Gość: Dorik24
IP: 46.113.244.*
29.12.10, 11:41
Śniło mi się, że umarłem. Ale dalej mogłem chodzić mówić, odnalazłem swoich bliskich, ale nikt mnie nie poznawał, a najdziwniejsze jest to, że nigdzie nie mogłem odnaleźć swojej żony. Zniknęła tak jakby nigdy nie istniała.
Proszę o pomoc w interpretacji mojego snu.