malwii
08.06.08, 21:56
Witam wszystkich bardzo serdecznie i proszę o pomoc w miarę
mozliwości i chęci oczywiście.Znam zasady forum,zapłatę oczywiście
prześle.Opiszę po krótce swój problem.
Poznałam go prawie 5 lat temu,wtedy był żonaty i miał 2
dzieci.Zakochałam się do nieprzytomności,ja zawsze twardo stąpająca
po ziemi,szukająca księcia z bajki,zakochałam się w NIM-nic
spacjalnego ani piekny ani bogaty i z wielkim "defektem" żona i
dzieci.Miłość rozkwitła także z jego strony,byliśmy
nierozłączni.Wyłam dniami i nocami,nie mogłam znieść myśli że jest
jeszcze "ktoś".Chociaż w jego małżeństwie nie układało się różowo i
rozwiedli się 2 lata temu to wciąż ta myśl nie daje mi
spokoju.Jestem z nim nadal i jest nam ze sobą naprawdę bardzo
dobrze,ale nie mogę powiedzieć że jestem w stu procentach
szczęśliwa.Próbowałam odciąć się od niego milion razy,próbowałam
związywać się z innymi mężczyznami,lecz zawsze wracałam do
niego.Próbowałam podchodzić do tego rozumowo,licząc,że w ramionach
innego zapomnę o nim.Robiłam,tak ze względu na rodzinę która nie
akceptuje mojego wyboru,każdy doradza mi abym związała się z kimś na
moim poziomie,z kimś bez przeszłości.Nie wiem co mam robić,czy tkwić
w tym nadal,walcząc z wszystkimi przeciwnościami losu,a wieżcie
mi,że jest ich sporo.Czy zakończyć ten związek i szukać kogoś
innego.Proszę doradzcie mi co będzie lepsze.Wiem,że nie znajdę tu
recepty na życie i decyzję muszę podjąć sama,ale Wasze wskazówki
będą dla mnie bardzo cenne.Proszę o jakiś rozkład partnerski,który
pokaże jak potoczą się nasze losy.Czy jesteśmy sobie pisani już na
zawsze.
Przepraszam za tak chaotyczną wypowiedz,ale chciałam to napisać
krótko i na temat.Ciąży mi to wszystko na sercu,proszę o pomoc.