Dodaj do ulubionych

Dziecko uparło się, że chce iść do komunii...

    • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 13:51
      Mówi się wam, że nieochrzczone dziecko będzie cierpieć, ponieważ będzie odstawać
      od grupy. Później komunia i te wszystkie gadżety z nią związane, których dziecko
      rodziców ateistów nie dostanie. Na koniec bierzmowanie, bo 'jak się zakochasz w
      osobie wierzącej i ona będzie chciała ślubu kościelnego'...
      Kochacie swoje dzieci i nie dostrzegacie, że szkodzicie im idąc na kompromis.
      Jeśli chcecie oszczędzić im cierpień ze strony rówieśników, chronić przed
      nawiedzonym środowiskiem to przemyślcie swoje działania i nie postępujcie pochopnie.

      Każdy jest 'inny'. Jeśli dla dziecka światopogląd nie będzie problemem, to nie
      będzie też problemem to, że inne dzieci zawołają czasem 'bezbożnik', albo inne
      teksty w duchu miłości bliźniego. Próba naginania swoich zachowań, poglądów pod
      oczekiwania środowiska będzie miała skutek odwrotny od zamierzonego. Inne
      dzieciaki zaraz wyczują w tym wszystkim fałsz i obłudę. Jesteśmy tym, kim
      jesteśmy, a nie tym, co udajemy przed innymi.
      Komunia... Jeśli dziecko jest niewierzące, wystarczy wytłumaczyć mu, na czym
      polega niekonsekwencja w chęci przystąpienia do komunii.
      Ateiści miewają tendencję do obdarowywania dzieci prezentami jak reszta
      społeczeństwa, wywożenie dziecka z kraju na czas tej szopki - IMO jest to błąd.
      Oczywiście dziecko powinno dostać prezent, ale nie podczas komunii. Istotny jest
      przekaz - dostajesz prezent, bo cię kochamy, a nie tylko dlatego, żebyś nie czuł
      się źle w otoczeniu rzeszy obdarowanych.
      Bierzmowanie. Dziecko... w zasadzie nastolatek... jest straszony, że bez tego
      sakramentu może mieć trudności w życiu osobistym. Czyli znów chcemy, żeby
      potomek robił coś wbrew sobie, ze strachu.
      Takie przykrywanie odmienności, to nic innego jak przyznanie się do tego, że
      jest się kimś gorszym. Niewierzące dziecko chrzczone, 'komuniowane', bierzmowane
      pozbawiane jest całkowicie asertywności i będzie mieć niską samoocenę, o ile
      samo nie podejmie działań, które powinniście podjąć wy - rodzice ateiści.

      W zeszłym miesiącu miałem w rodzinie chrzciny. Tata ateista nasłuchał się od
      księdza jaki jest be. Do dzisiaj oszukuje się, że nie słyszał nic złego na swój
      temat (wierząca część rodziny odniosła inne wrażenie - była na plebana zła). Nie
      ma to jak za swoje... wróć, żony... pieniądze posłuchać, że jest się gorszym i
      że dziecko też będzie gorsze, bo nie ma pełnej katolickiej rodziny, tylko mamę.
      Oprócz taty oszukuje się reszta - ksiądz miał zły humor, nie robili tego dla
      księdza, tylko dla dziecka, żeby miało łatwiej, jak podrośnie to samo podejmie
      decyzję, kim chce być.

      Może i podejmie, ale mając tak niezdecydowanych rodziców, może być z tym różnie.
      "Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach".
      • haritka zdecydowane nie WALCZ 12.05.09, 14:32
        a z dzieckiem wyjedz gdzies i wytłumacz mu ze dal prezentów niczego nie mozna udawac
      • good4you Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 15:07
        Na koniec bierzmowanie, bo 'jak się zakochasz w
        > osobie wierzącej i ona będzie chciała ślubu kościelnego'...

        Dokładnie! Kiedy spotyka się ateista z katolikiem i chcą byc razem, jedno musi
        ustąpić i żadne prawo nie mówi, że to ateista ma się dostosować.
      • good4you Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 15:10
        Soova, uwielbiam Cię za ten post. Madrość przez Ciebie przemawia.
        • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 15:21
          Fajnie, ale nicka mi nie przekręcaj smile
          • good4you Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 20:39
            Nie było mym niecnym zamiarem przekręcać Twego nicka, jeno ręka mi się omsknęła,
            a nie umiem edytować postów (da się w ogóle?)
      • jagna_s Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 15:51
        Zgadzam się stoova z Toba.
        Jesteśmy rodzina niewierzaca, nie było nam lekko, rodzina mojego meza jest
        wierząca, cięzko bylo im zaakceptować nasz światopogląd, to, ze nie wzielismy
        slubu kościelnego, ze dziecko nie zostało ochrzczone. Potem przedszkole naszego
        syna i pierwsze starcie naszego dziecka z religią, nasz syn został wyproszony z
        sali, bo własnie odbywala się religia - komus zabrakło wyobraźni, dziecko
        poczuło się źle, jakby zrobiło coś złego, wszyscy zostali- on musiał wyjśc, -
        pierwsze trudne rozmowy w domu, rozmowy z paniami w przedszkolu. Od tamtej pory
        rozmawalam z synem o wierze, o religii...
        Potem szkola - lekcje reigii, które również przesiedział w świeticy, uwagi
        dzieci z klasy, strasznie piekłem smile ...
        Komunia- nasz syn praktycznie poza klasą, wszystkie dzieci łącznie z
        naczycielką żyły komunią, która naszego dziecka nie dotyczyła- przebrnęliśmy
        przez to, ale wymagało to od nas - rodziców dużo rozmów, wsparcia i tłumaczenia
        tego co sie wokól dzieje i uczyliśmy naszego syna, ze o własne poglądy nalezy
        walczyć, nie mozna isc z tłumem i mówić "wierze", bo inni to mówią. Teraz mój
        syn kończy 17 lat i potrafi samodzielnie myslec, ma swoje zdanie i nie martwi
        się tym,ze ktoś inny myśli inaczej...
        Ale przez długi czas mial problem z nawiązywaniem znajomości, z rozmowami z
        rówieśnikami, był przez jakiś czas klasowym odmieńcem..
        Niełatwo dziecku być ateistą...
        • magdalaena1977 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 17:57
          jagna_s napisała:

          > nasz syn został wyproszony z sali, bo własnie odbywala się religia
          > - komus zabrakło wyobraźni, dziecko poczuło się źle, jakby zrobiło > coś
          złego, wszyscy zostali- on musiał wyjśc, -
          A dlaczego miał zostać ?
          Przecież to była religia konkretnego wyznania, a on do niego nie należał. Może
          przedszkole powinno to inaczej zorganizować, ale IMHO byłoby znacznie gorzej ,
          gdyby chodził.

          > Teraz mój syn kończy 17 lat i potrafi samodzielnie myslec, ma swoje zdanie
          Naprawdę swoje zdanie ? a może po prostu dało się Wam wpoić synowi Wasze poglądy
          a on się konformistycznie dostosował ?
          • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 10:08
            Dlaczego nie mógł zostać i posłuchać jak to wygląda? Jest jakiś przepis tego
            zakazujący? Jego rodzice płacą podatki na pensję katechety i na utrzymanie
            szkoły tak, jak reszta.

            Co do drugiej części wypowiedzi. Zapewne nie ma własnego zdania i w wieku 17 lat
            udaje ateistę przed rodzicami, w niedzielę wymyka się chyłkiem do kościoła.
          • jagna_s Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 18.05.09, 14:33
            Mój syn chciał w szkole zostac na lekcji religii, chcial posłuchac, dowiedziec
            się czegos, niestety katechetka się na to nie zgodziła..

            Ma 17 lat - jesli zechce moze się ochrzcic i chodzić do kościoła, doskonale o
            tym wie, może wierzyc lub nie, nie narzucamy mu niczego z mężem, a ja wiem, ze
            jesli zdecyduje się na wiare to dlatego, ze naprawde wierzy, a nie dlatego, ze
            tak wypada, bo co powiedza ciotki, co powie babcia, mama i sąsiedzi
    • martica a to Twoja komunia czy dziecka? 12.05.09, 14:51
      Po pierwsze to pisze sie 'ochrzczony', ale zaloze milosiernie ze to literówka.
      To rodzice są niewierzący czy dziecko? Komunia jest dla rodziny, dla
      Ciebie czy dla dziecka? Ja zawsze myślałam, ze niewierzący są tolerancyjni - moi rodzice zawsze chodzili ze mną do kościoła bo to
      ONI byli niewierzący a nie dziecko. To ono ma potem wybrać, a nie za
      niego wy macie wybrać. Dziś jestem niepraktykująca i jestem deistka,
      pomimo tego ze jako dziecko rodzice (częściej ojciec niż matka) co
      niedziele byli ze mną w kościele.

      weg_anka napisała:

      > ... mimo że wychowywane jest w ateistycznej rodzinie, presja
      > wywierana na synka w szkole jest tak wielka, że nie potrafi sobie z
      > tym poradzić sad Staram się mu wytłumaczyć dlaczego nie pójdzie do
      > komunii, że rodzice nie wierzą w boga i wcale nie musi tego robić,
      > jednak koledzy w szkole mu dokuczają, traktują jak odmieńca. Nie
      > powinno tak być, boli mnie, że moje dziecko cierpi sad Na pytanie po
      > co chce iść do komunii odpowiada: bo wszyscy inni idą, dostaną
      > prezenty itd...
      > Dodam, że syn nie jest ochrzszczony. Czy jest ktoś jeszcze w
      > podobnej sytuacji? Jak sobie radzicie?
      > Pozdrawiam - Ania
      • troll_bagienny Ja jestem wierzący, a nie widzę sensu 12.05.09, 17:11





        Komunia ma dziś wymiar wyłącznie materialny - prezenty, prezenty,
        prezenty. Zaczyna się i kończy na pieniądzach. Dziecko autorki wątku
        po prostu traktuje całą "imprezę" jako okazję do zdobycia paru
        fantów i hucznej uroczystości, na której spotka się towarzysko z
        kolegami z klasy. I nic więcej. Nie ma co oczekiwać od kilkulatka
        duchowej potrzeby takiej ceremonii, jemu po prostu zależy na
        bankiecie ku własnej czci (teraz w knajpach stawiane są nawet
        specjalne "trony" dla "laureatów"), tak jak to będą mieli zapewnione
        koledzy i koleżanki z klasy. Jeden wielki cyrk. Są podobno kościoły,
        gdzie dzieciaki idą do komunii w albach, jest skromnie, bez
        prezentów i całej tej wiejskiej kiczowatości, ale nikt jeszcze tego
        nie widział na własne oczy. Norma to garniturki - minisurduciki oraz
        sukienki - mini suknie ślubne, blichtr i przepych, aż do wyrzygania.
        I to mnie odwodzi od chęci posłania dziecka na religię, a potem
        dalej, ku zatraceniu w dobrach doczesnych, choć ksiądz na ambonie co
        niedziela przestrzega przed tym swoistym zatraceniem, a potem wsiada
        do nowego BMW, a na tacę to nie mniej niż 10 PLN proszę...






    • comendante Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 14:51
      Jak chce to nie zabraniaj dziecku.
      Czy dziecko koniecznie musi być takie jak ty?
      Może ty tylko chcesz widzieć, że idzie wyłącznie dla prezentów?
      Później się okaże, że dzieciak jak dorośnie nic nie będzie mógł zrobić bez pozwolenia ukochanej mamusi i jego przyszła małżonka będzie miała spieprzone życie. Nie słyszałem jeszcze aby komunia komuś zaszkodziła.
      Pozdrawiam
      Comendante
    • good4you Praktyczna Porada 12.05.09, 15:20

      Dlaczego nie wytłumaczysz dziecku, że przy jego pobudkach przystąpienie do
      komunii byłoby nieuczciwe? Co innego, gdyby powodem przystapienia do tego
      sakramentu była chęć zbliżenia do boga, czy jakakolwiek inna duchowa przyczyna.
      Zapytaj, czy w podobnej sytuacji, gdyby na przykład chciał mieć kartę rowerową,
      a warunkiem jej otrzymania było np. ukończone 10 lat, skłamałby, że ma 10 lat,
      byle tylko ją otrzymać?
    • acer100 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 15:20
      Pod katowski topór wszystkich tych,którzy maczali palce w sprawie
      wprowadzenia religii do polskich szkół.Państwo jest świeckie.
    • vandikia Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 16:06
      pozwól dziecku być religijnym jeśli chce, większosc psychologow powie Ci, ze jesli dziecko chce, to powinno isc, zeby wlasnie jak odmieniec sie nie czuc.. co z tego, ze majac 20 lat moze bedzie zadowolony, ze nie poszedl? Bedzie pamietalo raczej uczucie odrzucenia i bycia gorszym od rowiesnikow, mozesz mu niechcący dbając o wlasne przekonania zafundowac niezłą traumę

      jezeli bedzie chcialo, to zawsze z kosciola moze wystąpić
    • kasko30 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 16:11
      owszem ja była cale życie dzieckiem które jako jedyne nie poszło
      razem z klasa do komunii i mnie jakoś dzieci nie dokuczały ani nie
      miałam potrzeby robić robic to co moje koleżanki, więc problem jest
      jednak na 100% w wytłumaczeniu dziecku o co chodzi; bez przesady z
      tym przesladowaniem w szkole, nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego
      może dziciaki tylko pytaja dlaczego on nie idzie i trzeba dac
      dziecku gotowa odpowiedź; dodam że nawróciłam się w wieku 18 lat
      więc moze i ciebie spotka to co moich rodziców smile)
    • netfun OK, ale nich sobie sam to zorganizuje 12.05.09, 16:52
      Chce isc?
      No to niech to sobie sam zoragnizuje. Od poczatku do konca.
      W koncu wiara wiaze sie z odpowiedzialnoscia (podobno...).
      Nie przykladaj do tego reki, nie ruszaj nawet malym palcem, nie
      pomagaj mu.
      Jesli mu zalezy na religii i wierze, da sobie rade.
      I nie mowcie mi, ze za maly, nieporadny itd.

      Na marginesie dodam, ze jestem wrogiem jakichkolwiek "-izmow"
      (katolicyzmu, deizmu, ateizmu, judaizmu, mahometanizmu,
      nacjonalizmu, komunizmu, szowinizmu, debilizmu - dodajcie, co tam
      jeszcze znacie). "-Izmy" szkodza ludzkosci.
      • ideefiks Re: OK, ale nich sobie sam to zorganizuje 12.05.09, 17:15
        netfun napisał:

        > Chce isc?
        > No to niech to sobie sam zoragnizuje. Od poczatku do konca.

        A gdzieś ty się uchował, "psychologu" z bożej łaski?
        • netfun Re: OK, ale nich sobie sam to zorganizuje 12.05.09, 17:28
          Ideefix, nie jestem psychologiem i nim byc nie zamierzam.
          Tym bardziej z "bozej laski" (jakiego boga masz na mysli?).
          Ogranicz sie do krytyki pomyslu, nie osoby.
          Ja osobiscie nie uwazam Twojego pomyslu za szczegolnie dobry i
          dlatego ograniczam sie do jego krytycznej oceny.

          A dlaczego niewierzaca matka mialaby uczestniczyc w przygotowaniach
          uroczystosci religijnej i narazac sie na kontakt z przedstawicielami
          tej instytucji?
          Tylko dlatego, ze jest matka? Wolne zarty!
          Chlopak chce przystapic do wspolnoty religijnej (z jakich pobudek,
          to juz inna sprawa), z ktora jego rodzice nie sa zwiazani, niech
          wiec sie zorientuje, z czym to sie wiaze.
          • ideefiks Re: OK, ale nich sobie sam to zorganizuje 12.05.09, 22:01
            Równie dobrze matka może mu kazać się wyprowadzić z domu i samemu
            organizować sobie życie...

            To, że ma przechlapane w szkole, to wina rodziców. Co prawda na z
            naszego punktu widzenia bezsensowne zachowania społeczne innych
            dzieci nie mają wpływu, ale decydując się na posłanie go do szkoły, w
            której pewnie 99,9% gó...arzy zasuwa grzecznie na religię (bo inni
            też tak robią), musieli być świadomi tego, że chłopak będzie wytykany
            palcami jako dziwak i odmieniec.

            Więc moim zdaniem podejście w stylu "chcesz religii, synu, to radź
            sobie sam" to tak jakby chcieć tego młodego człowieka ukarać za coś,
            na co nie miał wpływu. Dzieciak się sam na ten świat nie pchał,
            dlaczego niby miałby teraz sam zjadać żabę, którą podali mu na tacy
            jego ukochani rodzice?

            Nie wiem czy ty miałeś komunię, ale z tego co sam pamiętam z własnego
            doświadczenia, totalną bzdurą jest twierdzenie, że kilkulatek wierzy
            albo nie wierzy. Dla mnie komunia to był jakiś zupełnie abstrakcyjny
            rytuał w którym z bliżej mi nie zrozumiałych względów musiałem wziąć
            udział "bo wszyscy tak robią". Moja komunia to były zupełnie inne
            czasy, nie dostawało się prezentów za odpowiednik kilku tysięcy pln-
            ów, nie robiło się przyjęcia na kilkadziesiąt bądź kilkaset osób,
            rodzice nie brali kredytów na imprezę komunijną. Teraz jest zupełne
            szaleństwo. Dzieciaki są napalone na komunię bo będą "odjazdowe"
            prezenty, będzie okazja żeby zabłysnąć przed kumplami nową konsolą
            lub pecetem. I wcale się młodemu nie dziwię, że się buntuje i też
            chce "do komunii".

            Rodzice ateiści jak widać bardziej byli zajęci tym co dla nich jest
            najwygodniejsze, niż tym co może spotkać ich dziecko w związku z
            drogą życia jaką sami sobie (i swojemu dziecku) obrali.

            Nie przygotowali go zupełnie na "bycie innym". Mogli to rozegrać tak,
            że ta "inność" byłaby dla tego chłopaka atutem a nie skazą. Ale nie
            potrafili mu tak tego sprzedać. I dlatego na tym etapie, kiedy już za
            późno na wytłumaczenie, że to nie ty jesteś inny tylko wszyscy którzy
            się z ciebie śmieją to "gupki", taki prezent, którym będzie mógł
            zaszpanować w szkolnym towarzystwie, to moim skromnym zdaniem dość
            dobry sposób na załagodzenie całego bagna w jakie swoje dziecko
            wepchnęli. Choć i tak wiele to nie zmieni, bo on już zawsze będzie
            "inny" jeśli chodzi do szkoły opanowanej przez panów w sutannach.

            I takie rzeczy będą się zdarzały, dopóki kiedyś, może za
            kilkadziesiąt lat a może jeszcze później, panowie w sutannach dojdą
            wreszcie do jedynego słusznego wniosku, że chrzczenie "z defaulta"
            noworodka to przegięcie, bo może lepiej pozwolić mu świadomie, gdy
            będzie dorosły, dołączyć do Kościoła, zamiast pójść na łatwiznę i
            decydować na siłę za niego, a później się chwalić, jaki to mamy
            przeca olbrzymi odsetek katolików w społeczeństwie...

            Swoją drogą ciekawe ile % katolików mielibyśmy w kraju nad wisłą,
            gdyby do chrztu można było przystąpić np. dopiero w wieku 25 lat...
            • mariefurie Re: OK, ale nich sobie sam to zorganizuje 12.05.09, 22:15
              ideefiks napisał:


              No hola hola., ze wszystkim się zgadzam, co powiedziałes do tej pory, ale to, co
              poniżej, juz zastanawia, bo zaczynasz sam sobie przeczyć.
              >
              > Swoją drogą ciekawe ile % katolików mielibyśmy w kraju nad wisłą,
              > gdyby do chrztu można było przystąpić np. dopiero w wieku 25 lat...

              Nie mozna przystąpić do chrztu w ieku 25 lat? Pierwsze słysze.
              Ja przystapiłam w wieku 11. Moje dziecko w wieku 8 tuz przed komunią, bo samo
              chciało.

              Czyli jednak rodzice diefaultowo jak powiedziałeś chrzczą swoje dzieci (sami, z
              własnej woli lub społeczno-katolickiego przymusu i presji). Ale Kościół, jako
              instytucja chyba nie ma nic przeciwko temu, aby znaleźć/zyskać nowych poddanych
              w każdym/jakimkolwiek wieku. I niczego tu nie narzuca tak naprawdę.
              Bardziej bym sie martwiła w tym kontekście o "difoltowość" rodziców, niż przymus
              Kościoła.
              • good4you Re: OK, ale nich sobie sam to zorganizuje 13.05.09, 20:50
                Cbyba nie doczytałaś. Ideefix napisał: Swoją drogą ciekawe ile % katolików
                mielibyśmy w kraju nad wisłą,
                gdyby do chrztu można było przystąpić np. dopiero w wieku 25 lat...
                Ja to tak rozumiem, że gdyby WYŁĄCZNIE pełnoletni mogli przystępować do kk,
                odsetek wiernych nagle zminiejszyłby się radykalnie. A już perfekcyjnie byłoby,
                gdyby do zapisu niezbędna była niezależnośc materialna...
          • twojabogini Re: OK, ale nich sobie sam to zorganizuje 13.05.09, 13:20
            > A dlaczego niewierząca matka mialaby uczestniczyc w
            przygotowaniach uroczystosci religijnej i narazac sie na kontakt z
            przedstawicielami tej instytucji?
            Z tego samego powodu dla którego zdrowa matka uczestniczy w
            kontaktach z przedstawicielami słuzby zdrowia, matka z
            wykształceniem - oswiaty...Bo jest matką, co pociąga za sobą
            zobowiązanie do uczestnictwa w ważnych dla dziecka momentach i
            wspieraniu go. Ojców dotyczy tak samo.
            • netfun Re: OK, ale nich sobie sam to zorganizuje 13.05.09, 13:37
              Och, prosze Cie, nie porownuj sluzby zdrowia i oswiaty z
              instytucjami natury religijnej.
              Rodzice sa niewierzacy, nie maja zadnych kontaktow z organizacja
              zwana kosciolem katolickim. I ich miec nie chca.
              Sluzby zdrowia potrzebuje czasem czlowiek, zeby zyc.
              Oswiaty - zby sie rozwijac.
              Ale religii? Toz to zbedny wytwor majacy na celu ujarzmienie
              atawistycznych lekow czlowieka pierwotnego. I jako taki nie jest
              niezbedny do funkcjonowania.
              • twojabogini Re: OK, ale nich sobie sam to zorganizuje 15.05.09, 14:11
                netfun napisał:

                > Och, prosze Cie, nie porownuj sluzby zdrowia i oswiaty z
                > instytucjami natury religijnej.

                Dzieci mają różne potrzeby. Na przykład pójść jak wszyscy do
                komunii, zeby się nie odróżniać. To silna potrzeba w tym wieku.
                Podobnie uzasadniona jak potrzeba pójścia do lekarza, czy chodzenia
                do szkoły.

                > Rodzice sa niewierzacy, nie maja zadnych kontaktow z organizacja
                > zwana kosciolem katolickim.

                Rozejrzyj się. Czy chca czy nie chca, to maja. Oglądając wiadomości.
                Dostając wolne w pracy, bo "bóg sie narodził",ogladając krzyże i
                nie mogac wykonac skrobanki. Na kazdym kroku. dziecko ie zyje w ich
                wymarzonej rzeczywistości, gdzie nie ma kosciło, tylko tu i teraz.

                > Sluzby zdrowia potrzebuje czasem czlowiek, zeby zyc.
                > Oswiaty - zby sie rozwijac.
                > Ale religii?

                Alez tu nie toczy się dyskusja o potrzebie religii, tylko o
                potrzebie małego chłopca, aby się nie wyrózniać. Skoro mama nie
                zadbała, o to aby cenił sobie swoją inność, to niech w imię
                ideologii nie sakzuje go na "cierpienie" - jak sama okresla stan
                synka.

                > Toz to zbedny wytwor majacy na celu ujarzmienie
                > atawistycznych lekow czlowieka pierwotnego. I jako taki nie jest
                > niezbedny do funkcjonowania.

                Ale tez nie ma w tym niczego złego. Jedni w boga wierzą, inni
                wierza, ze go nie ma.
                • japico Re: OK, ale nich sobie sam to zorganizuje 15.05.09, 14:35
                  twojabogini , należałoby się właśnie nad tym zastanowić:
                  Alez tu nie toczy się dyskusja o potrzebie religii, tylko o
                  potrzebie małego chłopca, aby się nie wyrózniać. Skoro mama nie
                  zadbała, o to aby cenił sobie swoją inność, to niech w imię
                  ideologii nie sakzuje go na "cierpienie" - jak sama okresla stan
                  synka.


                  - Wyobrażasz sobie jak to zrobić? Dziecko niechrzczone i zrobić mu chrzest? To
                  chyba jeszcze większy obciach. A dla rodziny? Już to słyszę: nie wierzą a
                  chrzczą, by się innym przypodobać.
                  Oczywiście, brak kontaktu z dzieckiem, intymnego, rozmów na tematy
                  światopoglądowe i dziecko "cierpi" zamiast wiedzieć.

                  Ale tez nie ma w tym niczego złego. Jedni w boga wierzą, inni
                  wierza, ze go nie ma.
                  Pewnie, że nie ma w tym niczego złego. Choć
                  najczęściej widzę jak ludzie rozumują jakby boga nie było, są o tym przekonani,
                  jak rodzina przyjedzie, to do kościółka chodzą. Są też tacy, którzy są
                  przekonani co do działania zasad fizyki, ale modlą się, by bóg sprawił, by one
                  przestały działać. I tu chyba są różnice, w przekonaniach raczej niże wierze.
    • ideefiks a przecież to banalnie proste... 12.05.09, 17:12
      zapytajcie go co chciałby dostać w prezencie "komunijnym". z
      pewnością będzie doskonale wiedział co to musiałoby być, żeby
      szczeny poopadały jego kumplom w szkole. przebijcie po prostu
      prezentem dla niego prezenty komunijne szczyli, którzy mu dokuczają.
      wasz ateizm naraził go na nieprzyjemności w szkole (niestety dzieci
      nie tolerują odmienców) to teraz musicie mu to zrekompensować. nie
      wiem jak stoicie z kasą, jeśli słabo to jazda do banku po kredycik
      konsumpcyjny na wypasiony prezent dla poszkodowanego - waszemu
      synowi to się po prostu należy w ramach rekompensaty za to, na co go
      narażacie w szkole.
    • paranoid_eyes Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 17:29
      Witam! Mam obecjnie 23 lata.
      Nie zostałam ochrzczona, nie przyjęłam zatem też komunii.
      Owszem, zdarzało mi się spotykać z objawami braku tolerancji.
      W przedszkolu zakonnica powiedziała mi, że moja mama jest zła, bo
      mnie nie zabiera do kościoła co niedzielę.
      Inne objawy... hmm właściwie to ze strony dorosłych. Nieprzyjemne
      uwagi katechetów jak opuszczałam klasę przed ich lekcją.
      Z nietolerancją rówieśników problem pojawił się jak miałam lat
      wczesne naście i nie stanowiło to dla mnie problemu - nawet bawiły
      mnie trochę szepty "szatanistka" za moimi plecami.
      Co do komunii... Może jestem nietypowa... ale...
      Mieszkałam przy jednej z głównych "tras" prowadzących do kościoła,
      widywałam więc swoje koleżanki i mnóstwo innych nieznanych mi
      rówieśniczek. I pękałam z radości. Że nie muszę zakładać żadnej
      paskudnej białej sukienki "bezy", nie muszę nigdzie chodzić i tracić
      pięknej pogody na siedzenie w kościele. I wcale, wcale nie miałam
      żalu, że nie dostanę prezentów.
      Nie wiem, czy to kwesta wychowania... Nie przypominam sobie, żebym
      dużo rozmawiała z rodzicami o religii w dzieciństwie.
      Tak czy inaczej, jestem im bardzo wdzięczna, że nie ulegli presji.
      Dzięki temu czuję się "czysta".

    • pstepniewski Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 17:33
      Myślę, że dzieci nie patrzą w większości przypadków na ten obrządek przez
      pryzmat wiary czy Boga. Oczywiście potrafią powiedzieć "czemu to robią", ale
      tego się poniekąd uczą na katechezie i od księży w szkołach. Ale czy tak młody
      człowiek może wyrazić w pełni świadomie swój wybór religii, wiarę w Boga
      (czczonego w religii Katolickiej) czy inne tego typu sprawy? To jest raczej
      retoryczne pytanie... Ja sam pamiętam, że to święto traktowałem głównie jako
      okazję do zdobycia upragnionych klocków Lego i resoraka. Dziś jest raczej bez
      zmian, tyle tylko, że presja kolegów ze szkoły większa. Bo więcej gadżetów
      oferują dziś sklepy. Np. rzeczony Empik. Konsola + Biblia. Cóż... w takich
      czasach przyszło dziś żyć młodym ludziom...
      Pozostaje tylko współczuć rodzicom i życzyć powodzenia, jeśli mają podobny do
      przedmówczyni dylemat.
      Pozdrawiam! wink
    • yowah76 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 19:16
      A powiedz, ze dobrze, niech idzie do komunii, ale ze cala rodzina
      wierzaca nie jest to imprezy i prezentow nie ma w planachwink Ciekawe,
      na jak dlugo mu starczy entuzjazmu...
    • rraaddeekk Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 19:52
      Wystarczy obiecac dzieciakowi, że dostanie tez prezenty tego dnia.
      Nie musi nawet uczestniczyć w tej całej szopce.
      Pzreciez prezenty sa najwazniejsze w tym wszystkim smile
      • ona3010 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 20:32
        Można wytłumaczyć dziecku że jest odrębną istotka,nie robi sie
        zawsze po linijkę ludzi.
        Okropne jest to w tym państwe katole własnie tak narzucaja swoje
        mega-uczciwe podejście do życia.
        Szkoda dzieci. Moje dziecko nie bedzie w tym cyrku brać udziału.
    • walek_z_lasu Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 20:40
      1) Wychowywany jest w szkole ateistycznej czy ś w i e c k i e j?
      2) "Bóg" piszemu z dużej litery w tym wypadku - niezależnie od Pani
      światopoglądu.
      3) "Ochrzczony" a nie "ochrzszczony", zakładam, że nie używa Pani
      często tego słowa, ale jednak pewne reguły wypowiedzi obowiązują...
      Walek
    • ksiadz_gazeta Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 23:09
      ten kij ma dwa końce - podobnie czują się rodzice dzieci wierzących, którzy żyją
      w środowiskach ateistycznych
    • rrosemary Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 00:34
      po sednem problemu jest to że komunia to po prostu takie "mega urodziny" gdzie
      dostaje się jeszcze lepsze prezenty niż normalnie i to wiedzą dzieci. Gdyby
      komunie były świętem w białych skromnych habitach, bez prezentów, przy
      uroczystym obiedzie z rodziną to by się dzieciaki tak nie podniecały. To nie ma
      nic wspólnego z sakralnym wymiarem komunii, bo w tym wieku w ogóle dzieciaki nie
      myślą na tyle abstrakcyjnie, żeby to zrozumieć.
      Myślę, że wiele osób tak właśnie przez to przechodziło - ja np. poszłam do
      komunii bo nawet nie wiedziałam, że można nie pójść. Moja przyjaciółka bardzo
      chciała iść, ale jej matka poszła w zaparte i teraz moja przyjaciółka to
      docenia. Teraz obie jesteśmy ateistkami, ona tak jak jej matka, ja wbrew mojej
      rodzinie.
      Jeśli chodzi o dziecko to trzeba rozmawiać i bardzo wspierać w tym trudnym
      momencie. Jeśli chodzi tylko o imprezę i prezenty to zrobić mu imprezę i dać
      prezenty. Dla niego to ważne bo stanowi o jego pozycji czy nawet istnieniu w
      grupie.
      Chyba, że dziecko ma silny charakter, wtedy iść w zaparte.
      W sumie i tak te wszystkie dzieci zapomną o komunii w ciągu 2 tygodni.
      • bezportek Tolerancja to jedyne wyjscie 13.05.09, 01:39
        Dziecko trzeba uczciwie zapytac, czy wierzy w te wszystkie zabobony
        i ploty starej cioty. Jesli potwierdzi, to nie ma sprawy, macie
        wierzacego ateiste w rodzinie, wytlumaczenie mu bezsensu komunii nie
        zabierze duzo czasu. Natomiast, jesli to niedowiarek sceptycznie
        patrzacy na dogmaty lewicy, zaprzeczajacy wyzszosci waszego rozumu
        nad innymi rozumami, w tym jego wlasnym - nalezy zastosowac prawo
        wyboru. I juz.
        Zygota moze troszke przenoszona, ale w koncu to tylko zygota, nie?
        Wyskrobac i po klopocie, a i wzgledy spoleczne beda bardzo
        zadowolone.
    • rationis Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 06:46
      Masz problem!bardzo ci współczuje,bo nie dałaś rady zarazić dziecka niewiarą,
      tylko skłonnością do konformizmu i ulegania stadnym instynktom, może należy
      zwrócić się do Rzecznika praw obywatelskich, wszak doświadczasz Ty i Twoje
      dziecko presji w publicznej szkole
    • madame_charmante Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 08:04
      Tyle się mówi na forach "dziecinnych", że należy szanować osobowośc
      dziecka, ze ma prawo do własnych przemyslen i swiatopogladu. A tu -
      ciemnogród. Mama niewierząca, więc dziecko też - obowiązkowo.
      Całkiem jak u katolików spod znaku radia maryja uncertain
      • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 10:21
        Czyli co? Mamy dziecko na religię posyłać, uczyć modlitw i ochrzcić, bo to jest
        wyraz szacunku dla osobowości? Nie wydaje mi się. Pogląd na temat religii i
        wiary zawsze może sobie samo wyrobić i nie będziemy - jako rodzice - z tym walczyć.
        • madame_charmante Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 14.05.09, 16:51
          ochrzcic nie musisz, ale na religię - jesli chce chodzić - powinnaś
          się zgodzic. Skoro jestes swiadomą matką wiesz, ze ma prawo do
          wlasnych wyborow w tym zakresie, a tymczasem zachowaujesz się
          kompletnie nietolerancyjnie narzucając dziecku wlasny swiatopogląd.
          kto wie, moze ta ochota jest wyrazem cichego sprzeciwu wobec
          twojej postawy życiowej?
          • japico Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 15.05.09, 14:00
            - - madame_charmante napisała:

            > ochrzcic nie musisz, ale na religię - jesli chce chodzić - powinnaś
            > się zgodzic. Skoro jestes swiadomą matką wiesz, ze ma prawo do
            > wlasnych wyborow w tym zakresie, a tymczasem zachowaujesz się
            > kompletnie nietolerancyjnie narzucając dziecku wlasny swiatopogląd.
            > kto wie, moze ta ochota jest wyrazem cichego sprzeciwu wobec
            > twojej postawy życiowej?

            - - - To chyba nic nie rozumiesz, co to znaczy być świadomą matką i dawać prawo
            do świadomych wyborów! To większość społeczeństwa jest nietolerancyjną
            narzucając dzieciom swój własny pogląd. Rozumiem, gdy rodzic rozmawia z
            dzieckiem na tematy światopoglądowe, ale najczęściej rodzice są na tyle leniwi i
            pozostawiają to innym, np. katechetom, by wcierali dzieciom bajki. Postaw dzieci
            uczą się w rodzinie, natomiast czy do tego są potrzebne uzasadnienia w postaci
            fabuł o stworzeniu świata itp. itp. wątpliwe, inaczej dzieci z rodzin
            niewierzących byłyby zwyrodnialcami, a najczęściej jest odwrotnie, to bardzo
            świadome osobowości.
          • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 19.05.09, 11:25
            Do mnie to było? Nie mogę być matką, nawet jak bym chciał smile
    • gronostaj8 to niech idzie w jakąś niedziele do komunii 13.05.09, 08:37
      co za różnica. puście go na msze niedzielną i niech idzie do komunii. Po jakimś czasie mu sie znudzi.
    • stoova Re: Tak naprawdę większość "katolików" 13.05.09, 09:52
      > I proszę nie pisz, że Boga nie ma, bo go nie widziałeś...

      Nie ma boga, bo nic nie wskazuje na to, że jest. Nie trafi ten argument do
      kogoś, kto za dowód istnienia boga bierze ataki na niego (boga), a przez atak
      rozumie kwestionowanie jego istnienia.
    • feel_good_inc Re: Tak naprawdę większość "katolików" 13.05.09, 10:21
      > A ty przedstaw jakieś konkretne argumenty. Bo twoje teksty o nakłamaniach kapła
      > nów świadczą właśnie o tym, że czytałeś wybiórczo.

      Ależ ja nie mam najmniejszego zamiaru cię do niczego przekonywać. Gdyby dało się dyskutować z ludźmi religijnymi, to nie byłoby ludzi religijnych, że tak zacytuję House'a.
      Kłamstwa kapłanów o których pisałem, to po prostu niezbity fakt. Każdy z nich twierdzi, że jego wersja wydarzeń jest najlepsza i stąd całe rozbicie na Judaizm, Chrześcijaństwo i Islam. Wszystkie nazywają Bogiem tego samego, archetypicznego patriarchę, a wszystkie różnice między nimi to spory o to, które klechdy domowe są bardziej święte niż inne.

      > I proszę nie pisz, że Boga nie ma, bo go nie widziałeś...

      Nie no, twoja argumentacja polegająca na udowadnianiu, że JHWH istnieje na podstawie dosłownej interpretacji jednego z zapisów PŚ o ukryciu ma dużo więcej sensu. Resztę zapisów też traktujesz tak dosłownie, czy tylko te, które pasują ci do światopoglądu? wink

      Co do istnienia czy też nieistnienia rozmaitych bóstw - kiedy ludzie jeszcze nie komplikowali nadmiernie wszystkiego i Bogiem nazywali siły natury czy słońce to wszystko miało jeszcze jakiś sens. Potem ktoś wpadł na pomysł antropomorfizacji i poszło już z górki - zakazy, nakazy, układy, przykazania i cała reszta tego cyrku.
    • twojabogini Co za matka!!! 13.05.09, 11:22
      weg_anka napisała:

      > ... mimo że wychowywane jest w ateistycznej rodzinie, presja
      > wywierana na synka w szkole jest tak wielka, że nie potrafi sobie
      z tym poradzić sad

      Twój synek ma osiem lat, a ty oczekujesz, że poradzi sobie z "wielką
      presją"? Twoim zdaniem ten mały człowiek powinien bohatersko oprzeć
      się presji rówiesników, a być może i nauczycieli, rodziców kolegów,
      itd., aby bronić TWOICH poglądów?Przemyśl to jeszcze raz.
      Otoczenie nie szanuje waszych poglądów i wywiera presję na dziecko.
      Że spotyka się ono z nietolerancją.Tak ty to widzisz. To tylko pół
      prawdy.
      Prawdą jest też, że twój synek spotyka się z nietolerancją równiez
      we własnym domu. Chce iść do komunii, a ty "uparł się". Czym różni
      się twoja postawa, od postawy szkolnych prześladowców?
      Patrzysz na jego cierpienie, bo przedkładasz wierność ideałom, ponad
      swoje dziecko?

      >Staram się mu wytłumaczyć dlaczego nie pójdzie do komunii, że
      >rodzice nie wierzą w boga i wcale nie musi tego robić.

      To faktycznie argumenty, które przekonają ośmiolatka! Nie chodzi o
      to, że są "za dorosłe", tylko brak w nich logiki i nijak mają się do
      sytuacji dziecka. Gratuluję umiejętnosci rozmowy z synkiem.
      Maluch z pewnością wie, że nie wierzycie w boga. Tylko co to zmienia
      w jego sytuacji? Argument, że "nie musi" znaczy tylko tyle, że wy
      nie chcecie, aby poszedł do komunii. W jego środowisku szkolnym i
      rówiesniczym ten przymus jest wyrażany. Sama o tym piszesz. Troszkę
      empatii dla własnego dziecka, popatrz na sytuację JEGO oczami, bo to
      on ma problem. Póki co, chcesz go przekonać do swoich poglądów, nie
      bacząć na koszty jakie poniesie synek. Źle wypadniesz wśród
      znajomych, jeśli się "złamiesz"?

      >jednak koledzy w szkole mu dokuczają, traktują jak odmieńca. Nie
      > powinno tak być

      Tu się z toba zgodzę. Nie powinno tak być. Nie powinno być też
      wojen, gwałtów i głodu na świecie. Co zrobiłaś, zeby zmienić tą
      trudną dla twojego dziecka sytuację? Rozmawiałaś w szkole?
      Dowiadywałaś się, czy w okolicy jest jakaś inna szkoła, gdzie takie
      problemy nie wystepują? Rozmawiałaś z wychowawcą, rodzicami na
      zebraniu? Może z księdzem, albo katechetką? Oni wszyscy też mogliby
      mieć swój udział w promowaniu postawy tolerancji.Zaprosiłaś
      dokuczające synkowi dzieci do domu? Trudniej dokucza się koledze, z
      którym wiąże czas spędzony poza szkołą, którego mamę się zna i uważa
      za "fajną".

      > boli mnie, że moje dziecko cierpi sad

      To mu pomóż! Dla osmiolatka ta sytuacja jest bardzo traumatyczna i
      go przerasta.

      >Na pytanie po co chce iść do komunii odpowiada: bo wszyscy inni
      idą, dostaną prezenty itd...

      Spodziewałaś się, że zadeklaruje głębokie, religijne pobudki? Jakim
      cudem, skoro nie został religijnie wychowany. Taka motywacja, jaką
      rzeczowo przedstawia, jest u dziecka zupełnie zrozumiała.

      > Dodam, że syn nie jest ochrzszczony.

      W ateistycznej rodzinie byłoby to dziwne. Nie sądzisz? Natomiast
      ochrzczenie dziecka nie jest skomplikowanym problemem. Może nie
      każdy ksiądz się zgodzi, ale na pewno znajdziesz jakiegoś, który
      zrozumie sytuację.Więc nie jest to przeszkoda w "pójściu do komunii".

      Jak sobie radzicie?

      Przeczytałam posty i z tego co widzę, można w Polsce nie posłać
      dziecka do komunii bez traumy dla dziecka. Tylko trzeba zająć się w
      tej sytuacji dzieckiem i udzielić mu wsparcia - w jego srodowisku.
      Tylko na to trzeba być matką zorientowaną na dobro dziecka, a nie
      osobą o mentalności nastolatki, która się zbuntowała przeciw zasadom
      i tepo się ich trzyma.

      Pozdrawiam i zyczę bardziej empatycznej postawy i większego szacunku
      dla synka.
    • nombrilek a moze syn wierzy.. ? 13.05.09, 12:10

      to nikomu do głowy nie przyszlo, co z tego ze rodzice nie wierza,
      ale dziecko moze wierzyc, chodzi do szkoly gdzie wiekszosc chodzi do
      kosciola i jest wierząca
    • black_tangens Traktujesz syna jak przedmiot, bo 13.05.09, 18:30
      jak to napisalas - nie idzie do komunii, bo "rodzice nie wierza w boga". A moze
      syn ma inny poglad na ten temat ? Syn nie jest twoja wlasnoscia! Jesli
      syn z jakichkolwiek powodow - nawet tych niereligijnych - chce isc do komunii,
      to powinnas to uszanowac i mu w tym pomoc, ze wszelkimi konsekwencjami dla syna,
      jak np. uczenie sie kastechizmu czy godziny spedzone w kosciele. W ten
      sposob uczysz go podejmowania wlasnych decyzji - nawet tych twoim zdaniem
      nieslusznych - oraz konsekwencji.
      • black_tangens Literowka - uczenie sie katechizmu, oczywiscie 13.05.09, 18:37
        j.w.
      • japico Re: Traktujesz syna jak przedmiot, bo 17.05.09, 21:45
        black_tangens
        piszesz
        Syn nie jest twoja wlasnoscia!
        A co byś napisała, gdyby sytuacja była odwrotna? Gdyby syn osób wierzących nie
        chciał iść na religię czy do komunii? To jest właśnie nasze tolerancyjne
        społeczeństwo.
        • black_tangens Japico", pisalam w jednym z poprzednich postow, ze 18.05.09, 08:38
          dotyczy to tez sytuacji, jesli dziecko w religijnej rodzinie nie chce chodzic do
          kosciola. To jest jego wybor, ze wszelkimi tego konsekwencjami. Dziecko nie jest
          wlasnoscia rodzica i tyle. Poza tym 8-letnie dziecko to nie taki znowu maluszek
          i uwazam, ze ma juz mozliwosc decydowania przynajmniej w tej kwestii.
    • villianna Też przez to przechodziłam... 13.05.09, 19:13
      .. tylko byłam dzieckiem, które nie miało pójść do komunii.

      Pierwsza ważna sprawa - piszę to z osobistego doświadczenia - dziecko w tym
      wieku wierzy w każdą baśń, religię, historyjkę. Bóg w tym wieku jest dla dziecka
      tak samo realną postacią jak pszczółka maja czy hobbit. Poszukiwanie sensu
      życia, świata przychodzi duuuużo później, w wieku dojrzewania. Więc jeśli ktoś
      pisze, że 8 latek może być tak religijny, że wbrew rodzinie chce iść do komunii
      to nie wie co pisze.

      Skoro więc doszliśmy do sedna - małe dziecko nie jest religijne i samo z siebie
      nie poszłoby do komunii, której znaczenia nie ma prawa rozumieć - trzeba
      poszukać innej przyczyny, dlaczego nalega na ten nieszczęsny sakrament.
      Widzę tu następujące powody:

      1. Zazdrość, bo inne dzieci mają przyjęcie komunijne / białą sukienkę / dostaną
      nowy rower czy laptopa.

      Rozwiązanie: porozmawiaj z dzieckiem czego mu trzeba. Może znakomitym
      rozwiązaniem będzie to co Ci radziły osoby powyżej: zorganizuj pseudo-komunijne
      przyjęcie na cześć dziecka, z prezentami, kup jej (jeśli to dziewczynka) piękną
      sukienkę - niekoniecznie białą. Niech też ma czym się pochwalić w klasie.

      2. Odrzucenie przez rówieśników.

      Rozwiązanie: Za moich czasów, choć religia była już w szkole, nie szykanowało
      się dzieci nie chodzących do komunii. Więc nawet jeśli były jakieś rozmowy o tej
      uroczystości na korytarzach czy podwórku, osobiście nie poczułam się odrzucona,
      czy wyobcowana. Co innego jeśli inne dzieci naśmiewają się lub wręcz dokuczają
      Twojemu dziecku, bo nie jest katolikiem.

      Wtedy nie masz innego wyboru i idziesz z tym do wychowawczyni, jak nie
      poskutkuje to dyrektorki. Maleńka lekcja tolerancji nie zaszkodzi, a może pomóc
      na wiele lat. Ze mnie raz koleżanka się zaśmiała w 3 klasie podstawówki, że nie
      chodzę na religię - nauczycielka ochrzaniła ją przy całej klasie i zabroniła
      dokuczać takim osobom jak ja - i do końca podstawówki miałam święty spokój. Z
      czasem nawet dzieciaki zaczęły mi zazdrościć, bo lekcje religii do
      najciekawszych nie należały wink


      Na koniec dodam, że jestem głęboko wdzięczna moim rodzicom, że wychowali mnie
      zgodnie ze swoim światopoglądem i nigdy nie skusili się by pójść na łatwiznę.
      Zastanów się jaki dasz przykład swojemu dziecku jeśli teraz pokażesz mu, że Wasz
      światopogląd jest gorszy i trzeba dorównać do katolików. Za pare lat Ci to wypomni.
      • villianna Re: Też przez to przechodziłam... 13.05.09, 19:17
        Dodam jeszcze, że poczytałam sobie niektóre posty wyżej i jestem zdumiona
        rozumowaniem niektórych ludzi.

        Ciekawe jakby się poczuli wyżej piszący katolicy, gdyby ktoś próbował na siłę
        nawrócić ich dziecko na inną religię lub ich ośmiolatek oznajmiłby, że nie
        pójdzie do komunii ani nie będzie chodził do kościoła.

        Konstytucja mówi, że rodzice wychowują dziecko zgodnie ze swoim światopoglądem i
        pogódźcie się z tym wreszcie. Z dziecka ateistów katolika na 99% nie będzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka