Gość: genia
IP: *.chemn.tuniv.szczecin.pl
11.09.04, 11:52
dzien dobry,
wczoraj poddalam sie zabiegowi energetycznemu, a dzisiejszej nocy snilo mi
sie mnostwo snow. Prosze o interpretacje.
1. Bylam poza miastem, w jakiejs miejscowosci letniskowej. Mieszkalam z
kolezanka z pracy. Z pokoju mialysmy dwa wyjscia, jedno przez drzwi na
korytarz, drugie przez drzwi bezposrednio na dwor ( te drzwi byly oszklone).
Gdy wracalam z wycieczki, zawiadomiono mnie, iz oszklone drzwi maja zepsuty
zamek. W domku niedaleko jest taka sama sytuacja i juz fachowcy zabrali sie
za jego naprawienie. Pobieglam aby poprosic ich o pomoc, onim sie zgodzili i
zakomunikowali mi, ze to czesto sie ostatnio zdarza, poniewaz zlodzieje psuja
zamki, aby w nocy nie powodowac niepotrzebnego halasu.
2. W duzej hali prowadzilam lekcję w obecnosci wychowawcy tej klasy ( w
rzeczywistosci jestem nauczycielem). Klasa w ogole mnie nie sluchala, wszyscy
biegali, krzyczeli na co wychowawczyni zupelnie nie reagowala, a ja nie
moglam ich okielznac. Pod koniec lekcji nie wytrzymalam, podeszlam do
wychowawczyni, poprosilam o mikrofon i przekazalam im ze lekcje maja
przerobic sami oraz zrobic dosc obszerne zadanie domowe.Potem wyszlismy z
hali, ja jednak musialam tam wrocic poniewaz trzeba bylo ja zamknac. Znow
pojawilo sie dwoje drzwi. Na zewnatrz stal jakis mezczyzna, ktory twierdzil
ze te klucze nie pasuja do zamkow i na pewno sobie nie poradze. Udalo mi sie
zamknac jedne z nich. Do drugich dlugo szukalam klucza, ale kiedy znalazlam
poczulam strach przed tym mezczyzna, ktory stal pomiedzy mna a niezamknietymi
drzwiami i kopal kijem w ziemi poniewaz chcial wydobyc pare dzieciecych
butow - czarne baletki. Przestraszylam sie i zaczelam uciekac po sniegu na
kolanach. Wiedzialam jednak ze nie zamknelam drzwi i nie oddalam kluczy
portierowi. Musialam tam wrocic. Przypomnialam sobie ze wieczorem mam tam
spotkanie. Przyszlam na spotkanie, moj znajomy juz tam byl i przekazal mi ze
nic nie zginelo, natomiast poduszki i poszewki sa calkowicie zniszczone przez
klase z ktora mialam zajecia. Zdjelam poszewki i postanowilam zaniesc je
wychowawcy klasy.
3. Lecialam samolotem, ktory prowadzili policjanci ( trzech). Ktos z
pasazerow zaproponowal ladowanie, bo nigdy jszcze nie ladowal w miescie.
Wyladowalismy lagodnie i wjechalismy na pobocze gdzie byly ustawione slupki.
Wszystkie zostaly zniszczone ( ja skomentowalam umiejetnosci policjantow).
Kiedy zniszczylismy wszystkie slupki, wjechalismy na pole z krowami, nie wiem
ile ich zginel, bylam zrozpaczona patrzac na to wszystko, po krowach byly
zajace az wreszczie wjechalismy na plac przy blokach mieszkalnych. Tam stal
stol z ciuchami, a przy nim jakas Pani. Policjanci poinformowali mnie, ze
rzeczy naleza do osob ktore przyjechaly tu z ubogich krajow i mamy je
spakowac do samolotu i odeslac. Wyszlam i zaczelam pakowac rzeczy. Pod koniec
kobieta zapytalam dlaczego zabieramy jej rzeczy. Bylam zaskoczona,
stwierdzilam glosno ze mogla powiedziec nam o tym na poczatku, no ale znowu
rzeczy trafily na stol.
To koniec moich snow, troche dlugie, ale mam nadzieje ze ktos pokusi sie o
ich interpretacje.
Z gory dziekuje, genia