lutyk
20.11.07, 15:39
Byłam u wrózek kilkakrotnie. Większość wizyt (Warszawa) - totalna
porażka.Ale wiele lat temu (1999r) byłam u pewnej pani (od razu
mówię, że nie wiem, jak ją namierzyć, nie pracuje juz w tamtym
salonie a i nigdzie w necie nie mogłam na nia natrafić. No i cóż,
sprawdziło się ok 80% rzeczy, niestety, nie tylko tych dobrych:(.
Faktem jest, że powiedziała mi i kilka dobrych (ciagle czekam ;). I
tu jest problem, gdyż, hmmm... mam wrażenie, że zamykam się na inne
opcje. Mówiąc wprost, przez to, co powiedziała mi ta pani, nieco
sobie w życiu namąciłam (bo skoro tak wiele rzeczy się sprawdziło,
to i ta reszta też musi). A owa pani przepowiedziała mi, np, że
czeka mnie udany związek z facetem - brunetem, który nie będzie
zamożny. I chyba sama podświadomie zniszczyłam dwa, całkiem niezle
zapowiadajace sie związki
1)...bo nie był brunetem, tylko jasnym blondynem
2) ...bo był świetnie ustawiony finansowo (i co z tego, że
brunet;))))
Sama nie mogę w to uwierzyć, ale tak jest. Ciągle w głowie brzmią mi
słowa tamtej wróżki i to, co juz się sprawdziło.
Kurcze, może jednak powinnismy sobie dać z tymi wróżkami spokój ????
Tylko jak zapomnieć o tych przepowiedniach?
Może znajdzie się ktoś, kto wesprze mnie duchowo i poda kilka
przykładów, które mu sie "nie sprawdziły". Łatwiej bedzie uwierzyć,
że wrózby to nie wyrocznia i uwolnic się od tej ciążącej"klątwy" ( o
ile tak można nazwać ten udany związek;)
Pozdrawiam serdecznie!
ps. aha, zeby wszystko było jasne: ja jak najbardziej życze sobie
tego "udanego związku" ale jak do tej pory, w każdym facecie widzę
coś nie tak i ciagle czekam dalej - no bo w koncu przeciez kiedys
bedzie ten udany ;)