a_iii_ty
16.01.25, 22:19
Moj model edukacji, ktory ma sens jest jak nastepuje.
1. Do 8 klasy ucza sie wszyscy wszystkiego. Po 8 latach mlody czlowiek juz wie, ktore przedmioty mu leza, a ktore sa udreka.
2. Licea powinny juz byc calkowicie ukierunkowane wedlug zdolnosci i checi danych uczniow.
3. Z grubsza:
- mat, fiz, chem z rozbudowanym programem, plus jezyki obce
- jez polski, historia, psychologia, polityka etc plus jezyki obce
- sztuka, muzyka, teatr, film, literatura.
I matura z obranego profilu licealnego.
×××
Dlaczego tak uwazam? Po co komus wiedza o pochodnych, calkach, matrycach, przestrzeniach Banacha jesli ma talent malarski i zamierza dostac sie na Akademie Sztuk pieknych?
Po co komu lamanie glowy nad stopami metrycznymi wiersza klasycznego, jak jego/jej marzeniem jest byc fizykiem jadrowym etc.
Mysle, ze liceum to nie potrzebna strata czasu na mase przedmiotow, ktore powoduja stres i niechec.
Pierwsze 8 lat powinny dac podstawy ze wszystkich dziedzin, bez wyjatku. A potem juz zgodnie z talentem i upodobaniami.
Braun, do dziela, gasnica po kulasach.