12.08.02, 22:09
Droga wróżko,
jak gwiazdy widzą dalszą przyszłość mojego małżeństwa, ja rak: 10.07.1977
godz. 10.07.77 godzina 7.10, on skorpion 1.11.1977. godziny nie znam, oboje z
Warszawy. Jestesmy małżeństwem od 27.11.2001 i nasze wspólne życie jest
straszną huśtawką - od sielanki do tygodniami ciągnących się awantur, wyzwisk
a nawet rękoczynów - nie potrafimy panować nad naszymi emocjami, w złości nie
potrafimy się kontrolować, a ja od 05.05. w ciaży już często w ogóle nie
wiem, jak nad sobą zapanować. Po ostatniej takiej fali wściekłości, obwiniań,
wyzwisk i popychań postanowilismy pójść na terapię, ale ja czasami już nie
wiem, czy to ja jestem chora, czy oboje i co z tego będzie. Błagam, wróżki -
co o nas mówią gwiazdy ???
Marta
Obserwuj wątek
    • mii.krogulska Re: co dalej? 17.08.02, 02:10
      Witam serdecznie,
      nad Państwa horoskopami muszę się chwilę zastanowić, jednak na pierwsy rzut oka
      i wobec ciązy pośrednictwo terapeuty wydaje się dobrym pomysłem. W niedzielny
      późny wieczór napiszę więcej,

      pozdrawiam,
      Mii
      • iwomaj Re: co dalej? 18.08.02, 22:24
        Dziękuję, ostatni tydzień był lepszy, od nastepnego tygodnia zaczniemy terapię,
        mam nadzieję, że powoli będzie lepiej, zobaczymy, jak widzą to gwiazdy.
        Marta
    • mii.krogulska Re: co dalej? 19.08.02, 01:06
      Witam serdecznie,
      nigdzie w gwiazdach nie jest zapisane, że związek jest jednoznacznie zły lub
      jednoznacznie dobry oraz że coś jest takie samo przez cały czas. To, co
      odpowiada i wspomaga innych, może być zabójcze dla drugich. Dlatego do analiz
      partnerskich trzeba podchodzić w bardzo uważny sposób. Nie mogę tu, na naszym
      Forum, wykonać dla Państwa pełnej analizy - ani to czas, ani miejsce. Postaram
      się coś podpowiedzieć, może to ułatwi Państwu życie.
      Pierwszymi pytaniami, jakie powinna Pani sobie zadać brzmi: po co jestem z tym
      człowiekiem, czy jestem szczęśliwa, czy zasypiam bezpiecznie. W ciąży, która
      jest stanem zamieszania emocjonalnego i osłabienia fizycznego, własnie te
      pytania są najbardziej istotne. Nie chodzi tu nawet o rękoczyny, ale o Pani
      spokój psychiczny. Czasami słowa lub gesty są nie mniej groźne niż pięść albo
      rzucony w Panią przedmiot. Radzę to sobie dobrze rozważyć, a w razie złego
      samopoczucia przenieść się na jakiś czas do rodziców albo przyjaciółki. Problem
      wzajemnej agresji jest pierwszym i główym problemem, z jakim musicie się
      uporać. Według astrologów agresja nie bierze się jednak "z nikąd" i jest formą
      energii, która wymyka się spod kontroli. Pani przejawia typ osoby, która
      posługuje się agresją bierną. Upiera się Pani, zamyka w sobie, obraża, nie
      stawia sprawy jasno, mówi OK, a potem i tak robi swoje. Mąż jest osobą, która
      mniej się kontroluje i chce, aby jego żądanie były realizowane natychmiast. Od
      jakichś dwóch lat stał się bardziej niecierpliwy, pewny siebie, a nawet
      arogancki. Potrzebuje więcej adrenaliny - gdyby się porządnie przestraszył, to
      paradkoksalnie od razu poczułby się lepiej. Mężczyźni w naszym stuleciu są
      zamknięci w samochodach i przykuci do biurek, a to im wcale nie służy. Pani mąż
      jest młody, potrzebuje więcej sportu, ruchu i okazji do rywalizacji z innymi
      mężczyznami, gdzie nauczyłby się kontrolować emocje i przy okazji własną siłę
      fizyczną. Jest zodiakalnym Skorpionem, niezwykle niezależnym, pamiętliwym i -
      proszę wybaczyć - nieobliczalnie złośliwym wtedy, kiedy czuje, że ktoś mu
      zagraża. Żle, że zagrażają Wam wasze własne emocje! Rada astrologa jest tu
      taka, że dopóki macie wspólne zajęcia, wspólne pasje, dopóki się zwyczajnie nie
      nudzicie przed telewizorem, dopóty wszystko jest w porządku i trwa sielanka.
      Macie Państwo problem z wykorzystaniem wolnego czasu, bo nie potraficie go
      wykorzystywać albo udajecie, że robicie to, co chcecie robić. W tym związku
      Pani jest zbyt stateczna, on zbyt dynamiczny - a to rodzi problemy, bo on
      ciągnie w jedną stronę, a Pani w drugą. Podróże, sport, nawet brydż ze
      znajomymi - czyli coś, co możecie robić wspólnie i w czym możecie rywalizować z
      innymi jako para - to aktywności, które pomogłyby w okresach awantur. Nigdy nie
      jest idealnie zawsze, ale wzajemne okładanie się i wyzywanie jest dowodem
      tłumionej rozpaczy, a nie jest dowodem miłości.
      Terapia jest słusznym rozwiązaniem i proszę się jej nie obawiać. Mediacja
      pomoże uporządkować emocje i zdobyć trochę dystansu - co dla przedstawicieli
      znaków wodnych, jakimi jesteście, wcale nie jest takie proste. To wszystko, co
      w sobie odkryjecie pomoże nie tylko w małżeństwie, ale i w innych dziedzinach
      życia. Zwykle też tak jest, że Raki narzekają i w ramach rekompensaty wydają
      wspólne pieniądze, a Skorpiony zacinają się w sobie, a potem wyskakują z
      pomysłami "zemsty" w najmniej odpowiednim momencie. Same na tym cierpią, a
      potem nazywają to dumą :)
      Dodam też, że Wasz wspólny horoskop wcale nie jest zły. Macie mnóstwo energii
      do wykorzystania, wiele tematów do omówienia. Gorzej jest z wyrozumiałością,
      ale skoro dotarliście do ślubu i dziecka, to znaczy, że potraficie dać sobie ze
      sobą radę. Chmur nad Panią nie widzę strasznych, jest Pani silna - a Raki
      dobrze znoszą ciążę i rodzą wspaniałe dzieci, co korzystnie wpływa na ich
      życie. Mam nadzieję, że zdołacie się porozumieć, bo mąż choć jest "dzikim"
      Skorpionem, to ma przeciez wiele zalet. Księżyc jego horoskopu (prawdopodobnie
      w Raku, a więc w znaku Pani Słońca - to dobry omen) wskazuje, że bardzo zależy
      mu na rodzinie. Skoro zdecydował się ją założyć, to nie był to tylko
      przejściowy kaprys.

      A jeśli nie - proszę zwiewać póki czas, co jednak już radzę Pani nie jako
      wróżka, a jako zwyczajna kobieta :)

      Pozdrawiam serdecznie,
      Mii
      • iwomaj Re: co dalej? 20.08.02, 07:47
        Serdecznie dziękuję, mam nadzieję, że uda nam sie wyjść na prostą. Dziękuję też
        za radę czysto babską, wiem że ma pani rację, ale jeszcze do tej prawdy nie
        dojrzałam. Marta
    • irona.sonata Re: co dalej? 02.05.23, 16:11
      Bardzo to dziwne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka