wiga10
12.08.04, 21:29
1. kiedyś, kilkanaście lat temu śniło mi się drzewo, na którym rosły piękne
dorodne truskawki.
2. ok. 2 m-ce temu, śniłam, organizowałam kurs czy spotkanie z dziedziny
ezoteryki, było obecnych dużo osób, byli to ludzie, których znałam ze świata
ezoteryki, z którymi się spotkałam w różnych okolicznościach. Byli i tacy
których nie znałam. Wszyscy wyglądali na zadowolonych, dopóki nie
zorientowali się, że mam własne zdanie Chcieli mnie od siebie uzależnić, nie
poddawałam sie niczyjej presji, to im się nie podobało, zaczęłam uciekać,
gdyż poczułam się zagrożona wkrótce wszyscy mnie gonili. Z budynku wybiegłam
na taras, oni mnie otoczyli, stanęłam przy balustradzie. Niedoszłemu oprawcy
wytrąciłam z rąk narzędzia nie wiem co to było i wtedy z jednej dłoni
wyfrunął ptaszek, który wzniósł się wysoko. Byłam osaczona, zaczęła się do
mnie zblizać kobieta, której nie znam, miała uniesiona dłoń, w której
trzymała coś w rodzaju chostii w kształcie prostokąta, koronkowej, białej.
Wiedziałam, że gdy tylko wezmę ją do ust, to nie ma odwrotu, umrę, bo ona
natychmiast się rozpuści. Zobaczyłam mężczynę, który przechodził nieopodal
chodnikiem i zwróciłam się do niego -
proszę pana proszę mi pomóc. Obudziłam się, byłam bardzo zmęczona.
3.sen z dzieciństwa - stałam na peronie i pojawił się mój tato, który
poruszał sie na kolanach, tak jakby tam zaczynały się jego nogi. Był jakiś
przerażający, zbliżał się do mnie, a ja się go bałam.