Dodaj do ulubionych

kuchnia kresowa

22.04.04, 11:14
Każdy z Was na pewno posiada jakieś wspomnienia z dzieciństwa dotyczące
potraw gotowanych przez mamy, babcie, ciocie... kogoś, kto pochodził z
Kresów... Najczęsciej wiążą się one ze wspomnieniami świąt... po latach dawno
zapomniane smaki potrafimy przywołać z pamięci... i bardzo za nimi
zatęsknic...
Spróbujmy więc powspominać te smaki...
Obserwuj wątek
    • semper Re: kuchnia kresowa 22.04.04, 11:29
      To ja może zacznę smile
      Dla mnie taką charakterystyczną potrawą jest kutia. W mojej rodzinie
      przygotowywana jest na Święta Bożego Narodzenia od zawsze. Dlatego nie mogę
      powiedzieć, że za nia tęsknię, ale niewątpliwie ściśle wiążą się ze
      wspomnieniami z dziecństwa, z domem rodzinnym...
      • glory Re: kuchnia kresowa 22.04.04, 11:50
        Sernik mojej mamy z przepisow babci.Sernik poleski z rodzynkami. Fantazja!!.
        Wszystkie cuda swiata to niech sie schowaja. Palce lizac!. Mniam, mniam!.
        Pychota!. Poprosze o dokladke!.
        Nie moge sie opanowac.
        • sloggi Re: kuchnia kresowa 22.04.04, 16:17
          Co u mnie jest robione?
          Grochowica (czyli przecier grochowy z naleśnikowym makaronem),
          zupa nic,
          chłodnik na śmietanie,
          suflet jajeczny z kołdynami,
          kulebiak,
          pierogi z serem i miętą,
          pierogi ze swieżą kapustą, białym serem i ziemniakami,
          z braku komosy wyniosłej jest szpinak z jajem, szynką i siekaną kalarepą,
          kompoty zabielamy mlekiem,
          kluski gryczane (nie pamiętam nazwy)
          kapusta faszerowana z grochem, gryka i płatkami owsianymi
          i ogólnie dużo ziół w potrawach.
          • boniedydy Re: kuchnia kresowa 22.04.04, 17:11
            sloggi napisał:

            > Co u mnie jest robione?

            > pierogi z serem i miętą,
            > pierogi ze swieżą kapustą, białym serem i ziemniakami,
            > z braku komosy wyniosłej jest szpinak z jajem, szynką i siekaną kalarepą,
            > kompoty zabielamy mlekiem,
            > kluski gryczane (nie pamiętam nazwy)
            > kapusta faszerowana z grochem, gryka i płatkami owsianymi
            > i ogólnie dużo ziół w potrawach.

            Jej, jak to wspaniale brzmi! To ja się zapisuję na kurs gotowania.
            U mnie robi się kisiel żurawinowy z mleczkiem waniliowym, mak z bakaliami (to
            na wigilię), robiło się kulebiak i to tyle, co przetrwało z tradycji kresowych.
    • aarabeska Re: kuchnia kresowa 26.04.04, 10:24
      u mnie kroluje kutia smile na wyscigi z makielkami wielkopolskimi, a dodatkowo
      pierogi roznorakie, bliny, "poćka" (bomba kaloryczna), mazurki...

      niestety wraz z odejsciem Babci wiele sie zmienilo, ale kutia bedzie co roku smile

      a.
    • agentcooper Re: kuchnia kresowa 02.08.04, 17:11
      ja uwielbiam zeppeliny, ale obowiazkowo tazkie z gesta smietana jaka mozna
      dostac tylko na Litwie. Pyszny jest tez chlodnik litewski.
      • joanna-m Re: kuchnia kresowa 11.08.04, 11:03
        smile) Witam wszystkich serdecznie...
        nareszcie jest ktos kto zeppeliny nazywa zeppelinami a nie jakimis "kartaczami"
        czy "pyzami z miesem"smile rowniez uwielbiam chlodnik litewski, bliny i oczywiscie
        niezastapione kolduny (oczywiscie z baranina i lojem baranimsmile) po prostu pycha!
        • paulsixtus Re: kuchnia kresowa 22.08.05, 01:19
          Na litosc Boska, zadne tam "zeppeliny", lecz CEPELINY!
          PaulSixtus
          Stary Oleksiniec, Ukraina
    • ampolion Re: kuchnia kresowa 03.08.04, 04:07
      Kresy to brzwi wielko! Ale skąd na Kresach? Jaki rejon?
    • szeroki78 Re: kuchnia kresowa 09.08.04, 19:53
      Na sama mysl slinka leci smile
      chlodnik litewski - ten z bocwina (nie botwina), zsiadlym mlekiem/smietana,
      jajkami na twardo, itd.,
      kolduny,
      pielemienie - nadzienie jak w koldunach, ale zapiekane w malych buleczkach,
      babka ziemniaczana...

      Lepiej juz skoncze, bo na sama mysl trzeba lyknac rapacholinu smile

      Serdeczne pozdrowienia

      • scania81 o właśnie 29.07.05, 16:04
        czytam i czytam i jakoś nikt nie wspomniał o tym, jaka to tłusta kuchnia.
        Kiedyś trafił mi się obiad firmowy w restauracji Kresowianka, bałam się o swoją
        wątróbkę, ale tam nazwy już kapały tłuszczem, więc zamówiłam rosół z rydzy. i
        to był mój pierwszy błąd. nie wiele go zjadłam, potem z braku laku zamówiłam
        kawę, wydawało mi się że to jedyna rzecz w menu, która jest bez tłuszczu, i
        znów błąd, była śmietanasmile
        ogólnie rzecz biorąc mam całą rodzinę na kujawach ale wiele z wymienionych
        przez was potraw znajdują się w jadłospisie mojej rodziny, ale nawet nie
        podejrzewałam ich o takie korzeniesmile
    • yanga Re: ciasteczka "non plus ultra" 17.08.05, 19:20
      Były to kruche ciasteczka, przekładane konfiturą i oblewane lukrem. Wypiekała
      je babcia mojego męża, lwowianka, i nawet zostawiła przepis, ale niedokładny. Z
      ciastem nie mam problemów - po prostu dobre kruche ciasto bez cukru - bo
      słodycz ma pochodzić z lukru. Raz jeden - jako bardzo młoda mężatka (czyli
      ponad 40 lat temu) widziałam te ciasteczka i próbowałam ich. Kiedyś nawet
      upiekłam, ale nie wyszedł mi lukier, więc dałam sobie spokój - jak widać, na
      długie lata. Ostatnio zebrało nam się na wspominki i postanowiłam upiec mężowi
      na imieniny te jego ulubione ciasteczka. Ale mam problem: w przepisie stoi
      wyraźnie, że trzeba smarować lukrem (2 białka utrzepane ze szklanką cukru)
      przed upieczeniem, co też uczyniłam. A że ciasto jest kruche, z dużą
      zawartością tłuszczu, należy je piec w bardzo gorącym piekarniku. No i wyszła
      mi na wierzchu cieniutka beza, co zresztą było do przeiwdzenia, podczas gdy
      tamte babcine miały gładką i lśniącą glazurę. Wydaje mi się, a dziś jestem
      naprawdę doświadczoną gospodynią, że takiej glazury nie można uzyskać w piecu,
      z drugiej strony jednak mam ten przepis... No i teraz mam prośbę: przecież
      babcia sama tych ciasteczek nie wymyśliła, może ktoś na tym forum je zna i wie,
      co z tym lukrem? Nawiasem mówiąc, mimo nieprawidłowego wyglądu ciastka zniknęły
      błyskawicznie i nikt nie kwestionował ich smaku.
      • white.falcon Zagadka kulinarna :-) 27.08.05, 10:37
        Sądzę, że do lukru musiało być dosypane coś, co nie zmienia smaku, ale pozwala
        uzyskać glazurkę. Może to być szczypta czegoś - np. soli. Babcia mogła podając
        przepis przeoczyć ten mały szczegół, bo dla niej ten dodatek był oczywistością.
        Tak więc trzeba chyba dojść do niego metodą prób i błędów, albo przypomnieć, co
        dodawała Babcia do innych ciast w ilościach śladowych. Musi to być substancja,
        która w jej czasach była oczywistością w kuchni, czymś spożywczo
        ogólnodostępnym typu: kwasek cytrynowy, ocet, olej, spirytus spożywczy...
        Zagadka kulinarna wyszła. smile
        • dupekzoledny Re: Zagadka kulinarna :-) 24.09.05, 08:26
          CHOŁODZIEC LITEWSKI.
        • white.falcon Już wiem - zagadka rozwiązana :-) 02.10.05, 22:55
          Poszłam sobie na forum, właścicielem którego jest cukiernik i zadałam to
          pytanie. Otóż lukier ma wyschnąć na już gotowym ciasteczku. Nie piecze się go,
          bo zawsze wyjdzie beza. Jakie to proste. smile

          Pozdrawiam,
          Sokoliczka
          P.S. Za to poproszę w nagrodę o przepis na ciastka. Może być na priv.
          • billy.the.kid Re: Już wiem - zagadka rozwiązana :-) 03.10.05, 09:27
            w nagrodę bedziesz miała dobre ciastka.bo jak zrobisz z lukrem do piecyka-to
            bedziesz miała złe.
            • white.falcon Re: Już wiem - zagadka rozwiązana :-) 03.10.05, 09:58
              Mogę poczęstować, bo pazerna nie jestem. Byleby Autorka podała przepis na
              ciasteczka. smile
              • yanga Re: Już wiem - zagadka rozwiązana :-) 03.10.05, 10:45
                To nie jest takie proste. Otóż do mojego sklepu osiedlowego przyjeżdżają
                ciasteczka z Beskidów z taką właśnie glazurką. I z całą pewnością nie powstała
                ona po upieczeniu. A przepis mogę podać, czemu nie:
                18 dkg masła, 26 dkg mąki, 1-2 żółtka + ewentualnie łyżka śmietany. Zagnieść,
                rozwałkować, pokroić na prostokąty wielkości pudełka zapałek, posmarować
                glazurą z 2 białek+szklanka cukru i piec w gorącym piekarniku. Potem smarować
                dżemem i składać po dwa.
                Teraz, kiedy to piszę, cos mi zaświtało: a może te białka trzeba tylko
                rozmieszać z cukrem, a nie ubijać? I wtedy powstanie takie coś jak np. na
                cieście drożdżowym posmarowanym białkiem przed upieczeniem? Niebawem ponowię
                próbę i zawiadomię, co wyszło.
                Sokoliczko, bardzo dziękuję za info, bo faktycznie rzadko tu zaglądam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka