Dodaj do ulubionych

Saturn w Rybach

03.10.07, 19:14
Jakie macie skojarzenia i doświadczenia związane z Saturnem w
Rybach. Mi kojarzy się ze słomianym zapałem, niedokańczniem różnych
rozpoczętych spraw, zadań. A także trwonieniem, a raczej
nieumiejętnością gromadzenia pieniędzy, majątku (tzw. zasataw się, a
postaw się). Czy pieniądze wogóle takich osób się trzymają?
Obserwuj wątek
    • kita32 Re: Saturn w Rybach 03.10.07, 23:33
      Zojax, przecież to położenie ma całe 3-letnie pokolenie 43-45 latków.

      Ale to może powodować jakieś trwonienie energii - nie tylko materialnej np.
      nadmierne poświęcanie się. To położenie może rozmywać Saturna i przez to
      utrudniać utrzymanie granic. Mogą być takie skłonności o których piszesz...
      • zojax Re: Saturn w Rybach 04.10.07, 11:32
        No brałam tą ewentualność pod uwagę, ale mam kilku znajomych
        właśnie w tym przedziale wiekowym i mają problemy z oszczędzaniem,
        niekończeniem zaczętych prac i rozdrabnianiem się. A także ciągłymi
        lepszymi planami na przyszłość i w związku z tym, ciągle zaczynają
        coś nowego i nie kończą starego.
        • kita32 Re: Saturn w Rybach 04.10.07, 18:27
          Zojax, to chyba dobre spostrzeżenie.
        • bindu Re: Saturn w Rybach 04.10.07, 20:29
          swoje pieniadze oszczedzac potrafilam, ale jak kasa wspolna, to niekoniecznie.
          reszta sie zgadza, mniej lub wiecej, ale sie zgadza.
      • bindu Re: Saturn w Rybach 04.10.07, 20:34
        o poswiecaniu sie, w moim przypadku, nie ma mowy. nawet wrecz przeciwnie,
        czasami mam wrazenie, ze zamiast tylko 'ja mnie moj moje' wypadaloby sie troche
        poswiecic. czyli jak do kompletu wymienionego przez Zoje dodac jeszcze egoizm,
        to ... trzeba by bylo popracowac nad sobawink
        • joola17 z "Saturna" Liz Green 04.10.07, 23:43
          Wyimam fragment z "Saturna" Liz Green
          Skopiowanie tak malego fragmentu nie narusza prawa, o ile pamietam?

          Saturn w Rybach i w dwunastym domu

          Dwunasty dom, jako ostatni w cyklu, ukryty za ascendentem, czyli zewnętrznym
          zachowaniem, reprezentuje zarówno zakończenia, jak i początki. Jest to koniec,
          ponieważ symbolizuje ostateczne wyrzeczenie się odrębnej osobowości oraz
          jednostkowej świadomości. Z głębszego punktu widzenia jest to również początek,
          dwunasty dom mówi bowiem o przeszłych przyczynach, które, działając od chwili
          urodzenia na poziomie podświadomości, przyciągają do nas sytuacje wymagające
          zatracenia siebie, byśmy przez śmierć mogli się odrodzić w świadomości grupowej.
          Koran mówi, że wszelkie życie pochodzi z wody i dom dwunasty, przez symbolikę
          Ryb i Neptuna, starożytnego boga wód, oznacza obszar, na którym życie,
          niezróżnicowane oraz pozbawione indywidualności, pojawiło się u swych początków
          i dokąd, mądrzejsze o lekcje zdobyte przez indywidualną świadomość, musi
          ostatecznie powrócić. Nawet bez odwoływania się do ezoterycznych skojarzeń
          widzimy, że dwunasty dom ma związek z izolacją, poddaniem i roztopieniem osobowości.

          Dom dwunasty często nazywany jest domem karmy. Opiera się to na założeniu, że
          znajdujące się tu planety odcięte są od zwykłych kanałów ekspresji, toteż ich
          wpływ częściej przejawia się w postaci popędów nieświadomych niż świadomych.
          Nazywa się go także domem autodestrukcji, gdyż osobom z silną obsadą tego domu
          często przypada w udziale - dosłownie lub w przenośni - izolacja, uwięzienie,
          bezradność lub zniewolenie i to za sprawą ich własnego postępowania. Nawet jeśli
          nie będziemy sięgać do odległej przeszłości, jedno jest pewne, a mianowicie to,
          że ego, zbudowane wysiłkiem poprzednich jedenastu domów i znaków, musi na koniec
          zostać złożone na ołtarzu poświęcenia, by człowiek mógł się stać aktywną częścią
          większej całości, oddając swoją mądrość i energię na rzecz zbiorowego dobra. Dla
          tych, którzy tego nie rozumieją, dwunasty dom pozostanie domem szpitali i
          więzień, gdyż jedynie utrata wolności osobistej pozwala nam uświadomić sobie, że
          bez łączności z życiem na zewnątrz nas jesteśmy niczym.

          Jest to trudny dom, chyba że wstąpimy na drogę służby, tak się bowiem jakoś
          dzieje, że wyzwolenie energii na tej drodze znacznie łagodzi frustrację i
          samotność towarzyszącą dwunastodomowym planetom oraz sprawia, że konieczne
          poświęcenie staje się łatwiejsze do zniesienia. Za sprawą dwunastego domu często
          dosięga nas wielkie cierpienie, gdyż utrata woli, żmudnie budowanej przez długi
          czas, jest wielkim ciosem dla człowieka, który przywykł identyfikować się z
          osobistymi pragnieniami. Jest to cena, którą muszą zapłacić wszystkie planety
          znajdujące się w tym domu; jednakże w zamian za to często zyskuje się prawdziwy
          spokój wewnętrzny.

          Jako ostatni znak trygonu wodnego Ryby symbolizują spełnienie i dopełnienie
          wszelkich wysiłków emocjonalnych przez osiągnięcie poczucia jedności nie z
          drugim człowiekiem, lecz z samym życiem. Jest to mistyczne małżeństwo,
          niezmiernie trudne dla przeciętnego człowieka, skupionego na własnej osobowości.
          Niepotrzebna jest tu walka, jedynie poddanie się i poświęcenie. Nie sposób
          zrozumieć dwunastego domu z czysto praktycznego punktu widzenia, gdyż, nawet
          bardziej niż dom ósmy, jest on niematerialny i dotyczy spraw pozwalających
          człowiekowi wejść w bliższy kontakt z subiektywną rzeczywistością. Każda planeta
          w tym domu zostaje poddana rozpuszczającym, transformującym wpływom, które
          blokują jej zwykłą ekspresję, nakierowaną na osobiste cele oraz zmuszają do
          skierowania energii w głąb i wzwyż. To, co tu zachodzi, odbywa się w ukryciu,
          jak poczęcie dziecka. Dopiero po upływie określonego czasu dana strona
          osobowości może się ujawnić jak nowo narodzone dziecko i zyskać zewnętrzną
          ekspresję; przemiana dokonała się.

          Położenie Saturna w dwunastym domu, a w mniejszym stopniu także w Rybach, jest
          trudne z punktu widzenia osobowości, ponieważ energie tej planety, z natury
          skierowane na ochronę siebie i obronę przed środowiskiem, okazują się
          nieskuteczne. W ekstremalnych sytuacjach ta nieskuteczność może się przejawić
          przez hospitalizację albo czasowe uwięzienie; człowiek czuje się wówczas
          bezsilny i przekonuje się, jak niewiele w ostatecznym rachunku znaczy jego
          indywidualna wola wobec wywodzących się z przeszłości sił, które sam wprawił w
          ruch. Uczucie bezradności i konieczności poddania się większym siłom jest
          charakterystyczne dla tego położenia Saturna, choć może się przejawiać na bardzo
          subiektywnym poziomie. Dwunasty dom jest domem upadającym i dotyczy stanów
          umysłu; Saturn w tym domu zwykle generuje w człowieku niejasny lęk, że ktoś lub
          coś, mgliste, ogólnie pojęte przeznaczenie, zniszczy go lub przejmie nad nim
          kontrolę. Może się on izolować i próbować chronić przed kontaktami z innymi, a
          jednocześnie czuć się przygniecionym przez dojmującą samotność i poczucie bezsiły.

          Przy tym położeniu Saturna często występuje wyrzeczenie się materialnych
          ambicji. Jednocześnie jest to jeden z najpowszechniejszych sygnifikatorów
          dziecka, które poświęca swoje życie opiece nad niedołężnym czy bezradnym
          rodzicem kosztem własnego rozwoju. Często czyni tak nie dlatego, że nie ma
          innego wyjścia - bo zawsze istnieją jakieś alternatywy - lecz z powodu silnego
          poczucia winy, obowiązku i instynktownego zrozumienia, że trzeba dokonać
          jakiegoś poświęcenia lub spłacić jakiś dług. Może to być również
          odzwierciedlenie lęku przed konfrontacją z zewnętrznym życiem i nieumiejętnością
          radzenia sobie w praktycznych sprawach.

          Przy tym położeniu Saturna poczucie winy bywa wielkie, choć jest to raczej wina
          uogólniona niż konkretna. Może ona skłaniać człowieka do poszukiwania pokuty
          przez samotność albo na drodze religijnej, przez zostanie mnichem lub zakonnicą.
          Pokuta może być pozornie nieumyślna, jak w przypadku uwięzienia; jednak człowiek
          sam wybiera taką, a nie inną drogę, choć na poziomie świadomości może nie
          wierzyć, że będzie musiał zapłacić. Rezultatem takiej postawy może być również
          choroba lub zablokowanie świadomości przez narkotyki, alkohol czy zaburzenia
          psychiczne. Zdarzają się też znacznie mniej drastyczne, subtelniejsze sytuacje,
          które polegają na tym, że człowiek zawsze czuje się samotny i choćby otaczał się
          tłumami ludzi, pozostaje oddzielony od innych i od życia.

          Także i w dwunastym domu widoczna jest typowa ambiwalencja Saturna. W tym
          przypadku przybiera ona postać kompulsywnej fascynacji stanem utraty tożsamości
          oraz indywidualności, a jednocześnie wielkiego przed nim lęku. Jednak,
          niezależnie od konkretnej sytuacji życiowej odzwierciedlonej przez to położenie,
          na pewnym etapie życia człowiek musi doświadczyć bezradności, osamotnienia i
          braku kontroli. Może to zachodzić wyłącznie na wewnętrznym poziomie, a wówczas
          nieumiejętność komunikowania własnych uczuć innym potęguje jeszcze wrażenie
          izolacji. Człowiek nie rozumie, przed czym pragnie się uchronić, tak jak nie
          rozumie otchłani, która przemożnie go fascynuje i przyciąga. Wie tylko tyle, że
          jest bezsilny i może nadmiernie kompensować to uczucie usiłując udowodnić, iż
          jest absolutnym panem własnego życia. W rezultacie może wylądować w szpitalu lub
          więzieniu, nadal nie rozumiejąc wewnętrznych motywów, które go tam zawiodły.

          Pod swymi rozlicznymi kamuflażami Saturn zasadniczo reprezentuje najbardziej
          osobistą moc, za pomocą której człowiek manipuluje środowiskiem, by chronić
          siebie. Jest to mechanizm obronny, niezbędny dopóty, dopóki rozwijająca się
          świadomość potrzebuje ochrony, ale położenie Saturna w Rybach lub w dwunastym
          domu oznacza, że nadszedł czas, by rozebrać rusztowania, gdyż wewnętrzna
          struktura jest już niemal gotowa. Rozebranie tych rusztowań w pierwszej chwili
          przypomina obdzieranie ze skóry; nagie, wrażliwe miejsca znajdujące się pod
          spodem zostają odsłonięte.

          Przez opozycję do szóstego domu dwunasty dezorganizuje to, co szósty
          uporządkował, ofe
          • joola17 Re: z "Saturna" Liz Green 04.10.07, 23:44
            Przez opozycję do szóstego domu dwunasty dezorganizuje to, co szósty
            uporządkował, oferując w zamian chaos. Nie jest to jednak chaos choroby i
            szaleństwa; takie wrażenie odnoszą tylko ci, którzy zbudowali swą wizję
            rzeczywistości na fundamentach konkretu.

            Chcąc zrozumieć znaczenie tego położenia Saturna musimy wyjść poza obszar
            ortodoksyjnej psychologii, która dobrze opanowała obszar czwartego domu, a po
            części także ósmego, ale gubi się zupełnie w konfrontacji z tajemnicami
            dwunastego. Coraz powszechniejsze staje się jednak przekonanie, iż dążenie do
            ewolucji, poszukiwanie sensu i duchowości stanowią istotną siłę napędową
            psychiki ludzkiej i gdy zrozumiemy, że jest to prawdopodobnie najbardziej
            podstawowy i najważniejszy instynkt człowieka - choć należy raczej do psychiki
            niż do ciała - wówczas poświęcenie własnej indywidualności po to, by zezwolić na
            pełną ekspresję jaźni, stanie się mniej bolesnym doświadczeniem. Niestety, na
            razie tylko ludzie o orientacji mistycznej, skłaniający się ku ścieżce
            wewnętrznej kontemplacji, zdolni są w pełni zrealizować potencjał
            dwunastodomowego Saturna. Dla nich droga ta oznacza ostateczne wyrzeczenie się
            poczucia odrębności; chętnie się na nią godzą, jest to bowiem ostatni próg
            oddzielający człowieka od absolutnej wolności. W ostatecznym rozrachunku
            wszystko jest kwestią perspektywy. Wyśledzenie Saturna w labiryntach
            nieświadomości jest wystarczająco trudne już w ósmym domu, gdzie wciąż ma on
            pewne powiązania z osobowością, ale dom dwunasty w całości należy do duszy i nie
            da się go zrozumieć przez analizę nie popartą rozpoznaniem zasadniczo duchowej
            natury człowieka. Złoto, które możemy otrzymać od dwunastodomowego Saturna, to
            moc służenia, nie „czynienia dobra" - co absolutnie nie jest służbą - lecz
            doświadczenia poczucia jedności, którego od wieków poszukują mistycy oraz
            towarzyszącej mu odpowiedzialności i zdystansowanej miłości. Oczywiście wszystko
            to nie ma żadnego sensu dla człowieka zorientowanego na konkretny wymiar życia i
            może obrażać co bardziej pragmatycznych astrologów; faktem jednak jest, że
            dwunasty dom nie został jeszcze zadowalająco objaśniony, nie bardziej, niż sama
            ludzka natura. Możliwe, że w miarę gromadzenia dowodów naukowych, powoli, lecz
            systematycznie potwierdzających prawdziwość okultystycznych nauk z przeszłości,
            wzajemne powiązania wszystkiego, co żyje i zasadnicza, ukryta pod powierzchnią
            jedność zostaną uznane za obiektywny fakt, nie tylko subiektywne doświadczenie
            mistyczne.
            • bindu Re: z "Saturna" Liz Green 05.10.07, 00:21
              juz czytajac ksiazke Green mialam pewne watpliwosci, ale nie mialam kogo
              zapytac. odwaze sie wiec teraz: czy Saturn w Rybach = Saturn w 12 domu? a jak
              Saturn w Rybach jest w innym domu, na przyklad moj jest w pierwszym?

              Bindi
              • joola17 Re: z "Saturna" Liz Green 05.10.07, 00:50
                No to przeczytaj jeszcze Saturna w pierwszym i Saturna w Baranie. I moze sie
                odnajdziesz.
                Ja uwazam, ze ta ksiazka jest bardziej przydatna do medytacji nt pobytu
                biezacego Saturna w domach.
                Nawet nie wskazuje co sie stanie, bo mi tam malo sie zgadzalo, ale mozna odczuc
                nature domu, dotknac jej.
                Co zas sie tyczy natalnych wskaznikow to dla mnie jest to zbyt ogolne, zbyt
                dolujace, zbyt ... pardon.. na sile.

                Najpierw sa aspkety planet, potem ew. takie rzeczy jak domy. Ale to moje zdanie.
                Niektorym bardzo dziala, niektorym malo dziala. Niektorzy maja korzystne aspekty
                Saturna inni nie. Na calosc patrzmy, jak zawszewink
                • bindu Re: z "Saturna" Liz Green 05.10.07, 00:55
                  dzieki Joolasmilemowilam Ci juz, ze jestes wielka, prawda?

                  tez tak sobie kombinowalam, ale myslalam, ze jest jakas 'prosta' odpowiedz.

                  >Ja uwazam, ze ta ksiazka jest bardziej przydatna do medytacji nt >pobytu
                  biezacego Saturna w domach.

                  dokladnie! czytasz w moich myslach.

                  ach, tylko dlaczego patrzenie na calosc do najlatwiejszych nie nalezy.

                  smile
                  • zojax Re: z "Saturna" Liz Green 05.10.07, 08:00
                    Dzięki Joolu za przybliżenie tematu.
                • kita32 Saturn w Rybach według Arroyo 05.10.07, 12:09
                  Mam duże opory, żeby utożsamiać znaki z domami.
                  Patrząc na to, co napisała Liz Green i biorąc pod uwagę, że Saturna w Rybach ma
                  całe pokolenie z 3-ch lat (już nie pamiętam dokładnie -
                  czterdziestokilku-latków), to mi to nie pasuje. Pokolenie mistyków lub ludzi
                  chronicznie przebywających w szpitalach lub więzieniach? Nie... Ale Green pisze
                  tak ogólnie, że nie można tego tak podsumować - jak to zrobiłam.

                  Ważne są aspekty, położenie (osie, domy)...

                  Zacytuję dla odmiany Arroyo, mojego ulubionego autora:

                  - Stara się ustanowić i zabezpieczyć ego poprzez przekraczanie ograniczeń
                  osobowości i jednoczenie się z większym bytem, grupą lub ideałem.
                  - Tęsknota do ucieczki od rzeczywistości może opóźniać lub przeszkadzać w
                  przyjmowaniu obowiązków i odpowiedzialności, albo też nadmierna lękliwość lub
                  konserwatyzm mogą przekreślać realizację transcendentalnych wizji.
                  - Uzdrawiające współczucie i empatia wyrażane są przez zdyscyplinowany wysiłek -
                  dzięki temu wysiłkowi, by dawać, roztapia się usztywnienie.
                  - Aby czuć się stabilnie, potrzebuje wyrażać wrażliwość i emocje oraz
                  zdyscyplinować postawy i zachowania wymijające.
                  - Potrzeba opierania się na własnych zasobach duchowych poprzez znajdowanie
                  praktycznego wyrazu wyższych wizji i tęsknot.
                  • kasia-asia1 Re: Saturn w Rybach według Arroyo 29.12.07, 10:17
                    Odzywam się jako właśicielka Saturna w Rybach i XII domu. I
                    uprzejmie proszęwink, aby tego położenia nie posądzać o same złe
                    rzeczy.
                    Raczej to zamiłowanie do samotnośći. Kończę zawsze i wszystko co
                    zaczęłam, ale mam też księzyc w Koziorożcu. Słońce w Skorpionie w
                    kon z Neptunem w ścisłym trygonie do Saturna. Funkcjonuję w
                    społeczeństwie prawidłowo, we więźniu, zakonie jeszcze nie
                    siedziałam, rodzinę posiadam. Długów nie mam. Ze społeczństwem
                    stopiona jestem przykładowo, amen.
                    Nadmiernie konserwatywna jestem do pewnego, ale do powierzchownego
                    dość stopnia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka