Gość: Izabela
IP: *.telprojekt.pl
12.09.04, 10:36
Witam serdecznie,
od dluzszego czasu nurtuja mnie dwa sny.. snily mi sie dosc dawno (moze okolo
pol roku temu), wiec nie wiem czy pamietam wszystkie szczegoly, ale tematyka
jest podobna. I nawet nie wiesz Matyldo jakie to blogie uczucie, kiedy za
chwile Ci to napisze, wierzac, ze mozesz mi to zinterpretowac.
Obydwa sny dotycza mojego przyszlego slubu.
1. Dzien wesela, ostatnie przygotowania nagle stwierdzam, ze nia mam sukni
slubnej i wtedy moj przyszly tesc mowi, ze zaraz cos wymyslimy,dzwoni do
kogos i za pare godzin przyjezdza Malgorzata Potocka z suknia, ktora
zaprojektowala i uszyla. Suknia jest w kolorze fioletowym...Na poczatku
jestem w szoku, ale w koncu ja nakladam i potem... czarna dziura w snie,
dalej pamietam, ze jest przyjecie slubne, bardzo duzo gosci, przyjecie jest
na swiezym powietrzu. Nagle zaczyna padac deszcze, jest totalna zlewa i
nagle wszystko znika.
W drugim snie znowu nie w pore orientuje sie, ze nie mam sukni slubnej, moj
narzeczony stwierdza, ze nie ma sprawy, uszyjemy z firanki. Stoimy w
pokoju,w ktorym sa ogromne okna, a w nich wisza krolewsko haftowane firany.
Ja mu odpowiadam, ze nie ma mowy, poza tym ja sie tego wszystkiego boje,
chodzi mi o przysiege w kosciele, mowie mu o tym
... i tu znow czarna dziura... nie pamietam czy dochodzi do slubu..
Matyldo, bardzo prosze o kilka słow, w sprawie tego slubu
pozdrawiam
Izabela