Dodaj do ulubionych

"Byliśmy nie lepsi"

09.04.08, 20:48
Kolejny, znakomity tekst pióra Aleksandra Szychta ze strony
"Wołyń-Galicja", obnażający pokrętnośc kainowych potomków:

www.wolgal.pl/
Obserwuj wątek
    • mat120 Re: "Byliśmy nie lepsi" 12.04.08, 19:36
      Ukraińska Powstańcza Armia dokonała ludobójstwa nieodłącznie
      charakteryzującego się masowym okrucieństwem, jakim nie wykazała się
      żadna inna organizacja w tym czasie i w tej części Europy. Apologeci
      tej formacji starają się zniwelować zbrodnię na kilka starych,
      powtarzających się sposobów. Przede wszystkim starają się przekazać,
      że „Polacy”, „podziemie polskie” (jakiej organizacji by pod tym
      terminem nie rozumieć), lub nawet Armia Krajowa (sic!) na zachód od
      Bugu robiła to samo (przykład: Dziennikarz GW Paweł Smoleński
      piszący, że „polskie pacyfikacje ukraińskich wsi po zachodniej
      stronie Bugu były nie mniej brutalne”crying1)). Czytając takie
      sformułowania niedoinformowany czytelnik myśli, że AK prowadziła
      podobną do UPA politykę – mordu i zabijania cywilów, co jest po
      prostu historyczną bzdurą. AK w odróżnieniu od UPA ani na zachód,
      ani na wschód od Bugu nie prowadziła polityki ludobójstwa czy nawet
      polityki szeroko pojętej czystki etnicznej. Nie są dowodem na
      istnienie takiej polityki kolejno z pasją opisywane przez np. Pawła
      Smoleńskiego przypadki pojedynczych wiosek ukraińskich, w których
      zaistniały na przestrzeni lat domniemane lub rzeczywiste elementy
      wskazujące na zbrodnię wojenną jakichś polskich (w tym
      komunistycznych!) formacji. Czy to one mają stworzyć równowagę dla
      wymordowanych jednego tylko dnia (11 lipca 1943) polskich
      mieszkańców mieszkańców 160 wsi i co najmniej 100 tys. Polaków w
      ciągu kilku lat (plus wymordowani przez UPA obywatele innych
      narodowości, w tym ogromna ilość Ukraińców)? Jeśli tak to czy taki
      pomysł nie wydaje się idiotyczny? Owszem. Czy można coś takiego
      ludziom wmówić? Niestety również trzeba stwierdzić: Tak. Wytykanie
      odwetów przy promowaniu milczenia niestety także jest możliwe.
      W ten sposób obserwujemy usilne próby porównania
      polskiego podziemia względem zbrodnii wojennych (nawet AK!) do UPA.
      Naprzeciw wychodzi Grzegorz Motyka ze swoim słynnym tytułem artykułu
      o UPA „Ukraińska Armia Krajowa”crying2). I tak oto jako niedoświadczeni
      czytelnicy zaczynamy wierzyć, że UPA skupiająca obrzydliwych
      zbrodniarzy wojennych to taka ukraińska AK. Armia Krajowa kojarzy
      się zaś w społeczeństwie z pewnym patosem i martyrologią
      Tutaj mamy więc po pierwsze do czynienia z obtaczaniem
      dobrego imienia Armii Krajowej w błocie, by jak najbardziej obniżyć
      ją w kierunku dna, na którym znajduje się UPA. Po drugie jesteśmy z
      kolei świadkami podnoszenia UPA na piedestały, gdy czytamy że „UPA
      to nie tylko zbrodnie” (tytuł artykułu Marcina Wojciechowskiego w GW
      (3)). Jeśli nie tylko zbrodnie to patos i martyrologia –
      beznadziejna walka z okupantem w stylu tej, jaką toczyła na Kresach
      Armia Krajowa. Tutaj oczywiście są wysuwane antysowieckie zasługi
      UPA, które w skali porównawczej ze zbrodniami są delikatnie mówiąc
      więcej niż mierne i nie dają szans, by zasłużyć na imię bohaterów.
      Najbardziej humorystyczną próbą usilnego porównania i znalezienia
      usprawiedliwienia dla ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA było
      stwierdzenie przez jednego z referentów ukraińskich na seminariach
      Polska – Ukraina; Trudne pytania, iż jednym z powodów rzezi na
      Wołyniu była działalność (zbrodnicza?) 27 wołyńskiej dywizji AK.
      Oddział ten najwyraźniej działał na długo przed swoim powstaniem.
      www.wolgal.pl/
      • liberum_veto „i jedni, i drudzy mordowali” 19.04.08, 07:24
        Kolejnym drugim sposobem wyrównania strat jest zwracanie uwagi na
        polskie odwety na samym Wołyniu i innych ziemiach Kresów południowo-
        wschodnich. Zdarza się, że na wystawach czy publikacjach, autorzy,
        którzy chcą wyglądać obiektywnie i uniknąć ataków, przytaczają
        przeważnie przykłady odwetów, by nie być oskarżonym o subiektywizm i
        rzekomą antyukraińskość. Ponieważ najważniejsza jest prawda
        historyczna nie było by nic w tym nadzwyczajnego. Przedstawiane są
        jednak w sposób charakterystyczny. By całkowicie uniknąć oskarżeń
        odwety jednak przedstawiane muszą być w ten sposób lub w takiej
        proporcji, aby skalą przypominały choć trochę przedstawione rzezie
        dokonywane przez UPA. Niestety. To sprawia wrażenie - jeśli nie
        równości strat, to przynajmniej nasuwa stwierdzenie „i jedni i
        drudzy mordowali”. Przewinienia UPA i domniemanych innych ludzi i
        organizacji są więc w domyśle równe. Problem jednak w tym, że skala
        powinna odzwierciedlać rzeczywiste wydarzenia, w kontekście zaś
        ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich jest po
        prostu marginalna.
        Apogeum rzezi przypada na 11 lipca. Polacy natomiast nie stworzyli
        do końca sierpnia 1943 jakichkolwiek lotnych sił partyzanckich
        zdolnych do akcji. Dopiero po tym miesiącu zaczęły się tworzyć
        zawiązki oddziałów. Pierwszą zaś liczącą się siłą była 27 wołyńska
        dywizja AK. To ją jednak zupełnie bezpodstawnie oskarża się o
        zajmowanie odwetami. Jest tylko jeden mały szkopuł: zarówno 27
        Wołyńska DP, jak i cała AK na innych ziemiach Kresów południowo-
        wschodnich miała według ścisłych rozkazów nie tylko zakaz odwetów na
        ludności cywilnej. W miarę możliwości należało unikać jakichkolwiek
        znamion konfliktu polsko-ukraińskiego, czyli także starć z OUN-UPA,
        a nawet ... podejmować ze zbrodniarzami negocjacje (które były
        prowadzone we Lwowie). UPA zresztą nie była i być nie mogła na
        głównym celowniku z powodu zadań przeciwniemieckich. Powód?
        Polityka – walka o granicę wschodnią. Jakiekolwiek walki polsko-
        ukraińskie zwiększały możliwość użycia ich jako pretekstu do
        oderwania wschodnich części Polski, nie tylko dla nacjonalistów
        ukraińskich, ale także, a może nawet przede wszystkim - Sowietów.
        Wołyńska dywizja AK nie mogła więc zajmować się przeprowadzaniem
        odwetów.
        Oczywiście wchodzą w grę przypadki pojedyncze, kiedy to wbrew
        rozkazom, ktoś oszalały z rozpaczy np. po okrutnym zamordowaniu żony
        i małego dziecka mógł na kimś niekoniecznie winnym dokonać
        spontanicznego odwetu. Tym bardziej mogło się to przydarzyć
        niektórym cywilom nad którymi pieczy nie miała AK.
        (Aleksander Szycht)
        www.wolgal.pl/art29.html
    • liberum_veto „wojna chłopska na Wołyniu” 24.04.08, 06:29
      Spróbujmy jednak, choć pobieżnie zastanowić się nad skalą tego
      zjawiska. Skoro Polaków na Wołyniu przed wojną zamieszkiwało 16%
      pokazuje to zarówno obraz, jak przytłaczała ich etniczna przewaga
      ludności ukraińskiej, jak i fakt, że w razie jakiegokolwiek
      uderzenia nie mieliby szans. Dodajmy do tego, że większość Polaków
      mieszkała w miastach, a mordowane były głównie polskie wsie.
      Dysproporcja istniała więc jeszcze większa. Odejmijmy od tego
      Polaków wywiezionych na zsyłkę przez Sowietów. Szczególnie
      uwzględnić należy wiejską warstwę przywódczą. Dodajmy do tego
      element zaskoczenia. Teraz pomyślmy: UPA według naukowców polskich i
      ukraińskich wymordowała na samym Wołyniu do 60 tys. ludności licząc
      tylko Polaków. W jakiej skali ta polska ludność cywilna
      zamieszkująca wieś była w stanie przeprowadzić odwety przeciwko tej
      niewinnej wiejskiej ukraińskiej ludności cywilnej, która na ogromną
      skalę z narażeniem życia ukrywała Polaków? Pytanie pozostawiam bez
      odpowiedzi. Przywołam jednak magiczne liczby, jakimi są 20-30 tys.
      strat ukraińskich „szacowane” przez apologetów UPA. Należy zadać
      pytanie: Czy „Polacy” byli w ogóle w stanie zamordować część ofiar
      zawartych w tej liczbie? Przy okazji przypomnę terminy używany przez
      Pawła Smoleńskiego „polsko-ukraińska wojna”, „wojna chłopska na
      Wołyniu” (Sam Smoleński pisał o liczbie do kilkunastu tys. ofiar
      odwetów (!), i zaraz obok dodatkowo o „polskich pacyfikacjach po
      zachodniej stronie Bugu". Termin ten może pełnić funkcję
      wyrównywania strat. Liczba 20-30 tys. zabitych Ukraińców jednak
      mogła zaistnieć, ale w przypadku jeśli były one z rąk UPA.
      Organizacja ta zabijała jako zdrajców wszystkich Ukraińców, którzy
      byli jej przeciwni, mordowała małżeństwa mieszane i karała śmiercią
      tych, którzy ukrywali Polaków. Skala wymaga jednak zbadania. Tutaj
      można by dostrzec przypisywanie ukraińskich ofiar UPA polskiemu
      podziemiu i Polakom w ogóle.
      (Aleksander Szycht)
      www.wolgal.pl/art29.html
    • liberum_veto "polskie pacyfikacje" 03.05.08, 07:42
      Domniemana i rzekoma polityka „polskich odwetów” na ukraińskiej
      ludności cywilnej Wołynia oraz innych częściach Kresów przedstawiana
      jest często jeszcze z innymi wydarzeniami dodatkowo w parze do
      wyboru:
      - Z tak samo nie mającą nic wspólnego z prawdą polityką rzezi
      polskiego podziemia na zachód od Bugu. Nie są bowiem dowodem na
      regułę stałej polityki w stylu UPA pojedyncze wioski, o często nie
      do końca zbadanych lub przedstawionych społecznie okolicznościach,
      których mieszkańcy padli ofiarą jakichś rozmaitych formacji. Wobec,
      takich wiosek używany jest termin „polskie pacyfikacje na zachód od
      Bugu”. Terminu tego używa Smoleński. Bohdan Huk twierdzi, że jest to
      traktowane jako (!) swoisty „ukraiński Wołyń” w Polsce(4). Ponieważ
      termin „polskie pacyfikacje” nie rozróżnia organizacji jest to
      bliskie do ukucia stereotypu ... „Polak – rezun”.
      - rzekomo masowe odwety Polaków zwerbowanych do Schutzmannschaften –
      niemieckiej policji, po dezercji ukraińskich policjantów, którzy w
      szeregach UPA dokonywali ludobójstwa. Odwety nie mogły być masowe
      ponieważ nie wszędzie policja ukraińska uciekła oraz cytując za W. i
      E. Siemaszkami: liczba posterunków i służących w nich Polaków
      stanowiła małą część obsady całej wołyńskiej Schutzmannschaften(5).
      W wielu rejonach rekrutacja Polaków do policji niemieckiej nie
      powiodła się, w niektórych zaś w ogóle jej nie prowadzono. Dla
      sympatyków UPA również każde działanie wymierzone przeciwko bojówkom
      upowskim jest uważane za pacyfikację. Polacy z Schutzmannschaften
      nie tylko oskarżani o pacyfikacje w przypadku działań, które nimi
      nie były, ale również o pacyfikacje dokonane przez Niemców, w
      których w ogóle nie uczestniczyli(6).
      - rzekomo niezwykle okrutną polityką II RP („okrutniejszą”
      widoczniej niż sowiecka na Ukrainie związana m.in. z wielkim głodem,
      bo na Ukrainie sowieckiej rzezi Polaków w czasie II WŚ nie było)
      - Akcją Wisła, która choć de facto była przesiedleniem
      (spowodowanym zresztą działaniami UPA) jest uważana za znacznie
      większą hańbę i przewinę Polaków, niż same rzezie na Polakach -
      neutralizowane właśnie na wymienione tu sposoby.
      - Przedstawianiem likwidacji przez AK kolaborantów –
      np. „szmalcowników”, wydających Żydów, czy Polaków lub Ukraińców
      ukrywających Żydów w ręce Gestapo jako … akcję antyukraińską (!).
      Dlaczego? Niestety AK „miała pecha” zwalczać kolaborantów bez
      względu na narodowość niezależnie czy to Polak czy Ukrainiec, a że
      na Chełmszczyźnie kolaborantów narodowości ukraińskiej było więcej
      niż polskiej – jest to przerabiane na „masowe mordy” ludności
      ukraińskiej (sic!).
      (Aleksander Szycht)
      www.wolgal.pl/art29.html
      • pisz_pan_na_berdyczow Re: "polskie pacyfikacje" 03.05.08, 10:26
        liberum_veto napisał:

        > - rzekomo niezwykle okrutną polityką II RP („okrutniejszą”
        > widoczniej niż sowiecka na Ukrainie związana m.in. z wielkim
        głodem,
        > bo na Ukrainie sowieckiej rzezi Polaków w czasie II WŚ nie było)

        Tutaj jest to podane w formie retorycznej...ale niestety takie
        rzeczy są FAKTYCZNIE na Ukrainie do wierzenia podawane i Ukraińcy w
        nie wierzą. O straszliwych polskich przedwojennych pacyfikacjach
        przekonywały mnie ukraińskie ukraińskie panienki...ale to nie żadne
        tam siuśmajtki, tylko studentki elitarnej Akademii Mohylańskiej.
        Twierdziły, że pacyfikacje były bardziej okrutne od Hołodomoru w
        ZSSR i że to Polacy zawsze rezali Ukraińców, którym może zdarzało
        się zabijać ale tylko w samoobronie. Żadna dyskusja nie była
        możliwa, bo te miłe i sympatyczne do tamtej pory dziewczęta dostały
        piany na ustach...
        • liberum_veto Re: "polskie pacyfikacje" 04.05.08, 09:17
          Tak właśnie wychowywane jest młode pokolenie Ukraińców, przy
          milczącej i haniebnej aprobacie polskich władz i
          pseudointelektualistów, podpisujących protesty przeciwko budowie
          pomnika ofiar ludobójstwa OUN-UPA zamiast protestować przeciwko
          budowie pomników zbrodniarzy faszystowskich na Ukrainie
          www.wolgal.pl/art29.html
          To wszystko stwarzać ma wrażenie nie tylko, że „Polacy” byli nie
          lepsi, ale i dużo gorsi. Można odnieść wrażenie, że te rzezie to
          raczej dość skromny odwet UPA za liczne polskie niegodziwości.
          Potwierdza to też inny zabieg propagandowy:
          Apologetom UPA trudno przyznać, że akcja Wisła była prostym wynikiem
          działalności tej organizacji. Za to uparcie wskazują na rzekomo
          wystarczające polskie przewiny w międzywojniu, nawet jeśli nie
          usprawiedliwiające, to tłumaczące ludobójstwo. Można też usłyszeć,
          że gdyby badać kto zaczął - należałoby się cofnąć do czasów Bohdana
          Chmielnickiego i „licznych” polskich okrucieństw w trakcie dziejów.
          Brzmi to dosyć niedorzecznie, ale rozpuszczanie przewin UPA w morzu
          setek lat historii czasami okrutnej to kolejny sposób, by zatrzeć
          wrażenie zbrodni. Bo przecież wyczyny UPA w porównaniu z niektórymi
          wodzami to ... standard. Ciekawostką jest to, że choć właśnie wojska
          Chmielnickiego „były nie lepsze”, tutaj często nie ma mowy o
          obustronnych rzeziach lub polskich odwetach. Przytaczanie tych
          czasów wydaje się być tak samo durne jak przywoływanie czasów
          krzyżowania pierwszych chrześcijan, by móc wyjaśnić Noc Św.
          Bartłomieja setki lat później.
          • pisz_pan_na_berdyczow etyka Kalego 04.05.08, 11:24
            Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na swoistą etykę Kalego:
            -przy ocenie akcji "Wisła" nie wolno się cofnąć nawet trzy lata
            wstecz

            -przy ocenie Wołynia - można a nawet trzeba cofnąć się do czasów
            Chmielnickiego a nawet do Adama i Ewy...
        • mat120 Re: "polskie pacyfikacje" 04.05.08, 22:53
          Co Ty Berdyczów nie miałeś o czym z tymi panienkami gadac tylko
          o pacyfikacjach?smile)

          A tak poważnie to barbarzyńska propadanda spowodowała w umysłach
          młodych Ukraińców straszliwe spustoszenie. Łajdactwa w szerzeniu
          kłamstw mogliby się od nich uczyc komuniści, od których zresztą
          przejęli argumenty. Kłania się Norman Davies. Zastanawiam się co
          będzie jak tym Ukrainkom przyjdzie zmierzyc się z prawdą.
          • liberum_veto Re: "polskie pacyfikacje" 05.05.08, 06:07
            Obawiam się, że są to zmiany już nieodwracalne. Te panienki mają
            swoją "prawdę", ukształtowaną według wzorów hitlerowskiego ministra
            propagandy Goebbelsa:
            "Im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą."
            "Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą."
            A tak poza tym, identycznie wypowiadają się przecież i polscy
            Ukraińcy oraz redaktorzy polskojęzycznej gazety w rodzaju Pawło
            Smołeńśkeho. Nie trzeba wcale jechać na Ukrainę...
            www.wolgal.pl/art29.html
            Pokażmy teraz fragment wywiadu opublikowanego w Dzienniku i
            wypowiedź ukraińskiego literata Mykoły Riabczuka, który spełnia
            niektóre z wymienionych tu standardów przekazywania informacji o UPA:
            W dodatku - co gorsza - zdarza się, że dywizja SS-Galizien
            wymieniana jest w jednym szeregu z takimi organizacjami jak UPA,
            które z Niemcami nie współpracowały. Powtarzanie takich rzeczy
            trzeba uznać za skutki propagandy sowieckiej.
            Filip Memches: Ale dla Polaków nie ma znaczenia, z kim UPA
            współpracowała. Istotne jest samo to, że z jej rąk - chociażby na
            Wołyniu - ginęła polska ludność cywilna.
            Mykoła Riabczuk: Kombatanci UPA twierdzą, że nie walczyli z
            ludnością cywilną, tylko z Armią Krajową. Chociaż sądzę, ze brali -
            przynajmniej częściowo - udział w czystkach etnicznych na Wołyniu,
            podobnie jak AK pacyfikowała ludność ukraińską po drugiej stronie
            Bugu. Nie możemy tego usprawiedliwiać, było to oczywiście szaleństwo
            obu stron, w rodzaju masakr w Bośni. Ale potępiając politykę UPA,
            musimy potępiać też politykę rządu polskiego, który prowadził
            kolonizację ziem ukraińskich przez osadnictwo, czyniąc z ludności
            cywilnej zakładników ewentualnych konfliktów etnicznych. Porównałbym
            to z polityką budowania osiedli izraelskich na terenach
            Palestyńczyków. Trudno oczekiwać, że coś takiego przyniesie dobre
            owoce. Podkreślam, że należy potępiać zbrodnie przeciw cywilom. Ale
            proszę też Polaków o zrozumienie, że Ukraińcy nie gloryfikują walk
            UPA z nimi. Szanują UPA przede wszystkim jako antysowiecką formację
            walczącą o niepodległą Ukrainę.
            • pisz_pan_na_berdyczow Re: "polskie pacyfikacje" 05.05.08, 08:04

              > obu stron, w rodzaju masakr w Bośni. Ale potępiając politykę UPA,
              > musimy potępiać też politykę rządu polskiego, który prowadził
              > kolonizację ziem ukraińskich przez osadnictwo, czyniąc z ludności
              > cywilnej zakładników ewentualnych konfliktów etnicznych.

              Kiedy rozpoczęły się rzezie, polscy osadnicy wojskowi z okresu
              międzywojennego, byli już dawno wywiezieni przez Sowietów. Ale gdyby
              rzeczywiście tam dalej byli to też nie żaden argument.


              Porównałbym
              > to z polityką budowania osiedli izraelskich na terenach
              > Palestyńczyków. Trudno oczekiwać, że coś takiego przyniesie dobre
              > owoce. Podkreślam, że należy potępiać zbrodnie przeciw cywilom.
              Ale
              > proszę też Polaków o zrozumienie, że Ukraińcy nie gloryfikują walk
              > UPA z nimi. Szanują UPA przede wszystkim jako antysowiecką
              formację
              > walczącą o niepodległą Ukrainę.
              • liberum_veto Re: "polskie pacyfikacje" 12.05.08, 19:52
                Istnieje taka hipoteza, że Polacy na Kresach popełnili zbiorowe
                samobójstwo, okrutnie się przy tym wcześniej samookaleczając wink
                www.wolgal.pl/art29.html
                „UPA brała udział” jest trochę ironicznym wyrażeniem. Rzekłbym, że
                nawet rzezie organizowała. Co „najmniej częściowo” brzmi o tyle
                śmiesznie, że drugą część eksterminacji w 1943 r. na Wołyniu nie
                wiadomo kto wykonywał, jeśli nie robili tego ukraińscy nacjonaliści.
                Być może ta druga grupa tysięcy ludzi popełniła zbiorowe
                samobójstwo. Ktoś odebrał sobie życie dwukrotnym strzałem w głowę
                lub zadał sobie kilkanaście ciosów bagnetem. Gorszych
                sposobów „samobójczych” śmierci, poprzedzonych samookaleczeniem się
                i innymi torturami nie opiszę, by nie zarzucono mi „epatowania
                okrucieństwem”. Oczywiście można „zapewne” wyjaśnić także śmierć
                najmłodszych, w ten sposób powołując się na przykład małych
                zamachowców samobójców, przy okazji kiedy Riabczuk porównuje
                stosunki polsko-ukraińskie do izraelsko-palestyńskich. Wypowiedź
                jego jest jednak dosyć typowa, jeśli chodzi o ludzi uznających
                tzw. „bohaterstwo” UPA. Pomyślmy o tym wszystkim, gdy ktoś w naszym
                towarzystwie następnym razem powie „My” lub „Polacy” „byliśmy/byli
                nie lepsi”. Bądźmy wyrozumiali dla naszych polskich czy ukraińskich
                przyjaciół. Spokojnie tłumaczmy to tym, którzy coś takiego powiedzą –
                oni w pewnym sensie też są ofiarami ideologii UPA.
                (Aleksander Szycht)
    • preminger dzwon 05.05.08, 08:52
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45535&w=79128480&a=79137100

      Własna żona mi nie powiedziała, że ma ciotkę w Kanadzie! - wrzeszczy Wiktor
      Lytowczenko i robi się czerwony jak burak ćwikłowy. - Wszyscy ludzie z Lutowisk
      o tym wiedzieli, a ja nie wiedziałem! No i już czterdzieści pięć lat morduję się
      w tym cholernym kołchozie. Ciotka w Kanadzie była gorsza niż karabin maszynowy w
      tapczanie. W Kanadzie zebrała się prawie cała niepodległościowa emigracja
      ukraińska: ocalali z UPA, Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, żołnierze
      dywizji SS Hałyczyna.
      www.otryt.bieszczady.pl/artykuly/dzwony.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka