Gość: Florencja
IP: *.maxnet.biz
14.04.13, 14:29
Proszę o interpretację... Gdyż nie rozumiem.
Śniło mi się dzisiaj, że umarłam i nie potrafiłam zrozumieć powodu mojej śmierci. Był taki moment jakbym się na chwile pojawiła wiedząc, że już mnie nie ma i pytałam ludzi, rodziny, dlaczego ja, że nie rozumiem, przecież jestem młoda, zdrowa, że jeszcze wszystko przede mną. Dlaczego nagle zabiera się moje życie, dlaczego ma się teraz zakończyć. Umarłam w wodzie, ale nie utonęłam - po prostu przestałam żyć, jakby coś ze mnie "uleciało". To było jezioro, lato - gorąco. Ludzie na około i rodzina. Nikt nie płakał, nie przeżywał żadnej tragedii - jakby nic się nie stało.
Co to może oznaczać? Pięknie dziękuję za pomoc.