Temat wakacyjny. W tym roku jak zwykle byłam na spływie kajakowym. Płynęliśmy
Brdą. Szybki nurt, drzewa w wodzie. Lekkimi kajakami łatwo pokonuje się
przeszkody, ale my, bez „wsparcia transportowego”, mieliśmy kajaki załadowane
– namioty, śpiwory, ubrania, żywność, butla gazowa... Kajaki mieliśmy
zapełnione i wewnątrz i z przytroczeniami na górze kajaków. Takie nie
przepływają lekko nad pniami drzew zanurzonych w wodzie. Jednego dnia mieliśmy
2 wywrotki. Każda wywrotka jest inna i związana z pewną historią. Pytanie
będzie na temat historii związanych z tymi wywrotkami,
Przytoczę dwie historie dla przykładu.
Np. w zeszłym roku miałam (razem z M.) wywrotkę, bo zatrzymaliśmy się na
jagodach (moje łakomstwo), a potem pędziliśmy goniąc kolegów. Na zakręcie była
podwodna kłoda. Przy naszej prędkości kajak fiknął. Ja wpadłam do wody głową w
dół, a M, zręcznie wyskoczył nie zmaczając głowy.
O innej historii związanej z wywrotkami usłyszałam od właściciela pola
biwakowego w Tucholi. Zatrzymała się u niego grupa złożona ze studentów
różnych Politechnik. Późnym wieczorem, przy ognisko, nagle spostrzegli się, że
brakuje jednego kajaka i dwóch chłopaków. Telefon na policję, wypytywania
ludzi... Jedna rodzina, która zatrzymała się na tym biwaku, powiedziała, że
mijali kajak z dwójką chłopaków, którzy nie mieli wioseł tylko kijki. ( Wiosła
można stracić podczas wywrotki, gdy nurt jest szybki, a oni zaliczyli kilka
wywrotek.) Studenci płynęli z nurtem od brzegu do brzegu odbijając się
kijkami. Ta rodzina zaproponowała chłopakom pożyczenie jednego wiosła, ale ci
odpowiedzieli, że świetnie dają sobie radę. Co się okazało. Chłopaki płynęli
bardzo wolno, a robiło się coraz ciemniej i chłodniej – oni zaś byli tylko w
slipach. Już w nocy usłyszeli szczekanie psa po jednej stronie rzeki.
Przycumowali kajak i poszli w tamtą stronę. Ale nie znaleźli żadnego domu.
Wrócili nad rzekę – już w innym miejscu, nie tam gdzie zostawili kajak. Znowu
usłyszeli szczekanie psa – po drugiej stronie rzeki. Przeszli/przepłynęli na
drugą stronę rzeki i całe szczęście dotarli do jakiegoś domu. To był dom,
gdzie mieszkały 3 kobiety. Całe szczęście kobiety nie wystraszyły się dwóch
chłopaków w slipkach...
Nasza historia z wywrotkami nie jest taka dramatyczna

.
Ja z I. płynęliśmy na przedzie, bo poprzedniego dnia zostałyśmy tak w tyle, że
pozostali uczestnicy czekali na nas długo, a nawet próbowali wrócić płynąc pod
prąd. Teraz to my po przepłynięciu 4 km rzeki oznaczonych znakiem

(co oznacza pale, kłody i inne przeszkody) czekaliśmy bardzo długo na
pozostałe 3 kajaki. Płynęli B i D, L i C oraz M. Wszyscy z nich w jakiś sposób
uczestniczyli w wydarzeniu, w którym rzeczy z jednego kajaka się zamoczyły i
dwie osoby znalazły się w wodzie. Pytanie 1-e – co się działo?
Jeszcze tego samego dnia, w miejscu oznaczonym znakiem:

(co oznacza – zapora ewentualnie do przepłynięcia) mieliśmy następną
wywrotkę. Zaporą było rozłożyste drzewo leżące w poprzek rzeki. B i D płynęli
z lewej strony rzeki, przepłynąć można było ewentualnie z prawej, nie zdążyli
skręcić – prąd zniósł ich na drzewo. B wyszedł z kajaka na pień drzewa i
przesuwał kajak. W tym czasie M zmieścił się w przejściu i przepłynął to
najtrudniejsze miejsce, ale to jeszcze nie był koniec trudności. Ja z I
płynęliśmy powoli, bo ja chwytałam się gałęzi drzewa spowalniając płynięcie
kajaka i naprowadzając kajak we właściwych kierunkach. Udało nam się.
Zatrzymałyśmy się przy brzegu jakieś 70 m dalej i czekałyśmy na pozostałych
kajakarzy. Jeszcze jeden kajak uczestniczył w tej historii, powiedzmy z panem
N. I znowu podobnie jak poprzednio jeden kajak był w wodzie i dwóch kajakarzy
znalazło się w wodzie.
Rozłóżcie karty i puście wodze fantazji – opiszcie te dwie historie wywrotek.
Miłej zabawy