Dodaj do ulubionych

Powstanie Warszawskie

31.07.08, 20:29
wiadomosci.onet.pl/1799026,11,item.html
- Obchodzimy dziś 64 rocznicę największej partyzanckiej bitwy w
historii II wojny światowej. To hołd dla tych, którzy wzięli w tej
bitwie udział - powiedział na Placu Krasińskich, podczas
uroczystości w przeddzień rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego,
prezydent RP Lech Kaczyński.
- Dzięki Powstaniu Warszawskiemu odzyskaliśmy wolność - przypomniał
prezydent.

- Żyjemy w demokratycznym państwie, jesteśmy krajem bezpiecznym,
wiele ideałów z tamtego okresu zostało zrealizowanych - powiedział
Lech Kaczyński.REKLAMA Czytaj dalej

Jak dodał, wiele jest jednak jeszcze do zrealizowania. "Ojczyzna
jest gwarantem naszej wolności. Państwo musi być silniejsze,
sprawniejsze. Państwo jest naszym najwyższym dobrem" - mówił
Kaczyński

- Natknąłem się na wspomnienia jednej z kobiet uczestniczących w
Powstaniu – powiedział, przemawiając po prezydencie, premier RP
Donald Tusk. – To było niezwykłe bohaterstwo, nie mamy wątpliwości
komu należy się chwała i część – dodał. Jak podkreślił, Polacy są
winni powstańcom pamięć i modlitwę oraz wierność ojczyźnie i
wolności. - Powstańcy zapłacili największą daninę za wolność Polaków
i wolność człowieka - przypomniał Tusk. - Chwała bohaterom -
zakończył.

Główne uroczystości zaplanowane są na jutro.
Obserwuj wątek
    • mat120 Re: Powstanie Warszawskie 31.07.08, 20:49
      Po niedawnym olaniu przez panów prezydenta i premiera ofiar Rzezi
      Wołyńskiej trudno uwierzyc w szczerośc ich gorliwego uczestnictwa
      w kolejnej rocznicy tej narodowej tragedii, zwanej Powstaniem
      Warszawskim. To zapewne tylko, jak w przypadku rocznicy Wołynia,
      zimna kalkulacja polityczna. Pogratulowac odwagi; panowie nie boją
      się, że obchody rocznicy Powstania zaszkodzą stosunkom polsko-
      niemieckim, nie obawiają się również interwencji niemieckiego
      ambasadora.
      • sadova Re: Powstanie Warszawskie 31.07.08, 22:45
        mat120 napisał:
        > obchody rocznicy Powstania zaszkodzą stosunkom polsko-
        > niemieckim, nie obawiają się również interwencji niemieckiego
        > ambasadora.


        może dzieje się tak dla tego że z Niemcami możemy o wszystkim rozmawiać i wojny z tego powodu nie będzie, w porównaniu z tymi .., nie wiem ?
      • sadova pan prezydent "daje ognia" 03.08.08, 14:17
        mat120 napisał:

        > Po niedawnym olaniu przez panów prezydenta i premiera ofiar Rzezi
        > Wołyńskiej trudno uwierzyc w szczerośc

        Lech Kaczyński powiedział : "Dlaczego? Bo wolna Polska, podkreślam wolna, zwana
        III Rzeczpospolitą chciała mieszać to, co dobre i to, co złe, chciała odejść od
        pewnych elementarnych ocen. Dlaczego? W imię określonych interesów, nie w imię
        pokoju społecznego, nie w imię sprawiedliwości, tylko w imię ochrony interesów,
        które z interesami naszego kraju nie miały nic wspólnego i z natury rzeczy mieć
        nie mogły..."
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5549549,Wystapienie_Lecha_Kaczynskiego_w_Muzeum_Powstania.html
    • mat120 Re: Powstanie Warszawskie 31.07.08, 21:16
      Szczególne wzruszenie przeżywał premier Tusk:

      Natknąłem się na wspomnienia jednej z kobiet uczestniczących w
      > Powstaniu – powiedział, przemawiając po prezydencie, premier RP
      > Donald Tusk. – To było niezwykłe bohaterstwo, nie mamy wątpliwości
      > komu należy się chwała i część – dodał. Jak podkreślił, Polacy są
      > winni powstańcom pamięć i modlitwę oraz wierność ojczyźnie i
      > wolności. - Powstańcy zapłacili największą daninę za wolność
      Polaków i wolność człowieka - przypomniał Tusk. - Chwała bohaterom -
      > zakończył.

      Niewątpliwie chwała i pamięc bohaterom powstania. Jednak.
      Premier nie uczestniczył w obchodach rocznicy Rzezi Wołyńdkiej bo
      zapewne do tej pory nie natknął się na wspomnienia ocalałych stamtąd
      kobiet. Dlatego też chyba nie był pewien, czy Polacy są również tym
      ofiarom winni pamięc i modlitwę.sad
    • lokis1271 Chwała bohaterom ! 01.08.08, 08:05
      Szanowni Państwo !
      Dzisiaj obchodzimy szczególną rocznicę - wybuchu powstania w stolicy
      Polski, Warszawie. Oddaję hołd bohaterskim Warszawiakom !
      Przeglądając wiele źródeł i wspomnień uczestników walk, natknąłem
      się na szereg wzmianek świadczących o tym, że w Powstaniu walczyli
      również Kresowianie, mn. jednym z bardziej aktywnych i zasłużonych
      dowódców był płk. Antoni Władysław Żurowski ps."Bober", komendant VI
      Obwodu "Praga", wprawdzie urodzony w Iłży (k. Radomia), ale całym
      swoim życiem związany z Kresami, zob.:
      www.powstanie-warszawskie-1944.ac.pl/biog_zurowski.htm
      Takich ofiarnych Kresowian było w Powstaniu dużo więcej.
      Cześć Ich Pamięci !
      Pozostaję z szacunkiem
      L. Bodio
      • sadova Re: Chwała bohaterom ! 01.08.08, 14:08
        lokis1271 napisał:
        > Cześć Ich Pamięci !

        Cześć ich pamięci. Ale przykładu z ich dowódców i polityków nie brać. Oddanie na pewną śmierć 200 tys. ludzi i to pod koniec wojny woła o pomstę do nieba. W wojsku dowódcę który wyśle oddział prosto pod ostrzal karabinów maszynowych czeka sąd wojenny. W Warszawie wyslano na śmierć dzieci !
        • pisz_pan_na_berdyczow Re: Chwała bohaterom ! 01.08.08, 19:50
          sadova napisał:

          > Cześć ich pamięci. Ale przykładu z ich dowódców i polityków nie
          brać. Oddanie n
          > a pewną śmierć 200 tys. ludzi i to pod koniec wojny woła o pomstę
          do nieba. W w
          > ojsku dowódcę który wyśle oddział prosto pod ostrzal karabinów
          maszynowych czek
          > a sąd wojenny. W Warszawie wyslano na śmierć dzieci !

          Zgadzam się. Chwała bohaterskiej młodzieży powstańczej a hańba
          politykom, którzy podjęli błędną decyzję - zwłaszcza wiedząc, jakie
          były efekty planu "Burza" na wschodzie.
          • mat120 Re: Chwała bohaterom ! 01.08.08, 21:02
            pisz_pan_na_berdyczow napisał:

            Zgadzam się. Chwała bohaterskiej młodzieży powstańczej a hańba
            > politykom, którzy podjęli błędną decyzję - zwłaszcza wiedząc,
            jakie były efekty planu "Burza" na wschodzie.


            Za decyzję o wybuchu powstania odpowiada przede wszystkim Bór-
            Komorowski. Niestety nie wykazał się on zbyt wielkim rozumem, ani
            politycznym ani wojskowym.
    • mat120 Udział Ukraińców w dławieniu Powstania 01.08.08, 18:14
      1 sierpnia 1944 r. wybuchło Powstanie Warszawskie, które trwało 63
      dni. Była to powszechna, wyzwoleńcza walka zbrojna Armii Krajowej i
      ludności Warszawy z hitlerowskimi/niemieckimi okupantami. W tej
      nierównej walce, toczonej w warunkach druzgocącej przewagi
      niemieckiej i wobec odmowy udzielenia pomocy powstańcom przez
      Stalina i z braku pomocy militarnej i dyplomatycznej ze strony
      Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych Ameryki, zginęło ok. 18
      tys. powstańców i ok. 150-200 tys. ludności cywilnej, a wielkie
      miasto - stolica Polski - miało przestać istnieć. Po Powstaniu cała
      pozostała ludność została wysiedlona m.in. do obozów
      koncentracyjnych i zagłady oraz na roboty przymusowe do Niemiec.
      Opustoszała Warszawa stała się terenem działalności specjalnych
      oddziałów niemieckich i ukraińskich, które paląc i wysadzając,
      zniszczyły 80% miasta. Podczas Powstania wróg nie tylko dopuścił się
      zbrodni wojennych wobec ludności Warszawy, ale wręcz potwornej
      zbrodni ludobójstwa.
      Podczas obchodów 60. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w
      Warszawie 1 sierpnia 2004 r. kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder
      powiedział m.in.: "Pochylamy się w poczuciu wstydu pod ciężarem
      zbrodni popełnionych przez oddziały hitlerowskie. To one napadły na
      Polskę w 1939 roku. Po upadku powstania w 1944 roku obróciły dawną
      Warszawę w gruzy i zgliszcza. Niezliczone rzesze polskich kobiet,
      mężczyzn i dzieci zamordowano lub wywieziono do obozów i na roboty
      przymusowe. Tutaj w miejscu polskiej dumy i niemieckiej hańby mamy
      nadzieję na pojednanie i pokój" (PAP 2.8.2004).
      Z kolei Bronisław Wildstein w swoim artykule pt. "Waga historii",
      opublikowanym w "Rzeczypospolitej" z 2 sierpnia 2004 r., napisał
      m.in.: Uroczystości 60. rocznicy Powstania Warszawskiego
      przypomniały, że bez uznania prawdy historii trudno budować
      przyszłość. "To uderzające, że tak elementarna prawda kwestionowana
      była tak długo w naszym kraju, a wielka uroczystość odbyła się nie w
      50., a dopiero w 60. rocznicę Powstania".
      Rzeczywiście, po raz pierwszy politycy polscy, a za nimi światowe
      media mówiły głośno w odniesieniu do Powstania nie tylko o hańbie
      niemieckiej, ale także o haniebnej roli Stalina/Związku Sowieckiego,
      jak również krytykowały Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone za brak
      udzielania pomocy powstańcom i w ogóle za zdradzenie sojusznika
      polskiego - za pozostawienie Polski jako łupu ZSRS pod koniec II
      wojny światowej ("Washington Times" 1.8.2004). Premier Marek Belka
      powiedział, że rząd brytyjski powinien przeprosić Polaków za zdradę.
      Niemcy, w osobie kanclerza Schroedera, przyznali się do napaści na
      Polskę w 1939 r. i do haniebnej zbrodni popełnionej na ludności
      Warszawy i mieście. Rosji, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii
      ciągle nie stać na przeproszenie za to, czego nie zrobiły, a mogły
      zrobić według akurat co wydanej książki Normana
      Daviesa "Powstanie '44", dla walczącej Warszawy.
      Ale czy tylko te narody zawiniły wobec Polski i Polaków podczas II
      wojny światowej oraz powstańczej Warszawy?
      Otóż literatura odnosząca się do Powstania Warszawskiego jest pełna
      dokumentów, informacji i relacji obciążających za tę zbrodnię także
      Ukraińców, walczących wtedy u boku Niemców. I to za wyjątkowo
      wyrafinowane barbarzyństwo i ludobójstwo. Dużo tych oskarżeń pod
      adresem Ukraińców jest w pracy prof. Zygmunta
      Wojciechowskiego "Zbrodnia niemiecka w Warszawie", wydanej już w
      1946 r., a więc kiedy jeszcze wszyscy wszystko dobrze pamiętali.
      Właściwie nie ma bodajże ani jednej publikacji o Powstaniu
      Warszawskim, w której nie byłoby mowy o barbarzyństwie ukraińskim
      podczas Powstania.
      Władysław Pobóg-Malinowski w swej "Najnowszej historii politycznej
      Polski 1864-1945. Tom trzeci. Okres 1939-1945" (Londyn 1960)
      napisał, że "Udział Ukraińców w tłumieniu powstania i w
      bestialstwach wobec ludności wymaga jeszcze badań". Było to napisane
      44 lata temu. Jednak, z przyczyn natury politycznej, ten temat leży
      ciągle odłogiem. Żąda się przeprosin od Niemców i Rosjan, a także od
      rządów Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych Ameryki, ale nie od
      Ukraińców, których wina jest wyjątkowo duża, na pewno - w
      odniesieniu do samego Powstania Warszawskiego - dużo większa od winy
      Churchilla i Roosevelta.
      Nikt nie tylko nie mówi o konieczności przeproszenia Polaków przez
      Ukrainę/Ukraińców za tę zbrodnię, ale niektóre wpływowe czynniki
      polskie także świadomie przemilczają lub fałszują tę sprawę.
      Podobnie czynią Ukraińcy - i to nie od dzisiaj. Nie ma się temu co
      dziwić, gdyż nikt dobrowolnie nie przyznaje się do winy, a tym
      bardziej do potwornej zbrodni. Wkrótce po wojnie znani działacze
      emigracji ukraińskiej Łewyckyj i Ortynskyj dowodzili w
      paryskiej "Kulturze" (nr 56 i 61 1952), że ukraińska dywizja SS
      Galizien nie brała udziału w tłumieniu Powstania Warszawskiego, że
      dla Polaków wszyscy nie-Niemcy, którzy brali udział w dławieniu
      Powstania, byli Ukraińcami. Potem w ich ślady poszli L. Szankowskyj,
      Taras Hunczak (który na łamach brytyjskiego "The Guardian Weekly" z
      5 stycznia 1986 pisał, że żadne jednostki ukraińskiego wojska nie
      brały udziału w tłumieniu Powstania Warszawskiego!) i Wasyl Weryha,
      autor książki "Dorohami druhoj switowoj wijny. Lehendy pro uczast
      Ukrainciw w warszawśkomu powstanni 1944...", wydanej w Toronto w
      1980 r. Niebawem "niewinnych" Ukraińców zaczęli wspierać niektórzy
      proukraińsko nastawieni działacze "Solidarności" (np. Andrzej
      Zięba "72 rocznica powstania niepodległego państwa ukraińskiego.
      Ukraińcy i Powstanie Warszawskie" nakładem RKW NSZZ "S" Dolny Śląsk,
      Wrocław1990), miesięcznik "Znak" (nr 413-415) i michnikowska "Gazeta
      Wyborcza". Jednak najdalej posunął się Kazimierz Podlaski (Bohdan
      Skaradziński) w swej książce "Białorusini, Litwini, Ukraińcy" (wyd.
      3, Londyn 1985), który bandytów ukraińskich w służbie niemieckiej
      nie uważa za Ukraińców, gdyż: "ludzie ci bowiem realizowali swoje
      osobiste kariery i działali na rzecz... III Rzeszy, a nie - tak czy
      inaczej pojmowanej samoistnej Ukrainy... formacji ukraińskich nie
      było wtedy w Warszawie. Bóg ustrzegł, nas i ich, przed jeszcze jedną
      pozycją... na i tak długiej liście wzajemnych krzywd i zbrodni. Nie
      dopisujmy tej pozycji sami, hołdując bezkrytycznie mitom".
      Co za tupet, co za bezczelność w świetle znanych i wiarygodnych
      faktów historycznych! Ten tupet i bezczelność jest jednak zgodna z
      tzw. polityczną poprawnością obowiązującą dzisiaj w tej sprawie w
      Polsce.
      Podlaski tak kończy swój proukraiński wywód: "Ukraińcy stanowili
      1,5% garnizonu (niemieckiego w Warszawie), więc o ich roli
      pacyfikatorów Powstania nie będzie można poważnie mówić".
      1,5% czegokolwiek odbieramy jako rzecz mało znaczącą. Jednak w
      wypadku Powstania Warszawskiego oznaczało to 270 zabitych i 75
      ciężko rannych powstańców, 3000 zamordowanych cywilów i zniszczonych
      całkowicie 156 budynków ("Encyklopedia Warszawy", Warszawa 1994, s.
      687). Czy doprawdy zabicie ok. 3500 ludzi i całkowite zniszczenie
      156 budynków to niewielka zbrodnia?! Lub zbrodnia, o której, jak
      twierdzi Podlaski, "nie można poważnie mówić"?! A przecież Ukraińcy
      stanowili dużo, dużo większy odsetek żołnierzy garnizonu
      niemieckiego w Warszawie, liczącego 31 lipca 1944 ok. 20 000 ludzi
      (Władysław Bartoszewski "Dni walczącej stolicy. Kronika Powstania
      Warszawskiego" Londyn 1984), a później przeciętnie 25 000 ludzi.
      Jeśli było Ukraińców tylko 7,5% wśród żołnierzy garnizonu
      niemieckiego w Warszawie, to wówczas ci żołdacy mają na swoim
      sumieniu 1350 zabitych i 375 ciężko rannych powstańców, 15 000
      zamordowanych cywilów i zniszczonych całkowicie 780 budynków.

      haggard.w.interia.pl/faszyzm.html
      • sadova Re: Udział Ukraińców w dławieniu Powstania 01.08.08, 19:05
        mat120 napisał:

        > Podlaski tak kończy swój proukraiński wywód:

        ukr-ww2.onestop.net/bottom.php?server=ukr-ww2.onestop.net&file=/
        Podaję stronę portalu, który wymienia formacje hitlerowskie w których służyły rezuny. Ponoć tylko dzięki Andersowi nie deportowano do Rosji z Niemiec blisko 250 tys. "czarnopodniebiennych". Jednak ukraiński bandytyzm nigdy nie miał podłoża ideologicznego, mniemam. Za zbrodnie wojenne odpowiadają zarówno ukraińscy bolszewicy, banderowcy i cerkiew. Najlepszy przykład do osławiony porucznik Hrehory Wasiura kat polskiej wsi Chatyn na Białorusi.
        • pisz_pan_na_berdyczow Re: Udział Ukraińców w dławieniu Powstania 01.08.08, 19:44
          piszą między innymi o UNA:
          ukr-ww2.onestop.net/una.html
          czyli jednak została utworzona...
      • bastion44 Re: Udział Ukraińców w dławieniu Powstania 01.08.08, 20:20
        Słynny oddział Oskara Dirlewangera składał się głównie z ludzi
        narodowości Ukraińskiej i Rosyjskiej.Jednostka ta składała się w 5%
        z niekaranych{byli to dowódcy},w 45% z przestępców-
        obcokrajowców,volksdeutchów i dezerterów z innych armii.50% stanu
        stanowili Ukraińcy i Rosjanie.Proponowano im służbę wojskową w
        celu "rehabilitacji",która mogła nastąpić po odznaczeniu się w walce
        i otrzymaniu Krzyża Żelaznego II klasy.Już w lecie 1942r. w skład
        jednostki weszły kompanie złożone z Rosjan i Ukraińców.W lutym
        1943r.były już po 2 kompanie złozone z Niemców rosyjskich,Rosjan i
        Ukraińców.W 1944r.wcielono jeszcze 2910 obcokrajowców ze
        wschodu,głównie Turkmenów i Kałmuków.Duże straty ponoszone przez tą
        formację spowodowane były przede wszystkim złą sławą,jaka otaczała
        jednostkę.Wszyscy wiedzieli,że nie dają oni pardonu,wię i ich nie
        brano do niewoli.
      • mat120 Re: Udział Ukraińców w dławieniu Powstania 01.08.08, 20:49
        Wasyl Weryha w książce "Dorohami druhoj switowoj wijny. Lehendy pro
        uczast Ukrainciw w warszawśkomu powstanni 1944..." (Toronto 1980)
        dowodzi, że ukraińska dywizja Waffen SS Galizien (Hałyczyna) nie
        brała udziała w dławieniu Powstania Warszawskiego. I jako taka w
        zasadzie nie brała udziału. Jednak jest faktem, że 150-osobowa
        ukraińska kompania policyjna, stacjonująca przy alei Szucha,
        należała do SS Galizien, o czym pisze A. Borkiewicz w
        pracy "Powstanie Warszawskie" (Warszawa 1957), a przyjmuje za
        prawdopodobne nawet Kazimierz Podlaski (str. 97). Tak więc także i
        historia SS Galizien jest zbroczona krwią powstańców i ludności
        Warszawy. Dowodem koronnym na to, że żołnierze SS Galizien byli w
        Warszawie podczas Powstania Warszawskiego, jest m.in. to, że ci
        ukraińscy SS-mani mówili po polsku (Aleksander Kamiński "Zośka i
        Parasol", wyd. 3, Warszawa 1979). Byli to więc Ukraińcy z Galicji
        (skąd pochodzili ochotnicy do SS Galizien), gdyż Ukraińcy z
        rosyjskiej Ukrainy nie mówili po polsku. Także historyk niemiecki
        Hans von Krannhals, autor książki "Der Warschauer Aufstand 1944..."
        (Frankfurt am Main 1962), dowodzi, że w Warszawie była kompania
        dywizji SS Galizien.
        Pomimo tego, że wielu Ukraińców i filo-Ukraińców polskich starało
        się i stara przemilczeć lub pomniejszyć udział formacji ukraińskich
        w zdławieniu Powstania Warszawskiego, prawda przepychała się z
        powodzeniem na światło dzienne i dlatego strona polska nie może
        całkowicie jej ignorować. Jednak z uporem maniaka robi się wszystko,
        aby przemilczać zbrodnie Ukraińców. Np. Andrzej Zięba jest zmuszony
        przyznać, że Ukraińcy brali udział w tłumieniu Powstania
        Warszawskiego. Stwierdza, że w Warszawie były dwie ukraińskie
        kompanie policyjne, że ukraińska formacja była w straży Pawiaka, a
        grupy Ukraińców w oddziałach Hiwis oraz w zgrupowaniu Reinefartha i
        że we wrześniu 1944 r. do Warszawy przybył Legion Wołyński w sile
        400 ludzi. Tych faktów Zięba nie mógł ukrywać, tak jak to próbowali
        czynić Ukraińcy. Jednak nie tylko, że nic nie pisze o zbrodniach
        popełnionych na ludności Warszawy przez te oddziały ukraińskie, ale
        wręcz stara się przekonać czytelników swojego elaboratu, że ci
        ludzie nie mieli rąk zbroczonych w polskiej krwi, pisząc, że byli
        tłumaczami, że nie brali udziału w zbrodniach, że Legion Ukraiński
        poruszał się po terenach dawno "spacyfikowanych przez brygadę
        Kamińskiego (RONA)".
        Zięba po prostu kłamał, kiedy próbował wybielać rolę Ukraińców lub
        przemilczeć ich zbrodnie, a to kłamstwo obnażyła sama
        filoukraińska "Gazeta Wyborcza". Maciej Kledzik w artykule "Kim byli
        sprawcy rzezi na Woli i Ochocie" (1.8.1990) tłumaczy fakt oskarżania
        przez ludność Warszawy Ukraińców za liczne i potworne zbrodnie
        popełnione na ludności cywilnej podczas Powstania Warszawskiego,
        pisząc m.in.: "Do jednostki SS, zajmującej gmach wyższej Szkoły Nauk
        Politycznych przy ul. Wawelskiej, wcielona była kompania Ukraińców.
        Również w skład grupy bojowej Schutzpolizei (1700 żołnierzy)
        wchodziła kompania Ukraińców (150 żołnierzy) kwaterująca w alei Róż
        pod numerami 9 i 25. Po wybuchu Powstania, część z nich usiłowała
        przedrzeć się samochodami przez Śródmieście w kierunku Ogrodu
        Saskiego. Na Marszałkowskiej samochody rozbite zostały ogniem
        powstańców. Ukraińcy ukryli się w okolicznych domach, gdzie
        wymordowali wielu mieszkańców, w tym kobiety i dzieci, zanim nie
        zostali wybici przez zorganizowane grupki powstańców. Duży rozgłos
        tej zbrodni nadała powstańcza prasa i tak pojawiło się określenie
        oprawcy-Ukraińca, przypisywane później innym (nie-Niemcom walczącym
        u boku Niemców)...".
        Jeśli została udowodniona ponad wszelką wątpliwość obecność
        kompanii ukraińskich w gmachu wyższej Szkoły Nauk Politycznych przy
        ul. Wawelskiej i przy alei Róż i alei Szucha, to, siłą rzeczy,
        wszelkie relacje polskie o walkach w tych rejonach z udziałem
        Ukraińców w pierwszej połowie sierpnia 1944 r. muszą być wiarygodne.
        Są one jednym wielkim oskarżeniem pod adresem Ukraińców. Np. Józef
        K. Wroniszewski w swej książce "Ochota 1939-1945" (Warszawa 1976)
        pisze: "Po raz pierwszy zaatakowali Niemcy redutę (powstańczą na
        Ochocie) 3 sierpnia... Tuż za tym przygotowaniem ruszyło od
        Wawelskiej natarcie kompanii SS ?Galizien= przy wsparciu ogniowym
        działa czołgowego i cekaemów... 4 sierpnia... obrońcy Wawelskiej
        odpierali natomiast parokrotne ataki wspartej czołgami kompanii SS ?
        Galizien=... Jakaś młoda dziewczyna rozpacza. To kilku Ukraińców ją
        zgwałciło: płacze, modli się, przeklina. Kto ją pomści?... W
        mordowaniu ludności cywilnej brali wybitny udział ukraińscy
        nacjonaliści". Natomiast były minister rządu polskiego Stanisław
        Wachowiak pisał: "...Kiedy go żegnałem, nie myślałem, że już go nie
        zobaczę. Ukraińcy w drugi dzień Powstania wymordowali na ul.
        Wiejskiej całą rodzinę" ("Wspomnienia" w: "Zeszyty historyczne" Nr
        31, Paryż 1975). Z kolei głośny uczestnik Powstania Warszawskiego
        Aleksander Kamiński pisze: "...Z oznak na mundurach widać, że są to
        Ukraińcy, hitlerowcy z dywizji SS Galizien... Niektórzy (z nich)
        mówili po polsku... Ruszono... w stronę alei Szucha. Tam zatrzymano
        powstańców na dziedzińcu gestapo... Z rana przyszli do nich SS-mani
        Ukraińcy. Po południu rannych załadowano do samochodów. Następnie SS-
        mani oddzielili powstańczych chłopców od dziewcząt. Chłopców
        poprowadzono ulicą Wolską za miasto, w kierunku Pruszkowa,
        dziewczętom zaś kazano ustawić się pod murem (i je rozstrzelano)
        ("Zośka i Parasol", wyd. 3, Warszawa 1979).

        haggard.w.interia.pl/faszyzm.html
      • mat120 Re: Udział Ukraińców w dławieniu Powstania 01.08.08, 22:09
        Także nieprawdą jest, że Legion Wołyński nie walczył z powstańcami; że walczył z powstańcami na Czerniakowie piszą Jarosław Gdański, autor książki dotyczącej wschodnich formacji armii niemieckiej, i Hubert Kuberski, autor pracy "Sojusznicy Hitlera", w artykule pt. "Legenda o własowcach", opublikowanym w "Rzeczypospolitej" z 31 lipca 2004 r. Oddział ten walczył także z 9. Pułkiem Piechoty 3. DP im. Traugutta 1. Armii WP, który spieszył na pomoc powstańcom, a następnie brał udział w operacji "Sternschuppe" (27-30 września) przeciwko zgrupowaniu Armii Krajowej w Puszczy Kampinoskiej. Legionem Wołyńskim, którego żołnierze brali uprzednio udział w rzeziach Polaków na Wołyniu (1943-44), dowodził płk Petro Diaczenko, przedwojenny oficer kontraktowy Wojska Polskiego. Tak się odpłacił Polsce i Polakom za to, że po ucieczce z zajętej przez bolszewików Ukrainy w 1920 r. mógł nie tylko zamieszkać w Polsce, ale także został oficerem Wojska Polskiego!
        O Ukraińcach tłumiących Powstanie Warszawskie pisze także niemiecki historyk Guenther Deschner w pracy o Powstaniu, wydanej w języku angielskim "Warsaw rising" (Londyn 1972). Niestety, ta dobra historia Powstania nie jest chyba w ogóle znana historykom polskim. Deschner pisze, że "Powstanie dało Ukraińcom idealną możliwość ujścia dla ich głęboko zakorzenionych antypolskich urazów". Janina Popiel wspomina, jak na krótko przed Powstaniem słyszała, jak jeden z żołdaków ukraińskich mówił, że oddział ich przybył do Warszawy, aby "Lachiw rizaty" ("Losy Polaków i Ukraińców", Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza, Londyn 19.9.1966). - I mordowali Polaków! I to w jak barbarzyński sposób. Marek Hłasko w swym opowiadaniu "Drugie zabicie psa" (Kultura Nr 1-2 1965, Paryż) pisze: "...I nie uwierzyłaby chyba również i w to, że widziałem w czterdziestym czwartym roku w Warszawie, jak sześciu Ukraińców zgwałciło jedną dziewczynę z naszego domu, a potem wyjęli jej oczy łyżką do herbaty; i śmieli się przy tym i dowcipkowali...". O tych zbrodniach ukraińskich mówiła cała powstańcza Warszawa i ludzie panicznie ich się bali. Zbigniew Zaniewski w książce "Powstanie i potem" (Londyn 1984) pisze: "...Nie lękała się śmierci, ani Niemców nawet, ale - o wstydzie! - przerażała ją możliwość dostania się w ręce ?braci-Słowian= w niemieckich mundurach. Budziła siebie i innych po nocach, krzycząc, że Ukraińcy... są już w bramie". Dlatego, jak pisze Deschner, Polacy nie brali do niewoli Ukraińców (i SS-manów). Na plecach malowano im dużą literę "U" i rozstrzeliwano, albo, jak pisze Ukrainiec Lew Bykowskyj w swoich wspomnieniach z okresu Powstania "Polskie powstanie w Warszawie w roku 1944" ("Zeszyty historyczne" Nr 5, Paryż 1964): "Do niebezpiecznych robót na pierwszej linii frontu powstańcy używali jeńców niemieckich, Volksdeutschów i Ukraińców".
        O udziale Ukraińców w dławieniu Powstania piszą także inni Niemcy, przede wszystkim dowódca wojsk niemieckich dławiących Powstanie - gen. von dem Bach, który wykorzystywał Ukraińców, znających dobrze język polski, m.in. jako szpiegów, których wysyłał na stronę polską ("Ostatni akt" w: "Drogi Cichociemnych" Londyn 1961). i niemiecki historyk Powstania Hans von Krannhals, autor książki "Der Warschauer Aufstand 1944..." (Frankfurt am Main 1962). Krannhals obwinia głównie nie-Niemców w niemieckich mundurach, w tym Ukraińców, za wszelkie potworności, które miały miejsce podczas Powstania. "Dzicz wschodnia" - mówił o nich gen. Reinefarth, a gen. Erich vom dem Bach wtórował mu: "Można uwierzyć w teorię Untermenscha" (Józef Mackiewicz "Nie trzeba głośno mówić", IL Paryż 1969).
        Należy także pamiętać, że Ukraińcy, chyba wszyscy z rosyjskiej Ukrainy, stanowili duży odsetek w oddziałach rosyjskich i kozackich tłumiących Powstanie Warszawskie. Był to pułk RONA (Rosyjskiej Narodowej Armii Wyzwoleńczej), dowodzony przez M. Kaminskiego i którego potworne zbrodnie na cywilnej ludności Warszawy utkwiły najgłębiej w pamięci mieszkańców stolicy i przeszły na trwałe nie tylko do historii Powstania, ale i Warszawy, oraz oddziały kozackie: 209. Kozacki Batalion Schutzmannschaften, 3. Pułk Kozaków płk. Bondarenki, 69. Dywizjon Kawalerii i 572. Batalion Piechoty. Potwierdza to wiele dokumentów i relacji osób, które przeżyły Powstanie Warszawskie. Np. angielski historyk hitlerowskich formacji SS Martin Windrow w swej pracy "The Waffen-SS" (London 1984) pisze: "...w skład Brygady Kaminskiego wchodziło 6500 renegatów i morderców, głównie Ukraińców". Z kolei mieszkająca po wojnie w Londynie Janina Zabłocka, która urodziła się w powiecie kaniowskim na rosyjskiej Ukrainie i znała świetnie język ukraiński, wspominała, że kiedy po Powstaniu pędzono ludność Warszawy do Pruszkowa, po drodze rewidowali ją Ukraińcy. Wrzasnęli: "Otwórz, starucha, torebkę, pokaż, co w niej masz!". Wówczas p. Zabłocka "obsypała mołojców gradem wyzwisk w ich rodzinnym (ukraińskim) języku. Tak im to zaimponowało, że puścili ją bez przeszkód..." ("W sto lat - znad Dniepru do Londynu", Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza, Londyn 19.4.1979). Moja znajoma, która przeżyła Powstanie Warszawskie, Halina Kaczmarska z Melbourne, powiedziała mi, że dużo żołnierzy z formacji rosyjskich dławiących Powstanie mówiło, przyznawało się do tego, że są Ukraińcami. Byli to Ukraińcy, z formacji rosyjsko-kozackich, stacjonujący w byłej remizie strażackiej przy ul. Chłodnej, w budynkach byłej Szkoły Gazowej na ul. Gdańskiej oraz w budynkach byłej szkoły zawodowej na Bielanach.
        Ukraińcy byli obecni i aktywni w Warszawie także po upadku Powstania Warszawskiego; prawdopodobnie brali udział w niszczeniu ocalałych budynków. Potwierdzają to różnego rodzaju źródła i publikacje. Np. dowódca Armii Krajowej, następca gen. Bora Komorowskiego - gen. Leopold Okulicki, meldował w końcu października do rządu polskiego w Londynie o sytuacji w Warszawie: "Po kapitulacji Niemcy palą miasto... W Warszawie stacjonują oddziały policji, wojska oraz znaczne oddziały Ukraińców i Kozaków..." ("Polskie Siły Zbrojne w drugiej wojnie światowej", t. III Armia Krajowa, Londyn 1950). Z dokumentów ukraińskich można wymienić np. wspomnienia Pavlo Shandruka (Pawło Szandruka) "Arms of Valor" (New York 1959) czy wspomnienia Lwa Bykowskyego "Polskie powstanie w Warszawie w roku 1944..." ("Zeszyty historyczne" Nr 5, Paryż 1964). Ukraińcy musieli być bardzo ważni w popowstańczej Warszawie, skoro Shandruk pisze, że uzyskał zezwolenie od Niemców dla ukraińskiego pułkownika Sadowskyego na udanie się do Warszawy, aby mógł się spotkać ze swoim wnukiem, zapewne żołnierzem w oddziałach niszczących Warszawę.
        Nie ulega wątpliwości, że Ukraińcy, obok wielu innych zbrodni popełnionych wobec Polski i na narodzie polskim podczas II wojny światowej, mają na swoim sumieniu także chyba raczej spory udział w zdławieniu Powstania Warszawskiego i zniszczeniu stolicy Polski.

        haggard.w.interia.pl/faszyzm.html
      • mat120 Re: Udział Ukraińców w dławieniu Powstania 01.08.08, 22:20
        Od 1991 r. Polska na odcinku pd.-wsch. swych granic ma po raz pierwszy od wczesnego średniowiecza za sąsiada państwo ukraińskie. Granice tego państwa ustanowił imperializm sowiecki/rosyjski. Od 1945 r. jest w nim także tak bardzo polski w swej historii Lwów. Osobiście uważam, że Polska bez Lwowa nie jest Polską w całym tego słowa znaczeniu. Jednak dzisiaj granice w Europie są nietykalne. Poza tym Ukraina jest dużym państwem i bez znaczenia pozostaje fakt, że jest to dzisiaj najbiedniejszy kraj w Europie (Encyclopaedia Britannica. 2003 Book of the Year). Kraj ten oddziela nas także od Rosji na tym odcinku. Pomimo tego, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej i NATO, a Ukraina nie, w interesie tak Polski, jak i Ukrainy powinno być, aby nasze narody dążyły do poprawnych stosunków międzypaństwowych, jak również między narodami polskim i ukraińskim.
        We wspomnianym wyżej artykule pt. "Waga historii" Bronisław Wildstein pisze, że uroczystości 60. rocznicy Powstania Warszawskiego przypomniały, że bez uznania prawdy historii trudno budować przyszłość. Dlatego w imię lepszej przyszłości Ukraińcy i Polacy powinni nareszcie, szczególnie Ukraińcy, uznać prawdę historii i uregulować spory historyczne, które po dziś dzień dzielą oba narody.
        Wizerunek Ukraińca w oczach przeciętnego Polaka jest bardzo zły ze względu na historyczne zaszłości. I nie ulegnie zmianie, dopóki Ukraińcy nie tylko że zaakceptują prawdę historyczną, ale także jeśli nie zdobędą się na męską decyzję i nie przeproszą Polaków za: antypolską postawę we wrześniu 1939 r., podczas sowieckiej okupacji Małopolski Wschodniej i Wołynia w latach 1939-41, za skierowane przeciw Polakom wysługiwanie się zbrodniczemu reżymowi hitlerowskiemu na ziemiach polskich w latach 1939-45 (na etnicznych ziemiach polskich, w tym podczas Powstania Warszawskiego), za rzezie Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943-45 oraz udział w zagładzie Żydów polskich.
        Duchowy przywódca Ukraińców, grekokatolicki arcybiskup Lwowa Andrzej Szeptycki (zm. 1944) na łożu śmierci zawołał do swych braci-Ukraińców: "Tylko z Polakami" (Celina Tarnawska-Busza "Kto jest winien niezgodzie polsko-ukraińskiej", Dziennik Polski, Londyn 13.12.1990).
        Marian Kałuski
        Melbourne

        haggard.w.interia.pl/faszyzm.html
        • lokis1271 Udział Ukraińców w dławieniu Powstania ?? 02.08.08, 22:25
          Witam !
          Swego czasu dość szczegółowo studiowałem dzieje Powstania Warszawskiego. Korzystałem przy tym z wielu monografii, mn. Przygońskiego i Kirchmayera. Nie liczę stosu opracowań szczegółowych. Tak historycy, jak i sami uczestnicy i animatorzy owych zdarzeń (np. Bór-Komorowski, Monter, Bach-Zelewski) właściwie nic nie wspominają o Ukraińcach. Niewątpliwie byli w niemieckich szeregach jako tzw. Hiwisi (Hilfswillige), co wynikało z ówczesnych planów etatowych jednostek bojowych, ewentualnie w kompaniach policyjnych, ale nie w zwartych jednostkach pod własną komendą.
          Niesławna Brygada Dirlewangera składała się nieomal wyłącznie z kryminalistów i obwiesi, którym kaci czasowo darowali życie, mogli służyć tam i jacyś pojedyńczy Ukraińcy (byli też Polacy-folksdojcze), natomiast Brygada Rona Kamińskiego była niemal w całości rosyjska.
          Inna sprawa, że wielu warszawiaków nie odróżniało za bardzo Rosjan od Ukraińców, więc wszystkich hurtem chrzciła mianem "własowców", chociaż oddziałów ROA praktycznie w Stolicy nie było (może jakieś zabłąkane pododdziały tyłowe w sile plutonu czy kompanii). Inna sprawa, ze wszelkie oddziały muzułmańskie na żołdzie niemieckim powstańcy określali mianem "kałmuków". Literatura przedmiotu dotycząca Powstania jest ogromna, zachęcam do lektury.
          Pozdrawiam
          L. Bodio
          • mat120 Re: Udział Ukraińców w dławieniu Powstania 03.08.08, 13:15
            jest moim zdaniem bezsporny. Choc skala tego udziału /raczej
            niewielka/ nie jest do konca znana to nie da się zaprzeczyc, że
            formacje ukraińskie w służbie niemieckiej brały udział w tłumieniu
            Powstania.
            Pobóg Malinowski oprócz sformułowania, że "udział Ukraińców w
            tłumieniu Powstania i w bestialstwach wobec ludności wymaga jeszcze
            badań" zaraz potem dodaje - "Ale. W składzie sił niemieckich,
            w "Sicherheitspolizei" mjr. Hahna, w al. Róż i al. Szucha, np.
            była "kompania Ukraińców" w sile ok. 150 ludzi."
            Bezsprzeczny jest także udział melnykowskiego "Legionu Wołyńskiego"
            w walkach na Czerniakowie w połowie września 1944r.
            • bastion44 Re: Udział Ukraińców w dławieniu Powstania 03.08.08, 20:03
              Zgadza się.A nasz Pan Prezydent,jakby nie znając historii,przyjmuje
              w najlepsze prezydenta Estonii.I to w takiej chwili.W takie święto.A
              czy rodacy Pana Prezydenta Estonii nie mają swojego udziału w
              POWSTANIU WARSZAWSKIM?.Oto niektóre jednostki estońskie,biorące
              udział w powstaniu,oczywiście w służbie niemieckiej:
              -Waffen Grenadier Division der SS{estonische Nr1}-d-ca-SS
              Brigadenfuhrer Franz Augsberger.
              -Estonische Polizei Btl.W/34-d-ca-ppłk.Rudolf Martinson.
              -Estonische Polizei Btl.F/37-d-ca-mjr. Karl Saimre.
              • mat120 Re: Udział Ukraińców w dławieniu Powstania 03.08.08, 21:32
                bastion44 napisał:

                A nasz Pan Prezydent,jakby nie znając historii,przyjmuje
                > w najlepsze prezydenta Estonii.

                Panu Prezydentowi znajomośc historii jest do niczego niepotrzebna bo
                on uprawia "wielką" światową politykę. Ma ważną misję do spełnienia
                i chocby po trupach swoich rodaków wykona zadanie.
                Dziś oglądałem w tv fragment wystąpienia P. Prezydenta i aż się
                wzruszyłem jak to mówił o powstaniu, że kiedyś pamięc o nim była
                zakazana. A diś to ho ho. Ale mniejsza z tym.

                Okazuje się, że w Polsce nie tylko toleruje się wznoszenie pomników
                ukraińskim bandytom. Polskie władze oddają również hołd podwładnym
                Oskara Dirlewangera, przy aktywnym udziale Rady Ochrony Pamięci Walk
                i Męczeństwa, kombatantów, dostojników Kościoła, samorządowców,
                policji, wojska i harcerzysad

                forum.1944.pl/index.php?showtopic=287
                Q..wa, w jakim my kraju żyjemy?


            • lokis1271 Re: Udział Ukraińców w dławieniu Powstania 03.08.08, 21:01
              Witaj Mat !
              Nie neguję udziału Ukraińców w walkach w Warszawie, ale nie odegrali oni jakieś znaczącej roli. To nie tylko moja opinia, ale przede wszystkim ocena znawców przedmiotu. Należy wziąć pod uwagę, że latem 1944 roku Niemcy rzucali na front wszelkie możliwe siły, aby "załatać" front na centralnym odcinku, stąd w składzie korpusu v. Bacha znalazły się i pułk policyjny Reinefarth'a, i baon alarmowy Schmidta'a, 572 baon Kozaków, baony Wschodniomuzułmański i Azerbejdżański, Grupa Bojowa "Rohr" z dywizji "Hermann Goering", szwadron (4) z 580 dyonu rosyjskiego i wiele innych. Generalnie były to szumowiny zebrane przez hitlerowców z całej okupowanej Europy (jak "osławiona" 3 DPanc. SS "Totekopf" czy 5 DPanc. SS "Viking"), więc w tej mieszance byli i Ukraińcy, ale niczym się specjalnie (przynajmniej w przypadku Powstania) nie wyróżnili.
              Pozdrawiam
              L. Bodio
              • liberum_veto Re: Udział Ukraińców w dławieniu Powstania 05.08.08, 06:59
                Znawcy przedmiotu twierdzą, że i w powstaniu warszawskim ukraińscy
                faszyści z Legionu Wołyńskiego, wierni i gorliwi słudzy Hitlera,
                wyróżnili się wielkim bestialstwem i barbarzyństwem. Choć
                rzeczywiście i bez nich powstanie zostałoby krwawo stłumione.
                Ukraińscy bandyci "walczyli" w Warszawie dopiero we wrześniu (15-
                23.09.1944), kontynuując dzieło ludobójstwa, zainicjowane wcześniej
                na Wołyniu.
                www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=88&nid=1017
                W obliczu rocznicy Powstania Warszawskiego zacznę od tego: czy
                Ukraińcy tłumili to powstanie? Tak, chodzi tu o Legion Wołyński,
                który zorganizowała jedna z frakcji Organizacji Ukraińskich
                Nacjonalistów. Uzbrojony przez Niemców, brał on udział w wielu
                mordach, dokonanych na bezbronnych Polakach na Kresach. W 1944 r.
                został przerzucony do Warszawy, gdzie walczył na Czerniakowie,
                odznaczając się ogromnym okrucieństwem wobec cywilnej ludności, w
                tym zwłaszcza wobec rannych, których dobijano lub palono żywcem.
                Jego dowódca, Petro Diaczenko, za swoje "zasługi" otrzymał nawet od
                Hitlera Krzyż Żelazny.
                ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
    • liberum_veto apel w sprawie filmów o Powstaniu 01.08.08, 23:22
      W listopadzie 2006 roku jury powołane przez Polski Instytut Sztuki
      Filmowej i Muzeum Powstania Warszawskiego rozstrzygnęło konkurs na
      scenariusz filmu fabularnego o powstaniu.
      Dwie główne nagrody wręczono Dariuszowi Gajewskiemu i Przemysławowi
      Nowakowskiemu za "Ostatnią niedzielę" oraz Krzysztofowi Steckiemu i
      Tomaszowi Zatwarnickiemu za "1944. Warszawa". Organizatorzy
      zapowiadali wtedy realizację tych scenariuszy, a swój wkład
      finansowy zadeklarowali natychmiast: PISF, Ministerstwo Kultury i
      Dziedzictwa Narodowego, Ministerstwo Obrony Narodowej oraz TVP SA.
      Dyrektor PISF Agnieszka Odorowicz tłumaczyła: "Powinniśmy
      potraktować te projekty jako naszą wspólną narodową sprawę. Te filmy
      nie mogą być zrobione byle jak, za byle jakie pieniądze. To muszą
      być filmy zrealizowane z rozmachem". Prezydent RP Lech Kaczyński
      stwierdził zaś: "Państwo, przynajmniej jeśli idzie o kulturę wyższą,
      musi pełnić funkcję sponsora (...) sponsora obiektywnego,
      nieangażującego się w spory o charakterze politycznym. Angażującego
      się natomiast w budowę polskiego patriotyzmu. I mam nadzieję, że
      filmy, które powstaną na podstawie nagrodzonych scenariuszy, będą
      bardzo dobrym tego przykładem".
      Niestety, po 20 miesiącach od tych słusznych słów w kwestii filmów o
      Powstaniu Warszawskim nic się nie zdarzyło.
      Dlatego 1 sierpnia 2008 roku, w 64. rocznicę powstania, apelujemy do
      polskich władz o sfinalizowanie prac rozpoczętych wspomnianym
      konkursem. Wiemy, że potrzebne do tego celu będą poważne środki,
      rzędu być może nawet kilkudziesięciu milionów złotych, ale uważamy,
      że niepodległą Polskę musi być dziś stać na poniesienie takich
      wydatków: z szacunku dla historii i z wiary, że na tym fundamencie
      możemy i chcemy budować wspólną przyszłość i tożsamość.
      Nie przypadkiem z apelem takim zwracamy się wspólnie. Na co dzień
      dzielą nas poglądy polityczne i wizje przyszłości Polski, a także
      ocena niektórych wydarzeń z przeszłości. Spieramy się o nie,
      nierzadko bardzo ostro. Ale uważamy, że są takie polskie sprawy i
      takie przestrzenie polskiej pamięci, które wymagają działań
      wspólnych. Powstanie Warszawskie z pewnością jest wśród
      najważniejszych z nich.
      W tym apelu nie chcemy przesądzać o kwotach, terminach i sposobach
      realizacji filmów. Sądzimy, że PISF i Ministerstwo Kultury mają
      wiedzę, możliwości i kompetencje, by dzieło doprowadzić do końca.
      Wierzymy, że mogą wspomóc je w tym Prezydent, Rząd i Parlament.
      Będziemy niecierpliwie czekać na to ze wszystkimi potencjalnymi
      widzami - naszymi rodakami.
      Paweł Fąfara, redaktor naczelny "Polski"
      Robert Krasowski, redaktor naczelny "Dziennika"
      Jarosław Kurski, zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej"
      Paweł Lisicki, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej"
      wyborcza.pl/1,76842,5544053,Apel_dziennikow_ogolnopolskich_w_sprawie_filmow_o.html
      Zastanawiam się, czy ta niewątpliwa tragedia narodowa, ale jednak
      niejako "na własne życzenie", zasługuje na aż tyle rozgłosu...
      Nie ma się czym chlubić. Niepotrzebne powstanie, z góry skazane na
      klęskę, które doprowadziło do śmierci tysięcy młodych patriotów, a
      także do niemal całkowitego zburzenia stolicy Polski. Kolejny
      przyczynek do kroniki głupoty polskiej i braku wyobrażni tzw. elit
      politycznych...
    • liberum_veto Starcie na Powązkach 02.08.08, 17:07
      Wiele osób przyszło tylko po to, by wyrażać swoje sympatie
      polityczne. Gdy jedni politycy składali wieńce, publiczność biła
      brawo jak na spektaklu. Przy innych bezceremonialnie buczała i
      gwizdała. Oklaski zebrał prezydent Lech Kaczyński i jego gość
      prezydent Estonii Toomas Ilves. Jeszcze większe brawa dostali prezes
      PiS Jarosław Kaczyński, szef CBA Mariusz Kamiński czy prezes IPN-u
      Janusz Kurtyka. Kiedy zaś powstańcom hołd oddawali reprezentujący
      Sejm Stefan Niesiołowski i premier Donald Tusk słychać było buczenie
      i gwizdy.
      - Więcej moja noga nie stanie na cmentarzu w trakcie tych
      uroczystości - mówiła przerażona pani Ewa, warszawska przewodniczka.
      A jej koleżanka dodała: - Nie przypuszczałam, że z sentymentem będę
      wspominała czasy komuny, kiedy 1 sierpnia na Powązkach Wojskowych
      były powstańcze Zaduszki. Teraz mamy tu polityczny piknik.
      Emocje sięgnęły zenitu, gdy już po zakończeniu uroczystości spod
      pomnika wychodzili oficjele. I znowu bito brawo politykom PIS-u, a
      buczano na ich przeciwników. Tłum siwowłosych kobiet rzucił się na
      krytykującego braci Kaczyńskich Stefana Niesiołowskiego,
      wrzeszcząc: "Hańba!" i plując na posła PO. W tłumie przeważali 60- i
      70-latkowie. - Teraz nie klaszcz. To ten, co Polskę oczernia -
      strofował dziadek kilkuletniego wnuczka, gdy malec chciał bić brawo
      prof. Bartoszewskiemu.
      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5548088,Zaduma_na_cmentarzu__przedtem_polityczny_piknik.html
      • mat120 Re: Starcie na Powązkach 02.08.08, 19:55
        Na dobrą sprawę warszawiacy nie powinni wpuścic w tym dniu na Powązki nikogo z członków tej obłudnej i łajdackiej "klasy" politycznej - niezależnie od barw, które reprezentuje. To nie cyrk tylko miejsce narodowej pamięci.
        • liberum_veto Tradycja Powstania czy tradycja PiS? 03.08.08, 07:51
          Pamiętam zmianę, gdy prezydentem Warszawy został Lech Kaczyński.
          Wtedy kult Powstania stał się oficjalnie obowiązującą doktryną,
          najpierw w Warszawie, a po zwycięstwie Kaczyńskiego w wyborach
          prezydenckich a PiS w parlamentarnych, także w całym kraju. Od tego
          czasu 1 sierpnia wprowadzono na Powązkach specjalne korytarze
          wytyczone metalowymi barierkami dla oficjeli, żeby nie musieli
          mieszać się z tłumem, ale mogli szybko przemykać się od kwatery do
          kwatery i składać wieńce w blasku fleszy.
          Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy zrobił rzeczywiście wielką
          rzecz. Doprowadził do szczęśliwego finału budowę Muzeum Powstania
          Warszawskiego. Ale próba zawłaszczenia pamięci o Powstaniu przez
          jedną partię, czy jej sympatyków jest błędem i nadużyciem. Na
          tegorocznych uroczystościach rocznicowych część kombatantów buczała
          podczas przemówienia premiera Donalda Tuska, a Lech Kaczyński dostał
          owację. To nic nowego. Wcześniej kombatanci buczeli na prezydenta
          Kwaśniewskiego albo premierów z lewicy.
          Każdemu wolno demonstrować poglądy, ale w tych dniach nie przystoi.
          Powstańcy warszawscy mieli różne poglądy. Łączyło ich to, że chcieli
          wolnej Polski. Pewnie część z nich była sceptyczna wobec samej idei
          Powstania, polityki rządu londyńskiego, przyszłego ustroju, w
          wyborach głosowaliby na różne partie. Mimo to razem walczyli.
          Dziś powstał z tego ogólnonarodowy mit, pewnie potrzebny dla
          podtrzymania pamięci i patriotyzmu. Lepiej jednak trzymać go z dala
          od bieżącej polityki. Bo inaczej kiedyś dowiem się, że jeśli nie
          popieram określonej partii, czy osoby, to 1 sierpnia nie mam wstępu
          na Powązki, albo nie jestem godzien być spadkobiercą powstańczej
          tradycji.
          Marcin Wojciechowski
          wyborcza.pl/1,76842,5545380,Tradycja_Powstania__czy_tradycja_PiS_.html
    • mat120 Obcokrajowcy w Powstaniu 03.08.08, 14:06
      W Powstaniu Warszawskim obok Polaków walczą ochotniczo przedstawiciele wielu narodowości. Najliczniejszą grupą są Żydzi. Słowacy tworzą 535. pluton „Słowaków”, w skład którego wchodzą też: Gruzini, Ormianie, Azerowie, Czesi i Ukraińcy. W Powstaniu bierze również udział kilkunastu Francuzów i Węgrów, kilku Belgów, Holendrów, Greków, Anglików i Włochów. Walczą też Rumun i Australijczyk. Powstańcy-obcokrajowcy to przeważnie zbiegowie z obozów jenieckich. Ale są też wśród nich osoby, które los wcześniej związał z Warszawą.

      www.1944.pl/index.php?a=site_text&id=12119&se_id=12261
      • mat120 Słowacy w Powstaniu 03.08.08, 14:17
        Z wielkim zaskoczeniem odebrałem zaproszenie przysłane mi przez Radę Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa i Ambasadę Republiki Słowacji na uroczyste odsłonięcie pomnika ku czci poległych Słowaków - żołnierzy 535 Plutonu Armii Krajowej w Powstaniu Warszawskim, w dniu 4 września na skwerze Iringa. (Czerniaków)

        Zaskoczenie spowodowane było tym, że po raz pierwszy dowiedziałem się (nie tylko ja), że w Powstaniu Warszawskim brali udział również Słowacy, jako zwarta formacja wojskowa.

        Historię tej współpracy polsko - słowackiej chcę pokrótce przedstawić.

        W czasie Powstania pluton Słowaków nie osiągnął pełnego stanu osobowego w związku z różnym czasem rozpoczęcia operacji "Burza" w Warszawie, zaplanowanej na godz. 17. O tej to godzinie stan osobowy plutonu wynosił 24 ludzi. Pluton 535 brał udział między innymi w atakach na Belweder, budynki B.G.K., Kościół na Łazienkowskiej. Około 20 sierpnia pluton "Słowaków" dostaje zadanie obsadzenia brzegów Wisły (Solec róg Mącznej). Przypomnę, że na drugim brzegu Wisły znajdują się oddziały WP i armii Sowieckiej. Pluton broni najbardziej przydatnego do desantu brzegu Wisły. Przez te tereny na drugą stronę Wisły podążają łącznicy na praski brzeg. Wspólnie z desantem Wojska Polskiego pluton walczy do dnia 19 września, w tym dniu zostaje wycofany na Solec. Zdziesiątkowany, rozbity nie przedstawiający żadnej wartości bojowej (stan 11 ludzi, w tym 9 rannych). 20 września pluton przebywa Wisłę a jego członkowie bądź wstępują do WP, bądź przebywają w szpitalu. Kilku którzy dostali się do niewoli podczas walk, ucieka i uczestniczy w powstaniu Słowackim i walkach w Jugosławii.




      • sadova Re: Obcokrajowcy w Powstaniu 03.08.08, 14:19
        mat120 napisał:

        > W Powstaniu Warszawskim obok Polaków walczą ochotniczo przedstawiciele wielu na
        > rodowości.

        po drugie stronie barykady spektrum było nieco większe, bo wykraczało poza Kaukaz
    • sadova Re: Powstanie Warszawskie 03.08.08, 15:49
      dziś przed 18:00 w tvn24, rozmowa z historykami "co by było gdyby" powstanie się udało
    • liberum_veto kradzież na Kopcu Powstania Warszawskiego 04.08.08, 06:46
      Przy Kopcu Powstania Warszawskiego stały warty honorowe, cały czas
      gromadzili się tam ludzie. Mimo to, ktoś ukradł agregat
      prądotwórczy, który umożliwiał oświetlenie kotwicy, symbolu Polski
      Podziemnej - poinformował rzecznik prasowy Komendy Stołecznej
      Policji Marcin Szyndler.
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5549958,Kradziez_na_Kopcu_Powstania_Warszawskiego.html

      ----------
      "Tak, by nam się serce śmiało do ogromnych, wielkich rzeczy. A tu
      pospolitość skrzeczy..." (Stanisław Wyspiański)
    • liberum_veto "Pan prezydent kpi sobie z ofiar" 06.08.08, 07:21
      ciekawy komentarz redaktora naczelnego "Myśli Polskiej"
      engelgard.salon24.pl/86973,index.html
      Podczas kolejnych uroczystości rocznicowych związanych z wybuchem
      powstania warszawskiego obserwować można coraz większą mitologizację
      tego wydarzenia ocierającą się – niestety – o śmieszność. Historia
      stała się w rękach polityków, i nie tylko polityków, plasteliną,
      którą można dowolnie ugniatać, tak jak to jest obecnie wygodne.
      Głoszone w tonie autorytatywnym teorie coraz bardziej odbiegają od
      tego, jak było naprawdę. Tłumaczy się, że mit jest narodowi
      potrzebny. Owszem, ale nie mit groteskowy i sztuczny. Bohaterstwo i
      poświęcenie powstańców jest dostatecznym powodem do dumy, bynajmniej
      nie są potrzebne pseudoteorie podlane współczesną liberalno-
      demokratyczną nowomową.
      Pan Prezydent Lech Kaczyński raczył w tych dniach powiedzieć: „Gdy
      Warszawa konała w gruzach, wielu rodaków stawiało sobie pytanie „Czy
      było warto? Czy nie należało poczekać?”. Innymi słowy, a głosy te
      nie cichną do dzisiaj, czy nie zgrzeszyliśmy jako naród przeciw
      cnocie zdrowego rozsądku? Chcę jako prezydent niepodległej Polski, z
      całą mocą powiedzieć: nie! Polska, Warszawa musiały przeciwstawić
      się zbrodniczym, totalitarnym utopiom. Chcieli tego zarówno dowódcy,
      żołnierze, jak i ludność cywilna. Są bowiem wartości bezcenne, dla
      których warto poświęcić wszystko”. W kilku zdaniach cała masa
      fałszów.
      Powstańcy wcale nie myśleli o „zbrodniczych, totalitarnych
      utopiach”, lecz o daniu Niemcom łupnia i zapłacie za lata okupacji.
      Owszem, ludność i powstańcy chcieli walczyć, ale byli przekonani, że
      potrwa to kilka dni, że wszystko jest dogadane z Aliantami, w tym
      także z Sowietami. Nikt z tych ludzi nie był straceńcem godzącym się
      na zagładę miasta i śmierć dziesiątek tysięcy ludzi. Pan prezydent
      kpi sobie z ofiar mówiąc, że są wartości „dla których warto
      poświęcić wszystko”. Za fatalny błąd Komendy Głównej AK, za
      polityczne kalkulacje nie mające szans na powodzenie – zapłacili
      niewinni ludzie. Gdyby powstańcom powiedziano przed walką – nie mamy
      porozumienia z nikim, Zachód nam nie pomoże, a Sowieci się nie
      ruszą, Niemcy zaś wykorzystają sytuację, by nas wyrżnąć, a miasto
      legnie w gruzach – wtedy też ochoczo zgodziliby się na ofiarę,
      by „przeciwstawić się zbrodniczym totalitaryzmom”?
      Powstanie to przykład wielkiego polskiego heroizmu, ale i polskiej
      politycznej naiwności i nieodpowiedzialności dowództwa. Jeśli przy
      okazji rocznicy powstania nie bardzo jest na miejscu mówić o tym, to
      przynajmniej nie budujmy bzdurnych teorii oderwanych od prawdy. Tego
      naprawdę robić nie należy, także przez wzgląd na tych, którzy oddali
      życie.
      Jan Engelgard
    • liberum_veto Czekając na Rosjan czyli samobójstwo 07.08.08, 06:16
      ciekawy wywiad z Wojciechem Albińskim, pisarzem, od 40 lat w Afryce
      www.rp.pl/artykul/9148,170871_Drewniany_karabin_.html?page=2
      Napisał pan opowiadanie, które opisuje wydarzenia przypominające
      dramat Warszawy.
      - Nazywa się „Czekając na Rosjan” i zostało oparte na faktach. W
      połowie XIX wieku w południowej Afryce Anglicy próbowali podbić
      ziemie plemienia Xhoza. Choć obrońcom sprzyjał teren, dowodzący
      kolonialistami gubernator Carther zdołał odnieść pewne sukcesy.
      Długo się nimi nie cieszył. Wysłano go do Rosji, gdzie trwała wojna
      krymska. Tam poległ. Poinformowały o tym gazety ukazujące się w
      Afryce. Gdy wieść dotarła do Xhoza, pomyśleli oni: „Taki wielki
      wódz, a jednak go zabili. I to Rosjanie. Anglicy mówią, że ten naród
      ma białą skórę, ale my, Xhoza, wiemy, że jest inaczej. Dlaczego
      biali mieliby nam oddawać tak wielką przysługę? Anglicy po prostu
      wstydzą się przyznać, że gubernator Carther zginął z ręki naszych
      czarnych braci. Bo Rosjanie są czarni”. Wtedy dwie dziewczynki
      usłyszały słowa proroctwa: „Zabijcie swoje bydło, a przyjdą Czarni
      Rosjanie i pokonają Anglików”. Proroctwo głosiło też, że
      oswobodziciele przyprowadzą znacznie piękniejsze bydło od tego,
      które poszło pod nóż. Zarżnięto więc woły, jałówki i cielęta. Ale
      Rosjanie nie przyszli. A potem skończyły się podchody, zasadzki i
      bitwy. Anglicy nie musieli się trudzić. Xhoza przyszli sami, złożyli
      broń i poprosili o strawę. Cierpieli głód i wielu z nich umarło.
      Anglicy weszli do kraju, który – z konieczności – witał ich jak
      wybawicieli.
      Otóż tubylcy popełnili ten sam błąd co my w 1944 r. Co za ironia: i
      oni, i my czekaliśmy na Rosjan. Różnica polega na tym, że wtedy, w
      XIX wieku, Rosjanie nie mieli pojęcia, że ktoś liczy na ich pomoc.
      Za to w 1944 r. mieli pełną świadomość, że gdyby przyszli na czas,
      uratowaliby Polskę podziemną. Tylko czemu mieliby to uczynić?
      Elementarny rachunek zysków i strat dowiódłby, że na Rosjan nie ma
      co liczyć. Ale takiego rachunku nie zrobiliśmy. Postanowiliśmy
      zwyciężyć, popełniając samobójstwo.
    • liberum_veto Ludność Warszawy mordowali nie tylko Niemcy 01.08.14, 13:15
      Ludność Warszawy mordowali nie tylko Niemcy

      W relacjach i wspomnieniach, które publikowane są z okazji 70. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, ukazały się informacje o oddziałach cudzoziemców walczących po stronie Niemców. Skąd one się wzięły? Kto w nich służył? Sprawę warto wyjaśnić, bo wokół niej narosło wiele mitów.

      Jeszcze przed wybuchem powstania w Warszawie stacjonowały oddziały policji i SS złożone z kolaborantów z Europy Wschodniej. Po 1 sierpnia 1944 r. sprowadzono nowe formacje. Najbardziej okrutną okazała się RONA (Russkaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armia), czyli Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa. Dowodził nią Bronisław Kamiński, o polskich korzeniach, organizator milicji kolaboranckiej na Białorusi. Była to formacja składająca się z Rosjan, Ukraińców i Białorusinów. Nie należy mylić jej z ROA (Russkaja Oswoboditielnaja Armia), czyli "własowcami", których wbrew powszechnemu przekonaniu w Warszawie nie było.

      RONA została skierowana na Ochotę. Tutaj dokonała potwornych mordów na cywilach, głównie w szpitalach i na tzw. Zieleniaku, przekształconym w obóz. Zgładzono prawie 10 tys. osób. Mordy te połączone były z rabunkiem. Sam Kamiński zgromadził skrzynię złota i precjozów. W końcu został przez Niemców zgładzony. Innymi złowieszczymi formacjami były oddziały złożone z muzułmanów z Azerbejdżanu. Ci szczególnie okrutni byli wobec kobiet. Chodzi o dwa bataliony azerbejdżańskie, podporządkowane złożonej z kryminalistów brygadzie Oskara Dirlewangera. Dołączono do nich 3. pułk Kozaków. W ten sposób powstała formacja będąca mieszaniną pospolitych przestępców, kolaborujących Azerów i Turkmenów oraz rosyjskich Kozaków. Tylko na Woli wymordowali oni 40 tys. osób.

      W Warszawie również wbrew różnym opiniom nie było Ukraińców z SS Galizien. Użyty został natomiast Legion Wołyński. Jego dowódcą był Petro Diaczenko, postać ponura. Urodzony pod Połtawą, walczył po 1917 r. w formacjach ukraińskich. Kilka lat później zaciągnął się do polskiej armii, zostając oficerem kontraktowym. Po 1939 r. przeszedł na stronę niemiecką. Legion składający się z Ukraińców dokonał krwawych rzezi polskich wsi. We wrześniu 1944 r. został przerzucony na Czerniaków, gdzie również dopuścił się okrucieństw. Rzecz ciekawa, po wojnie Diaczenko przeszedł na służbę wywiadu amerykańskiego. Do końca swoich dni żył spokojnie pod Nowym Jorkiem.

      Odpowiedzialności za zbrodnie w czasie powstania nie poniosła także większość Niemców i kolaborantów.

      Tadeusz Isakowicz-Zaleski
      www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/isakowicz-zaleski/blogi/news-ludnosc-warszawy-mordowali-nie-tylko-niemcy,nId,1476428
    • liberum_veto Powstanie - gwóźdź do trumny niepodległości Polski 12.08.14, 14:05
      Najbardziej szokującym aspektem planu, jaki przyświecał grupie oficerów, która doprowadziła do Powstania, było jednak bez wątpienia liczenie na pomoc sowiecką. Ci nieszczęśni ludzie naprawdę wierzyli, że Armia Czerwona przyjdzie na pomoc Armii Krajowej. A wspólna walka z Niemcami na ulicach stolicy doprowadzi do porozumienia politycznego między Polską a Związkiem Sowieckim. Kompromisu AK ze Stalinem.

      To, że ci ludzie żywili podobne nadzieje po 17 września 1939 roku, deportacjach roku 1940, zbrodni katyńskiej, spacyfikowaniu AK na Ziemiach Wschodnich i utworzeniu PKWN w Lublinie, musi dzisiaj wzbudzać bezgraniczne zdumienie. Po cóż Stalin miałby dzielić się władzą nad Polską z dowódcami AK i premierem Stanisławem Mikołajczykiem, skoro był całkowitym panem sytuacji i miał już przygotowaną ekipę polskich renegatów, którzy mieli w jego imieniu rządzić naszym krajem.

      Wbrew powtarzanym dzisiaj kłamstwom o jednomyślności, jaka towarzyszyć miała decyzji o wywołaniu Powstaniu, w samej Komendzie Głównej AK wywoływała ona ostry sprzeciw. Na czele stronnictwa realistów stał płk Janusz Bokszczanin - człowiek, któremu powinniśmy stawiać pomniki - który przekonywał, że wiara w to, że Sowiety przyjdą na pomoc walczącej Warszawie jest absurdem.

      Ostrzegał, że gdy AK przystąpi do akcji, Niemcy zaczną wyrzynać Polaków, a bolszewicy zatrzymają ofensywę i będą się z satysfakcją przyglądać, jak Hitler wykańcza za nich polskich patriotów. - Jak możecie panowie liczyć na pomoc naszego śmiertelnego wroga? - pytał Bokszczanin oficerów prących do walki. W odpowiedzi został uznany przez nich za defetystę, zarzucono mu tchórzostwo.

      Podobnego zdania co Bokszczanin był jednak choćby znajdujący się we Włoszech generał Anders. - Żołnierz nie rozumie celowości powstania w Warszawie - stwierdził, gdy dowiedział się o wybuchu walk. - Nikt nie miał u nas złudzenia, żeby bolszewicy pomogli stolicy. W tych warunkach stolica mimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy, kto ponosi za to odpowiedzialność.

      Przede wszystkim jednak zdecydowanym przeciwnikiem powstania był sam Naczelny Wódz gen. Kazimierz Sosnkowski. Mało tego, w szeregu instrukcji do kraju Sosnkowski wywoływania powstania zabronił. Jest to wstydliwy fakt, który apologeci decyzji powstańczej próbują zamieść pod dywan. Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że Powstanie Warszawskie było aktem niesubordynacji wojskowej. Oficerowie KG AK rzucając Warszawę do walki zbuntowali się przeciwko swojemu dowództwu.
      historia.wp.pl/title,Powstanie-Warszawskie-bylo-fatalnym-bledem-Gwozdz-do-trumny-polskiej-niepodleglosci,wid,16787200,wiadomosc.html
    • liberum_veto Kat Wołynia i Warszawy będzie uczczony na Ukrainie 05.03.15, 13:40
      Portal internetowy Kresy.pl podał niedawno szokującą wiadomość, która napłynęła z Kijowa: "Zgodnie z decyzją podpisaną 11 lutego bieżącego roku przez przewodniczącego parlamentu Wołodymyra Grojsmana na szczeblu państwowym będzie obchodzona 120. rocznica urodzin Petra Diaczenko. Rocznicę tę władze Ukrainy będą obchodzić oficjalnie, mówi o tym załącznik do dokumentu o sygnaturze 184-VIII."

      Wiadomość jest szokująca, bo dla mieszkańców tak Wołynia, jak i Warszawy nazwisko osoby, która ma być uczczona, jest złowieszcze. Petro Diaczenko był bowiem zbrodniarzem wojennym. Pisałem o nim w dwóch swoich książkach "Przemilczane ludobójstwo na Kresach" i "Żywa historia". Przypomnę tylko najważniejsze fakty. Urodzony pod Połtawą, służył po 1917 r. w formacjach ukraińskich. Trafił pod rozkazy atamana Symona Petlury. W 1921 wraz z wieloma innymi "petlurowcami" został internowany w naszym kraju. Stworzono mu możliwość służby w polskiej armii. Ukończył Wyższą Szkolę Wojenną w Warszawie, uzyskując stopień majora dyplomowanego. Był oficerem kontraktowym w 3. pułku szwoleżerów mazowieckich. Jednak po kampanii wrześniowej przeszedł na stronę niemiecką.

      W 1943 r. zorganizował Ukraiński Legion Samoobrony, zwany też Legionem Wołyńskim. Oddział ten, uzbrojony przez Niemców, brał udział w wielu mordach, dokonanych na bezbronnych Polakach na Chełmszczyźnie i Kresach Wschodnich. We wrześniu 1944 r. został przerzucony do Warszawy, gdzie pacyfikował Czerniaków, odznaczając się ogromnym okrucieństwem wobec cywilnej ludności, w tym zwłaszcza wobec rannych, których dobijano lub palono żywcem. Później walczył przeciwko Armii Krajowej w Puszczy Kampinoskiej. Petro Diaczenko za te „zasługi” otrzymał nawet Krzyż Żelazny od Hitlera, któremu pozostał wierny. Po wojnie Diaczenko przeszedł na służbę wywiadu amerykańskiego, stając się jego płatnym agentem. Do końca swoich dni żył pod Nowym Jorkiem, nigdy nie poniósł żadnej kary za swoje zbrodnie. Zmarł w 1965 r., pochowany został na cmentarzu w stanie New Jersey.

      Może właśnie dlatego minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna nie zareagował na decyzję władz ukraińskich o uhonorowaniu zbrodniarza hitlerowskiego, choć ta decyzja jest pluciem w twarz narodowi polskiemu.

      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, 5 marca 2015
      wiadomosci.onet.pl/kraj/kat-wolynia-i-warszawy-bedzie-uczczony-na-ukrainie/27v7w
    • liberum_veto Czy mamy być dumni z naszej największej tragedii? 05.08.15, 13:37
      Historyk: czy mamy być dumni z naszej największej tragedii w XX w.?
      Opublikowano: Sobota, 01 sierpnia 2015

      Powstanie Warszawskie stało się przedmiotem nowej polityki historycznej – zauważa historyk Marcin Zaremba.

      "Polacy chcą być dumni ze swojej historii, to oczywiste. Jednak rolą historyka nie jest budowanie ani podtrzymywanie narodowych mitów. Krzepienie serc pozostawmy innym. Historycy powinni się przeciwstawiać narodowej mitologicznej narracji, stawiać pytania, także te trudne i niewygodne. Choćby takie: czy mamy być dumni akurat z największej tragedii (poza Holokaustem) w naszej XX-wiecznej historii?" – pisze na łamach "Rzeczpospolitej" Marcin Zaremba.

      Przedmiotem sporu w przypadku Powstania Warszawskiego jest najczęściej kwestia tego, czy w ogóle musiało ono wybuchnąć.

      "Biorąc pod uwagę ówczesną sytuację (stan wiedzy o ruchach wojsk niemieckich, emocje społeczne, groźba sowieckiej okupacji) – uważa Zaremba – nie musiało. Tłumaczenie decyzji o podjęciu walk emocjami jest uzasadnione tylko częściowo. Emocje opisane w pamiętnikach i wspomnieniach powojennych są zmitologizowane. Mamy do czynienia z uzasadnieniem ex post decyzji z tamtego czasu. Przywódcy podziemia stanęli wobec wielu niewiadomych. Taką niewiadomą była reakcja Hitlera na zamach 20 lipca. To, co nastąpiło później – zwarcie szeregów i obrona do końca – było nie do przewidzenia w ostatnich dniach lipca 1944 roku" – pisze Marcin Zaremba.

      Zdaniem historyka główną przyczyną niepowodzenia powstania był jego przedwczesny wybuch.

      "Dla mnie istotną kwestią dotyczącą powstania nie jest pytanie „czy", tylko „kiedy". Mamy przecież przykłady udanych powstań miejskich – w Paryżu w sierpniu 1944 r. czy w Pradze w maju 1945 r. Problem polegał na tym, że powstanie w Warszawie wybuchło za wcześnie, a decyzja oparta została na wątpliwych informacjach wywiadowczych. Możemy wręcz mówić o podręcznikowym syndromie myślenia grupowego – decyzji podjętej w sytuacji znacznej utraty poczucia rzeczywistości przez najważniejszych dowódców podziemia" – uważa Zaremba.

      Zdaniem historyka przecenia się też znaczenie powstania dla Polaków w okresie PRL.

      "Nie przekonuje mnie teza o decydującym znaczeniu doświadczenia powstania dla ruchu „Solidarności" – pisze Zaremba. – "W latach 70. mamy już do czynienia z inną kulturą polityczną, Aleksander Smolar pisał o „kulturze pokojowego protestu". Myślę, że dla większości elit solidarnościowych, a także ruchu opozycyjnego lat 70., o wiele ważniejszymi doświadczeniami było stłumienie powstania w Budapeszcie w 1956 r. i praskiej wiosny w 1968 r. Jako przestroga" ­– uważa historyk.

      Zaremba zwraca natomiast uwagę, że powstanie ogromnie wpłynęło na polską "tkankę społeczną".

      "Gdy w latach 70. czy 80. jechało się z Warszawy do Krakowa, można się było przekonać, że to miasto ma zupełnie inny charakter. Inne obrazy wisiały na ścianach, stały przedwojenne meble, czuło się pamięć przeszłości zawartą w bibelotach, w rytuałach codzienności, wreszcie w ludziach, którzy tam mieszkali. Powstanie w Warszawie rozerwało tę tkankę społeczną. W powojennej stolicy trudno było prowadzić działalność opozycyjną. A teraz wyobraźmy sobie Warszawę, która nie uległa zburzeniu i przypomina Kraków z lat 70. czy 80" – pisze Zaremba.

      rp.pl/KRESY.PL
      www.kresy.pl/wydarzenia,polska?zobacz/historyk-czy-mamy-byc-dumni-z-naszej-najwiekszej-tragedii-w-xx-w#
    • liberum_veto Warszawa: w godzinę „W” spłonęła flaga banderowców 17.08.15, 12:56
      Warszawa: w godzinę „W” spłonęła flaga banderowców [FOTO]
      Opublikowano: Niedziela, 02 sierpnia 2015

      Uczestnicy wczorajszych uroczystości upamiętniających wybuch powstania warszawskiego spalili flagę OUN-UPA.

      Poinformował o tym na Twitterze znany w środowiskach patriotycznych fotograf Jakub Szymczuk.

      Twitter.com/KRESY.PL
      www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/warszawa-w-godzine-w-splonela-flaga-banderowcow-foto

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka