ole-na
11.11.12, 15:14
To tak a propos myślenia i logiki (bez znajomości szczegółów technicznych).
Prezes broni teorii wybuchów (konkretnie dwóch). Tylko, żeby takie założenie przyjąć - należy uznać też, że mgła została rozpylona, bo gdyby jej nie było - to zamach i wybuchy byłyby widoczne.
Teraz więc prezes musi szukać dowodów na rozpylenie mgły.
I co zrobić z sytuacją, gdyby pilot jednak zdecydował lądować na innym lotnisku - tak jak mu proponowano - i wtedy czy byłby zamach?
To są pytania zasadnicze, niezależne od grubości pnia brzozy, śladów takich czy innych związków itp.