Dodaj do ulubionych

Oczekiwania

21.08.22, 22:35
Bardzo długo nic u nas nie padało,prawie modliłem się o deszcz.Wczoraj zaczęło padać ok 14 i padało z wiekszą lub mniejszą siłą do dzisiaj ,do godziny 18ej.Wszystko oglajdzone.
Niemal wszystko,co jest ważne ,dostajemy wg przypadkowego rozdzielnika.Rodzimy się w bogatej lub biednej rodzinie i to najczęściej wyznacza nasze przyszłe losy.Mieliśmy mądrych lub głupich rodziców i także nie mielismy wpływu na to jak nas wychowali.Nasze geny(chorobotwórcze),nasze miejsce urodzenia,nasza inteligencja,nasz łut szczęścia na drodze w czasie wypadku i setki innych determinantów.Złudzeniem jest też ,że wszystko co jest nam dane ,dostajemy na zawsze.Zdrowie,znajomych ,przyjaciół,farta możemy stracić szybko i bezpowrotnie.Dlaczego wciąż oczekujemy szczęsliwych liczb w tym totolotku?
Obserwuj wątek
    • kalllka Re: Oczekiwania 21.08.22, 23:12
      No jakże… przecież zaklinacze deszczu to bardzo, bardzo stare zajęcie.
      • krytyk2 Re: Oczekiwania 23.08.22, 12:05
        tak,to jest dalszy ciąg oczekiwań
    • shachar Re: Oczekiwania 26.08.22, 16:10
      Czuję się strasznie pisząc to, ale nie mam z kim o tym porozmawiać, więc tu się wysłowię.
      Syn mojego męża jest takim przypadkiem ,moim zdaniem, koszmarnego losu. ( teraz myślę o tym moim zdaniu, mojego odczucia mogą być inne, choć wątpię). Urodził się za jakimś defektem w mózgu, którego efektem jest prawie 100% ślepota i teraz oraz częstsze ataki padaczki. On ma około 35 lat. Kiedyś coś tam robił, gdzieś pracował w organizacji dla niewiadomych pomagającej im znależć pracę, potem w jakimś rządowym urzędzie, ale stracił posadę z powodu złego samopoczucia i nieobecności w pracy. Z czasem przestał w ogole pracować i przeszedł na rentę inwalidzką. . Kilka lat temu zgodził się na eksperymentalną operację na mózgu, wszczepiono mu jakieś czujniki badające konkretną lokalizację źródeł padaczki, żadnych pozytywnych efektów tego nie widać. Więc człowiek ten mieszka ze swoją mamą, nie ma żadnego zajęcia, żadnej struktury, żadnych planów oprócz czekania na kolejny atak padaczki. W międzyczasie zajmuje się paleniem marihuany i słuchaniem cokolwiek znajdzie na internecie. No i gruchaniem na odległość ze swoją dziewczyną.
      Wszystko było ok ze mną i z nim przez kilkanaście lat, widywaliśmy się 4-5 razy w roku, czasami spędzaliśmy razem święta , czasami wychodziliśmy do restauracji z kolejnymi jego dziewczynami, również niewidomymi. Wymagało to specjalnej uwagi i pewnego dostosowania się, ale okazjonalnie. Przez te lata na odległość starałam się pomóc, przez dwa late byłam zaangażowana w znalezienie mu mieszkania w ramach programów rządowych, a kiedy znalazłam, on nie poszedł na interview z managementem budynku, stwierdził, że mama potrzebuje jego opieki i będzie mieszkał z mamą.
      Teraz, ze 2 miesiące temu mój mąż wpadł na pomysł, nie konsultowany ze mną, że jego syn będzie spędzał z nami weekendy na wsi. 3 dni co tydzień, niby, żeby pomóc w cięższych pracach, coś podnieść, coś przytrzymać, ale mam podejrzenia ,że chodzi także o to, żeby jego syn odpoczął od matki, która jest schorowana mentalnie i fizycznie przez swój alkoholizm. ( któremu się nie dziwię, bo czuję, że byłabym w takiej samej sytuacji, gdybym mieszkała ze swoim dzieckiem, które pada nieprzytomne parę razy w tygodniu i nie wiadomo, czym to się skończy).
      Tak więc przechodzimy do tego, gdzie ja w tym wszystkim stoję.
      Jak wiadomo pracuję z ludźmi chorymi, w większości nieuleczalnie, codziennie w ponadwymiarowych godzinach i w tempie przypominającym tę grę Krzesła. Ostatnio zredukowałam dni pracy do czterech z powodu niemożności poradzenia sobie psychicznego i fizycznego z ilością pracy i jej wymogami.
      I w tym momencie pojawia się w moje wolne dni człowiek, który jest jak gdyby przedłużeniem mojej pracy, zasługujący na specjalne względy, które ja, jako kobieta powinnam mu zapewnić; zrobienie jedzenia, przygotowanie pościeli, pościeranie, co wywróci, bo nie zauważył, zbieranie rzeczy za nim, siedzenie z nim, kiedy czekamy na męża koniec pracy, aby pojechać na wieś. itepe. Zaczęło mnie to ogromnie drażnić, jego sama obecność, miałkie rzeczy, przez które czuję się jak potwór, a to jego bębnienie palcami o stół i pstrykanie nimi non stop, jego man boobs, bo jest kosmicznie otyły, a to jedzenie rękami z przekrzywioną głową żeby zobaczyć co jest na talerzu, a to modulacja głosu a la amoroso kiedy jest na telefonie ze swoją dziewczyną.
      Jestem w stanie średniej depresji, bo ta sytuacja doprowadziła do tego, że nie oczekuję weekendów, wręcz wolę, żeby się szybciej skończyły. Odbyłam z mężem 3 rozmowy na ten temat, a w zasadzie 3 monologi. Mąż najpierw twierdził ze przesadam, i żebym traktowała jego syna jak każdego normalnego człowieka, potem stwierdził " Rozumiem, nie chcesz patrzeć na kalekę", W ostatnim monologu zaproponowałam, że ja zostanę w mieście, bo mam co robić, a oni niech sami jadą i mają daddy-son czas na bycie ze sobą. Z jakichś tajemniczych względów mąż odwołał ich wyjazd razem, wymówił się pracą w weekend.
      W ogóle nie jestem w stanie spojrzeć z boku na to wszystko, wiem tylko że czuję się bardzo źle psychicznie przy swoim introwertyźmie i może trochę Aspergerze z powodu popsucia nastroju mężowi, który straszne kocha tego swojego syna, ale z drugiej strony muszę być egoistką, bo ogrom niechęci u mnie do chorych na skutek obcowania z nimi non stop wywoła u mnie chorobę jakąś.
      Dziękuję za wysłuchanie.
      • jan_stereo Re: Oczekiwania 26.08.22, 16:46
        Kazda normalna osoba by sie tak wlasnie czula w takiej sytuacji. Osoby niepelnosprawne sa niesamowicie wymagajace i psychicznie angazujace dla otoczenia i wcale sie nie dziwie ze maz nie chce sie nim osobiscie zajmowac, zostawiajac go u mamy lub w rekach zony. Kwestia zatem podzialu owych obawiazkow, bo tu jest duza dysproporcja ktora wplywa na inne postrzeganie sytuacji. Ja poklepac 90letniego wujka (ktory nie slyszy i nie pamietakim jest) tez moge raz w miesiacu i to ochoczo ale juz zyc z nim regularnie byloby ponad moje sily mentalne, no chyba ze rzucilbym prace i zyl z wygranej w loterii.
      • a_iii_ty Re: Oczekiwania 26.08.22, 17:56
        Jest takie powiedzenie , bardzo madre i pasujace : jak masz miekkie serce, to musisz miec twarda dupe.
        Ale do rzeczy. Divorce, divorce, divorce ! Wiem o czym mowie, gdybym sie kierowal dobrym sercem, to psychicznie chora zona wykonczylaby mnie I wpuscila w te same kazamaty. A tak nabylem sie TYLKO anxiety, high blood pressure I insomni. Gosiu, jeszcze 5-7 lat i bedziesz wrakiem. Widze chorych ludzi od dobrych pieciu lat odwiedzajac byla zone, niemalze codziennie. Po godzinie wizyty spierdalam az sie kurzy. A ty co ? Po tylu godzinach
        udreki zawodowej nawet nie masz swoich dni odpoczynku ! W imie czego ?
        Dobrze Ci radze . Ten kontrakt malzenski skoncz jak najszybciej ! Nie ogladaj sie na nikogo, tylko Ty sie liczysz.
        Nie rob z siebie ofiary czyichs chorob i karmy. Nie mysl, ze nie mialem rozterek przed rozwodem. Ale tego uczucia
        ulgi po wyjsciu z sadu nie zapomne.
        To tyle.
        Moze ktos powiedziec ze przesadzam. Ze trzeba pomagac itp.
        • shachar Re: Oczekiwania 26.08.22, 18:36
          Przynajmniej tyle dobrego, że mam jakiś feedback i nie czuję się mniej jak potwór, który 'kopie' kalekę. Dzięki za wsparcie. Kurde, wspołczuję ogromnie temu człowiekowi, dodatkowo nawet, że zgodził się na taty propozycję. Każdy normalny spytałby, czy sprawdzał od czasu do czasu, czy wszystkim taki układ pasuje. A on pewnie ma przesrane z tą matką , tak więc dla bezpieczeństwa, siedzi cicho kiedy jesteśmy razem i tylko bębni palcami po stole. Nie wiem, czy dojdę do siebie przez te 3 dni, mam ochotę wziąć mental month, albo trzy.
          A tata jak to tata, nie jest w stanie widzieć jakie synek wywiera perturbacje, bo to jego ukochany jedyny syn.
          Mąż mi przypomina, ze nie jestem w stanie tolerować nikogo, ostatniego lata przegoniłam z wiochy moją znajomą z jej ukochanymi śmierdzącymi maltańczykami.
          • a_iii_ty Re: Oczekiwania 26.08.22, 19:10
            To juz musisz sama zadecydowac co z tym fantem zrobic. Mezowi jest wygodnie majac Ciebie, a co z Toba ? Slyszysz , ze nie umiesz tolerowac innych . Ja mysle, ze ten stan w Twoim household bedzie she
            poglebial. Mysl o tym teraz, gdy jeszcze masz sily. Wezmiesz miesiac wolnego . I gdzie uciekniesz ?
            Na dzialke pewnie. I bedziesz tam sama ?
            No nic, pisze w takim tonie, bo moje osobiste doswiadczenia nie pozwalaja na nic innego.
            W zyciu lepiej byc samemu niz w zwiazku, ktory drenuje kazda uncje energii.
            Pisz do nas 🤗
            • jan_stereo Re: Oczekiwania 26.08.22, 20:10
              a_iii_ty napisał:


              > W zyciu lepiej byc samemu niz w zwiazku, ktory drenuje kazda uncje energii.

              Ciekawe ze mam podobne odczucia i to bez doswiadczenia z zona, choc w moim przypadku gore bierze wolnosc/swoboda decyzji, gdybym jej nie mial i musial sie konsultowac na kazdym kroku w sprawie dajmy wyjazdu, objadu, zakupow, rachunkow i widzimisie sobotniego to byloby po mnie.
      • krytyk2 Re: Oczekiwania 26.08.22, 20:07
        Masz prawo do odpoczynku,masz prawo do złości ,gdy Twoje podstawowe pragnienie do odpoczynku jest gwałcone.Masz prawo zachować sie asertywnie,chcoćby i robiąc mężowi karczemną awanturę.Zresztą ,skoro Twoje słowa spływają po nim jak po kaczce -to tym bardziej masz prawo go z...bać.Nie jesteś egoistyczna,jesteś zbyt uległa i dlatego agresja zmienia się u Ciebie w autoagresję i poczucie winy.Nie musisz miec poczucia winy ,postaw wyrażne granice i niech nawet ten wycićkany syn męża ma pietra przed Tobą ,nalezy mu się !!!
        • krytyk2 Re: Oczekiwania 26.08.22, 20:11
          w którymś miejscu napisałas ,że było zalecenie żebyś nie traktowała tego syna jakoś specjalnie.Więc faktycznie traktuj go jakby był normalny-każ mu np wysypać ziemie w ogrodzie i pouczaj co chwilę.Jak sie przystosuje -to dobrze ,jak sie nie przystosuje to bedzie mial dosyc kontaktu z Tobą .Nie bądż wspoluzaleznieniowo uginajaca się pod niego.Wprowadz normalność w jego życie i wstrząsnij nim .A jak sie nie przystosuje do ciebie -to fora ze dwora!
          • a_iii_ty Re: Oczekiwania 26.08.22, 21:35
            Nie bedzie pracowac ta koncepcja. Ta dziewczyna pracuje jak niewolnik po 12 godzin dziennie, 4 dni w tygodniu i wyjazd poza NY mial byc jej azylem i ostoja spokoju. I co , ucieknie od chorych by opiekowac sie
            chorym i niewidomym ? Takiego czlowieka trzeba nakarmic, ciagle uwazac by sie nie potlukl, i czekac na nastepny atak padaczki . To ma byc dla niej relaks ? Jego miejsce jest u matki i ojca. Fajnie sie urzadzili ,
            matka zaprawia a tatus podrzuca synka.
            Widzialem tylko raz brata zony majacego atak padaczki . Dziekuje, nigdy wiecej.
            To nie moja sprawa co laczy Gosie z mezem , ale wielka rozmowa ich czeka predzej czy pozniej.
          • shachar Re: Oczekiwania 27.08.22, 01:11
            w którymś miejscu napisałas ,że było zalecenie żebyś nie traktowała tego syna jakoś specjalnie.

            W ostatnim tygodniu poszłam coś wyrzucić na kompost i zobaczyłam, że on przepiedolił całe ogrodzenie kompostu w formie siatki na kury, po prostu wrzucał materiał gdziekolwiek taczką, aż to mini ogrodzenie sie załamało. Nie mogę mu powiedzieć że to spierdolił, bo nie zrobił tego specjalnie. Właśnie o to chodzi, nie mogę mieć pretensji do ślepego, że jest ślepy. Zwróciłam mu uwagę raz, kiedy wywrócił puszkę, że jako niewidomy powinien lepiej pamiętać, gdzie co stoi, zwłaszcza ,że są tylko dwie rzeczy na stole, jedna z tych rzeczy to jego talerz, a druga jego napitek, nic więcej. Chyba go to ubodło, poszedł na zewnatrz palić cokolwiek tam ma do palenia.
            Mam przy tym wrażenie, że torturuję psychicznie osobę niepełnosprawną, co jest bardzo chujowym uczuciem.
    • shachar Re: Oczekiwania 27.08.22, 01:28
      W końcu okazuje się że oni, synek i tate, pojechali na wiochę. Nie mogę ukryć zadowolenia swojego, nawadniam storczyki, sprzątam na balkonie, gram w loterię, skladam górę bawełnianych rzeczy z krzesła. Staram się ogarnąć to, czego nie ogarniałam miesiącami.
      Niech to będzie nauczką dla innych, że nic na chama.
      • kalllka Re: Oczekiwania 27.08.22, 18:27
        Znaczy się zaklinanie/ wywoływanie porządanej reakcji/ przez codzienne olaboga- zdaje egzamin?
        • kalllka Re: Oczekiwania 27.08.22, 19:31
          … oj kalllka, sie popraw, kobiecino!

          Wywoływanie pożądanej reakcji przez codzienne utyskiwanie ( ciosanie kołków na głowie,… itp.zaklinanie / przeklinanie)
          zdaje egzamin?
          • krytyk2 Re: Oczekiwania 27.08.22, 20:38
            zdaje...ale tylko jak ma się do czynienia ze skrajnie podporządkowanymi facetami.Ci z charakterem walną drzwiami i pójdą w długą
            • shachar Re: Oczekiwania 27.08.22, 20:57
              Na sam koniec okazalo się że na wiochę pojechał sam ojciec, synka nie było na kamerach podczas wychodzenia z samochodu, stąd wiadomo, bo kamery brzęczą mi w telefonie, jak coś się rusza.
              Do cholery ciężkiej, albo ojcu zależy na rozrywkach syna w weekendy, a jeśli tak, to niech weźmie za to odpowiedzialność, albo nie i wtedy nich się odpierdoli od wszystkich, którzy też nie mają na to ochoty.
              To jest strasznie ciężki temat dla mnie, bo wszyscy pewnie myśleli, że wprowadzi się pewną sytuację, a ja podejmę pałkę i sprawię się na100%, mało tego, dopowiem jeszcze, że jeszcze więcej mogę następnym razem. Znam takie kobiety. Ale ja ni chuja nie mam siły na nic w mojej obecnej sytuacji. Czuję się jak wyżęta scierka, przepuszczona przez maszynkę do mięsa, nie ma we mnie miejsca dla tych, którym jest gorzej. Czekam poniedziałku, kiedy zastęp chorych zrzuci na mnie swoje bolączki.
              • a_iii_ty Re: Oczekiwania 27.08.22, 21:14
                Ze sie tak spytam : widziala co brala ?
                • shachar Re: Oczekiwania 28.08.22, 05:37
                  A Ty coś się Imszczysławie tak rozgadał? Hę? Ta, każdy mądry ale niestety, z ludzmi tak jest, że albo dilujesz z nimi ze wszystkimi ich wadami, albo siedzisz sam w lesie jak Ted Kaczyński. I tak źle i tak niedobrze.
                  Ale za to czasami życie ma przebłyski przyjemne. Zobacz co moje oczy ujrzały dzisiaj po wyjściu na balkon. Tylko co w piątek posadziłam kwiaty kupione w Home Depot w czwartek, bo łyso na moim balkonie było, a tu z pączka czwartkowego wyskoczył taaaki wielki kwiat, bardzo nieoczekiwanie i się do mnie uśmiechnął! Coś niesamowitego! Poza tym pscoła przyleciała na moje 20-te piętro do kwiatka. W Home depot, gdzie takich kwiatkow stało ze 30 w kupie, było tyle pszczół, że strach było w tym wszystkim przebierać, najwyraźniej to jakieś dobre miododajne kwiatki są. A na sam koniec takie cudo, nie wiedziałam co to jest, myślałam że to lipa wyrosła mi na balkonie, ale skąd lipa mogłaby się wziąć? Ale nie, google lens mówi, że to tzw. velvet leaf. Pomacałam te liście, rzeczywiście aksamitne.
                  Sorry za te brudy wkoło, już wszystko umyte. A na sam koniec dnia ubżdziłam dla siebie gulasz z przepisu Kenji Alt Lopeza ze wszystkimi szykanami, a to krojenie mięsa w steki nie kostkę, a to z flavor bombs z żelatyny.O, tu jest cały proces. Ktoś polecał na Reddicie, a że miałam wszystkie ingrediencje lącznie z garnkiem i piecykiem, więc czemu nie.
                  www.seriouseats.com/all-american-beef-stew-recipe
                  To był naprawdę dobry weekend i jeszcze raz dziękuje za pomoc.
                  • rzeka.suf Re: Oczekiwania 28.08.22, 13:58
                    Ten pierwszy to hibiskus/chińska róża. Bardzo chętnie kwitnie i bardzo nie lubi jak się go dotyka. Tu występuje jako krzew w miejskich/przydomowych ogródkach. Również jako drzewo. Czerwony, rozowawy, biały, żółty.
                    Mam jednego na oknie, nie wiem co z nim zrobię zima, bo donica jest za duża, żeby zamknąć okno. Na słońcu wypuszcza kwiaty, wewnątrz ulistawia się jak jwbniety.
                    Zawsze to miło jak się taki nowy kwiat rozpostrze smile
    • zludzeniaiichlos Re: Oczekiwania 29.08.22, 20:46
      Czego nam brakuje to miłości w życiu .W jakim nie byliśmy związku .22 lata pisania na forach GW ,od początku istnienia forów regionalnych .Były przyjaźnie były miłostki .Był szacunek dla wszystkich .To raz to uciekło .Nawet moje wspólne psyche się zepsuło .Jakiś dziwne moderowanie ,negowanie dziwnych osób .Ech .Szkoda utraconych dni ,ale ludzie zrobili się bardzo paskudni .Nawet w nauczaniu innych nie ma tego czegoś , odrobiny wyrozumiałości dla innych .Covid to sprawił ,czy wojna .Sam nie wiem .Gonimy za czymś co uciekło i nie wróci .Pozdrawiam wszystkich .

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka