Dodaj do ulubionych

Kij w mrowisko

10.05.07, 17:04
Przeczytałam cały (poważnie) wątek lilianki i powiem Wam, ze choć jestem z
drugiej strony barykady, zastanowiło mnie, że właściwie następne Partnerki
mało mają szans na "normalne" macierzyństwo.
Przyjście na swiat dziecka zawsze łączy się i bedzie się łączyło z obniżeniem
możliwości finansowych, zawsze jest ten podział czasu na "byłe" dzieci i
obowiązki w nowej Rodzince. W sumie co by nie napisać, to cieszę się, że mój
chłop nie ma zobowiązań gdzie indziej.
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:14
      jak to mówią - widziały gały co brały (choć czesto temu "widzeniu" nie
      towarzyszyły przemyślenia, co z tego, co się widzi, może wynikać).
      Chalsia

      tak jak faceci wiążąc się z nowymi partnerkami mają totalnie nierealistyczne
      spojrzenie na życie w układzie "poprzednie dzieci" (plus ew. ich matka mająca
      wpływ) oraz nowa partnerka, tak nexie mają równie nierealistyczne spojrzenie.
      I faceci i nexie myśla (oczywiście nie wszyscy) sobie na początku, że bedzie
      tak samo jak w "normalnej" rodzinie. A tu zonk.
      Chalsia
      • jowita771 Re: Kij w mrowisko 11.05.07, 11:28
        ja, jako córka z pierwszego małżeństwa mojego ojca, miałam i mam bardzo dobry
        kontakt z jego rodziną, stąd miałam swoją wizję "macochowania". i jestem
        zaskoczona, bo u nas pasierbicy jest duzo mniej, nie odczuwam zupełnie jej
        obecności. w naszym mieszkaniu nigdy nie była, mój M nigdy nie był w mieszkaniu
        eksi. dziecko mieszka daleko, odległość liczymy w tysiącach kilometrów. widują
        się tylko w czasie, gdy dziewczynka przyjeżdża do Polski - wcześniej w
        mieszkaniu byłej teściowej, ostatnio eksia łaskawie pozwala na zabieranie małej
        do rodziców M.
    • zielnaa Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:20

      a coż to za kij w mrowisko wink nikt tego chyba nie neguje, że macochy pod
      wieloma względami mają przekichane. Dlatego powinny być na tyle dojrzałe i
      zrównoważone, żeby taki ciężar dźwignąć. Na początku trudno sobie wyobrazić z
      jakimi schodami przyjdzie się zmierzyć. A i tak rzeczywistość może przerosnąć
      najśmielsze wyobrażenia.
      a.
      • mangolda Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:32
        zielnaa napisała:

        >
        > a coż to za kij w mrowisko wink nikt tego chyba nie neguje, że macochy pod
        > wieloma względami mają przekichane. Dlatego powinny być na tyle dojrzałe i
        > zrównoważone, żeby taki ciężar dźwignąć

        dlaczego niby macocha ma dźwigać jakiś ciężar? niech exia go sobie dźwiga, jej
        gały też widziały co brały. widać źle przmyślała wybór partnera skoro nie
        umiała z nim stworzyć związku, niech się więc teraz mierzy ze schodami
        SAMODZIELNEGO macierzyństwa.
        • zielnaa Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:35
          maniusiu, pierwszy i ostatni raz odpowiadam na Twój post. To, że nie rozumiesz
          przesłania mojej wypowiedzi wcale mnie nie dziwi - aniś Ty dojrzała, ani
          zrównoważona.
          a.
          • mangolda Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:36
            coś ci sie pokręciło bo to nie jest odpowiedź na mój post.
      • morderca_cierpien Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:37
        zielnaa napisała:

        > Na początku trudno sobie wyobrazić z
        > jakimi schodami przyjdzie się zmierzyć. A i tak rzeczywistość może przerosnąć
        > najśmielsze wyobrażenia.
        > a.

        bo Psze Pani
        w powiedzeniu "jakos to bedzie"
        najstraszniejsze jest slowo "jakos" smile)
        • zielnaa Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:43
          > w powiedzeniu "jakos to bedzie"
          > najstraszniejsze jest slowo "jakos" smile)

          susznie Pan prawi, łaskawco smile
          a.
    • m-jak-magi Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:36
      nie jest to prawda. ja jestem nexia. moj m ma bardzo wysokie zobowiazania wobec
      swojej corki bo placi alimenty amerykanskie - moja pasierbica jest obywatelem
      amerykanskim i sparwa alimentacyjna wlasnie tam sie odbyla.
      fakt ze wrocilismy do polski i teoretycznie moznaby zalozyc ze mozliwosci
      zarobkowe mojego m obnizyly sie - nigdy nie przyszlo mi do glowy zeby naciskac
      na m aby obnizyl alimenty. co wiecej urodzilam dziecko 2 miesiace temu i mam
      swiadomosc ze nasz budzet domowy bedzie bardzo napiety.
      dodam ze alimenty placone na mala w takiej a nie innej kwocie pozwalaja mamie
      malej pracowac part time a reszte czasu poswiecic dziecku.
      z mojego punktu widzenia moj m ma teraz 2 dzieci o ktore w rownym stopniu musi
      zadbac. nie biore jednak pod uwage zeby lozenie na nasze wspolne dziecko
      odbywalo sie kosztem obnizenia alimentow na pasirbice.
      po prostu wychodze z zalozenia ze jesli chcemu miec wiecej dzieci musi nas byc
      na to stac. posiadanie dziecka to nie tylko wielka milosc i radosc ale
      konkretne zobowiazanie finansowe.
      to glowa mojego m zeby tak zarabiac aby na wszytskie dzieci starczylo.

      roznica miedzy mna a lilianka polega chyba na tym ze ja bardzo lubie moja
      pasierbice i do glowy by mi nie przyszlo zeby swoje cele realizowac jej
      kosztem.
      • mangolda Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:38
        m-jak-magi napisała:

        > nie jest to prawda. ja jestem nexia. moj m ma bardzo wysokie zobowiazania
        wobec
        >
        > swojej corki bo placi alimenty amerykanskie - moja pasierbica jest obywatelem
        > amerykanskim i sparwa alimentacyjna wlasnie tam sie odbyla.
        > fakt ze wrocilismy do polski i teoretycznie moznaby zalozyc ze mozliwosci
        > zarobkowe mojego m obnizyly sie - nigdy nie przyszlo mi do glowy zeby
        naciskac
        > na m aby obnizyl alimenty. co wiecej urodzilam dziecko 2 miesiace temu i mam
        > swiadomosc ze nasz budzet domowy bedzie bardzo napiety.

        to, że TY chcesz naśladować Matkę Teresę nie oznacza, że każda z nas też tak
        musi.
        > dodam ze alimenty placone na mala w takiej a nie innej kwocie pozwalaja mamie
        > malej pracowac part time a reszte czasu poswiecic dziecku.
        > z mojego punktu widzenia moj m ma teraz 2 dzieci o ktore w rownym stopniu
        musi
        > zadbac. nie biore jednak pod uwage zeby lozenie na nasze wspolne dziecko
        > odbywalo sie kosztem obnizenia alimentow na pasirbice.
        > po prostu wychodze z zalozenia ze jesli chcemu miec wiecej dzieci musi nas
        byc
        > na to stac. posiadanie dziecka to nie tylko wielka milosc i radosc ale
        > konkretne zobowiazanie finansowe.
        > to glowa mojego m zeby tak zarabiac aby na wszytskie dzieci starczylo.
        >
        > roznica miedzy mna a lilianka polega chyba na tym ze ja bardzo lubie moja
        > pasierbice i do glowy by mi nie przyszlo zeby swoje cele realizowac jej
        > kosztem.
      • zielnaa Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:42
        myślę, że lady_telimenie bardziej chodziło o sytuację, gdy swoim czasem trzeba
        obdzielić wszystkie dzieci. U Was jest trochę inna sytuacja - odpada kwestia
        spotkań w trakcie tygodnia, w weekend - Mała przyjeżdża do Was 'hurtowo' i
        zamieszkuje. Pieniądze zawsze można zarobić, ale doba pozostanie tylko
        24-godzinna, co dla taty, który chce być wydolnym wychowawczo ojcem dla
        wszystkich dzieci, mieszkających czasami w różnych miejscowościach jest sporym
        utrudnieniem. Co nie znaczy, ze jest nie do zrealizowania.
        a.
      • lady_telimena Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:42
        No tak, to zasadnicza róznica.

        Tyle, ze załóżmy, ze zakochujesz się, lubisz pasierbów, są zobowiazania, ale o
        nich nie myślisz. Gdy przychodzi dziecko na świat, nie znam pełnej rodziny,
        gdzie nagle nie obniżyłaby się stopa życiowa. Dlaczego, bo same pieluchy
        kosztują 200 zł, a nie daj boże jak trzeba kupić mleko, odżywki itp;-((.
        I w pełnej rodzinie nikt nie narzeka.

        Za to w naszych układach...

        Jednak punkt widzenia poważnie zmienia się od punktu siedzenia
        • m-jak-magi Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:47
          no ale wlasnie o to chodzi ze trzeba miec swiadomosc ze kazde nowe dziecko
          to "oskubywanie" swojego budzetu. to prawda oczywista i obiektywna. jesli ktos
          tego nie rozumie to ma problemy jak lilianka.
          ja wyszlam z zalozenia ze tamto dziecko bylo, jest i bedzie tak samo wazne dla
          m jak nasze wspolne wiec musi byc tak samo obdzielone i miloscia ojca i
          finasami.
          kto nie umie sie pogodzic z tym faktem niech sie wiaze z facetem bez zobowiazan
          i po sprawie.
        • nzuri Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 19:10
          lady_telimena napisała:

          > No tak, to zasadnicza róznica.
          >
          > Tyle, ze załóżmy, ze zakochujesz się, lubisz pasierbów, są zobowiazania, ale
          o
          > nich nie myślisz. Gdy przychodzi dziecko na świat, nie znam pełnej rodziny,
          > gdzie nagle nie obniżyłaby się stopa życiowa. Dlaczego, bo same pieluchy
          > kosztują 200 zł, a nie daj boże jak trzeba kupić mleko, odżywki itp;-((.
          > I w pełnej rodzinie nikt nie narzeka.
          >
          > Za to w naszych układach...
          >
          > Jednak punkt widzenia poważnie zmienia się od punktu siedzenia

          To nie jest chyba kwestia punktu siedzenia.
          Po prostu w pełnej rodzinie jest mama tata i dziecko, kiedy się pojawia
          następne, wszystkim jest "gorzej", ale decyzję podejmowali mama i tata, razem.

          Przy dziecku z next wymaga się, żeby mama cieszyła się, że jej i dziecku
          się "pogorszy" na skutek decyzji, którą podjął tata i next.

          Słowa "pogprszy" używam hasłowo, skrót myślowy znaczy to jest. Chodzi mi o
          zmianę sytuacji.
        • pelagaa Re: Kij w mrowisko 11.05.07, 08:13
          > Gdy przychodzi dziecko na świat, nie znam pełnej rodziny,
          > gdzie nagle nie obniżyłaby się stopa życiowa.

          A ja znam. Ale jesli nawet obniza sie stopa zyciowa, to zazwyczaj wyglada to
          tak, ze nie pierwsze dziecko zaczyna mniej jesc, chodzic do innych, tanszych
          lekarzy, czy przepisuje sie je do panstwowej szkoly, choc wczesniej bylo w
          prywatnej, tylko rodzice oszczedzaja na sobie w pierwszej kolejnosci. Kiedy
          ojcu rodzi sie dziecko wiekszosc macoch uwaza, ze pierwsze dziecko powino to
          odczuc, bo sytuacja sie zmienila. Ja uwazam, ze ojciec powienin to odczuc, bo
          to JEMU sytuacja sie zmienila i to on powienien umiec tak to wszystko
          zorganizowac, aby nowa rodzina miala sie dobrze. Jesli ktos decyduje sie, w
          wieku juz przeciez nienastolatkowym i zazwyczaj nieprzypadkowo, zalozyc nowa
          rodzine (te lepsza i dojrzalsza, jak twierdzi wiekszosc macoch tongue_out) to powienin
          umiec poukladac stosunki (niefinansowe i finansowe) miedzy wszystkim czlonkami
          swojej rodziny.
          Macochy czesto zle kieruja swoje pretensje, zamiast pietnowac niedojrzalosc
          swoich eMow, szukaja winnych (ex, pasierby), ktorzy w niczym sytuacji, w jaka
          dobrowolnhie zabrnely, nie zawinili.

          Wspolczuje kobietom, ktore z powodow finansowych, kierujac sie rozsadkiem nie
          moga miec wlasnych dzieci, ale to nie jest wina ex, czy dzieci z pierwszego
          zwiazku, bo to facet powinien poukladac relacje i finanse, nawet jesli ex jest
          wybitnie harpiowata.
    • kammik Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 17:47

      > Przyjście na swiat dziecka zawsze łączy się i bedzie się łączyło z obniżeniem
      > możliwości finansowych,

      Niekoniecznie. Optymalna sytuacja, także w pełnych rodzinach, to taka, w której
      kolejne dziecko pojawia się wtedy, kiedy i finanse na to pozwalają (w sensie:
      jest ich więcej)

      > zawsze jest ten podział czasu na "byłe" dzieci

      Hue, hue, że tak powiem. Nie zawsze. Ojciec może lać ciepłym strumieniem
      na "byłe" dzieci albo może spotykać się z nimi raz na miesiąc na kilka godzin.

      Ja tam z ręką na sercu mogę powiedzieć, że w przypadku mojego eksa pojawienie
      się jego kolejnego dziecka w żaden sposób nie wpłynęło na jego stosunki i
      kontakty z moim synem <jadowity chichot> wink

      W sumie co by nie napisać, to cieszę się, że mój
      > chłop nie ma zobowiązań gdzie indziej.
    • nzuri Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 19:03
      Eee tam - znam faceta, który z pierwszą zoną ma syna, z drugą dwoje dzieci,
      płaci kosmiczne alimenty (ok. 2500) i jeszcze płaci za szkołę prywatną, a
      jakże.
      Pierwsze dziecko ma prawie opiekę naprzemienną, bo co drugi tydzień spędza u
      ojca, spędza z jego nową rodziną wakacje, a druga żona odrabia z nim lekcje.
      I jeszcze uważa, że jest wygrana, na tym wszystkim, choć bez wątpienia te
      obciążenia są dla nich dość dotkliwe (facet zarabia dobrze, ale w pierwszej
      kolejności obcinane są ich wydatki, a nie alimenty i szkoła).
    • braktalentu Re: Kij w mrowisko 10.05.07, 20:56
      A ja z wątku Lilianki wyciągnęłam zupełnie inne wnioski. Mianowicie takie, że
      przyzwoitym ludziom żyje się lżej (na duszy-smile i, że szczególne postawy, oraz
      szczególne rozumienie pojęć "miłość", czy "partnerstwo" zdecydowanie
      utrudnia "normalne" macierzyństwo, a także "normalne" życie.

      Z mojej strony barykady (next), to raczej Exie mają przechlapane-smile)).
      Ja, wychodząc za M. miałam świadomość, że któregoś dnia Jego córka może
      zamieszkać z nami, ale prawdopodobieństwo, że to nastąpi jest mniejsze niż, że
      zamieszkam z wymagającą opieki teściową (co też uważam za naturalną kolej
      rzeczy). W efekcie zgrzyty z Młodą (a ja mam do pasierbicy szczęście i to w
      zasadzie sporadyczne historie) mogę przyjąć zaciskając zęby, bo każda wizyta ma
      to do siebie, że kiedyś się kończy.
      Za to była żona, nie ma najmniejszej szansy na ułożenie sobie życia i nowe
      dzieci-sad. Konflikt między Młodą, a partnerem Matki uniemożliwa spokojną
      egzystencję, a Młoda przecież z Nimi mieszka.
      Finanse mojego M. od czasu rozwodu znacznie się poprawiły, więc na pieluchy i
      chlebek dla naszych, wspólnych dzieci starczy i alimenty nie są przyczyną głodu
      w domu. Dla mnie fakt, że nastolatka wymaga więcej nakładów niż niemowlę jest
      oczywisty.
      Sprawę podziału czasu załatwiła była żona, wyprowadzając się do X - 400 km
      i "widzenia" częstsze niż co drugi weekend, połowa wakacji i ferii skutecznie
      tym ograniczyła-sad, ale u nas raczej nigdy nie było "podziału". Czasem Młoda
      jest w domu, a czasem (częściej) jest u swojej Mamy. I tyle.

      W porównaniu z Exią, to ja mam looooz, looooz i jeszcze raz looooz-smile)))))
    • dyderko Re: Kij w mrowisko 11.05.07, 10:33
      Masz rację, całkowitą – kobieta będąca z mężczyzną z odzysku ma swoje
      macierzyństwo utrudnione, czasami uniemożliwione. Ale, tu jak rzadko zgodzę się
      ze złośliwością Chalsi, wiedziały gały co brały. Tak samo nie może narzekać
      żona kierowcy że ciągle w trasie a nie w domu i wszystko na jej głowie, tak
      samo głupotą są pretensje żony policjanta że ma niebezpieczną i nienormowaną w
      czasie pracę – jak się podejmuje decyzję ważącą na całym życiu to trzeba wziąć
      pod uwagę wszystkie przesłanki a nie tylko te które pasują a potem dostosowywać
      realia do oczekiwań. To że dochody tego faceta są trwale obniżone o jakiś
      procent też trzeba brać pod uwagę i jeśli komuś nie pasuje życie z kimś kto
      zarabia marnie to niech szuka innego partnera.
      • natasza39 Re: Kij w mrowisko 11.05.07, 10:47
        dyderko napisała:
        >To że dochody tego faceta są trwale obniżone o jakiś
        > procent też trzeba brać pod uwagę i jeśli komuś nie pasuje życie z kimś kto
        > zarabia marnie to niech szuka innego partnera.

        Zbiezne podejście do mojego.
        Dokładnie takie samo jest moje zdanie co do zobowiązań alimentacyjnych.
        Po prostu, w kwestii finansowej podchodzę do tego tak:
        Mój facet ma comiesięczne dochody w kwocie X i tak się rządzimy, aby kwota X
        starczyła na życie.
        Płacz, że się nie ma kwoty Y i zycie wokół tego jak zmniejszyć Y, aby
        powiększyć kwotę X jest bez sensu. Lepiej ten czas i newry poswięcić, w razie
        braku środków, na dorobienie kwoty Z.
        I wszystko na ten temat.
        Inaczej płacze na niską pensję po odcięciu alimentów są niepoważne i
        przypominają narzekania żony urzędniczyny zarabiajacego 1000 zł na rękę, że ona
        jest biedna, a chciałaby mieć tak jak Kowalska, której mąż jest szefem spółki i
        przynosi do domu 10 000.
        • braktalentu Re: Kij w mrowisko 11.05.07, 11:05
          Noooo, ale przecież wszyscy wiemy, że Kowalski bierze łapówki i kradnie.
          Przecież uczciwy człowiek tyle nie zarabia. A poza tym Kowalska nie ma gustu,
          bo jak wiadomo bogacze to bezguścia i gdybym miała tyle kasy co Ona to...
          A do tego to krówsko nie pracuje!!!
          A zresztą Pani kochana, On wcale tak dobrze nie zarabia. Wiem, bo mi P. mówiła,
          że u Jej koleżanki w banku brali kredyt na ten dom. I ślubu kościelnego nie
          mają, bo to Jego D R U G A żona. Pewnie starą kopnął w dupę i znalazł sobie
          młodszą. Dziwne, że taką wybrał bo ani Ona urodziwa, ani gospodarna. Wogóle
          jakaś taka... Noo, ale dziecko mają. Pewnie Go wrobiła. Na pewno. Ja tam bym w
          życiu tak żyć nie chciała. Nawet jakby te 10 000 miał do domu przynosić.
          Bezwstydnicy!

          Braktalentu - Kowalska swojej wsi-smile)))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka