Dodaj do ulubionych

Jak uchronić dziecko?

19.04.08, 14:24
Witam serdecznie. Chciałabym Was prosić o pomoc, mam 7 letnią córkę,
Julia od kilku miesięcy nie może spać a ja automatycznie z nią-
wyglądamy jak zombi-julia ma kłopoty w szkole(nic
dziwnego),kompletnie nie może się skupic. Jest dzieckiem bardzo
aktywnym więc wieczorem powinna szybko zasnąć, tymczasem ma
olbrzymie kłopoty z zaśnięciem a w nocy budzi się kilka razy
niemogąc ponownie zasnąc.Obecnie jest w szpitalu na"obserwacji",
dalej w nocy się budzi ale pielęgniarki śpią i nic nie wiedzą a nie
chcą słuchac rodziców, którzy w tej samej sali są ze swoimi dziećmi
i widzą że Julia nie śpi
(ja niestety nie mogę być z Julia-mam młodszą córk i nie mam jej z
kim zostawić)więc dla lekarzy jest wszystko ok. Nie mam już sił.
Ktoś mi podsunął myśl że może ktoś omotał, rzucił urok na moją
Julcie. Pomóżcie, ciągnę resztkami sił.Z góry dziekuje.
Obserwuj wątek
    • okwilk Re: Jak uchronić dziecko? 19.04.08, 14:47
      Witam.

      Nie powinno się stawiać kart dzieciom, więc nim ktokolwiek będzie próbował to robić to chciałbym zadać kilka pytań:

      Czy byłaś z dzieckiem u psychologa dziecięcego aby sprawdzić czy dziecko nie przeżywa jakiegoś stresu (którego stara się nie okazywać) a powoduje problemy ze snem?
      Czy dziecko było u pedagoga szkolnego?

      Czy lekarze próbowali dziecku podawać środki nasenne?
      Czy zachęcali Cię do podawania dziecku środków/ziół uspakajających?

      Czy możesz dokładniej podać ile dziecko już cierpi na problemy ze snem?
      Czy dziecko przed pojawieniem się problemów spotkało kogoś obcego - próbującego je zaczepić (w twojej obecności lub nie)?

      Czy masz jakieś inne podejrzenia - co może być przyczyną bezsenności u dziecka (poza urokiem i problemami w szkole)?

      Proszę o możliwie dokładne odpowiedzi.
      Uwaga: jeżeli nie chcesz podawać takich informacji na forum otwartym - zapraszam na priv.

      Pozdrawiam,
      Oktawiusz.
      • annk-all Re: Jak uchronić dziecko? 21.04.08, 21:23
        Witam.
        Bardzo dziekuję za chęć pomocysmile. Postaram sie odpowiedziec na
        pytaniasmileJestem początkująca i to bardzo ale tyle wiem,że nie
        powinno sie stawiać kart dzieciom, cóż przyznam się szczerze, że w
        dniu kiedy pisałam posta miałam porządny kryzys a wiadomo tonący
        brzytwy się chwyta.
        Mam umówioną wizytę u psychologa, też biorę pod uwage delikatną
        psychike dziecka, u pedegoga szkolnego nie bylam-mieszkam w małej
        mieścinie a dzieci są dla innych dzieci okrutne, chcę jej tego
        oszczędzić.
        O środki nasenne pytałam lekarza to delikatnie mówiąc "zwrócił mi "
        uwage że znudziłam sie dzieckiem i chcę sie go pozbyć robiąc z niego
        kukłe...w obliczu takego argumentu zaniemówiłam i zamilkłam.
        Zioła podaje sama(troche sie na nich znam-kocham zioła).
        Problemy ze snem trwają już jakies pół roku a problemy ze szkołą są
        wynikiem bezsenności.
        Tak, mam swoją teorię dotyczącą bezsenności Córci, oprócz uroku-mąż
        wyjechał na rok i wydaje mi się że to "wychodzi w nocy"; ale Moja
        mała jest bardzo otwartym dzieckiem i bardzo lubianym przez
        otoczenie. Nie raz znajomi zaczepiali mnie w jaki sposób udało mi
        sie wychować tak idealne dzieckosmile(zapewniam że idealne nie jest i
        nie raz wydaje mi sie że ponoszę porażke wychowawcząsad )Tak że
        nadal będę sie upierać co do omotania, co może być jedną z wielu
        przyczyn biorąc pod uwagę powyższy mój wywód.A dzieci staram sie
        traktować tak żeby żadna nie miała pretensji. Mlodsza jest młodsza
        to fakt, wiadomo, ma fory z tego powodu ale starsza jest starsza i
        ta ma z kolei przywileje z tego tytułu, które abolutnie nie
        przysługują młodszejsmile
        No to chyba na tyle. Pozdrawiam
        • vickydt Re: Jak uchronić dziecko? 22.04.08, 10:19
          smile)
          no widzisz, z lekarzami od dusz często tak jest, że zadufaniem chcą przykryć
          brak wiedzy i to, ze poszli na psychologię, by uleczyć siebie. Bardzo mądrze
          zrobiłaś, że nie poszłaś do pedagoga szkolnego. To w większości panie od
          uśmiechania sie i malowania laurek.
          Poszukaj dobrego psychologa albo psychiatry dziecięcego ale też pogadaj z innymi
          matkami.
          tu sa fora, gdzie mamy wymieniają poglądy i dzielą się spostrzeżeniami:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=851
          usenet.gazeta.pl/usenet/0,48200.html?group=pl.soc.dzieci
          pozdrawiam
        • okwilk Re: Jak uchronić dziecko? 22.04.08, 17:23
          > Witam.
          > Bardzo dziekuję za chęć pomocysmile. Postaram sie odpowiedziec na
          > pytaniasmileJestem początkująca i to bardzo ale tyle wiem,że nie
          > powinno sie stawiać kart dzieciom, cóż przyznam się szczerze, że w
          > dniu kiedy pisałam posta miałam porządny kryzys a wiadomo tonący
          > brzytwy się chwyta.
          A później nie dość że tonie to i wykrwawia się w wodzie wink

          > Mam umówioną wizytę u psychologa, też biorę pod uwage delikatną
          > psychike dziecka, u pedegoga szkolnego nie bylam-mieszkam w małej
          > mieścinie a dzieci są dla innych dzieci okrutne, chcę jej tego
          > oszczędzić.
          Może ta właśnie okrutność dzieci daje się Twojej córeczce we znaki? Może coś się
          wydarzyło? Tak czy inaczej psycholog jest dobrym rozwiązaniem. Chciałbym też
          stanąć w obronie pedagoga - osobiście trafiłem na 2 bardzo porządnych pedagogów
          szkolnych którzy bardzo mi pomogli. Wiem że to mało ale zawsze można samemu z
          pedagogiem porozmawiać i zadecydować co dalej.

          > O środki nasenne pytałam lekarza to delikatnie mówiąc "zwrócił mi "
          > uwage że znudziłam sie dzieckiem i chcę sie go pozbyć robiąc z niego
          > kukłe...w obliczu takego argumentu zaniemówiłam i zamilkłam.
          Zamiast zamilknąć powinnaś go była zje...ć, bo nie wiem jakim prawem Cię
          oskarża. Wiadome jest że jako rodzic chcesz dla dziecka dobrze, skoro pytasz
          lekarza to znaczy że nie chcesz tego robić na własną rękę a to chyba dobrze?

          > Zioła podaje sama(troche sie na nich znam-kocham zioła).
          Ja również je kocham- niestety moja wiedza w tym zakresie jest - albo raczej jej
          nie mawink

          > Tak, mam swoją teorię dotyczącą bezsenności Córci, oprócz uroku-mąż
          > wyjechał na rok i wydaje mi się że to "wychodzi w nocy"; ale Moja
          > mała jest bardzo otwartym dzieckiem i bardzo lubianym przez
          > otoczenie. Nie raz znajomi zaczepiali mnie w jaki sposób udało mi
          > sie wychować tak idealne dzieckosmile(zapewniam że idealne nie jest i
          > nie raz wydaje mi sie że ponoszę porażke wychowawcząsad )Tak że
          > nadal będę sie upierać co do omotania, co może być jedną z wielu
          > przyczyn biorąc pod uwagę powyższy mój wywód.A dzieci staram sie
          > traktować tak żeby żadna nie miała pretensji. Mlodsza jest młodsza
          > to fakt, wiadomo, ma fory z tego powodu ale starsza jest starsza i
          > ta ma z kolei przywileje z tego tytułu, które abolutnie nie
          > przysługują młodszejsmile
          > No to chyba na tyle. Pozdrawiam
          Cóż jeśli dziecko miało dobry kontakt z ojcem to może mu go brakować. Może to
          być powodem huśtawki nastrojów, bądź smutnych snów[budzących dziecko].

          Z urokiem bym uważał, bo jeśli to nie jest urok a np. nerwica - to wszelkie
          próby zdejmowania uroku, które będą się odbywały przy dziecku będą jedynie
          pogłębiały problem.

          Pozdrawiam,
          Oktawiusz.
    • vickydt Re: Jak uchronić dziecko? 19.04.08, 15:48
      za Alicją Chrzanowską:
      Usuwanie skutków zlego oka ze starszego dziecka.
      Kiedy twoje dziecko sygnalizuje, że dzieje się z nim cos dziwnego, np.
      przeslladuje go cos niewidzialnego, odczuwa niepokój - może zostało ofiarą złego
      oka. Nawet jeśli mylisz się w ocenie sytuacji odprawienie tego rytuału w niczym
      nie zaszkodzi. Stosuje się dla dzieci w wieku 3-12 lat.
      Do jego wykonania niezbędne są akcesoria:
      -1 woskowa lub biała świeca
      -łyżka ziela piołunu
      -łyżka ziela dziurawca
      łyżka płatków z białej piwonii (czerwone widziałam w kwiaciarni niedawno, to i
      białe może da radę dostać...)
      -kociołek do spalania ziół (garnek jakiś po prostu)
      -odrobina wody święconej
      Najpierw zapal świecę, potem wrzuć do kociołka zioła (wszystkie od razu) i
      podpal je. Kociołek musi mieć bezpieczne uchwyty, gdyż będziesz musiala
      3-krotnie obejść siedzące (na stołeczku/ taborecie) dziecko zgodnie z ruchem
      wskazówek zegara. Za każdym razem, gdy będziesz za plecami dziecka, spluń 3 razy
      przez lewe ramię. Kiedy już to zrobisz, odstaw kociołek w bezpieczne miejsce,
      tak, by zioła mogły wypalić się do końca, weź święconą wodę umocz w niej 3 palce
      (kciuk, wskazujący i środkowy) złącz je i mokrymi narysuj na czole dziecka znak
      krzyża, mówiąc przy tym modlitwę "zdrowaś Mario".
      Uwaga: musisz być pewna, że zachowanie dziecka nie ma podłoża medycznego, więc
      kontynuuj badania.
      • vickydt Re: Jak uchronić dziecko? 19.04.08, 16:47
        witam,
        może troszkę pospieszyłam sie z tym rytuałem, więc dodam parę uwag:
        -mi wygląda, ze wrażliwe dziecko coś przeżywa, więc podpisuję się 4 lapami pod
        uwagą Okwika, że z dzieckiem powinien porozmawiać specjalista.
        -podejdz do tego rytuału nie jak do ostatniej deski ratunku, tylko jako do
        elementu "kuracji". I nie przestrasz dziecka ganianiem z dymiącym garnkiem. Zrób
        to jakoś lekko, może pokaż, że to tak troche dla zabawy? Nie przytłocz dziecka
        swoim lękiem i grobowym nastrojem. I jak nie uda Ci sie dostać białej piwonii,
        to weż platki innego białego kwiatka.
        trzymam kciuki. Napisz prosze swoje przemyslenia

        • annk-all Re: Jak uchronić dziecko? 21.04.08, 21:27
          Bardzo, bardzo dziekuje! Na pewno podzielę sie wrażeniami naszymismile
          Pozdrawiam
          • abys6 Re: Jak uchronić dziecko? 22.04.08, 11:18
            Ja mogę podpowiedzieć jedynie co do psychologa dziecięcego. Może
            faktycznie dziecko coś strasznego przeżywa. Możesz sama spróbować
            sczerze z nim porozmawiać. Próbowałas? Jestem z zawodu pedagogiem
            może coś podpowiem? Pytanie, które używasz do dziecka nie mogą być
            narzucające odpowiedzi typu: nie możesz spać, bo boli cię głowa tak?
            Rozumiesz. Jeżeli próbowałaś już jakoś porozmawiać, wychwycić itd.
            nie wyszło to faktycznie należy zgłosić się do psychologa lub
            pedagoga. Można zgłosić się do poradni psychologiczno-pedagogicznej
            w każdym mieście coś takiego jest. Tam będą wiedzieli jak
            porozmawiać itd. Mam nadzieję,że w tym szpitalu dziecko nie będzie
            musiało być długo - to myślę dodatkowy stres. Niestety jak mus to
            mus. Porozmawiaj z lekarzami, nie popuszczaj, zadawaj pytania, nie
            daj się zbyć. Przyczyny niesypiania dziecka w nocy mogą byc
            przeróżniste - jeżeli wykluczą przyczyny fizjologiczne czas pomyśleć
            właśnie nad psychologicznymi. A uwierz dzieci nawet nie potrafią w
            nocy spać, bo pani w szkole cos nie tak powiedziała i potrafią przez
            to miesiącami się stresować. Inną metodę , którą sama możesz
            wprowadzić to muzyka relaksacyjna wieczorem na zasadzie wyciszania.
            Połóżcie się razem do łóżka, włącz muzykę, nawet możesz dziecko
            głaskać, masować, pół godziny przed spaniem wyłączyć telewizor,
            zmniejszyć bodźce napływające z otoczenia. Poczytać razem książeczkę
            i Ty również się rozluźli, bo dzieci odbierają każde nasze spięcie.
            Naprawdę, życzę powodzenia i mam nadzieję, że się ułoży. Pozdrawiam
            • abys6 Re: Jak uchronić dziecko? 22.04.08, 11:34
              Podam Ci jeden przykład z którym się spotkałam. Pani na j.
              angielskim powiedziała dziewczynce, która zapomniała zrobić w domu
              zadanie domowe, że ma teraz problem. Powiedziała dziecku, że ma
              problem. Nauczycielka powiedziała to zupełnie ot tak. 2 miesiące
              matka dochodziła, dlaczego dziecko płacze jak idzie do szkoły,
              dlaczego nie śpi po nocach itd. W rezultacie dziecko pomyślało, że
              ma jakiś problem tak naprawdę samo nie wiedziało o co chodzi, tylko
              wiedziało, że ma problem, a wiedziało, że problem to w
              życiu "poważna sprawa". Podobna sytuacja jak u Ciebie w formie
              zachowania dziecka. Doszli do tego skąd to wszystko się wzięło.
              matka przeniosła dziecko do innej klasy, do innej pani z j.
              angielskiego i kłopoty przeszły jak ręką odjął. Także głowa do góry,
              myślę, że też minie. Trzeba jednak znaleźć przyczynę. Nie naciskaj
              dziecka a podstępem spróbuj coś wydobyć, znaleźć jakiś punkt
              zaczepienia. O to jeszcze chciałam dodać smile
              • abys6 Re: Jak uchronić dziecko? 22.04.08, 19:18
                A i jeszcze jedno - chodzi o pedagoga szkolnego:

                "u pedegoga szkolnego nie bylam-mieszkam w małej
                mieścinie a dzieci są dla innych dzieci okrutne, chcę jej tego
                oszczędzić."
                Oczywiście każdy człowiek ma wybór do tego, aby się zgłosić, gdzie
                chce. Ale podejście takie nie jest słuszne. Do pedagoga dziecko się
                umawia samo - nie z całą klasą i nikt nie musi o tym wiedzieć.

                vickydt: To w większości panie od uśmiechania sie i malowania laurek.
                Tutaj się również nie zgodzę, gdyż widzę pedagodzy zostali
                zgeneralizowani hm... Chciałabym, żeby na studiach uczyli mnie tylko
                uśmiechania i malowania laurek. Trochę mnie to uderzyło - no, ale
                cóż każdy ma prawo swojego zdania - niemniej nie zgadzam się z tym.

                • romanticca Pedagog 22.04.08, 19:57
                  Moja mama przepracowała wiele lat w szkole (od tego roku na emeryturze). Akurat na pewno ODRADZAŁABY pedagoga ze swojej szkoły. Niestety, taka jest prawda, że tych rzetelnych ludzi, z pasją i troską jest mało i o wiele łatwiej trafić na kogoś nieodpowiedniego.
                  • abys6 Re: Pedagog 22.04.08, 20:22
                    i lekarze nie wszyscy są dobrzy a na idealnego też trudno trafić
                    itd. ale pisanie, że wszyscy pedagodzy są do bani to dla mnie
                    przesada. Każdy ma swoje doświadczenia, ale nie można tak
                    generalizować. Wszystkich wrzucać do jednego worka. Skąd macie
                    pewność, że akurat ten pedagog w szkole od tej pani nie pomógłby
                    bardziej od kogoś innego. Nie można tak! No chyba, że autorka
                    dokładnie zna pedagoga i stwierdza, że faktycznie nie jest w stanie
                    pomóc - chociaż nie pisze o tym, tylko o reakcji dzieci. No przykro
                    mi, ale dla mnie to niedorzeczne.
                    • vickydt Re: Pedagog 23.04.08, 10:12
                      jeśli srodowisko pracuje sobie na opinię, to obrywają wyjątki. I nie
                      społeczeństwa to wina, że do szkół trafiają pedagodzy po selekcji negatywnej.
                      Pisalam "większość", nie przeinaczaj tego na "wrzucanie wszystkich do jednego wora".

                      Poza tym probowanie pojscia z dzieckiem do pedagog szkolnej w malej miejscowosci
                      tylko po to, by pani pedagog nie zrobiło sie przykro??? Wybacz, ale to chyba nie
                      tak. A nie wzielas pod uwagę tego, że moment wejscia do gabinetu moga zauwazyc
                      inne dzieci, zrobic z tego aferę, tym bardziej potwierdzic opinię, że opisywana
                      dziewczynka ma delikatną psychikę i miec kolejny powód do tego , by po niej
                      "jeździć"?

                • vickydt Re: Jak uchronić dziecko? 23.04.08, 09:54
                  > vickydt: To w większości panie od uśmiechania sie i malowania laurek.
                  > Tutaj się również nie zgodzę, gdyż widzę pedagodzy zostali
                  > zgeneralizowani hm... Chciałabym, żeby na studiach uczyli mnie tylko
                  > uśmiechania i malowania laurek. Trochę mnie to uderzyło - no, ale
                  > cóż każdy ma prawo swojego zdania - niemniej nie zgadzam się z tym.

                  coż, piszę o znanych sobie, a nie Tobie przypadkach. Nic na to nie poradzę, że z
                  takimi się spotkałam i o takich opowiadają moi znajomi.
                  • abys6 Re: Jak uchronić dziecko? 23.04.08, 11:35
                    Hm.. ta rozmowa do niczego nie prowadzi - Ty masz swoje zdanie ja
                    swoje.
                    "jeśli srodowisko pracuje sobie na opinię, to obrywają wyjątki. I nie
                    społeczeństwa to wina, że do szkół trafiają pedagodzy po selekcji
                    negatywnej"
                    Wiesz chciałabym się dostać do szkoły po selekcji negatywnej. Czyli
                    rozumię, że to "odpadki" tak? Wiesz jakie jest bezrobicie? Myślisz,
                    że do szkół przyjmują od zaraz i ręce są otwarte? Poprostu niektóre
                    Twoje wypowiedzi nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości.Zwróć
                    uwagę - napisałam, że pedagog może pomóc, podpowiedzieć jak
                    postępować w domu, gdzie się zgłosić, może sam zająć się tą sprawą w
                    formie pomocy rodzicom. Na pewno dziecko nie chodziłoby do jej
                    gabinetu na zajęcia. A wizyta rodzica nawet nie musi się odbywać w
                    gabinecie. Są różne formy pomocy - niekoniecznie tylko gabinetowe.
                    No ale jak masz takie zdanie to nie będę Cie przekonywać, bo nie w
                    tym rzecz. A czy padagog w szkole u tej Pani jest godnym zaufania
                    czy nie to nie nam oceniać. Pozdrawiam
                    • vickydt Re: Jak uchronić dziecko? 23.04.08, 17:07
                      abys6 napisała:

                      > Wiesz chciałabym się dostać do szkoły po selekcji negatywnej.

                      yyy, serio???

                      > Twoje wypowiedzi nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości.

                      sluchaj: nie znasz każdego pedagoga, więc racz ważyć swoje wypowiedzi. EOT
                      • okwilk Re: Jak uchronić dziecko? 23.04.08, 18:00
                        vickydt napisała:

                        > abys6 napisała:
                        >
                        > > Wiesz chciałabym się dostać do szkoły po selekcji negatywnej.
                        >
                        > yyy, serio???
                        >
                        > > Twoje wypowiedzi nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości.
                        >
                        > sluchaj: nie znasz każdego pedagoga, więc racz ważyć swoje wypowiedzi. EOT

                        Nie szkoda energii na grabienie powietrza?

                        Mi pedagodzy szkolni pomogli i jestem im wdzięczny. Nie możesz odradzić komuś w
                        potrzebie pójścia do pedagoga tylko dla tego że 99% poznanych przez Ciebie było
                        nic nie wartych. Być może ta dziewczynka będzie miała to szczęście i trafi na
                        osobę która "uśmiechaniem się" i malowaniem obrazków wgłębi się w jej psychikę i
                        odnajdzie powód bezsenności. Jesteś tarocistką a lekceważysz malowanie obrazków
                        - które lepiej niż karty mówią kim jesteś...

                        Dziękuję za przeczytanie tego posta i do świadomości ogólnej: niczego więcej w
                        tym miejscu nie napiszę - bo nie chcę.
                        Pozdrawiam,
                        Oktawiusz.
                        • vickydt Re: Jak uchronić dziecko? 23.04.08, 18:18
                          > Nie możesz odradzić komuś w
                          > potrzebie pójścia do pedagoga tylko dla tego że 99% poznanych przez Ciebie było
                          > nic nie wartych.

                          A mi się wydaje, że mogę właśnie powiedzieć, by uwazac, by nie brać wypowiedzi
                          pedagoga (ani psychologa) jako wyroczni, by skonsultować ją z kims jeszcze. Po
                          to są fora. I dlatego piszę "większość" i dziwię się że pani pedagog rozumie je
                          jako "wszyscy". Sama nie odpowiadam za postępowanie wszystkich reprezentantów
                          mojego zawodu - byłoby to śmieszne.

                          >Być może ta dziewczynka będzie miała to szczęście i trafi na
                          > osobę która "uśmiechaniem się" i malowaniem obrazków wgłębi się w jej psychikę i
                          > odnajdzie powód bezsenności.

                          może tak a może nie. Uświadomiłam mamie jednak niebezpieczeństwo narażenia
                          dziecka na kolejny stres, gdy inne dzieci wyczują, że dziewczynka ma kłopoty
                          widząc, że wychodzi ze szkolenego gabinetu pedagoga. Tylko tyle. Ty podałeś
                          plus, ja minus. Każdą rzecz warto obejrzeć z każdej strony, nie sądzisz?


                          >Jesteś tarocistką a lekceważysz malowanie obrazków
                          > - które lepiej niż karty mówią kim jesteś...

                          Nie jestem tarocistką tak, jak wbijając gwóźdź pod obrazek nie staję się od razu
                          budowlańcem. Za to lubię odpowiednie dać rzeczy słowo i rzecz pooglądać z każdej
                          strony.
                          • ines113 Re: Jak uchronić dziecko? 23.04.08, 18:31
                            Pozwolcie, ze i ja sie wtrace w dyskusjesmile
                            Abys, sadze, ze uwagi o pedagogach nie sa skierowane bezposrednio do
                            Ciebie. Uwazam Cie za wrazliwa osobe i wierze, ze jestes doskonalym
                            pedagogiem.
                            Poza tym nie ma co uogolniac, bo jedni maja predyspozycje do
                            wykonywania tej profesji, inni nie.
                            Problem w calej tej historii tkwi moim zdaniem w mentalnosci ludzi,
                            ktorzy uwazaja, ze skorzystanie z pomocy pedagoga czy psychologa
                            oznacza, ze z kims jest cos nie tak i brak jest powszechnej
                            tolerancji dla problemow natury psychicznej. Jak ktos sie przeziebi,
                            idzie do lekarza, dostaje recepte i nikogo to nie dziwi ani nie
                            smieszy. Gdy ktos ma problem duchowy (czy tez przypuszcza sie, ze
                            zrodlo problemu moze tkwic w psychice i trzeba aby ktos to zbadal) ,
                            ma sie leczyc sam czyli po prostu wziac sie w garsc, bo inaczej jest
                            nienormalny (bywa ze nawet sam psycholog potrafi dac taka rade i nie
                            bierze zadnej odpowiedzialnosci za pacjenta i nastepstwa takiego
                            zachowania).To wina rodzicow i ich wychowania, ze skierowanie
                            dziecka do pedagoga nie jest czyms tak samo naturalnym jak wizyta u
                            lekarza. Tylko my sami mozemy to zmienic wlasnym nastawieniem i
                            wychowaniem kolejnych pokolen tak, aby sprawy ducha byly tak samo
                            wazne jak sprawy ciala.
                            A jesli chodzi o temat ludzi zajmujacych sie zawodowo problemami
                            psychicznymi (tarocista tez do nich nalezy) , to niestety tez
                            odczuwam sceptyzm co do profesjonalizmu wielu z nich (uwaga: nie
                            pisze tego o pedagogach konkretnie!).
                            Czlowiek , ktory mdleje na widok krwi nie zostanie chirurgiem,
                            natomiast w psychologa "bawimy sie" wszyscy na codzien dajac
                            jakiekolwiek rady przyjaciolom, znajomym, rodzinie, chocby i tutaj
                            na forum rowniez. Stad bierze sie przekonanie, ze psychologiem moze
                            byc kazdy i jaka w dodatku przyjemna praca i nie ma mozliwosci
                            sprawdzenia konkretnych wynikow tej pracy jak np. w przypadku
                            chirurga moze to byc ilosc dokonanych operacji i ilosc pacjentow,
                            ktorzy wyzdrowieli.
                            Dlatego czesto taki kierunek studiow wybieraja ludzie kompletnie bez
                            powolania, ktorym szybko sie nudzi wysluchiwanie o problemach
                            innych. Mysleli, ze bedzie przyjemnie i nieskomplikowanie, a potem
                            odganiaja sie od ludzkich klopotow jak od natretnej muchy, albo sa
                            bezradni. Psychologia to nie tylko wiedza, ale rowniez trzeba miec
                            serce do czlowieka. I tutaj niestety jest z tym bardzo kulawo.
                            Przykre, ale prawdziwe. To zawod , ktory naprawde wymaga powolania,
                            bo w przeciwnym razie zwykla rozmowa przez internet z nieznajoma
                            osoba moze wiecej pomoc niz niekompetentny, niezainteresowany drugim
                            czlowiekiem psycholog.
                            Sami widzimy, jak trudno jest czasem pomoc komus tutaj na forum.
                            Zwlaszcza ze sie nie widzimy, wiec odbior drugiego czlowieka i jego
                            intencji moze byc skrzywiony przez kontakt internetowy jedynie.
                            Nie jest tez zadna nowoscia ani tajemnica, ze wiele osob wybiera ten
                            zawod, bo maja nadzieje, ze pomoze im to rozwiazac ich wlasne
                            problemy. Ale psychologia to nie samoobsluga i do wyleczenia duszy
                            potrzebujemy ciepla i zrozumienia drugiego czlowieka, jego wsparcia
                            i zainteresowania. Nie jestesmy samowystarczali. Gdyby Bog nas
                            takimi stworzyl, to by dal kazdemu z nas osobna planete, na ktorej
                            zylibysmy w samotnosci. Dlatego czesto lepszymi psychologami sa nasi
                            przyjaciele niz zawodowcy.
                            Nie chce tu uderzac w zadne konkretne osoby, sa to tylko moje luzne
                            refleksje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka