Za zimą tęsknię
za białym sadem i za białą łąką
puchem okryte wtedy było wszystko
a ty liczyłeś w powietrzu snieżynki
każdą całując w kryształowe lico
Niosłeś je dla mnie ale bezskutecznie
w połowie drogi wszystkie umierały
żar twego serca upajał bajecznie
toteż śnieżynki w szczęsciu zasypiały
Gdzie jest ta zima kędy dzisiaj chodzi
szyby bez wzorów i na polach czarno
płacze wciąż deszczem a wilgocią szkodzi
śniegu żałuje i z bałwanem marnie
Niech się powtórzy, niechaj skrzypią kroki
zimo - nie żartuj pokaż swe uroki.