liberum_veto
13.10.13, 15:30
Taką, dość karkołomną tezę, sformułował Mirosław Czech w swoim artykule w dzisiejszej GW
wyborcza.pl/magazyn/1,134609,14761295,Polaku__patrz_na_wschod.html
PiS popiera zbliżenie Kijowa, Tbilisi i Kiszyniowa z Brukselą. Za warunek uznaje wypuszczenie na wolność Tymoszenko, opierając swoją politykę ukraińską na stosunkach z opozycją. W tym jednak przeszkadza historia. W czasie obchodów 70. rocznicy tragedii wołyńskiej Kaczyński oświadczył, że Ukraińcy muszą uznać, iż na Wołyniu miało miejsce ludobójstwo, tak jak Niemcy uznali swoją odpowiedzialność za ludobójstwo dokonane na Zydach - dopóki tego nie uczynią, nie ma mowy o normalizacji wzajemnych stosunków. Politycy PiS-u powoływali się na "apel 148", jakby nie byli świadomi, że w stosunkach z Ukrainą eskalowanie tematyki historycznej wokół kolejnych rocznic (od burzenia przez władze II RP cerkwi prawosławnych w 1938 r., poprzez rzezie na Wołyniu, aż po "akcję Wisła") prowadzić będzie do wniosku - obustronnego - że z tym sąsiadem nie warto utrzymywać normalnych stosunków. I że potrzebny jest trzeci, który uchroni Polaków przed nieuleczalnie nacjonalistycznymi Ukraińcami, a Ukraińców przed nieuleczalnie imperialistycznymi Polakami.
Grzmiąc, że Polsce zagraża neoimperializm Putina, polska prawica nie dostrzega, że jest tego imperializmu nader poręcznym instrumentem.
Wydaje się, że Kaczyński jest tego świadom, bo w połowie września gościł kilku opozycyjnych deputowanych z Batkiwszczyny, partii Tymoszenko, i Udaru Witalija Kliczki. Oświadczył, że współpracę z opozycją chce oprzeć na odrzuceniu nacjonalizmu "przy jednoczesnym podtrzymywaniu patriotyzmu obydwu stron i dobrej tradycji. Symbolem tej tradycji jest Semen Petlura." To dobry ruch, lecz problem tkwi w tym, że tak można było mówić przed obchodami 70. rocznicy Wołynia. Dziś PiS musi odpowiedzieć na pytanie, czy jest w stanie zmienić retorykę popierających go tzw. środowisk kresowych, dla których Ukraińcy są gorsi od hitlerowców.
(Mirosław Czech: "Polaku, patrz na wschód". Gazeta Wyborcza, 12-13 października 2013)