mat120
15.11.08, 00:18
A i owszem dzieje się sporo.
W Życiu Podkarpackim ukazał się artykuł omawiający sprawę listu przemyskiego
europosła A. Zapałowskiego do premiera Tuska w sprawie promocji przez
niektórych działaczy ukraińskich szowinizmu ukraińskiego a także udziału w tym
kapelana polskiej straży granicznej w stopniu oficera. W uroczystości z okazji
100 rocznicy urodzin jednego z głównych bandytów ukraińskich R.Szuchewycza
oraz z pkazji 65 rocznicy powstania UPA, która odbyła się w Narodnym Dimie w
Przemyślu oprócz wspomnianego kapelana oraz działaczy ZUwP udział wzięli
duchowni grekokatoliccy oraz młodzeż ze szkoły z językiem ukraińskim.
„Należy zapytać, gdzie jest nadzór pedagogiczny i czy wychowawcy tej szkoły
popierają wychowywanie młodzieży w duchu faszyzmu i nacjonalizmu” – pisze do
premiera Andrzej Zapałowski.
Prezes zarządu głównego Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma zaznacza, że
choć postać Romana Szuchewycza jest różnie odbierana nawet w samej Ukrainie,
to jednak został on odznaczony w ubiegłym roku tytułem Bohatera Ukrainy przez
prezydenta Wiktora Juszczenkę.
"...Mówi się ogólnie, że dokonywał czystek ludności polskiej, ale nie jest to
udowodnione."
"Piotr Tyma nie widzi nic niestosownego w tym, że organizowane są uroczystości
ku czci dowódcy UPA. – Absolutnie nie. To był wieczór poświęcony tej postaci,
a nie wszystkim jego działaniom. Można się oczywiście spierać co do roli
Szuchewycza, ale zakazując uroczystości zbliżylibyśmy się do cienkiej granicy
decydowania o tym, kto ma być czczony, a kto nie." (sic)
"Zapałowski podnosi jeszcze jeden zarzut: w uroczystości ku czci UPA brał
udział oficer polskiej straży granicznej kapelan ks. kpt. Jan Tarapacki. Poseł
podkreśla, iż jego zdaniem jest to niedopuszczalne, zwłaszcza że straż
graniczna jest spadkobiercą Korpusu Ochrony Pogranicza i WOP, których
żołnierze ginęli z rąk UPA. „Panie premierze, nie wiem, czy jest państwo,
które toleruje udział swoich oficerów w uroczystościach na cześć
terrorystycznej formacji mordującej starszych kolegów” – pisze Zapałowski do
premiera. Od rzecznika Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej kpt.
Elżbiety Pikor dowiadujemy się, że wspomniany kapelan w żadnym wypadku nie był
delegowany przez komendanta na tę uroczystość, ani nie szedł tam jako
funkcjonariusz. – W Bieszczadzkim Oddziale Straży Granicznej mamy kapelanów
trzech wyznań. Greckokatolickim jest ksiądz Jan Tarapacki, który pełni też
funkcję proboszcza w trzech parafiach. Podczas tej uroczystości ksiądz nie
występował jako funkcjonariusz straży granicznej. Jak sam twierdzi, otrzymuje
wiele zaproszeń na uroczystości, w części z nich uczestniczy. Zaznacza też, że
nie był do końca świadom charakteru wspomnianych obchodów, które zresztą
szybko opuścił – mówi kpt. Elżbieta Pikor."
"Te działania są niebezpieczne, choć dotyczy to oczywiście tylko pewnej,
niewielkiej grupy – podkreśla eurodeputowany. Piotr Tyma odpowiada: – Według
mnie intencją tego listu do premiera jest próba podgrzania emocji. Na pewno
jest to związane z silnym oddziaływaniem środowisk kresowych. Muszę przyznać,
że miałem nadzieję, iż te emocje już nie odżyją..."
www.zycie.pl/informacje.php?region=Przemy%B6l&nr=1093