Dodaj do ulubionych

Kochaj blizniego jak...

17.06.26, 20:57
Siebie samego!
Doznalem olsnienia. Choc juz dawno dosyc mialem takie mysli, o czym kiedys staralem sie przekonac chyba jasia, a moze krytyka...
Slowa te przypisywane sa Jezusowi, choc wystepuja wczesniej w Starym Testamencie.
Ktos kto wpadl na ten pomysl to zwykly geniusz. Ale... nigdzie nie znalazlem zadnego uzasadnienia czy interpretacji tych slow.
Rozumiem, ze ani tysiace lat temu, ani dzisiaj ta prawda nie spotka sie ze zrozumieniem.
Ludzie nie sa zdolni do glebszej (badzo glebokiej) analyze tych slow w kontekscie czym sa w rzeczywistosci. Jezus bez watpienia znal znaczenie tych slow, jednak nie podjal zadnej proby wytlumaczenia o co chodzi. Ludzie na to nie byli gotowi.
Kochac blizniego jak siebie samego mozna TYLKO wtedy, gdy uswiadomimy sobie, ze glebiej niz nasze dusze, niz nasze ego, jestesmy TYM samym tworem. Innymi slowy, JA i TY
To w zasadzie JA i JA. To co na tak tragicznie rozni, to peryferia otaczajace nasze jadro, nasze fizyczne ciala, nasz umysl, nasze osobowosci...
Dlatego niemozliwe jest kochanie innych tak jak kochamy siebie. Poniewaz nigdy nie docieramy tam, gdzie jestesmy JEDNIA.
Brian Cox, brytyjski genialny fizyk, jest tego same go zdania co ja. Upewnil mnie w tym, czego juz dawno sie domyslalem.
Czy zaczne nagle kochac ludzkosc? Nie, bo po uszy umorusany jestem w "ludzkim peryferium".
Rozumiem moje ograniczenia, ale jest za pozno.
Heil Bakiewicz i cala niePISmienna banda peryfarielsow.
Obserwuj wątek
    • obrotowy Kochaj blizniego jak... - najzupelniej slusznie... 17.06.26, 23:16
      a_iii_ty napisał:
      > Siebie samego!


      najzupelniej slusznie.
      ale dodalbym do tego jeszcze maksyme naszych starszych braci:

      ... ale licz sie z nim - jak Zyd z Zydem.


      • a_iii_ty Re: Kochaj blizniego jak... - najzupelniej sluszn 17.06.26, 23:55
        Zydzi sa najlepszym przykladem dla ktorego nie moge kochac ich jak siebie samego.
        Pancerz, jakim sie otoczyli jest nie do przebicia dla mnie.
        • obrotowy no czyli... 18.06.26, 17:44
          a_iii_ty napisał:

          > Zydzi sa najlepszym przykladem dla ktorego nie moge kochac ich jak siebie samego.
          > Pancerz, jakim sie otoczyli jest nie do przebicia dla mnie.


          no czyli Zydzi popsuli Ci myslenie i zywot.

          - mnie tez.

          zrelatywizowali moja dziecieca wiare w Idealy braterstwa...
    • shachar Re: Kochaj blizniego jak... 18.06.26, 16:39
      O, a kuku! Troche trudne do zrozumienia to olsnienie smile Pewnie dlatego Ty i Brian Cox jestescie malo popularyzowani! Inni, bardziej populistyczni glowkujacy nad tym zagadnieniem mowia, ze to, co dla ludzi jest nieosiagalne, to kochanie siebie samego. Nasze niedostatki, na ktore nawet boimy sie otworzyc oczy, nie podejmujemy tematu, nie mowiac o ich akceptacji bez wstydu i winy.
      • a_iii_ty Re: Kochaj blizniego jak... 18.06.26, 17:00
        Wynika to chyba z tego, ze ludzie nie wiedza co znaczy SAMYCH SIEBIE. Patrza na siebie ciagle przez soczewke ego, umyslu i fizycznego ciala.
        Tak. Nieosiagalne jest kochanie kogos, czyli siebie, kto jest zbiorem niedostatkow, czy "brudow" jakich doswiadcza w ciagu zycia.
        A juz nie do pojecia jest kochanie "sasiada".
        Kochaj swego blizniego jest kompletnie niezrozumialym fenomenem.
        Gasnice prosze wypolerowac. Idziem na Berlin.
    • extramuralruraoccasional Re: Kochaj blizniego jak... 18.06.26, 17:03
      Fiksum dyrdum !

      Fiksum dyrdum !

      🤪🤪🤪
    • jan_stereo Re: Kochaj blizniego jak... 18.06.26, 19:40
      Teraz i od dawna, kapital polityczny zbija sie na czynieniu innym tego co nam niemile, no i niekochaniu tychze 'zlych' grup, a wrecz nienawidzeniu smile
      • a_iii_ty Re: Kochaj blizniego jak... 18.06.26, 21:12
        Jasiu, nie siegasz gleboko w to o czym mowie.
        • jan_stereo Re: Kochaj blizniego jak... 18.06.26, 21:30
          Na tym glebokim poziomie, do ktorego sie odnosisz i na ktorym jestesmy identyczni...zwyczajnie nie ma juz czegosc takiego jak milosc, elektron nie pokocha innego elektronu jak siebie samego.
          • a_iii_ty Re: Kochaj blizniego jak... 18.06.26, 21:45
            Nie chodzi o to by elektron pokochal inny elektron. Tu chodzi o to by sobie uswiadomic, ze tam gdzies gleboko, jestesmy jednakowi, ze roznice, ktore uniemozliwiaja nam pokochac "somsiada" sa wytworem zroznicowania fizycznego i mentalnego( mysli, umysl etc).
            • obrotowy dalej nie rozumiem... 18.06.26, 23:46
              a_iii_ty napisał:

              > ... Tu chodzi o to by sobie usw
              > iadomic, ze tam gdzies gleboko, jestesmy jednakowi, ze roznice, ktore uniemozl
              > iwiaja nam pokochac "somsiada" sa wytworem zroznicowania fizycznego i mentalneg
              > o( mysli, umysl etc).


              Dalej nie rozumiem - po co mialbym pokochac "somsiada" ?

              - czy nie wystarczy grzecznosc dobre obyczaje i neutralnosc ?
              • a_iii_ty Re: dalej nie rozumiem... 19.06.26, 00:16
                Kochasz siebie? Staraj sie zroumiec moj wstepny tekst. Popelniasz ten sam blad jak 99.99% ludzkosci.
                • obrotowy I dalej nie rozumiem... 19.06.26, 18:12
                  a_iii_ty napisał:

                  > Kochasz siebie?

                  - NIE.

                  Staraj sie zroumiec moj wstepny tekst. Popelniasz ten sam blad jak 99.99% ludzkosci.

                  - wyjasnij mi jaki, bo dalej nie rozumiem.
                  • a_iii_ty Re: I dalej nie rozumiem... 19.06.26, 18:43
                    Nic ci juz na to nie poradze. Do tego albo sie dochodzi samemu, albo wogole sie nie dochodzi.
                    • obrotowy a mialem nadzieje... 19.06.26, 19:10
                      a_iii_ty napisał:
                      > Nic ci juz na to nie poradze. Do tego albo sie dochodzi samemu, albo wogole sie nie dochodzi.


                      eehhh...

                      a mialem nadzieje, ze pomozesz ulomnemu na umysle zrozumiec sens tego wszystkiego...
            • jan_stereo Re: Kochaj blizniego jak... 19.06.26, 09:05
              a_iii_ty napisał:

              > Nie chodzi o to by elektron pokochal inny elektron. Tu chodzi o to by sobie usw
              > iadomic, ze tam gdzies gleboko, jestesmy jednakowi, ze roznice, ktore uniemozl
              > iwiaja nam pokochac "somsiada" sa wytworem zroznicowania fizycznego i mentalneg
              > o( mysli, umysl etc).

              'Tam gdzies gleboko' jestesmy jednakowi razem z mrowkami, ceglami, pylem kosmicznym, takie myslenie nie bardzo jest uzyteczne w definiowaniu czlowieka, nawet fizyka klasyczna rozni sie od kwantowej tym, ze mamy inne rownania je opisujace. Jedyne co mamy wspolne to bycie czlowiekiem, a to chyba za malo aby czuc do wszystkich milosc ponad roznicami.
              • a_iii_ty Re: Kochaj blizniego jak... 19.06.26, 16:34
                Zgoda, moze "milosc" to za bardzo wyswiechtany zwrot. Zastapmy to slowem "wspolczucie" albo chociazby rozumieniem ze ... z jednej kosmicznej matki pochodzimy. A bratu czy siostrze wpierdolu nie spuszcza sie, lol.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka