agulaq
03.03.10, 10:44
Tak naszło mnie że ja chyba jakiś nygus jestem.
Otóż gotuję obiady tylko w weekendy. Tłumaczę to sobie tym, że w
tygodniu wracam do domu za późno na pichcenie, a tym bardziej na
jedzenie czegoś "konkretnego", nie mam dzieci więc z mężem sobie
jakoś radę damy - tosty, naleśniki czy kanapki po prostu zjadamy.
Ale zdaża się że tęsknię za ciepłym posiłkiem w tygodniu więc na
szybko robię jakąś zupę.
Jak to jest u Was? Codziennie ciepły obiadek wędruje na stół?
Pracująć długo kiedy go przygotowujecie? Dzień wcześniej i
odgrzewacie czy na szybko po pracy?