeczywiscie az tak duzo wiecej ucza? Zreszta z tego co widze, to ona wiekszosc rzeczy moze przyswoic sama. Nauczycielka nie jest potrzebana, zwlaszcza kiepska.

              > Jak jest w 3% najlepszych to moze byc za malo,bo tam trzeba byc w 1% najlepszyc
              > h.

              Z tego co wiem, to pozostale dzieci z tych 3% zdaly ten egzamin, ale rodzice z powodow logistycznych zostawili je w tej szkole. Corki nie wysylalam na egz , bo nie sadzilam, ze ona zdolna jest i pokpiwalam sobie z tego programu (juz sama nazwa mnie odrzucala). Jak narazie nie znam dzieciaka , ktory sie wybil swoja i nauczyciela praca. Wszyscy do okola , jak chca cos osiagnac, to orza z dziecmi, wiec w zadne GnT nie wierzylam. Zawsze zartowalam, ze jak dzieciak Gifted (jak rodzic do lba nawrzuca) to i jest talented wink

              > Przeprowadz sie do dystryktu 20 bo tu sa bardzo dobre szkoly.

              Juz pedze wink latwo powiedziec ehh

              Czy twoja corka miala duzo czasu na realizowanie swoich zainteresowan? Czy raczej odrabianie lekcji zajmowalo jej wiekszosc popoludnia? Mojej zainteresowania nie pokrywaja sie z tym czego ucza w szkole, a zalezy mi zeby miala na to czas.
              Aaa i najwazniejsze, jaka byla atmosfera w klasie? Rywalizacja, czy raczej zdrowe kolezenskie relacje?
              • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 11.11.15, 04:09
                srubokretka napisał:

                > Wiec tu trzeba samemu takie rzeczy zalatwiac? A ja skad mialam sie dowiedziec,
                > ze mam zdolne dziecko?

                Widzisz po tym co robia w szkole i czego sie ucza.Moja corka w wieku 5 lat juz czytala.
                Roznica miedzy moja corka a kazdym innym dzieckiem w klasie byla tak kolosalna,ze szkoda ja bylo do szkoly posylac,bo ona sie w domu wiecej uczyla.Ja przykladalem wage do dobrej TV i dzieciaki mialy chyba z 7 programow dzieciecych.

                > Kurka jak pytalam sie znajomych, to mowili mi , ze u nic
                > h rewelacja, kazdy zdolny.O swiadectwa sie nie pytalam. Dopiero teraz w 3 klas
                > ie bywaja problemy, ale kazdy psioczyl na zmiane systemu (common core). Ja nie
                > mialam wrazenia , ze moje dziecko odstaje. Raczej czaly czas myslalam, ze ta sz
                > kola jest tak kiepska, ze na tle srednich wymagan moje dziecko wypada bdb. Dopi
                > ero nowa nauczycielka mowi , ze jest bdb i musi dawac im (3 dzieciom) zadania z 4 klasy.

                Dzieci sie bardzo roznie rozwijaja.Byly 5 letnie dzieci z corka w klasie Delta ale juz 2 lata pozniej nie dawaly rady.

                > W ktorej klasie twoja corka pisala ten egzamin? Jak miala 5?

                Tak.Poszla do szkoly w wieku 4 lat do pre-K a juz do Kindergarten chodzila do Delta.
                Miala szczescie ze ja przyjeli do szkoly w wieku 4 lat,bo u nas nie wszystkich przyjmowali i bylo losowanie.

                > Wiem. Dysproporcje sa absurdalne. Sa w tej klasie dzieci , ktore nie czytaja wc
                > ale i takie , ktore czytaja calkowicie plynnie z intonacja i pelnym zrozumienie
                > m. I mi to nie przeszkadzalo do tej pory, ale widze, ze nauczycielka zaczyna si
                > e "obawiac" dzieci , ktore sa do przodu.

                Ono widzisz jak to jest miec zdolne dziecko.Jak masz przecietne lub slabe to wszyscy ci pomagaja a jak masz zdolne to musisz sama glowkowac co robic by talent nie zostal zaprzepaszczony.

                > Juz jest za pozno, ale moglabym ja przeniesc do szkoly gdzie ten program jest r
                > ealizowany. Tylko koszt wozenia jej bedzie duzy: 2h bede tracic na dojazdy....
                > czy warto?? Czy tam rzeczywiscie az tak duzo wiecej ucza? Zreszta z tego co wid
                > ze, to ona wiekszosc rzeczy moze przyswoic sama. Nauczycielka nie jest potrzeba
                > na, zwlaszcza kiepska.

                Jesli twoje dziecko lubi sie uczyc i jestes w stanie ja przypilnowac,to moze i szkoda tracic czas na dojazdy i lepiej wyslac do jakiejs lepszej klasy na miejscu.

                > Z tego co wiem, to pozostale dzieci z tych 3% zdaly ten egzamin, ale rodzice z
                > powodow logistycznych zostawili je w tej szkole.

                Roznie to bywa w roznych dystryktach i poziom jest calkiem rozny.

                www.newyorkschools.com/districts/nyc-district-20.html
                W dystrykcie 20 jest 23 podstawowki a w kazdej po minimum 2 klasy rownolegle.Czyli wychodzi na to,ze nawet mniej niz 1 dziecko z 1 szkoly dostaje sie do tego programu,bo klasa Delta liczyla 20 osob.Czyli tak na oko trzeba byc minimum w 2% najlepszych.

                > Corki nie wysylalam na egz , b
                > o nie sadzilam, ze ona zdolna jest i pokpiwalam sobie z tego programu (juz sama
                > nazwa mnie odrzucala). Jak narazie nie znam dzieciaka , ktory sie wybil swoja
                > i nauczyciela praca. Wszyscy do okola , jak chca cos osiagnac, to orza z dziecm
                > i, wiec w zadne GnT nie wierzylam. Zawsze zartowalam, ze jak dzieciak Gifted (j
                > ak rodzic do lba nawrzuca) to i jest talented wink

                Dzieciak ma lepsze towarzystwo w klasach Gifted.
                Co mi z tego ze corka jest najlepsza w klasie jak nie ma z kim konkurowac.

                > Czy twoja corka miala duzo czasu na realizowanie swoich zainteresowan? Czy racz
                > ej odrabianie lekcji zajmowalo jej wiekszosc popoludnia?

                Moja corka odrabiala lekcje 15 minut a w porywach pol godziny,albo "nie bylo nic zadane".
                Dopiero pozniej od Kowalskiej dowiedzialem sie ,ze ona odrabiala lekcje na przerwach,tak jak ja kiedys za mlodu.
                Cala podstawowke sie opieprzala i w dalszym ciagu miala nagrody jako najlepsza z angielskiego i matematyki w calej szkole.
                Kowalska powiedziala,ze gdyby ona sie tyle uczyla co Monika to nie przeszlaby z klasy do klasy.

                > Mojej zainteresowania
                > nie pokrywaja sie z tym czego ucza w szkole, a zalezy mi zeby miala na to czas.

                > Aaa i najwazniejsze, jaka byla atmosfera w klasie? Rywalizacja, czy raczej zdro
                > we kolezenskie relacje?

                Monika nie miala z kim rywalizowac,bo uczyla sie niewiele i w dalszym ciagu byla najlepsza w szkole.
                Dzieciaki tam byly rozgarniete,wiec nikt nie byl upierdliwy,choc pod koniec podstawowki juz zaczynaly sie kwasy,bo polowa z klasy Delta dostala sie do IS-187 a reszta musiala isc gdzie indziej.Mysle,ze sporo ludzi bylo wkurzonych tym,ze Monika sie nie uczyla i wszystko przychodzilo jej bardzo latwo.
                Uczyc zaczela sie dopiero w gimnazjum IS-187, ale to jest jedna z najlepszych szkol w USA.
                W gimnazjum juz uczyla sie po 2 godziny a czasami nawet 4 godziny dziennie jak mieli cos specjalnego do zrobienia.
                • srubokretka Re: Ciezkie czasy nastaly. 12.11.15, 10:58
                  > Widzisz po tym co robia w szkole i czego sie ucza.Moja corka w wieku 5 lat juz
                  > czytala.

                  Kazdy widzi czego sie ucza i co robia, ale tylko jego dzieci. Nie ma takiej jawnosci ocen jak w Polsce. Ja do teraz nie mialam pojecia, w ktorym miejscu jest moje dziecko na tle klasy. W wieku 5 lat, to tu czyta wiekszosc dzieci (przynajmniej mi sie tak wydaje) dodatkowo w conajmnniej 2 jezykach. To nie zaden wyczyn.

                  > Jesli twoje dziecko lubi sie uczyc i jestes w stanie ja przypilnowac,to moze i
                  > szkoda tracic czas na dojazdy i lepiej wyslac do jakiejs lepszej klasy na miejs
                  > cu.

                  Tak, prawie 2h dziennie to zdecydowanie za duzo, zwlaszcza dla takich malych dzieci. Na 2 latata chyba nie oplaca sie zmiana nawet klasy, chyba ze nauczycielka nie bedzie miec pomyslu na te dzieciaki.

                  > Co mi z tego ze corka jest najlepsza w klasie jak nie ma z kim konkurowac.

                  Konkurowac z kims? Czemu ma to sluzyc?

                  > Moja corka odrabiala lekcje 15 minut a w porywach pol godziny,albo "nie bylo ni
                  > c zadane".
                  > Dopiero pozniej od Kowalskiej dowiedzialem sie ,ze ona odrabiala lekcje na prze
                  > rwach

                  Przerwach? Przeciez tu nie ma przerw miedzy lekcjami. Jest jedna pol godzinna, ale oni w tym czasie nie moga miec zeszytow, ksiazek ze soba. Latem ida na plac wybiegac sie , a zima ogladaja filmy (nie ma mowy o czytaniu w tym czasie ksiazek/odrabianiu lekcji, wiem bo corka walczyla o to w zeszlym roku). W domu corka w 15min nie da rady zrobic lekcji. Samego czytania ma min 20min dziennie. W 15min robi zad z mat i cwiczeniowki z ang. , ale dodatowo maja codziennie wypracowania/pamietnik/streszczenie ksiazki itp.

                  > Cala podstawowke sie opieprzala i w dalszym ciagu miala nagrody jako najlepsza
                  > z angielskiego i matematyki w calej szkole.

                  Skad to wiedziales? Przeciez oceny innych tutaj to wiedza tajemna, porownywalna do tego kto ile zarabia.

                  > Uczyc zaczela sie dopiero w gimnazjum IS-187, ale to jest jedna z najlepszych s
                  > zkol w USA.

                  Nadal tak jest mimo ze stala sie rejonowka? Nie lepiej pchac sie do Mark Tw.?



                  • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 12.11.15, 14:05
                    srubokretka napisał:

                    > Kazdy widzi czego sie ucza i co robia, ale tylko jego dzieci. Nie ma takiej jaw
                    > nosci ocen jak w Polsce. Ja do teraz nie mialam pojecia, w ktorym miejscu jest
                    > moje dziecko na tle klasy.

                    Nauczycielki wyrozniaja najlepsze dzieci w klasie i mozesz o to spytac na wywiadowce.

                    > W wieku 5 lat, to tu czyta wiekszosc dzieci (przyna
                    > jmniej mi sie tak wydaje) dodatkowo w conajmnniej 2 jezykach. To nie zaden wyczyn.

                    Nieprawda.Wiekszosc dzieci zaczyna czytac w wieku 6 lat. Sama wczesniej pisalas,ze w twojej 3 klasie czesc dzieci ma problemy z czytaniem.

                    > > Jesli twoje dziecko lubi sie uczyc i jestes w stanie ja przypilnowac,to moze i
                    > > szkoda tracic czas na dojazdy i lepiej wyslac do jakiejs lepszej klasy na miejscu.

                    > > Co mi z tego ze corka jest najlepsza w klasie jak nie ma z kim konkurowac.
                    >
                    > Konkurowac z kims? Czemu ma to sluzyc?

                    Ma to sluzyc temu by byc w klasie z dziecmi na swoim poziomie.

                    > > Moja corka odrabiala lekcje 15 minut a w porywach pol godziny,albo "nie bylo nic zadane".
                    > > Dopiero pozniej od Kowalskiej dowiedzialem sie ,ze ona odrabiala lekcje na przerwach
                    >
                    > Przerwach? Przeciez tu nie ma przerw miedzy lekcjami.

                    To o czym ja pisze bylo 10-13 lat temu.

                    > W domu cork
                    > a w 15min nie da rady zrobic lekcji. Samego czytania ma min 20min dziennie.

                    To zelezy w jakim tempie czyta.Szybkie dzieci czytaja 1 strone w minute lub jeszcze krocej.
                    Mowisz o 3 klasie,w ktorej czytanie nie jest zadnym problemem.Czytanie jest problemem w 1 klasie,gdzie wiekszosc dzieci duka a moja czytala plynnie.
                    Zauwazylem to pozniej na egzaminach do gimnazjum czy liceum,gdzie wiekszosc dzieci ma za malo czasu by rozwiazac caly test,a corka robila wszystko przed czasem i miala zawsze jakies co najmniej 5 minut by przejrzec to jeszcze raz.
                    Na egzaminach do Brooklyn Tech syn nie zdazyl rozwiazac ostatnich 5 zadan ze 100 i mimo wszystko zdal do Brooklyn Tech. Corka zrobila caly test przed czasem,co sie rzadko zdarza.

                    > W 15min robi zad z mat i cwiczeniowki z ang. , ale dodatowo maja codziennie wyprac
                    > owania/pamietnik/streszczenie ksiazki itp.

                    No wiec jedne dzieci robia to w 5 minut co inne w 15 minut.

                    > > Cala podstawowke sie opieprzala i w dalszym ciagu miala nagrody jako najlepsza
                    > > z angielskiego i matematyki w calej szkole.
                    >
                    > Skad to wiedziales? Przeciez oceny innych tutaj to wiedza tajemna, porownywalna
                    > do tego kto ile zarabia.

                    Na koniec roku sa uroczyste akademie na ktory sa wreczane nagrody za najlepsze wyniki w calej szkole.

                    > > Uczyc zaczela sie dopiero w gimnazjum IS-187, ale to jest jedna z najlepszych szkol w >USA.
                    >
                    > Nadal tak jest mimo ze stala sie rejonowka?

                    Bo to jest bardzo dobra i bogata czesc Brooklyna.Tu poza bialymi sa tylko Azjaci i oni wlasnie dominuja w tej szkole.

                    >Nie lepiej pchac sie do Mark Tw.?

                    IS-239 Mark Twain podupadla w ciagu ostatnich 20 lat a to dlatego,ze jest w slabej dzielnicy i niemal wszystkie dzieci sa tam dowozone z dystryktu 20.

                    www.greatschools.org/new-york/brooklyn/schools/?gradeLevels=m
                    20 lat temu IS-239 Mark Twain byla najlepsza a tuz za nia byla IS-187 McAuliffe a trzecia byla IS-98 Bay Academy.

                    Teraz najlepsza jest IS-187 druga IS-98 a trzecia IS-239.

                    schools.nyc.gov/SchoolPortals/21/K098/default.htm
                    Oni kiedys mieli jeden wspolny egzamin wstepny z Mark Twain.Popytaj sie ,dowiedz jak jest teraz.

                    • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 12.11.15, 14:21
                      brooklyn.mamasnetwork.com/guides/schools/10-great-public-middle-schools-in-brooklyn/
                      Wiekszosc szkol przyjmuje tylko ze swojego dystryktu.IS-98 rowniez.
                      Chyba jedynym wyjsciem bedzie dla ciebie IS-239 Mark Twain,ktora jest w szczerym polu i trudno tam dojechac.
                    • srubokretka Re: Ciezkie czasy nastaly. 14.11.15, 02:03
                      > Nauczycielki wyrozniaja najlepsze dzieci w klasie i mozesz o to spytac na wywia
                      > dowce.

                      Nie ma takiej opcji. Po pierwsze sa wylacznie konsultacje indywidualnie dotyczce wylacznie twojego dziecka. Po drugie, kroluje tu nawet wsrod dzieci haslo "mind your own business".

                      > Nieprawda.Wiekszosc dzieci zaczyna czytac w wieku 6 lat. Sama wczesniej pisalas
                      > ,ze w twojej 3 klasie czesc dzieci ma problemy z czytaniem.

                      Przypomne ci , ze moja corka chodzi do special ed klasy. Sa wiec dzieci (wg corki 2), ktore maja problem z czytaniem. Obecnie mam syna w PK (panstwowe) i oni juz ucza 4latkow czytac. Jego ostatnia praca domowa: narysuj drzewo i nazwij/napisz jego czesci. Podnosza poprzeczke co roku. 4 lata temu w PK moja corka nie miala nawet zadawanej pracy dom. Wiec 4 latki czytajace to moze jeszcze nie norma, ale za 10 lat to nie bedzie zaskakujace.

                      > Ma to sluzyc temu by byc w klasie z dziecmi na swoim poziomie.

                      Mysle, ze moja corka ma podobnie jak twoja, wiec o konkurowaniu nie ma mowy. Z kim Twoja konkurowala, jak piszesz sam, ze byla najlepsza? Miala satysfkcje, ze wygrywa ze slabszymi?? Czy tylko ty? W czym? Mat, ang? Przeciez to nie szczyt swiata.
                      Moja corka moze sie bic, ale sama z soba, a nie z kims zwlaszcza w wieku 8 lat. Mialam zreszta rozmowe z nauczycielka dzis miedzy innymi na ten temat. Przyznala mi racje. (nauczycielki daly website z cwiczeniami z mat. gdzie byly widoczne wyniki innych dzieci. Mysle , ze dla wiekszosci rodzicow i dzieci moglo byc to mocno demotywujace) Ja nie lubie kopac lezacego i nie chce uczyc tego swoich dzieci.
                      Moze to tylko wrazenie , ale chyba GnT to nie dla mojego dziecka.

                      > Na koniec roku sa uroczyste akademie na ktory sa wreczane nagrody za najlepsze
                      > wyniki w calej szkole.

                      U nas tego nigdy nie bylo. Dyplomy HonorS w trakcie roku corka dostawala w trakcie lekcji (dyrka zbierala dziecaki tylko te zasluzone do auli), a te na koniec roku dostawala w folderze i won do domu, bez fanfar.

                      > No wiec jedne dzieci robia to w 5 minut co inne w 15 minut.

                      Zgadzam sie , ale wypracowania w 15 min na 2 strony nie napiszesz w wieku 7-8lat.

                      > Teraz najlepsza jest IS-187 druga IS-98 a trzecia IS-239.
                      > .....

                      Dziekuje bardzo za cenne info. Sporo mi sie juz rozjasnilo smile



                      • maksimum Re: Ciezkie czasy nastaly. 14.11.15, 03:08
                        srubokretka napisał:

                        Co szkola to obyczaj.
                        U nas bylo tak,ze 3-5 najlepszych bylo oglaszanych a reszta dostawala swoje prace bez komentarzy.

                        > Przypomne ci , ze moja corka chodzi do special ed klasy. Sa wiec dzieci (wg cor
                        > ki 2), ktore maja problem z czytaniem. Obecnie mam syna w PK (panstwowe) i oni
                        > juz ucza 4latkow czytac. Jego ostatnia praca domowa: narysuj drzewo i nazwij/na
                        > pisz jego czesci. Podnosza poprzeczke co roku. 4 lata temu w PK moja corka nie
                        > miala nawet zadawanej pracy dom. Wiec 4 latki czytajace to moze jeszcze nie nor
                        > ma, ale za 10 lat to nie bedzie zaskakujace.

                        Nie mysle,zeby to tak szybko nastapilo.

                        > > Ma to sluzyc temu by byc w klasie z dziecmi na swoim poziomie.
                        >
                        > Mysle, ze moja corka ma podobnie jak twoja, wiec o konkurowaniu nie ma mowy. Z
                        > kim Twoja konkurowala, jak piszesz sam, ze byla najlepsza?

                        W pre-K byla najlepsza z potezna roznica miedzy nia a reszta,ale w Kindergarten obok niej bylo jeszcze 10 niemal tak dobrych jak ona.No,niewiele slabszych.

                        > Miala satysfkcje, ze
                        > wygrywa ze slabszymi?? Czy tylko ty? W czym? Mat, ang? Przeciez to nie szczyt swiata.

                        Chyba kazdemu chodzi o to by napisac test jak najlepiej i nauczycielki bardzo o to dbaja,bo to wplywa na renome szkoly.

                        > Moja corka moze sie bic, ale sama z soba, a nie z kims zwlaszcza w wieku 8 lat.
                        > Mialam zreszta rozmowe z nauczycielka dzis miedzy innymi na ten temat. Przyzna
                        > la mi racje. (nauczycielki daly website z cwiczeniami z mat. gdzie byly widoczn
                        > e wyniki innych dzieci. Mysle , ze dla wiekszosci rodzicow i dzieci moglo byc t
                        > o mocno demotywujace) Ja nie lubie kopac lezacego i nie chce uczyc tego swoich dzieci.

                        To nie chodzi o kopanie kogokolwiek,ale samodoskonalenie siebie samego.

                        > Moze to tylko wrazenie , ale chyba GnT to nie dla mojego dziecka.

                        Moze tak,moze nie. Nigdy sie nie dowiesz,jak nie sprobujesz.

                        > > Na koniec roku sa uroczyste akademie na ktory sa wreczane nagrody za najlepsze
                        > > wyniki w calej szkole.
                        >
                        > U nas tego nigdy nie bylo. Dyplomy HonorS w trakcie roku corka dostawala w tra
                        > kcie lekcji (dyrka zbierala dziecaki tylko te zasluzone do auli), a te na konie
                        > c roku dostawala w folderze i won do domu, bez fanfar.

                        No wiec wygladalo to tak,ze auli glownej szly te najlepsze oraz rodzice byli zapraszani a przy okazji odbywal sie program przygowany i wykonywany przez dzieci.Rodzice przychodzili z aparatami i kamerami i filmowali dzieci jak odbieraly nagrody. No wiec wszyscy wiedzieli,kto dostal nagrode i za co.

                        > > No wiec jedne dzieci robia to w 5 minut co inne w 15 minut.
                        >
                        > Zgadzam sie , ale wypracowania w 15 min na 2 strony nie napiszesz w wieku 7-8lat.

                        Moja corka CALA prace domowa robila w 15 minut.

                        > > Teraz najlepsza jest IS-187 druga IS-98 a trzecia IS-239.
                        >
                        > Dziekuje bardzo za cenne info. Sporo mi sie juz rozjasnilo smile

                        Ja mialem zagwozdke gdzie poslac syna.Do IS-187 czy do IS-239.
                        Znajoma poslala syna do Mark Twain i musiala sobie radzic z dojazdami,choc byly tam tez autobusy szkolne ale dosc daleko od ich domu. Ja poslalem do IS-187 i syn chodzil piechota i bylo to 9 lat temu i wtedy wlasnie IS-187 zaczela mocno wychodzic przed IS-239.
                        W sumie obaj pozniej dostali sie do Brooklyn Tech. HS.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka