Dodaj do ulubionych

warsztat 190 - irracjonalny strach

15.05.11, 18:18
Jak moje dzieci były mniejsze, to miałam w sobie wewnętrzny strach w jakiś sposób związany z dziećmi. Strach ten był całkowicie irracjonalny, niczym nie uzasadniony. Nie czułam go cały czas, tylko od czasu do czasu gdy uaktywniały go jakieś sytuacje. Może nie tyle to był strach, co jakiś niepokój związany z tym, że brałam pod uwagę pewne możliwości...

Czego się bałam?
Obserwuj wątek
    • andgie Re: warsztat 190 - irracjonalny strach 15.05.11, 20:28
      Zgodnie z obietnica, pisze juz dzis.

      Trudno mi pisac interpretacje, bo nie do konca rozumiem pytanie. Czego sie bala Kita, jaki udzial w tym mialy dzieci, dlaczego nie ciagly lek, tylko czasowy. Probuje, jak umiem.
      Czego sie bala Kita?
      Gwiazda, Rycerz monet, Cesarz.
      Takie ladne karty. Widac bezpodstawnosc obaw, ze, jesliby co, wszystko byloby dobrze. Widze zdrowiei dom. Kita bala sie choroby i ze nie bedzie mogla byc "na swoim".
      Jaka mozliwosc brala pod uwage Kita?
      Wieza, Umiarkowanie, As kielichow.
      Pojawienie sie choroby, raczej dziedzicznej, takiej, ktora juz byla w rodzinie.
      Utrata domu.
      Co by sie stalo, jesli obawy Kity urealnilyby sie?
      Kaplanka, Cesarzowa, 4 kielichow.
      Dziecmi zajmowalby sie ktos inny, raczej nie w ich (tj . dzieci) domu, z obowiazku. Dzieci czulyby sie "sierotkami". Takze: w wieku doroslym nie bylyby w stanie byc calkiem samodzielne.
      Dlaczego ten niepokoj byl tylko czasowy?
      Hmm, leki maja to do siebie, ze czasem pojawiaja sie sprowokowane czym, jakims zdarzeniem.
      5 kijow, 6 monet, 8 monet.
      Mysle , ze u Kity ten niepokoj sie uaktywnial w czasach, gdy miala mniej pieniedzy lub byla bardziej zajeta praca zawodowa.

      Tyle ode mnie. Jestem niezadowolona z rezultatow, jak napisalam, nie do konca rozumiem pytanie. No, ale zobaczymy smile


      • kita32 Re: warsztat 190 - irracjonalny strach 16.05.11, 08:01
        Andgie, dzięki za tak szybką odpowiedź, jesteś niezawodna!!!
    • camaretto Re: warsztat 190 - irracjonalny strach 19.05.11, 23:04
      Kito, mimo ze ' nie mam głowy' -
      Co było przedmiotem strachu Kity?
      Karty proste
      Król Kielichów
      Niepokoiły cie meskie zachowania -próba/y oszukania,/zdrady, chęć dewlikatnej dominacji poza twoją kontrolą, i 'wodzenia za nos', brak potwierdzenia słów i obietnic
      smile
      Powodzenia dziewczęta. Ciekawe czy nas jeszcze chłopcy odwiedzą. Męskie
      • kita32 Re: warsztat 190 - irracjonalny strach 20.05.11, 07:30
        Camaretto, fajnie, że mimo braku czasu napisałaś swoją interpretację. Można przecież wyciągnąć jedną kartę i napisać krótko swoje skojarzenia. Przecież "w życiu" często są sytuacje, że ktoś potrzebuje nagle porady. Ja ostatnio ciągle wróżę dzieciom, które chcą coś kupić na allegro lub w internecie. Nie dają mi dużo czasu na zrobienie rozkładu smile.

        Powodzenia dziewczęta. Ciekawe czy nas jeszcze chłopcy odwiedzą. Męskie
        • camaretto Re: warsztat 190 - irracjonalny strach 20.05.11, 08:32
          [i]Pewno -ja na ogół robie 'większe' rozkłady wtedy kiedy mam temat- poza tym ostatnio spotkało mnie pare dziwnych w życiu zdarzeń i 'trzy karty' to był najpopularniejszy 'rozkład' jako że przekazywał wystarczająco duzo informacji -dwa rzecz jasna były to informacje kluczowe,no i zależało mi na trafności, bo lekarzem nie jestem a z chorą ciężko osobą miałam do czynienia I tak na przykład udało mi sie czyjeś życie uratować, bo mimo niepozornej akcji, i lekarzy ciągle zasłaniających sie skutkami terapii karty okazuje sie miały - jak zwykle- rację i 'namierzyły' sobie zagrożenie życia, negatywne skutki terapi i jak i resztę 'zabawy' ze zdrowiem. Tak że czuje się nie tylko wyładowana' - muszę nazbierać akumulatorów en ergi dopiero - ale nie mam jakoś od 20 lat wątpliwości że gdyby nie Tarot i kartomancja to zeszłabym w życiu n psy.
          smile
          Słońca!
    • ivana Re: warsztat 190 - irracjonalny strach 20.05.11, 19:22
      Jaki strach odczuwała Kita?
      3 miecze(-)
      10 bulaw Cesarz Kaplanka (-)

      Wydaje mi sie ze balas sie ze dzieciom stanie sie jakas krzywda podczas gdy Ty bedziesz w pracy...balas sie ze dzieci otworza drzwi zlodziejowi i ten je skrzywdzi? Ewentualnie ze moga sobie cos zrobic , cos glupiego im przyjdzie do glowy podczas gdy Ty bedziesz w pracy?
      • kita32 Re: warsztat 190 - irracjonalny strach 20.05.11, 19:42
        Witam następną uczestniczkę!
        Miło, Ivano, że znalazłaś czas na warsztaty smile
        • ivana Re: warsztat 190 - irracjonalny strach 20.05.11, 20:26
          Witaj Kito,
          przyjemnosc po mojej stronie..napisalam dzisiaj bo nie bedzie mnie w domku do poniedzialku wiec w natepnym tygodniu dopiero zobacze kto wygral zagadkesmile
    • sevrena Re: warsztat 190 - irracjonalny strach 22.05.11, 17:45
      No to i ja się dopisuje, jesli wolno.
      Karty Lenormand, rozkład Podkowa.

      1. Zdrowie
      Słońce - Trumna - Rózgi
      Ogólna dobra kondycja fizyczna, duże wymagania w stosunku do siebie- bałaś się że nie podołasz obowiązkom.

      2.Uczucia
      Lis- Niedźwiedź -Kosa

      Bałąś się knowań jakichś osób, które mogłyby mieć duży wpływ na twoją sytuację.
      albo odseparować cie od przedmiotu uczuć.
      Konieczność odcięcia w niewygodnej dla ciebie, stresującej sytuacji.

      Pasuje na irracjonalne podejście, strach o mężczyzne, albo przed rozstaniem z rodziną, rozwodem, porwaniem dzieci czy
      obecnością jakiejś 'trzeciej osoby'

      3. Sprawy finansowe
      Chmury -Wieża - Księżyc.
      Przewlekła choroba i jej nieprzyjemne konsekwencje. Opieka - żenskość - tajemniczość.
      Ogólnie sukcesy , ale bałaś się być może niestabilności? Księżyc wskazuje na to, i chmury na - przyjmuję że
      strach przed kłopotami.

      4.Praca
      Wąż Bałaś się fałszywych przyjaciół i konieczności podjęcia jakichs kategorycznych decyzji (wtedy)

      5. Rodzina
      Mężczyzna - Bocian -Dom
      Tu nie ma problemów - racdzcej harmonijne karty. Budowanie stałych struktur rodzinnych i małżenskich.
      Śliczne wspaniałe karty są odpowiedzią na to pytanie.

      6. Niebezpieczenstwa
      Ryby - Serce - Kotwica
      Rzczej nie to. Na lęki te karty nie wskazują . Spodziewałaś się raczej miłych wrażeń, znanych sobie sytuacji7.

      7. Niespodziewane.
      Klucz- Myszy - Lilie
      Bałaś się że ktoś nie wesprze cię w osiągnieciu celów badź drobych strat, kradzieży. Wygląda normalnie, niepewność
      ale nie jakiś chorobliwy lęk. Zatem niespodziewane sytuacje nie były przedmiotem strachu.


      Odpowiedź.
      Uczucia. Bałaś się że stracisz partnera, albo będą inne komplikacje uczuciowe które mogłyby zniszczyć twoje szczęście.

      • kita32 Re: warsztat 190 - irracjonalny strach 22.05.11, 17:55
        Witaj Sevreno,
        cieszę się, że zdążyłaś podać swój rozkład smile
        • kita32 Re: warsztat 190 - irracjonalny strach 22.05.11, 18:06
          Zaraz podam odpowiedź - szybko przygotowuję jeszcze komentarz do interpretacji Sevreny.
          • kita32 odpowiedź 22.05.11, 18:11
            Bałam się, że mogą mi zabrać dzieci. Strach ten był całkowicie i absolutnie irracjonalny. Nie było żadnych podstaw do zabrania mi dzieci. Więcej, ja wtedy w ogóle nie słyszałam o praktykach zabierania dzieci. Nie wiedziałam, że w Australii rząd odbiera dzieci aborygenom i wysyła je tysiąc km od domu rodzinnego do internatów, i że całkowicie odbiera aborygenkom dzieci „mieszane”. Nie wiedziałam o zabieraniu dzieci indiańskich i wysyłaniu ich do internatów. Nie wiedziałam, że gdy Astrid Lingren w wieku 19 lat urodziła nieślubne dziecko to na mocy prawa odebrano je jej i chociaż zaciekle o nie walczyła, to oddano jej syna dopiero po 2-ch latach. Nie wiedziałam, że w Polsce w świetle prawa można zabrać dziecko rodzicom chorym lub biednym. Nie wiedziałam, ale miałam w sobie ukryty strach przed taką możliwością. Myślę, że to nie miało znaczenia, że nie wiedziałam (wtedy) o takich przypadkach. Ja czułam, odbierałam jakoś strach i niepokój innych matek. Czas i przestrzeń nie ma znaczenia. Energia zostaje w „eterze”. Czułam tę energię.

            Najsilniej tę energię strachu przed zabraniem dziecka czułam zaraz po porodzie, w szpitalu. W szpitalu rodziłam w latach 1976 – 1986. To były straszne lata dla rodzących kobiet. (Ostatnie dziecko urodziłam już w domu, chociaż jeszcze wtedy nie można było liczyć na pomoc lekarską w domu.) Czułam jakby dziecko było zakładnikiem. W szpitalu pielęgniarkom się śpieszyło - odrywały mi ssące pierś dziecko, które nie chciało puścić piersi, a ja bałam się walczyć o nie, żeby mi nie przypisano jakiś cech pozwalających sądownie odebrać dziecko. Koszmar, trauma, straszne to było.

            Kiedyś przyszła do mojego mieszkania pielęgniarka środowiskowa zrobić wywiad. To było w latach 1981/82. Kartki na wszystko. Na niemowlę był jeden proszek do prania (Cypisek) na miesiąc i jeden śpioszek na pół roku. Cypisek wszystko poszarzał i bęben pralki automatycznej pokrywał szarym, lekko lepkim nalotem. Śpioszki przechodziły z jednego dziecka na drugie – cały czas w użyciu. Śpioszki, które miało moje dziecko, były już po którymś z kolei dziecku – codziennie wieczorem cerowałam wszystkie nowe dziury... No więc po jakimś szczepieniu przyszła (niezapowiedzianie) do nas pielęgniarka środowiskowa. Wchodząc, zamiast przywitania, podsumowała nasze mieszkanie – „ale tu brzydko!”. Przyszła, bo lekarka zgłosiła, że dziecko na ubranku miało coś czarnego - nie wiedziała co, bo lekarka się temu nie przyjrzała. A to była gumka recepturka – dawniej nie było kolorowych gumek, tylko czarne – i przedłużało się nimi za małe śpioszki. No więc gumka recepturka przedłużająca śpioszek, który do tego był lekko przyszarzały (od częstego prania w Cypisku) i mała dziurka, która zdążyła się w nim zrobić od paluszka nóżki, gdy córka już była ubrana. I zaraz przychodzi arogancka, traktująca z góry potencjalnych patologicznych rodziców – pielęgniarka środowiskowa. Byłam tak wkurzona, ze nawet nie pomyślałam o tym, aby się przestraszyć o ewentualne zabranie mi dziecka. Ale mimo iż gotowało się we mnie z wściekłości, to nie zrobiłam żadnej awantury. Miałam w sobie świadomość, że awantura to problemy a dziecko jest kimś w rodzaju zakładnika. Od wewnętrznej hamowanej wściekłości czułam się jakby mi z nosa i uszu ulatywał dym. Jeszcze teraz jak przypominam sobie tę wizytę to jestem wkurzona. Z jednej strony miałam świadomość, że nikt mi dziecka nie zabierze i byłam zbyt wściekła, żeby się tego bać, ale z drugiej strony wiedziałam, że ona (pielęgniarka) może mnie obrażać, ale ja już jej obrazić nie mogę, bo z czystej złośliwości mogłaby pokazać „kto tu ma władzę”.
            • kita32 komentarz do interpretacji Andgie 22.05.11, 18:12
              Trudno mi pisac interpretacje, bo nie do konca rozumiem pytanie. Czego sie bala Kita, jaki udzial w tym mialy dzieci, dlaczego nie ciagly lek, tylko czasowy. Probuje, jak umiem.

              ...Może właśnie dlatego, że nie rozumiałaś, to tak dobrze Ci poszło? Zadałaś dodatkowe pytania i bardzo dobrze wyjaśniłaś sytuację.

              Czego sie bala Kita?
              Gwiazda, Rycerz monet, Cesarz.
              Takie ladne karty. Widac bezpodstawnosc obaw, ze, jesliby co, wszystko byloby dobrze. Widze zdrowie i dom. Kita bala sie choroby i ze nie bedzie mogla byc "na swoim".

              ...Tak, niemożność opieki nad własnymi dziećmi, to tak jak pozbawienie człowieka domu i własnej tożsamości.

              Jaka mozliwosc brala pod uwage Kita?
              Wieza, Umiarkowanie, As kielichow.
              Pojawienie sie choroby, raczej dziedzicznej, takiej, ktora juz byla w rodzinie.
              Utrata domu.

              ...„Utrata domu” to bardzo bliskie trafienie.

              Co by sie stalo, jesli obawy Kity urealnilyby sie?
              Kaplanka, Cesarzowa, 4 kielichow.
              Dziecmi zajmowalby sie ktos inny, raczej nie w ich (tj . dzieci) domu, z obowiazku. Dzieci czulyby sie "sierotkami". Takze: w wieku doroslym nie bylyby w stanie byc calkiem samodzielne.

              ......Dokładnie!!!! Idealnie trafiłaś w samo sedno!!!

              Dlaczego ten niepokoj byl tylko czasowy?
              Hmm, leki maja to do siebie, ze czasem pojawiaja sie sprowokowane czym, jakims zdarzeniem.
              5 kijow, 6 monet, 8 monet.
              Mysle , ze u Kity ten niepokoj sie uaktywnial w czasach, gdy miala mniej pieniedzy lub byla bardziej zajeta praca zawodowa.

              ......Najbardziej uaktywniał się w szpitalu po porodzie, gdzie nowo narodzone dziecko jak zakładnik było w rękach ludzi, którzy w najlepszym wypadku nie rozumieli, że dla mnie czas z dzieckiem jest czymś świętym, a w najgorszym przypadku byli jawnie niechętni lub wrodzy. A ja nie mogłam (bojąc się ich władzy) uzewnętrznić swoich emocji czy walczyć o swoje i dziecka prawa człowieka.
              Ale Twoja odpowiedź pasuje do zdarzenia związanego z przyjściem pielęgniarki środowiskowej. Lekarka wysłała do nas pielęgniarkę środowiskową jak podejrzewam - nie dlatego, żeby coś mogło ją zaniepokoić w związku z dzieckiem, tylko dlatego, że po moim mężu było widać biedę w jakiej wtedy żyliśmy (znoszone, wytarte ubranie), a to on poszedł z dzieckiem do szczepienia. Normalnie bardziej dbałam o ubiór męża, dużo szyłam i cerowałam, ale wtedy nie miałam czasu, bo przygotowywałam się do egzaminu doktorskiego. Brak pieniędzy i brak czasu – to ściągnęło pielęgniarkę środowiskową, która na pewno nie przyszła z zamiarem pomagania w czymkolwiek – rozmowę zaczęła bardzo wrogo i agresywnie. Dobrze trafiłaś, Andgie.

              Tyle ode mnie. Jestem niezadowolona z rezultatow, jak napisalam, nie do konca rozumiem pytanie. No, ale zobaczymy

              .... Andgie, napisałaś świetnie!!! Po prostu fantastycznie!!!
              • kita32 komentarz do interpretacji Camaretto 22.05.11, 18:13
                Kito, mimo ze ' nie mam głowy' –

                ....Ale dobrze, że mimo to wzięłaś udział wink

                Co było przedmiotem strachu Kity?
                Karty proste
                Król Kielichów
                Niepokoiły cie meskie zachowania -próba/y oszukania,/zdrady, chęć delikatnej dominacji poza twoją kontrolą, i 'wodzenia za nos', brak potwierdzenia słów i obietnic

                ....Coś z tego pasuje, bo odebranie dzieci kojarzy mi się z „męską” energią i demonstracją władzy nad innymi. W szpitalu po porodzie bałam się walczyć o swoje prawa matki, bo bałam się, że zostanę wmanipulowaniem w oskarżenia typu „nadmierna nerwowość, zaburzenia psychiczne” żeby złośliwie ukarać mnie odebraniem dziecka. Ze złośliwością właśnie w porodówkach stykałam się za każdym porodem w szpitalu, bo demonstrowano mi (oraz mojemu mężowi) swoją niechęć z powodu tego, że zachowałam własne nazwiska po ślubie.

                Wyczułaś dobrze ten typ energii.
                • kita32 komentarz do interpretacji Ivany 22.05.11, 18:14
                  Jaki strach odczuwała Kita?
                  3 miecze(-)
                  10 bulaw Cesarz Kaplanka (-)

                  Wydaje mi sie ze balas sie ze dzieciom stanie sie jakas krzywda podczas gdy Ty bedziesz w pracy...

                  Tak, że stanie się im (oraz mnie) wielka krzywda - nie tyle gdy będę w pracy, ale krzywda której nie będę mogła zapobiec...

                  balas sie ze dzieci otworza drzwi zlodziejowi i ten je skrzywdzi?

                  ....Słowo „złodziej” jest trafione. Tak właśnie ojciec małej Róży określał ludzi, którzy zabrali jemu dziecko – „złodziej” lub „gorzej niż złodziej”.

                  Ewentualnie ze moga sobie cos zrobic , cos glupiego im przyjdzie do glowy podczas gdy Ty bedziesz w pracy?

                  .... To „podczas gdy ja będę w pracy” oddaje atmosferę tego, że ja nie mogłabym im pomóc czy je ochronić przed takim złodziejstwem dokonanym w świetle prawa...

                  Bardzo dobra interpretacja, Ivano smile
                  • kita32 komentarz do interpretacji Sevreny 22.05.11, 18:16
                    No to i ja się dopisuje, jesli wolno.
                    ....Jak najbardziej, cieszę się z nowej uczestniczki wink

                    Karty Lenormand, rozkład Podkowa.

                    1. Zdrowie
                    Słońce - Trumna - Rózgi
                    Ogólna dobra kondycja fizyczna, duże wymagania w stosunku do siebie- bałaś się że nie podołasz obowiązkom.

                    ......Wszystko się zgadza – to ogólne tło, aczkolwiek ciągły pośpiech w moim życiu powodował tylko jakiś niepokój, ale nie strach.

                    2.Uczucia
                    Lis- Niedźwiedź -Kosa

                    Bałąś się knowań jakichś osób, które mogłyby mieć duży wpływ na twoją sytuację.
                    albo odseparować cie od przedmiotu uczuć.

                    Konieczność odcięcia w niewygodnej dla ciebie, stresującej sytuacji.

                    .....Świetnie! Knowania, które mogły by odseparować mnie od dzieci.

                    Pasuje na irracjonalne podejście, strach o mężczyzne, albo przed rozstaniem z rodziną rozwodem, porwaniem dzieci czy
                    obecnością jakiejś 'trzeciej osoby'

                    ....dobre trafienia!

                    3. Sprawy finansowe
                    Chmury -Wieża - Księżyc.
                    Przewlekła choroba i jej nieprzyjemne konsekwencje. Opieka - żenskość - tajemniczość.
                    Ogólnie sukcesy , ale bałaś się być może niestabilności? Księżyc wskazuje na to, i chmury na - przyjmuję że
                    strach przed kłopotami.

                    .....to też, ale w granicach normy

                    4.Praca
                    Wąż Bałaś się fałszywych przyjaciół i konieczności podjęcia jakichs kategorycznych decyzji (wtedy)

                    ...to nie

                    5. Rodzina
                    Mężczyzna - Bocian -Dom
                    Tu nie ma problemów - raczej harmonijne karty. Budowanie stałych struktur rodzinnych i małżenskich.
                    Śliczne wspaniałe karty są odpowiedzią na to pytanie.

                    .....Świetnie te karty oddają to, że rodzina a przede wszystkim dzieci – to dla mnie sprawy najważniejsze.

                    6. Niebezpieczenstwa
                    Ryby - Serce - Kotwica
                    Rzczej nie to. Na lęki te karty nie wskazują . Spodziewałaś się raczej miłych wrażeń, znanych sobie sytuacji7.

                    .....Lęk o utratę dzieci był głęboko schowany i uaktywniał się tylko od czasu do czasu, ale zawsze w sytuacjach w których był tylko cień realnego zagrożenia.

                    7. Niespodziewane.
                    Klucz- Myszy - Lilie
                    Bałaś się że ktoś nie wesprze cię w osiągnieciu celów badź drobych strat, kradzieży. Wygląda normalnie, niepewność
                    ale nie jakiś chorobliwy lęk. Zatem niespodziewane sytuacje nie były przedmiotem strachu.

                    ....Tak, świadomie wiedziałam, że nie ma zagrożenia, ale również wiedziałam, że ten lęk jest we mnie.


                    Odpowiedź.
                    Uczucia. Bałaś się że stracisz partnera, albo będą inne komplikacje uczuciowe które mogłyby zniszczyć twoje szczęście.

                    ....bardzo dobra interpretacja, Sevreno wink
                    • kita32 zwycięzca 22.05.11, 18:20
                      Napisałyście świetne interpretacje, gratuluję!!!

                      Najbardziej podobała mi się interpretacja Andgie, bo Andgie napisała, że bałam się, że moje dzieci zostały by sierotkami. Dokładnie tego się bałam, mimo iż nie bałam się swojej ani męża śmierci.

                      Andgie, wygrałaś!!!
                      Gratulacje!!!
                      • kita32 Re: zwycięzca 22.05.11, 18:22
                        Nawet jeszcze trafniej to określiłaś, Andgie - czuły by się sierotkami.
                        • kita32 Re: zwycięzca 22.05.11, 18:28
                          U nas burza, wyłączam kompa...
                      • sevrena Re: zwycięzca 22.05.11, 18:41
                        Gratuluję, Andgie!

                        Kito, niewłaściwie zinterpretowałaś mój rozkład - pytanie było jedno, ale 'Jak zachowywałaś się w każdej z wyżej wymienionych sfer.'
                        Nie napisałam tego ponieważ wydawało mi sie że jasno wynika z wypowiedzi jak i umieszczenie odpowiedzi na końcu świadczy o tym że odpowiedzią jest druga kupka kart. Tak że reszta to nie 'ciąg dalszy', a kupki są oddzielone od siebie, są oddzielnymi odpowiedziami na pytania i dopiero na końcu jest podsumowanie.
                        Ale też nie miałaś czasu żeby się temu przyjrzeć bliżej a wiele osób nie jest oswojonych ani z różnymi typami kart ani z tak postawionym pytaniem -mimo że tak stawia się je w rzeczywistej sesji wrózbiarskiej.
                        smile
                        Mimo wszystko - powodzenia na warsztatach wam życzę. Może jeszcze mimo wakacji zajrzę do was.
                        • kita32 Re: zwycięzca 22.05.11, 19:02
                          Sevreno, nie próbowałam zinterpretować Twojego rozkładu, na kartach Lenormanda nie znam się. Komentarz pisałam do Twojej interpretacji - porównując fakty z Twoim opisem.

                          Twoje podsumowanie rozkładu:
                          Uczucia. Bałaś się że stracisz partnera, albo będą inne komplikacje uczuciowe które mogłyby zniszczyć twoje szczęście.
                          jest trafne z tym, że nie dotyczy partnera tylko dzieci.

                          Jeżeli źle zrozumiałam Twój opis, to trudno, następnym razem może być lepiej.
                          • camaretto Re: zwycięzca 22.05.11, 21:06
                            Sevreno, ja Ci gratuluję 'bingusia' smile.
                            Nie martw się. One po prostu takie są i trzeba wsię do nich albo przyzwyczaić albo je olać.
                            Teraz jedna 'zaprogramowała' się na 'opiekę' nad drugą i trudno ją wytrącić z tego transu.
                            Jeśli bedziesz/ będziecie na jakimś forum organizować podobną grę skrobnij na adres wizytówce; może w ogóle skrobnij.
                            Mnie też zresztą jakby nie zauważyły, choc brak czasu i full kłopotów nie pozwolił mi na dokładne zajęcie się tematem, bo symbolika Króla Kielichów to oszustwa, delikatne machinacje i szeroki zakres tematyki od Franza Kafki i jego "procesu' począwszy na złym zachowaniu męża skończywszy, tyle że ten lęk to typowy 'Proces'

                            Andgie też gratuluję - wygranej. To byłą próba dokładnego podejścia do pytania, mimo że kręciłąś trochę z tą chorobą (ale Kita w końcu bała się żeby jej nie posądzono o chorobę więc cośtam pasuje smile )
                            Na szczęście trochę inaczej już piszesz niż u mnie na warsztatach. Chciałabym mieć więcej czasu na dokładne wczytanie się w karty ale niestety - może za parę tygodni.

                            Wszystkim gratuluję trafień smile
                            • kita32 Re: zwycięzca 22.05.11, 22:31
                              Camaretto, o czym piszesz do Sevreny? Jeżeli nie piszesz do niej na priva tylko na ogólnym forum, to pisz tak, żeby było czytelnie, a nie żeby jakimś grypcem.
                              • kita32 Re: zwycięzca 22.05.11, 22:31
                                grypsem, a nie grypcem
                            • kita32 odpowiadam Camaretto 23.05.11, 00:50
                              Camaretto, napisałaś:
                              > Sevreno, ja Ci gratuluję 'bingusia' smile.
                              To sugeruje, że uważasz, że to Sevrena powinna wygrać, a nie Andgie. Są czasami takie sytuacje, że trudno wybrać zwycięzcę - wtedy zwykle losujemy karty, które pomagają wskazać zwycięzcę. W tym warsztacie jednak nie miałam żadnych wątpliwości - odpowiedź Andgie najbardziej trafiała w sedno. Andgie napisała:
                              Dziecmi zajmowalby sie ktos inny, raczej nie w ich (tj . dzieci) domu, z obowiazku. Dzieci czulyby sie "sierotkami". Takze: w wieku doroslym nie bylyby w stanie byc calkiem samodzielne.
                              Tego właśnie się najbardziej bałam - gdyby zabrano mi dzieci, to jakie poniosłyby straszne konsekwencje psychiczne. Odbiło by się to na ich całym życiu. Dziecko musi czuć, że jest kochane, musi się przytulić do kochającej osoby - bez tego stałoby się psychiczną kaleką. Nie bałam się o swoje uczucia, że byłoby mi smutno czy ciężko - bałam się o to co czułyby dzieci i jakie straszne konsekwencje poniosły by w późniejszym życiu.

                              Sevrena napisała:
                              Uczucia. Bałaś się że stracisz partnera, albo będą inne komplikacje uczuciowe które mogłyby zniszczyć twoje szczęście.
                              To też, zamieniając partnera na dzieci, jest prawdą, ale ja nie o siebie się bałam, nie o swoje uczucia.

                              To, że Andgie najlepiej trafiła jest dla mnie oczywiste. Niczego Ci nie ujmując - jednak wiem lepiej od Ciebie - czego się bałam...

                              > Nie martw się. One po prostu takie są i trzeba wsię do nich albo przyzwyczaić a
                              > lbo je olać.


                              Myślisz, że Sevrena martwi się, że nie wygrała a ja i reszta uczestników tworzymy kółko wzajemnej adoracji? Śmiała hipoteza.

                              > Teraz jedna 'zaprogramowała' się na 'opiekę' nad drugą i trudno ją wytrącić z
                              > tego transu.


                              Co do tego zdania to brakuje mi wyobraźni, żeby się domyślić co tu masz na myśli.

                              > Jeśli bedziesz/ będziecie na jakimś forum organizować podobną grę skrobnij na a
                              > dres wizytówce; może w ogóle skrobnij.


                              Czyli jeżeli gdzieś będą podobne warsztaty, ale w innym składzie osobowym, to żeby Ciebie zawiadomić? Camaretto, to żaden problem założyć forum. Załóż własne. Jako administrator będziesz mogła zabanować wszystkie osoby, które olewasz. Poprowadź podobne warsztaty. Po co czekać aż ktoś inny założy?

                              > Mnie też zresztą jakby nie zauważyły, choc brak czasu i full kłopotów nie pozwo
                              > lił mi na dokładne zajęcie się tematem,


                              Napisałam komentarz do Twojej interpretacji. Za krótki? Poczułaś się olewana? Chyba trochę przesadzasz. Jesteś bardzo dziwną osobą, ale świat jest różnorodny - dla każdego jest na nim miejsce.
                              • camaretto Re: odpowiadam Camaretto 23.05.11, 10:03
                                Droga Kito!
                                Nie wiem, czy ktoś będzie miał jeszcze tyle cierpliwości do ciebie co ja ale w jakiś sposób ta polemika z tobą jest może nadzieją na uporządkowanie spraw na tym forum które zaczęły się od moich warsztatów a które poskutkowały rozproszeniem całego towarzystwa, które wcześniej niej czy bardziej zgodnie się bawiło.
                                Bo to zabawa, Kito, mimo że niektórzy to wszystko traktują baardzo poważnie- jestem mimo wszystko tego zdania starając się utrzymać dystans do całej sprawy.
                                Dlatego też dobrodusznie i jowialnie (jak każda córa Jowisza posiadam te cechy w stopniu większym) użyłam slangowego słowa 'olać' podobnie jak ty słowa 'gryps'.

                                Nie chcę odpowiadać za Sevrenę (nie wiem czy pokaże się jeszcze na forum) ale dorzucę swoje trzy grosze jak ja to rozumiem i jak kiedyś graliśmy.

                                Odpowiedź 2 pod hasłem 'uczucia' tyczyły się rodziny w ogóle - nie tylko partnera. Rownież podsumowanie nie było konkretnie skierowane na 'szczęście partnerskie' - tylko nasuwa się 'szczęscie rodzinne' a jeszcze dokładniej - ja się doczytałam odnośnika - teraz przejrzyj drugą kupkę i co tam jest oraz symbolikę kart - też nie znam się zbyt dobrze na tych kartach, nie wróże z 'cygańskich' - ale znaczyła ona'oderwanie od rodziny, 'porwanie dzieci' itd i dlatego nazwałam to całkiem chyba logicznie "bingusiem" - o to chodziło.
                                Podczas gdy Andgie- nie chcę umniejszać jej dokonań w czytaniu twoich myśli - ale jej wypowiedź mówiła KONKRETNIE i DWA RAZY o wystąpieniu jakiejś choroby 'dziedzicznej' - a 'sierotki' były wypowiedzią -też slangową - nie chcę prowokować sprzeczki -ale wydaje mi się że albo przeżywacie wspólny emocjonalny 'trans' - albo to wy mówicie jakimś 'grypsem'.
                                Dziękuję za obecność grzecznych komentarzy do mojej pojedynczej karty Kito - moglaś przecież sporawę 'olać' i nie wystawić ich w ogólę smile
                                Bawcie się zatem dalej - nie będę wam jak na razie przeszkadzać, a wracając do mojej reprymendy co do Andgie i twoich polemik sieciowych dotyczących kwestii wygranych w trakcie moich warsztatów utwierdziłam się tylko w przekonaniu że był to ostatni dzwonek. I dobrze że przynajmniej w przypadku jednej osoby zadziałał.
                                Całe szczęście również że siedząc teraz "z drugiej strony' przypomniałaś sobie że mimo trafnych paru wypowiedzi i tak wygrywa ta która najbardziej spodoba się prowadzącemu.

                                Również am trudności z połączeniem sieciowy - obok innych kłopotów koło mojego operatora telekomunikacyjnego pojawił sie znany nam wszystkim 15 Arkan i machnał ogonem tak ze dwa razy, tak że mam odłączoną kablówkę.

                                Pozdrawiam wszystkich - nie kłóćcie się dziewczyny (i może podczytujący chłopcy) -bo może nie warto.
                                M.

                                PS. Wzięłam mimo wszystko udział w tych warsztatach bo 'coś mnie ciągnęło' -otóż mam podobny lęk i jak wiele osób na forum ezo jestem raczej zwolennikiem spiskowej teorii dziejów. Polecam ci prześliczną książkę SF "Opowieść podręcznej", to o zmaterializowanej takiej sytuacji jak mówisz w świecie antyutopii.
                                Przeczytałam ją jednym tchem na stojąco w księgarni z 15 lat temu smile
                                • kita32 Re: odpowiadam Camaretto 23.05.11, 13:30
                                  Faktycznie, przeoczyłam, myślę, że z pośpiechu. Sevrena napisała:
                                  Pasuje na irracjonalne podejście, strach o mężczyzne, albo przed rozstaniem z rodziną rozwodem, porwaniem dzieci czy
                                  obecnością jakiejś 'trzeciej osoby'


                                  i skomentowałam, że świetnie trafiła, ale potem czytałam dalej pisząc jednocześnie komentarze i po długim ciągu interpretacji Sevreny i mojego pisania komentarzy - faktycznie uleciało mi z pamięci to zdanie. Gdyby nie uleciało - prawdopodobnie losowałabym karty albo jednak bez losowania dałabym zwycięstwo Andgie, bo ma większą proporcję zdań trafionych do nietrafionych.

                                  Poza tym zwyczajowo przyjęte jest na tych warsztatach, że gdy są równoważne interpretacje, to zwycięstwo przyznaje się tej osobie, która napisała jako pierwsza.

                                  Ale fakt jest faktem - zastanawiając się kto wygrywa - przeoczyłam tamten fragment interpretacji Sevreny. Gdyby nie to, to na pewno przynajmniej wyróżniłabym ją pisząc kto zwyciężył. Przepraszam, Sevreno.
                                  • camaretto Re: odpowiadam Kicie 23.05.11, 15:32
                                    smile
                                    Dzięki Kito - jak chcesz to potrafisz być wielkoduszna wink
                      • andgie Re: zwycięzca 22.05.11, 20:41
                        Dzieki wielkie, badzo sie ciesze smile))
                        Sorki, ze nie napisalam wczesniej, ale wlasnie wrocilam z Pierwszej Komunii bratanka smile
                        Nie moge te
                        Nie moge teraz uzywac komputera ze wzgledu na pogode, wiec napisze pytanie jutro.
                        Podziekowania dla wszystkich uczestniczek!
                        • ivana Re: zwycięzca 24.05.11, 18:24
                          Andgie serdecznie gratuluje. Dopiero dzisiaj wrocila do domku i z przyjemnoscia przeczytalam rozwiazanie. Ciekawa zagadka Kitowink
                          • andgie Re: zwycięzca 24.05.11, 19:51
                            Dziekuje smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka