14.01.08, 13:24
JA wlaśnie finalizuje kwestie kredytu z Lukase. I nie jestem zachwycona. Miało
być bez wpłaty własnej, zamiast operatu miła przyjechać Pan z banku i porobić
zdjecia. A było tak....Żeby być wiarygodnym dla banku i sprzedawcy
nieruchomości zapłaciliśmy zaliczkę w wys 10% kwoty sprzedaży (16000). Ponato
dostaliśmy operat z wyceną od właściciela wiec przedstawilismy go na wszelki
wypadek bankowi...żle bo operat zawierał błędy których nie wykonawca oparatu
nie poprawił pozniej i musieliśmy na życzenie Banku zrobić nowy.
Wniosek złożyliśmy na 190 000 , ale PAn w banku stwierdzil ze przy zdolności
206 000 to lepiej wziac wiecje iwec na wszelki wypadek wypisaliśmy 200
000...żle, bo?!! bo stopy procentowe wzrosły i teraz mamy zdolność 192 000 , i
tyle mi dadzą. Mówie ok przecież i tak chciałam 190 000, ale okazuje sie ze
nie tak szybko. Bo im brakuje 8000 na remont który planuje. wiec mi zabraknie
i każą mi wykazać 8000 na koncie w chwili podpisania umowy. A ja sie pytam
dlaczego? Dzwonie i mowie ze tak naprawdę preliminarz prac jest umowny i
dopiero w trakcie wyjdzie ile mi potrzeba na co i jeśli okaże sie ze mi
zaczyna brakować to obnizam standard prac albo rezygnuje np z tarasu...bo nie
jest on niezbędny. ALe Bank tego nie pojmuje. I tak kwota kredytu jest niższa
niż obecna wartość nieruchomości, a po wykończeniu poddasza ktore wymaga
niewielkich juz nakładów wartość wzrośnie o 80 000. No to pomyślałam ze zrobię
nowy preliminarz ale dowiedziałam sie że nie wydadzą nowej decyzji. Dla mnie
jest to niepoważne traktowanie klienta. Nie jestem zadowolona.
Wydalam całe moje oszczędności ponad 21 000 i skąd ja mam brać dalej?
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka