Dodaj do ulubionych

Jak zinterpretować taki układ kart Tarota?

11.05.04, 10:20
Na stronach radia Zet można sobie postawić Tarota i tak też zrobiłam ale
kompletnie się na tym nie znam i pomyślałam, że może ktoś na tym forum
objaśni znaczenie kart, które wybrałam. W kolejności były to: diabeł,
wisielec, śmierć.
Pytałam o moje życie zawodowe i szanse na dostanie wymarzonej pracy (w
zeszłym roku aplikowałam na stanowisko, które do dzisiaj nie zostało
obsadzone). Co można z takiego układu kart wyczytać?
Z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • pawpos Moja historia z tarotem 11.05.04, 17:04
      Po więcej szczegółów zapraszam na priv: sop@plusnet.pl.

      A oto moja historia podzielona na dwie części: teoretyczną i praktyczną. Obie
      te części pokazują jednak to samo - siła, która stoi za ezoteryką (w naszym
      przypadku Taror, wahadełko, i numerologia) - możemy ją nazwać złem - nienawidzi
      ludzi i dąży do jego unicestwienia. Dlaczego? Ponieważ człowiek jest (póki co)
      najdoskonalszym boskim dziełem (m.in. dlatego, że ma świadomość, wolną wolę
      itd. - czego np. zwierzęta i rośliny nie mają. Walka o unicestwienie człowieka
      jest realna a bycie nieostrożnym można przypłacić życiem. Co więcej jeżeli to
      robimy bez Boga to jakbyśmy się nie starali i tak jesteśmy przegrani, ponieważ
      zło jest mocniejsze od nas. Zawsze nas złamie.....

      Najważniejsze jest to co w sercu każdego z nas. Uważam, że lepiej jest szukać i
      wyrywać nieprawość z własnego wnętrza, niż szukać wytłumaczeń. Przy czym chce
      zaznaczyć, że ten komentarz jest Pytam siebie - co ja z tym wszystkim zrobię.
      Za to jestem odpowiedzialny i na to mam wpływ. Kościół (a w zasadzie konkretni
      ludzie w kościele) mają swoją odpowiedzialność.


      NASZA HISTORIA
      Nasza historia dotyczy tzw. sfery duchowej. To ważne - nasza historia
      uświadomiła nam bowiem, że świat duchowy jest realny, nie są to wymysły
      starszej babci, ale całkiem namacalna rzeczywistość, w której istnieją byty, są
      ustalone pewne zasady itd.

      Początek
      Poznaliśmy się z moją żoną 5 lat temu i byliśmy bardzo w sobie zakochani.
      Szybko zdecydowaliśmy na dziecko. Urodził się nam pierwszy synek - Tomcio,
      potem drugi - Kubuś. Żyliśmy dostatnio, dość komfortowo, spokojnie. A
      jednak.... Od czasu do czasu nachodziły nas dziwne sytuacje - ataki złości i
      agresji, złego nastroju bez powodu. Sytuacje te się nasilały - pojawiła się
      obojętność; agresja i złość nasilały się. Dotyczyło to głównie mojej żony, ale
      nie tylko.

      Kłopoty
      W naszym domu moja żona zaczęła odczuwać czyjąś obecność, a w pewnym momencie
      nasze dzieci zaczęły "widzieć" postacie, których myśmy nie widzieli. Wtedy
      jednak nie zwracaliśmy na to uwagi. Moja żona była wróżką
      (www.republika.pl/adibea), więc te sprawy nie były jej tak bardzo obce. Oboje
      dopuszczaliśmy do siebie możliwość istnienia duchowej rzeczywistości, choć ja
      we wróżeniu nie uczestniczyłem. A jednak.... sytuacja stawała się coraz cięższa
      i cięższa. Obojgu nam bardzo zależało na małżeństwie i rodzinie. Staraliśmy się
      bardzo – wspólnie planowaliśmy, spędzaliśmy wspólnie czas bez dzieci,
      korzystaliśmy z rodzinnych i indywidualnych terapii.

      W kocu sytuacja nabrzmiała do tego stopnia, że kilka razy rozmawialiśmy o tym,
      że w zasadzie nie jesteśmy już razem. Oboje bardzo to przeżywaliśmy, ale nie
      mogliśmy znaleźć rozwiązania - bo też nie znaliśmy przyczyny. Tłumaczyliśmy to
      sobie wpływem doświadczeń z dzieciństwa itd. Koniec końców pod koniec 2002 było
      już tak źle, że np. ja nie byłem w stanie praktycznie pracować - przychodziłem
      do pracy i praktycznie byłem w stanie wykonywać jedynie mechaniczne czynności -
      i to z trudem. Trudno mi było się zmobilizować, skoncentrować. Mój poziom
      energii był bardzo niski –byłem jakby "odłączony". Później dowiedziałem się, że
      okultyści nazywają to stanem "duchowej śmierci", zresztą biblia nazywa to mniej
      więcej tak samo.

      Wtedy "przez przypadek" poznałem kilku Chrześcijan i postanowiłem prosić Boga o
      ratunek. Nie potrafiłem sobie poradzić z całą sytuacją i Chrystus wydawał się
      być jedynym ratunkiem. Zresztą słusznie. Gorąco modliłem się o kilka rzeczy:
      aby Ojciec zaopiekował się nami, dał nam mądrość co robić i siłę aby zrobić to
      co zrobić należało.

      Wtedy stało się. Spotkaliśmy "przez przypadek" ludzi związanych z okultyzmem
      (różnymi jego odmianami) i okazało się, że nasze doświadczenia nie są im obce.
      Okazało się, że stany nerwowe, problemy ze snem itp. zdarzają się praktycznie
      wszystkim. Najczęściej kończyło się to jakimś złem: zdradą, rozwodem, myślami
      samobójczymi lub wręcz próbami samobójstwa.

      Wtedy postanowiliśmy z tym skoczyć. Zaufaliśmy słowu bożemu, które mówi:
      1) okultyzm jest niczym innym jak wykorzystywaniem sił demonicznych - one na
      początku dają hojnie, prędzej czy później jednak przychodzi zapłacić rachunek
      2) korzystanie z wróżb oraz kontaktowanie się z duchami zmarłych jest jedną z
      nielicznym rzeczy za które będziemy potępieni.
      3) konsekwencje takich praktyk "ciągną" się za kolejnymi 3-4 pokoleniami
      4) ratunkiem jest wyraźne zwrócenie się kontra, zaprzestanie praktyk i
      zniszczenie (spalenie) wszystkich "akcesoriów". Co więc uczyniliśmy -
      spaliliśmy wszystko.

      Z perspektywy dzisiejszej – okultyzm został praktycznie wyciśnięty z naszego
      życia - jak tubki od pasty. Nasz udział w całym tym procesie był naprawdę
      niewielki. Sprawy same się działy. Kolejni
      ludzie, kolejne świadectwa, kolejne decyzje. Sytuacja dzisiejsza Dziś nasze
      małżeństwo i rodzina przeżywa bardzo dobry czas. Większość rzeczy sobie
      wybaczyliśmy. Jak lubię to nazywać - "inaczej oddychamy".

      Zawierzenie naszej rodziny Chrystusowi i w konsekwencji zaprzestanie wróżenia
      było praktycznie jedyną rzeczą, którą zrobiliśmy. Ponieważ w tzw. międzyczasie
      zdobyliśmy jakiś fragment wiedzy nt. wpływu okultyzmu na życie postanowiliśmy
      wykorzystywać zdobyte doświadczenia do tego aby przestrzegać innych. Osobom,
      które korzystają lub zajmują się tym grozi bowiem śmiertelne niebezpieczeństwo.
      Nie chcę brzmieć jak "nawiedzony", ale wiele w międzyczasie widziałem i widzę.

      Nie wiem w 100% dlaczego dzieją się te rzeczy. Wiem jednak, że jedną z przyczyn
      może być udział lub przywiązanie do np. horoskopów. Istnieje też możliwość, że
      w przeszłości ktoś z rodziny (nawet kilka pokoleń wstecz) takimi praktykami się
      zajmowali.

      Dodatkowo: sprawy, których dotykamy są duchowe - nie z naszego świata. One
      funkcjonują inaczej niż sprawy na Ziemi, wśród nas. Jeśli więc chcemy np. od
      czegoś uwolnić się wtedy musimy skorzystać z sił duchowych – nasze "ziemskie"
      metody nie bardzo działają. W naszym przypadku "duchowym" wybawcą był Chrystus.

      Do tej pory nie spotkałem nikogo, kto byłby wybawiony w inny sposób.

      PODSTAWY BIBLIJNE
      Przedstawiam całość aby oddać kontekst:

      Księga Wyjścia (exodus) 20 rozdział
      Wtedy mówił Bóg wszystkie te słowa: (2) Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię
      wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. (3) Nie będziesz miał cudzych bogów
      obok Mnie! (4) Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co
      jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w
      wodach pod ziemią! (5) Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im
      służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze
      występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych,
      którzy Mnie nienawidzą. (6) Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym,
      którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań. (7) Nie będziesz wzywał
      imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie
      tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy. (8) Pamiętaj o dniu szabatu,
      aby go uświęcić. (9) Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe
      zajęcia. (10) Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie
      możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój,
      Ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani
      cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. (11) W sześciu dniach bowiem
      uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym Zaś
      dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.
      (12) Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg
      twój, da tobie. (13) Nie będziesz zabijał. (14) Nie będziesz cudzołożył. (15)
      Nie będziesz kradł. (16) Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa
      jako świadek. (17)


    • iza.podlaska Re: Jak zinterpretować taki układ kart Tarota? 13.05.04, 12:46
      Witam,
      nie wiem, jakie jest znaczenie kazdego z trzech miejsc w tym ukladzie, trudno
      wiec interpretowac cala wrozbe.

      Pozdrawiam serdecznie

      Iza Podlaska
      • mmaagg Re: Do Pani Izy 13.05.04, 13:36
        Pani Izo nie wiem czy takiej informacji brakuje żeby zinterpretować wróżbę ale
        wiem że wybrane przeze mnie karty odnosić się mają w kolejności do przeszłości,
        teraźniejszości i przyszłości.
        Jeszcze raz bardzo proszę o interpretację tego układu kart.
    • mmaagg Re: Jak zinterpretować taki układ kart Tarota? 18.05.04, 14:22
      Może jednak ktoś się zna na tych kartach? Proszę...
      • isinka Re: Jak zinterpretować taki układ kart Tarota? 18.05.04, 14:46
        Czy wszystkie karty były w pozycji prostej?
        • mmaagg Re: Jak zinterpretować taki układ kart Tarota? 19.05.04, 11:20
          Isinko nie wiem co oznacza pozycja prosta. Karty przed wybieraniem tworzyły
          koło. Sama zobacz.
          shangri-la.radiozet.wp.pl/wrozby.html
          • pani.jazz Re: Jak zinterpretować taki układ kart Tarota? 19.05.04, 11:37
            Pozycja prosta oznacza, ze karty nie sa w ukladzie odwrocone obrazkami do gory
            nogami.

            pozdrawiam,
            pani.jazz
          • santafeb Re: Jak zinterpretować taki układ kart Tarota? 23.05.04, 17:20
            A ja mam pytanie, czy warto w ogole sugerowac sie takim rozkladem tarota przez
            internet, gdzie mozna sobie np 10 razy wystawic i za kazdym razem wychodzi co
            innego?
            • comma Re: Jak zinterpretować taki układ kart Tarota? 23.05.04, 18:21
              Hm, santafeb, ja mialam znajoma, ktora potrafila z jednym i tym samym problemem
              pojsc do trzech roznych wrozek w ciagu tygodnia :-) Tez za kazdym razem
              dowiedziala sie czegos innego :-))))))
    • isinka Re: Jak zinterpretować taki układ kart Tarota? 19.05.04, 14:50
      interpretując wg tego co mówi zetka(że pierwsza to źródło problemu, druga
      sytuacja obecna i trzecia ambicje i plany i rozwiązanie), powiem, że przez
      jakieś machlojki, jakieś braki pieniezne, nie dostałas jeszcze tej swojej
      wymazonej pracy, na razie czekasz rok na zmianę, ale poczekasz jeszcze z roczek
      i wtedy dopiero coś ruszy i pojawi się ta nowa praca.
      Pozdrawiam
      • cytryna76 Re: Jak zinterpretować taki układ kart Tarota? 23.05.04, 21:50
        A ja zinterpretowałabym to tak: zastanów się poważnie, czy to rzeczywiscie
        Twoja wymarzona praca. Karta diabła mówi, ze byc moze sama siebie siebie
        oszukujesz i chcesz w to wierzyć. Dwie następne moga świadczyć o tym, ze dobrze
        się stało że jej nie dostałas. W Twoim zyciu nastąpią jakies radykalne zmiany,
        które spowodują,ze przeszłość stanie sie nieaktualna (karta smierci, co nie
        oznacza broń Boze smierci w sensie dosłownym !). Pytanie tylko, czy mozna
        dawać wiarę kartom wylosowanym przez komputer, a nie Twoimi rękoma. Powodzenia
        • Gość: Beata Re: Jak zinterpretować taki układ kart Tarota? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.04, 11:30
          odpowiadam na pytanie, czy mozna dawac wiare temu. Oczywiscie tak. To pytanie
          zostalo postawione o odpowiedniej godzinie ( astrolog moglby nawet na ten
          moment zrobic i zinterpretowac horoskop) i o tej wlasnie godzinie siegnela ta
          osoba po wrozbe z komputera. Nic nie jest przypadkowe. A na zarzut ze na jedno
          pytanie za kazdym razem losuje sie inne karty w komputerze... jakie jest
          prawdopodobienstwo wyciagniecia tych samych recznie... takie samo.
          Beata
    • agrentowy4321 Re: Jak zinterpretować taki układ kart Tarota? 09.03.23, 10:21
      Ile czasu trzeba?
    • irona.sonata Re: Jak zinterpretować taki układ kart Tarota? 29.04.23, 23:26
      Sprawdź czy nie ma Ciebie za ściana dobrze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka