fancia
28.03.09, 20:37
Zwracam się do Was z problemem, o którym nie wiem co myśleć: mój
prawie 8-letni syn wstydzi się (!)- tak twierdzi - powiedzieć do
taty "tato" - zwraca się do ojca bezosobowo: choć, powiedz, pobaw
się itp. Nie powie np. "tato choć". Dodam, ze mąż ma bardzo dobry
kontakt z naszym dzieckiem, spędza z nim stosunkowo dużo czasu,
wieczory są "męskie", czyli razem się pluskają pod prysznicem, potem
czytanie bajek - zawsze najpierw tata, potem mama (czasem
odwrotnie), w ciagu dnia też - kiedy mąż ma czas, to poświęca na
zabawę z synem. Także ja nie mogę zrozumieć, skąd takie
zahamowania...Do mnie mówi normalnie, tzn. mama. Ale babcię, dziadka
też traktuje bezosobowo - jak tatę.
Czy da się to zmienić? Wiem, że mężowi jest przykro i synu o tym
wie...ale i tak nie przechodzi mu przez gardło, żeby
powiedzieć "tato". A jak np. chce coś od ojca, to mówi do mnie ,
żebym zawołała tatę - i wtedy "to" słowo pada.
Mam nadzieję, że w miarę jasno naświetliłam Wam nasz kłopot -
poradzicie coś???
Pozdrawiam, fancia.