Stoję dziś w kolejce do kasy w osiedlowym sklepie samoobsługowym, przede mną pani w wieku średnim, po pięćdziesiątce na pewno. Wśród towarów które wykłada na taśmę pulpety w słoiku, mrożone pierogi i chyba pięć kolorowych gazetek typu "Życie na szczycie", "Gwiazdy i gwiazdeczki" i inne "Plotki z wyższych sfer".
Może jakby tyle plotkarskich pisemek nie czytała to znalazła by chwilę na ulepienie pierogów albo kotleta?