praczka
24.02.02, 15:39
Jestem szczęśliwa. Nie mam spędzających sen z powiek problemów. Akceptuję
siebie i czuję się akceptowana. Kocham i jestem kochana. Lubię swoją pracę i
ludzi, z którymi pracuję. Dobrze czuję się w domu, wśród najbliższej rodziny.
Uważam się za osobę mającą szczęście. Lubię moje życie, lubię świat. Spotykam
na swej drodze dobrych i życzliwych mi ludzi. Krótko mówiąc - jest dobrze!
W takim razie dlaczego zwracam się do wróżki? Od jakiegoś czasu zastanawiam się
nad taką rzeczą: czy to szczęście (szeroko rozumiane) kiedyś się skończy? Tak
byłoby zgodnie z równowagą, prawda? Mówi się, że fortuna kołem się toczy.
Siedem lat tłustych, siedem lat chudych... To nie jest tak, że ja czekam na
odwrócenie losu - broń Boże.
Urodziłam się 26 lutego 1975r., ok 10 rano.