Dodaj do ulubionych

Blog o białoruskich wyborach prezydenckich

16.10.10, 10:27
Zapraszamy na nowopowstałego bloga poświęconego wyborom prezydenckim na Białorusi, które obędą się w grudniu tego roku.
Na blogu znajdują się tłumaczenia z białoruskich portali informacyjnych (publikowane za zgodną ich redakcji).
Naszym celem jest szerzenie wiarygodnej informacji z tego regionu w języku zrozumiałym dla Polaków.
bialorus2010.blogspot.com/
Obserwuj wątek
    • liberum_veto Łukaszenka: Tak, fałszowałem wybory 16.10.10, 13:15
      Ciekawy pomysł, gratuluję i życzę powodzenia. Będę tam zaglądał, w ramach reklamy zamieściłem link do Waszego bloga w czołówce forum BPU. Co prawda, trudno mi się jakoś szczególnie pasjonować takimi wyborami, w których z góry wiadomo, kto wygra, a nawet (podobno) ile dostanie głosów...
      wyborcza.pl/1,75477,8454461,Lukaszenka__Tak__falszowalem_wybory.html
      Łukaszenka: Tak, fałszowałem wybory
      Andrzej Poczobut, Grodno 2010-10-02
      Białoruski dyktator wie już, ile głosów otrzyma 19 grudnia podczas wyborów prezydenckich. Zagłosuje na niego nie więcej niż dwie trzecie uprawnionych do głosowania Białorusinów.
      To sensacyjne wyznanie Aleksander Łukaszenka złożył wczoraj w Mińsku na konferencji prasowej dla rosyjskich dziennikarzy.
      - Kiedyś pan powiedział, że ostatnie wybory prezydenckie na Białorusi były sfałszowane, że zmniejszona została liczba głosów oddanych na pana. Pewnie pan ironizował? - zapytał dziennikarz rosyjskiej telewizji Kanał Piąty.
      - Nie, nie żartowałem. To absolutna prawda. W rzeczywistości zagłosowało na mnie 97 proc., a zrobiliśmy 87 proc. - odparł prezydent.
      - Czy w nadchodzących wyborach też ustanowił pan podobną barierę?
      - Tak, ustanowiłem taką barierę. Chciałbym, by zagłosowało na mnie dwie trzecie społeczeństwa. To jest większość konstytucyjna i wtedy ma się największy stopień zaufania. Jeżeli w tych wyborach będzie 70-75 proc. - nie trzeba 97 czy 95 proc. tak jak poprzednio - to będzie dobrze.
      Dyktator wie też, ile głosów otrzymają kandydaci opozycyjni - mogą liczyć zaledwie na 100-150 tys. głosów.
    • liberum_veto Paźniak: Wybór między kulą a pętlą 24.10.10, 07:38
      Rozmowa dziennikarza Polskiego Radia z Zianonem Paźniakiem
      Niedługo na Białorusi odbędą się kolejne wybory prezydenckie. Pana partia tradycyjnie już zachęca do bojkotowania wyborów. Czy nie byłoby racjonalniej skierować siły na zjednoczenie ludzi wokół pewnego lidera i idei, a nie rezygnować z uczestniczenia w wyborach?
      Z. Paźniak: Gdyby była taka osoba, wtedy można by było o tym mówić. Bowiem tacy ludzie są albo zniszczeni albo wygnani albo zaduszeni - nasza sytuacja nie zmieniła się w ciągu ostatnich 10 lat. Tutaj należy wykorzystać taką taktykę, jaka doprowadzi do konsolidacji społeczeństwa, opierając się na wolności i wartościach narodowych, która wysunie i inicjatywę i odpowiednich ludzi. A brać udział w wyborach i liczyć na to, że one coś zmienią to już nawet nie iluzja, to po prostu dziecinada. Wszyscy wiedzą, że nie ma wyborów, że został stworzony system fałszowania. Ktokolwiek by nie uczestniczył, jakkolwiek by nie głosowano, wszystko jedno - reżim osiągnie swoje 83%. Nie można ciągle popełniac tych samych błędów. Należy wykorzystywać inne możliwości. Bo kiedy ludzie uczestniczą w wyborach, to umożliwiają oni pracę systemowi fałszowania. Tak samo było za Stalina, ale wtedy istniał nakaz: „każdy musi uczestniczyć w wyborach”. Jeśli człowiek nie brał udziału w głosowaniu, to był podejrzewany o działalność antysowiecką, mógł nawet zostać zesłany na Sybir. Dlatego wszyscy uczestniczyli i władze spokojnie ustanawiały swoje 99%. Gdyby za Stalina istniała możliwość nie uczestniczenia w wyborach, to nie byłoby możliwe uzyskać tylu procentów. System fałszowania należy pozostawić pustym. Nieuczestniczenie w wyborach - czynnik konsolidacji.
      (...)
      Władzę Łukaszenki osłabia na przykład konflikt z Kremlem…
      Z. Paźniak: Całe te sprzeczki odbywają się w obozie sojuszników. Są oni sobie bardziej bliscy, jeden z drugim, aniżeli z naszymi narodowymi interesami. Znajdują się oni w konflikcie związanym z własnością. Dla Łukaszenki najważniejsze to utrzymać władzę za wszelką ceną i, odpowiednio, własność daje mu siłę, zaś Rosja chce zabrać tę własność. Ale oni wspólnie prowadzą tę politykę.

      Ostatnio wiele się mówi o rosyjskim kandydacie na tych wyborach. Czy jest Rosji potrzebny nowy człowiek zamiast Łukaszenki?
      Z. Paźniak: Nie trzeba być politykiem, żeby wiedzieć, że to Rosja stworzyła Łukaszenkę. Kreml go trzyma, jest on dla Rosji wygodny ze wszystkich stron. Finansują dyktatorów! ZSRR finansował Castro, afrykańskich lub amerykańskich dyktatorów finansowało albo USA, albo ZSRR. Śmieszne jest słyszeć, kiedy ktoś mówi, że Rosja straciła na nas 52 mld dolarów. Stracili oni na rzecz własnych interesów, a otrzymali dziesięciokrotnie więcej i w politycznym, i w ekonomicznym sensie. Ale wyobraźmy sobie, że po różnych dyskusjach Moskwa zechce zamienić Łukaszenkę na innego człowieka. Powstaje pytanie: zamienią go na lepszego czy gorszego? Naturalnie, na lepszego dla siebie, który będzie oddawał własność, będzie robił, co mu każą i nie będzie miał durnych ambicji, z którym w ciągu paru lat można będzie rozwiązać wszystkie kwestie, a sześć obwodów Białorusi włączyć w skład Rosji. I międzynarodowe środowisko z tym się zgodzi. Jak widać, każdy prorosyjski kandydat będzie gorszy dla Białorusi, w przypadku takiego kandydata należy przeprowadzić śledztwo. Na podstawie jakich danych posiada on rosyjskie środki? Skąd taka informacja? Powinien on wszystko wyjaśnić prokuraturze. Smutne, że to wszystko poważnie rozpatruje się w środkach masowego przekazu. Moskwa nigdy nie zrobiła nam nic dobrego. Ona nawet nie ukrywa swoich zamiarów.

      Niektórzy twierdzą, że przypuszczalnym prorosyjskim kandydatem jest Niakliaue. I chociaż nikt go nie złapał na gorącym uczynku i nie ma żadnych dowodów, to jednak takie plotki płyną ze wszystkich stron.
      Z. Paźniak: Polityka jest jak matematyka. Są tam absolutnie dokładne rzeczy, które wyznaczają pozycję człowieka.
      Niakliaeu udowodnił swą stuprocentową prorosyjskość. To samo Kazulin. Nigdy się nie zajmował polityką i nagle został kandydatem na prezydenta. Rozpoczął wydawać Bykaua. Od Bykaua wszyscy oni zaczęli. Jeżeli Niakliaeu pójdzie tak dalej i nie weźmie pod uwagę doświadczenia Kazulina, podzieli ten sam los.
      Niakliaeu ma absolutnie prorosyjską pozycję. A wszystkie te sentymenty, mówienie po białorusku, pisanie wierszy…Tak, jest on poetą, i nikt o tym nie dyskutuje, ale polityka ma własne reguły. Jeżeli bierzesz rosyjskie pieniądze, to będziesz zmuszony promować ich interesy. Nigdy żaden ruch narodowy nie opierał się na cudzych pieniądzach. Powinniśmy opierać się na własnych interesach. Dzięki Bogu, Białorusin jeszcze potrafi pracować i myśleć, w Rosji już tego nie ma.
      bialorus2010.blogspot.com/2010/10/pazniak-wybor-miedzy-ukaszenka.html
      Пазняк: «Выбар між Лукашэнкам і расейскім кандыдатам — як між куляй і пятлёй»
      nn.by/?c=ar&i=41933
    • liberum_veto Przezroczyste urny wyborcze Niakliajewa 30.10.10, 17:24
      Niakliaeu zapewnił Centralnej Komisji Wyborczej przezroczyste urny wyborcze
      Uladzimir Niakliaeu oświadczył to 25 października na swoim całodobowym wiecu, w pobliżu domu towarowego HUM.
      Na zaimprowizowanej konferencji prasowej kandydat powiedział, że przejrzyste wybory to podstawa demokracji.
      "Ciągle nam powtarzają, że wykorzystywanie przezroczystych urn do głosowania jest bardzo drogie. Przeprowadziliśmy rozmowy z parlamentami sąsiednich krajów i ci obiecali nas wspomóc przezroczystymi urnami. A my z kolei jesteśmy gotowi te urny dowieźć na Białoruś"
      -powiedział Niakliaeu.
      Polityk wrzucił także symboliczną kartkę wyborczą do pierwszej przezroczystej urny, umieszczonej tutaj koło HUM-u. Do akcji mieli dołączyć się i inni kandydaci, jednak zrobił to tylko Mikałaj Statkiewicz. Zaznaczył, że:
      "Wykorzystanie przezroczystych urn nie gwarantuje ochrony przed oszustwami wyborczymi, niemniej jednak znacząco utrudnia możliwość fałszowania."
      Szef komitetu organizacyjnego inicjatywy "Za sprawiedliwe wybory" Siarhej Kaliakin zaznaczył, że ważne, aby ludzie mogli zobaczyć przejrzyste wyborów:
      "Przejrzyste wybory to automatyczna porażka dla władzy i gwarancja zwycięstwa demokratycznego kandydata"- powiedział.
      Po całej akcji Uladzimir Niakliaeu razem ze współpracownikami swojego sztabu udał się do CKW, aby złożyć skargę na grupę inicjatywną Aleksandra Łukszenki.
      bialorus2010.blogspot.com/2010/10/niakliaeu-zapewni-centralnej-komisji.html
      Przyznaję rację panu Statkiewiczowi. Przezroczyste urny w niczym tu nie pomogą. To nie w tym w ogóle rzecz, panie Niakliajew. Link do artykułu "Naszej Niwy" w oryginale
      nn.by/?c=ar&i=45105
    • liberum_veto Sikorski: Demokracja za pieniądze? 07.11.10, 07:29
      bialorus2010.blogspot.com/2010/11/sikorski-demokracja-za-pieniadze-makiej.html
      Sikorski: Demokracja za pieniądze?- Makiej: Nie!
      Minister Spraw Zagranicznych Polski Radosław Sikorski w wywiadzie dla Programu Trzeciego Polskiego Radia po powrocie z Mińska przyznał, że "prezydent Łukaszenka to niełatwy partner w negocjacjach, ale Białoruś to sąsiad Polski, gdzie żyje dziesięć milionów Europejczyków, w tym mniejszość polska. Trzeba z nim rozmawiać, i czasem mu powiedzieć trudne i ciężkie słowa."
      Sikorski oświadczył, że Białoruś może dołączyć do gospodarczego i ekonomicznego projektu Unii Europejskiej na sumę około 3 miliardów euro, jeśli przeprowadzone zostaną wolne wybory. Dzięki podobnemu apelowi do Mołdawii, ta zaczęła zmierzać w kierunku demokracji i w najbliższych latach otrzyma pakiet finansowego wsparcia o wartości około 2 mld euro.
      Sikorski powiedział, że warunkiem tego, aby Mińsk skorzystał z dóbr gospodarczej współpracy z Unią Europejską, jest demokratyzacja życia. Przyznał jednocześnie, że przeciwnicy Łukaszenki w mających odbyć się wyborach prezydenckich nie mają równego dostępu do mediów i opozycja jest niewystarczająco reprezentowana w komisjach wyborczych.
      Oświadczenie Sikorskiego o 3 miliardach euro skomentował dzisiaj szef administracji prezydenckiej Łukaszenki Uladzimier Makiej:
      "Miliardy dla miliardów, inwestycje dla inwestycji są nam niepotrzebne. Jeśli pieniądze będą dyktować warunki polityczne, to nie są one nam potrzebne."
      03 listopada 2010, 21:44, Radio Svaboda.
      www.svaboda.org/content/article/2210031.html?page=1&x=1#relatedInfoContainer
    • liberum_veto Grybauskaitė chce zwycięstwa Łukaszenki 14.11.10, 07:25
      Prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė powiedziała, że wygrana Aleksandra Łukaszenki w prezydenckich wyborach pomogłaby zapewnić stabilizację i ograniczyłaby wpływy Rosji w krajach byłego Związku Radzieckiego.
      Powiadomiła o tym agencja Reuters, powołująca się na źródła dyplomatyczne.
      Wypowiedź Grybauskaitė odzwierciedla poglądy w niektórych stolicach UE głoszące, że utrzymanie reżimu Łukaszenki - pomimo słabych osiągnieć w demokracji i prawach człowieka - jest lepsze, aniżeli poszerzanie wpływów Rosji - pisze Reuters.
      Według Reuters, prezydent Litwy na spotkaniu z ambasadorami UE w Wilnie w tym miesiącu powiedziała, że wygrana Łukaszenki jest bardziej pożądana.
      "Opozycja nie jest poważna i nie ma szans w jakichkolwiek wyborach. Łukaszenka może wygrać z 99% głosów, ale wygra z przewagą 75% - żeby dogodzić UE
      - cytuje europejski dyplomata słowa Grybauskaitė - Łukaszenka jest gwarantem stabilności ekonomicznej i politycznej oraz jej niezależności. My (Litwa) nie chcielibyśmy u swoich granic jeszcze jednej Rosji."
      Niedawno Grybauskaitė przedyskutowała w Mińsku z Łukaszenką kwestie współpracy energetycznej. Reuters zwraca uwagę, że jej wypowiedzi ilustrują nieufność krajów bałtyckich do Moskwy i obawy o uzależnienie Europy Środkowej i Wschodniej od rosyjskiej ropy i gazu.
      Tymczasem sekretarz prasowy Grybauskaitė Linas Balsis odmówił komentarza dzennikarzom agencji Reuters. Jednak podkreślił przy tym, że przywódczyni kraju wezwała swojego białoruskiego kolegę do przestrzegania demokratycznych standardów.
      Sekretarz prasowy Grybauskaitė zaznaczył również, że "poszczególnych doniesień mediów ze spotkań zamkniętych zazwyczaj nie komentuje się".
      "Mogę tylko powiedzieć, że prezydent Grybauskaitė żadnego oficjalnego wsparcia nie demonstrowała, a wzywała do przeprowadzenia wyborów jak najbardziej otwarcie i demokratycznie. Łukaszenka to publicznie obiecał" -powiedział Linas Balsis.
      11 listopada 2010, 22:50, Nasza Niwa.
      bialorus2010.blogspot.com/2010/11/grybauskaite-chce-zwyciestwa-ukaszenki.html
      link do artykułu
      nn.by/?c=ar&i=45883
      Hmm. Łukaszenka już "persona grata", bo zadarł z Moskwą?...
    • liberum_veto Milinkiewicz: Kreml odsunie Łukaszenkę od władzy 20.11.10, 11:41
      Milinkiewicz wie, że po wyborach Kreml odsunie Łukaszenkę od władzy
      Moskwa podejmie próby obalenia Aleksandra Łukaszenka z posady prezydenta w ciągu półtora roku - cytuje agencja Bloomberg wywiad Aleksandra Milinkiewicza dla berlińskiej gazety.
      Aleksandar Milinkiewicz powiedział, że najważniejsza intryga polityczna w kraju zacznie się po wyborach prezydenckich 19 grudnia, które, według niego, wygra Łukaszenka. Według Milinkiewicza, po wyborach Rosja będzie się starała obalić Łukaszenkę.
      Milinkiewicz mówi, że Moskwa, z którą relacje prezydenta Białorusi w ostatnim czasie zepsuły się, popiera minimum jednego z przyszłych uczestników grudniowych wyborów: zamiast kiepskiego kierownika Łukaszenki jest jej potrzebna osoba, która „całkowicie odda Białoruś pod kontrolę Rosji” i „zaprzestanie jakiegokolwiek zbliżania się z Europą”. Przy tym Milinkiewicz nie zdradził niemieckim dziennikarzom nazwiska prokremlowskiego kandydata.
      „Wybory to dopiero początek epoki zmian. Decyzje zapadną po fakcie. Obecne status quo nie może się zachować” - cytuje Bloomberg wywiad Milinkiewicza dla jednej z berlińskich gazet.
      Według niego, „Rosja dysponuje wieloma instrumentami, służącymi do tego, by obalić Łukaszenkę” i próby Kremla mogą przynieść rezultaty w ciągu półtora roku. Milinkiewicz uważa, że Rosja skorzysta z wyborów prezydenckich dla wpływu na sytuację polityczną na Białorusi. Możliwe, że z początku Moskwa odmówi uznania wyników wyborów. Jednak, jeśli wybory zostaną uznane na Zachodzie, to Rosja znajdzie się „w głupiej sytuacji”, uważa Milinkiewicz.
      Według polityka, przed Łukaszenką stoi trudny dylemat: „albo walczyć z Rosją” o tanie surowce, „albo zacząć małe kroki w kierunku liberalizacji systemu, spodziewając się otrzymania pomocy ekonomicznej ze strony Zachodu”.
      Postawić na czele Białorusi lojalnego sobie człowieka Kreml musi przed wyborami 2012 roku, precyzuje Jorg Forbridge – kierownik programu Centralnej i Wschodniej Europy niemieckiego oddziału Fundacji Marshalla.
      „Kreml, jak nigdy dotąd, jest bliski tego, by skończyć swój nieszczęśliwy ślub z prezydentem Białorusi. Łukaszenka wyciąga rosyjskie surowce, otrzymuje tani gaz i ropę, ale nie spełnia żadnego z politycznych wymagań Moskwy. On stał się przeszkodą dla rosyjskiej władzy” - zadeklarował politolog.
      14 listopada 2010, 13:48, Radio Svaboda
      bialorus2010.blogspot.com/2010/11/milinkiewicz-wie-ze-po-wyborach-kreml.html
      artykuł w wersji oryginalnej
      www.svaboda.org/content/article/2219724.html
    • liberum_veto Statkiewicz: Wstyd przed Afryką 28.11.10, 08:53
      Mikałaj Statkiewicz: Wstyd przed Afryką
      Kandydat Mikałaj Statkiewicz w telewizji wyglądał bardzo swobodnie. Nareszcie przynajmniej któryś z kandydatów zajął miejsce w środku kadru, a nie gdzieś po bokach. Sufity telewizyjne też nie miały na niego większego wpływu.
      Przemówienie Statkiewicz zaczął po rosyjsku. Przedstawił się, opowiedział o swojej przeszłości wojskowej, o „Europejskiej Koalicji”.
      Do studia Statkiewicz przyszedł z Konstytucją. Zacytował fragmenty, w których mówi się, że władza należy do narodu.
      Kandydat przypomniał o kiepskiej pracy telewizji, o tym, że nie można z niej dowiedzieć się o najważniejszych wydarzeniach, np. o tragedii w Pińsku, że jeszcze w telewizji nic nie mówi się o wyborach prezydenckich.
      „A potem pytają się: kto jest oprócz niego? Mamy przecież 2000 naczelników kołchozów, którzy pracują nie gorzej od byłego dyrektora sowchozu „Haradziec”- powiedział M. Statkiewicz.
      Duża część występu została poświęcona temu, jak fałszowane są wybory. Statkiewicz przystępnie i jasno omówił ten mechanizm. Zaproponował również anulowanie przedterminowego głosowania jako najbardziej niebezpiecznego w "planie fałszerstw" momentu wyborów.
      „W Afryce lepiej liczą. Wstyd przed nimi - mówił kandydat- Po co nam pięć dni przedterminowego głosowania? Co my- morskim krajem jesteśmy? Zmuszają do pójścia na te głosowanie emerytów, wojskowych, pracowników struktur państwowych - utrzymuje się, że 40%. W nocy skrzynki wyborcze nie są nadzorowane, a potem wychodzi, że wszyscy są za jednym kandydatem” - powiedział Mikałaj.
      „Jedna osoba wdrapała się na górę i zabrała ze sobą drabinę” – powiedział o Łukaszence.
      Statkiewicz twierdzi, że za Łukaszenki nie pobudowano żadnego nowego zakładu:
      „Jeden zakład zbudowano w Szkłowie mający produkować papier dla gazet i nawet go uruchomić nie możemy – ironizował występujący. - Małemu biznesowi nie jest dane się rozwinąć, dlatego że nie płaci się łapówek.” Statkiewicz przypomniał o zmniejszeniu liczby mieszkańców Białorusi i emigracji: „Kim będziemy ich zastępować, Chińczykami? Już ich przywożą”.
      "Wstyd kłamać osobom starszym - one pamiętają wojnę, chłód i głód i wierzą telewizji. A teraz mogą kupić chleb, mleko, jakiś cukierek” - emocjonalnie wypowiadał się kandydat.
      „Wykształcenie stało się płatne. Reforma szkolnictwa to ciągłe wahania. Minister edukacji powinien podać się za to do dymisji, czemu on jeszcze urzęduje? Słyszałem, że nawet stoi na czele sztabu jednego z kandydatów” - w tym momencie, zapewne, roześmiał się cały kraj.
      „Prawo do szczęśliwego dzieciństwa powinny mieć wszystkie dzieci, a nie tylko jedno” - jeden z najjaskrawszych momentów występu.
      W tym samym momencie przykładnie przeszedł na język białoruski. Wyjaśnił to tym, że po białorusku nie można mówić o złych rzeczach. „Gdybyśmy wszyscy mówili po białorusku, to może złości byłoby u nas wtedy mniej” - wspaniałe zdanie.
      Statkiewicz sądzi, że wszystkie programy kandydatów są podobne do siebie nie dlatego, że brakuje fantazji, lecz dlatego, że istnieje międzynarodowe doświadczenie, które należy wykorzystywać.

      Oto jego postulaty:
      1. Przyciągnięcie inwestycji międzynarodowych oraz nowych technologii.
      2. Pozwolenie na rozwój małego biznesu.
      3. Pieniądze łożyć nie na 8 służb specjalnych, lecz na infrastrukturę – dróg, łączności.
      4. Skasowanie systemu kontraktów.
      5. Emeryturę ściśle powiązać z zarobkami.
      6. Zwrócenie wszystkich wkładów sowieckich.
      7. Ulgi dla dzieci i emerytów.
      8. Silny parlament i niezawisły sąd.
      9. Zachowanie kontaktów partnerskich z Rosją i poszukiwanie nowych kontaktów w UE.

      Statkiewicz jeszcze raz przypomniał, że wyborów nie ma i że są fałszowane. A uczestniczy w tych wyborach właśnie po to, aby te wybory się odbyły. Zachęcał, aby nie iść na głosowanie przedterminowe, ale obowiązkowo przyjść na plac 19 grudnia - inaczej zagłosują za was.
      Było również jasne i twarde zachęcanie do przyjścia na akcję 24 listopada, a potem na Plac – 19 grudnia.
      23 listopada 2010, 20:25, Зміцер Панкавец, Nasza Niwa.
      link do artykułu z materiałami video na youtube
      bialorus2010.blogspot.com/2010/11/mikaaj-statkiewicz-wstyd-przed-afryka.html
      nn.by/?c=ar&i=46390
    • liberum_veto Statkiewicz do Łukaszenki: "Oddaj, coś ukradł!" 04.12.10, 13:22
      Mam już chyba swojego ulubionego kandydata...
      bialorus2010.blogspot.com/2010/11/statkiewicz-do-ukaszenki-oddaj-cos.html
      Statkiewicz do Łukaszenki: oddaj, coś skradł!
      Wystąpienie Mikałaja Statkiewicza było emocjonalne. Jednoznacznie można go docenić za odwagę. Kandydat zwracał się do Łukaszenki na ty i zażądał przeprowadzenia uczciwych wyborów.
      Zaczął przemawiać po rosyjsku. Znowu powtórzył swoją biografię. Podkreślił, że reprezentuje socjaldemokratów.
      Twierdzi, że posiada program, jak uratować gospodarkę i co zrobić z innymi branżami. Przyznał, że inni kandydaci mają dobre programy. Przypomniał, że jutro media wydrukują jego program.
      "Jak coś można obiecać, jeśli nie ma wyborów? Jest farsa. Jeśli da radę, proszę, nie bierzcie udziału w przedterminowym głosowaniu. Głosujcie 19 grudnia, aby nie zagłosowali za was. Można wziąć udział w ulicznych akcjach opozycji" - powiedział Statkiewicz.
      Powiedział, że to kłamstwo, że na akcji 24 listopada było 150 osób i pokazał zdjęcia: "Patrzcie, były tysiące ludzi. Telewizja białoruska korzysta z okazji, aby wam mydlić oczy. Całkowite bezprawie. Dlaczego oni tak kurczowo trzymają się władzy? Odpowiedź jest prosta: pieniądze. Najlepsze i najdroższe samochody, wille nie mają biznesmeni, a urzędnicy przy swoich niewielkich zarobkach." - mówi Statkiewicz.
      Kandydat powiedział, że firmy kradną dotacje państwowe. Jako przykład przytoczył miasteczka rolne, które budują za mniejsze pieniądze niż zapisano w dokumentach.
      Jeżeli chodzi o drogie mieszkania, to dlatego, że nie ma konkurencji. "Byliśmy okradani. Czasem ich wsadzają, bo się nie dzielą."
      Obalił mit o złych urzędnikach i dobrym carze. "Wiecie, jak odbywają się takie spotkania, w telewizji on krytykuje, a potem zamykają drzwi i mówi: "Musimy tych frajerów ucieszyć."
      Opowiedział o wsiach potiomkinowskich* z zółtymi płotami, które tak się podobają zagranicznym turystom.
      "Kim byli Adam i Ewa? Oczywiście, że Białorusinami! Nadzy, bosi, jedno jabłko na dwoje, ale krzyczeli, że my w raju, my w raju" - opowiedział anegdotę.
      "W telewizji każdego dnia jest chamstwo, kłamstwo, wytykanie" - nie uspokaja się kanydat.
      Znowu pojawiło się przejście na język białoruski. Odbyło się to po zacytowaniu wiersza Wiktara Szalkiewicza "Chamska władza".
      Statkiewicz przyznał, że na początku Łukaszenka robił dobre posunięcia, ale teraz nie odbywają się żadne modernizacje i reformy. Straszył, że Białorusini mogą nie wydostać się z dziury zadłużenia, jeśli dalej będą zaciągać kredyty.
      "Podczas każdych wyborów obecny przywódca wsadza mnie do więzienia. Czyżbym był takim strasznym człowiekiem?"
      "Sasza, złaź z dachu - nie psuj gontu!" - wezwał Łukaszenkę. Statkiewicz zaprosił ludzi na Plac 19 grudnia.
      "Marchewkę pokazali. Oczy zaświeciły i do przodu" - komentuje pragnienie Łukaszenki o zajęciu miejsca na Kremlu. Mówił wtedy o masowych demonstracjach. A Łukaszenka tydzień siedział w bunkrze w Astraszyckim Haradku.
      Na zakończenie przemowy Statkiewicz zwrócił się wprost do Łukaszenki. Przy czym rozmawiał z nim swoim własnym językiem - w stylu, w jakim zwraca się zwyczajowo do opozycji.
      "Wiem, że mnie teraz oglądasz. Biorę udział w tej teatralnej iluzji, aby powstrzymać twoje czary-mary z urnami. Zostałeś wybrany poprzez uczciwe wybory. Oddaj nam, coś ukradł. Oddaj wolne wybory. Czego się boisz? Obiecuję ci 25% i udział w drugiej turze. Wygrasz, to będziesz rządzić. Przegrasz, to odejdziesz na emeryturę - o ile nie będzie dowodów, że dałeś nakaz unicestwienia Hanczara i Zacharenki" - emocjonalnie zakończył swój występ Statkiewicz.
      Po tym transmisja została przerwana.
      ******
      *określenie, pochodzące od gubernatora Nowej Rosji Grigorija Potiomkina, używane w odniesieniu do falsyfikacji, oszustwa, mającego na celu wywarcia dobrego wrażenia ukrywając prawdziwą naturę sytuacji (wikipedia)
      30 listopada 2010, 20:17, Nasza Niwa.
      link do artykułu Naszej Niwy i materiału video z wystąpieniem Statkiewicza
      nn.by/?c=ar&i=46695
    • liberum_veto Debata TV według scenariusza opozycji 09.12.10, 12:00
      Artykuł Naszej Niwy [4.12.] z zapisem debaty telewizyjnej [video]
      nn.by/?c=ar&i=46848
      Debaty według scenariusza opozycji
      bialorus2010.blogspot.com/2010/12/debaty-wedug-scenariusza-opozycji.html
      Teledebaty kandydatów na prezydenta rozpoczęły się o godz. 17:00, zaraz po reklamie, poświęconej osiągnięciom kraju w branży polityki socjalnej.
      W studiu w półkręgu stało dziewięć trybun dla kandydatów. Na każdej znajdowało się nazwisko napisane po białorusku. Oprócz 9 kandydatów na prezydenta w studiu obecni byli dwaj prowadzący, znani z programów analitycznych Telewizji Białoruskiej Jury Prakopau i Andrej Krywaszejeu. Ich stanowiska znajdowały się po stronie trybun, a sami prowadzący trzymali w rękach teczki z przygotowanymi pytaniami.
      Prowadzący określili porządek debaty: na początku kandydaci otrzymali 1,5 minuty wprowadzenia, potem nastąpiła dyskusja. Z początku prowadzący próbowali zachowywać się luźno w stosunku do kandydatów. Jednak, jak pokazały dalsze wydarzenia, gospodarzami w studiu prowadzący nie byli.
      W wyniku losowania jako pierwszy mówił Andrej Sannikau. Zaznaczył, że występuje wyłącznie po to, by „skorzystać ze wszystkich możliwości” dotarcia ze swoimi tezami do wyborców.
      „To jest kłamstwo Telewizji Białoruskiej, to jest żadna debata”,
      - tak brzmiała jedna z następnych jego fraz. „Bo nie pojawił się główny konkurent demokratycznych kandydatów”.
      Również Sannikau podziękował wszystkim, którzy go popierają, powtórzył znane ze swoich wcześniejszych występów zdanie o tym, że państwowa machina utknęła z powodu „łysych opon, które należy wymienić”. Wyraził pewność, że „razem zwyciężymy”.
      Było widać, że wcześniejsze występy w telewizji pomogły kandydatom osiągnąć formę – czuli się przed kamerą pewnie, zarówno w słowach, jak i w gestach.
      „Białoruś trzyma się dziś na jednej opoce – na władzy” - zaczął swój występ Jarosław Romańczuk. Również on nie szukał nowych haseł, powtórzył to programowe „Zbudujemy nowe, zachowamy lepsze” i wyjaśnił pięć punktów swojego programu.
      Aleś Michalewicz, podobnie jak jego poprzednicy, mówił po rosyjsku. Zaznaczył, że obecny białoruski model ekonomiczny „był efektywny w latach 90-tych oraz w pierwszych latach nowego stulecia”. Ale teraz nadszedł czas go zmienić. I zaproponował swój program ewolucyjnej modernizacji ekonomii – wzrost ekonomiczny przez rozwój małego i średniego biznesu; efektywne państwo („by prezydent nie wydawał dekretów, ważniejszych od prawa, uchwalonego przez parlament”wink; aktywne społeczeństwo, które wybiera przedstawicieli na wszystkich poziomach.
      W kontroli nad czasem swojego występu kandydatom pomagał gong, który odzywał się, kiedy kończył się przeznaczony dla nich czas.
      Wypowiedź Dźmitryja Wusa była krótka. Podziękował wyborcom. Powtórzył, że w kraju nie działa system wyborczy, a on kandyduje po to, by go zmienić, by zmienić kodeks wyborczy. Wyraził pewność, że ani Europa, ani Rosja prezydenckich wyborów na Białorusi nie uznają.
      Wital Rymaszeuski jako pierwszy z występujących mówił po białorusku. Kiedy prowadzący nie wyczytali jego nazwiska, oddając mu głos, sam się przedstawił. Podziękował wyborcom za wsparcie, zaznaczył, że reprezentuje pierwszą partię narodową – BChD, która uważa, że ekonomia, polityka, życie socjalne kraju muszą bazować na wartościach chrześcijańskich.
      Rymaszeuski zachęcał do „przywrócenia powagi zwykłemu człowiekowi”, przywrócenia swobodnych wyborów, bo dziś „władza broni interesów urzędników oraz struktur siłowych”, i przygotowuje fałszowanie wyborów.
      Dało się usłyszeć gong, zatem Rymaszeuski trochę nie zmieścił się w wyznaczonym czasie.
      Wiktar Ciareszczanka częściej od poprzedników zaglądał do kartki, mówił powoli. Głównym akcentem jego wystąpienia była potrzeba twardej waluty narodowej. Nie jest tajemnicą, że po wyborach ceny zaczną rosnąć jeszcze szybciej, powiedział. „Pracujemy więcej, a mamy mniej. Dlaczego? Bo rabują nasz naród – rubel traci wartość”.
      Ryhor Kastusiou również korzystał z kartki. Przemawiając, pewnie patrzył w kamerę i ciął ręką powietrze. Zaznaczył, że jest on kandydatem BFN – „partii, która zawsze ludziom mówiła prawdę”. Nasz kraj jest bankrutem, stwierdził kandydat. Powołał się na liczbę krajowego długu (25 mld dolarów) oraz kurczenie się liczby mieszkańców - o milion osób.
      „Nie ma jednego z kandydatów. Bo on nie ma wam nic do powiedzenia” - mówił Kastusiou, zwracając się do wyborców. Nazwiska Łukaszenki występujący starali się nie wymieniać nawet wtedy, gdy o nim mówili.
      Kastusiou zachęcał do nieuczestniczenia w głosowaniu przedterminowym, a w końcu występu zawołał: „Niech żyje Białoruś!”
      Uładzimir Niaklajeu nazwał kanał TB „sługusowskim” oraz zaznaczył, że polityczne debaty zakładają udział w nich oponenta. „Format debat politycznych - to udział tego, kto znajduje się przy władzy oraz tych, którzy do tej władzy pretendują. Oto ci, którzy pretendują. Ale gdzie jest ten, który znajduje się przy władzy, który powinien odpowiadać na nasze pytania? – mówił Niaklajeu. – Dlaczego pokłóciliśmy się z Rosją, czemu w kraju, w którym naród wciąż pracuje i pracuje brakuje pieniędzy? Gdzie one są, kto je kradnie? Do kogo kierować te pytania? Do Sannikaua? Ale przecież jesteśmy wspólnikami! Chcemy zrzucić ten reżim, który nie odpowiada na nasze pytania. I dlatego, szanując czas, szanując tych, którzy tu przyszli, - nie widzę w tych debatach najmniejszego sensu, i dlatego opuszczam studio”. Przed wyjściem zachęcił wszystkich do przyjścia na Plac 19 grudnia.
      Prowadzący na pewno nie byli do tego przygotowani. Jeden z ich spróbował po chamsku skomentować sytuację za pomocą dowcipu o poruczniku Rżewskim, jednak nie mógł tego zrobić z powodu głośnego protestu kandydatów.
      Chyba z powodu nerwowej atmosfery następnego występującego prowadzący przedstawili jako „Michała Statkiwicza”. Pan Mikałaj ich skorygował. Jego występ również zaczął się od analizy sensu „debat”.
      „Czemu nie przyszła ta osoba?” – pytał się, zarzucając Łukaszence bojaźliwość. Przypomniał, że Wiaczysłau Kiebicz w 1994 roku nie bał się debat. „A ten – sługusów przysłał” - zwracał się do prowadzących Statkiewicz. A potem, zwracając się przez kamerę wprost do Łukaszenki przeszedł na „ty”.
      Po półtoraminutowych występach miały zacząć się debaty. Prakopau i Krywaszejeu, z których trochę opadł luz, proponowali Ryhorowi Kastusiou by wytłumaczył, czemu w swoich wcześniejszych przemowach nazwał Sannikaua i Niaklajeua kandydatami prorosyjskimi. Ale Kastusiou powiedział, że ma ich telefony kontaktowe i „bez waszej pomocy porozmawiał z nimi oraz sam wszystko wyjaśnił.” Zaznaczył, że na swoje pytania nie otrzymał odpowiedzi tylko od jednej osoby, zwracając się do nieobecnego Łukaszenki.
      Sannikau poparł Kastusioua:
      „Przed rozpoczęciem tego kłamliwego programu umówiliśmy się, że będziemy ignorować pytania prowadzących”.
      Poczym zaczął krytykować władzę – „szesnaście lat obiecywali rajskie życie, pokłócili się z sąsiadami, zaciągnęli kredyty”. W jego wystąpieniu nie zabrakło też frazy „Ostatnia dyktatura w Europie”. Zwrócił się również do oficerów wojska, MSN i KGB z prośbą by „trzymali się prawa, byli obywatelami” podczas wyborów.
      „Pan też jest w zmowie korporacyjnej?” – zwrócili się dziennikarze do Romańczuka. W trakcie dialogu z nim kolejny raz zarzucili nieobecnemu już Niaklajewowi to, że „proponował przekazać przemysł naftowy Rosji”. Romańczuk wyraził swą opinię: p
    • liberum_veto Niaklajeu zrozumiał schemat pseudowyborów 16.12.10, 07:05
      Zianon Paźniak: „Niaklajeu odpowiednio zrozumiał schemat pseudowyborów”
      „Ostatnie wizyty Łukaszenki w Moskwie pokazują, że za uznanie wyborów i zachowanie władzy jest on gotów na kolejny handel interesami narodowymi” – powiedział prezes KChP-BFN Zianon Paźniak.
      bialorus2010.blogspot.com/2010/12/zianon-pazniak-niaklajeu-odpowiednio.html
      Komentując propozycję Uładzimira Niaklajeua skierowaną do alternatywnych kandydatów, mówiącą o tym, by wycofali oni swoje kandydatury z wyborów, lider Konserwatywno-Chrześcijańskiej partii BFN Zianon Paźniak w wywiadzie dla radia Svaboda powiedział:
      - Jeszcze na początku kampanii wyborczej powiedziałem, że formalnie, obiektywnie oraz niezależnie od retoryki politycznej tylko Niaklajeu jest realnym alternatywnym kandydatem przeciw reżimowi Łukaszenki, bo tylko Niaklajeu potrafił zebrać wystarczającą ilość podpisów obywateli, żeby zostać zarejestrowanym jako kandydat na prezydenta.
      Pozostałych ośmiu kandydatów, 100 tysięcy podpisów nie zebrało i faktycznie zostali wyznaczeni przez reżim, zostali włączeni do jego gry wyborczej. Dlatego właśnie od Niaklajeua można było spodziewać się własnej, wyrazistej pozycji i realnej oceny sytuacji politycznej.
      I tutaj zdarzył się właśnie ten przypadek, kiedy teoria została potwierdzona praktyką. On jest jedynym, który adekwatnie zrozumiał polityczny schemat pseudowyborów oraz zaproponował swobodne rozwiązanie. Przy tym, jest to jedyna prawidłowa decyzja, która mogłaby obalić cały system fałszywych wyborów.
      Mianowicie – ogłosić warunek działania zgodnie z prawem, a w razie odmowy jego wypełnienia wycofać swoją kandydaturę. A warunek jest następujący: Łukaszenka nie ma prawa po raz czwarty kandydować w wyborach. Istotne, że Niaklajeu dąży do przekonania pozostałych partnerów by dokonali tego obywatelskiego kroku.
      To jest ważne, bo sytuacja szybko się pogarsza.
      Ostatnie wizyty Łukaszenki w Moskwie wskazują, że za uznanie wyborów oraz zachowanie władzy jest on gotów na kolejny handel interesami narodowymi.
      I już widzimy, jak to robi. Udział partnerów w wyborczym spektaklu reżimu wygląda już zupełnie kiepsko.
      Ale trudność polega na tym, że dla osiągnięcia jakiegoś wyniku wszyscy kandydaci muszą wycofać swoje kandydatury. Czy są oni do tego zdolni? To pytanie prawie retoryczne. Tym niemniej, już je zadano. I jest to ten konkretny przypadek, kiedy los Ojczyzny zależy nie tylko od Łukaszenki.
      10 grudnia 2010, 7:41, Сяргей Навумчык
      www.svaboda.org/content/article/2244185.html
    • liberum_veto Plac Październikowy 2010 20.12.10, 15:37
      Krwawy reżim Łukaszenki znów pokazał swoje prawdziwe oblicze...
      Radio Swoboda: relacja on-line
      www.svaboda.org/content/article/2252428.html
      tłumaczenie na język polski
      bialorus2010.blogspot.com/2010/12/plac-pazdziernikowy-2010-relacja-online.html
      PLAC PAŹDZIERNIKOWY 2010 - relacja online.
      Około 15-20 tysięcy ludzi uczestniczyło w akcji protestu na Placu Październikowym i Placu Niezależności w Mińsku. Pojawiła się deklaracja stworzenia narodowego ruchu walczącego o wolne wybory bez Łukaszenki. Niektórzy demonstranci próbowali wtargnąć do Domu rządowego. Doszło do starć ze specnazem. W wyniku walk dziesiątki ludzi zostało pobitych i zatrzymanych, w tym także niektórzy z kandydatów na posadę prezydenta. Organizatorzy oświadczyli, że akcja będzie bezterminowo kontynuowana i zaapelowali do wszystkich obywateli, by przyszli na Plac Niezależności jutro o godzinie 18:00.

      6:30 "Plac 2010" został brutalnie rozpędzony.

      6:00 Jak powiadomił działacz kampanii "Europejska Białoruś" Alaksandar Atroszczankau, o 6-ej rano milicja zajechała do mieszkania męża zaufania Andreja Sannikaua, koordynatora kampanii społecznej "Europejska Białoruś" Źmiciera Bandarenki. Zgodnie ze słowami córki Bandarenki, milicjanci zabrali jej ojca bez jakichkolwiek słów wytłumaczenia oraz nie mówiąc, gdzie go będą więzić.

      5:54 Z aresztu rejonu moskiewskiego Mińska wypuszczono korespondenta tut.by Kanstancina Łaszkiewicza - powiadomiła БелаПАН - jej główna redaktor Maryna Zołatawa: "Kanstancin został zatrzymany około północy i przebywał na komisarciacie milicji około czterech godzin."

      5:00 Jak powiadomił działacz kampanii "Europejska Białoruś" Alaksandar Atroszczankau, pracownicy milicji włamali się do biura portalu "Karta 97", gdzie przebywała redaktora strony Natalia Radzina i paru wolonatriuszy. Wszyscy zostali zatrzymani.

      4:45 Zatrzymano Alaksieja Michalewicza i Dźmitra Wusa.

      4:35 Zatrzymano liderów kampanii "Obrońcy praw człowieka o wolne wybory": wiceprezesa federacji praw człowieka Walancina Stefanowicza, obrońców praw człowieka Uładzimira Labkowicza, Anastasiję Lojka, Siarhieja Sysa, Źmiciera Salaujoua i innych.

      1:40 Uładzimir Niaklajeu został wywieziony w nieznanym kierunku przez nieznajomych ze szpitala, jak powiadomiła jego rzeczniczka prasowa Julia Rymaszeuska.
      "Siedmiu ludzi w cywilu włamało się do jego sali, zamknęło jego żonę w sąsiednim pokoju i nie zważając na jej krzyki, owinęli Niaklajeua w koc i wywieźli w niewiadomym kierunku."

      1:30 Mikoła Statkiewicz znajduje się w areszcie w Arkeścinie. Jego adwokat Siarhiej Marcalieu powiedział:
      "Mikałaj Statkiewicz już odjeżdzał taksówką z placu, ale auto zostało przyblokowane kilkoma innymi samochodami. Zamaskowani ludzie, którzy się nie przedstawili, wywlekli go z taksówki i odwieźli do aresztu w Arkeścinie. To jest ostatnie, co udało mu się przekazać przez telefon. Było to o godz. 23:37."
      Według naocznych świadków Statkiewicz został mocno pobity.

      1:10 Milicjanci pobili korespondenta Radia Svabody Aleha Hruździłowicza. W momencie gdy rejestrował pobicie młodego chłopaka, napadnięto go od tyłu i zaczęto kopać. Zniszczono mu kamerę. Po tym jak zaczął krzyczeć, że jest dziennikarzem, zostawili go i pobiegli bić innych. Dziesiątkami ciągnęli ludzi do ciężarówek.

      1:00 Uładzimier Niakliajeu został zatrzymany w szpitalu.
      Rzeczniczka prasowa kampanii „Mów prawdę!” Julia Rymaszeuska powiedziała Radiu Svabodzie:
      „Jeszcze o godzinie 00:30 liczyliśmy na to, ze stan zdrowia Uładzimira Niakliajeua pozwoli mu na pozostanie na noc w szpitalu, mimo że początkowo odmówił dalszej hospitalizacji i planował udać się do domu. Jednak kilka minut temu stało się dla nas jasne, że został zatrzymany w szpitalu. Nie znamy więcej szczegółów”.
      Adwokat Niakliajeua Tamara Sidarenka powiedziała Svabodzie, że zadzwoniła do niej żona kandydata, Wolha i poinformowała, że „Niakliajeua wywlekli gdzieś z izby”. Według pani adwokat, jest mało prawdopodobnym, by udało jej się uzyskać jakąś informację o obecnej sytuacji Niakliajeua.
      Siedmiu ludzi w cywilu wyprowadziło Niakliajeua z izby.

      00:50 Organizacja praw człowieka "Wiosna 96" powiadomiła, że "około 200 osób na Akreścinie stoi odwróconych twarzą do ściany z wykręconymi za plecy rękoma. Wielu zatrzymanych, którzy znajdują się w wozach, milicjanci mocno pobili. W rejonie placu Niezależności dalej trwają zatrzymania, przy czym brutalnie biją młodzież."

      00:45 Zatrzymano jednego z szefów kampanii "Obrońcy praw człowieka o wolne wybory" - przewodniczącego Białoruskiego Komitetu Helsinskiego Aleha Hulaka - znajduje się on w wozie milicyjnym. Obrońcy praw człowieka powiadomili, że razem z nimi w wozie znajduje się kobieta w ciąży, która wspólnie z mężem szła przez prospekt - zostali razem zatrzymani.
      Aleh Hulak został zatrzymany na skrzyżowaniu ulicy Waładarskiego z prospektem Niezależności. W wozie obok jest pięciu zatrzymanych mężczyzn, a w osobnym parę kobiet.

      00:30 Aresztowani zostali publicyści Radia Svaboda Budzimir i Czarniec.

      00:25 Milicjanci pobili korespondenta Radia Svaboda Aleha Hruździłowicza, zniszczyli jego kamerę.
      Wśród zatrzymanych jest językoznawca Źmicer Sauka – informację przekazała Svabodzie jego córka Karolina.
      EuroRadio podaje spis zatrzymanych osób. Można go znaleźć na stronie Radia Svaboda.
      Aresztowani zostali kandydaci na prezydenta Białorusi:

      Andrej Sannikau
      Wital Rymaszeuski
      Mikoła Statkiewicz
      Ryhor Kastusiou

      Jak powiadomił Alaksiej Janukiewicz, mąż zaufania Ryhora Kastusioua, o 23:45 (czasu białoruskiego) samochód, którym odjeżdzał z placu Kastusiou zablokowali pracownicy służ drogowych i przesadzili go do samochodu wozu milicyjnego. Kastusiowi udało się zatelefonować i powiedzieć, że wiozą go do rejonu Leninowskiego i że jest na skrzyżowaniu ulic Lenina i Komsomołskiej. Według Alaksieja Janukiewicza, kiedy milicjanci zabierali sprzęt, Kastusiou otrzymał parę razy pałką po głowie.

      00:20 Obok supermarketu Centralny mocno biją ludzi, dzielą na małe grupki, oddzielają poszczególne osoby, ciągną po ziemi, wsadzają do samochodów.
      Zatrzymano korespondenta „Gazety Wyborczej” Andrzeja Poczobuta.

      00:15 Grupy bojowników pozostają w rejonie Placu Niezależności. Jedna z kolumn ruszyła z prospektu w stronę Czerwonego Kościoła. Dwóch bojowników z tarczami znajduje się na ganku hotelu Mińsk.

      00:10 Jak powiadomił Radio Svabodę Mikoła Statkiewicz, został zatrzymany przy Poczcie Głównej. Przy czym - według Statkiewicza - milicjanci rozbili szybę prywatnego samochodu, wyciągnęli z niego pasażerów i kierowcę, posadzili tam Statkiewicza. Razem z nim wsiadło dwóch oficerów milicji - powiadomił Statkiewicz. Zatrzymanych wiozą na ulicę Czyhunaczną, stąd wniosek, że wiozą ich do więzienia na Akreścinie.
      Starcia się utrzymują, OMON-owcy otrzymali nakaz zawrócenia i zaczęli bić ludzi koło hotelu "Mińsk". Starcia mijają przechodnie. OMON-owcy ugrupowali się w szeregi na chodnikach i przepuszczają ludzi tylko wtedy, kiedy ci okażą jakieś dokumenty.
      Pobito trzech rosyjskich dziennikarzy, polskiego i amerykańskiego dziennikarza, dziennikarkę Natalię Radzina.
      Dokładna liczna zatrzymanych jest nieznana.

      00:10 Pod koniec akcji jej organizatorzy powiedzieli, że będzie trwała bezterminowo i nawołali wszystkich do przyjścia na plac Niezależności 20 grudnia o godzinie 18.

      00:00 Żona Niaklajeua Wolha jest teraz w szpitalu, gdzie znajduje się jej mąż. Odbywa się konsultacja lekarska. Wolha Niaklajeu obiecała potem opowiedzieć Radiu Svabodzie o wynikach konsultacji.
    • liberum_veto Prawdziwe oblicze Łukaszenki 02.01.11, 22:02
      Neue Zürcher Zeitung: Prawdziwe oblicze Łukaszenki
      „Poprzez takie traktowanie opozycji prezydent Łukaszenka pokazuje swoją prawdziwą twarz. Wolne wybory w jego kraju są niemożliwe” - pisze dziennikarz szwajcarskiego wydania «Neue Zürcher Zeitung» Stinger.
      „Nasza władza uznaje tylko jedno stanowisko – to jest stanowisko siły. Wybierano prezydenta – a wybrano cara, który troszczy się tylko o swoich synów i o to, jak napełnić kieszenie swoich urzędników” - cytuje gazeta słowa wypowiedziane nie tak dawno w Telewizji Białoruskiej przez jednego z dziewięciu kandydatów alternatywnych Witala Rymaszeuskiego, który znajduje się teraz w areszcie. Drugi z aresztowanych po wyborach kandydat, również poczas telewizyjnej transmisji na żywo pośrednio obarczył Łukaszenkę odpowiedzialnością za śmierć dziennikarza dysydenta. Wtedy - podczas kampanii wyborczej - atmosfera była swobodna i otwarta.
      „Ale - zaznacza «Neue Zürcher Zeitung» - wszystko to miało niewiele wspólnego z demokracją. Łukaszenka, który autorytarnie przewodzi krajem od 1994 roku, całkowicie kontroluje wszystkie instytucje polityczne oraz może pozwolić sobie na pewne ustępstwa podczas kampanii wyborczej. Wykorzystuje cały aparat państwowy tylko dla zachowania swojej władzy. Był pewien swojego zwycięstwa jeszcze przed tym, w tym przypadku również dzięki podzielonej opozycji, która nie potrafiła się dogadać w sprawie jednego kandydata. No i Bruksela obiecała w przypadku sprawiedliwych wyborów trzy miliardy euro, zapominając całkowicie, że w systemie łukaszenkowskim absolutnie nie może być prawdziwie demokratycznych i wolnych wyborów”.
      „Swoją prawdziwą twarz miński dyktator ujawnił po zamknięciu lokali wyborczych - pisze «Neue Zürcher Zeitung». – Służby porządkowe brutalnie obeszły się z opozycją. Kolejny raz świadczy to o wielkim wpływie komunistycznego totalitaryzmu na byłego kierownika sowchozu. Wciąż straszą go kolorowe rewolucje wraz z wszystkimi ich okropnościami. Choć Białorusi do nich daleko.”
      Ponadto, jak zaznacza gazeta, w parę dni przed wyborami Łukaszenka znowu otrzymał poparcie Moskwy.
      Według «Neue Zürcher Zeitung», problemem ruchu oporu na Białorusi jest to, że „ogranicza się on do elity miejskiej. W przeciwieństwie do Ukrainy, gdzie przynajmniej na jej zachodnich terenach istniała tradycja antysowieckiego oporu, na Białorusi ciężko liczyć na opozycję, w której można byłoby dostrzec pewną przeciwwagę dla obecnej władzy. Rozpad ZSRR tutaj wielu rozpatruje - nie bez wpływu rosyjskiego - jako tragedię. Świadomość narodowa na Białorusi jest słaba, brak jest tradycji państwowości. Miński autokrata jest bardzo popularny na prowincji.”
      „Łukaszence wciąż udaje się zachować na terenach postradzieckich swoją dobrą reputację przywódcy, który zapewnił swojemu narodowi wysoki poziom życia. Jak tylko runą podstawy tej popularności, runie również władza Łukaszenki. Jemu, bardziej niż kiedykolwiek, zależy na dobrych stosunkach z Zachodem i szczególnie na rosyjskim dopływie gazu i ropy. Łukaszenka ma doświadczenie w zdobywaniu korzyści poprzez grę z Moskwą i Zachodem. Od Rosji i w szczególności od UE zależy, czy będzie położony kres tej haniebnej grze” - kończy swój artykuł w «Neue Zürcher Zeitung» dziennikarz Cyrył Stinger.
      21 grudnia 2010, 11:55, Nasza Niwa.
      bialorus2010.blogspot.com/2010/12/neue-zurcher-zeitung-prawdziwe-oblicze.html
      link do artykułu Naszej Niwy
      nn.by/?c=ar&i=47813
    • liberum_veto "wszystko opiera się na kłamstwie i zastraszaniu" 07.01.11, 14:18
      Więźniowie Akreścina: „W tym kraju wszystko opiera się na kłamstwie i zastraszaniu”
      3 stycznia na wolność wyszło ponad 100 więźniów, przebywających do tej pory w aresztach na Akreścina, Skaryny, jak również w więzieniu w Żodinie. Są to osoby skazane, za udział w wydarzeniach 19 grudnia, na najwyższą karę aresztu – 15 dni. Co mówią byli więźniowie o swoim aresztowaniu, procesach i warunkach odbywania kary?
      3 stycznia Arciom, student z Mińska, miał mieć egzamin. „Poleciał” – żartuje chłopak, dopiero co opuściwszy mury aresztu na Akreścina, gdzie przebywał przez ostatnie 15 dni. Arciom ma 18 lat. Mówi, że świadomie poszedł na Plac żeby zaprotestować przeciwko fałszowaniu wyborów i sytuacji w kraju, która mu nie odpowiada:
      „Z władzą, z tym co ona robi, całkowicie się nie zgadzam. U nas wszystko opiera się na kłamstwie i zastraszaniu. Jak tak można dalej żyć? Trzeba jakoś iść naprzód, a my się cofamy. Cofnęliśmy się o 16 lat”.
      Arciom uważa, że z uczelni zostanie wyrzucony. Zwolnienia z pracy nie wyklucza również Pawał, który jest wykładowcą. Pawał nie może pogodzić się z tym, że został zatrzymany i osądzony:
      „Zostałem zatrzymany przez specnaz bez żadnego przedstawienia mi moich praw i obowiązków, potem zostałem osądzony na podstawie zeznań rzekomych świadków. Jeszcze będąc w areszcie skierowałem skargi, na procedurę zatrzymania i decyzję sądu, do prokuratury i na milicję”.
      Leanid Czakin został zatrzymany na Placu, gdy przyszedł świadomie zaprotestować przeciwko wynikom wyborów prezydenckich. Co do tego, że wybory zostały sfałszowane, Leanid nie ma żadnych wątpliwości:
      „Każdy, kto ma chociaż 3 klasy podstawówki, może sam obliczyć: ile zebrano podpisów dla każdego z kandydatów, i ile każdy z nich potem rzekomo otrzymał głosów. Dlatego właśnie sądzę, że wybory były sfałszowane”.
      Siarżuk Mackojć wraz z współwięźniami z celami, odbywał w areszcie głodówkę. Przez to, więźniowie, musieli chodzić pod prysznic we dwóch, czego wcześniej nigdy nie praktykowano – mówi Siarżuk, który nie po raz pierwszy odbywał karę za udział w nielegalnych akcjach. Mackojć opowiada o zatrzymaniu i o wydarzeniach jakie je poprzedzały:
      „Nasze zatrzymanie przebiegało bardzo brutalnie. Stało się to gdy tworzyliśmy „żywy korytarz”, po to by przepuścić kandydatów na prezydenta do siedziby Centralnej Komisji Wyborczej, na negocjacje. A propos, ten atak na budynek był prowokacją. Prowokatorzy przyszli z drewnianymi pałkami, przynieśli nawet szpadel i sekator, by oczyścić drzwi z lodu. A potem ci ludzie w mgnieniu oka gdzieś znikli. I wtedy właśnie do akcji wkroczył OMON – bardzo brutalnie. Do jednej wojskowej ciężarówki upychali po ok. 70 osób”.
      Według obrończyni praw człowieka Nasty Lojki byli więźniowie złożyli już dziesiątki skarg na działania milicji podczas procedury zatrzymania, oraz na naruszenie praw osobistych, do których miało dochodzić w aresztach. W organizacji „Wiasna” trwa zbieranie informacji o wydarzeniach 19 grudnia i kolejnych dni:
      „Bardzo ważne jest, że została stworzona specjalna ankieta dla tych, którzy zostali zatrzymani. Za jej pomocą dowiemy się dokładnie jak ogólnie wyglądały zatrzymania i w jakich warunkach ludzie odbywali kary”.
      Obrońcy praw człowieka mówią, że o wszystkich naruszeniach praw obywatelskich podczas powyborczych zajść, poinformowane zostaną międzynarodowe organizacje broniące praw człowieka.
      Podczas gdy z Akreścina wychodziły osoby, które swoje kary odbyły, na ich oczach, oraz na oczach zgromadzonych dziennikarzy, do aresztu przewieziony został, z sądu dzielnicy moskiewskiej, aktywista Paul Juchniewicz. Otrzymał on karę 10 dni pozbawienia wolności, za udział w akcji na Prospekcie Niezależności. Juchniewicz został aresztowany 31 grudnia. W tej sytuacji całkowite uwolnienie wszystkich uwięzionych opóźnia się o kolejny tydzień.
      3 stycznia 2011, 17:42, Алег Грузьдзіловіч (Aleh Hruździlowicz)
      bialorus2010.blogspot.com/2011/01/wiezniowie-akrescina-w-tym-kraju.html
      link do artykułu (i filmu video) w wersji oryginalnej
      www.svaboda.org/content/article/2266168.html
    • liberum_veto Więźniowie "Ploszczy" 13.01.11, 12:44
      Sylwetki osób znajdujących się w więzieniu, oskarżonych w kryminalnej sprawie z art. 293, cz. 1 i 2, Kodeksu Karnego Białorusi ("masowe zamieszki").
      Spis wykonany przez portal Svaboda.org w oparciu o stronę organizacji obrońców praw człowieka "Wiasna"
      bialorus2010.blogspot.com/2011/01/wiezniowie-ploszczy.html
      Arastowicz Aleksander - mąż zaufania kandydata na prezydenta Mikoły Statkiewicza (w areszcie)

      Atroszczankau Aleksander - rzecznik prasowy sztabu wyborczego Andreja Sannikaua

      Bandarenka Źmicer - koordynator społecznej kampanii "Europejska Białoruś"

      Breus Arciom - obywatel Federacji Rosyjskiej, zwolniony z aresztu 19 grudnia wraz z innymi obywatelami Rosji; ponownie zatrzymany pół godziny później w ramach kryminalnej sprawy, akt oskarżenia wystawiony 5 stycznia.

      Waźniak Siarhiej - mąż zaufania kandydata na prezydenta U.Niakliajeua

      Haponau Iwan - obywatel Federacji Rosyjskiej, zwolniony z aresztu 29 grudnia wraz z innymi obywatelami Rosji; po godzinie ponownie zatrzymany w ramach śledztwa w sprawie kryminalnej, akt oskarżenia wystawiony 5 stycznia.

      Klaskouski Aleksander - były funkcjonariusz milicji

      Kobiec Uładzimir - przewodniczący sztabu wyborczego kandydata Andreja Sannikaua

      Lichawid Mikita - aktywista ruchu "O Wolność", postanowienie o 15 dniach aresztu zniesione, przedstawiony akt oskarżenia

      Liabiedźka Anatol - przewodniczący Zjednoczonej Partii Obywatelskiej

      Marcyleu Siarhiej - przewodniczący sztabu wyborczego Mikoły Statkiewicza

      Michalewicz Aliaksiej - kandydat na prezydenta Białorusi

      Nowik Źmicer - zatrzymany 23 grudnia, późnym wieczorem w swoim domu w Baranowiczach, przeprowadzona rewizja; akt oskarżenia został przedstawiony 30 grudnia i dotyczy części 2 art. 293 KK - udział w masowych zamieszkach

      Niakliajeu Uładzimier - kandydat na prezydenta Białorusi

      Pałażanka Anastazja - zastępca przewodniczącego "Młodego Frontu"

      Radzina Natallia - dziennikarka, redaktorka portalu charter97.org

      Sannikau Andrej - kandydat na prezydenta Białorusi

      Sewiaryniec Paweł - mąż zaufania kandydata na prezydenta Witala Rymaszeuskiego

      Statkiewicz Mikałaj - kandydat na prezydenta Białorusi

      Fiaduta Aleksander - politolog, jeden z koordynatorów sztabu wyborczego U.Niakliajeua

      Chalip Irina - dziennikarka, żona kandydata na prezydenta Andreja Sannikaua

      11 stycznia 2011, 12:30, Radio Svaboda
      www.svaboda.org/content/article/2272606.html
    • liberum_veto 15 dzień głodówki Mikoły Statkiewicza 20.01.11, 19:31
      15 dzień z rzędu, w areszcie śledczym KGB prowadzi głodówkę kandydat na prezydenta Białorusi Mikoła Statkiewicz. Polityk nie przedstawił żadnych żądań, ale sens jego protestu jest zrozumiały i bez tego - ze względu na masowe fałszerstwa domaga się on zmiany wyników wyborów. Mikoła Statkiewicz nie ma zamiaru rezygnować z głodówki - taką informację przekazali "Białoruskiemu partyzantowi" współpracownicy więźnia.
      Adwokat Taciana Stankiewicz widziała Mikołę Statkiewicza jedynie w momencie przedstawiania mu aktu oskarżenia. Będzie się jednak domagać widzenia ze swoim klientem w tym tygodniu.
      "On sam tej głodówki nie skończy. To odzwierciedlenie jego wewnętrznych zasad i przekonań. Prowadziłby taką formę protestu w każdym przypadku - gdyby wiedział o tym cały świat, lub gdyby nie wiedział nikt" - mówią współpracownicy.
      Nie ma nowych wiadomości od Mikoły Statkiewicza. Nie ma ich również od Alesia Arastowicza i Siarhieja Marcaliewa, którzy również przebywają w areszcie KGB, na podstawie aktu oskarżenia o organizację masowych zamieszek.
      3 stycznia 2011, 22:04 (czasu białoruskiego), Radio Svaboda
      bialorus2010.blogspot.com/2011/01/15-dzien-godowki-mikoy-statkiewicza.html
      link do artykułu w wersji oryginalnej
      www.svaboda.org/content/article/2266320.html
    • liberum_veto Akcja milczenia skończyła się aresztowaniami 27.01.11, 07:27
      Osiem osób zostało zatrzymanych podczas akcji milczenia która odbyła się o 20:00 na Placu Październikowym, na znak solidarności z więźniami politycznymi.
      Już przed rozpoczęciem akcji na Plac Październikowy podjechał autobus z funkcjonariuszami specsłużb. O godzinie 20:00 na Placu zaczęli pojawiać się ludzie i zapalać świeczki. Młodzieżowy aktywista Maksim Winiarski przyniósł ze sobą konstytucję Republiki Białoruś i oświadczył, że dziś na ten dokument przysięgę złożył Aleksander Łukaszenka, który faktycznie jest uzurpatorem prezydenta kraju. Aktywista został natychmiast schwytany i zaprowadzony do autobusu. Zatrzymano również chłopaka z zaklejonymi ustami, który przyszedł na Plac o kulach. Według dziennikarzy, w sumie aresztowano około 8 osób.
      21 stycznia 2011, 20:38, Radio Svaboda
      bialorus2010.blogspot.com/2011/01/akcja-milczenia-skonczya-sie.html
      artykuł po białorusku
      www.svaboda.org/content/article/2283695.html
    • liberum_veto Grzywny i areszty za akcję solidarności 03.02.11, 06:51
      W niedzielę, 30 stycznia 2011, odbyła się w Mińsku kolejna akcja solidarności z więźniami politycznymi.
      Doszło do aresztowań aktywistów, a także szybkiego ich osądzenia. Oto informacja o karach dla uczestników:
      Kasia Ludwik - 10 dni aresztu; sędzia Natallia Wajcechowicz
      Palina Kurianowicz - 10 dni aresztu; sędzia Leanid Jasinowicz
      Zmicer Bojka - grzywna w wysokości 30-krotności jej podstawy *; sędzia Aliaksiej Byczko
      Aleksander Iuleu - grzywna w wysokości 30-krotności jej podstawy; sędzia Leanid Jasinowicz
      Maksim Winiarski - 10 dni aresztu
      Maryna Adamowicz - grzywna w wysokości 30-krotności jej podstawy
      Leanid Kulakou - grzywna w wysokości 30-krotności jej podstawy
      * 30-krotność to kwota 1 miliona i 50 tysięcy rubli białoruskich
      Ludzi, którzy przyszli do sądu by wspierać aresztowanych działaczy nie wpuszczono na salę rozpraw. Funkcjonariusze wpuszczali jedynie bliskich zatrzymanych osób.
      31 stycznia 2011, 14:11, spring96.org
      bialorus2010.blogspot.com/2011/01/grzywny-i-areszty-za-akcje-solidarnosci.html
    • liberum_veto Grodno: «Луку на м 12.02.11, 17:57
      www.svaboda.org/content/article/2307095.html
      W Grodnie na pomniku Lenina napisali "Łuka na mąkę"
      O godzinie 2:00 w nocy przy pomniku zatrzymane zostały dwie studentki Uniwersytetu Medycznego, które do chwili obecnej są przetrzymywane na posterunku milicji. Studentki nie przyznają się do jakichkolwiek związków z pojawieniem się napisu na pomniku. Sam podpis został już usunięty.
      Kacja Hierasimczyk i Wolha Bahdankiewicz w momencie zatrzymania miały przy sobie naklejki "Młodego Frontu" i kartki z wydrukowanymi napisami "Uwolnić Kirkiewicza!", "Uwolnić Niakliajeua!", "Uwolnić Fiadutę!". Według Kacji Hierasimczyk, na milicji chciano od razu oskarżyć je o zrobienie wszystkich graffiti w mieście.
      Przez całą noc dziewczyny trzymane były na posterunku, żądano by pisały listy wyjaśniające, jednak one odmówiły. W tym czasie ani razu nie dostały niczego do jedzenia.
      W nocy, w pokojach akademików, w których mieszkają studentki, według Kacji Hierasimczyk, milicjanci przeprowadzili rewizje, skonfiskowali komputer, książki, materiały reklamowe "Młodego Frontu" i kampanii "Mów prawdę!".
      12 lutego 2011, 12:30, Michał Karniewicz
      bialorus2010.blogspot.com/2011/02/w-grodnie-na-pomniku-lenina-napisali.html
    • liberum_veto Pierwszy proces: Wasil Parfiankou - 4 lata łagru 19.02.11, 07:19
      www.svaboda.org/content/article/2311977.html
      bialorus2010.blogspot.com/2011/02/pierwszy-proces-za-plac-2010-wasil.html
      czwartek, 17 lutego 2011
      Pierwszy proces za Plac-2010. Wasil Parfiankou - cz. 1
      Sprawa „Plac-2010”
      Według centrum obrony praw człowieka „Wiasna”, akty oskarżenia w sprawie masowych zamieszek zostały przedstawione 42 osobom, w tym 5 byłym kandydatom na prezydenta – Alesiowi Michalewiczowi, Uładzimirowi Niakliajeuowi, Witalowi Rymaszeuskiemu, Andrejowi Sannikauowi oraz Mikałajowi Statkiewiczowi. Sprawa wszczęta została po przeprowadzonej 19 grudnia 2010 roku akcji protestu przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich. 32 oskarżonych przebywa w aresztach, 2 osoby w areszcie domowym, a 8 kolejnych osób ma zakaz opuszczania kraju. Kolejne 12 osób ma status podejrzanych, dwie z tych osób przebywają obecnie za granicą. Liczba podejrzanych i oskarżonych nadal rośnie.

      Artykuł 293 „Masowe zamieszki”
      1. Organizacja masowych zamieszek, którym towarzyszą akty przemocy, pogromy, podpalenia, zniszczenie mienia, zbrojny sprzeciw wobec przedstawicieli władzy.
      Zagrożona jest karą pozbawienia wolności w wymiarze od 5 do 15 lat.
      2. Udział w masowych zamieszkach, który przejawia się bezpośrednim wykonywaniem działań wymienionych w części 1 artykułu. Zagrożony jest karą pozbawienia wolności w wymiarze od 3 do 8 lat.

      Wasil Parfiankou
      Jeden z 42 oskarżonych w sprawie karnej masowych zamieszek, do których doszło w Mińsku 19 grudnia 2010 roku.
      Jest oskarżony z części 2 artykułu 293 KK (udział w masowych zamieszkach). Parfiankouowi grozi od 3 do 8 lat pozbawienia wolności.
      W czasie wyborów prezydenckich Parfiankou był aktywistą sztabu wyborczego kandydata na prezydenta Białorusi Uładzimira Niakliajeua. Został zatrzymany 4 stycznia 2011 roku w charakterze podejrzanego w sprawie karnej masowych zamieszek oraz został osadzony w areszcie śledczym.
      Nazwisko Parfiankoua zostało wymienione w artykule „Za kulisami spisku”, który opublikowany został w gazecie „Sowieckaja Bielarussija”. Znalazła się tam informacja o tym, że Parfiankou był w latach 2001-2005 członkiem organizacji „Zubr” i „Młody Front”. W okresie między 3 października 2004 a styczniem 2005 roku brał udział w kampanii przedwyborczej kandydata na prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, był rzekomo uczestnikiem zdobycia sztabu Wiktora Janukowycza, wraz z członkami UNA-UNSO, z którymi pozostaje w przyjacielskich relacjach. „Bezpośrednio uczestniczył w pogromach, dokonywał szturmu na budynek administracji państwowej – Dom Rządu, rozbijał szyby, wyważał drzwi, używał przemocy fizycznej wobec funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa, również za pomocą narzędzi, podżegał tłum do aktywnego działania” – wyliczono w publikacji „SB”.
      Wasil Parfiankou brał udział w obronie pomnika ofiar represji stalinowskich w Kuropackim lesie.

      Relacja z przebiegu rozprawy Wasila Parfiankoua:
      Sędzia zakazał wykonywania zdjęć i materiałów filmowych w trakcie rozprawy.
      Przed rozpoczęciem rozprawy w sali, w której znajduje się 40 miejsc, przebywa wielu milicjantów w cywilu. Do sali zostali wpuszczeni również niektórzy obrońcy praw człowieka i dziennikarze. Wasil Pariankou trzymany jest w metalowej klatce, pilnuje go dwóch milicjantów.
      Funkcjonariuszami milicji dowodzi pułkownik Jausjejeu.
      Rozprawę prowadzi sędzia Wolha Komar.

      10:20 Sędzia poinformowała, że ogólne straty materialne w budynku Domu Rządu wyniosły 14 milionów 48 tysięcy rubli.
      10:50 Wital Parfiankou przyznał się do uczestnictwa w mitingu, jednak nie do tłuczenia szyb i dewastacji budynku.

      Obrońca praw człowieka Waliancin Stefanowicz nie został wpuszczony na salę rozpraw z powodu braku miejsc.
      „No i tutaj ujawnia się odwieczny problem naszych sądów, czyli że sale są zbyt małe i nie wszyscy chętni mogą uczestniczyć w rozprawie. Ciekawe, że ten proces jest jednak jawny, bo wcześniej była informacja, że Rosjanie będą sądzeni w procesie utajnionym. To jakieś nielogiczne postępowanie. Skoro na tę sprawę wszyscy mogą wejść, to co to za różnicowanie? W jednym przypadku proces jawny, a w drugim niejawny. A może oni kierują się tym co człowiek powiedział w śledztwie? Jeżeli przyznał się do winy i udzielił ważnych informacji to proces jest jawny, a tam gdzie baza dowodowa jest kiepska, to proces niejawny. Czyż nie?”
      Według Stefanowicza w budynku znajduje się wielu funkcjonariuszy milicji w cywilu. Jest również kilku świadków, których wezwano do złożenia zeznań na rozprawie. Wcześniej byli w tej sprawie przesłuchiwani.
      Na salę rozpraw nie mogli dostać się również przewodniczący Białoruskiego Komitetu Helsińskiego Aleh Hulak, obrończyni praw człowieka Ludmiła Hraznowa oraz były kandydat na prezydenta Białorusi Wital Rymaszeuski.

      11:20 Według prokuratora, Parfiankou 61 razy uderzał w drzwi. Oskarżony powiedział, że po prostu uległ „instynktowi stadnemu”, ale nikogo do tego nie namawiał.
      11:30 Parfiankou potwierdził, że Wital Rymaszeuski, Andrej Sannikau i Mikoła Statkiewicz zaapelowali by nie tłuc szyb oraz drzwi, i uspokoić się.
      11:45 Parfiankou potwierdził, że u żadnego z demonstrantów nie widział broni lub pałek.
      11:56 Prokurator odczytał protokół oględzin miejsca zdarzenia: znaleziono tam puste butelki po wódce, koniaku i coli.
      12:03 Hasła, które Parfiankou słyszał podczas marszu to „Niech żyje Białoruś!” i „O nowe wybory bez Łukaszenki!”.

      Były kandydat na prezydenta Wital Rymaszeuski nie dostał się na salę rozpraw.
      Rymaszeuski uważa, że „dopóki artykuł z którego sądzony jest Parfiankou, nie został zmieniony, znaczy to, że władza na razie nie znalazła logicznego sposobu na wyjście z tej sytuacji w jakiej się znalazła”. Rymaszeuski uważa, że pogłębianie tego procesu prowadzi władze do europejskiej izolacji.
      „Uważam, że ten artykuł jest nieprawdziwy, nie wypada z niego oskarżać. Na pewno trzeba uczestniczyć w procesach, posłuchać argumentów, które są wysuwane, dlatego też chciałem uczestniczyć w tej rozprawie. Po to by jakoś podtrzymać na duchu i po prostu zobaczyć, że tak powiem, bazę zebranych dowodów. Czy w ogóle istnieje? Jestem sceptyczny wobec tego, czy do tego artykułu można znaleźć jakieś dowody”.

      Przewodniczący Białoruskiego Komitetu Helsińskiego Aleh Hulak, który nie dostał się na salę sądową, powiedział, że póki co ciężko powiedzieć, dlaczego właśnie proces Parfiankoua został pierwszym procesem uczestników akcji 19 grudnia.
      „Dostęp do informacji jest bardzo trudny. Z Parfiankouem było jeszcze trudniej, zwłaszcza dlatego, że jego krewni się nie kontaktowali, dlatego też informacji jest bardzo mało. Jednak wychodząc poza logikę, to w jego sytuacji udało się szybciej zebrać dowody, dlatego też teraz proces jest jawny. Teraz będą dążyć do potwierdzenia swoich wniosków, które do tej pory były wyolbrzymiane przez prasę i telewizję państwową. Zobaczymy. Powiedzieć coś więcej będzie można po pierwszym dniu, o ile nie będzie to dzień ostatni”.

      12:20 Człowiek, który wyszedł z sali rozpraw powiedział, że Prafiankou częściowo przyznał się do winy – że brał udział w kampanii prezydenckiej, zbierał podpisy i otrzymywał pieniądze. Jednak na Placu był ze swojego obywatelskiego obowiązku. Nie przyznaje się również do zarzutów mówiących o tym, że tłukł szyby w budynku.
      12:44 Świadek Jury Fabiszeuski powiedział, że nie płacił Prafinkouowi za zbieranie podpisów dla Uładzimira Niakliajeua.
      12:46 Rozpoczął się przegląd operacyjnego materiału filmowego z wydarzeń na Placu Niezależności 19 grudnia.

      Obrończyni praw człowieka Ludmiła Hraznowa nie została wpuszczona na salę rozpr
    • liberum_veto wyrok ustalony jest przez administrację prezydenta 27.02.11, 11:21
      bialorus2010.blogspot.com/2011/02/pierwszy-proces-za-plac-2010-wasil_17.html
      Pierwszy proces za Plac-2010. Wasil Parfiankou - cz. 2
      14:10 Sąd kontynuuje rozprawę po godzinnej przerwie
      Bialiacki: wyrok ustalony jest przez administrację prezydenta
      www.svaboda.org/content/article/2312350.html
      Obrońca praw człowieka Aleś Bialiacki, który był obecny na sali sądu, poinformował, że proces odbywa się z zachowaniem wymogów formalnych, sędzia daje możliwość wypowiadania się zarówno adwokatowi, jak i oskarżonemu.

      14:40 Do sali rozpraw wszedł świadek, który nie został przesłuchany wcześniej, ponieważ zapomniał paszportu.

      15:00 Przesłuchany świadek Paweł Jałowik to wolontariusz sztabu wyborczego Uładzimira Niakliajeua. Według ustaleń śledztwa rozdawał on pieniądze, gazety i materiały w których były zamieszczone apele wzywające do wszczyna zamieszek. Jałowik nie przyznał się do tego zarzutu. W tej chwili została ogłoszona dziesięciominutowa przerwa w rozprawie, podczas której zbadana zostanie prywatna korespondencja oskarżonego. Wysyłał on różne SMSy. Jednak z racji tego, że jest to korespondencja prywatna, oskarżony zażądał wyłączenia jawności tej części procesu.

      15:10 Cały czas w budynku znajdują się kamery Białoruskiej Telewizji. Obserwatorzy nie wykluczają, że wyrok może zapaść jeszcze dzisiaj.

      15:15 Rozpoczęły się wypowiedzi stron. Mowa prokuratora.

      15:18 Do sądu przybyła matka Parfiankoua.

      15:20 Prokurator uważa zeznania Parfiankoua za kłamstwo i żąda dla niego kary 6 lat pozbawienia wolności.

      15:26 Adwokat w swoim wystąpieniu mówi, że Parfiankou pozostał nieobojętnym wobec wydarzeń w kraju.

      15:37 Adwokat powiedział, że nie ma żadnych dowodów na to, by Parfiankou podburzał tłum oraz by coś zniszczył.

      15:42 Adwokat uważa, że nie ma dowodów na to, że łomy i inne narzędzia przynieśli obywatele.

      15:47 Według adwokata Parfiankou naruszył ład, jednak nie popełnił przestępstwa. Uważa za konieczne usprawiedliwienie oskarżonego.

      15:53 Oczekuje się, że o 17:30 ogłoszony zostanie wyrok.
      W swoim ostatnim słowie Parfiankou poprosił sąd o łagodny wymiar kary. Powiedział, że nie popełnił przestępstwa, a poddał się nastrojowi chwili, kilka razy uderzył w ogrodzenie i nie wyrządził tym szkody.
      Wasiliowa, matka oskarżonego, powiedziała, że z jej syna zrobiono kozła ofiarnego, że go podstawili. Jednak powiedziała, że ona nie osądza syna, ponieważ dał on wyraz swoim poglądom.

      Hulak: Baza dowodowa jest bardzo słaba
      Dlaczego tak szybko odbyła się rozprawa Wasilia Parfiankowa? Przewodniczący Białoruskiego Komitetu Helsińskiego Aleh Hulak uważa: rozpatrzyli tak szybko, ponieważ nie ma dowodów.

      Stefanowicz: Parfiankou powinien być zwolniony z sali rozpraw
      Obrońca praw człowieka Waliancin Stefanowicz: „Nie ma dowodów jego winy, tego co mu zarzucają. Gdzie te podpalenia, gdzie zbrojny atak na funkcjonariuszy milicji itd.? Nie ma żadnego ujęcia na którym widać jak tłucze szyby. Uderzył ręką w jakieś drewniane elementy. I to wszystko. Tutaj co najwyżej wymierzyć można karę administracyjną: 15 dni aresztu za udział w nielegalnym masowym wydarzeniu. Dlatego ja nie wiem o jakich 6 latach można tutaj mówić. On powinien być teraz zwolniony z sali rozpraw”.

      17:30 Na salę ponownie wpuszczani są ludzie by wysłuchać sentencji wyroku.

      17:45 Wasil Parfiankou został skazany na 4 lata pobytu w kolonii o zaostrzonym rygorze. Dodatkowo ma zapłacić rekompensatę za straty materialne w wysokości 14 milionów 700 tysięcy rubli. Rzekomo za uszkodzony budynek, rury wodociągowe, szyby i zieleń. W tej kwocie znalazło się również 700 tysięcy rubli kosztów procesowych.
      Adwokat oświadczył, że złoży odwołanie od wyroku i że jest do tego wiele podstaw.
      Sąd nie znalazł dowodów na to, że Parfiankou sprzeciwiał się zbrojnie funkcjonariuszom milicji. Sędzia nie znalazła jednak okoliczności łagodzących.
      Parfiankoua wyprowadzono z sądu i odwieziono konwojem w obstawie DAI.
      17 lutego 2011, Radio Svaboda
      www.svaboda.org/content/article/2311977.html
    • liberum_veto Kampania przeciwko torturom KGB i zastraszaniu 05.03.11, 11:28
      bialorus2010.blogspot.com/2011/03/byem-na-placu.html
      "Byłem na Placu"
      Ruch "O Wolność" oraz przedstawiciele szeregu partii politycznych i ruchów społecznej akcji "Białoruski Wybór" ogłosili rozpoczęcie kampanii "Nie ma strachu".
      Akcja ukierunkowana jest na przezwyciężenie atmosfery zastraszenia, którą po wyborach prezydenckich 19 grudnia 2010 roku, starają się wytworzyć władze Białorusi.
      Jeden z organizatorów, zastępca przewodniczącego ruchu "O Wolność" Juraś Hubarewicz poinformował, że rozpoczęciem tej kampanii jest oświadczenie Alesia Michalewicza o torturach KGB, które upublicznił on na początku tego tygodnia.
      Dla przezwyciężenia strachu aktywiści proponują by wykorzystywać, między innymi, śmiech: organizację performance'ów, konkursów karykatur i innych podobnych akcji. Podczas konferencji prasowej został również zaprezentowany specjalny znaczek (przypinka) "Byłem na Placu". Organizatorzy akcji "Nie ma strachu" nawoływali do przyłączania się do niej wszystkich chętnych: przedstawicieli partii politycznych oraz ruchów, ale również osoby prywatne.

      WALER KAWALEUSKI: W OŚWIADCZENIU MICHALEWICZA JEST WIELE PRAWDY

      Waler Kawaleuski, który spędził trzy doby w areszcie śledczym KGB, potwierdził słowa Alesia Michalewicza o stosowaniu tam tortur.
      "Miałem wyjątkową możliwość pobytu w więzieniu KGB i zobaczenia jakie panują tam porządki i jak obchodzi się tam z ludźmi. Mogę potwierdzić, że wiele z tego o czym mówił Michalewicz faktycznie jest prawdą. Takie rzeczy miały miejsce również w stosunku do mnie: "serpentyny", przysiady, nie gaszenie światła w celach. Może z punktu widzenia bezpieki jest w tym jakaś logika, jednak ja mogę potwierdzić własnym doświadczeniem, że takie działania były stosowane i wobec mnie" - oświadczył Kawaleuski 3 marca na konferencji prasowej "Nie ma strachu", podaje BelaPAN.
      Nie wykluczył on, że taka praktyka była stosowana również do innych osób przetrzymywanych w areszcie śledczym KGB.
      Kawaleuski został zatrzymany 25 grudnia oraz osadzony w areszcie śledczym KGB na podstawie podejrzenia o udział w masowych zamieszkach, do których doszło 19 grudnia 2010 roku w Mińsku. 28 grudnia został zwolniony z aresztu.
      3 marca 2011, 14:10, Radio Svaboda
      www.svaboda.org/content/article/2326888.html
    • liberum_veto Akcja "Delete System" i strzel gola Łukaszence! 12.03.11, 12:06
      Delete system i strzel gola Łukaszence!
      Ruszyła strona internetowa promująca akcję „Delete System”.
      Celem akcji jest zebranie laptopów oraz środków pieniężnych na ich zakup do biura organizacji „Viasna” – jednej z największych pozarządowych organizacji praw człowieka na terenie Białorusi.
      W nocy z 19 na 20 grudnia KGB dokonało rewizji w głównej siedzibie tej organizacji w Mińsku, a 25 grudnia w biurze „Viasny” w Mołodeczno. KGB skonfiskował wszystkie laptopy i nośniki danych.
      Więcej informacji o akcji można uzyskać na stronie www.delete-system.pl , na której również można zagrać w grę komputerową i zmierzyć się z Prezydentem Łukaszenką.
      Organizatorami tego przedsięwzięcia są biura dra Marka Migalskiego, Stowarzyszenie Projekt Śląsk oraz Inicjatywa Wolna Białoruś.
      Zachęcamy wszystkich do przyłączenie się do akcji „Delete System” i przekazania na ten cel dowolnej kwoty na nr konta 18 2130 0004 2001 0380 4549 0002 bądź dostarczenia laptopów (nowych lub używanych w dobrym stanie) do biura Stowarzyszenia Projekt Śląsk, ul. Warszawska 10/37, 40-006 Katowice lub Press Club Polska, ul. Krakowskie Przedmieście 64, 00-322 Warszawa.
      Akcja będzie trwać do 20 MARCA.
      bialorus2010.blogspot.com/2011/03/delete-system-i-strzel-gola-ukaszence.html
    • liberum_veto Michalewicz uciekł. Jakie będą konsekwencje? 17.03.11, 12:48
      bialorus2010.blogspot.com/2011/03/michalewicz-uciek-jakie-beda.html
      Michalewicz uciekł. Jakie będą konsekwencje?
      Jak odbierają fakt ucieczki za granicę Alesia Michalewicza inni oskarżeni w sprawie wydarzeń 19 grudnia, którzy zostali zwolnieni z aresztu z zakazem opuszczania kraju? Czy nie został wobec nich przywrócony poprzedni środek zapobiegawczy? Czy osoby, które poręczyły za Alesia Michalewicza nie ucierpią przez jego decyzję?

      Po wyjściu z aresztu śledczego KGB redaktorka portalu "Karta '97" Natallia Radzina powinna przebywać w Kobryniu z zakazem opuszczania miasta. Dziennikarka jest oskarżona o organizację oraz udział w masowych zamieszkach do których doszło 19 grudnia 2010 w Mińsku. Natallia Radzina mówi, że rozumie czyn Michalewicza:
      "Potrafię zrozumieć Alesia Michalewicza, jeżeli prawdą jest to co mówi o grożącym mu niebezpieczeństwie. I faktycznie, po tych wszystkich głośnych oświadczeniach, których był autorem można w to uwierzyć. Dlatego rozumiem jego postępowanie, nie mogę go osądzać. Ludzie są różni, więc gdy grozi im niebezpieczeństwo to ich postępowanie można zrozumieć. A jak to odbije się na nas? Według prawa nie powinno w żaden sposób, ponieważ my podpisanej umowy nie naruszyliśmy. Zamknąć nas w więzieniu dlatego, że uciekł Michalewicz - wątpię żeby władze na to poszły. Dlatego nie trzeba wpadać w panikę".
      Natallia Radzina powiedziała, że ma zakaz opuszczania Kobrynia, robienia analiz, pisania artykułów pod swoim nazwiskiem, jako dziennikarka. Swój pobyt w Kobryniu nazywa "zesłaniem". Środek zapobiegawczy wobec dziennikarki, mimo ucieczki Michalewicza, póki co nie został zmieniony.
      "Póki co żadnych działań nie było. Myślę, że specsłużby w tej chwili zastanawiają się co zrobić w zaistniałej sytuacji".

      Jeden z organizatorów kampanii "Mów prawdę!" Siarhiej Waźniak, oskarżony w sprawie masowych zamieszek, przesiedział w "amerykance" 41 dni. Pod koniec stycznia został uwolniony, po podpisaniu oświadczenia o nieopuszczaniu kraju. Polityk ma zakaz wyjazdu poza granice Białorusi, a po samym kraju może przemieszczać się tylko za zezwoleniem przewodniczącego grupy śledczej.
      Siarhiej Waźniak mówi, że nigdy nie postąpiłby tak jak Michalewicz, ponieważ nie uważa się za winnego i nie boi się procesu. Jednak najważniejszym jest, by nie zaszkodzić innym. Waźniak nie pochwala czynu Alesia Michalewicza:
      "Człowiek, który ma zakaz opuszczania kraju powinien myśleć nie tylko o sobie, ale również brać pod uwagę sytuację tych ludzi, którzy nadal znajdują się w areszcie śledczym. Nie sądzę, żeby nas ponownie zamknęli, ale boję się, że ci, którzy tam teraz siedzą mieli szanse wyjść na wolność poprzez zamianę środka zapobiegawczego i że teraz te szanse zmalały".
      Siarhiej Waźniak uczestniczył dziś w kolejnych czynnościach śledczych w KGB. Polityk powiedział, że nie dało się odczuć żadnej zmiany nastawienia w stosunku do jego osoby - wszystko odbyło się poprawnie i spokojnie.

      Były kandydat na prezydenta Wital Rymaszewski, który również jest po zwolnieniu z więzienia KGB i pozostaje w areszcie domowym, dwukrotnie już dzięki zgodzie władz opuścił Mińsk. Mówi, że na razie nie odczuł żadnych zmian swojego położenia.
      "Ciężko przewidzieć, co się stanie dalej. W zasadzie ucieczka Michalewicza może mieć jakiś wpływ, ale nie sądzę, by miało stać się to teraz. No a co się tyczy samego uczynku Michalewicza, to ja go w pełni rozumiem. Po jego wypowiedzi jest to dosyć logiczne posunięcie. Myślę, że się tego podjął, bo uważał to za najlepsze wyjście. Czy to zwiększa ryzyko tego, że nam mogą zmienić wymiar kary w związku z tym, że Aleś uciekł? Tak, zostanie ona podwyższona. A czy się z tego powodu martwię? Nie, nie martwię się. "

      Partia BFL kontynuuje kampanię zbierania podpisów za uwolnieniem więźniów politycznych z więzienia KGB. Poręczenia będą przekazane do sądu. Według organizatorów, podpis na Alesia Michalewicza złożyli Aleksander Milinkiewicz, Ryhor Kastusiou i inne znane osoby.
      Obrońca praw człowieka Wialancin Stefanowicz podkreśla, że z powodu ucieczki Michalewicza poręczyciele nie ucierpią, bo wymiar jego kary nie był związany z podpisami.
      "Z jednej strony poręczenia, a z drugiej zakaz opuszczania kraju. Te dwie strony nie mają na siebie wpływu. Tam prokuratora napisała, że wzięła pod uwagę głos obywateli, ale nie wymieniła innego wymiaru kary - zakazu opuszczania kraju. Gdyby mu zmienili wymiar kary, wtedy byłyby podjęte środki: ci, którzy za niego poręczyli, zapłaciliby grzywnę. A tak, ten zakaz opuszczania kraju nijak się ma do tych, którzy podpisali."
      14 marca 2011, 14:52, Radio Svaboda.
      www.svaboda.org/content/article/2337658.html
    • liberum_veto Wyroki dla działaczy Młodego Frontu 27.03.11, 08:54
      Kolejne wyroki dla białoruskich opozycjonistów
      Sąd w Mińsku 24 marca skazał lidera opozycyjnego Młodego Frontu Źmiciera Daszkiewicza na 2 lata kolonii karnej, a innego działacza tej organizacji Eduarda Łobowana na 4 lata kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. (Obydwaj zatrzymani byli w Mińsku 18 grudnia i sądzeni pod zarzutem chuligaństwa - za rzekome pobicie dwóch osób. Zatrzymanie ich dzień przed wyborami prezydenckimi opozycja oceniła jako prowokację służb specjalnych).
      2011.03.24, PAP, www.belapan.com, www.naviny.by
      bialorus2010.blogspot.com/2011/03/daszkiewicz-prosi-o-zakonczenie-tego.html
      Daszkiewicz prosi o "zakończenie tego cyrku w ciągu jednego dnia"- RELACJA ONLINE Z PROCESU
      We wtorek , o godz. 14 (czasu białoruskiego) rozpoczął się proces sądowy przeciwko liderowi Młodego Frontu Zmicierowi Daszkiewiczowi oraz przeciwko działaczowi organizacji Eduardowi Lobawemu.
      Młodzi ludzi oskarżeni są o napaść. Podobno 18 grudnia pobili przypadkowych obywateli. Chłopcom może grozić od trzech do 10 lat więzienia.
      Daszkiewicz i Lobau przetrzymywani byli w więzieniu Żodzina. Następnie przeniesiono ich do Waladarki.
      nn.by/?c=ar&i=52100
      14:06
      Najpierw na salę sędzia dopuścił przedstawicieli mediów oraz świadków. Obecny jest ojciec Daszkiewicza Wiaczasłau i matka Lobawa Maryna.
      Obecni są również przedstawiciele kliku misji dyplomatycznych, w szczególności z Niemiec. Daszkiewicz jest w dobrej formie. Wykonuje powitalne gesty wobec obecnych na sali.
      Kamery i fotoreporterów usunięto z sali sądowej. Na ulicy przebywa wielu młodofrontowców i polityków.

      14:13
      Adwokatem Daszkiewicza jest Mariana Siamieszka, a Lobawa Aliena Ausiannikawa. Sędzią - Aliena Szylko.
      Na sali pojawił się przedstawiciel ambasady amerykańskiej Christopher Panika.

      14:17
      W sądzie pojawiło się prawie dziesięciu świadków i ofiary. Ofiary będą przesłuchiwane w ukryciu, poza widokiem, ze względu na bezpieczeństwo. Przesłuchują Zmitra Daszkiewicza. Mówi cicho, ale pewnie. Odpowiada na pytania po białorusku.

      14:19
      Ofiary znajdują się w innym pomieszczeniu. Nikt ich nie widzi, słychać tylko głosy zza ścian. Zdaje się, że jest ich dwóch. Sędzia zapoznaje ofiary i oskarżonych z ich prawami i obowiązkami.

      14:23
      Daszkiewicz zwraca się do sędziego z prośbą o jego zmianę. Nie ufa białoruskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Lobau podtrzymuje prośbę Daszkiewicza. Sędzia wyszła z sali, aby podjąć decyzję.
      Obrońcy namawiają się z oskarżonymi.

      14:30
      Daszkiewicza i Lobawa wyprowadzili z sali sądowej. Obrońcy pozostają na swoich miejscach, co oznacza, że sprawa będzie kontynuowana.

      14:45
      Sędzia Szylko oddala prośbę Daszkiewicza. Rozprawa jest kontynuowana.

      14:48
      Daszkiewicz mówi, że nikt nie zna ofiar. Daszkiewicz nalega na jawne przesłuchiwanie ofiar.
      Sędzia jako dowód autentyczności ofiar pokazuje ich paszporty oraz odczytuje oświadczenie Sawickiego, który boi się dalszych represji. Podobne oświadczenie złożył Malyszau.
      Daszkiewicz prosi aby "zakończyć ten cyrk w ciągu jednego dnia".

      14:51
      Mariana Simieszka i Aliena Ausiannikawa również nalegają, aby świadków przepytywać jawnie. Prokurator Mazouka twierdzi, że nie ma ku temu podstaw.

      14:54
      Sędzia znowu opuszcza salę, aby podjąć decyzję w sprawie jawnego przesłuchiwania ofiar. Kolejna przerwa w toku rozprawy.

      15:23
      Sedzia oddala wniosek Daszkiewicza i Lobawa, wobec czego świadków nikt nie widzi. Sprawa ciągnie się dalej.

      15:27
      Prokurator Mazouka wygłasza oskarżenie wobec Daszkiewicza i Lobawa.
      Daszkiewicz rzekomo oddał co najmniej jeden cios ręką w stronę Malyszawa, a w stronę Sawickiego co najmniej jeden ręką i jeden metalowym przedmiotem.
      Oskarżani są z art. 339 "szczególnie szkodliwe chuligaństwo".
      Oboje nie przyznają się do winy

      15:42
      Postanowiono na początku przesłuchać oskarżonych. Daszkiewicz twierdzi, że 18 grudnia znajdował się na podwórku domów na ulicy Janka Brylia. Wraz z Daszkiewiczem był Eduard Lobau i Dzianis Lazar.
      Daszkiewicz oznajmia, że zostali zaatakowani przez grupę składającą się z pięciu ludzi. Sawicki i Malyszau znajdowali się w tej grupie. "Jeden z nich poprosił mnie o papierosa, drugi zapytał o numer domu"- mówi Daszkiewcz.
      Młody mężczyzna powiedział, że nie zdąrzył nawet odpowiedzieć na pytanie, a już rzucili się z krzykiem "Milicja, biją!". Co odbyło się potem, Daszkiewicz nie widział.
      Podjechał wóz z milicjantami, którzy "szybko zorientowali się, kto jest winny a kto nie".
      Oskarżony twierdzi, że czajono się na nich od samego ranka 18 grudnia. Miał przeczucie, że stanie się coś złego.
      Daszkiewicz mówi, że zauważył tę grupę ludzi jeszcze 50 metrów od niego, zanim jeszcze podeszli do nich.
      Daszkiewicz szczerze przyznaje, ze Eduard Lobau miał przy sobie maleńki łom. Daszkiewicz tłumaczy to tym, że Lobau jest desantowcem.

      15:52
      Zmicier twierdzi, że został położony głową do śniegu, dlatego nie mógł widzieć, co działo się dookoła. Nie wie nawet, kto wezwał milicję. Wóz przyjechał w ciągu 3-5 minut.
      Daszkiewicz mówi, że na posterunku nikt nawet nie wysłuchał jego zeznań. Od razu zawieziono go do więzienia i dopiero na trzeci dzień odbyła się rozmowa z nim.
      Daszkiewicz nie zeznawał podczas poprzedniego śledztwa.
      Miał przy sobie plecak, laptop i spiwór. Daszkiewicz twierdzi, że przed wyborami nie było go w domu, ponieważ obawiał się zatrzymania.

      16:04
      Według Daszkiewicza został on zatrzymany przez jedną z ofiar. Załamał ręce.
      Daszkiewicz mówi że podszedł do nich jeden mężczyzna, teraz świadek: "Najpierw myślałem że to jeszcze ktoś inny."
      Zmicier poprosił o wezwanie milicji. Ale "ofiary" powiedziały, że milicja już została wezwana.
      "I wtedy zauważyłem, że Łazarowi poranili nogi. Gdy przyjechała milicja, on już leżał w śniegu i nie mógł wstać".

      16:08
      "Zajmujesz się polityką?" - pyta się prokurator.
      "Tak, działam w Młodym Froncie"- odpowiada Zmicier.
      "Jest ona zarejestrowana na Białorusi?"
      "Nie."
      Ofiary nie mają pytań do Daszkiewicza. Zaraz rozpocznie się przesłuchanie Lobawa.

      16:11
      Przesłuchanie Lobawa.
      "Ty również zajmujesz się polityką?"- nie kończy prokurator.
      "Jestem przewodniczącym mińskiej organizacji Młodego Frontu."
      Słowa Lobawa zgadzają się z tymi, jakie wypowiedział Daszkiewicz.
      Lobau twierdzi, że to jego uderzył Sawicki w twarz. Potem Lobau wyciągnął przed nim łom, aby wpłynąć na napastników "psychologicznie".
      Ale na Sawickiego to nie podziałało. Znowu napadł na Lobawa. Udało mu się odbić łom, a potem poturbować Lobawowi ręce.

      16:35
      Lobau mówi, że nikogo nie uderzył.
      "Wykonałem trzy do pięciu kroków w tył, wziąłem łom i zagroziłem Sawickiemu, że jeżeli nie odejdzie to wymierzę wobec niego ciosy. Ale Sawicki złapał mnie za rękę. Łom mi wypadł. Moje działania miały charakter wyłącznie w celu obrony własnej."
      Eduard twierdzi, że Sawicki rozciął mu uderzeniami usta. Sawicki miał na sobie ciemne ubranie.
      Sawicki powalił Lobawa, po czym go przytrzymywał. Kiedy zbliżył się Malyszau, to naciągnął mu czapkę na oczy, aby niczego nie mógł zobaczyć.
      Lobau również nie słyszał, aby ktoś wezwał milicję.

      16:42
      Zza ściany słychać głos Alieha Malyszawa.
      Twierdzi, że nie mógł zamienić się z Sawickim miejscami.
      Malyszau pyta się, czy Lobau nie cierpi przypadkiem na psychozę maniakalną.
      Ojciec Lobawa: "Z taką chorobą nie przyjmują do desantu!"- sędzia zwraca mu uwagę.
      "Nie, nie cierpię na tego typu choroby"- odpowiada Lobau.
      Kanstancin Sawicki pyta się, do kogo należał łom. Lobau mówi, że do niego.
      "Dlaczego nosiłeś ze sobą łom?"- pyta się Sawicki.
      "Musiałem w domu przeprowadzić remont"- odpowiada Eduard.
      Na pytanie o groźbie uderzenia łomem, Lobau mówi, że tak chciał się bronić.

      16:50
      Przesłuchiwanie ofiar. Pierwszym przesłuchanym jest Malyszau Alieh, ur. 1981 roku. Tymczasowo bezrobotny, posiada wykształcenie średnie. Zamieszku

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka