Dodaj do ulubionych

Podstawy prawne

26.05.07, 01:09
Witam,

Miałbym prośbę: czy ktoś z organizatorów (lub osoba zorietnowana w temacie)
mógłby podać dokładne namiary (rozdział konstytucji lub numer dziennika ustaw
itp.) pod którymi znaleźć można przepis, na podstawie którego cała akcja jest
organizowana? Swoją drogą to niedopatrzenie, że informacja dotycząca podstaw
prawnych całej akcji nie znajduje się w żadnym widocznym miejscu na stronie
głównej.

Pozdrawiam

Zack
Obserwuj wątek
    • mrzack Podstawy prawne 26.05.07, 01:32
      Ok już wygrzebałem na forum. Przepraszam najmocniej za zamieszanie ale tak ważna
      informacja powinna zostać umieszczona na stronie głównej, żeby ludzie nie
      musieli jej wyszukiwać na własną rękę

      Pozdrawiam

      Zack
      • krzyhacz Re: Podstawy prawne 26.05.07, 19:42
        Jak już pisałem wcześniej
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47235&w=62287068&a=62354823
        nie wiem czy to jest tak proste jak tylko treść ustawy i parę artykułów
        konstytucji. Jak mówiła obecna prezydent Wa-wy, gdy ważyło się, czy pozostanie
        na stanowisku czy nie "gdyby do zrozumienia prawa wystarczyło umieć czytać, nie
        potrzebowalibyśmy prawników" (cytat może być nie dokładny, bo z pamięci, ale
        taki był sens). Chodzi o to, że nie ważna jest tylko litera prawa, ale również
        jego sens.
        Mam wątpliwości jeszcze z innego powodu. Mianowice czy nie będzie to przypadkiem
        niebezpieczny precedens? Teraz zrobimy my referendum, a za dwa lata mohery się
        zorganizują i zrobią oni. Choć ogólnie uważam, że trzeba coś zrobić, to jednak
        trzeba to zrobić z głową, by nie przyniosło odwrotnego efektu niż zamierzony. A
        przynajmniej by miało nadzieję na sukces.
        • stefan4 Re: Podstawy prawne 26.05.07, 20:08
          krzyhacz:
          > czy nie będzie to przypadkiem niebezpieczny precedens? Teraz zrobimy my
          > referendum, a za dwa lata mohery się zorganizują i zrobią oni.

          O ile rozumiem, to nie ma być bat na mohery, tylko bat na rządzących. Dowolnego
          pochodzenia. Politycy (czy mohery czy nie mohery) tak mają się zachowywać, żeby
          nie wywoływać w narodzie powszechnego marzenia o ich usunięciu.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
          • malaszaramysz Re: Podstawy prawne 26.05.07, 20:37
            Stefanie,dokładnie tak.
            Nie chcemy walić w "ciemny lud ,co wszystko kupi".Domagamy się szacunku dla
            ciemnego ludu ze strony rządzącących - maści wszelkiej.
        • do.ki moralnosc Kalego w calej okazalosci 27.05.07, 08:56
          > Mam wątpliwości jeszcze z innego powodu. Mianowice czy nie będzie to przypadkiem
          > niebezpieczny precedens? Teraz zrobimy my referendum, a za dwa lata mohery się
          > zorganizują i zrobią oni.

          Gdy krzyhacz obala rzad, ktory mu sie nie podoba, to to jest dobrze. Gdy ktos obala rzad, ktory krzyhaczowi bardzo sie podoba, to to jest zle.

          no luuuudzie. I WY chcecie sie mienic obroncami demokracji?
          • stefan4 Re: moralnosc Kalego w calej okazalosci 27.05.07, 09:09
            do.ki:
            > Gdy krzyhacz obala rzad, ktory mu sie nie podoba, to to jest dobrze. Gdy ktos
            > obala rzad, ktory krzyhaczowi bardzo sie podoba, to to jest zle.

            Jak mówiłem wyżej, mnie się takie stanowisko NIE PODOBA. Wszelkie rządy należy
            zwalczać tak samo. Jak wyżej napisała MalaSzaraMysz
            • krzyhacz Re: moralnosc Kalego w calej okazalosci 27.05.07, 11:06
              Użyłem pewnego symbolu (żeby nie mówić skrótu myślowego), który chyba nie
              wszyscy zrozumieli. Napiszę wiec jeszcze raz o co mi chodzi tym razem powoli i
              dokładnie.

              Dziś my zorganizujemy 500 000 podpisów pod wnioskiem o referendum o odwołanie
              obecnego, według większości z nas bardzo szkodliwego rządu i prezydenta. Wniosek
              przejdzie, przez sejm czy nie, prędzej czy później będą inni rządzący.Po nowych
              wyborach (wcześniejszych, lub w terminie) znowu się zbierze 500 000 osób, tych
              samych lub innych. I co znowu robimy wybory? I tak co parę miesięcy? Jeżeli
              większość parlamentarną osiąga się w praktyce przy nieco ponad 40% (około 10
              zawsze przypada na małe partie, które nie wchodzą do sejmu), to zawsze się
              znajdzie ni tylko 500 000 osób niechętnych, ale również większość przeciwna rządowi.

              Załóżmy, że mamy prezydenta z jednej strony sceny politycznej, a świeżo wybrany
              sejm jest z drugiej i ta właśnie strona ma większe poparcie. Powstaje nowe
              referendum i prezydent zostaje odwołany. Po kolejnych wyborach prezydent znowu
              szybko traci poparcie i znowu mamy kolejne referendum i nowe wybory. Nie ważne z
              której będzie strony. W ten sposób można robić w nieskończoność i skutecznie
              zrazić ludzi do udziału w nich. Zawsze się zbierze 500 000 niezadowolonych.

              Zamiast atakować mnie za to, że mam wątpliwości wyjaśnijcie je w końcu drodzy
              organizatorzy.


              "Największy błąd popełnia ten, kto myśląc, że może zrobić niewiele, nie robi nic"
              • do.ki przeciez to proste 27.05.07, 11:53
                > Zamiast atakować mnie za to, że mam wątpliwości wyjaśnijcie je w końcu drodzy organizatorzy.

                Alez Stefan juz to bardzo ladnie wyjasnil, tutaj:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47235&w=62997424&a=63107205

                "wykształcenie stałych mechanizmów społecznych, które mogłyby zapobiegać
                złośliwieniu takich raków w przyszłości. Jeśli kiedyś np. SLD przejmie władzę,
                to nie będę miał nic przeciwko; ale jeśli ten SLD sprawując rządy ośmieli się
                wychylić pysk poza swoją piaskownicę, to znowu będzie potrzebny zabieg
                chirurgiczny. Jego groźba powinna nieustannie wisieć nad KAŻDYM rządem,
                niezależnie od jego koloru czy etosu. Mam nadzieję, że kiedyś nauczymy się
                wykonywać takie zabiegi szybko i sprawnie."

                Ujme to samo inaczej: demokracja z samej swojej natury jest niestabilna i wyrodnieje. Jesli ktos zyczy sobie zachowac demokracje (nie wiadomo po co, ale to juz inna sprawa i moje prywatne przekonanie), to musi bezustannie czuwac nad nia i istotnie wyksztalcic sprawne mechanizmy niekoniecznie juz zwalczajace wyrodnienie, ale sygnalizujace je. Istnienie mechanizmow przeciwdzialajacych wyrodnienie demokracji oznacza ograniczenie samej demokracji do punkto, w ktorym ona zanika i przeradza sie w totalitaryzm, jak na przyklad widzimy obecnie we Wspolnocie Europejskiej. Natomiast MUSZA istniec mechanizmy sygnalizujace nieprawidlowosci demokracji i gwarancje podjecia dzialan korekcyjnych. mechanizm sygnalizujacy mamy taki, jak nigdy dotad- internet. Nalezy ten internet, jego anarchistyczny charakter i powszechnosc chronic ze wszystkich sil. Gwarancje zdolnosci do podjecia dzialan to po pierwsze jak najwiecej swobody obywateli (inaczej mowiac niezaleznosc obywateli od panstwa, czyli inaczej mowiac panstwo minimalne, ograniczone w swoich prerogatywach), i to swobody tak pod wzgledem ideowym, jak i ekonomicznym.

                Dlatego wlasnie ja nie jestem zdecydowanym stronnikiem kaczorezimu, gdyz Kaczynscy wyznaja zdecydowany etatyzm, a to IMHO blad.

                Wracajac do pytania Krzyhacza- moze w takim razie pozadany mechanizm utrudnia mieszanie w rzadzie wedle widzimisie chocby nawet pol miliona osob, a po drugie edukacja obywateli, ze lepszy rzad nieidealny, ale stabilny niz niestabilny i nieidealny.
                • do.ki Re: przeciez to proste- dokonczenie 27.05.07, 11:56
                  Zainteresowanym polecam lekture Deklaracji Niepodleglosci, Konstytucji USA i pism historycznych wyjasniajacych dlaczego powstala w takim a nie innym ksztalcie, zwlaszcza pism T. Jeffersona. Nie zaszkodzi tez lektura F. Hayeka, F. Bastiata i K. Poppera.
                • stefan4 Re: przeciez to proste 27.05.07, 13:53
                  do.ki:
                  > Ujme to samo inaczej: demokracja z samej swojej natury jest niestabilna i
                  > wyrodnieje.

                  To prawda. Każdy system polityczny wyrodnieje, jeśli nie jest pilnowany.

                  Liberalizm ekonomiczny też zwyrodniał w różne państwa opiekuńcze, kejnsizmy itp.
                  Skoro w wieku XXI trzeba o liberalizm walczyć za pomocą propagandy sprzed stu
                  lat, to widać ktoś czegoś nie dopilnował.

                  Proponuję pilnować demokracji, bo inaczej pójdzie w ślady liberalizmu
                  ekonomicznego.

                  do.ki:
                  > Natomiast MUSZA istniec mechanizmy sygnalizujace nieprawidlowosci demokracji i
                  > gwarancje podjecia dzialan korekcyjnych. mechanizm sygnalizujacy mamy taki,
                  > jak nigdy dotad- internet. Nalezy ten internet, jego anarchistyczny charakter i
                  > powszechnosc chronic ze wszystkich sil.

                  Słuchajcie, ludzie, Do.Kiego, bo mądrze prawi!

                  do.ki:
                  > Dlatego wlasnie ja nie jestem zdecydowanym stronnikiem kaczorezimu, gdyz
                  > Kaczynscy wyznaja zdecydowany etatyzm, a to IMHO blad.

                  Czy słowo ,,kaczorea'' utworzyłeś na wzór słowa ,,diarea'' czyli biegunka; i
                  ,,logorea'' czyli słowotok?

                  - Stefan

                  www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
              • stefan4 Re: moralnosc Kalego w calej okazalosci 27.05.07, 14:05
                krzyhacz:
                > Dziś my zorganizujemy 500 000 podpisów pod wnioskiem o referendum o odwołanie
                > obecnego, według większości z nas bardzo szkodliwego rządu i prezydenta. Wniosek
                > przejdzie, przez sejm czy nie, prędzej czy później będą inni rządzący.Po nowych
                > wyborach (wcześniejszych, lub w terminie) znowu się zbierze 500 000 osób, tych
                > samych lub innych. I co znowu robimy wybory?

                Pomysł odwołania obecnego rządu jest obecnie u samego początku drogi. To jest
                droga długa i ciężka; nie ma wcale pewności, że ten pomysł przejdzie ją do
                końca. Jeśli rząd się w międzyczasie opamięta w swoich zamordodzierżczych
                ciągotach, to ten pomysł zdechnie
              • sclavus Re: moralnosc Kalego w calej okazalosci 27.05.07, 14:40
                krzyhacz napisał:

                > Użyłem pewnego symbolu (żeby nie mówić skrótu myślowego), który chyba nie
                > wszyscy zrozumieli. Napiszę wiec jeszcze raz o co mi chodzi tym razem powoli i
                > dokładnie.
                >
                > Dziś my zorganizujemy 500 000 podpisów pod wnioskiem o referendum o odwołanie
                > obecnego, według większości z nas bardzo szkodliwego rządu i prezydenta.
                Wniosek przejdzie, przez sejm czy nie, prędzej czy później będą inni
                rządzący.Po nowych wyborach (wcześniejszych, lub w terminie) znowu się zbierze
                500 000 osób, tych samych lub innych. I co znowu robimy wybory? I tak co parę
                miesięcy? Jeżeli większość parlamentarną osiąga się w praktyce przy nieco ponad
                40% (około 10 zawsze przypada na małe partie, które nie wchodzą do sejmu), to
                zawsze się znajdzie ni tylko 500 000 osób niechętnych, ale również większość
                przeciwna rządowi.
                >
                > Załóżmy, że mamy prezydenta z jednej strony sceny politycznej, a świeżo
                wybrany sejm jest z drugiej i ta właśnie strona ma większe poparcie. Powstaje
                nowe referendum i prezydent zostaje odwołany. Po kolejnych wyborach prezydent
                znowu szybko traci poparcie i znowu mamy kolejne referendum i nowe wybory. Nie
                ważne z której będzie strony. W ten sposób można robić w nieskończoność i
                skutecznie zrazić ludzi do udziału w nich. Zawsze się zbierze 500 000
                niezadowolonych.
                >
                > Zamiast atakować mnie za to, że mam wątpliwości wyjaśnijcie je w końcu drodzy
                > organizatorzy.
                >
                >
                > "Największy błąd popełnia ten, kto myśląc, że może zrobić niewiele, nie robi
                nic"

                Nie jest to takie proste, jak to przedstawiasz... oprócz tego, że będzie
                500.000 podpisów, trzeba jeszcze podać merytoryczny powód a tych, przyznasz, w
                stosunku do obecnej ekipy jest wiele... :)
                Jak by na to nie patrzeć, to nie jest to zabawa dzieci w piaskownicy: "bo tak i
                już" ;)
                Tym razem sprawa jest prosta: cała domena publiczna jest zawłaszczona przez
                koalicję i żadne z ciał kontrolnych nie oskarży obecnej ekipy o nic bo przecież
                są swoje.... Jedynie TK ostał się jeszcze i nie jest "swój" - i jakie są ataki
                nań ? Zatem, nawet w przypadku kohabitacji, jeżeli władza wykonawcza będzie się
                kierowała zasadami demokratycznymi i państwa prawa, żaden wniosek, poparty
                nawet milionem podpisów nie przejdzie...
                Toż samo dotyczy władzy ustawodawczej i sądowniczej...
                Co wcale nie znaczy, że pomysł tego referendum musi przejść - sejm, jaki jest,
                może go olać... tyle, że jak wszystko, tak i ta sprawa pójdzie w świat -
                Rzeczpospolita stanie się tworem niewiarygodnym...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka